 |
Dylemat, seks, kościół itp. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-04-2011 20:04 | adnian_adrian (14 punktów) | Dylemat, seks, kościół itp.
2 na 2 | Witam.
O sobie napisze tyle, że jestem osobą wierzącą, jednak myślącą i potrafiącą krytykować kościół gdy się z nim nie zgadzam. Mój problem polega na podejściu kościoła do seksu. Kompletnie nie zgadzam się z ograniczeniami jakie narzuca nam kościół. Zakładam, że wstrzemięźliwość seksualna, tak lubiana przez kościół, musiała powstać w jakimś celu. Nie wykluczam, że miało to kiedyś jakiś sens. Jednak dzisiaj seks przedmałżeński jest nadal grzechem. Ale czemu??? Kto mi to wytłumaczy.
Po tym wstępie przejdę do sedna: Mam 27 lat. Spotykam się z dziewczyną (27lat) od 5 lat. Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny, która chce czekać z seksem do nocy poślubnej. Z drugiej strony uprawiamy seks oralny sypiamy ze sobą jak małżeństwo w jednym łożu, nieraz nago, ale zawsze bez seksu, bo to grzech. Moja dziewczyna czuje się usprawiedliwiona, bo nie współżyjemy jak mąż z żoną. Ale czy oby na pewno robiąc inne rzeczy nie grzeszymy? Każdy zdrowy mężczyzna w wieku 27 lat ma potrzeby seksualne. Wstrzymując się w tym wieku od współżycia z jedną jedyną kobietą zaczyna się patrzeć na każdą kobietę na ulicy jak na obiekt seksualny. W jakimś stopniu wstrzemięźliwość seksualna ze swoją kobietą prowokuje myślenie o innych. Gdzie tu sens. Jedna osoba się usprawiedliwia w imię wyższych celów kosztem drugiej. Dla mnie wstrzemięźliwość jest archaizmem bez przyszłości.
Z okazji świąt poszedłem do spowiedzi, wyspowiadałem się z grzechów, jedynym co interesowało księdza to do czy współżyjemy. Powiedziałem, że nie. Dał mi rozgrzeszenie. Zupełnie jakby inne grzechy były niczym. Znowu wyszedł seks na piedestał. Ale czemu on jest takim grzechem??
Kiedyś rozmawiałem z moja dziewczyna na temat seksu. Chciałem ją skłonić do myślenia, refleksji a nie ślepego wierzenia, jednak ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne, że myślę tylko o sobie. Wiadomo, to samo można powiedzieć o niej, że w bojaźni przed grzechem powoduje moje grzeszenie myślą. Ktoś się pewnie spyta, czy ją kocham. Odpowiedź brzmi tak. Ktoś spyta czemu się nie ożenię z tą dziewczyną? Odpowiedź brzmi nie mam warunków, pieniędzy itp. Planuję się oświadczyć jak tylko stanę finansowo na nogi do 6 miesięcy.
Moja prababcia wyszła za mąż w wieku 17 lat, babcia 24, mama 24, tak samo było po stronie mojej dziewczyny i wielu rodzinach. Moja ukochana ma już 27 lat. Można rzec, że ponieważ czeka z seksem do ślubu to żyje niezgodnie z naturą. Znam inny przypadek - dziewczyna czekała na jednego jedynego czekała i czekała. W końcu w wieku 32, w skutek problemów z ginekolog doradził jej rozpoczęcie współżycia z uwagi na jakieś tam komplikacje zdrowotne. Podłamało ją to psychicznie. Z tego co wiem to dalej nikogo nie ma. Czy patrząc zdroworozsądkowo wstrzemięźliwość ma jakikolwiek sens w dzisiejszych czasach? Czemu kościół tak wielki dziewictwo czystość... Przecież to się kupy nie trzyma.
Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. Przecież godzą się na to robią to razem. Przy takim współżyciu nie ma egoizmu myślenia o sobie. Jest po prostu tak jak ma być. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
23 na 23 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Szanowny Adrianie, uznając doniosłość Twoich problemów w ramach religii w jakiej przyszło Ci funkcjonować, muszę stwierdzić, że problemy jakimi żyjesz dla większości racjonalistów są czysto surrealistyczne. Dla nas to trochę tak, jak by ktoś się przyszedł żalić, że ma wadę wzroku i przydałyby mu się okulary, ale kultura lokalna w jakiej żyje zabrania noszenia okularów. Powodzenia i wesołych świąt
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | W sumie niech się cieszy, że jest katolikiem i zabraniają mu seksu, nie przetaczani krwi na przykład.
|
|
18 na 18 | Alicja Duda (25557 punktów) | Zastanawiasz się czemu KK ma obsesje na temat seksu. Odpowiedź jest jedna: instynkt seksualny jest jednym z najsilniejszych instynktów człowieka. Ustawienie bariery na seksie stwarza sytuację gdy wierny nie jest w stanie zachować " czystości" ( swoją drogą śmieszna nazwa na powstrzymywanie się od seksu, jakby seks był brudny). Wytworzenie poczucia winy napędza owieczki do kościoła. Niektórzy katecheci starają się to poczucie winy wywołać już u sześciolatków wmawiając im , że nie powinny dotykać swoich części intymnych co z prawdziwą czystością jest na bakier. W czasach obecnych już i tak dużo obostrzeń poszło w niepamięć. Jeszcze nie tak dawno zakazany był seks w soboty, w poście, w ciąży, w połogu po klimakterium itd. Każdy pretekst był dobry by seksy zakazać i zmusić swoje barany do wyrzutów sumienia. Grzeszny katolik to jest to co kościół lubi.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | > Niektórzy katecheci starają się to poczucie winy wywołać już u sześciolatków wmawiając im , że nie powinny dotykać swoich części intymnych co z prawdziwą czystością jest na bakier.I tu wchodzi obyczaj obrzezania - bo człowiek sobie nawet sam za bardzo ulżyć nie może  Nic tylko grzeszyć, a potem kasa strumieniem leci na tacę.
|
|
3 na 3 | aedhros (104 punktów) | Celem wprowadzania przez Kościół takich zakazów jest wzbudzenie u wiernych poczucia winy i przez to większego uzależnienia psychicznego oraz potrzeby szukania wybaczenia u boga (poprzez pośrednika w postaci kapłana  ). Funkcjonariusze Kościoła doskonale zdają sobie sprawę, że potrzeby seksualne są trudne, a wręcz niemożliwe do zagłuszenia na dłuższą metę i wykorzystują to do manipulowania ludźmi.
|
|
22 na 22 | diogenes (42753 punktów) | >Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny...
Jesteś w błędzie. Decyzję podjęli ci, którzy wmanewrowali dziewczynę w katolicyzm. Religia jest formą ubezwłasnowolnienia. Sypiając z katoliczką sypiasz z jej parafią.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 6 na 6 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Żyjemy w czystości >Sypiając z katoliczką sypiasz z jej parafią. Żeby sypiał, jego ruchają.
|
|
 | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Sypiając z katoliczką sypiasz z jej parafią.
Bardzo słuszne, choć szorstkie spostrzeżenie. Na pewno przynajmniej z autorem kazania i prawdopodobnie ze spowiednikiem.
>Jesteś w błędzie. Decyzję podjęli ci, którzy wmanewrowali dziewczynę w katolicyzm. Religia jest formą ubezwłasnowolnienia.
I tak i nie. To raczej zabawa sado-maso: mimo wszystko trzeba wyrazić jakąś cząstkową zgodę, żeby zostać sponiewieranym, ergo- teoretycznie można to samemu dość szybko zakończyć. Teoretycznie- podkreślam, bo w rzeczywistości trzeba grać przeciwko sobie samemu: w końcu nic innego, jak własne upodobania pchają w ramiona masochistycznego tańca z krzyżykiem.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | | Maximus Decimus Meridius (316 punktów) | "Sypiając z katoliczką sypiasz z jej parafią." Dzięki Diogenesie za ciekawy tekst  Wykorzystam go kiedyś w swoim opowiadaniu ...
"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny...> Sypiając z katoliczką sypiasz z jej parafią.To w tej parafii muszą być fajne laski...
|
|
1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | No bez przesady, nie obwiniaj religii, obwiniaj dziewczynę. Większość katolików potrafi całkiem zgrabnie ignorować zakaz wstrzemięźliwości przedślubnej jak i niechęć do antykoncepcji - zupełnie jak Eichmann, ten zbrodniarz wojenny. Uważał on, że imperatyw kantowski mówiący o tym, że należy postępować według takiej maksymy, co do której chciałoby się, by była prawem powszechnym, jest zbyt wymagający. Zwykłym ludziom wystarczy postępować tak, jak tego oczekuje od nich Fuhrer. Pisała o tym Hannah Arendt, w kontekście "banalności zła". Być może porównanie wstrzemięźliwości seksualnej do hitleryzmu jest mocno na ciągane, no ale cóż. Powinieneś chyba obejrzeć ze swoją dziewczyną kilka filmów Woddiego Allena.
bembergiem w berg
|
|
6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Taaaaa.... dziwy, dziwy... Dwoje dorosłych ludzi współżyje, ale niby nie współżyje.... Wierzący spowiada się, ale łże w żywe uszy... Nie można się dorabiać w małżeństwie, bo trzeba przed...
O utrzymywaniu was w poczuciu winy już było i to leży u podłoża chrześcijaństwa: Bóg to stwórca dobra, a człowiek - zła. W katolicyzmie jest to posunięte do obłędu, a kiedy dodamy do tego rządy dusz sprawowane przez niedojrzałych emocjonalnie i społecznie celibatariuszy z ogromną nadreprezentacją gejów to nie dziw, że sprawy ginekologiczno seksuologiczne tak są w nim istotne.
