Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wyborcza o protestach PSR i KSP przeciwko jasnowidzowi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
21-03-2013 11:40Jacek Tabisz (30006 punktów)Wyborcza o protestach PSR i KSP przeciwko jasnowidzowi
Ocena 12 na 12
Sprawa toczy się dalej. Jak dowiadujemy się z Wyborczej -
wiadomosci(*)yklad_slynnego_jasnowidza.html , gremia decyzyjne Uniwersytetu Opolskiego zdecydowały się jednak, aby wykład się odbył. Zachwalano piorunującą frekwencję. Gazeta Wyborcza przekazuje nam swego rodzaju zaproszenie. Cóż może skorzystamy? Być może Uniwersytet Opolski stanie się głównym selekcjonerem wróżbitów, różdżkarzy, oblatywaczy dywanowych do Nagrody Syzyfa? Fajnie by też było, aby choć raz jasnowidz Jackowski spotkał się ze sceptycznym kontrrozmówcą - może i to będzie możliwe? Jakie macie pomysły na skorzystanie z zaproszenia Uniwersytetu Opolskiego? Co moglibyśmy zrobić? Póki co cieszę się, że moja metafora o latających dywanach dumnie powiewa w Wyborczej, choć nie można wykluczyć, że w dzisiejszej Polsce część czytelników Wyborczej wierzy w latanie na dywanach.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tohver (1287 punktów)
> Jakie macie pomysły na
>skorzystanie z zaproszenia Uniwersytetu Opolskiego? Co moglibyśmy zrobić?

Najprostszy pomysł to koperta ze zdjęciem i pytanie co w niej jest. Albo lepiej 10 potasowanych kopert. W połowie są zdjęcia ludzi, w drugiej połowie zwierząt (lub przedmiotów). Niech jasnowidz wybierze te z ludźmi. Jednocześnie można przygotować dodatkową kopertę z możliwymi wymówkami jasnowidza na to dlaczego nie będzie zgadywał lub odgadł źle. Może okazać się, że racjonaliści są lepszymi jasnowidzami niż Jackowski
Bardziej ryzykowny ale jednocześnie satysfakcjonujący pomysł to cios w nos i pytanie dlaczego Jasnowidz go nie przewidział.
facet (344 punktów)
>Najprostszy pomysł to...

No tak prosto bym tego nie widział bo wtedy jasnowidz przytoczy dziesiątki przykładów teorii naukowych, które nie zawsze potwierdzają się w praktyce i co mu odpowiesz?
21-03-2013 12:18
 Ocena 11 na 11
rysiek (4593 punktów)
Wiele mówi fragment wypowiedzi "opiekuna kryminologów" dr Leszka Bednarskiego:

(...) są takie momenty w pracy policyjnej, gdy już wszystkie metody, które dała nam nauka, zawodzą. Wtedy, jeśli nie ma innego wyjścia, dlaczego nie skorzystać z metod niestandardowych? Zapraszając pana Jackowskiego, chcieliśmy pokazać studentom, że są też inne możliwości, podyskutować o tym.

Ciekaw jestem czy i jak metodologia kryminologii i przepisy obowiązujące śledczych odnoszą się do tego. Np. na jakiej podstawie uznają że już można do takich "metod" sięgnąć?, i jak szeroki jest zakres metod możliwych do zastosowania?
Czy "śledczy" zaczynają np. od banalnego i sprawdzonego rzutu monetą, wróżenia z kart, następnie przechodząc do poważnych działań w rodzaju zamówienia mszy w odpowiedniej intencji, a jeśli te "metody" zawiodą ostatnią deską ratunku jest fachowe działanie jasnowidza.
Zaiste (O)Polska kryminologia nie zna granic.
23-03-2013 16:27 
 Ocena 1 na 1
Marcin G (7819 punktów)
Mnie zastanawia dlaczego śledczy od razu nie skorzystają z usług jasnowidza tylko tracą czas i pieniądze na stosowanie naukowych metod? I do tego i narażają zdrowie lub życie ofiar w przypadku porwań.
rysiek (4593 punktów)
>Mnie zastanawia dlaczego śledczy od razu nie skorzystają z usług jasnowidza (...)
Właśnie, skoro jest to jedna z metod, dlaczego nie zacząć od niej jako chyba najprostszej?
Może jednak mamy do czynienia z jakimś powrotem do przeszłości, np. na dawnej wsi też najpierw proszono o pomoc babkę zielarkę czy kogoś podobnego. Ale tam wytłumaczeniem oprócz tzw. ciemnoty była bieda i brak lekarzy.
astrotaurus (12445 punktów)
>Jakie macie pomysły na skorzystanie z zaproszenia Uniwersytetu Opolskiego?
Może zaproponować zrzutkę na dokonanie zamachu na nagrodę Randiego? Gdzieś czytałem jak to Jackowski wytrząsał się nad głupotą wymagań jakim musiałby sprostać, a głównie że na własny koszt musiałby przywieźć i utrzymać przedstawicieli fundacji na okoliczność sprawdzianu. Ja nie rozumiem jaki problem w tym dla kogoś kto ma gwarantowany milion baksów na wyciągnięcie ręki.
Może PSR zorganizuje fundację która sfinansuje sprawdzian Jackowskiego (choćby w formie pożyczki mając na uwadze wskazanie innego celu w razie pomyślnego rozwiązania). Niewątpliwie sama życzliwa frekwencja na spotkaniu obecna zadeklaruje wyasygnowanie jakieś kwoty na potwierdzenie triumfu swojej ciemnoty.

