Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do hydrologa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
02-11-2011 14:36Dariusz Osiński (185 punktów)Pytanie do hydrologa
Od dłuższego czasu męczy mnie pytanie, które dotyczy pozyskiwania i odzyskiwania wody. Zdaje mi się, że na to pytanie powinien odpowiedzieć hydrolog, bo moje rozumowanie uważam za "zbyt proste".

A oto i zagadnienie:
Z wielu stron jesteśmy "atakowani" apelami: oszczędzaj wodę.
Zawołanie jest niby proste i "każdy wie" o co chodzi, ale mnie coś tu nie pasuje.
Dla prostoty rozumowania, aby nie wprowadzać pobocznych wątków, zakładam, że wszyscy działają rzetelnie i zgodnie z tym do czego zostali powołani.
Wiemy, że woda w przyrodzie krąży w obiegu zamkniętym, więc nie da się jej pozyskać "znikąd". To co "zużyjemy" musimy pozyskać na nowo.
Przyjmijmy, że opłaty za wodę idą w całości na utrzymanie wodociągów i oczyszczalni. Muszę przyjąć jeszcze jedno założenie, którego zupełnie nie jestem pewien (ale brzmi pociągająco) - łatwiej oczyścić mniej brudną wodę niż bardziej zanieczyszczoną.

Skoro każe nam się oszczędzać wodę, to:
- "zużywamy" mniej wody, a przez to mniej płacimy na jej "utrzymanie"
- ta sama ilość brudu jest zmywana przez mniejszą ilość wody czyli ścieki są "brudniejsze"

Jeśli powyższe jest słuszne, to służby odpowiedzialne za wodę mają mniej pieniędzy na swoją działalność, a na dodatek dostarczamy im "brudniejsze" ścieki. Muszą dłużej je oczyszczać mając mniej pieniędzy.

Nie chcę przez to powiedzieć, że powinniśmy zostawiać otwarte krany, aby pieniądze płynęły (!) do wodociągów i oczyszczalni, a ścieki były czystsze.

Jeśli jednak to rozumowanie "coś w sobie ma", to wypadałoby aby przemyśleć sposób na rzeczywiste oszczędzanie wody.

Jak wspomniałem, to rozumowanie wydaje mi się zbyt trywialne i uważam, że brakuje w nim jakiegoś elementu. Bardzo proszę o wskazówki, za które już dziękuję.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Oszczędzamy nie ze wzgledu na wodociągi i oczyszczalnie.

Pozdrawiam

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
Anna Salman (16360 punktów)
>Z wielu stron jesteśmy "atakowani" apelami: oszczędzaj wodę.
>Zawołanie jest niby proste i "każdy wie" o co chodzi, ale mnie coś tu nie pasuje.
To by jeszcze miało sens na tym samym obszarze. Gorzej, że po apelach o oszczędzanie wody pojawiają się informacje o suszach w Afryce. I tu już w ogóle nie widzę związku.
Tym bardziej nie widzę go, gdy na jednym oddechu mówi się o wyrzucaniu jedzenia w Europie i Ameryce, a potem o głodujących w innych rejonach świata. Przecież, o ile wiem, żaden sklep spożywczy w mojej okolicy nie wysyła tego, czego ja nie kupię, do Somalii na przykład. Paczki z przeterminowaną żywnością widziałam w osiedlowym śmietniku.
sinapis (1725 punktów)
>Jak wspomniałem, to rozumowanie wydaje mi się zbyt trywialne i uważam, że brakuje w nim jakiegoś
>elementu. Bardzo proszę o wskazówki, za które już dziękuję.

Jeśli woda płynie rurą w ścianie naszego domu, to w tym samym czasie nie płynie żadną inną ani też nie nawadnia kawałka lasu/pola ni tez tworzy środowisko życiowe dla ryb i glonów.
scooby14444 (142 punktów)
Jest dokładnie odwrotnie, łatwiej i taniej jest oczyścić małą ilość mocno zanieczyszczonej wody, niż dużą ilość lekko zanieczyszczonej.
Poza tym woda w kranie to także koszt pracy , pomp, przepompowni, oczyszczania różnych osadniów, chlorowania wody itd.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli powyższe jest słuszne, to służby odpowiedzialne za wodę mają mniej pieniędzy na swoją
>działalność, a na dodatek dostarczamy im "brudniejsze" ścieki. Muszą dłużej je oczyszczać mając
>mniej pieniędzy.
>Nie chcę przez to powiedzieć, że powinniśmy zostawiać otwarte krany, aby pieniądze płynęły (!) do
>wodociągów i oczyszczalni, a ścieki były czystsze.
-Po pierwsze chodzi o zbiorniki tej wody np. studnie głębinowe. Ich wydajność jest ograniczona tzn. ilość wody jaką można pozyskać w jednostce czasu tak aby poziom źródła był stały. Jest też sprawa hydroforni, im większe zużycie wody tym częściej włączają się pompy, czyli zużycie prądu i sprzętu.
-W ściekach z kolei chodzi o to, aby nie przekroczyć przepustowości oczyszczalni, więc teoretycznie im mniej ścieków tym lepiej, chociaż normy oczywiście przewidują maksymalne stężenia ścieków dopływających. W sumie oczyszczalnie dobiera się parametrami do aglomeracji, a w razie czego są rozbudowywane więc lepiej jednak oszczędzać wodę. Nie "uszczęśliwimy" oczyszczalni czyściejszymi (bardziej rozcieńczonymi) ściekami. To nie będzie tańsze, oczyszczenie większej ilości metrów sześciennych ścieków mimo iż będą czyściejsze.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Kurczewski (2471 punktów)
Oprócz kwestii wspomnianych przez kolegów dochodzi coś tak "trywialnego" jak koszt energii potrzebnej do pompowania tej wody, jej uzdatniania czy późniejszego oczyszczania ścieków.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
DyktaFon (9281 punktów)
>Oprócz kwestii wspomnianych przez kolegów dochodzi coś tak "trywialnego" jak koszt energii potrzebnej do pompowania tej wody, jej uzdatniania czy późniejszego oczyszczania ścieków.
>
erka.ovh.org/


