 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-11-2011 02:02 | anhella (110 punktów) | Inżynierska ruletka
1 na 1 | Nie, nie chodzi o stypendia.
Studiuję budownictwo, a na swoje nieszczęście jestem typem człowieka, który wiedzę przedkłada nad wyniki. Tymczasem studia to jedynie walka o przetrwanie. Nie liczy się czyjaś praca, nie liczy się ani wiedza posiadana, ani szczere chęci jej zdobycia. Nie ma na nic czasu, bo musimy przesiadywać na zajęciach, na których niczego się nie dowiadujemy, albo też karmi się nas zbędnymi informacjami z branży, która ma z nami niewiele wspólnego. Zero organizacji, bo -jak się tłumaczą wykładowcy- brak czasu. Dwa semestry wytrzymałości materiałów skurczono w jeden, dawne 3 semestry budownictwa ogólnego - także w jeden, na dodatek program przedmiotu jedzie razem z wytrzymałością. 3,5 roku na wykształcenie inżyniera, przy tak 'urozmaiconym'/chemia, fizyka, hydraulika, geologia, filozofia, statystyka itp budowlane przedmioty, także powtarzające fakty ogólnie znane/ programie?
Podobno w stopniu inżyniera nie można już starać się o uprawnienia, ze względu na poziom wiedzy absolwentów.
Najbardziej przeraża zaś to, że z tymi brakami mamy iść do pracy i 'projektować' konstrukcje, za które to projekty mamy odpowiadać, podobnie jak za bezpieczeństwo korzystających z nich ludzi. Tymczasem nikt się nie sili, żeby nas tego nauczyć.
Zwłaszcza też polecam korzystanie z płatnych/niedostępnych/niezrozumiałych norm, do których się nas ciągle odsyła, zamiast odpowiadać na zadawane pytania.
Co trzeba by zrobić ze studiami inżynierskimi, by było lepiej? Do kogo się z tym zwracać?
Jestem ciekawa waszych opinii i doświadczeń. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | coreless (16088 punktów) |
Znaleźć lepszą uczelnię, najlepiej prywatną, płatną, w Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii lub Japonii.
|
|
2 na 2 | Matix (5786 punktów) | > Zwłaszcza też polecam korzystanie z płatnych/niedostępnych/niezrozumiałych norm, do których się nas> ciągle odsyłaZ norm możesz korzystać za darmo jako student, masz je w punkcie normalizacyjnym na uczelni. W praktyce jest to idiotyczne, bo przychodzisz do punktu, bierzesz normę choćby do czytelni obok, znajdujesz potrzebną Tobie informację i masz oddać normę do punktu. Niestety normy wymagają zgłębienia, lektury, a przede wszystkim umiejętności czytania ze zrozumieniem, z czym ścisłowcy mają problemy. (Z resztą teraz młodzież generalnie ma z tym problem) Normę trzeba mieć w domu, żeby się w nią wczytać. Kserowanie, czy ściąganie z sieci norm w .pdf i drukowanie ich jest nielegalne.   Studia to przede wszystkim własna praca, to nie szkoła. Tutaj więcej zależy od samego siebie niż od nauczyciela.
|
|
 | 1 na 1 | Marudek (208 punktów) | >Studia to przede wszystkim własna praca, to nie szkoła. Tutaj więcej zależy od samego siebie niż od nauczyciela. Mieszanie ciasta: wody (student) z mąką (wykładowca) wymaga zachowania proporcji, inaczej chleba nie będzie. Zapłać za papier (ewentualnie zapłaci państwo), taka forma zdaje się coraz bardziej rozpowszechniać, ale gdzie tu miejsce na wiedzę ?
|
|
|  | 2 na 2 | Matix (5786 punktów) | >Zapłać za papier (ewentualnie zapłaci państwo), taka forma zdaje się coraz bardziej rozpowszechniać, ale gdzie tu miejsce na wiedzę ?
