Racjonalista - Strona głównaDo treści
Optymalny wybór w demokracji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-12-2008 00:24darlove (2804 punktów)Optymalny wybór w demokracji
Mam takie pytanko. Jaki system wyborów byście zasugerowali, aby maksymalizował prawdopodobieństwo wybrania ludzi najbardziej kompetentnych do rządzenia Państwem? Nie musi ten system mieć nic wspólnego z obecnymi systemami wyborczymi. To pytanie jest czysto teoretyczne. Czy w ogóle da się wymyślić taki system, który by w pewnym sensie wymuszał na obywatelach wybory optymalne (słowo "optymalne" być może trzeba w tym kontekście jakoś zdefiniować, oczywiście sensownie)?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Bardzozły (3161 punktów)
Taki system w którym całą władzę dostawałaby patria która zwyciężyła, żadnej opozycji. Przedstawiciele tylko jednej bandy w sejmie i rządzie. I obowiązkowe rozliczenie z programu i obietnic przedwyborczych - w razie niezrealizowania tego - długoletnie więzienia dla byłych posłów, a w skrajnych przypadkach śmierć. Dzięki temu nie tylko wyborcy, ale i wybierani troszczyliby się o optymalność wyborów.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
10-12-2008 13:28 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Taki system w którym całą władzę dostawałaby patria która zwyciężyła, żadnej opozycji. Przedstawiciele tylko jednej bandy w sejmie i rządzie. I obowiązkowe rozliczenie z programu i obietnic przedwyborczych - w razie niezrealizowania tego - długoletnie więzienia dla byłych posłów, a w skrajnych przypadkach śmierć. Dzięki temu nie tylko wyborcy, ale i wybierani troszczyliby się o optymalność wyborów.

To byłby zły system nie mający nic wspólnego z demokracją - patrz wybory z 2005 - partia którą popało 25% społeczeństwa miała by mieć 100% władzy? W ten sposób bardzo prosto byłoby wprowadzić totalitaryzm, zmienić w dowolny sposób konstytucję. Oczywiście, taki system byłby bardzo efektywny, ale mógłby funkcjonować tylko w homogenicznym społeczeństwie w którym każdy myśli tak samo.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
To byłby zły system nie mający nic wspólnego z demokracją

Dlaczego? Władza pochodziłaby od ludu...
Cytat:
- patrz wybory z 2005 - partia którą popało 25% społeczeństwa miała by mieć 100% władzy?

A to już problem społeczeństwa, nie systemu wyborczego.
Cytat:
W ten sposób bardzo prosto byłoby wprowadzić totalitaryzm, zmienić w dowolny sposób konstytucję.

Konstytucję zmienia się w referendum, więc w czym problem?
Cytat:
Oczywiście, taki system byłby bardzo efektywny, ale mógłby funkcjonować tylko w homogenicznym społeczeństwie w którym każdy myśli tak samo.

A niby dlaczego? Nie widzę tu żadnego uzasadnienia. Teraz też przecież władzę ma grupa wybrana przez jakąś większość, a nie przez wszystkich, a jak opozycja jest zbyt silna to się bajzel rozwiązuje i robi nowe wybory...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
10-12-2008 15:45 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
Dlatego jest złe, że mniejszości w ogóle nie są reprezentowane w żaden sposób.

Popatrz np. na system z USA - masz dwie partie, więc bez względu na wynik wyborów jest pewne, że któraś z nich będzie miała powyżej 50% więc będzie mogła sama rządzić. Ergo, nie ma tych wszystkich problemów z tworzeniem koalicji ani przepychanek parlamentarnych.
Z drugiej strony, ponieważ inne partie nie mają praktycznie żadnych szans na zwycięstwo, te dwie które co jakiś czas sie zmieniają przy władzy, mają pewność, że nikt ich z Kongresu nie wyrzuci. Jaką więc mają motywację do wypełniania obietnic przedwyborczych?

Oczywiście, przegięcie w drugą stronę też jest złe - jeśli mamy system wielopartyjny bez progów wyborczych, do Parlamentu dostaje sie 50 małych partii - społeczeństwo jest reprezentowane dość dokładnie, ale szanse na sformowanie koalicji rządzącej są nikłe.

