Racjonalista - Strona głównaDo treści
Chusty i krzyżyki. Muzułmanie i chrześcijanie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-11-2009 14:06Jacek Tabisz (30006 punktów)Chusty i krzyżyki. Muzułmanie i chrześcijanie.
Ocena 8 na 8
Postanowiłem otworzyć ten topik z uwagi na dwa tematy popularne ostatnio na forum. Pierwszy z nich to umieszczanie krzyży w przestrzeni publicznej - jestem przeciwnikiem tego procederu. Drugi to stawianie praw żyjących w Europie muzułmanów poniżej praw żyjących w europie chrześcijan. Tym razem chciałbym omówić zagadnienie, jakim jest noszenie przez muzułmanki chust na głowach. Otóż zabronienia im w szkołach tego elementu stroju powinno iść w parze z zakazem noszenia przez uczniów związanych z innymi wyznaniami swoich symboli religijnych. Jeśli młoda muzułmanka nie może nosić chusty w szkole, powinno to iść w parze z zakazem noszenia na swoim ciele przez chrześcijan krzyżyków, a przez - na przykład sikhów - turbanów. Dopóki uczeń może nosić krzyżyk (lub mieć go na koszuli, czy w jakiejkolwiek innej formie), dopóty muzułmanka powinna mieć prawo nosić chustę.

Kolejne zagadnienie dotyczy tego, czy młode muzułmanki chcą nosić chusty. Odpowiedź nie jest prosta. Z moich rozmów wynika, że niektóre chcą (nawet wbrew woli rodziców), inne zaś wręcz przeciwnie. Nie zawsze jest to też związane z religią, gdyż jest to też pewien element tradycji kobieciego stroju, pokazywania swoich korzeni etc. Ale nawet w przypadku młodych muzułmanek zmuszanych do tego przez rodziny (być może jest to duża grupa, choć nie wiem, czy większościowa), czy można coś zrobić, dopóki chrześcijańscy rodzice mogą zmuszać swoje dzieci do praktyk religijnych? Czy komunia, chrzest są świadomie wybrane przez młodego człowieka? Wydaje mi się, że dopóki nie zaistnieje prawo zabraniające indoktrynacji religijnej nieletnich (również przez rodziców) nawet przypadki rodzinnego nakazu noszenia chusty przez muzułmanki muszą być przez prawo akceptowane (choć ja osobiście jestem przeciwko, tak samo jak nie popieram dokonywania chrześcijańskich inicjacji na osobach nieletnich).

Moim zdaniem zakaz chust obejmuje ogólną ingerencję w sposób ubierania się KAŻDEGO ucznia. Co wy na to?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

16-11-2009 15:22
 Ocena 14 na 14
awitu (7627 punktów)
> Otóż
>zabronienia im w szkołach tego elementu stroju powinno iść w parze z zakazem noszenia przez uczniów
>związanych z innymi wyznaniami swoich symboli religijnych. Jeśli młoda muzułmanka nie może nosić
>chusty w szkole, powinno to iść w parze z zakazem noszenia na swoim ciele przez chrześcijan
>krzyżyków, a przez - na przykład sikhów - turbanów.

Jacku zanim zaczniemy krzyczeć warto poznać fakty. Rozporządzenie, o którym mówisz zostało wydane 15 marca 2004 r. weszło w życie wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego we Francji - 2 września, zakazuje ono noszenia "ostentacyjnych" symboli religijnych w szkołach publicznych, w tym również hidżabu. Rozporządzenie to nie jest ograniczone do islamskich symboli, ale każdego który jest ostentacyjnie noszony. Mały krzyżyk na szyi tego rozporządzenia nie narusza, tak jak obecność koranu w tornistrze.


"Colorless green ideas sleep furiously"
17-11-2009 13:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Patrząc na to od innej strony, chusta niekoniecznie musi być symbolem religijnym, zaś krzyżyk nim jest. Mam wrażenie, że o tym co jest małe, a co większe decyduje preferowanie chrześcijaństwa. Bez trudu można sobie wyobrazić sytuację, gdy uczniowie znęcają się nad koleżanką muzułmanką eksponując małe, a jednak widzoczne krzyżyki.
17-11-2009 14:45 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>Patrząc na to od innej strony, chusta niekoniecznie musi być symbolem religijnym,

Owszem chusta nie musi, hidżab jednak takim symbolem jest ponieważ wynika z nakazu, którego podstawą jest Koran, a także prawo zwyczajowe.

Jacku warto by było byś zapoznał się z polityką Francji odnośnie Kościoła Katolickiego i dopiero potem zaczął krytykować władze francuskie za (ewentualne) preferowanie chrześcijaństwa. Wystarczy tak od czasów rewolucji do chwili obecnej. Polecam np obejrzeć konkordat jaki podpisała Francja z Watykanem - parę zapisów może Cię bardzo zadziwić

"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Od czasów rewolucji... Cóż, po upadku Napoleona Francja stała się jednym z bardziej katolickich krajów w Europie i kręgi związane z takim mocnym katolicyzmem istnieją do tej pory. Aby też zobaczyć siłę chrześcijaństwa w porewolucyjnej Francji wystarczy choćby poczytać Hugo, Rollanda i wielu innych pisarzy. Porównani na przykład z naszymi znanymi pisarzami, ci pierwsi wychodzą na jakichś apostołów. W kolonialnych krajach misjonarze francuscy byli najbardziej brutalni w swoich działaniach, najlepszym przykładem ich działań jest Północna Afryka.

Do dziś konkordat francuski stawia religię katolicką na uprzywilejowanej pozycji.
17-11-2009 16:03 
 Ocena 2 na 4
lotrek (14275 punktów)
>Od czasów rewolucji... Cóż, po upadku Napoleona Francja stała się jednym z bardziej katolickich krajów w Europie i kręgi związane z takim mocnym katolicyzmem istnieją do tej pory.
Francja nazywana była "najstarszą córką kościoła". Była...bo dzisiaj jest jednym z niewielu krajów europejskich, gdzie rozdział kościoła od państwa nie jest fikcją.
Rozdział ten tak dalece jest przestrzegany, że podczas ostatniej wizyty B16 we Francji, mer Paryża nie wydał nawet jednego centa na tą "imprezę". Wszystkie koszty pokryli wierni i sponsorzy. Jak wygląda religijność w dzisiejszej Francji można dowiedzieć się nawet z katolickich mediów:
Cytat:
Francja nie jest dziś społeczeństwem katolickim, a nawet nie jest już społeczeństwem chrześcijańskim.

www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1384

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-11-2009 16:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
pl.wikipedia.org/wiki/Wspólnota_Chemin_Neuf
pl.wikipedia.org/wiki/L'Arche
www.icp.fr/icp/
fr.wikiped(*)romaine_en_France#Statistiques
fr.wikiped(*)9tudiante_catholique_de_France
fr.wikiped(*)ement_eucharistique_des_jeunes
fr.wikiped(*)_sanctuaires_mariaux_de_France

Cytat:
(w roku 2003) 62% mieszkańców Francji UWAŻAŁO się za katolików, 6% za muzułmanów, 2% za protestantów i 1% za judaistów. 26% deklarowało, że nie należą do żadnej religii. Procentowa ilość katolików spadła (67% w 1994 do 62%), wzrosła muzułmanów (z 2% do 6%), jak i grupy bezreliginej (z 23% do 26%).


Jeśli chodzi o praktyki religijne, 25% Francuzów modli się codziennie, lub bardzo często, zaś 74% modli się rzadko lub wcale. 19% Francuzów oddaje się praktykom religijnym co tydzień lub raz w miesiącu, 24% jedynie z okazji ważnych świąt. Wśród francuskim muzułmanów: 28% praktykuje w meczetach co tydzień, lub raz w miesiącu


Wzięte z www.religioscope.info/article_146.shtml

Owe 5% na polskiej stronie katolickiej to misjonarskie przekłamanie
Ciężko też mówić, że Francja nie jest krajem chrześcijańskim skoro większość jej obywateli uważa się za chrześcijan (w 2003 roku 61%, do roku 2009 nie spadło to poniżej 50% zapewne)
17-11-2009 16:52 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>(w roku 2003) 62% mieszkańców Francji UWAŻAŁO się za katolików,
Co nie znaczy, że nie są nimi tylko z nazwy.
Po wizycie B16 zostało trochę ciekawych komentarzy:
Cytat:
Przed niedawną wizytą Benedykta XVI we Francji obawiano się, że może ona wzbudzić protesty i silne emocje. Zwłaszcza że swój udział w religijnej części wizyty zapowiedział prezydent Sarkozy, co w laickiej Francji uznano od razu za skandal. Tymczasem żadnego spontanicznego wybuchu protestów nie było. Na spotkania z papieżem przychodziły tłumy, zaś na antypapieskim mityngu pojawiło się zaledwie kilka osób.

...i co z tego wynika?
Cytat:
Można to uznać za pewien symptom odrodzenia religijności we Francji. Ale można też, z drugiej strony, argumentować, że papież i religia, jaką reprezentuje, stały się dla Francuzów sprawą obojętną. A tłumy witające Benedykta to po prostu tłumy ciekawskich, które przyszły podziwiać medialną ikonę, jaką stał się zwierzchnik Kościoła.

Cytat:
Byłoby błędem sądzić, że mamy do czynienia z odrodzeniem katolicyzmu - nic takiego nie ma miejsca. Dam bardzo konkretny przykład: podczas tego samego weekendu odbywało się święto "L'Humanité", stare święto partii komunistycznej. Ta partia prawie już nie ma zwolenników, jest żywym trupem. Ale na święto przyszły setki tysięcy ludzi. Innymi słowy komunistyczne święto czy wizyta papieża to nostalgiczne rytuały. Obchody czegoś, co kiedyś było żywe, ale już nie istnieje.

A tytuł brzmi "Papież nikogo nie obchodzi", więc i z religią nie jest lepiej. Francja to nie Polska...
www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=4057


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-11-2009 17:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Łatwo można zauważyć, że komentarz do wydarzeń, który przytoczyłeś, jest mocno zmanipilowany. Faktem jest, że prezydent Francji witał papieża, a Francuzi to zaakceptowali. Faktem jest, że wielu przybyło go zobaczyć. Po tym pojawia się argument o rzekomej niepopularności święta "L'Humanite" które jest wiązanie nie tylko z komunizmem, ale też lewicowością. Oczywiście postulowane przez wielu polityków ograniczenie sektora publicznego, oraz zasiłków etc., we Francji sprawiło, że "L'Humanite" musiało przyciągnąć rzesze. Sarkozy stara się usunąć wiele aspektów opiekuńczego państwa i jest to ogromnie palący temat dla wielu Francuzów.

Wyżej wspomnianiego "laicyzmu" bynajmniej Francuzom, ani autorowi "komentarza" nie zazdroszczę. Komentarz (komentarze), które przytoczyłeś są rzeczywiście "bardzo" ciekawe . Ja proponuję inny komentarz - najwyższy polityk we Francji wita papieża, wraz z nim wielu Francuzów, zaś protest przeciwko Benedyktowi, którego niektóre wypowiedzi i działania są bardziej niż skandaliczne, ściąga garstkę. Świadczy to o odradzaniu się katolicyzmu we Francji, co też widzę z mojej żabiej perspektywy - coraz częściej widuje się młode osoby z krzyżami na piersiach, a kościoły coraz mniej zieją (szczęśliwą) pustką.

A i jeszcze jedna rzecz. Można zaspokajać ciekawość owocującą spotkaniem z papieżem protestując przeciwko jego polityce. Na przykład wywieszając transparenty z ilością zmarłych na HIV mieszkańców Afryki, albo "Holocaust nie był zbrodnią wobec chrześcijaństwa! Wręcz przeciwnie drogi papo!". Jakoś przyszło mi to na myśl, nie wiem czemu...

Święto "L'Humanite" jest organizowane od 1930 roku i cieszy się niezmiennie dużą popularnością. Nie jest obecnie związane wprost z komunizmem, podobnie jak święto 1 Maja.

fr.wikiped(*)Fęte_de_l'HumanitĂŠ

fr.wikipedia.org/wiki/L'HumanitĂŠ

Dodam, że chciałbym, aby Francja była tak laicka jak o niej marzymy. Ale niekoniecznie prawda naszych marzeń o jakimś kraju stanowiącym dobry punkt odniesienia dla innych Europejczyków jest w pełni obiektywna.
17-11-2009 22:22 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Dodam, że chciałbym, aby Francja była tak laicka jak o niej marzymy. Ale niekoniecznie prawda naszych marzeń o jakimś kraju stanowiącym dobry punkt odniesienia dla innych Europejczyków jest w pełni obiektywna.
W grudniu ubiegłego roku, podczas Festiwalu Racjonalistycznego 2008, na konferencji jeden z wykładów prowadził dziennikarz francuski Jean Marc Schiappa (Libre Pensée), tematem jego wykładu była "Ciągłość i aktualność wolnej myśli we Francji". Po wykładzie został zasypany pytaniami właśnie o laickość Francji, rozdział Państwa od Kościoła. I opowiadał nam, jak to francuskie władzę z obawy o opinie publiczną, unikają wszelkich niepotrzebnych kontaktów z przedstawicielami różnych religii, organizacje religijne traktowane są tak, jak wszystkie inne organizację prywatne, mają charakter prywatny i żadna nie stoi ponad prawem. To od niego dowiedziałem się, że mer Paryża nie wydał ani centima na papieską wizytę i publicznie to podkreślał.
Nie mam najmniejszych powodów by mu nie wierzyć i chciałbym by podobnie było w Polsce.


Fotka z mojego filmu.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A co w takim razie z Sarkozym który spotkał papieża? I czy francuski podatnik rzeczywiście za to spotkanie nie płacił?