Nie wyglądasz na jakiegoś specjalnie otumanionego... co Ci przeszkadza pójść po rozum do głowy?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | adnian_adrian (14 punktów) | > Nie wyglądasz na jakiegoś specjalnie otumanionego... co Ci przeszkadza pójść po rozumZdaję sobie sprawę z otumaniania. Wiem, że ono istnieje, że w kościele są ludzie którzy tak jak każdy robi błędy. Problem jest w tym, że nie wiem jak skłonić dziewczynę do refleksji to popatrzenia na świat w innych kategoriach. Wiem, że przez cała ta wstrzemięźliwość tracimy tylko czas. Ile razy o tym rozmawiamy ona boi się przyznać mi racje. Widzę, że ma dylemat, ale boi się nad tym zastanawiać myśleć i wykorzystywać rozum, który dostała od Boga. To jest dla mnie przerażające. Z drugiej strony, dziewczyna kiedyś przyznała mi się, że przy spowiedzi ksiądz zaczął się wypytywać, "czy chłopiec na ciebie naciska" itp. Generalnie to on chyba myślał, że moja dziewczyna miała 16 a nie 26 lat (wtedy). Wiem, że to idiotyczne, ale wiem, że moje poglądy są liberalne w stosunku do poglądów mojej ukochanej. Jak to pogodzić. Dla mnie to dalsze czekanie jest generalnie bezsensowne. Znam kolejna ciekawa sytuacje: Para, kochają się, myślą poważnie o sobie. Ale też wstrzemięźliwość na 1 miejscu. Pewnego dnia chłopak skacze w bok z inna laska. Gość się z tym przez jakiś czas męczył w końcu ksiądz doradził u powiedzenie prawdy. Przyznał się dziewczynie, ta z nim zerwała itd... Generalnie tutaj widać przykład tego, że wstrzemięźliwość rozwaliła związek. Dziewczyna - dziewica, Chłopak - prawiczek. Mogli być dla siebie pierwszymi, to by było piękne. Ale nie.... Czekać czekać czekać. Każdy przecież ma swoje granice i tak rozpadło się coś co rokowało na coś sensownego. Teraz znam oboje. On poznał jakaś dziewczynę sypiali ze sobą ożenili się po 1 roku, mają teraz dziecko. Ona ma chyba jakiegoś gościa ale jakoś życia sobie nie ułożyła. (chyba, koleś to mój kolega) Przed ślubem problem... - czekaj do ślubu... po ślubie problem - bez gumki... I tak w kółko, wszędzie ograniczenia, które nie mają racjonalnych podstaw. A KRK dziwi się, że średnia wieku w świątyni to 80 lat. Za 40 lat w kościoły będą świecić pustkami, bo młodzi mają to wszystko w nosie  Kiedyś powiedziałem dziewczynie: Jak wyjdziemy za siebie wiem, że przyznasz mi racje do tego, że to całe czekanie nie miało sensu. Ona popatrzyła na mnie i nic nie powiedziała. W oczach widziałem odpowiedź... Masz racje ale ja nie chce żyć w grzechu. Pomyślałem... A kto zdefiniował grzech. Na zakończenie dodam to, ze w Starym testamencie jest opisane prawo mojżeszowe. Jedną z pierwszych reguł tego prawa jest to, że jeśli ktoś posiądzie dziewicę to musi się z nią ożenić. To ma dla mnie jakiś sens. Ale moja dziewczyna nie umie tego przetrawić. Przecież i tak się z nią ożenię
|
|
|  | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Przed ślubem problem... - czekaj do ślubu... po ślubie problem - bez gumki... I tak w kółko, wszędzie ograniczenia, które nie mają racjonalnych podstaw. Ty się lepiej dobrze zastanów jakie życie czeka Cię po ślubie. Zgodnie z doktryną katolicką seks jest dopuszczalny tylko w celu poczęcia potomstwa. Po ślubie będziesz miał np. dwoje dzieci bo na tyle cię stać i co? Powtórka z rozrywki do końca życia? Odstawienie od łoża w dni płodne, seks tylko parę razy w miesiącu? Jak będziesz miał 5-oro i więcej dzieci to Ci się seksu odechce bo będziesz musiał zarobić na te dzieci.. Jeżeli sam podchodzisz krytycznie do zakazów kk to poszukaj sobie dziewczyny, która ma takie samo podejście do tych spraw bo inaczej będziesz mógł mieć pretensje tylko do siebie.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Teraz jest jakaś katolicka propaganda, że niby z seksu można czerpać przyjemność, a nawet że można kobietę jakoś stymulować jak się jest szybkim strzelcem, gdzie celem jest wyrównanie satysfakcji. Kontrreformacja ruszyła! Czyli jak wmówić ludziom, że mogą, kiedy nie mogą 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
15 na 15 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Zakładając, że twój post nie jest tzw. prowokacją i opisujesz fakty, to napiszę tak: Z punktu widzenia katolicyzmu oboje żyjecie w grzechu i to potrójnym, a ty nawet w poczwórnym. To, że przystępujecie do spowiedzi i otrzymujecie od spowiedników rozgrzeszenie nie ma tu znaczenia.
1, 2) uprawiacie seks oralny - to grzech zarówno przed jak i po ślubie kościelnym. Jedynym dozwolonym przez katolicyzm rodzajem seksu jest taki, którego celem jest zapłodnienie samicy przez samca. Popełniacie więc za jednym zamachem 2 grzechy: seks bez ślubu i seks, który rozmyślnie nie ma na celu zapłodnienia, 3) oboje okłamujecie spowiedników zatajając w/w grzechy, 4) dodatkowo popełniany przez ciebie grzech - "zaczyna się patrzeć na każdą kobietę na ulicy jak na obiekt seksualny" - a co z niepożądaniem żony bliźniego swego? Co z grzechem myślą?
Przypuszczam, że możecie popełniać jeszcze jeden grzech: 5) łykacie ciało Jezusa (tzw. komunia) nie mając ważnego rozgrzeszenia, nie mając nawet zamiaru zaprzestania popełniania grzechów 1-4.
Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | Racja!
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 | Maximus Decimus Meridius (316 punktów) | >5) łykacie ciało Jezusa (tzw. komunia) nie mając ważnego rozgrzeszenia, nie mając nawet zamiaru zaprzestania popełniania grzechów 1-4.
... tym samym popełniacie w tym monencie potworną zbrodnię zakwalifikowaną do tzw. grzechów przeciwko Duchowi Świętemu. "Zuchwale grzeszycie w nadziei uzyskania miłosierdzia bożego i zmycia grzechów". I z tego co pamiętam wg. KKK grzech ten jest na tyle hardkorowy, że nie da się go NIGDY odpuścić...
"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
|
|
2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | Witam Na wstępnie Tobie tego tłumaczyć nie muszę (tak przynajmniej wywnioskowałem z treści posta), ale Twojej dziewczynie by się przydało przypomnieć: Cytat:..."myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem..." > Zakładam, że wstrzemięźliwość seksualna, tak lubiana przez kościół, musiała powstać w jakimś celu.Zaiste i tak było  > Nie wykluczam, że miało to kiedyś jakiś sens.Miało, ma i będzie miało jakiś sens. Pozostaje pytanie jaki?> Jednak dzisiaj seks przedmałżeński jest nadal grzechem.Jest, bo przykazania dane od Boga są "niezmienne"... Tak twierdzą księża, ale jak się porówna Pismo i Katechizm to ta "niezmienność" nie jest już taka "niezmienna"... > Ale czemu???Dla mnie w takich sytuacjach zawsze przypomina się Pies ogrodnika  . Upraszczając: "Sam nie weźmie i nikomu nie da". Możesz spojrzeć na sprawę też "przyziemnie" - popatrz w jakim wieku są hierarchowie KK? Jak myślisz - jakie są ich zdolności fizyczne w tej materii w wieku np.: 70 lat? > Kto mi to wytłumaczy.Ja nie. > Kiedyś rozmawiałem z moja dziewczyna na temat seksu. Chciałem ją skłonić do myślenia, refleksji a nie ślepego wierzenia, jednak ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne, że myślę tylko o sobie.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...  Oboje jesteście i nie jesteście egoistami. I Ty masz rację i ona ma rację. Tylko, że Wasze racje mają różne uzasadnienia. Prawda jest taka, że KK jest taki jak jego wierni (w tym wypadku wierna) - KK jest OBŁUDNY. Zrobić loda to nie ma grzechu, ale jak dać D***y to jest. Wracając do cytatu na początku, to w mojej ocenie tak czy siak konfesjonał. > Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. Przecież godzą się na to robią to razem. Przy takim współżyciu nie ma egoizmu myślenia o sobie. Jest po prostu tak jak ma być.To, że Wy możecie z tego czerpać przyjemność a inni już nie - kwestia wieku, ale nie tylko  Pozdrawiam
Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
|
|
| Amol (692 punktów) |
>Mam 27 lat. Spotykam się z dziewczyną (27lat) od 5 lat.
Dałbym sobie po kilku tygodniach spokój, ale miłość nie wybiera. Zawsze mnie to dziwiło. Potrafiłbym się związać tylko z osobą niewierzącą. Kobieta powinna być silna mentalnie. Oczywiście to nie bezpośrednia wina "byt określa świadomość", indoktrynacja itd. wyrobiło to system winy i kary. Postaraj się pokazać jej, że "Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce". Krk potrafi skutecznie, mentalnie niewidzialnymi nićmi związać ludzi.
>Z okazji świąt poszedłem do spowiedzi, wyspowiadałem się z grzechów, jedynym co interesowało księdza to do czy współżyjemy. Powiedziałem, że nie. Dał mi rozgrzeszenie.
Nie wiem czy jesteś ateistą. Ja bym pie... tą całą spowiedź, nie poszedłbym do kościoła, nie stawał do modlitwy przy rodzinnym stole i przy próbie nawrócenia, każdemu śmiał się w twarz. Pokazałbym, że można żyć bez boga i jest całkiem przyjemnie. Możne gdybyś był przykładem, niewidzialne łańcuchy przestałyby istnieć? Czy ona naprawdę wierzy w szatana? W rogatego byczka? Dajcie spokój.