Nigdy w życiu nikt nie nauczył mnie niczego lepiej niż ja sam. Nie ma to jak samemu zgłębiać problem, pożytkując się odpowiednią literaturą na tyle długo aż się go zrozumie i rozwiąże. Nie wspominając już o fantastycznej własnej satysfakcji.
|
|
 | | anhella (110 punktów) |
> Z norm możesz korzystać za darmo jako student, masz je w punkcie normalizacyjnym na uczelni.Przypadki z życia świadczą, że w punktach normalizacyjnych ich nie ma. Za to sprawdza się ich znajomość  > Studia to przede wszystkim własna praca, to nie szkoła. Tutaj więcej zależy od samego siebie niż od nauczyciela.Ja patrzę na to inaczej  tutaj więcej zależy od prowadzącego, w negatywnym rozumieniu. Oceny są i mogą być arbitralne, bo nie kontroluje się wykładowców. Wielu z nich przedkłada własne wskazówki dotyczące przedmiotu nad ogólnie przyjętą wiedzę i obowiązujące prawo (normy). Nie wymaga się od nas wiedzy, tylko rozliczania z biurokracji /sprawdziany i projekty/. W razie wątpliwości odsyła się nas do... prac starszych kolegów, co owocuje tym, że pod koniec semestru prowadzący przyjmuje i plagiaty, i prace z podstawowymi błędami. Co było mało istotne przy niepraktycznych przedmiotach, jest bardzo istotne przy zagadnieniach dotyczących obliczania konstrukcji, ponieważ jest to wiedza, jaką powinniśmy wynieść z uczelni, by używać jej w pracy zawodowej. I tu się kumulują moje wątpliwości co do sensu takiego nauczania. Chciałabym być w takiej sytuacji, żeby wszystko zależało ode mnie. W moim rozumieniu oznaczałoby to przedkładanie sprawdzania wiedzy nad rozliczanie z zadanych prac oraz obecności na zajęciach, tymczasem dzieje się odwrotnie.
|
|
1 na 1 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Jestem ciekawa waszych opinii i doświadczeń.
Niestety zgadzam się z Tobą w 100%. To co się dzieje z elitarnymi uczelniami woła o pomstę do Zeusa. W moim przypadku (skończyłem w 2006 jak sądziłem "renomowaną" uczelnie której nazwy na razie nie będę wymieniał) przedmioty ścisłe związane z profesją inżyniera (wytrzymałość materiałów, elektrotechnika)były na poziomie śmiesznym lub prowadzone tak, że nic z tego nie wynosiłem. Było za to całe mnóstwo przedmiotów niesłychanie bzdurnych, z których prowadzący na "męczyli". (np na kierunku "mechanika i budowa maszyn miałem "anatomię człowieka"). Ogólnie uważam że pracując po studiach przez rok w firmie produkcyjnej dowiedziałem się więcej niż przez 5 lat studiów (miałem to szczęście że dostałem sensowna pracę po studiach). W każdym razie obecnie uważam że studia jest to zwykła strata czasu; jedyne co można na nich zyskać to papier na który zwracają uwagę co głupsi pracodawcy. W moim przypadku znacznie lepiej sprawdziło by się dobre technikum +książki +praca w zawodzie.
>Zwłaszcza też polecam korzystanie z płatnych/niedostępnych/niezrozumiałych norm, do których się nas ciągle odsyła, zamiast odpowiadać na zadawane pytania.
Pracowałem jakiś czas z normami - badałem zgodność maszyn z normami bezpieczeństwa. Normy są strasznie niezrozumiałe i do tego jest ich strasznie dużo. Do ich interpretacji doskonale się nadają rabini, którzy zajmują się interpretacją ksiąg świętych, w każdym razie taka interpretacja normy przypomina posiedzenie rabinów. Do tego za te debilizmy trzeba płacić - w sumie to może właśni tu tkwi problemem im więcej norm tym więcej kasy zarabiają twórcy.
>Co trzeba by zrobić ze studiami inżynierskimi, by było lepiej? Do kogo się z tym zwracać?
Polecam związać się z jakąś firmą pracującą w branży w której chcesz się rozwijać - tam się nauczysz znacznie więcej niż na uczelni. Studia się świetnie nadają do "doskonalenia zawodowego" jak będziesz posiadać wiedzę praktyczną to wiedza teoretyczna przekazywana na studiach stanowi świetne uzupełnienie.
