Racjonalista - Strona głównaDo treści
Widzol na horyzoncie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-11-2008 20:47diogenes (42753 punktów)Widzol na horyzoncie
Ocena 4 na 4
Kim jest kibol - każdy wie. Prasy nie maja dobrej, ale straty, które powodują, są niczym w porównaniu do strat powodowanych przez działaczy i organizatorów futbolu.
Na moim horyzoncie pojawił sie kolejny odbiorca kultury, tym razem - (podobno) tej wyższej. Roboczo nazwałem go widzolem.
Dzisiaj znajoma wróciła z teatru. Była opiekunką jednej z grup gimnazjalistów, których w autobusach dowieziono na Dziady Mickiewicza. Kiedy okazało się, że nie jest to komputerowa gra, na widowni zaczął się spektal. Śmiechy, chichy, głośne komentarze gry aktorów, wchodzenie, wychodzenie. Kierownictwo teatru rozważało przerwanie spektaklu. Wreszcie udało się jakoś spacyfikować młódź. Znajoma wróciła z przyklejoną do pleców gumą do żucia, która żałosnie rozmazała się na jej eleganckim żakiecie. W kilku gimnazjach będzie o czym mówić na radach pedagogicznych.
Ciekaw jestem, kiedy na kije bejsbolowe zetrą się w teatrze widzole Mickiewicza i Becketta.
Romantyczne, nieprawdaż?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Na moim horyzoncie pojawił sie kolejny odbiorca kultury, tym razem - (podobno) tej wyższej. Roboczo nazwałem go widzolem.
>
Gimnazjaliści to młodzież w bardzo eksplozywnym wieku. Do tego w grupie są nie do opanowania. Myślę, że wielu z tych, jak ich nazywasz, widzoli wyrośnie na bardzo cennych odbiorców kultury, także tej wysokiej. Za wcześniej ich skreślać.
19-11-2008 23:07 
 Ocena 2 na 2
jarcio (1198 punktów)
>Gimnazjaliści to młodzież w bardzo eksplozywnym wieku. Do tego w grupie są nie do opanowania. Myślę, że wielu z tych, jak ich nazywasz, widzoli wyrośnie na bardzo cennych odbiorców kultury, także tej wysokiej. Za wcześniej ich skreślać.

Wolne żarty. W kraju spada umiejętność czytania ze zrozumieniem co można doskonale prześledzić poziomem dzisiejszej prasy, publicystyki czy składem parlamentu i bredniami jakimi politycy bezkarnie karmią gawiedź. Czytać Szekspira czy Marlowe'a to trzeba umieć i jak ktoś z pogardą odnosi się do sztuki w tym wieku to później nie ma cudów. Kultura obrazkowa zawładnęła umysłami najmłodszych bo jest prosta i przyjemna. Niby dlaczego młokosy miałyby z takiej rozrywki zrezygnować, tym bardziej iż jeszcze nie wszystko co łatwe i przyjemne z zachodu nad Wisłę dotarło ? Do tego dochodzi model koedukacyjny, który jest szkodliwy, ale praktykowany bo najtańszy. No to młodzi chłopcy muszą się jakoś popisać przez dziewczętami, nieprawdaż ?

Swojego czasu dobry artykuł związany z tematem napisał Marek Oramus na łamach Nowego Państwa. Link bezpośredniego nie ma, ale jeszcze udało się wyłapać tekst na jakimś portalu: www.tczew.edu.pl/index.php?id=26,350,0,0,1,0
20-11-2008 11:26 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Wolne żarty. W kraju spada umiejętność czytania ze zrozumieniem co można doskonale prześledzić poziomem dzisiejszej prasy, publicystyki czy składem parlamentu i bredniami jakimi politycy bezkarnie karmią gawiedź.


Uważam ,że w każdym pokoleniu są ludzie mniej i bardziej rozwinięci intelektualnie. Czy kiedyś politycy wygłaszali same mądrości? Czy ludzie naprawdę byli tacy mądrzy? W takim razie czemu dziś są głupi? Znam wielu starych durniów, którzy czytają "fakt" i ulotki z marketów zamiast książek. Kiedyś w głupim amerykańskim filmie ( men in black ) usłyszałem mądre słowa. "Ludzie nie są inteligentni. Inteligentne bywają osoby. Większość to ciemna masa". Z pamięci więc mogłem coś pomylić. Zdaje się ,że nic się zmienia.

Cytat:
Czytać Szekspira czy Marlowe'a to trzeba umieć i jak ktoś z pogardą odnosi się do sztuki w tym wieku to później nie ma cudów.


Nie zgadzam się. Człowiek może i powinien rozwijać się całe życie. Wszyscy błądzimy i popełniamy błędy ale można odnajdować nowe drogi i starać się popełniać tych błędów coraz mniej. Najważniejszym zadaniem rodziców i szkoły jest nauczyć młodych ludzi samodzielnego myślenia i zmotywowanie ich do ciągłego rozwoju. Jest to trudne -przyznaję ale nie jest niemożliwe .Nie skreślajmy ludzi tak łatwo.

Cytat:
Do tego dochodzi model koedukacyjny, który jest szkodliwy


Szkodliwy? Wprost przeciwnie.
20-11-2008 19:48 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Do tego dochodzi model koedukacyjny, który jest szkodliwy , ale praktykowany bo najtańszy. No to młodzi chłopcy muszą się jakoś popisać przez dziewczętami, nieprawdaż
Nieprawdaż. Czyżbyś był za szkołami dla porządnych panienek prowadzonymi przez siostry zakonne? A chłopców może oddać do szkól kadetów? Nie w koedukacji upatrywałbym przyczyn opisanej na wstępie sytuacji lecz w obszarach tak trafnie opisanych przez wielu wypowiadających się w tym wątku. Masz też wypowiedź niedawnego gimnazjalisty, który ze zrozumieniem, z przyjemnością i ze spokojem ogląda spektakle teatralne.
jarcio (1198 punktów)
>Czyżbyś był za szkołami dla porządnych panienek prowadzonymi przez siostry zakonne? A chłopców może oddać do szkól kadetów?

Ja jestem liberałem i w moich oczach jak rodzic sobie życzy to może posłać dziecko dla szkoły dla kadetów. A Ty to pewnie jeden z tych co chce uszczęśliwiać społeczeństwo na siłę i to w kierunku jaki lewactwo obrało za jedynie słuszny ?

>Nie w koedukacji upatrywałbym przyczyn opisanej na wstępie sytuacji lecz w obszarach tak trafnie opisanych przez wielu wypowiadających się w tym wątku.

Zapewne nie studiowałeś charakterystyki płci od strony predyspozycji werbalnych i językowych no to teraz możesz sobie pisać iż dominujący model koedukacji nie ma znaczenia dla zachowania młodzieży lub iż może mieć jedynie wpływ pozytywny. Ale ja nie jestem tutaj od wykładania gramatyki kontrastywnej i tłumaczenia dlaczego niektórzy językoznawcy naturę konwersacji między kobietą a mężczyzną klasyfikują jako problem komunikacji międzykulturowej - od tego jest odpowiednia literatura.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Zapewne nie studiowałeś charakterystyki płci od strony predyspozycji werbalnych i językowych no to teraz możesz sobie pisać iż dominujący model koedukacji nie ma znaczenia dla zachowania młodzieży lub iż może mieć jedynie wpływ pozytywny. Ale ja nie jestem tutaj od wykładania gramatyki kontrastywnej i tłumaczenia dlaczego niektórzy językoznawcy naturę konwersacji między kobietą a mężczyzną klasyfikują jako problem komunikacji międzykulturowej - od tego jest odpowiednia literatura.
>
A może to jest gramatyka konfrontacyjna, którą to wyznają niektórzy językoznawcy. A te predyspozycje werbalne to kobitki mają chyba o niebo wyższe od mężczyzn. Wszak statystycznie gadają dużo więcej.
21-11-2008 20:29 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ja jestem liberałem i w moich oczach jak rodzic sobie życzy to może posłać dziecko dla szkoły dla kadetów.