>Można rzec, że ponieważ czeka z seksem do ślubu to żyje niezgodnie z naturą.
Zgodnie z Krk, niezgodnie z naturą.
>Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. Przecież godzą się na to robią to razem. Przy takim współżyciu nie ma egoizmu myślenia o sobie. Jest po prostu tak jak ma być.
A co to jest zło, czy dobro? Użyłeś pojęcia "zło", ale według mniemania etyki katolickiej. Skąd katolicy mają wiedzieć, że ich "etyka" jest słuszniejsza, niż jakakolwiek inna etyka. Krk, na podstawie książek napisanych (kilkadziesiąt lat po głównym bohaterze) przez jakiś tępaków, czy wizja boga, którą można obalić jednym pierdnięciem, straszy bezbożników. Dajcie spokój. Powiedz swojej dziewczynie, że jak nie uwierzy w Allaha, to będzie cierpieć ogromne męczarnie. Życzę szczęścia.
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Nie wiem czy jesteś ateistą.No przecież na samym początku pisze, że nie jest: Cytat:O sobie napisze tyle, że jestem osobą wierzącą
|
|
|  | 1 na 1 | Amol (692 punktów) | >>Nie wiem czy jesteś ateistą. >No przecież na samym początku pisze, że nie jest:
Nie rozwijałem tego i nie sprecyzowałem. Z takim podejściem do Krk wierzącym bym jego nie nazwał, wiec to zignorowałem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Z takim podejściem do Krk wierzącym bym jego nie nazwał, wiec to zignorowałem.
LOL, toż w takim razie żyjemy w kraju ateistów!
|
|
| | |  | | Amol (692 punktów) | >LOL, toż w takim razie żyjemy w kraju ateistów!
W katolickim kraju, w którym stuprocentowi katolicy stanowią mniejszość.
|
|
5 na 5 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Z drugiej strony uprawiamy seks oralny >sypiamy ze sobą jak małżeństwo w jednym łożu, nieraz nago, ale zawsze bez seksu, bo to grzech. (...) >Z okazji świąt poszedłem do spowiedzi, wyspowiadałem się z grzechów, jedynym co interesowało >księdza to do czy współżyjemy. Powiedziałem, że nie.
Oral i anal to też współżycie. Tak mnie uczyła pani z biologii w gimnazjum. Rozpisała na tablicy typy antykoncepcji, rozdzieliła na takie dopuszczalne przez kościół i nie. Powiedziała że każdy ma swój rozum i sam wybiera rodzaj antykoncepcji.
Później rozdała takie książeczki z terminami z zakresu biologii i medycyny kazała otworzyć na takiej stronie, gdzie były definicje seks, seks analny, seks oralny i powiedziała, że to wszystko seks, że to wszystko jest normalne, bo przecież jest opisane w słowniku naukowych terminów.
I pytanie - czy mnie okłamała pani z biologii z premedytacją w gimnazjum, czy Ty okłamałeś księdza dla świętego spokoju w konfesjonale?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | adnian_adrian (14 punktów) | > >Z okazji świąt poszedłem do spowiedzi, wyspowiadałem się z grzechów, jedynym co interesowałoTutaj muszę rozwinąć. Przyznałem się do seksu oralnego, a jego pytanie od razu.. Czy współżyjemy. Powiedziałem NIE. - W sumie to trochę żałuję że nie powiedziałem, "żałuję, że nie" tutaj widać, że indoktrynacja kościoła daje się we znaki. Wiem, że wpływ rodziny i wychowanie pozostawia ślady w psychice. Sam byłem ministrantem i lektorem. Jednak nigdy nie wierzyłem ślepo w głupotę. Wychodzę z założenia "Bóg dał mi rozum, więc z niego korzystam najlepiej jak umiem" W sumie przy tamtej spowiedzi spowiednik zapytał się mnie czego najbardziej żałuję. Powiedziałem, że marnowania czasu. - Dalej było rozwinięcie tego tematu. Generalnie to po odejściu od konfesjonału miałem wrażenie, że grzechem jest to co czyni u nas wyrzuty sumienia, to z czym mamy problem i myślimy nad tym. I z tym się zgodzę. Seks - tutaj nie widzę podstaw do nazywania tego grzechem. To jest normalne tak jak oddychanie. Ale jak to teraz przetłumaczyć mojej kobiecie. W sumie w rozmowach z nią widzę, że dziewczyna ma popęd i ochotę na mnie nieraz. niestety tłumi to w sobie jak może.. - wzorowa katoliczka. A mnie szlag trafia
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > W sumie w rozmowach z nią widzę, że dziewczyna ma popęd i ochotę na mnie nieraz. niestety tłumi to w sobie jak może.. - wzorowa katoliczka. A mnie szlag trafia  No, nie taka wzorowa bo jednak seks oralny dopuszcza. Ortodoksyjne podejście kościoła do seksu jest niezdrowe, ale za to jest skrajnie w tym wszystkim logiczne. Zabranianie lubieżności, całowania z jęzorem i wszelkich pieszczot bardziej intymnych niż łapania za kolano, a nawet jazdy na ręcznym jest konieczne jeśli się chce wytrwać w czystości do ślubu. Bo wasze zachowanie, nawet seks oralny, sprawia że się wzajemnie nakręcacie i to niszczy waszą psychikę bardziej niż alternatywna całkowita marginalizacja seksualności w waszym związku. Sami sobie wyrządzacie krzywdę, próbując upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wóz albo przewóz, niestety. Toteż porozmawiajcie o tym, poważnie. Pomyśl o swojej prostacie. Włóż kondom, bądź mężczyzną i daj jej być kobietą.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...) Generalnie to po odejściu od konfesjonału miałem wrażenie, że grzechem jest to co czyni u nas wyrzuty sumienia, to z czym mamy problem i myślimy nad tym. (...)
Ohw... witaj satanisto. A jak NIE MAM wyrzutów sumienia po zaduszeniu dziecka poduszką? Wówczas nie jest to grzech?
A sex.... rozumiem, że jak coś jest fajne to nie może być złe?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | | AdamGr (3037 punktów) | >Jednak nigdy nie wierzyłem ślepo w głupotę. Wychodzę z założenia "Bóg dał mi rozum, więc z niego korzystam najlepiej jak umiem"
Więc przestań się zastanawiać nad wymyśloną głupotą. Kwestia seksu została sprowadzona do "psa ogrodnika". Czasami się zastanawiam dlaczego KK tak neguje in vitro , skoro w/g doktryn byłoby to perfekcyjne rozwiazanie : czysta w intencji prokreacja. Moim zdaniem do szalki powinni pipetką dodawac krople święconej to i chrzest i kwestia czystości zapłodnienia byłaby całkowicie spełniona. Połączenie pleminka z jajem w wodzie święconej...może zgłosić patent ?
Nie wiem czy zauważyłeś ale seks i KK to są same sprzeczności i irracjonalizm połączeń. Zawsze tak było, jest i pewnie dłuuugo będzie. Pytanie zasadnicze i końcowe : chcesz być sterowany będąc dorosłym człowiekiem ? Tak lub nie. I to by było na tyle w tej komedii jak mawiał prof.Stanisławski.
|
|
 | | Artaso (380 punktów) | >Oral i anal to też współżycie. Tak mnie uczyła pani z biologii w gimnazjum.
SJP: współżyć 2. «mieć z kimś stosunki płciowe»
stosunek 3. (płciowy) «zespolenie się fizyczne dwóch osób, umożliwiające zapłodnienie»
:>
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Bo polskie słownik bazują na słownikach PWN i posiadają anachroniczne definicje jeszcze z czasów PRLu. Obecnie w medycynie stosunek płciowy/seksualny dotyczy wszelkich form seksu nawet homoseksualnych. Poważnie. Nawet ta głupia wikipedia podziela te libertyńskie poglądy. Nie mówiąc o tym, że ta cytowana definicja jest skrajnie idiotyczna, bo całkowicie wyklucza nazywanie stosunkiem płciowym seksu dwóch osób poza dniami płodnymi.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
8 na 8 | Rafaela (2059 punktów) | >Mój problem polega na podejściu kościoła do seksu. A mnie się wydaje, że Twój problem polega na Twoim podejściu. Albo zgadzasz się z kościołem i robisz to co każe, albo robisz to co wg Ciebie słuszne odchodząc od kościoła. Inaczej się nie da, jeśli chcesz być w zgodzie ze sobą. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko.
>Kompletnie nie zgadzam się z ograniczeniami jakie narzuca nam kościół. Kościół nie zmieni się dla Ciebie, ale Ty zastanów się czy jesteś w stanie sprzeciwić się kościołowi i odejść od niego. W przeciwnym razie wszystko co piszesz możesz uznać za puste gadanie.
>Jednak dzisiaj seks przedmałżeński jest nadal grzechem. Ale czemu??? Kto mi to wytłumaczy. Jesteś katolikiem, wiec rób jak Ci każą, a nie pytaj racjonalistów, bo my z tym nie mamy problemu.
>Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny, która chce czekać z seksem do nocy poślubnej. Już przed ślubem ubezwłasnowolniła Cię? To nazywasz miłością? Ja znam inną definicję.
>Każdy zdrowy mężczyzna w wieku 27 lat ma potrzeby seksualne. Dała Ci próbę czasu. Jesteś na 'dobrej' drodze by ją zdać.
>Kiedyś rozmawiałem z moja dziewczyna na temat seksu. Chciałem ją skłonić do myślenia, refleksji a nie ślepego wierzenia, jednak ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne(...) O proszę następny dowód 'miłości' - to nie ona jest egoistką tylko Ty.
>Ktoś się pewnie spyta, czy ją kocham. Odpowiedź brzmi tak. Kochasz kogoś kto nie szanuje Ciebie, kto narzuca irracjonalne zakazy/nakazy przed ślubem? Czy na taką żonę czekasz tyle lat? I to ta wymarzona? Nie musisz mi odpowiadać, raczej spójrz w lustro w swoje oczy i odpowiedź sobie na te pytania.