Władze unikają niepotrzebnych kontaktów... A jaka jest definicja potrzeby i jej braku? Dlaczego Francja ma podpisany konkordat?
18-11-2009 05:16 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>A co w takim razie z Sarkozym który spotkał papieża? I czy francuski podatnik rzeczywiście za to spotkanie nie płacił?
Pisałem o merze Paryża, prezydent Francji spotkał się z papieżem, jako "głową państwa".
Podczas wizyty B16 we Francji papież spotykał się z różnymi ludźmi i organizacjami, np. z Gminą Żydowską, że światem kultury. Jakie były tego koszty i kto za to zapłacił, tego oczywiście nie wiem.
PS. Za wizytę B16 w Krakowie między innymi ja zapłaciłem. Za jego ochronę, przygotowanie Błoń (budowa ołtarza), ulic i wiele innych rzeczy.

>Władze unikają niepotrzebnych kontaktów... A jaka jest definicja potrzeby i jej braku? Dlaczego Francja ma podpisany konkordat?
Konkordat nie jest niczym innym, jak umową międzynarodową. Nie znam szczegółów, ale francuski Konkordat na pewno nie jest tak niekorzystny dla Francji, jak ten zawarty z Polską. Na temat Konkordatu awitu sporo już Ci wyjaśniła:
Cytat:
Traktujesz Konkordat francuski jako ukłon w stronę Watykanu, a było odwrotnie. To była pierwsza próba wprowadzenia zwierzchności władz francuskich nad Kościołem na terenie Francji.
Zajrzyj do zapisów owego Konkordatu i do ustaw z 1905r, a nie powołuj się na samą nazwę.



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
To była pierwsza próba wprowadzenia zwierzchności władz francuskich nad Kościołem na terenie Francji.


A Richelieu, Mazarin, Ludwik XIV? Wtedy na przykład Państwo Papieskie nie miało nic do powiedzenia w przypadku mianowania biskupów. A tak zwana "niewola Avignonska"?

Nie sądzę, aby państwo laickie potrzebowało konkordatu... Istnieje wiele państw na świecie, również o korzeniach katolickich, które nie mają podpisanego konkordatu, co oznacza, że są bardziej laickie w polityce wewnętrznej i międzynarodowej. Bowiem z konkordatem jest podobnie jak z krzyżami na ścianach. Można zawsze zapytać - skoro konkordat, to dlaczego nie umowa z ajjatollachem szyickim, dlaczego nie traktat wyznaniowy z Dalajlamą, dlaczego nie umowa z ważnym mędrcem taoistycznym? Etc.
17-11-2009 17:05 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Ciężko też mówić, że Francja nie jest krajem chrześcijańskim skoro większość jej obywateli uważa się za chrześcijan (w 2003 roku 61%, do roku 2009 nie spadło to poniżej 50% zapewne)
Przecież my ateiści nie mamy nic do ludzi wierzących, czy to w Polsce, czy też we Francji. Dla nas jest ważna świeckość Państwa a tego Francuzom szczerze zazdrościmy.
Więc nie warto sprzeczać się o procenty, lecz zrobić wszytko, by u nas było podobnie.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-11-2009 17:27 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jestem jak najbardziej za. Byleby świeckość państwa była przestrzegana w tym samym stopniu przez wyznawców wszystkich wyznawanych w nim religii, nie zaś by jedny wyznawcy (chrześcijanie) wymuszali na innych wyznawcach (muzułmanach) większą "laicyzację". Jeśli nie ma być półksiężyców na ścianach szkół, to też oczywiście krzyży. Jeśli muzułmankom nie wolno zaznaczać swoim strojem przynależności religijnej, to również chrześcijanom. Skoro muzułmanka nie może mieć chusty na głowie, to i chrześcijanin krzyżyka na szyi. Zaś Korany, Biblie, krzyżyki i chusty mogą być schowane w szkolnym plecaku.
17-11-2009 19:27 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>Od czasów rewolucji... Cóż, po upadku Napoleona Francja stała się jednym z bardziej katolickich krajów w Europie i kręgi związane z takim mocnym katolicyzmem istnieją do tej pory. Aby też zobaczyć siłę chrześcijaństwa w porewolucyjnej Francji wystarczy choćby poczytać Hugo, Rollanda i wielu innych pisarzy. Porównani na przykład z naszymi znanymi pisarzami, ci pierwsi wychodzą na jakichś apostołów. W kolonialnych krajach misjonarze francuscy byli najbardziej brutalni w swoich działaniach, najlepszym przykładem ich działań jest Północna Afryka.
>Do dziś konkordat francuski stawia religię katolicką na uprzywilejowanej pozycji.

Jacku o czym my dyskutujemy, o polityce władz francuskich, czy o tym że społeczeństwo francuskie jest bardziej katolickie niż społeczeństwa np Niemiec czy Wielkiej Brytanii?

Nie powołuj się na literaturę, bo literatura nie stanowi argumentu w dyskusji na temat polityki państwa, a może świadczyć jedynie o sytuacji społecznej. Tak samo odnośnie działań misjonarzy, o ile pamiętam (musiałabym spojrzeć do książek, których obecnie nie mam pod ręką),nie istnieje żaden przepis władz francuskich nakazujący działalność misjonarską. Tę działalność podejmował Kościół, a nie władze francuskie. A dlaczego władze się nie przeciwstawiały? Ponieważ istniał realny rozdział Kościoła od państwa, a więc władza nie wtrącała się w działania misyjne. Drugim z powodów może być fakt, że mieszkańcy owych terenów nie byli traktowani jak obywatele francuscy, a raczej jako "podludzie". Pamiętajmy, że w tamtych czasach inaczej jednak pojmowano pewne pojęcia i aby zrozumieć działania trzeba brać pod uwagę kontekst historyczny.

Jeśli rozmawiamy o tym drugim to oczywiście, że we Francji jest więcej katolików niż w państwach ościennych, no ale zauważmy, że Francja nie dochowała się swego: Henryka VIII, Lutra czy Kalwina, a dodatkowo toczyła spory polityczne z ojczystymi krajami owych reformatorów. Francja wybrała inną drogę, zamiast reformacji poszła w stronę laicyzacji. I od tamtego czasu obserwujemy stały spadek liczby osób wierzących, a także powołań. W 2007 roku jako katolicy deklarowało się ok. 60%, ale zaledwie niewiele więcej niż 5% uczęszczało do Kościoła. Tych danych można przytaczać wiele.

Jednakże, wydawało mi się, że rozmawiamy o polityce władz. Już od czasów rewolucji, kiedy to zmniejszono władzę kleru, władze Francuskie stopniowo dążyły do autentycznego rozdziału państwa od religii. Mówisz o uprzywilejowaniu Kościoła Katolickiego względem innych wyznań, zauważmy drobny fakt, że Konkordat został podpisany w roku 1801, więc nie wymagaj od owego dokumentu współczesnych rozwiązań (choć w wielu zapisach jest on bardziej nieprzychylny względem Kościoła niż Konkordat, który Polska podpisała 200 lat później). Dalsze akty prawne podporządkowane są laicyzacji państwa na drodze tak zwanej - separacji wrogiej.
Aby mówić o polityce Francji trzeba przytoczyć tzw. prawo z 1905 roku, które oddziela państwo i Kościół. Na mocy tego prawa konkordat, o którym mówisz został wypowiedziany. A w latach 90tych ubiegłego wieku zaczęto wprowadzać takie ustawy jak ta o której mówiliśmy wcześniej. Francja XX -XXI wieczna nie przyznaje uprzywilejowanej pozycji Kościołowi Katolickiemu, a traktuje wszystkie religie w identyczny sposób, oddzielając je od państwa i instytucji państwowych.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
zauważmy drobny fakt, że Konkordat został podpisany w roku 1801,


A kto podpisał ów konkordat? Państwo, czy katolicy? I kto bronił wypisać się Francji z konkordatu? Sam fakt podpisania konkordatu (a nie podobnych umów z imamami, lamami, ajatollachami, przywódcami cerkwi, Dalajlamą) świadczy o niezbyt laickim podejściu państwa francuskiego.

Misjonarstwo katolickie w Północnej Afryce było wspierane aktywnie przez państwo, jak także armię francuską.
17-11-2009 19:48 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>A kto podpisał ów konkordat? Państwo, czy katolicy? I kto bronił wypisać się Francji z konkordatu? Sam fakt podpisania konkordatu (a nie podobnych umów z imamami, lamami, ajatollachami, przywódcami cerkwi, Dalajlamą) świadczy o niezbyt laickim podejściu państwa francuskiego.

Jacku to był wiek XIX, czytasz dużo książek z zakresu historii, więc powinieneś rozumieć kontekst historyczny. Nie wymagaj od od polityków żyjących dwieście lat temu, rozwiązań które stały się możliwe do wprowadzenia, dopiero w wyniku pewnych zmian społecznych które nastąpiły w kolejnym stuleciu. Sto lat później, został on wypowiedziany.
To tak jakby zarzucać średniowiecznym władzom niemieckim, że nie przyznawały praw wyborczych kobietom.

>Misjonarstwo katolickie w Północnej Afryce było wspierane aktywnie przez państwo, jak także armię francuską.

To muszę sprawdzić, pozwolisz że do tego wrócę gdy odświeżę sobie odpowiednią literaturę. Jakbyś mógł podać mi literaturę gdzie owe dane znalazłeś, to chętnie zajrzę i ustosunkuję się do tego.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Poszukam. Może znajdę coś, co można od razu z sieci poczytać. Natomiast nie rozumiem, dlaczego laicka Francja nadal (rok 2009) ma podpisany z kościołem konkordat.

Tutaj znalazłem trochę o dość szlachetnym Algierczyku, który walczył o wolność swojego kraju i był przy tym zdumiewająco ludzki w dobrym tego słowa znaczeniu:

en.wikipedia.org/wiki/Abd_al-Qadir
17-11-2009 20:37 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>Poszukam. Może znajdę coś, co można od razu z sieci poczytać. Natomiast nie rozumiem, dlaczego laicka Francja nadal (rok 2009) ma podpisany z kościołem konkordat.

Dziękuję.

Konkordat Francuski był podpisany nie dla Kościoła, a głównie dla Napoleona.
Dawał on między innymi głowie państwa francuskiego prawo mianowania biskupów. Obowiązywał on we Francji do 1905 r., gdy Francja zerwała go. W wyniku zerwania konkordatu, papież miał pełną swobodę mianowania biskupów we Francji, bez jakiegokolwiek porozumiewania się z rządem, które to porozumienie było wówczas regułą w bardzo wielu państwach.
A więc ta sprawa wymagała uregulowania, nie tylko na drodze ustaw państwowych, ale i na drodze umowy z Watykanem bo sprawa dotyczyła właśnie tego nieszczęsnego mianowania biskupów, majątków kościelnych itd.

Konkordat Francuski regulował stosunki państwo - Kościół, tak by władza miała zwierzchność w wielu sprawach nad Kościołem.

W styczniu 1813 Napoleon zmusił papieża do przybycia do Francji i podpisał z nim jeszcze bardziej korzystny dla siebie konkordat w Fontainebleau. Już po dwu miesiącach papież Pius VII oświadczył, że ten wymuszony konkordat nie obowiązuje. I nie wszedł on w życie.

Traktujesz Konkordat francuski jako ukłon w stronę Watykanu, a było odwrotnie. To była pierwsza próba wprowadzenia zwierzchności władz francuskich nad Kościołem na terenie Francji.

Zajrzyj do zapisów owego Konkordatu i do ustaw z 1905r, a nie powołuj się na samą nazwę.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Traktujesz Konkordat francuski jako ukłon w stronę Watykanu, a było odwrotnie. To była pierwsza próba wprowadzenia zwierzchności władz francuskich nad Kościołem na terenie Francji.


To jest nieprawda. Co z czasami Ludwika XIV, albo późnym średniowieczem.

Cytat:
W wyniku zerwania konkordatu, papież miał pełną swobodę mianowania biskupów we Francji, bez jakiegokolwiek porozumiewania się z rządem


Z konkordatem księży w wielu wypadkach obowiązuje prawo kościelne, a nie państwowe. Z drugiej strony na cóż "laicki" kraj miałby ingerować w swobodę kościoła przy wyborze biskupów???

Cytat:
Zajrzyj do zapisów owego Konkordatu i do ustaw z 1905r, a nie powołuj się na samą nazwę.


Zajrzałem. Skąd przekonanie, że bez konkordatu naturalną koleją rzeczy kościół byłby jeszcze bardziej uprzywilejowany jak z nim? Przecież starczy traktować księdza w sądzie i urzędzie podatkowym jak każdego innego obywatela. Tego konkordaty nie czynią, to odczyniają...
19-11-2009 14:09 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)

>To jest nieprawda. Co z czasami Ludwika XIV, albo późnym średniowieczem.

Masz rację źle się wyraziłam. Moim zdaniem jednak w przypadku Ludwika XIV możemy bardziej mówić o przyczynach politycznych i dążeniach absolutystycznych, niż działaniach które miały na celu laicyzację. Miały inną przyczynę, ale jak zwał tak zwał, masz rację nie były to pierwsze ustawy antykościelne.

>Z konkordatem księży w wielu wypadkach obowiązuje prawo kościelne, a nie państwowe. Z drugiej strony na cóż "laicki" kraj miałby ingerować w swobodę kościoła przy wyborze biskupów???

Po to by biskupami, nie zostawały osoby wrogie państwu, co patrząc na historię Europy nie wydaje się takie dziwne. I przypomnijmy, że w owym konkordacie znalazł się zapis o obowiązku złożenia przysięgi na wierność rządowi Francji. Dziękuję że uznałeś moje zdanie za kuriozalne, nie spodziewałam się tego, po osobie która domaga się rzetelności i neutralności światopoglądowej od historyków. Dobrym zwyczajem u historyka jest rozpatrywanie wydarzeń historycznych w ich kontekście, a nie w oderwaniu od niego.
Skoro już przywołałeś Ludwika XIV, to zobacz jak ważna była to kwestia w aspekcie wojny palatynackiej. Ważność owej kwestii nie traci na znaczeniu, patrząc np na działalność niektórych biskupów w Polsce.

