Racjonalista - Strona głównaDo treści
Równość? Gdzie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-11-2008 18:25Tomek Bogusiak (170 punktów)Równość? Gdzie?
Ocena 7 na 7
Kiedyś w mojej klasie wywiązała się dyskusja o tym, dlaczego uczniowie muszą zmieniać przed wejściem buty, a nauczyciele nie. Nasza wychowawczyni tłumaczyła to tym, że dorośli w żadnym z zakładów pracy nie muszą zmieniać obuwia. Rozumiem to, ale zastanawiają mnie przyczyny takiego rozdziału. Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi się nie doczekałem.

Mam wrażenie, że niektórzy dorośli nie czują się w powinności podawania niepełnoletnim powodów swojego postępowania. Wiem, nie muszą tego robić, ale czasami dobrze by było, przynajmniej dotyczy to nauczycieli w szkołach. Oni w większości swoje decyzje argumentują w ten sposób - "Bo nie." lub "Bo tak." Niektóre zarządzenia w szkołach są po prostu absurdalne, a uczniowi, który się sprzeciwia, nie da się przedstawić swoich argumentów. Jest zwyczajnie zakrzykiwany. W mojej szkole jakakolwiek próba dyskusji, nawet tej jak najbardziej uprzejmej, z dyrektorką kończy się awanturą oraz obniżoną oceną z zachowania. Bowiem dyskusja na temat decyzji dyrekcji podchodzi pod: "Aroganckie zachowanie wobec nauczyciela". Z reguły jest tak, że uczeń bez względu na wszystko nie ma racji, a nauczyciel tak.

Na myśl przychodzi mi:
1. Nauczyciel ma zawsze rację.
2. Jeśli nauczyciel nie ma racji, patrz punkt 1.

Przykładów tego typu traktowania jest wiele i bynajmniej nie dotyczą tylko uczniów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>1. Nauczyciel ma zawsze rację.
>2. Jeśli nauczyciel nie ma racji, patrz punkt 1.

Myślę, że powinno to umieścić się w regulaminie każdej szkoły (zamiast bajek o prawie ucznia do decydowania o sobie i innych takich)
27-11-2008 19:06 
 Ocena 2 na 2
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>>1. Nauczyciel ma zawsze rację.
>>2. Jeśli nauczyciel nie ma racji, patrz punkt 1.
>Myślę, że powinno to umieścić się w regulaminie każdej szkoły (zamiast bajek o prawie ucznia do decydowania o sobie i innych takich)

Jeszcze nie skończyłem nauki, więc wcale mi się to nie uśmiecha...
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Przypomniała mi się sytuacja z mojej szkoły. Kolega chciał ściągnąć winrara na szkolny komputer - darmową wersję trial. Dyrektor darł się, że nikt nie będzie mu tu pirackich programów instalował. Uczeń usiłował mu wytłumaczyć, że to nie jest piracki program, że jest to całkowicie legalne - nie dało się, dyrektor zaczął się pienić że nikt go do nielegalnych działań nie namówi . Ubzdurał coś sobie i koniec - w końcu nauczyciel nigdy się nie myli.

Z drugiej strony, może niektórzy nauczyciele okazują w ten sposób "wyższość" nad uczniami bo boją się że jeśli nie będą "twardzi" to ktoś włoży im śmietnik na głowę...
28-11-2008 10:29 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Z drugiej strony, może niektórzy nauczyciele okazują w ten sposób "wyższość" nad uczniami bo boją się że jeśli nie będą "twardzi" to ktoś włoży im śmietnik na głowę...>

Uważam, że to nie kwestia "twardości" lecz szacunku i partnerskiego traktowania.

Na ogół szanuję tego, kto mnie szanuje

Śmietnika na głowę nie włożysz temu, kogo szanujesz..."twardemu" możesz spróbować by "zbadać jego twardość
szperacz (2861 punktów)
>Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi
>się nie doczekałem.

A lekcje odrobiłeś?
27-11-2008 20:49 
 Ocena 3 na 3
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>>Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi
>>się nie doczekałem.
>A lekcje odrobiłeś?

