Racjonalista - Strona głównaDo treści
Darmocha i prezenty.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-11-2008 19:09Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Darmocha i prezenty.
Ocena 3 na 3

   Nie da się ukryć: nie cierpię darmochy tak samo jak prezentów, z tego samego powodu. Nie znoszę, gdy ktoś decyduje za mnie o tym, co powinienem mieć. Poza tym, zarówno darmocha, jak prezent, stanowią rzecz cokolwiek albo nawet bardzo poniżającą.

   Oczywiście, nie zawsze, nie w każdym przypadku.

   Kiedy sklepikarz wystawia z lekka nadpsute owoce z uwagą: "Na kompot - gratis" - wszystko jest w porządku. Takie owoce od czasu do czasu wezmę bez wahania.

   Kiedy jednak inny, potężniejszy sklepikarz daje mi darmochę w postaci coca-coli, z jakiegokolwiek powodu - czuję się obrażonym. On mi po prostu bezczelnie uświadamia, że za tę coca-colę ja, lub inni tacy jak ja, wielokrotnie wpierw mu zapłaciliśmy. On zaś w swej bezczelności posuwa się do tego, że licząc na moją zachłanność i ślepotę, dam się skusić nędznej łapówce i będę stale dawał się oskubywać.

   Taka darmocha bywa zresztą w rozmaitej mnogości form: konkursy, punkty, sms-y, wszystko oparte na przewidywaniu mojej naiwności.

   Niektórzy mylą też darmochę z prezentami: "Kup coś za 100 zł, dostaniesz figę w prezencie".

   Nowe czasy, nowe obyczaje? Coś w tym jest, że w pogoni za zyskiem homo novus Polakus zagubił gdzieś poczucie godności i nawet honoru.
.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   potężniejszy sklepikarz daje mi darmochę
A potężniejsze przyjacioły dają nam gratisowo jakąś tarczę.

Bo w tym cały problem, że słoń będzie zawsze słoniem, a mrówka mrówką.
.
lotrek (14275 punktów)

>   Nowe czasy, nowe obyczaje? Coś w tym jest, że w pogoni za zyskiem homo novus Polakus zagubił
>gdzieś poczucie godności i nawet honoru.

Nie tylko dajemy się oskubywać na każdym kroku, ale okazuje się jacy jesteśmy naiwni a właściwie jakimi jesteśmy frajerami. Dajemy się nabierać na rożnego rodzaju audiotele odpowiadając na pytania, których poziom jest specjalnie niski, by jak najwięcej telewidzów dzwoniło. Na różnego rodzaj Telemarkety, gdzie za spore pieniądze wciskają nam najczęściej buble i na dodatek wmawiają nam, że jest to nam niezbędnie potrzebne.
Myślę, że jednak pod tym względem zachowujemy się tak, jak i inne nacje. Dajemy "się zwaryjować" na punkcie różnego rodzaju rzekomych okazji .

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
szperacz (2861 punktów)
>   Nowe czasy, nowe obyczaje? Coś w tym jest, że w pogoni za zyskiem homo novus Polakus zagubił
>gdzieś poczucie godności i nawet honoru.

Reklama, to dziś potężna machina. Z pewnością ktoś wcześniej przeprowadził badania i dokonał ich analizy. Musiał być też pewny, że taka a nie inna promocja przyniesie najwyższy zysk. Trudno dziś nie oglądać reklam. Wciskają się wszędzie. To działa.

A może trzeba wyciągnąć wniosek, że po prostu tacy jesteśmy i niewiele da się zmienić. Ja to nazywam elementem krajobrazu. Zawsze można iść do spożywczaka albo warzywnego zamiast zasilać TESCO, AUCHAN, REAL itp.

Mnie też denerwują reklamowe sms-y, przychodzące na moją komórkę. Najczęściej bez czytania je usuwam. Nic więcej nie mogę zrobić.
czes (4083 punktów)
>   Nowe czasy, nowe obyczaje? Coś w tym jest, że w pogoni za zyskiem homo novus Polakus zagubił
>gdzieś poczucie godności i nawet honoru.

