 |
Czy to tylko zbieg okoliczności , czy coś więcej? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-04-2013 16:29 | karol0231 (0 punktów) | Czy to tylko zbieg okoliczności , czy coś więcej? | Jest sytuacja po wyjściu z odwyku i zaczerpnięciu tematyki "12 kroków" jako najlepszy sposób zerwania z nałogiem, po dotarciu do kroku drugiego i trzeciego, czyli : "2.Uwierzyliśmy , że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.", "3.Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga ( sile wyższej),jakkolwiek go pojmujemy". Gdzie można to zastąpić " Uwierzyliśmy w siebie i chcemy coś z tym zrobić". Koleś w chwili załamania i niechęci do tego co robi i jak postępuje, oraz niemocy i braku umiejętności zrobienia czegoś z tym ,zwraca się o pomoc do Boga (siły wyższej), w rzuceniu nałogu. Nie mija trzy miesiące od zwrócenia się o pomoc , sytuacja życiowa i to co się dzieje wokół człowieka i z innymi ludźmi wokół niego , skłania go do podjęcia samodzielnej decyzji o zaprzestaniu picia. I teraz co pomogło? Wiara w siebie ,siła wyższa? . Osoba ta ponad dwa lata sama próbowała przed poproszeniem o pomoc. A tu tylko trzy miesiące . Proszę zwrócić uwagę na to że sytuacja życiowa przez trzy miesiące bardzo się zacieśniła . Czy to tylko zbieg okoliczności czy coś więcej . Proszę o racjonalne odpowiedzi i wypowiedzi.Bo bla osoby silnie wierzącej to ewidentny wpływ Siły wyższej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| mrSpock (2845 punktów) | Proponuje metodę Allena Carr'a easy way. Nie musisz być głęboko wierzącym człowiekiem. Uzależnienie to mechanizm jak wiesz jak działa ten mechanizm to wiesz jak dać sobie z nim radę. Tego typu hasła: Cytat:2.Uwierzyliśmy , że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie." To nic innego jak próba uzależnienia człowieka z jednego nałogu w drugi. Chcesz wyjść z nałogu nie potrzebujesz żadnych substytutów zastępczych. Ta droga może być łatwa i szybka, ale, po co o tym mówić?
|
|
 | | karol0231 (0 punktów) | > Proponuje metodę Allena Carr'a easy way. Nie musisz być głęboko wierzącym człowiekiem. Uzależnienie to mechanizm jak wiesz jak działa ten mechanizm to wiesz jak dać sobie z nim radę. Bardzo dobra metoda ale człowiek może się zatrzymać na temacie korzyści. Może zbytnio skupiać się na korzyściach jakie czerpał . niego wpływa teraz to > Tego typu hasła: Cytat:2.Uwierzyliśmy , że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie." > To nic innego jak próba uzależnienia człowieka z jednego nałogu w drugi.> Chcesz wyjść z nałogu nie potrzebujesz żadnych substytutów zastępczych. Ta droga może być łatwa i szybka, ale, po co o tym mówić?Uświadomienie człowieka na temat tego co z nim się dzieje i pokazanie mu skutecznej metody , by zaprzestać pewnych działań , które negatywnie wpływają, bądź na niego samego, bądź na jego najbliższe otoczenie, to podstawa , ale wykreowanie skutecznych w 100% metod wyzbywania się nałogu dla każdego przypadku z osobna, to już trochę trudniejsze , bo i tak wszystko zależy tylko i wyłącznie od chęci człowieka związanych z danym nałogiem i osiągnięciem tzw. dna, a wiadomo że pojęcie "dno" to pojęcie względne , ale to już inna sprawa. Gdzie i tak można zawsze powiedzieć że to tylko abstrahowanie, jeśli człowiek nie skupi się na sednie sprawy jakim jest "problem" nałogu.
|
|
3 na 3 | Grey (2102 punktów) | Nie, nie jest to zbieg okoliczności. Jeśli ktoś bierze udział w programie 12 kroków i prosi Boga wyjście z nałogu, to dlatego, że właśnie podjął decyzję, że chce wyjść z nałogu. Wcześniej nie do końca chciał. Najpierw była decyzja, dopiero potem modlitwa. Ta decyzja jest kluczem.
Dla naszej podświadomości jest ogromna różnica, czy mówimy "chciałbym", czy mówimy "chcę". A jeszcze ważniejsze, czy naprawdę chcemy. Jeszcze wyższy poziom "chcenia" - czy jesteśmy gotowi działać, żeby osiągnąć to co chcemy. No i najwyższy poziom "chcenia" - to jest decyzja.
Druga sprawa to motywacja. Jeśli ktoś wierzy w Boga i prosi go o coś bardzo ważnego, to chyba nie chciałby, żeby ten Bóg go olał, bo to byłaby tragedia. Jeśli wyjdzie z nałogu, będzie miał przekonanie, że Bóg mu pomaga, troszczy się o niego. Stąd motywacja, żeby wyjść z nałogu i nie narażać się na opuszczenie przez Boga. Oczywiście, człowiek tego nie kalkuluje świadomie. Jednak faktem jest, że są dwie opcje: 1. Człowiek wychodzi z nałogu = Bóg mu pomaga. 2. Człowiek nie wychodzi z nałogu = Bóg go opuścił.
|
|
2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | Problem nałogu jest dość złożony.
Ogólnie często występuje zaskakujące połączenie nadmiaru poczucia winy, problemu z odpowiedzialnością, niskie poczucie własnej wartości i egoizm zarazem - wiem, dziwnie brzmi takie połączenie, ale często można to obserwować.
Zrzucenie odpowiedzialności na "siłę wyższą" może sprzyjać trzeźwieniu, bo paradoksalnie poczucie odpowiedzialności za własne czyny przychodzi nietrzeźwemu z trudnością. Nie dają rady, przerasta ich to. Jednak nie musi to być siła w znaczeniu deistycznym, znam wiele osób trzeźwych (w tym ujęciu), które "zawierzyły" opatrzności, losowi, matce naturze itd. Terapeuta mówi - możesz wybrać sobie drzewo albo słoneczko, ważne, abyś zaufał jego opiece.
Drugim mechanizmem zmniejszenia brzemienia jest życie z dnia na dzień - nie martw się co będzie za rok, skoncentruj się na tu i teraz.
Program AA nie jest idealny, ale wiele osób zawdzięcza mu trzeźwość - i życie. Jednak istnieją alternatywy, z tym, że mniej rozpropagowane, trudniej dostępne i zarazem może mniej skuteczne. Spotkałam i trzeźwych, którzy trzeźwieli sami, pod opieką nazwijmy to - sponsora, lub przez terapię indywidualną.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|