Nie wiem, jak to odebrać. (Pewnie z racji mojego niskiego wieku.) To był żart, krytyka tego, że narzekam, czy może okazanie, że młody powinien siedzieć cicho?
matragon (2557 punktów)
>>>Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi
>>>się nie doczekałem.
>>A lekcje odrobiłeś?
>Nie wiem, jak to odebrać. (Pewnie z racji mojego niskiego wieku.) To był żart, krytyka tego, że narzekam, czy może okazanie, że młody powinien siedzieć cicho?
>
raczej żart ... o ile odrobiłeś

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
28-11-2008 08:55 
 Ocena 1 na 1
szperacz (2861 punktów)
>Nie wiem, jak to odebrać. (Pewnie z racji mojego niskiego wieku.) To był żart, krytyka tego, że narzekam, czy może >okazanie, że młody powinien siedzieć cicho?

Masz rację. To było bardzo wieloznaczne pytanie. W ten sposób reagują dorośli, gdy młodzież zadaje trudne pytania, a oni chcą uniknąć odpowiedzi. Potem są bardzo zdziwieni, że młodzież jest nie wychowana. To był mój sposób nawiązania do Twojej wypowiedzi.
Adamiak (36436 punktów)
>Niektóre zarządzenia w szkołach są po prostu absurdalne, a uczniowi, który się sprzeciwia, nie da się przedstawić swoich argumentów. Jest zwyczajnie zakrzykiwany. W mojej szkole jakakolwiek próba dyskusji, nawet tej jak najbardziej uprzejmej, z dyrektorką kończy się awanturą oraz obniżoną oceną z zachowania.>

Odpowiem ogranym: za moich czasów też było podobnie, tylko, że trochę gorzej

Ja miałem na to dość dobry sposób: często absurdalne zarządzenia czy decyzje sam doprowadzałem do absurdu, upierałem się przy swojej racji (jeśli czułem, że ją mam) tak długo i przy każdej okazji, że obniżenie stopnia ze sprawowania było już niemożliwe...ale kiedyś najgorsza była dwója... a z podstawówki wyrzucić mnie nie mogli, był przymus nauczania

Regułą było wyrzucanie z klasy za złe zachowanie...w pobliskim lasku mogłem się dokształcać w grze w "baśkę" i "oczko" z okolicznymi menelami.

Powiem Ci, że życiorysu Gomułki i Lenina na pamięć się nie nauczyłem, ale świetnie gram w karty

Wiem, że to nie jest dobra rada w dzisiejszych realiach, więc mogę tylko Ci powiedzieć: jeśli jesteś przekonany o swojej racji... nie idź na żadne kompromisy.
Najgorsze- wg mnie- to przyznawanie "racji dla świętego spokoju".

Nie pękaj, Tomku, miłego następnego dnia
27-11-2008 22:05 
 Ocena 1 na 1
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Wiem, że to nie jest dobra rada w dzisiejszych realiach, więc mogę tylko Ci powiedzieć: jeśli jesteś przekonany o swojej racji... nie idź na żadne kompromisy.
>Najgorsze- wg mnie- to przyznawanie "racji dla świętego spokoju".
>Nie pękaj, Tomku, miłego następnego dnia

Już dawno do tego doszedłem, że takie zgadzanie się na wszystko do niczego nie prowadzi, dlatego staram się nie ustępować, choć już w kwestii religii w środku lekcji ustąpiłem, a raczej mój tata, który stwierdził, co z przykrością muszę przyznać, że takie użeranie się z dyrekcją pochłonie zbyt wiele czasu i nic nie da. Nawet wczoraj przekonałem się, jak bardzo dyrektorka jest ograniczona i wiem, że nie trafią do niej żadne logiczne argumenty.
Dziękuję i Tobie też życzę udanego dnia.
Scorp (5381 punktów)
> Kiedyś w mojej klasie wywiązała się dyskusja o tym, dlaczego uczniowie muszą zmieniać przed
>wejściem buty, a nauczyciele nie. Nasza wychowawczyni tłumaczyła to tym, że dorośli w żadnym z
>zakładów pracy nie muszą zmieniać obuwia. Rozumiem to, ale zastanawiają mnie przyczyny takiego
>rozdziału. Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi
>się nie doczekałem.
>

