Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeszcze o ogniu, czyli o paleniu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
14-04-2011 17:00Hodża (11172 punktów)Jeszcze o ogniu, czyli o paleniu
Ocena 4 na 4
Mając w pamięci to, co niektórzy mówią na temat filozofii, jak choćby ta dziewczyna z anegdoty o Talesie, który był utaplał się w zbiorniku na deszczówkę zapatrzywszy się uprzednio w niebo, chciałbym przejść z wyżyn rozważań o Wszechbycie na grunt bardziej przyziemny i doczesno-praktyczny.
Uważam, że palenie (papierosów) jest złem i chciałbym w tym miejscu (motywowany ludzkim współczuciem i altruizmem, którego źródła są dla mnie nieodgadnione) zwrócić się do wszystkich, którzy jeszcze tkwią w szponach tego paskudnego nałogu ze słowami gorącej zachęty by - odrzucając ułudę krótkotrwałej przyjemności, jaką daje zapalenie papierosa, zrozumieli, że warto ponieść nawet wielki wysiłek psychiczny w celu zwalczenia tego nałogu, gdyż groźba, jaką on sprowadza na nich (nie mówiąc już o sytuacji, w której rzeczywiście jakaś choroba z tego wyniknie) absolutnie nie jest tego warta. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie tylko o przyjemność tu chodzi, ale też i o pewne właściwości antydepresyjne nikotyny,stymulujące pracę mózgu, że po rzuceniu się tyje, itd., itp., ale pomimo to naprawdę warto.
Ja od czterech lat jestem "czysty" (chociaż zdarzyło się, że jeszcze kilka razy zapaliłem). Przyznam, że musiałem trochę "pokombinować" - ale dziś jestem o tyle szczęśliwszy (i bogatszy, zwłaszcza licząc obecne absurdalne ceny papierosów).
Serdecznie i szczerze pozdrawiam, zarówno palących jak i niepalących. A nawet bardziej trochę tych pierwszych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Zastanawia mnie czy palenie papierosów nie jest przejawem irracjonalizmu. 0 pozytywów z tego palenia, a tłumaczenie , że uspokaja jest racjonalizujące, bo uspokaja uzależnionego. Chyba, że ktoś jest na tyle sceptyczny, iż chce przyspieszyć koniec swego i tak obiektywnie bezsensownego życia?
Papierosy o to kolejne wyzwanie dla racjonalistów
Hodża (11172 punktów)
>Zastanawia mnie czy palenie papierosów nie jest przejawem irracjonalizmu.

Ależ jest.
Ja chwilę na papierosa traktowałem jako "czas wyłączony z codzienności" i dlatego tym trudniej mi było z tego zrezygnować. Nigdy nie paliłem w drodze, w biegu, jak niektórzy, zawsze bardzo celebrowałem tę chwilę i naprawdę potrafiłem się delektować dymem. Te siedem minut miało w sobie coś magicznego, można było coś zaplanować, albo po prostu myśleć o niczym.
Dla wielu jest to rodzaj kultu takiego małego ognistego bożka. Zauważyłem, że w niektórych przypadkach ludzie traktują papierosa jak przyjaciela, powiernika, personifikują go niemal.
Wierzącym mówię, że to jest bałwochwalstwo. A niewierzącym, że to zwyczajnie nieracjonalne.
Sprawa nie jest tak prosta, bo nikotyna pozwala m.in. przezwyciężyć ogromny lęk. Dlatego większość żołnierzy frontowych paliła, i dlatego skazańcom przed egzekucją pozwalano czasem zapalić i był to niewątpliwie akt pewnego ponurego miłosierdzia.
No i wydaje się, że działa stymulująco na niektóre komórki mózgowe, w każdym bądź razie wielu wybitnych, ba , genialnych naukowców i twórców paliła. Ale mimo wszystko - lepiej nie zadzierać z tą małą bestyjką.
Doceniam smak markowych tytoni, ale nigdy bym nie chciał, by skusił on kogokolwiek. Jest cała masa świadectw ludzi, którzy żałowali tego, że palili i chcieli, by przynajmniej mogli swoim świadectwem uratować kogoś wtedy, kiedy dla nich już nie było ratunku.
Paleniu zdecydowane "NIE".

Smoothie (163 punktów)
Ładnie się złożyło - dzisiaj rano zapaliłam ostatniego papierosa.
Uwielbiałam palić moje małe linki uwodzicielsko eksponując nadgarstek.

Rzucam, bo zadyszka przeszkadza w sporcie i zaczynam czuć się jak stary dziad.
Czas powiedzieć "NIE", a fe!
Matix (5786 punktów)
>Uwielbiałam palić moje małe linki uwodzicielsko eksponując nadgarstek.

Świetnie, że rzuciłaś. Szczególnie, że dla wielu facetów nadgarstek raczej nie jest uwodzicielski.
Meretseger (61860 punktów)

Jak to dobrze, że są na świecie ludzie rozsądni. Czuję się podbudowana i z tym większą przyjemnością idę sobie zapalić. Irracjonalnie. Bo jestem zdania, że stuprocentowy racjonalizm jest jeszcze mniej zdrowy od palenia papierosów.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-04-2011 12:24 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>
>Jak to dobrze, że są na świecie ludzie rozsądni. Czuję się podbudowana i z tym większą przyjemnością idę sobie zapalić. Irracjonalnie. Bo jestem zdania, że stuprocentowy racjonalizm jest jeszcze mniej zdrowy od palenia papierosów.

