Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiedza tajemną dziedziną ...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-12-2008 02:06kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Wiedza tajemną dziedziną ...
Ocena 3 na 3
Przekonany o tym , że wiedza na różne tematy nie jest tajemną dziedziną doznałem dzisiaj olśnienia, że w Polsce jednak jest tajemną. Na MIT otwierają swoje zasoby dla wszystkich, a u nas co , niespodzianka .

A tyle gadają o dostępie do wiedzy, społeczeństwie informacyjnym i bla bla bla. Do rzeczy więc. Chciałem coś sobie poczytać na portalu medycznym zwanym openmedica. No i o czym mnie twórcy otwartejmedica poinformowali :

Cytat:


Dlaczego niektóre artykuły są dostępne tylko dla lekarzy ?

Portale specjalistyczne (jak psychiatria.pl, kardiolog.pl ) są zbiorem informacji przeznaczonym dla profesjonalistów opieki zdrowotnej: lekarzy, farmaceutów, psychologów, techników oraz terapeutów. Korzystanie z jego zasobów wymaga rejestracji i potwierdzenia bycia lekarzem, studentem medycyny lub osobą pracującą w służbie zdrowia.

Redakcja przyjęła takie założenie, gdyż większość publikowanych materiałów to informacje przydatne w diagnostyce i terapii.

Korzystanie z takich treści przez osoby bez odpowiedniego przygotowania i wykształcenia może prowadzić do ich błędnego zrozumienia.
Brak prawidłowego wglądu w swój stan zdrowia lub stan zdrowia osób z otoczenia może spowodować niebezpieczeństwo samodzielnego stawiania błędnej diagnozy oraz podejmowania działań wbrew zaleceniom lekarza.

Redakcje portali specjalistycznych podjęły powyższą decyzję, mając na uwadze fakt, iż stanowisko to przedstawiają czołowi polscy i zagraniczni lekarze specjaliści.



Przypomnę tylko, że umiejętność czytania i pisania jak również posiadania ksiąg w średniowieczu było zarezerwowane dla kleru. Jak i ten kler dzieła starożytnych filozofów palił, chował i co tam jeszcze. Czyli stara metoda ogłupić ludzi łatwiej się wtedy manipuluje i ma nad nimi większą władzę.

Argumenty zapodane przez ten portal są śmieszne, bo są rodzaju , "Sorki ale dostęp do tej książki z matematyki mogą mieć tylko matematycy, fizycy, ponieważ nieprzygotowany czytelnik może błędnie je zrozumieć. Brak wglądu na coś tam coś tam może spowodować samodzielne obliczenie należnych podatków i narazić na poważne starty finansowe osoby z twojego otoczenia".

Podsumowując lepiej żeby pacjent był idiotą, bo przyjdzie i będzie się mądrował jeszcze, a nie daj boże zagnie czymś lekarza no i co on biedak wtedy zrobi

W Polsce trzeba by było prawa amerykańskiego. Ono by nauczyło tych darmozjadów gdzie ich miejsce. Czytałem , że w USA lekarze zamykają praktyki i odchodzą z zawodu bo mają tak często wytaczane procesy. Bush to nawet chciał wprowadzić ustawę ograniczającą wysokość odszkodowań, bo tyle tam procesów. Obliczono , że średnio lekarz w swojej karierze lekarskiej ma 3 wytoczone procesy. A u nas ? U nas konowały się nie mylą, błędów nie robią i wszyscy mogą im skoczyć .

A wystarczyłoby wytworzyć w tym sektorze wolną konkurencję i skończyła by się solidarność zawodowa i ich nietykalność. No ale cóż socjalizm ma takie uroki jakie ma.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)Odp: Wiedza tejemną dziedziną ...
Częściowo rozumiem tą argumentację - podobnie jest ze wszystkimi medycznymi hasłami na wikipedii - jest ostrzeżenie, żeby nie używać ich do autodiagnozy i nie podejmować leczenia bez konsultacji z lekarzem.

Prawda jest taka, że jeśli ktoś, kto się nie zna, źle zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie spóbuje leczyć np. chorego członka rodziny, może mu poważnie zaszkodzić. W takim przypadku niewiedza może być znacznie lepsza, gdyż wtedy taki człowiek zadzwoni do lekarza po pomoc.

To jest jedna strona medalu.

Z drugiej strony, czemu ograniczać w ten sposób ludzi? Tak samo jak z lekami na recepte - jeśli ktoś nie jest lekarzem, ale ma spore pojęcie w tym temacie i wie dokładnie na co jest chory i jaki lek by mu pomógł, czemu nie może go kupić? Po co ta zbędna biurokracja? Każdy dorosły człowiek powinien mieć prawo do decydowania o sobie, nawet jeśli będzie sobie szkodził.

U nas jednak państwo traktuje wszystkich jak idiotów - jeśli idiocie dasz nóż, to się pokaleczy, więc lepiej niech każdemu coś kroi wykwalifikowana osoba.

Ten pogląd też jestem w stanie zrozumieć - służba zdrowia jest głównie państwowa, więc ludzi których państwo nie upilnuje, żeby sobie nie szkodzili, będzie musiało leczyć, co oznacza koszty...
17-12-2008 08:35 
 Ocena 5 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Prawda jest taka, że jeśli ktoś, kto się nie zna, źle zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie spróbuje leczyć np. chorego członka rodziny, może mu poważnie zaszkodzić.
Ale prawda jest również taka, że jeśli ktoś dobrze zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie skutecznie kogoś wyleczy, może poważnie zaszkodzić lekarzowi i członkom jego rodziny.

>W takim przypadku niewiedza może być znacznie lepsza, gdyż wtedy taki człowiek zadzwoni do lekarza po pomoc.
A czy może być też tak, że z powodu niewiedzy nie zorientuje się, że potrzebuje pomocy i jej nie wezwie?
.
17-12-2008 15:43 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Prawda jest taka, że jeśli ktoś, kto się nie zna, źle zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie spróbuje leczyć np. chorego członka rodziny, może mu poważnie zaszkodzić.
>Ale prawda jest również taka, że jeśli ktoś dobrze zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie skutecznie kogoś wyleczy, może poważnie zaszkodzić lekarzowi i członkom jego rodziny.

Wątpię. Póki co lekarze mają nadmiar pacjentów do leczenia, nie muszą sobie szukać nowych na siłę.

>>W takim przypadku niewiedza może być znacznie lepsza, gdyż wtedy taki człowiek zadzwoni do lekarza po pomoc.
>A czy może być też tak, że z powodu niewiedzy nie zorientuje się, że potrzebuje pomocy i jej nie wezwie?
>.
Skoro nie wie, że potrzebuje pomocy, to dlaczego miałby jej szukać w internecie? Chyba czytanie specjalistycznych medycznych tekstów nie jest hobby większości ludzi...
17-12-2008 16:16 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>Prawda jest taka, że jeśli ktoś, kto się nie zna, źle zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie spróbuje leczyć np. chorego członka rodziny, może mu poważnie zaszkodzić.
>>Ale prawda jest również taka, że jeśli ktoś dobrze zrozumie taki medyczny tekst i na jego podstawie skutecznie kogoś wyleczy, może poważnie zaszkodzić lekarzowi i członkom jego rodziny.
>Wątpię. Póki co lekarze mają nadmiar pacjentów do leczenia, nie muszą sobie szukać nowych na siłę.

No tu to nie masz racje zdecydowanie. Niektórzy ich mają niektórzy nie mają. Poza tym nie rozumiem dlaczego to niby twierdzisz, że leczyć może tylko lekarz, a nie sam siebie obywatel. Czy państwo ma mi wybierać lekarza ? A może wolę sobie pójść do znachora jakiegoś ? Dlaczego to państwo ma mi ograniczać wybór ?

>>>W takim przypadku niewiedza może być znacznie lepsza, gdyż wtedy taki człowiek zadzwoni do lekarza po pomoc.

A to Ty chcesz mi wybierać kto mam mi pomóc ? Już ja sam wiem lepiej jak i gdzie sobie pomóc.

>Skoro nie wie, że potrzebuje pomocy, to dlaczego miałby jej szukać w internecie? Chyba czytanie specjalistycznych medycznych tekstów nie jest hobby większości ludzi...

No jeszcze ustawowo nakaż mi jakie mam mieć hobby. A potem człowiek się dziwi,że żyjemy w świecie w jakim żyjemy. Co Ty za boga się uważasz, że chcesz wybierać mi hobby, wybierać mi kto ma mi pomagać, co Ty syn boży czy co ? I jeszcze chcesz mi wybierać co mogę wiedzieć, a co nie ? No wybacz ale forum racjonalisty to chyba nie dla Ciebie.

To tak jakbyś zakazał mi zdobywania wiedzy o mechanice samochodowej bo może sam zechce naprawić swoje auto. Moje auto i mam prawo sobie je sam naprawiać lub dać je do naprawy komu mi się zechce, bo taki mam kaprys. Państwu nic do tego z czyich usług korzystam to moja sprawa.

A w ogóle skoro jesteś taki mądry i tak wszystko wiesz to chyba musisz to wiedzieć z nadania bożego, bo skoro bronisz się przed zdobywaniem wiedzy na różne tematy.... albo może sobie nie bronisz uznając się za światłego , a tym głupcom bronisz dla ich własnego dobra.

Trzeba się Tobie bliżej przyjrzeć
stilgar (7322 punktów)

>No tu to nie masz racje zdecydowanie. Niektórzy ich mają niektórzy nie mają. Poza tym nie rozumiem dlaczego to niby twierdzisz, że leczyć może tylko lekarz, a nie sam siebie obywatel. Czy państwo ma mi wybierać lekarza ? A może wolę sobie pójść do znachora jakiegoś ? Dlaczego to państwo ma mi ograniczać wybór ?

Dlatego, że idąc do lekarza, chciałbym mieć pewność, że jest to człowiek, który odbył stosowne przeszkolenie i zna sie na tym co robi. Chciałbym, żeby mnie wyleczył. Nie chciałbym sie potem z nim procesować o to, że mi zaszkodził. Dlatego też państwo wydaje pozwolenia na pracę w stosownych zawodach - i aby leczyć ludzi musisz uzyskać prawo wykonywania zawodu lekarza.

Oczywiśćie, możesz sobie znależć znachora bez dyplomu, jeśli taka wola, ale przynajmniej wiadomo, że żaden znachor sie pod lekarza nie podszyje.

