Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadomość i wolność wyboru

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-04-2009 12:37Głąbiński (3538 punktów)Świadomość i wolność wyboru
Ocena 3 na 3
W poście inicjującym wątek pt. "Materializm - co to takiego?" wyłoniła się konieczność podjęcia tego właśnie nowego tematu. Na wstępie należy zwrócić uwagę na trudności, jakie sprawiają te dwa pojęcia samym swym istnieniem.
Świadomość poraża nas tym, że nie potrafimy jej zdefiniować, czy choćby określić, w jakim pozostaje ona stosunku do czynności wykonywanej przez mózg zwanej myśleniem? Czym różni się jedno od drugiego, w którym momencie myśl staje się świadoma? Wiadomo tylko, że proces ten wymaga zaangażowania pamięci.
Co to jest wolność wyboru wątpliwości raczej nie budzi, natomiast powstaje pytanie, czy ona istnieje, czy jest choćby teoretycznie możliwa? Materialiści muszą w tej kwestii pokonać sprzeczność zachodzącą między cechującym materię determinizmem, a deiści odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie jest miejsce na własny wybór, jeżeli Bóg zna przyszłość, a więc jest ona już z góry ustalona? Wyjaśniam zarazem, że odkryta przez fizyków w zjawiskach mikroskopowych nieoznaczoność, nie przeczy determinizmowi, a jedynie rozszerza jego pojmowanie. Przecież ślepe, niezależne od naszej woli prawdopodobieństwo, w kwestii wolności wyboru nie różni się niczym istotnym od mechanicznie pojmowanej konieczności.
W tym momencie muszę dodać, że w obecnym stanie wiedzy usiłowania przezwyciężenia wskazanych trudności uważam za czystą metafizykę, która, aczkolwiek równie jak marzenie "o niebieskich migdałach", słuchanie muzyki itp. jest dla "bycia człowiekiem" niezbędna, to należy ją - podobnie jak inne wskazane przykładowo czynności umysłu - traktować jako zajęcie niezwiązane z wytwarzaniem produktów materialnych i myślowych przeznaczonych na "sprzedaż", na przekazanie innym do wykorzystania czy dalszej obróbki.
Nie oznacza to jednak, by nie było możliwe poczynić pewne mające realną wartość poznawczą spostrzeżenia dotyczące omawianych dwu pojęć.
Po pierwsze: o ile świadomość i wybór są czynnościami wykonywanymi przez umysł, to należy sobie zdawać sprawę z tego, że nie można wykluczyć możliwości dokonywania ich przez przyszłościowy komputer, lub urządzenie działające w oparciu o inne prawa. Na możliwość taką wskazuje choćby fakt, że czynność zwaną pamięcią potrafimy naśladować trzema sposobami zupełnie różnymi, niż czyni to mózg (pamięć mechaniczna, elektroniczna i optyczna - ta ostania dopiero "się robi"). Podobnie nie możemy wykluczyć, że czynności te mogą być wykonywane w oparciu o prawa obowiązujące w jakiś światach równoległych, zupełnie różnych od obowiązujących w naszym, powstałym przez WBUM! kosmosie.
Po drugie: o ile świadomość i wybór uważamy za wyższy poziom czynności układu nerwowego, niedostępny np. dżdżownicy, to nie mamy pewności, czy jest to szczyt możliwości, czy w oparciu o prawa obowiązujące w naszym lub innym świecie nie da się osiągnąć czegoś, wobec czego nasza psychika okaże się równie prymitywna jak "psychika" dżdżownicy w porównaniu z umysłem człowieka.
Przytaczam te dwie - jak sądzę - oczywiste uwagi, gdyż w wielu spotkanych na tym forum postach dostrzegam nadmiar pewności swojej racji wynikający m. in. z braku takiej refleksji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

mancziz (1830 punktów)
Witam

Na początku chciałbym się przywitać ponieważ jestem nowy na tym bardzo ciekawym forum . Jeśli zaś chodzi o ten wątek, to myślę że poruszył Pan naprawdę wyjątkowo ważny temat. Dotknął Pan podstaw filozofii (metafizyka i epistemologia), czyli podstaw ludzkiej wiedzy o świecie w ogóle. Pozwolę sobie napisać w skrócie jak na to obecnie patrzę.

Świadomość jest stanem ludzkiego umysłu, pozwalającym człowiekowi na identyfikację zarówno siebie jak i innych obiektów i zdarzeń w otaczającej go rzeczywistości, na umiejętności dokonania pomiędzy nimi rozróżnienia. Myślenie natomiast jest procesem tworzenia pojęć poprzez abstrakcję oraz konceptualizację w celu przedstawienia jakiejś idei (odbywającym się w stanie świadomości). Powyższe dwie uproszczone, i w zasadzie to chyba takie typowe w filozofii czy nauce definicje uważam za wystarczające do dalszej dyskusji na ten temat. Co Pan o tym sądzi ? Musimy dokonać właśnie konceptualizacji tych pojęć, żeby sensownie się porozumieć w tym temacie .

Co do wolnego wyboru to jest on nie tylko teoretycznie możliwy ale wręcz konieczny. Jest aksjomatyczny. Aby człowiek mógł powiedzieć, że cokolwiek wie musi uznać że ma wolną wolę. Tylko wolna wola pozwala człowiekowi, chcącemu poznać prawdę na dowolny temat, dokonać właściwego wyboru spośród różnych "ścieżek" rozumowania. Wyboru właściwego, czyli prowadzącego do obiektywnej prawdy. Gdybyśmy nie mieli wolnej woli, byli "myślowo zdeterminowani" nie moglibyśmy wiedzieć, czy jesteśmy zdeterminowani poznać akurat prawdę. Czy przypadkowy "taniec memów" akurat do niej nas doprowadził. Żeby wybierać prawidłowy logicznie tok rozumowania i następnie móc powiedzieć "To jest prawda." musimy wybierać go świadomie i w sposób niezdeterminowany (czyli nieprzypadkowy). Także jeśli ktoś chce zaprzeczyć istnieniu wolnej woli i powiedzieć, że prawdziwe jest zdanie "Ludzie nie posiadają wolnej woli." to logicznie rzecz biorąc musi uznać prawdziwość zdania "Ludzie posiadają wolną wolę" gdyż jest ono koniecznym warunkiem tego, aby w ogóle mógł powiedzieć że coś wie na prawdę (w przeciwieństwie do stwierdzenia że nic nie wiadomo na 100% - takie myślenie jawnie przeczy jakiemukolwiek poznaniu rzeczywistości). Stąd aksjomat.

Także żadne naukowe badania nigdy nie zaprzeczą istnieniu wolnej woli, ponieważ każda interpretacja obserwowalnych faktów prowadząca do takich wniosków jest oparta na fałszywych przesłankach filozoficznych. Tak więc nie martwmy się na zapas, ponieważ wolną wolę posiadamy . A najlepszy i w zasadzie jedyny bezpośredni dowód na to dla każdego to introspekcja w połączeniu z logicznym myśleniem.

