 |
Co zrobić z dodatkiem "św."? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-05-2009 11:47 | Głąbiński (3538 punktów) | Co zrobić z dodatkiem "św."?
4 na 4 | Jak traktować dodatek św. przed imieniem? Sprawa dotyczy głównie (ale nie wyłącznie!) wszystkich poza katolikami, gdyż sens tego symbolu jest zrozumiały tylko w granicach tej religii. Sądzę, że w odniesieniu do osób z zamierzchłej przeszłości, które od dawna znane są jedynie z imienia, należy ze względów praktycznych stosować tę nomenklaturę, bez rozterek wynikających z obawy o poprawność doktrynalną różną od katolickiej. Po prostu: gdy powiem "Anzelm z Cantenbury", więcej słuchaczy nie będzie wiedziało, o kogo chodzi, niż gdy powiem "św. Anzelm", a do tego, wypadnie trochę dłużej. Uporczywe, wynikające z prozelityzmu światopoglądowego omijanie tych dwu literek daje nieraz efekty komiczne, np. gdy ongiś zaserwowano nam ulice "Tomasza", "Jerzego" czy "Barbary". Inna jest sprawa, gdy mówimy o ludziach z epoki, w której upowszechniło się stosowanie nazwisk. I np., gdy jadąc do Gdyni mijam przystanek "Wzgórze św. Maksymiliana Kolbego", jestem zniesmaczony nie tylko przez pretensjonalną długość nazwy i gwałt zadany tradycji od wieków znającej to miejsce jako "Kamienne Wzgórze", ale również przez to, że wiem bez tego dodatku, że M. Kolbe był człowiekiem zasługującym na uznanie i szacunek (czytałem, że jakoby z antysemickimi tekstami w "Naszym Dzienniku" nie miał nic wspólnego, lecz nawet jeśli ..., no to przecież nie ma takich, co się nigdy nie splamili). Tak więc mamy tu nachalne wtłaczanie kwestii doktrynalnych do głowy wszystkim podróżnym, także nieuznającym sensu katolickiej świętości osób. Jak zaznaczyłem we wstępnym zdaniu, rozterki przeżywają również niektórzy katolicy. Nie tylko bowiem razi wspomniana, sprzeczną z duchem chrześcijaństwa nachalność, lecz również w związku ze zurzędniczeniem, czy profesjonalizacją procedury przyznawania tytułu świętości, czym zajmuje się specjalny urząd. Tam bowiem "fachowcy" w oparciu o ustalone procedury (wręcz komiczna jest zwłaszcza kwestia ilości cudów) orzekają nieomylnie, jaka jest w tej kwestii decyzja Boga, którego uznają za posiadającego wiedzę niedostępną dla śmiertelników i ich przepisów, za tego którego myśli "nie są waszymi myślami". | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | A co tu można zrobić i po co. Niech sobie nadają tytuły jakie im żywnie przyjdą do głowy, jeśli im to poprawia samopoczucie. Jeśli chodzi o nadawanie nazw ulic itd. to procedury są jakie są. Są ulice np. Misia Puchatka, to mogą być też św. Idziego. Mnie osobiście to najmniej przeszkadza. Nie wiem czemu by miało służyć roztrząsanie, czy ten czy drugi był święty, zaliczył te cuda, czy też nie. Niech się tym zajmują te spec komisje watykańskie. Nie odmawiajmy nikomu prawa do posiadania własnych idoli.
|
|
3 na 3 | Jay-G (178 punktów) | (czytałem, że jakoby z antysemickimi tekstami w "Naszym >Dzienniku" nie miał nic wspólnego, lecz nawet jeśli ..., no to przecież nie ma takich, co się nigdy >nie splamili)
Dla mnie to jest całkowicie naturalne, że racjonalny i wnikliwy umysł, powinien szukać prawdy, zawsze opierając swoje zdanie o wiele poglądów i źródeł częstokroć bardzo skrajnych. Ale żeby aż sięgać do "Naszego Dziennika"??? Nie zrozum mnie źle, w sumie to mi zaimponowałeś! Czytałem tą gazetę tylko raz, i szczerze, większego steku bzdur nie czytałem w życiu. A najgorsze są watki dotyczące polityki. Tzn, w sumie jeśli jesteś wyborcą PiS czy LPR, to sorry. Ale jeśli cenisz przyzwoitość i obiektywizm, to naprawdę podziwiam za pochylanie się nad ta rydzykową gazetą.