Nie dostałeś odpowiedzi? No to pomyśl sam.
Zacznij od tego, że uczniowie i nauczyciele, mimo że razem kręcą się po szkolnych korytarzach, to nie są jedną drużyną. Te dwie grupy mają w szkole inne cele, zadania, obowiązki, prawa, reguły zachowania, wymagania. Z tego powodu nie ma zasady wspólnych reguł 'jak oni to i my', albo 'jak my, to i oni'.

Teraz co do butów. Buty nauczycieli są być może tak samo brudne (chociaż ludzie starsi chodzą z reguły bardziej środkiem drogi niż uczniowie, omijają kałuże i o buty z reguły lepiej dbają), to in gremio, buty nauczycieli są znacznie mnie brudne niż uczniów z tego powodu, że po prostu jest ich znacznie mniej. Klasa ma 30 - 40 uczniów, więc brud na butach nauczycieli to, niech policzę? - 2,5 do 3 procent brudu butów uczniowskich.

Te 2,5 - 3 procent jest im przez administrację szkoły darowane, choćby dlatego, że zaraz po przekroczeniu progu szkoły - albo nawet tuż po otwarciu drzwi - nauczyciel jest na posterunku i odpowiada za uczniów, żeby sobie przypadkiem czegoś nie zrobili.

A co do równości: zajrzyj do jakiegoś przedszkola i wyobraź sobie, że opiekujesz się takimi maluchami. Czy dałbyś im równe prawa w zakresie użytkowania pomieszczeń?

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałeś nauczycielkę, czy ona się myli, ale dorośli zatrudnieni w niektórych zakładach pracy też muszą zmieniać obuwie, np w szpitalach (higiena), w fabrykach (bezpieczeństwo). Nie zawsze to ma sens, ale tu też reguły dotyczą często tylko niektórych grup zawodowych.

Więc nie oburzaj się na niesprawiedliwość z tymi butami, nie warto.
-
28-11-2008 06:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Dlatego zapytałem, czy buty uczniów są inaczej brudne niż buty nauczycieli. Odpowiedzi
>>się nie doczekałem.>>

>Nie dostałeś odpowiedzi? No to pomyśl sam.>

Jasne, Scorp, ale nauczyciele (i szkoła) są nie tylko od zakazywania czegoś...wytłumaczyć tak, jak, np. Ty, nie łaska?

Może Tomka, prócz "kucia na blachę", nie uczą właśnie samodzielnego myślenia?

Zgadzam się z Tobą co do obuwia i, ogólnie, podobnych zasad, ale mnie to wygląda na wynik przedmiotowego traktowanie dzieciaków/młodzieży.
W szkołach (i nie tylko) "wszystkie dzieci są nasze", a to gówno prawda...wszystkie dzieci są "swoje", nie są niczyją własnością.

Nie tłumacz, że autor powiedzonka miał co innego na myśli...może i miał, lecz życie pokazuje, iż można traktować je dosłownie.

Od kiedy pamiętam byłem w szkole traktowany jako "czynnik składowy pracy nauczyciela", lub wręcz zło konieczne do zarobienia przez nich, lichej bo lichej, ale jednak kasy.

Z twarzy i postaw niejednych..."pedagogów" wynikało wręcz, że powinni dostawać "szkodliwe" za kontakt ze mną/nami, uczniami.

Może być to również genezą, lub jedną z przyczyn zakładania koszów na śmieci niektórym nauczycielom, choć to pewnie zbyt daleko idący wniosek.

>Więc nie oburzaj się na niesprawiedliwość z tymi butami, nie warto.>

Z butami się zgadzam - z metodami i sposobem traktowania nie.