>>>>W takim przypadku niewiedza może być znacznie lepsza, gdyż wtedy taki człowiek zadzwoni do lekarza po pomoc.
>A to Ty chcesz mi wybierać kto mam mi pomóc ? Już ja sam wiem lepiej jak i gdzie sobie pomóc.
>>Skoro nie wie, że potrzebuje pomocy, to dlaczego miałby jej szukać w internecie? Chyba czytanie specjalistycznych medycznych tekstów nie jest hobby większości ludzi...
>No jeszcze ustawowo nakaż mi jakie mam mieć hobby. A potem człowiek się dziwi,że żyjemy w świecie w jakim żyjemy. Co Ty za boga się uważasz, że chcesz wybierać mi hobby, wybierać mi kto ma mi pomagać, co Ty syn boży czy co ? I jeszcze chcesz mi wybierać co mogę wiedzieć, a co nie ? No wybacz ale forum racjonalisty to chyba nie dla Ciebie.

Niby dlaczego? Nie pojmuję twojego rozumowania - nikomu nie wybierałem hobby, stwierdziłęm tylko, że większość nie interesuje sie tym i tego nie rozumie. Ty za to wyciągasz sobie wnioski z kapelusza, po czym polemizujesz z tezami których nie formułowałem. Może to jednak ty sie powinieneś zastanowić nad dalszym uczestnictwem na tym forum?

>To tak jakbyś zakazał mi zdobywania wiedzy o mechanice samochodowej bo może sam zechce naprawić swoje auto. Moje auto i mam prawo sobie je sam naprawiać lub dać je do naprawy komu mi się zechce, bo taki mam kaprys. Państwu nic do tego z czyich usług korzystam to moja sprawa.
>A w ogóle skoro jesteś taki mądry i tak wszystko wiesz to chyba musisz to wiedzieć z nadania bożego, bo skoro bronisz się przed zdobywaniem wiedzy na różne tematy.... albo może sobie nie bronisz uznając się za światłego , a tym głupcom bronisz dla ich własnego dobra.
>Trzeba się Tobie bliżej przyjrzeć
>

A kto ci broni iść na studia medyczne? Kto ci broni kupować książki medyczne?
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jak nie wiesz kto poczytaj własne wypowiedzi.
stilgar (7322 punktów)
>Jak nie wiesz kto poczytaj własne wypowiedzi.
W tym wątku mowa jest o jakimś konkretnym serwisie, który postanowił nie udostepniac swoich informacji powszechnie.

Napisałem, że rozumiem tę argumentację, napisałem też, że na wiki przy wszystkich artykułach jest ostrzeżenie.

Więc to chyba ty czegoś tu nie rozumiesz.
17-12-2008 23:12 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No powiem Ci otwarcie, nie rozumiem .
17-12-2008 22:19 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Póki co lekarze mają nadmiar pacjentów do leczenia, nie muszą sobie szukać nowych na siłę.
Przepracowani lekarze nie mieliby siły na te wszystkie kampanie prozdrowotne zakończone wyrzekaniem na brak zainteresowania nimi. Albo wprowadzanie przymusowych badań - a to ciężarnych, to znów "grup podwyższonego ryzyka". Oficjalnie do lekarzy jest tłok i zapisy, ale w potem w poczekalniach zwykle dosyć pustawo. Dwa tygodnie temu mówiono w tv o rozpoczynającej się epidemii grypy, więc natychmiast rozpytałem znajomych czy znają kogoś przeziębionego - kaszlącego, zakatarzonego. I nie znalazłem nikogo.

>Skoro nie wie, że potrzebuje pomocy, to dlaczego miałby jej szukać w internecie?
Odwrotnie - wiedza znaleziona w internecie może pomóc w zorientowaniu się, że zdrowie szwankuje i szukaniu specjalistycznej porady.

>Chyba czytanie specjalistycznych medycznych tekstów nie jest hobby większości ludzi...
Kanika jest. I moje. I całej reszty społeczeństwa, w którym każdy zna się na
medycynie.
.
stilgar (7322 punktów)
>Dwa tygodnie temu mówiono w tv o rozpoczynającej się epidemii grypy, więc natychmiast rozpytałem znajomych czy znają kogoś przeziębionego - kaszlącego, zakatarzonego. I nie znalazłem nikogo.

Twoi znajomi na pewno są reprezentatywną próbką społeczeństwa...

>>Chyba czytanie specjalistycznych medycznych tekstów nie jest hobby większości ludzi...
>Kanika jest. I moje. I całej reszty społeczeństwa, w którym każdy zna się na
>medycynie.

Nie wiedziałem, że jesteście większością...
17-12-2008 22:57 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Twoi znajomi na pewno są reprezentatywną próbką społeczeństwa...
I ich znajomi. Jest epidemia grypy a ja nikogo chorego nie ustaliłem.

>Nie wiedziałem, że jesteście większością...
Jeżeli w Polsce "każdy zna się na medycynie" to i każdy się nią interesuje. Wszyscy to wg Ciebie jeszcze nie większość?
.
stilgar (7322 punktów)

>>Nie wiedziałem, że jesteście większością...
>Jeżeli w Polsce "każdy zna się na medycynie" to i każdy się nią interesuje. Wszyscy to wg Ciebie jeszcze nie większość?
Nie, to jest inaczej - każdy się zna, więc interesować się nie musi.
17-12-2008 23:49 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie, to jest inaczej - każdy się zna, więc interesować się nie musi.
Więc przed kim właściwie zamyka się ten nieinteresujący portal z medyczną wiedzą?
.
17-12-2008 23:59 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No jak to przed kim przed Kanikiem. Później bym szalał po forach i się mądrował, po co to komu .
17-12-2008 23:18 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Tak się składa, że w moim środowisku życiowym też nie spotkałem nikogo chorego ale ja też nie jestem reprezentatywny , przecież to oczywista oczywistość.

A z tą grypą to proste jak drut. Trzeba szczepić czyt zarabiać na naiwniakach. Po za tym epidemia to brzmi dumnie zawsze to jakaś sensacja, a i parę osób może na tym zarobić. Proponuję przymus szczepień, a co dla naszego dobra, szczególnie, że wirus grypy mutuje i szczepionka jest tak skuteczna na niego jak embargo gospodarcze na Fidela Castro.
18-12-2008 18:13 
 Ocena 1 na 1
makson (164 punktów)
>Z drugiej strony, czemu ograniczać w ten sposób ludzi? Tak samo jak z lekami na recepte - jeśli ktoś nie jest lekarzem, ale ma spore pojęcie w tym temacie i wie dokładnie na co jest chory i jaki lek by mu pomógł, czemu nie może go kupić? Po co ta zbędna biurokracja? Każdy dorosły człowiek powinien mieć prawo do decydowania o sobie, nawet jeśli będzie sobie szkodził.

A potem populacja Polaków zostanie zdziesiątkowana przez wielolekooporne szczepy bakterii, bo codziennie rano do herbaty łykali sobie metronidazol na przeziębienie.
18-12-2008 18:46 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Z drugiej strony, czemu ograniczać w ten sposób ludzi? Tak samo jak z lekami na recepte - jeśli ktoś nie jest lekarzem, ale ma spore pojęcie w tym temacie i wie dokładnie na co jest chory i jaki lek by mu pomógł, czemu nie może go kupić? Po co ta zbędna biurokracja? Każdy dorosły człowiek powinien mieć prawo do decydowania o sobie, nawet jeśli będzie sobie szkodził.
>A potem populacja Polaków zostanie zdziesiątkowana przez wielolekooporne szczepy bakterii, bo codziennie rano do herbaty łykali sobie metronidazol na przeziębienie.

Ale lekarze też antybiotyki serwują na przeziębienie hurtowo, więc nie widzę powodu dlaczego jedni mają prawo dziesiątkować Polaków, a inni nie.
makson (164 punktów)
>Ale lekarze też antybiotyki serwują na przeziębienie hurtowo, więc nie widzę powodu dlaczego jedni mają prawo dziesiątkować Polaków, a inni nie.

Pewnie (w szczególności w Polsce) zdarzają się pomyłki i nadużycia w tym względzie, ale ograniczenie dostępu do leków przez osoby posiadające udokumentowaną najwyższą znajomość ich stosowania jest najlepszym systemowym wyjściem ochrony życia i zdrowia danej populacji.
Urszulka (140 punktów)
>Przekonany o tym , że wiedza na różne tematy nie jest tajemną dziedziną doznałem dzisiaj olśnienia,
>że w Polsce jednak jest tajemną. Na MIT otwierają swoje zasoby dla wszystkich, a u nas co ,
>niespodzianka .
>A tyle gadają o dostępie do wiedzy, społeczeństwie informacyjnym i bla bla bla. Do rzeczy więc.
>Chciałem coś sobie poczytać na portalu medycznym zwanym openmedica. No i o czym mnie twórcy
>otwartejmedica poinformowali :
>Cytat:

>Dlaczego niektóre artykuły są dostępne tylko dla lekarzy ?
>Portale specjalistyczne (jak psychiatria.pl, kardiolog.pl ) są zbiorem informacji przeznaczonym dla
>profesjonalistów opieki zdrowotnej: lekarzy, farmaceutów, psychologów, techników oraz terapeutów.
>Korzystanie z jego zasobów wymaga rejestracji i potwierdzenia bycia lekarzem, studentem medycyny lub
>osobą pracującą w służbie zdrowia.
>Redakcja przyjęła takie założenie, gdyż większość publikowanych materiałów to informacje przydatne
>w diagnostyce i terapii.
>Korzystanie z takich treści przez osoby bez odpowiedniego przygotowania i wykształcenia może
>prowadzić do ich błędnego zrozumienia.
>Brak prawidłowego wglądu w swój stan zdrowia lub stan zdrowia osób z otoczenia może spowodować
>niebezpieczeństwo samodzielnego stawiania błędnej diagnozy oraz podejmowania działań wbrew
>zaleceniom lekarza.
>Redakcje portali specjalistycznych podjęły powyższą decyzję, mając na uwadze fakt, iż stanowisko to
>przedstawiają czołowi polscy i zagraniczni lekarze specjaliści.
>


Mi akurat się wydaje, że to uzasadnienie jest wystarczające. Openmedica jest portalem dla studentów kierunków medycznych i pracowników ochrony zdrowia, założyciele portalu zadecydowali, że tylko te osoby mogą mieć dostęp do części prezentowanych tam treści. I to chyba mądra decyzja...

>Podsumowując lepiej żeby pacjent był idiotą, bo przyjdzie i będzie się mądrował jeszcze, a nie daj
>boże zagnie czymś lekarza no i co on biedak wtedy zrobi

Zastanawiam się często nad tym fenomenem, że w Polsce każdy zna się na medycynie. A jeśli już jakiś pan Mietek przeczyta artykuł gdzieś na internecie to w ogóle wiedzę ma większą niż prof. dr hab. medycyny, obojętnie jakiej specjalizacji. Szkoda tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę ile szczegółów trzeba znać, żeby móc konkretnie i z sensem się wypowiadać o leczeniu. No, ale skoro Tobie wydaje się, że jakiś pacjent po przeczytaniu 3 artykułów w internecie o leczeniu od razu będzie wszechwiedzący i zagnie lekarza - to już nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.