Co to znaczy "koszt energii"? To przecież jest element kosztów uwzględniony w cenie wody. Więc jeśli więcej płacę za wodę, to też więcej płacę za energię... którą to energię chętnie elektrownia dostarczy (bo weźmie za to pieniądze).

Wydaje mi się, że choć można przyczepić się do pewnych błędów w zadanym na wstępie pytaniu, to jednak coś ciekawego z tego wynika.. I to nie banalnego. Nie da się na to odpowiedzieć nie znając dokładnie ekonomii i gospodarki. A powyższe próby odpowiedzi czy zbanalizowania tego pytania zalatują mi ideologią, a nie rzetelną wiedzą.... (proszę nie brać tego nazbyt do siebie, nie miałem na celu ubliżania komukolwiek).

Może znajdzie się tu ktoś na tyle obeznany w zagadnieniu, aby wyjaśnić to? Podobnie, jak z tym jedzeniem, którego jednym brakuje, a inni mają w nadmiarze... (ale wyrównanie tego nie jest łatwe).
Kurczewski (2471 punktów)

>Co to znaczy "koszt energii"? To przecież jest element kosztów uwzględniony w cenie wody. Więc jeśli więcej płacę za wodę, to też więcej płacę za energię... którą to energię chętnie elektrownia dostarczy (bo weźmie za to pieniądze).

Wiesz- to że zapłacisz nie znaczy jeszcze że warto propagować marnotrawienie. To nie jedyne "koszta". Zapewnienie odpowiednich ilości energii wiąże się (póki co) ze zwiększaniem zanieczyszczenia - co z tego że wszyscy "zapłacą" jak potem nie da się oddychać ? Złotówki do oddychania sie nie nadają. Na dobitkę cały system jest na granicy wydajności (popraw jeśli się mylę). I nie, oczywiście hydrologiem nie jestem, to wypowiedź laika.

erka.ovh.org/
hototogitsu.blogspot.com/
DyktaFon (9281 punktów)

>Wiesz- to że zapłacisz nie znaczy jeszcze że warto propagować marnotrawienie. To nie jedyne "koszta". Zapewnienie odpowiednich ilości energii wiąże się (póki co) ze zwiększaniem zanieczyszczenia - co z tego że wszyscy "zapłacą" jak potem nie da się oddychać ? Złotówki do oddychania sie nie nadają. Na dobitkę cały system jest na granicy wydajności (popraw jeśli się mylę). I nie, oczywiście hydrologiem nie jestem, to wypowiedź laika.

Ja niestety też jestem w tym zakresie laikiem. I na mój dziecięcy rozumek jest to bardzo podobne do podatków drogowych: im więcej ich płacimy, tym drogi.... nie, nie... nie są wcale lepsze. Tylko mnie się wydawało, że tak powinno być. W takim razie po co i dlaczego płacimy na te drogi i na wodę? Moje podejrzenia zmierzają w kierunku jakiegoś spisku ) A jaka jest rzeczywistość?

Kolejne poszukiwanie kogoś, kto wie....
AMI1 (230 punktów)
>Z wielu stron jesteśmy "atakowani" apelami: oszczędzaj wodę.

Wody NIGDY nie zabraknie.
Oceany i morza to ponad 70% powierzchni naszej planety.
"Słona woda" też jest przydatna. Żeglarze na oceanach potrafią nie zawijać do portów przez miesiące i "wytwarzają" sobie wodę procesem zwanym "reverse osmosis" (odwrócona osmoza). Wystarczy trochę pokręcić korbką takiego urządzenia, aby mieć wodę do picia, gotowania a nawet umycia się.
Tam gdzie ludzie narzekają na brak wody, nie mają po prostu dostępu do tej technologii, lub są zbyt leniwi.
Astronauci na stacji kosmicznej mają czystą wodę nawet z ubikacji.
Energii też na Ziemi nie zabraknie - paliwa kopalne (węgiel, ropa, gaz, uran) wystarczą na setki a nawet tysiące lat, a do tego czasu upowszechni się technologia pozyskiwania energii słonecznej (bezpośrednio lub z wiatru i opadów deszczu).
Apele o oszczędzanie nabijają kabzę cwaniakom (vide Gore ze swoim "ocieplaniem" i handlem dwutlenkiem węgla), a ludzie nie znający realiów dają się omamić demagogom.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365