>moja metafora o latających dywanach dumnie powiewa w Wyborczej,
Jesteś Wielki!

>choć nie można wykluczyć, że w dzisiejszej Polsce część czytelników Wyborczej wierzy w latanie na dywanach.
A czytelnicy innych tytułów...? Zaiste - wiara to potęga.

PS.
Trochę ostatnio z powodu niedoczasu odstaję od rzeczywistości. Tu też nie doczytałem o jakie zaproszenie chodzi, ale tak czy siak sprawę można chyba jakoś pociągnąć.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Scarabaeus (2198 punktów)
A może wykorzystać taktykę - "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie" i powołać się na Katechizm Kościoła Katolickiego

"2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość 42 . Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu."

Zaatakować za anty-katolicyzm i bratanie się z szatanem?
Na ludzi wierzących argumenty racjonalne nie działają w odróżnieniu od argumentów z KKK.
21-03-2013 14:24 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na pewno skuteczna metoda, ale nie dla mnie. Nie sądzę bowiem, aby biskup, czy naukowiec zrównujący poznanie logiczne z tzw. "poznaniem ekstatycznym" byli mniej irracjonalni i szkodliwi dla studentów, niż jasnowidz, uzdrowiciel czy astrolog.
21-03-2013 17:02 
 Ocena 1 na 1
RaSid (111 punktów)
>Na pewno skuteczna metoda, ale nie dla mnie. Nie sądzę bowiem, aby biskup, czy naukowiec zrównujący poznanie logiczne z tzw. "poznaniem ekstatycznym" byli mniej irracjonalni i szkodliwi dla studentów, niż jasnowidz, uzdrowiciel czy astrolog.

Ale nie rozumiem, na czym polega owa "szkodliwośc" dla studentów.
Moglibyśmy tak powiedziec, gdyby ktos np. zaproponował panu Jackowskiemu pracę na uniwersytecie i prowadzenie zajęc z jasnowidzenia. Ale w przypadku zaproszenia do wymiany poglądów? Przecież to tylko dyskusja, zatytułowana "Ściemnianie czy jasnowidzenie". Niech poglądy się ścierają, z tego może byc pożytek. Jackowski nie pojechał tam nauczac, tylko przedstawic swój punkt widzenia (chocby nawet nieracjonalny). Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby biolog na uniwersytecką dyskusję o ewolucji zaprosił biskupa. A zakaz dyskutowania z kimś postrzegam raczej jako kneblowanie kogoś a nie obronę rozumu.
21-03-2013 17:05 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Poglądy się nie ścierały - był wykład poparty przez jednego ze stałych wykładowców. Poza tym studenci powinni być na nieco wyższym poziomie, niż ciągła wiara w św. Mikołaja.
21-03-2013 22:18 
 Ocena 1 na 1
RaSid (111 punktów)
>Poglądy się nie ścierały - był wykład poparty przez jednego ze stałych wykładowców. Poza tym studenci powinni być na nieco wyższym poziomie, niż ciągła wiara w św. Mikołaja.