>W Polsce trzeba by było prawa amerykańskiego. Ono by nauczyło tych darmozjadów gdzie ich miejsce.
>Czytałem , że w USA lekarze zamykają praktyki i odchodzą z zawodu bo mają tak często wytaczane
>procesy. Bush to nawet chciał wprowadzić ustawę ograniczającą wysokość odszkodowań, bo tyle tam
>procesów. Obliczono , że średnio lekarz w swojej karierze lekarskiej ma 3 wytoczone procesy. A u nas
>? U nas konowały się nie mylą, błędów nie robią i wszyscy mogą im skoczyć .

Pewnie byś się cieszył, gdyby lekarze byli pozywani i zamykali praktyki. Tylko, że już teraz lekarzy jest za mało w stosunku do potrzeb. Jeśli będzie ich jeszcze mniej to ciekawa jestem kto nas będzie leczył. Może Ty, Kanik ?
17-12-2008 19:59 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Spoko mogę Cię wyleczyć i nie broń konowałów bo się ośmieszasz. I co tylko dlatego, że sprawiedliwość ma ich dosięgać i będą zamykani to mam przymykać oko na ich nieudacznictwo i szkodnictwo. Czasem lepiej nic nie robić niż robić źle, więc jak sobie posiedzą to dobrze im to zrobi, a pacjentom jeszcze lepiej.

A openmedica niech sobie zamyka wiedzę. Na szczęście znam angielski na tyle, że spokojnie mogę korzystać ze źródeł z brytyjskich czy też amerykańskich uczelni.

Lekarze to się u nas za bogów uważają. Ale spoko przychodzi powoli kryska na matyska i czasy bezkarności się kończą powoli. I nie obrażaj mnie bo niby co ja jakiś mniej rozgarnięty jestem niż student medycyny ?

Jak byś wiedziała programowanie komputerów jest po tysiąckroć bardziej skomplikowane i złożone niż wyleczenie i zdiagnozowanie grypy czy chociażby raka. Wyczuć guza to każdy debil potrafi, a pobranie wycinka tego guza jest równie skomplikowaną czynnością jak przykręcenie śrubki. Ja rozumiem , że medycy chcieliby się uważać za bogów i mitologizować swoja profesję ale zapewniam Cię , że zdiagnozowanie raka w porównaniu np z zaprojektowaniem procesora jest dziecinną igraszką.

A medykom chodzi o to, żeby być ciemniakiem i każdy kit łykać jak pelikan kluski. Ale jak już powiedziałem wcześniej czasy prosperity i bezkarności tej profesji odchodzą powoli w siną dal.
17-12-2008 20:27 
 Ocena 3 na 3
Urszulka (140 punktów)
>Spoko mogę Cię wyleczyć i nie broń konowałów bo się ośmieszasz. I co tylko dlatego, że sprawiedliwość ma ich dosięgać i będą zamykani to mam przymykać oko na ich nieudacznictwo i szkodnictwo. Czasem lepiej nic nie robić niż robić źle, więc jak sobie posiedzą to dobrze im to zrobi, a pacjentom jeszcze lepiej.
>A openmedica niech sobie zamyka wiedzę. Na szczęście znam angielski na tyle, że spokojnie mogę korzystać ze źródeł z brytyjskich czy też amerykańskich uczelni.
>Lekarze to się u nas za bogów uważają. Ale spoko przychodzi powoli kryska na matyska i czasy bezkarności się kończą powoli. I nie obrażaj mnie bo niby co ja jakiś mniej rozgarnięty jestem niż student medycyny ?

Ja Ciebie nie obrażam. I daruj sobie ten agresywny ton. Gdyby w Polsce ludzie mieli takiej mentalności jak TY, to nikt nie zamykałby przed nimi wiedzy. Jest mnóstwo osób, które poczytają cośtam i uważają się za alfę i omegę. Takich osób obawiam się najbardziej, bo jeśli już leczą się na własną rękę i zrobią sobie krzywdę, to potem mają pretensję do całego świata, tylko nie do siebie. I nie mów mi, że nie jest tak. A co do wsadzania ludzi do więzień to winę najpierw należy udowodnić, proszę Pana.

>Jak byś wiedziała programowanie komputerów jest po tysiąckroć bardziej skomplikowane i złożone niż wyleczenie i zdiagnozowanie grypy czy chociażby raka. Wyczuć guza to każdy debil potrafi, a pobranie wycinka tego guza jest równie skomplikowaną czynnością jak przykręcenie śrubki. Ja rozumiem , że medycy chcieliby się uważać za bogów i mitologizować swoja profesję ale zapewniam Cię , że zdiagnozowanie raka w porównaniu np z zaprojektowaniem procesora jest dziecinną >igraszką.

Oczywiście Ty zdiagnozowałeś i wyleczyłeś dziesiątki przypadków grypy i raka - gratuluję ekspercie. Zastanawiam się jak to się stało, że taki wybitny specjalista nie osiągnął jeszcze światowej sławy - ale będę czytać portale medyczne, oczekując na jakieś publikacje fachowe Twojego autorstwa.

>A medykom chodzi o to, żeby być ciemniakiem i każdy kit łykać jak pelikan kluski. Ale jak już powiedziałem wcześniej czasy prosperity i bezkarności tej profesji odchodzą powoli w siną dal.
>

Może ja jestem jakaś "inna", ale jeśli się na czymś nie znam, to wolę posłuchać mądrzejszych od siebie. Nie będę dłubać w komputerze, jeśli wiem, że nie mam o tym zielonego pojęcia. Wolę zdać się na osoby, które się na tym znają i wiedzą lepiej co i jak należy zrobić. Szkoda tylko, że nie każdy myśli tak jak ja.

Tak na marginesie to organizm ludzki jest tysiąc razy bardziej skomplikowany od najbardziej skomplikowanego komputera. A leczenie jest proste tylko dla laika który nie ma o nim pojęcia, bo im więcej człowiek wie, tym bardziej jest świadomy, że jest przed nim jeszcze duuuużo do nauczenia się. Im więcej się wie, tym bardziej ostrożnie się postępuje, bo ma się świadomość zagrożeń płynących z najmniejszego nawet niedociągnięcia. Trochę pokory to dobra rzecz...
Pozdrawiam
17-12-2008 22:48 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
No cóż ja się znam na wszystkim i lubię sobie podłubać we wszystkim. A na poważnie Twój tekst, że najpierw trzeba udowodnić to już szczyt wszystkiego, musisz być chyba lekarzem. No ale wiadomo, że medycyna stoi na wyższym poziomie w USA niż w Polsce i tam tysiące procesów lekarze przegrywają, a u nas to co tacy geniusze niby są. Nie po prostu u nas wytworzyli sobie nietykalność, nie ma konkurencji pomiędzy nimi , nie ma wolnego rynku więc sami siebie chronią, bo dziś Ty spieprzysz coś jutro ja więc trzeba się wzajemnie chronić.

I wybacz WHO nie zaleca nacinania krocza przy porodzie, a u nas to standard więc spokojnie mogę się mądrować i twierdzić, że nie powinno się tego robić. I co jestem mądrzejszy od naszych konowałów i wiem co lepsze dla mojej niewiasty ? Oczywiście, że tak. Nie muszę kończyć medycyny żeby wiedzieć pewne rzeczy wystarczy w necie wejść na byle jaką uczelnie medyczną i ściągnąć sobie materiały. Na wszystko dają antybiotyki, a patrz ja debil wiem, że źle czynią i czynią to świadomie.

I pewnie, że operacji bym nie zrobił bo nawet nie mam takich ambicji ale spokojnie wiele procedur medycznych mógłbym teraz od ręki zrobić. Szwy sobie sam wyciągnąłem nie musiałem korzystać z fachowej wiedzy . Guza w piersi mojej niewiasty nie wyczuję ? Oczywiście, że wyczuję i to lepiej niż najlepszy specjalista , bo kto zna lepiej jej piersiątka niż ja . Wiele razy byłem przeziębiony i sam się wyleczyłem.
Jeśli mam wiedzę wiem jak powinno wyglądać dane badanie itd więc nie mogą ze mną zalatywać w kulki, a tak nic nie wiesz więc mogą cokolwiek Ci powiedzieć, tak jak weterynarz do mnie w sprawie świętej pamięci mojego psa. Nigdy nie pobrał żadnego wymazu do badania tylko spojrzał w ucho lub na łapę i jego gadka była zawsze jedna : gronkowiec i potem leczył mi psa miesiącami. No i jego tekst, że za wiedzę się płaci. Sorki ale to co on robił to to samo i ja mogłem zrobić. Mało tego weterynarz drugi obok wcale nie był lepszy ale oczywiście jeden psioczył na drugiego .

Poza tym właśnie po to ta wiedza potrzebna pacjentowi żeby nie dał się robić w balona. To tak jak przyjedzie niewiasta do mechanika, a niewiasta zazwyczaj się nie zna na mechanice więc ten mechanik może jej wcisnąć dowolny kit. I co mam zakazywać niewiaście dostępu do wiedzy na temat samochodów , bo sobie źle hamulce naprawi i się rozwali na drzewku. Jak się poduczy na ten temat to tylko jej na zdrowie wyjdzie.

Poza tym jako, że jestem informatykiem to się na tym znam i wiem co mi mówią w razie jak mam awarię netu i jak się tłumaczą. Oni myślą, że się nie znam więc pierdoły mi takie opowiadają, że poezja. Wiedza nie boli, a raczej jej brak. A już twierdzenie, że niektórej wiedzy to lepiej żeby nie posiadać to już pachnie mi średniowieczem.

W ogóle to ciekawe czemu niektórzy uważają, że trzeba być głupim i nie wiedzieć za wiele, tylko po jaką cholerę mądrują się zatem chociażby na tym forum .
Urszulka (140 punktów)
>No cóż ja się znam na wszystkim

Gratuluję

> i lubię sobie podłubać we wszystkim. A na poważnie Twój tekst, że najpierw trzeba udowodnić to już szczyt wszystkiego, musisz być chyba lekarzem. No ale wiadomo, że medycyna stoi na wyższym poziomie w USA niż w Polsce i tam tysiące procesów lekarze przegrywają, a u nas to co tacy geniusze niby są. Nie po prostu u nas wytworzyli sobie nietykalność, nie ma konkurencji pomiędzy nimi , nie ma wolnego rynku więc sami siebie chronią, bo dziś Ty spieprzysz coś jutro ja więc trzeba się wzajemnie >chronić.

A od kiedy to ludzie idą do więzień bez prawomocnego wyroku ? Nie rozśmieszaj mnie Kanik. Poza tym konkurencja jest. Jeśli nie podoba mi się jak jakiś stomatolog leczy mi zęby to idę do innego, i nie widzę w tym względzie żadnego problemu. No chyba, że Ty mieszkasz w jakiejś dziurze, gdzie jest 1 lekarz w promieniu 100 km i nie masz wyboru.
Jeszcze odnośnie procesów to w Polsce też są procesy i to liczne. Jeśli miałbyś jakąkolwiek orientację w temacie to wiedziałbyś o tym.

