Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cmentarna sonda

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
31-10-2008 22:13diogenes (42753 punktów)Cmentarna sonda
Ocena 3 na 3
wiadomosci.onet.pl/1854946,12,item.html

Sonda
Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?
Ogółem oddano głosów: 32260
Tak: 67%

A jako że Polska to katolicki kraj, należłaoby w odzielnej sondzie wziąć pod uwagę - obok gilotyny, stryczka i strzału w potylicę - uśmiercanie skazanych przez ukrzyżowanie. No i zapicie delikwenta na śmierć.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
> No i zapicie delikwenta na
>śmierć.

Niektórzy usiłują sami się tak zabić. Niektórym się udaje.
Założę się, że znalazłoby się sporo ochotników którzy by chcieli być tak ukarani, mimo, że nie popełnili żadnego przestępstwa.
31-10-2008 23:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Założę się, że znalazłoby się sporo ochotników którzy by chcieli być tak ukarani, mimo, że nie popełnili żadnego przestępstwa.

Kara bez zbrodni?
Za pierworodną niewinność?
Który to krąg piekła?
31-10-2008 23:48 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Założę się, że znalazłoby się sporo ochotników którzy by chcieli być tak ukarani, mimo, że nie popełnili żadnego przestępstwa.
>Kara bez zbrodni?
>Za pierworodną niewinność?
>Który to krąg piekła?
>

Ten tutaj na Ziemi, nie czytałem Dantego więc nie wiem jaki ma numer

To jest nie na temat wątku, ale moja mama pracowała wiele lat w poradni przeciwalkoholowej. Zaczynała jak jeszcze w Polsce nieznana była metoda AA. Był Anticol, wszywki i inne dziwne rzeczy. Przychodziłem do niej czasami po lekcjach do pracy.
Dowiedziałem się bardzo dużo.

A co do sondy - trudno się dyskutuje z emocjami.
Z drugiej strony kara śmierci ma też jakieś ekonomiczno-racjonalne uzasadnienia.
Dziwne, że są tacy co są przeciwko aborcji, ale za karą śmierci i walką na obcej wojnie naszych żołnierzy. A inni znowu za aborcją ale przeciwko karze śmierci.
Moim zdaniem na przykład płód i potem dziecko, który ma potencjał rozwinąć się na wartościowego człowieka, jest bardziej wart zachowania przy życiu niż przestępca, który już udowodnił, że jego resocjalizacja jest niemożliwa i stanowi tylko zagrożenie dla nas wszystkich.

Pozdrawiam, Adam.
diogenes (42753 punktów)
>trudno się dyskutuje z emocjami.

Ale to one najczęściej są instancją rozstrzygającą.
Powiedzonko "Mądry człowiek (bo nie tylko Polak) po szkodzie" zdaje się to najlepiej wyrażać. Rozumowi, a więc i racjonaliście, wypada tylko kiwać głową nad tym, co emocje nam zafundowały. Ale skoro znajdują one wyraz w języku, w symbolizmie - to podejrzewam, że dialog jest możliwy. Być może jednak, nie na poziomie ratio, lecz właśnie emocji, serca, jakby powiedział Pascal.

>Z drugiej strony kara śmierci ma też jakieś ekonomiczno-racjonalne uzasadnienia.

Ekonomia jest tu moim zdaniem najmniej ważna. Kiedy ginie w wypadku np. dziecko nie jest to powód do radości, bo nie będzie nas już kosztować ani grosza. Zawsze się znajdzie jakaś argumentacja pro i contra.

>Moim zdaniem na przykład płód i potem dziecko, który ma potencjał rozwinąć się na wartościowego człowieka, jest bardziej wart zachowania przy życiu niż przestępca, który już udowodnił, że jego resocjalizacja jest niemożliwa i stanowi tylko zagrożenie dla nas wszystkich.

Można stwierdzić ojcostwo na podstawie materiału genetycznego. Ale niestety (?) nie jest możliwe przewidzieć na podstawie chromosomów przyszłe zachowanie człowieka: nie są w nich zapisane wszystkie przyszłe, zmienne okoliczności życia. To jest ten potencjał, o którym piszesz. Tutaj nie chciałbym zaczynac dyskusji o karze śmierci: jestem jej przeciwnikiem. (Krótko: społeczne usankcjonowanie zabójstwa nie świadczy o tym, że społeczeństwo jest "lepsze" od tego, kogo pozwala i nakazuje stracić.) Chciałem tylko zwrócić uwagę na preferencje Polaków w tej ważnej sprawie.
02-11-2008 16:16 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Moim zdaniem na przykład płód i potem dziecko, który ma potencjał rozwinąć się na wartościowego człowieka,

(w takim samym stopniu jak i na przestępcę, zbrodniarza)

>jest bardziej wart zachowania przy życiu niż przestępca, który już udowodnił, że jego resocjalizacja jest niemożliwa [...].

Jak może być możliwa resocjalizacja po wykonaniu wyroku KS? Jak taki przestępca ma udowodnić skuteczność resocjalizacji, gdy najpierw go zabiją w majestacie prawa?

>Pozdrawiam, Adam.

Wzajemnie; z gilotyny...

fides ex necessitate esse non debet
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?

   Tym, którzy odpowiedzieli "tak", zadałabym pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?"
   
01-11-2008 00:32 
 Ocena 3 na 3
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Tym, którzy odpowiedzieli "tak", zadałabym pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?"

A niektórych to nawet bez wyroku, i za zuuupełną daaaarrmochę...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
01-11-2008 16:20 
 Ocena 1 na 1
kortyzol (422 punktów)
>>Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?
>   Tym, którzy odpowiedzieli "tak", zadałabym pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?"
>   

Ja? Tak.

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
01-11-2008 17:19 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>"Czy wykonałbyś wyrok?"
>Ja? Tak.

   Czy własnoręcznie opuściłabyś dźwignię zapadni przy wieszaniu skazanego człowieka? Czy bez emocji nacisnęłabyś przycisk uruchamiający proces wprowadzania trucizny do organizmu skazańca?
Czy wreszcie mogłabyś wymierzyc w niego broń i zastrzelic?
Co sprawia, że na pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?", tak pewnie odpowiedziałaś "Tak"?
   
01-11-2008 17:38 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>"Czy wykonałbyś wyrok?"
>>Ja? Tak.
>   Czy własnoręcznie opuściłabyś dźwignię zapadni przy wieszaniu skazanego człowieka? Czy bez emocji nacisnęłabyś przycisk uruchamiający proces wprowadzania trucizny do organizmu skazańca?
>Czy wreszcie mogłabyś wymierzyc w niego broń i zastrzelic?
>Co sprawia, że na pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?", tak pewnie odpowiedziałaś "Tak"?
>   

IMHO to granie na emocjach i pytanie czy wykonałbyś wyrok, jest totalnie bez sensu. Ja jestem przeciwko karze śmierci, ale wyrok mógłbym wykonać bez mrugnięcia okiem. Jestem wypranym z emocji egoistą A jeśli miałbyś jakiegoś psychopatę, dla którego zabijanie ludzi to przyjemność? Wtedy robota kata to dla niego luksus - nie dość, że robi co lubi, to jeszcze mu płacą i nikt się nie czepia.
01-11-2008 18:17 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>to granie na emocjach

   To zasugerowanie refleksji.

Większośc pytanych o ich stanowisko wobec kary śmierci odpowiedziała, że jest za jej wprowadzeniem. Dlatego większośc, bo nie kojarzyło jej się takie rozwiązanie z żadnymi konsekwencjami. Ktoś robiłby to za nich. Liczba chętnych do karania śmiercią się zmniejszy, gdy obciążysz ich pewną odpowiedzialnością i to odpowiedzialnością za własnoręczne odebranie komuś życia. Życie jest życiem, nawet gdy jest życiem przestępcy. Nonszalanckie odpowiadanie "tak, wprowadźmy karę śmierci" i jednocześnie chęc zachowania czystego sumienia przez umycie rąk od jej wykonania, to dla mnie wybieranie ziemniaków z ogniska czyimiś rękami.
   
01-11-2008 19:23 
 Ocena 6 na 6
wojtek (1061 punktów)
>Życie jest życiem, nawet gdy jest życiem przestępcy.

Więc idź i powiedz to patrząc w oczy rodzinom zamordowanych osób, którym sprawcy tych mordów na salach sądowych często śmieją się w twarze.

Ja osobiście nie jestem zwolennikiem kary śmierci ale z jednego tylko powodu, mianowicie wymiar sprawiedliwości to ludzie a ludzie są omylni. Nie można dopuścić aby na karę śmieci skazany został niewinny człowiek. Natomiast przy założeniu (czysto hipotetycznym), że sądy byłyby nieomylne, bez wahania mógłbym wykonywać wyroki na tych, którzy są katami dla niewinnych i bezbronnych.

Pozdrawiam.
01-11-2008 19:45 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Zabiłbyś bezbronnego, który Tobie osobiście w niczym nie zawinił? Czym byś się od niego różnił?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-11-2008 19:54 
 Ocena 2 na 2
wojtek (1061 punktów)
Intencjami Placowniku, różnica wynikałaby z intencji. Oczywiście mówimy o karze śmierci tylko w przypadku w którym chodzi o najcięższe przestępstwa.

Pozdrawiam.
01-11-2008 23:33 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Intencjami Placowniku, różnica wynikałaby z intencji.

   A jakie mogłyby być Twoje?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-11-2008 17:37 
 Ocena 2 na 2
wojtek (1061 punktów)
> A jakie mogłyby być Twoje?

Moją intencją byłaby sprawiedliwość. Myślę, że zgodzisz się, iż kara dla przestępcy powinna być adekwatna do popełnionego przez niego czynu. Czytałem ostatnio (niestety nie znajdę już linka do tego tekstu) na wirtualnym serwisie Gazety Wyborczej artykuł o pewnym Polaku (był dilerem narkotyków), który będąc w kraju z premedytacją śmiertelnie pobił mężczyznę. Sąd po rozpatrzeniu sprawy wypuścił mordercę na wolność(!). Po jakimś czasie ten sam zwyrodnialec brutalnie zgwałcił nastolatkę (o ile dobrze pamiętam jego kumple również brali w tym udział więc był to gwałt zbiorowy). Ostatnio został on schwytany w Anglii po tym jak na imprezie zabił nożem chłopaka. Znając polskie realia ten bandyta zostanie skazany na 25 lat więzienia, po czym wyjdzie po odsiedzeniu 15-20. Jaka kara według Ciebie byłaby odpowiednia dla niego? Bo wedle mnie, sprawiedliwości stałoby się zadość, dopiero wówczas kiedy morderca czułby ten sam strach który czuły jego ofiary a następnie zostałby uśmiercony. W tym wypadku tylko taką karę mogę nazwać sprawiedliwą.

Pozdrawiam.
02-11-2008 20:02 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Moją intencją byłaby sprawiedliwość. Myślę, że zgodzisz się, iż kara dla przestępcy powinna być adekwatna do popełnionego przez niego czynu.

   Bardzo biblijne (i koraniczne) to Twoje poczucie sprawiedliwości.

   "kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga" (Rdz 9,6)

   "oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec" (Wj 21, 24-25)

   Prawo talionu zwane też prawem odwetu, było osiągnięciem w czasach Hammurabiego, dzisiaj jest cokolwiek przestarzałe. Jedynie w odniesieniu do kary głównej bywa jeszcze przez wielu traktowane poważnie.

>Bo wedle mnie, sprawiedliwości stałoby się za dość, dopiero wówczas kiedy morderca czułby ten sam strach który czuły jego ofiary a następnie zostałby uśmiercony.

   No właśnie. Do pełnego obrazu można by dodać - jeśli zadusił - zadusić, jeśli poderżnął gardło- poderżnąć gardło itp. itd.

   A wszystko to nie wyjaśnia jakimi motywami kierowałbyś się podejmując się własnoręcznego wymierzania sprawiedliwości, a tego przecież w gruncie rzeczy dotyczyło moje pytanie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-11-2008 00:52 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>   "oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec" (Wj 21, 24-25)
>   Prawo talionu zwane też prawem odwetu, było osiągnięciem w czasach Hammurabiego, dzisiaj jest cokolwiek przestarzałe. Jedynie w odniesieniu do kary głównej bywa jeszcze przez wielu traktowane poważnie.

I to jest to! Prawo odwetu zaspokaja moje poczucie sprawiedliwości. I jest (dla mnie) niezwykle racjonalne. Pomyślisz/powiesz, że jestem prostak/prymityw?! Nie rusza mnie to! Tak jak Wojtek, uważam że zwyrodnialców należy fizycznie eliminować/eksterminować aby społeczeństwo mogło spokojnie oddychać (i nie musiało utrzymywać przestępcy przez następne 25 lat).
I nie chodzi mi o to aby przypalać żelazkiem złodzieja który przypalał staruszkę w celu wymuszenia kilku złotych.
Chodzi mi o "zwykłą" karę śmierci dla mordercy i "zwykłą" kastrację dla pedofila-gwałciciela.

I powiem ci szczerze, że niedobrze mi się robi od tych wszystkich "poprawności" doprowadzonych do absurdu przez fanatyków "nowoczesnych społeczeństw".
A że mieszkam w Kanadzie, to często się spotykam z tymi pier..., przepraszam, poprawnościami.

Pozdrawiam.
03-11-2008 19:46 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Tak jak Wojtek, uważam że zwyrodnialców należy fizycznie eliminować/eksterminować aby społeczeństwo mogło spokojnie oddychać (i nie musiało utrzymywać przestępcy przez następne 25 lat).

   Czyżby za karą śmierci miała przemawiać zwykła oszczędność?

>I nie chodzi mi o to aby przypalać żelazkiem złodzieja który przypalał staruszkę w celu wymuszenia kilku złotych.

   A dlaczego nie? Wojtek chciałby aby morderca poczuł strach, jaki odczuwały jego ofiary, dlaczego oszczędzać cierpień sprawcom cierpienia? Dlaczego na przykład nie karać pobiciem sprawców pobicia? Pytam poważnie i oczekuję na poważne argumenty.

   Mordowanie morderców jest według mnie równoznaczne z akceptacją ich systemu wartości, według którego życie ludzkie znaczy niewiele lub wręcz nic. To dla mnie decydujący argument przeciwko karze śmierci. Poza tym nie godzę się z tym, że każdy, w tym i ja sam, może zostać mordercą, a uznanie mordercy za człowieka normalnego, w pełni odpowiedzialnego za swój czyn, nieuchronnie sprowadza się do akceptacji takiej właśnie możliwości.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
diogenes (42753 punktów)
>Mordowanie morderców jest według mnie równoznaczne z akceptacją ich systemu wartości, według którego życie ludzkie znaczy niewiele lub wręcz nic. To dla mnie decydujący argument przeciwko karze śmierci.

Lub inaczej: morderca sięgnął do systemu wartości społeczeństwa, w którym przyszło mu akurat żyć. Mord w każdej sytuacji, równiez egzekucji w imieniu prawa, każe szukać winnych. Juz po bliższej "socjoanalizie" okazuje się, że to samo społeczeństwo utrwala w obywatelach aspołeczne zachowania. Podejrzewam, że sama analiza systemu prawnego kraju, w którym wykonuje sie wyroki śmierci, odłsoni jego mordercze oblicze.
czes (4083 punktów)
>>Tak jak Wojtek, uważam że zwyrodnialców należy fizycznie eliminować/eksterminować aby społeczeństwo mogło spokojnie oddychać (i nie musiało utrzymywać przestępcy przez następne 25 lat).
>   Czyżby za karą śmierci miała przemawiać zwykła oszczędność?
Wydaje mi się, że o "oszczędności" wspomniałem w nawiasie!
Moje stanowisko jest chyba jasne i jasno przedstawione w części bezpośrednio poprzedzającej nawias.

>>I nie chodzi mi o to aby przypalać żelazkiem złodzieja który przypalał staruszkę w celu wymuszenia kilku złotych.
>   A dlaczego nie? Wojtek chciałby aby morderca poczuł strach, jaki odczuwały jego ofiary, dlaczego oszczędzać cierpień sprawcom cierpienia? Dlaczego na przykład nie karać pobiciem sprawców pobicia? Pytam poważnie i oczekuję na poważne argumenty.
Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tego typu karą dla przestępcy i nie mam zdania na ten temat. Oczywiście, dla człowieka wychowanego w "cywilizowanym" świecie, wydaje się niedopuszczalne aby karać pobiciem za pobicie. Ale coś w tym jest! Może łobuz bijący dla zabawy dzieci wracajace ze szkoły, powinien być publicznie wychłostany?

>   Mordowanie morderców jest według mnie równoznaczne z akceptacją ich systemu wartości, według którego życie ludzkie znaczy niewiele lub wręcz nic. To dla mnie decydujący argument przeciwko karze śmierci. Poza tym nie godzę się z tym, że każdy, w tym i ja sam, może zostać mordercą, a uznanie mordercy za człowieka normalnego, w pełni odpowiedzialnego za swój czyn, nieuchronnie sprowadza się do akceptacji takiej właśnie możliwości.
To typowe argumenty przeciwników kary śmierci. I nie twierdzę, że głupie czy złe.
Ja jestem jednym ze zwolenników kary śmierci, a ich argumenty na pewno są Ci znane.

