Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak powiedzieć rodzicom ??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
22-04-2011 20:25Adriaan (55 punktów)Jak powiedzieć rodzicom ??
Ocena 2 na 2
Zacznę może od początku. Mam 16 lat i jestem agnostykiem. Moi rodzice są pobożnymi katolikami, a ja do niedawna byłem ministrantem. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że Boga nie ma (przynajmniej nie ma takiego Boga jak opisuje go kościół tzn. wierzę, że może (nie musi) istnieć jakaś siła wyższa). No i tu pojawia się problem, ponieważ boję się powiedzieć rodzicom, że jestem agnostykiem. Boję się jak oni na tę wiadomość zareagują. Pewnie wielu z was również miało taki dylemat czy powiedzieć rodzicom czy nie. No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom i jak oni na to zareagowali.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)
Po pierwszym szoku wyjaśnij rodzicom, że agnostyk nie znaczy homoseksualista. Po tej informacji, każdą następną przyjmą z ulgą.


bembergiem w berg
22-04-2011 23:03 
 Ocena 1 na 1
neurosurgery (2484 punktów)
>Po pierwszym szoku wyjaśnij rodzicom, że agnostyk nie znaczy homoseksualista. Po tej informacji, każdą następną przyjmą z ulgą.

U mnie mówili, że gej>ateista.
marcin1902 (3438 punktów)

>U mnie mówili, że gej>ateista.

U mnie ateista to był "Jehowiec"

"...nie warto o tym dziś gadać, cały ten dzień to jest zdrada..." Pablopavo i Ludziki
26-04-2011 21:53 
 Ocena 1 na 1
neurosurgery (2484 punktów)
>U mnie ateista to był "Jehowiec"

O, przypomniało mi się jak babcia mówiła - "Jesteś jak te pojebane Jehowce!"
26-04-2011 22:37 
 Ocena 2 na 2
marcin1902 (3438 punktów)

>O, przypomniało mi się jak babcia mówiła - "Jesteś jak te pojebane Jehowce!"

U mnie Babcia mówi do tej pory: "Zapisz się do Jehowców", ma po sąsiedzku takich jednych...


"...nie warto o tym dziś gadać, cały ten dzień to jest zdrada..." Pablopavo i Ludziki
23-04-2011 08:36 
 Ocena 6 na 6
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> wyjaśnij rodzicom, że agnostyk nie znaczy homoseksualista.
To coś znacznie gorszego.
Przychodzi syn do ojca i mówi:
- Tato, żenię się z Pawłem!
A ojciec na to:
- Czyś ty oszalał! Przecież on jest Żydem!

Wszystko ma swój początek i koniec.
i.czaplicka (5782 punktów)
Corka Irlandczyka wraca po roku do domu. Tato daje jej po uszach. Gdzies ty sie wloczyla? Zadnych listow, tlefonu. Wiesz co matka przecierpiala przez ciebie.

Chlipiac panienka wyznaje: zostalam prostytutka

Ty wstretna zdziro, wynocha z mojego domu. Co za skandal dla Katolickiej rodziny!

Jak sobie zyczysz, tato ale kupilam dla was domek i wakacje i piercionki i zabezpieczenie na przyszlosc i wiele innych rzeczy i sie rozplakala.

Cos ty powiedziala, ze co sie stalo? Myslalem, ze zostalas Protestantka. Chodz, ukochaj tatusia.



THE IRISH PROSTITUTE !!

An Irish daughter had not been home for over a year.

Upon her return, her Father cussed her.

'Where have ye been all this time?

Why did ye not write to us, not even a line?

Why didn't ye call?

Can ye not understand what ye put yer old Mother thru?'

The girl, crying, replied, '(Sniff, sniff)..Dad.. I became a prostitute...'

'Ye what !! Out of here, ye shameless harlot!

Sinner! You're a disgrace to this Catholic family.'

'OK, Dad-- as ye wish.

I just came back to give Mum this luxurious fur coat, title deed to a ten bedroom mansion plus a $5 million savings certificate...

for me little brother, this gold Rolex, and for ye Daddy, the sparkling new Mercedes, limited edition, convertible that's parked outside plus a membership to the country club..........................

(takes a breath).............

and an invitation for ye all to spend New Year Eve on board my new yacht in the Riviera and... ..'