>I wybacz WHO nie zaleca nacinania krocza przy porodzie, a u nas to standard więc spokojnie mogę się mądrować i twierdzić, że nie powinno się tego robić. I co jestem mądrzejszy od naszych konowałów i wiem co lepsze dla mojej niewiasty ? Oczywiście, że tak. Nie muszę kończyć medycyny żeby wiedzieć pewne rzeczy wystarczy w necie wejść na byle jaką uczelnie medyczną i ściągnąć sobie materiały. Na wszystko dają >antybiotyki, a patrz ja debil wiem, że źle czynią i czynią to świadomie.

Piszesz nie na temat. Wątek jest o blokowaniu dostępu do pewnych treści na portalu internetowym. A Twój argument o nacinaniu krocza wyciągasz w każdych okolicznościach.

>I pewnie, że operacji bym nie zrobił bo nawet nie mam takich ambicji ale spokojnie wiele procedur medycznych mógłbym teraz od ręki zrobić. Szwy sobie sam wyciągnąłem >nie musiałem korzystać z fachowej wiedzy .

Akurat wyciągnięcie szwów to jedna z najprostszych rzeczy z możliwych, a jednak nawet podczas takiej prostej czynności można doprowadzić do niemiłych powikłań. Więc nie masz czym się chwalić, chyba że swoją ignorancją. A poza tym panie Kanik to teoria i praktyka to 2 różne rzeczy i to, co wydaje się proste na papierze, wcale takie proste w rzeczywistości nie musi być. Ale skąd Ty możesz o tym wiedzieć ?

>Poza tym jako, że jestem informatykiem to się na tym znam i wiem co mi mówią w razie jak mam awarię netu i jak się tłumaczą. Oni myślą, że się nie znam więc pierdoły mi takie opowiadają, że poezja. Wiedza nie boli, a raczej jej brak. A już twierdzenie, że niektórej wiedzy to lepiej żeby nie posiadać to już pachnie mi średniowieczem.

O awariach neta też nieco wiem, ale to nie jest temat tego wątku, więc może nie będę go rozwijać. Nie twierdzę, że nie należy posiadać wiedzy. Chodzi mi o to, jak ta wiedza może być wykorzystana. Spotkałam się właśnie ostatnio z sytuacją, która da Ci może do myślenia. Był sobie pacjent X z rozsianą chorobą nowotworową, umierający, ale jego córki nie mogły się z tym pogodzić. Terroryzowały lekarzy <dosłownie>, żądając podawania ojcu leków, o których czytały gdzieś, albo słyszały, że są taaaaakie skuteczne. Nie pomogło przekonywanie ich, że w tym przypadku ten lek nie jest niezbędny, a nawet, że w ogóle nie zadziała. One wiedziały swoje i już. I teraz pomyśl, że Ty byłbyś na miejscu lekarza, jak byś odpowiedział na takie żądania ? Jestem tego bardzo ciekawa.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>No cóż ja się znam na wszystkim
>Gratuluję

Nie ma za co, wystarczy tylko sobie czytać różne materiały , te których dla mojego czyt swojego dobra niektórzy chowają pod tapczan.

>> i lubię sobie podłubać we wszystkim. A na poważnie Twój tekst, że najpierw trzeba udowodnić to już szczyt wszystkiego, musisz być chyba lekarzem. No ale wiadomo, że medycyna stoi na wyższym poziomie w USA niż w Polsce i tam tysiące procesów lekarze przegrywają, a u nas to co tacy geniusze niby są. Nie po prostu u nas wytworzyli sobie nietykalność, nie ma konkurencji pomiędzy nimi , nie ma wolnego rynku więc sami siebie chronią, bo dziś Ty spieprzysz coś jutro ja więc trzeba się wzajemnie >chronić.
>A od kiedy to ludzie idą do więzień bez prawomocnego wyroku ? Nie rozśmieszaj mnie Kanik.

Telewizji nie oglądasz ? Mówi Ci coś areszt wydobywczy. Mało to ludzików siedzi po kilka lat bez wyroku. I skąd to wiem , z telewizji bo póki co jeszcze państwo nie może zakazać publikacji pewnych treści.

Poza tym konkurencja jest. Jeśli nie podoba mi się jak jakiś stomatolog leczy mi zęby to idę do innego, i nie widzę w tym względzie żadnego problemu.

Zobaczysz jak Ci ząb wypadnie .

No chyba, że Ty mieszkasz w jakiejś dziurze, gdzie jest 1 lekarz w promieniu 100 km i nie masz wyboru.

Nie dość, że I'm debil to jeszcze mieszkam w dziurze. No faktycznie co ja mogę wiedzieć .

>Jeszcze odnośnie procesów to w Polsce też są procesy i to liczne. Jeśli miałbyś jakąkolwiek orientację w temacie to wiedziałbyś o tym.

Ja mam ale czy Ty masz ? www.sppnn.org.pl/ankieta/dane.htm

>>I wybacz WHO nie zaleca nacinania krocza przy porodzie, a u nas to standard więc spokojnie mogę się mądrować i twierdzić, że nie powinno się tego robić. I co jestem mądrzejszy od naszych konowałów i wiem co lepsze dla mojej niewiasty ? Oczywiście, że tak. Nie muszę kończyć medycyny żeby wiedzieć pewne rzeczy wystarczy w necie wejść na byle jaką uczelnie medyczną i ściągnąć sobie materiały. Na wszystko dają >antybiotyki, a patrz ja debil wiem, że źle czynią i czynią to świadomie.
>Piszesz nie na temat. Wątek jest o blokowaniu dostępu do pewnych treści na portalu internetowym. A Twój argument o nacinaniu krocza wyciągasz w każdych okolicznościach.

Nie w każdych tylko w okolicznościach związanych z nieudolną medycyną w naszym kraju.

>>I pewnie, że operacji bym nie zrobił bo nawet nie mam takich ambicji ale spokojnie wiele procedur medycznych mógłbym teraz od ręki zrobić. Szwy sobie sam wyciągnąłem >nie musiałem korzystać z fachowej wiedzy .
>Akurat wyciągnięcie szwów to jedna z najprostszych rzeczy z możliwych, a jednak nawet podczas takiej prostej czynności można doprowadzić do niemiłych powikłań. Więc nie masz czym się chwalić, chyba że swoją ignorancją. A poza tym panie Kanik to teoria i praktyka to 2 różne rzeczy i to, co wydaje się proste na papierze, wcale takie proste w rzeczywistości nie musi być. Ale skąd Ty możesz o tym wiedzieć ?

Z materiałów, które nie są chowane pod pazuchę. I z tego, że nie miałem powikłań po wyciągnięciu samodzielnie szwów, co akurat było poprawką roboty po chirurgu , który to tak mi szwy wyciągnął, że nie wszystkie wyciągnął , więc debil kanik sam sobie to zrobił i na dodatek jeszcze nie umarł.

>>Poza tym jako, że jestem informatykiem to się na tym znam i wiem co mi mówią w razie jak mam awarię netu i jak się tłumaczą. Oni myślą, że się nie znam więc pierdoły mi takie opowiadają, że poezja. Wiedza nie boli, a raczej jej brak. A już twierdzenie, że niektórej wiedzy to lepiej żeby nie posiadać to już pachnie mi średniowieczem.
>O awariach neta też nieco wiem, ale to nie jest temat tego wątku, więc może nie będę go rozwijać.

Oczywiście ,że ma masz wiedzę jako taką w jakiejś dziedzinie trudniej wciskać Ci kit.

Nie twierdzę, że nie należy posiadać wiedzy. Chodzi mi o to, jak ta wiedza może być wykorzystana.

Lekarz, kanik czy Mietek ma taką samą możliwość wykorzystania wiedzy na różne sposoby.

Spotkałam się właśnie ostatnio z sytuacją, która da Ci może do myślenia. Był sobie pacjent X z rozsianą chorobą nowotworową, umierający, ale jego córki nie mogły się z tym pogodzić. Terroryzowały lekarzy <dosłownie>, żądając podawania ojcu leków, o których czytały gdzieś, albo słyszały, że są taaaaakie skuteczne. Nie pomogło przekonywanie ich, że w tym przypadku ten lek nie jest niezbędny, a nawet, że w ogóle nie zadziała. One wiedziały swoje i już. I teraz pomyśl, że Ty byłbyś na miejscu lekarza, jak byś odpowiedział na takie żądania ? Jestem tego bardzo ciekawa.
>

Nie wiem , nie znam historii choroby za mało mam danych . Tonący chwyta się wszystkiego i wcale im się nie dziwię, że chcieli spróbować czegoś innego skoro pacjent X był umierający, a doktor Y jakoś za bardzo chyba mu pomógł skoro był umierający.
18-12-2008 10:31 
 Ocena 1 na 1
Urszulka (140 punktów)
>>>No cóż ja się znam na wszystkim
>>Gratuluję
>Nie ma za co, wystarczy tylko sobie czytać różne materiały , te których dla mojego czyt swojego dobra niektórzy chowają pod tapczan.

Moje "gratulacje" były ironiczne, szkoda, że nie załapałeś :/

>Poza tym konkurencja jest. Jeśli nie podoba mi się jak jakiś stomatolog leczy mi zęby to idę do innego, i nie widzę w tym względzie żadnego problemu.
>Zobaczysz jak Ci ząb wypadnie .

Myślę, że nie muszę się tego obawiać. Na szczęście to nie Ty leczysz moje zęby.

>No chyba, że Ty mieszkasz w jakiejś dziurze, gdzie jest 1 lekarz w promieniu 100 km i nie masz wyboru.
>Nie dość, że I'm debil to jeszcze mieszkam w dziurze. No faktycznie co ja mogę wiedzieć .

No skoro tak mówisz....

>>Jeszcze odnośnie procesów to w Polsce też są procesy i to liczne. Jeśli miałbyś jakąkolwiek orientację w temacie to wiedziałbyś o tym.
>Ja mam ale czy Ty masz ? www.sppnn.org.pl/ankieta/dane.htm

Byłam nawet zainteresowana treścią spod tego linka, dopóki nie weszłam na stronę główną tej organizacji. Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere to zapewne bardzo pożyteczna organizacja, ale ja wolę się od niej trzymać z daleka. Chociażby dlatego, że pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd. I tyle mam do powiedzenia w tym temacie.

>>Akurat wyciągnięcie szwów to jedna z najprostszych rzeczy z możliwych, a jednak nawet podczas takiej prostej czynności można doprowadzić do niemiłych powikłań. Więc nie masz czym się chwalić, chyba że swoją ignorancją. A poza tym panie Kanik to teoria i praktyka to 2 różne rzeczy i to, co wydaje się proste na papierze, wcale takie proste w rzeczywistości nie musi być. Ale skąd Ty możesz o tym wiedzieć ?
>Z materiałów, które nie są chowane pod pazuchę.