Nie robiłbym z tego tragedii. Jeżeli ktoś oferuje mi jakiś "bonus" za kupienie czegoś tam, to znaczy, że chce abym ja to kupił i próbuje takiej czy innej zachęty, próbuje mnie złapać. A ja mogę przekalkulować czy to mi się opłaca i kupić lub nie.
Nie widzę tutaj zagrożenia dla mej godności czy honoru.
Może pamiętasz Zbysiu, że ja mieszkam w Toronto od ok. 20 lat. Tutejszy kapitalizm jest zapewne "dojrzalszy" od polskiego, a codzienne obcowanie z nim, "uodparnia" człowieka. Wszelkiego rodzaju bonusy traktujesz jako coś normalnego w walce o zdobycie klienta.
Przykład; dzisiaj moja żona weszła do domu z komletem trzech, ładnych walizek na kółkach (na prezent dla teścia). Takie walizki kosztują zwykle 65 do 85 dolarów, w zależności do sklepu. Ona kupiła to w sklepie, który sprzedaje po $65, a jeszcze dostała bonus w postaci $30 do zrealizowania w tym sklepie (kupiła dwie pary spodni dla dziecka i inne drobiazgi). Nie sądzę aby właściciel/kierownik tego sklepu poniżył mnie/moją żonę w jakikolwiek sposób, nie sądzę abym to ja czy moja żona byli ludzmi o obniżonym poczuciu godności.
W większości sklepów, zachęcają mnie do zakupów oferując coś free. Jedni to robią dobrze i wygrywają (zdobywają mnie jako klienta), a inni gorzej i przegrywają.
A podstawowym zawołaniem sprzedających jest "buy one, get one free". Kilka dni temu, zawołał tak sprzedawca samochodów w Chicago (kupujesz porządny samochód za normalną cenę, a drugi gorszy za jednego dolara). No, wiadomo - recesja. Ale czegoś takiego jeszcze tutaj nie widziano.

Serdecznie pozdrawiam. Czesiek
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie robiłbym z tego tragedii. Jeżeli ktoś oferuje mi jakiś "bonus" za kupienie czegoś tam, to znaczy, że chce abym ja to kupił i próbuje takiej czy innej zachęty, próbuje mnie złapać. A ja mogę przekalkulować czy to mi się opłaca i kupić lub nie.
>Nie widzę tutaj zagrożenia dla mej godności czy honoru.

   Po prostu przywykłeś, do tego tak bardzo, że nie przyjmujesz do świadomości faktu, iż za ten "bonus" musiał ktoś wpierw zapłacić. Tak naprawdę nie jest to więc żadna darmocha, żaden bonus - może jedynie w tym sensie, że zależy od woli udzielającego, który w tym przypadku rezygnuje z części zarobku. Ale - oczywiście - licząc na większy lub kolejny.
   Skądinąd wiesz przecież doskonale, że nie ma niczego za darmo - tę zasadę wszyscy mamy głęboko wpojoną, nie wiadomo tylko, czemu tak często dajemy się nabierać na jej zaprzeczenie.

   Jak napisałem wyżej, nie dotyczy to każdego przypadku i każdej okazji. Zastanów się choćby nad tymi owocami na kompot...

>... Takie walizki kosztują zwykle 65 do 85 dolarów, w zależności do sklepu. Ona kupiła to w sklepie, który sprzedaje po $65, a jeszcze dostała bonus w postaci $30 do zrealizowania w tym sklepie (...) Nie sądzę aby właściciel/kierownik tego sklepu poniżył mnie/moją żonę w jakikolwiek sposób, nie sądzę abym to ja czy moja żona byli ludźmi o obniżonym poczuciu godności.

   Sądzisz więc, że owe walizki warte były więcej, niżeli 65-30=35$? Innymi słowy, właściciel/kierownik tego sklepu na transakcji stracił? Ukazując, że stać go na taką obniżkę ceny, zdradził się zarazem, że przedtem wykorzystywał twoją potrzebę posiadania takich walizek nawet za 65$.

   Wiem, że to nieco trudne, dla przywykłych często nawet nieuchwytne - ale może to tylko ja posiadam skrzywione i nadmierne poczucie godności, gdyż z jednej strony cierpi mój honor przy korzystaniu z darmochy, z drugiej zaś strony dozwala mi płacić frajersko wygórowane ceny często bez protestu.
   No, każdy jest, jaki jest.
.
29-11-2008 17:24 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
>... Tak naprawdę nie jest to więc żadna darmocha, żaden bonus - może jedynie w tym sensie, że zależy od woli udzielającego, który w tym przypadku rezygnuje z części zarobku. Ale - oczywiście - licząc na większy lub kolejny.
Tak, i to jest w porządku.
A ja wolę kupić u tego, który "rezygnuje z części zarobku".