Pomijając wszelkie inne aspekty... mnie oburzanie, mówiąc trywialnie, lecz prawdziwie - po prostu się opłacało.

Więc niech się Tomek, proszę Tomka, oburza na wszystkie niesprawiedliwości
Scorp (5381 punktów)

>Z twarzy i postaw niejednych..."pedagogów" wynikało wręcz, że powinni dostawać "szkodliwe" za kontakt ze mną/nami, uczniami.

Bo powinni, nie chodzi tu osobiście o Ciebie, ale agresja wśród młodzieży zrobiła się duża. Ci, co nap...ją się przed stadionem to są głównie uczniowie. Wobec swoich kolegów i wobec nauczycieli też sobie używają. W szkole również.

>Więc niech się Tomek, proszę Tomka, oburza na wszystkie niesprawiedliwości

A w przypadku Tomka - zanim wydasz zalecenie, to: audiatur et altera pars - posłuchaj drugiej strony, bo na razie mamy relację tylko tego 'pokrzywdzonego' (we własnym mniemaniu) noszeniem butów i niedoinformowaniem, bo mu nie powiedzieli, dlaczego nauczyciele nie muszą.

Zarzut 'jakakolwiek próba dyskusji, nawet tej najbardziej uprzejmej z dyrektorką kończy się awanturą' wygląda tak, że chyba byłoby racjonalne posłuchać tej okropnej dyrektorki, co ma w tej sprawie do powiedzenia. Zarzuty chętnie się stawia.

A w ogóle, to żale Tomka wyglądają mi bardzo znajomo: 'Jak my musimy jeść kaszkę, to inni też powinni, przecież żołądki mamy takie same', albo 'Jak mi krowa zdechła, to sąsiadowi też powinna'.
-
Adamiak (36436 punktów)
>>Z twarzy i postaw niejednych..."pedagogów" wynikało wręcz, że powinni dostawać "szkodliwe" za kontakt ze mną/nami, uczniami.
> Bo powinni , nie chodzi tu osobiście o Ciebie, ale agresja wśród młodzieży zrobiła się duża.>

Albo mnie nie zrozumiałeś albo, co chciałbym wykluczyć, masz złą wolę.

Pisałem w podtekście o tym, że nauczyciele wykonują swoją pracę jak- nikogo nie obrażając- robotnicy kopiący dziurę w ziemi.
Robotnikowi wolno "pluć wzrokiem" na łopatę, ale uczeń to nie przedmiot, to człowiek.

Niech nauczyciel walczy o podwyżkę a nie wyładowuje swej agresji- za brak dodatku "szkodliwego"- na uczniach.

>Ci, co nap...ją się przed stadionem to są głównie uczniowie. Wobec swoich kolegów i wobec nauczycieli też sobie używają. W szkole również.>

O to miej pretensje do wszystkich (a przede wszystkim rodziców), co przedmiotowo traktują ludzi, uczniów.

>>Więc niech się Tomek, proszę Tomka, oburza na wszystkie niesprawiedliwości
>A w przypadku Tomka - zanim wydasz zalecenie, to: audiatur et altera pars - posłuchaj drugiej strony, bo na razie mamy relację tylko tego 'pokrzywdzonego' (we własnym mniemaniu) noszeniem butów i niedoinformowaniem, bo mu nie powiedzieli, dlaczego nauczyciele nie muszą.>

Chyba nie doczytałeś, że zalecam oburzanie się we "wszystkich" niesprawiedliwościach, a nie w nieusprawiedliwionych domysłach.

> A w ogóle, to żale Tomka wyglądają mi bardzo znajomo: 'Jak my musimy jeść kaszkę, to inni też powinni, przecież żołądki mamy takie same', albo 'Jak mi krowa zdechła, to sąsiadowi też powinna'. >

Cóż, na takie dictum mogę tylko sparafrazować Twoje:
" zanim wydalisz pogląd, to: "audiatur et altera pars"...
Scorp (5381 punktów)
>Pisałem w podtekście o tym, że nauczyciele wykonują swoją pracę jak- nikogo nie obrażając- robotnicy kopiący dziurę w ziemi.

