 |
Dlaczego ludzie tak mało pragną likwidacji śmierci?" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-03-2009 23:35 | Balita (68 punktów) | Dlaczego ludzie tak mało pragną likwidacji śmierci?"
5 na 5 | "Od marzeń do czynów".....Ileż to marzeń -wydawałoby się kiedyś nierealnych-a jednak się spełniło.Im usilniej się czegoś pragnie,tym większe są szanse realnego spełnienia.Gdyby ludzkość zrozumiała,że pokonanie starości,śmierci, może nastąpić TYLKO i WYŁĄCZNIE przez "WYNALAZEK"ludzki,-może stałoby się to priorytetowym celem ludzkości.Uważam,że to powinno się stać NAJWAŻNIEJSZYM celem w życiu człowieka, gdyż wszystko inne jest mniej ważne. Wszystkie wierzenia religijne od wieków usypiają czujność ludzką, nakazując godzić się z śmiercią oraz dając złudną-nieprawdziwą obietnicę życia po śmierci.Jakież to przykre!!!O B U D Ź C I E się, włączcie rozum i SAMI/bez pomocy Boga/ wymyślcie likwidację śmierci i zarazem starości....Róbmy to szybko, gdyż czasu jest mało... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Marzenka (546 punktów) | Średnia życia w przeciągu ostatniego stulecia podwoiła się, szacuje się że osoby które teraz mają ok 30-tki przy obecnym postępie technicznym (z czym wiąże się postęp medycyny) mogą spokojnie dożyć 150, a może i więcej... Jeśli znasz angielski to możesz poczytać Immortality Institute jest tam sporo informacji o najnowszych osiągnięciach naukowych mających na celu przedłużenie życia. Cieszę się, że żyje w XIX wieku i mam szansę na życie wieczne - optymistka ze mnie ogromna!!!
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > Średnia życia w przeciągu ostatniego stulecia podwoiła się ...> Jeśli znasz angielski...Dla mnie to nie jest dobra wiadomość..
|
|
|  | | jad11 (18783 punktów) |
> >Jeśli znasz angielski...> Dla mnie to nie jest dobra wiadomość..> Ta sama przetłumaczona automatycznie dlatego trzeba się trochę wysilić żeby zrozumieć.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Jeśli znasz angielski...> >Dla mnie to nie jest dobra wiadomość..> >  > Ta sama przetłumaczona automatycznie dlatego trzeba się trochę wysilić żeby zrozumieć.Się wysiliłem i zaś mnie wychodzi, że setki nie przeskoczę. Ale może ta wiadomość tylko w oryginale działa, eh...
|
|
 | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Cieszę się,że żyje w XIX wieku i mam szansę na życie wieczne - optymistka ze mnie ogromna!!!  Jak ten czas szybko leci...  (wytłuszczenie moje) Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
4 na 4 | sukulent (2309 punktów) |
Bo życie wieczne jest śmiertelnie nudne? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Bo życie wieczne jest śmiertelnie nudne?> PozdrawiamMyślę, że życie wieczne wcale nie byłoby nudne. Wręcz odwrotnie, możliwość obserwacji zmian zachodzących w świecie i uczestniczenie np w rewolucji październikowej  jak również możliwość eksploracji kosmosu. Ale rozumiem, że śpiewka o nudności życia wiecznego jest pewnego rodzaju śpiewką ratunkową na pogodzenie się z własną śmiertelnością.
|
|
|  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) |
> Myślę, że życie wieczne wcale nie byłoby nudne.To już rzecz gustu i tu oczywiście się nie kłócę - każdy ma na ten temat własny pogląd. Wobec ewentualnej nieśmiertelności nie chciałoby mi sie wstawać z łóżka. Wszystko mogłabym zrobić jutro... > Wręcz odwrotnie, możliwość obserwacji zmian zachodzących w świecie i uczestniczenie np w rewolucji październikowej jak również możliwość eksploracji kosmosu.Przenigdy nie chciałabym uczestniczyć w rewolucji październikowej, drugiej wojnie światowej oraz tego typu "rozrywkach". Kosmos mnie nie interesuje w najmniejszym stopniu. > Ale rozumiem, że śpiewka o nudności życia wiecznego jest pewnego rodzaju śpiewką ratunkową na pogodzenie się z własną śmiertelnością.Znam pewną 99-letnią kobietę, fizycznie i psychicznie ciągle bardzo sprawną, która dobrych 5-ciu lat już się nudzi i całkiem spokojnie wygląda śmierci. Może to i śpiewka, chociaż w jej ustach brzmi mi wiarygodnie. Wobec postępu medycyny, niezależnie od naszych życzeń i pomysłów mam pewnie szansę żyć jakieś 100-110 lat. I jak dla mnie dość. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Mając 99 lat w dzisiejszych czasach to faktycznie nuda. Ciało odmawia posłuszeństwa, ostatnie byzkanko babcia miała może ze 40 lat temu, więc jej znudzeniu się nie dziwię  . Poza tym ewentualna nieśmiertelność wynikałaby z oszukania genów odpowiedzialnych za starzenie się organizmu, zatem znudzony życiem człek zawsze sobie może strzelić w potylice  . Najważniejsze to mieć wybór.
|
|
| | |  | | Balita (68 punktów) | > Mając 99 lat w dzisiejszych czasach to faktycznie nuda. Ciało odmawia posłuszeństwa, ostatnie byzkanko babcia miała może ze 40 lat temu, więc jej znudzeniu się nie dziwię .ŻLE mnie zrozumiałeś..Ja mówię o pokonaniu STAROŚCI i ŚMIERCI..,a więc życiu wiecznym stale młodych ludzi...Sądzę,że wtedy ta 99-letnia Pani -śmierci by nie pragnęła... > Poza tym ewentualna nieśmiertelność wynikałaby z oszukania genów odpowiedzialnych za starzenie się organizmu, zatem znudzony życiem człek zawsze sobie może strzelić w potylice . Najważniejsze to mieć wybór.Sądzę, że wolny wybór życia lub śmierci , na pewno by pozostał...A ty -CO BYŚ WYBRAŁ wtedy???
|
|
| | | |  | 3 na 3 | sukulent (2309 punktów) | > ŻLE mnie zrozumiałeś..Jeżeli ktoś Cię źle zrozumiał, to raczej ja niż kanik, bo to ja protestuję przeciwko wiecznemu życiu.  > Poza tym ewentualna nieśmiertelność wynikałaby z oszukania genów odpowiedzialnych za starzenie się organizmu, zatem znudzony życiem człek zawsze sobie może strzelić w potylice . Najważniejsze to mieć wybór.Nie, nie chciałabym być wiecznie młoda. Już abstrahując od konkretów całej abstrakcyjności twierdzenia o "oszukaniu genów odpowiedzialnych za proces starzenia", bo to nie takie proste, jak nam kolorowce malują oraz od tego, co uznano by za młodość - 20 lat? 30? Jak miałam 20 lat byłam durna do bólu. Z biegiem czasu coraz bardziej siebie lubię i lubię też zmiany jakie zachodzą w moim organizmie. Moja twarz w wieku lat 20 to była twarz lalki. Teraz zyskała wyraz. Nie chciałabym mieć nieograniczonej ilości pieniędzy, żeby móc na przykład kupić sobie każde buty, jakie mi wpadną w oko. Miałabym ich pewnie n-par i żadne by mnie nie cieszyły, jak te obecne - starannie wybrane, dopasowane do aktualnych potrzeb i preferencji estetycznych, przemyślane - bo jedyne na jakie mnie stać. Tak wolę. Wolę także przeżywać swoje życie ze świadomością jego przemijania i unikalności każdej chwili kontaktu z przyrodą, architekturą, ludźmi. Co innego choroby i ból - z tym warto powalczyć. > Sądzę, że wolny wybór życia lub śmierci , na pewno by pozostał...A ty -CO BYŚ WYBRAŁ wtedy???Włąśnie taki wybór by mi nie odpowiadał. Zdecydowanie wolę sytuację obecną, niż ewentualną konieczność palnięcia sobie w łeb, gdyby życie zaczęło mnie nudzić lub boleć. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Bo życie wieczne jest śmiertelnie nudne?
Zdaje się, że bóg zmarł z nudów.
|
|
|  | | Balita (68 punktów) | >>Bo życie wieczne jest śmiertelnie nudne? >Zdaje się, że bóg zmarł z nudów. To tym bardziej musimy zadbać o własne życie... >
|
|
3 na 5 | plodzien (7378 punktów) | > Uważam,że to powinno się stać > >NAJWAŻNIEJSZYM celem w życiu człowieka, gdyż wszystko inne jest mniej ważne. >
Rzeczywiście, coś ta śmierć nie chce od człowieka odstąpić. Dlatego najważniejszym zadaniem ludzkości jest jej pokonanie. Mam jednak kilka pytań: 1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? A jeśli nawet darmowe - to problem mój dotyczy milionów głodujących. Nie koncentrujemy się nad wymyśleniem sposobu ulżenia ich ciężkiej doli. W to miejsce proponujesz odebranie im jedynej oazy spokoju, jaką jest śmierć. 2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? Pytam, bo mam sąsiada czterdziestoletniego z sześciorgiem dzieci i zastanawiam się co by było, gdyby to chciał kontynuować jeszcze przez lat - powiedzmy 200 lub 300? 3) Zasiedlimy Księżyc? Bo nieśmiertelnych przybywać będzie lawinowo. Już teraz podczas stania w korku nawiedzają mnie natrętne myśli, czy przypadkiem nie jest nas za dużo. Ale popieram. Widzę pozytywne strony tego osiągnięcia. Na przykład uczyni ono bezprzedmiotowym takie okrzyki jak: zabiję cię!, A żebyś zdechł! itp.
|
|
 | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Mam jednak kilka pytań:
A ja jedno:
Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)? I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
O czym wy tutaj...? MAM, też dajesz się "wpuszczać w maliny"? Po co komu nieśmiertelność i na jakiej zasadzie ma funkcjonować? Jeśli cokolwiek ma swój początek, konsekwentnie powinno mieć koniec. Jak inaczej widzieć "nieśmiertelność"? Starzenie się mimo wszystko? Jeśli nieśmiertelność, to praca na zawsze. I tyle. Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | > Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)? >Eee. Będą pracować. Coś się tam dla nich znajdzie. > I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni? >Koleżanka Joasia zareagowała natychmiast z powodu niechybnego bezrobocia w służbie zdrowia, jak każdy będzie zdrowy i obrzydliwie długo żywy. Grabarzy też będzie mało. Jak teraz kołodziejów. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Balita (68 punktów) | > > Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)? >Eee. Będą pracować. Coś się tam dla nich znajdzie.Dla młodego ,zdrowego -aczkolwiek długowiecznego człowieka , emerytura nie będzie potrzebna....Da sobie radę... > > I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni?Ludzie wiecznie młodzi,nieumierający spowodują ogromny postęp w każdej dziedzinie, co spowoduje rozwiązanie i tegoż problemu... > Koleżanka Joasia zareagowała natychmiast z powodu niechybnego bezrobocia w służbie zdrowia, jak każdy będzie zdrowy i obrzydliwie długo żywy.Bez obaw... > Grabarzy też będzie mało. Jak teraz kołodziejów.A to prawda ! > Pozdrawiam  >
|
|
|  | | Balita (68 punktów) | >>Mam jednak kilka pytań: > A ja jedno: > Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)? Człowiek zawsze młody i nieśmiertelny ,nie będzie potrzebował emerytury...Poradzi sobie... > I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni? > fides ex necessitate esse non debet Wraz z osiągnięciem TEGO, gwałtownie wzrośnie postęp w każdej dziedzinie .....Kosmos również stanie się łatwiejszym do zdobycia, problemy łatwiej rozwiązywalne....,w tym również bezrobocia...
|
|
|  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Mam jednak kilka pytań:> A ja jedno:> Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)?> I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni?Odpowiedzi na Twe pytania są proste. Pracować będą maszyny (tacy technologiczni niewolnicy). Odpowiedź na pytanie drugie zawarta w odpowiedzi pierwszej  . Zresztą przestanie wtedy mieć sens rodzenie się kolejnych osobników co dziś jest namiastką nieśmiertelności
|
|
| |  | 1 na 1 | Balita (68 punktów) | > >>Mam jednak kilka pytań:> > A ja jedno:> > Kto zapracuje na emerytury dla nieśmiertelnych (bo chyba nie każemy im pracować w nieskończoność)?> > I pytanie pochodne: Gdzie będą pracować nowo rodzący się nieśmiertelni?> Odpowiedzi na Twe pytania są proste. Pracować będą maszyny (tacy technologiczni niewolnicy). Odpowiedź na pytanie drugie zawarta w odpowiedzi pierwszej . Zresztą przestanie wtedy mieć sens rodzenie się kolejnych osobników co dziś jest namiastką nieśmiertelności  Nawiązanie do odpowiedzi:-Brawo..., a może będzie jeszcze lepiej wiele spraw poukładanych..,przecież im starsza metryka,tym większa wiedza,doświadczenie itp...Ludzie nie zabierali by swojej wiedzy wraz z śmiercią,-tylko -ŻYJĄC rozwijali by ją i tworzyli...do przodu..,do przodu... I jeszcze jedno- po co młodym,a jednak starym metrykalnie EMERYTURA?? >
|
|
 | | Krzysztof Gajda (116 punktów) | >Mam jednak kilka pytań: Takie myślenie jest zwyczajnie dziecinne, pozbawione rozsądku. W żadnym wypadku nie chodzi tu o absolutną nieśmiertelność, jakieś super warstwy ochronne czy coś. Człowiek umiera wyłącznie przez to, że psują mu się komórki: czy to ze starości zaczynają powoli obumierać, czy to zostają nagle przerwane i obumierają nagle (wypadki, morderstwa itp.). Przedłużanie życia to wyłącznie przedłużanie żywotności komórek, a więc uodparnianie ich, wydłużanie okresu produkcji, wymiana ich itd. A więc:
>1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? Oczywiście że nie, tak jak dzisiaj. Czy tanie są leki i żywność, które pozwalają żyć 80 lat? Czy tanie jest utrzymywanie higieny? Czy tania jest budowa infrastruktury, w której człowiek może żyć w czystości i bez wysiłku? Na pewno mieszkaniec Szwecji czy Japonii wydaje sporo więcej na te rzeczy niż mieszkaniec Czarnej Afryki, a różnice w długości życia są bardzo widoczne. Jeśli zainwestować w to więcej - ci z najbardziej rozwiniętych krajów żyliby jeszcze dłużej i właśnie w tej postaci będzie to cały czas wzrastać.
>A jeśli nawet darmowe - to problem mój dotyczy milionów głodujących. Nie koncentrujemy się nad wymyśleniem sposobu ulżenia ich ciężkiej doli. W to miejsce proponujesz odebranie im jedynej oazy spokoju, jaką jest śmierć. Jak będą mieli żywność, czystość i wygodę, to będą żyć dłużej. Jednocześnie nie będą głodować, chorować i harować. Nieśmiertelność i te trzy elementy są swoimi przeciwnościami.
>2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? Czemu nie?
