Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homoseksualizm jako rodzaj niepłodności?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
18-10-2011 20:21dajmonion (3663 punktów)Homoseksualizm jako rodzaj niepłodności?
Ocena 2 na 2
Co z tego, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób, skoro para homo podpada pod definicję niepłodności: pl.wikipedia.org/wiki/Niepłodność Czy ktoś umie wyjaśnić ten paradoks?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TriDzej2 (869 punktów)
>Co z tego, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób, skoro para homo podpada pod definicję niepłodności: pl.wikipedia.org/wiki/Niepłodność Czy ktoś umie wyjaśnić ten paradoks?

Jaki paradoks? Pojęciem wcześniejszym jest zapłodnienie. Jeżeli dwie osoby tej samej płci z definicji pl.wikipedia.org/wiki/Zapłodnienie nie mają możliwości dokonania aktu zapłodnienia, to pojęcie pochodne (niepłodność) nie ma sensu w ich wypadku.
18-10-2011 22:49 
 Ocena 4 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Co z tego, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób, skoro para homo podpada pod definicję niepłodności

Oni tego nie robią dla zapłodnienia, tylko dla przyjemności, podobnie jak większość hetero ,a to nie choroba
dajmonion (3663 punktów)
Czyli nie można o parze homo powiedzieć ani, że jest płodna ani, że jest niepłodna?


dajmonion
TriDzej2 (869 punktów)
>Czyli nie można o parze homo powiedzieć ani, że jest płodna ani, że jest niepłodna?

Zgadza się.
20-10-2011 09:09 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Czyli nie można o parze homo powiedzieć ani, że jest płodna ani, że jest niepłodna?

Uhm, a czy o samotnej kobiecie, która postanowi zostać matką, powiesz, że jest niepłodna gdyż nie ma z kim zrobić dziecka?
dajmonion (3663 punktów)
>>Czyli nie można o parze homo powiedzieć ani, że jest płodna ani, że jest niepłodna?
>Uhm, a czy o samotnej kobiecie, która postanowi zostać matką, powiesz, że jest niepłodna gdyż nie ma z kim zrobić dziecka?
A czy o płodności lub jej braku nie można mówić dopiero wtedy, gdy dochodzi do współżycia pary ludzkiej, tak jak to definiuje WHO?

dajmonion
21-10-2011 11:29 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A czy o płodności lub jej braku nie można mówić dopiero wtedy, gdy dochodzi do współżycia pary ludzkiej, tak jak to definiuje WHO?

Nie znam dokładnego brzmienia tej definicji, ale moim zdaniem - nie. Prowadzi to do kuriozalnego wniosku, że bezpłodność, to coś co jako choroba dotyka wyłącznie pary, nie pojedynczych ludzi. Wydaje mi się to dość absurdalnym założeniem. Tym bardziej, że przecież "bezpłodna para" to nic innego jak jakiś defekt układu rozrodczego u JEDNEGO LUB OBU partnerów.

Ale srsly, meritum tego wątku właściwie co jest? Że jeśli uznamy pary jednopłciowe za "cierpiące na bezpłodność" to co (poza rozważeniem, czy należy im refundować in vitro, matki zastępcze etc...) właściwie ma z tego wynikać?
dajmonion (3663 punktów)
>Ale srsly, meritum tego wątku właściwie co jest? Że jeśli uznamy pary jednopłciowe za "cierpiące na bezpłodność" to co (poza rozważeniem, czy należy im refundować in vitro, matki zastępcze etc...) właściwie ma z tego wynikać?

Chodzi o to, że niektóre osoby dowodzą, że homoseksualizm jest chorobą powołując się na definicję niepłodności zawartą w Wikipedii. Ten argument wydaje mi się podejrzany, bo to, co napisane w Wikipedii wygląda nie tyle na definicję, co na praktyczne kryterium ustalania niepłodności. Poza tym jest tam mowa o czasie, który musi minąć, aby można było mówić o niepłodności. Już samo to sugeruje, że jest to kryterium dla par hetero. Najlepiej jednak byłoby przytoczyć definicję niepłodności WHO, tyle, że w rzetelnych źródłach trudno ją znaleźć. Na przykład tu: www.icd10data.com/ICD10CM/Index/I/Infertility#A553

dajmonion
21-10-2011 13:38 
 Ocena 3 na 3
kognitywista (3391 punktów)
>Chodzi o to, że niektóre osoby dowodzą, że homoseksualizm jest chorobą powołując się na definicję niepłodności zawartą w Wikipedii.
Nie można czegokolwiek dowodzić poprzez samo powołanie się na definicję , jakakolwiek by ona nie była. Dowodzi się przedstawiając fakty i oparte na nich wnioskowanie. Jeśli fakty nie zgadzają się z definicją, trzeba zmienić definicję.