>Zajrzałem. Skąd przekonanie, że bez konkordatu naturalną koleją rzeczy kościół byłby jeszcze bardziej uprzywilejowany jak z nim? Przecież starczy traktować księdza w sądzie i urzędzie podatkowym jak każdego innego obywatela. Tego konkordaty nie czynią, to odczyniają...

Księdza owszem, ale jak traktować Kościół jako instytucję? Jak traktować własność kościelną, finansowanie np remontów zabytków itd.
Gdyby Konkordat dawał tak uprzywilejowane miejsce Kościołowi we Francji jak twierdzisz, względem innych religii, nie podjęto by próby łagodzenia oskarżeń o prześladowania tylko jednego Kościoła, poprzez wydanie Artykułów Organicznych obejmujących kościoły protestanckie.

Podaj mi konkretne artykuły Konkordatu Francuskiego, których Twoim zdaniem lepiej by nie było. Tylko proszę byś uwzględnił, że ten Konkordat działa wraz z ustawami z 1905r. i dopiero wraz z nimi może być interpretowany, bo system prawny (wraz z umowami międzynarodowymi, a taką jest Konkordat) funkcjonuje jako całość. Od razu uprzedzę, że argumenty typu: zlikwidować kościół, lepsze by było państwo laickie nie podziałają, ponieważ mówimy o konkretnej sytuacji społeczni-politycznej, która doprowadziła do powstania owych aktów prawnych i o współczesnej sytuacji społeczno-politycznej w której owo prawo działa. Argumenty życzeniowe są nie na miejscu.

"Colorless green ideas sleep furiously"
19-11-2009 15:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
NIe gniewaj się Awitu. Dziwne wydaje mi się podkreślanie roli pierwszego konkordatu z roku 1801 jako odejścia od kościoła w stronę laickości. Było wręcz przeciwnie. Przecież przed 1801 rokiem Francja mocniej się odcięła od Kościoła. Konkordat z 1801 był powrotem w dawne koleiny.

Cytat:
Po to by biskupami, nie zostawały osoby wrogie państwu, co patrząc na historię Europy nie wydaje się takie dziwne. I przypomnijmy, że w owym konkordacie znalazł się zapis o obowiązku złożenia przysięgi na wierność rządowi Francji.


W laickim państwie takie rzeczy nie są potrzebne. Biskup jest obywatelem kraju i gdy staje się osobą publiczną, może wygłosić teksty wrogie swojej ojczyznie za co odpowiada w świetle prawa jak każdy obywatel. Dlaczego rząd laickiego kraju miałby zabiegać w szczególny sposób o wierność osób związanych z kultem religijnym? Dlaczego to miałoby obchodzić rząd laickiego kraju?

Cytat:
Księdza owszem, ale jak traktować Kościół jako instytucję? Jak traktować własność kościelną, finansowanie np remontów zabytków itd.


Kościół w laickim kraju należy traktować tak samo, jak się traktuje inne stowarzyszenia światopoglądowe i religijne. Własność kościelna powinna być opodaktowana tak samo, jak każda inna. Remont zabytków powinien być dofinansowywany w zgodzie z orzeczeniami ministerstwa kultury, niezależnie od tego, czy mamy doczynienia z zabytkiem kultury świeckiej, czy religijnej.

Zabytkowy kościół oczywiście nie powinien być burzony z uwagi na atrakcyjność działki. Lecz tam gdzie stoją nowe kościoły, a teren jest atrakcyjny, podatki od gruntu powinny być tak samo wysokie, jak w przypadku stojących nieopodal sklepów i biur. Kwestią zrzutki okolicznych katolików byłoby to, czy nowy kościół na drogim gruncie się utrzyma, czy też zostanie zburzony pod inną inwestycję.

Kościoły zabytkowe, wybudowane przed 100 - 200 latami powinny przejść na własność państwa i w czasie pomiędzy mszami (których ilość państwo uzasadniłoby ilością wiernych korzystających z danej budowli) powinny być do pełnej dyspozycji laickiego państwa, jako naprzykład domy kultury.

Już sam fakt istnienia konkordatu łamie zasady laickości państwa. Laickiemu państwu taki dokument nie jest potrzebny, a nawet mu szkodzi. Jeśli chodzi o relacje z Państwem Watykan, to jest ono w Uni Europejskiej, w strefie Schengen. Granice Francji i Watykanu są otwarte, waluta ta sama, zaś wzajemne relacje podmiotów gospodarczych opisuje prawo Francji, Włoch, Watykanu (jeśli jest jakieś możliwe do zaakceptowania przez laików, jeśli nie - starczą Włochy) oraz Uni Europejskiej.

Szukam i szukam, nie jest wcale łatwo zapoznać się z całą treścią konkordatu francuskiego. Przy okazji dowiaduję się, że w szkołach publicznych we Francji mogą się odbywać lekcje religii katolickiej.

Czy ustępstwo przy okazji konkordatu na rzecz protestantów dotyczy też muzułmanów i na przykład hinduistów? Szczerze wątpię. Natomiast z pewnością dotyczy judaizmu, bo judaistów jest tak mało, że zawsze mogą być włączani w prawo dla zachowania pozorów równości wyznań.
19-11-2009 16:30 
 Ocena 4 na 4
awitu (7627 punktów)
>NIe gniewaj się Awitu. Dziwne wydaje mi się podkreślanie roli pierwszego konkordatu z roku 1801 jako odejścia od kościoła w stronę laickości. Było wręcz przeciwnie. Przecież przed 1801 rokiem Francja mocniej się odcięła od Kościoła. Konkordat z 1801 był powrotem w dawne koleiny.

Nie gniewam się, ale trudno mi zaakceptować zarzucanie mi wygłaszania kuriozalnych stwierdzeń, skoro wygłasza to osoba która nie bierze pod uwagę uwarunkowań społeczno-politycznych. Historia to nie jedynie, data i wydarzenie - równie ważny, a śmiem twierdzić że nawet ważniejsze jest dlaczego to wydarzenie miało miejsce, co wpłynęło na jego kształt i jakie miało to skutki.

>W laickim państwie takie rzeczy nie są potrzebne. Biskup jest obywatelem kraju i gdy staje się osobą publiczną, może wygłosić teksty wrogie swojej ojczyznie za co odpowiada w świetle prawa jak każdy obywatel. Dlaczego rząd laickiego kraju miałby zabiegać w szczególny sposób o wierność osób związanych z kultem religijnym? Dlaczego to miałoby obchodzić rząd laickiego kraju?

Jest także urzędnikiem watykańskim, a jako taki podlega też jego prawu. Wybacz, ale to jest jedna z tych wyjątkowych sytuacji, gdzie religia jest zorganizowana i zhierarchizowana, a także na jej czele stoi głowa obcego państwa, dlatego też wymaga różnych od powszechnie przyjętych uregulowań prawnych. Wiem że chciałbyś inaczej, ale nasze życzenie nie przekreśli rzeczywistości.

Rozróżnij też teksty wrogie ojczyźnie, od tekstów/działań wrogich władzom państwowym. Zapis ten można po części porównać z dyplomatycznym exequatur i analogicznie można by spytać po co suwerennemu państwu owo prawo.

Moim zdaniem, zabiega między innymi dlatego, bo duża część obywateli kieruje się wskazówkami tejże osoby, a więc warto zabezpieczyć się, by tych wskazówek nie udzielała osoba wroga władzom państwowym.

>Kościół w laickim kraju należy traktować tak samo, jak się traktuje inne stowarzyszenia światopoglądowe i religijne. Własność kościelna powinna być opodaktowana tak samo, jak każda inna. Remont zabytków powinien być dofinansowywany w zgodzie z orzeczeniami ministerstwa kultury, niezależnie od tego, czy mamy doczynienia z zabytkiem kultury świeckiej, czy religijnej.

No i właśnie o tym mówiłam - argumenty życzeniowe. To co oboje uważamy, że powinno być, to są jedynie życzenia, ponieważ każdy chciałby by na świecie nie było np. głodujących ludzi, ale niestety to jest zależne od wielu czynników, nie tylko od naszego zdania. Jacku rozmawiajmy o realnej sytuacji, czyli jakie przepisy sprawiają że Francja jest/lub nie jest bardziej laickim krajem niż inne kraje Europejskie.
Bo o tym chyba była nasza dyskusja, a nie o tym jak ma wyglądać nasze wymarzone laickie państwo.

Francja nie jest idealnym laickim krajem, ale wskaż mi, które z państw Europejskich ma prawo bardziej wspierające laicyzację. Tego dotyczyła nasza dyskusja. Jeśli chcesz o tym podyskutować, o konkretnych istniejących zapisach prawnych z miłą chęcią podyskutuję, porównam je itd.

Jeśli masz ochotę dyskutować o tym jak moim/Twoim zdaniem powinno być, to raczej nie widzę sensu, ponieważ jest to czyste gdybanie, a poza tym raczej nie dojdziemy do wspólnych jednolitych marzeń, choć pewnie w wielu sprawach byśmy się zgodzili.
pozdrawiam


"Colorless green ideas sleep furiously"
19-11-2009 16:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą w zasadzie na 100%. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć konkordat francuski w jego obecnej postaci (bo z 1801 nie ma problemu, ale to nic nie da) i będę dalej o tym pisałem na nowym topiku. Temat Francji poruszyłem z dwóch przyczyn.

1. Francja służy jako latarnia morska innym europejskim laikom. Czy jednakże nie ma raf na wybrzeżu?
2. A skoro o rafach mowa. Duża ilość muzułmanów we Francji to nie lada problem. Czy rafy nie sprawiają czasem że mamy doczynienia z krucjatą, a nie procesem laicyzacji? Popatrzmy na proste fakty (które ujmę w postać fabularną, możliwą w rzeczywistości) - młoda muzułmanka siedzi w korytarzu pomiędzy lekcjami, bo jej koledzy są na lekcji religii katolickiej. Co jakiś czas mija ją inna młoda istota z krzyżem na piersi (na przykład 6 centymetrów na 4 centymetry). Dziewczyna nie myśli o roli kobiety w islamie. Bez chusty na głowie czuje się trochę naga. Zresztą i tak ją natychmiast założy wychodząc ze szkoły. Z gabinetu nauczycielskiego dobiega relacja z powitania papieża Benedykta przez Sarkozy'ego. Prezydent mówi, że religia katolicka jest potrzebna. Dziewczyna nerwowo zaciska dłoń na chuście schowanej w szkolnej torbie...

Dodajmy, że dziadek dziewczyny, algierski bohater spod Monte Cassino, uwierzył w Unię Francusko Algierską. W latach 60 walczył po stronie unistów, po czym de Gaulle zmienił nagle poltykę i dziadek, jako obywatel Francji odznaczony wieloma orderami wylądował wpierw na Korsyce, po czym w okolicach Marsylii. Nota bene niedawno mer Marsylii mówił na kanale telewizyjnym, że dopóki on jest merem nie pozwoli wybudować w mieście meczetu, choć w świetle konstytucji starczy 10 000 wyznawców. Niedawno w Marsylii powstało kilka kościołów protestanckich. Brat dziewczyny skończył prawo z wyróżnieniem, lecz pracuje w sklepie dalekiego wujka, bo z jego arabskim wyglądem nie mógł znaleźć nigdzie pracy. Brat jest ateistą, lecz dziewczyna, widząc co się dzieje, cieszy się z tego, że ojciec wychowuje ją tradycyjnie.
lotrek (14275 punktów)
>Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć konkordat francuski w jego obecnej postaci
Ja też szukam....
Pewny jesteś, że aktualnie Francja na podpisany Konkordat z Watykanem? Ja zaczynam mieć wątplowości:
Cytat:
Status Kościoła katolickiego w różnych krajach jest regulowany na trzy sposoby - na zasadach ogólnych przepisów o stowarzyszeniach (jak we Francji), na mocy ustaw o Kościołach i związkach wyznaniowych czasem połączonych z umowami między rządem a lokalnym Kościołem (jak było w PRL) lub na zasadach umowy międzynarodowej ze Stolicą Apostolską (czyli konkordatu), której zmiana wymaga negocjacji dyplomatycznych.

precyl.pl/(*)yrzucenie-polskich-ksiezy.html

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
19-11-2009 22:30 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć konkordat francuski w jego obecnej postaci
>Ja też szukam....

   Zajrzyjcie tutaj.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Placowniku . Niektóre regiony Francji objęte są innymi konkordatami, nie tylko Alzacja - Mozela. To znalazłem w innym miejscu. Jednakże status konkordatów tworzonych od 1801 po ustawie o rozdziale kościoła od państwa z 1905, którą zanegowano w roku 1923, nie jest jasny. Mam wrażenie, że to listek figowy konstytucjonalistów francuskich, choć w świetle ostatnich poczynań rządu republiki coraz mniej.

Swoją drogą nasuwa się ciekawe pytanie. Czy laickie państwo może być mniej laickie w niektórych swoich departamentach?
lotrek (14275 punktów)
>Mam wrażenie, że to listek figowy konstytucjonalistów francuskich, choć w świetle ostatnich poczynań rządu republiki coraz mniej.
Koniecznie chcesz widzieć sklerykalizowaną Francję.
Oprócz Alzacji, dochodzi jeszcze Lotaryngia, gdzie również obowiązuje poniemiecki Konkordat. Pewnie taka historyczna zaszłość.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na stronie w języku angielskim, którą przytoczył Placownik, pokazane jest jak Alzacki Konkordat rozszerza się na resztę republiki.