>   Pozdrawiam
I ja Cię pozdrawiam.
03-11-2008 21:42 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
> "oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec" (Wj 21, 24-25)
>I to jest to! Prawo odwetu zaspokaja moje poczucie sprawiedliwości.
>uważam że zwyrodnialców należy fizycznie eliminować/eksterminować

   Piękne, serce się raduje odwagą obrońców sprawiedliwości. Podaj mi tylko definicję niepodważalnego dowodu, wedle której będziemy formalizowac prawo karzące śmiercią i analizę tej definicji, jaki przewiduje procent skazanych niewinnie.
Chyba, że bogiem jesteś nieomylnym i sprawiedliwym, wtedy sądź i karz bez definicji ludzkich i nieprecyzyjnych.
   
04-11-2008 00:41 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>> "oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec" (Wj 21, 24-25)
>>I to jest to! Prawo odwetu zaspokaja moje poczucie sprawiedliwości.
>>uważam że zwyrodnialców należy fizycznie eliminować/eksterminować
>   Piękne, serce się raduje odwagą obrońców sprawiedliwości. Podaj mi tylko definicję niepodważalnego dowodu, wedle której będziemy formalizowac prawo karzące śmiercią i analizę tej definicji, jaki przewiduje procent skazanych niewinnie.
>Chyba, że bogiem jesteś nieomylnym i sprawiedliwym, wtedy sądź i karz bez definicji ludzkich i nieprecyzyjnych.
>   

Nie rozumiem, nie trawię twego sposobu przedstawiania swych przemyśleń. Nadajemy na innych falach.
Wycofuję się. Bez odbioru.
04-11-2008 05:00 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nadajemy na innych falach.

   Fakt. W przeciwieństwie do ciebie ja rozgraniczam wykonanie formalnego wyroku sądowego i pomstę na zbrodniarzu, bo to dwa osobne zagadnienia.

>Wycofuję się.

    O, szkoda. Jako zwolennika kary śmierci chciałam ci zadac jeszcze kilka pytań, np:

- kto jest przygotowany do dokonania oceny kto jest "wrzodem na d...e" (za czesem), skoro sądy są omylne i wydały wyroki ostateczne na, jak się później okazywało, niewinnych?

- Czy dla satysfakcji eliminacji ostatecznej, tak zwanych bezdyskusyjnych zbrodniarzy, można poświęcać życie ofiar pomyłek sądowych?

- Kto będzie ustalał granice dowodów tzw. niepodważalnych, logika wyklucza absolutną niepodważalność, a więc jak będzie definiowana niepodważalność dowodów?

>Bez odbioru

   W porządku.
   
czes (4083 punktów)
Bez odbioru to znaczy bez odbioru.

Jesteś niezwykle namolny.
06-11-2008 06:32 
 Ocena 3 na 3
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
   Fakt. W przeciwieństwie do ciebie ja rozgraniczam wykonanie formalnego wyroku sądowego i pomstę na zbrodniarzu, bo to dwa osobne zagadnienia.

A ja nie do końca, w prawie jest coś takiego jak odwetowa funkcja kary...
Cytat:
kto jest przygotowany do dokonania oceny kto jest "wrzodem na d...e" (za czesem), skoro sądy są omylne i wydały wyroki ostateczne na, jak się później okazywało, niewinnych?

Na polskich drogach ginie rocznie około pięciu tysięcy ludzi. Kto jest przygotowany do oceny kto z nich ma zginąć? To były wypadki. W ciągu ostatniego łikendu zginęło na drogach 41 osób, z tego pewnie połowa niewinnych. To straszna tragedia dla ich rodzin, ale nawet Oni nie zrezygnują z jazdy stalowymi puszkami w których są panami życia i śmierci. Mam za oknami holokaust - nawet przy pięciu rocznie pomyłkowo skazanych wciąż miałbym dużo większe szanse na "pomyłkowe rozjechanie" niż na "pomyłkowe krzesełko". Czym zawiniłem?
Cytat:
Czy dla satysfakcji eliminacji ostatecznej, tak zwanych bezdyskusyjnych zbrodniarzy, można poświęcać życie ofiar pomyłek sądowych?

Czy dla satysfakcji szybszego i (nawet nie zawsze) wygodniejszego dotarcia do Gdańska, Krakowa, Warszawki można poświęcić życie niezliczonych psów, kotów, jeży i zliczonych pieszych, i ofiar wyprzedzania na trzeciego?
Cytat:
Kto będzie ustalał granice dowodów tzw. niepodważalnych, logika wyklucza absolutną niepodważalność, a więc jak będzie definiowana niepodważalność dowodów?

A niech zostanie tak jak teraz. Nie ma czegoś takiego jak bezwypadkowa jazda i czegoś takiego jak kierowca doskonały. Nic na to nie poradzimy, bo kto z nas zrezygnuje z wygody jazdy samochodem, żeby uniknąć rozjechania niewinnego?

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
04-11-2008 13:08 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
>Bardzo biblijne (i koraniczne) to Twoje poczucie sprawiedliwości.

Ja napisałem tylko, iż kara dla przestępcy powinna być adekwatna do popełnionego przezeń czynu. Nie chodzi mi tutaj o to, aby złodziejowi odrąbywać rękę ale o to, by stosownie do swego przestępstwa został ukarany: grzywną, pracą społeczną czy więzieniem. Raczej nie w porządku byłoby np. jedną osobę, za kradzież bułki w sklepie skazać na 25 lat więzienia a drugą, za gwałt skazać na 5 lat w zawieszeniu. To właśnie miałem na myśli pisząc, że kara powinna być stosowna do tego, czego dopuścił się przestępca.

Nigdzie nie napisałem, że dzisiejsze prawo karne ma się w 100% opierać na kodeksie Hammurabiego. Dopiero jeśli chodzi o najcięższe przestępstwa czyli: celowe, brutalne morderstwa czy gwałty, wówczas wzorowanie się (wzorowanie nie oznacza dokładnie takiej samej realizacji) na prawie talionu, wedle mnie, byłoby jak najbardziej zasadne.

> No właśnie. Do pełnego obrazu można by dodać - jeśli zadusił - zadusić, jeśli poderżnął gardło- poderżnąć gardło itp. itd.

Tego również nigdzie nie napisałem. Pisałem o strachu jaki ma czuć morderca. Do tego, jak mniemam, wystarczyłoby zaprowadzić takiego bandytę do pomieszczenia z krzesłem elektrycznym a następnie wyznaczyć mu datę egzekucji tak aby wiedział kiedy się to stanie.
Przypomina mi się tutaj sprawa Krzysztofa Olewnika. Na rozprawie sądowej jeden z Jego oprawców uśmiechał się i pogwizdywał beztrosko (zupełnie słusznie bo cóż może mu zrobić nasz wymiar sprawiedliwości). Jestem ciekaw czy też by się tak zachowywał gdyby zobaczył krzesełko na którym zostałby posadzony w ciągu, powiedzmy 2 tygodni od zakończenia postępowania sądowego.

>A wszystko to nie wyjaśnia jakimi motywami kierowałbyś(..)

Napisałem Ci o moim poczuciu sprawiedliwości. To główny motyw, którym kierowałbym się eliminując mordercę.

Nie odpisałeś na moje pytanie, więc pozwolę sobie zadać je jeszcze raz. Jaka kara jest wedle Ciebie sprawiedliwa dla gwałciciela i dwukrotnego mordercy?

Pozdrawiam Cię.
04-11-2008 20:12 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Ja napisałem tylko, iż kara dla przestępcy powinna być adekwatna do popełnionego przezeń czynu. Nie chodzi mi tutaj o to, aby złodziejowi odrąbywać rękę ale o to, by stosownie do swego przestępstwa został ukarany: grzywną, pracą społeczną czy więzieniem. Raczej nie w porządku byłoby np. jedną osobę, za kradzież bułki w sklepie skazać na 25 lat więzienia a drugą, za gwałt skazać na 5 lat w zawieszeniu. To właśnie miałem na myśli pisząc, że kara powinna być stosowna do tego, czego dopuścił się przestępca.

   Co do zasady zgadzam się z tym co napisałeś, zauważ jednak, że w żaden sposób nie dowodzi to konieczności orzekania kary śmierci.

>Nigdzie nie napisałem, że dzisiejsze prawo karne ma się w 100% opierać na kodeksie Hammurabiego.

   To prawda. Oko za oko i ząb za ząb dawno straciły swoich zwolenników, tylko śmierć za śmierć cieszy się jeszcze niejakim powodzeniem. Nie jestem w stanie zrozumieć tego swoistego zauroczenia mordowaniem.

>Jestem ciekaw czy też by się tak zachowywał gdyby zobaczył krzesełko na którym zostałby posadzony w ciągu, powiedzmy 2 tygodni od zakończenia postępowania sądowego.

   Krzesełko powiadasz? Stare dobre czasy... Krzesełko, genialny wynalazek Edisona, jako obligatoryjne narzędzie mordu było używane jedynie w USA i na Filipinach. Było, ale już nie jest. Nawet w mordowaniu trzeba iść z postępem.

>Nie odpisałeś na moje pytanie, więc pozwolę sobie zadać je jeszcze raz. Jaka kara jest wedle Ciebie sprawiedliwa dla gwałciciela i dwukrotnego mordercy?

   Najwyższą karą winna być kara dożywotnego więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie najwcześniej po upływie 25 lat.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-11-2008 23:24 
 Ocena 5 na 5
Zulka (2198 punktów)
> Ja napisałem tylko, iż kara dla przestępcy powinna być adekwatna do popełnionego przezeń czynu.

Zdecydowanie zgadzam się, że kara powinna być stosowna (chociaż nie zgadzam się z pomysłami wymienionymi przez Ciebie jako stosowne).

> Nigdzie nie napisałem, że dzisiejsze prawo karne ma się w 100% opierać na kodeksie Hammurabiego. Dopiero jeśli chodzi o najcięższe przestępstwa czyli: celowe, brutalne morderstwa czy gwałty, wówczas wzorowanie się (wzorowanie nie oznacza dokładnie takiej samej realizacji) na prawie talionu, wedle mnie, byłoby jak najbardziej zasadne.

Pytanie co chcemy przez karę osiągnąć. Jeżeli zminiejszenie liczby przestępstw to skuteczniejsza od "straszliwości" kary jest jej nieuchronność. Wielokrotnie w historii ludzkości były okresy, kiedy stosowano bardzo okrutne kary i nie powodowało to "łagodnienia" przestępców, raczej "przyzwyczajanie się" do okrucieństwa.

> Tego również nigdzie nie napisałem. Pisałem o strachu jaki ma czuć morderca. Do tego, jak mniemam, wystarczyłoby zaprowadzić takiego bandytę do pomieszczenia z krzesłem elektrycznym a następnie wyznaczyć mu datę egzekucji tak aby wiedział kiedy się to stanie.

Dlaczego morderca ma czuć strach? Jeżeli drapieżnik czuje strach - atakuje. Jeżeli bandyta napadnie Cię w Twoim własnym domu - i ogarnie go panika - jest większe prawdopodobieństwo że nie przeżyjesz. Oczywiście Tobie chodzi o strach później, kiedy już Ci bezpośrednio nie zagraża - ale według mnie to "zemsta", nie sprawiedliwość.

Na marginesie - jestem w stanie zrozumieć zemstę ofiary (chociaż moim zdaniem nie przynosi ulgi) jednak nie akceptuję zemsty społeczeństwa.

>Przypomina mi się tutaj sprawa Krzysztofa Olewnika. Na rozprawie sądowej jeden z Jego oprawców uśmiechał się i pogwizdywał beztrosko (zupełnie słusznie bo cóż może mu zrobić nasz wymiar sprawiedliwości). Jestem ciekaw czy też by się tak zachowywał gdyby zobaczył krzesełko na którym zostałby posadzony w ciągu, powiedzmy 2 tygodni od zakończenia postępowania sądowego.

To, że ktoś nie okazuje jakiejś emocji, wcale nie znaczy, że jej nie czuje. Znam osobę, która pokazuje emocje bardzo widowiskowo - na pogrzebach "mdleje, słania się na nogach, zalewa się łzami". Wszyscy zawsze bardzo jej współczują - uznając, że bardzo cierpi. Znam drugą, która na pogrzebie własnej siostry stała z "kamienną, zaciętą" twarzą a kiedy wróciła do domu, gryzła z rozpaczy poduszkę. Nikt jej nie współczuł. Wszyscy byli zajęci wachlowaniem "mdlejącej".

Czy jeśli bandyta zrobi widowisko - uznasz że "zrozumiał swoją winę"?

Nienawidzę współczucia, więc nie afiszuję się z publicznym eksponowaniem słabości, a kiedy się denerwuję, zdarza mi się śmiać nerwowo. Uznałbyś mnie za degenerata, niezależnie od faktu, że zabić mogłabym raczej (nigdy nie doświadczyłam, więc nie wiem na pewno) wyłącznie w obronie własnej lub kogoś.

>Jaka kara jest wedle Ciebie sprawiedliwa dla gwałciciela i dwukrotnego mordercy?

Zdecydowanie nie kara śmierci. Dla mnie to żadna kara - to morderstwo. Jednocześnie zdecydowanie nie podobają mi się obowiązujące kary. To, że można skracać wymiar kary "za dobre sprawowanie", że więźniowie nudzą się, nie pracują (praca nie hańbi, fizyczna również), że koszt ich utrzymania pokrywają podatnicy, że nie mają szansy zadośćuczynić pokrzywdzonym przez siebie osobom (wiem, nie zawsze jest to możliwe, ale są sytuacje, gdzie jest).

pozdrawiam



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
05-11-2008 18:50 
 Ocena 4 na 4
wojtek (1061 punktów)
Witaj

Lubię czytać Twoje teksty i bardzo często zgadzam się z Twoimi poglądami. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o sprawie tutaj poruszanej.
Nie będę odpisywał na wszystkie Twoje uwagi. To nie ma sensu. Ty posługujesz się standardowym zestawem argumentów przeciwników kary śmierci, ja natomiast, zdartą płytą argumentów tych, dla których byłaby ona pod pewnymi uwarunkowaniami zasadna ( główne uwarunkowanie czyli nieomylność sądu, którą hipotetycznie założyłem na początku dyskusji to utopia niestety). Chciałbym abyś w miarę możliwości i chęci zapoznała się z zawartością tej strony:

www.karasmierci.info.pl/mord.html

Co prawda jest to strona powiązana z Panem Januszem Korwinem Mikke (którego zbytnio nie trawię) i jego partią ale nie o to chodzi. Możesz tutaj poczytać o co bardziej brutalnych zbrodniach dokonanych w Polsce na przestrzeni ostatnich 10 lat. Możesz poczytać o ofiarach: palonych żywcem, torturowanych, duszonych, gwałconych, obdzieranych ze skóry. Ofiarami tych zwyrodnialców padają niejednokrotnie nawet kilkuletnie dzieci, a oprócz dzieci zwykli niewinni ludzie, mający swoje rodziny, marzenia, życiowe plany, radości i smutki. Oczywiście wielu morderstw w tym "zestawie" brakuje np. zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 4 letniego Oskara, które miało miejsce dwa lata temu. O tym możesz poczytać choćby tutaj:

wiadomosci(*)iadomosci/1,55670,3194983.html

Jedyną winą tego dziecka było to, że urodziło się w nieodpowiedniej rodzinie. Jego morderca dostał 25 lat. Jesteś sobie w stanie wyobrazić co czuł bity Oskar albo wczuć się w położenie innych ofiar morderców? Potrafisz postawić się w sytuacji rodzica którego dziecko zostaje przez oprawców zabite "dla zabawy" albo przed okrutną śmiercią zgwałcone?

Ale po co piszę to wszystko? Po co epatuję cierpieniem ofiar i piszę o wczuciu się w ich położenie lub w położenie ich bliskich? Ano zmierzam do tego (choć nie mam zamiaru absolutnie do niczego Cię przekonywać), że kara śmierci jest jedyną zasadną w niektórych przypadkach. Czasami tylko ona jest w stanie oddać mordercom ich "należność".

Różnica między nami polega na tym, iż dla Ciebie taki morderca nadal pozostaje człowiekiem, dla mnie to potwór, bestia w ludzkiej skórze, którą należy wyeliminować. Dla Ciebie taka egzekucja to morderstwo / zemsta, natomiast dla mnie - sprawiedliwość. Podejrzewam, że w tej materii nie dojdziemy do porozumienia nigdy.

Życie człowieka jest dla mnie święte, nie zabijam również zwierząt ani owadów. Natomiast jeśli chodzi o poszanowanie życia i humanitarność wobec tych którzy zabijają dla przyjemności, bawią się cierpieniem ofiar itp. itd. nie mam żadnego szacunku, nie mam litości, nie mam przebaczenia.