>3) Zasiedlimy Księżyc? Bo nieśmiertelnych przybywać będzie lawinowo. W średniowieczu (a dzisiaj: w krajach trzeciego świata), gdy długość życia była o wiele mniejsza, rodziło się wiele dzieci, natomiast teraz w krajach rozwiniętych ilość dzieci jak najbardziej dostosowana jest do długości życia. Nie potrzeba robić 5 dzieci, skoro będzie się żyło 100 lat, a w tym czasie narodzą się 3 kolejne pokolenia. >Ale popieram. Widzę pozytywne strony tego osiągnięcia. Na przykład uczyni ono bezprzedmiotowym takie okrzyki jak: zabiję cię!, A żebyś zdechł! itp. Bez komentarza. Chyba nie wiesz, co to znaczy nieśmiertelność. To jasne, że nadal będzie się dało zabić człowieka na tych samych zasadach co dziś, może łatwiej będzie go odratować, jednakże nadal będzie można przerwać w wystarczającym stopniu ciągłość jego tkanek, by normalnie umarł. Ogólnie wyraz "nieśmiertelność" raczej był tu użyty kolokwialnie (a patrząc na reakcje niektórych można powiedzieć, że błędnie), chodzi tutaj wyłącznie o długowieczność.
|
|
|  | 1 na 1 | Balita (68 punktów) | Dla mnie bezmyślne jest godzenie się z starzeniem oraz śmiercią Odpowiedż p.KRZ.Gajdzie ! >>1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? >Najpierw trzeba tego pragnąć,poszukiwać,- a gdy już stanie się ten CUD-WYNALAZEK,wtedy zadawać pytanie CZY WARTO ZA TO ZAPŁACIĆ... >>Uważam,że najwyższą wartością dla człowieka bogatego czy biednego jest życie.Nie wierzę w to ,że dla człowieka biednego śmierć jest oazą /jak to nazwałeś/ szczęścia,spokoju. >. >>2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? >Czemu nie? >>3) Gdyby człowiek nie umierał i był stale młody,aktywny, to postęp w każdej dziedzinie gwałtownie by wzrastał! Moim zdaniem człowiek im starszy metrykalnie,tym bardziej rozumny,doświadczony,tolerancyjny ..Kosmos stałby się bardziej dostępny,a problemy ludzkie szybciej i lepiej rozwiązywalne! > >>Myślę,że z wiekiem ludzie stają się lepsi,rozumniejsi i takie okrzyki mordercze będą zanikać!.. >Ja piszę o ewentualnej możliwości życia wiecznego, a Ty ,że to niemożliwe? Wiem,że dzisiaj to niemożliwe ,ale to nie znaczy że należy się z tym pokornie godzić.Nie znaczy ze w przyszłości musi zawsze tak być!Nie rozważam problemu zabijania lecz życia.Myślę,że gdyby nawet nastąpiła szansa życia wiecznego,to i tak każdy który pragnie śmierci -będzie mógł ją otrzymać......,wolny wybór... >
|
|
|  | | Balita (68 punktów) | Dla mnie bezmyślne jest godzenie się z starzeniem oraz śmiercią >>1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? >Najpierw trzeba tego pragnąć,poszukiwać,- a gdy już stanie się ten CUD-WYNALAZEK,wtedy zadawać pytanie cZY WARTO ZA TO ZAPŁACIĆ >>Uważam,że najwyższą wartością dla człowieka bogatego czy biednego jest życie.Nie wierzę w to ,że dla człowieka biednego śmierć jest oazą /jak to nazwałeś szczęścia,spokoju. >Jak będą mieli żywność, czystość i wygodę, to będą żyć dłużej. Jednocześnie nie będą głodować, chorować i harować. Nieśmiertelność i te trzy elementy są swoimi przeciwnościami. >>2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? >Czemu nie? >>3) Gdyby człowiek nie umierał i był stale młody,aktywny, to postęp w każdej dziedzinie gwaltownie by wzrastał! m człowiek starszy metrykalnie,tym bardziej rozumny,doświadczony.Kosmos stałby się bardziej dostępny,a problemy ludzkie szybciej i lepiej rozwiązywalne! > >>Myślę,że z wiekiem ludzie stają się lepsi,rozumniejsi i takie okrzyki mordercze będą zanikać! >Ja piszę o ewentualnej możliwości życia wiecznego, a Ty ,że to niemożliwe? Wiem,że dzisiaj to niemożliwe ,ale to nie znaczy że należy się z tym pokornie godzić.Nie znaczy ze w przyszłości musi zawsze tak być!Nie rozważam problemu zabijania lecz życia.Myślę,że gdyby nawet nastąpiła szansa życia wiecznego,to i tak każdy który pragnie śmierci -będzie mógł ją otrzymać......,wolny wybór... >
la mnie bezmyślne jest godzenie się z starzeniem oraz śmiercią >>1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? >Najpierw trzeba tego pragnąć,poszukiwać,- a gdy już stanie się ten CUD-WYNALAZEK,wtedy zadawać pytanie cZY WARTO ZA TO ZAPŁACIĆ >>Uważam,że najwyższą wartością dla człowieka bogatego czy biednego jest życie.Nie wierzę w to ,że dla człowieka biednego śmierć jest oazą /jak to nazwałeś szczęścia,spokoju. >Jak będą mieli żywność, czystość i wygodę, to będą żyć dłużej. Jednocześnie nie będą głodować, chorować i harować. Nieśmiertelność i te trzy elementy są swoimi przeciwnościami. >>2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? >Czemu nie? >>3) Gdyby człowiek nie umierał i był stale młody,aktywny, to postęp w każdej dziedzinie gwałtownie by wzrastał! m człowiek starszy metrykalnie,tym bardziej rozumny,doświadczony.Kosmos stałby się bardziej dostępny,a problemy ludzkie szybciej i lepiej rozwiązywalne! > >>Myślę,że z wiekiem ludzie stają się lepsi,rozumniejsi i takie okrzyki mordercze będą zanikać! >Ja piszę o ewentualnej możliwości życia wiecznego, a Ty ,że to niemożliwe? Wiem,że dzisiaj to niemożliwe ,ale to nie znaczy że należy się z tym pokornie godzić.Nie znaczy ze w przyszłości musi zawsze tak być!Nie rozważam problemu zabijania lecz życia.Myślę,że gdyby nawet nastąpiła szansa życia wiecznego,to i tak każdy który pragnie śmierci -będzie mógł ją otrzymać......,wolny wybór... >I jeszcze uwaga:-Jeżeli by człowiek żył wiecznie -bez starości i chorób- nie byłoby problemów z pracą, mieszkaniem,rentami,emeryturami...Wiedza ludzka mocno by wzrastała i wiele dotychczas trapiących ludzkość spraw byłoby szybciej rozwiązywalnych...Pracy i miejsc w kosmosie jest wiele. A ludzie mądrzejsi szybciej mogliby to wykorzystać.Człowiek bardziej wierzyłby w człowieka,rozumiejąc,że szansa poprawienia naszego losu leży w NAS-ludziach.Wierzenia religijne stałyby się nierealną fikcją...
|
|
 | 1 na 1 | Balita (68 punktów) | >> Uważam,że to powinno się stać >>NAJWAŻNIEJSZYM celem w życiu człowieka, gdyż wszystko inne jest mniej ważne. >Rzeczywiście, coś ta śmierć nie chce od człowieka odstąpić. >Dlatego najważniejszym zadaniem ludzkości jest jej pokonanie. >Mam jednak kilka pytań: >1) czy nabycie nieśmiertelności będzie tanie, bardzo tanie, może darmowe? >A jeśli nawet darmowe - to problem mój dotyczy milionów głodujących. Nie koncentrujemy się nad wymyśleniem sposobu ulżenia ich ciężkiej doli. W to miejsce proponujesz odebranie im jedynej oazy spokoju, jaką jest śmierć. Najpierw trzeba pragnąć,póżniej działać,następnie wynależć/osiągnąć/ !!!..., a potem zadawać pytanie -za ile,czy warto -tanio-drogo itp.... >2) czy nieśmiertelny człowiek będzie zdolny do prokreacji jak dotychczas, czy w nieskończoność? A czemu nie??.. >Pytam, bo mam sąsiada czterdziestoletniego z sześciorgiem dzieci i zastanawiam się co by było, gdyby to chciał kontynuować jeszcze przez lat - powiedzmy 200 lub 300? Gdyby żył tak długo z pewnością mądrzej by czynił...
>3) Zasiedlimy Księżyc? Bo nieśmiertelnych przybywać będzie lawinowo. Już teraz podczas stania w korku nawiedzają mnie natrętne myśli, czy przypadkiem nie jest nas za dużo. Człowiek zawsze młody,nie umierający spowodowałby znaczny postęp w każdej dziedzinie życia..To co dzisiaj niemożliwe,-byłoby łatwiej rozwiązywalne...Uważam,że kosmos byłby łatwiej osiągalny... >Ale popieram. Widzę pozytywne strony tego osiągnięcia. Na przykład uczyni ono bezprzedmiotowym takie okrzyki jak: zabiję cię!, A żebyś zdechł! itp. W miarę upływu lat,człowiek staje się bardziej doświadczonym,rozumnym,tolerancyjnym..itp...TAKIE mordercze odzywki NA PEWNO by zanikały...
|
|
3 na 3 | szperacz (2861 punktów) | >O B U D Ź C I E się, >włączcie rozum i SAMI/bez pomocy Boga/ wymyślcie likwidację śmierci i zarazem starości....Róbmy to >szybko, gdyż czasu jest mało...
Ja myślę, że odsuwanie starości już jest możliwe. Dzieje się to jednak na niewielką skalę, gdyż jest drogie, a zatem dostępne dla bogatych. I tak będzie zawsze. Wydaje mi się, że nigdy nie będzie ta możliwość dostępna dla ogółu. Widzę trzy przeszkody:
1. Religia. Towarzyszy człowiekowi odkąd zaczął myśleć i badać swoje otoczenie. Od razu powierzył swój los tej sile, której nie rozumiał i której się bał. Zamiast pomyśleć o sobie, ciągle myśli jak zadowolić swojego boga. 2. Władza. Człowiek od początku cenił władzę, gdyż widział w niej konkretne korzyści. Panowanie nad innymi oznaczało wygodne życie i dostatek. To najczęściej oznaczało przedłużenie życia. 3. Pieniądz. Odkąd tylko go wymyślono stał się obiektem pożądania. Posiadanie go w dużej ilości dawało dostęp do wielu możliwości, niedostępnych dla ludzi biednych.
Moim zdaniem, dopóki te trzy czynniki będą rządzić ludzkim życiem, o całkowitej likwidacji śmierci możemy tylko pomarzyć. Żadne apele nie pomogą.
|
|
 | | Balita (68 punktów) | >>O B U D Ź C I E się, >>włączcie rozum i SAMI/bez pomocy Boga/ wymyślcie likwidację śmierci i zarazem starości....Róbmy to >>szybko, gdyż czasu jest mało... >Ja myślę, że odsuwanie starości już jest możliwe. Dzieje się to jednak na niewielką skalę, gdyż jest drogie, a zatem dostępne dla bogatych. I tak będzie zawsze. Wydaje mi się, że nigdy nie będzie ta możliwość dostępna dla ogółu. Widzę trzy przeszkody: >1. Religia. Towarzyszy człowiekowi odkąd zaczął myśleć i badać swoje otoczenie. Od razu powierzył swój los tej sile, której nie rozumiał i której się bał. Zamiast pomyśleć o sobie, ciągle myśli jak zadowolić swojego boga. >2. Władza. Człowiek od początku cenił władzę, gdyż widział w niej konkretne korzyści. Panowanie nad innymi oznaczało wygodne życie i dostatek. To najczęściej oznaczało przedłużenie życia. >3. Pieniądz. Odkąd tylko go wymyślono stał się obiektem pożądania. Posiadanie go w dużej ilości dawało dostęp do wielu możliwości, niedostępnych dla ludzi biednych. >Moim zdaniem, dopóki te trzy czynniki będą rządzić ludzkim życiem, o całkowitej likwidacji śmierci możemy tylko pomarzyć. Żadne apele nie pomogą. >Balita do Szperacza Bardzo trafna jest Pana wypowiedż,...Rzeczywiście ma Pan rację.Jest mi niezmiernie przykro,że ludzie XXI wieku,nie widzą NIC ZŁEGO w procesie starzenia i śmierci.W ich wypowiedziach wyczuwam wręcz oburzenie,że mogło by COŚ lub KTOŚ w tych naturalnych ich zdaniem zjawiskach przeszkodzić....Mając TAKIE UGRUNTOWANE NASTAWIENIE do tej sprawy, -gdzie tu -do kogo?..apelować??...A może jednak próbować ?.....
|
|
| niedoskonały (30 punktów) | Moim zdaniem życie przede wszystkim należy przeżyć dobrze, jego długość jest sprawą drugorzędną. Niestety, dla ateistów życie wieczne w obecnym (wszech)świecie to niedoścignione marzenie. Pozostaje mi tylko wiara, że niektórzy zmienią swój pogląd na życie i przestaną "bujać w obłokach" wbrew swemu "racjonalistycznemu" podejściu.
|
|
 | 1 na 1 | Balita (68 punktów) | > Moim zdaniem życie przede wszystkim należy przeżyć dobrze, jego długość jest sprawą drugorzędną. Niestety, dla ateistów życie wieczne w obecnym (wszech)świecie to niedoścignione marzenie. Pozostaje mi tylko wiara, że niektórzy zmienią swój pogląd na życie i przestaną "bujać w obłokach" wbrew swemu "racjonalistycznemu" podejściu.A..,dlaczego nie pragnąć "dobrze żyć" o wiele,wiele dłużej??? Bez pragnień,ochoty i pracy, nie da się NIC osiągnąć !!
|
|
1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Odpowiadam na pytanie. Bo młodzi nie mają do tego głowy, starzy siły, a ci w średnim wieku - czasu. .
|
|
 | | Balita (68 punktów) | > Odpowiadam na pytanie. Bo młodzi nie mają do tego głowy, starzy siły, a ci w średnim wieku - czasu.Zgadzam się z tym,...Niestety, tak było i jest..Mam jednak pytanie:-CZY NA PEWNO SŁUSZNYM JEST,żeby było TAK nadal-ZAWSZE??? > .
|
|
|  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>CZY NA PEWNO SŁUSZNYM JEST,żeby było TAK nadal-ZAWSZE??? Pragnień nie można dzielić na słuszne i niesłuszne, bo nie mamy na nie wpływu. .
|
|
| |  | | Balita (68 punktów) | > >CZY NA PEWNO SŁUSZNYM JEST,żeby było TAK nadal-ZAWSZE???> Pragnień nie można dzielić na słuszne i niesłuszne, bo nie mamy na nie wpływu.A więc w dalszym ciągu otwarte pytanie,jak w temacie mojego wątku...,DLACZEGO LUDZIE NIE PRAGNĄ..... > .
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> A więc w dalszym ciągu otwarte pytanie,jak w temacie mojego wątku...,DLACZEGO LUDZIE NIE PRAGNĄ.....Zdaje się, że jednak ludzie tego pragną, ale z lenistwa zadowalają się tym co załatwia im religia. >  Słusznie  .
|
|
| | | |  | | Balita (68 punktów) | > >A więc w dalszym ciągu otwarte pytanie,jak w temacie mojego wątku...,DLACZEGO LUDZIE NIE PRAGNĄ.....> Zdaje się, że jednak ludzie tego pragną, ale z lenistwa zadowalają się tym co załatwia im religia.Wiem o tym,ale..,co robić..,jak ich ocknąć z tego??.. > >  > Słusznie  > .>
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>co robić..,jak ich ocknąć z tego?? Masz, jak widzę parcie na cudowny eliksir na wieczną młodość. Ale by go stworzyć trzeba "ocknąć" potencjalnego wynalazcę, i tu potrzebny byłby eliksir "ocykający". Tego eliksiru także nie ma, zatem trzeba najpierw znaleźć wynalazcę...