Aha, co do tematu, to mi również nie przeszkadzają nazwy świętych na ulicach. Są dużo gorsze problemy, np. katolizacja TVP. Ja już nie potrafię oglądać przez to telewizji Polskiej, i jestem zdegustowany tym stanem rzeczy;/ Chyba założę wątek o tym....bo to jest poważny zamach na wolność wyznaniową obywateli.
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Ale żeby aż sięgać do "Naszego Dziennika"??? Przepraszam, pomyliłem się. Nie chciało mi się sprawdzić i mając na myśli "Mały Dziennik", a ściślej - wydawany jednocześnie z nim przez M. Kolbego "Rycerz Niepokalanej", podałem omyłkowo nazwę współczesnego nam ND. W zasadzie różnica nie jest tak istotna, gdyż, o ile mi wiadomo, wszystkie wymienione trzy czasopisma mają (miały) wiele podobieństw, ale sens zdania uleciał, gdyż MK z ND nie miał do czynienia nie "podobno", lecz z całą pewnością. Co zaś do kwestii "sięgania", to o ile nie sympatyzuję ani z redakcją, ani z całym środowiskiem ND, muszę przyznać, że często w nim są zamieszczane artykuły, którym pod względem językowym, logiczności wywodu i udokumentowania faktografii nic nie można zarzucić. Zaprzeczanie faktom jest pozbawione sensu. ND jeśli chodzi o poglądy, stosowaną demagogię i wymowę społeczną jest typową "gadzinówką", ale lekceważyć go nie sposób.
Stach M. G.
|
|
| Adamiak (36436 punktów) | >np., gdy jadąc do Gdyni mijam przystanek "Wzgórze św. Maksymiliana Kolbego", jestem zniesmaczony nie tylko przez pretensjonalną długość nazwy i gwałt zadany tradycji od wieków znającej to miejsce jako "Kamienne Wzgórze"...
Pierwszy raz słyszę nazwę "Kamienne Wzgórze" - od kiedy pamiętam, czyli od 1960 roku, ten przystanek kolejki SKM, oraz spory teren przyległy nazywał się "Wzgórze Nowotki" - często się mylę i nadal tak mówię, moi znajomi też.
Za "resztę" plus.
|
|
 | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Pierwszy raz słyszę nazwę "Kamienne Wzgórze"
Ja też. Może pomyliło mu się z Kamienną Górą?
> - od kiedy pamiętam, czyli od 1960 roku, ten przystanek kolejki SKM, oraz spory teren przyległy nazywał się "Wzgórze Nowotki"
Przed wojną zwało się Wzgórzem Focha, za okupacji Baltenberg, za PRL Wzgórzem Nowotki, a od 1990 zwie się Wzgórzem Św. Maksymiliana.
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | > > Pierwszy raz słyszę nazwę "Kamienne Wzgórze"> Ja też. Może pomyliło mu się z Kamienną Górą? Też tak przypuszczam, ale dajmy szansę na wytłumaczenie autorowi.
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Przed wojną zwało się Wzgórzem Focha, za okupacji Baltenberg, ... Tego nie wiedziałem. Dziękuję za ciekawą informację. Nie mniej z pewnością imię marszałka Francji wsławionego udziałem w II WŚ, a następnie skompromitowanego kolaboracją z hitlerowcami, nie stanowi początku historii tego miejsca, które przynajmniej do 1919 roku nazywano Kamienne Wzgórze - tak jak to mi w zamierzchłej przeszłości opowiadziano. Wynika stąd, że wspomniana mania "ulepszania" nazw zagościła w początkach niepodległości nie tylko w Warszawie, lecz dotknęła również Wybrzeże.