>Najlepiej jednak byłoby przytoczyć definicję niepłodności WHO, tyle, że w rzetelnych źródłach trudno ją znaleźć.
Nie ma potrzeby niczego przytaczać, bo doskonale wiadomo, czym jest homoseksualizm, czym jest niepłodność, oraz jak się ma jedno do drugiego. Próba zmiany tej oczywistej relacji poprzez grzebanie w definicjach nie ma innego celu niż uporczywe poszukiwanie homoseksualizmu w ICD.
dajmonion (3663 punktów)
>>Najlepiej jednak byłoby przytoczyć definicję niepłodności WHO, tyle, że w rzetelnych źródłach trudno ją znaleźć.
>Nie ma potrzeby niczego przytaczać, bo doskonale wiadomo, czym jest homoseksualizm, czym jest niepłodność,

No właśnie, z jakich źródeł doskonale wiadomo czym jest niepłodność?


dajmonion
22-10-2011 09:41 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>No właśnie, z jakich źródeł doskonale wiadomo czym jest niepłodność?
Z podstawowej wiedzy ogólnej. Niepłodność jest antonimem płodności i oznacza niezdolność do rozmnażania się.
Są to w biologii pojęcia elementarne. Ich znaczenie dostępne jest bardziej rozgarniętemu absolwentowi przedszkola (sprawdziłem!). Opisywanie tych pojęć na wyższych poziomach, tworzenie definicji dla celów prawnych, medycznych etc. nie wnosi niczego istotnego do rozumienia ich istoty a służy jedynie celom praktycznym. Próba wysnucia z takich definicji wniosków filozoficznych nie ma sensu.
Z powodów oczywistych niepłodny jest (w rozumieniu biologicznym): stolik, Księżyc, mężczyzna-sam (o ile pojęcia rozmnażania nie bedziemy rozszerzać na klonowanie), kobieta-sama (na razie ) , para homoseksualna itd.
Ta ostatnia może być płodna w wąskim rozumieniu społecznym i prawnym: może posiadać przysposobione potomstwo.
22-10-2011 21:57 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Słusznie.


dajmonion
22-10-2011 22:07 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
> para homoseksualna itd.
>Ta ostatnia może być płodna w wąskim rozumieniu społecznym i prawnym: może posiadać przysposobione potomstwo.
Ta ostatnia może też mieć potomstwo jednego z partnerów z osobą spoza ich związku. Wbrew pozorom zdarza się dość często, szczególnie w wersji żeńskiej, ale i w męskiej bywa.
kognitywista (3391 punktów)
>>Ta ostatnia może być płodna w wąskim rozumieniu społecznym i prawnym: może posiadać przysposobione potomstwo.
>Ta ostatnia może też mieć potomstwo jednego z partnerów z osobą spoza ich związku.
Tak, ale to już jednak inna para (kaloszy)
dajmonion (3663 punktów)
>>Chodzi o to, że niektóre osoby dowodzą, że homoseksualizm jest chorobą powołując się na definicję niepłodności zawartą w Wikipedii.
>Nie można czegokolwiek dowodzić poprzez samo powołanie się na definicję , jakakolwiek by ona nie była. Dowodzi się przedstawiając fakty i oparte na nich wnioskowanie. Jeśli fakty nie zgadzają się z definicją, trzeba zmienić definicję.

A Ty myślisz, że ci, co ustalali przytoczone rozumienie niepłodności to spekulanci? Poza tym jakie fakty i jak powinny zmienić definicję?

dajmonion
22-10-2011 09:54 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>jakie fakty i jak powinny zmienić definicję?
Nie widzę potrzeby zmieniania definicji medycznej, która doskonale spełnia swoje zadanie praktyczne i powinna być stosowana adekwatnie do swojego przeznaczenia. Tym przeznaczeniem jest pomaganie parom, które mają określony problem, a nie stygmatyzowanie par nie mających żadnego problemu.
To, że ktoś palnie kogoś w głowę wałkiem do ciasta nie oznacza, że musimy rozszerzyć definicję wałka o funkcję broni.
Ratatoskr (4439 punktów)
>Co z tego, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób, skoro para homo podpada pod definicję
>niepłodności: pl.wikipedia.org/wiki/Niepłodność Czy ktoś umie wyjaśnić ten
>paradoks?

Jeśli niepłodność jest podstawą do zdiagnozowania choroby, to stań kapłański też się chyba wlicza?

seksualnosc-kobiet.pl
18-10-2011 22:52 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Jeśli niepłodność jest podstawą do zdiagnozowania choroby, to stań kapłański też się chyba wlicza?

Ooo, stan kapłański bywa bardzo płodny

biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=4158
21-10-2011 08:33 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Ooo, stan kapłański bywa bardzo płodny
>biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=4158

Ależ byłaby to rewelacja! Gdyby była prawdą ...

Autor linkowanego postu nie powołuje się na żadne źródła. Czytając wątek dalej, dowiadujemy się, że autorstwo "rewelacji" należy do niejakiego Grzegorza Piotrowskiego, redaktora niesławnych "Faktów i mitów", a sama koncepcja była częścią jego (wyjątkowo już niesławnej) pracy operacyjnej.