Zdaję sobie sprawę, że moje poglądy dotyczące karania morderców są kontrowersyjne ale liczę, że je uszanujesz, tak jak ja szanuję Twoje zdanie.

Pozdrawiam serdecznie.
05-11-2008 21:57 
 Ocena 4 na 6
placownik (17853 punktów)

>dla mnie to potwór, bestia w ludzkiej skórze,

   Zapewne nie-człowiek. Bo przecież :
>Życie człowieka jest dla mnie święte

   Więc może zwierzę? Ale :
>nie zabijam również zwierząt ani owadów.

   Więc?

   Zapewne przypadnie Ci do gustu przypadek Karola Kota. Stara to sprawa, a utkwiła mi mocno w pamięci, bo od niej datuje się mój sprzeciw wobec kary śmierci. Nie mieściło mi się wówczas w głowie i nadal nie mieści, jak można było uznać Kota za człowieka normalnego, a w związku z tym "nadającego się" do zamordowania. Jeśli on był normalny, to może i ja pewnego ranka wyruszę w miasto, aby zadźgać sobie jakąś bezbronną i bogu ducha winną staruszkę?

   Już wtedy doszedłem do przekonania, że za wydawanymi i wykonywanymi wyrokami śmierci zawsze kryje się polityka, a biegli psychiatrzy wypowiadający się na temat stanu zdrowia psychicznego oskarżonych, świadomie lub nieświadomie realizują zamówienie polityczne.

   I jeszcze.. W 1968 roku powszechnie uważano, że kłopoty dzieciarni z ortografią wynikają ze zwykłego lenistwa. Dzisiaj diagnozuje się dysleksję. Nie potrafiąca się zachować smarkateria była po prostu źle wychowana. Dzisiaj okazuje się, że cierpi ona na zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Na co cierpiał Karol Kot? Kiedyś pewnie się tego dowiemy. Tylko czy niewiedza może usprawiedliwiać mordowanie?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-11-2008 23:16 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>>dla mnie to potwór, bestia w ludzkiej skórze,
>   Zapewne nie-człowiek. Bo przecież :
>>Życie człowieka jest dla mnie święte
>   Więc może zwierzę? Ale :
>>nie zabijam również zwierząt ani owadów.
>   Więc?
>   Zapewne przypadnie Ci do gustu przypadek Karola Kota. Stara to sprawa, a utkwiła mi mocno w pamięci, bo od niej datuje się mój sprzeciw wobec kary śmierci. Nie mieściło mi się wówczas w głowie i nadal nie mieści, jak można było uznać Kota za człowieka normalnego, a w związku z tym "nadającego się" do zamordowania. Jeśli on był normalny, to może i ja pewnego ranka wyruszę w miasto, aby zadźgać sobie jakąś bezbronną i bogu ducha winną staruszkę?
A jesteś socjopatą?

>   Już wtedy doszedłem do przekonania, że za wydawanymi i wykonywanymi wyrokami śmierci zawsze kryje się polityka, a biegli psychiatrzy wypowiadający się na temat stanu zdrowia psychicznego oskarżonych, świadomie lub nieświadomie realizują zamówienie polityczne.

Zamówienie polityczne? A czy proces Kota byl procesem politycznym?Sądzono socjopatę, wielokrotnego mordercę. I nie zamordowano go , jak piszesz, tylko usunięto ze społeczeństwa, aby nie mógł mordować dalej.
Kot był typowym socjopatą. Socjopatia - zaburzenie osobowości podobne do psychopatii, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm moralnych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie.
Socjopaci mimo normalnego (lub nawet większego) poziomu inteligencji nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. W większości przypadków dochodzi do konfliktu z normami prawnymi.

Cechy charakterystyczne tego zjawiska:
brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych
brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka
kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksplorację drugiej osoby
kłamliwość i manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów
nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie.

Tym razem posłużyłam się Wikipedią, chociaż niekoniecznie jest ona dla mnie wyrocznią. Ale tutaj akurat ktoś trafnie to hasło zinterpretował.
Socjopata nie jest osobą chorą psychicznie. I dlatego jest o wiele bardziej groźny dla otoczenia.

>   I jeszcze.. W 1968 roku powszechnie uważano, że kłopoty dzieciarni z ortografią wynikają ze zwykłego lenistwa. Dzisiaj diagnozuje się dysleksję. Nie potrafiąca się zachować smarkateria była po prostu źle wychowana. Dzisiaj okazuje się, że cierpi ona na zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Na co cierpiał Karol Kot? Kiedyś pewnie się tego dowiemy. Tylko czy niewiedza może usprawiedliwiać mordowanie?

Hmmm... No tak, trzeba mu było pozwolić na realizację swoich marzeń - z szacunku do czlowieka, czy jak?Mordowanie? To jak nazwiesz to, co robił Kot ze swoimi ofiarami?/ polecam słownik synonimów, moze tam znajdziesz odpowiednie określenie/.

Na co cierpiał, to już Ci napisałam. a porównywanie dysortografika, czy dziecka z ADHD z Kotem jest , wybacz, z lekka nieetyczne.
P.S.Przy takim pojęciu to proces Norymberski i wyroki też były mordowaniem.... Tak?

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
07-11-2008 20:28 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>A jesteś socjopatą?

   Nie byłem jeszcze pod tym kątem diagnozowany.

>Socjopata nie jest osobą chorą psychicznie

   W dzisiejszej psychiatrii odchodzi się od określenia "choroba psychiczna". Mówi się raczej o zaburzeniach psychicznych. Socjopatia jest zaliczana do zaburzeń osobowości.

>Zamówienie polityczne? A czy proces Kota byl procesem politycznym?

   Wyrok był wyrokiem politycznym. Miał na celu upewnienie rządzonych, że rządzący troszczą się o ich bezpieczeństwo, a ponadto, że bywają skłonni zadowalać "społeczną" rządzę odwetu.

>I nie zamordowano go , jak piszesz, tylko usunięto ze społeczeństwa, aby nie mógł mordować dalej.

   Dokładnie ten sam cel można było osiągnąć poprzez dożywotnie odosobnienie.

>porównywanie dysortografika, czy dziecka z ADHD z Kotem jest , wybacz, z lekka nieetyczne

   Nie tylko nieetyczne ale wręcz bzdurne. Na szczęście nie dokonywałem porównania, o które mnie posądzasz.

>Przy takim pojęciu to proces Norymberski i wyroki też były mordowaniem.... Tak?

   Tak. Procesy Norymberskie były, między innymi, procesami politycznymi. Wyroki śmierci jakie na nich zapadały, były wyrokami nie tyle w stosunku do konkretnych osób, ile w stosunku do zbrodniczego systemu. Jako takie nie mogły być inne. W celu lepszego zrozumienia co rozumiem przez proces (i wyrok) polityczny ośmielę się odesłać Cię do książki Hannah Arendt Eichmann w Jerozolimie. Przy okazji dająca (być może) do myślenia ciekawostka. Eichmann był jedyną osobą w dziejach Izraela zamordowaną w wyniku procesu sądowego.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-11-2008 21:12 
 Ocena 3 na 3
Myflowers (2721 punktów)

>   Wyrok był wyrokiem politycznym. Miał na celu upewnienie rządzonych, że rządzący troszczą się o ich bezpieczeństwo, a ponadto, że bywają skłonni zadowalać "społeczną" rządzę odwetu.
>>I nie zamordowano go , jak piszesz, tylko usunięto ze społeczeństwa, aby nie mógł mordować dalej.
>   Dokładnie ten sam cel można było osiągnąć poprzez dożywotnie odosobnienie.
Powaliłeś mnie na kolana swoją filozofią.

>>porównywanie dysortografika, czy dziecka z ADHD z Kotem jest , wybacz, z lekka nieetyczne
>   Nie tylko nieetyczne ale wręcz bzdurne. Na szczęście nie dokonywałem porównania, o które mnie posądzasz.

To było zatem takie tam... odosobnione, nie związane z tematem, luźno rzucone przemyślenie? Ciekawe...

>>Przy takim pojęciu to proces Norymberski i wyroki też były mordowaniem.... Tak?

>   Tak. Procesy Norymberskie były, między innymi, procesami politycznymi. Wyroki śmierci jakie na nich zapadały, były wyrokami nie tyle w stosunku do konkretnych osób, ile w stosunku do zbrodniczego systemu. Jako takie nie mogły być inne.
Człowieku, znowu mnie na glebę powaliłeś, miej litość...nad moimi stawami kolanowymi, pliiiisssss...

W celu lepszego zrozumienia co rozumiem przez proces (i wyrok) polityczny ośmielę się odesłać Cię do książki Hannah Arendt Eichmann w Jerozolimie. Przy okazji dająca (być może) do myślenia ciekawostka. Eichmann był jedyną osobą w dziejach Izraela zamordowaną w wyniku procesu sądowego.

Powiedz to mojej matce, na której oczach gestapowiec kazał rozszarpać psu dziecko. Chłopczyk konał, kiedy pozwolono go zabrać rodzinie. Całą mial tylko buzię i wnętrze dłoni, bo buzie osłonił rączkami. Zamordowano Eichmanna, straszne .... Jakie okrucieństwo.... zwłaszcza po takim oswiadczeniu:
" Swoje obowiązki wykonywałem ze spokojnym sumieniem
i sercem przepełnionym wiarą".
(Adolf Eichmann, 1906-1962)

(...) W okresie nazistowskim, był wysokiej rangi urzędnikiem i jednym z głównych organizatorów "Ostatecznego Rozwiązania" - planu eksterminacji Żydów w okresie II wojny światowej.(...)


Wiesz co? Ostatecznie upewniłeś mnie w tym, że jednak nie mam czego szukać na Racjonaliście. Tak samo jak w kosciele katolickim, gdzie można się modlić do Alojze Stepinaca, którego nazwano busolą chrzescijaństwa.Tutaj natomiast słuszne wykonanie wyroku na zbrodniarzach wojennych winnych śmierci milionów ludzi, duszonych w gazie, przez których wiek XX zyskaL miano "epoki pieców" - nazywa sie mordowaniem

www.rumbur(*)/religia/nazizm/jugoslawia.php

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
09-11-2008 17:43 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>>porównywanie dysortografika, czy dziecka z ADHD z Kotem jest , wybacz, z lekka nieetyczne
>>   Nie tylko nieetyczne ale wręcz bzdurne. Na szczęście nie dokonywałem porównania, o które mnie posądzasz.
>To było zatem takie tam... odosobnione, nie związane z tematem, luźno rzucone przemyślenie? Ciekawe...

   Była to próba (nieudana) zwrócenia Twojej uwagi na fakt zmiany, obowiązujących w psychiatrii, poglądów na przyczyny pewnych zachowań.

>Zamordowano Eichmanna, straszne ....

   Pozbawianie człowieka (każdego człowiek) życia jest straszne. Jesteś przeciwnego zdania?

>   Jakie okrucieństwo....

   Eichmanna nie powieszono na rzeźnickim haku ani na fortepianowej strunie. Powieszono go "normalnie", na szubienicy. Zwłoki spalono, a prochy rozsypano nad Morzem Śródziemnym poza granicą wód terytorialnych Izraela. Nie dostrzegam w tym żadnego zbędnego okrucieństwa.

   Reszta Twojej wypowiedzi to czyste emocje, a zgodzisz się chyba, że dyskusja z emocjami nie ma zbyt wielkiego sensu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-11-2008 18:23 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>>>porównywanie dysortografika, czy dziecka z ADHD z Kotem jest , wybacz, z lekka nieetyczne
>>>   Nie tylko nieetyczne ale wręcz bzdurne. Na szczęście nie dokonywałem porównania, o które mnie posądzasz.
>>To było zatem takie tam... odosobnione, nie związane z tematem, luźno rzucone przemyślenie? Ciekawe...   Była to próba (nieudana) zwrócenia Twojej uwagi na fakt zmiany, obowiązujących w psychiatrii, poglądów na przyczyny pewnych zachowań.
>>Zamordowano Eichmanna, straszne ....
>   Pozbawianie człowieka (każdego człowiek) życia jest straszne. Jesteś przeciwnego zdania?
Tak, pozbawianie życia CZŁOWIEKA jest straszne. Człowieka, a nie coś co do miana człowieczeństwa nie dorosło.
>>   Jakie okrucieństwo....
>   Eichmanna nie powieszono na rzeźnickim haku ani na fortepianowej strunie. Powieszono go "normalnie", na szubienicy. Zwłoki spalono, a prochy rozsypano nad morzem Śródziemnym poza granicą wód terytorialnych Izraela. Nie dostrzegam w tym żadnego zbędnego okrucieństwa.
Trudno, jeżeli nie łapiesz ironii, nie odwracaj przynajmniej kota ogonem.

>   Reszta Twojej wypowiedzi to czyste emocje, a zgodzisz się chyba, że dyskusja z emocjami nie ma zbyt wielkiego sensu.
www.youtube.com/watch?v=Vz0u-dkaEpw
To do tych emocji. Z reguły tak jest , że jak sie nie ma rzeczowych argumentów, to się kończy dyskusję ze wzgledu ma "emocje". Upsss... Czyżby rasowy racjonalista to osoba pozbawiona emocji? No cóż, emocje ponoć należą do uczuć wyzszych...
Kara śmierci ... dla zbrodniarzy wojennych i socjopatów nieuleczalnych typu Kota. Widzisz, jak się nigdy nie wpiszę w watykańską ochronę osób typu Gebels, czy Stepinac, czy Pius XII. A takze w teorie radiomaryjnego Bendera, który twierdzi, że Auschwitz to byl obóz pracy do tego całkiem łagodny. Trudno jednak dyskutowac z kimś, kto uznaje, że kara śmierci wykonana na zbrodniarzach winnych śmierci milionów ludzi - jest morderstwem. Maupassant kiedys napisał, bodajże w "Horli", że jak chcesz bezkarnie pozbawić kogoś zycia, wywołaj wojnę, możesz nawet bohaterem zostać i medale az do skoliozy włącznie nosić....

>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Pozdrawiam zatem emocjonalnie jak cholera. Więcej już pisać nie będę. Odechciało mi się definitywnie.
M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
09-11-2008 19:46 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>   Pozbawianie człowieka (każdego człowiek) życia jest straszne. Jesteś przeciwnego zdania?
>Tak, pozbawianie życia CZŁOWIEKA jest straszne. Człowieka, a nie coś co do miana człowieczeństwa nie dorosło.

   Podział ludzkości na ludzi, nadludzi, podludzi, ćwierćludzi. itd. to nie moja specjalność. To raczej specjalność Eichmanna i spółki. Mój sprzeciw wobec kary śmierci wypływa głównie z przekonania, że godząc się na nią, akceptujemy, przynajmniej w części, hierarchię wartości zbrodniarza. Twoja argumentacja to niestety potwierdza.

>www.youtube.com/watch?v=Vz0u-dkaEpw
>To do tych emocji.

   Mocne. Tylko pamięć kto rozstrzela? Nie można jej rozstrzelać. Można pozwolić jej umrzeć. Celowo, lub przez zaniedbanie, a zaniedbaniem jest karmienie pamięci nienawiścią. To wcale nie przedłuża jej życia. To ją deformuje, wykoślawia i przeinacza. To sprawia, że po pewnym czasie pozostaje wyłącznie goła nienawiść, czyli emocja.

>No cóż, emocje ponoć należą do uczuć wyzszych...

   Nie wszystkie...

>Widzisz, jak się nigdy nie wpiszę w watykańską ochronę osób typu Gebels, czy Stepinac, czy Pius XII. A takze w teorie radiomaryjnego Bendera, który twierdzi, że Auschwitz to byl obóz pracy do tego całkiem łagodny.

   Wcale Cię do tego nie zachęcam, a ze swej strony proszę abyś mnie w to też nie wpisywała. Nie masz do tego żadnych podstaw.

>Trudno jednak dyskutowac z kimś, kto uznaje, że kara śmierci wykonana na zbrodniarzach winnych śmierci milionów ludzi - jest morderstwem

   Uznaję, że każda kara śmierci jest morderstwem, czyli wyrachowanym (nie w afekcie i nie w akcie samoobrony) odebraniem życia człowieka wbrew jego woli. Aprobata wymiaru sprawiedliwości dla takiego działania powoduje jedynie tyle, że takie morderstwo, wbrew słownikowej definicji, nie jest przestępstwem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-11-2008 23:38 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
> ... Trudno jednak dyskutowac z kimś, kto uznaje, że kara śmierci wykonana na zbrodniarzach winnych śmierci milionów ludzi - jest morderstwem. ...

Niesamowite jest to, że twój partner w dyskusji nie jest odosobniony w swych poglądach (nawet dostaje plusy!).

Ja osobiście poznałem człowieka, który był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego i naocznym świadkiem wielu zbrodni. Ten stary człowiek płakał kiedy opowidał jak to SS - man wyrwał matce płaczące niemowlę i walnął nim o ścianę.
Powiem Ci Myflowers, daj mi możliwość, a własnoręcznie "zamorduję" takiego zbrodniarza.
Postaw przede mną pedofila - mordercę, a ręka mi nie drgnie w momencie naciskania spustu.
Możesz też zlecić mi eksterminowanie tego ukraińskiego mordercy, który zamordował kilkadziesiąt osób (chyba ze dwa lata temu). Albo tego kanadyjskiego farmera, który zamordował około 30 kobiet (dokładnej liczby nie pamietam),
a zwłoki poćwiartował i zakopał pod chlewami dla świń.