Nie możesz wiedzieć, bo nie masz uprawnień do wykonywania jakichkolwiek procedur medycznych i co z tego wynika nie masz w tym żadnej praktyki. Ale Ty oczywiście twierdzisz, że wystarczy przeczytanie artykuliku i już wszystko wiesz i umiesz i potrafisz. Zdumiewa mnie Twoje przekonanie o swojej genialności, tym bardziej, że jakoś nie widzę podstaw do takiego mniemania o sobie.

>I z tego, że nie miałem powikłań po wyciągnięciu samodzielnie szwów, co akurat było poprawką roboty po chirurgu , który to tak mi szwy wyciągnął, że nie wszystkie wyciągnął , więc debil kanik sam sobie to zrobił i na dodatek jeszcze nie umarł.

Cały czas używasz w stosunku do siebie określenia "debil". Czy chcesz mi w ten sposób coś zasugerować ?

> Spotkałam się właśnie ostatnio z sytuacją, która da Ci może do myślenia. Był sobie pacjent X z rozsianą chorobą nowotworową, umierający, ale jego córki nie mogły się z tym pogodzić. Terroryzowały lekarzy <dosłownie>, żądając podawania ojcu leków, o których czytały gdzieś, albo słyszały, że są taaaaakie skuteczne. Nie pomogło przekonywanie ich, że w tym przypadku ten lek nie jest niezbędny, a nawet, że w ogóle nie zadziała. One wiedziały swoje i już. I teraz pomyśl, że Ty byłbyś na miejscu lekarza, jak byś odpowiedział na takie żądania ? Jestem tego bardzo ciekawa.
>>
>Nie wiem , nie znam historii choroby za mało mam danych . Tonący chwyta się wszystkiego i wcale im się nie dziwię, że chcieli spróbować czegoś innego skoro pacjent X był umierający, a doktor Y jakoś za bardzo chyba mu pomógł skoro był >umierający.

Najwyraźniej mój tok rozumowania jest odmienny niż Twój, ale trudno się dziwić, bo ja mam wykształcenie medyczne w przeciwieństwie do Ciebie. Skoro już tak bardzo chcesz zajmować się leczeniem i oceniać czyjeś domniemane błędy to skończ studia medyczne i wtedy porozmawiamy. Bo na razie to ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
18-12-2008 11:30 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>>No cóż ja się znam na wszystkim
>>>Gratuluję
>>Nie ma za co, wystarczy tylko sobie czytać różne materiały , te których dla mojego czyt swojego dobra niektórzy chowają pod tapczan.
>Moje "gratulacje" były ironiczne, szkoda, że nie załapałeś :/

Moja odpowiedź również, cieszę się jednak, że Ty załapujesz.

>>Poza tym konkurencja jest. Jeśli nie podoba mi się jak jakiś stomatolog leczy mi zęby to idę do innego, i nie widzę w tym względzie żadnego problemu.
>>Zobaczysz jak Ci ząb wypadnie .
>Myślę, że nie muszę się tego obawiać. Na szczęście to nie Ty leczysz moje zęby.
>>No chyba, że Ty mieszkasz w jakiejś dziurze, gdzie jest 1 lekarz w promieniu 100 km i nie masz wyboru.
>>Nie dość, że I'm debil to jeszcze mieszkam w dziurze. No faktycznie co ja mogę wiedzieć .
>No skoro tak mówisz....
>>>Jeszcze odnośnie procesów to w Polsce też są procesy i to liczne. Jeśli miałbyś jakąkolwiek orientację w temacie to wiedziałbyś o tym.
>>Ja mam ale czy Ty masz ? www.sppnn.org.pl/ankieta/dane.htm
>Byłam nawet zainteresowana treścią spod tego linka, dopóki nie weszłam na stronę główną tej organizacji. Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere to zapewne bardzo pożyteczna organizacja, ale ja wolę się od niej trzymać z daleka. Chociażby dlatego, że pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd. I tyle mam do powiedzenia w tym temacie.

A ja wolę się trzymać od Twojej organizacji z daleka jak czytam Twoje wypociny . Jakbyś poczytała sobie wszystko co tam na tej stronie jest to nie tylko tam jest link do znienawidzonej przez was organizacji. Jeśli tak samo wyglądała Twoja edukacja medyczna to otwarcie Ci powiem te Twoje prawo do wykonywania zawodu to sobie możesz w trzewiki wsadzić.

>>>Akurat wyciągnięcie szwów to jedna z najprostszych rzeczy z możliwych, a jednak nawet podczas takiej prostej czynności można doprowadzić do niemiłych powikłań. Więc nie masz czym się chwalić, chyba że swoją ignorancją. A poza tym panie Kanik to teoria i praktyka to 2 różne rzeczy i to, co wydaje się proste na papierze, wcale takie proste w rzeczywistości nie musi być. Ale skąd Ty możesz o tym wiedzieć ?
>>Z materiałów, które nie są chowane pod pazuchę.
>Nie możesz wiedzieć, bo nie masz uprawnień do wykonywania jakichkolwiek procedur medycznych i co z tego wynika nie masz w tym żadnej praktyki. Ale Ty oczywiście twierdzisz, że wystarczy przeczytanie artykuliku i już wszystko wiesz i umiesz i potrafisz. Zdumiewa mnie Twoje przekonanie o swojej genialności, tym bardziej, że jakoś nie widzę podstaw do takiego mniemania o sobie.

Oczywiście, że nie mogę wiedzieć jak nie mogłem wiedzieć, że po powrocie do domu ze ściągania szwów , zauważyłem , że nie wszystko mi ściągnął. No nie mogę tego wiedzieć, bo nie kułem medycyny 5 lat na PAM'ie np. Nawet żadnego artykułu nie czytałem na ten temat po prostu po przez spojrzenie na palca , z którego miały zostać ściągnięte szwy.

>>I z tego, że nie miałem powikłań po wyciągnięciu samodzielnie szwów, co akurat było poprawką roboty po chirurgu , który to tak mi szwy wyciągnął, że nie wszystkie wyciągnął , więc debil kanik sam sobie to zrobił i na dodatek jeszcze nie umarł.
>Cały czas używasz w stosunku do siebie określenia "debil". Czy chcesz mi w ten sposób coś zasugerować ?

Tak , że jestem debilem jak byś nie zdążyła zauważyć.

>> Spotkałam się właśnie ostatnio z sytuacją, która da Ci może do myślenia. Był sobie pacjent X z rozsianą chorobą nowotworową, umierający, ale jego córki nie mogły się z tym pogodzić. Terroryzowały lekarzy <dosłownie>, żądając podawania ojcu leków, o których czytały gdzieś, albo słyszały, że są taaaaakie skuteczne. Nie pomogło przekonywanie ich, że w tym przypadku ten lek nie jest niezbędny, a nawet, że w ogóle nie zadziała. One wiedziały swoje i już. I teraz pomyśl, że Ty byłbyś na miejscu lekarza, jak byś odpowiedział na takie żądania ? Jestem tego bardzo ciekawa.
>>>
>>Nie wiem , nie znam historii choroby za mało mam danych . Tonący chwyta się wszystkiego i wcale im się nie dziwię, że chcieli spróbować czegoś innego skoro pacjent X był umierający, a doktor Y jakoś za bardzo chyba mu pomógł skoro był >umierający.
>Najwyraźniej mój tok rozumowania jest odmienny niż Twój, ale trudno się dziwić, bo ja mam wykształcenie medyczne w przeciwieństwie do Ciebie. Skoro już tak bardzo chcesz zajmować się leczeniem i oceniać czyjeś domniemane błędy to skończ studia medyczne i wtedy porozmawiamy. Bo na razie to ta rozmowa do niczego nie prowadzi.

Prowadzi do tego, że jesteś zwykłą pigułą i się mądrujesz jakbyś miała przepracowane i przeżyte chociaż 30 lat życia. Póki co masz jeszcze mleczko pod nosem i niezbyt wiele mądrego do powiedzenia.
18-12-2008 11:52 
 Ocena 2 na 2
Urszulka (140 punktów)
>>Byłam nawet zainteresowana treścią spod tego linka, dopóki nie weszłam na stronę główną tej organizacji. Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere to zapewne bardzo pożyteczna organizacja, ale ja wolę się od niej trzymać z daleka. Chociażby dlatego, że pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd. I tyle mam do powiedzenia w tym temacie.
>A ja wolę się trzymać od Twojej organizacji z daleka jak czytam Twoje wypociny . Jakbyś poczytała sobie wszystko co tam na tej stronie jest to nie tylko tam jest link do znienawidzonej przez was organizacji. Jeśli tak samo wyglądała Twoja edukacja medyczna to otwarcie Ci powiem te Twoje prawo do wykonywania zawodu to sobie możesz w trzewiki wsadzić.

I po co ta agresja i zarzucanie mi niekompetencji ? Ja nie robię przytyków do tego, co Ty robisz na co dzień i nie jest to temat do dyskusji, więc Ty też sobie daruj takie zagrania. Nie Ty jesteś od tego, żeby oceniać jak wyglądała moja edukacja i jaką wartość ma moje prawo wykonywania zawodu.

>>Najwyraźniej mój tok rozumowania jest odmienny niż Twój, ale trudno się dziwić, bo ja mam wykształcenie medyczne w przeciwieństwie do Ciebie. Skoro już tak bardzo chcesz zajmować się leczeniem i oceniać czyjeś domniemane błędy to skończ studia medyczne i wtedy porozmawiamy. Bo na razie to ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
>Prowadzi do tego, że jesteś zwykłą pigułą i się mądrujesz jakbyś miała przepracowane i przeżyte chociaż 30 lat życia. Póki co masz jeszcze mleczko pod nosem i niezbyt wiele mądrego do powiedzenia.
>

Wydawało mi się, że to forum ma służyć wymianie poglądów. Nie sądzę, żeby mój wiek albo zawód, jaki wykonuję był wyznacznikiem tego, że moje opinie są gorsze od Twoich. Jeśli ktoś nie umie obronić swego zdania, zaczyna robić osobiste wycieczki. Szczerze to po Tobie się tego nie spodziewałam, ale widocznie się pomyliłam. Dyskusję uważam za zakończoną. Zegnam
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>I po co ta agresja i zarzucanie mi niekompetencji ? Ja nie robię przytyków do tego, co Ty robisz na co dzień i nie jest to temat do dyskusji, więc Ty też sobie daruj takie zagrania. Nie Ty jesteś od tego, żeby oceniać jak wyglądała moja edukacja i jaką wartość ma moje prawo wykonywania zawodu.