Pisała o tym m.in. "Gazeta Wyborcza":
Cytat:
Faktem jest, że "Fakty i Mity" korzystają z usług Grzegorza Piotrowskiego. W marcu 2000 r. zabójca księdza Popiełuszki wziął np. udział w promującej tygodnik konferencji prasowej. Reklama zadziałała - o "Faktach i Mitach" zrobiło się głośno. Zdaniem części mediów Piotrowski został potem współpracownikiem tygodnika - pisał pod pseudonimem. "Rzeczpospolita" (z 2.09.2002 r.) twierdziła np., że był autorem tekstu "Och, Karol!". I posługując się esbecką fałszywką, ogłosił, że Karol Wojtyła miał romans z nieżyjącą już sekretarką z "Tygodnika Powszechnego" Ireną K.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>to stań kapłański też się chyba wlicza?
Lecz kapłani nie współżyją!
Jak zaś współżyją z kobietą to, jeśli nie są niepłodni, nie są chorzy.
Jeśli jednak współżyją z mężczyzną to sprawa wraca do początku.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
No, tam nawet paradoksalnie nie wskazuje, że dotyczy to stałych partnerów. Więc jak ktoś współżyje stale z różnymi partnerami przez rok średnio 3-4 razy w tygodniu to jest niepłodny, jeśli nie może zajść w ciążę.

Ale Wikipedii przecież można to wybaczyć, bo to dla gimnazjalistów.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
bask (466 punktów)
(zablokowany)

Paradoks nabiera jeszcze bardziej intensywniejszych kolorów, gdy gdy u owej pary niepłodnych homoseksualistów pojawia się instynkt rodzicielski (który zamierzają realizować poprzez adopcję). Wypowiadałem się na ten temat szerzej przy okazji dyskusji pod artykułem traktującym o dyskryminowaniu homoseksulaistów w Polsce. W wielkim skrócie przypomnę tylko moją tezę(którą sformułowałem w trakcie debaty, przystępując do niej nie byłem jej świadom). Jeżeli założymy, że homoseksualizm jest taką samą normą jak heteroseksualizm, to wówczas u pary homoseksualnej nie ma prawa pojawić się instynkt rodzicielski, bo istotą homoseksualizmu(przypominam jeszcze raz będącego taką samą normą jak heteroseksualizm) jest brak prokreacji. Jeżeli jednak ów instynkt rodzicielski się pojawia, to albo homoseksualizm jako taki jest jednak ułomny(choroba?) w relacji do heteroseksualizmu albo ta odmiana homoseksualizmu (ta gdzie pojawia się instynkt rodzicielski) jest ułomna(patologia?) w relacji do homoseksualizmu który będac taką samą normą jak heteroseksualizm z braku możliwości prokreacji czyni swoją istotę i cnotę.
19-10-2011 10:52 
 Ocena 8 na 8
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli założymy, że jesteś osobą mądrą, to nie mają prawa pojawić się u Ciebie bezdennie głupie wypowiedzi, bo istotą mądrości jest brak głupich wypowiedzi. Jeśli jednak owe bezdennie głupie wypowiedzi się pojawiają, to albo Twoja mądrość jako taka jest ułomna w relacji do głupoty, albo Twoja odmiana mądrości jest ułomna w porównaniu do prawdziwej mądrości, która nigdy nie produkuje głupich wypowiedzi.

Oczywiście nie jesteś w stanie rozważyć sytuacji, że pewne wypowiedzi dla jednych mogą wydawać się bezdennie głupie, a dla innych mądre. Pewnie dlatego, że masz się za szczyt mądrości i nigdy nie rozważałeś tego, że Twoja odmiana mądrości jest ułomna. Warto rozważyć, na prawdę!

Zacznij od etgo, że z punktu widzenia ewolucji nie jest za bardzo istotne, kto wychowa dziecko. Kukułki podrzucają swoje obcym gatunkowo ptakom, u ssaków społecznych (wilki, część małp) o profilu para dominująca (płodząca potomków) - reszta stada, wychowaniem zajmuje się całe stado (włączając karmienie swoim mlekiem u innych samic).
U ludzi nie ma powodu, by instynkt rodzicielski ograniczał się tylko do swoich potomków. Zatem i korelacja płodność - instynkt rodzicielski jest bez sensu.
Dodatkowo, jeśli cofniesz się już o półtora wieku, okaże się że śmiertelność niemowląt i małych dzieci była ogromna u ludzi, co oznacza, że każde dziecko było na wagę złota dla przetrwania gatunku. Nie ważne swoje - nieswoje.

Przemyśl.

Pozdrawiam

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
19-10-2011 13:08 
 Ocena 1 na 3
bask (466 punktów)
(zablokowany)