'Now what was it ye said ye had become?' says Dad.


Girl, crying again, '(Sniff, sniff).... a prostitute, Daddy! Sniff, (sniff).'

'Oh! Be Jesus! Ye scared me half to death, girl!

I thought ye said a Protestant....

Come here and give yer old Dad a big hug.'
Marian (5438 punktów)
   Moim skromnym zdaniem: nie rzucać etykietkami. Kiedy ludzie je słyszą, natychmiast stowarzyszają z nimi swoje uprzedzenia i to może tylko zaszkodzić. Lepiej jest wprowadzać swoją rodzinę stopniowo, rozmawiać z nimi i mówić o swoich wątpliwościach tak, żeby zrozumieli Twój sposób myślenia. Ale nie nazywać tego za nich.
   Takie przynajmniej było mniej-więcej moje podejście. Tak jakoś wyszło, choć nie myślałem o tym zawczasu

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
zachaj (5239 punktów)
>   Moim skromnym zdaniem: nie rzucać etykietkami. Kiedy ludzie je słyszą, natychmiast stowarzyszają z nimi swoje uprzedzenia i to może tylko zaszkodzić. Lepiej jest wprowadzać swoją rodzinę stopniowo, rozmawiać z nimi i mówić o swoich wątpliwościach tak, żeby zrozumieli Twój sposób myślenia. Ale nie nazywać tego za nich.

Popieram tą taktykę.
22-04-2011 21:10
 Ocena 12 na 12
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Powiedz że musisz z nimi porozmawiać. Oznajmij, że postanowiłeś zakończyć edukację, bo Twoja dziewczyna zaszła w ciążę i jej ojciec chce Cię wkręcić do pracy na budowie, więc w sumie jesteś ustawiony i zmieniasz szkołę na zawodówkę, bo po co, zresztą więcej czasu będziesz spędzał na budowie. I tak ogólnie to się wyprowadzasz, a do tego zrobiłeś sobie taki fajny tatuaż (nie złapią w pierwszej chwili że to henna), więc zabierasz rzeczy i się wyprowadzasz, będziesz mieszkał z przyszłymi teściami.

Możesz zaprosić jakąś znajomą koleżankę, żeby uwiarygodniła przedstawienie, woźny ze szkoły za flaszkę może na ciebie czekać za oknem w jakimś zdezelowanym golfie 2. Jak już rodzice się powściekają, to ze stoickim spokojem powiedz, że to wszystko tylko miało im uzmysłowić, jakie straszne rzeczy mogły ich spotkać. A Ty po prostu masz zamiar przestać chodzić do kościoła i zostać lepszym człowiekiem. Czyli żadna życiowa tragedia!

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-04-2011 11:44 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Powiedz że musisz z nimi porozmawiać. Oznajmij, że postanowiłeś zakończyć edukację, bo Twoja dziewczyna zaszła w ciążę i jej ojciec chce Cię wkręcić do pracy na budowie, ...

Tylko przed tym najlepiej poprowadzić rodziców na badania okresowe, ze wskazaniem na EKG. Chyba nikt nie chciałby mieć rodziców na sumieniu.
23-04-2011 17:04 
 Ocena 2 na 2
Klapaucjusz (3379 punktów)
Ciekawa taktyka
Wydaje mi się że im ostrzejsza tym lepiej.
Ja bym mu polecił przyprowadzenie kogoś kto jest: żydem, homoseksualistą, satanistą, murzynem (afroamerykanin nie zrobiłby wrażenia), no i nie wiem co jeszcze, może niech przyjdzie z pitbullem, który ma pianę w ustach.
Po takim przedstawieniu i już po wyjściu miłego gościa należałoby uspokoić rodziców i oznajmić że nie ma jeszcze pewności co do kolegi, bo homoseksualistą nie jest i satanizm nieco mu nie pasuje bo wolałby pozostać agnostykiem.
Będą go błagać aby pozostał agnostykiem
Diana Maciejewska (547 punktów)
Boję się jak oni na tę wiadomość zareagują. Pewnie wielu z was również miało taki dylemat czy powiedzieć rodzicom czy nie. No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom i jak oni na to zareagowali.