Zgadza się to co robię na co dzień nie jest tematem dyskusji , za to tematem dyskusji jest to co Ty robisz na co dzień. Więc nie jesteś obiektywna w tej dyskusji.
>>>Najwyraźniej mój tok rozumowania jest odmienny niż Twój, ale trudno się dziwić, bo ja mam wykształcenie medyczne w przeciwieństwie do Ciebie. Skoro już tak bardzo chcesz zajmować się leczeniem i oceniać czyjeś domniemane błędy to skończ studia medyczne i wtedy porozmawiamy. Bo na razie to ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
>>Prowadzi do tego, że jesteś zwykłą pigułą i się mądrujesz jakbyś miała przepracowane i przeżyte chociaż 30 lat życia. Póki co masz jeszcze mleczko pod nosem i niezbyt wiele mądrego do powiedzenia.
>>
>Wydawało mi się, że to forum ma służyć wymianie poglądów.
Dobrze Ci się wydawało , wyraziłem swój pogląd.

Ale skoro Ty uważasz, że moje poglądy są gorsze niż Twoje i mniej wartościowe, a to, że jestem pielęgniarką i jestem młoda - dla Ciebie automatycznie oznacza, że jestem głupia - to przepraszam, ale nie mamy o czym rozmawiać. Żegnam pana.
Spoko jak mi się trafi jakiś nowotworek i trafię do Ciebie na oddział będziesz mogła się zemścić .
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zegnam
Więc kto urszulkowe zęby leczył?
.
Gosia (9452 punktów)

> Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere to zapewne bardzo pożyteczna organizacja, ale ja wolę się od niej trzymać z daleka. Chociażby dlatego, że pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd.

Kłopot w tym, że według środowiska lekarskiego nikt nie ma takiego prawa.Dowodem jest głośna sprawa dr R. Frankowicza.
art. 52 ust. 2 kodeksu etyki lekarskiej:
"lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób".
Urszulka (140 punktów)
>> Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere to zapewne bardzo pożyteczna organizacja, ale ja wolę się od niej trzymać z daleka. Chociażby dlatego, że pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd.
>Kłopot w tym, że według środowiska lekarskiego nikt nie ma takiego prawa.Dowodem jest głośna sprawa dr R. Frankowicza.
>art. 52 ust. 2 kodeksu etyki lekarskiej:
>"lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób".

Nie twierdzę absolutnie, że lekarze nie popełniają błędów, bo tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. Chodzi mi o to, że pan Sandauer nie widzi różnicy między pojęciami "błąd lekarza" a "powikłanie zabiegu". A to jest duża różnica. Dlatego uważam, że mimo, iż działalność tej organizacji samej w sobie jest pożyteczna, jednak osoby, które chcą oceniać błędy innych powinny mieć jakiekolwiek pojęcie o temacie. I tyle.
18-12-2008 14:38 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
Powiedziałaś:
Cytat:
pan Sandauer nie ma wykształcenia medycznego, tym samym według mnie nie ma żadnego prawa do oceny tego, czy jakiś lekarz popełnia błąd*.

Pytam więc kto ma prawo oceniać pracę lekarza?
Pacjent nie, (nie ma wykształcenia medycznego), lekarz nie (zabrania mu tego kodeks etyki lekarskiej), więc kto?
Bóg i Historia?

*podkreślenie moje.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pytam więc kto ma prawo oceniać pracę lekarza? [...]
>Bóg i Historia?

Partia, Gosiu, Partia!

fides ex necessitate esse non debet
18-12-2008 21:01 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Partia, Gosiu, Partia!
Mówisz Partia, myślisz...
Znaczy się, ten tego... Lenin (wiecznie żywy)?
18-12-2008 23:10 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
> Mówisz Partia, myślisz...

... Ziobro


fides ex necessitate esse non debet
18-12-2008 23:52 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Ziobro to poczciwy chłop tylko gwoździe ma kiepskie i nie potrafi bezpiecznie obsługiwać notebooka ale młody z niego i ambitny człek jeszcze chłopak pokaże kto ma rację .

A doktor G. to poczciwy człowiek i wspaniały lekarz, a przy okazji kolekcjoner kopert, drogich zegarków, koniaków i piór wiecznych. A taśmy na których sfilmowane są sposoby zdobywanie w/w fantów to manipulacja żydo-masonów .
18-12-2008 15:15 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Kanik.
18-12-2008 21:05 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
>Kanik.
To wiesz Ty, wiem to ja, ale lekarze jakoś nie bardzo chcą przyjąć do wiadomości, że pora rozliczać się ze swych błędów nie przed Izbą Lekarską, ale przed pacjentami.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie twierdzę absolutnie, że lekarze nie popełniają błędów
A popełniają?
.
Urszulka (140 punktów)
>>Nie twierdzę absolutnie, że lekarze nie popełniają błędów
>A popełniają?
>.
>

No cóż, jeżeli SĄDY wydają wyroki, z których wynika, że takie błędy miały miejsce to zapewne tak było.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No cóż, jeżeli SĄDY wydają wyroki, z których wynika, że takie błędy miały miejsce to zapewne tak było.
A gdyby SĄDY nie wydały w tej sprawie żadnego wyroku, to te błędy byłyby, czy by ich nie było? Hę?
.
Urszulka (140 punktów)
>>No cóż, jeżeli SĄDY wydają wyroki, z których wynika, że takie błędy miały miejsce to zapewne tak było.
>A gdyby SĄDY nie wydały w tej sprawie żadnego wyroku, to te błędy byłyby, czy by ich nie było? Hę?
>.

Nie wiem, co by było "gdyby". Nie jestem wróżką.
19-12-2008 20:45 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie wiem, co by było "gdyby". Nie jestem wróżką.
Gdyby nie SĄDY nie miałabyś o lekarzach zdania?

Żeby mieć zdanie, nie trzeba być wróżką. Wystarczy być człowiekiem.
.
Urszulka (140 punktów)
>>Nie wiem, co by było "gdyby". Nie jestem wróżką.
>Gdyby nie SĄDY nie miałabyś o lekarzach zdania?
>Żeby mieć zdanie, nie trzeba być wróżką. Wystarczy być człowiekiem.
>.

Nie przekręcaj moich wypowiedzi.
Zadałeś mi pytanie "co by było gdyby..." a ja nie jestem jasnowidzem i nie wiem, co by było. Jeśli Ty wiesz to mi powiedz, chętnie poczytam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie przekręcaj moich wypowiedzi.
Gdzie jest ta Twoja przekręcona wypowiedź - wskaż, zacytuj.

>Zadałeś mi pytanie "co by było gdyby..."
Zapytałem jak bez pomocy sądów postrzegałabyś rzeczywistość. Użyty przeze mnie skrót myślowy był uprawniony, bo nie mógł prowadzić do nielogicznego wniosku, iż zdarzenia z przeszłości (czyli ewentualne błędy lekarzy) stały się zdarzeniami jeszcze niezaszłymi.

A Ty udzielasz odpowiedzi z której wynika, jakoby rzeczywistość w sprawie błędów lekarskich kształtowały SĄDY. Naprawdę nie masz własnego zdania o tym, czy lekarze popełniają błędy, czy nie?
.
Urszulka (140 punktów)
>>Nie przekręcaj moich wypowiedzi.
>Gdzie jest ta Twoja przekręcona wypowiedź - wskaż, zacytuj.
>>Zadałeś mi pytanie "co by było gdyby..."
>Zapytałem jak bez pomocy sądów postrzegałabyś rzeczywistość. Użyty przeze mnie skrót myślowy był uprawniony, bo nie mógł prowadzić do nielogicznego wniosku, iż zdarzenia z przeszłości (czyli ewentualne błędy lekarzy) stały się zdarzeniami jeszcze niezaszłymi.
>A Ty udzielasz odpowiedzi z której wynika, jakoby rzeczywistość w sprawie błędów lekarskich kształtowały SĄDY. Naprawdę nie masz własnego zdania o tym, czy lekarze popełniają błędy, czy nie?
>.
>

Zapytałeś, czy gdyby nie było wyroków sądów, to czy tym samym nie byłoby błędów. Odpowiedziałam Ci, że nie wiem, co by było gdyby nie było wyroków sądów, bo nie wiem, co by było. A Ty od razu powiedziałeś że ja bez sądów nie miałabym zdania o lekarzach. Wybacz, ale dla mnie to są dwie różne sprawy - moje prywatne zdanie o czyjejś pracy, a wyroki sądów w sprawach o błędy w sztuce. Dopóki nie ogłaszam publicznie tego, co myślę o czyjejś pracy to mogę sobie myśleć co chcę, ale jeśli chce oskarżać kogoś o popełnienie błędu - to muszę mieć na to dowody. Moje widzimisię to trochę za mało, żeby kogoś oskarżać, chociaż niektórym ludziom wystarcza...
A więc jeśli osobiście nie spotkałam się z przypadkiem popełnienia błędu przez lekarza, mogę wypowiadać się na ten temat tylko w odniesieniu do wyroków sądów, bo ja sama nie mogę ocenić, czy ktoś popełnia błędy czy też nie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Odpowiedziałam Ci, że nie wiem, co by było gdyby nie było wyroków sądów, bo nie wiem, co by było.
Gdyby nie było wyroków sądów, to nie byłoby wyroków sądów. Ale osądzane przez te sądy działania lekarskie pozostałby bez zmian, bo przecież zdarzyły się przed owym sądzeniem. I ja właśnie zapytałem czy Twoim zdaniem w tych przeszłych lekarskich działaniach występowały błędy.

A obliczone na poczekalniany tłum kpinki o wróżkach i jasnowidzach zachowaj dla wyczekujących Cię pacjentów.

>jeśli chce oskarżać kogoś o popełnienie błędu - to muszę mieć na to dowody.
Ale kogo miałabyś oskarżać? Wypowiadając się o lekarzach jako grupie zawodowej nikogo nie oskarżasz.

>Moje widzimisię to trochę za mało, żeby kogoś oskarżać
Ale w sam raz, aby o medyczną ignorancję pomówić ogół niemedyków.

>jeśli osobiście nie spotkałam się z przypadkiem popełnienia błędu przez lekarza
Jeśli. A więc spotkałaś się z przypadkiem popełnienia błędu przez lekarza?

>ja sama nie mogę ocenić, czy ktoś popełnia błędy czy też nie.
Dlaczegóż to?
.
20-12-2008 00:05 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>>Nie twierdzę absolutnie, że lekarze nie popełniają błędów
>>A popełniają?
>No cóż, jeżeli SĄDY wydają wyroki, z których wynika, że takie błędy miały miejsce to zapewne tak było.

Sądy wydają czasami bardzo dziwne wyroki. Sprawa lokalna, ale było o niej chyba głośno w całym kraju.