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Gdzie studiujesz?
Może to wiele wyjaśni.
>Nie ma na nic czasu, bo musimy przesiadywać na zajęciach, na których niczego się nie dowiadujemy, albo też karmi się nas zbędnymi informacjami z branży, która ma z nami niewiele wspólnego.
Ech, na jednym kierunku masz nie więcej niż 30 akademickich godzin tygodniowo. To znaczy że masz mnóstwo czasu na podjęcie nawet pracy, naukę i imprezowanie (bo tak robią moi znajomi na budownictwie), a nawet żeby sobie zacząć studiować jakiś inny przyjemny kierunek jak geodezję np.
Narzekanie na brak czasu przy studiowaniu jednego dziennego kierunku studiów jest trochę nie na miejscu.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | anhella (110 punktów) | >Gdzie studiujesz? >Może to wiele wyjaśni. Politechnika Białostocka.
>Ech, na jednym kierunku masz nie więcej niż 30 akademickich godzin tygodniowo. To znaczy że masz mnóstwo czasu na podjęcie nawet pracy, naukę i imprezowanie (bo tak robią moi znajomi na budownictwie), a nawet żeby sobie zacząć studiować jakiś inny przyjemny kierunek jak geodezję np. Faktycznie, z tego punktu widzenia - w tym tygodniu 33. Niektórzy z moich znajomych pracują - ale jednocześnie narzekają na plan z "okienkami". Kto sobie tego nie poustawiał na samym początku, o ile mu pozwolili, teraz może zapomnieć o pracy w ciągłym wymiarze godzin. Chyba, że w weekendy. Nie tyle istotna jest dla mnie liczba godzin, co praca jaką mamy w ten semestr do wykonania w domu. Gdy człowiek siedzi na zajęciach, które mają raczej charakter towarzyski niż dydaktyczny, a mając wyznaczone terminy na projekty, do których z każdym tygodniem dochodzi coś nowego, frustruje się i liczy stracone godziny. Moja opinia na temat braku czasu w momencie pisania była subiektywna i wynikała ze stresu tego tygodnia, jako że wszystkim prowadzącym naraz w ostatniej chwili się przypomniało, żebyśmy pokazali im efekty naszej pracy. Jak to mówią znajome z architektury: "Śpisz?! Znaczy - masz czas".
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Rozumiem że absolwenci poprzednich lat i starsze roczniki nie narzekały na dydaktykę i nagle w Twoim przypadku nastąpił taki przeskok? Bo inaczej można by stwierdzić, że po prostu wybrałaś złą uczelnię. Dla mnie przy wyborze uczelni bardzo istotne było jak uczą, jak się zapisuje na zajęcia, czy są problemy z przenoszeniem się między grupami albo czy profesor historii filozofii widział szatana pod krzyżem na Krakowskim przedmieściu  Zawsze można się przenieść na jakąś bardziej cywilizowaną politechnikę. Np. do Wrocławia. Serdecznie zapraszam.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | anhella (110 punktów) | >Rozumiem że absolwenci poprzednich lat i starsze roczniki nie narzekały na dydaktykę i nagle w Twoim przypadku nastąpił taki przeskok? Bo inaczej można by stwierdzić, że po prostu wybrałaś złą uczelnię.
Nie miałam środków, ani ochoty. Naprawdę uważasz, że gdzieś indziej byłoby lepiej? Zresztą, jak człowiek nieznający realiów, może się tylko posiłkować osądami innych? System wszędzie jest podobny.
Jestem człowiekiem, który lubi się uczyć, nie walczyć o przetrwanie i "udawać" że umie coś, o czym nie ma pojęcia. Irytuje mnie niezmiernie fakt, że nawet gdy przejdę te studia, to i tak tylko dokument stąd wyniosę i ogólną wiedzę - a przecież dałoby się zorganizować to inaczej! Starsi inżynierowie wyśmiewają te 7 semestrów.