Nikogo nie obrażasz, tylko sobie wystawiasz świadectwo, bo najwyraźniej nie rozumiesz o czym piszesz. Nauczyciele jak robotnicy kopiący dziurę???

>Robotnikowi wolno "pluć wzrokiem" na łopatę, ale uczeń to nie przedmiot, to człowiek.

To zdecyduj się: nauczyciel tak jak robotnik, wolno mu to samo, czy sto razy mniej? Wyjrzyj przez okno: jeden kopie pięciu stoi. Wyobraź sobie że na lekcję jest przeznaczonych sześciu nauczycieli, jeden prowadzi lekcję, pięciu podpiera ściany. Jak coś takiego zobaczysz, to wtedy występuj z takimi porównaniami.

>>Ci, co nap...ją się przed stadionem to są głównie uczniowie. Wobec swoich kolegów i wobec nauczycieli też sobie używają. W szkole również.
>O to miej pretensje do wszystkich (a przede wszystkim rodziców), co przedmiotowo traktują ludzi, uczniów.

Jasne, winni są dorośli. A co z uczniami, co przedmiotowo traktują dorosłych i koleżanki też?

>> A w ogóle, to żale Tomka wyglądają mi bardzo znajomo: 'Jak my musimy jeść kaszkę, to inni też powinni, przecież żołądki mamy takie same', albo 'Jak mi krowa zdechła, to sąsiadowi też powinna'.
>Cóż, na takie dictum mogę tylko sparafrazować Twoje:
>" zanim wydalisz pogląd, to: "audiatur et altera pars"...

Zabrakło Ci argumentu, to wziąłeś mój. Tymczasem analogia jest uderzająca:tu się młody człowiek kwestionuje zmianę butów a tam chodzi o kaszkę. Zasada ta sama.
-
28-11-2008 14:02 
 Ocena 1 na 1
Tomek Bogusiak (170 punktów)
Uważam, że należy się pewne sprostowanie:
Nie kwestionuję tego, że zmienianie obuwia jest dobre. Sądzę jednak, że nauczyciele i uczniowie ze względu na to, że wszyscy należą do społeczności danej szkoły, powinni podlegać takim samym prawom, przynajmniej tym najogólniejszym. Pisząc najogólniejsze, mam na myśli te prawa, których wprowadzenie byłoby logicznie usprawiedliwione dla wszystkich grup. Jeżeli zmiana obuwia przez uczniów jest w ten sposób usprawiedliwiona, to jest także usprawiedliwiona zmiana obuwia przez nauczycieli. Chciałbym, żeby mnie zrozumiano, iż nie chcę wcale znoszenia tego nakazu, argument, że jest ich mniej słabo do mnie przemawia.

Cytat:
Zarzut 'jakakolwiek próba dyskusji, nawet tej najbardziej uprzejmej z dyrektorką kończy się awanturą' wygląda tak, że chyba byłoby racjonalne posłuchać tej okropnej dyrektorki, co ma w tej sprawie do powiedzenia.


Oczywiście, bardzo dobrze by było, żeby posłuchać, co ma do powiedzenia. Chętnie bym to zrobił, gdyby spróbowała uzasadnić cokolwiek.

Cytat:
Zarzuty chętnie się stawia.
Mogę powiedzieć to samo.
Adamiak (36436 punktów)
>Nikogo nie obrażasz, tylko sobie wystawiasz świadectwo, bo najwyraźniej nie rozumiesz o czym piszesz. Nauczyciele jak robotnicy kopiący dziurę??
>>Robotnikowi wolno "pluć wzrokiem" na łopatę, ale uczeń to nie przedmiot, to człowiek.
>To zdecyduj się: nauczyciel tak jak robotnik, wolno mu to samo, czy sto razy mniej? >

Nie rozumiesz, czy udajesz?
W tym porównaniu daję do zrozumienia, że nauczyciel nie ma do czynienia z łopatą ani innym przedmiotem, tylko z człowiekiem.