Lekarz podczas operacji zostawił w jamie brzusznej chustę - chyba tak to się nazywa. W innym szpitalu, po wielu miesiącach ją wyciągnięto, a że to był prywatny szpital, to tam każdy zabieg był nagrywany. Czego więcej trzeba, przecież sprawa prosta jak drut, pewnie tak, ale nie w naszym kraju. Po kilku latach zapadł wyrok - uniewinniający tego medyka. Ale to jeszcze nic, on pozwał tę kobietę i ... swoją sprawę wygrał!

Sam spotkałem tego lekarza w szpitalu, co prawda tylko raz. Przed obchodem pacjenci pytali się kto ma dzisiaj dyżur. Jego nazwisko nic mi nie mówiło, ale za to do dzisiaj pamiętam miny tych, którzy już go wcześniej spotkali - byli po prostu zadowoleni.

I właśnie dlatego, gdy później się dowiedziałem o tych obu sprawach to byłem zdziwiony, nawet bardzo. Początkowo nawet sądziłem, że to jakiś inny o tym samym nazwisku.
Na tyle, na ile znam swój kraj, to nie sądzę, żeby był to przypadek jednostkowy. Zwłaszcza w sprawach trudnych i niejednoznacznych.
18-12-2008 12:29 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Głośna sprawa była pewnej pani doktor co to odważyła się skrytykować swoich kolegów po fachu. Oj dali kobiecinie popalić.

Tak czy inaczej czasy nietykalności medyków kończą się powoli, a to że medycy chcą zatrzymywać swą tajemną ( w swoim mniemaniu) wiedzę tylko dla siebie to wiadomo czemu. Żeby potem mówić Ty kaniku i Ty durnowaty pacjencie co wy możecie wiedzieć, to ja tu jestem panem bogiem .
18-12-2008 23:37 
 Ocena 5 na 5
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   To wszystko stąd, że lekarz, prawnik i kapłan mają wspólnego przodka - plemiennego czarownika, czyli szamana.
   Rola zanikła, mentalność pozostała.
.
17-12-2008 23:55 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Może ja jestem jakaś "inna", ale jeśli się na czymś nie znam, to wolę posłuchać mądrzejszych od siebie. Nie będę dłubać w komputerze, jeśli wiem, że nie mam o tym zielonego pojęcia. Wolę zdać się na osoby, które się na tym znają i wiedzą lepiej co i jak należy zrobić. Szkoda tylko, że nie każdy myśli tak jak ja.

Ciekawy postulat żeby wszyscy myśleli tak jak Ty . Może niebawem szczepionkę wymyślą na jednorodność myślenia i przymusowo ją zaaplikują wszystkim, tylko nie wiadomo czy to będzie szczepionka na myślenie takie jak Twoje. To była by ironia losu gdyby była to szczepionka na myślenie takie jak moje .

Może UE nad tym już pracuje i Twój postulat zostanie ziszczony wszak Irlandczyków będą nękać referendum do skutku celem uzyskania jednorodności myślenia. Tylko wtedy istnienie tego portalu będzie zagrożone ,bo nie będzie o co się spierać .
17-12-2008 20:54 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>Jak byś wiedziała programowanie komputerów jest po tysiąckroć bardziej skomplikowane i złożone niż wyleczenie i zdiagnozowanie (...) chociażby raka.

HA! To trzeba posłać tych programistów, niech leczą raka!

Dla mnie programowanie jest proste, bo zajmuję się od dawna. Wiedzę medyczną też mam jakąś, ale diagnozowania czy leczenia chorób bym sie nie podjął.

A porównanie organizmu do procesorów jest absurdalne - kiedy procesor jest zepsuty, to się go wymienia na nowy. A widziałeś kiedyś takiego speca, co naprawi ci procesor w czasie pracy komputera? Bo lekarze takie rzeczy muszą robić.

Owszem, zdiagnozować przeziębienie czy zrobić zastrzyk może pielęgniarka, ale jeśli miałbyś wadę serca, chciałbyś aby operował cię informatyk, specjalista od procesorów, mistrz C++ ?
17-12-2008 21:57 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Chodziło mi o złożoność oprogramowania czy budowy procesora nie o to żeby informatyk leczył choć jak potrafi to czemu nie. Jeżeli twierdzisz ,że jakakolwiek procedura medyczna jest bardziej skomplikowana i złożona niż chociażby pierwsza lepsza gra komputerowa to chyba z Ciebie programista jak ze mnie pianista .

Głupią grę robi dziesiątki osób przez dwa trzy lata, tysiące zmiennych, algorytmy od których mózg aż trzeszczy i to wszystko razem musi współpracować. Żeby zrobić grę musisz się znać na grafice, matematyce, struktury danych, algorytmy, fizyka , człowieku chyba nie wiesz o czym mówisz. I co wykrycie załóżmy raka piersi i wyleczenie go jest bardziej skomplikowane ? Robisz zdjęcie patrzysz : guz. Pobierasz igła czy innym gównem z piersi wycinek dajesz do badania , przychodzi wynik nowotwór. Wycinasz całą pierś, posyłasz na chemię czyli wbijają Ci igłę w żyłę i wpuszczają chemikalia ot całe leczenie i jego skomplikowana natura.

Nie rób sobie jaj przyjacielu. Jak chcesz zobaczyć jakie to leczenie ludzi chociażby z rakiem to skomplikowana operacja to obejrzyj sobie niemiecki film pt "Złodzieje męskości" , świetny film pokazujący realia leczenia nowotworów w niemieckiej służbie zdrowia.

A nasze konowały nawet najprostszych czynności nie potrafią zrobić. Przykładów z mojego otoczenia mógłbym Ci dać wiele jak to wiedza pacjenta uratowała mu dupsko.
17-12-2008 22:31 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Chodziło mi o złożoność oprogramowania czy budowy procesora nie o to żeby informatyk leczył choć jak potrafi to czemu nie. Jeżeli twierdzisz ,że jakakolwiek procedura medyczna jest bardziej skomplikowana i złożona niż chociażby pierwsza lepsza gra komputerowa to chyba z Ciebie programista jak ze mnie pianista .

Może nie ucz mnie programować, zwłaszcza gier, dobrze? Mam ponad dziesięcioletnie doświadczenie w tej branży, więc co nieco się na tym znam.

>Głupią grę robi dziesiątki osób przez dwa trzy lata, tysiące zmiennych, algorytmy od których mózg aż trzeszczy i to wszystko razem musi współpracować. Żeby zrobić grę musisz się znać na grafice, matematyce, struktury danych, algorytmy, fizyka , człowieku chyba nie wiesz o czym mówisz.

Bla bla bla. Tworzenie gier jest praco- i czasochłonne, wymaga też pewnej wiedzy, ale bez przesady. Mam znajomych medyków, widziałem jak trudne są studia, ile się trzeba nauczyć, jak ciężko rozpoznać rózne przypadki - często pomagałem im robić prezentacje, czasem mi próbowali wytłumaczyć jak np. w przypadku leczenia jaskry się wykonuje operacje trabekulektomii, po których czasem następują rewizje... I mogę powiedzieć to samo tobie - człowieku, chyba nie wiesz o czym mówisz.

Mogę ci napisać grę, jaką sobie zażyczysz, z niesamowitymi efektami... ale np. operacji wymiany soczewki, przyklejenia siatkówki, wymiany zastawki w sercu czy też by-passa bym się nie podjął.

> I co wykrycie załóżmy raka piersi i wyleczenie go jest bardziej skomplikowane ? Robisz zdjęcie patrzysz : guz. Pobierasz igła czy innym gównem z piersi wycinek dajesz do badania , przychodzi wynik nowotwór. Wycinasz całą pierś, posyłasz na chemię czyli wbijają Ci igłę w żyłę i wpuszczają chemikalia ot całe leczenie i jego skomplikowana natura.

Tak - wymiana soczewki - nacinasz oko, wyciagasz stara soczewke, wkładasz nową, zaszywasz, koniec. Bypass - wyciągasz żyłę z nogi, przyszywasz do serca, koniec. Wszystko sie da tak "nibyłatwo" powiedzieć.

>Nie rób sobie jaj przyjacielu. Jak chcesz zobaczyć jakie to leczenie ludzi chociażby z rakiem to skomplikowana operacja to obejrzyj sobie niemiecki film pt "Złodzieje męskości" , świetny film pokazujący realia leczenia nowotworów w niemieckiej służbie zdrowia.

Och, obejrzałeś FILM i od tego wiesz już wszystko o programowaniu i leczeniu ludzi? Pozazdrościć wiedzy...

>A nasze konowały nawet najprostszych czynności nie potrafią zrobić. Przykładów z mojego otoczenia mógłbym Ci dać wiele jak to wiedza pacjenta uratowała mu dupsko.
>
Chętnie posłucham.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Możesz mi napisać grę jaką chcę , a to dobre. Ok , zatem dla uproszczenia sprawy napisz mi programowy silnik graficzny z efektami jakie tworzą dzisiejsze karty graficzne. Ile czasu potrzebujesz ? Spoko masz 10 letnie doświadczenie to myślę, że trzaśniesz taki silniczek , że poezja . To kiedy mi go przyślesz ? Może być nawet mało wydajny aby działał choćby z jedną klatką na sekundę.
17-12-2008 23:13 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Możesz mi napisać grę jaką chcę , a to dobre. Ok , zatem dla uproszczenia sprawy napisz mi programowy silnik graficzny z efektami jakie tworzą dzisiejsze karty graficzne. Ile czasu potrzebujesz ? Spoko masz 10 letnie doświadczenie to myślę, że trzaśniesz taki silniczek , że poezja . To kiedy mi go przyślesz ? Może być nawet mało wydajny aby działał choćby z jedną klatką na sekundę.

Jak tylko mi za niego zapłacisz. Mam akurat taki jeden pod ręką. Nie jest co prawda jeszcze gotowy, ale efekty ma całkiem ładne. Tylko jakoś wątpię, że cię na to stać.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Ale ja go nie chcę przywłaszczać, chcę tylko zobaczyć . A jeśli tworzy te same efekty co dzisiejsze karty graficzne to nawet pomogę Ci go wypromować. Chociaż może być ciężko bo na co komu programowa implementacja tego co oferuje sprzęt .
17-12-2008 23:24 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Openmedica jest portalem dla studentów kierunków medycznych i pracowników ochrony zdrowia, założyciele portalu zadecydowali, że tylko te osoby mogą mieć dostęp do części prezentowanych tam treści. I to chyba mądra decyzja...
Zapewne uprawniona. Ale co w niej mądrego?

>Zastanawiam się często nad tym fenomenem, że w Polsce każdy zna się na medycynie.
Tak jest wszędzie. Polską specjalnością są lekarze stojący ponad prawem.

>A jeśli już jakiś pan Mietek przeczyta artykuł gdzieś na internecie to w ogóle wiedzę ma większą niż prof. dr hab. medycyny, obojętnie jakiej specjalizacji.
Może uważniej czyta. W ludziach wiedza bierze się np. z czytania różnych publikacji, np artykułów w internecie. Więc niech wszelkie Mietki czytają jak najwięcej naukowych artykułów, lepiej chyba, żeby Mietki, których jest większość były mądre?

