jeden z najpoważniejszych problemów, na jakie napotykam przy obmyślaniu mojej wizji harmonijnego społeczeństwa, jest ten bardzo niechlubny aspekt ludzkiej emocjonalności, jakim są silne negatywne emocje nakierowane na inne jednostki bądź też całe grupy społeczne. przykładów nie trzeba szukać daleko. w zasadzie to nie trzeba szukać w ogóle, cała ich gama pojawia się przed oczyma po wyjściu na dwór. ten wątek założyłem głównie z myślą o ksenofobii, ale zjawisko jest znacznie szersze. no ale weźmy na początek ten najprostszy zbiór przykładów, jakim są fobie przed obcymi. co można zrobić? z najprostszych praw dynamiki ciał wynika, że im większy nacisk kładziemy na ciało, tym jest ono mniej skłonne do zachowań elastycznych. myślę, że większość z Was zgodzi się, że im większy przymus stosowany jest wobec jednostki, tym jednostka mniej chętnie realizuje nasze postulaty (w wypadku przymusu - żądania). a może - w ogóle nie należy społecznie ingerować w osobiste przekonania, nawet zupełnie nieracjonalne, poszczególnych osób? byłbym skłonny poprzeć tę tezę, gdyby nie to, że rodzi to naprawdę poważne zagrożenie powstawaniem bardzo hermetycznych społeczności. Europa Zachodnia ma dziś wielki problem z gettami imigrantów, w których rosną i nasiąkają otoczeniem kolejne pokolenia, dodatkowo zupełnie zdemotywowane do działania dzięki wielkim nakładom na opiekę społeczną.
|