>Wyjrzyj przez okno: jeden kopie pięciu stoi.>

Kopałeś kiedyś?- jeśli tak, to pokop jeszcze raz przez 8 h non stop...
jak już Ci, za tydzień, zdejmą opatrunki, to pogadamy o szczegółach.

>Wyobraź sobie że na lekcję jest przeznaczonych sześciu nauczycieli, jeden prowadzi lekcję, pięciu podpiera ściany. Jak coś takiego zobaczysz, to wtedy występuj z takimi porównaniami.>

Jw

>>O to miej pretensje do wszystkich (a przede wszystkim rodziców), co przedmiotowo traktują ludzi, uczniów.
>Jasne, winni są dorośli. A co z uczniami, co przedmiotowo traktują dorosłych i koleżanki też

Taaa, i uczniowie wyssali to z mlekiem matki?- czy z promieni kosmicznych?

>>> A w ogóle, to żale Tomka wyglądają mi bardzo znajomo: 'Jak my musimy jeść kaszkę, to inni też powinni, przecież żołądki mamy takie same...>Cóż, na takie dictum mogę tylko sparafrazować Twoje:
>>" zanim wydalisz pogląd, to: "audiatur et altera pars"...
>Zabrakło Ci argumentu, to wziąłeś mój.>

Bo sam się podłożyłeś odnosząc się z dezaprobatą do moich słów i w następnym zdaniu popełniłeś dokładnie taki sam błąd, jakiego- wg Ciebie- dotyczyła dezaprobata.
jad11 (18783 punktów)
No właśnie. Kiedyś w mojej szkole jakiś wandal pozrywał naklejki z oznaczeniem drogi ewakuacyjnej. Dyrektor naturalnie wyszedł z założenia ,że za karę na nowe tabliczki złożą się wszyscy uczniowie i po sprawie. Czemu mam płacić skoro nie zrywałem? Czy nauczyciele też się składają? No co ty za bzdury pleciesz? Przecież nauczyciel tego nie zerwał. No dobrze ale ja też nie więc czemu mam płacić? Bo nie puszczę cię na wycieczkę szkolną.
To była jedna z cenniejszych lekcji ,jakie odebrałem w szkole.

Tak się złożyło ,że w tym samym roku dyrektor zmienił nam ubezpieczenie grupowe nie pytając nikogo o zdanie a nowa oferta była po prostu gorsza i za skręcenia, złamania i uszkodzone oczy nikt nie dostał złamanego grosza z ubezpieczenia.

Więc pytam pana dyrektora dlaczego podpisał niekorzystną umowę. Skłoniły pana do tego jakieś korzyści czy może dyrektor szkoły z tytułem magistra nie rozumie/nie czyta tego, co podpisuje. Czy zamierza jakoś wynagrodzić ten błąd Izie i Sebastianowi z naszej klasy.

Efekt był taki ,że miałem obniżoną ocenę ze sprawowania, nie pojechałem na wycieczkę, za tabliczki jako jedyny nie zapłaciłem a odpowiedzi na moje pytanie nigdy nie otrzymałem.
Swojej postawy nigdy nie żałowałem. I tobie życzę ,żebyś nigdy nie żałował swojej.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

> Kiedyś w mojej klasie wywiązała się dyskusja o tym, dlaczego uczniowie muszą zmieniać przed wejściem buty, a nauczyciele nie.
Uważam, że uczniowie powinni zmieniać obuwie dla własnego zdrowia i higieny. Oczywiście zależy to od ucznia - nie ma przymusu. Gorzej, gdyby był przymus chodzenia w butach. To byłoby irracjonalne.
Wyobraź sobie chodzenie w szkole w obuwiu w okresie zimowym. Temperatura w salach wynosi z pewnością ponad dwadzieścia stopni - bywa, że dwadzieścia pięć. I w takiej temperaturze chodzić w zimowym obuwiu przez osiem godzin? Przecież to masakra, stopy spocone na maxa, nie wspomnę o zapachach...
Według mnie racjonalnie jest zmienić obuwie na kapcie lub tenisówki - dla własnej wygody.
Czy nie uważasz podobnie?
Niestety - młodzież kieruje się w swoim postępowaniu innymi kryteriami.
Podstawowe, to "nie wyróżniać się" z grupy - postępować jak inni. Żeby nie było "obory", obciachu"; żeby inni się nie śmiali...
To symptomatyczne. Brak w tym wieku jeszcze silnych osobowości, panuje przekonanie, że należy postępować tak, jak inni - bez względu na racjonalność takiego postępowania. Wygląda to na jakiś owczy pęd, na instynkt stadny.