>Szkoda tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę ile szczegółów trzeba znać, żeby móc konkretnie i z sensem się wypowiadać o leczeniu.
O, tego nikt nie wie. Jeden półgłówek chciał wejść na portal medyczny, żeby liznąć trochę tej wiedzy, ale mu lekarze nie dali.

>Tobie wydaje się, że jakiś pacjent po przeczytaniu 3 artykułów w internecie o leczeniu od razu będzie wszechwiedzący i zagnie lekarza...
Raczej administratorzy portalu się tego obawiają.

>Pewnie byś się cieszył, gdyby lekarze byli pozywani...
Pewnie byś się cieszyła gdyby lekarze byli ponad prawem. Najlepiej żeby nie musieli się przejmować skutkami swoich kuracji.

>ciekawa jestem kto nas będzie leczył. Może Ty, Kanik ?
A w czym to Kanik jest gorszy od innych?
.
18-12-2008 08:44 
 Ocena 1 na 1
Urszulka (140 punktów)
>>A jeśli już jakiś pan Mietek przeczyta artykuł gdzieś na internecie to w ogóle wiedzę ma większą niż prof. dr hab. medycyny, obojętnie jakiej specjalizacji.
>Może uważniej czyta. W ludziach wiedza bierze się np. z czytania różnych publikacji, np artykułów w internecie. Więc niech wszelkie Mietki czytają jak najwięcej naukowych artykułów, lepiej chyba, żeby Mietki, których jest większość były mądre?

Widzę, że dla Ciebie jest to trudne do pojęcia, ale przeczytanie artykułu na internecie nie oznacza, że już masz wiedzę na temat leczenia jakiejś choroby. Możesz co najwyżej zyskać ogólne pojęcie, co, jak i dlaczego. Nie będziesz potrafił ani zdiagnozować ani tym bardziej wyleczyć choroby. A osoby takie jak np pan Kanik uważają, że potrafią to, pomimo, iż nie mają ani wiedzy, ani uprawnień, żeby chociażby myśleć o leczeniu.

>>Szkoda tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę ile szczegółów trzeba znać, żeby móc konkretnie i z sensem się wypowiadać o leczeniu.
>O, tego nikt nie wie. Jeden półgłówek chciał wejść na portal medyczny, żeby liznąć trochę tej wiedzy, ale mu lekarze nie dali.

Na pewno obawiają się konkurencji ze strony pana Kanika <joke>

>>ciekawa jestem kto nas będzie leczył. Może Ty, Kanik ?
>A w czym to Kanik jest gorszy od innych?

W tym, że nie jest lekarzem - taki powód chyba wystarczy.
19-12-2008 01:05 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Widzę, że dla Ciebie jest to trudne do pojęcia, ale przeczytanie artykułu na internecie nie oznacza, że już masz wiedzę na temat leczenia jakiejś choroby.
Myli Ci się wiedza z umiejętnościami. By posiąść naukową wiedzę w większości wypadków wystarcza samo czytanie. Wyczerpujący artykuł dostarcza wyczerpującej wiedzy. A niby jak na medycynie uczą, przyklejają może specjalne plastry z wiedzą?

>A osoby takie jak np pan Kanik uważają, że potrafią to, pomimo, iż nie mają ani wiedzy, ani uprawnień, żeby chociażby myśleć o leczeniu.
Żeby myśleć wystarczy sprawny umysł. Żeby leczyć należy mieć odpowiednie umiejętności. Natomiast uprawnienia do leczenia są potrzebne po to tylko, by zająć lekarski etat i ew. zamknąć medyczne forum.
.
Urszulka (140 punktów)
>>Widzę, że dla Ciebie jest to trudne do pojęcia, ale przeczytanie artykułu na internecie nie oznacza, że już masz wiedzę na temat leczenia jakiejś choroby.
>Myli Ci się wiedza z umiejętnościami. By posiąść naukową wiedzę w większości wypadków wystarcza samo czytanie. Wyczerpujący artykuł dostarcza wyczerpującej wiedzy. A niby jak na medycynie uczą, przyklejają może specjalne plastry z wiedzą?

Niestety nie przyklejają Swoją drogą to ciekawy pomysł, wiedza skondensowana w plastrze - oby nie trzeba było ich przyklejać na czoło...

>>A osoby takie jak np pan Kanik uważają, że potrafią to, pomimo, iż nie mają ani wiedzy, ani uprawnień, żeby chociażby myśleć o leczeniu.
>Żeby myśleć wystarczy sprawny umysł. Żeby leczyć należy mieć odpowiednie umiejętności. Natomiast uprawnienia do leczenia są potrzebne po to tylko, by zająć lekarski etat i ew. zamknąć medyczne forum.
>.

A Ty zawsze widzisz wszystko w ciemnych barwach. Mam nadzieję, że spotkasz kogoś, kto Cię pozytywnie zaskoczy i Twoje odczucia w stosunku do lekarzy ( i pielęgniarek ) będą nieco cieplejsze - bo na razie to prawie Arktyka
Zbliża się Nowy Rok i mam nadzieję na zmiany w dobrym kierunku, czego Tobie i sobie życzę. Pozdrawiam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mam nadzieję, że spotkasz kogoś, kto Cię pozytywnie zaskoczy i Twoje odczucia w stosunku do lekarzy ( i pielęgniarek ) będą nieco cieplejsze
Oby nie. Zwalczam swoją czułostkowość, a pielęgnuję krytycyzm jako zdrowe podejście do rzeczywistości.

Dążenie lekarzy - bo i wszystkich ludzi - do uczynienia swojej sytuacji jak najkorzystniejszą jest naturalne. Ale projektując lekarskie uprawnienia należy te dążenia dostrzegać. Brak społecznej równowagi często kończy się katastrofą, co w najczarniejszym scenariuszu oznacza wieszanie na latarniach. U nas na oko nawet widać, że ta równowaga jest już dawno przekroczona.

>Zbliża się Nowy Rok i mam nadzieję na zmiany w dobrym kierunku, czego Tobie i sobie życzę. Pozdrawiam
Jako medyk i niemedyk zdążamy w przeciwnych kierunkach. Pozdrawiam grudniowo.
.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>>A jeśli już jakiś pan Mietek przeczyta artykuł gdzieś na internecie to w ogóle wiedzę ma większą niż prof. dr hab. medycyny, obojętnie jakiej specjalizacji.
>>Może uważniej czyta. W ludziach wiedza bierze się np. z czytania różnych publikacji, np artykułów w internecie. Więc niech wszelkie Mietki czytają jak najwięcej naukowych artykułów, lepiej chyba, żeby Mietki, których jest większość były mądre?
>Widzę, że dla Ciebie jest to trudne do pojęcia, ale przeczytanie artykułu na internecie nie oznacza, że już masz wiedzę na temat leczenia jakiejś choroby. Możesz co najwyżej zyskać ogólne pojęcie, co, jak i dlaczego. Nie będziesz potrafił ani zdiagnozować ani tym bardziej wyleczyć choroby.

Kiedyś jakiś pan Władek, czyli ja był zmuszony do przeczytania wielu różnych artykułów - często zwykłych bredni w internecie, ponieważ nie mógł się dostać do portalu medycznego, gdzie sądził, że znajdzie coś sensownego - z tego samego powodu, dla którego został założony ten wątek.

Zachorowała siostrzenica, mają u siebie komputer ale nie mają dostępu do internetu. Zwróciła się z prośbą do mnie, żebym się zorientował co to jest borelioza, bo taką chorobę u niej podejrzewają lekarze. Gdy zacząłem czytać zauważyłem, że wiele objawów tej choroby było lub nadal jest także i u mnie - od wielu lat, a były problemy z postawieniem diagnozy co mi dolega. O swoich spostrzeżeniach powiedziałem medykowi rodzinnemu, ten skierował do specjalisty ... Wstępne badania wykazały, że jednak jest, ale za długo by pisać jak do tego doszło, w każdym razie skierowano mnie do szpitala, a tam dokładniejsze już badania wykazały, że to neuroborelioza. Zwykły traf, może odrobina szczęścia dopisały, że dokładnie po 14 latach od pierwszych objawów dowiedziałem się na co choruję i zaczęto to konkretnie leczyć. Jako ciekawostkę podam fakt, że wcześniej, raz gdy byłem w szpitalu, to pewien konował powiedział: o Lichacz, ten symulant znowu tu przyszedł.

Czy wszyscy lekarze, z którymi miałem wcześniej kontakt to takie same łapiduchy? Oczywiście, że nie. Teraz wiem nawet, że wielu z nich podejrzewało tę chorobę. Mnie zgubiło wówczas to, że jak przypuszczam, objawy tej choroby nie były dokładnie takie same jak podają księgi medyczne. Pamiętam, że nawet kardiolog pytał się mnie, czy mam opuchliznę stawów, co w tej chorobie jest standardem, że tak to określę - a u mnie tego nie było. Poza tym jak podał już mój przedmówca, gdy zacząłem przypuszczać, że to może być właśnie ta choroba, to zacząłem czytać z takim zainteresowaniem, że nie sądzę aby druga siostrzenica, która studiuje medycynę - rodzona siostra tej pierwszej, robiła to z większą starannością niż ja.

Nawet na myśl mi nigdy nie przyszło, że jeśli sam "postawiłem diagnozę" to i sam będę się leczył. Należę do tych, którzy uważają, że człowiek, który sam siebie leczy to ma durnego lekarza i na dodatek idiotę za pacjenta. I nie sądzę, żebym w tych poglądach był odosobniony. Jednakże mając dostęp do takich portali zrobił bym to chyba jednak o wiele szybciej. I sądzę, że niektórzy panowie Mietkowie by wypisywali mniej bredni o tej chorobie, pewnie także i o innych, ale to są tylko moje przypuszczenia niczym nie poparte.
machejno (761 punktów)
Dla mnie zamkniecie portalu dla określonych potencjalnych czytelników jest prostym zabiegiem marketingowym. Uczynienie towaru niedostępnym ("...to już ostatni egzemplarz...", "taką ofertę mamy tylko dla pana...") lub z ograniczoną dostępnością czyni go bardziej pożądanym. Podnosi jego (nie koniecznie łatwo wyliczalną) wartość.
A dla tych, którzy z racji spełnienia określonych warunków, mogę do zamkniętych materiałów dotrzeć, jest to wspaniały argument do poczucia się uczestnikiem "elity".
Proste i żałosne
Dodam jeszcze, że znacznie ciekawsze informacje dotyczące diagnozowania i ewentualnego leczenia można znaleźć na wielu innych serwisach, no i oczywiście w książkach. Jeśli ktoś jest tego naprawdę ciekaw, niezależnie od ograniczeń dostępu - to co chce znajdzie.
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365