A po wykonaniu tych wyroków, będę uważał się za człowieka wartościowszego i bardziej przydatnego społeczeństwu niż jestem w tej chwili.

Powyższego posta kieruję wyłącznie do Ciebie. Podobnie jak Ty, nie uważam za celowe prowadzenie dyskusji z kimś, kto uznaje, że kara śmierci wykonana na zbrodniarzach wojennych jest morderstwem.

Pozdrawiam Cię. Czesiek
05-12-2008 14:22 
 Ocena 2 na 2
wojtek (1061 punktów)
Witam po długiej przerwie spowodowanej awarią mego komputera. Widzę, że dyskusja na temat kary śmierci rozgorzała w innym wątku, chciałbym jednak ustosunkować się do Twego komentarza:

>>dla mnie to potwór, bestia w ludzkiej skórze,

>Zapewne nie-człowiek. Bo przecież :

>>Życie człowieka jest dla mnie święte

>Więc może zwierzę? Ale :

>>nie zabijam również zwierząt ani owadów.

>Więc?

Jeśli dobrze zrozumiałem chcesz wykazać sprzeczność w tym co napisałem. Cóż ja tutaj sprzeczności nie widzę. Cały akapit brzmiał tak: "Życie człowieka jest dla mnie święte, nie zabijam również zwierząt ani owadów. Natomiast jeśli chodzi o poszanowanie życia i humanitarność wobec tych którzy zabijają dla przyjemności, bawią się cierpieniem ofiar itp. itd. nie mam żadnego szacunku, nie mam litości, nie mam przebaczenia." Rozdzieliłem tutaj ludzi, zwierzęta i owady od morderców, których w tej hierarchii nie ma (ponieważ sami się z niej wyrzucają swoimi zbrodniami) , a którzy dla mnie są właśnie takimi potworami które należy wyeliminować. Moim zdaniem morderca, weźmy dla przykładu Karola Kota (o którym poniżej) nie jest człowiekiem, zwierzęciem, owadem. Jest mordercą którego należy skutecznie wyeliminować.

>Zapewne przypadnie Ci do gustu przypadek Karola Kota (...)

Trzeba przyznać, mocny ten wywiad z Kotem.... Cóż, jeśli o mnie chodzi to zastosowałbym w jego przypadku karę śmierci kwalifikowaną, umożliwiając mu tym samym zapoznanie się z rolą ofiary. Ale przejdę do meritum. Ciekawe jest to co piszesz. Być może źle Cię zrozumiałem, ale z tego co napisałeś wyciągnąłem takie wnioski: Zapoznałeś się z przypadkiem Karola Kota, po czym widząc, iż biegli psychiatrzy uznali go za zdrowego na umyśle, Ty doszedłeś do wniosku, że wydając taki wyrok muszą oni realizować jakieś zamówienia polityczne, albowiem Twoim zdaniem Kot normalny być nie mógł.

Czy masz jakieś rzetelne dowody na to, że za wydawanymi i wykonywanymi wyrokami kary śmierci kryje się polityka, czy są to tylko Twoje domysły? Z całym szacunkiem dla Ciebie ale to, że Tobie nie mieściło i nie mieści się w głowie (co sam napisałeś) iż, można było uznać Kota za normalnego, nie dowodzi wcale tego, że psychiatrzy którzy go badali (i uznali za poczytalnego) realizowali jakieś polityczne zamówienia. Zarzucając komuś takie malwersacje wypadałoby mieć coś więcej niż tylko swoje "widzimisię". Wybacz ale to co napisałeś wygląda mi nieco na kolejną z teorii spiskowych.

Ciekawym jest też fakt iż powołujesz się na diagnozowanie ADHD i dysleksji oraz to, że istnienie tych przypadłości przyjmujesz bez zastrzeżeń, a jednocześnie ignorujesz psychiatryczne diagnozy takich osobowości jak socjopatyczna czy też psychopatyczna. Socjopaci i psychopaci to nie są ludzie psychicznie chorzy, nie są niepoczytalnymi szaleńcami, wręcz przeciwnie SĄ ODPOWIEDZIALNI za swoje czyny.

>Na co cierpiał Karol Kot? Kiedyś pewnie się tego dowiemy.

Karol Kot na nic nie cierpiał. To on był powodem cierpienia. Cierpiały jego ofiary i bliscy ofiar. Można moim zdaniem co najwyżej zadać pytanie: dlaczego Kot mordował? A na odpowiedz nie trzeba czekać. Kot był socjopatą bądź psychopatą ODPOWIEDZIALNYM za swoje zbrodnie. Powtarzam jeszcze raz psychopatia jest stanem mieszczącym się w normie zdrowia psychicznego.

>Tylko czy niewiedza może usprawiedliwiać mordowanie?

Pierwsza sprawa: wiedza już jest, tylko odnoszę wrażenie, że Tobie ta wiedza nie pasuje do Twego poglądu nakazującego humanitarne traktowanie morderców, więc starasz się ją ignorować. Druga sprawa: dla Ciebie, wykonanie wyroku na Karolu Kocie to morderstwo, dla mnie, to sprawiedliwa eliminacja zwyrodnialca.
Pytanie zadałeś dobre ale, wedle mnie, trochę "nie w tą stronę" albowiem zaobserwowałem trochę za dużo labiedzenia i użalania się nad mordercami a za mało nad ich ofiarami.. Dla mnie powinno to pytanie brzmieć:
Tylko czy socjopatia i psychopatia mogą usprawiedliwiać mordowanie? Ty zadajesz pytanie czy można usprawiedliwiać eliminację morderców, ja natomiast pytam czy można usprawiedliwiać czymkolwiek mordercę eliminującego niewinnych ludzi.

Pozdrawiam.
05-11-2008 22:10 
 Ocena 4 na 4
Zulka (2198 punktów)
>Witaj
>Lubię czytać Twoje teksty i bardzo często zgadzam się z Twoimi poglądami. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o sprawie tutaj poruszanej.

Wojtku. Jest mi bardzo miło, że lubisz czytać to, co piszę. Nie mam za złe, jeśli ktoś się ze mną nie zgadza. Zwłaszcza w tej konkretnej sprawie. Rozumiem stanowisko zwolenników kary śmierci. Po prostu empatycznie stawiają się w sytuacji ofiary. To jest mi bliskie, bo też zwykle stoję po stronie słabszego.
Mamy też taki sam cel - chcemy, żeby takich strasznych sytuacji, jak te opisane na wrzuconej przez Ciebie stronie, było jak najmniej.
Różnimy się tylko w kwestii sposobu, w jaki chcemy to osiągnąć...

>Oczywiście wielu morderstw w tym "zestawie" brakuje np. zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 4 letniego Oskara, które miało miejsce dwa lata temu. O tym możesz poczytać choćby tutaj:
>wiadomosci(*)iadomosci/1,55670,3194983.html
>Jedyną winą tego dziecka było to, że urodziło się w nieodpowiedniej rodzinie. Jego morderca dostał 25 lat. Jesteś sobie w stanie wyobrazić co czuł bity Oskar albo wczuć się w położenie innych ofiar morderców?

Jestem w stanie. Mam łatwość "wchodzenia w cudzą skórę". Pamiętam sprawę. Swego czasu było o niej bardzo głośno.

Pamiętam też sprawę Michałka - utopionego w Wiśle przez dwóch oprawców.
Pamiętam moich kolegów z pracy, którzy najbardziej zawzięci byli na matkę chłopczyka. "Ta k...a wszystko zaplanowała, nie chciała dziecka żeby się pieprzyć, ... "(tu były wyliczane najbardziej wymyślne tortury, którym chciałby ją poddać mój ówczesny interlokutor, tak obrzydliwe, że nasuwające mi wątpliwość, czy mój rozmówca jest zdrowy psychicznie. Jeden z wielu facetów w krawatach i wypastowanych butach pędzący co rano do biurowca do pracy.)

Dowodem udziału w zbrodni był... fakt, że dzwoniła do mordercy jakiś czas przed śmiercią dziecka. Dzwoniła do mordercy - który z nią mieszkał. Nie znano treści rozmów(!). A wszyscy "porządni ludzie" wokół pragnęli jej krwi, "zaraz, natychmiast, rozedrzeć końmi, wbić na pal"! Nie dzwoń do człowieka, z którym mieszkasz - jeśli zrobi coś złego - będziesz winny!

NIENAWIDZĘ TŁUMU. Człowiek, który w pojedynkę myśli racjonalnie - w tłumie staje się bezmózgim kłębkiem skrajnych emocji.

Kobieta została w końcu uniewinniona, ale było to już jakiś czas po tragedii. To już nie była "wiadomość dnia".

>Potrafisz postawić się w sytuacji rodzica którego dziecko zostaje przez oprawców zabite "dla zabawy" albo przed okrutną śmiercią zgwałcone?

Potrafię się postawić. Porafię sobie również wyobrazić, że biorę broń, znajduję ich miejsce zamieszkania i zabijam, żeby ukoić swój ból. Tylko to nie byłaby kara, ale zemsta. I obawiam się, że mojego bólu by nie ukoiła.

>Różnica między nami polega na tym, iż dla Ciebie taki morderca nadal pozostaje człowiekiem, dla mnie to potwór, bestia w ludzkiej skórze, którą należy wyeliminować.

To prawda - jestem przekonana, że człowiek pozostaje człowiekiem niezależnie od tego, co zrobił. Mało tego - jeżeli zrobił coś tak strasznego to budzi moją litość, chociaż ta litość nie przeszkadza mi czuć również gniewu. Litość dlatego, że moim zdaniem każdy człowiek rodzi się z "oprogramowaniem", które może mieć zarówno dobre jak i złe skutki dla innych. Jeżeli doprowadziło do zła, to "winny" jest również splot okoliczności od jego narodzin, aż do tego momentu. Nie mogę się opanować żeby nie wspomnieć wyników mojego ulubionego doświadczenia Milgrama. Dla mnie wynika z niego, że większość z nas potrafiłaby być w pewnych warunkach bandytą. To "zasługa" ewolucji.

Oczywiście nie postuluję braku kary. Kara jest dobrem również dla karanego - pozwala mu uwierzyć w ład moralny. Ale śmierć?! Śmierć jest nieodwracalna,poza tym nie mam moralnego prawa jej zadawać.

>Życie człowieka jest dla mnie święte, nie zabijam również zwierząt ani owadów.

Ja czasem zabijam owady, jem też mięso - więc ktoś, kogoś, gdzieś, zabija dla mnie. Dlatego za warunki w jakich żyją zwierzęta prowadzone potem na rzeź z mojej przyczyny - czuję się odpowiedzialna. To, że jestem zwierzęciem mięsożernym nie wyklucza szacunku dla nich.

Pozdrawiam



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
05-11-2008 22:26 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>NIENAWIDZĘ TŁUMU. Człowiek, który w pojedynkę myśli racjonalnie - w tłumie staje się >bezmózgim kłębkiem skrajnych emocji.

Etykę miłości (Budda, Jezus, inni) tworzono w samotności, dlatego ma się ona nijak do moralności tłumu.
05-11-2008 20:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>>Jaka kara jest wedle Ciebie sprawiedliwa dla gwałciciela i dwukrotnego mordercy?
>Zdecydowanie nie kara śmierci. Dla mnie to żadna kara - to morderstwo.

A bywa, wcale nie tak rzadko, że skazuje się niewłaściwą osobę. Byłem kilka lat ławnikiem w sprawach karnych. Sądziłem także morderców. Ani jeden przypadek morderstwa nie był dowiedziony ponad wszelką wątpliwość. Wtedy byłem szczęśliwy, że nie ma kary śmierci. Pamiętacie sławną sprawę zabójstwa właściciela sklepu na Nowym Świecie? Ta sprzedawczyni była dwukrotnie uniewinniona i w trzecim procesie skazana na 25 lat. A gdyby była w Polsce dopuszczona kara śmierci, to może by już nie żyła?
02-11-2008 17:15 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Intencjami Placowniku, różnica wynikałaby z intencji. Oczywiście mówimy o karze śmierci tylko w przypadku w którym chodzi o najcięższe przestępstwa.

A kto oceni, czy intencje są dobre czy złe? A co jeśli ktoś postanowił "oczyścić" ludzką rasę ze "śmieci" ?
03-11-2008 01:04 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
>>Intencjami Placowniku, różnica wynikałaby z intencji. Oczywiście mówimy o karze śmierci tylko w przypadku w którym chodzi o najcięższe przestępstwa.
>A kto oceni, czy intencje są dobre czy złe? A co jeśli ktoś postanowił "oczyścić" ludzką rasę ze "śmieci" ?

Oj chyba coś poszło nie tak! Przecież Wojtek nie mówi o jakimś samowolnym "czyszczeniu" i eksterminowaniu według własnego upodobania.
Mowa jest o karze śmierci dla morderców. A, że Wojtek wypowiada się w pierwszej osobie, to prawdopodobnie dla zwiększenia efektu wypowiedzi. A gdyby nawet nie zawahał się przyjęcia posady kata i własnoręcznie wykonywał wyroki sądów, to i tak nadal wszystko działoby się w granicach obowiązującego prawa.
Mówimy o sądowym karaniu najgorszych przestępców/zwyrodnialców, a nie Wojtusiu biegającym z pistoletem i strzelającym do niegrzecznych osobników.

Pozdrawiam.
stilgar (7322 punktów)
>>>Intencjami Placowniku, różnica wynikałaby z intencji. Oczywiście mówimy o karze śmierci tylko w przypadku w którym chodzi o najcięższe przestępstwa.
>>A kto oceni, czy intencje są dobre czy złe? A co jeśli ktoś postanowił "oczyścić" ludzką rasę ze "śmieci" ?
>Oj chyba coś poszło nie tak! Przecież Wojtek nie mówi o jakimś samowolnym "czyszczeniu" i eksterminowaniu według własnego upodobania.

Źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi nie o Wojtka-czyściciela, tylko o jakiegoś psychopatę z "dobrymi" intencjami.
04-11-2008 00:30 
 Ocena 2 na 2
czes (4083 punktów)
>Źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi nie o Wojtka-czyściciela, tylko o jakiegoś psychopatę z "dobrymi" intencjami.
Wykluczam z naszych rozważań wszelkie osoby z "dobrymi" intencjami.
Jestem zwolennikiem kary śmierci (orzekanej przez sąd) w przypadkach nacięższych przestępstw. Np. morderca zabijający człowieka w celach rabunkowych, gwałciciel i morderca niewinnej kobiety, peofil i morderca zakopujacy w lesie zwłoki kilkuletniego dziecka itp.
Po prostu, jestem za eksterminacją takich przestępców.
01-11-2008 20:52 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Życie jest życiem, nawet gdy jest życiem przestępcy.
>Więc idź i powiedz to patrząc w oczy rodzinom zamordowanych osób

   A czy ty, jak już tak bez wahania wykonasz wyrok, będziesz umiał spojrzec w oczy matce straconego i powiedziec jej, że życie jej syna nie miało tej wartości, co życie przez niego odebrane?

>bez wahania mógłbym...

   Tryb przypuszczający jest magiczny. Każdy z nas w tym trybie mógłby wiele. Bez wahania też.
   
01-11-2008 22:59 
 Ocena 2 na 2
wojtek (1061 punktów)
>A czy ty, jak już tak bez wahania wykonasz wyrok (...)

Będę umiał. Zakładając dwie rzeczy: wprowadzenie kary śmierci, oraz to o czym wcześniej pisałem czyli hipotetyczną nieomylność sądu. Wybacz, ale jeśli chodzi o zwyrodnialców - nie mam żadnych skrupułów. Ani wobec nich samych ani wobec ich rodzin. Nie moja wina, że mordercy, bandyci, gwałciciele (jeśli nie oglądałaś proponuję obejrzeć film "Nieodwracalne" takie historie, jak tam pokazana, zdarzają się codziennie) są tym kim są.

>Tryb przypuszczający jest magiczny. Każdy z nas w tym trybie mógłby wiele. Bez wahania też.

Przypomnę może, że w tym samym, magicznym trybie zadałaś swoje pytanie:

Cytat:
Tym, którzy odpowiedzieli "tak", zadałabym pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?"


Siłą rzeczy, aby odpowiedzieć, muszę użyć trybu przypuszczającego. Jeśli tryb przypuszczający Ci nie odpowiada, po co w takim razie zadałaś takie pytanie?
Zgadzam się, że w tym trybie każdy może wiele. Jednak różnica między nami taka, iż ja, z wiele większym prawdopodobieństwem niż Ty, mogę określić rzeczy do których ja sam jestem zdolny bądź nie.

Pozdrawiam.
01-11-2008 23:13 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
> jeśli chodzi o zwyrodnialców - nie mam żadnych skrupułów. Ani wobec nich samych ani wobec ich rodzin.