Nie jest tez jasne prawo Petaina stanowiące ukłon w stronę klerykalicazji Francji. Chyba dopiero we Francji dowiem się, czy zostało cofnięte.

Okręg Pirenejów z Lourdes też obowiązuje inne prawo. Ale znalazłem tylko jedną w miarę prawdopodobną wzmiankę na ten temat.
19-11-2009 22:16 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
> Dziewczyna nerwowo zaciska dłoń na chuście schowanej w szkolnej torbie...

Na miejscu tej dziewczyny zaciskałbym dłoń na zapalniku...

Łukaszewicz.
19-11-2009 22:36 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>uda mi się znaleźć konkordat francuski w jego obecnej postaci (bo z 1801 nie ma problemu, ale to nic nie da)
Nic z tego...nie znajdziesz, bo FRANCJA NIE MA PODPISANEGO KONKORDATU!
Cytat:
Relacje kościół-państwo reguluje tzw. prawo z 1905 roku, które oddziela państwo i Kościół; stulecie jego funkcjonowania niedawno obchodzono publicznie. Francja nie ma podpisanego konkordatu ze Stolicą Apostolską.

pl.wikiped(*)5›wiecie#Sytuacja_we_Francji
Chciałeś nam koniecznie udowodnić, że Francja nie jest taka laicka, jak twierdziliśmy i jednym z twoich argumentów był ponoć podpisany przez Francję Konkordat.
Musisz szukać innych argumentów....

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przytocz źródło francuskie. Ja nie znalazłem wcale na Francuskich stronach wzmianek, że ustawa z roku 1905 w pełni cofnęła konkordat. Wystarczy zobaczyć to samo co znalazłeś w polskiej wikipedii na francuskiej wikipedii i odrywając się od wikipedii przejść do stron watykańskich i francuskich.

www.concor(*)b_header_id=2181&order=kb_rank ASC&kb_id=13821
lotrek (14275 punktów)
>Przytocz źródło francuskie. Ja nie znalazłem wcale na Francuskich stronach wzmianek, że ustawa z roku 1905 w pełni cofnęła konkordat.
Sorry, nie znam francuskiego. Jednak Francja jako całość nie podpisała Konkordatu z Watykanem. Po wojnie uległy zmianom granice i Francja przejmując nowe tereny, przyjęła je z dobrodziejstwem inwentarza. Dlaczego nie wypowiedziała na tych terenach poniemieckiego Konkordatu, może chciała nastawić przychylnie miejscową ludność. To oczywiście moje przypuszczenie....znowu trzeba będzie poszukać jakichś źródeł.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
20-11-2009 11:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Po restytucji monarchii burbońskiej król Ludwik XVIII zawarł w 1817 r. konkordat z tymże Piusem VII, przywracający wiele elementów przedrewolucyjnej sytuacji Kościoła Katolickiego we Francji. Jednak parlament francuski stanął w obronie przywilejów władców państwa i konkordatu z 1817 r. nie ratyfikował. Po przegranej wojnie w 1870 r. Francja zmuszona została do oddania Niemcom Alzacji i Lotaryngii. Cesarz niemiecki chętnie wszedł na ich terenie w przywileje konkordatu z 1801 r. Gdy jednak Francja odzyskała w 1918 r. te ziemie, laicki prezydent Republiki nie miał oporów przeciwko stosowaniu nadal w Alzacji i Lotaryngii nieobowiązującego już we Francji konkordatu z 1801 r. Na jego podstawie prezydent usunął niemieckich biskupów i mianował na ich miejsce Francuzów. W 1921 r. doszło, bez formalnego uchylenia konkordatu z 1801 r., do wysłania przez watykański Sekretariat Stanu (papieski resort spraw zagranicznych) uzgodnionej uprzednio noty do rządu francuskiego, stwierdzającej, że na całym terytorium francuskim papież będzie mianował biskupów po upewnieniu się, że rząd francuski nie zgłasza zastrzeżeń politycznych do osoby nominata.


z:
www.wybory(*)rylewicy/index_stud.php?num=80
16-11-2009 17:17
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>Wydaje mi się, że dopóki nie zaistnieje prawo zabraniające indoktrynacji religijnej nieletnich (również przez rodziców)...

To zasadnicza kwestia, związana ze zmianą stosunku do człowieka, dziecka w szczególności: Żadna menda nie może rościć sobie prawa do własności wobec ludzi, ani rodzic, ani organizacja, ani ktokolwiek inny. Nikt nie ma prawa do tatuowania ludzkiego mózgu żadną ideologią. Religijna indoktrynacja powinna być traktowana na równi z pedofilią.
16-11-2009 18:53 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Nikt nie ma prawa do tatuowania ludzkiego mózgu żadną ideologią. Religijna indoktrynacja powinna być traktowana na równi z pedofilią.
Duży plus za pobożne życzenia
To chyba już nie za mojej kadencji na tym najpiękniejszych światów. Obawiam się, że nawet moje wnuki tego nie doczekają.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
tavv (15 punktów)
>To zasadnicza kwestia, związana ze zmianą stosunku do człowieka, dziecka w szczególności: Żadna menda nie może rościć sobie prawa do własności wobec ludzi, ani rodzic, ani organizacja, ani ktokolwiek inny. Nikt nie ma prawa do tatuowania ludzkiego mózgu żadną ideologią.

Oczywiście oprócz tej jedynej słusznej ideologii "racjonalistycznej", czyż nie?

A może zwyczajnie nie zdajemy sobie sprawy, że jakiekolwiek zdanie traktujące o "uwolnieniu" od danej kultury jest wypowiedziane w ramach tejże kultury i że "czysty", "wolny", "neutralny" stan człowieka jest wewnętrznie sprzecznym urojeniem?

Inaczej nie potrafię wytłumaczyć tak przerażającej hipokryzji co poniektórych "racjonalistów", którzy najwyraźniej na tyle wnikliwie studiowali praktyki swoich oponentów ze średniowiecza, że postanowili samemu przedsięwziąć wprowadzenie ich w życie.
16-11-2009 23:16 
 Ocena 7 na 7
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Nikt nie ma prawa do tatuowania ludzkiego mózgu żadną ideologią.
> Oczywiście oprócz tej jedynej słusznej ideologii "racjonalistycznej", czyż nie?

"Myśl samodzielnie, krytykuj, nie bój się pytać, wątpić, kwestionować".
Doprawdy - kim trzeba być, żeby obawiać się tej straszliwej "ideologii"?

A zauważmy, że spośród towarów dostępnych na "rynku idei" wyróżnia się ona rzadkim mechanizmem autoweryfikacji. Nie pasi koledze wpajany przez rodziców racjonalizm? Zakwestionuj, skrytykuj i odrzuć. Wybierz sobie coś innego.

Dlaczego - biorąc pod uwagę różnorodność dostępnego na "rynku idei" asortymentu - jakoś zazwyczaj wygrywają te wbijane do łba za młodu?

> (...) wnikliwie studiowali praktyki swoich oponentów ze średniowiecza

Nie zapominajmy o Hitlerze i Stalinie.
tavv (15 punktów)
>"Myśl samodzielnie, krytykuj, nie bój się pytać, wątpić, kwestionować".
>Doprawdy - kim trzeba być, żeby obawiać się tej straszliwej "ideologii"?

Czyli jednak "ideologii"? Przyznam, że to uspokaja.

>A zauważmy, że spośród towarów dostępnych na "rynku idei" wyróżnia się ona rzadkim mechanizmem autoweryfikacji. Nie pasi koledze wpajany przez rodziców racjonalizm? Zakwestionuj, skrytykuj i odrzuć. Wybierz sobie coś innego.

Żadna ideologia nie zakłada możliwości oderwania się od niej w ramach jej samej. Nawet tak symulująca "neutralność" jak racjonalizm. Więc nie ma racjonalnego "wyjścia" z racjonalizmu. To jest sprzeczne u fundamentów samej koncepcji każdej ideologii. I nic złego automatycznie z tego nie wynika, mam jednak dwa zastrzeżenia:

- hipokryzja, o której wspomniałem, czyli niczym nieuargumentowana "wyższość" formalna racjonalizmu, traktowanie go nie jako systemu formalnego opartego na pewnych aksjomatach i wyprowadzającego z nich określone wnioski, ale jako stanu "neutralnego" w sposób absolutny, co jest absurdem do potęgi.

- postulowanie agresywnej interwencji państwa w tak prywatne i intymne sfery życia ludzkiego, jak rodzina, wychowanie, kultura. Zarzut zarówno w kontekście sprzeniewierzenia się humanizmowi, prawu człowieka do wolności religijnej i kulturowej, jak i - po raz kolejny - hipokryzji, "widzieliśmy już to kiedyś".

>Dlaczego - biorąc pod uwagę różnorodność dostępnego na "rynku idei" asortymentu - jakoś zazwyczaj wygrywają te wbijane do łba za młodu?

Tak banalne pytanie nie wymaga chyba odpowiedzi. To nie jest kwestia treści danych ideologii, ale odpowiednich "zasad gry" między nimi, które zresztą w większości same określają. Ja też nie odnoszę się pozytywnie do katolicyzmu i postulowanego przezeń modelu wychowania, światopoglądu. Ale szanuję jego prawo do istnienia.

>Nie zapominajmy o Hitlerze i Stalinie.

Cóż - analogia wciąż poprawna.
17-11-2009 09:27 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Żadna ideologia nie zakłada możliwości oderwania się od niej w ramach jej samej.

Z tym że jedna mówi "droga wolna", a druga karze śmiercią za apostazję.

> hipokryzja, o której wspomniałem, czyli niczym nieuargumentowana "wyższość" formalna racjonalizmu

Ależ proszę, już argumentuję. Chyba zgadzamy się, że jakiś software na ten ludzki hardware trzeba wgrać - bo inaczej zafundujemy sobie regres cywilizacyjny. No więc skoro już coś z tego "rynku idei" wybieramy, to wybierzmy system ekonomiczny i możliwie nieinwazyjny. A także, co istotne, nie prowadzący do patologii.

Wszelkie ideologie dogmatyczne i opierające się na niekwestionowanych autorytetach prowadzą do patologicznego społeczeństwa, w którym "ideologicznie zmotywowane" owieczki są strzyżone przez bardziej cynicznych pasterzy. Ideologia "samodzielnego, krytycznego myślenia", prowadząca do społeczeństwa egalitarnego, jest tu ewidentnie "wyższa formalnie", co było do wykazania.

> postulowanie agresywnej interwencji państwa w tak prywatne i intymne sfery życia ludzkiego, jak rodzina, wychowanie, kultura.

Czy ktoś Ci zabrania wieszania krzyży w domu? Możesz nawet żonę ubierać w worek, jeżeli macie taką fantazję. Ale państwo jak na razie mamy świeckie, więc kiedy posyłasz córkę do publicznej szkoły to jej uprzejmie woreczek z główki zdejmij, żeby się dziecku mogły horyzonty nieco poszerzyć.

I owszem - agresywnie odmawiam Ci prawa do ubierania dzieci w worki, podobnie jak odmawiam Ci prawa do wykorzystywania ich seksualnie czy niedopuszczania ich do systemu powszechnej edukacji.

>> Dlaczego (...) jakoś zazwyczaj wygrywają te wbijane do łba za młodu?
> Tak banalne pytanie nie wymaga chyba odpowiedzi.

No to zapytaj np. papieża, czy jego religia ma tylu zwolenników dlatego, że jest "jedyną prawdziwą", czy z powodu prania mózgów dzieciom.

> Ja też nie odnoszę się pozytywnie do katolicyzmu (...) Ale szanuję jego prawo do istnienia.

Wycofanie symboliki z państwowych urzędów nie zagraża chyba istnieniu religii?

>> Nie zapominajmy o Hitlerze i Stalinie.
> Cóż - analogia wciąż poprawna.

Rzeczywiście, jak już się uda pościągać krzyżyki to następnym krokiem będą obozy koncentracyjne dla wierzących. Przejrzałeś nasze niecne plany. Chyba rozumiesz, że teraz niestety musimy Cię zabić? Śmiechem.
17-11-2009 10:10 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To nie jest kwestia treści danych ideologii, ale odpowiednich "zasad gry" między nimi, które zresztą w większości same określają.

   Podoba mi się podejście do życia, jak do gry.
   Można założyć, że wartością bazową planszy jest wolność, rozumiana, jako świadomość tej wolności u gracza.
   Jako podstawową zasadę gry można przyjąć chęć.

   Ruchem wstępnym jest chęć do gry, oraz chęć zaakceptowania faktu, że gra się dla przyjemności, bo innej wygranej nie ma.

   Jednym z posunięć może być przemyślenie tezy, czy racjonalizm jest ideologią (bo uważam, że nie jest), czy tylko, (aż) możliwością wyboru, wówczas słuszne skądinąd zdanie:
>"Żadna ideologia nie zakłada możliwości oderwania się od niej w ramach jej samej"

   ... można wywalić w kibel i otwierają się nowe możliwości, które można sobie nazwać według chęci, lub w ogóle nie nazywać.

   Truizmem jest, że te, nowe możliwości są osadzone w starej kulturze, ale nowe konfiguracje wartości i priorytetów dają zupełnie inne produkty finalne.

   Dla mnie to ciekawa gra.

   Określam się racjonalistą tylko na użytek zewnętrzny, bo do mojego sposobu percepcji rzeczywistości bardziej pasuje ksywka wolnomyśliciel.
lee666 (73 punktów)
>> (...) wnikliwie studiowali praktyki swoich oponentów ze średniowiecza
>Nie zapominajmy o Hitlerze i Stalinie.