Powyższe nie przeczy także determinizmowi materii nieświadomej, ponieważ częściowo ze wspomnianych powodów to właśnie ludzka świadomość wprowadza do naszej rzeczywistości element indeterminizmu. I jak na razie jest to jedyny taki znany przypadek. Pozdrawiam.
30-04-2009 07:45 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Także żadne naukowe badania nigdy nie zaprzeczą istnieniu wolnej woli [...]

He, he, chciałbyś! en.wikiped(*)tions_of_Libet.27s_experiments
30-04-2009 21:00 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>He, he, chciałbyś! en.wikiped(*)tions_of_Libet.27s_experiments
>

Wspomniany przez ciebie eksperyment tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia dyskusji o wolnej woli rozumianej jako możliwość świadomego i nieprzypadkowego wyboru konkretnej ścieżki rozumowania. Po pierwsze badani w eksperymencie byli proszeni o całkowicie przypadkowy, a więc już z założenia nieracjonalny wybór momentu poruszenia ręką. Już samo to powoduje, że w kontekście wolnej woli (rozumianej jak napisałem) eksperyment tan traci znaczenie. Po drugie interpretacje zarówno Libeta jak i deterministów nie uwzględniają w ogóle tego, że samo postrzeganie też zajmuje ileś tam czasu (badani obserwowali zegar i wybierali moment podjęcia decyzji) - moment przekazany przez badanego jako ten, kiedy podjął decyzję o ruchu ręką błędnie traktowany jest równolegle jako moment, w którym stał się świadomy podejmowanej decyzji. Czyli w rzeczywistości moment podany przez badanego musiał mieć miejsce trochę później od faktycznego momentu kiedy stał się świadomy podejmowanej decyzji. Brak uwzględnienia tego faktu zdaje się podważać deterministyczną interpretację czasów zanotowanych w eksperymencie.

Wszelki epifenomenalizm itp. należy odrzucić natomiast dlatego, że jest wewnętrznie sprzeczny. Epifenomenalista twierdzi z jednej strony, że po zaobserwowaniu pewnych faktów dokonał logicznej ich analizy dzięki czemu poznał prawdę (posiada wiedzę), z drugiej twierdzi że tak naprawdę procesy myślowe są tylko efektem przypadkowych impulsów przekazywanych pomiędzy neuronami w mózgu. W ten sposób sam sobie zaprzecza, ponieważ jeśli drugie jest prawdą to w żadnym wypadku nie może on powiedzieć, że jego idea jest obiektywnie prawdziwa, że stanowi część wiedzy. On po prostu jest "stworzony" przez czynniki zewnętrzne aby wypowiedzieć swoją ideę. W kontekście wiedzy ludzkiej jego twierdzenia nie maja w ogóle żadnego znaczenia.
02-05-2009 16:19 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> en.wikiped(*)tions_of_Libet.27s_experiments

> Wspomniany przez ciebie eksperyment tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia dyskusji o wolnej woli [...]

Zdefiniujmy najpierw o czym mówimy. Wolna wola jest to możliwość swobodnego wyboru działania, niezależnego od czynników zewnętrznych. Innymi słowy, akt wolnej woli nie może być zdeterminowany czynnikami zewnętrznymi.

Wynika stąd, że istnienie wolnej woli można poddać próbie doświadczalnej: jeżeli znajdziemy czynniki zewnętrzne, które pozwalają przewidzieć wybór działania zanim hipotetyczny akt wolnej woli został dokonany, to hipoteza ta upadnie - przynajmniej w tym przypadku wolna wola okaże się złudzeniem.

> Po pierwsze badani w eksperymencie byli proszeni o całkowicie przypadkowy, a więc już z założenia nieracjonalny wybór momentu poruszenia ręką. [...]

Libet wykonywał eksperymenty w różnych wersjach. Uważam, że najbardziej przekonywująca była wersja, gdzie badany oglądał z rzutnika serię zdjęć o nieistotnej choć interesującej tematyce. Gdy zdjęcie mu się znudziło, miał możliwość naciśnięcia guzika, który zmieniał zdjęcie na następne. Badany jednak nie wiedział, że guzik nie był do niczego podłączony! Zamiast tego elektrody na jego głowie wykrywały zmianę aktywności mózgu i zmieniały zdjęcie. Badany miał nieodparte wrażenie, że rzutnik odgadywał chęć zmiany zdjęcia zanim sam taką decyzję podjął. Podobno takie bezpośrednie obnażenie złudzenia wolnej woli było głęboko deprymujące dla niektórych badanych.
mancziz (1830 punktów)
>Wolna wola jest to możliwość swobodnego wyboru działania, niezależnego od czynników zewnętrznych. Innymi słowy, akt wolnej woli nie może być zdeterminowany czynnikami zewnętrznymi.

Zgoda, przyjmijmy takie definicje.

>Wynika stąd, że istnienie wolnej woli można poddać próbie doświadczalnej: jeżeli znajdziemy czynniki zewnętrzne, które pozwalają przewidzieć wybór działania zanim hipotetyczny akt wolnej woli został dokonany, to hipoteza ta upadnie - przynajmniej w tym przypadku wolna wola okaże się złudzeniem.

Pod warunkiem, że będziemy w stanie jednoznacznie stwierdzić w którym dokładnie momencie akt wolnej woli został dokonany (w odróżnieniu od momentu, który zarejestrowaliśmy jako ten, w którym "zdało" nam się iż podjęliśmy decyzję). Ale chciałbym najpierw przeczytać ten załącznik.

>Libet wykonywał eksperymenty w różnych wersjach. Uważam, że najbardziej przekonywująca była wersja, gdzie badany oglądał z rzutnika serię zdjęć o nieistotnej choć interesującej tematyce. Gdy zdjęcie mu się znudziło, miał możliwość naciśnięcia guzika, który zmieniał zdjęcie na następne. Badany jednak nie wiedział, że guzik nie był do niczego podłączony! Zamiast tego elektrody na jego głowie wykrywały zmianę aktywności mózgu i zmieniały zdjęcie. Badany miał nieodparte wrażenie, że rzutnik odgadywał chęć zmiany zdjęcia zanim sam taką decyzję podjął. Podobno takie bezpośrednie obnażenie złudzenia wolnej woli było głęboko deprymujące dla niektórych badanych.

Dla mnie to wygląda tak: Badany siedzi i ogląda pierwsze zdjęcie, aż mu się znudzi. Zaczyna konceptualizować w swojej głowie chęć naciśnięcia przycisku, tak jak pan instruktor poprosił żeby zrobić kiedy się już znudzi. Zanim zdąży doprowadzić myślenie do końca bach, obrazek się sam zmienia. Nie zdążył nawet zdać sobie sprawy z dokładnego momentu, kiedy podjął decyzję bo go też nie zdążył skonceptualizować. No to jakie inne wrażenie może taki człowiek odnieść to ja nie wiem Ale pozwól, że przeczytam artykuł i spróbuję jakoś konkretniej się odnieść. Pozdrawiam.
03-05-2009 10:57 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> [...] istnienie wolnej woli można poddać próbie doświadczalnej: jeżeli znajdziemy czynniki zewnętrzne, które pozwalają przewidzieć wybór działania zanim hipotetyczny akt wolnej woli został dokonany, to hipoteza ta upadnie - przynajmniej w tym wypadku wolna wola okaże się złudzeniem.