Sadzi pan na wstępie filipiki ad personam, obnażające moją rzekomą głupotę, i zaraz potem tytułem podsumowania i dobijającej niczym mizerykordia konkluzji, mówi pan rzeczy, które mają się nijak do poruszonego wątku. "U ludzi nie ma powodu, by instynkt rodzicielski ograniczał się tylko do swoich potomków. Zatem i korelacja płodność - instynkt rodzicielski jest bez sensu". A gdzie ja stwierdziłem, iż u ludzi instynkt rodzicielski ogranicza się tylko do swoich potomków? Para heteroseksualna, która nie może mieć dzieci z powodu bezpłodności(choroba), nadal zachowuje ów instynkt i adpotuje dzieci. Nie chodzi o korelację płodność - instynkt rodzicielski, chodzi o korelację homoseksualizm(uznane za normę bezpłodne relacje) a instynkt rodzicielski. Bo istotą heteroseksualności jest prokreacyjność, którą można w tym wypadku zastąpić sztucznie adoptowaniem dzieci. U pary homoseksulanej nie ma prawa wystąpić instynkt rodzicielski bo istotą homoseksualizmu jest brak prokreacyjnośći. Jeżli instynkt rodzicielski się pojawi to mamy jedną z dwóch sytuacjii które opisałem w moim poprzednim poscie. Podzielam też Pan pogląd że dzieci były i - nawet - są na wagę złota i że kukułki uprawiają swoiste pasożytnictwo podrzucając innym swoje jaja. Ale jak to się ma do istoty sprawy? Czy chce mnie Pan przekonać ić kukułki są homoseksulane? To ostatnie zdanie to oczywiście żart na poziomie pańskiej filipiki
19-10-2011 13:46 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
> Bo istotą heteroseksualności jest prokreacyjność, którą można w tym wypadku zastąpić sztucznie adoptowaniem dzieci. U pary homoseksulanej nie ma prawa wystąpić instynkt rodzicielski bo istotą homoseksualizmu jest brak prokreacyjnośći. Jeżli instynkt rodzicielski się pojawi to mamy jedną z dwóch sytuacjii które opisałem w moim poprzednim poscie.
Czyli wybierając partnerkę koncentruje się Pan na jej płodności.
A jeśli wiemy, że partnerka nie może mieć dzieci, pociąg fizyczny znika? Odrzucamy ją i szukamy osoby płodnej?
Musisz wziąć pod uwagę, że dobór partnera nie jest czyniony pod kątem świadomej oceny jego płodności i szansy na uzyskanie potomstwa.
michalciesla (38 punktów)
>> Bo istotą heteroseksualności jest prokreacyjność, którą można w tym wypadku zastąpić sztucznie adoptowaniem dzieci. U pary homoseksulanej nie ma prawa wystąpić instynkt rodzicielski bo istotą homoseksualizmu jest brak prokreacyjnośći. Jeżli instynkt rodzicielski się pojawi to mamy jedną z dwóch sytuacjii które opisałem w moim poprzednim poscie.
>Czyli wybierając partnerkę koncentruje się Pan na jej płodności.
>A jeśli wiemy, że partnerka nie może mieć dzieci, pociąg fizyczny znika? Odrzucamy ją i szukamy osoby płodnej?
>Musisz wziąć pod uwagę, że dobór partnera nie jest czyniony pod kątem świadomej oceny jego płodności i szansy na uzyskanie potomstwa.

Jest. Stąd faceci uwielbiają szerokie biodra i duży biust.
jark44 (619 punktów)
>>Czyli wybierając partnerkę koncentruje się Pan na jej płodności.
>>A jeśli wiemy, że partnerka nie może mieć dzieci, pociąg fizyczny znika? Odrzucamy ją i szukamy osoby płodnej?

No tutaj, to przykład na nieznajomość zupełną mężczyzny. Jak można napisać, że odrzucamy kobietę, bo nie jest płodna. Kto takie bzdury pisze? Kto i za jakie pieniądze robił takie badania. Co ma płodność z pociągiem seksualnym.

Wielu moich znajomych zachwyca się partnerkami, jeśli tylko wie, że sa bezpłodne. O tyle są atracyjniejsze!!!

Jakieś dziwne stwierdzenia, no chyba jeszcze jedną poranną kawę muszę wypić.



mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
Ania... (14138 punktów)

>>Musisz wziąć pod uwagę, że dobór partnera nie jest czyniony pod kątem świadomej oceny jego płodności i szansy na uzyskanie potomstwa.
>Jest. Stąd faceci uwielbiają szerokie biodra i duży biust.
To jest bardzo duże uproszczenie. Panowie mają dość zróżnicowane gusta, znam i takich, co lubią patyczki modelkowe.
19-10-2011 13:51 
 Ocena 6 na 6
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dlaczego robotnice pszczół - same bezpłodne i nie odczuwające instynktu ani nawet nie posiadające możliwości rozmnażania się - opiekują się nie swoim potomstwem?
Pan zdaje się w swej niezmierzonej mądrości być mądrzejszy od natury i bardziej prawdziwy niż sama rzeczywistość, więc pewnie potrafi Pan wytłumaczyć ów niezmiernie interesujący fenomen.

Z niecierpliwością oczekuję Pańskiej zabawnej odpowiedzi.

Pozdrawiam
PS. A powiedzże Pan, jak potrafisz, gdzie siedzi instynk rodzicielski, a gdzie preferencje seksualne? I czy siedzą one w tym samym miejscu? A może obok siebie, ściśle połączone? Chętnie obejrzę pod mikroskopem ów związek między jednym a drugim.

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
19-10-2011 13:53 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
No dobrze: homoseksualizm to pociąg seksualny do osób tej samej płci (lub, by być bardziej precyzyjnym: zdradzających trzeciorzędowe cechy właściwe płci osoby homoseksualnej).

Jak to się ma do instynktu rodzicielskiego? Co też ma to wspólnego z bezpłodnością, która jest związana ze stanem gonad, nie mózgu?