>Moja ukochana ma już 27 lat. Można rzec, że ponieważ czeka z seksem do ślubu to żyje niezgodnie z naturą. A co będzie, gdy po ślubie okaże się, że pod względem seksu macie inne oczekiwania? Skażesz siebie do końca życia na bycie nieszczęśliwym, bo jak byś mógł odejść skoro bóg Was złączył?
>Czy patrząc zdroworozsądkowo wstrzemięźliwość ma jakikolwiek sens w dzisiejszych czasach? Taki sam sens jak wstrzemięźliwość księży i zakonnic.
>Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. Nic! Najgorsze jest to, że inna para daje sobą manipulować, swoją miłość poddaje ekstremalnym torturom.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | adnian_adrian (14 punktów) | >>Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny, która chce czekać z seksem do nocy poślubnej. >Już przed ślubem ubezwłasnowolniła Cię? To nazywasz miłością? Ja znam inną definicję. Rozumiem, że jedynym wyjściem wg. Ciebie jest zerwać i iść w swoją każdy w swoją stronę?? A miłość??
>>Każdy zdrowy mężczyzna w wieku 27 lat ma potrzeby seksualne. >Dała Ci próbę czasu. Jesteś na 'dobrej' drodze by ją zdać. Ale co z tego wynika??
>>Kiedyś rozmawiałem z moja dziewczyna na temat seksu. Chciałem ją skłonić do myślenia, refleksji a nie ślepego wierzenia, jednak ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne(...) >O proszę następny dowód 'miłości' - to nie ona jest egoistką tylko Ty. Tutaj nie rozumiem. Co egoistycznego jest w pokazywaniu komuś drugiej strony medalu?
>>Moja ukochana ma już 27 lat. Można rzec, że ponieważ czeka z seksem do ślubu to żyje niezgodnie z naturą. >A co będzie, gdy po ślubie okaże się, że pod względem seksu macie inne oczekiwania? Skażesz siebie do końca życia na bycie nieszczęśliwym, bo jak byś mógł odejść skoro bóg Was złączył? Wierzę, że oczekiwania mamy takie same.
|
|
|  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Tutaj nie rozumiem. Co egoistycznego jest w pokazywaniu komuś drugiej strony medalu?
Chłopie!!! To nastawienie wrzeszczy o pomstę! Przeczytaj jakąś- jakąkolwiek- podstawową książkę o psychomanipulacji! To jawne "odwracanie kota ogonem": problem leży po jej stronie, ona jest tego doskonale świadoma ale sprawia, że to TY czujesz się winny. Nie, to nie miłość, na pewno nie zdrowa. Definicja miłości nie obejmuje krzywdzenia ukochanej osoby, żeby poczuć się samemu lepiej jej kosztem. Jedyna definicja, pod którą to podpada, to toksyczny związek.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | adnian_adrian (14 punktów) | >>Tutaj nie rozumiem. Co egoistycznego jest w pokazywaniu komuś drugiej strony medalu? >Chłopie!!! To nastawienie wrzeszczy o pomstę! Przeczytaj jakąś- jakąkolwiek- podstawową książkę o psychomanipulacji! To jawne "odwracanie kota ogonem": problem leży po jej stronie, ona jest tego doskonale świadoma ale sprawia, że to TY czujesz się winny. Nie, to nie miłość, na pewno nie zdrowa. Definicja miłości nie obejmuje krzywdzenia ukochanej osoby, żeby poczuć się samemu lepiej jej kosztem. Jedyna definicja, pod którą to podpada, to toksyczny związek. > Fabricati Diem, Pvnc!
Dalej nie bardzo rozumiem. Sugerujesz, że ona specjalnie czyni mnie winnym tego, że mam ochotę na seks, by samą siebie usprawiedliwić? Nawet jeśli tak to robi to nieświadomie. Hasło NLP nic jej nie powie. Co radzisz w takim wypadku?
|
|
|  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Rozumiem, że jedynym wyjściem wg. Ciebie jest zerwać i iść w swoją każdy w swoją stronę?? A miłość??
Masz rację, miłość jest najważniejsza, miłość zwykle wymaga też poświęceń i okupienia cierpieniem.
Chyba w takim razie nie pozostaje ci nic innego jak kupić sobie miłość płacąc zaburzeniami seksualności.
|
|
|  | 4 na 4 | Rafaela (2059 punktów) | >Rozumiem, że jedynym wyjściem wg. Ciebie jest zerwać i iść w swoją każdy w swoją stronę?? A miłość?? A miłość to intymność, zrozumienie, namiętność. Miłość to pasja, to moc przenosząca góry. To SEKS. Twoja 'miłość' do nie miłość to zwykłe przyzwyczajenie i przekonanie, że masz czekać, bo tego oczekuje Twoja partnerka. Gdy miłość do boga jest większa od miłości do człowieka, to nie mam mowy o prawdziwej miłości dwojga ludzi.
>Ale co z tego wynika?? A to, że jak wytrwasz to będziesz jej mężem, a jak nie to Cię pogoni. Ot taka jest jej miłość - warunkowa.
>Tutaj nie rozumiem. Co egoistycznego jest w pokazywaniu komuś drugiej strony medalu? A to, że ona nakazuje Ci wstrzemięźliwość, bo ta wstrzemięźliwość jest jej potrzebna, a nie Tobie (Ty oglądasz się za dziewczynami, a swój sprzeciw dla takiego podejścia jak ma Twoja dziewczyna wyraziłeś w tym wątku) i jednocześnie mówi, że to Ty jesteś egoistą. To nazywa się manipulacja.
>Wierzę, że oczekiwania mamy takie same. Wierzysz? No to wierz sobie dalej i rób tak jak Twoja kochana wymaga, a nie żal się publicznie, że chcesz inaczej. Wiara to wiara - nie masz prawa nad niczym zastanawiać się, przyjmuj bez dyskusji to, co Ci każe dziewczyna i wierz jej.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| |  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >A miłość to intymność, zrozumienie, namiętność. Miłość to pasja, to moc przenosząca góry. To SEKS.
Ditto. Zgadzam się co do słowa. Dodałbym jeszcze: gotowość do poświęceń bez uprawiania martyrologii post factum.
>Twoja 'miłość' do nie miłość to zwykłe przyzwyczajenie i przekonanie, że masz czekać, bo tego oczekuje Twoja partnerka. Gdy miłość do boga jest większa od miłości do człowieka, to nie mam mowy o prawdziwej miłości dwojga ludzi.(...)Jak wytrwasz to będziesz jej mężem, a jak nie to Cię pogoni. Ot taka jest jej miłość - warunkowa.
Zawsze wychodziłem z założenia, że nie istnieje "kocham Cię ale...". To paskudne wyrażenie. Bardzo, bardzo trujące.
>(...)To, że ona nakazuje Ci wstrzemięźliwość, bo ta wstrzemięźliwość jest jej potrzebna, a nie Tobie (Ty oglądasz się za dziewczynami, a swój sprzeciw dla takiego podejścia jak ma Twoja dziewczyna wyraziłeś w tym wątku) i jednocześnie mówi, że to Ty jesteś egoistą.
>To nazywa się manipulacja.
Ditto! Zgadzam się z treścią Pani wypowiedzi co do joty. Chciałbym prosić tylko o łagodniejszą formę: zwrócono się do nas o pomoc a tej nie chciałbym odmawiać nikomu, tym bardziej nikogo odstraszać kostycznym tonem. Pozdrawiam serdecznie.
P.S. Przepraszam za odrobinę edycji Pani wypowiedzi- nie miała na celu przeinaczania.
BRGDS
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Chciałbym prosić tylko o łagodniejszą formę: zwrócono się do nas o pomoc a tej nie chciałbym odmawiać nikomu, tym bardziej nikogo odstraszać kostycznym tonem. Cóż, mój ton jest li tylko stanowczy, bo temat wg mnie tego wymaga. Stanowczość to jednak nie niegrzeczność i ufam, że mój ton nikogo nie uraził ani nie zraził, bo nie było to moją intencją.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
|  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >>>Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej dziewczyny, która chce czekać z seksem do nocy poślubnej. >>Już przed ślubem ubezwłasnowolniła Cię? To nazywasz miłością? Ja znam inną definicję. >Rozumiem, że jedynym wyjściem wg. Ciebie jest zerwać i iść w swoją każdy w swoją stronę?? A miłość?? Nie zrozumialeś chyba tej odpowiedzi, masz teraz najlepsza szansę by stać się dobrym katolikiem, tak jak Twoja wybranka.
|
|
 | | Amol (692 punktów) | >Kościół nie zmieni się dla Ciebie, ale Ty zastanów się czy jesteś w stanie sprzeciwić się kościołowi i odejść od niego.
Dokładnie. Nie jest katolikiem. Jest wierzącym. Nie wie, że Kościół nie przewidział krytyki?
>A co będzie, gdy po ślubie okaże się, że pod względem seksu macie inne oczekiwania?
Połóż się na mnie i zrób mi dziecko. Idealny seks według Krk.
>>Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości.
Diabeł Ciebie zje. Widzisz jak się boi Twoja dziewczyna?
|
|
8 na 8 | Madman (7811 punktów) | > jestem osobą wierzącą, jednak myślącąOt, paradoks...  > Żyjemy w czystościMhm... > Z drugiej stronyZ drugiej strony to jest seks analny. > uprawiamy seks oralnyI to by było tyle, jeśli chodzi o życie w czystości. Wiesz ile bakterii znajduje się w jamie ustnej?! > ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne, że myślę tylko o sobie.No bo oprócz fellatio jest jeszcze cunnilingus !  Młot na czarowników
|
|
7 na 7 | Grzegorz (5685 punktów) | Ktoś już wspomniał o tym że wzbudzanie winy jest dobrym interesem. Zakazać jedzenia czy oddychania się nie da, a przecież najlepiej żeby zakaz miał związek z czymś co dotyczy jak najszerszej "grupy docelowej". Seks jest chyba najlepszym wyborem.