Bywaj. .
|
|
| | | | | |  | | Balita (68 punktów) | >>co robić..,jak ich ocknąć z tego?? >Masz, jak widzę parcie na cudowny eliksir na wieczną młodość. Ale by go stworzyć trzeba "ocknąć" potencjalnego wynalazcę, i tu potrzebny byłby eliksir "ocykający". Tego eliksiru także nie ma, zatem trzeba najpierw znaleźć wynalazcę... - Najpierw należy OBUDZIĆ ŚWIADOMOŚĆ ludzką w tym zakresie... - Większość ludzi musi zrozumieć,że po śmirci ŻYCIA NIE MA!!.. - Ludzkość nie może liczyć na pomoc BOGA, TYLKO na SIEBIE.. - Należy - bardzo pragnąć likwidacji starości, śmierci i WIERZYĆ,że kiedyś UDA się ludziom TO osiągnąć... - Plan wydatków Budżetu Państwa winien przeznaczać na badania naukowe w tym zakresie znacznie więcej pieniędzy.... - Należy zrozumieć,że osiągnięcie TEGO CELU, przyniesie ogromne korzyści dla ludzkości w każdej dziedzinie ... I jeszcze jedno: -CEL TEN musi się stać celem masowym...Jednostki nie wiele mogą...
>Bywaj. >.
|
|
| | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | >Tego eliksiru także nie ma, zatem trzeba najpierw znaleźć wynalazcę... > - Najpierw należy OBUDZIĆ ŚWIADOMOŚĆ ludzką w tym zakresie... > - Większość ludzi musi zrozumieć,że po śmirci ŻYCIA NIE MA!!.. > - Ludzkość nie może liczyć na pomoc BOGA, TYLKO na SIEBIE.. > - Należy - bardzo pragnąć likwidacji starości, śmierci i WIERZYĆ,że kiedyś UDA się ludziom TO osiągnąć... > - Plan wydatków Budżetu Państwa winien przeznaczać na badania naukowe w tym zakresie znacznie więcej pieniędzy....
Badania na temat biologii starzenia się mają się całkiem nieźle. Mogę ci podrzucić trochę linków, tylko to dosyć może być ciężko strawna literatura, chyba, że interesujesz się biologią molekularną, biologią komórki, immunologią, etc.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > Badania na temat biologii starzenia się mają się całkiem nieźle. Mogę ci podrzucić trochę linków, tylko to dosyć może być ciężko strawna literatura, chyba, że interesujesz się biologią molekularną, biologią komórki, immunologią, etc.I oczywiście na razie nic praktycznego z tego nie wynika  O terapii genowej raka mówi się od lat 40-stu. I ciągle raczkuje. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | > >Badania na temat biologii starzenia się mają się całkiem nieźle. Mogę ci podrzucić trochę linków, tylko to dosyć może być ciężko strawna literatura, chyba, że interesujesz się biologią molekularną, biologią komórki, immunologią, etc.> I oczywiście na razie nic praktycznego z tego nie wynika  > O terapii genowej raka mówi się od lat 40-stu. I ciągle raczkuje.> PozdrawiamMoim celem jest pobudzenie ,świadomości ludzkiej, pragnień w tym kierunku, mobilizacji wysiłków /efektywniejszych/w działaniu... Chciałabym,żeby ludzkość była świadoma tego,że młodzieńcze, zdrowe,-wieczne życie -byłoby dla niej wielkim dobrodziejstwem..,i że tylko ludzie mogą dla ludzi to zdobyć... Im więcej przebudzonych w tym względzie ludzi, tym realniejsze zwycięstwo...Jednostki nie zdziałają tu wiele...Świadomość,pragnienie TEGOŻ-musi nabrać o wiele większych rozmiarów...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > Im więcej przebudzonych w tym względzie ludzi, tym realniejsze zwycięstwo...Mnie nie licz w grono "przebudzonych" - ani wieczna młodość, ani życie wieczne nie pociągają mnie w najmniejszym stopniu. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | > >Im więcej przebudzonych w tym względzie ludzi, tym realniejsze zwycięstwo...> Mnie nie licz w grono "przebudzonych" - ani wieczna młodość, ani życie wieczne nie pociągają mnie w najmniejszym stopniu.> Pozdrawiam> "Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )..A może właśnie wtedy,...zmieniłbyś zdanie ???..
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | > ..A może właśnie wtedy,...zmieniłbyś zdanie ???..>  Kiedy? Wybacz, ale nie załapałam dowcipu. Musisz wytłumaczyć jak blondynce. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | > >..A może właśnie wtedy,...zmieniłbyś zdanie ???..> >  > Kiedy? Wybacz, ale nie załapałam dowcipu. Musisz wytłumaczyć jak blondynce.> PozdrawiamTo zależy od świadomości,pragnień i dążeń ludzkich... > "Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Pucha
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > To zależy od świadomości,pragnień i dążeń ludzkich...Dowcipu nadal nie widzę, ale zapewniam Cię, że świadomość swoich pragnień i dążeń mam dobrze ukształtowaną. Pragnienia życia wiecznego, ani wiecznej młodości nie odczuwam. Przeciwnie - jak usiłowałam Ci wytłumaczyć proces przemijania oraz świadomość skończoności mi odpowiada. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Pragnienia życia wiecznego, ani wiecznej młodości nie odczuwam. Lecz młodość i życie dane z natury zawsze wydają się za krótkie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > Lecz młodość i życie dane z natury zawsze wydają się za krótkie.Oczywiście, że w przypadku bardzo wielu ludzi możesz mieć rację. Dla mnie jak dotychczas - w sam raz. Co więcej - były okresy w moim życiu, które wlokły mi się w sposób absolutnie ślimaczy i bardzo chciałam, aby czas przyspieszył. Dzięki dobrej pamięci nie mam teraz skłonności do idealizowania tamtych czasów oraz do wstecznego wzdychania. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Lecz młodość i życie dane z natury zawsze wydają się za krótkie. >Oczywiście, że w przypadku bardzo wielu ludzi możesz mieć rację. Dla mnie jak dotychczas - w sam raz. Co w takim razie znaczy Twoje "jak dotychczas - w sam raz"? Jakie okoliczność sprawią, że swoją naturalną ilość życia i młodości uznasz za nieodpowiednią?
>chciałam, aby czas przyspieszył Ale czy wtedy chciałaś się zestarzeć albo skrócić swoje życie?
Nie mówimy o pragnieniu przyśpieszenia pożądanego zdarzenia.
>nie mam teraz skłonności do idealizowania tamtych czasów Nie chodzi o jakiś okres, lecz o pewną cechę. Nie o czasy, a o młodość. Młodość jako optymalna forma organizmu z definicji jest lepsza od starości, kiedy organizm jest w formie gorszej. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | >Co w takim razie znaczy Twoje "jak dotychczas - w sam raz"?
Ano tylko tyle, że "tyle wiem o sobie, ile mnie sprawdzono"
>Jakie okoliczność sprawią, że swoją naturalną ilość życia i młodości uznasz za nieodpowiednią?
Nie wiem - wszystko przede mną. Może takie okoliczności nie nastąpią?
>Ale czy wtedy chciałaś się zestarzeć albo skrócić swoje życie?
Pewien jego etap, czyli w konsekwencji - także całe życie.
>Nie chodzi o jakiś okres, lecz o pewną cechę. Nie o czasy, a o młodość. Młodość jako optymalna forma organizmu z definicji jest lepsza od starości, kiedy organizm jest w formie gorszej.
Z definicji? Jest jakaś definicja młodośći wartościująca ją względem starości? Jeżeli jest - przytocz. Co do "gorszości" i "lepszości", to pytanie - w jakim aspekcie. Jeżeli bierzesz pod uwagę wyłącznie aspekt fizyczny - zgoda. Pod względem doświadczenia i mądrości starość bije młodość na głowę. Czyli coś za coś. Pytanie, czy chcemy to "machniom" zaakceptować. Jedni chcą (to ja), inni nie.
Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ano tylko tyle, że "tyle wiem o sobie, ile mnie sprawdzono" Czyli w ramach dobrze ukształtowanej świadomości zakładasz jednak zmiany.
>Jest jakaś definicja młodośći wartościująca ją względem starości? Jeżeli jest - przytocz. Młodość jest daleka od śmierci, starość jest jej bliska.
>Pod względem doświadczenia i mądrości starość bije młodość na głowę. Czyli coś za coś. Pytanie, czy chcemy to "machniom" zaakceptować. Nie będziemy musieli, wydłużona (wg planu uczestniczki Bality) młodość zdobędzie doświadczenie i mądrość. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Czyli w ramach dobrze ukształtowanej świadomości zakładasz jednak zmiany.Może mi kiedyś odbije, kto wie? Na razie mam dobrze ukształtowaną świadomość. > Młodość jest daleka od śmierci, starość jest jej bliska.No i dla mnie OK. To jest to "machniom", które akceptuję. > Nie będziemy musieli, wydłużona (wg planu uczestniczki Bality) młodość zdobędzie doświadczenie i mądrość.I to mnie właśnie przeraża w tym planie - ziemia zapełniona tymi samymi ludźmi, z niezmieniającymi się młodymi twarzami (w niewiadomym wieku, bo Balita nie określiła, kiedy ma nastąpić "stop"), wiecznie o tym samym potencjale genetycznym, zapełniający sobie wieczność pomysłami najpierw pierwszej, potem drugiej, wreszcie n-tej linii wyboru; dzieci ma według Bality nie być (bo po co?), wszyscy mniej więcej w jedym wieku (datującym się od tej rewolucji). Dla mnie koszmar. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>I to mnie właśnie przeraża w tym planie - ziemia zapełniona tymi samymi ludźmi, z niezmieniającymi się młodymi twarzami (w niewiadomym wieku, bo Balita nie określiła, kiedy ma nastąpić "stop") Jak rozumiem założenia Bality żadne "stop" nie jest przewidziane, ma być tylko start. Młode twarze powinny być przyjemne, przecież miło jest np. na uczelni, gdzie sama młodzież. A że się te twarze nie zmieniają, to nie szkodzi, bo przecież starzenia się nawet teraz gołym okiem nie widać.
>wiecznie o tym samym potencjale genetycznym, zapełniający sobie wieczność pomysłami najpierw pierwszej, potem drugiej, wreszcie n-tej linii wyboru; dzieci ma według Bality nie być (bo po co?), wszyscy mniej więcej w jedym wieku (datującym się od tej rewolucji). Zmiany potencjału genetycznego są akurat tak zauważalne, jak ewolucja. Zaś dzieci nie są w ogóle potrzebne, bo po co, skoro nie umrzemy. Zresztą strawne i tak są tylko dzieci własne.
>Dla mnie koszmar. A może prawdziwym koszmarem jest nasza obecna egzystencja: starzenie się i umieranie? Tylko przywykliśmy.
To co proponuje nam uczestniczka Balita, to przecież niebiańskie życie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Jak rozumiem założenia Bality żadne "stop" nie jest przewidziane, ma być tylko start.No dobrze - to zatrzymujemy się na etapie noworodka? Balita nie określiła dokąd mamy się rozwijać, czy też kiedy przestać się "zwijać", stąd moje wątpliwości jak młodymi mają ludzie według tej teorii być. > Młode twarze powinny być przyjemne, przecież miło jest np. na uczelni, gdzie sama młodzież. A że się te twarze nie zmieniają, to nie szkodzi, bo przecież starzenia się nawet teraz gołym okiem nie widać.Nuda. Do tego to ciągle te same twarze. > Zmiany potencjału genetycznego są akurat tak zauważalne, jak ewolucja.Żartujesz? Zmiany fenotypu powstające w wyniku mejozy (którą to drogą rozmnaża sią człowiek) są ewidentne. Nasze dzieci nie są kopią żadnego z rodziców. Za każdym razem stanowią nową jakość. > Zresztą strawne i tak są tylko dzieci własne.Tak to odczuwasz? Są też ludzie czujący inaczej. > To co proponuje nam uczestniczka Balita, to przecież niebiańskie życie.Skoro tak namawia, to zapewne w jej rozumieniu tak jest. Dla mnie to koszmar. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> zatrzymujemy się na etapie noworodka? Balita nie określiła dokąd mamy się rozwijaćMyślę, że wg życzenia zainteresowanych, jak zechcesz - zestarzejesz się. > Nuda. Do tego to ciągle te same twarze.E, tam, na wiosnę co roku takie same bociany przylatują, i co, znudziły Ci się? Kiedyś czytałem opowiastkę o tym, jak cudowna woda odmłodziła pewną kobietę, lecz gdy po powrocie do domu okazało się, że własne dziecko jej nie poznało, ostatnie życzenie wykorzystała na odwrócenie czaru. Było w tym przesłanie, że bliscy kochają nas bez względu na wiek... Ale życie pokazało, że chybiony był morał, dzieci odmłodzonych gwiazd ekranu reklamacji nie zgłaszają, raczej są dumne ze swych "wiecznie młodych" rodziców. > >Zresztą strawne i tak są tylko dzieci własne.> Tak to odczuwasz? Są też ludzie czujący inaczej.Pedofile?  Myślę, że poprawność polityczna przez Ciebie przemawia. Jest dobrze widziane deklarować, że - "och! - wszystkie dzieci są nasze i wszystkie kochamy". W naszej kulturze niechęć wobec dzieci jest tabu, i myślę teraz, że warto temu poświęcić osobny wątek. Na ile naprawdę "kochamy wszystkie dzieci". Uczciwe postawienie sprawy pomogłoby choć częściowo rozwiązać problem maltretowania dzieci oraz wciąż sporną kwestię aborcji. > Dla mnie to koszmar.Więc też koszmarny jest lifting, każda operacja upiększająca, farba do włosów lub sam tylko odsiwiacz, każda odnowa biologiczna, ba! - krem przeciwzmarszczkowy... A także - reanimacja. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Myślę, że wg życzenia zainteresowanych, jak zechcesz - zestarzejesz się.O tym konkretnie nie wypowiedziała się ani razu, więc możemy sobie gdybać. > E, tam, na wiosnę co roku takie same bociany przylatują, i co, znudziły Ci się?To bociany już są nieśmiertelne? > ... Ale życie pokazało, że chybiony był morał, dzieci odmłodzonych gwiazd ekranu reklamacji nie zgłaszają, raczej są dumne ze swych "wiecznie młodych" rodziców.Hmm, nie uważam tego za roztrzygający argument. Zwłaszcza, że ani jednej takiej "dumnej" wypowiedzi dziecka odmłodzonej gwiazdy nie słyszałam. Poza tym te hipotetyczne dzieci, jak rozumiem, dalej wiedzą, ze odmłodzona gwiazda nieśmiertelna nie będzie? > Pedofile?  