Skoro jesteś liberałem: dzieci też mają prawo do wolności, a to znaczy m.in. prawo wyboru szkoły, a nie zaspokajanie życzeń "liberalnych" rodziców.
jarcio (1198 punktów)
>Skoro jesteś liberałem: dzieci też mają prawo do wolności, a to znaczy m.in. prawo wyboru szkoły, a nie zaspokajanie życzeń "liberalnych" rodziców.

No ależ oczywiście, liberalizm jest wtedy, gdy dzieci same się wysyłają do szkół. Jak kiedyś zdecydujesz się zapoznać z terminem "liberalizm" to proponuje zacząć lekturę od Adama Smitha, a nie Adama Michnika. Jak już załapiesz o co chodzi to wróć i pogadamy.
22-11-2008 10:46 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>proponuje zacząć lekturę od Adama Smitha, a nie Adama Michnika.

Jesli cos mozna w ogóle proponować, to namysł nad wolnością, jej przeżywaniem, doświadczaniem. W szczególności: z jakiego to pojęcia wolności wynikać ma segregacja płci w szkołach? Co ma do tego Smith lub niejaki Michnik?
lotrek (14275 punktów)

>Romantyczne, nieprawdaż?

Za "moich czasów" nie do pomyślenia było pójść do teatru, czy opery w swetrze. Potem zaczął się "luzik", bo niby po co nosić krawat i marynarkę. Młodzież "przyjezdna" miała spektakle specjalne, tz. szkolne przed południem i wtedy te standardy nie obowiązywały. Ja jednak z takie zachowanie w teatrze, jak to opisujesz winię pedagogów. Gdyż w domach rodzinnych może być różnie, czasami nawet bardzo "nieciekawie", jednak nauczyciele powinni przygodowość młodzież na pójście do teatru (również na koncert do filharmonii, czy na jakąś wystawę), powiedzieć jak się zachowywać, jakie zwyczaje obowiązują w świecie kultury. Rodzice są rożni, często sami mogą tego nie wiedzieć, jednak nauczyciel z racji swojego wykształcenia to wie. I tą wiedzą powinien przekazać młodzieży. Wiem...program goni i nie ma czasu, ale jednak ktoś to musi zrobić.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
19-11-2008 22:38 
 Ocena 5 na 5
Myflowers (2721 punktów)
>>Romantyczne, nieprawdaż?
>Za "moich czasów" nie do pomyślenia było pójść do teatru, czy opery w swetrze. Potem zaczął się "luzik", bo niby po co nosić krawat i marynarkę. Młodzież "przyjezdna" miała spektakle specjalne, tz. szkolne przed południem i wtedy te standardy nie obowiązywały. Ja jednak z takie zachowanie w teatrze, jak to opisujesz winię pedagogów. Gdyż w domach rodzinnych może być różnie, czasami nawet bardzo "nieciekawie", jednak nauczyciele powinni przygodowość młodzież na pójście do teatru (również na koncert do filharmonii, czy na jakąś wystawę), powiedzieć jak się zachowywać, jakie zwyczaje obowiązują w świecie kultury. Rodzice są rożni, często sami mogą tego nie wiedzieć, jednak nauczyciel z racji swojego wykształcenia to wie. I tą wiedzą powinien przekazać młodzieży. Wiem...program goni i nie ma czasu, ale jednak ktoś to musi zrobić.
>
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)


A czego Ty wymagasz od nauczycieli Jak ja się dowiedziałam, że topos to nie motyw, że Mazurek Dąbrowskiego to nie taniec, że ze śmierci nie można zrobić toposu w literaturze bo jest jej za wiele /w tejże/, to samo nie ma toposu ze zbrodni, ino topos to tylko miłość, że szczupak to nie ryba /test licealny - na pytanie "Co Wokulski jadł na proszonym obiedzie u Łęckich - nieuki odpisały, że rybę, słusznie zatem dostały 0 pkt., bo odpowiedx brzmiała szczupak, a szczupak to nie ryba - doszłam do wniosku, że ..., nie mogę tu napisać tego na co mam ochotę, bo mnie zabanują za brzydkie słowa.

Czasy, które opisujesz dawno przeszły do lamusa. A, jeszcze jedno - w mojej szkole nawet na szkolnych koncertach obowiązywał strój galowy - nauczycieli też. Chyba wiesz, kto idzie na studia nauczycielskie - nie dostanie się na inne, to przebiera się za belfra. Dzisiaj się dowiedziałam , że "pani od polskiego' w klasie szóstej mówi "Indianów" i "koniami". Dlatego uważam, ze strajki nauczycielskie powinno sie rozgonić na cztery wiatry - najpierw niech rzetelnie zapracują na swoje pensje....

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
19-11-2008 22:54 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Chyba wiesz, kto idzie na studia nauczycielskie...

No cóż, tacy nauczyciele, jacy rodzice.
21-11-2008 09:58 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>No cóż, tacy nauczyciele, jacy rodzice.

Rodziców się nie wybiera a nauczyciel powinien nie tyko uczyć, ale również wychowywać.
Ma do tego przygotowanie zawodowe, w przeciwieństwie od rodziców na których dziecko jest po prostu skazane. Znam argument, że za mało się płaci nauczycielom, dlatego też do tego zawodu trafiają ludzie, którzy nie potrafią się "załapać" i innych zawodach. Uważam, że jest to jednak krzywdzące dla nauczycieli stwierdzenie. Nauczycielom płacą mało, ale komu dzisiaj dużą? Nie licząc oczywiście "specyficznych" stanowisk pracy - specyficznych, czyli z "układu", w jakiś spółkach skarbu państwa itd.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-11-2008 20:36 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Rodziców się nie wybiera a nauczyciel powinien nie tyko uczyć, ale również wychowywać.

OK. Punktualnością, wiedzą, kompetencją, i jeszcze kilkoma innymi rzeczami, które towarzyszą każdej lekcji skoncentrowanej na przedmiocie. Ale nie można mylić np. matematyki z wychowywaniem, a szkoły z towarzyskim klubem czy remizą. A na marginesie: dzieci nie wybiera się również.
21-11-2008 16:35 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>A czego Ty wymagasz od nauczycieli

Jedyny wniosek to taki, że nauczyciel przesłał być wychowawcą. "Odbębni" swój program nauczania i nic go więcej nie interesuję. Samo życie...

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
20-11-2008 20:53 
 Ocena 3 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ja jednak z takie zachowanie w teatrze, jak to opisujesz winię pedagogów.
>Ja jednak z takie zachowanie w teatrze, jak to opisujesz winię pedagogów.

Mam córkę w trzeciej klasie gimnazjalnej.
Od trzech lat wysłuchuję od Pani Wychowawczyni podczas "wywiadówek", jak to dzieci zachowują się coraz gorzej, że gadają na lekcjach, że czasem nauczyciel marnuje większość lekcji czekając aż "klasa się uspokoi", i że my, rodzice, powinniśmy to zmienić.

Po trzech latach tego jęczenia nie wytrzymałem i stwierdziłem, że skoro studia pedagogiczne nie przygotowują do radzenia sobie z grupą, to nauczyciele powinni zgłosić dyrekcji potrzebę dokształcenia się na kursach z tego zakresu.

Pani Wychowawczyni ograniczyła się do wypowiedzi, że nie zgadza się ze mną, natomiast mamusie dostały piany atakując mnie z taką agresją, że aż się roześmiałem z ich głupoty.
20-11-2008 21:22 
 Ocena 2 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Po trzech latach tego jęczenia nie wytrzymałem i stwierdziłem, że skoro studia pedagogiczne nie przygotowują do radzenia sobie z grupą, to nauczyciele powinni zgłosić dyrekcji potrzebę dokształcenia się na kursach z tego zakresu.