Stalin był oponentem ateizmu.
Ciekawy punkt widzenia.
Nowatorski.
17-11-2009 22:11 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Znany racjonalista Dżugaszwili był oczywiście po naszej stronie, ktoś sugerował inaczej?
Ja tylko uzupełniłem oczywiste źródła naszej inspiracji - Inkwizycja, Hitler, Stalin.
Ich to praktyki wnikliwie studiujemy, żeby ostatecznie rozwiązać kwestię katolicką.
18-11-2009 03:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mnie uczył Czingis Han i później zapisałem się na kursy do Timura. Ten ostatni był prekursorem ekologii, choć trochę mieszał, bo uparł się, żeby wszystkie środowiska zamieniać w stepy. Lecz cóż, od czegoś trzeba zacząć. W każdym bądź razie nie lubił murów, uważał, że psują krajobraz.
18-11-2009 20:16 
 Ocena 1 na 1
lee666 (73 punktów)
Czingis Han - Błyskotliwie ale krótko.
Timur przynajmniej imperium zostawił.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiem, dlatego musiałem zmienić nauczyciela w toku studiów...
lee666 (73 punktów)
Dzięki Padre za objaśnienie. Szanuję walkę z otwartą przyłbicą.
Są jednak szkoły uczące chytrości lisa, podobno skuteczniejsze.
17-11-2009 09:05 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Oczywiście oprócz tej jedynej słusznej ideologii "racjonalistycznej", czyż nie?

Racjonalizm jest dla mnie pewną metodą myślenia, a nie jakąś dogmatyczną treścią (np. katechizm kościoła katolickiego).

>A może zwyczajnie nie zdajemy sobie sprawy, że jakiekolwiek zdanie traktujące o "uwolnieniu" od danej kultury jest wypowiedziane w ramach tejże kultury i że "czysty", "wolny", "neutralny" stan człowieka jest wewnętrznie sprzecznym urojeniem?

Nie myślę o "czystym" stanie człowieka. Jesteśmy skazani na kulturę, ale nie na jakąś konkretną, np. zdominowaną przez faszyzm czy chrześcijaństwo. Kultura, w przeciwieństwie do natury, jest dziełem wolności człowieka, a nie systemem działań zaprogramowanych przez speców (od polityki czy religii). Człowiek powinien mieć wybór nie tylko koloru skarpetek, ale również działań tworzących jego kulturę. Dlatego (np.)odrzucam religijną indoktrynację dziecka przez rodziców.

>Inaczej nie potrafię wytłumaczyć tak przerażającej hipokryzji co poniektórych "racjonalistów", którzy najwyraźniej na tyle wnikliwie studiowali praktyki swoich oponentów ze średniowiecza, że postanowili samemu przedsięwziąć wprowadzenie ich w życie.

Nie dyskutujemy o "racjonalistach" lecz racjonalistach.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą Diogenesie, ale to już nie w naszych czasach. Ilość ludzi rozumiejących potrzebę uwolnienia nieletnich od indoktrynacji powinna być dużo, dużo większa niż dzisiaj, aby można było rozważać ochronę nieletnich przed "Jedynie Słusznymi".
lotrek (14275 punktów)
>Jeśli młoda muzułmanka nie może nosić
>chusty w szkole, powinno to iść w parze z zakazem noszenia na swoim ciele przez chrześcijan
>krzyżyków, a przez - na przykład sikhów - turbanów. Dopóki uczeń może nosić krzyżyk (lub mieć go na
>koszuli, czy w jakiejkolwiek innej formie), dopóty muzułmanka powinna mieć prawo nosić chustę.
Całkowicie się z Tobą zgadzam, co innego jest wieszanie krzyży w klasach publicznych
szkół (czy jakichkolwiek innych symboli powszechnie uznawanych za religijne) a co innego noszenie rzeczy związanych z religią danego ucznia. Co jednak będzie gdy rodzice muzułmańscy zaczną ubierać swoje córki w burqa (zakrywa całą twarz kobiety łącznie z oczami, które znajdują się za siatką)? Po ortodoksyjnych muzułmanach można się i tego spodziewać.
A nigdy nie wiadomo, kto pod takim strojem jest ukryty.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
16-11-2009 19:57 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>nigdy nie wiadomo, kto pod takim strojem jest ukryty.
>Religia jest opium ludu (K. Marks)

Wiadomo - ktoś naćpany opium.
17-11-2009 13:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście symbole w przestrzeni publicznej to zupełnie co innego od tych obecnych w strojach. Burqa nie powinna być przyjęta, gdyż przeszkadza w lekcjach, ale chusta musi być dozwolona wszędzie tam, gdzie krzyżyk (nawet bardzo maleńki) jest dozwolony. Wydaje mi się, że to dość ważne zagadnienie, bo w kraju, gdzie uczeń może wnosić symbole religii chrześcijańskiej, nie może zaś wnosić symboli religi muzułmańskiej mamy doczynienia z krucjatą, a nie procesem laicyzacji.

To dodam jeszcze raz, na wszelki wypadek, że za najmądrzejsze rozwiązanie uważam zakac indoktrynacji religijnej niepełnoletnich, ale jest to niemożliwe do wprowadzenia, gdyż 80 - 90% ludzi zamieszkujących tę planetę to wyznawcy.
17-11-2009 13:58 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Oczywiście symbole w przestrzeni publicznej to zupełnie co innego od tych obecnych w strojach. Burqa nie powinna być przyjęta, gdyż przeszkadza w lekcjach, ale chusta musi być dozwolona wszędzie tam, gdzie krzyżyk (nawet bardzo maleńki) jest dozwolony. Wydaje mi się, że to dość ważne zagadnienie, bo w kraju, gdzie uczeń może wnosić symbole religii chrześcijańskiej, nie może zaś wnosić symboli religi muzułmańskiej mamy doczynienia z krucjatą, a nie procesem laicyzacji.

Tak jak krzyż w polskich szkołach i urzędach jest symbolem dominacji KK (a tłumaczy się, że jest to tylko symbol religijny), tak chusta na głowie muzułmańskiej kobiety jest symbolem jej niższej pozycji społecznej w stosunku do mężczyzny (a tłumaczy się, że jest to tylko symbol religijny).

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-11-2009 14:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Krzyż nie jest tylko symbolem dominacji KK, ale całego PATRIARCHALNEGO chrześcijaństwa. Chrystus, ani Jahwe nie byli płci żeńskiej, ukrzyżowany jest facet. Kobieta nie może być księdzem.

Ja wcale nie uważam, że noszenie przez nieletnich chust, czy krzyżyków jest w pożądku. Ale nie można zabronić chust, nie zabraniając krzyżyków. Ja chrześcijańskich krucjat nie mam zamiaru popierać!
17-11-2009 14:23 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Krzyż nie jest tylko symbolem dominacji KK,

W polskich szkołach i urzędach, jest.

>ale całego PATRIARCHALNEGO chrześcijaństwa. Chrystus, ani Jahwe nie byli płci żeńskiej, ukrzyżowany jest facet. Kobieta nie może być księdzem.

To prawda, ale nie w tak jaskrawy sposób przedstawiana. Krzyżyki noszą wszak przedstawiciele płci obojga.

>Ja wcale nie uważam, że noszenie przez nieletnich chust, czy krzyżyków jest w pożądku. Ale nie można zabronić chust, nie zabraniając krzyżyków. Ja chrześcijańskich krucjat nie mam zamiaru popierać!

Jacku, ja też nie mam takiego zamiaru. Ta sprawa jest dyskusyjna, nie przeczę, ale w tym przypadku prawo do wolności wyrażania przekonań religijnych, jest wykorzystywane do dyskryminacji kobiet.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Problem w tym, że niektóre muzułmanki czują się bardziej dyskryminowane zakazem noszenia chusty, niż nakazem. Zwłaszcza w szkole, gdzie muszą ubierać się inaczej, niż przez resztę dnia, bo przecież nie ma prawa zakazującego indoktrynacji religijnej nieletnich. Poza tym chusta to nie burqa. Zdarzają się muzułmanki w spódniczkach mini, a jednak przywiązane do noszenia chusty. Spotkałem ateistkę wyrastającą ze środowisk muzułmańskich, która - słusznie - uznała nieproporcjonalną relację krzyż - chusta w szkołach francuskich za krucjatę (nie proces laicyzacji) i była za noszeniem chusty przez jej córkę, która poza tym z islamem nie miała nic wspólnego. Chodziło o podkreślenie korzeni arabskich i prawo do równości dla wszystkich obywateli Francji.

I wogóle, nie mówię przecież, że laicka szkoła powinna zmuszać muzułmanki do noszenia chust. Powinna na to pozwalać (dopóki chrześcijanom pozwala na noszenie krzyżyków) tym, które chcą, czy to zmuszone przez rodzinę (tak jak chrześcijańskie dzieci są chrześcijańskie) czy to z własnego wyboru (co też się zdarza, dzieci potrafią być bardziej religijne od rodziców, również u muzułmanów - za sprawą kolegów, albo natknięcia się na natchnionego imama/kaznodzieję).
17-11-2009 15:12 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Problem w tym, że niektóre muzułmanki czują się bardziej dyskryminowane zakazem noszenia chusty, niż nakazem.

Oto siła indoktrynacji.

>Zwłaszcza w szkole, gdzie muszą ubierać się inaczej, niż przez resztę dnia, bo przecież nie ma prawa zakazującego indoktrynacji religijnej nieletnich. Poza tym chusta to nie burqa. Zdarzają się muzułmanki w spódniczkach mini, a jednak przywiązane do noszenia chusty. Spotkałem ateistkę wyrastającą ze środowisk muzułmańskich, która - słusznie - uznała nieproporcjonalną relację krzyż - chusta w szkołach francuskich za krucjatę (nie proces laicyzacji)
i była za noszeniem chusty przez jej córkę, która poza tym z islamem nie miała nic wspólnego. Chodziło o podkreślenie korzeni arabskich i prawo do równości dla wszystkich obywateli Francji.

A ja nie pochwalam takiego działania. Ta kobieta zapewne nie jest dyskryminowana ze względu na płeć, a swoją demonstracją przyczynia się do utrwalania dyskryminacji innych kobiet.

>I wogóle, nie mówię przecież, że laicka szkoła powinna zmuszać muzułmanki do noszenia chust.

Szkoła nie musi ich do niczego zmuszać. O to już dba skrajnie patriarchalne środowisko, w którym się wychowują. Laicka szkoła jest być może jedynym miejscem, w którym te dziewczynki mogą się poczuć jak równoprawny podmiot społeczności. Mają szansę zobaczyć, jak to jest, nie być kimś gorszym. Jeśli tego nie zaznają, nigdy nie będą mogły świadomie zadecydować o kształcie swojej przyszłości.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A problem antykoncepcji i seksualizmu w chrześcijaństwie? Czy nie jest on jeszcze bardziej wymierzony w kobietę, która ponosi większy ciężar ciąży z niechcianym, przypadkowym partnerem? Albo też, jako mężatka, będąc matką po raz dziesiąty? W islamie do niedawna antykoncepcja była czymś zupełnie normalnym, zaś seks małżeński nie podlegał ocenie jako coś grzesznego. Teraz niektóre "autorytety" biorą z chrześcijanstwa różne fanatyczne nowinki, bo im fanatyczniej tym lepiej...

Pokazywanie muzułmankom wyzwolonej i równoprawnej kobiecości nie powinno polegać na zmuszaniu ich do ubierania się w przyjęty przez kulturę chrześcijańską sposób wśród kolegów i koleżanek swobodnie (i nieraz złośliwie) demonstrujących krzyże na swoich piersiach. To jest moim zdaniem krucjata, a nie dbałość o dobre samopoczucie muzułmańskich uczennic. Ja też nie pochwalam uczenia młodych dzieci z muzułmańskich rodzin "Jedynie Słusznej Wiary", ale tak samo nie popieram chrzcin, komunii i bierzmowań.

Środowisko chrześcijańskie jest tam samo patriarchalne jak muzułmańskie. Jeśli w Paryżu tego tak dobrze nie widać, to widać lepiej na Korsyce, albo w mniejszych francuskich miasteczkach i na wsi. A tam też dzieci chodzą do szkoły i są mniejszości religijne.
17-11-2009 15:28 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>A problem antykoncepcji i seksualizmu w chrześcijaństwie? Czy nie jest on jeszcze bardziej wymierzony w kobietę, która ponosi większy ciężar ciąży z niechcianym, przypadkowym partnerem? Albo też, jako mężatka, będąc matką po raz dziesiąty? W islamie do niedawna antykoncepcja była czymś zupełnie normalnym, zaś seks małżeński nie podlegał ocenie jako coś grzesznego. Teraz niektóre "autorytety" biorą z chrześcijanstwa różne fanatyczne nowinki, bo im fanatyczniej tym lepiej...

Ależ przyznaję Ci tu całkowitą rację.

>Środowisko chrześcijańskie jest tam samo patriarchalne jak muzułmańskie. Jeśli w Paryżu tego tak dobrze nie widać, to widać lepiej na Korsyce, albo w mniejszych francuskich miasteczkach i na wsi. A tam też dzieci chodzą do szkoły i są mniejszości religijne.

Chcesz przez to powiedzieć, że Francja to bardziej katolicki kraj niż Polska? Bo polskiej patriarchalności, daleko do muzułmańskiej.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-11-2009 15:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Często bywam we Francji i choć ilość praktykujących katolików jest tam niska, to myślę, że prawdziwich laików nie ma tam zbyt wielu. Pozycja kobiety, zwłaszcza na południu, jest taka jak w bardziej zacofanych regionach Włoch. Nie należy, moim zdaniem, zbyt przeceniać francuskiego laicyzmu, o czym - moim zdaniem - świadczy dyskryminowanie muzułmanów na rzecz katolików.