Nie. To oni dzieci "trawią"? Myślałam, że traktują je jako obiekty seksualne? > Myślę, że poprawność polityczna przez Ciebie przemawia.Przeze mnie akurat przemawia mój charakter, a także długie już doświadczenie przebywania z dziećmi od rana do wieczora. Do popołudnia z cudzymi, po południu z własnymi. Jakoś mi się to nie nudzi, ani nie brzydnie. Rozumiem, że inni mogą mieć inaczej, oraz że Twoje odniesienie do poprawności politycznej oże być jak najbardziej słuszne w odniesieniu do pewnej ilości ludzi. Jakiej - trudno powiedzieć, tym bardziej, że musimy też ustalić o jakim stopniu zaangażowania chcielibyśmy mówić - ledwo-tolerancji, tolerancji, obojętności, życzliwości ... > W naszej kulturze niechęć wobec dzieci jest tabu, i myślę teraz, że warto temu poświęcić osobny wątek. Na ile naprawdę "kochamy wszystkie dzieci".Słusznie. > Więc też koszmarny jest lifting, każda operacja upiększająca, farba do włosów lub sam tylko odsiwiacz, każda odnowa biologiczna, ba! - krem przeciwzmarszczkowy... A także - reanimacja.Dlaczego usiłujesz "podłączyć" powyższe rzeczy pod to, co napisałam? Zwłaszcza, ze pisałam dość wyraźnie. Za koszmar uważam ( a kto inny może uważać inaczej) wieczne życie oraz wieczną młodość. Kropka. Lifting procesu starzenia nie hamuje - ledwie maskuje i to nieudolnie, lecz jeżeli ktoś tego potrzebuje - proszę bardzo. Farba do włosów, osiwiacz, krem - podobnie. Reanimacja nie zapewnia wiecznego życia, pozwala na jego kontynuację w pewnych określonych warunkach, lecz granice nadal mamy wyznaczone. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> O tym konkretnie nie wypowiedziała się ani razu, więc możemy sobie gdybać.Gdybać możemy z innego powodu - naszego przekonania o utopijności jej pomysłu. > To bociany już są nieśmiertelne?Bocianich osobników nigdy nie odróżniałaś, a jeśli przypadkiem tak, to jaką Ci to robiło różnicę? Żadną. > ani jednej takiej "dumnej" wypowiedzi dziecka odmłodzonej gwiazdy nie słyszałam. Poza tym te hipotetyczne dzieci, jak rozumiem, dalej wiedzą, ze odmłodzona gwiazda nieśmiertelna nie będzie?Propozycja Bality obejmuje dwa aspekty - trwałą młodość i życie wieczne. Gwiazdy ekranu odmładzają się. Wypowiedzi "dumnej" ich latorośli może nawet i nigdy żadnej nie było, ale gdy rodzice ładnie i młodo wyglądają, ich dzieci - i zasadnie - są z tego dumne. > Przeze mnie akurat przemawia mój charakter, a także długie już doświadczenie przebywania z dziećmi od rana do wieczora.Gdyby teraz Twoje dziecko umierało w Afryce z głodu, nie siedziałabyś tu. Ale tam umierają cudze dzieci. W Twoim obojętnym siedzeniu w Polsce zawiera się więc cały Twój stosunek do cudzych dzieci. Obojętny. > >Więc też koszmarny jest lifting...> Dlaczego usiłujesz "podłączyć" powyższe rzeczy pod to, co napisałam?Ponieważ przedłużają efekt młodości, a nietrwałość jest jedyną ich wadą.  > Za koszmar uważam ( a kto inny może uważać inaczej) wieczne życie oraz wieczną młodość. Kropka.Nadal nie rozumiem czemu. > Lifting procesu starzenia nie hamuje - ledwie maskuje...Czyli hamuje estetyczny aspekt starości. > Reanimacja nie zapewnia wiecznego życia, pozwala na jego kontynuację w pewnych określonych warunkach, lecz granice nadal mamy wyznaczone.No i właśnie reanimacją jedną z tych granic się odsuwa. A po co? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) |
> Bocianich osobników nigdy nie odróżniałaśAle ludzi odróżniam. > Wypowiedzi "dumnej" ich latorośli może nawet i nigdy żadnej nie było, ale gdy rodzice ładnie i młodo wyglądają, ich dzieci - i zasadnie - są z tego dumne.Zasadnie? Rozumiem, że według Ciebie. Dla mnie młody i ładny wygląd rodziców nigdy nie liczył się w powody do dumy. Nawet te ostatnie w kolejce. Nadal się zresztą nie liczy. > Gdyby teraz Twoje dziecko umierało w Afryce z głodu, nie siedziałabyś tu. Ale tam umierają cudze dzieci. W Twoim obojętnym siedzeniu w Polsce zawiera się więc cały Twój stosunek do cudzych dzieci. Obojętny.No cóż, jeżeli fakt, że codziennie od kilkunastu lat od rana do 16-17 (czasami całą dobę) zajmuję się cudzymi umierającymi dziećmi uważasz za obojętność... > Ponieważ przedłużają efekt młodości, a nietrwałość jest jedyną ich wadą.  W kontekście naszej rozmowy - zasadniczą wadą. > >Za koszmar uważam ( a kto inny może uważać inaczej) wieczne życie oraz wieczną młodość. Kropka.> Nadal nie rozumiem czemu.Nie ma przepisu, że trzeba wszystko rozumieć. > Czyli hamuje estetyczny aspekt starości.Żartujesz? Jakie "hamuje"? > No i właśnie reanimacją jedną z tych granic się odsuwa. A po co?Nie odsuwa. Nawet po czterech reanimacjach nie będziesz żył 200 lat. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Bocianich osobników nigdy nie odróżniałaś >Ale ludzi odróżniam. Wiec nie powinni Ci się wydać nudni. Nieróżniące się bocianie osobniki niezmiennie przylatują na wiosnę i to się nie nudzi, a rozróżniane przez Ciebie osobniki ludzkie miałyby Ci się znudzić?
>Dla mnie młody i ładny wygląd rodziców nigdy nie liczył się w powody do dumy. Nawet te ostatnie w kolejce. Nadal się zresztą nie liczy. Dobry wygląd mówi o dobrych genach, więc się liczy. Nie mówimy przecież o szacunku albo miłości, tylko o dumie. Z dobrego pochodzenia jesteśmy dumni.
>>Gdyby teraz Twoje dziecko umierało w Afryce z głodu, nie siedziałabyś tu. Ale tam umierają cudze dzieci. W Twoim obojętnym siedzeniu w Polsce zawiera się więc cały Twój stosunek do cudzych dzieci. Obojętny. >No cóż, jeżeli fakt, że codziennie od kilkunastu lat od rana do 16-17 (czasami całą dobę) zajmuję się cudzymi umierającymi dziećmi uważasz za obojętność... Robisz to odpłatnie, więc jest w tym troska o Twoje, a nie o te obce dzieci.
>W kontekście naszej rozmowy - zasadniczą wadą. Czyli jednak pragniesz trwałej młodości! Bo skoro uważasz, że w odmładzaniu wadą jest nietrwałość efektu, to znaczy, że oczekiwałaś zatrzymania młodości na stałe.
>>Nadal nie rozumiem czemu. >Nie ma przepisu, że trzeba wszystko rozumieć. Ani takiego, że trzeba rozmawiać kulturalnie.
>>Czyli hamuje estetyczny aspekt starości. >Żartujesz? Jakie "hamuje"? Hamuje, czyli powstrzymuje. Lifting powstrzymuje starczy wygląd. A jeśli określenie "hamuje" wydaje Ci się nie najfortunniejsze, zaproponuj inne.
>>No i właśnie reanimacją jedną z tych granic się odsuwa. A po co? >Nie odsuwa. Nawet po czterech reanimacjach nie będziesz żył 200 lat. Odsuwa. Pierwsza reanimacja odsuwa śmierć do drugiej, druga - do trzeciej, a trzecia - do czwartej. I może dożyję 200 lat, skąd wiesz, że nie? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) |
>Wiec nie powinni Ci się wydać nudni.
W trakcie spędzania z nimi wieczności, kiedy już wszystkich ich poznam i spędzę z nimi ową potworną, wieczną ilość czasu - będą nudni nie do wytrzymania.
>Nieróżniące się bocianie osobniki niezmiennie przylatują na wiosnę i to się nie nudzi
Ale znudzi mnie przez wieczność.
>Dobry wygląd mówi o dobrych genach.
Tak? A co to jest dobry wygląd? Poza tym w mojej hierarchii powodem do dumy nie jest to, na co nie mam wpływu, tylko to, na co mam wpływ i co udaje mi się uzyskać włożonym wysiłkiem.
>Robisz to odpłatnie, więc jest w tym troska o Twoje, a nie o te obce dzieci.
Mam w życiu ogromne szczęście - robię to, co lubię i jeszcze mi za to płacą. A gdzie zaliczysz wolontariat hospicyjny?
>Czyli jednak pragniesz trwałej młodości! Bo skoro uważasz, że w odmładzaniu wadą jest nietrwałość efektu, to znaczy, że oczekiwałaś zatrzymania młodości na stałe.
Nie. Po prostu usiłuję Ci wytłumaczyć, że te środki nie dają wiecznej młodości, jedynie mniej lub bardziej udolnie (raczej mniej) maskują efekty starzena, wobec czego przeciw nim nie muszę protestować i uznawać ich za koszmar. Koszmarem jest dla mnie wieczna młodość.
>Ani takiego, że trzeba rozmawiać kulturalnie.
Coś o tym wiesz.
>Hamuje, czyli powstrzymuje. Lifting powstrzymuje starczy wygląd. A jeśli określenie "hamuje" wydaje Ci się nie najfortunniejsze, zaproponuj inne.
Przykro mi, ale lifting niczego nie hamuje. Napina pomarszczoną skórę, która dalej się marszczy. Od sekundy po wykonaniu liftingu. Przez jakiś czas po takim naciągnięciu wygląda gładziej, niż była przed, a potem znowu mamy to samo.
>Odsuwa. Pierwsza reanimacja odsuwa śmierć do drugiej, druga - do trzeciej, a trzecia - do czwartej. I może dożyję 200 lat, skąd wiesz, że nie?
Mamy genetycznie wyznaczony czas życia. Jeżeli następuje nagłe zatrzymanie krążenia - na przykład w wyniku porażenia prądem, to ten czas zostaje sztucznie (poprzez czynnik zewnętrzny) skrócony. Reanimacja przywraca szansę przeżycia owego zaplanowanego genetycznie czasu. Co do Twoich 200 lat - próbuj.
Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>będą nudni nie do wytrzymania. Ale prócz twarzy ludzie mają niewyczerpany potencjał osobowości!
>Ale znudzi mnie przez wieczność. Pewnie, są życiowi konsumenci, którym trzeba wymyślać wciąż nowe rozrywki, bo stare się im nudzą... Ale też jest powiedzenie, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. A jeszcze i takie, że człowiek całe życie się uczy i głupi umiera. Wszystko to zakłada nieskończony potencjał ludzkiego istnienia. Więc może Balita ma rację, może właśnie jesteśmy przystosowani do wieczności, musimy tylko odważyć się jej szukać.
>A co to jest dobry wygląd? W naszym przypadku - młody wygląd w niemłodym wieku.
>w mojej hierarchii powodem do dumy nie jest to, na co nie mam wpływu Duma to uczucie, a tych nie możemy w sobie wzbudzać. I czyjś zachwyt naszą "niezasłużoną" urodą wywołać może choćby i niechcianą, ale jednak - dumę.
>Mam w życiu ogromne szczęście - robię to, co lubię i jeszcze mi za to płacą. Tak twierdzisz, a to za mało by bodaj własnym przykładem podważyć moją teorię o powszechnej obojętności wobec cudzych dzieci. Moja teoria, w odróżnieniu od afrykańskich dzieci, ma się dobrze.
>usiłuję Ci wytłumaczyć, że te środki nie dają wiecznej młodości Nie dają, bo nie działają trwale. Ale właśnie tę nietrwałość uznałaś za wadę. Więc czemu mówisz, że: >Koszmarem jest dla mnie wieczna młodość. No - czemu?
>Przykro mi, ale lifting niczego nie hamuje. Nie hamuje procesów, ale w pewnym stopniu zachowuje dawny wygląd.
>Mamy genetycznie wyznaczony czas życia. Jeżeli następuje nagłe zatrzymanie krążenia - na przykład w wyniku porażenia prądem, to ten czas zostaje sztucznie (poprzez czynnik zewnętrzny) skrócony. Reanimacja przywraca szansę przeżycia owego zaplanowanego genetycznie czasu. Porażenie prądem to wypadek. Lecz jeżeli zatrzymanie krążenia wywoła zawał serca - to jest to ostatnia godzina genetycznego zegara takiego osobnika i jemu reanimacja przedłuża życie wbrew jego genetycznie wyznaczonemu limitowi.
>Co do Twoich 200 lat - próbuj. Dziękuję i wzajemnie - żyj, ileć geny pozwolą! .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) |
> Ale prócz twarzy ludzie mają niewyczerpany potencjał osobowości!Wyczerpany. Wystarczy rozejrzeć się naokoło. > Pewnie, są życiowi konsumenci, którym trzeba wymyślać wciąż nowe rozrywki, bo stare się im nudzą...I w obliczu życia wiecznego zapewne takim właśnie typem bym się stała. Nie chcę. > >A co to jest dobry wygląd?> W naszym przypadku - młody wygląd w niemłodym wieku.Dla mnie to wcale nie oznacza "dobry". Lubię bogate w wyraz stare twarze. > Duma to uczucie, a tych nie możemy w sobie wzbudzać.Jesteś pewien? > I czyjś zachwyt naszą "niezasłużoną" urodą wywołać może choćby i niechcianą, ale jednak - dumę.Może i może - we mnie nie nie wywołuje. > >Mam w życiu ogromne szczęście - robię to, co lubię i jeszcze mi za to płacą.> Tak twierdzisz, a to za mało by bodaj własnym przykładem podważyć moją teorię o powszechnej obojętności wobec cudzych dzieci. Moja teoria, w odróżnieniu od afrykańskich dzieci, ma się dobrze.I aby ją mi na siłę udowodnić pomijasz milczeniem mój hospicyjny wolontariat. Bo Ci nie pasuje? > Nie dają, bo nie działają trwale. Ale właśnie tę nietrwałość uznałaś za wadę. Więc czemu mówisz, że:> >Koszmarem jest dla mnie wieczna młodość.> No - czemu?Napisałam, ze to wada w kontekście tej dyskusji - jeżeli nie doczytałeś, to sprawdź w odnośnym poście powyżej. Dla mnie te "środki" mogą sobie być jakie są, albo może ich nie być. Jeżeli ktoś chce i lubi z nich korzystać - może według uznania. > Lecz jeżeli zatrzymanie krążenia wywoła zawał serca - to jest to ostatnia godzina genetycznego zegara takiego osobnika...Gdyby dany osobnik nie krzył jak kotłownia i nie wcinał goloneczki, nie miałby zawału. Jeżeli sam kręci bicz na swój zegar - ma zawał. W obliczu możliwości poprawy stosunku do swojego zdrowia i życia - warto zreanimować. Może taki delikwent da swojemu zegarowi szansę. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>są życiowi konsumenci, którym trzeba wymyślać wciąż nowe rozrywki, bo stare się im nudzą... >I w obliczu życia wiecznego zapewne takim właśnie typem bym się stała. Nie chcę. Ja tak o sobie nie myślę. Dlatego chcę.
>pomijasz milczeniem mój hospicyjny wolontariat. Po pierwsze nie napisałaś, że Twój...
>Napisałam, ze to wada w kontekście tej dyskusji - jeżeli nie doczytałeś, to sprawdź w odnośnym poście powyżej. Doczytałem. Tematem tej dyskusji jest wieczne życie, więc jeżeli w tym kontekście za wadę środków odmładzających uważasz nietrwały ich efekt, to znaczy, że interesuje Cię jego utrwalenie. Czyli interesuje Cię wieczna młodość. Wcześniej odżegnywałaś się od takich pragnień, dociekam więc, jak jest naprawdę. Dyskusja, w której rozmówca popada w sprzeczności nie ma sensu.
>Gdyby dany osobnik nie krzył jak kotłownia i nie wcinał goloneczki... Schodzisz z tematu na ścieżkę zapaskudzoną lekarskimi komunałami.
W odpowiedzi na Twoje zaprzeczanie sensowności życia wiecznego wskazałem na przedłużanie życia reanimacją medyczną. Na razie daremnie czekam czy wybronisz to stanowisko.