A może zmusić rodziców do dokształtu? Czy to matematyk ma uczyć dziecka, jak siedzieć przy stole? Przypisanie szkole funkcji wychowawczej to grube nieporozumienie. Na lekcji nauczyciel powinien przede wszsytkim koncentrowac się na wiedzy, a tylko wtórnie kształcić specyficzne dla danego przedmiotu cechy charakteru (transfer). W Polsce chyba 1/4 szkół gimnazjalnych powinno posiadać status zawodowych szkół specjalnych. W nich można by nadrabiać pedagogiczną nieudolność rodziców.
20-11-2008 22:00 
 Ocena 5 na 5
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Po trzech latach tego jęczenia nie wytrzymałem i stwierdziłem, że skoro studia pedagogiczne nie przygotowują do radzenia sobie z grupą, to nauczyciele powinni zgłosić dyrekcji potrzebę dokształcenia się na kursach z tego zakresu.
>A może zmusić rodziców do dokształtu? Czy to matematyk ma uczyć dziecka, jak siedzieć przy stole? Przypisanie szkole funkcji wychowawczej to grube nieporozumienie. Na lekcji nauczyciel powinien przede wszsytkim koncentrowac się na wiedzy, a tylko wtórnie kształcić specyficzne dla danego przedmiotu cechy charakteru (transfer). W Polsce chyba 1/4 szkół gimnazjalnych powinno posiadać status zawodowych szkół specjalnych. W nich można by nadrabiać pedagogiczną nieudolność rodziców.

Moja żona jest nauczycielką klas 1-3. Rodzice współcześni, z niewielkimi wyjątkami, wymagają od nauczycieli aby oni wychowywali za nich ich pociechy! Tymczasem niektórzy w domu nawet nie nauczą swojego dziecka jeść przy stole sztućcami, ono ma potem jeść obiady w szkole i wielki zonk!

Nikt na nic nie ma czasu, nie potrafi przypilnować aby dziecko odrabiało zadania domowe, rodzice nie czytają dzieciom nic, nie rozmawiają z nimi, byleby dziecko wypchać rano do szkoły a po południu odebrać jak najpóźniej i wyrzucić na podwórko a potem do łóżka spać. Wielu rodziców mimo wielokrotnych upomnień nie chce posłać dziecka do psychologa kiedy jest taka konieczność (nawet do darmowego). Są przypadki, że rodzic wyłudza pieniądze na podręczniki dla dziecka a potem kupuje zupełnie coś innego.

Niektóre matki nie widzą, że ich córki są w ciąży, nawet w 9 miesiącu! Inne nie widzą nawet kiedy dzieci są gotowe popełnić samobójstwo. Już nie mówię o tym, że przy tym dzieci bywają bite bo rodzic nie umie inaczej powiedzieć czego nie wolno robić.

Czy tacy rodzice oczekują, że wyślą dziecko do szkoły na 5-8 godzin dziennie i ono się tam wszystkiego przez ten czas nauczy? A co z resztą czasu? Kto ma być wzorem zachowania dla dziecka?
Potem przychodzą z łaską na zebranie i morda że nauczyciel nie daje rady zapanować nad klasą, stadem baranów których rodzice mają je gdzieś.

Aż mi się ciśnienie podniosło na samo wspomnienie tego tematu.
20-11-2008 22:11 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Aż mi się ciśnienie podniosło na samo wspomnienie tego tematu.

Ciśnienie obniża czosnek. Śmierdzi, działa i sprawi, że rodzice będą mijać cię wielkim łukiem.
20-11-2008 22:37 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Aż mi się ciśnienie podniosło na samo wspomnienie tego tematu.
>Ciśnienie obniża czosnek. Śmierdzi, działa i sprawi, że rodzice będą mijać cię wielkim łukiem.
>

Ale ja sam jestem rodzicem, co wtedy? Wybuchnę, jak na filmie "Blade, wieczny łowca?"



Przedstawiłem oczywiście przejaskrawioną jedną stronę medalu, kulka przedstawił drugą.
Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.

Pozdrawiam
Adam
20-11-2008 22:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ale ja sam jestem rodzicem, co wtedy?

Możesz jeszcze większym łukiem omijać samego siebie.
20-11-2008 23:17 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Ale ja sam jestem rodzicem, co wtedy?
>Możesz jeszcze większym łukiem omijać samego siebie.

To wspaniały koan, będę nad tym medytował,
dziękuję.

Adam
20-11-2008 22:09 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Człowieku, kompletnie nie rozumiesz o co chodzi!

Nie masz pojęcia, że ludzie są różni (w tym i rodzice, i dzieci) a nauczyciel powinien być przygotowany do opanowania grupy, spacyfikowania tzw. "trudnych uczestników grupy".

Nie masz także pojęcia, że nawet "aniołki" ulegają presji "diabełków", że w grupie zachodzą dynamiczne zmiany, że, że, że... Już nie chce mi się pisać - udało ci się wprowadzić mnie w stan takiego zdumienia twoją niewiedzą, że mnie zamurowało.
20-11-2008 22:19 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
Czy widzisz jakiś związek miedzy pacyfikacją "diabełków" a omawianiem poezji Herberta lub zdania podrzędnie złożonego z nachdem? Masz na mysli zdaje się nowy, pilnie potrzebny zawód: pacyfikatora nieletnich, a nie nauczyciela.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czy widzisz jakiś związek miedzy pacyfikacją "diabełków" a omawianiem poezji Herberta lub zdania podrzędnie złożonego z nachdem? Masz na mysli zdaje się nowy, pilnie potrzebny zawód: pacyfikatora nieletnich, a nie nauczyciela.
>

Myślę, że Panowie obaj macie trochę racji.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czy widzisz jakiś związek miedzy pacyfikacją "diabełków" a omawianiem poezji Herberta lub zdania podrzędnie złożonego z nachdem?
Proponuję żebyś wybrał się do najbliższego gimnazjum z wykładem na temat poezji Herberta, wtedy będziesz miał możliwość zaobserwowania w/w przez ciebie związku.

>Masz na mysli zdaje się nowy, pilnie potrzebny zawód: pacyfikatora nieletnich, a nie nauczyciela.
Mam na myśli ludzi przygotowanych do pełnienia zawodu nauczyciela.
20-11-2008 21:40 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)

>Od trzech lat wysłuchuję od Pani Wychowawczyni podczas "wywiadówek", jak to dzieci zachowują się coraz gorzej, że gadają na lekcjach, że czasem nauczyciel marnuje większość lekcji czekając aż "klasa się uspokoi", i że my, rodzice, powinniśmy to zmienić.

Kulko jako były nauczyciel powiem Ci tak, nauczyciel powinien potrafić sobie poradzić z klasą, nawet nie podnosząc głosu.

Bywają wyjątki gdy ucznia nie da się uspokoić. Raz w życiu przeprowadziłam rozmowę z rodzicem ucznia którego nie można było uspokoić w żaden znany mi sposób. Rozmowa wyglądała w ten sposób, ze matka owego ucznia stwierdziła, że jej syn jest bardzo wrażliwym, wybitnym dzieckiem i zapewne nudzi się na lekcjach dlatego rozrabia. Tyle że ów uczeń był raczej przeciętnym uczniem, który miał problemy z samodzielnym wykonywaniem zadań na lekcji, miał problemy z opanowaniem materiału tak że ,wymagał większego zaangażowania w pracę z nim niż pozostali uczniowie.
Jak się później okazało mama odrabiała za niego zadania domowe, a dziecko w domu słuchało jacy to nauczyciele są niedobrzy, głupi, że zadają zadania domowe zamiast zrobić je z dziećmi w klasie.

Prawda jest taka, że wychowanie wymaga współdziałania nauczyciela z rodzicem. Nauczyciel nie nadrobi tego co zostało zaniedbane przez rodziców, a rodzic w większości przypadków nie jest wstanie skorygować błędów które popełnia nauczyciel.

Ale szczerze mówiąc stwierdzenie, że nauczyciel czeka aż klasa się uspokoi jest dla mnie śmieszne. Pani dyrektor równie dobrze mogła powiedzieć że nauczyciel czeka aż klasa nauczy się materiału przerabianego na lekcji. Coś z tym nauczycielem jest nie tak.

"Colorless green ideas sleep furiously"
20-11-2008 21:45 
 Ocena 3 na 5
diogenes (42753 punktów)
>nauczyciel powinien potrafić sobie poradzić z klasą, nawet nie podnosząc głosu.