To jak zareagują Twoi rodzice zależy od tego jacy oni są Każdy może zareagować trochę w inny sposób. Może nie być łatwo, ale warto im o tym powiedzieć. Pamiętaj, że często czyny są lepiej odbierane od słów, więc swoją niezgodność z katolickimi poglądami objawiaj im czynami

Ja również mam rodziców "katolików" (chodzą co tydzień do kościoła, obchodzą katolickie święta, ale niektóre poglądy mają niekatolickie).
Boga uznałam za postać bajkową, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Wtedy nawet nie znałam słowa "ateizm", ale otwarcie powiedziałam, że uważam, że boga nie ma, tak jak i nie ma św. Mikołaja, oraz że nie chcę chodzić do kościoła. Rodzice najpierw to zbagatelizowali, myśleli, że tak tylko sobie plotę... Byłam sfrustrowana tym, że mi nie wierzą, że ja nie wierzę (co jakiś czas im o tym przypominałam, a oni nadal nic), któregoś razu uciekłam tuż przed "rodzinnym wyjściem do kościoła"- tym się troszkę poddenerwowali, i chyba po tym zaczęli się nad tą moją niewiarą zastanawiać (ale i tak zmuszali do chodzenia do kościoła i na religię). W gimnazjum miałam już tego dosyć i byłam odważniejsza, więc oświadczyłam rodzicom, że nie pójdę do bierzmowania (nie byłam na ani jednym spotkaniu do tego), wtedy zawarłam z nimi "kompromis", tj. do tego bierzmowania jednak poszłam, ale rodzice obiecali, że po tym już nie będą się mnie czepiać w sprawach wiary - nie byli gołosłowni, wtedy rzeczywiście przestali (nie pojawiałam się w kościele, a w liceum nie chodziłam na religię).
pompa (524 punktów)
Powiedz coś takiego:
Jestem najbardziej zabłąkany między młotami wiary i niewiary. Najchętniej uległbym pokusie wiary, bo nocą, w stanie samotności, lęki dopadają nas najmocniej. Ale z drugiej strony mam świadomość, że to są właśnie lęki i że potrzeba Boga jako punktu oparcia w moim własnym wszechświecie płynie ze strachu. A zatem wszystko mnie wtedy popycha do niewiary. Świadomość bowiem, że wybór wiary motywowany jest psychologicznie, oddala od niej. Nie ma tu wprawdzie przestrzeni publicznej, w której wiara i niewiara prowadzą najczęściej do ideologizacji, ale pojawia się inna dwusieczność, inne straszne młyny: psychiczne, związane z lękiem.
Kowalska (14008 punktów)
>No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom i jak oni na to zareagowali.

   Cześć Adriaan, ja mam 15 lat. Ja od pół roku nie wierzę w Boga. Ksiądz w szkole powiedział, żebym przyprowadziła rodziców, ale oni byli w tym czasie z taborem w drodze. Jak wrócili za miesiąc to im powiedziałam, że nie wierzę w Boga, a mama mi zabrała złoty łańcuszek z krzyżykiem i poszła do szkoły. I ksiądz jej powiedział, że ja nie wierzę w Boga i jestem bezbożna. No to jak mama wróciła to ojciec mnie zbił i wróciłam na religię.

Ore ore, siabadabada amore, ore ore, siabadabada.....

   Była to 123565689875256 odpowiedź na 13255456978952525651 pytanie: Nie wierzę w Boga, nie chodzę na religię, jak powiedzieć rodzicom.

Next!

"Po śniadaniu przejazd przez Szwajcarię do La Salette - miejsce objawień Matki Bożej Płaczącej".
23-04-2011 08:30 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Dziecko ma poważny problem, a Ty się wyśmiewasz Kowalska! A fe!

Wszystko ma swój początek i koniec.
23-04-2011 11:50 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Dziecko ma poważny problem, a Ty się wyśmiewasz Kowalska! A fe!
>
Wszystko ma swój początek i koniec.


Uważam, że mimo wszystko powinniśmy pomagać ludziom z takimi problemami. To ważna funkcja tego portalu i forum. Nawet gdy tematy się powtarzają. Wolę takie wątki niż debaty na głupotami znalezionymi w sieci.
DyktaFon (9281 punktów)
>Boję się jak oni na tę wiadomość zareagują. Pewnie wielu z was również miało taki dylemat czy
>powiedzieć rodzicom czy nie. No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom
>i jak oni na to zareagowali.