   Oni też nie mają skrupułów wobec ofiar. Bywa, że wobec ich rodzin również.

>mogę określić rzeczy do których ja sam jestem zdolny

   W kontekście trybu przypuszczającego możesz je sobie jedynie wyobrazic.
   
02-11-2008 16:37 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
>Oni też nie mają skrupułów wobec ofiar. Bywa, że wobec ich rodzin również.

I między innymi dlatego uważam, że takich osobników należy skutecznie eliminować.

>W kontekście trybu przypuszczającego możesz je sobie jedynie wyobrazic.

Nie tylko wyobrazić. Na podstawie znajomości własnego charakteru mogę też określić z większym bądź mniejszym prawdopodobieństwem rzeczy/czynności do których jestem zdolny a do których nie.

Pozdrawiam.
02-11-2008 16:50 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)

   Napisałeś:

>jeśli chodzi o zwyrodnialców - nie mam żadnych skrupułów. Ani wobec nich samych ani wobec ich rodzin.

   A na mój tekst:

>>Oni też nie mają skrupułów wobec ofiar. Bywa, że wobec ich rodzin również.

   odpowiedziałeś:

>I między innymi dlatego uważam, że takich osobników należy skutecznie eliminować.

   Jaka jest różnica między twoim brakiem skrupułów a brakiem skrupułów przestępcy?
   
02-11-2008 18:09 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
>Jaka jest różnica między twoim brakiem skrupułów a brakiem skrupułów przestępcy?

Taka, że ja swój brak skrupułów kieruje tylko na przestępców, a nie na niewinnych ludzi, na których z kolei brak skrupułów kierują przestępcy.
02-11-2008 18:45 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>ja swój brak skrupułów kieruje tylko na przestępców, a nie na niewinnych ludzi, na których z kolei brak skrupułów kierują przestępcy.

   Przestępca jest przestępcą, bo zabija niewinnego człowieka. Kim jest ktoś, kto zabija przestępcę?
   
03-11-2008 00:26 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>   Przestępca jest przestępcą, bo zabija niewinnego człowieka. Kim jest ktoś, kto zabija przestępcę?

A kim jest ktoś kto wycina wrzoda usytuowanego na d...?!
Możesz go nazwać lekarzem, felczerem, pomocnikiem weterynarza, miłosiernym człowiekiem, litościwą osobą, samarytaninem i tysiącem innych .
Ważne, że przynosi ci ulgę, pomaga ci.

A kogoś kto zabija przestępcę i uwalnia społeczeństwo od takiego wrzoda na d..., nazwijmy dobrym człowiekiem. OK?
03-11-2008 01:01 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>A kogoś kto zabija przestępcę i uwalnia społeczeństwo od takiego wrzoda na d..., nazwijmy dobrym człowiekiem. OK?

Kilka dni temu pewna kobieta po latach gehenny zaatakowała śpiącego męża siekierą. Chciała zabić.
Czy gdyby jej zamiar się powiódł nazwałbyś ją wrzodem na dupie społeczeństwa, a tego kto owo społeczeństwo od niej uwolni, dobrym człowiekiem?
03-11-2008 01:24 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
Witaj Gosiu,
(już dałem Ci plus bo zawsze powiesz coś ciekawego).

Nie oceniam poszczególnych przypadków, nie jestem do tego upoważnionym. Od tego są sądy.
Poparłem stanowisko wojtka w sprawie kary śmierci dla zwyrodnialców/morderców. I zresztą Wojtek dał konkretny przykład mordercy i gwałciciela (bez okoliczności łagodzących).

I jestem przekonanym (jako Czesiu - człowiek z ulicy), że taki bandyta jest wrzodem na dupie społeczeństwa i powinien być eksterminowany jak karaluch w Twojej kuchni.
Równocześnie myślę, że ta kobieta zabijająca męża - okrutnika i sadystę zostałaby potraktowana przez sąd zupełnie inaczej. Po pierwsze znalazłoby się wiele okoliczności łagodzących, a po drugie; ta kobieta nie stanowiłaby (najprawdopodobniej) zagrożenia dla społeczeństwa w przyszłości.

Pozdrawiam Cię.
03-11-2008 04:22 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)

   Ty, mieszkający w Kanadzie, podnosisz na mnie głos ("?!"), używasz niegrzecznych słów (wykropkowanych wprawdzie, ale niegrzecznych), bo ja mieszkająca w Polsce, nie chcę, żeby w moim kraju była kara śmierci.

Nie ma dowodów, że taka kara w Kodeksie Karnym wpływa na zmniejszenie liczby przestępstw.

W świecie cywilizowanym nie ma przyzwolenia na takie rozwiązanie problemu przestępczości. Według twojej teorii świat cywilizowany nie widzi miejsca dla ludzi, których ty nazwałbyś: "lekarzem, felczerem, pomocnikiem weterynarza, miłosiernym człowiekiem, litościwą osobą, samarytaninem i tysiącem innych" (cytat czes). Ciekawe dlaczego?

Jeżeli ktoś pewnie twierdzi, że jest za karą śmierci, że umiałby wykonac egzekucję, że umiałby spojrzec po tym fakcie sobie w twarz - stawia się dla mnie na pozycji kilku kroków za przestępcą.

Jak widzisz można przedstawic swoje stanowisko bez wykrzykników.
   
03-11-2008 09:19 
 Ocena 6 na 6
matragon (2557 punktów)
"kara śmierci" - cóż za niefortunne określenie ...
To ma być kara ??? dobre sobie ...

Kara kryminalna - konsekwencja popełnienia przestępstwa, którą jest określona przez prawo karne dolegliwość i w której wyraża się dezaprobata czynu i osoby sprawcy.

# kara jest celem samym w sobie (odpłatą za zło)
# kara jest środkiem do celów użytecznych (poprawa skazanego)

martwy nie odczuwa dolegliwości kary - bo nie żyje
martwy nie ma możliwości poprawy
martwy jest bezużyteczny - nie może "odpłacić za zło"
martwy nic nie czuje

martwy ma serdecznie w dupie wszystko i wszystkich

Uśmiercenie nie jest żadną karą dla uśmiercanego.

Jestem przeciwnikiem mówienia o zabijaniu kogoś w kategoriach "kary".
Uznaję prywatną vendettę, lub zabijanie w obronie koniecznej ... ale to nie ma nic wspólnego z "karaniem".

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
03-11-2008 20:09 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>"kara śmierci" - cóż za niefortunne określenie ...

   To pojęcie ma wymowę jednoznaczną: za morderstwo zostanie ci odebrane to, co masz najcenniejsze, a czego nie uszanowałeś u innego człowieka (czasem ludzi) - życie.
Przestępca ma niewątpliwie za nic to pojęcie. Może tylko na chwilę i nie każdy na kilka minut przed egzekucją zda sobie sprawę z czekającej go nieuchronności.
Problem wprowadzenia kary śmierci ja sprowadzam do jednego pytania: czy cywilizowane społeczeństwo jest rzeczywiście cywilizowanym, jeśli w taki sposób chce rozwiązac problem przestępczości?
   
07-11-2008 10:42 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)

>   To pojęcie ma wymowę jednoznaczną: za morderstwo zostanie ci odebrane to, co masz najcenniejsze, a czego nie uszanowałeś u innego człowieka (czasem ludzi) - życie.

Ale nie dla wszystkich jednostek życie jest rzeczą najcenniejszą.

>Przestępca ma niewątpliwie za nic to pojęcie. Może tylko na chwilę i nie każdy na kilka minut przed egzekucją zda sobie sprawę z czekającej go nieuchronności.

>Problem wprowadzenia kary śmierci ja sprowadzam do jednego pytania: czy cywilizowane społeczeństwo jest rzeczywiście cywilizowanym, jeśli w taki sposób chce rozwiązac problem przestępczości?

Przyczepię się co znaczy cywilizowane społeczeństwo? Czy społeczeństwa które stosują karę śmierci nie wykształciły cywilizacji?

Podstawą działania prawa jest jego nieuchronność i resocjalizacja. Większym straszakiem jest przekonanie, że za przekroczenie prawa spotka nas na pewno kara a nie wysokość kary. Gdy mamy do czynienia z niską wykrywalnością przestępstw prawo i sankcja karna przestaje pełnić swoją rolę straszaka.

Osobiście jestem przeciwniczką kary śmierci, ale nie z powodu tego że jest to odbieranie komuś życia - że jest legalnym morderstwem, ale dlatego że jest to kara za łagodna . Ktoś kto zamordował moim zdaniem powinien wyrównać społeczeństwu straty spowodowane morderstwem. Śmierć niczego nie wyrównuje, nie przynosi korzyści społecznych, poza oczywistą eliminacją groźnej jednostki ze społeczeństwa, ale tę funkcję spełnia kara dożywotniego więzienia. Jestem zwolenniczką kar polegających na pracy więźniów, powinni zarobić na swoje utrzymanie, utrzymanie zakładów karnych a także np pokrycie kosztów wychowania dzieci osoby zamordowanej.


"Colorless green ideas sleep furiously"
07-11-2008 11:13 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Większym straszakiem jest przekonanie, że za przekroczenie prawa spotka nas na pewno kara a nie wysokość kary.

Od dawna powtarzana bzdura. Gdyby za groźne przestępstwa nieuchronnie groziło tylko pokiwanie palcem, to świat wyglądałby inaczej. Problem polega na ciągłej świadomości skutków naszych czynów, z czym jest trudno w chwili działania pod wpływem emocji, które zakrywaja nam "pole widzenia". Jest to problem, czy człowiek może byc ciągle świadomy przyszłości. Otóż nie. Taka jest po prostu dynamika ludzkiej psyche. Kiedy wszsytko juz będzie dobrze, nie zauważysz, mając np. tyle lat co Geremek, kiedy skręcisz na nie swój pas ruchu i okaleczysz lub zabijesz człowieka. Nie tu na to miejsce, ale żadna biurokracja nie rozwiąże tego problemu. Człowiek jest "nieaksjomatyzowalny", tzn. zawsze może zrobic cos nieprzewidywalnego dla siebie i innych. Motywem (nie jedynym, ale ważnym) mojego sprzeciwu wobec kary smierci jest nasza niewiedza wszystkich uwarunkowań czynu, która ma nature istotową. W każdym sędzim drzemie równiez oprawca.

awitu (7627 punktów)
>Od dawna powtarzana bzdura. Gdyby za groźne przestępstwa nieuchronnie groziło tylko pokiwanie palcem, to świat wyglądałby inaczej.

Diogenesie sprowadziłeś do absurdu to zdanie. Zauważ gdy wiesz, że masz niemal całkowitą pewność że za dany czyn zostaniesz ukarany to się trzy razy zastanowisz zanim podejmiesz decyzję, nawet gdy kara ta ma stosunkowo niewielki wymiar. Jednakże gdy masz dużą szansę że nikt nie pociągnie Cię do odpowiedzialności łatwiej ci się zdecydować na podjęcie tego działania. Zobacz większość ludzi nie kradnie dlatego, że kary za kradzież są niskie, ale dlatego że boją się że, cała pewnością zostaną złapani na tej kradzieży. Przytoczę tu tylko jeden przykład, bo ten akurat pamiętam: Szwajcaria ma jedno z bardziej represyjnych praw odnośnie narkotyków, jednakże wysokie kary nie przekładają się na liczbę przestępstw związanych z zażywaniem narkotyków. Liczba narkomanów uzależnionych od twardych narkotyków w Szwajcarii, a także dokonywanych przez nich przestępstw jest jedną z najwyższych w całej Europie.

Z dalszą częścią wypowiedzi o tym że, nie możemy przewidzieć wszystkich naszych działań się zgodzę.

Rozumiem Twój sprzeciw umotywowany niewiedzą wszystkich uwarunkowywań, ale uważam że motyw ma mniejsze znaczenie w stosunku do zagrożenia jakie niesie wypuszczenie na wolność mordercy.

"Colorless green ideas sleep furiously"
07-11-2008 21:27 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Zauważ gdy wiesz, że masz niemal całkowitą pewność że za dany czyn zostaniesz ukarany to się trzy razy zastanowisz zanim podejmiesz decyzję, nawet gdy kara ta ma stosunkowo niewielki wymiar.

Ja tak, inni nie zastanawiaja się nad tym. Żyją w aktualnej sferze emocji i afektów.

>Liczba narkomanów uzależnionych od twardych narkotyków w Szwajcarii, a także dokonywanych przez nich przestępstw jest jedną z najwyższych w całej Europie.

Trudno od uzależnionego wymagać poczucia konsekwencji łamania prawa. Społeczeństwo (Szwajcaria nie jest tu wyjątkiem) ukierunkowane jest na hodowlę egocentryków i egoistów, a potem ma pretensje do delikwenta, że zachowuje się aspołecznie. Cywilizacyjny trend w wychowywaniu kolejnych pokoleń jest sprzeczny.

>uważam że motyw ma mniejsze znaczenie w stosunku do zagrożenia jakie niesie wypuszczenie na wolność mordercy.

Wolność ma wiele imion. Jest wolność w więzieniu, i wolność poza jego murami. Nie nalezy tych spraw mylić.
07-11-2008 21:46 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

>Ja tak, inni nie zastanawiaja się nad tym. Żyją w aktualnej sferze emocji i afektów.

   Czyżbyś uważał się za społeczny wyjątek? Odmawiasz innym umiejętności rozwagi i choć częściowej umiejętności rozważenia konsekwencji swych czynów?

>Trudno od uzależnionego wymagać poczucia konsekwencji łamania prawa. Społeczeństwo (Szwajcaria nie jest tu wyjątkiem) ukierunkowane jest na hodowlę egocentryków i egoistów, a potem ma pretensje do delikwenta, że zachowuje się aspołecznie. Cywilizacyjny trend w wychowywaniu kolejnych pokoleń jest sprzeczny.

   Przykład ze Szwajcarią był jednym z wielu które można przytoczyć. Jestem dość leniwa więc nie chce mi się wyciągać moich notatek lub szukać w zestawieniach dotyczących przestępczości. Srogie prawo nie zawsze działa odstraszająco. Można tu powołać się na np karę śmierci za cudzołóstwo w krajach arabskich, pomimo wysokiej kary kobiety dosuszają się go. To samo jest z przemytem narkotyków, pomimo kar śmierci lub dożywotniego więzienia w koszmarnych warunkach, ludzie się decydują na ten czyn. To nie jest tylko specyfika naszej łacińskiej cywilizacji.

   Dużo skuteczniejszym środkiem jaki powstrzymuje ludzi od łamania prawa jest ostracyzm społeczny, ludzie często odstępują od działania dlatego że boją się wstydu, odrzucenia społecznego. A ten ostracyzm społeczny jest właśnie prawie nieuchronny. Co prawda w naszej kulturze to zjawisko zanika, ale w innych cywilizacjach dalej pełni rolę prewencyjną niż najsroższe prawo.

>>uważam że motyw ma mniejsze znaczenie w stosunku do zagrożenia jakie niesie wypuszczenie na wolność mordercy.
>Wolność ma wiele imion. Jest wolność w więzieniu, i wolność poza jego murami. Nie nalezy tych spraw mylić.

   Diogenesie nie mylę, dlatego właśnie napisałam że kara powinna być dla przestępcy odczuwalna. Nie powinny być to wakacje na koszt podatników.
   Nie jestem zwolenniczką kary śmieci choć jak już pisałam z całkiem innych powodów niż Ty, dla mnie kara śmierci to prezent dla przestępcy, uwolnienie go od ciężaru konsekwencji swego czynu.
   Niestety nie umiem pogodzić się z faktem, że brak możliwości poznania wszystkich motywów kierujących mordercą, może zaowocować jego zwolnieniem na wolność nawet po 25 latach czy w wypadku amnestii. W moim mniemaniu taka osoba dalej pozostaje zagrożeniem dla społeczeństwa.

Choć masz rację co do wolności - jesteśmy wolni gdy się takimi czujemy, nawet zamknięci w więziennym karcerze.


"Colorless green ideas sleep furiously"
07-11-2008 16:06 
 Ocena 5 na 5
plodzien (7378 punktów)
> Podstawą działania prawa jest jego nieuchronność i resocjalizacja. >

Droga Awitu.
Pragnę zatrzymać się nad tą resocjalizacją.

Podobnie jak Ty, ja również uważam, że zbrodniarze powinni raczej pracować na utrzymanie zakładu karnego, siebie i rodzin swych ofiar.
Ale sprawa nie przedstawia się tak prosto. Łatwo napisać boski program. Gdy zaczniemy roztrząsać szczegóły - diabeł z nich wyskoczy.

Wyłaniające się problemy przedstawię na przykładzie seryjnego zabójcy.
I.
Resocjalizacyjna funkcja kary.