Studenci to dorośli i wolni ludzie, mają prawo poznawać różne aspekty życia, dyskutować o nich i mają prawo sami zdecydować, w co wierzą. Myślę, że niebezpieczne jest zakazywanie dorosłym ludziom słuchania i niebezpieczne jest nakazywanie, co powinni poznawać a czego nie powinni. Ten, kto tak czyni, mianuje sam siebie królem ludzkich sumień i mówi z pozycji "dobrego tatusia" co ludziom wolno, a czego nie. Chcieli się spotkać z jasnowidzem i go posłuchać, to się spotkali i pewnie sobie zdanie wyrobili. Nic Panu do tego, mnie też nic do tego. Uniwersytet jest zazwyczaj wolną jednostką, ludzie spotykają się w nim dobrowolnie. Nie jest dobrym pomysłem tworzenie listy tematów zakazanych.
21-03-2013 22:32 
 Ocena 6 na 6
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Studenci to dorośli i wolni ludzie, mają prawo poznawać różne aspekty życia, dyskutować o nich i mają prawo sami zdecydować, w co wierzą. Myślę, że niebezpieczne jest zakazywanie dorosłym ludziom słuchania i niebezpieczne jest nakazywanie, co powinni poznawać a czego nie powinni.
-Gówno prawda wysoki sądzie! Do knajpy na piwo niech zapraszają kogo chcą i poznają różne aspekty obłędów i wszelkich bzdetów. Jednak żadna uczelnia nie powinna firmować i uwiarygadniać zabobonów.

>Ten, kto tak czyni, mianuje sam siebie królem ludzkich sumień i mówi z pozycji "dobrego tatusia" co ludziom wolno, a czego nie. Chcieli się spotkać z jasnowidzem i go posłuchać, to się spotkali i pewnie sobie zdanie wyrobili. Nic Panu do tego, mnie też nic do tego. Uniwersytet jest zazwyczaj wolną jednostką, ludzie spotykają się w nim dobrowolnie. Nie jest dobrym pomysłem tworzenie listy tematów zakazanych.
-Ludzi mogą mówić i myśleć co chcą. Mogą słuchać i podziwiać kompletnych kretynów. Tym samym prawem, My tutaj mamy prawo i obowiązek kretynów tak właśnie nazwać i zrobić wszystko, aby przeszkodzić im w szerzeniu kretynizmów, bo życie w Kretynolandzie i tak bywa męczące.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
22-03-2013 02:17 
 Ocena 1 na 1
RaSid (111 punktów)

>-Gówno prawda wysoki sądzie! Do knajpy na piwo niech zapraszają kogo chcą i poznają różne aspekty obłędów i wszelkich bzdetów. Jednak żadna uczelnia nie powinna firmować i uwiarygadniać zabobonów.

Jeśli koło naukowe biologów zaprosi do dyskusji biskupa, to nie znaczy, że firmuje kreacjonizm. Jak sobie studenckie koło naukowe etnologów chce poznać indiańskiego szamana i go zaprosi, to nie znaczy, że propaguje i uwiarygadnia szamanizm. Jeśli studenci chcą porozmawiać nawet z kretynem, to ich prawo. Być może uważają, że warto - i to też ich prawo. Tak działają studenckie koła naukowe, inicjują spotkania z ciekawymi (ich zdaniem) ludźmi i dyskutują. To poznawanie świata po prostu, nawet - jak Pan pisze - "obłędów i wszelkich bzdetów", chocby po to, żeby przekonac się, że właśnie są to obłędy i bzdety. Jeśli zaś ktoś uważa, że nie warto - to niech głośno o tym mówi, ale nie nakazuje studentom z kim mają się spotykać, a z kim nie. Bo to już pachnie fanatyzmem i "jedynie słusznymi racjami". Innymi słowy widzę zasadniczą różnicę: w murach uczelni nie można uczyć o jasnowidzeniu (bo to byłoby uwiarygodnienie czegoś, co nauką nie jest), ale można o tym dyskutować tak, jak o wszystkich innych tematach i zjawiskach, które ludzi interesują, choćby były najbardziej irracjonalne.
rysiek (4593 punktów)
Dawniej na uczelniach medycznych przeprowadzano demonstracje objawów chorób psychicznych przyprowadzając odpowiednich pacjentów (Np. słynne pokazy Charcota w Paryżu). Jednakże nie zastępowano tam wykładów psychiatrów wykładami pacjentów.
onepiotrek (-49 punktów)
(zablokowany)
kilka pytań...
1) - czy Pan Tabisz może jednoznacznie udowodnić, ze wszystkie oficjalne dokumenty, które przedstawia Pan Jackowski zostały przez niego - Jackowskiego - sfałszowane? bo jeśli nie, to o czym one świadczą w takim razie - że wszyscy je wystawiający to zwykli idioci, tak?
2)- jeśli chodzi o test - czy organizatorzy tego tzw "testu" są zagwarantować odpowiednie warunki do jego przeprowadzenia, takie, które byłyby wymagane przez osobę poddająca się testowi, to jest m.in np. atmosferę wolną od negatywnych myśli/energii, to znaczy sceptycyzmu-złośliwości-szyderstwa-kpin-śmichów-chichów itd?... bo ja mam dziwną 99 procentową pewność, że nie... (przy okazji - przecież odrzucanie-ośmieszanie czegoś a priori jest zgoła nienaukowe...)
3) - i dlaczego nie było tam wczoraj nikogo z PSR i KSP?
21-03-2013 16:45 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>2)- jeśli chodzi o test - czy organizatorzy tego tzw "testu" są zagwarantować odpowiednie warunki do jego przeprowadzenia, takie, które byłyby wymagane przez osobę poddająca się testowi, to jest m.in np. atmosferę wolną od negatywnych myśli/energii, to znaczy sceptycyzmu-złośliwości-szyderstwa-kpin-śmichów-chichów itd?... bo ja mam dziwną 99 procentową pewność, że nie... (przy okazji - przecież odrzucanie-ośmieszanie czegoś a priori jest zgoła nienaukowe...)