Poza tym, czym innym było całe to "dochowywanie czystości" kiedy wychodzono za mąż/żeniono się w wieku 14-16 lat (mniej więcej w okresie osiągnięcia dojrzałości płciowej, czyli również ewentualnych problemów z "dochowywaniem"), a co innego teraz kiedy do ślubu często przystępują 30-latkowie. O ile parę miesięcy takiej wstrzemięźliwości można jakoś uzasadniać, to wymaganie czegoś takiego przez 10-15 lat jest po prostu chore.
|
|
5 na 5 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Pozwolę tu sobie wystąpić częściowo łagodząc postawy moich współbratymców, częściowo czerpiąc trochę z psychologii i częściowo jako adwokat (ateistycznego) diabła. Niniejszym- będę Cię "tykał" (jeśli uznasz to za uwłaczające- usunę tego posta), celem nawiązania nici bliższego porozumienia.
Znam sytuację z najbliższego otoczenia. Mój dobry przyjaciel- skądinąd niezwykle atrakcyjny mężczyzna- pozostaje w wieloletnim "białym" związku: z powodu przekonań dziewczyny właśnie. Od niedawna (bardzo), jak mi się zwierzył, uprawiają seks analny i oralny jako swoisty substytut i od dłuższego czasu frapuje mnie: na jakiej zasadzie to funkcjonuje?!
De facto każde czynności (i nie tylko czynności: myśl, uczynek i zaniedbanie) seksualne są grzechem. Jak sam siebie określiłeś- jesteś wierzący- dlatego nie będę się starał podważać filozoficznych podwalin powyższego twierdzenia. Pozwolę sobie podejść bardziej relatywistycznie, choć postawa ta jest przeklinana w czambuł przez ortodoksyjnych katolików. Skoro jesteś wierzący i ufasz, że Twój rozum pochodzi od Boga, czemu mu nie zaufasz? Jak myślisz, czy Twój spowiednik pozostaje w czystości- którą w przeciwieństwie do Ciebie przyrzekał? Ja śmiem wątpić. Dlaczego miałbyś być świętszym od papieża? Przypuszczam, że skoro jesteś wierzący- ufasz również, że wszelka moralność pochodzi od Boga. Czemu zatem nie zaufasz swojemu wewnętrznemu moralnemu kompasowi, który sprzeciwia się czystości do ślubu?
Przede wszystkim: dostrzeż jednak- skoro dostrzegłeś w jej oczach wahanie (a skoro znacie się od tak dawna nie mam podstaw wątpić w trafność Twoich spostrzeżeń), to ma to bardzo poważne skutki na płaszczyźnie psychologicznej. Znaczy to tyle (pozwolę sobie operować klasycznymi terminami), że narzucone jej, katolickie superego dominuje nad jej ego a ponieważ Twoje id jest zagrożeniem dla sytuacji, próbuje je pośrednio zdominować poprzez Twoje ego. Brzmi zagmatwanie, w zasadzie jest proste. Postawa jej narzucona kłóci się z jej naturalnymi popędami, ale żeby utrzymać status quo narzuca Tobie swoją postawę, inaczej jej własna runie. Jak już wspomniałem- to związek toksyczny, na pewno nie elegancka, zdrowa miłość, gotowa do poświęceń. Wnioski wyciągnij sobie sam: czy chcesz próbować uzdrowić sytuację, wyzwolić się, czy jej poddać ze wszystkimi konsekwencjami i dobrodziejstwami inwentarza. Można by dywagować, kto jest bardziej pokrzywdzony: ona przez siebie samą, czy Ty przez nią ale to pozostawiam poza nawiasem.
Ostrzegam: nie radzę pokazywać mojej wypowiedzi głęboko wierzącym, konserwatywnym katolikom, a tym bardziej przyznawać jej gdziekolwiek racji. Mógłbyś zostać posądzony o uleganie kuszeniu (jakże mi to schlebia...)!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Pozwolę tu sobie wystąpić częściowo łagodząc postawy moich współbratymców,> (...)> Jak już wspomniałem- to związek toksyczny, na pewno nie elegancka, zdrowa miłość, gotowa do poświęceń.No, ładne złagodzenie!  Ludzie się kochają, robią dla siebie więcej, niż powinni wedle wiary, której przecież są bezwolnymi ofiarami. Nawet Bogu próbują wodę z mózgu robić, aby być da siebie. Gdyby wzięli ślub kilka lat temu dzisiaj bezboleśnie i bezmyślnie łykaliby może wszystkie niedorzeczności z ambon spływające, a tak to zawsze jest większa szansa, że odwrócą się od ciemnej strony mocy. Każdy świderek w ich umyśle to woda na nasz młyn 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >No, ładne złagodzenie!
Hm, uważam mimo wszystko, że kliniczna i sterylna terminologia jest mniej raniąca, niż sarkastyczny ton. Bez niej raczej nie byłbym w stanie przekazać także tego, co w moim mniemaniu istotne i może przyczynić się- być może, przy odrobinie obustronnej dobrej woli- do poprawy sytuacji.
Pozdrawiam.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | | adnian_adrian (14 punktów) | >Znam sytuację z najbliższego otoczenia. Mój dobry przyjaciel- skądinąd niezwykle atrakcyjny mężczyzna- pozostaje w wieloletnim "białym" związku: z powodu przekonań dziewczyny właśnie. Od niedawna (bardzo), jak mi się zwierzył, uprawiają seks analny i oralny jako swoisty substytut i od dłuższego czasu frapuje mnie: na jakiej zasadzie to funkcjonuje?! Moja kobieta nie dopuszcza do siebie myśli o analu.
>Przypuszczam, że skoro jesteś wierzący- ufasz również, że wszelka moralność pochodzi od Boga. Czemu zatem nie zaufasz swojemu wewnętrznemu moralnemu kompasowi, który sprzeciwia się czystości do ślubu? Kompas kompasem. Ja problemu w tym nie widzę. Ale nie chce robić czegoś wbrew drugiej osobie, bo to byłby już swoisty gwałt.
>Przede wszystkim: dostrzeż jednak- skoro dostrzegłeś w jej oczach wahanie (a skoro znacie się od tak dawna nie mam podstaw wątpić w trafność Twoich spostrzeżeń), to ma to bardzo poważne skutki na płaszczyźnie psychologicznej (...) Brzmi zagmatwanie, w zasadzie jest proste. Postawa jej narzucona kłóci się z jej naturalnymi popędami, ale żeby utrzymać status quo narzuca Tobie swoją postawę, inaczej jej własna runie. Tu muszę dodać, że dziewczyna pochodzi z katolickiej rodziny. Ojciec interesuje się teologią. A to na pewno rzutuje na rodzinę. Generalnie to jej rodzice się nie dogadują. Wiem, że tez czekali z seksem do ślubu itp itd...
>Jak już wspomniałem - to związek toksyczny, na pewno nie elegancka, zdrowa miłość, gotowa do poświęceń. To jedyna kwestia w której mamy rozbierze zdania. W innych się zgadzamy.
>Wnioski wyciągnij sobie sam: czy chcesz próbować uzdrowić sytuację, wyzwolić się, czy jej poddać ze wszystkimi konsekwencjami i dobrodziejstwami inwentarza. Chcę sytuację uzdrowić, jednak nie chcę się z nią rozstawać, bo ją kocham.
>Można by dywagować, kto jest bardziej pokrzywdzony: ona przez siebie samą, czy Ty przez nią ale to pozostawiam poza nawiasem. Tak czy owak problem leży po jej stronie. Jak to pokonać?
|
|
|  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Moja kobieta nie dopuszcza do siebie myśli o analu.
To akurat całkowicie nierelewantne. Statystycznie większość kobiet nie uprawia seksu analnego- niezależnie od uwarunkowań religijnych, więc to kwestia jedynie (sic!) osobistych preferencji. Technicznie rzecz biorąc: tak czy owak żyjecie w grzechu, więc jako niezmiennik pomijam to w równaniu.
>Kompas kompasem. Ja problemu w tym nie widzę. Ale nie chce robić czegoś wbrew drugiej osobie, bo to byłby już swoisty gwałt.
Z jednej strony stwierdzenie bardzo słuszne- dowodzi empatii. Z drugiej: częstym problemem w związkach są trudności z rozdzieleniem jasnych, zdrowych i nieinwazyjnych granic obydwu osobowości. Odsyłam do literatury fachowej z dziedziny analizy transakcyjnej- aż tak dobry nie jestem.
>Tu muszę dodać, że dziewczyna pochodzi z katolickiej rodziny. Ojciec interesuje się teologią. A to na pewno rzutuje na rodzinę. Generalnie to jej rodzice się nie dogadują. Wiem, że tez czekali z seksem do ślubu itp itd...
To było do przewidzenia (religijność rodziny), głęboka wiara i ortodoksyjne postawy rzadko biorą się ex nihilo. Poza tym, to klasyczny przypadek. Relacje rodziców niestety nader często wpływają na umiejętność dzieci do wchodzenia w związki.
>To jedyna kwestia w której mamy rozbierze zdania. W innych się zgadzamy.
Taka jest niestety śmieszna natura poświęcenia, że może zaistnieć jedynie w kwestiach spornych. Dlatego obstaję przy dysfunkcyjnej, raniącej relacji zwanej toksycznym związkiem.
>Chcę sytuację uzdrowić, jednak nie chcę się z nią rozstawać, bo ją kocham. >Tak czy owak problem leży po jej stronie. Jak to pokonać?