Bywa, że spełnia pokładane w niej nadzieje najczęściej w przypadku fałszującego faktury księgowego. Nigdy w stosunku do członków gangów i seryjnych morderców.
Poddawanie seryjnego mordercy resocjalizacji to zabieg tak samo skuteczny jak tłumaczenie heteroseksualnemu mężczyźnie, że najlepszy w łóżku jest chłopczyk a współżycie z kobietą jest wstrętne.
To tak samo jak gdyby jakiś religijny oszołom zdobywszy władzę uznał ateizm za przestępstwo i po zamknięciu nas w obozach - resocjalizował w kierunku teizmu.
W stosunku do seryjnego zabójcy pozostaje tylko odseparowanie go od społeczeństwa lub likwidacja czyli:
II
Prewencyjna funkcja kary

Obserwacje egzekucji seryjnych zabójców pozwoliły dołączyć do obfitego katalogu jakże paskudnych jego cech jeszcze jedną. Otóż niczego bardziej S Z się nie boi niż zagrożenia śmiercią. Dla niego dożywotnie więzienie jest niemalże spełnieniem marzeń. Już nie morduje, ale dalej znajduje się w centrum zainteresowania. Podczas procesu flirtuje z prasą. W więzieniu strzegą go jak najdroższy skarb: żeby nie uciekł, jak również przed nienawidzącymi go jak ścierwo - pozostałymi więźniami.
W tym miejscu chciałbym przejść do trzeciego zagadnienia.

III
Konsekwencje takiego sposobu traktowania S Z w więzieniu a poczucie elementarnej sprawiedliwości.

Jak zaznaczyłem w punkcie II - S Z nie siedzi z innymi więźniami. Nie będzie więc narażony na poniżanie i gwałty (co stanie się udziałem resocjalizowanego księgowego).
Ponieważ często posiada wysoką inteligencję - bez trudu pisze książkę o tym jak znęcał się nad ofiarami; jak je powoli dręczył by w końcu udusić lub pokrajać.
Jego książka zyskuje zainteresowanie czytelników* - co przynosi mu zyski, o których często rodziny jego ofiar mogą tylko pomarzyć.

Ja również cieszę się, że kara śmierci znika z kodeksów coraz większej ilości państw. Radość ta nie przychodzi mi jednak tak lekko i bez bólu w każdym przypadku. Uwagi tego rodzaju cisną mi się na usta zawsze, gdy widzę zewnętrzne, powierzchowne deklaracje pozbawione głębszej refleksji.
Wyjaśnienia typu: należy resocjalizować zdradzają nieznajomość tematu; osadzenie w ciepłym pomieszczeniu, ubieranie i karmienie do końca życia - niekoniecznie jest karą. Wydawać się może ponadto niczym nie zasłużoną kpiną w stosunku do rodzin ofiar.
W każdym razie to problem niezwykle trudny i nie odważę się skwitować go jakąś prostą deklaracją. Jest się nad czym zastanawiać.

* To zresztą temat na oddzielny wątek - stawiający pod znakiem zapytania tzw. normalność dużej części społeczeństwa. W USA były dziewczyny tak zafascynowane Tedem Bundy, że zgłaszały chęć urodzenia mu dziecka. Co za popularność! Naszemu siedzącemu księgowemu też nikt nie zabrania napisać książki jak fałszował faktury. No fakt.
Pozdrawiam
07-11-2008 16:52 
 Ocena 2 na 4
awitu (7627 punktów)
Drogi Plodzieninie
   Nie zaprzeczę ani jednemu Twemu słowu. Popiszę się pod nimi. Nie uważam że resocjalizacja w obecnej formie i ciepłe cele i leniuchowanie do końca życia coś zdziałają. Uważam że niezbędne jest połączenie wielu elementów by prawo dawało takie skutki jakie w nich pokładamy.
   Odnośnie resocjalizacji seryjnych morderców, uważam że tego typu jednostki faktycznie nie poddadzą się resocjalizacji za pomocą obecnych metod, w wystarczającym stopniu by mogły funkcjonować w normalnym społeczeństwie, jednakże w przypadku lżejszych przestępstw właściwy proces resocjalizacyjny np. nauka zawodu może przynieść korzyść. Dlatego też uważam, że seryjni mordercy nie powinni być skazywani na wyroki umożliwiające im wyjście na wolność. Nie zmienią swego postępowania a obecne społeczeństwo zamiast skazać je na ostracyzm społeczny bedzie ich kratować jak nowe gwiazdy.

   Tu pojawia się problem formy odbywania kary. Dla mnie kara powinna być odczuwalna dla skazanego. Dlatego opowiadam się za ciężką pracą, nie tylko w ramach opłaty swego utrzymania i zadośćuczynienia społecznego, ale by praca ta była formą kary. Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa.

   Jestem zwolenniczką ostracyzmu społecznego, zupełnie nie zrozumiałe jest dla mnie zachowanie współczesnego społeczeństwa zachodniego, które honoruje i zachwyca się przestępcami. Uważam że najbardziej dotkliwą karą dla człowieka jest odrzucenie przez społeczeństwo i to ono powinno być jednym z podstawowych działań. Czyn szkodliwy społecznie powinien być napiętnowany. Obecna sytuacja gdy społeczeństwo skazuje na ostracyzm społeczny np. osoby o odmiennej orientacji seksualnej, a zachwyca się osobą mordercy czy złodzieja jest podstawą problemu jaki mamy z narastającą przestępczością. Ale masz rację to temat na osobny wątek.

"Colorless green ideas sleep furiously"
07-11-2008 22:32 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa.
Co to za prace, za co pogardzane i czemu mielibyśmy pragnąć by w ogóle były wykonywane?

Kim pogardzasz?

>   Obecna sytuacja gdy społeczeństwo skazuje na ostracyzm społeczny np. osoby o odmiennej orientacji seksualnej, a zachwyca się osobą mordercy czy złodzieja jest podstawą problemu jaki mamy z narastającą przestępczością.
Ale może podstawą problemu z przestępczością jest pogardzanie przez społeczeństwo ludźmi wykonującymi pożyteczne prace i zachwycanie się np. osobami pogardzającymi?
.
07-11-2008 23:10 
 0 na 2
awitu (7627 punktów)
>>   Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa.
>Co to za prace, za co pogardzane i czemu mielibyśmy pragnąć by w ogóle były wykonywane?
>Kim pogardzasz?

A gdzie napisałam że pogardzam?
Kolejny raz napiszę, czytaj ze zrozumieniem.

To że zauważam, że istnieją zajęcia społecznie pogardzane, nie jest tożsame z faktem że ja pogardzam jakimś zajęciem, mogę nawet wykonywać właśnie taką pracę. Analogicznie fakt dostrzegania zjawiska, że homoseksualizm nie jest tolerowany przez znaczną część społeczeństwa, nie czyni mnie homofobem, mogę być równie dobrze osobą o skłonnościach homoseksualnych.

Dodatkowo pogardzanie zajęciem, nie oznacza pogardzania osobą wykonującą tę pracę.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Kim pogardzasz?
>A gdzie napisałam że pogardzam?
A gdzie napisałem, że napisałaś? Tylko pytam.

>Kolejny raz napiszę, czytaj ze zrozumieniem.
Co to jest to jakieś "czytanie bez zrozumienia"? Oglądanie kroju czcionki?

>To że zauważam, że istnieją zajęcia społecznie pogardzane, nie jest tożsame z faktem że ja pogardzam jakimś zajęciem, mogę nawet wykonywać właśnie taką pracę.
Więc które zajęcia uchodzą za pogardzane i czy słusznie?

>pogardzanie zajęciem, nie oznacza pogardzania osobą wykonującą tę pracę.
Więc wyjaśnij dlaczego uważasz, że więźniowie powinni wykonywać szczególnie te prace, co do których zauważasz, że uchodzą za społecznie pogardzane, a sama możesz wykonywać? Myślisz, że więźniowie są od Ciebie wrażliwsi?
.
08-11-2008 10:57 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>>>Kim pogardzasz?
>>A gdzie napisałam że pogardzam?
>A gdzie napisałem, że napisałaś? Tylko pytam.

Oczywiście tylko pytasz. Stawiasz z pozoru niewinne pytanie osadzone w konkretnym kontekście nadającym mu konkretny wydźwięk.

To pytanie można zadać e w dwóch formach:

"Czy kimś pogardzasz?" - pytanie zakładające że rozmówca może, ale nie musi kimś pogardzać,

i formie jakiej Ty je zadałeś:

"Kim pogardzasz?" - narzucający założenie, że rozmówca kimś pogardza i chcemy ustalić tylko adresata tego uczucia.

Powinieneś zająć się pracą przy kampaniach wyborczych, Twój talent zostałby tam doceniony.

>>Kolejny raz napiszę, czytaj ze zrozumieniem.
>Co to jest to jakieś "czytanie bez zrozumienia"? Oglądanie kroju czcionki?

To czytanie jakie jest Twoją domeną. Wyrywanie zdań z kontekstu i nadawanie mu innych znaczeń, jakie chciałoby się by dana wypowiedź z sobą niosła.

>>To że zauważam, że istnieją zajęcia społecznie pogardzane, nie jest tożsame z faktem że ja pogardzam jakimś zajęciem, mogę nawet wykonywać właśnie taką pracę.
>Więc które zajęcia uchodzą za pogardzane i czy słusznie?

Kolejny zabieg jaki stosujesz. Forma przesłuchania, a nie dialogu. Zaprezentuj swój pogląd, bardzo unikasz tego, dlaczego? Boisz się że gdy stracisz pozycję osoby atakującej, nie poradzisz sobie z obroną swoich poglądów? Zadawanie pytań jest banalnie proste zwłaszcza tych dwuznacznych, które zawsze możesz wytłumaczyć stwierdzeniem: "Tylko pytam."

Chcesz mojej oceny,to ją dostaniesz. Uważam że praca wykonywana uczciwie nie hańbi, zwłaszcza że, każda praca ma zaspokoić jakąś część potrzeb społecznych. I pomimo że są prace społecznie pogardzane, społeczeństwo nie mogłoby się obyć bez osób wykonujących te prace. W większości kultur te prace sprowadzają się do: prac związanych z usuwaniem nieczystości, sprzątaniem, w części innych dodaje się do tego jeszcze zajęcia związane z ubojem zwierząt. Zauważ, że nawet w naszym społeczeństwie dzieci straszy się takimi idiotyzmami jak: "jak nie będziesz się uczył to będziesz ulice zamiatał".

>>pogardzanie zajęciem, nie oznacza pogardzania osobą wykonującą tę pracę.
>Więc wyjaśnij dlaczego uważasz, że więźniowie powinni wykonywać szczególnie te prace, co do których zauważasz, że uchodzą za społecznie pogardzane, a sama możesz wykonywać? Myślisz, że więźniowie są od Ciebie wrażliwsi?

Tu właśnie kłania się czytanie ze zrozumieniem. Wypowiedź najczęściej stanowi całość. Napisałam:

"Jestem zwolenniczką ostracyzmu społecznego, zupełnie nie zrozumiałe jest dla mnie zachowanie współczesnego społeczeństwa zachodniego, które honoruje i zachwyca się przestępcami. Uważam że najbardziej dotkliwą karą dla człowieka jest odrzucenie przez społeczeństwo i to ono powinno być jednym z podstawowych działań. Czyn szkodliwy społecznie powinien być napiętnowany."

Nie napisałam natomiast, że więźniowie powinni wykonywać " szczególnie te prace " - to Ty napisałeś, dodatkowo pogrubiając słowo "szczególnie".

Ja napisałam:
"Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa."

Jako zwolenniczka ostracyzmu społecznego, uważam że jedną z najbardziej dotkliwych rzeczy dla człowieka jest zawstydzenie go i odtrącenie przez społeczeństwo. Wykonywanie pracy naznaczonej pogardą przez społeczeństwo jest dodatkowym elementem podkreślającym to odrzucenie. Tego rodzaju kary stosowane były np na statkach, gdzie za przewinienia obniżano rangę osoby popełniającej przestępstwo i kierowano do prac które, uznawano za mniej godne dla osoby piastującej wcześniejsze stanowisko.

Działanie tego mechanizmu można też zaobserwować patrząc na społeczeństwa kastowe. Nie opowiadam się za systemem kastowym, gdzie "nietykalność" zyskuje się przez fakt urodzenia w najniższej kaście, ale za wykorzystaniem tego mechanizmu społecznego jako kary.

I nie ma tu nic do rzeczy, moja ocena rodzaju pracy, czy ja uważam jakąś czynność za niegodną, jestem jednostką i może mnie mało obchodzić czy społeczeństwo mną pogardza czy nie z powodu wykonywania jakiegoś zajęcia. Mój punkt w którym odczuwam zawstydzenie czy brak akceptacji społecznej może być ulokowany w innym obszarze np: pochodzenia, orientacji seksualnej, koloru skóry, choroby itd.

Chodzi o wykorzystanie mechanizmu społecznego, który ma sam w sobie negatywny wydźwięk (bo czyż pogardzanie jakąś społecznie potrzebną czynnością nie jest negatywne) a którego, nie da się ze społeczeństwa wyeliminować, w użytecznym i pożądanym kierunku, podkreślenia odtrącenia przestępców przez społeczeństwo.

"Colorless green ideas sleep furiously"
08-11-2008 14:40 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>>Kim pogardzasz?
[...]
>Oczywiście tylko pytasz.
Oczywiście nie odpowiadasz. Nie musisz, więc o co tyle hałasu.

>Powinieneś zająć się pracą...
Oj, lubisz komenderować, łagodna kobietko o drobnych stópkach. "Taka mala awitu".

>jest Twoją domeną. Wyrywanie zdań z kontekstu i nadawanie mu innych znaczeń
Gdzie ja takiemu kikutowi kontekstu zmieniam znaczenia?

>Forma przesłuchania, a nie dialogu.
Każde przesłuchanie ma formę dialogu.

>Zaprezentuj swój pogląd
Mój pogląd na co chcesz poznać oraz dlaczego właśnie mój?

>dzieci straszy się takimi idiotyzmami jak: "jak nie będziesz się uczył to będziesz ulice zamiatał".
Ty zaś proponujesz, aby tym idiotyzmem straszyć więźniów.

>Nie napisałam natomiast, że więźniowie powinni wykonywać " szczególnie te prace " - to Ty napisałeś, dodatkowo pogrubiając słowo "szczególnie".
>Ja napisałam:
>"Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa."
Tyle, że poprzedzając to stwierdzeniem "opowiadam się za ciężką pracą, nie tylko w ramach opłaty swego utrzymania i zadośćuczynienia społecznego, ale by praca ta była formą kary." Stąd moje podkreślenie, że " szczególnie te prace" jest uzasadnione.

>Jako zwolenniczka ostracyzmu społecznego, uważam że jedną z najbardziej dotkliwych rzeczy dla człowieka jest zawstydzenie go i odtrącenie przez społeczeństwo. Wykonywanie pracy naznaczonej pogardą przez społeczeństwo jest dodatkowym elementem podkreślającym to odrzucenie. [...] opowiadam się [...] za wykorzystaniem tego mechanizmu społecznego jako kary.
A tutaj ten pogląd w całej krasie. I po co było zaprzeczać?

>Chodzi o wykorzystanie mechanizmu społecznego, który ma sam w sobie negatywny wydźwięk (bo czyż pogardzanie jakąś społecznie potrzebną czynnością nie jest negatywne) a którego, nie da się ze społeczeństwa wyeliminować
Nie wierzę - łagodna Awitu o drobnej stópce marzy, by w majestacie prawa upokarzano ludzi?

Jest nowa koncepcja resocjalizacyjna, by więźniowie opiekowali się potrzebującymi pomocy, np. chorymi czy starcami z domów opieki. Niełatwo sobie wyobrazić, by ktokolwiek, nawet więzień (a może - zwłaszcza on?), miał ambicje gnębienia człowieka w jeszcze gorszym położeniu, stąd domysł, że doświadczenie to pomoże rozwinąć empatię i wynikające z niej pozytywne zachowania.
.
08-11-2008 18:45 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>Oj, lubisz komenderować, łagodna kobietko o drobnych stópkach. "Taka mala awitu".

Co ma wielkość moich stóp do naszej rozmowy? Zdrobnień używa się gdy mówi się do dzieci lub przyjaciół, dzieckiem nie jestem, przyjaciółmi także nie jesteśmy. Zdrobnień używa się też zwłaszcza w połączeniu z przymiotnikami podkreślającymi te zdrobnienia, gdy chce się podkreślić lekceważenie rozmówcy. Zabieg często stosowany przez mężczyzn w stosunku do kobiet gdy chcą podkreślić fakt, że uznają kobiety za osoby o słabszym intelekcie. Miło wiedzieć że jestem postrzegana przez Ciebie nie jako kobieta - rozmówca, ale jako taka mała kobietka.

>Każde przesłuchanie ma formę dialogu.

Tak w sztuce teatralnej. Realny dialog zakłada chęć zapoznania rozmówcy z własnym stanowiskiem, poznania jego stanowiska i wypracowania kompromisu przez obie strony. Forma przesłuchania wyklucza dwa z tych elementów.

>Mój pogląd na co chcesz poznać oraz dlaczego właśnie mój?