Ach. No tak. To teraz lecimy niesprzyjającą aurą?
Albo ktoś, a tak twierdzi Jackowski, ma ponadprzeciętne talenta, albo ich nie ma.
Poza tym dla takiego tuza eksperyment polegający na wskazaniu gdzie jest "as", a gdzie "dama" winien być bułką z masłem.

Moim zdaniem o wiele bardziej może być stresującą i obciążającą świadomość sytuacja, gdy igra się swoimi wizjami z ludzkim życiem.
A to pan Jackowski wiecznie uprawia i jakoś nie ma to wpływu na jego wizje.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
21-03-2013 17:56 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> 1) - czy Pan Tabisz może jednoznacznie udowodnić, ze wszystkie oficjalne dokumenty, które przedstawia Pan Jackowski zostały przez niego - Jackowskiego - sfałszowane? bo jeśli nie, to o czym one świadczą w takim razie

O niczym nie świadczą, bo to są bezwartościowe "dowody" anegdotyczne.
Gdyby pan jasnowidz równie skrupulatnie gromadził dokumentację negatywną, to co innego.
Ale oczywiście jak nie ma trafienia - to nie ma i laurki, prawda?

Tyle samo znaczą te dokumenty, co świadectwa "wyleczonych" przez homeopatię.
Ignorancja (4718 punktów)
No to ja coś krótko opowiem.
Ponad rok temu rodzina mojej dobrej znajomej zmagała się z pewnym dramatem.
Syn, wykazujący znamiona powiem delikatnie niestabilności psychicznej zaginął.
Zwrócili się też do Jackowskiego.

Ów uraczył ich opowieścią o jakiś kamieniołomach, gliniankach, coś w tym rodzaju, w których tenże zaginiony jeszcze żyje, ale jest bardzo osłabiony, a wręcz ma uszkodzenia. Pieprzył, że jeśli go tam nie odnajdą to ten może umrzeć.

Sprawa wyjaśniła się po jakimś niedługim czasie. Wbrew temu, co ogólnikowo, ale jednak dramatycznie przedstawiał Jackowski kolega zaginionego przejeżdżajac samochodem zauważył go idącego skrajem drogi.

Trudno okoliczności odnalezienia tego człowieka powiązać z opisem Jackowskiego, jak to tenże ktoś jest bez sił i w stanie krytycznym, nawet wtedy padło chyba coś o jakiś złamaniach. Teraz nie pamiętam szczegółów, bo mnie jednak nie dotyczyły, więc jednym uchem wpuściłam drugim wypuściłam, ale mogę dopytać. Jeśli znajoma będzie pamiętać więcej to chętnie opiszę.

I tak mam refleksję dotyczącą sprawy relacjonowanej przez p. Bednarskiego.
Czy nie jest zasadnym na miejscu Jackowskiego wyszukać w pobliżu miejsca zdarzenia np. zbiorników wodnych?