Czy masz na myśli pustą klasę, czy 30 osobową?
20-11-2008 22:02 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>nauczyciel powinien potrafić sobie poradzić z klasą, nawet nie podnosząc głosu.
>Czy masz na myśli pustą klasę, czy 30 osobową?

Nawet taką liczącą 36 uczniów, bo i z takimi pracowałam


"Colorless green ideas sleep furiously"
20-11-2008 22:21 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Pani dyrektor równie dobrze mogła powiedzieć że nauczyciel czeka aż klasa nauczy się materiału przerabianego na lekcji. Coś z tym nauczycielem jest nie tak.

Ale Awitu taka postawa nauczycieli to norma. Odetchnęłam z ulga gdy moi synowie wreszcie zdali maturę i nie musiałam zagryzać języka na wywiadówkach.
W moim przypadku to były takie kwiatki:

matematyczka
" musicie państwo coś z dziećmi zrobić bo oni matematyki zupełnie nie umieją"
polonistka
" Rodzice powinni sprawdzić wykres dziecka i jak ma dołek intelektualny to niemieć pretensji , że dziecko dostało dwóje"
( ten wykres to były różne sinusoidy liczone od dnia urodzenia a mające wskazywać zdolności w danym dniu : intelektualne , fizyczne i jeszcze jakieś)

Moje dziecko miało potem problemy bo spytałam ją czy naturalne dla kobiety a związane z menstruacją zmiany nastroju te wykresy uwzględnią.
O ocenie : dostatyczny nie powinnam mówić bo sama jako dyslektyk robię błędy.
Potem już trzymałam gębę na kłódkę
A mieszkam w Bielsku-Białej wtedy mieście wojewódzkim.
20-11-2008 22:42 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>Ale Awitu taka postawa nauczycieli to norma. Odetchnęłam z ulga gdy moi synowie wreszcie zdali maturę i nie musiałam zagryzać języka na wywiadówkach.

Alicjo ja wiem, że niestety ogrom naszych nauczycieli nie powinno tego zawodu wykonywać. Problem w tym, że tych nauczycieli z prawdziwego zdarzenia jest niewielu i będzie coraz mniej, a przyczyn jest bardzo wiele. To jest temat na inny wątek, parę spraw poruszyliśmy w innym wątku zatytułowanym "Powołanie". Ja odetchnęłam z ulgą zmieniając pracę, choć bardzo lubiłam moich uczniów i ta praca dawała mi wiele radości.

Z drugiej strony, jest duża grupa rodziców, którzy uważają, że wychowanie dziecka sprowadza się do zapewnienia mu dachu nad głową i jedzenia.

I tak mamy sytuacje, gdy okazuje się że danego dziecka nikt nie wychowuje, że wychowuje się ono samo przy pomocy tv, internetu i kolegów, bo rodzic umywa ręce uważając że to obowiązek nauczyciela, nauczyciel ogranicza się do uczenia.


"Colorless green ideas sleep furiously"
21-11-2008 18:58 
 Ocena-1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nauczycieli z prawdziwego zdarzenia
A kto to taki?

>odetchnęłam z ulgą zmieniając pracę, choć bardzo lubiłam moich uczniów i ta praca dawała mi wiele radości.
Z lubianej pracy odchodzi się z ulgą Coś kręcisz (tzn. masz rozwlekłe wyjaśnienie).

>dziecka nikt nie wychowuje, że wychowuje się ono samo przy pomocy tv, internetu i kolegów, bo rodzic umywa ręce
Może rodzic nie ma czasu, (a poza tym jest "cudownym rodzicem").

>nauczyciel ogranicza się do uczenia.
Raczej do sprawdzania jak ucznia nauczyli jego koledzy korepetytorzy.
.
22-11-2008 15:21 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>>nauczycieli z prawdziwego zdarzenia
>A kto to taki?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,166954#w167394

>>odetchnęłam z ulgą zmieniając pracę, choć bardzo lubiłam moich uczniów i ta praca dawała mi wiele radości.
>Z lubianej pracy odchodzi się z ulgą

Można lubić uczniów, praca z nimi może dawać wiele radości a mimo to nie lubić miejsca, warunków, otoczenia, atmosfery pracy, dojazdów, lokalizacji, koloru elewacji budynku itd i odejść stamtąd z ulgą.

>Coś kręcisz

Film? a może masę do tortu? A może kłamię?
Udowodnij.

>(tzn. masz rozwlekłe wyjaśnienie).

Zdefiniuj ile najwięcej słów może mieć wyjaśnienie "nierozwlekłe"

>Może rodzic nie ma czasu, (a poza tym jest "cudownym rodzicem").

bo ogląda "M jak miłość" (poświęcając swemu dziecku więcej czasu niż niezbędne minimum)

>>nauczyciel ogranicza się do uczenia.
>Raczej do sprawdzania jak ucznia nauczyli jego koledzy korepetytorzy.

Czyli dzieci uczą korepetytorzy?
Tylko jak tym, którzy nie korzystają z usług korepetytorów udaje się ukończyć szkoły?


"Colorless green ideas sleep furiously"
22-11-2008 16:46 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Można lubić uczniów, praca z nimi może dawać wiele radości a mimo to nie lubić miejsca, warunków, otoczenia, atmosfery pracy, dojazdów, lokalizacji, koloru elewacji budynku itd i odejść stamtąd z ulgą.

   Z tego co piszesz i jak piszesz (nie tylko w tym wątku) mam prawo wnioskować, że byłaś świetnym nauczycielem. Nauczyciele takich nie lubią. Zaprawione w bojach o święty spokój grona pedagogiczne znają dziesiątki sposobów, dzięki którym można sprawić, aby takie jak Ty jednostki długo w szkole miejsca nie zagrzały. Także dlatego jest ich w szkole tak mało.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
awitu (7627 punktów)

>   Z tego co piszesz i jak piszesz (nie tylko w tym wątku) mam prawo wnioskować, że byłaś świetnym nauczycielem.

   Pracowniku wątpię czy zasłużyłam sobie na taką ocenę. Nazwanie mnie w ten sposób umniejszyłoby zasługi świetnych nauczycieli których miałam i mam zaszczyt znać. Byłam młodym nauczycielem który miał głowę wypełnioną ideami i wartościami. Gdyby było tak jak piszesz, nie dałabym się pokonać sytuacji i nie odeszłabym z tego zawodu.

>   Nauczyciele takich nie lubią. Zaprawione w bojach o święty spokój grona pedagogiczne znają dziesiątki sposobów, dzięki którym można sprawić, aby takie jak Ty jednostki długo w szkole miejsca nie zagrzały. Także dlatego jest ich w szkole tak mało.

Pod tym mogę się jedynie podpisać, ale to cecha większości grup zawodowych, zwłaszcza tych które są niedofinansowane i gdzie nie ma realnej możliwości konkurowania za pomocą jakości świadczonych usług.

"Colorless green ideas sleep furiously"
22-11-2008 17:26 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Pod tym mogę się jedynie podpisać, ale to cecha większości grup zawodowych, zwłaszcza tych które są niedofinansowane i gdzie nie ma realnej możliwości konkurowania za pomocą jakości świadczonych usług.

   Ależ jest. Tylko, że jakość usług nie idzie w parze z wysokością wynagrodzenia. W efekcie jednostki wybitne są postrzegane przez środowisko trochę tak jak niegdysiejsi przodownicy pracy - patrz Człowiek z marmuru. Ja to rozumiem, ale nie mogę się pogodzić z tym, że tak często temu ciągnięciu w dół towarzyszą frazesy o dobrze dziecka.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-11-2008 17:54 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>nie mogę się pogodzić z tym, że tak często temu ciągnięciu w dół towarzyszą frazesy o >dobrze dziecka.

To nie jedyna sfera, w której rzeczywistość jest zaprzeczeniem jej werbalnej wykładni. To samo dzieje się np. w polityce. Porównajmy obietnice wyborcze i postępującą alienację wybranej władzy. Brecht słusznie zauważył, że kiedy politycy mówią zbyt wiele o pokoju, trzeba rozejrzeć się za trumną. To zjawisko ma chyba wymiar globalny: na oczach wszystkich zdycha nam kapitalizm, a niektórzy mimo to piszą na jego cześć peany i chcieliby go nadal wcielać w życie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,166954#w167394
Jeśli nauczyciel z prawdziwego zdarzenia to ten, który łagodniej odpytuje, to jestem bardzo rozczarowany. Wolałbym dobrze wykładającego, w końcu nie na sprawdzaniu wiedzy ten zawód polega.