Dodam jeszcze raz, że bynajmniej nie bronię islamu, ani patriarchalizmu tejże religii. Po prostu proces laicyzacji powinien być wymierzony równo we wszelkie przejawy religijności, a nie preferować chrześcijan. Ewangelie są w oczywisty sposób antykobiece, Stary Testament również, Koran też, ale gdyby zastanowić się co bardziej, wcale nie Koran wygrałby w takich zawodach. Ale to przeszłość - zgoda. Noszenie chust przejęte zostało z chrześcijańskiego Bizancjum. Koran mówi tylko o zakryciu głowy w czasie modlitwy (ostrzega też przed tym, aby nie trwała ona zbyt długo, jest w Koranie zakaz przesadnej dewocji, aż ciężko uwierzyć ). Być może dzisiaj ogół muzułmanów jest bardziej szowinistyczny od ogółu chrześcijan (pamiętajmy jednak, że są to też Grecy, Etiopowie, Argentyńczycy, Gruzini, Sycylijczycy etc.). Tym niemniej albo nie wolno nosić na sobie żadnych przejawów preferencji religijnych publicznie (czy też w szkołach państwowych) albo wolno. Wykorzystywanie faktu, że krzyż na piersi jest mniejszy od chusty jest czystą obłudą. Równie dobrze można by zakazać wnoszenia wszystkich przedmiotów religijnych zrobionych z materiału.

Idąc w taką stronę można dojść do absurdalnego wniosku, do którego już nota bene doszło sporo europejskich "intelektualistów" (Falacci, Eco na przykład). To jest wspierać chrześcijańską krucjatę przeciw muzułmanom w imię "laicyzmu". Życzę powodzenia!
Autografka (10638 punktów)
>Być może dzisiaj ogół muzułmanów jest bardziej szowinistyczny od ogółu chrześcijan (pamiętajmy jednak, że są to też Grecy, Etiopowie, Argentyńczycy, Gruzini, Sycylijczycy etc.)

Pamiętamy, ale rozmawiamy o zakazie noszenia chust we Francji. Nie uważasz, że właśnie ten większy szowinizm u muzułmanów jest odpowiedzialny za fakt, że zdecydowano się zakazać noszenia chust a nie krzyżyków?
Może uznano to za bardziej palący problem. I to wcale niereligijny.

>Wykorzystywanie faktu, że krzyż na piersi jest mniejszy od chusty jest czystą obłudą.

W tym sensie jest, że w przepisach jest mowa o ostentacji religijnej. A nie o nią tu chodzi.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-11-2009 16:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie ja wymyśliłem krzyżyki i chusty (ale bym się wtedy głupio czuł ). Ale skoro są, niestety, to nie można abstrahować od religijnej funkcji jednych i drugich. Krzyżyk jest również śladem indoktrynacji młodego człowieka, podobnie jak chusta. Owszem - chusta dotyczy kobiet, krzyżyk osób obydwu płci, ale w takim razie niech kobietom nie można będzie nosić krzyżyków. To trochę bez sensu, ale i tak bardziej normalne, niż zezwalanie na krzyżyk, nie zaś na chustę.

Nie sądzę też, aby uprzywilejowanym w stosunku do muzułmanów francuskim chrześcijanom (około 60% obywateli) przeszkadzało w islamie głównie złe traktowanie kobiet. Sądzę, że po staremu chrześcijanom przeszkadza każda religia, która nie jest ich własną.
Autografka (10638 punktów)

>Nie sądzę też, aby uprzywilejowanym w stosunku do muzułmanów francuskim chrześcijanom (około 60% obywateli) przeszkadzało w islamie głównie złe traktowanie kobiet. Sądzę, że po staremu chrześcijanom przeszkadza każda religia, która nie jest ich własną.

Jeżeli juz tak sobie gdybamy o tym, co komu być może przeszkadza, to ja mam odmienne zdanie od Twojego. Myślę, że nie tyle przeszkadza im inna religia, co odmienna i ekspansywna kultura, której się boją i której wpływ chcą ograniczyć.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak wiesz, jestem ateistą. Chętnie się przyłączam do obrony obiektywnego spojrzenia na świat, oraz rolę w nim człowieka. Ale w krucjacie chrześcijan przeciwko muzułmanom nie mam zamiaru uczestniczyć. A to, że niektórzy chrześcijanie, czy też muzułmanie, nie wiedzą, co jest w ich obyczajowości związane z tradycją, a co z religią to już jest ich problem.
Autografka (10638 punktów)
>Jak wiesz, jestem ateistą. Chętnie się przyłączam do obrony obiektywnego spojrzenia na świat, oraz rolę w nim człowieka. Ale w krucjacie chrześcijan przeciwko muzułmanom nie mam zamiaru uczestniczyć. A to, że niektórzy chrześcijanie, czy też muzułmanie, nie wiedzą, co jest w ich obyczajowości związane z tradycją, a co z religią to już jest ich problem.

Nie wiem czy inicjatorzy tego zakazu byli wierzącymi i praktykującymi chrześcijanami. Poszperam, może coś na ten temat znajdę. Mogli nie być, a wtedy religijny kontekst nie miałby zastosowania.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Poszperaj, też jestem ciekaw rezultatów .
17-11-2009 20:15 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
Jacku ale to prawo nie zabrania wyznawcom islamu nosić na szyi małych ozdób religijnych, natomiast zabrania np nosić katolikom koszulki z wizerunkami i hasłami religijnymi. Na tym poleca "ostentacyjność".

I prawo nie zabrania noszenia chust, a hidżabu ( który jest wiązany w specyficzny sposób - zakrywa włosy, uszy i szyję, jednak nie ramiona i twarz).

"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sama to przeczytaj i pomyśl, czy to nie jest dopasowywanie zakazu do tych "wierzących gorzej"...
17-11-2009 20:57 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>Sama to przeczytaj i pomyśl, czy to nie jest dopasowywanie zakazu do tych "wierzących gorzej"...

Ja tereść tego rozporządzenia znam i dalej Cię nie rozumiem.
Chcesz zakazać każdemu noszenia symboli z którymi się utożsamiają? Czy zakazać jedynie osobom wierzącym nosić ich symbole?

Ten przepis nie zabrania noszenia medalika na szyi, wersu z Koranu na szyi, czy pacyfy, czy pięciopalczastej ręki Eris, czy wisiorka z napisem "boga nie ma". Zakazuje jedynie zbytniej ekspozycji owych symboli tak, że zamiast symbolu stają się manifestacją w miejscu publicznym.

Nie rozumiem Twego terminu "wierzący gorzej".


"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Latem, kiedy jest ciepło, krzyżyki na piersiach chrześcijanek i chrześcijan widać wyraźnie z uwagi na duże dekolty w koszulach.

Komuś, kto nie nosi chust, rzuca się w oczy chusta. Innym osobom, nie noszącym krzyżyków, krzyżyki rzucają się w oczy. Zwłaszcza gdy sami są zmuszeni do ubierania się narzucony odgórnie sposób.
17-11-2009 21:09 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Latem, kiedy jest ciepło, krzyżyki na piersiach chrześcijanek i chrześcijan widać wyraźnie z uwagi na duże dekolty w koszulach.
>Komuś, kto nie nosi chust, rzuca się w oczy chusta. Innym osobom, nie noszącym krzyżyków, krzyżyki rzucają się w oczy. Zwłaszcza gdy sami są zmuszeni do ubierania się narzucony odgórnie sposób.

Zrozum w końcu że to nie chusta! Podejrzewam, że dziewczynkom z rakiem nikt nie zrywa chust z głowy we Francuskich szkołach. Ja sama noszę chusty, ale z 100 metrów odróżnię chstę, turban od hidżabu.

Mi krzyżyki medaliki, pacyfki itd nie rzucają się w oczy, z odległości metra nie rozróżnię czy to krzyżyk czy Ankh, czy medalik z sw. Partycją czy medalion ze zdjęciem mamy. Demonizujesz.

"Colorless green ideas sleep furiously"
17-11-2009 21:13 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Mi krzyżyki medaliki, pacyfki itd nie rzucają się w oczy, z odległości metra nie rozróżnię czy to krzyżyk czy Ankh, czy medalik z sw. Partycją czy medalion ze zdjęciem mamy. Demonizujesz.

E tam. Mnie się w oczy rzucają, a co dopiero muzułmanom.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
awitu (7627 punktów)
>E tam. Mnie się w oczy rzucają, a co dopiero muzułmanom.

Widocznie mniej się wpatruję i szukam owych różnic.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cieszę się, że mnie rozumiesz . Oczywiście nie popieram zmuszania młodych ludzi do religijnych postaw. Ani dyskryminacji młodych kobiet. Ale to delikatny problem, jestem też przekonany, że prawo laickie powinno równo traktować wszystkie wyznania. Wiadomo, że każda religia ma swoje symbole. U chrześcijan są to wisiorki, u hinduistów bransoletki i malunki na czole, u muzułmanów nakrycia głowy (bo mężczyźni też mają swoje, ale raczej nie upierają się przy nim w szkołach). Gdyby ktoś stwierdził, że można malować sobie czoło, a wszystko inne "rzuca się w oczy" też byłoby to niesprawiedliwe. Również gdyby stwierdził, że muzułmanie i chrześcijanie mogą sobie też w takim razie malować na czole różne linie, pod warunkiem, że nie będą krzywe i nie będą się krzyżować. Czy to byłaby sprawiedliwość, czy tworzenie pseudoobiektywnych praw?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie demonizuję. Uważam, że państwo powinno traktować równo swoich obywateli. To, że chusta zawiązana dowolnie może być, a w sposób muzułmański już nie, to wręcz brzmi złośliwie (przy założeniu, że krzyżyki na piersi są OK w szkole). Równie dobrze Francuzi mogliby ustalić prawo, że uczniom nie wolno mieć na sobie przedmiotów religijnych przekraczających wysokość/głębokość/długość 35 cm. Oznaczałoby to, że wolno mieć krzyż wielkości małego nagrobka, ale już na płachtę materiału możliwą do założenia na głowę 35 cm byłoby za mało. Pomimo, że jeden z wymiarów sięgałby góra milimetra.

Cóż mogę dodać - widziałem francuskich uczniów, niektórzy z nich mieli na swych piersiach raczej krzyże niż krzyżyki (co najmniej 4cm w każdą stronę, głównie uczennice), podyktowane zapewne zwycięstwem nad niezbyt lubianą mniejszością.

Rozumiem, że tobie krzyżyk nie rzuca się w oczy. Ale to kwestia przyzwyczajenia. Poza tym ludzie w szkołach nie siedzą w odstępach 15 metrów, a korytarze to nie hangary lotniska.
Autografka (10638 punktów)

>Idąc w taką stronę można dojść do absurdalnego wniosku, do którego już nota bene doszło sporo europejskich "intelektualistów" (Falacci, Eco na przykład). To jest wspierać chrześcijańską krucjatę przeciw muzułmanom w imię "laicyzmu". Życzę powodzenia!

Nie to nie jest zabawne. Co prawda nie w tym wątku, ale ostatnio starałam się przekonać jednego z forumowiczów do poglądu, że tylko idea świeckiego państwa jest szansą na to, aby uchronić się w przyszłości przed zbytnimi wpływami kultury związanej z islamem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czyli żadnych symboli religijnych na sobie w szkołach - co dotyczy wszystkich wyznań.

Uważasz, że przed zbytnimi wpływami chrześcijaństwa nie należy się chronić?
17-11-2009 20:33 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Czyli żadnych symboli religijnych na sobie w szkołach - co dotyczy wszystkich wyznań.
>Uważasz, że przed zbytnimi wpływami chrześcijaństwa nie należy się chronić?

Należy. Jestem zwolenniczką świeckości państwa. Ale kultura niesiona przez islam jest dla nas obca. Jej intensywna implementacja w Europie, zmieni jej oblicze. A chrześcijaństwo jest już dawno oswojone, choć być może z tego właśnie powodu, trudniej będzie ograniczyć jego wpływ na życie społeczne. I przyznaję, nie stawiam znaku równości pomiędzy chrześcijaństwem a islamem. Uważam, że islam jest bardziej niebezpieczny (dla nas), bo może zmienić życie przyszłych pokoleń diametralnie i na gorsze. Chrześcijaństwo (w Europie), chyba już najgorsze rzeczy jakie mogło zrobić, ma za sobą (przynajmniej taką mam nadzieję).


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Aby to udokumentować, należałoby pisać w konstytucji Uni Europejskiej "organizacja chrześcijańska", tak jak przed nazwą "Rzeczospolita Polska" dodać przymiotnik "Katolicka". To trochę smutne. Ja natomiast uważam, że laicyzm nie spada z nieba, i aby rzeczywiście był, należy w odpowiedzialny sposób rozwiązywać konflikty związane z prawami człowieka i, w szczególności, jego prawem do wolności i równości światopoglądowej. Mówienie o "oswojeniu chrześcijaństwa", o "europejskiej tradycji" etc., zabija możliwość zmiany Europy na lepsze.

Gdyby udało się wprowadzić zakaz indoktrynacji religijnej dla wszystkich nieletnich, wtedy problem z islamem zostałby sprawiedliwie rozwiązany. Wtedy można by wprowadzić wymóg pewnych obiektywnych zachowań społecznych, tak jak w Turcji zakazać strojów religijnych (księdza, imama) na ulicy. I tak dalej. Silny nacisk laicyzacyjny wobec chrześcijan natychmiast usunąłby zagrożenie muzułmańskiej metamorfozy Europy. Taki nacisk, tak jak dzisiaj, może mieć też miejsce w oparciu o chrześcijaństwo i wtedy mamy doczynienia z krucjatą, która polaryzuje stanowiska obydwu stron i owocuje wzrostem fanatyzmu, zarówno muzułmańskiego, jak i chrześcijańskiego (bo taki TEŻ istnieje).