> Pod warunkiem, że będziemy w stanie jednoznacznie stwierdzić w którym dokładnie momencie akt wolnej woli został dokonany (w odróżnieniu od momentu, który zarejestrowaliśmy jako ten, w którym "zdało" nam się iż podjęliśmy decyzję).

Z introspekcji znamy ten moment precyzyjnie (patrz moja wypowiedź poniżej).

> Dla mnie to wygląda tak: Badany siedzi i ogląda pierwsze zdjęcie, aż mu się znudzi. Zaczyna konceptualizować w swojej głowie chęć naciśnięcia przycisku, tak jak pan instruktor poprosił żeby zrobić kiedy się już znudzi. Zanim zdąży doprowadzić myślenie do końca bach, obrazek się sam zmienia. Nie zdążył nawet zdać sobie sprawy z dokładnego momentu, kiedy podjął decyzję bo go też nie zdążył skonceptualizować.

Relacje badanych były inne: patrzę sobie patrzę... no dobrze, wystarczy, trzeba teraz nacisnąć gu... o! nie trzeba! już się samo zmieniło!
mancziz (1830 punktów)
>Z introspekcji znamy ten moment precyzyjnie

Nie uznałbym tego za "precyzyjnie" określony moment. Napisałem o tym w poście poniżej.

>Relacje badanych były inne: patrzę sobie patrzę... no dobrze, wystarczy, trzeba teraz nacisnąć gu... o! nie trzeba! już się samo zmieniło!

Tak jak napisałem w poście poniżej odczucia tego typu są naprawdę bardzo subiektywne. I zaczynają się konceptualizować np. pod wspomnianą tu przez Ciebie postacią niejako siłą rzeczy przed momentem odbieranym jako "ten, kiedy postanowiłem coś zrobić". Innymi słowy wciąż nie widzę, jakie inne wrażenie mógł odnieść badany. Jeśli będziesz chciał jeszcze trochę o tym popisać to proponuję pozostać przy naszej dyskusji trochę niżej a tu skończyć. Jak coś to odpisz na tego posta tam na dole
Głąbiński (3538 punktów)
>Zgoda, przyjmijmy takie definicje.
Ja jednak jako jedyną możliwość uzyskania pewności co do istoty świadomości, co do tego, czy jest ona czymś innym niż myślenie itp. widzę w zbudowania komputera dysponującego ludzką psychiką. No - może odpowiedź na wątpliwości w tej kwestii dało by dokładne poznanie tego, co się dzieje w mózgu?

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
No właśnie w sumie o ile możliwe jest zaprogramowanie logicznego myślenia (w sensie analizowania i wybierania logicznej prawdy) tak nie wyobrażam sobie jak można "emulować" właśnie psychikę, emocje itp. Dla mnie to jakby próba, żeby na poziomie samej tylko abstrakcji (język prog.) w zasadzie stworzyć stan rzeczywisty (świadomość, samoświadomość, psychika itp. komputera) właściwy ludziom tylko i wyłącznie dzięki latom ewolucji i będący nieodłączną cechą ich natury. Coś z niczego. Takie próby widzę bardziej jako próby nie stworzenia świadomego kompa ale raczej abstrakcyjnego opisania czym jest świadomość czy psychika przy użyciu narzędzia (komp+język). Ale może się mylę, niektórzy mówią że np. dopiero komputery kwantowe nam na to pozwolą więc jeśli do tego poznamy lepiej tak jak piszesz nasz mózg i umysł to może uda się ta sztuczka .
Głąbiński (3538 punktów)
>... Ale może się mylę, ...
Uważam, że skrupuły w tym względzie są niepotrzebne. Przecież te rozważania tak dalece wybiegają poza zakres zbadany naukowo, że są czystą metafizyką, która nie zna rygorów i ograniczeń.


Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
Tak przy okazji znalazłem ciekawą wzmiankę na Wikipedii:
en.wikipedia.org/wiki/Embodied_cognition

Chodzi generalnie o zbudowanie świadomego komputera (a w zasadzie robota) nie tylko poprzez sam opis przy użyciu języka programowania ale też wzięcie pod uwagę postrzegania zmysłowego itp. Tak jak to odbywa się mniej więcej u ludzi. Cała sprawa wygląda naprawdę ciekawie i obiecująco
01-05-2009 01:54 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
Zaciekawiło mnie co się konkretniej działo po tym eksperymencie w neurologii i dokopałem się do pewnego krótkiego wpisu w Journal of Consciousness Studies www.quantum-mind.co.uk/freewill-3-c69.html.
Konkretnie chodzi mi o interpretację Jing Zhu, a jeszcze konkretniej o eksperyment Kellera i Heckhausena. Wychodziłoby na to, że nawet jeśli poszerzymy kontekst wolnej woli tak aby oznaczała ona po prostu intencjonalne działanie to wciąż nie można tych eksperymentów zinterpretować jakoby zaprzeczały jej istnieniu. Podane są nawet konkretne miejsca w mózgu być może odpowiedzialne za świadome (supplementary motor cortex) i nieświadome (lateral motor cortex) działanie. Czy mógłby ktoś napisać jakby to było po polsku ?
02-05-2009 17:35 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Zaciekawiło mnie co się konkretniej działo po tym eksperymencie w neurologii i dokopałem się do pewnego krótkiego wpisu w Journal of Consciousness Studies www.quantum-mind.co.uk/freewill-3-c69.html.
> Konkretnie chodzi mi o interpretację Jing Zhu, a jeszcze konkretniej o eksperyment Kellera i Heckhausena. Wychodziłoby na to, że nawet jeśli poszerzymy kontekst wolnej woli tak aby oznaczała ona po prostu intencjonalne działanie to wciąż nie można tych eksperymentów zinterpretować jakoby zaprzeczały jej istnieniu.

Niewątpliwie filozofom o dualistycznych poglądach wnioski Libeta [Załącznik] są trudne do zaakceptowania i starają znaleźć furtki do wpuszczenia wolnej woli. Nie przeczę, że jak się uprzeć to takie furtki można znaleźć, ale ich poszukiwanie bardziej mi wygląda na heroiczną obronę głęboko zakorzenionych przekonań niż na chłodne poszukiwanie prawdy.

Pomijając już to, że każdy kto próbował się odchudzać może poświadczyć, że wolna wola jest złudzeniem.
02-05-2009 20:29 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Niewątpliwie filozofom o dualistycznych poglądach wnioski Libeta [Załącznik] są trudne do zaakceptowania i starają znaleźć furtki do wpuszczenia wolnej woli. Nie przeczę, że jak się uprzeć to takie furtki można znaleźć, ale ich poszukiwanie bardziej mi wygląda na heroiczną obronę głęboko zakorzenionych przekonań niż na chłodne poszukiwanie prawdy.