Przede wszystkim przestać się samemu obwiniać. To nie prowadzi do niczego. Pozbierać się, w klarowne i nienasycone emocjami słowa ubrać swoje racje, zintegrować się i... poszukać pomocy profesjonalisty: psychologa specjalizującego się w relacjach partnerskich.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | >Tak czy owak problem leży po jej stronie. Jak to pokonać? Milcz i rób jak każe. W międzyczasie idź na masaż tajski, podobno pomaga. Moja rada - nie mów o tym swojej ukochanej, jeśli nadal chcesz by Cię kochała.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| |  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | > (...)Milcz i rób jak każe.(...)Ot i recepta na udany związek.  Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | | Rafaela (2059 punktów) | > >(...)Milcz i rób jak każe.(...)> Ot i recepta na udany związek.  Nas ten konkretny tak, innym zdecydowanie odradzam. Bycie 'pantoflarzem' nie jest trendy 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | | maruda (5550 punktów) | > >>(...)Milcz i rób jak każe.(...)> >Ot i recepta na udany związek.  > Nas ten konkretny tak, innym zdecydowanie odradzam.Jeżeli zostaną katolicką rodziną to będą produkować dzieci. Czy pomyślałaś o ich dzieciach, a o całym społeczeństwie? Pamiętaj też że "pomagasz" "ideologicznemu wrogowi", jeżeli oni będą się szybciej rozmnażać niż niewierzący to nigdy nie wygramy tej wojny z religią.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) |
>Pamiętaj też że "pomagasz" "ideologicznemu wrogowi", Nie myślałam w kategoriach wroga, lecz człowieka. Jeśli czytałaś moje poprzednie wypowiedzi w tym wątku, to raczej nie znajdziesz w nich pomocy dla przetrwania tego związku, zresztą nawet wytknięto mi to.
>jeżeli oni będą się szybciej rozmnażać niż niewierzący to nigdy nie wygramy tej wojny z religią. Niestety jestem wśród tej części ludzi, która nie wierzy, iż z religia da się wygrać.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | 3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Eh... prędzej czy później... albo milczysz i słuchasz albo drzesz koty i odchodzisz. Kwestia trendy czy nie trendy nie ma tu znaczenia - największe znaczenie ma święty spokój.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Chcę sytuację uzdrowić, jednak nie chcę się z nią rozstawać, bo ją kocham. To dlaczego się z nią zwyczajnie i po prostu nie ożenisz? Lata stosowne po temu już macie. Będziesz miał z głowy ten problem. Być może pojawią się inne, ale są nie do uniknięcia w małżeństwie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 3 na 3 | Astrogator (183 punktów) | >To dlaczego się z nią zwyczajnie i po prostu nie ożenisz? Lata stosowne po temu już macie. Będziesz miał z głowy ten problem.
Oj tam, oj tam. Przecież wiadomo, że "cywilny się nie liczy", a kościelny kosztuje. Ksiądz, sala, żarcie dla wujków i cioć, których się nigdy nie widziało itp. itd. Spokojnie, jeszcze kilka(naście) lat i nazbierają... W międzyczasie jemu przejdzie ochota na te obrzydliwe i grzeszne czyny i problem sam się rozwiąże.
|
|
2 na 2 | maruda (5550 punktów) | Skoro tak ci się śpieszy do seksu, to może już najwyższy czas pomyśleć o ślubie? Zniknie podstawowa przeszkoda. Po co z tym dalej czekać?
|
|
 | | adnian_adrian (14 punktów) | >Skoro tak ci się śpieszy do seksu, to może już najwyższy czas pomyśleć o ślubie? Zniknie podstawowa przeszkoda. Po co z tym dalej czekać? Własnie poprzez brak seksu i jej zrozumienia tematu zwlekam. Wiem jak dla niej czystość jest ważna, ale gdybym zobaczył, że ona chce mi się oddać z miłości nie patrząc na wiarę itp, to możliwe, że bym powiedział... poczekajmy i od razu poleciał po pierścionek.
|
|
|  | | perun (8610 punktów) | > >Własnie poprzez brak seksu i jej zrozumienia tematu zwlekam. Wiem jak dla niej czystość jest ważna, ale gdybym zobaczył, że ona chce mi się oddać z miłości nie patrząc na wiarę itp, to możliwe, że bym powiedział... poczekajmy i od razu poleciał po pierścionek. Zawsze mnie dziwiły dylematy wierzących.Jak można tak komplikować sobie życie . Dziwię się , że jeszcze nie nabawiłeś się nerwicy seksualnej czy czegoś w tym stylu .To jak się kochacie , kiedy , ile razy itd to sprawa miedzy Tobą i Twoją dziewczyną , nie wiem co miedzy wami robi tam jeszcze Jezus i kilku ksieży .Sex grupowy bywa ok , ale nie w takich proporcjach ...jak dla mnie
|
|
|  | 2 na 4 | Jarek Dziechciarz (260 punktów) | Szanowny Jezusie i Matko Jego zawsze Dziewico. Poświęciłem (hehehe) dobre dwadzieścia minut na przeczytanie dylematów Adriana i Wasze komentarze. Panie i Panowie - szkoda słów. Serio. 27letni facet żyjący od 5 lat w niekonsumowalnym związku? Są tylko dwie możliwości ( ja skłaniam się ku jednej) to albo idiota albo kretyn. Wybaczcie ostrość formy, ale po prostu brak mi słów. Nawet dobrze, że ta panna z nim nie sypia - nie daj bobrze ciąża - i dalszy ciąg tej linii genetycznej. Wzbogaconej o geny panny. Rany bobrze...... Niechże sobie żyją. Może ona zostanie świętą a on znanym Abelardem? Oooo - z tym Abelardem tom przesadził.....
pozdrawiam.....jutro radosny dzień mokrego podkoszulka. Aaaadrian - nie świętuj. To nie dla Ciebie. Tobie to tylko frustracje i ...jak to było? seks oralny?
|
|
| |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >to albo idiota albo kretyn. Wybaczcie ostrość formy, ale po prostu brak mi słów.
Naprawdę lepiej będzie w przyszłości poprzestać na braku słów.
|
|
| | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Elegancka riposta.
I'm tipping my hat!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 1 na 1 | adnian_adrian (14 punktów) | > Są tylko dwie możliwości ( ja skłaniam się ku jednej) to albo idiota albo kretyn.Zapewniam Cię, że ani jedno ani drugie  Patrzysz swoimi kategoriami myślenia jednak życie ma wiele odcieni szarości. Kretyn i idiota nie wchodzi na takie forum. Dla kretyna / idioty to są za trudne sprawy.
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Własnie poprzez brak seksu i jej zrozumienia tematu zwlekam. Wiem jak dla niej czystość jest ważna, ale gdybym zobaczył, że ona chce mi się oddać z miłości nie patrząc na wiarę itp, to możliwe, że bym powiedział... poczekajmy i od razu poleciał po pierścionek. No to teraz Ty wymagasz ofiary z jej strony? Jakaż to smutna religia, ten katolicyzm... Taka pseudopatetyczna. Poświęcacie się "dla sprawy", zamiast sobie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >>Własnie poprzez brak seksu i jej zrozumienia tematu zwlekam. Wiem jak dla niej czystość jest ważna, ale gdybym zobaczył, że ona chce mi się oddać z miłości nie patrząc na wiarę itp, to możliwe, że bym powiedział... poczekajmy i od razu poleciał po pierścionek. >No to teraz Ty wymagasz ofiary z jej strony? Ja się tylko zastanawiam co będzie po ślubie. Po takim treningu może się okazać ( i jest to bardzo prawdopodobne), że prawdziwe współżycie nie będzie wcale satysfakcjonujące szczególnie dla panienki. Zanosi się na długą terapię u seksuologa. Czy panienka jej się podda czy już do końca życia on będzie napalony a ona zaspokojona. Wcale nie jest powiedziane, że do przeżycia orgazmu potrzebna jej jest penetracja. A wtedy każdy pretekst będzie dobry by jej unikać.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 1 na 1 | maruda (5550 punktów) | >[...] to możliwe, że bym powiedział... poczekajmy i od razu poleciał po pierścionek.
Chłopie masz poważny problem, ponieważ sam nie wiesz czego chcesz, ani dlaczego tego chcesz i związku z tym nie umiesz podjąć decyzji. Potrzebujesz pomocy specjalisty, nie dlatego że jesteś chory, czy coś takiego. Nie rozumiesz siebie. Dobry specjalista zrobi z tobą wywiad i uświadomi ci to wszystko. Jeżeli będziesz świadomy problemu może trzeba będzie powtórzyć całą sesję dla was obu, byście razem byli świadomi czego oczekujecie od siebie i od ewentualnego małżeństwa. Nie da się przeprowadzić rzetelnej analizy na forum.
|
|
1 na 1 | maciek666 (1053 punktów) | > Z drugiej strony uprawiamy seks oralny> sypiamy ze sobą jak małżeństwo w jednym łożu, nieraz nago, ale zawsze bez seksu, bo to grzech. Moja> dziewczyna czuje się usprawiedliwiona, bo nie współżyjemy jak mąż z żoną.Jeżeli twierdzicie, że to nie grzech, to co ?????  
|
|
2 na 2 | Ammet (1428 punktów) | > Znowu wyszedł seks na piedestał. Ale czemu on jest takim grzechem??Hm, pierwsi chrześcijanie zakładając szybką paruzję chcieli w ogóle usunąć kwestię seksu ze swojego życia. Później, kiedy okazało się, że z paruzją trzeba jeszcze poczekać,zaczęto głosić, że ślub niejako legalizuje grzech, jakim jest seks, jednak dalej jest to grzech-bo NT traktuje dziewictwo jako cnotę. Teraz na szczęście trochę zmienili podejście. > ...jedynym co interesowało księdza to do czy współżyjemy.A to zbereźnik  > Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. Przecież godzą się na to robią to razem. Przy takim współżyciu nie ma egoizmu myślenia o sobie. Jest po prostu tak jak ma być.Zawsze przyjmuję pogląd, że albo się wierzy i przyjmuję zasady swojej wiary w stu procentach, albo...ma się wątpliwości co do jej autentyczności.