>   Skądinąd wiesz przecież doskonale, że nie ma niczego za darmo - tę zasadę wszyscy mamy głęboko wpojoną, nie wiadomo tylko, czemu tak często dajemy się nabierać na jej zaprzeczenie.
Oczywiście, że nie ma nic za darmo.
Ale może być drożej (po cenie "normalnej"), może być taniej, tj. ze zniżką, z zachętą, z bonusem czy jak tam to nazwać. I każdy taki bonus jest ze strony sprzedającego "rezygnacją z części zarobku" w celu podniesienia konkurencyjności swego sklepu i uzyskania korzyści teraz czy też w przyszłości. I to jest normalne.

>   Jak napisałem wyżej, nie dotyczy to każdego przypadku i każdej okazji. Zastanów się choćby nad tymi owocami na kompot...
Nie widzę tutaj wielkiej różnicy. Czy myślisz, że te darmowe owoce na kompot dostajesz ponieważ właściciel sklepu darzy cię sympatią? (Ja dałbym Ci trochę zdrowych, wspaniałych owoców jako bonus do wyrazów sympatii:P) Przecież on też ma w tym swój cel. Albo chce cię zachęcić do częstszego odwiedzania swego sklepu (zepsute owoce weźmiesz bezpłatnie, a przy okazji kupisz coś innego) albo wręcz chce się pozbyć kłopotu i kosztów związanych z usuwaniem zgniłków.

>   Sądzisz więc, że owe walizki warte były więcej, niżeli 65-30=35$? Innymi słowy, właściciel/kierownik tego sklepu na transakcji stracił? Ukazując, że stać go na taką obniżkę ceny, zdradził się zarazem, że przedtem wykorzystywał twoją potrzebę posiadania takich walizek nawet za 65$.
Cena każdego produktu na sklepowej półce jest o kilkadziesiąt procent wyższa od ceny jaką za ten produkt zapłacił właściciel sklepu. Różnica między ceną detaliczną, a ceną zakupu od producenta/hurtowni musi pokryć koszty prowadzenia sklepu (w tym reklamy) i dać zysk właścicielowi.
Załóżmy więc, że właściciel sklepu kupił ten komplet walizek za $30. Gdyby je po prostu sprzedawał za cenę jaką ja zapłaciłem, tj. $35 (z niby zyskiem $5), poszedłby z torbami. Gdyby je sprzedawał po $65, nie byłby konkurencyjnym i jego los taki sam. W tej sytuacji, sprzedający decyduje się na mniejszy zarobek, czasami wręcz stratę na tej jednej transakcji aby zatrzymać klienta u siebie. Wreszcie, ten bonus $30 i tak kupujący musi wydać w jego sklepie, a "przy okazji", chodząc między półkami, kupi coś jeszcze.
Ja oceniam ten układ jako prawidłowy, nie przynoszący nikomu ujmy. Sprzedający daje mi bonus ponieważ to jest korzystne dla niego, a ja przyjmuję ten bonus ponieważ jest to korzystne dla mnie.

>   Wiem, że to nieco trudne, dla przywykłych często nawet nieuchwytne - ale może to tylko ja posiadam skrzywione i nadmierne poczucie godności, gdyż z jednej strony cierpi mój honor przy korzystaniu z darmochy, z drugiej zaś strony dozwala mi płacić frajersko wygórowane ceny często bez protestu.
>   No, każdy jest, jaki jest.
Wiesz Zbysiu, wydaje mi się, że po prostu Polacy nie potrafią mówić o pieniądzach (tak było zanim wyjechałem). Sam wielokrotnie przepłaciłem za różne produkty czy usługi ponieważ wstydziłem zapytać się o cenę, a towar podany już przez ekspedientkę musiałem kupić. Tak, to jest właśnie to frajerskie płacenie wygórowanych cen i to bez protestu.
Zachód zmienił mnie pod tym względem. Zrozumiałem, że pieniądze (szczególnie te moje, ciężko zarobione) nie mają nic wspólnego ze wstydem , honorem czy poczuciem godności.