Dzięki za artykuł. Z chęcią go przeczytam żeby dokładniej zrozumieć jaką ścieżkę rozumowania (świadomie i w sposób niezdeterminowany jeśli ma to być prawdą ) wybrał Libet interpretując eksperymenty w ten a nie inny sposób. Ale we wszystkich tych eksperymentach widzę mały problem (poza oczywistym błędem metodologicznym już u podstaw). Skupiają się one głównie na "momencie bezpośredniej kontroli" świadomości nad ruchem ciała. Nie odnoszą się całkowicie np. do samego procesu myślenia (wyboru ścieżki rozumowania z iluś tam dostępnych co dopiero skutkuje takim a nie innym działaniem). Czy któryś z tych eksperymentów przewidział badanie ochotników w momencie przekazywania im instrukcji co do tego, jak mają się zachowywać ? Wydaje mi się, że wtedy też możemy świadomie wybrać to co będzie się mniej więcej działo przez następne ileś tam minut. Albo inaczej, "zaprogramować" się tak aby podążać za instrukcjami. Czy ktoś badał ten moment dokładnie ?
A tak naprawdę myślę, że najlepszy eksperyment, choć trudny do przeprowadzenia, to taki gdzie podczas machania tą ręką koleś nagle zrywa się, kopie krzesło i krzyczy "K... siedzę tu i siedzę i macham ręką jak ta małpa za jakąś marną jałmużnę ! W d... to mam, idę na piwo !" po czym by wyszedł. Encefalografy i reszta zaczęłyby szaleć, ileż to danych do interpretacji . A i filozoficznie byłoby co ugryźć

>Pomijając już to, że każdy kto próbował się odchudzać może poświadczyć, że wolna wola jest złudzeniem.

Hehe stanowczo temu przeczę. Podczas studiów przybyło mi ok. 15 kilo zbędnego ciała tam i siam i w końcu wziąłem jakąś książkę i konsekwentnie zadziałałem. Szybko wróciłem do wagowej normy i na szczęście mi tak zostało
03-05-2009 10:33 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> [...] wnioski Libeta [Załącznik]

> [...] we wszystkich tych eksperymentach widzę mały problem (poza oczywistym błędem metodologicznym już u podstaw). Skupiają się one głównie na "momencie bezpośredniej kontroli" świadomości nad ruchem ciała. Nie odnoszą się całkowicie np. do samego procesu myślenia (wyboru ścieżki rozumowania z iluś tam dostępnych co dopiero skutkuje takim a nie innym działaniem).

Nie widzę potrzeby rozważania całego procesu myślenia. Subiektywnie, akt wolnej woli jest zazwyczaj dobrze określony w czasie - na przykład "postanowiłem nacisnąć na hamulec bo światło zmieniło się na żółte", albo "postanowiłem jechać dalej bo nie chciałem ostro hamować". Libet przeprowadził pomocnicze testy badające czasowy rozrzut subiektywnego odczucia takich aktów. Okazało się, że jest on bardzo mały, zaledwie 20 ms (podane na dole strony 49 załączonego powyżej artykułu).

> A tak naprawdę myślę, że najlepszy eksperyment, choć trudny do przeprowadzenia, to taki gdzie podczas machania tą ręką koleś nagle zrywa się, kopie krzesło i krzyczy [...]

Oczywiście, większość czynników zewnętrznych mogących determinować akty wolnej woli jest trudnych do kontrolowania. Niemniej zauważ, że subiektywnie decyzja naciśnięcia guzika jest bardzo podobna do decyzji kopnięcia krzesła. Tak więc doświadczenia Libeta przeprowadzone w bardzo szczególnych warunkach mówią nam o aktach wolnej woli w ogólności.

>> Pomijając już to, że każdy kto próbował się odchudzać może poświadczyć, że wolna wola jest złudzeniem.

> Hehe stanowczo temu przeczę. Podczas studiów przybyło mi ok. 15 kilo zbędnego ciała tam i siam i w końcu wziąłem jakąś książkę i konsekwentnie zadziałałem. Szybko wróciłem do wagowej normy i na szczęście mi tak zostało

Moje szczere gratulacje! Zapewne książka ta wywarła na Tobie takie wrażenie, że nie miałeś wyboru tylko schudnąć.
mancziz (1830 punktów)
Witam, przebrnąłem w końcu przez ten artykuł . Wciąż mam parę problemów z interpretacją Libeta. W eksperymencie mamy takie czasy:
(-0,55) sek = "RP" czyli pewna elektryczna zmiana w mózgu (potencjał gotowości),
(-0,20) sek ---> "W" czyli moment podjęcia decyzji o uniesieniu nadgarstka,
(0) sek ---> początek ruchu ręką.

Teraz Libet interpretuje to tak : "Inicjacja prawdziwie dobrowolnego działania wydaje się zaczynać w mózgu nieświadomie, jakiś czas przed tym, kiedy osoba świadomie wiedziała, że chce działać."