Moje podsumowanie tematu jest takie, że powszechnie panujące pragnienie wiecznej młodości jest w naszej kulturze tabu, oraz że ujawniającym tego rodzaju pragnienia przypisuje się emocjonalną niedojrzałość. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Ja tak o sobie nie myślę. Dlatego chcę.No to chcij. > Po pierwsze nie napisałaś, że Twój...No to już napisałam powyżej - i co? > Doczytałem.No to nie zrozumiałeś, co chciałam powiedzieć. Postaram się więc wyjaśnić. Nie mam nic przeciwko młodości, mam za to przeciwko wiecznej młodości. A lifting, farby do włosów, ani kremy przeciwzmarszczkowe wiecznej młodości nie oferują, wobec tego z mojego punktu widzenia są niegroźne. > >Gdyby dany osobnik nie krzył jak kotłownia i nie wcinał goloneczki...> Schodzisz z tematu na ścieżkę zapaskudzoną lekarskimi komunałami.Jak schodzę do konkretu, to Ciebie boli? Nie ma problemu - Ciebie reanimować nie muszę. > Moje podsumowanie tematu jest takie, że powszechnie panujące pragnienie wiecznej młodości jest w naszej kulturze tabu, oraz że ujawniającym tego rodzaju pragnienia przypisuje się emocjonalną niedojrzałość.Tego nie wiem, bo nigdy nie miałam potrzeby analizowania takich pragnień, szczególnie zaś w kontekście jakiej powszechności. Po wyobrażeniu sobie takiego świata, w którym krążą Ci sami ludzie z ich skończonym potencjałem, z ciągle takimi samymi twarzami, bez odmiany doszłm do wniosku, że dla mnie byłoby to więzienie, a nie życie. I wiem, że takiego nie chcę. Zupełnie nie mam nic przeciwko temu, abyś Ty chciał, oraz aby wszyscy inni chcieli. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> i co?I np. takie pytanie: Co powoduje, że zostawiasz umierające cudze dzieci i idziesz do własnych nieumierających? Gdyby to Twoje dzieci umierały, to zostawiałabyś je o 17:00, żeby iść do nieumierających cudzych? > Nie mam nic przeciwko młodości, mam za to przeciwko wiecznej młodości.Rozumiem, że masz takie oczekiwanie, żeby młodość obowiązkowo się kiedyś skończyła. Tu przypomniała mi się genetycznie uwarunkowana progeria... Więc gdyby zaistniała nieprawidłowość odwrotna, to Twoim zdaniem należałoby ludzi medycznie postarzać oraz uśmiercać? > Jak schodzę do konkretu, to Ciebie boli?Raczej Ciebie zabolało przyłapanie na OT. > nigdy nie miałam potrzeby analizowania takich pragnieńA to oraz to i pozostałe wypowiedzi z Twoich nickiem, to krasnoludki napisały? > Ci sami ludzie z ich skończonym potencjałemNa czym opierasz swoje przekonanie o skończoności potencjału człowieka? Czym wobec tego ten potencjał jest? > Zupełnie nie mam nic przeciwko temu, abyś Ty chciał, oraz aby wszyscy inni chcieli.A co, jak odkryjemy eliksir młodości i wprowadzimy dyktaturę przymusowego życia? Zostaniesz starzejącą się partyzantką walczącą o prawo do starości i śmierci? W szeregach dziesiątkowanej śmiercią opozycji? Będziesz ich dyżurną sanitariuszką? Po co? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > I np. takie pytanie: Co powoduje, że zostawiasz umierające cudze dzieci i idziesz do własnych nieumierających? Gdyby to Twoje dzieci umierały, to zostawiałabyś je o 17:00, żeby iść do nieumierających cudzych?Umierające cudze dzieci mają na stałe przy sobie swoich rodziców. Oni zapewniają im bezpieczeństwo emocjonalne. Ja im zapewniam opiekę fachową, leczenie, uśmierzanie dolegliwości. Moje dzieci, aktualnie nieumierające, mają także potrzeby emocjonalne i bytowe, które im zapewniam. Dzielę czas pomiędzy jedne i drugie. Mogę Cię zapytać, czemu na siłę chcesz udowadniać, że ludzie muszą "trawić" tylko swoje dzieci? Nie twierdzę przecież, że opisywanych przez Ciebie ludzi nie ma, za to Ty usiłujesz twardo, ad absurdum, zaprzeczać istnieniu innych. A Irenie Sendlerowej jakie motywacje przypiszesz, w celu trwania przy swojej tezie? > Rozumiem, że masz takie oczekiwanie, żeby młodość obowiązkowo się kiedyś skończyła.Tak > Tu przypomniała mi się genetycznie uwarunkowana progeria... Więc gdyby zaistniała nieprawidłowość odwrotna, to Twoim zdaniem należałoby ludzi medycznie postarzać oraz uśmiercać?Nie > Raczej Ciebie zabolało przyłapanie na OT.Co to jest OT? > A to oraz to i pozostałe wypowiedzi z Twoich nickiem, to krasnoludki napisały?Napisałam, że nie miałam, a nie że nie mam nieprawdaż? Balita mnie skusił do podywagowania, niemniej ja się wypowiadam tylko we własnym imieniu, nie zamierzam ani zgadywać, co sobie myślą inni, ani też przekonywać kogokolwiek do mojego postrzegania tej sprawy. > Na czym opierasz swoje przekonanie o skończoności potencjału człowieka? Czym wobec tego ten potencjał jest?To temat na dłuższą dyskusję, jeżeli chcesz na ten temat dyskutować, może załóż osobny wątek. > A co, jak odkryjemy eliksir młodości i wprowadzimy dyktaturę przymusowego życia? Zostaniesz starzejącą się partyzantką walczącą o prawo do starości i śmierci? W szeregach dziesiątkowanej śmiercią opozycji? Będziesz ich dyżurną sanitariuszką?Nad tym będę się zastanawiać, jak ktoś ten eliksir odkryje. Wobec tego, ze według mojej wiedzy fakt taki nie będzie miała miejsca za mojego życia, nie czuję konieczności opracowywania strategii. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> czemu na siłę chcesz udowadniać, że ludzie muszą "trawić" tylko swoje dzieci?"Na siłę" to nie byłoby udowadnianie. Okazjonalnie w tym wątku dążę do obalenia mitu o powszechnej miłości do dzieci. Naprawdę mamy jej tyle, co katolicy miłości bliźniego. Jednak nie w tym nieszczęście, że się cudze dzieci ledwo trawi, lecz w panującej w tej sprawie hipokryzji. Udawanie miłości przekreśla szanse na nią. I jeszcze słowo o "bezinteresowności" wolontariatu. > A Irenie Sendlerowej jakie motywacje przypiszeszTo wyjątek potwierdzający regułę. > >Tu przypomniała mi się genetycznie uwarunkowana progeria... Więc gdyby zaistniała nieprawidłowość odwrotna, to Twoim zdaniem należałoby ludzi medycznie postarzać oraz uśmiercać?> NieWięc progerię czemu leczyć? Wszak "mamy genetycznie wyznaczony czas życia". Dzieci z progerią także go mają. Odmówiłabyś leczenia chorym na wieczną młodość, pogrążonym w koszmarze wieczności? Dlaczego? > Co to jest OT?No zgadnij.> >Na czym opierasz swoje przekonanie o skończoności potencjału człowieka?> To temat na dłuższą dyskusję...A jak długą? Czyżbyś miała nieskończony potencjał?  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) |
> Okazjonalnie w tym wątku dążę do obalenia mitu o powszechnej miłości do dzieci. Naprawdę mamy jej tyle, co katolicy miłości bliźniego. Jednak nie w tym nieszczęście, że się cudze dzieci ledwo trawi, lecz w panującej w tej sprawie hipokryzji. Udawanie miłości przekreśla szanse na nią.Powtarzam do zanudzenia, że na pewną są ludzie, którzy tolerują jedynie włąsne dzieci, a ewentualne ciepłe uczucia do innych tylko deklarują. Są też tacy, którym los cudzych dzieci nie jest obojętny i którzy tym cudzym dzieciom poświęcają swój czas i zaangażowanie w różnej formie. > I jeszcze słowo o "bezinteresowności" wolontariatu.No - wolontariat pozwala robić to co się lubi. > >A Irenie Sendlerowej jakie motywacje przypiszesz> To wyjątek potwierdzający regułę.No, ulżyło mi. Myślałam, ze napiszesz, ze była pedofilką. A Janusz Korczak, Adina Blady-Schweiger? > Więc progerię czemu leczyć?Nie leczy się jej. > A jak długą? Czyżbyś miała nieskończony potencjał? Tak długą, aż nie wyczerpie się tematu, bądź się on nie znudzi. Nie, nie mam nieograniczonego potencjału. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Powtarzam do zanudzenia, że na pewną są ludzie, którzy tolerują jedynie włąsne dzieci, a ewentualne ciepłe uczucia do innych tylko deklarują. To powtarzaj dalej, bo akurat z tym się zgadzam.
>No - wolontariat pozwala robić to co się lubi. I tutaj zgoda!
>>Więc progerię czemu leczyć? >Nie leczy się jej. Nie pytałem czy się ją leczy, ale czemu powinno się ją leczyć. A takie ochocze wykorzystanie nieuleczalności dzieci (obcych, zauważ) do wykonania taktycznego uniku w dyskusji odbiera wiarygodność Twoim wolontariackim deklaracjom na własny temat.
>nie mam nieograniczonego potencjału. Gdy nadejdzie pandemia nieśmiertelności, umrzesz jako jedyna... Z nudów. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Nie pytałem czy się ją leczy, ale czemu powinno się ją leczyć.Jest nieuleczalna. Gdyby było na nią lekarstwo, tak jak to się ma ze wszystkimi chorobami poza podlegającymi obowiązkowi leczenia, osobami do których zaadresowane byłoby Twoje pytanie byliby rodzice tych dzieci, a nie lekarz, gdyż to oni podejmują decyzję o ewentualnym leczeniu. > A takie ochocze wykorzystanie nieuleczalności dzieci (obcych, zauważ) do wykonania taktycznego uniku w dyskusji odbiera wiarygodność Twoim wolontariackim deklaracjom na własny temat.Co da taktycznego uniku w dyskusji, to raczej Ty robisz tutaj coraz bardziej akrobatyczne uniki. Co zaś do Twojego nieustannego poddawania w wątpliwość mojej dobrej woli, to mam nadzieję, ze nigdy nie będziesz musiał korzystać z moich usług - ale miałbyś stres ... > Gdy nadejdzie pandemia nieśmiertelności, umrzesz jako jedyna... Z nudów.Umrę zanim nadejdzie ta pandemia. I nie z nudów. I to mi właśnie odpowiada.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> osobami do których zaadresowane byłoby Twoje pytanie byliby rodzice tych dzieci, a nie lekarz, gdyż to oni podejmują decyzję o ewentualnym leczeniu.Pytanie skierowałem do osoby podającej się za przyjaznego chorym dzieciom lekarza. Lekarz powinien wiedzieć które choroby powinno się leczyć. Tymczasem nie widać po osobie ani dobrej po wolontariacku woli, ani medycznych kompetencji. Ale skoro nie wiesz, to ja Ci po amatorsku powiem. Progerię należałoby leczyć, a to z tej prostej przyczyny, że powoduje dolegliwości oraz prowadzi do przedwczesnej śmierci. Jeżeli się zgadzasz z moją propozycją odpowiedzi i znajdujesz dla niej w swoim systemie wartości zasadę, to wracamy do kolejnego pytania należącego do tematu wątku, mianowicie wg jakiej zasady należałoby leczyć lub zaniechać chorego na wieczną młodość? > robisz tutaj coraz bardziej akrobatyczne uniki.Jakiś przykład? > Co zaś do Twojego nieustannego poddawania w wątpliwość mojej dobrej woliJak tylko mi udowodnisz, że Twoja dobra wola jest niewątpliwa - przestanę. > mam nadzieję, ze nigdy nie będziesz musiał korzystać z moich usług - ale miałbyś stresCzemu miałbym mieć stres?  PS. Widzę, że lubisz straszyć... Dzieci też? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Pytanie skierowałem do osoby podającej się za przyjaznego chorym dzieciom lekarza. Lekarz powinien wiedzieć które choroby powinno się leczyć.Owszem. Lekarz, który się na danej chorobie zna. Ja się na tyle na progyrii nie znam, aby ferrować opinie. Jeżeli uważasz, ze Twoja wiedza na temat progyrii jest dostateczna, aby się wypowiadać - proszę bardzo. > Tymczasem nie widać po osobie ani dobrej po wolontariacku woli, ani medycznych kompetencji.Jakiej dobrej woli? W takim bla bla, co by było, gdyby? A komu to ma pomóc? I komu nie pomogę, jak tu i teraz nie wygłoszę dyltanckiej opiniina temat choroby, na której się nie znam? > Ale skoro nie wiesz, to ja Ci po amatorsku powiem. Progerię należałoby leczyć, a to z tej prostej przyczyny, że powoduje dolegliwości oraz prowadzi do przedwczesnej śmierci.A zawału nie? > Jeżeli się zgadzasz z moją propozycją odpowiedzi i znajdujesz dla niej w swoim systemie wartości zasadę, to wracamy do kolejnego pytania należącego do tematu wątku, mianowicie wg jakiej zasady należałoby leczyć lub zaniechać chorego na wieczną młodość?A widziałeś kogoś chorego na wieczną młodość? Choćby w Wikipedii? > Jakiś przykład?Zawał. > Jak tylko mi udowodnisz, że Twoja dobra wola jest niewątpliwa - przestanę.Tego Ci się przecież nie uda udowodnić. Zawsze znajdziesz podejrzenie - że czyham na jakieś korzyści, że lubię straszyć dzieci, że mam długie paznokcie i paskudny uśmiech. Coś tam wynajdziesz. Więc nie będę dalej próbować, bo po co? W końcu nie jesteś moim pacjentem i nie Ty musisz mieć do mnie zaufanie. > Czemu miałbym mieć stres? Bo podejrzewając u mnie brak dobrej woli, nie mógłbyś mieć do mnie zaufania. A poddawać się leczeniu przez kogoś, do kogo się nie ma zaufania to stres. > PS. Widzę, że lubisz straszyć... Dzieci też?Straszyć? Przecież nie będziesz się leczył u kogoś, do kogo nie masz zaufania? Więc na pewno tego stresu unikniesz. Co zaś do straszenia dzieci - co też w moich wypowiedziach pozwala Ci powziąć takie podejrzenie?
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ja się na tyle na progyrii nie znam, aby ferrować opinie. Nie potrafiłabyś rodzicom doradzić czy powinni leczyć dziecko?
>komu nie pomogę, jak tu i teraz nie wygłoszę dyltanckiej opinii Mnie.
>A zawału nie? Ani łupieżu.
>A widziałeś kogoś chorego na wieczną młodość? A nie zauważyłaś, że to teoretyczne rozważania?
>Zawał. Łupież.
>Tego Ci się przecież nie uda udowodnić. Tego nikomu się nie uda udowodnić. A to dlatego, że Twoja deklaracja na własny temat nie jest dowodem.
>Co zaś do straszenia dzieci - co też w moich wypowiedziach pozwala Ci powziąć takie podejrzenie? Fakt, że leczysz dzieci w połączeniu z faktem, że fantazjowałaś sobie na temat stresu Twojego pacjenta. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) |
>Nie potrafiłabyś rodzicom doradzić czy powinni leczyć dziecko?