Pozdrawiam Zbysiu.
Zyga (1539 punktów)
>   Nie da się ukryć: nie cierpię darmochy tak samo jak prezentów, z tego samego powodu. Nie
>znoszę, gdy ktoś decyduje za mnie o tym, co powinienem mieć. Poza tym, zarówno darmocha, jak
>prezent, stanowią rzecz cokolwiek albo nawet bardzo poniżającą.

I tak tankuję na stacji pod domem, a że dają punkty to co jakiś czas biorę jakiś "gratisowy" upominek za który wcześniej zapłaciłem. Nie widzę w tym nic złego.

Poniżające są wyprzedaże i obniżki cen w dużych sklepach. "Tylko dziś odkurzacz, który wczoraj kosztował 150 kupisz za 100". Wszyscy się przepychają, biegają, kłócą, kolejka na 2h stania. Chyba wolę kupić ten odkurzacz za 150.
Kelly (2051 punktów)
Postaw się na miejscu osoby o niskich zarobkach albo nawet na moim - nastolatki, która W OGÓLE nie ma zarobków. Za niespodziankami nie przepadam, ale prezenty wybrane przez siebie i opłacone przez kogoś innego (zwykle rodziców albo dziadków) - uwielbiam...
sztejkat (4743 punktów)
>(....)
>jakiegokolwiek powodu - czuję się obrażonym. On mi po prostu bezczelnie uświadamia, że za tę
>coca-colę ja, lub inni tacy jak ja, wielokrotnie wpierw mu zapłaciliśmy.(....)

Powstaje jednak pytanie: czy, gdyby nie dawał owych prezentów, to czy nie zapłacilibyśmy za nie i tak?

Może, dla uspokojenia nerwów, potraktuj to jak coś, za co już zapłaciłeś nie raz.

A dwa - nie ma obowiązku przyjmowania gratisów. Ja, na ten przykład dodawane do biletów w kinie różnego rodzaju "trutki" pozostawiam przy kasie po pracowitym wyłuskaniu spośród nich biletu.

Tak na marginesie - źródła gratisów są dwa: jeden to reklama, czyli celowe przeznaczenie części zysku na prezenty. Drugi - zalegające zasoby magazynowe których koszt przechowywania, czas przydatności itp. sprawiają, że już za chwilę produkty te znajdą się one po stronie strat miast zysków. W tym wypadku potencjalną stratę zmienia się w inwestycję reklamową.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
><>   Kiedy jednak inny, potężniejszy sklepikarz daje mi darmochę w postaci coca-coli, z
>jakiegokolwiek powodu - czuję się obrażonym.

Ciekawe jest, że zwykle wciskają jakiś tego rodaju narkotyk, truciznę czy inne niezdrowe świństwo, a rzadko dają coś zdrowego.

Ale jest w tym też jasna strona. Pociesza mnie, że jest to jednak element zdrowej relacji usługodawcy i klienta - to nieba a ziemia, jak byliśmy traktowani przez sprzedawców w PRL. Teraz takiej panience mówię, że się zdrowo odżywiam i takich świństw nawet za darmo nie kupię, a panienka musi się pięknie uśmiechać i zapraszać mnie ponownie na udane zakupy... i cieszę się, że żyję w pięknym kapitalizmie, a nie w socjalizmie, w którym baba ze sklepu zawsze traktowała klienta, jakby się nad nim znęcała, a on - upokorzony - musiał pokornie znosić swoje upokorzenie, żeby bab łaskawie zgodziła się sprzedać coś, za co musiał zapłacić dwa razy więcej niż cena.

Ale oczywiście, zgadzam się, nie można wiecznie żyć przeszłością i cieszyć się z upadku ZSRR. Czas zacząć się martwić, bo nasze wnuki przestaną nas rozumieć, dlaczego ciągle się cieszymy. Ale czy moje pokolenie potrafi się martwić niedoskonałościami kapitalizmu? Czy ja potrafię? Nawet gdy dostaję reklamowy spam, z przyjemnością usuwam go bez czytania, bo jestem ponad to, bo człowiek mojego pokroju nigdy nie zadzwoni na audiotele, nigdy nie wyśle kapsli, żeby wygrać bubla, nigdy nie obejrzy tańca z gwiazdami ani Niani ani Miami.

Przepraszam, ale chyba straciłem wątek.

doku

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365