A dlaczego by nie potraktować RP jako momentu kiedy badani zaczęli podejmować decyzję o ruchu ? Kiedy świadomie (byli już nastawieni na to, że na pewno machną ręką tyko nie wiedzieli kiedy) zaczęli konceptualizować chęć wyboru konkretnego momentu na "machnięcie". Te machnięcia były spontaniczne w zupełnie innym sensie niż reakcja np. na ukłucie. Badany musiał się skupiać na różnych rzeczach - obserwacja zegara, wybór momentu ruchu ręką, wybór kierunku ruchu ręki, zanotowanie momentu podjęcia decyzji. Musiał to wszystko sobie sensownie integrować itp. Zrobiono próbę, gdzie leżącym bez ruchu i chęci działania badanym puszczano prądy i kazano raportować czas zdania sobie sprawy z tych momentów. Margines błędu był malutki i uznano, że metoda z zegarem nadaje się na dokładne określenie momentu zdania sobie sprawy z chęci do działania. Ale przecież w przypadku eksperymentu dochodziły właśnie wybory typu np. - kiedy machnąć albo w którą stronę machnąć (wybór powiedzmy "podświadomy" ale dla umysłu trudny). Wspomniane w innym miejscu w artykule, który cytowałem badania pokazują, że w procesie wykonywania akcji wybór kierunku ruchu jest najtrudniejszy. Jak mamy ruszać ręką spontanicznie to wtedy jest w zasadzie nieskończenie wiele dróg do osiągnięcia celu. Umysł badanego przez cały czas odbiera i analizuje docierające przez zmysły informacje, tworzy koncepcje itp. i odbywa się to inaczej niż podczas testu z pobudzaniem. Jeśli leżymy spokojnie i patrzymy na zegar i tylko czekamy na prąd to nie mamy w planach ruchu. Jak machamy ręką musimy dodatkowo "antycypować" to machnięcie, włączają się dodatkowe funkcje mózgu bo jesteśmy nastawieni na działanie właśnie. Nie sądzę, żeby tak po prostu można porównać moment "poczucia prądu" z momentem konceptualnie dużo bardziej skomplikowanym "zdania sobie sprawy z zaistnienia chęci do działania". Myślę, że w rzeczywistości margines błędu może być większy.
Albo weźmy pojęcie veta. W innym eksperymencie badani mieli ruszać rękoma w określonych momentach czasu, czasem wykonując takie veto (czyli badany planował sobie konkretny, z góry określony moment na ruch i w ostatniej chwili się powstrzymywał). Nie było ruchu ale zanotowano wyraźny RP. Libet stwierdza, że widać tu, iż badany rzeczywiście przygotowuje się do działania (tu akurat wyróżnienie Libeta), chociaż ostatecznie go nie wykonuje. Dlaczego nie uznać, że to właśnie podczas takiego RP zaczyna się faktyczne świadome podejmowanie decyzji o ostatecznym działaniu ? Początek RP to takie "prawie na pewno machnę ręką teraz", potem może być "no to macham i notuję czas" (i popełniam większy niż 0,05 sek. błąd ) lub "albo nie, nie machnę". No bo co to znaczy, jak badany w głównym eksperymencie mówi że poczuł potrzebę ruchu teraz ale ostatecznie wybrał inny moment (veto)? Patrzy sobie koleś na tarczę jak kropka zasuwa koło napisanych liczb. Myśli sobie "dobra, niech będzie 25" (mamy RP) ale w ostatniej chwili "albo nie, inny moment (czyli liczbę) wybiorę". Potem znowu "dobra, niech będzie 55" (mamy RP) i ostatecznie wybiera na moment ruchu ręką 55 no i jak kropka jest na 55 to rusza ręką i notuje to jako czas powstania chęci do działania. No ja myślę że decyzję o wyborze konkretnej liczby zaczął podejmować zdecydowanie przed zaznaczonym momentem "W" . Musiał to wszystko sobie zintegrować i świadomy proces zaczął się przed "W". Podał liczbę 55 bo np. 0,4 czy 0,5 sek wcześniej (tu w zasadzie jakaś tam średnia) zaczął się proces brania na serio pod uwagę wyboru akurat tej liczby. Może przy tak szybko zasuwającej kropce tyle czasu średnio zajmuje wybór konkretnego momentu czyli konkretnej liczby, oraz cały następujący proces aż do momentu ostatecznego czyli rzekomego veta lub zaznaczenia "W". Wszystko zdaje się w zasadzie rozbijać o ten właśnie strasznie subiektywny moment. I naprawdę myślę, że test potwierdzający margines błędu takiej metody ma się w zasadzie nijak do samego eksperymentu. I te dodatkowe badania nad "vetem" to potwierdzają. Ale jak ktoś, tak jak Libet, w jakimś momencie z góry narzuci sobie (celowo czy nie) kontekst determnistyczny to potem już musi jechać po tej bandzie do końca i powstają różne veta, moralne implikacje itp. W gorącej wodzie ten Libet kąpany

>Nie widzę potrzeby rozważania całego procesu myślenia. Subiektywnie, akt wolnej woli jest zazwyczaj dobrze określony w czasie - na przykład "postanowiłem nacisnąć na hamulec bo światło zmieniło się na żółte", albo "postanowiłem jechać dalej bo nie chciałem ostro hamować".

Z punktu widzenia bezpośredniego działania umysłu na ciało czy "ostatecznej decyzji o sposobie działania" pozornie wydaje się to nie mieć znaczenia. Ale zauważ, że tak naprawdę w kontekście tego eksperymentu pewne decyzje zapadły już wcześniej. Badany wpierw podjął decyzję żeby wziąć udział w badaniu, potem podjął decyzję o podążaniu za instrukcjami (nastawił się na machanie ręką), ostatecznie podejmował jedynie decyzje o wyborze konkretnego momentu. Cały proces decyzyjny siłą rzeczy zredukował się do "podnieść czy nie podnieść". W sumie do takiej "zachcianki" - machnę kiedy będę chciał. I nic ponadto. Uważam, że ograniczenie kontekstu, które proponujesz nie pozwoli na zrozumienie istoty tego, czym w rzeczywistości jest wolna wola. Redukujesz w ten sposób wolny wybór do zwykłego "widzimsię". Dlatego osobiście nie zgadzam się na tak wąski kontekst pojęcia "wolna wola".
05-05-2009 10:06 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>... Cały proces decyzyjny siłą rzeczy zredukował się do "podnieść czy nie podnieść". W sumie do takiej "zachcianki" - machnę kiedy będę chciał. I nic ponadto. Uważam, że ograniczenie kontekstu, które proponujesz nie pozwoli na zrozumienie istoty tego, czym w rzeczywistości jest wolna wola. Redukujesz w ten sposób wolny wybór do zwykłego "widzimsię". Dlatego osobiście nie zgadzam się na tak wąski kontekst pojęcia "wolna wola".
Równieżnie - choć z innych względów - sądzę, że opisany sposób badania powstawania decyzji nie doprowadzi do czegoś, co można nazswać poznaniem zjawiska. Przypuszczalnie konieczne jest zebranie więcej wiadomości o procesach chemicznych, elektrycznych, kwantowych i może jeszcze innych, decydujących o wydarzeniu psychicznym. A uwzględniając to, że najprostsza czynność wykonywana przez mózg powstaje we współdziałaniu tysięcy neuronów, z których każdy jest czymś w rodzaju niezależnego elektro-chemio-kwantowego minikomputera, widoków na rychłe powodzenie w tej sprawie nie ma.


Stach M. G.
06-05-2009 17:35 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Teraz Libet interpretuje to tak : "Inicjacja prawdziwie dobrowolnego działania wydaje się zaczynać w mózgu nieświadomie, jakiś czas przed tym, kiedy osoba świadomie wiedziała, że chce działać."

> A dlaczego by nie potraktować RP jako momentu kiedy badani zaczęli podejmować decyzję o ruchu?

Dlatego bo subiektywne wrażenie wolnej woli jest inne: możemy dokonać wolnego wyboru w ułamku sekundy. No chyba, że przeczysz temu:

>> Nie widzę potrzeby rozważania całego procesu myślenia. Subiektywnie, akt wolnej woli jest zazwyczaj dobrze określony w czasie - na przykład "postanowiłem nacisnąć na hamulec bo światło zmieniło się na żółte", albo "postanowiłem jechać dalej bo nie chciałem ostro hamować".

Czy naprawdę twierdzisz, że jak światło nagle Ci się zmieni, to nie masz żadnego wyboru?
Głąbiński (3538 punktów)
>Czy naprawdę twierdzisz, że jak światło nagle Ci się zmieni, to nie masz żadnego wyboru?
Ależ ta odpowiedź wyraźnie wynika z nieporozumienia!


Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>> A dlaczego by nie potraktować RP jako momentu kiedy badani zaczęli podejmować decyzję o ruchu?
>Dlatego bo subiektywne wrażenie wolnej woli jest inne: możemy dokonać wolnego wyboru w ułamku sekundy.