Cytat:
A niby dlaczego? Nie widzę tu żadnego uzasadnienia. Teraz też przecież władzę ma grupa wybrana przez jakąś większość, a nie przez wszystkich, a jak opozycja jest zbyt silna to się bajzel rozwiązuje i robi nowe wybory...

Ale ta opozycja ma pewne możliwości władzy i reprezentacji swoich wyborców - np. SLD w obecnym Sejmie jest małym klubem, ale przy odrzucaniu weta ma kluczowe znaczenie. Dzięki czemu interesy wyborców którzy na tą partię głosowali są w jakimś stopniu zabezpieczane.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Dlatego jest złe, że mniejszości w ogóle nie są reprezentowane w żaden sposób.

A teraz są - mniejszość niemiecka ma dwa stołki(robią coś w ogóle?) Pedały mają jeden, ale za to stołek szefa znanej partii sprawiedliwych. I co to daje?
Cytat:
Popatrz np. na system z USA - masz dwie partie, więc bez względu na wynik wyborów jest pewne, że któraś z nich będzie miała powyżej 50% więc będzie mogła sama rządzić. Ergo, nie ma tych wszystkich problemów z tworzeniem koalicji ani przepychanek parlamentarnych.
Z drugiej strony, ponieważ inne partie nie mają praktycznie żadnych szans na zwycięstwo, te dwie które co jakiś czas sie zmieniają przy władzy, mają pewność, że nikt ich z Kongresu nie wyrzuci. Jaką więc mają motywację do wypełniania obietnic przedwyborczych?

I tu włącza się mój pomysł z rozliczaniem obietnic i programów... Jak olali sprawę - to do pierdla...
Cytat:
Oczywiście, przegięcie w drugą stronę też jest złe - jeśli mamy system wielopartyjny bez progów wyborczych, do Parlamentu dostaje sie 50 małych partii - społeczeństwo jest reprezentowane dość dokładnie, ale szanse na sformowanie koalicji rządzącej są nikłe.

I dlatego odrzuciłem to na samym początku.
Cytat:
Ale ta opozycja ma pewne możliwości władzy i reprezentacji swoich wyborców - np. SLD w obecnym Sejmie jest małym klubem, ale przy odrzucaniu weta ma kluczowe znaczenie. Dzięki czemu interesy wyborców którzy na tą partię głosowali są w jakimś stopniu zabezpieczane.

Hmm... na razie miło i uprzejmie zwracam uwagę, i ostrzegam, że jeśli raz jeszcze napiszesz, że partia(którakolwiek ze znajdujących się w sejmie) dba o interesy wyborców, to bez litości wyśmieję(i chyba nie tylko ja).

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
O ile z postulatem karania za niewywiązywania się z obietnic przedwyborczych to bym się z Tobą zgodził, wszak to pewna umowa, a z umową jak to z umową ten kto jej nie dotrzymuje zasługuje na karę, o tyle z postulatem dawania całej władzy w jedne ręce to tu już bym się nie zgodził. No chyba, że miałeś taki zamysł, że jedne rączki rządzą czyli mogą zrobić wszystko (bo nikt im nie przeszkadza) i te rączki nie dotrzymują umowy więc obcinamy te rączki, wtedy jestem za .

Problem jednak leży w społeczeństwie jako takim. Bo przecież co pisiory wyprawiały to wszyscy widzieliśmy, a w wyborach dostali jeszcze więcej głosów niż w poprzednich.

Poza tym jest jeszcze jedna ciekawa sprawa czyli rozliczanie polityków na bieżąco. Niestety napisałem kilka maili do posłów i żaden ciołek nie raczył nawet odpisać.
Więc w dobie elektroniki wpadłem na pomysł, że napiszę mały programik w Javie (coby na wszystkich kompach działał) rozsyłający maile. Idea programiku jest taka, piszę sobie maila do posła i czekam na odpowiedź. Jeżeli nie dostaję odpowiedzi ustawiam programik tak aby wysyłał jeden mail za drugim, aż do zapchania serwera pocztowego posłów. Programik udostępniam każdemu aby każdy mógł wysłać sobie maila i zapychać serwery posłów. Jak im się skrzyneczki pozapychają to może odpiszą. Jak nie zapychamy do skutku. Oczywiście programik będzie miał listę maili wszystkich posłów i ich biur poselskich i w ten sposób o niezadowoleniu obywatela przekonają się naocznie jak pocztę będą sobie odbierać przez kilka godzin. Konstytucja zapewnia prawo do komunikacji z posłami, więc za spam tego nie będzie można uznać. Poseł jest od tego aby odpowiadać, skoro tego nie robi to ponawiam moje prośby aby go przymusić do odpowiedzi.