Oczywiście, że nie. Po pierwsze, musiałabym wiedzieć, na czym polega terapia - czy jest dolegliwa, jaka jest jej skuteczność, jakie skutki uboczne. Następnie pytanie kogo konkretnie poddawano by leczeniu, czyli w jakim stanie jest to dziecko. Specjaliści zajmujący się dana jednostką chorobową to wiedzą i dopiero wtedy mogą doradzić.
>>komu nie pomogę, jak tu i teraz nie wygłoszę dyltanckiej opinii >Mnie.
Jeżeli masz bliskiego z progyrią - bardzo mi przykro - nie mogę pomóc.
>A nie zauważyłaś, że to teoretyczne rozważania?
Nie. Ja rozważam praktycznie.
>Tego nikomu się nie uda udowodnić. A to dlatego, że Twoja deklaracja na własny temat nie jest dowodem.
No to słusznie robię się dalej nie wysilając.
>Fakt, że leczysz dzieci w połączeniu z faktem, że fantazjowałaś sobie na temat stresu Twojego pacjenta.
I co to ma do straszenia? Moim pacjentem nie będziesz ze względu na brak zaufania. Niemniej odpowiem na Twoje pytanie - nie, nie straszę dzieci.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli masz bliskiego z progyrią Nie mam. Ustosunkowanie się do leczenia dzieci z progerią mogło posłużyć do określenia Twojej i mojej zasady postępowania wobec nieśmiertelności.
>Ja rozważam praktycznie. "Rozważam praktycznie" - he he.
>słusznie robię się dalej nie wysilając. Jeśli nie masz argumentów, tylko deklaracje, to słusznie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Nie mam.To miło. Co do nieśmiertelności - ja nie jestem zainteresowana, jest to moje osobiste zdanie na ten temat. > "Rozważam praktycznie" - he he.Czemu "he, he"? Balita nakreśliła jakieś ramy tych rozważań i w nich się poruszam. Ty - faktycznie - usiłujesz wyjść poza nakreślony przez nią schemat wątku. > Jeśli nie masz argumentów, tylko deklaracje, to słusznie.Argumenty za czym, bo się już zgubiłam? Z Twojej wypowiedzi gdzieś wyżej zrozumiałam, że jednak zgodziłeś się, ze istnieją ludzie, którym los cudzych dzieci jest nieobojętny i nie są to wyłącznie pedofile. A o to mi właśnie chodziło.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Co do nieśmiertelności - ja nie jestem zainteresowana To pusta deklaracja. Próbuję Ci to udowodnić.
>usiłujesz wyjść poza nakreślony przez nią schemat Za to wchodzę w schemat nakreślony przez Ciebie, j.w.
>Argumenty za czym, bo się już zgubiłam? Ogólne. O argumentowanie w miejsce powoływania się na własne twierdzenia. O Twoje "tak, bo tak". "Jestem dobra, bo jestem wolontariuszką." A skąd ja mam wiedzieć czy jesteś? Oraz - dlaczego jesteś.
Ja podałem logiczny wywód z Afryką. I temu nijak nie zaprzeczyłaś. Nikt nie pędzi ratować tych dzieci, nawet oczekujący na adopcję (z wyjątkiem chyba Madonny, czy innej gwiazdy.) .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > To pusta deklaracja. Próbuję Ci to udowodnić.Usiłując mi wmówić, ze lepiej wiesz co ja myślę, niż ja sama? > Ogólne. O argumentowanie w miejsce powoływania się na własne twierdzenia. O Twoje "tak, bo tak". "Jestem dobra, bo jestem wolontariuszką." A skąd ja mam wiedzieć czy jesteś? Oraz - dlaczego jesteś.Jeżeli moje napisane tu słowa są dla Ciebie niewiarygodne - to z nikąd. Bo swojego CV drogi/a "Osnowo" Ci nie prześlę. Tym bardziej, że zawsze pozostawi Ci ono pole do dywagacji, co do moich motywacji (a może jestem pedofilem?) > Ja podałem logiczny wywód z Afryką. I temu nijak nie zaprzeczyłaś. Nikt nie pędzi ratować tych dzieci, nawet oczekujący na adopcję.Jaki nikt? Pędzą całe hordy różnych ludzi. O wolontariuszach w Afryce też możesz sobie znaleźć i poczytać - onegdaj był duży artykuł w DF. Dzieci, którym dzieje się krzywda jest pod dostatkiem na każdej długości i szerokości geograficznej.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>lepiej wiesz co ja myślę, niż ja sama? Raczej śmielej naruszam tabu.
>Jeżeli moje napisane tu słowa są dla Ciebie niewiarygodne Tak bywa. A wtedy możesz albo udowadniać, albo niewiarygodną pozostać.
>Jaki nikt? Pędzą całe hordy różnych ludzi. Te Twoje "hordy" to znikoma mniejszość, większość woli święty spokój - nie ich dzieci.
>Dzieci, którym dzieje się krzywda jest pod dostatkiem na każdej długości i szerokości geograficznej. Bo właśnie ludzie trawią tylko własne dzieci. CBDD. .
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Wiem o tym,ale..,co robić..,jak ich ocknąć z tego??.. A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na obicie? .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na obicie? Jeśli można - kosmos dobra rzecz dla kosmosotroterów, a to drugie... mało znam przesłanek za teorią, że obicie wydłuża życie... eh! Choć nawet by się rymowało: częste obicie wydłuża ci życie.  P.S. Wiem, że na kobicie się lepiej żyje, ale czy dłużej? Ale ten wątek nie o przyjemnościach, chyba.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> mało znam przesłanek za teorią, że obicie wydłuża życieA obicie tapicerskie? Dobrze wykonane obicie tapicerskie może wydłużyć życie familii nawet o kilka pokoleń!  .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > mało znam przesłanek za teorią, że obicie wydłuża życie> A obicie tapicerskie? Dobrze wykonane obicie tapicerskie może wydłużyć życie familii nawet o kilka pokoleń!  Owszem, brałem (jak zwykle  ) pod wzgląd taką ewentualność, alem nie napisał tego z trzech względów: 1. taki post pasowałby bardziej do działów "sagi tapicerskie", lub "poezja" jako np. "cierpienia młodego tapicera" 2. moja precyzja nie pozwalała mi sformułować enigmatycznie: "kilka pokoleń", więc... 3. ... tradycyjnie pomyślałem o Tobie, bo przecież Ciebie nikt się o duperele nie czepia .
|
|
| | | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | > >> mało znam przesłanek za teorią, że obicie wydłuża życie> >A obicie tapicerskie? Dobrze wykonane obicie tapicerskie może wydłużyć życie familii nawet o kilka pokoleń!  > Owszem, brałem (jak zwykle ) pod wzgląd taką ewentualność, alem nie napisał tego z trzech względów:> 1. taki post pasowałby bardziej do działów "sagi tapicerskie", lub "poezja" jako np. "cierpienia młodego tapicera"> 2. moja precyzja nie pozwalała mi sformułować enigmatycznie: "kilka pokoleń", więc...> 3. ... tradycyjnie pomyślałem o Tobie, bo przecież Ciebie nikt się o duperele nie czepia . Przy takiej świadomości ciężko by było cokolwiek zdziałać w tej kwestii...
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >3. ... tradycyjnie pomyślałem o Tobie, bo przecież Ciebie nikt się o duperele nie czepia . > Przy takiej świadomości ciężko by było cokolwiek zdziałać w tej kwestii... Nie użyłem nadświadomości, by nie było asumptu do nadinterpretacji...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | > >>3. ... tradycyjnie pomyślałem o Tobie, bo przecież Ciebie nikt się o duperele nie czepia . > >Przy takiej świadomości ciężko by było cokolwiek zdziałać w tej kwestii...> Nie użyłem nadświadomości, by nie było asumptu do nadinterpretacji...  Jeżeli ją masz ,-to użyj..,będzie to ciekawym asumptem do dyskusji... >
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>>3. ... tradycyjnie pomyślałem o Tobie, bo przecież Ciebie nikt się o duperele nie czepia . > >>Przy takiej świadomości ciężko by było cokolwiek zdziałać w tej kwestii...> > Nie użyłem nadświadomości, by nie było asumptu do nadinterpretacji...  > Jeżeli ją masz ,-to użyj..,będzie to ciekawym asumptem do dyskusji... Cóż, moja nadświadomośc jest jak gust...
|
|
| | | | | |  | | Balita (68 punktów) | >>Wiem o tym,ale..,co robić..,jak ich ocknąć z tego??.. >A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na obicie Przy aktualnym poziomie wiedzy,techniki - BAŁABYM SIĘ !!.. >. >
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na orbicie >Przy aktualnym poziomie wiedzy,techniki - BAŁABYM SIĘ ! No ale - MUSISZ! Zmuś się i leć w kosmos po WIECZNĄ MŁODOŚĆ i WIECZNE ŻYCIE. KONIECZNIE !!! I ten cały wątek powinien być w dziale nauka. .
|
|
| | | | | | | |  | | Balita (68 punktów) | >>>A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na orbicie >>Przy aktualnym poziomie wiedzy,techniki - BAŁABYM SIĘ ! >No ale - MUSISZ! Zmuś się i leć w kosmos po WIECZNĄ MŁODOŚĆ i WIECZNE ŻYCIE. KONIECZNIE !!! I ten cały wątek powinien być w dziale nauka. Jeżeli wierzysz w ORBITĘ, -skorzystaj TY !!!... JA,-jestem świadoma przejścia DO NICOŚCI!!!...Tak było i jest z ludżmi...,ale,-TO NIE ZNACZY,że MUSI TAK BYĆ....!!!
. >.
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli wierzysz w ORBITĘ, -skorzystaj TY !!!... No to lecę, bye, bye. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | checkmate (1197 punktów) | > >>>A może latanie w kosmos będzie tu lekarstwem? Jak widzisz siebie na orbicie> >>Przy aktualnym poziomie wiedzy,techniki - BAŁABYM SIĘ !> >No ale - MUSISZ! Zmuś się i leć w kosmos po WIECZNĄ MŁODOŚĆ i WIECZNE ŻYCIE. KONIECZNIE !!! I ten cały wątek powinien być w dziale nauka.> Jeżeli wierzysz w ORBITĘ, -skorzystaj TY !!!...> JA,-jestem świadoma przejścia DO NICOŚCI!!!...Tak było i jest z ludżmi...,ale,-TO NIE ZNACZY,że MUSI TAK BYĆ....!!!Balita, jeśli znasz paradoks bliźniaków, to nie powinnaś się bać Kosmosu. Podróżowanie z prędkością światła, w pewnym sensie da Ci nieśmiertelność.  Są też inne sposoby, dużo bardziej realne, np. wywołanie Rewolucji Paździerzowej, zwycięstwo w konklawe, pierwszy człowiek na Słońcu (!) albo wymyślenie czegoś w rodzaju teorii względności.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>wymyślenie czegoś w rodzaju teorii względności. Zagadnienie tego wątku jest takim czymś w rodzaju. .
|
|
| Canon (433 punktów) | Życie przecież tak piękne jest dzięki swojej kruchości- czy aby na pewno chcemy odbierać sobie tę nutkę niepewności i dreszczyku?  Teraz na poważnie, chciałbym mieć możliwość zobaczenia jak samochody są wypierane przez osobiste samoloty, później jakieś startrekowskie teleporty. Ciekawi mnie niezmiernie jak będzie wyglądać normalny dzień za 100, 200, 300, 500lat. Byłbym okropnie szczęśliwy mogąc polecieć na orbitę i zobaczyć jak wygląda ziemia, bądź zawitać w innych układach planetarnych, czy też dowiedzieć się na jakim poziomie rozwoju są(jeśli w ogóle)jakieś pozaziemskie formy życia. Problem w tym, że gdybym nawet dał radę zatrzymać swój wiek na powiedzmy przełomie 35-40lat i miałbym przetrzymać w nim te 200-500lat, myślę iż stało by się to cholernie monotonne i nudne. Bardziej dla mnie jest kusząca alternatywa jaką mogła by być hibernacja. Taka Futurama, zaciągając kreskówkami
|
|
 | | Balita (68 punktów) | > Życie przecież tak piękne jest dzięki swojej kruchości- czy aby na pewno chcemy odbierać sobie tę nutkę niepewności i dreszczyku?  > Teraz na poważnie, chciałbym mieć możliwość zobaczenia jak samochody są wypierane przez osobiste samoloty, później jakieś startrekowskie teleporty. Ciekawi mnie niezmiernie jak będzie wyglądać normalny dzień za 100, 200, 300, 500lat. Byłbym okropnie szczęśliwy mogąc polecieć na orbitę i zobaczyć jak wygląda ziemia, bądź zawitać w innych układach planetarnych, czy też dowiedzieć się na jakim poziomie rozwoju są(jeśli w ogóle)jakieś pozaziemskie formy życia. Problem w tym, że gdybym nawet dał radę zatrzymać swój wiek na powiedzmy przełomie 35-40lat i miałbym przetrzymać w nim te 200-500lat, myślę iż stało by się to cholernie monotonne i nudne. Bardziej dla mnie jest kusząca alternatywa jaką mogła by być hibernacja.> Taka Futurama, zaciągając kreskówkami  Przypuszczam,że wolny wybór życia lub śmierci byłby ludziom UDOSTĘPNIONY!!... >
|
|
|  | | Canon (433 punktów) |
>Przypuszczam,że wolny wybór życia lub śmierci byłby ludziom UDOSTĘPNIONY!!...
Byłbym z tym ostrożny, bo wszyscy widzą jakie cyrki są z eutanazją. Na to pewnie też znalazłby się jakiś paragraf..
|
|
| |  | | Balita (68 punktów) | >>Przypuszczam,że wolny wybór życia lub śmierci byłby ludziom UDOSTĘPNIONY!!... >Byłbym z tym ostrożny, bo wszyscy widzą jakie cyrki są z eutanazją. Na to pewnie też znalazłby się jakiś paragraf.. Po co już TERAZ martwić się o TO.. >
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >pokonanie ...śmierci...
Pokonać śmierć, to znaczy - zrozumieć śmierć.
|
|
 | | Balita (68 punktów) | > >pokonanie ...śmierci...> Pokonać śmierć, to znaczy - zrozumieć śmierć.To bardzo przykre co powiedziałeś..
|
|
|  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | >>>pokonanie ...śmierci... >>Pokonać śmierć, to znaczy - zrozumieć śmierć. >To bardzo przykre co powiedziałeś..
Wrecz przeciwnie, to najbardziej sensowna opcja (wykluczajac nierealne marzenia).
|
|
| |  | | Balita (68 punktów) | >>>>pokonanie ...śmierci... >>>Pokonać śmierć, to znaczy - zrozumieć śmierć. >>To bardzo przykre co powiedziałeś.. >Wrecz przeciwnie, to najbardziej sensowna opcja (wykluczajac nierealne marzenia). Wobec TEGO,gdyby ludzkość miała szanse życia wiecznego,-przy TWOIM "zrozumieniu śmierci"z łatwością mógłbyś ją wybrać....
|
|
 | | erypis (92 punktów) | >>pokonanie ...śmierci... >Pokonać śmierć, to znaczy - zrozumieć śmierć. Jak rozumiesz śmierć. Powiedz aby wypowiedź nie była pustosłowiem, wspaniale ukształtowaną bańką mydlana, wspaniałymi szatami cesarza.
|
|
2 na 2 | lipschitz (1674 punktów) | Może dlatego, że gdybyśmy jakikolwiek inny organizm uczynili nieśmiertelnym, życie miałoby już przed sobą krótką historię? Człowiek, który nie umiera, to przede wszystkim człowiek niemiłosiernie doświadczany przez życie, to umysł, mózg, który wielokrotnie został zszokowany. To 500 czy 1000 letni psychopata, pozbawiony jakiejkolwiek wrażliwości. A jeśli marzy nam się nieśmiertelność jako odnowa, to po pierwsze - to właśnie się dzieje, a po drugie - odnowa szokowanego umysły byłaby śmiercią jego świadomości. Zdaje się jednak, że myśląc o nieśmiertelności, myślimy przede wszystkim o byciu tym, kim jesteśmy, a nie o przebudzaniu się któregoś dnia i nie pamiętaniu kim byliśmy? Chodzi nam o trwanie naszego ego, a nie ponowne narodziny i informację, że kiedyś byliśmy kimś innym. 1000 letni papieże, dyktatorzy, prezydenci, ludzie, którzy mieli całe wieki na to, aby zdobyć władzę i wieki, by ją sprawować. Tragiczna wizja, szczególnie dla tych, którzy dopiero co pojawiliby się na świecie.
