Huizingę czytałem lata temu. I jako amator (inżynier), a nie specjalista.
>
Na ile ta kategoria pojęciowa ma według Was sens?Myślę, że nie mały. W wielu naszych działaniach, zwłaszcza 'sakralnych' (nie chodzi mi tu o religie wyłącznie, ale także o 'sacrum' władzy) mamy wiele aspektów teatru. Dzięki tej koncepcji patrzę na nie z większym dystansem. (Ale unikam też nadmiernego krytycyzmu -- bo skoro gra jest naszą przyrodzoną cechą, to dlaczego jej się wyrzekać?)
>
Czy można utożsamiać grę z zabawą?Pytanie, czym jest zabawa.
Sam, gdy byłem trochę młodszy, miałem zwyczaj określać tym mianem wiele czynności. Na przykład 'bawiłem się' w naukę języka programowania.
Ale to ja, w XX wieku

Kiedyś zabawa miała szersze znaczenie w polszczyźnie. Sam zaś Huizinga nie precyzuje (bo nie porusza się w obszarze języka polskiego), czy chodzi o grę, czy o zabawę. Ja zapamiętałem głównie ten pierwszy aspekt.
>
I czy mówienie o homo ludens nie jest uproszczeniem Homo creator?Dlaczego? Wydaje mi się, że tu mamy inne aspekty naszego działania. Homo ludens to zwrócenie uwagi na pewną 'teatralność' wielu naszych czynności. Tworzenie wcale nie musi takie być.
>
Gdzie jest granica między grą a życiem codziennym? Huizinga nie rozróżnia jasno gdzie ta granica przebiega..ostateczni chyba>
można pod zabawę podpiąć wszsytko, bo skoro w zabawie rodzi się kultura to w którym momencie>
działanie w kulturze przestaje przejawiać te wszystkie cechy zabawy?Słusznie zwracasz uwagę na ograniczenia tej koncepcji. Ona nie jest ścisła. Najprościej by chyba było powiedzieć, że zabawą jest to, co nie jest konieczne dla życia (czyli zdobywanie pokarmu, itp.). Ale to tylko jeden z aspektów, bo ja wciąż wracam do drugiego -- pewnej teatralności konwencji.
>
I wybaczcie za nadmiar pytań
Prywatnie nie mam nic przeciwko pytaniom. Raczej sam zapytam: dlaczego mamy znać koncepcję i tak, ot, wywołani na jej temat dyskutować?

Może dlatego, że jestem inżynierem koncepcję traktowałbym bardziej jako propozycję na inne spojrzenie na człowieka, a przede wszystkim na kulturę. To bardzo pomocne by dostrzec jak złożony jest nasz świat. Ale nie sądzę by jakakolwiek pojedyncza wizja była absolutna, czy choćby wystarczająca do opisu. Wolę postrzegać takie koncepcje jako źródło inspiracji, niż rzeczywisty opis świata.