|
|
2 na 2 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Swoją wypowiedź muszę zacząć od zapewnienia, że doskonale rozumiem o czym mówisz. Dlatego proszę innych (który mieli szczęście uniknąć tej indoktrynacji) o zaniechanie krytyki. Przechodziłem dokładnie przez to samo, tyle tylko, że w młodszym wieku. Właśnie polityka KK w stosunku do ludzkiej seksualności była jednym z tych czynników, które skierowały mnie na długą drogę do ateizmu. Od dziecka na lekcjach religii i w katolickich gazetkach dla dzieci i młodzieży wmawiano mi, że seks (za wyjątkiem małżeństwa) jest zły, grzeszny i brudny. Ba! Nie tylko seks. Niedopuszczalne było nawet myślenie o nim. Pomyślenie o cielesnej atrakcyjności szkolnej koleżanki przedstawiano jako wyrządzoną jej straszliwą zbrodnię. Żądano rzeczy niemożliwej - stanu zakochania się pozbawionego pierwiastka fascynacji cielesnością. Pamiętam, jak wmawiano mi, że to demon (dosłownie!) chodzi za takimi niewinnymi młodymi katolikami i "telepatycznie" wkłada im do głowy "brzydkie myśli", żeby potem móc smażyć je w piekle. Tutaj dość szybko pojawił konflikt między tym co mówiono mi na religii, a tym co czytałem o ludzkiej biologii, działaniu hormonów itp. Myli się jednak ten kto pomyśli, że naturalną konsekwencją było szybkie odrzucenie tych bzdur. Wręcz przeciwnie - zdołały się one zakorzenić tak głęboko, że podświadomie dawały o sobie znać jeszcze po tym, gdy świadomie sam określałem siebie mianem ateisty i wiedziałem że żaden bóg nie ma nic przeciwko ludzkiej seksualności.  Polecam przeczytanie "Humanae Vitae" Pawła VI. Jeden z najbardziej ohydnych, odrażających, przerażających i antyludzkich tekstów jakie miałem okazję w życiu przeczytać. Doskonale oddaje podejście Kościoła do ludzkiej seksualności. Miałem bardzo podobne odczucia do twoich jeśli chodzi o absurdalne wręcz zainteresowanie się "duszpasterzy" życiem seksualnym swoich "owieczek". Ba! Był taki czas, że za każdym razem gdy słyszałem o "niemoralności" pierwszym skojarzeniem była "rozwiązłość seksualna". W skutek ciągłego wałkowania tematu te dwa terminy stały się nieomal synonimami. Jeszcze jedno na koniec. Nie odbieraj tego jako krytyki. Moim zdaniem właśnie znalazłeś się w decydującym punkcie. Zauważyłeś absurdalność stojącą za polityką Kościoła odnośnie ludzkiej seksualności. To co teraz robisz to nic innego jak tworzenie własnej religii i jednoczesne udawanie, że wciąż jesteś "wierzącym" (w domyśle "katolikiem"?). Jednocześnie praktykujecie z dziewczyną coś, co do czego nauka Kościoła jest całkiem jednoznaczna. Idąc do spowiedzi nie mówisz o tym, a więc (z tego co pamiętam) taka spowiedź jest nieważna. Zgodnie z nauczaniem Kościoła jesteście świętokradcami i znajdujecie się właśnie na prostej ścieżce do piekła.  Wniosek jest prosty. Tak naprawdę wcale w to nie wierzysz. Twoja dziewczyna pewnie też, ona po prostu mocniej oszukuje siebie samą. Odpowiedz sobie na pytanie czy będziesz w stanie długo udawać. Niektórzy potrafią robić to przez całe życie. Ale czy warto?
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Swoją wypowiedź muszę zacząć od zapewnienia, że doskonale rozumiem o czym mówisz. Dlatego proszę innych (który mieli szczęście uniknąć tej indoktrynacji) o zaniechanie krytyki.
Zaniechanie krytyki nigdy nie jest pozytywem. Można jedynie ważyć ton i słowa i jak najbardziej za tym optuję.
>Od dziecka na lekcjach religii i w katolickich gazetkach dla dzieci i młodzieży wmawiano mi, że seks (za wyjątkiem małżeństwa) jest zły, grzeszny i brudny (...). Niedopuszczalne było nawet myślenie o nim. Pomyślenie o cielesnej atrakcyjności szkolnej koleżanki przedstawiano jako wyrządzoną jej straszliwą zbrodnię (...). Pamiętam, jak wmawiano mi, że to demon (dosłownie!) chodzi za takimi niewinnymi młodymi katolikami i "telepatycznie" wkłada im do głowy "brzydkie myśli", żeby potem móc smażyć je w piekle.
Tego nie da się inaczej określić, jak wyrządzanie krzywdy młodym ludziom... w dodatku na tle swoich własnych seksualnych obsesji. Pomijając już niespójność (jakże malowniczego!) epizodu z demonem. Jak można karać piekłem młodzież za myślenie nieswoich myśli (skoro podsuwa je jakiś demon)?
>Ba! Był taki czas, że za każdym razem gdy słyszałem o "niemoralności" pierwszym skojarzeniem była "rozwiązłość seksualna". W skutek ciągłego wałkowania tematu te dwa terminy stały się nieomal synonimami.
Niestety, termin niemoralność jest często (nad)używany w tym znaczeniu i tak już się powszechnie utarło.
>Jednocześnie praktykujecie z dziewczyną coś, co do czego nauka Kościoła jest całkiem jednoznaczna. Idąc do spowiedzi nie mówisz o tym, a więc (z tego co pamiętam) taka spowiedź jest nieważna. Zgodnie z nauczaniem Kościoła jesteście świętokradcami i znajdujecie się właśnie na prostej ścieżce do piekła.
Świętokradcami (przystąpienie do komunii po nieważnej spowiedzi), grzesznikami i heretykami. Pełny zestaw na wynos i dodatkowe frytki.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 2 na 2 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Zaniechanie krytyki nigdy nie jest pozytywem. Można jedynie ważyć ton i słowa i jak najbardziej za tym optuję.Faktycznie, może źle to ująłem. Chodziło mi o krytykę "ad personam". > Tego nie da się inaczej określić, jak wyrządzanie krzywdy młodym ludziom... w dodatku na tle swoich własnych seksualnych obsesji.Mi tego nie musisz tłumaczyć. Problem w tym, że to się dzieje i to w dodatku na wielką skalę. Za przyzwoleniem ze strony państwa, szkoły i rodziców. Wszyscy dali sobie wmówić, że katechizacja dzieci to niewinna nauka modlitw i wyrabianie im "kręgosłupa moralnego". W rzeczywistości nie ma niczego niewinnego w zmuszaniu ośmiolatków do opowiadania starszemu mężczyźnie ubranemu na czarno o tym, czy mieli "nieprzyzwoite myśli" albo wpajaniu dojrzewającej młodzieży, że seksualność jest grzeszna. Moim zdaniem to forma psychicznej przemocy... > Pomijając już niespójność (jakże malowniczego!) epizodu z demonem. Jak można karać piekłem młodzież za myślenie nieswoich myśli (skoro podsuwa je jakiś demon)?Hmm... Pamiętam, że miałem z tym dokładnie ten sam problem.  Zastanawiałem się kiedy te myśli faktycznie zaczynają być moje. Na wszelki wypadek starałem się je jak najszybciej "wyrzucić z głowy". Teraz wydaje się to być czymś komicznym. Wtedy takie nie było... > Świętokradcami (przystąpienie do komunii po nieważnej spowiedzi), grzesznikami i heretykami. Pełny zestaw na wynos i dodatkowe frytki.Do tego należy doliczyć fakt, iż autor tego tematu poprosił o radę na forum pełnym ateistów. Nie poszedł do swojego "duszpasterza". To dość jasno wskazuje bliżej której opcji się znajduje, może nawet nie zdając sobie z tego do końca sprawy.
|
|
| |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Czasem Diabeł jest po prostu najbardziej trzeźwym doradcą.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | adnian_adrian (14 punktów) | > Do tego należy doliczyć fakt, iż autor tego tematu poprosił o radę na forum pełnym ateistów. Nie poszedł do swojego "duszpasterza". To dość jasno wskazuje bliżej której opcji się znajduje, może nawet nie zdając sobie z tego do końca sprawy.  Żeby poznać druga stronę medalu napiszę o tym na jakimś katolickim forum. Ciekawe co mi powiedzą. Obawiam się braku merytorycznych odpowiedzi rozwiązujących prosty problem. :/
|
|
3 na 3 | _DJ. (400 punktów) | Nie wiem, Adrianie, czy to zauważasz, ale Twoje posty w tym temacie brzmią tak jakby niedorzeczności w nauce Twojego Kościoła zaczęły Ci przeszkadzać dopiero wtedy, gdy się okazało, że Twoja dziewczyna traktuje kościelne reguły gry nieco bardziej serio od innych, (choć wspomnieć należy, że nie jest do końca konsekwentna - gdyby była nie uprawiałaby z Tobą jakiegokolwiek seksu) i nie możesz się z nią 'poseksić' przed ślubem.