Nie widzę powodu, żeby z góry arbitralnie uznać, że moment podjęcia decyzji nie mógł zacząć się powiedzmy 0,35 sek przed zaznaczonym "W". Dla mnie jak najbardziej jest to ułamek sekundy. Wątpię, żeby ludzka myśl (w znaczeniu "koncepcja") nieważne jak skomplikowana miała zawsze tą samą "prędkość" (w zależności właśnie od stopnia skomplikowania procesu myślenia RP pojawiało się w różnych eksperymentach w granicach od bodajże 1 do 0,5 sek przed ruchem ciała). Proces obserwacji zegara, który opisałem myślę dobrze obrazuje jak inaczej można by eksperyment zinterpretować. Libet na siłę narzuca tu kontekst deterministyczny, zupełnie arbitralnie oddzielając wskazane "W" od "RP".

>No chyba, że przeczysz temu:
>>> Nie widzę potrzeby rozważania całego procesu myślenia. Subiektywnie, akt wolnej woli jest zazwyczaj dobrze określony w czasie - na przykład "postanowiłem nacisnąć na hamulec bo światło zmieniło się na żółte", albo "postanowiłem jechać dalej bo nie chciałem ostro hamować".

Uważam, że to "dobre określenie w czasie" jak najbardziej może mieć rozrzut powiedzmy własnie 0,3 sek z powodu tego, jak działa ludzki umysł (jak myślimy konceptualnie).

>Czy naprawdę twierdzisz, że jak światło nagle Ci się zmieni, to nie masz żadnego wyboru?

Wybór jako taki jest zawsze, dopóki fakt się nie dokona (już nacisnąłem na hamulec). Wszystko natomiast zależy od kontekstu (sytuacji). Jeśli np. jadę nastawiony na absolutne przestrzeganie przepisów (wiozę akurat moją małą córkę) to sam siebie zdeterminowałem już wcześniej do tego, aby w tym konkretnym momencie zacząć hamować. Jeśli się gdzieś bardzo bardzo sam spieszę i w momencie zapalenia światła zaczynam rozważać sytuację na drodze (czy w ogóle coś jedzie itp.), czy się zatrzymać czy nie, to jet to sytuacja inna, bo sam siebie zdeterminowałem do tego aby decyzję podjąć w ułamku sek. po ostatecznym "zintegrowaniu" w myślach całej sytuacji na drodze. Ta integracja najprawdopodobniej odbywa się właśnie podczas RP, siłą rzeczy jakiś czas przed subiektywnym "W". Innymi słowy na jakiej podstawie Libet uznał procesy w trakcie RP za nieświadome ? Skoro współczesna nauka nie rozumie jak dokładnie się taka integracja pojęć odbywa to jakim cudem można obiektywnie stwierdzić: "Metoda pomiaru subiektywnego W posiada błąd w granicach 0,05 sek.". Na jakiej podstawie, przy takim braku danych naukowych, można obiektywizować "W" żeby wynosiło 0,35(+-0,05) sek. w stosunku do RP? Osobiście nie widzę żadnych podstaw dla odrzucenia, jak to ująłeś, każdej interpretacji z "furtką" dla wolnej woli. Prędzej interpretację Libeta uznałbym za wymuszony determinizm. Tak przy okazji istnienie wolnej woli nie wymaga żadnego dualizmu. Wolna wola, świadomość, myślenie konceptualne - to są wszystko cechy człowieka jako rzeczywistego bytu. To, że nie do końca to rozumiemy nie daje nam prawa do zakładania, że ludzka myśl musi w ogóle nie przystawać do naszej namacalnej rzeczywistości.
07-05-2009 09:32 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> Czy naprawdę twierdzisz, że jak światło nagle Ci się zmieni, to nie masz żadnego wyboru?

> Wybór jako taki jest zawsze, dopóki fakt się nie dokona (już nacisnąłem na hamulec).

Nieprawda. Doświadczenia Libeta wykazały, że co najmniej na pół sekundy przed wykonaniem czynności nie masz żadnego wyboru; przez te pół sekundy rządzi Tobą przeznaczenie.

> [...] na jakiej podstawie Libet uznał procesy w trakcie RP za nieświadome?

Na bardzo prostej podstawie: z introspekcji osób badanych. Zauważ, że nie ma innej możliwości badania wolnej woli niż przez introspekcję, bo wolna wola jest wrażeniem czysto subiektywnym nie mającym odpowiednika w świecie zewnętrznym. Wszelkie instrumentalne poszukiwania wolnej woli typu neurochirurgia, mikroskopy elektronowe, tomografia, itp. spełzły na niczym.

> [...] jakim cudem można obiektywnie stwierdzić: "Metoda pomiaru subiektywnego W posiada błąd w granicach 0,05 sek.". Na jakiej podstawie, przy takim braku danych naukowych, można obiektywizować "W" żeby wynosiło 0,35(+-0,05) sek. w stosunku do RP?

Dane naukowe są i metoda ich zbierania jest jednym z filarów psychologii doświadczalnej. Obiektywizacja subiektywnych wrażeń w doświadczeniu Libeta opiera się na fakcie, że dokonanie się rozpatrywanego faktu (np. zmiana zdjęcia) jest dokładnie określona zarówno subiektywnie jak i obiektywnie. Wobec tego, odnosząc do tego faktu zarówno obiektywnie mierzone parametry (potencjał gotowości RP) jak i subiektywne wrażenia (akt wolnej woli) można dokładnie wyznaczyć ich relację czasową.

> Osobiście nie widzę żadnych podstaw dla odrzucenia, jak to ująłeś, każdej interpretacji z "furtką" dla wolnej woli.

Na pół sekundy przed wykonaniem czynności furtka dla wolnej woli jest już zamknięta. Jeżeli tak, to można się cofnąć o te pół sekundy i zapytać czy sytuacja ta była wtedy odmienna. I można cofnąć się o następne pół sekundy, i następne... Czy kiedykolwiek furtka dla wolnej woli otwiera się?
07-05-2009 20:14 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Na bardzo prostej podstawie: z introspekcji osób badanych. Zauważ, że nie ma innej możliwości badania wolnej woli niż przez introspekcję, bo wolna wola jest wrażeniem czysto subiektywnym nie mającym odpowiednika w świecie zewnętrznym. Wszelkie instrumentalne poszukiwania wolnej woli typu neurochirurgia, mikroskopy elektronowe, tomografia, itp. spełzły na niczym.