Na temat sprawy której dotyczy dyskusja, a także odpowiedź na zadane przez Ciebie pytania. Forma w jakiej zadajesz pytania świadczy o tym, że chcesz mnie zaatakować, a nie poznać mój pogląd na daną sprawę i ewentualnie przekonać mnie do swoich racji. Atak odnosi odwrotny skutek, zaatakowany przestaje być skłonny słuchać argumentów drugiej strony.
Chcę poznać Twój pogląd bo włączyłeś się do dyskusji, więc jesteś zainteresowany tematem. No chyba że włączyłeś się tylko z powodu mojej osoby, by zadać tak skonstruowane pytanie i uzupełnić to jakże dwuznacznym wnioskiem, a temat Cię w ogóle nie interesuje. Jeśli tak jest powiedz to wprost zaoszczędzimy sobie oboje wiele czasu.

>Ty zaś proponujesz, aby tym idiotyzmem straszyć więźniów.
Nie straszyć, a stosować wobec nich mechanizm społeczny. Straszyć można jedynie tych, którzy zastanawiają się nad przekroczeniem prawa a nie tych co już złamali.

>Tyle, że poprzedzając to stwierdzeniem "opowiadam się za ciężką pracą, nie tylko w ramach opłaty swego utrzymania i zadośćuczynienia społecznego, ale by praca ta była formą kary." Stąd moje podkreślenie, że " szczególnie te prace" jest uzasadnione.

Nie jest uzasadnione ponieważ w ani jednym z tych zdań nie użyłam zwrotu "szczególnie", "w większym stopniu" itd. W jednym ze zdań użyłam sformułowania "ciężka praca", w drugim "prace pogardzane społecznie". Ciężka praca nie musi być pogardzana społecznie. Sformułowanie "świetnie się nadają" ma za zadanie zaprezentowanie przykładu takiej ciężkiej pracy, która moim zdaniem może stanowić karę. Nie oznacza jednak "szczególnie" ponieważ, ta partykuła ma na celu podkreślenie, że ta właśnie praca, w większym stopniu niż inne, nadaje się na pracę będącą karą. Pisząc szczególnie, przeniosłeś ciężar ze stwierdzenia "ciężka praca będąca formą kary" na przykład "prace pogardzane społecznie", sugerując że to one bardziej niż inne ciężkie prace, moim zdaniem są zasadne jako kara.

Jedyne co jest faktem to to że opowiadam się za pracą która będzie karą, a nie przyjemnością, ponieważ więzienie nie ma być miejscem do którego, ludzie przyjeżdżają na wakacje lub przechowalnią dla jednostek wymagających odosobnienia, a ma być miejscem gdzie odbywają karę za czyny których się dopuścili.

>Nie wierzę - łagodna Awitu o drobnej stópce marzy, by w majestacie prawa upokarzano ludzi?

Czy wielkość mojej stopy ma jakiś wpływ na moje poglądy?

Nie zauważasz różnicy między słowami: pogardzać i upokarzać?
Przestępca sam siebie upokorzył dokonując przestępstwa, przez co moim zdaniem zasługuje na społeczny ostracyzm, a więc społeczną pogardę. Gdyby został przymuszony do tego czynu, to potępiałabym tylko jego czyn, ale gdy w procesie udowodniono że dokonał tego czynu z własnej nieprzymuszonej woli, to moim zdaniem zasługuje jako osoba na pogardę.

>Jest nowa koncepcja resocjalizacyjna, by więźniowie opiekowali się potrzebującymi pomocy, np. chorymi czy starcami z domów opieki. Niełatwo sobie wyobrazić, by ktokolwiek, nawet więzień (a może - zwłaszcza on?), miał ambicje gnębienia człowieka w jeszcze gorszym położeniu, stąd domysł, że doświadczenie to pomoże rozwinąć empatię i wynikające z niej pozytywne zachowania.

Bardzo łatwo wyobrazić sobie że więzień ma ambicję gnębić ludzi w gorszym położeniu niż on, patrząc czego dokonał, przecież zamordował osobę słabszą od siebie, a więc będącą w gorszym położeniu niż on, nie mogącą sprostać jego sile. Większość morderstw nie jest też dokonywanych bezboleśnie, a bardzo wiele jest połączona z szczególnym okrucieństwem. To samo się tyczy gwałcicieli, wszak zgwałcenie u swych podstaw ma właśnie chęć dominacji, to samo tyczy się rozbojów, bez użycia przemocy a więc krzywdzenia swej ofiary byłyby tylko kradzieżami, czyli całkiem innym przestępstwem.

Gdy popatrzymy na społeczność więźniów trudno tam znaleźć przypadki rozwijania empatii, wszak więźniowie nie litują się nad słabszymi współwięźniami, nie pomagają im, a raczej stosują odmienną technikę, hierarchia więzienna opiera się na sile, na szczycie znajdują się ci najsilniejsi i najbardziej bezwzględni.

Przeprowadzono kiedyś eksperyment, gdzie podzielono ludzi na dwie grupy jedna miała być strażnikami druga więźniami, w połowie czasu trwania eksperymentu role miały zostać odwrócone. Gdy ofiary stały się strażnikami, wcale nie przejawiały większej empatii do osób z drugiej grupy znajdującej się właśnie w gorszym położeniu, a wręcz przeciwnie były jeszcze bardziej bezwzględne.

Nie wierzę, że ktoś kto morduje z premedytacją, może rozwinąć empatię spotykając się z cierpieniem drugiej osoby, ponieważ o ile rozwoju empatii nie wywołał w nim widok konającej osoby którą zamordował, krzyk i błaganie o litość osoby gwałconej czy torturowanej, to spotkanie się z cierpieniem na bardziej neutralnym gruncie będzie przeżyciem o mniejszej sile oddziaływania.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Miło
Satysfakcjonujące, że miło.

>Realny dialog zakłada chęć zapoznania rozmówcy z własnym stanowiskiem, poznania jego stanowiska i wypracowania kompromisu przez obie strony.
Dialog to rozmowa dwóch osób, rozmowy niczego nie zakładają.

>>Mój pogląd na co chcesz poznać
>Na temat sprawy której dotyczy dyskusja
W poprzednim poście na końcu.

>Forma w jakiej zadajesz pytania świadczy o tym, że chcesz mnie zaatakować, a nie poznać mój pogląd na daną sprawę
Jedno nie wyklucza drugiego. Pytania sama wywołałaś głosząc tu swoje poglądy i propozycje rozwiązań. Forum to miejsce publiczne i należy się liczyć z próbami weryfikacji głoszonych idei, a odbywa się taka weryfikacja właśnie przez zadawanie demaskatorskich pytań. Uchylając się od odpowiedzi na nie obnażasz słabość swoich teorii.

>Chcę poznać Twój pogląd bo włączyłeś się do dyskusji, więc jesteś zainteresowany tematem.
Chcesz poznać mój pogląd tylko dlatego, że ja jestem zainteresowany tematem? Co Ty z KGB jesteś?

>Straszyć można jedynie tych, którzy zastanawiają się nad przekroczeniem prawa a nie tych co już złamali.
Zagrożenie karą ma działać prewencyjnie.

>Jedyne co jest faktem to to że opowiadam się za pracą która będzie karą, a nie przyjemnością
Tyle, że jeśli wyrażasz to słowami "Są prace pogardzane społecznie i te w moim mniemaniu świetnie nadają się jako kara za przestępstwa." to jest jasne, że pogardzane społecznie uważasz za szczególnie odpowiednie dla skazańców.

>Czy wielkość mojej stopy ma jakiś wpływ na moje poglądy?
I mnie to zastanawia. Bo jeśli nie ma, to mamy ciekawostkę w jakim celu podałaś na tym forum nr swojego pantofla. Więc ma?

>Gdy popatrzymy na społeczność więźniów trudno tam znaleźć przypadki rozwijania empatii, wszak więźniowie nie litują się nad słabszymi współwięźniami, nie pomagają im, a raczej stosują odmienną technikę, hierarchia więzienna opiera się na sile, na szczycie znajdują się ci najsilniejsi i najbardziej bezwzględni.
Właśnie, więzienia jako miejsca resocjalizacji zdecydowanie się nie sprawdzają.

>Przeprowadzono kiedyś eksperyment...
Eksperyment ten dowiódł m.in. skłonności każdego człowieka do nadużywania władzy w "specyficznych warunkach". Dlatego optuję za resocjalizacją poza więzieniem.

>Nie wierzę, że ktoś kto morduje z premedytacją, może rozwinąć empatię
Chyba się kryminałków naoglądałaś.

>rozwoju empatii nie wywołał w nim widok konającej osoby którą zamordował
A skąd to wiesz?

Głaskanie przestępców po główkach nie powinno mieć miejsca, więzienie to nie wakacje, ale i wynaturzenia relacji społecznych nic dobrego nie przyniosą.
.
09-11-2008 21:26 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>hierarchia więzienna opiera się na sile, na szczycie znajdują się ci najsilniejsi i najbardziej bezwzględni.

Taka hierarchiczna struktura do złudzenia przypomina hierarchie społeczne w wiekszości grup społecznych poza więzieniem. Czy to nie dziwne? Więzienie jako odwzorowanie modelu społeczeństwa.
07-11-2008 23:46 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Dodatkowo pogardzanie zajęciem, nie oznacza pogardzania osobą wykonującą tę pracę.

Dualizm działań i osób uważam za niebezpieczną i szkodliwą (np. podczas negocjacji) teorię. (Załóżmy, że) praca salowych w szpitalu jest często pogardzana.
Jako taka jest oczywiście nisko płatna. W pewnym momencie salowe zaczynają stajk: żądają podwyżek. Przyjmuje sie je w salonach, prowadzi tzw. dialog społeczny (a więc pozornie nie gardzi się nimi), poczym wystawia się je do wiatru. MOzna by rzec: nikt nimi nie gardzi, ale też nikt nie płaci im za to, że są osobą (dodajmy dla pikanterii - np. w sensie Wojtyły). Salowe utożsamiają się ze swoja pracą (to jest właściwy pogląd) i chcą, aby zapłacono im za wykonywane zajęcie. Odzielenie człowieka od jego pracy to wstęp do wszelkiego rodzaju matactw społecznych. Szczytem hipokryzji jest w tej materii obietnica nieśmiertelności osobowej przy pogardzie dla ziemskiego losu.
08-11-2008 12:40 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>Dualizm działań i osób uważam za niebezpieczną i szkodliwą (np. podczas negocjacji)

Diogenesie założyłeś, że salowe utożsamiają się ze swoją pracą. I w takim założeniu zgodzę się z tym co napisałeś.

Jednakże ilu z ludzi ma ten luksus, że utożsamia się ze swoją pracą? Ilu jednak spośród nas wykonuje daną pracę bo musi, bo nie miało wyboru. Sytuacja na rynku pracy zmusza nas nie jednokrotnie do podejmowania się zajęć które nam nie odpowiadają, które są nam obce lub nawet nieprzyjemne. Dodajmy do tego wiele sytuacji losowych takich jak: brak dostępu do edukacji, nieplanowane rodzicielstwo, trudna sytuacja materialna itd. Pracować musimy, wspaniale by było gdybyśmy wszyscy wykonywali swoje zawody z pasją i oddaniem. Każdy zawód może dawać satysfakcję i może stanowić pasję naszego życia, ale i każdy może być dla nas ciężkim a wręcz odstraszającym obowiązkiem.

Nie umiem się zgodzić na utożsamienie osoby z wykonywaną przez nią pracą, kiedy ta praca nie jest wynikiem jej suwerennego wyboru, a jest wymuszona koniecznością.


"Colorless green ideas sleep furiously"
04-11-2008 00:15 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>   Ty, mieszkający w Kanadzie, podnosisz na mnie głos ("?!"), używasz niegrzecznych słów (wykropkowanych wprawdzie, ale niegrzecznych), bo ja mieszkająca w Polsce, nie chcę, żeby w moim kraju była kara śmierci.
Coś Ci się wyraźnie pokręciło.
Moje miejsce zamieszkania nie ma nic do rzeczy. Nie podnoszę głosu ( bawisz się w jasnowidza?). Zwrot "wrzód na d..." jest tak popularnym, że aż trudno doszukać się w nim czegoś niegrzecznego. To, że Ty mieszkasz w Polsce też nic nie ma do rzeczy. Ty jesteś przeciwnikiem kary śmierci, a ja jej zwolennikiem. I tego dotyczy dyskusja.

>Nie ma dowodów, że taka kara w Kodeksie Karnym wpływa na zmniejszenie liczby przestępstw.
Może i nie. Nie wgłębiam się w takie rozważania. "Oko za oko"!!!

>W świecie cywilizowanym nie ma przyzwolenia na takie rozwiązanie problemu przestępczości.
Czyżby USA nie zaliczało się do cywilizowanego świata?

>Według twojej teorii świat cywilizowany nie widzi miejsca dla ludzi, których ty nazwałbyś: "lekarzem, felczerem, pomocnikiem weterynarza, miłosiernym człowiekiem, litościwą osobą, samarytaninem i tysiącem innych" (cytat czes). Ciekawe dlaczego?
Cywilizowany świat widzi miejsce dla nich.
Zrób badania opini publicznej to się przekonasz.

>Jeżeli ktoś pewnie twierdzi, że jest za karą śmierci, że umiałby wykonac egzekucję, że umiałby spojrzec po tym fakcie sobie w twarz - stawia się dla mnie na pozycji kilku kroków za przestępcą.
To Twoje zdanie. Moje jest przeciwne.

>Jak widzisz można przedstawic swoje stanowisko bez wykrzykników.
Jeszcze raz zauważam, że coś Ci się pokręciło. Twoje uwagi odnośnie wykrzykników zalatują alkoholem.
Gdybym wiedział, że jesteś aż tak wrażliwy, na pewno nie odezwałbym się do Ciebie.
Nie bardzo rozumiejąc czym się tak obruszyłeś i co mi wytykasz (wykrzykniki?), przepraszam za wszystko co mogło Cię dotknąć.
Na tym kończę dyskusję. Bywaj zdrów.
04-11-2008 04:02 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Bywaj zdrów.

   To miłe, że życzysz mi zdrowia, zaraz potem jak przypisałeś mi inklinacje do alkoholu: "Twoje uwagi odnośnie wykrzykników zalatują alkoholem" (czes)

   Kończysz dyskusję, do której przystąpiłeś nie zadawszy sobie trudu sprawdzenia kim jestem, a jestem kobietą.

   To chwalebne, że przybyłeś koledze z odsieczą. Twój sposób dyskutowania pozostawia jednak wiele do życzenia.
   
czes (4083 punktów)
"Twoje uwagi odnośnie wykrzykników zalatują alkoholem" (czes)
Możesz interpretować moje słowa jak Ci się podoba.
Sens mojej wypowiedzi jest; twoje uwagi odnośnie wykrzyników są bez sensu.

>   Kończysz dyskusję, do której przystąpiłeś nie zadawszy sobie trudu sprawdzenia kim jestem, a jestem kobietą.
Twa płeć nie ma znaczenia w dyskusji.
Jeżeli znowu poczułaś się dotknięta, to ja znowu przepraszam.

>   To chwalebne, że przybyłeś koledze z odsieczą.
To też nie ma znaczenia. Poza tym, Wojtek nie potrzebuje moich "odsieczy", to fantastyczny młody człowiek.

>Twój sposób dyskutowania pozostawia jednak wiele do życzenia.
Ja twierdzę to samo o Twoim sposobie dyskutowania.
A najgorsze, że nie można się od Ciebie odczepić.

Kobieto, bywaj zdrowa i szczęśliwa. Pozdrawiam Cię i życzę dużo sukcesów w dyskusjach na forum.
(I to wszystko bez wykrzykników.)
07-11-2008 09:47 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Zwrot "wrzód na d..." jest tak popularnym, że aż trudno doszukać się w nim czegoś >niegrzecznego.

Jasne. Wprowadza unikalny podział społeczeństwa na dupków i wrzody.
07-11-2008 15:26 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>>Zwrot "wrzód na d..." jest tak popularnym, że aż trudno doszukać się w nim czegoś >niegrzecznego.
>Jasne. Wprowadza unikalny podział społeczeństwa na dupków i wrzody.

Poważne nieporozumienie. Wyciągnięte przez Ciebie wnioski z mojej wypowiedzi, nijak się mają do prawdy. Moje słowa i intencje były inne.

Proszę Cię o przeczytanie mej oryginalnej wypowiedzi. Wyraźnie piszę tam o ludziach pomagających nam (społeczeństwu) w pozbyciu się problemu (a problem przedstawiłem w postaci przysłowiowego wrzoda).

Proszę Cię również o ponowne przeczytanie pierwszego od góry zdania w tym poście, tj. cytatu mej wypowiedzi, w której bronię się przed zarzutem bycia niegrzecznym.

Wniosek, iż ja dzielę społeczeństwo na dupków i wrzody jest całkowicie pozbawiony podstaw.