To jedne z najbardziej naturalnych w konsekwencji miejsc, gdzie rozgrywają się dramaty.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
kogut59 (3090 punktów)
> Fajnie by też było, aby choć raz jasnowidz Jackowski
>spotkał się ze sceptycznym kontrrozmówcą - może i to będzie możliwe? Jakie macie pomysły na
>skorzystanie z zaproszenia Uniwersytetu Opolskiego?
Mam pytanie czy jasnowidz widzi w ciemności ?
22-03-2013 13:51 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)

>Mam pytanie czy jasnowidz widzi w ciemności ?
>

Wtedy się to nazywa czarnowidztwo
onepiotrek (-49 punktów)
(zablokowany)
jeszcze jedno - w latach 70-tych XX wieku pewien lekarz - chyba w Szwecji chciał dowieść istnienia duszy - stawiał łózka umierających na bardzo czułej wadze - i zawsze, niezależnie od wagi-płci-wieku-itp. w momencie tzw. śmierci waga obniżała się o 21 gram... to na pewno tez ściema, prawda? bo jest sprzeczne z czyimś ateistycznym światopoglądem, który to światopogląd wynika zapewnie z połączenia tzw. duchowości nierozerwalnie z religiami, a to religie właśnie w prostej drodze prowadzą do ateizmu... i w sumie niewiele wspólnego maja z duchowością...
21-03-2013 18:03 
 Ocena 9 na 9
Irracja (4721 punktów)
>jeszcze jedno - w latach 70-tych XX wieku pewien lekarz - chyba w Szwecji chciał dowieść istnienia duszy - stawiał łózka umierających na bardzo czułej wadze - i zawsze, niezależnie od wagi-płci-wieku-itp. w momencie tzw. śmierci waga obniżała się o 21 gram... to na pewno tez ściema, prawda? bo jest sprzeczne z czyimś ateistycznym światopoglądem, który to światopogląd wynika zapewne z połączenia tzw. duchowości nierozerwalnie z religiami, a to religie właśnie w prostej drodze prowadzą do ateizmu... i w sumie niewiele wspólnego maja z duchowością...

    ... hmmm, 10 kwietnia 1901 roku to rzeczywiście lata 70-te XX wieku, MacDougalowi (jak nazwisko wskazuje to Szwed) udało się na czas eksperymentów przenieś Szwecję do USA. Na początku XX wieku istniały super czułe wagi, czulsze niż dziś. Na sześć eksperymentów tylko w pierwszym oszacowano wynik na 21 gramów. W trzecim i czwartym wynik oszacowano na 10 i 14 gram. Ostatni eksperyment unieważniono, bo waga ani nie drgnęła, przy pozostałych wystąpiły problemy techniczne...

    a wystarczyło sprawdzić w internecie... choćby tutaj - infra.org.(*)-21-gramow-dr-macdougalla.html

    ... miłego wieczoru...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
21-03-2013 18:18 
 Ocena-6 na 6
onepiotrek (-49 punktów)
(zablokowany)
faktycznie - powinienem to sprawdzić przed opublikowaniem - czytałem o tym jakiś czas w książce, więc szczegółów nie pamiętałem... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...
21-03-2013 19:36 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...

    ... być może, lecz to i tak mało istotne...

    ... miłego wieczoru, życzę...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
21-03-2013 19:54 
 Ocena 5 na 5
wozieee (274 punktów)
>faktycznie - powinienem to sprawdzić przed opublikowaniem - czytałem o tym jakiś czas w książce, więc szczegółów nie pamiętałem... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...
Nie wiem czy jesteś świadomy faktu, że bez podania sensownej argumentacji i odnośników do prac naukowych na ten temat, nikt nie weźmie cię na tym forum na poważnie. Takie emocjonalne gierki, które nieudolnie stosujesz nie działają na sceptyka.
21-03-2013 20:14 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>faktycznie - powinienem to sprawdzić przed opublikowaniem - czytałem o tym jakiś czas w książce, więc szczegółów nie pamiętałem... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...