I tak właśnie zrobię, ponieważ uznałem, że nie będą mnie olewać posłowie, którzy są na moim utrzymaniu. Można nic nie robić, a można coś zrobić
stilgar (7322 punktów)
Podoba mi sie system, jaki jest chyba w Australii - tam nie wybiera sie jednej partii, tylko stawia sie liczby, okreslajace kolejno jakie partie chcialoby sie wybrac. Jesli partia przy ktorej postawilismy 1 nie wejdzie do Sejmu, wtedy głos jest przekazywany partii z 2, potem 3 i tak dalej.

Ewentualnie, podobałby mi się sytem, w którym głosy można by dzielić - np. 1/3 głosu dla partii X, 1/2 dla Y i 1/6 dla Z

Można by też połączyć oba systemy, tylko wtedy mniej wykształceni chyba nie potrafiliby oddać głosu... (niektórzy mają problemy przy obecnym systemie...)

Dodatkowo, zmieniłbym kadencje - zamiast zmieniać cały Parlament co 4 lata, wymieniałbym połowę co 2. W ten sposób zmiany byłby płynniejsze, a częstsze wybory zmuszałyby polityków do większej realizacji obietnic przedwyborczych.
salek (4701 punktów)
Tylko dlaczego mam głosować na tę czy inną bandę? Głosowania powinny odbywać się najprościej jak to możliwe: za ludzmi, którzy są wybierani przez zgromadzenie największej liczby głosów. Każda komplikacja, w której oblicza się to czy owo to zbędna komplikacja.
stilgar (7322 punktów)
>Tylko dlaczego mam głosować na tę czy inną bandę? Głosowania powinny odbywać się najprościej jak to możliwe: za ludzmi, którzy są wybierani przez zgromadzenie największej liczby głosów. Każda komplikacja, w której oblicza się to czy owo to zbędna komplikacja.

Bo wybrany przez ciebie człowiek i tak będzie głosował potem w Sejmie tak, jak mu każe przywódca jego partii...

A jeśli nie będzie -> patrz AWS.
salek (4701 punktów)
Co z tego? Następnym razem mógłbym na niego nie głosować, a utrata jednego głosu z kilkunastu tysięcy będzie bolała trochę bardziej, niż jednego z kilku milionów - zwłaszcza, jeżeli klient jest wysoko na liście wyborczej.

A poza tym, kogo interesowałby partyjny interes i partyjna dyscyplina, gdyby o otrzymaniu mandatu decydowali ludzie? Bezpośrednio - bez list, przeliczników.. tak po prostu - masz najwięcej głosów w okręgu, to mandat jest Twój.
stilgar (7322 punktów)
Właśnie dlatego wspomniałem AWS - nie wiem czy pamiętasz, w końcu to było 10 lat temu... każdy poseł robił jak chciał nie oglądając się na nikogo, w efekcie nie było żadnych efektów, bo Sejm nie był w stanie przyjąć najprostszej ustawy.

W dodatku - partia ma JAKIŚ program, JAKIEŚ cele - w przypadku jakiegoś lokalnego polityka, nie mam pojecia czego mam się po nim spodziewać. Nie wiem też, jak miałbym nadzorować jego pracę i sprawdzać czy robi to, czego ja od niego oczekuje - mam napisac do Sejmu, żeby mi przysłali raport z jego pracy?
salek (4701 punktów)
Pamiętam, pamiętam.. tylko nie zwróciłeś uwagi na jeden 'drobiazg' - 'drogiazg' który powoduje, że sytuacja z AWSem nie ma nic wspólnego z omawianą. Ówczesna (a i dzisiejsza) ordynacja przewidywała wybory partii. Oznacza to że poseł rozpadającego się klubu nie ma potrzeby dotrzymywać jakichkolwiek umów. Nie ma także potrzeby podlizywania się wyborcom. Potrzebuje natomiast podłączyć się do bandy z szansą na wejście w następnej kadencji, i to podłaczyć się na odpowiedniej pozycji. Podlizywanie się kacykom najogólniej można sprowadzić do kupczenia głosami. No a efekt - obserwowany.