A może zamiast cokolwiek mówić, zadaj im tak mimochodem kilka pytań: niech Ci wytłumaczą sprawy, które rozumiesz inaczej. Jeśli dadzą radę, to może się nawrócisz.... A jeśli nie dadzą rady, to może przyłączą się do Ciebie? To nie żart, pisze poważnie z tymi pytaniami.

Jeśli mogę prosić, napisz, co z tego wyszło...
Gołębiewski (850 punktów)
>Zacznę może od początku. Mam 16 lat i jestem agnostykiem. Moi rodzice są pobożnymi katolikami, a ja
>do niedawna byłem ministrantem. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że Boga nie ma (przynajmniej
>nie ma takiego Boga jak opisuje go kościół tzn. wierzę, że może (nie musi) istnieć jakaś siła
>wyższa). No i tu pojawia się problem, ponieważ boję się powiedzieć rodzicom, że jestem agnostykiem.
>Boję się jak oni na tę wiadomość zareagują. Pewnie wielu z was również miało taki dylemat czy
>powiedzieć rodzicom czy nie. No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom
>i jak oni na to zareagowali.

Nie musisz od razu mówić. Po prostu przestań chodzić do kościoła, modlić się etc.

Sami zauważą, jeżeli nic z tym nie zrobią, to nie ma sensu truć relacji rodzinnych.
Gdyby zaczęli Cię męczyć, wtedy dopiero będziesz musiał przeciwdziałać.

np. metodą "a czemu?" idź do kościoła->a czemu?-> bo wszyscy "normalni" chodzą -> a czemu?, można też po prostu asertywne nie powiedzieć, nawet uzasadnić.

Nie chodzę do kościoła, bo księża się powtarzają, bo jest to stracony czas, bo mogę w tym czasie robić x, bo babcie w kościele śmierdzą etc.
diogenes (42753 punktów)
>boję się powiedzieć rodzicom, że jestem agnostykiem.

Nie rozumiem obaw. Nikomu nie musisz prezentować swoich (świato)poglądów. Tyle konstytucja. Krótko: gówno ich to obchodzi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
zachaj (5239 punktów)
Jak możesz pisać, że g. ich obchodzi własne dziecko i jego poglądy? Czy konstytucja gwarantuje dziecku niezależność?
23-04-2011 13:08 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Szesnastoletniemu "dziecku"? Jak najbardziej. 16-letnia dziewczyna może wyjść za mąż (za zgodą sądu rodzinnego, a bez zgody rodziców) i nabyć prawa przysługujące osobie pełnoletniej. Małoletni nie znaczy ubezwłasnowolniony.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
23-04-2011 14:34 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Szesnastoletniemu "dziecku"? Jak najbardziej. 16-letnia dziewczyna może wyjść za mąż (za zgodą sądu rodzinnego, a bez zgody rodziców) i nabyć prawa przysługujące osobie pełnoletniej. Małoletni nie znaczy ubezwłasnowolniony.

Gdzie leży granica i kto ją wytycza, granica między decydowaniem o swoim dziecku, a między jego w własną wolą?

Pewnie odpowiesz, że rozsądek będzie tą granicą. Ale rozsądek matki katoliczki a matki ateistki będzie dwoma różnymi pojęciami.
23-04-2011 17:56 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Pewnie odpowiesz, że rozsądek będzie tą granicą. Ale rozsądek matki katoliczki a matki ateistki będzie dwoma różnymi pojęciami.
Myślę, że żadnej matce nie zależy na konflikcie z prawie dorosłym dzieckiem. Katoliczki też potrafią okazać rozsądek.
Z drugiej strony - prawie dorosłemu dziecku również nie powinno zależeć na konflikcie z rodzicami. Nie trzeba zaraz walić po oczach konstytucyjnymi prawami, niech się rodzice powoli oswajają z faktem, że dziecko nie będzie chodzić do kościoła, spowiadać się i uczestniczyć w lekcjach religii w szkole.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
23-04-2011 16:03 
 Ocena 1 na 1
Arłukowicz (3162 punktów)
Małoletni nie znaczy ubezwłasnowolniony.