Bo ty tak chcesz? Wolno ci.
Niestety ma się to nijak do jakichkolwiek rzetelnych badań.
Jeszcze jedno do sprostowania, jakiego ci udzielił ktoś o nicku Irracja.
Oddech też nieco waży. Może zatem zważono ostatnie tchnienie, czyli równicę miedzy wagą płuc na wdechu i po nim.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
facet (344 punktów)

>Oddech też nieco waży. Może zatem zważono ostatnie tchnienie, czyli równicę miedzy wagą płuc na wdechu i po nim.
Oddech waży? Hmm... no powietrze wydychane waży, ok. Ale w środowisku takim jak ono samo, czyli też w powietrzu nie waży nic. Ale jest cieplejsze, czyli mniej gęste więc jednak lżejsze. No dobrze lecz 21 gram nie uzyskamy tu nawet u wieloryba (gęstość powietrza to ok. 1,2kg/m3. Cały wdech tyle nie waży (21g) a gdzie różnica ciepły/zimny).
Że płuca na wdechu i wydechu mają różną wagę? Ok, z pewnością tak. Jest to zależne od tego, że w tych dwóch fazach w różnym stopniu są wypełnione krwi, i chłonką. Tyle, że ta wyciśnieta z nich krew i chłonka pozostaje nadal w organizmie i nie zmienia jego wagi. Tak więc w ostatnim tchnieniu rzekomej duszy bym nie szukał.
22-03-2013 16:41 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
>>Oddech też nieco waży. Może zatem zważono ostatnie tchnienie, czyli równicę miedzy wagą płuc na wdechu i po nim.
>Oddech waży? Hmm... no powietrze wydychane waży, ok. Ale w środowisku takim jak ono samo, czyli też w powietrzu nie waży nic.

Zdaje się, że nie ważono powietrza w powietrzu, tylko ciało jeszcze żywe i za chwilę denata.
Zatem nie bardzo rozumiem po co ten wywód.
Może przypomnę. Powietrze to atomy (azot, tlen i inne). Da się wyznaczyć masę atomu? Da.
Jeśli zatem w tych samych warunkach, do jakiegoś ciała wprowadzisz dodatkowe atomy, albo je z innego usuniesz to jest naturalną konsekwencją, że zmieni się jego masa.

Poza tym. Na powyższe zagadnienie naprowadziła mnie swego czasu obserwacja wskazówki wagi, gdy ważyłam moją skromną osobę.
I dało się zauważyć zmianę, gdy wydychałam powietrze.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
22-03-2013 13:58 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>faktycznie - powinienem to sprawdzić przed opublikowaniem - czytałem o tym jakiś czas w książce, więc szczegółów nie pamiętałem... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...

Zmiana ciężaru ciała podczas umierania ma być dowodem na istnienie duszy?
Dusza jest pojęciem ze świata religii a w świetle KAŻDEJ religii dusza nie może mieć masy a więc także i wagi.

Dla racjonalistów bzdura.
Dla chrześcijan, muzułmanów itd herezja
23-03-2013 00:30 
 Ocena 1 na 1
Kiełczewski (439 punktów)
... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...
Szanowny panie Piotrze pierwszy,czy zechciał by pan zdefiniować pojęcie duszy i jej lokalizację w człowieku ,bo zapewnię wg. pana zwierzęta duszy nie mają a rośliny to na pewno.Argument,że jest w całym ciele człowieka odrzucam priori(od 42 lat nie mam prawej dłoni,czy to ma oznaczać,że moja obecna dusza jest mniejsza o ten amputowany fragment).A ci pierwsi odparowani w Hiroszimie,czy ich dusze odparowały,czy też zdążyły zbiec na łono stwórcy?
23-03-2013 12:36 
 Ocena-4 na 4
onepiotrek (-49 punktów)
(zablokowany)
dusza=Energia... wszystko ma dusze - i zwierzęta, i rośliny, i kamienie też... jest taki wzór fizyczny, który mówi o jedności materii i energii - E=mc2... no ale może niektórzy o nim jeszcze nie słyszeli... a duszę można zobaczyć - tyle tylko, że trzeba mieć rozwinięte (albo w trakcie rozwijania) jasnowidzenie... ot, cała tajemnica...
23-03-2013 19:01 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>dusza=Energia... wszystko ma dusze - i zwierzęta, i rośliny, i kamienie też...

Kolejna herezja wg każdego kościoła. Chyba że to kościół św. Marychy, tam się ma ponoć niezłe wizje

>jest taki wzór fizyczny, który mówi o jedności materii i energii - E=mc2... no ale może niektórzy o nim jeszcze nie słyszeli...

Dusza=mc2 ????
gdzie studiowałeś fizykę?