>>>odetchnęłam z ulgą zmieniając pracę, choć bardzo lubiłam moich uczniów i ta praca dawała mi wiele radości.
>>Coś kręcisz
>Udowodnij.
Proszę. Dramatycznym "odetchnęłam z ulgą" sugerujesz sensacyjne okoliczności, które jednak pozostawiasz bez pokrycia w dalszej i nawet kolejnej swojej wypowiedzi.

>Tylko jak tym, którzy nie korzystają z usług korepetytorów udaje się ukończyć szkoły?
Różnie - rzeczywistość nie jest czarno-biała.
.
23-11-2008 00:17 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,166954#w167394
>Jeśli nauczyciel z prawdziwego zdarzenia to ten, który łagodniej odpytuje, to jestem bardzo rozczarowany. Wolałbym dobrze wykładającego, w końcu nie na sprawdzaniu wiedzy ten zawód polega.

Skoro ten cytat oznacza dla Ciebie - postulat o łagodne odpytywanie, to nic nie poradzę. Rolą nauczyciela jest nauczanie , a nie jedynie wykładanie, do tego drugiego wystarczą książki. Częścią pracy nauczyciela jest zainteresowanie ucznia materiałem, pobudzenie do samodzielnego myślenia, samodzielnego pogłębiania wyłożonego materiału, a także odkrycie potencjału ucznia, sprawdzenia ile uczeń może się nauczyć. Temu służą, mądrze zadane pytania.

>>>>odetchnęłam z ulgą zmieniając pracę, choć bardzo lubiłam moich uczniów i ta praca dawała mi wiele radości.
>>>Coś kręcisz
>>Udowodnij.
>Proszę. Dramatycznym "odetchnęłam z ulgą" sugerujesz sensacyjne okoliczności, które jednak pozostawiasz bez pokrycia w dalszej i nawet kolejnej swojej wypowiedzi.

Ah, kłamię bo nie zaspokoiłam Twej ciekawości. O prawdziwości wypowiedzi nie świadczy, przedstawienie szczegółów zajścia, a fakt czy jest ona zgodna z rzeczywistością. Więc dalej Twój zarzut pozostaje nie udowodniony.

i jak to się ma do Twojego: tzn. masz rozwlekłe wyjaśnienie za które uznałeś 12 słów.

>>Tylko jak tym, którzy nie korzystają z usług korepetytorów udaje się ukończyć szkoły?
>Różnie - rzeczywistość nie jest czarno-biała.

Skoro nauczyciel ogranicza się do: sprawdzania jak ucznia nauczyli jego koledzy korepetytorzy,a uczeń nie korzysta z usług korepetytora, to poziomu tego co nauczyli go korepetytorzy może być jedenie zerowy czyli ocena niedostateczna.
Czyli Ci którzy nie korzystali z usług korepetytorów mają sztucznie zawyżone oceny? Niesprawiedliwie dostali promocję do następnej klasy? Niesprawiedliwie zdali matury, dostali się na studia?


"Colorless green ideas sleep furiously"
23-11-2008 00:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Rolą nauczyciela jest nauczanie , a nie jedynie wykładanie, ...

No i stójkowanie na szkolnych dyskotekach, które robią ze szkoły "remizje".
awitu (7627 punktów)
>>Rolą nauczyciela jest nauczanie , a nie jedynie wykładanie, ...
>No i stójkowanie na szkolnych dyskotekach, które robią ze szkoły "remizje".

Masz plusik, za rozbawianie mnie. Diogenesie tylko czy to jeszcze jest rola, czy już obowiązek narzucony przez pracodawcę ?



"Colorless green ideas sleep furiously"
23-11-2008 12:43 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>czy to jeszcze jest rola , czy już obowiązek narzucony przez pracodawcę ?

Prawdę mówiąc zabiłaś mi ćwieka. Z rolą związane są również pewne obowiązki (np. ktoś, kto gra role klauna w klasie, powinien zachowywać się tak a tak), a z obowiązków wynikają pewne role. Czym różnią się te pojęcia? Czy rola jest czymś bardziej pierwotnym? Np. możesz czuć się w roli nauczyciela nie będąc formalnie związanym umową o pracy, która z kolei nakałada na ciebie pewne obowiązki, ale z rolą może byc już różnie. Wykonywanie tylko obowiązków to zdaje się forma strajku.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>>Coś kręcisz
>Ah, kłamię bo
Teraz tak.
.
20-11-2008 23:31 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>( ten wykres to były różne sinusoidy liczone od dnia urodzenia a mające wskazywać zdolności w danym dniu : intelektualne , fizyczne i jeszcze jakieś)

To się nazywa biometr. Po podaniu daty urodzenia wychodzi wykres 3 krzywych, odpowiadających stanowi intelektualnemu, emocjonalnemu i zdrowotnemu.

Napoleonowi na przykład wychodzi że dzisiaj się czuje dobrze, ma dobry humor, ale intelektualnie nie jest skory do planowania ponownego ataku na Moskwę.
20-11-2008 22:29 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Pani dyrektor równie dobrze mogła powiedzieć że nauczyciel czeka aż klasa nauczy się materiału przerabianego na lekcji. Coś z tym nauczycielem jest nie tak.
No i tak właśnie myśli większość "nauczycieli" w gimnazjum mojej córki.

Jak już minie połowa lub "większa połowa" lekcji zaczynają dyktować czego należy nauczyć się na następną lekcję czyli sprawdzian, który nazywają kartkówką, bo w ciągu dnia może być tylko jeden sprawdzian.

Córka siedzi od 15:00 do 18:00, 19:00 ucząc się materiału, który pozwoli jej odrobić zadane lekcje (nauczycielka nie przedstawiła materiału, bo czekała aż "klasa się uspokoi"!), powtarzając nauczony przez siebie materiał do 3, 4 kartkówek następnego dnia.

W weekendy, zamiast wypoczywać, uczy się do sprawdzianów z zakresu 2, 3 działów, które sama wcześniej przerobiła!

Mam niewiarygodne szczęście, że mam córkę, która odczuwa potrzebę poszerzania wiedzy, jest ambitna, dzięki czemu robi to wszystko, co opisałem powyżej, mimo iż zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę robi to, za co jej "nauczyciele" biorą pieniądze.

Degrengolada "nauczycieli" jest przerażająca.
Podręczniki są jedną, wielką pomyłką.

Nieważne, grunt, że są lekcje katolicyzmu...
21-11-2008 00:59 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> tak naprawdę robi to, za co jej "nauczyciele" biorą pieniądze.
Bo nieporozumieniem jest, że te klasówki ocenia nauczyciel uczący, przecież w ten sposób sam ocenia efekt własnej pracy. Gdyby ocenianie sprawdzianów odbywało się poza szkołą - w miarę możliwości powinny to być testy - nauczyciele staraliby się, żeby uczniowie zdobyli wiedzę z wymaganego zakresu.
.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ciekaw jestem czy ktoś ocenia pracę nauczyciela, a jeśli tak, to jakie kryteria stosuje?
21-11-2008 15:05 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Ciekaw jestem czy ktoś ocenia pracę nauczyciela, a jeśli tak, to jakie kryteria stosuje?

Karta Nauczyciela Art6 i 6A

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 2 listopada 2000 r.
w sprawie kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczyciela, trybu postępowania odwoławczego oraz składu i sposobu powoływania zespołu oceniającego.

ze zmianami

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 15 października 2001 r.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>czy ktoś ocenia pracę nauczyciela
>Karta Nauczyciela Art6 i 6A
To jest niezłe: "Ocenę pracy ustala się po zapoznaniu nauczyciela z jej projektem oraz wysłuchaniu jego uwag i zastrzeżeń."
.
21-11-2008 19:47 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To jest niezłe: "Ocenę pracy ustala się po zapoznaniu nauczyciela z jej projektem oraz wysłuchaniu jego uwag i zastrzeżeń."
Widzę, że nigdy nie miałeś do czynienia z okresową oceną pracowniczą. Inaczej byś wiedział, że to normalne, gdy oceniany pracownik zna zasady przeprowadzania oceny oraz może się wypowiadać w trakcie oceny lub po jej zakończeniu.