Ostatnio wpadł mi w ręce, taki periodyk wydawany przez którąś z kur..ii, a w nim pisało ( było napisane ) jak byk, że Twój pogląd, który przytoczyłem, jest błędny
Przecież ludzkość przez 2000 lat nie mogła się mylić

PS.
Tak samo, tę trawę przy drodze trzeba - na wiosnę - wypalać.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Jak powiedzieć rodzicom ??
Nie mówić! Nie zrozumieją, nie zaakceptują, będą bruździć. Nie mówić w żadnym wypadku!!

Wszystko ma swój początek i koniec.
perun (8610 punktów)
>> Jak powiedzieć rodzicom ??
>Nie mówić! Nie zrozumieją, nie zaakceptują, będą bruździć. Nie mówić w żadnym wypadku!!
>
Wszystko ma swój początek i koniec.

>
Grabowska jak nie mówic rodzicom to komu?Ja wolałbym żeby moja córka mi powiedziała , że wierzy w krasnoludka niż miałaby udawać dla mnie , że nie wierzy.Tylko prawda wyzwala , jak mawiał wielki teoretyk
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> jak nie mówić rodzicom to komu?
A po co w ogóle komu mówić?

Wszystko ma swój początek i koniec.
perun (8610 punktów)
>> jak nie mówić rodzicom to komu?
>A po co w ogóle komu mówić?
>
Wszystko ma swój początek i koniec.

Czasami ludzie mają potrzebę dzielenia sie z kimś swoimi myślami ..Widać nasz młody kolega agnostyk ma taką potrzebę
23-04-2011 16:08 
 Ocena 1 na 1
Arłukowicz (3162 punktów)
>> Jak powiedzieć rodzicom ??
>Nie mówić! Nie zrozumieją, nie zaakceptują, będą bruździć. Nie mówić w żadnym wypadku!!
>
Biorąc pod uwagę, że mogą dowiedziawszy się o owym zwyrodnieniu swego dziecka, obciąć mu, tudzież ograniczyć kieszonkowe ( a nastolatek nie wielbłąd ... ), takowoż popieram wniosek w całej rozciągłości
Pabloss (4221 punktów)
Oni zapewne i tak nie zakpują słowa "agnostyk", gdyż dla katolika z reguły wrogiem nr 1 jest ateista - tak przynajmniej głosi większość "wsiowego" kleru. Wydaje mi się, że to, że powiesz "mamo, tato jestem agnostykiem" spłynie po nich jak woda po szybie, albo wręcz wygnają cię do księdza na jakieś egzorcyzmy. Dostosuj się do ich toku myślenia (jako były ministrant znasz doskonale rozumowanie i obrządki katolickie) i obalaj mity związane z tym całym kościółkowym cyrkiem. Lista Twoich pytań do rodziców może być ogromna, ale do pytania o urodzenie Jzusa przez dziewicę i o sam akt prokreacji tego człowieka przez niejekiego "ducha" poczekaj do +18 - jako wierzący mogą ci dać po łapach za takie sprośne pytania . A tak na poważnie - bądź poprostu sobą i krzew myśl zdroworozsądkową.
perun (8610 punktów)
No i tu pojawia się problem, ponieważ boję się powiedzieć rodzicom, że jestem agnostykiem.
>Boję się jak oni na tę wiadomość zareagują. Pewnie wielu z was również miało taki dylemat czy
>powiedzieć rodzicom czy nie. No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom
>i jak oni na to zareagowali.
Najpierw zapytaj rodziców czy wierzą w Peruna , Zeusa i Ozyrysa, oraz w synów Zeusa i Ozyrysa.Póżniej powiedz im , że z tego samego powodu dla którego Oni nie wierzą w Ozyrysa,Ty wątpisz w istnienie Boga Ojca z bibli i jego syna. Powinni zrozumieć .Może Oni tez staną sie agnostykami ?
Ronja (626 punktów)
>Najpierw zapytaj rodziców czy wierzą w Peruna , Zeusa i Ozyrysa, oraz w synów Zeusa i Ozyrysa.Póżniej powiedz im , że z tego samego powodu dla którego Oni nie wierzą w Ozyrysa,Ty wątpisz w istnienie Boga Ojca z bibli i jego syna. Powinni zrozumieć.