W wypadku JOWów nie byłoby takiej potrzeby. W interesie lokalnych polityków byłoby, abyś ich znał - więc tych aktywnych, energicznych i przedsiębiorczych poznałbyś na pewno. Stan dzisiejszy jest spowodowany własnie nadmierną centralizacją - przecież nawet wielu posłów dziś zasiadających w Sejmie jest nieznanych. Ot, widoczna jest garstka kolesi ze świecznika.. a tam przecie siedzi blisko 400 ludzi!

Tak. Jakiś program.. Jakieś cele.. Porównaj cele wymienione przez PO sprzed wyborów i zrealizowane do dziś. Zadawałbyś się z kimś, kto tak dotrzymuje słowa? Gdyby o to chodziło, to poparcie dla PO powinno oscylować w okolicach błędu statystycznego.
stilgar (7322 punktów)

>Tak. Jakiś program.. Jakieś cele.. Porównaj cele wymienione przez PO sprzed wyborów i zrealizowane do dziś. Zadawałbyś się z kimś, kto tak dotrzymuje słowa? Gdyby o to chodziło, to poparcie dla PO powinno oscylować w okolicach błędu statystycznego.

Zwróć uwagę, że PO nie może realizować większości swojego programu przez prezydenta, który wszystko wetuje.
salek (4701 punktów)
Tak, to bardzo dla Platformy wygodna sytuacja - można nie robić nic, a i tak zbiera się punkty.
stilgar (7322 punktów)
>Tak, to bardzo dla Platformy wygodna sytuacja - można nie robić nic, a i tak zbiera się punkty.
A to już podpada pod teorię spiskową - jak zbiera punkty, jak wszyscy, tak jak ty, narzekają, że nic nie robią?
salek (4701 punktów)
Zbiera punkty, bo w sondażach Platformie rośnie. Mimo takich narzekaczy, jak ja. Czy to nie dziwne? Ale żeby od razu spisek..
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
>Mam takie pytanko. Jaki system wyborów byście zasugerowali, aby maksymalizował prawdopodobieństwo
>wybrania ludzi najbardziej kompetentnych do rządzenia Państwem?


Nie wyobrażam sobie takiego. Chyba taki, gdzie ludzie nie mają nic do gadania.
www.epr.pl(*)ityka,pr-w-polityce,423,1.html
awitu (7627 punktów)
>Mam takie pytanko. Jaki system wyborów byście zasugerowali, aby maksymalizował prawdopodobieństwo
>wybrania ludzi najbardziej kompetentnych do rządzenia Państwem?

Takie coś już wymyślono zwie się technokracja, ale dobrym ustrojem nie nazwałabym tego.

A tak bardziej serio, system wyborczy nic tu nie poprawi, bo możesz co najwyżej wprowadzić jakiś cenzus czy to wykształcenia czy zawodowy... ale to prowadzi właśnie do technokracji. Ważniejsza jest tu świadomość społeczna i powszechna edukacja polityczna.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Kuri22 (183 punktów)
Jestem politologiem i wiem jedno, krokolwiek zasiada w naszym parlamencie, jest to osba wybrana prze elektorat, to przekrój naszego społeczeństwa nic dodać nic ująć. Jeśli chodzi o system większościowy to w Polsce na chwilę obecną nie ma na to szans, nasi przywódcy polityczni nie dogadają sie aby stworzyć dwa bloki polityczne, jakąś nowoczesną prawice czy lewice mowy nie ma. Taki system działa w USA i UK starych dobrze rozwiniętych demokracjach, nieco izolowanych od reszty w przeszłości, natomiast na kontynencie są bloki ale kilkupartyjne jak CDUCSU czy SPDNPD ale nie rokuje by w najbliższym ćwierćwieczu w Polsce powstały takie bloki.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365