W przypadku oceny nauczycieli istotne jest, że następuje ona nie częściej niż co rok, a może nastąpić nawet po 15-tu miesiącach. To jest kpina nie system oceniania.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>to normalne, gdy oceniany pracownik zna zasady przeprowadzania oceny oraz może się wypowiadać w trakcie oceny lub po jej zakończeniu.
Racja. Ale wyszliśmy od ocen z uczniowskich klasówek, a ostatecznie pozwalamy sobie tu wmówić, że może się taka ocena odbyć pośrednio, w drodze tej "okresowej oceny nauczyciela". Nic bardziej błędnego - oceniający dyrektor sam jest nauczycielem i będzie popierał preferujących uczenie wygodne dla nauczycieli, nie jakieś tam dobro uczniów.
.
22-11-2008 13:29 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Chodzi o to, że nauczycielka nie wystawiając ocen na bieżąco, gubiąc prace uczniów po prostu nie wypełnia prawidłowo swoich obowiązków. Za to powinna zostać przywołana do porządku przez przełożonego, czyli dyrekcję szkoły. Tu nie ma nad czym dywagować.
22-11-2008 17:55 
 Ocena-1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Chodzi o to, że nauczycielka nie wystawiając ocen na bieżąco, gubiąc prace uczniów po prostu nie wypełnia prawidłowo swoich obowiązków. Za to powinna zostać przywołana do porządku przez przełożonego, czyli dyrekcję szkoły. Tu nie ma nad czym dywagować.
Czytałem o tym nieszczęściu, ale akurat nie w tej "gałązce" wątku.

Swoją drogą po co na forum dyskusyjnym casus nad którym nie warto dywagować?
.
22-11-2008 19:21 
 0 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Swoją drogą po co na forum dyskusyjnym casus nad którym nie warto dywagować?
   
No właśnie - ja też nie mam pojęcia po co jesteś na tym forum.
   
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Ja ci przyznałem minusa za udawanie, że nie wiesz o co chodzi.
Za co ty mi dałeś minusa?

   
21-11-2008 19:40 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A w praktyce wygląda to tak:

Nauczycielka zadawała prace domowe, które zbierała a następnie przyznawała, że nie może ich znaleźć.
Monitowana przed "wywiadówką" przez Panią Wychowawczynię o podanie wystawionych ocen odpowiadała, że jeszcze nie wszystkie wystawiła, ale jak skończy, to je poda - Pani Wychowawczyni przekazywała taką informację rodzicom podczas "wywiadówki".

Gdy zbliżał się koniec półrocza w dzienniku pojawiały się oceny - nie wiadomo za którą pracę, no bo przecież Nauczycielka te prace gdzieś zapodziała.

Dzieci przypadkiem w jakiejś klasie znalazły prace z przedmiotu nauczycielki, pochodzące z ostatnich kilku lat. Poinformowały o tym Panią Wychowawczynię.

Nauczycielka kontynuowała ten swój styl pracy przez następne 2 lata.

W końcu zniknęła ze szkoły.

Czy została zwolniona, czy zrezygnował - nie wiadomo.

PS Nauczycielka była przyjaciółką Pani Dyrektor.

________________________________________________________

Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć.
Albert Einstein

21-11-2008 20:15 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć.
>Albert Einstein[/color]

Piękny cytat Kulko!
jakże adekwatny nie tylko w stosunku do wykonujących ten zawód, ale i tych co samozwańczo nimi być próbują

>Gdy zbliżał się koniec półrocza w dzienniku pojawiały się oceny - nie wiadomo za którą pracę, no bo przecież Nauczycielka te prace gdzieś zapodziała.

Gdy pracowałam w szkole, nauczyciel miał obowiązek udostępnić pracę klasową uczniom do i rodzicom do wglądu.

Przejść nie zazdroszczę ani Twojej córce, ani Tobie. Pamiętaj, że zawsze w takich przypadkach, masz prawo zwrócić się do kuratorium.


"Colorless green ideas sleep furiously"
21-11-2008 21:12 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Pamiętaj, że zawsze w takich przypadkach, masz prawo zwrócić się do kuratorium.

   
Mafia nie przestaje istnieć i działać, gdy jeden z jej członków pójdzie siedzieć.

Mafia wówczas mści się na tych, którzy doprowadzili do aresztowania i skazania.

Nazwij to konformizmem, ale ja muszę myśleć o mojej córce. Nie będę jej narażał na szykany "grona pedagogicznego" li tylko ku mojemu zadowoleniu.

PS Odnośnie Nauczycielki, o której pisałem. Podczas jednej z "wywiadówek" poruszyłem temat tej pani, zażądałem od Pani Wychowawczyni wyjaśnienia sprawy. O dziwo wpadła na pomysł zaproszenia Nauczycielki, żeby ta mogła odpowiedzieć na moje zarzuty.

Nauczycielka pojawiła się, z punktu oznajmiła, że nie ma czasu, bo inni rodzice czekają, a na wszelkie moje zarzuty odpowiadała, że to nieprawda, że oceny wystawia hurtem, bo na codzień jest "zarobiona". Poradziłem jej, żeby zrezygnowała z pracy w szkole dla dobra swojego, a przede wszystkim dzieci - obraziła się.

Nikt z rodziców mnie nie poparł. Być może dlatego, że nie było żadnego ojca, tylko same mamy, a to są w 99,99% kury domowe, które nie pracują, siedzą w domu i oglądają "M jak Miłość" - krótko mówiąc prymitywne baby pozbawione intelektu, wyposażone jedynie w emocje, które nakazują im "babską solidarność" i tworzenie wspólnego frontu przeciw mężczyznom.

   
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nikt z rodziców mnie nie poparł. Być może dlatego, że nie było żadnego ojca, tylko same mamy...
Nikt nie chce z nauczycielami zadzierać, bo nawet jak latorośl jako tako się uczy, to i tak z faktu, że ocena nauczyciela jest niezaskarżalna jasno wynika, że ma on władzę.

Może te mamy rozumieją coś więcej niż "M jak miłość".
.
22-11-2008 15:41 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>Nazwij to konformizmem, ale ja muszę myśleć o mojej córce. Nie będę jej narażał na szykany "grona pedagogicznego" li tylko ku mojemu zadowoleniu.

W przypadku o jakim mówisz, problemem jest dyrektor, a on także nie jest nieusuwalny ze stanowiska.

   Głównym problemem jest tutaj dyrektor, a on nie jest nieusuwalny z tego stanowiska. Organem prowadzącym szkołę jest wójt, burmistrz, prezydent miasta.

   Organ, który powierzył nauczycielowi stanowisko kierownicze w szkole lub placówce oświatowej, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty, może go odwołać ze stanowiska kierowniczego w trakcie roku szkolnego bez wypowiedzenia. Nie chcę Cie zanudzać wypisywaniem tutaj dokładnych procedur, jak byś był zainteresowany podam Ci linki.

   Wcale nie mam zamiaru zarzucać Ci konformizmu, Ty znasz swoją córkę i sytuację lepiej ode mnie. Nie widzę też powodu, by namawiać Cię by zrobić z córki narzędzie walki ze złym systemem.

   Pokazuję jedynie, że w sytuacji, gdy inne środki zawodzą istnieje taka możliwość. Czasami nie ma innego wyjścia, bo sytuacja dziecka jest tak zła (niezależnie czy uczy się źle, jako tako, czy wspaniale), że trzeba interweniować, czy to zwracając się do kuratorium, czy np zmieniając szkolę, a nie jedynie uznać, że się wie lepiej jak mamy oglądające "M jak miłość" , że nauczyciel ma władzę i nic się nie da zrobić. Taka postawa jest jak postawa ofiary przestępstwa, która mówi, ze nie może nic zrobić, bo przestępca ma władzę.