Choć, niektórzy zdają się myśleć gonadami, to może mózg u nich robi za producenta plemników...
19-10-2011 14:56 
 Ocena 1 na 1
bask (466 punktów)
(zablokowany)
Spróbuję to wytłumaczyć nawiązując do Pana wypowiedzi. Jeżeli mamy pociąg seksualny osób o tej samej płci to z takiego pociągu nie rodzi się dziecko. Jeżeli ów pociąg homoseksulany jest stanem absolutnie normalnym, to nie powinien wystąpić instynkt rodzicielski. Bo instynkt rodzicielski jest pochodną stosunku seksualnego którego istotą jest prokreacyjność, a istotą stosunku homoseksulanego jest antyprokreacyjność. Jeżeli instynkt rodzicelski występuję u homoseksualistów, to jest to albo patologia zdrowego homoseksualizmu(którego logiką jest antyprokreacyjnosć) albo świadczy to o ułomności homoseksualizmu jako takiego. Paradoks ów jest tak prosty w swej konstrukcji, że aż bardzo trudny do zrozumienia.
Jeżeli zaś chodzi o robotnice mrówek, przecież one są aseksualne. To roboty zaprogramowane do wykonywania takich czy innych czynności. W odniesieniu do ludzi to tak jakby wskazać - w pewnym uproszczeniu rzecz jasna - na pracowników sierocińca opiekujących się znajdującymi się tam dziećmi. Oni nie muszą mieć instynktu rodzicielskiego żeby to robić
19-10-2011 15:26 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Bo instynkt rodzicielski jest pochodną stosunku seksualnego.
Wcale nie. Za przeproszeniem, bzzdura.

Czekam na dowolny argument optujący za z Pańskiej strony. Jak dotychczas wykazał Pan niesłychane chciejstwo i etykietkowanie (dobry, zły, chory, zdrowy, normalny, nienormalny) zupełnie bez podstaw.
Ja przedstawiłem przykłady ze świata zwierząt. Pechowo nie znam badań dotyczących homoseksualizmu u wilków i jego wpływu na instynkt rodzicielski, ale wiem, że wilki orientacji homoseksualnej wystepują i że każdy człownek stada wilków opiekuje się miotem.

Prosze mnie dobrze zrozumieć, bo kończy mi się cierpliwość przy czytaniu w kółko tego samego tekstu u Pana - nie popartego choćby cieniem materiałów "za".
Instynkt rodzicielski u zwierząt stadnych w stosunku do nieswoich potomków jest w określonych przypadkach czynnikiem ewolucyjnie wspierającym przetrwanie gatunku. W szczególności u naczelnych. Z tego powodu występować on może niezależnie od orientacji seksualnej lub jej braku i nie jest to nic niezwyklego.

Jeśli ma Pan jakieś dane mogące temu przeczyć, proszę je przedstawić. Jeśli nie, proszę o odrobinę rozwagi - proszę zaznaczać, że ma Pan hipotezę, a nie prawdę objawioną.

Pozdrawiam nadzwyczaj serdecznie

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
19-10-2011 15:30 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>Bo instynkt rodzicielski jest pochodną stosunku seksualnego.

Kiedyś żarłem się na tym forum z Adamiakiem, który de facto prezentował identyczną argumentację.
19-10-2011 22:21 
 Ocena-3 na 5
bask (466 punktów)
(zablokowany)
Nie jestem w stanie ustosunkować się do wszystkich wypowiedzi, więc skupię się na polemice ze sceptymuchą starając się dotknąć jak największe spectrum zagadnień poruszonych w licznych ripostach.

Co do warstwy językowej mojej wypowiedzi, zgadzam się z tym, iz bywa ona wyrazista i radykalna niejednokrotnie ale to tylko w tym celu aby klarownie i ostro zarysować pogląd który przedstawiam, bez uciekania w politycznie poprawne mgławicowe określenia.
A skąd Pan wie, iż u wilków jest rozpowszechniony homoseksualizm? Na temat homoseksualizmu wśród zwierząt pojawiło się mnósatwo bzdur wykreowanych przez politycznie poprawnych (pseudo)"naukowców", którzy wszelkie przejawy nietypowych czy też atypowych relacji między osobnikami tej samej płci od razu etykietują mianem jednoznacznego homoseksualizmu. Przykładem niech będzie para dwóch samców pingwinów, która wysiaduje jajo i później opiekuje się młodym pisklęciem. Czy to jest relacja homoseksualna? Dla owych badaczy nie ma wątpliwości jest to wzorcowy homoseksualizm. Powstały nawet w Skandynawii bajki których bohaterem jest taka para pingwinów i zaleca się je czytać dzieciom w szkołach aby już u zarania kształtowania się ich światopoglądu wszytko było politically correct. A ja się pytam gdzie są relacje seksualne między tymi pingwinami? Przecież homoseksualizm to też seksualizm, to przed ewszystkim seksualizm. To per analogiam do relacji wśród ludzi, jak się dwóch facetów (na przykład braci, kuzynów itp) zaopiekuje dzieckiem zmarłych krewnych, to co, oni sa już wzorcowymi gejami? Nie ryzukujcie takich twierdzeń, bo może was to trochę kosztować. A nawet jeżeli jest ów seks zwierzęcy jak u bonobos, to przecież nie ma on charakteru stałych relacji homoseksualnych, jest to kara - gwałt, mająca na celu uświadomienie niepokornemu osobnikowi jego miejsca w szeregu. Stałych relacji homoseksualnych(CZYLI SEKSUALNYCH SENSU STRICTO, MIĘDZY OSOBNIKAMI TEJ SAMEJ PŁCI) w świecie zwierząt nie ma. Dlatego też Pana teza o stadnym instynkcie rodzicielskim wśród zwierząt jakkolwiek słuszna ma się nijak do dyskutowanej tu kwestii bo wśród tychże zwierząt nie ma osobników homoseksualnych.
19-10-2011 22:33 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Stałych relacji homoseksualnych(CZYLI SEKSUALNYCH SENSU STRICTO, MIĘDZY OSOBNIKAMI TEJ SAMEJ PŁCI) w świecie zwierząt nie ma.
pl.wikiped(*)ualne_zachowania_zwierząt

Jest Pan żenujący. Nie jest Pan w stanie samodzielnie wpisać hasła "homoseksualizm zwierząt" do googla. Żal mi Pana. Kończę z Panem dyskusję w tym temacie, bo dalsza z Panem dyskusja byłaby na ten moment ujmą dla mnie.