Aby zakończyć ten ciąg nieporozumień, przedstawię (w wielkim skrócie) to co myślę na temat kary śmierci.
Uważam, że kara śmieci winna być wymierzana w przypadkach najcięższych przestępstw, np. morderstw ze szczególnym okrucieństwem, morderstw popełnionych na dzieciach (po uprzednim gwałcie), itp.
Odrzucam koronny argument przeciwników kary śmierci co do omylności sądów. W dzisiejszych czasach, przy nowoczesnych metodach prowadzenia śledztw i korzystania z pomocy nauki (chociażby badania DNA), pomyłki sądowe nie powinny mieć miejsca. Jeżeli z góry zakładamy, że sądy się mylą, to należałoby je zlikwidować ponieważ sąd nie ma prawa się mylić. Sąd nie ma prawa się mylić w orzeczeniu winy, a rodzaj wymierzonej kary to sprawa następna.
Jeżeli mamy już pewność co do winy mrdercy (potwierdzenie DNA, dwudziestu naocznych i wiarygodnych świadków, wyraźny zapis kamery cyrowej, przyznanie się modercy do popełnienia przestępstwa itp.) to sąd ma prawo powiedzieć "winny" i wymierzyć karę. I ten wyrok musimy traktować jako niepodważalny. Jeżeli mimo wszystko podważamy orzeczenie sądu, to podważamy celowość istnienia całego systemu sprawiedliwości.
I dopiero w tym momencie ja ośmielam się przedstawić swój pogląd, że takiego mordercę - zwyrodnialca należy eksterminować, uwolnić społeczeństwo od takiego "wrzoda na d...".

I jeszcze informacja dla każdego czytającego ten tekst;
Przedstawiłem swój prywatny pogląd w dyskusji. Jest to pogląd "człowieka z ulicy". Nie posiadam wykształcenia prawniczego ani jakiegokolwiek innego przygotowania w tej dziedzinie.
Po prostu, nie przekonują mnie argumenty przeciwników kary śmierci.
Zgadzam się z poglądami zwolenników tej kary i jestem jadnym z nich.
04-11-2008 11:32 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
> Przestępca jest przestępcą, bo zabija niewinnego człowieka.

Według mnie, ktoś kto umyślnie zabija niewinnego człowieka jest mordercą. Przestępca to pojęcie dość szerokie ponieważ wrzuca do jednej "szuflady" morderców, gwałcicieli i przykładowo, ludzi ściągających nielegalnie oprogramowanie z internetu. W kontekście kary śmierci rozmawiamy o mordercach, ewentualnie gwałcicielach.

>Kim jest ktoś, kto zabija przestępcę?

Ktoś kto zabija mordercę jest egzekutorem, wymierzającym rzeczonemu mordercy sprawiedliwość.
05-11-2008 19:39 
 Ocena 2 na 2
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Właściwie mam podobne poglądy. Takie granie na emocjach jest niepoważne.
Osobiście jestem przeciwnikiem kary śmierci tylko z jednego, no może z dwóch powodów. Po pierwsze jest nieodwracalna. Jeśli skażemy kogoś na dożywocie, a po dwudziestu latach w celi okaże się, że jest niewinny (np. wyjaśni to jakaś nowa technika używana przez śledczych, dająca zupełnie nowy obraz sprawy) to zawsze można wypłacić takiemu człowiekowi odszkodowanie, nawet bardzo wysokie odszkodowanie, aby resztę życia mógł spędzić w nieprzyzwoitym wręcz luksusie. Zawsze to jakaś rekompensata, a sami podatnicy tego specjalnie nie odczują, bo takie przypadki są niezmiernie rzadkie. Jednak gdy już wykonamy wyrok to koniec, nie możemy zrobić nic poza oczyszczeniem imienia człowieka. A to mu na nic, bo nic nie wskazuje na to, żeby jakaś nieśmiertelna dusza i życie po śmierci istniały...
Po drugie jednak przeraża mnie wiza zinstytucjonalizowanego odbierania ludziom życia. Mamy sobie trybunał, który decyduje, iż ktoś jest winny lub niewinny, zasługuje na życie lub na śmierć. Ogólnie rzecz biorąc mój poziom zaufania do instytucji państwa jest zdecydowanie za niski, aby powierzyć mu taką władzę.

Niemniej wcale nie uważam, że każdy człowiek zasługuje na życie. Wręcz przeciwnie. Problemem jest jednak konflikt między tym poglądem a tym, co napisałem powyżej. Uważam jedynie, że najgorszy zbrodniarz (zimnokrwisty morderca, gwałciciel, pedofil) nie powinien zasługiwać na specjalnie wygodne warunki w więzieniu. Siłownia? Telewizja? Internet? Biblioteka? Dzieciaki w wielu szkołach mają gorsze warunki niż bydlaki w zakładach karnych!

Odpowiadając na pytanie: sam zapewne nie zatrudniłbym się jako kat. Nie jest to praca będąca szczytem moich marzeń. Jest jednak wyjątek - gdyby sprawca skrzywdził kogoś z ludzi których kocham - TAK. Pociągnąłbym za dźwignię, nacisnąłbym przycisk, pociągnąłbym za spust bez mrugnięcia okiem.
01-11-2008 19:29 
 Ocena 1 na 1
kortyzol (422 punktów)
>>"Czy wykonałbyś wyrok?"
>>Ja? Tak.
>   Czy własnoręcznie opuściłabyś dźwignię zapadni przy wieszaniu skazanego człowieka? Czy bez emocji nacisnęłabyś przycisk uruchamiający proces wprowadzania trucizny do organizmu skazańca?

gdybym miała niepodważalne dowody winy, że popełnił zbrodnię, która według mnie zasługuje na śmierć - tak

>Czy wreszcie mogłabyś wymierzyc w niego broń i zastrzelic?

jak wyżej, a strzelam całkiem nieźle

>Co sprawia, że na pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?", tak pewnie odpowiedziałaś "Tak"?

znam siebie


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
01-11-2008 19:58 
 Ocena 7 na 7
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>popełnił zbrodnię, która według mnie zasługuje na śmierć - tak

   Według ciebie? Tu nie chodzi o twoje widzimisię. Twoja odpowiedź jest dla mnie czytelna: jesteś zdolna odebrac człowiekowi życie. Czym się różnisz od przestępcy?
Możesz oczywiście napisac, że on to robi z niskich pobudek, a ty dla sprawiedliwości. Jednak zabijasz.

>strzelam całkiem nieźle

   Jedź na Olimpiadę.

>znam siebie

   Życie jest nieprzewidywalne i potrafi postawic w sytuacji, po wyjściu z której można się nie poznac w lustrze.
   
02-11-2008 14:14 
 Ocena 1 na 1
kortyzol (422 punktów)
>>popełnił zbrodnię, która według mnie zasługuje na śmierć - tak
>   Według ciebie? Tu nie chodzi o twoje widzimisię.

A o co? Jeżeli miałabym wątpliwości, co do winy skazanego, nie wykonałabym wyroku. Takie mam widzimisię polegające na zobaczeniu niepodważalnych dowodów.

> Twoja odpowiedź jest dla mnie czytelna: jesteś zdolna odebrac człowiekowi życie. Czym się różnisz od przestępcy?

Nie popełniam przestępstw, poza tym? Niczym.

>Możesz oczywiście napisac, że on to robi z niskich pobudek, a ty dla sprawiedliwości. Jednak zabijasz.

Nie wierzę w coś takiego jak sprawiedliwość. Raczej w zemstę.

>>strzelam całkiem nieźle
>   Jedź na Olimpiadę.

Powalające.

>>znam siebie
>   Życie jest nieprzewidywalne i potrafi postawic w sytuacji, po wyjściu z której można się nie poznac w lustrze.
>   

Więc Ty też możesz kiedyś wykonać wyrok śmierci.


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
02-11-2008 15:35 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli miałabym wątpliwości, co do winy skazanego, nie wykonałabym wyroku.

   W pierwszej swojej odpowiedzi do mnie napisałaś: "Ja?Tak." Krótko i zdecydowanie stwierdziłaś, że wykonałabyś wyrok śmierci. Teraz uzupełniasz swoją odpowiedź o warunek, że zrobiłabyś to, gdybyś miała niepodważalne dowody, że skazany jest winny.

>>   Więc Ty też możesz kiedyś wykonać wyrok śmierci.

   Różnica miedzy tobą a mną polega na tym, że ja na pytanie "Czy wykonałbyś wyrok śmierci?" odpowiedziałabym "Nie wiem".
   
01-11-2008 20:44 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Co sprawia, że na pytanie "Czy wykonałbyś wyrok?", tak pewnie odpowiedziałaś "Tak"?
>znam siebie

Wiele osób, które też twierdziło, że zna siebie i nie skrzywdziłoby innych, jednak to zrobiło - eksperyment Milgrama.
Tu sytuacja jest odmienna, ale moim zdaniem raczej niewiele osób by było zdolnych do wykonania wyroku śmierci.
01-11-2008 21:22 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>gdybym miała niepodważalne dowody winy (...)

I tu jest pies pogrzebany. Z rzadka zdarza się złapać mordercę na gorącym uczynku a i nawet wtedy trudno jest mieć pewność, że wina jest jednoznaczna.


Tomasz Sztejka
05-11-2008 19:47 
 Ocena 1 na 1
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>I tu jest pies pogrzebany. Z rzadka zdarza się złapać mordercę na gorącym uczynku a i nawet wtedy trudno jest mieć pewność, że wina jest jednoznaczna.

No dobrze, jednak takie sytuacje się zdarzają.
W dzisiejszych czasach wcale nie tak trudno o takie niepodważalny dowód - kamery w dużych miastach spotyka się na każdym kroku, poza tym nie każdy morderca to obdarzony niesamowitą inteligencją psychopata, który jest w stanie zaplanować zbrodnię doskonałą. Często chodzi o prostego troglodytę z krwią nabuzowaną testosteronem, który specjalnie myśleć nie potrafi i pchnie kogoś nożem na ulicy bo ten nie chciał mu dać komórki, portfela albo kibicuje nie temu, komu "powinien" kibicować. Jeśli zajście widziała większa grupa przypadkowych ludzi, zarejestrowała je jakaś kamera itp. - można uznać, że wątpliwości nie ma.
05-11-2008 21:57 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>>I tu jest pies pogrzebany. Z rzadka zdarza się złapać mordercę na gorącym uczynku a i nawet wtedy trudno jest mieć pewność, że wina jest jednoznaczna.
>No dobrze, jednak takie sytuacje się zdarzają.
>W dzisiejszych czasach wcale nie tak trudno o takie niepodważalny dowód - kamery w dużych miastach spotyka się na każdym kroku, (...)

No tak, zapomniałem : Wielki Brat patrzy. Co za czasy.

>(...) Jeśli zajście widziała większa grupa przypadkowych ludzi, zarejestrowała je jakaś kamera itp. - można uznać, że wątpliwości nie ma.

W znajomej instytucji wyposażone w system nadzoru wideo dokonano włamania. I jedyne co dało się powiedzieć o włamywaczu na podstawie zapisu to: prawdopodobnie mężczyzna w czapce, wzrostu między 170 a 190 cm.

Tyle jeśli idzie o "dowód z kamery".

A co do ludzkiej pamięci - nie wiem, może to moja wada, ale nawet znajomych nie rozpoznaję gdy są wyrwani ze zwykłego kontekstu w jakich ich spotykam. A i bywa często odwrotnie - znajomych rozpoznaję w przypadkowych ludziach.

Troglodyta winny jest równie mocno jak pies który pogryzie przechodnia. Podobnie psychopata. W pierwszym wypadku winna jest przede wszystkim bezgraniczna głupota. W drugim - uszkodzenie mózgu.

Trudno mi odszukać zbrodnie za które zasądzać by moim zdaniem można karę śmierci jako karę. Łatwo zaś mi zrozumieć karę śmierci zasądzaną jako zemstę lub ostateczną formę prewencji. Ewentualnie najbardziej ekonomiczną formę usunięcia niewygodnych elementów ze społeczeństwa.

Jeśli idzie o system kar to zdecydowanie miast kary śmierci i więzienia wróciłbym do czysto fizycznych kar. Ból jest najprostszą i jednocześnie skuteczną formą wytwarzania negatywnego bodźca (kara ma chyba być takim bodźcem). Okaleczenie jest zaś najskuteczniejszą formą permanentnego przypomnienia i oznakowania.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
lotrek (14275 punktów)

>Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?

Zdecydowanie nie i to bez żadnych wyjątków.

>A jako że Polska to katolicki kraj, należłaoby w odzielnej sondzie wziąć pod uwagę - obok gilotyny,
>stryczka i strzału w potylicę - uśmiercanie skazanych przez ukrzyżowanie.

Nie można zapominać o ulubionym przez czarnych paleniu na stosie. Gdyby kler zdobył pełną władzę, to mógłby w ten sposób pozbyć się np. apostatów

>No i zapicie delikwenta na śmierć.

Trochę czasochłonne... chyba, że bez zagrychy
dabrowska (1 punktów)
>>Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?
>Zdecydowanie nie i to bez żadnych wyjątków.
>>A jako że Polska to katolicki kraj, należłaoby w odzielnej sondzie wziąć pod uwagę - obok gilotyny,
>>stryczka i strzału w potylicę - uśmiercanie skazanych przez ukrzyżowanie.
>Nie można zapominać o ulubionym przez czarnych paleniu na stosie. Gdyby kler zdobył pełną władzę, to mógłby w ten sposób pozbyć się np. apostatów
>>No i zapicie delikwenta na śmierć.
>Trochę czasochłonne... chyba, że bez zagrychy

parę butelek od razu...i po kłopocie.
>
jad11 (18783 punktów)

>Czy w polskim prawie powinna istnieć kara śmierci?
>Ogółem oddano głosów: 32260
>Tak: 67%


Jasne. Świetny pomysł. Życie za życie- czyż można wyobrazić sobie coś bardziej sprawiedliwego? Cały problem w tym, że sędzia może się mylić. Czy można sobie wyobrazić coś bardziej niesprawiedliwego?
Władek Lichacz (2050 punktów)
>A jako że Polska to katolicki kraj
to przybyłoby nam kapelanów, którzy by uczestniczyli przy egzekucjach.
Ale nie przybędzie. Nie te czasy, aby udało się wprowadzić karę śmierci.

Ciekawi mnie czy w przeszłości kaci dostawali rozgrzeszenie, pomimo tego, że nie przestrzegali dekalogu?
01-11-2008 19:35 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>Ciekawi mnie czy w przeszłości kaci dostawali rozgrzeszenie, pomimo tego, że nie przestrzegali dekalogu?

Dostawali, choć mieli ograniczone prawa w lokalnej społeczności, np. w czasie mszy musieli siedzieć osobno i daleko od ołtarza.
Ze strony tedy urzędu swojego kat gdyż przed światem ani przed Bogiem nic nie grzeszy, zelżywości nie ma żadnej i z kościoła chrześcijańskiego dla tego nie ma być wyrzucon.
B. Groicki - "Porządek sądów i spraw miejskich prawa magdeburskiego w Koronie Polskiej"
Władek Lichacz (2050 punktów)
>wiadomosci.onet.pl/1854946,12,item.html
Tu znalazłem artykuł: "W Ameryce wybuchnie druga wojna domowa, ulice spłyną krwią"

>Tak: 67%
Drobny błąd, tyle osób odpowiedziało na pytanie: Nie interesuje mnie to.
Chyba, że trafiłem na jakąś inną sondę.
01-11-2008 19:12 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>wiadomosci.onet.pl/1854946,12,item.html
>Tu znalazłem artykuł: "W Ameryce wybuchnie druga wojna domowa, ulice spłyną krwią"
>>Tak: 67%
>Drobny błąd, tyle osób odpowiedziało na pytanie: Nie interesuje mnie to.
>Chyba, że trafiłem na jakąś inną sondę.

Faktycznie. Cos tu nie gra.
Adres przekopiowałem i wkleiłem wczoraj.
Widocznie onet zmienił zawartość strony.
Dane były takie, jak podałem (jeszcze dzisiaj rano wynik był 67%)
A teraz nagle zmiana!
rozmowy.onet.pl/2106,1,sonda_noscript.html
Zdaje się że trafiłem na sondę, którą należy posłać do kata.
Jeśli ja nawaliłem - to przepraszam.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Zdaje się że trafiłem na sondę, którą należy posłać do kata.

Jednak to ta sama sonda. Poprzednio skopiowałem pytanie, wkleiłem do Google, kliknąłem pierwszy z góry i było jak napisałem.
Teraz jest już tak jak Ty podałeś - 67% za karą śmierci.
Jedynie liczba oddanych głosów jest już inna: 59109.
Z tym portalem to miałem kiedyś dość ciekawe "doświadczenia", jeśli chodzi o komentarze, ale za długo trzeba by było o tym pisać.
01-11-2008 21:30 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Cały onet - ja widzę teraz tak:
Cytat:

Za: 26% (39470)
Przeciw: 6% (15623)
Trudno powiedzieć : 1% (3546)
Nie interesuje mnie to : -100% (473)
niebieski pasek bez opisu : 67% ()

głosów: 59112


Faaascynujące wyliczenia.

Myślę więc, że tak wynikami sondy, jak i jej znikającym charakterem nie ma się co przejmować.

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365