26-03-2013 07:43 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>faktycznie - powinienem to sprawdzić przed opublikowaniem - czytałem o tym jakiś czas w książce, więc szczegółów nie pamiętałem... ale dusza i tak istnieje - stety albo niestety...
Jednorożce także, wiesz w to lub nie ale wyczytalam to w jakies książce, możesz w to powątpiewać ale i tak nie bedziesz mieć racji...
DyktaFon (9281 punktów)
>USA. Na początku XX wieku istniały super czułe wagi, czulsze niż dziś. Na sześć eksperymentów tylko w pierwszym oszacowano wynik na 21 gramów. W trzecim i czwartym wynik oszacowano na 10 i 14 gram. Ostatni eksperyment unieważniono, bo waga ani nie drgnęła, przy pozostałych wystąpiły problemy techniczne...

Jednak ja popieram ten eksperyment. Dusza mogła się na przykład odchudzać... i to skutecznie. Znane są przecież przypadki, że ludzie się odchudzają i najpierw ważą 100kg, a potem 80 i mniej. Więc powyższe kwestionowanie wagi duszy nie jest racjonalne...

PS. Ten mail miał mieć date 1 kwietnia, ale nie mogłem się powstrzymać i napisałem już dziś... Przepraszam
Irracja (4721 punktów)
>>Jednak ja popieram ten eksperyment. Dusza mogła się na przykład odchudzać... i to skutecznie. Znane są przecież przypadki, że ludzie się odchudzają i najpierw ważą 100 kg, a potem 80 i mniej. Więc powyższe kwestionowanie wagi duszy nie jest racjonalne...
>PS. Ten mail miał mieć datę 1 kwietnia, ale nie mogłem się powstrzymać i napisałem już dziś... Przepraszam
    ... fakt, zapomniałem o anoreksji i bulimii.

    ... udanego weekendu życzę...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Sprawa toczy się dalej.
W całej tej śmiesznej aferze brakuje opinii "racjonalistycznych bezkompromisowych sukinsynów". Jasnowidze to, albo totalni oszuści, którzy wcześniej namierzają ofiarę (klienta) i po zdobyciu informacji udają jak to nagle ich coś olśniło, albo przypadki chorobowe osobników, którzy wierzą, że mają w sobie szczególną moc i niezwykłe zdolności. Są przekonani, że widzą i słyszą więcej niż reszta populacji. Rzekome sukcesy w pomaganiu policji polegają na tym, że jasnowidz dostaje akta sprawy, wie jak przebiegało śledztwo i jaki teren już przeszukano. Jeżeli w niczym nie pomoże, sprawa przycichnie, gdy jego wskazówki przez przypadek cokolwiek dadzą, zostanie to nagłośnione. Równie dobrze komendant jednostki mógłby swoim podwładnym powiedzieć: ruszcie dupy jeszcze raz i zwiększcie obszar poszukiwań. Jackowski to zwykły tuman, co widać słychać i czuć, żerujący na innych jeszcze większych tumanach. Uniwersytety zaś są od nauczania, czyli przekazywania aktualnego stanu wiedzy z poszczególnych dziedzin nauki. Jasnowidzenie nie jest i nigdy nie będzie dziedziną nauki, to tylko odmiana obłędu lub/i oszustwa. Reasumując, jasnowidzące tumany won z uczelni! A studenci nie mogą sobie zapraszać na uczelnię kogo chcą, np. takich oszustów i tumanów jak Jackowski, złodziei czy dziwek. Prywatnie mają takie prawo, ale poza murami uczelni!

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
facet (344 punktów)
>Rzekome sukcesy w pomaganiu policji...
Mnie ten aspekt sprawy trochę niepokoi. Bo jeśli jasnowidz podpowie policji, że to ja zabiłem (a nie lokaj) to co? A ci widać do jasnowidzów chodzą o czym ze zdziwieniem z wątku się dowiedziałem...
DyktaFon (9281 punktów)
>>Rzekome sukcesy w pomaganiu policji...
>Mnie ten aspekt sprawy trochę niepokoi. Bo jeśli jasnowidz podpowie policji, że to ja zabiłem (a nie lokaj) to co? A ci widać do jasnowidzów chodzą o czym ze zdziwieniem z wątku się dowiedziałem...

To by oznaczało, że jesteś Pan mordercą. Przecież to oczywiste... i nie wiem, co w tym takiego dziwnego?
DEMONICON (4893 punktów)
A tam uczelnie Panie Jacku, w Faktach i mitach nr 10/2013 mamy artykuł na temat totalnej kuracji antyrakowej Rudolfa Breussa. Zdurnieć zwyczajnie idzie ...

Ateizm, racjonalizm, antyklerykalizm ... i leczenie w bardzo wczesnym stadium raka totalną głodówką ...