Pozdrawiam niepomiernie zdziwiony i zniesmaczony

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
19-10-2011 22:53 
 Ocena 1 na 3
bask (466 punktów)
(zablokowany)
Zajrzałem do wikipedii polecanej przez Pana. Potwierdza ona w dużym stopniu to co napisałem w mym poscie. Przy tym ubawiłem się trochę czytając o delfinach cierpiących już niemalże na priapizm. Ja także kończę tę dyskusję, bo lepiej nie potrafię zaprezentować mojego poglądu. Przy całym zniesmaczeniu moją osobą, proszę sobie uświadomić oczywistą prawdę, iż to dzięki niej wokół tego wątku potoczyła się dyskusja. Gdybym nie zaprezentował nieortodoksyjnego poglądu, wymiana zdań pod tym wątkiem miałaby charakter bicia piany, dreptania w miejscu i poklepywaniu się po ramieniu w złudnym przekonaniu o posiadaniu monopolu na prawdę.
19-10-2011 22:58 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
Podobny stan rzeczy ma kilka hipotetycznych uzasadnień:
cecha homoseksualności męskiej jest kodowana genetycznie, więc możliwe jest, iż u człowieka odpowiedź jest inna niż u innych gatunków
możliwe też, że u człowieka presja społeczna i ukrywanie preferencji powoduje utrwalenie się cechy w populacji
możliwe też, że zwyczajnie próba badawcza badanych gatunków jest za mała, i po prostu nie widzimy ich zachowań
20-10-2011 08:54 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Ja także kończę tę dyskusję, bo lepiej nie potrafię zaprezentować mojego poglądu.
W tym rzecz właśnie - nic to, że w wikipedii są 53 pozycje źródłowe (część zlinkowana i można je poczytać), Pan jest ponad to by wskazać źródła argumentów "za" Pańską tezą. Wolę skończyć, bo nie widzę sensu podawania Panu argumentów, skoro Pan na nie nie reaguje. Skoro nie dochodzą do Pana argumenty, to co mi zostało - drwiny i epitety?

Pozdrawiam

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
20-10-2011 15:14 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Przy całym zniesmaczeniu moją osobą, proszę sobie uświadomić oczywistą prawdę, iż to dzięki niej wokół tego wątku potoczyła się dyskusja.

Zasadniczo wypowiedzi osób lekceważących materiały źródłowe, ignorujących publikacje naukowe i odmawiających udokumentowania swoich twierdzeń dotyczących danych weryfikowalnych są zazwyczaj bezwartościowe. Dlatego twoje bicie piany w tym watku zwiększa - i owszem - jego objętość, ale wartości merytorycznej nie ma żadnej.
21-10-2011 11:32 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Gdybym nie zaprezentował nieortodoksyjnego poglądu (...bla bla bla...)

Przeceniasz się. Byli tu reprezentanci takich poglądów o nieskończenie większej mocy polemicznej, przenikliwości umysłu i spójności rozumowań. Oni potrafili denerwować i irytować - ty co najwyżej wywołujesz uśmieszek politowania.
20-10-2011 09:18 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>A skąd Pan wie, iż u wilków jest rozpowszechniony homoseksualizm? Na temat homoseksualizmu wśród zwierząt pojawiło się mnósatwo bzdur wykreowanych przez politycznie poprawnych (pseudo)"naukowców", którzy wszelkie przejawy nietypowych czy też atypowych relacji między osobnikami tej samej płci od razu etykietują mianem jednoznacznego homoseksualizmu.

Ojeje. Nim przejdę do orania reszty twojej wypowiedzi, zauważę tylko, że sam termin "homoSEKSUALIZM" jest pewną formą przekłamania, bo sugeruje, że to seks jest absolutnie najważniejszym aspektem takiego związku. To by jednak prowadziło do intrygującej konsekwencji, że na przykład wraz ze spadkiem popędu seksualnego z wiekiem, para gejów mogłaby przestać być parą homoseksualistów.

Jako człowiek wierny niepodważalnej logice definicji powinieneś nad tym chwilę pomedytować.

>Przykładem niech będzie para dwóch samców pingwinów, która wysiaduje jajo i później opiekuje się młodym pisklęciem. Czy to jest relacja homoseksualna? Dla owych badaczy nie ma wątpliwości jest to wzorcowy homoseksualizm. Powstały nawet w Skandynawii bajki których bohaterem jest taka para pingwinów i zaleca się je czytać dzieciom w szkołach aby już u zarania kształtowania się ich światopoglądu wszytko było politically correct. A ja się pytam gdzie są relacje seksualne między tymi pingwinami?