Kto wpływa na ministerstwo szkolnictwa wyższego ws przeprowadzania reform?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Nie miałam środków, ani ochoty. Naprawdę uważasz, że gdzieś indziej byłoby lepiej?Tak. Różnice są zasadnicze. Widzę jaka jest różnica w nauczaniu między moją uczelnią na moim kierunku, a na podobnym kierunku na innej mało znanej uczelni i mogę z całą stanowczością powiedzieć, że różnica jest zasadnicza. Uczelnie mają ogromne autonomie, podobnie poszczególne wydziały. Np. polityka mojego wydziału zmierza w stronę redukcji godzin na uczelni, na rzecz "nauki własnej" i z racji tego, że wydział jest ogromny plan można dosłownie bezproblemowo dostosować do pracy, drugiego kierunku, czy jakichś innych własnych preferencji. Opierając się na opinii innych osób można się dowiedzieć wielu sensownych rzeczy o danym wydziale. Wywiad środowiskowy należy robić zawsze! > Jestem człowiekiem, który lubi się uczyć, nie walczyć o przetrwanie i "udawać" że umie coś, o czym nie ma pojęcia. Irytuje mnie niezmiernie fakt, że nawet gdy przejdę te studia, to i tak tylko dokument stąd wyniosę i ogólną wiedzę - a przecież dałoby się zorganizować to inaczej! Starsi inżynierowie wyśmiewają te 7 semestrów.Czyż nie lepiej więc poświęcić ten czas na studiowanie filozofii? Skoro nic nie nauczą i tylko dadzą bezwartościowy dyplom? Cóż to za różnica wtedy czy filozofia, czy budownictwo? > Kto wpływa na ministerstwo szkolnictwa wyższego ws przeprowadzania reform?O ile się orientuję to programy w całej europie są bardzo zbliżone. Z tym że studiowanie w Polsce jest najtańsze  wystarczy zapytać obcokrajowców. Nie mamy w Polsce uczelni technicznych wysoko w rankingach światowych, ale te które znalazły się w TOP 500 w jakimś rankingu nie znalazły się tam przypadkiem. Naprawdę jest różnica między dyplomami z różnych uczelni. Ja zawsze uważałem, że lepiej być najgorszym na najlepszej uczelni, na której można studiować, niż najlepszym na najgorszej uczelni blisko domu. Chodzi nie tylko o kadrę, poziom edukacji, ale i o ludzi z którymi się będzie studiować.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | anhella (110 punktów) | > Widzę jaka jest różnica w nauczaniu między moją uczelnią na moim kierunku, a na podobnym kierunku na innej mało znanej uczelni i mogę z całą stanowczością powiedzieć, że różnica jest zasadnicza.Gratuluję. Gdzie studiujesz (bądź czas przeszły) i na jakim kierunku? Nie przeczę, że nie ma różnic między uczelniami. Sądziłam tylko że są mniejsze niż twierdzisz, a za pobieżność w realizacji kierunku odpowiada program. Ciekawa jestem szczegółów, chociaż na nic to w tym momencie nieprzydatne. > Wywiad środowiskowy należy robić zawsze!Większość opinii moich znajomych się nie sprawdziła - na dobrą sprawę wielu studentów przesadza w skali problemów z kadrą wykładowczą. Wszystko zależy od preferencji, bo mi np. nie odpowiada gdy zajęcia są prowadzone 'na luzie', bez jasno sprecyzowanych wymagań. > Czyż nie lepiej więc poświęcić ten czas na studiowanie filozofii? Skoro nic nie nauczą i tylko dadzą bezwartościowy dyplom? Cóż to za różnica wtedy czy filozofia, czy budownictwo?Żart?  Różnica jest prosta. Dyplom inżyniera to usprawiedliwienie do szukania pracy w branży, chociaż doświadczenie naturalnie jest cenione bardziej, czemu trudno się dziwić. Zamiast studiować filozofię, lepiej bym zrobiła, znalazłszy pracę w Biedronce. Zresztą patrząc na kolegów z pokrewnych filozofii kierunków widzę, że jedno zajęcie nie wyklucza drugiego
|
|
| tomaszr (26 punktów) | A o jaką uczelnie tu chodzi? Czy Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|