Ja moim próbowałam w ten sposób tłumaczyć - na katolików to nie działa. W Światowida i Zeusa nie wierzą, bo oni przecież nie istnieją. Nie to, co Jezus
kika (1657 punktów)
Bardzo trudno jest doradzić, ponieważ nie znamy Twoich rodziców. Możemy się tylko domyślać, że nie będzie łatwo, ponieważ Ty, znając ich, boisz się ich reakcji.
Moja mama do dzisiaj nie wierzy w mój ateizm, uważa, że jak mnie przyciśnie, to wrócę na łono KK. Nie zdaje sobie sprawy jak bardzo daleko mam te sprawy za sobą i ile radości sprawiło mi uwolnienie się od tej dwoistości (rozum mówił jedno, Kościół drugie) i zakłamania (pięknie mówią, brzydko robią). Trochę się zmartwiła, ale uszanowała mój wybór.
23-04-2011 14:53 
 Ocena 2 na 2
slik (20011 punktów)
>Bardzo trudno jest doradzić, ponieważ nie znamy Twoich rodziców.
Dokładnie. Może się okazać, że rodzice są katolikami, głównie dla Ciebie, aby "dać dobry przykład".
Po wyjaśnieniu jak się sprawy mają, cała rodzina może zmienić podejście do kościoła.
Rozmawiać, ale spokojnie i bez emocji.
Choć z drugiej może się okazać, że Oni naprawdę wierzą. Pamiętaj że są ofiarami wieloletniego systemu indoktrynacji, który sprawił, że naprawdę wierzą w te gadające węże, rodzące zawszedziewice. Kościół celowo wciska ludziom tak irracjonalne rzeczy, by im samym trudno było się przyznać przed samym sobą, że się w coś takiego wierzyło. Pamiętaj, że byli oni poddani praniu umysłu i nie "znęcaj" się nad nimi.
Spokojna rozmowa, to wszystko co bym proponował. Pamiętaj, że księża swoim wiernym "wszczepiają" praktycznie autonomicznie działający system ochrony kleru - do większości nie docierają, żadne argumenty, a wszelkie fakty niepochlebne dla księży traktują jako "atak na kościół"
Ty najlepiej znasz swoich rodziców - ale pamiętaj - agresja to najgorsza rzecz - dla obu stron zresztą.
Arłukowicz (3162 punktów)
>>Bardzo trudno jest doradzić, ponieważ nie znamy Twoich rodziców.
>Dokładnie. Może się okazać, że rodzice są katolikami, głównie dla Ciebie, aby "dać dobry przykład".

Znacznie gorzej, gdy bycie katolikami dla dziecka, to skutek danej na jego ( dziecka )chrzcie przysięgi. A to , niestety dość powszechne rozumienie bycia katolikiem dla ...
Wówczas refleksja jest niemożliwa, bo przysięga - rzecz święta, a złożona przed najwyższą świętością to ja cierz ........
Smutne to acz - niestety - prawdziwe.
Manian (950 punktów)
>No więc chciałbym was spytać jak wy powiedzieliście to waszym rodzicom i jak oni na to zareagowali.
Już to pisałem z okazji innego wątku. Moja matka jak się dowiedziała iż poddaję w wątpliwość istnienie Boga, powiedziała: "Nawet Cię wychować nie umiałam". Pamiętam, że to było w dzień kolędy.
Rafaela (2059 punktów)
>No i tu pojawia się problem, ponieważ boję się powiedzieć rodzicom, że jestem agnostykiem.
Wcale Ci się nie dziwię, że masz obawy jak tę informację przyjmą, bo pobożnych katolików stać na wszystko. Także na to, że taka wiadomość spowoduje, iż od tej chwili syna nie będą mieć. Ty znasz najlepiej swoich rodziców, wiec sam musisz wybrać najdogodniejszy moment, by im to zakomunikować. Jeśli jeden z rodziców jest bardziej za Tobą spróbuj najpierw z nim porozmawiać, lecz proponuje przygotować go stopniowo, niż wyłożyć kawę na ławę. Musisz zdać sobie sprawę, iż to może okazać się jedna z najtrudniejszych rozmów w całym Twoim życiu i niestety jej skutków raczej nie przewidzisz.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Adriaan (55 punktów)
Ojjj. .:D Zdołowaliście mnie.. no ale jesteście szczerzy Chyba już wiem w jaki sposób powiem o tym rodzicom.. Przyszykuję sobie pewne absurdalne rzeczy z Biblii (której oni nie czytali, ja trochę) i przedstawię je im.. jako jeden z wielu powodów przez które przestałem wierzyć w Boga jako taką osobę jak przedstawiają go religie.. Wspomnę coś o katolickim eldorado by obrzydzić im katolicyzm.. Ale poczekam jeszcze z tym trochę.. może z 2 miesiące by mieć odpowiedzi na większość potencjalnych pytań, które mogą mi zadać I chciałbym podziękować za to, że tak licznie odwiedziliście na mój problem.
26-04-2011 20:55 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Ojjj. .:D Zdołowaliście mnie.. no ale jesteście szczerzy Chyba już wiem w jaki sposób powiem o tym rodzicom.. Przyszykuję sobie pewne absurdalne rzeczy z Biblii (której oni nie czytali, ja trochę) i przedstawię je im.. jako jeden z wielu powodów przez które przestałem wierzyć w Boga jako taką osobę jak przedstawiają go religie.. Wspomnę coś o katolickim eldorado by obrzydzić im katolicyzm.. Ale poczekam jeszcze z tym trochę.. może z 2 miesiące by mieć odpowiedzi na większość potencjalnych pytań, które mogą mi zadać I chciałbym podziękować za to, że tak licznie odwiedziliście na mój problem.