To w sumie oczywiste, przecież nie wejdziemy komuś do głowy i nie zauważymy np. "Hej chwila, dlaczego zaznaczyłeś moment W=55 skoro już trochę wcześniej wyobrażałeś sobie właśnie ten moment?". Zauważ, że właśnie tak działa nasz umysł. Zanim coś zrobimy świadomie, w zasadzie zawsze wyobrażamy to sobie najpierw w myślach. W tym eksperymencie decyzja już z założenia odbywała się w ostatniej chwili. Kiedy moment działania badani planowali sobie nie tak na chybcika, to RP występowało wcześniej. Dlatego RP w tym pierwszym przypadku (np. wyobrażenie sobie swojej decyzji co do uniesienia ręki) występował "bliżej" W. I właśnie dlatego, że wiemy takie rzeczy jak W wyłącznie z introspekcji wynika, że nigdy sami nie określimy dokładnie obiektywnego W. Wyobraź sobie jak działa nasz umysł w chwili przed wyborem jakiegoś W. Skupiamy się na co najmniej kilku rzeczach "na raz" - na tarczy zegara, na wyborze liczby, na świadomości momentu, który jest tym kiedy podjęliśmy decyzję itp. Podczas testu z pobudzaniem dwa ostatnie procesy myślowe nie zachodziły (nie było przede wszystkim woli do działania). Z punktu widzenia wolnej woli różnica jest fundamentalna. Test ma się zupełnie nijak do eksperymentu. Nie może być użyty jako taki "obiektywizator". A ponieważ możemy się oprzeć właśnie tylko i wyłącznie na introspekcji z powodu samej natury tego, czym jest wolna wola (lub żeby nie było jej ew. iluzja) to obiektywnie W nie wyliczymy. Wspomniane procesy myślowe podczas eksperymentu nie odbyły się równolegle w czasie bliskim 0. Zostały poukładane bo tak właśnie przebiega myślenie pojęciowe. Ty natomiast wskazujesz na ten moment 0, nie zwracając w ogóle uwagi na początek procesu podejmowania decyzji. Z góry redukujesz decyzję do odruchu. Żeby poznać obiektywne W to byśmy musieli zdać sobie sprawę z chwili kiedy zdaliśmy sobie sprawę z decyzji. Potem byśmy musieli zdać sobie sprawę z chwili, kiedy zdaliśmy sobie sprawę z tego co w poprzednim zdaniu . To błędne koło, przez introspekcję nie poznamy W. Poznamy średnią odczuć a nie początek momentu, kiedy zaczęliśmy podejmować decyzję jako moment obiektywnie określony w czasie. Tak na dobrą sprawę, to jeśli uwzględnić to jak przebiega nasze myślenie (co nauka o tym nam obecnie mówi) to eksperymenty Libeta są pośrednim dowodem na to, że mamy wolną wolę
Dlatego nie rozumiem, na jakiej podstawie Libet czy ktokolwiek inny odrzuca tego typu interpretacje. Wygląda to bardziej tak - "Mój eksperyment pokazuje to i to ponieważ to pokazuje". Żeby było zabawniej, to nawet współcześni uznawani determiniści (np. Dennett) odrzucają całkowicie interpretację Libeta (i nie chodzi tu tylko o veto) jako nie uwzględniającą właśnie tego, jak przebiega nasze myślenie.

>Dane naukowe są i metoda ich zbierania jest jednym z filarów psychologii doświadczalnej. Obiektywizacja subiektywnych wrażeń w doświadczeniu Libeta opiera się na fakcie, że dokonanie się rozpatrywanego faktu (np. zmiana zdjęcia) jest dokładnie określona zarówno subiektywnie jak i obiektywnie.

Obiektywnie czyli rozumiem, że jakieś urządzenie zarejestrowało dokładny moment powstania RP co było równoznaczne z automatycznym przełączeniem zdjęcia. Co natomiast masz na myśli, że dokonanie się faktu (zmiana zdjęcia) jest dokładnie określone subiektywnie ?

>Wobec tego, odnosząc do tego faktu zarówno obiektywnie mierzone parametry (potencjał gotowości RP) jak i subiektywne wrażenia (akt wolnej woli) można dokładnie wyznaczyć ich relację czasową.

Z powodów podanych powyżej właśnie nie wolno nam tego robić w ten sposób, co Libet.

>Na pół sekundy przed wykonaniem czynności furtka dla wolnej woli jest już zamknięta. Jeżeli tak, to można się cofnąć o te pół sekundy i zapytać czy sytuacja ta była wtedy odmienna. I można cofnąć się o następne pół sekundy, i następne... Czy kiedykolwiek furtka dla wolnej woli otwiera się?

Jest zdecydowanie za mało danych naukowych dotyczących tego, jak działa nasz mózg aby odpowiadać na pytanie jak dokładnie działa wolna wola. Nauka jeszcze nawet nie ustaliła jak interpretować zjawiska na poziomie kwantowym, a co dopiero mówić co na tym poziomie może się w naszych mózgach dziać. Natomiast dopóki naukowcy nie zrozumieją, że każda interpretacja naszej rzeczywistości, która przy dochodzeniu do jej sedna redukuje się do absurdu, powinna zostać już z góry odrzucona. Inaczej dają wyraz temu, że nie wiedzą nawet dlaczego to co mówią w ogóle można by nazwać prawdą.
mancziz (1830 punktów)
>Moje szczere gratulacje! Zapewne książka ta wywarła na Tobie takie wrażenie, że nie miałeś wyboru tylko schudnąć.

Ale ja już wcześniej w sposób niezdeterminowany postanowiłem, że książkę przeczytam i się zastosuję do instrukcji
06-05-2009 11:12 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>Niewątpliwie filozofom o dualistycznych poglądach wnioski Libeta są trudne do zaakceptowania i starają znaleźć furtki do wpuszczenia wolnej woli.
Widoczne w tym zdaniu przekonanie o tym, że wolność decyzji prowadzi nieuchronnie do kartezjańskiego dualizmu, do uznania, że oprócz materii istnieje w naszym świecie "coś" co potrafi "mieć wolną wolę", jest przesadą. Przypomnę, że nieco ponad 100 lat temu uważano, że chemicznych tzw. związków organicznych nie da się wytworzyć bez pomocy czynnika "niematerialnego", co okazało się nieporozumieniem. Dłużej przejawu dualizmu dopatrywano się w myśleniu, które - głównie w wyniku rozwoju neurochirurgii - okazało się po prostu czynnością wysoko zorganizowanej materii. Nie ma żadnych danych przeczących temu, że podobnie jest w przypadku świadomości i wolności wyboru. Trudno to sobie wyobrazić, ale, być może, uczeni kiedyś wykażą, że są one podobnie zależne od poznawalnych praw natury, tyle, że usytuowane na jeszcze wyższym niż myśl poziomie organizacji materii.

Stach M. G.
06-05-2009 18:01 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> Niewątpliwie filozofom o dualistycznych poglądach wnioski Libeta są trudne do zaakceptowania i starają znaleźć furtki do wpuszczenia wolnej woli.

> Widoczne w tym zdaniu przekonanie o tym, że wolność decyzji prowadzi nieuchronnie do kartezjańskiego dualizmu, do uznania, że oprócz materii istnieje w naszym świecie "coś" co potrafi "mieć wolną wolę", jest przesadą.

Nie ma w tym zdaniu takiego przekonania. To zdanie stawia sprawę na odwrót: kartezjański dualizm prowadzi do żądania wolności decyzji.

> Przypomnę, że nieco ponad 100 lat temu uważano, że chemicznych tzw. związków organicznych nie da się wytworzyć bez pomocy czynnika "niematerialnego", co okazało się nieporozumieniem. Dłużej przejawu dualizmu dopatrywano się w myśleniu, które - głównie w wyniku rozwoju neurochirurgii - okazało się po prostu czynnością wysoko zorganizowanej materii. Nie ma żadnych danych przeczących temu, że podobnie jest w przypadku świadomości i wolności wyboru. Trudno to sobie wyobrazić, ale, być może, uczeni kiedyś wykażą, że są one podobnie zależne od poznawalnych praw natury, tyle, że usytuowane na jeszcze wyższym niż myśl poziomie organizacji materii.