Cóż jeszcze dodam - chrześcijanie przez wiele wieków mieli swojego kozła ofiarnego. Był nim Żyd. Teraz kolej na Araba.
Bo nie myślisz chyba, że w takiej na przykład Marsylii Arab z wyższym wykształceniem ma problemy ze znalezieniem pracy dlatego, że pracodawcy martwią się o jego potencjalną córkę? I wprawdzie nie dają pracy wykształconemu Arabowi, lecz za to zakładają fundację na rzecz wspierania muzułmanek?
17-11-2009 14:16 
 Ocena 5 na 5
czaplicka (5782 punktów)
Większość moich przedmówców to mężczyzni, wieć może wypowiem się, jak chusty mogą byc odbierane przez kobietę.Otóz odnoszę wrażenie, że dla muzułmanów jestem "nieczysta' bo mam odkryte włosy.Jeżeli w takiej sytuacji miała bym stanąć przed sędzią, który jest muzułmaninem, to on choćby podswiadomie traktował by mnie jako winną.Więc ja, nie oceniając osób noszących je noszących, jednak wolała bym tych chust nie widzieć.
Teraz o krzyżach- skrótowo, bo idę do pracy.Przepraszam za dosadność, ale inaczej się nie da.Zwierzęta terytorialne oznaczają swój teren- nosorożce kałem, psy obsikują drzewa. Ludzie używają godeł, symboli, herbów.Osoba obca na nie-swoim terenie czuje się(dobre słowo) nieswojo.Reakcja ta nie zależy od wykształcenia czy światopoglądu.Dzieci niechrześcijańskie będą się czuły zle w obecności krzyży, i moim zdaniem jest to wystarczający powód, żeby ich zakazać.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dla jakich muzułmanów? Wiele Turczynek nie nosi chust, a są przy tym muzułmankami. Zdarzają się też Turczynki nie związane z islamem, które noszą chusty. Niektóre kobiety uważają, że to ładny element stroju. Podobnie zamężne tradycyjne Hinduistki muszą nosić bransoletki. Bransoletki które noszą większości kobiet, które znam wydają się ładne.
czaplicka (5782 punktów)
Przyznaję,nie znam się na islamie.Ale miałam z muzułmanami kontakt,i dawali mi odczuć co myślą o kobietach,które nie zakrywają włosów.Może wobec Angielki czy Irlandki nie byli by tacy odważni.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też miałem z muzułmanami kontakt i mężczyzni mówili, że nie ma sprawy. Znałem imama, on mówił, że to jest "zalecane" nie zaś "konieczne". Swego czasu robiłem wywiad rozpoznawczy na temat klasycznej muzyki tureckiej (otomańskiej) i miałem okazję pytać się różnych muzułmanów o różne rzeczy. Oczywiście Turcja to nie Pakistan, ale duży, ludny kraj. Kobiety o chustach też różnie mówiły. Na przykład pracujące Turczynki zazwyczaj nie noszą chust i niektórym z nich się to nie podoba.

Myślę, że dość ciężko byłoby znaleźć w dużym tureckim mieście mężczyznę, który uznałby, że kobiety bez chust są "złe", "rozwiązłe" etc. Na wsi pewnie tak, ale wieś to wieś, u nas też nie zawsze jest wesoło. Wyobraźmy sobie, że w jednej z małych polskich wsi mieszka ktoś "nie właściwy" - Żyd, ateista, homoseksualista, lesbijka etc.
18-11-2009 13:16 
 Ocena 2 na 2
czaplicka (5782 punktów)
Myślę,że masz większe rozeznanie w temacie-jak we Francji nie byłam, a islamem się nie interesowałam.Jeżeli uważasz,że chusty są częścią kultury,to tak pewnie jest.Może Turcy są też bardziej tolerancyjni.Też myślę, że zwalczanie islamu za pomocą katolicyzmu do niczego nie doprowadzi- nowy konflikt religijny.
Najlepsze rozwiązanie- żadnych symboli w szkołach,obowiązkowe fartuszki.Nie mam na myśli całego ubioru jak w Anglii(wyobraz sobie podkolanówki przy kilkunastostopniowym mrozie) tylko rodzaj fartucha zakładanego na ubranie 'cywilne". Nie jest to naruszanie wolności - w większości zawodów wymagane jest noszenie odpowiednich ubrań.Niech się przyzwyczajają.Pod fartuchem noś co chcesz, ale w szkole jesteś uczniem, i masz być odpowiednio ubrany.Pamiętam pierwsze założenie białego fartucha na studiach- wszyscy uważali to za nobilitacje.
Tak na marginesie- ciekawe, co by powiedzieli obrońcy swobód religijnych,jakby ktoś w imię wiary czy kultury chciał dzieci do szkoły posyłać nago.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą w pełni. Fartuchy to całkiem ciekawy pomysł. Ja osobiście uważam, że do 18 roku życia ludzie nie powinni być ani chrześcijanami, ani muzułmanami, nie powinni być poddawani naciskom ze strony różnych religii, ich rodzicie nie powinni ich indoktrynować religijnie. Ale tak nie jest i pewnie długo nie będzie. Dlatego szkoła państwowa powinna albo pozwalać na wszystkie symbole religijne (poza takimi, które mogą utrudniać naukę - chusty nie utrudniają, burqi zaś tak) alba zabraniać wszystkich symboli.

A z ciekawostek powiem ci, że w Turcji prawo laickie było (może nadal jest, ale nie wiem) do niedawna znacznie bardziej konsekwentne niż w Europie. Nie wolno było w tym kraju pokazywać się w strojach religijnych (imama, księdza, popa) na ulicach, państwo nie pozwalało też na prowadzenie szkół koranicznych, katolickich, judaistycznych etc. W roku 2006 Unia Europejska zarządała od Turcji pozwolenia na otwieranie szkół katolickich (sic!) - w ramach prawa unijnego, jak wiemy Turcja jest kandydatem. Przez jakiś czas w Turcji zamieszkanej głównie przez muzułmanów można było zatem prowadzić szkołe katolicką, nie można zaś było prowadzić szkoły koranicznej. Jak jest obecnie nie wiem.

Uliczna opinia Turków na ten temat jest jednoznaczna. Unia Europejska, jako federacja CHRZEŚCIJAŃSKA, nigdy nie włączy do siebie Turcji, kraju o korzeniach muzułmańskich.
17-11-2009 23:28 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Zdarzają się też Turczynki nie związane z islamem, które noszą chusty. Niektóre kobiety uważają, że to ładny element stroju.

Teraz rozumiem, gdzie się kryje clou mojego niezrozumienia. Chodzi po prostu o upodobania estetyczne.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie chodzi o upodobania estetyczne, lecz równość wobec prawa laickiego różnych religii. Natomiast faktem jest, że część muzułmanek lubi te swoje chusty. To chyba nie jest dziwne? Nawet te nieszczęsne burqi mogą być z zupełnie fantastycznych materiałów i spotkałem muzułmańską fanatyczkę, która zmusiła swojego męża aby kupił jej takie cudo. Ludzie mają złożone mętliki w głowach. Przecież i w chrześcijaństwie nie brakuje kobiet, które gromią aborcję i są za patrarchalizmem. Nie są to tylko babcie w beretach. Niekiedy młode dziewczyny. Przykre, ale prawdziwe...
23-11-2009 14:17 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Tak zupełnie na marginesie:
Przy tym www.dzienn(*)kara_za_nauke_jest_smierc.html
noszenie czy nienoszenie chust i krzyżyków w europejskiej szkole to już naprawdę mały (pan) pikuś...
23-11-2009 20:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A Unabomber to było z kolei prawodawstwo amerykańskie?

Pakistan jest krajem na pograniczu wojny. Nie muszę ci chyba wyjaśniać, że atak na Afganistan wojsk amerykańskich, które wymusiły bazy na rządzie Pakistanu, zdestabilizował to państwo. A stało się tak dlatego, że 20 kilka procent Pakistańczyków to Afganowie. Pakistan sprzed kilku lat wyglądał lepiej niż dzisiaj.

Cóż jeszcze mogę dodać? Przy amerykańskich nabożeństwach ukazujących piekło małym dzieciom piątkowy obrządek w Stambule to mały pikuś. A jeszcze mniejszy przy czystkach etniczno religijnych, w których brylowali chrześcijanie z Serbii, Europa.
24-11-2009 07:52 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Co dowodzi, że wszelkie fanatyzmy są szkodliwe.
Ale to przecież truizm.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą. Dlatego należy traktować je na równi, tak samo jak ich źródło, jakim są w tym wypadku dwie monoteistyczne religie.
17-11-2009 18:19 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...najmądrzejsze rozwiązanie uważam zakac indoktrynacji religijnej niepełnoletnich, ale jest to niemożliwe do wprowadzenia, gdyż 80 - 90% ludzi zamieszkujących tę planetę to wyznawcy.

To kwestia traktowania dzieci jako własności dorosłych, co jest nonsensem. Myślę, że sprawa nie jest beznadziejna. Podobnie było kiedyś z pracą dzieci, która wydawała się czymś oczywistym. Sytuacja uległa zmianie: czymś oczywistym jest w tej chwili, że jest to przestępstwo. Człowiek nie nabywa wolności wraz np. z wiekiem. Nie staje się wolny, powiedzmy, od 10 czy 18 roku życia. Jest wolny zawsze. Indoktrynacja religijna czy polityczna wolność tę ogranicza w imię interesów dorosłych lub w imię abstrakcyjnych kategorii typu religia, państwo, kultura, itp. Słowem: w imię fałszywie pojętego dobra wspólnego (ogólnego).
17-11-2009 18:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Obyś miał rację Diogenesie, że sprawa nie jest na razie beznadziejna. Gdyby ktoś z powodzeniem zaczął kampanię przeciwko indoktrynacji religijnej nieletnich, byłaby to jedna z lepszych rzeczy, jakie można zrobić dla społeczności ludzkiej . I ja oczywiście popierałbym taką osobę rękami i nogami, no i głową też
17-11-2009 18:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>Obyś miał rację Diogenesie, że sprawa nie jest na razie beznadziejna. Gdyby ktoś z powodzeniem zaczął kampanię przeciwko indoktrynacji religijnej nieletnich, byłaby to jedna z lepszych rzeczy, jakie można zrobić dla społeczności ludzkiej . I ja oczywiście popierałbym taką osobę rękami i nogami, no i głową też

Tym kimś musiałby być polityk dużego państwa z dużym poparciem parlamentarnym. Musiałby uniknąć referendum. Dawkins znakomicie podkreśla wagę problemu indoktrynacji nieletnich, no ale nie jest on premierem Wielkiej Brytanii... Szkoda!
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>koszuli, czy w jakiejkolwiek innej formie), dopóty muzułmanka powinna mieć prawo nosić chustę.
>Kolejne zagadnienie dotyczy tego, czy młode muzułmanki chcą nosić chusty. Odpowiedź nie jest
>prosta. Z moich rozmów wynika, że niektóre chcą (nawet wbrew woli rodziców), inne zaś wręcz
>przeciwnie. Nie zawsze jest to też związane z religią, gdyż jest to też pewien element tradycji
>kobieciego stroju, pokazywania swoich korzeni etc. Ale nawet w przypadku młodych muzułmanek
>zmuszanych do tego przez rodziny (być może jest to duża grupa, choć nie wiem, czy większościowa),
>czy można coś zrobić, dopóki chrześcijańscy rodzice mogą zmuszać swoje dzieci do praktyk
>religijnych? Czy komunia, chrzest są świadomie wybrane przez młodego człowieka? Wydaje mi się, że
>dopóki nie zaistnieje prawo zabraniające indoktrynacji religijnej nieletnich (również przez
>rodziców) nawet przypadki rodzinnego nakazu noszenia chusty przez muzułmanki muszą być przez prawo
>akceptowane (choć ja osobiście jestem przeciwko, tak samo jak nie popieram dokonywania
>chrześcijańskich inicjacji na osobach nieletnich).
>Moim zdaniem zakaz chust obejmuje ogólną ingerencję w sposób ubierania się KAŻDEGO ucznia. Co wy na
>to?

Co prawda prawo francuskie zabrania noszenia w szkołach publicznych "oscentacyjnych symboli religijnych", niemniej jednak nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o chusty noszone przez muzułmańskie dziewczęta, a reszta to tylko kamuflaż, żeby nie można było zaskarżyć prawodawcy o dyskryminację.
Jestem przeciwna oscentacyjnej religijności, jednak w przypadku chust widzę jeszcze inny problem. Otóż muzułmańsike kobiety mieszkające we Francji zostały w najwyższym stopniu uprzedmiotowione. Stały się pionkami w rozgrywce politycznej pomiędzy fanatycznymi wyznawcami islamu głoszącymi, że każda kobieta musi zasłaniać włosy niezależnie od tego czy jej się to podoba czy nie a politykami, którzy odbierają im prawo do ubierania się tak jak chcą (niezależnie od motywów zakładania chusty). Ani jedna ani druga strona nie wzięła pod uwagę opinii samych kobiet. To co one myśla na ten temat nikogo nie interesuje.
Nie przeczę, że z pewnością są dziewczęta zmuszane przez rodziny do noszenia chusty, podobnie jak istnieje wiele muzułmanek, które noszą tradycyjne nakrycia głowy powodowane głębokim wewnętrznym przekonaniem. Nikt nie wziął pod uwagę, że zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku zakaz noszenia chusty może być równoznaczny ze znacznym utrudnieniem dostępu muzułmańskich kobiet do świeckiej (lub jakiejkolwiek) edukacji.
Po raz kolejny ideologia (zarówno religijna jak i antyreligijna) godzi w kobiecą godność i prawo kobiety do samodecydowania o sobie.
17-11-2009 19:33 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W pełni się z tobą zgadzam Lucyno, cieszę się, że przedstawiłaś taki punkt widzenia. Muzułmanka może również czuć się "obnażana" w szkole, co nie jest przyjemne. Wyobraźmy sobie, że ktoś zmusza młode Polki do chodzenia do szkoły bez biustonoszy, podczas gdy w domu i na ulicy chcą/muszą je zakładać. Jedynym rozwiązaniem jest albo zakazanie poprzez prawo indoktrynacji religijnej nieletnich przez rodziców i instytucje, albo dopuszczenie swobody w manifestowaniu swoich poglądów poprzez strój, pod warunkiem, że strój nie przeszkadza w nauce.
17-11-2009 21:03 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)

>Po raz kolejny ideologia (zarówno religijna jak i antyreligijna) godzi w kobiecą godność i prawo kobiety do samodecydowania o sobie.