Pary "heteroseksualne" u ptaków przez większość czasu też nie uprawiają seksu. Znaczy co: są aseksualne w trakcie wychowywania potomstwa? Nie są parą? W sumie, to niemal dokładnie to samo co wyżej ze spadkiem libido z wiekiem.

>Przecież homoseksualizm to też seksualizm, to przed ewszystkim seksualizm.
Nie.

>To per analogiam do relacji wśród ludzi, jak się dwóch facetów (na przykład braci, kuzynów itp) zaopiekuje dzieckiem zmarłych krewnych, to co, oni sa już wzorcowymi gejami?

Można by argumentować, iż gdyby łączyły ich pewne formy relacji emocjonalnych właściwe parze, nawet bez (wąsko rozumianego) seksu, to faktycznie ich relacja odbiegała by od normy dla reakcji braterskich.

I?

>Nie ryzukujcie takich twierdzeń, bo może was to trochę kosztować.

Nas? LOL.

>A nawet jeżeli jest ów seks zwierzęcy jak u bonobos, to przecież nie ma on charakteru stałych relacji homoseksualnych, jest to kara - gwałt, mająca na celu uświadomienie niepokornemu osobnikowi jego miejsca w szeregu.

U bonobo (nie wiem co to bonobos, ale pewnie tam gdzie ty mieszkasz, tak nazywa się bonobo) seks nie jest karą tylko sposobem cementowania relacji społecznych. Zazwyczaj jest czymś wręcz przeciwnym - formą rozładowania agresji bez uciekania się do bijatyk. Oj, krótko mówiąc trafiłeś kulą w płot nie doczytawszy nawet o przykładzie na który postanowiłeś się powołać.

>Stałych relacji homoseksualnych(CZYLI SEKSUALNYCH SENSU STRICTO, MIĘDZY OSOBNIKAMI TEJ SAMEJ PŁCI) w świecie zwierząt nie ma.

No są co najmniej u dwóch gatunków - bonobo i człowieka. No są też u ptaków, to naprawdę fenomen znany i dobrze opisany już od czasów Konrada Lorentza.

>Dlatego też Pana teza o stadnym instynkcie rodzicielskim wśród zwierząt jakkolwiek słuszna ma się nijak do dyskutowanej tu kwestii bo wśród tychże zwierząt nie ma osobników homoseksualnych.

A ziemia musi być płaska, bo inaczej ludzie by z niej pospadali, a skoro jest płaska, to nie ma ludzi w Australii bo nie ma Australii.
20-10-2011 15:35 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Warto, byś - drogi kolego - sprawdzał czy twoje "opinie" mają sens zanim je wygłosisz.

Cytat:
Sheep are one of the few animal models in which natural variations in male sexual preferences have been studied experimentally. Approximately 8% of rams exhibit sexual preferences for male partners (male-oriented rams) in contrast to most rams, which prefer female partners (female-oriented rams).


Cytat:
Most domestic rams are sexually active with females and are classified as female-oriented. However, approximately 8% of rams display sexual partner preferences
for other males and therefore are classified as male-oriented. The male-oriented sexual preference of rams does not appear to be related to dominance or flock hierarchy. No early social factors have been identified that can predict or alter sexual partner preference in rams. Male-oriented rams are not female-like in their sexual behavior. Rather, they execute a typical male copulatory motor pattern that is directed at rams instead of ewes. Sexual partner preference does not appear to be regulated by hormonal status in adulthood.


Cytat:
Pinckard et al. demonstrated that castration reduces mounting in both female- and male-oriented rams, but does not alter their choice of sexual partners. Moreover, variations in basal concentrations of testosterone in adult rams do not
correspond with differences in mate preference


Cytat:
In the absence of compelling social or hormonal factors that can explain the observed variations in the sexual partner preferences of rams, it seems likely that neural mechanisms are involved.
20-10-2011 16:16 
 Ocena 2 na 2
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Warto, byś - drogi kolego - sprawdzał czy twoje "opinie" mają sens zanim je wygłosisz.
Ufam, iż przykład baranów został wybrany przypadkowo W przeciwnym razie kolega mógłby pomyśleć, że to ad personam Niektórzy są chyba niereformowalni. Ile byś przykładów nie podała i próśb o potwierdzenie tez złożyła- nie doczekasz się. Mieli przykład wszyscy ci, którzy uczestniczyli nie tylko w tym wątku, ale i pod artykułem Piotra Napierały, również i ty liliac.
dajmonion (3663 punktów)
> Bo instynkt rodzicielski jest pochodną stosunku seksualnego

Nawet jeśli jest to prawda co do genezy instynktu rodzicielskiego, to czy za patologiczne mamy uznać te wszystkie przypadki, w których ów instynkt powstaje z różnych innych powodów i ma się nijak co do płci i orientacji?

dajmonion
26-10-2011 16:21 
 Ocena-1 na 1
bask (466 punktów)
(zablokowany)
Wreszcie rozsądny głos w toczącej się debacie, a nie argumenta ad persona na niskiem poziomie.
A co do istoty sprawy. Moim zdaniem tak, ale jestem otwarty na próby wyjasnienia takiej zagwozdki. Inymi słowy, co to są te "różne inne powody"?
dajmonion (3663 punktów)
>Inymi słowy, co to są te "różne inne powody"?
Chodzi o sytuacje, gdy ktoś chciałby wychować dziecko, bo np. lubi dzieci. Czy sytuację, gdy kultura zaszczepia w kimś aspiracje rodzicielskie mamy uznać za przejaw patologii?