Znam to. Ja też, kiedy mi ktoś wspominał o rzucaniu palenia, ze zdenerwowania sięgałem po papierosa.

Mark Twain powiedział: Rzucanie palenia? Nie ma nic prostszego na świecie. Robiłem to już tysiące razy.

Sukces jest możliwy wtedy, kiedy radość z dnia bez papierosa będzie większa niż smutek rozstania z tym "przyjacielem".
A znakiem, że człowiek się zaczyna od tej myśli uwalniać, jest pierwszy dzień, w którym nie pomyślało się o papierosie. Mój tata, który miał staż ponad 30-letni w paleniu, mówił mi: pamiętaj, kiedy zdarzy ci się, że zapaliłeś, nie traktuj tego jako porażkę, tylko potknięcie. Dzięki temu nie traktowałem takich "wpadek" jako swojej kapitulacji i stopniowo dałem radę.
Taktyka w rodzaju "to jest mój ostatni papieros" jest absolutnie nieskuteczna. Bo cały czas koncentruje się na tym przedmiocie pożądania.Pamięć zahacza się na tym "ostatnim" papierosie i on ciągle nam majaczy przed oczami. Lepiej skupić swoją uwagę na dniu bez zagrożenia. Kiedy udało mi się uruchomić ten mechanizm nagrody, polegający - z jednej strony na ciągłym strachu, że to może mnie zniszczyć, że nie jest to żaden przyjaciel, tylko ewidentny wróg - z drugiej - na odczuwaniu spokoju i radości z każdego dnia bez papierosa, wtedy poczułem, że jestem na dobrej drodze.
Miałem potworny głód nikotyny. Nawet przez pewien czas używałem snus, który jest zresztą nielegalny i w pewnym momencie już myślałem, że wpadłem w inne uzależnienie.
Jednak w końcu samo uczucie głodu nikotynowego potraktowałem jako przypomnienie, że jestem w stanie wytrzymać. Pokonanie tego uczucia sprawiało mi tego rodzaju satysfakcję, jaką mamy np. wychodząc na szlaku na jakąś górę, bez ambicji , że to jest coś niesamowicie wyjątkowego, tylko ot, po prostu - dla siebie.
A już kompletną bzdurą są dla mnie wszelkiego rodzaju postanowienia "kalendarzowe" - od Nowego Roku rzucam palenie, odchudzam się, itd, itp. To ślad wiary w magię kalendarza. Tego rodzaju postanowienia powinny być traktowane nie jak jednorazowy akt woli, tylko postanowienie walki, gdyż dotyczą one w gruncie rzeczy przebudowy psychiki, więc wymagają zwyczajnie czasu, wysiłku, i wielu prób przeplatających się z coraz rzadszymi porażkami.
Jeśli uważasz, że warto rzucić palenie, to nie warto odkładać tego na żaden konkretny dzień, bo nie robisz tego dla kartki w kalendarzu tylko dla siebie.

Papierosy? .
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Nie sądzisz, że takie usprawiedliwianie się jest infantylne i poniekąd żałosne? Jak zareagowałabyś na człowieka palącego np. gazety i wdychającego z nich dym? W sumie z dwojga złego lepsze te gazety bo się nie uzależni.
Dodatkowo skoro bycie 100% racjonalistą nie zdrowe, czemu tępisz zabobony? One przynajmniej nie trują Ciebie i osoby z twojego otoczenia. A trucie innych nie jest chyba do końca zgodne z Twoją moralnością.
15-04-2011 19:40 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Ech... zaopatrz się gdzieś w odrobinę poczucia humoru...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Ech... zaopatrz się gdzieś w odrobinę poczucia humoru...
Ostatnie 30 zł wydałem na książkę, a własnej uprawy nie posiadam
Według mnie palenie papierosów jest właśnie takie jak opisałem infantylne, szczególnie wydawało by się u osoby jak najbardziej racjonalnej. Nie chcę w tym temacie niczego więcej tak tylko Waszego zdrowia (przede wszystkim), ale i pokazania, że tak naprawdę palący nie może się uważać za racjonalistę, [[lenie papierosów jest tak samo irracjonalne jak religia, jak nie bardziej bo ta przynosi nieraz jakieś korzyści.
Dlaczego tytoń? Są zdrowsze rośliny
Kowalska (14008 punktów)
Palenie........

   Jak zaczynałam to kupowałam paczkę "Słonecznych" na miesiąc. W razie posiadania większych środków pieniężnych były to Carmeny. Te długie. W końcu dama... Potem byłam w Holandii. Też fajnie. A potem wypaliłam na jakiejś imprezie tyle tego, że rzygałam trzy dni. Na czwarty dzień podziękowałam za palenie.

Chciałabym także powiedzieć, iż szczęśliwa jestem, że użytkownik Hodża motywuje się najwyższymi motywacjami.