Komórki rakowe są nieśmiertelne, moment, w którym zostaje upośledzony mechanizm ich obumierania, jest momentem kiedy stają się naprawdę groźne.
W powiedzeniu, że śmierć, to także życie, jest wiele prawdy, my sami istniejemy dzięki temu cyklowi umierania i narodzin. Jeśli to zmienimy, nie będzie już kolejnych nas, będzie stary, doświadczony człowiek, niereformowalny, z poważną chorobą psychiczną - to jakby zatrzymać życie, jakby doprowadzić do jego rzeczywistego zgonu.
Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że śmierć jest do zrozumienia, a nie do pokonania.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Może dlatego, że... Skąd więc w nas pragnienie nieśmiertelności? .
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | Pragnienie przetrwania nie dotyczy wyłącznie ludzi. To dosyć powszechna cecha w całym świecie przyrody. Nic więc dziwnego, że chcemy być nieśmiertelni - jesteśmy tacy zapobiegliwi na przyszłość
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Pragnienie przetrwania nie dotyczy wyłącznie ludzi. To dosyć powszechna cecha w całym świecie przyrody. Nic więc dziwnego, że chcemy być nieśmiertelni - jesteśmy tacy zapobiegliwi na przyszłość Ale mamy też wiele innych pragnień - oddychanie, odżywianie, rozmnażanie - i one są zaspokajane. I tylko to jedno pragnienie nieśmiertelności nie jest. .
|
|
| | |  | | erypis (92 punktów) |
>Ale mamy też wiele innych pragnień - oddychanie, odżywianie, rozmnażanie - i one są zaspokajane. I tylko to jedno pragnienie nieśmiertelności nie jest. >. > Oddychanie to wdech i wydech.Dzień i noc to cały dzień. Sen to przeciwieństwo obudzenia. Sen to mała śmierć. Sen tańczy w parze z obudzeniem. Życie i śmierć to najwięksi tancerze. Nie mogą istnieć osobno. Życie to śmierć ducha w ciele. Śmierć to duch uwolniony z ciała. Tak bardzo pokochali siebie, że na ich tańcu staje się CZŁOWIEK.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Sen tańczy w parze z obudzeniem. Żyje gdzieś człowiek, który nigdy nie zasypia, a mimo to normalnie funkcjonuje. Niestety nie mogę teraz znaleźć gdzie, ale może Tobie się uda. .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | erypis (92 punktów) | >>Sen tańczy w parze z obudzeniem. >Żyje gdzieś człowiek, który nigdy nie zasypia, a mimo to normalnie funkcjonuje. Niestety nie mogę teraz znaleźć gdzie, ale może Tobie się uda. >. Na jawie też w pewnych okresach czasu i w pewnych obszarach świadomości jesteśmy w stanie snu. Aktywność umysłowa i percepcja zmysłowa nie są zawsze w takim samym natężeniu. Możemy powiedzieć, że w pewnych chwilach tej aktywności również przysypiamy. Nad życiem emocjonalnym nie panujemy tak bardzo jak w życiu wyobrażeniowo-myślowym. Nasza świadomość emocjonalna jest na poziomie świadomości jaką mamy podczas marzeń sennych. W woli nasza świadomość bardzo głęboko śpi. Jej odpowiednikiem jest świadomość snu bez marzeń sennych. U zdrowego człowieka po aktywności dziennej koniecznością staje się sen. Jesteśmy, senni, ziewamy. Są to objawy wskazujące, że nasze relacje psycho-fizyczne ulegną obróceniu niejako o 180 stopni. Podczas snu naszą duszą i duchem wychodzimy z ciała, rozluźniamy z nim więzy jakie mieliśmy podczas jawy. Nie jest to jednak stan śmierci. Nasze ciało jeszcze bardziej w wzmożony sposób niz na jawie, jest utrzymywane przez siły życia, aktywne w nas siły regeneracji , których nie jesteśmy świadomi, siły pulsujące ciągle z naszej krwi. Regeneruje się przede wszystkim nasz system nerwowy, który jest najbardziej zmineralizowany i nie ma w nim życia. System ten tworzy niejako puste przestrzenie w których na jawie może odbywać się nasza aktywność duchowa, możemy myśleć i tworzyć wyobrażenia. A więc sen tańczy w parze z obudzeniem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nad życiem emocjonalnym nie panujemy tak bardzo jak w życiu wyobrażeniowo-myślowym. Wcale nie panujemy.
>Nasza świadomość emocjonalna jest na poziomie świadomości jaką mamy podczas marzeń sennych. W woli nasza świadomość bardzo głęboko śpi. "Świadomość emocjonalna", świadomość w woli" - co za wynalazki? .
|
|
| | | | | | |  | | Elka (7473 punktów) | > >Nad życiem emocjonalnym nie panujemy tak bardzo jak w życiu wyobrażeniowo-myślowym.> Wcale nie panujemy.Przepraszam, że się podczepiam, ale nie rozumiem stwierdzenia - co rozumiesz przez to, że nie panujemy nad życiem emocjonalnym? Zero sarkazmu czy innych cynizmów, chciałabym się dowiedzieć - rozwiń myśl 
and that's it.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>co rozumiesz przez to, że nie panujemy nad życiem emocjonalnym? Że nie możemy sterować własnymi uczuciami. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka (7473 punktów) | >>co rozumiesz przez to, że nie panujemy nad życiem emocjonalnym? >Że nie możemy sterować własnymi uczuciami. >. Fakt, nie da rady nie czuć obrzydzenia na widok rozkładających się zwłok, ale do tego się człowiek przyzwyczaja. Możemy się w kimś zakochać, ale jeśli okaże się sukinsynem, możemy zerwać kontakt i poczekać, aż chemia przestanie działać. Możemy kogoś znielubić, ale kiedy okaże się, że to świetny fachowiec, możemy z nim współpracować. Tak mi przyszło do głowy - czy można to uznać za opanowanie uczuć? Wiesz - początkowe uczucie jest nie do opanowania, ale można sobie je jakoś zahamować albo opanować. Fobie z przyczyn oczywistych odpadają, ale je też się w sumie leczy... Hmmm...
Co o tym wszystkim sądzisz?
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Tak mi przyszło do głowy - czy można to uznać za opanowanie uczuć? Wiesz - początkowe uczucie jest nie do opanowania, ale można sobie je jakoś zahamować albo opanować. A czy czasem nie dzieje się to wszystko samo? Obrzydzenie zrazu szokujące uleży się samo, trzeba tylko poczekać, hormony powodujące fascynację wyczerpują się same także z czasem, "nielubienie" kogoś jest w istocie strachem przed tą osobą, a jako strach też zależy od hormonów...
Działa to i w drugą stronę, nie da się wywołać zakochania, obrzydzić sobie kogoś "bo tak", albo dostać torsji na widok smacznego obiadu podanego w samą porę.
Najbardziej spektakularnym przykładem jest ból. Dokucza przez cały czas trwania złej kondycji organizmu, nie można się doń przyzwyczaić i trudno go uśmierzyć. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > A czy czasem nie dzieje się to wszystko samo? Obrzydzenie zrazu szokujące uleży się samo, trzeba tylko poczekać, hormony powodujące fascynację wyczerpują się same także z czasem, "nielubienie" kogoś jest w istocie strachem przed tą osobą, a jako strach też zależy od hormonów...No dobra, po części się zgadzam. Tylko z tym strachem z braku poznania mi nie pasuje. Przykład z życia - miałam bardzo niemiłe pierwsze spotkanie z pewnym naukowcem. No bydlę po prostu, gbur, jakich mało. Po jakimś czasie okazało się, że facet jest autorytetem w kwestii partii politycznych, czym ja się interesowałam. Postanowiłam przemóc moje postanowienie, że nie będę chama znosić, bo warto dla wiedzy. To nie było przełamanie strachu przed nieznanym, bo chamem był do końca, ale wytrzymałam. Jak dla mnie to opanowanie uczuć i o to mi chodziło. Z drugiej strony, wyperswadowanie sobie miłości do wyjątkowego przypadku toksycznej osobowości też znam "z bliska", i też uważam to za opanowanie uczuć. Może dlatego się zastanawiałam nad tą kwestią trochę inaczej, inaczej to widzę... zbędne, przeszkadzające uczucia powinno się opanowywać. Strach przed nieznanym też. Najlepiej konfrontacją  Z obrzydzeniem do trupów nie mam nic wspólnego, pierwszą sekcję topielca oglądałam jako ośmiolatka i było fajnie, zafascynowało mnie na długo. No dobra, do dziś. Jestem niespełnionym patologiem...  > Działa to i w drugą stronę, nie da się wywołać zakochania, obrzydzić sobie kogoś "bo tak", albo dostać torsji na widok smacznego obiadu podanego w samą porę.> Najbardziej spektakularnym przykładem jest ból. Dokucza przez cały czas trwania złej kondycji organizmu, nie można się doń przyzwyczaić i trudno go uśmierzyć.> .Z zakochaniem byłoby trudno, z obrzydzeniem nie wiem, chociaż dopuszczam taką myśl. Ale to chyba też w pewnym sensie indukowane by było, hmmm... A złość? Ktoś Cię wkurzy, ale nie chcesz robić awantury, bierzesz trzy głębokie oddechy i mówisz, myślisz spokojnie. To nie jest opanowanie emocji/uczuć? Z bólem mogę się wypowiadać, bo mam to codziennie - taki pech, że jestem mocno chora i bóle mam praktycznie cały czas. Do pewnego poziomu może nie, że ich nie odczuwam, ale nie zwracam uwagi - póki mogę się poruszać i oddychać, ból jest nieistotny. A jak się duszę, nie mogę rozprężyć klatki piersiowej to przeczekuję albo biorę leki. Jak mam poważniejsze skurcze mięśni (miałeś kiedyś takie skurcze w łydce w nocy? No, to mnie się coś takiego robi np w całej ręce, od barku. Albo w plecach, po linii kręgosłupa.), to czekam aż się skończą i kontynuuję co tam robiłam, nie zwracając większej uwagi. Na standardowy, codzienny ból mam recepty do wykupienia, działa. Więc - przyzwyczajenie, ale też ośli upór  Zamiast krzyczeć z bólu (no, zemdleć mi się zdarzyło, ale tego człowiek nie opanuje, za silna decyzja mechanizmów obronnych wewnątrz...), olewasz go i robisz swoje. To jest chyba opanowanie, prawda? To znaczy - ja to tak widzę...