Słuchaj rad, ale kieruj się własnym rozumem. Napisałeś, że jesteś agnostykiem i że wg Ciebie może istnieć jakaś wyższa siła. Skoro tak uważasz, nie przewracaj swojego życia rodzinnego do góry nogami. Nie wyszukuj absurdów w Biblii tylko po to aby je pokazać rodzicom, ani te biblijne absurdy, ani hipokryzja wierzących, ani uzasadniony antyklerykalizm i inne rzeczy, które są elementami religii i są sprzeczne (np niepokalane poczęcie) nie są dowodami na istnienie, ani nieistnienie Boga czy też siły wyższej. Ucz się, czytaj, rozmawiaj z innymi. Rodzicom nie musisz nic mówić, jeśli to może narazić Ciebie na problemy. Jeśli jednak musisz im coś powiedzieć, to:
możesz im powiedzieć, jeśli będą pytać (np dlaczego nie chodzisz do kościoła), że masz wiele wątpliwości co do zapisów w Biblii, w innych księgach,
możesz im powiedzieć, że zamiast w kościele wolisz spędzić czas na czytaniu/ studiowaniu Biblii, a jej czytanie to też przecież modlitwa,
możesz im powiedzieć, że każdego dnia gdy zasypiasz zadajesz sobie i Bogu wiele pytań (a taka rozmowa "z Bogiem" to przecież też modlitwa),
możesz też powiedzieć, że jako nastolatek masz prawo zadawać sobie, rodzicom i nawet Bogu trudne pytania, bo to taki wiek "buntu", a u Ciebie ten bunt i tak jest "light" bo to "tylko" trudne intelektualne pytania.

I Uwaga, radzę Ci nie obrzydzać rodzicom katolicyzmu, nie wskazywać na absurdalne rzeczy w Biblii jako argumentu przeciw religii w rozmowie z rodzicami, bo to wszystko może zostać odebrane przez nich jako atak na ich religię, Boga i na nich samych, a po co Ci to potrzebne? Pamiętaj też, że rodzice mają prawo wierzyć w Boga, tak jak Ty masz prawo w niego wątpić lub nie wierzyć, a to że twoi rodzice mają inne poglądy nie czyni ich głupszymi, nie czyni ich twoimi przeciwnikami. W rozmowach z rodzicami bądź inteligentny, słuchaj ich i podchodź do tego co mówią ze zrozumieniem, raczej unikaj zbędnych konfrontacji, ale swoje myśl, nie ma sensu na siłę konfrontować się z ojcem lub matką tylko po to aby tłumaczyć im coś co dla Ciebie jest jasne lub poddawać w wątpliwość coś co dla nich może być obrazoburcze, a dla Ciebie i tak jest jakie jest, tylko po to aby udowadniać swoje "Ja". Nie jesteś na wojnie! A twoja rodzina, Twój dom to nie miejsce walki klerykalizmu z antyklerykalizmem. Nawet guru ateistów Richard Dawkins jest przekonany o nieistnieniu boga na 99%, pozostawiając sobie 1% "niepewności", nie staraj się zatem nigdy być "świętszy" od świętych.

zrobisz jak zechcesz

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365