dajmonion
27-10-2011 22:15 
 0 na 2
bask (466 punktów)
(zablokowany)
"Lubienie dzieci" jest pojęciem nie do końca ostrym i nie wiem w jakim kontekscie zostało tutaj przywołane. Dla mnie owo "lubienie dzieci" może być wyraźnym wskaźnikiem występowania instynktu rodzicielskiego, który nie może być zaszczepiony kulturowo, bo jest to fenomen determinowany biologicznie.
dajmonion (3663 punktów)
A czy nie jest tak, że aby dowieść, że z homoseksualistami chcącymi wychowywać dzieci jest coś nie tak trzeba by wpierw dowieść, że ta chęć jest wewnętrznie związana z orientacją i nie wynika z wpływu kultury?

dajmonion
19-10-2011 17:15 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
> Jeżeli założymy, że homoseksualizm jest taką samą normą jak heteroseksualizm, to wówczas u pary homoseksualnej nie ma prawa pojawić się instynkt rodzicielski, bo istotą homoseksualizmu(przypominam jeszcze raz będącego taką samą normą jak heteroseksualizm) jest brak prokreacji.

Za popęd płciowy odpowiadają inne horomy (estrogen, progesteron, testosteron) niż za instynkty rodzicielskie (osytocyna).
Te dwa instynkty nie idą ze soba w parze, choć popęd płciowy mężczyzny jest stymulowany bardziej, gdy kobieta jest w czasie owulacji, wygląda wtedy ładniej, inaczej pachnie - więc to znak, że jest płodna.
Ale seks uprawiamy cały rok, nie tylko w te dni, prawda? Więc seks to nie to samo, co prokreacja.
19-10-2011 21:49 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>Te dwa instynkty nie idą ze soba w parze, choć popęd płciowy mężczyzny jest stymulowany bardziej, gdy kobieta jest w czasie owulacji, wygląda wtedy ładniej, inaczej pachnie - więc to znak, że jest płodna.
Znajoma na naukach przedmałżeńskich usłyszała od pani z poradni rodzinnej, która wie co mówi, bo trójkę dzieci urodziła, każde planowane i z kalendarzyka małżeńskiego, że mężczyzna może łatwo rozpoznać płodny czas kobiety bowiem:
ma ona błyszczące oczy
ma zdrowo zaróżowione policzki
a na jej ustach gości tajemniczy uśmiech
\
Po grzańcu winnym każda jest płodna - zbiorowo!
Ania... (14138 punktów)
Usunięte przez moderatora
19-10-2011 17:20 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Paradoks nabiera jeszcze bardziej intensywniejszych kolorów, gdy gdy u owej pary niepłodnych homoseksualistów pojawia się instynkt rodzicielski (który zamierzają realizować poprzez adopcję).

Pomieszałeś pojęcia i wyszedł Ci wydumany problem.
Homoseksualiści są tak samo płodni jak reszta społeczeństwa, tyle że z punktu widzenia prokreacji ich stosunki seksualne nie różnią się od masturbacji czy braku partnera w ogóle. Nie upośledza to jednak w najmniejszym stopniu jakichkolwiek uczuć, w tym rodzicielskich.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Sylwek (15472 punktów)
Tak, definicje to bardzo żałosne źródło wiedzy i wglądu w to jak się rzeczy mają.
19-10-2011 15:01 
 Ocena 1 na 1
bask (466 punktów)
(zablokowany)
Innymi słowy. Jeżeli homoseksualizm jest stanem tak samo naturalnym jak heteroseksualizm to natura winna w swoim własnym zakresie wykasować instynkt rodzicielski u homoseksualistów - bo istotą i logiką ich relacji jest antyprokreacyjnosć. Jeżeli tak nie jest to homoseksualizm w którym objawia się instynkt rodzicielski jest stanem na bakier z naturą i przyznającym prymat heteroseksualizmowi.
19-10-2011 15:29 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Innymi słowy.

Gdzie reszta zdania?
>Jeżeli homoseksualizm jest stanem tak samo naturalnym jak heteroseksualizm to natura winna w swoim własnym zakresie wykasować instynkt rodzicielski u homoseksualistów

Nie. Niby czemu? Ma to w najlepszym (a wątpię by to był najlepszy) razie tyle sensu co gadanina "natura winna była usunąć kość ogonową, skoro naturalny jest brak ogona, albo "natura winna była usnąć kobiecy orgazm skoro nie jest on potrzebny do niczego i u tak wielu kobiet (naturalnie) nie występuje".

>bo istotą i logiką ich relacji jest antyprokreacyjnosć.

Nie. Istotą i logiką jakiś pokręconych, najpewniej prawacko-frondowych fantazji jest projektowanie takich wynaturzonych wyobrażeń na rzeczywistość

>Jeżeli tak nie jest to homoseksualizm w którym objawia się instynkt rodzicielski jest stanem na bakier z naturą i przyznającym prymat heteroseksualizmowi.

Z bredni powyżej może "wyniknąć" i taka brednia, przyznaję.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365