|
|
 | | adnian_adrian (14 punktów) | > Nie wiem, Adrianie, czy to zauważasz, ale Twoje posty w tym temacie brzmią tak jakby niedorzeczności w nauce Twojego Kościoła zaczęły Ci przeszkadzać dopiero wtedy, gdy się okazało, że Twoja dziewczyna traktuje kościelne reguły gry nieco bardziej serio od innych, (choć wspomnieć należy, że nie jest do końca konsekwentna - gdyby była nie uprawiałaby z Tobą jakiegokolwiek seksu) i nie możesz się z nią 'poseksić' przed ślubem.Kilkukrotnie poruszaliśmy temat. Pytałem się jej skąd taki pomysł. Odpowiadała, że takie ma zasady, że nie mogłaby żyć w grzechu itp. I na tym rozmowa się kończy. Ilekroć poruszamy ten temat widzę, że ona też męczy się z tym w sobie, ale nie przyzna mi się do tego. Może to duma, może brak chęci przyznania do jakiejś porażki, a może po prostu wpojone przez rodziców, kościół zasady. Generalnie ilekroć poruszam ten temat ona następnego dnia jest dla mnie miła zupełnie jakby coś przeskrobała, jakby miała wyrzuty sumienia w moim kierunku. Nigdy jednak mi nie powiedziała otwarcie co czuje jak się z tym czuje itp. Zawsze powtarza, że miłość nie jest przyjemnością, ale też odpowiedzialnością za drugiego itp. Mówi, też że rozumie jak mi ciężko, że cała ta decyzja jest poza nami, ale mimo wszystko ma nadzieje, że nasz trud się opłaci. Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale zaczynam się zastanawiać czy ona mnie kocha. A może właśnie taką ma wizję idealnej miłości. Jednak w wieku 27 lat? To nie ma sensu. Ja tylko męczę się z tym. Kiedyś podczas rozmowy przyznałem się ukochanej, że jeśli rozmawiam ze znajomymi i rozmowa zejdzie na temat seksu (bo tak się zdarza  ) to kłamię na temat naszego życia seksualnego. Nie opowiadam dokładnie ale po prostu nie przyznaję się do tego, że żyjemy w abstynencji. Dla mnie to po prostu swoistego rodzaju osobista porażka, której się wstydzę. Kiedyś rozmawiałem z przyjaciółka mojej dziewczyny i ta spytała się o nasze życie seksualne. Powiedziałem prawdę, że nic nie robimy i ograniczamy się do miłości oralnej. Koleżanka, zaskoczyła się, załamała ręce i powiedziała... myślałam, że ona się zmieniła. Później dodała ja też jej nie rozumiem. Generalnie rzecz biorąc kiedyś podczas rozmowy o seksie moja dziewczyna powiedziała, że zna wiele dziewic. Powiedziałem, żeby mi wymieniła kto: miała problem żeby wymienić. Zorientowała się, że jednak nie zna żadnej innej. Na zakończenie może dodam jeszcze jedno: Może chęć bycia dziewicą do ślubu ma podstawy materialno wychowawcze. Kiedyś spytałem się jej co by powiedziała jej mama gdyby przyznała się do tego, że jest w ciąży. Było by jej przykro - odpowiedziała. Możliwe, że rodzice mojej ukochanej nie są w stanie jej pomóc materialnie nawet żeby pomóc zorganizować ślub. Możliwe, że strach przed niezaplanowaną ciążą lub ewentualne przyznanie się przed rodzicami do rozpoczęcia współżycia powoduje nieuzasadniony strach wkomponowany w wiarę i tłumaczony za pomocą niej. Nie wiem jak wyprostować całą tą pułapkę myślową.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >miłość nie jest przyjemnością, ale też odpowiedzialnością za drugiego itp. >Nie wiem jak wyprostować całą tą pułapkę myślową. Są dwie możliwości. 1. Zacząć współżycie, jednocześnie stosując skuteczną antykoncepcję. Rozumiem, że ta opcja nie wchodzi w grę z powodów światopoglądowych, a zatem pozostaje możliwość 2. Wziąć ślub jak najszybciej. I potem modlić się, żebyście nie "wpadli", bo dziecko to jest dopiero odpowiedzialność! Zwłaszcza piąte czy szóste...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Eeeeeeeeech...................  Sfiksowaliście, bo dawno chłopa nie mieliście. Oboje.
Lubię Smoleńsk  .
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Masz 27 lat - bierz ślub i problem sam się rozwiąże.
Pozdrawiam
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | De facto jednak chłopak ewidentnie NIE WIE czy tego chce. Kropka. Seks seksem, ale trzeba zastanowić się przez chwilę nad samym sobą - CZEGO chcesz!? I, co równie ważne, CZYM jesteś gotów za to zapłacić.
Bo cosik mi się zda, że miłość, taka przez wielkie M nie pyta "czy mnie kocha?". Miłość przez wielkie M kocha zawsze i bezwarunkowo. Zwykła, po ludzku ułomna miłość miesza żądze z rozumem, myli szantaż z emocjami, zamieni troskę z egoizmem...
Władza nad facetem kobiety, która z nim sypia jest wielka. Jednak jeszcze większa jest władza tej, która daje nadzieję na to, że z nim legnie. Przecież lody za szybką obiecują wiele więcej przyjemności niż lody już zjedzone.
Niestety, panowie, dość często nasz rozum spoczywa w spodniach zamiast w głowie.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak się nie spodoba, to się rozwiedzie.
Co do Twojej analogii - nie widzę u niego problemu, nie musi stać za szybką.
Pozdrawiam
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
|
|
5 na 5 | Ronja (626 punktów) | Adrianie, spróbuję Ci odpowiedzieć nieco z innego punktu widzenia, jako była katoliczka identyfikując się bardziej z Twoją dziewczyną, niż z Tobą. Jeśli liczyłeś na rady, jak przekonać dziewczynę, żeby dała się spenetrować, ale w katolickim duchu, to źle trafiłeś. > Mój problem polega na podejściu kościoła do seksu. Kompletnie nie zgadzam się z ograniczeniami> jakie narzuca nam kościół.No to masz problem. Kościół Katolicki sprzedaje swoją doktrynę w pakiecie wiązanym - wszystko albo nic. Albo jesteś katolikiem i przyjmujesz doktrynę, albo ją odrzucasz i katolikiem nie jesteś. Moim zdaniem, jeśli zależy Ci na Twojej wierze, powinieneś porozmawiać z kimś, kto dobrze zna teologię katolicką i przedstawi Ci całokształt zagadnienia. Przynajmniej będziesz miał wtedy rozeznanie w tym, co Kościół próbuje Ci narzucać i jak to uzasadnia. I nie będziesz musiał pytać o to racjonalistów, dla których rozważania o boskiej woli w zapłodnieniu są kompletną abstrakcją. > Mam 27 lat. Spotykam się z dziewczyną (27lat) od 5 lat. Żyjemy w czystości, co jest decyzją mojej> dziewczyny, która chce czekać z seksem do nocy poślubnej. Z drugiej strony uprawiamy seks oralny> sypiamy ze sobą jak małżeństwo w jednym łożu, nieraz nago, ale zawsze bez seksu, bo to grzech.Jak by tu zjeść ciastko i mieć ciastko... Po pierwsze, skoro uprawiacie oral, to gdzie tu wstrzemięźliwość? Btw. wszelkie czynności seksualne, podczas których nie występuje penetracja zakończona wytryskiem w pochwie, są zabronione przez Kościół  Poza tym wytłumacz mi - dlaczego utrudniacie sobie Waszą sytuację jeszcze bardziej, śpiąc nago, w jednym łóżku?! Jesteście razem aż pięć lat. To bardzo długo jak na usiłowanie zachowania wstrzemięźliwości seksualnej. > Jedna osoba się usprawiedliwia w imię wyższych> celów kosztem drugiej. (...)> Kiedyś rozmawiałem z moja dziewczyna na temat seksu. Chciałem ją skłonić do myślenia, refleksji a> nie ślepego wierzenia, jednak ona stwierdziła, że moje podejście do spraw seksu jest egoistyczne, że> myślę tylko o sobie. Wiadomo, to samo można powiedzieć o niej, że w bojaźni przed grzechem powoduje> moje grzeszenie myślą.Większość dyskutantów skrytykowała tu dziewczynę. A ja skrytykuję raczej Ciebie. Obwiniasz swoją partnerkę o to, że ciągle odczuwasz napięcie seksualne, bo ona Ci nie daje. Jest katoliczką i próbuje żyć zgodnie z wytycznymi swojej religii. Ty niby też, ale z drugiej strony taki jesteś racjonalny, że przesądy dotyczące seksu odrzuciłeś jako ciemne i archaiczne. Nie przeszkadza Ci to jednak wcale nadal starać się o zbawienie za pośrednictwem Kościoła Katolickiego, tej zakurzonej i niepostępowej instytucji. Religie z definicji są irracjonalne i opierają na zakazach i nakazach. Niektórzy próbują je uzasadniać piętrowymi konstrukcjami myślowymi, ale punktem wyjścia tak czy siak są niewytłumaczalne przekonania typu "Jezus zbawił świat". Dla mnie to jest porównywalne ze stwierdzeniem "seks jest dozwolony tylko w pobłogosławionym przez kapłana małżeństwie". Jeśli szanujesz przekonania swojej dziewczyny, a nawet w dużej mierze je podzielasz, to dlaczego ją naciskasz?
|
|
| Uriel_ (360 punktów) | >Co złego jest w tym, że para kochających się ludzi idzie do sypialni i daj upust swojej miłości. >Przecież godzą się na to robią to razem. Przy takim współżyciu nie ma egoizmu myślenia o sobie. Jest >po prostu tak jak ma być.
Odpowiedź nie jest skomplikowana:
1. Niechciane dziecko przez oboje lub jednego z rodziców.
2. Profanacja związku małżeńskiego poprzez wymuszenie go przez ciężarną.
3. (...)
Prawa i zasady ustalane przez kościół dla motłochu moralnego* aby zminimalizować krzywdy jakie sobie wyrządza nie obowiązują ludzi, którzy nie są już jego częścią.
Jeżeli Ty i Twoja partnerka nie jesteście jego częścią nie założyłeś tego wątku a ja nie musiałem tego pisać.
Jeżeli jest inaczej sformalizujcie swój związek ślubem cywilnym i/lub koscielnym by rozpocząć współżycie.
Sytuacja że jedno z was jest a drugie nie jest częścią jest mało prawdopodobna bo co by to był za dziwny związek - oparty na czym? na pożądaniu fizycznym? finansach?
*) moralnej dziczy, gawiedzi, hałastry, hołoty i tałatajstwa , którą Kościół darzy szczególnym zainteresowaniem i opieką traktując jako grupę najbardziej potrzebujących wstawiennictwa Ducha Świętego i leczącego działania Słowa Bożego.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|