Pozdrawiam
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A tam uczelnie Panie Jacku, w Faktach i mitach nr 10/2013 mamy artykuł na temat totalnej kuracji antyrakowej Rudolfa Breussa. Zdurnieć zwyczajnie idzie ...
>Ateizm, racjonalizm, antyklerykalizm ... i leczenie w bardzo wczesnym stadium raka totalną głodówką ...
>Pozdrawiam
>
Odkąd pamiętam Fakty i mity nigdy tak do końca racjonalistyczne nie były. Antyklerykalne jak najbardziej, ale z drugiej strony artykułów religijnych nie brakowało. I przede wszystkim już nie antyklerykalne tylko nieklerykalne, co moim zdaniem było zmianą na gorsze.
wozieee (274 punktów)
>Odkąd pamiętam Fakty i mity nigdy tak do końca racjonalistyczne nie były. Antyklerykalne jak najbardziej, ale z drugiej strony artykułów religijnych nie brakowało. I przede wszystkim już nie antyklerykalne tylko nieklerykalne, co moim zdaniem było zmianą na gorsze.
>
Mógłbyś trochę rozwinąć myśl?
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Mógłbyś trochę rozwinąć myśl?

Mógłbym. W tym fragmencie chodziło mi o podtytuł. Pierwotnie brzmiał on "tygodnik antyklerykalny", później został zmieniony na "tygodnik nieklerykalny". Redaktor naczelny tłumaczył decyzję o zmianie tym, że w Polsce antyklerykalizm miał być źle przyjmowany. Generalnie mówiąc -anty było za ostre. Wymowa artykułów się nie osłabiła, ale już inny podtytuł wskazywał - moim zdaniem - ugięcie się pod pewną presją.
wozieee (274 punktów)
>Mógłbym. W tym fragmencie chodziło mi o podtytuł. Pierwotnie brzmiał on "tygodnik antyklerykalny", później został zmieniony na "tygodnik nieklerykalny". Redaktor naczelny tłumaczył decyzję o zmianie tym, że w Polsce antyklerykalizm miał być źle przyjmowany. Generalnie mówiąc -anty było za ostre. Wymowa artykułów się nie osłabiła, ale już inny podtytuł wskazywał - moim zdaniem - ugięcie się pod pewną presją.
Okay, myślałem, że odnosiłeś to do zawartości, a nie do tytułu.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Okay, myślałem, że odnosiłeś to do zawartości, a nie do tytułu.

Do zawartości również. Jakkolwiek tygodnik krytykował - słusznie - kler czy polityków, to było tam sporo artykułów stricte religijnych. Zresztą Fakty i mity nie były przeciwko wierze samej w sobie, choć gwoli ścisłości podtytuł mówił tygodnik antyklerykalny nie ateistyczny.
Socki (213 punktów)
Zazwyczaj to co opowiada się o jasnowidzach jest trudne do sprawdzenia. Ale raz Jackowski przepowiedział coś, co jest łatwe do zweryfikowania:
"Do końca grudnia będą spore wahania na światowych giełdach. Podobnie będzie od stycznia do marca przyszłego roku. A w kwietniu świat uraduje się chwilowym sukcesem i odetchnie, bo giełdy pójdą ostro w górę. Kiedy już wszyscy będą myśleć, że kryzys to przeszłość, że nastąpi czas prosperity, nadejdzie lipiec, a wraz z nim taki kryzys, jakiego współczesny świat jeszcze nie widział." (Fakty i mity, nr 49/2008, 5-11 XII 2008, str 11)
W rzeczywistości dołek na giełdach był na początku marca 2009, po czym nastąpił spokojny wzrost do końca roku. Żadnego kryzysu nie było ani w lipcu, ani potem.
W ogóle to skoro jasnowidz potrafi przewidzieć co wydarzy się na giełdzie, to trudno zrozumieć dlaczego zajmuje się czymś innym. Przy odpowiedniej precyzji jasnowidzenia każdego dnia można zarobić kilkadziesiąt procent.
embe (1266 punktów)
> Jakie macie pomysły na skorzystanie z zaproszenia Uniwersytetu Opolskiego? Co moglibyśmy zrobić?
Nie skorzystać z zaproszenia. Jak mądrość ludowa głosi, w rozmowie dureń wpierw sprowadzi Cię do własnego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
A tak na serio, to liczy się tylko to, kto dysponuje mikrofonem. A ten będzie w rękach jasnowidzącego

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365