"Colorless green ideas sleep furiously"
22-11-2008 16:23 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
A jednak jest to konformizm, bo w sprawie opisywanej nauczycielki nie zrobiłem nic (oprócz gadania na wywiadówce), żeby coś zmienić.
   
22-11-2008 16:39 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>   A jednak jest to konformizm, bo w sprawie opisywanej nauczycielki nie zrobiłem nic (oprócz gadania na wywiadówce), żeby coś zmienić.
>   

Pytanie co tu jest ważniejsze: działanie niekonformistyczne czy wybór najkorzystniejszego rozwiązania dla Twej córki. Łatwo, mówić że jest źle i walczyć z tym gdy ryzykuje się jedynie swoje dobro, problem zaczyna się gdy ryzykujemy dobrem osoby drugiej. Tu racjonalne jest świadome podjęcie decyzji.

Zauważ że poglądów nie zmieniłeś, dalej twierdzisz, że sytuacja jest zła i wymaga zmiany, więc masz pole do działania, np poprzez świadome głosowanie w wyborach lokalnych, ogólnokrajowych czy działania prowadzące do zmiany systemu edukacji w naszym kraju. Dopiero stwierdzenie - jest źle i będzie tak zawsze, bo nic się nie da zrobić jest pełnym konformizmem.

A rozmawiamy tutaj po to, by znaleźć przyczyny, sposoby i możliwości zmian, a nie by oskarżyć kogoś o konformizm, czy dojść jedynie do stwierdzenia jest źle i spocząć na laurach.


"Colorless green ideas sleep furiously"
22-11-2008 19:14 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Dziś w radio TOK FM, w audycji LEGO/LOGOS na temat "idealnej szkoły" wypowiadali się uczniowie ostatniej klasy podstawówki i uczniowie klas gimnazjalnych.

Zwrócili uwagę na następujące sprawy:
- nauczyciele nie potrafią zainteresować uczniów tematem lekcji
- co skutkuje u uczniów brakiem zainteresowania lekcją i zajmowaniem się swoimi sprawami
- oprócz nudnych wykładów lekcje polegają na dyktowaniu przez nauczyciela tego, co uczniowie powinni zapisać lub samodzielnym wypełnianiu przez uczniów zeszytów ćwiczeń
- nauczyciele dają uczniom do zrozumienia, że wszystko wiedzą lepiej od uczniów, więc
- uczniowie szukają sposobów na "zagięcie" nauczyciela, żeby go poniżyć tak, jak on poniża ich
- uczniowie wiedzę zdobywają głównie po lekcjach, ucząc się samodzielnie z podręczników w domu
- uczniowie szanują nauczycieli, dla których nauczanie jest pasją, ale takich nauczycieli jest niewielu
- dzieci poświęcają więcej godzin na pobyt w szkole i uczenie się w domu niż dorośli na pracę, a dzieci nie powinny być obciążane pracą ani równo, ani tym bardziej więcej niż dorośli

Co z powyższego wynika? Potrzebna reforma oświaty. Tylko że aż strach to postulować, gdyż kolejne reformy oświaty od 1989 roku zmieniały wszystko na gorsze zamiast na lepsze.
21-11-2008 21:47 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Degrengolada "nauczycieli" jest przerażająca.

Nauczyciele działają w zdefiniowanej przez ustawy i rozporzadzenia przestrzeni.
Osoby odpowiedzialne za nie zależą od rodziców jako wyborców: i tak zamyka się nam kółko (graniaste). Trudno tu nie napomknąć więc o degrengoladzie rodziców. Tak więc mamy raka systemu.
piątek (1035 punktów)
Nie szukaj u 13-14 latka zainteresowania grą aktorską, czy Dziadami, Mickiewicza, bo go po prostu nie znajdziesz, ja jeszcze parę lat temu byłem w gimnazjum, i uwierz mi chodzenie to teatru nie należało do przyjemności, no chyba że się rozkręciło jakoś towarzystwo w czasie spektaklu, teraz jest zupełnie inaczej, sam kiedyś mając 13 lat świeciłem laserem po aktorach i śmiałem się z ich strojów, a teraz nawet lubię chodzić na dobre spektakle i robię to ze znajomymi, bez odgórnego nakazu rady pedagogicznej. Ludzie się zmieniają, a już na pewno po ukończeniu gimnazjum.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
szperacz (2861 punktów)
>W kilku gimnazjach będzie o czym mówić na radach pedagogicznych.

No, właśnie. Czy przypadkiem na tych radach nie będzie mowy o tym jak ukarać nastolatków, zamiast się zastanowić czym ich zainteresować? W czasie mojego życia świat się bardzo zmienił. Kiedyś w szkołach istniały tzw. kółka zainteresowań. Można było pożytecznie spędzić czas, czegoś się nauczyć, rozwinąć zainteresowania i ogólnie się rozwinąć. Sam brałem udział w kilku z nich. Niewielu wtedy wystawało po klatkach i nikt nie szedł z kijami i nożami na mecz. Ale to było niestety za "przebrzydłej komuny".
Dziś, gdy rządzi biznes, na wszystko brakuje pieniędzy. Nie brakuje ich tylko dla KK. Szkolnictwo jest niedofinansowane. Może jednak sami rodzice pomyśleliby jak zająć się swoimi dziećmi.
Obawiam się, że konikami i składaniem wieńców pod pomnikami nie wychowa się młodego pokolenia, tego pokolenia. Zamiast nauki myślenia i odczuwania w szkołach odbywa się odpytywanka. Zamiast szacunku dla innych uczy się bezmyślnego powtarzania dogmatycznych formułek.
Dlaczego jesteśmy zdziwieni. Przecież młodzież też ogląda i słucha Kaczyńskich, Kurskiego, Palikota, Niesiołowskiego i podobnych. Przykład idzie z góry.
Okazuje się, że nie jest to tylko polski problem. W "wiadomościach" Racjonalisty możemy przeczytać, że Mieszkańcy Wielkiej Brytanii są terroryzowani przez nastolatków, których nazywają "robactwem i dzikusami".
Świat się rozwinął, ale chyba nie w tym kierunku, w jakim chcieliśmy.
jarcio (1198 punktów)
>W "wiadomościach" Racjonalisty możemy przeczytać, że Mieszkańcy Wielkiej Brytanii są terroryzowani przez nastolatków, których nazywają "robactwem i dzikusami".
>Świat się rozwinął, ale chyba nie w tym kierunku, w jakim chcieliśmy.

No cóż, Anthony Burgess, skończywszy w roku 1962 "Mechaniczną pomarańczę", ostrzegał czytelników przed takim scenariuszem. To co z perspektywy czytelnika mogło wówczas zaliczać się do gatunku literatury antyutopijnej dzisiaj już uchodzi za fikcję, ale osadzoną w świecie rzeczywistym, który czytelnik poznaje coraz lepiej przechadzając się każdego dnia ulicami miast. Jedyna różnica wydaje się być taka, że o ile dalszy kierunek tej drogi zobrazowany przez Burgessa ma kolor ciemny o tyle opiniotwórcze środowiska skażone lewactwem posługują się barwami jasnymi. Kojarzy się to z czytaniem antyutopii z roku 1962 jako utopii w roku 2008.
20-11-2008 13:06 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>W "wiadomościach" Racjonalisty możemy przeczytać, że Mieszkańcy Wielkiej Brytanii są terroryzowani przez nastolatków, których nazywają "robactwem i dzikusami".
>>Świat się rozwinął, ale chyba nie w tym kierunku, w jakim chcieliśmy.
>No cóż, Anthony Burgess, skończywszy w roku 1962 "Mechaniczną pomarańczę", ostrzegał czytelników przed takim scenariuszem. To co z perspektywy czytelnika mogło wówczas zaliczać się do gatunku literatury antyutopijnej dzisiaj już uchodzi za fikcję, ale osadzoną w świecie rzeczywistym, który czytelnik poznaje coraz lepiej przechadzając się każdego dnia ulicami miast. Jedyna różnica wydaje się być taka, że o ile dalszy kierunek tej drogi zobrazowany przez Burgessa ma kolor ciemny o tyle opiniotwórcze środowiska skażone lewactwem posługują się barwami jasnymi. Kojarzy się to z czytaniem antyutopii z roku 1962 jako utopii w roku 2008.