   Nie od rzeczy będzie wspomnieć, iż Hodża jest po przejściach. Papierosa w ręce miał, i się nie wymiga. Mamy to na poście. Tfu! Piśmie. A się pogada szczerzej, to sam dostarczy nawet audio wizualne...


"Po śniadaniu przejazd przez Szwajcarię do La Salette - miejsce objawień Matki Bożej Płaczącej".
16-04-2011 13:42 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>    Nie od rzeczy będzie wspomnieć, iż Hodża jest po przejściach. Papierosa w ręce miał, i się nie wymiga. Mamy to na poście. Tfu! Piśmie. A się pogada szczerzej, to sam dostarczy nawet audio wizualne...

Z tą szczerością na internecie może być różnie. Nie przeczę, wszystko, o czym piszę, staram się oprzeć na własnych obserwacjach. A że trochę pływałem po morzach i oceanach, więc marynarskim obyczajem lubię trochę ubarwić
No dobrze, nie pływałem.
A jeśli chodzi o przejścia... nie mam jakichś bardzo traumatycznych przeżyć, dziękować Bogu. Jako że byłem dobrym uczniem z chemii w klasie chemiczno-biologicznej z kursem na medycynę, zdarzyło się, że z kolegą, który miał swoje domowe świetne laboratorium, pichciliśmy różne rzeczy. Moje fascynacje przebiegały następująco: materiały wybuchowe, materiały dymne (to się w głowie nie mieści, ile mgły można zrobić z jednego litra tetry), pirotechnika (dwadzieścia sposobów na rozrywkę dla babci za pomocą kalichlorku); trucizny (otrzymaliśmy cyjanek sodu, rzeczywiście, błyskawicznie sterylizował probówkę z musującymi drożdżami). Z tego szybko zrezygnowaliśmy.
Potem były narkotyki. Kolega uzyskał był heroinę, którą właśnie wypróbowałem w wersji wziewnej (nasączywszy uprzednio roztworem papieros). Wrażenie było podobne, jak po morfinie (uzyskaliśmy ją z maku, który wtedy jeszcze był legalnie uprawiany w ogródkach przydomowych), ale dużo bardziej intensywne; jednak depresja następnego dnia była taka, że przysiągłem sobie, że żadnych opiatów w życiu już nie spróbuję.
Odurzyłem się eterem (wdychając go w asyście kolegi,który miał wezwać pomoc w wypadku, gdyby mi puls padł). Stwierdziłem wtedy ponad wszelką wątpliwość, że czas jest tylko złudzeniem. Popadłem w totalną nicość i ocknąłem się po 45 minutach, nie wiedząc, czym jest to, na co patrzę, kim jestem, jak się nazywam. Totalny reset. Dzięki temu nie pragnąłem już nigdy odurzać się czymkolwiek. Co więcej, ten czasowy przeskok uświadomił mi, że pełna nieświadomość rzeczywiście nie istnieje.
Na zakończenie dodam, że wszelkie te eksperymenty przeprowadziłem tak dawno, że pod względem prawnym obejmuje je przedawnienie.
Uwierzyliście ?
17-04-2011 09:08 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
W materiały dymne i zabawy pirotechniczne jestem skłonna uwierzyć Sama produkowałam różne rzeczy domowym sposobem, póki rodzice nie założyli szlabanu (podpaliłam plastikową linijkę... uperfumowałam dom na przynajmniej trzy dni).

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
17-04-2011 11:11 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>W materiały dymne i zabawy pirotechniczne jestem skłonna uwierzyć Sama produkowałam różne rzeczy domowym sposobem, póki rodzice nie założyli szlabanu (podpaliłam plastikową linijkę... uperfumowałam dom na przynajmniej trzy dni).

W kwestii materiałów wybuchowych, to może niebezpieczny temat, ale szczerze powiem, to ograniczyliśmy się do prochu czarnego (mieliśmy pod dostatkiem siarki), nitrocelulozy. Inny kolega podpylił z zakładów chemicznych toluen i wymieszał ze stężonym kwasem azotowym, wstrząsnął probówką i zrobił małe bum. Na szczęście nie stracił dłoni, ale się nieźle pokaleczył szkłem.
Dlatego, chociaż pierwotnie planowaliśmy uzyskanie nitrogliceryny, z racji niestabilności procesu w warunkach domowego laboratorium (trzeba było znać dość dokładnie parametry dla mieszaniny nitrującej) wykazaliśmy się racjonalną wstrzemięźliwością.

Kiedy dziś patrzę na tamte działania, to w głowie mi się nie mieści, jaki człowiek (młody) potrafi być inteligentny... i głupi zarazem. Jedno niestety nie wyklucza drugiego.
Oto morał.

P.S.
Jest tu może na Forum jakiś chemik? Do dziś mnie nurtuje pytanie, dlaczego trójjodek azotu, który niewątpliwie uzyskiwaliśmy z wody amoniakalnej i jodyny, nawet po wyprażeniu, nie reagował ani na dotyk, ani na walenie młotkiem. Nie potrafię tego pojąć.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365