Stach M. G.
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... od 1960 roku, ten przystanek kolejki SKM, oraz spory teren przyległy nazywał się "Wzgórze Nowotki"... Ówczesne władze cierpiały podobnie jak obecne na manię "ulepszania" nazw. Przypomnę, że przez kilka lat Katowice nazywały się Stalinogród. Wcześniej też mieliśmy podobne wybryki. Np. w Warszawie plac, od ponad stulecia zwany jako "Saski" przemianowano na "pl. Józefa Piłsudskiego" (nb. - o ile mi wiadomo - po kilku latach zwał się on "Adolf Hitler Platz", potem znowu Józefa, tyle że nie P. a S.), aż wreszcie, zamiast przywrócić mu historyczną nazwę, mamy plac Zwycięstwa. Ciekawe jakiego? - gdyż nasze dzieje od kilku stuleci to same klęski, a jedyny sukces wywalczony bez "cudów", z udziałem własnego wojska, to wyrzucenie z kraju hitlerowców, co z kolei oficjalna wykładnia historii uznaje za początek nowego zniewolenia. Widocznie tendencja do bezsensownego, zgodnego z zapatrywaniami chwilowo rezydującej władzy, "ulepszania" nazw jest naszą narodową cechą.
Stach M. G.
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | > >. mamy plac Zwycięstwa. Ciekawe jakiego? - gdyż nasze dzieje od kilku stuleci to same klęski, a jedyny sukces wywalczony bez "cudów", z udziałem własnego wojska, to wyrzucenie z kraju hitlerowców,No, no no, bez przesadyzmu, nie zagalopowywuj się, proszę... 
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
| |  | | Cykman (260 punktów) | Moim zdaniem nazwa Plac Zwycięstwa brzmi jednak zdecydowanie lepiej niż jakiegokolwiek świętego. Swoją drogą to wydawało mi się że Kolbe jest "zaledwie" błogosławiony... Na pytanie co zrobić z dodatkiem "św." mogę podpowiedzieć, że ja go ignoruję dokładnie w taki sam sposób jak dodatek "ks." Obydwa "tytuły" stają się szalenie kłopotliwe w mojej codziennej szkolno-biurowej pracy. Na przykład jak ktoś ma przed nazwiskiem "ks." to sobie nawet porządnie nie mogę listy nauczycieli w wordzie posortować alfabetycznie. Czy do takiego świętego należałoby się zwracać "proszę świętego" czy "wasza świątobliwość", a może pop prostu "panie swięty". Zdarzyło mi się mieszkać, studiować i pracować w Gdyni. Obecnie często tam przebywam. Omawiane wzgórze nazywa się potocznie wzgórzem św. Maksymiliana. Nie wnikając w nazwisko. Jednakże moim zdaniem zdecydowanie ładniejsza byłaby nazwa Gdynia Kamienna Góra
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Zdarzyło mi się mieszkać, studiować i pracować w Gdyni. Obecnie często tam przebywam. Omawiane wzgórze nazywa się potocznie wzgórzem św. Maksymiliana. Nie wnikając w nazwisko.> Jednakże moim zdaniem zdecydowanie ładniejsza byłaby nazwa Gdynia Kamienna Góra  Kamienna Góra jest dzielnicą Gdyni i nie jest tożsama ze Wzgórzem św. Maksymiliana. To dwie różne dzielnice ..
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Kamienna Góra jest dzielnicą Gdyni i nie jest tożsama ze Wzgórzem św. Maksymiliana. To dwie różne dzielnice Fakt jest faktem, nie mniej męczy mnie pytanie, jak sprawa wyglądała przed powstaniem mody na zmienianie nazw, przed uczczeniem Foch'a?
Stach M. G.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|