Zachęcam do wprowadzania racjonalizmu wśród młodzieży - może znajdą się naśladowcy. Z pewnością trudno jest przełamywać nawyki. Z pewnością wielu w głębi duszy przyzna Ci rację. Niestety, działa tu jakaś zadziwiająca bezwładność. Niby to oczywiste a tak trudno zmienić...

Ciekawe, że nawet wśród nauczycieli nie znajdzie się nikt, kto ośmieli sie wyłamać, kto zastosuje to, co jest oczywistością. Ciekawe, co powiedzieliby inni nauczyciele na zmianę obuwia przez jednego z nich? Być może dyrektor nakazałby temu "odmieńcowi" chodzenie w butach, by autorytet nauczyciela nie uległ osłabieniu.
Paranoja typowa dla polskich realiów; pozostałość poprzedniego systemu. Wśród nauczycieli i uczniów.

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Tomek Bogusiak (170 punktów)
Cytat:
Niestety - młodzież kieruje się w swoim postępowaniu innymi kryteriami.
Podstawowe, to "nie wyróżniać się" z grupy - postępować jak inni. Żeby nie było "obory", obciachu"; żeby inni się nie śmiali...
To symptomatyczne. Brak w tym wieku jeszcze silnych osobowości, panuje przekonanie, że należy postępować tak, jak inni - bez względu na racjonalność takiego postępowania. Wygląda to na jakiś owczy pęd, na instynkt stadny.
Zawsze starałem się wyróżniać, to mnie pociągało. Jestem sporą indywidualnością wśród uczniów.

Postawiono mi zarzut braku umiejętności samodzielnego myślenia. Mam wrażenie, że w porównaniu z moimi rówieśnikami, myślę w sposób o wiele bardziej indywidualny. Staram się postępować zgodnie ze swoim rozumem, jestem otwarty na poglądy innych, próbuję nie uprzedzać się do niczego od początku.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>... myślę w sposób o wiele bardziej indywidualny. Staram się postępować zgodnie ze swoim rozumem, jestem otwarty na poglądy innych, próbuję nie uprzedzać się do niczego od początku.
To tak, jak ja.

Liczyłem jednak, że odpowiesz na to - niby drobiazg...
Powtórzę więc:
Cytat:
Według mnie racjonalnie jest zmienić obuwie na kapcie lub tenisówki - dla własnej wygody.
Czy nie uważasz podobnie?


Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
29-11-2008 16:06 
 Ocena 1 na 1
Tomek Bogusiak (170 punktów)
> Cytat:
Według mnie racjonalnie jest zmienić obuwie na kapcie lub tenisówki - dla własnej wygody.
>Czy nie uważasz podobnie?

Odpowiedziałem, ale w innym miejscu... Uważam nie tylko podobnie, ale i tak samo.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Odpowiedziałem, ale w innym miejscu... Uważam nie tylko podobnie, ale i tak samo.
W takim razie czas przystąpić do zmiany złych nawyków. Odważysz się ?
Ciekaw jestem reakcji koleżanek i kolegów...

Pozdrawiam i życzę sukcesów - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>W takim razie czas przystąpić do zmiany złych nawyków. Odważysz się ?

O jakie nawyki chodzi, że musiałbym się odważyć?
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>O jakie nawyki chodzi, że musiałbym się odważyć?
Odeślę tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,168665#w169107
Taki mały, maleńki pierwszy kroczek...

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365