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> z tym strachem z braku poznania mi nie pasuje.[...]To nie było przełamanie strachu przed nieznanym, bo chamem był do końca, ale wytrzymałam.Miałem na myśli antypatię, czyli strach uzasadniony, jak uczucie zająca do wilka - zając nie lubi wilka bo ma po temu ważne powody. Antypatyczny ekspert niemiłym Ci pozostał, czyli tego strachu się nie pozbyłaś. Bo tylko on sam mógł wywołane wrażenie spotęgować lub osłabić. > wyperswadowanie sobie miłości do wyjątkowego przypadku toksycznej osobowości też znam "z bliska", i też uważam to za opanowanie uczuć.Tu dobrze byłoby oprzeć się na jakiejś klasyce. Ale sporo może wyjaśnić odwrócenie problemu na "czy można się na życzenie zakochać?" > zbędne, przeszkadzające uczucia powinno się opanowywać.A które uczucie jest zbędne? > Strach przed nieznanym też. Najlepiej konfrontacją  Konfrontacja zmienia okoliczności, nieznane staje się znanym. Więc ten lęk wyklucza logika. > pierwszą sekcję topielca oglądałam jako ośmiolatka i było fajnie, zafascynowało mnie na długo. No dobra, do dziś. Jestem niespełnionym patologiem...  No proszę, zapomnieli Cię w swoim czasie postraszyć, dzięki czemu wyrosłaś na normalnego człowieka bez nadmiernych uprzedzeń. > A złość? Ktoś Cię wkurzy, ale nie chcesz robić awantury...Ale opanowujesz samą reakcję, złość pozostaje. > miałeś kiedyś takie skurcze w łydce w nocy?Kapitalny, cholera jasna, przykład.  > olewasz go i robisz swoje. To jest chyba opanowanie, prawda?Nawet jak olewasz, czujesz ból. Samą wolą go nie uśmierzysz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Miałem na myśli antypatię, czyli strach uzasadniony, jak uczucie zająca do wilka - zając nie lubi wilka bo ma po temu ważne powody. Antypatyczny ekspert niemiłym Ci pozostał, czyli tego strachu się nie pozbyłaś. Bo tylko on sam mógł wywołane wrażenie spotęgować lub osłabić.Hem, nie powiedziałabym, że to strach był. Po prostu nie przejmowałam się jego wypowiedziami nie dotyczącymi kwestii partii politycznych. Nadal uważałam i uważam, że jest chamem, ale mnie to nie obchodzi i nie dotyka. Nie wiem, dla mnie to opanowanie uczucia  > >wyperswadowanie sobie miłości do wyjątkowego przypadku toksycznej osobowości też znam "z bliska", i też uważam to za opanowanie uczuć.> Tu dobrze byłoby oprzeć się na jakiejś klasyce. Ale sporo może wyjaśnić odwrócenie problemu na "czy można się na życzenie zakochać?"> >zbędne, przeszkadzające uczucia powinno się opanowywać.> A które uczucie jest zbędne?Zbędne są uczucia niszczące, utrudniające życie, powodujące negatywne efekty. Patrz: toksyczny związek, cierpienie po rozstaniu z beznadziejnym partnerem. > >Strach przed nieznanym też. Najlepiej konfrontacją  > Konfrontacja zmienia okoliczności, nieznane staje się znanym. Więc ten lęk wyklucza logika.Point. > >pierwszą sekcję topielca oglądałam jako ośmiolatka i było fajnie, zafascynowało mnie na długo. No dobra, do dziś. Jestem niespełnionym patologiem...  > No proszę, zapomnieli Cię w swoim czasie postraszyć, dzięki czemu wyrosłaś na normalnego człowieka bez nadmiernych uprzedzeń.No coś Ty, straszyli mnie - czarną wołgą, panami podwożącymi "do domu", braniem cukierków od nieznajomych, niedźwiedziami w lesie...  > >A złość? Ktoś Cię wkurzy, ale nie chcesz robić awantury...> Ale opanowujesz samą reakcję, złość pozostaje.> >miałeś kiedyś takie skurcze w łydce w nocy?> Kapitalny, cholera jasna, przykład.  No dobra, nie sprecyzowałam - wyobraź to sobie na znacznie większą skalę - i zasięgu i stopnia bólu. Nagłe, niekontrolowane skurcze mięśni, podobne w zasadzie działania jak te przy padaczce, ale z innych powodów. Nie dość, że upokarzające, bo nie kontrolujesz przez chwilę ciała, to boli jak sku.. bane, boli jak cholera.  > >olewasz go i robisz swoje. To jest chyba opanowanie, prawda?> Nawet jak olewasz, czujesz ból. Samą wolą go nie uśmierzysz.> .Błąd - ból się zmniejsza, bo się przyzwyczajasz do poziomu bólu, który odczuwasz. Patrz - kobiety lepiej znoszą ból niż mężczyźni, bo standardowo są do tego przygotowane (nie macie miesiączek, pmsów, wasz organizm nie jest przystosowany do ciąży). Na tej samej zasadzie (przynajmniej sądzę po moim przypadku, nie krzycz ;P) ja się przyzwyczaiłam do pewnego progu bólu, który jest mi obojętny. Dziś odmówiły współpracy mięśnie w całej nodze. Nawalało mnie tak, jak już dawno nie miałam, ale wstałam i chodzę. Wiem, że boli, bo mam zesztywniałe mięśnie. Bólu już nie czuję. Mój organizm opanował reakcje bólowe, których nie wytrzymałby - dajmy na to - mój kumpel, który nie miał w życiu nawet skręconej kostki. Adaptacja, tak, ale to też opanowanie.  (Coś, kurna, czuję że żadne z nas drugiego nie przekona, bo inaczej na to patrzymy...  )
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> nie powiedziałabym, że to strach był.Mam taką teorię, że antypatię czuje się do osobnika zagrażającego, a niegroźnych się lubi, np. dzieci są zawsze sympatyczne. Wg zasady wilk i zając, gdzie zając wilka nie polubi. > Nie wiem, dla mnie to opanowanie uczucia  No nie mów - polubiłaś chama?  > cierpienie po rozstaniu z beznadziejnym partnerem.Cierpienie? Mam nadzieję, że jednak ulga.  Bo jeśli cierpienie, to jednak nie udało się wpłynąć na swoje uczucie? > ...niedźwiedziami w lesie...  Kilka niedźwiedzi tam zostało...  > ból się zmniejsza, bo się przyzwyczajasz do poziomu bólu, który odczuwasz.Ból to to, co odczuwasz. Dlatego nie można się do bólu przyzwyczaić, choć niektóre bóle można nieco "rozchodzić". Umierający na nowotwory często bardzo cierpią i nie sposób to uśmierzyć, a jedyne do czego się przyzwyczajają, to morfina. > kobiety lepiej znoszą ból niż mężczyźniCiekawie byłoby się przekonać. I ustalić co znaczy "znosić ból". > (Coś, kurna, czuję że żadne z nas drugiego nie przekonaCoś też tak czuję. A że na czucie nie ma się wpływu...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >nie powiedziałabym, że to strach był.> Mam taką teorię, że antypatię czuje się do osobnika zagrażającego, a niegroźnych się lubi, np. dzieci są zawsze sympatyczne. Wg zasady wilk i zając, gdzie zając wilka nie polubi.Że jakie są zawsze dzieci? O_o Ale Ty masz farta... > >Nie wiem, dla mnie to opanowanie uczucia  > No nie mów - polubiłaś chama? Może nie zaprzyjaźniłam się z nim, ale uznałam, że nawet jego chamstwo jest mniej istotne niż jego wiedza. > >cierpienie po rozstaniu z beznadziejnym partnerem.> Cierpienie? Mam nadzieję, że jednak ulga.  > Bo jeśli cierpienie, to jednak nie udało się wpłynąć na swoje uczucie?Różnie to bywa... ostatnio pocieszałam osobę, która się wyrwała ze związku z zupełnie realną osobowością psychopatyczną. I niestety, mimo wszystkich doznanych krzywd - cierpi po rozstaniu. Tęskni, płacze, takie tam... Ja tego do końca nie ogarniam, ale tak to jest :/ No i właśnie w tym problem - ja w sobie takie rzeczy dusiłam. A potem szlachtowałam, wykrwawiałam i garbowałam, jeśli było trzeba..  Najistotniejsze jest, że pozbywałam się problemu. A niektórzy nie potrafią... i tego nie rozumiem. > >...niedźwiedziami w lesie...  > Kilka niedźwiedzi tam zostało...  Nie wiem. Ja tam z najstraszniejszych widziałam lochy dzika z młodymi. ;P > >ból się zmniejsza, bo się przyzwyczajasz do poziomu bólu, który odczuwasz.> Ból to to, co odczuwasz. Dlatego nie można się do bólu przyzwyczaić, choć niektóre bóle można nieco "rozchodzić". Umierający na nowotwory często bardzo cierpią i nie sposób to uśmierzyć, a jedyne do czego się przyzwyczajają, to morfina.Nosz kurna, to co, ja jestem jakimś naturalnym mistrzem zen?  > >kobiety lepiej znoszą ból niż mężczyźni> Ciekawie byłoby się przekonać. I ustalić co znaczy "znosić ból".Hem, tu chodzi o stopnie bólu, z tego co nas uczyli... Wygląda to tak, że ogólnie, każdy ma swój, indywidualny, ale jak zrobiono badania, to okazało się, że kobiety mają zasadniczo wyższy próg bólu, a mężczyźni niższy. Za boga chińskiego nie przytoczę źródła, bo to było na zajęciach z 5 lat temu. Zapamiętałam, bo wykładowca strasznie się obśmiewał, że niby słaba płeć, a mogłaby każde tortury lepiej przejść... > >(Coś, kurna, czuję że żadne z nas drugiego nie przekona> Coś też tak czuję. A że na czucie nie ma się wpływu...  A, z tymi uczuciami to chyba tak chyba jest... jak z prawdą. I czymś jeszcze 
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Że jakie są zawsze dzieci?Lubiane. Bo nikt się ich nie boi. > pozbywałam się problemu. A niektórzy nie potrafią...Zauważ, że problem to nie uczucie. > Nosz kurna, to co, ja jestem jakimś naturalnym mistrzem zen?  Wszyscy mistrzowie zen są naturalni.  > Za boga chińskiego nie przytoczę źródła...Pytanie do mistrza zen: nosz kurna, a jak toczy się źródło? > A, z tymi uczuciami to chyba tak chyba jest... jak z prawdą.Chyba.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie wiem, dla mnie to opanowanie uczucia  Przyszedł mi do głowy jeszcze dowód logiczny. Mianowicie gdyby człowiek mógł sterować uczuciami, to mógłby wymyślić że chce odczuwać sprzecznie, co z samej definicji sprzeczności nie jest możliwe. Bo faktycznie nie da się jednocześnie czuć głodu i sytości albo słyszeć naraz ciszy i hałasu. A co będziemy czuli gdy "wysiłek sienie powiedzie"? Bo jeśli jedną z zamierzonych opcji, to niby którą, oraz wg jakiego klucza tę właśnie? .
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | |  | | erypis (92 punktów) | >>co rozumiesz przez to, że nie panujemy nad życiem emocjonalnym? >Że nie możemy sterować własnymi uczuciami. >.
Chodzi bardziej o wynurzanie się uczuć,ich znikanie i pojawianie się, również o intensywność uczuć. Wynurzające się z nas (tą część nas określę roboczo słowem "dusza")emocje lepiej lub gorzej ogarniam aktywnością myślowo - wyobrażeniową. Dopiero ta aktywność może oddziaływać na snujące się w duszy sennie uczucia, przepracowywać je, porządkować, zapanowywać nad częścią z nich. W życiu człowieka ważne jest również przeciwne oddziaływanie. Jakiś zespół myśli budujących określoną prawdę można przeniknąć uczuciem. Prawda ta poprzez to nabierze wymiaru indywidualnego, przyjmie barwę osoby wypowiadającej ją. Prawda może przyjąć np. formę poetycką ukazująca przy okazji specyficzny i indywidualny rodzaj głębi wypowiadającego.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> snujące się w duszy sennie uczuciaMyślę, że niespodziewane ukłucie szpilką wyrwałoby je z senności.  > Prawda może przyjąć np. formę poetycką ukazująca przy okazji specyficzny i indywidualny rodzaj głębi wypowiadającego.Poetyckie formy zwykle ukazują rodzaj głębi wypowiadającego. .
|
|
| | | | | | | | |  | | erypis (92 punktów) | >>co rozumiesz przez to, że nie panujemy nad życiem emocjonalnym? >Że nie możemy sterować własnymi uczuciami. >. Odpowiedź dla Osnowy i Elki Chodzi bardziej o wynurzanie się uczuć,ich znikanie i pojawianie się, również o intensywność uczuć. Wynurzające się z nas (tę część nas określę roboczo słowem "dusza")emocje lepiej lub gorzej ogarniam aktywnością myślowo - wyobrażeniową. Dopiero ta aktywność może oddziaływać na snujące się w duszy sennie uczucia, przepracowywać je, porządkować, zapanowywać nad częścią z nich. W życiu człowieka ważne jest również przeciwne oddziaływanie. Jakiś zespół myśli budujących określoną prawdę można przeniknąć uczuciem. Prawda ta poprzez to nabierze wymiaru indywidualnego, przyjmie barwę osoby wypowiadającej ją. Prawda może przyjąć np. formę poetycką ukazująca przy okazji specyficzny i indywidualny rodzaj głębi wypowiadającego.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Chodzi bardziej o wynurzanie się uczuć,ich znikanie i pojawianie się, również o intensywność uczuć. Wynurzające się z nas (tę część nas określę roboczo słowem "dusza")emocje lepiej lub gorzej ogarniam aktywnością myślowo - wyobrażeniową. Dopiero ta aktywność może oddziaływać na snujące się w duszy sennie uczucia, przepracowywać je, porządkować, zapanowywać nad częścią z nich.
Achem... czyli czuję gniew, zauważam go, mogę opanować. Pięknie, czyli jednak dałoby się?
>W życiu człowieka ważne jest również przeciwne oddziaływanie. Jakiś zespół myśli budujących określoną prawdę można przeniknąć uczuciem. Prawda ta poprzez to nabierze wymiaru indywidualnego, przyjmie barwę osoby wypowiadającej ją. Prawda może przyjąć np. formę poetycką ukazująca przy okazji specyficzny i indywidualny rodzaj głębi wypowiadającego.
A tu się zgubiłam... "przeniknąć uczuciem zespół myśli"?? Znielubić fakt, że chodniki zimą są śliskie? O_o
and that's it.
|
|
| | | | | | |  | | erypis (92 punktów) | >>Nad życiem emocjonalnym nie panujemy tak bardzo jak w życiu wyobrażeniowo-myślowym. >Wcale nie panujemy. >>Nasza świadomość emocjonalna jest na poziomie świadomości jaką mamy podczas marzeń sennych. W woli nasza świadomość bardzo głęboko śpi. >"Świadomość emocjonalna", świadomość w woli" - co za wynalazki? >.
Wszystko we Wszechświecie posiada świadomość. Nasza świadomość wyobrażeniowo - myślowa wyrasta ze specyficznego współdziałania z materią systemu nerwowego. Przyzwyczailiśmy się nazwać obszary do których nie sięga ta specyficzna świadomość dzienna, obszarami bez świadomości. Naszym systemem trawiennym, oddechowym zarządzają inne świadomości. Człowiekiem na jawie jesteśmy tylko w zakresie świadomości, dzięki której wydzieliliśmy się z Wszechświata. Mamy silne poczucie Ja i Świat. Ciałem naszym tkwimy mówiąc żargonem po uszy we Wszechświecie. Dlatego na szczęście świadomością jaką posiadamy nie możemy bezpośrednio oddziaływać na procesy życiowe naszego organizmu. Również nie mamy świadomości tkwiącej w siłach woli. Najpierw wyobrażenie, że poruszę ręką, nieświadomy ruch,ewentualnie jego obserwacja wyobrażeniowa, wyobrażenie końcowego ustawienia ręki. Nieraz nogi zaprowadzą nas do miejsca w odpowiednim czasie gdzie, przez rozpoznany przez nas tzw "przypadek", bardzo dużo zależy co w późniejszym czasie będzie związane z naszym życiem.
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>W woli nasza świadomość bardzo głęboko śpi. >nie mamy świadomości tkwiącej w siłach woli. Co więc w woli śpi, czy świadomość, której tam nie mamy? .
|
|
2 na 2 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | > >włączcie rozum i SAMI/bez pomocy Boga/ wymyślcie likwidację śmierci i zarazem starości....Róbmy to >szybko, gdyż czasu jest mało...
Gdyby człowiek wierzył w naukę zamiast boga to byli byśmy już nieśmiertelni.
|
|
 | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Gdyby człowiek wierzył w naukę zamiast boga to byli byśmy już nieśmiertelni.
Przepraszam, że jak? Z twojego postu nie zrozumiałem absolutnie nic. Co to znaczy "wierzyć w naukę"? Dlaczego bylibyśmy nieśmiertelni?
|
|
 | 1 na 1 | natalia_88gno (817 punktów) | > >>włączcie rozum i SAMI/bez pomocy Boga/ wymyślcie likwidację śmierci i zarazem starości....Róbmy to> >szybko, gdyż czasu jest mało...> Gdyby człowiek wierzył w naukę zamiast boga to byli byśmy już nieśmiertelni.Jesteś niemożliwy  Dużo wiesz i zauważasz, podziwiam tak młode, bystre rozumy, w czasach im nie sprzyjających. Religia zatrzymała ludzkość w rozwoju o jakieś 1000 lat. A jak rozumiesz pojęcie wierzyć w naukę? Jako dowiadywanie się informacji ?, bo przeciez w naukę się nie wierzy.
"Dobór naturalny działa, ponieważ jest to jednokierunkowy mechanizm kumulacji udoskonaleń"- Richard Dawkins. natalka_88gno
|
|
|  | 3 na 3 | Jankowski agnostyk (405 punktów) |
>Religia zatrzymała ludzkość w rozwoju o jakieś 1000 lat. >A jak rozumiesz pojęcie wierzyć w naukę? Jako dowiadywanie się informacji ?, bo przeciez w naukę się nie wierzy. >
Oczywiście że nie można wierzyć w naukę. Ale wyobraź sobie że ludzie od wieków modlą się codziennie po kilka razy, a jak by się dokształcali tyle razy ile by się modlili. Modlitwa do książek 3 razy dziennie. Co niedziele spotkania naukowe. Raz na rok pielgrzymki do instytutu Darwina. Właśnie o taki zabawny efekt mi chodziło. Taki jest sens "wierzyć" w naukę.
A tak na poważnie wystarczy teraz odrzucić boga i zrobić coś z biedą, przestępczością, polityką, itd Na miejsce kumoterstwa, religijnego czy politycznego ponastawiać technokratów. Polska szybko by się rozwinęła.
|
|
2 na 2 | plamka123 (-15 punktów) | Ludzie postrzegają śmierć jako cos złego niedobrego? Ale czy śmierć ma tylko negatywne cechy? Doszukać się cech pozytywnych w śmierci można wiele? Jakie? Gdyby nie śmierć ludzie cierpiący cierpieć musieli by nieskończenie. Gdyby nie śmierć ból trwał by wiecznie Gdyby nie śmierć było by nas tu zbyt dużo i nie pomieściliby my się na tej planecie Śmierć zabiera cały ból cale cierpienie zabiera wszystko nawet tortury Wierze ze śmierć jest jak sen z wyjątkiem ze się nigdy nie budzisz. Wierze ze każdym ludziom cierpiącym śmierć wynagradza im wszystko za te lata cierpienia i bólu.
Nieśmiertelność była by największym złem na tym świecie.[/color][/color][/color]
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|