Nie kobiet, a uczennic. Czy podobny zarzut masz wobec Anglików i rządów innych krajów gdzie obowiązują mundurki szkolne? Tam uczennic też nikt nie pyta czy chcą chodzić w spódnicach i podkolanówkach. Są uczennicami i muszą spełniać wymogi szkolne pod względem ubioru. Unifikacja ubiorów szkolnych ma dużo pozytywnych konsekwencji.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się, że na tle konfliktów religijnych, niesprawiedliwie rozwiązywanych, wprowadzenie mundurków byłoby dobrym rozwiązaniem. Byleby bez żadnych wisiorków - żadnych krzyżyków, ócz Re, literek OM, fragmetów Tory.
awitu (7627 punktów)
>Zgadzam się, że na tle konfliktów religijnych, niesprawiedliwie rozwiązywanych, wprowadzenie mundurków byłoby dobrym rozwiązaniem. Byleby bez żadnych wisiorków - żadnych krzyżyków, ócz Re, literek OM, fragmetów Tory.

A pacyfka może być? A medalion z zdjęciem mamy może?

"Colorless green ideas sleep furiously"
Autografka (10638 punktów)

>A pacyfka może być? A medalion z zdjęciem mamy może?

Jaka pacyfka!? Żadnej biżuterii i makijażu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-11-2009 21:21 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>>A pacyfka może być? A medalion z zdjęciem mamy może?
>Jaka pacyfka!? Żadnej biżuterii i makijażu.

Jutowy worek i golić na łyso i po kłopocie


"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że dla uczciwości wszelkie znaki odnoszące się do szerzej pojętych ruchów religijnych i ideologicznych powinny być w takim wypadku zakazane. Czyli pacyfka też. Natomiast zdjęcie mamy nie i nie trzeba by było golić włosów . Oczywiście, gdyby mama była ubrana w strój zakonnicy, burqę, czy strój ku klux klanu, to też odpada
18-11-2009 05:21 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>Czyli pacyfka też.
Dobrze, że ja nie chodzę do szkoły a Jacek nie jest Ministrem Edukacji

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdyby pacyfka była możliwa, a krzyż i chusta nie, to wtedy wielu rodziców/uczniów słusznie mogłoby wskazać na przedkładanie ideologii pacyfistycznej nad ich "etycznie wspaniałe" religie.
lotrek (14275 punktów)
>Gdyby pacyfka była możliwa, a krzyż i chusta nie, to wtedy wielu rodziców/uczniów słusznie mogłoby wskazać na przedkładanie ideologii pacyfistycznej nad ich "etycznie wspaniałe" religie.
To już przesadziłeś, pacyfa może być symbolem ideologi, czy też światopoglądu, ale nie "symbolem religijnym". Jeśli Tobie się wszystko kojarzy z "symbolami religijnymi" to może masz ten sam problem, co pewien pacjent siedzący w gabinecie lekarskim:
alexik1.bl(*)-psychoanaliza,2,ID392804630,n

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Lotreku. Ja nie ma nic przeciwko pacyfkom. Chodzi mi jedynie o to, że gdyby symbole światopoglądowe były dozwolone, miłośnicy symboli religijnych natychmiast upomnieliby się o swoje przywileje.
19-11-2009 11:02 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Chodzi mi jedynie o to, że gdyby symbole światopoglądowe były dozwolone, miłośnicy symboli religijnych natychmiast upomnieliby się o swoje przywileje.

Jacku, przecież jest duża różnica między jednymi symbolami a drugimi. Symbole światopoglądowe nie są związane z żadną religią i bez sensu byłoby "na siłę" dorabiać do każdego symbolu jakiejś religii. W Polsce Kościoły i Związki Wyznaniowe są oficjalnie wpisane do rejestru wyznań w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Z pewnością podobny rejestr istnieje we Francji. A jakimś "folklorem" religijnym (każdy może jakąś religie wymyślić a jak znajdzie wyznawców, to nawet zarejestrować)nie sensu się zajmować.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
19-11-2009 12:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą. Ale jestem przekonany, że tym folklorem zajęliby się dla własnych korzyści wyznawcy masowych religii.
lotrek (14275 punktów)
>Ale jestem przekonany, że tym folklorem zajęliby się dla własnych korzyści wyznawcy masowych religii.
Już to robili w Polsce. Zakładali i rejestrowali jakiś "związek wyznaniowy" a potem sprowadzali samochody bez cła. Katoliccy księża też robili na tym niezłe interesy:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,815
www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,416411.html

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-11-2009 21:40 
 Ocena 2 na 2
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Po raz kolejny ideologia (zarówno religijna jak i antyreligijna) godzi w kobiecą godność i prawo kobiety do samodecydowania o sobie.
>Nie kobiet, a uczennic. Czy podobny zarzut masz wobec Anglików i rządów innych krajów gdzie obowiązują mundurki szkolne? Tam uczennic też nikt nie pyta czy chcą chodzić w spódnicach i podkolanówkach. Są uczennicami i muszą spełniać wymogi szkolne pod względem ubioru. Unifikacja ubiorów szkolnych ma dużo pozytywnych konsekwencji.

A pamiętasz jaki w Polsce podniósł się wrzask, kiedy niechlubnej pamięci, minister Giertych chciał wprowadzić mundurki? Dlaczego tak się stało? Przecież w naszym kraju są szkoły "mundurkowe" (sama do takiej chodziłam) i jest to dla uczniów raczej powód do dumy niż protestów.
Moim zdaniem wcale nie chodzi tu o strój, a raczej o kontekst wprowadzenia, ideologię temu towarzyszącą. Kiedy rodzice i uczniowie świadomie decydują się na szkołę, gdzie obowiązuje jednolity strój, zaczynają się z tym strojem identyfikować i nie postrzegają go jako szykany, lecz raczej jako symbol przynależności do określonej społeczności. Giertychowy pomysł obowiązkowego umundurowania wszystkich nie miał na celu jedynie kwestii estetycznych czy prestiżowych. Wiązał się ściśle z określonym światopoglądem. Uczniowie mieli być tacy sami tzn. polscy, katoliccy, patriotyczni, wolni od "zboczeń", ekstrawagancji ideologicznych, religijnych, światopoglądowych. Jednakowe mundurki miały być uzewnętrznieniem jednakowych poglądów i sposobu oglądu świata. Dlatego w naszym, dość wyczulonym na przymus i dość indywidualistycznie nastawionym społeczeństwie wywołały takie kontrowersje.
Podobnie sytuacja ma się z chustami. Zakaz nie miał na celu dotlenienia dziewczęcego mózgu, duszącego się pod hidżabem, ale dobitne pokazanie kto tu tak naprawdę rządzi. Dlatego wzbudził taki opór.
Nie rozstrzygam kwestii religijnych, bo jestem zdecydowanie za tym, żeby w ogóle nie było jej w przestrzeni państwowej, urzędowej, publicznej. Zauważam jedyne, że są rożne metody egzekwowania zasady laickości państwa, a kategoryczne zakazy czy nakazy są zwykle tymi najmniej skutecznymi. Poza tym chciałabym usłyszeć głos najbardziej zainteresowanych (co nie znaczy zgodzić się z nim), a nie tylko takich czy innych ideologów.
17-11-2009 22:44 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
> Poza tym chciałabym usłyszeć głos najbardziej zainteresowanych (co nie znaczy zgodzić się z nim), a nie tylko takich czy innych ideologów.

Lucyno i to jest najważniejsze. Ja znam wiele wypowiedzi dziewczyn, które ten zakaz ucieszył, bo dał im parę godzin "normalności". Znam też doniesienia prasowe, gdy ten zakaz był mocno krytykowany przez fundamentalistyczne islamistki.
Dlatego na zakaz noszenia ostentacyjnych symboli religijnych w urzędach państwowych, szkołach się zgadzam, a na postulowany zakaz noszenia burki przez kobiety we Francji, niekoniecznie. Bo taki zakaz (a takie pomysły się pojawiły) rodzi wiele problemów.

Pojawia się podstawowe pytanie, skoro nie nakazem, to jak wyegzekwować dobrowolność ubioru dla owych dziewcząt? Skoro od małego są poddane praniu mózgu, skoro nawet zapytane odpowiedzą "chcę nosić", bo wiedzą że w domu odwrotna odpowiedź spotka się z karą?

Może zamiast krytykować ten przepis, zastanówmy się jakie inne rozwiązanie można by wprowadzić by dać im wolność?

Problem z mundurkami w Polsce to oddzielna kwestia, i ja raczej odwoływałam się do mundurków angielskich a nie polskich podkoszulków mających być mundurkami.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Dlatego na zakaz noszenia ostentacyjnych symboli religijnych w urzędach państwowych, szkołach się zgadzam


Ja też się zgadzam, pod warunkiem, że krzyż na piersi ucznia również zostanie uznany za taki symbol.
18-11-2009 07:46 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Oczywiście, jeżeli jest wielkości krzyża z wieży kościelnej i noszony jest na wierzchu. Natomiast jeśli ktoś nosi mały krzyżyk (gwiazdę Dawida, półksiężyc, sierp i młot) na łańcuszku pod bluzką czy koszulą, to ja nikomu pod odzież zaglądać nie będę. Tak samo, jak nie będę zaglądać do plecaka w poszukiwaniu schowanej chusty, Koranu, Biblii czy okultystycznych amuletów. Jeśli ktoś chce coś mieć, niech ma, byle nie demonstrował tego wszem i wobec. Muzułmankę noszącą chustę poza szkołą akceptuję, niezależnie od tego, co sama osobiście o noszeniu chusty sądzę. Ale nie w publicznej szkole, na państwowym uniwersytecie, w państwowym urzędzie.
Mówię o hidżabie, nie o nikabie czy burce, bo tego to nawet w Tunezji nie wolno nosić. Zresztą nawet Prorok powiedział, że twarz i dłonie nie są aurah i nie trzeba ich zakrywać. Nakaz zasłaniania twarzy przez kobiety to już późniejsza nadgorliwość.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo często widzę we Francji swobodnie widoczny krzyż na piersi, zaś dekolt koszuli (sukienki) jest poniżej wyraźnie wyeksponowanego gadżetu. Moim zdaniem, jako, że symbol religijny zawsze może wysunąć się spod ubrania, zaś osoby innych wyznań są bardziej dyskryminowane (chusta nie jest zakryta włosami), krzyż ucznia nie powinien się znajdować na piersi, lecz w kieszeni, albo w szkolnej torbie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli młoda muzułmanka nie może nosić
>chusty w szkole, powinno to iść w parze z zakazem noszenia na swoim ciele przez chrześcijan
>krzyżyków, a przez - na przykład sikhów - turbanów. Dopóki uczeń może nosić krzyżyk (lub mieć go na
>koszuli, czy w jakiejkolwiek innej formie), dopóty muzułmanka powinna mieć prawo nosić chustę.
>Kolejne zagadnienie dotyczy tego, czy młode muzułmanki chcą nosić chusty.

A co za różnica? Dopóki ktoś nie skarży się, dopóki nie ma innych sygnałów, że w domu dzieci są maltretowane lub molestowane, dopóty nie wolno zakładać przeciwnie i obrażać tym założeniem żadnej mniejszości, nawet muzułmanów - nawet jeśli skądinąd wiemy, że rodziny muzułmanów są patologiczne.

Innymi słowy mamy obowiązek domniemywać, że skoro przyszła do szkoły w chuście, i nie zdjęła jej w szkole, to znaczy, że ma ją na sobie z własnej woli, więc tę jej wolę mamy obowiązek uszanować, chyba że szkoła ma prawo wyrzucić ja ze szkoły za tę chustę. Uczciwy nauczyciel nie będzie zmuszał dziecka do zdejmowania chusty, nie zapyta obraźliwie "czy na pewno chcesz mieć tę chustę?" ale da mu wolny wybór: albo zdejmie chustę, albo do szkoły nie wejdzie.

Oczywiście, jako liberał, jestem przeciwko tego rodzaju regulacjom przez prawo. Moim zdaniem tylko wewnętrzny, suwerenny regulamin szkoły może nakazać noszenie mundurków, czy zakazać noszenia pewnych ozdób. Państwo dobre, liberalne, powinno ograniczyć się tylko do zapewnienia pełnej różnorodności, żeby dzieci miały dostęp zarówno do szkół publicznych, gdzie nie wolno nosić symboli, jak też do szkół, gdzie każdy może przyjść obwieszony krzyżami jak choinka.

Gdybym chodził do szkoły, gdzie muzułmanki chodzą w chustach, to bym przychodził owinięty chustą w pasie i bym twierdził, że to symbol mojej religii "bo jestem ałłaninem - to taka nowa religia, której Bogiem jest Allelujach". Ale by były jaja! Z religijnych są zawsze najlepsze jaja.

Wracając do meritum, z liberalizmem identyfikuję się silniej niż z ateizmem, więc jako liberał popieram ideę szkół dla dzieci lubiących nosić na sobie symbole religijne - niech i tacy mają swoje prawa. Ogólne prawo zakazujące noszenia symboli we wszystkich szkołach publicznych uważam za przejaw totalitaryzmu.

doku

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365