Ja jestem dobrej myśli, w historii możemy zaobserwować takie naprzemienne fale rozluźniania się obyczajów przeplatane falami purytanizmu.
Weźmy takich hipisów, Ci ludzie mieli naprawdę życie pełne hedonizmu i bardzo swobodne obyczajowo. Potem sami doszli do wniosku że to nie wszystko i teraz co? Zrobili się konserwą i krzyczą na córki, że ubrały się nieprzyzwoicie.
Wielka Brytania jest obecnie bardzo dziwnym przypadkiem i prawdopodobnie winni są autorzy tamtejszego systemu edukacyjnego. Na przykład mimo powszechnej edukacji seksualnej jest tam dużo ciąż nieplanowanych wśród małoletnich. Sami sobie wychowali to robactwo i dzikusów, a właściwie olali wychowanie i się teraz dziwią.
Myślę, że te dzikusy się jednak kiedyś czegoś nauczą, dostrzegą przyczynę swojego stanu i wyrosną na kogoś porządnego.

Pozdrawiam
Adam
20-11-2008 23:10 
 Ocena 2 na 2
jarcio (1198 punktów)
>Ja jestem dobrej myśli, w historii możemy zaobserwować takie naprzemienne fale rozluźniania się obyczajów przeplatane falami purytanizmu.

Historia nie zna takiego przypadku. Dzieci nigdy w historii nie miały takich swobód i praw jak obecnie, a co za tym idzie nigdy nie były zostawione samym sobie na skalę jaką to ma miejsce dzisiaj. Rodzice mają coraz mniejszy wpływ na to co się dzieje z ich pociechami, a coraz większą rolę odgrywa technologia, kultura konsumpcji i środowisko współtworzone przez administracje publiczną.

Natomiast co do przyszłości to oczywiście iż taki stan nie będzie trwał wiecznie.

>Wielka Brytania jest obecnie bardzo dziwnym przypadkiem i prawdopodobnie winni są autorzy tamtejszego systemu edukacyjnego. Na przykład mimo powszechnej edukacji seksualnej jest tam dużo ciąż nieplanowanych wśród małoletnich. Sami sobie wychowali to robactwo i dzikusów, a właściwie olali wychowanie i się teraz dziwią.

Dziwny przypadek i mimo czegoś. Ktoś mądry kiedyś powiedział iż nie ma przypadków - są znaki. Z tą edukacją seksualną to też jak z tą dialektyką marksistowską, że socjalizm dobry, ale akurat to społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe - spróbujemy znowu. Ja wole łączyć zachowanie młodzieży ze środowiskiem w jakim ta młodzież się obraca. Edukacja seksualna również to środowisko współtworzy, a na pewno nie dzieje się to pomimo tego otoczenia.

>Myślę, że te dzikusy się jednak kiedyś czegoś nauczą, dostrzegą przyczynę swojego stanu i wyrosną na kogoś porządnego.

Nauczą się wtedy jak skończy się "wielkie żarcie" i będzie trzeba brać odpowiedzialność za własne życie.
jad11 (18783 punktów)
Dziady dla gimnazjalistów to niemądry pomysł. Młodzież nie jest "nauczona" chodzenia do teatru. Kojarzy się to ze wszystkim co najgorsze czyli z lekturami szkolnymi i nudą. Należałoby porwać młodych (najlepiej w małej grupie) na jakieś przedstawienie ,które mogłoby do nich przemówić. Coś dostosowanego do wiedzy i rozwoju przeciętnego gimnazjalisty. Potem na kolejne proste i łatwe a potem na coś ciut trudniejszego może. Młodym ludziom trzeba najpierw pokazać i uzmysłowić ,że teatr to naprawdę fajna sprawa. Katowanie ich "Dziadami" tylko utwierdza ich w przekonaniu ,że teatr to nudy. Według mnie dla przeciętnego gimnazjalisty takie przedstawienia są zdecydowanie za trudne. Do tego zupełnie nie na czasie.
20-11-2008 12:57 
 Ocena 7 na 7
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Dziady dla gimnazjalistów to niemądry pomysł. Młodzież nie jest "nauczona" chodzenia do teatru. Kojarzy się to ze wszystkim co najgorsze czyli z lekturami szkolnymi i nudą. Należałoby porwać młodych (najlepiej w małej grupie) na jakieś przedstawienie ,które mogłoby do nich przemówić. Coś dostosowanego do wiedzy i rozwoju przeciętnego gimnazjalisty. Potem na kolejne proste i łatwe a potem na coś ciut trudniejszego może. Młodym ludziom trzeba najpierw pokazać i uzmysłowić ,że teatr to naprawdę fajna sprawa. Katowanie ich "Dziadami" tylko utwierdza ich w przekonaniu ,że teatr to nudy. Według mnie dla przeciętnego gimnazjalisty takie przedstawienia są zdecydowanie za trudne. Do tego zupełnie nie na czasie.

Ja zacząłęm interesować się teatrem w 8 klasie podstawowej czyli teraz to odpowiada 2giej gimnazjum. Robiłem to z własnej woli, zacząłem chodzić na spotkania koła teatralnego i poszedłem do LO do klasy o profilu teatralnym. Ważne jest, że młodzież szkolna nie znosi przymusu (ja nie znosiłem) i w grupie jest trudniejsza do opanowania.
Ciąganie kogoś na siłę na dziady do teatru i to stadami jest bez sensu.
Są o wiele ciekawsze spektakle i trzeba na nie chodzić z własnej woli i wiedzionym ciekawością i prawdziwym zainteresowaniem.
Szacunku do aktorów nabrałem jak sam zacząłem grać spektakle i młodzież szkolna rzucała we mnie cukierkami .
Narzekanie na młodzież odbywa się regularnie co każde pokolenie. Najpierw to my jesteśmy tą młodzieżą a potem narzekamy na następną młodzież (chyba że wół pamięta dobrze jak cielęciem był).

Pozdrawiam cielęta i woły
Adam (32 lata, ojciec 2 letniego Mateuszka)
20-11-2008 19:22 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>Dziady dla gimnazjalistów to niemądry pomysł. Młodzież nie jest "nauczona" chodzenia do teatru. Kojarzy się to ze wszystkim co najgorsze czyli z lekturami szkolnymi i nudą. Należałoby porwać młodych (najlepiej w małej grupie) na jakieś przedstawienie ,które mogłoby do nich przemówić. Coś dostosowanego do wiedzy i rozwoju przeciętnego gimnazjalisty. Potem na kolejne proste i łatwe a potem na coś ciut trudniejszego może. Młodym ludziom trzeba najpierw pokazać i uzmysłowić ,że teatr to naprawdę fajna sprawa. Katowanie ich "Dziadami" tylko utwierdza ich w przekonaniu ,że teatr to nudy. Według mnie dla przeciętnego gimnazjalisty takie przedstawienia są zdecydowanie za trudne. Do tego zupełnie nie na czasie.

I tu przyznaję rację. Dziadów mają dokładnie dosyć wszyscy. Sam Mickiewicz, po zakończeniu dramatu powiedział, że wreszcie wyrzygał te Dziady . Żeby to jeszcze przedstawić dramat tak , jak to zrobiła Maria Janion w "Wampiriadzie". Konrad - Gustaw - wampir patriotyczny, niech mu będzie. Chociażby jego pieśń zemsty - czysty wampiryzm.
Tymczasem nadal nic, tylko analiza wypowiedzi miotającego się po scenie obłąkanego poety - wieszcza.

P.S. Nie znaczy to jednak, żeby nie uczyc młodzieży "chodzenia do teatru". Z tym, że lata "kultury masowej" swoje juz zrobiły.
M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
21-11-2008 21:34 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Sam Mickiewicz, po zakończeniu dramatu powiedział, że wreszcie wyrzygał te Dziady .

Zdaje się, że na pierwsze rzędy widowni.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365