Moim zdaniem to "kiedyś" jest nie na miejscu. Moim zdaniem już to wykazali. Znakomita większość tych prac jest w literaturze anglojęzycznej . Prace Włodzisława Ducha są w Polsce godnym uwagi wyjątkiem.
Głąbiński (3538 punktów)
>Nie ma w tym zdaniu takiego przekonania. To zdanie stawia sprawę na odwrót: kartezjański dualizm prowadzi do żądania wolności decyzji.
Rzeczywiście, chyba źle odczytałem.

Stach M. G.
jad11 (18783 punktów)
>Witam
>Na początku chciałbym się przywitać ponieważ jestem nowy na tym bardzo ciekawym forum .

(Cześć.
Plusik na dobry początek. )


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Głąbiński (3538 punktów)
>... takie ... definicje uważam za wystarczające do dalszej dyskusji na ten temat. Co Pan o tym sądzi?
Sęk w tym, że o ile jestem przekonany, że wyodrębnienie świadomości spośród innych czynności mózgu jest uzasadnione, to podać jej definicji nie potrafię. Ba, nawet - o czym już wspominałem - nie widzę możliwości podania przekonującego objaśnienia, czym różni się ona od myślenia analitycznego (analizowanie łańcucha przyczyn i skutków), czy poznawczego (rozpoznawanie i określanie bodźców - to już prawie ś.), w którym momencie to myślenie staje się świadomością?
>Co do wolnego wyboru to jest on ... teoretycznie możliwy ...
Właśnie co do tego mam wątpliwości. O ile bowiem można sobie wyobrazić komputer wykonujący myślenie i dokonujący wyboru, to jak doprowadzić np. do tego, by ten wybór nie był zależny od kryteriów zaprogramowanych lub wylosowanych, by był świadomy? Jedyna na to odpowiedź jest, że może kiedyś stanie się to możliwe - ale tego nie da się nazwać teorią. Tak więc dopuszczenie przekształcenia się myślenia w świadomość nie wynika z teorii, lecz ze swego rodzaju ekstrapolowania dotychczasowych osiągnięć neurologii. Nie można przy tym wykluczyć tego, że po prostu w miarę zwiększania się ilości elementów pamięci i wyboru, oraz ilości i stopnia złożoności połączeń między nimi nagle, ku zdumieniu konstruktorów okaże się, że komputer stał się osobą. A dalsze twoje (dajmy sobie pokój z panem i in. tytulaturą) dowodzenia przypominają mi wątpliwej jakości dowód istnienia Boga św. Anzelma z Cantenbury.

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>Sęk w tym, że o ile jestem przekonany, że wyodrębnienie świadomości spośród innych czynności mózgu jest uzasadnione, to podać jej definicji nie potrafię. Ba, nawet - o czym już wspominałem - nie widzę możliwości podania przekonującego objaśnienia, czym różni się ona od myślenia analitycznego (analizowanie łańcucha przyczyn i skutków), czy poznawczego (rozpoznawanie i określanie bodźców - to już prawie ś.), w którym momencie to myślenie staje się świadomością?<

Masz rację, powinniśmy ustalić konkretny związek pomiędzy świadomością a myśleniem. Ja, tak jak napisałem, uważam iż myślenie jest procesem (czynnością) zachodzącą w stanie świadomości. Jedno nie jest drugim. Aby mogło zachodzić myślenie musimy być wpierw świadomi. Nie zgadzam się też ze zwrotem "myślenie poznawcze" rozumianym jako rozpoznawanie i określanie bodźców. To nie jest myślenie tylko postrzeganie. Tak więc myślenie siłą rzeczy musi być świadome. Stan świadomości jest wstępnym warunkiem koniecznym dla późniejszego procesu myślenia.

>Właśnie co do tego mam wątpliwości. O ile bowiem można sobie wyobrazić komputer wykonujący myślenie i dokonujący wyboru, to jak doprowadzić np. do tego, by ten wybór nie był zależny od kryteriów zaprogramowanych lub wylosowanych, by był świadomy?

Uważam, że raczej nie jest możliwe zaprogramowanie świadomości w zwykłym komputerze. Świadomość to stan umysłu wynikający z takiego a nie innego uporządkowania poszczególnych atomów tworzących ludzki mózg. Posiadanie świadomości jest, czysto filozoficznie patrząc, właściwością natury człowieka. Gdybyśmy mieli jakiś sztucznie wyhodowany i pobudzany czy np. stworzony przy pomocy nanotechnologii mózg to być może mógłby on być świadomy, natomiast myślę, że nie stworzymy świadomości tylko i wyłącznie przy pomocy czystej abstrakcji jaką jest język programowania.

>Tak więc dopuszczenie przekształcenia się myślenia w świadomość nie wynika z teorii, lecz ze swego rodzaju ekstrapolowania dotychczasowych osiągnięć neurologii.<

To zdanie jest błędnie sformułowane. Myślenie nie przekształca się w świadomość, jak już to można to ująć dokładnie odwrotnie. Dlatego właśnie jeśli chcemy mieć sztuczną inteligencję rozumianą ogólnie jako sztucznego człowieka najpierw musimy ten stan świadomości stworzyć. Raczej nie zrobimy tego "od końca". Neurologia opisuje nam po prostu na niższym poziomie abstrakcji to, co jest niezaprzeczalnym faktem - że jesteśmy świadomi i dokonujemy wyborów. Problemem jest tu chyba tylko kwestia interpretacji w oparciu o właściwe przesłanki.

Napisałeś, że mój dowód Cię nie przekonuje. Czy potrafisz w takim razie znaleźć jakikolwiek sposób na pominięcie wspomnianego aksjomatu tak, aby nie popaść w sprzeczność lub nie zawrzeć przesłanki przeciwnej stwierdzeniu (kolejny aksjomat), że "rzeczywistość istnieje" albo że "możemy coś poznać na prawdę" ? W bardzo dużym skrócie - Arystoteles vs. Platon, a współcześniej - np. Rand vs. Kant, czyli prymat rzeczywistości nad świadomością. A skoro już wywołałeś wilka z lasu (Bóg), to właśnie wszelkie interpretacje faktów które zawierają w sobie nieodłącznie zaprzeczenie aksjomatu o istnieniu rzeczywistości są zwykłym mistycyzmem. I zaliczyć tu należy zarówno teorię o istnieniu Boga jak i teorię o tym, że np. nie mamy wolnej woli albo że cząsteczki na najniższym poziomie są falą albo że istnieje wiele światów albo że żyjemy w Matriksie albo że życie jest snem smoka itp. itd. .
Głąbiński (3538 punktów)
Tak namieszaałeś, że nie mam siły przedstawić swojego poglądu na wszystkie przedstawione przez ciebie stwierdzenia. Przypominam, że z góry odmówiłem dyskusji nt. użycia słowa "istnieć". Poprzestanę na omówieniu nast. zdania:
>... myślenie jest procesem (czynnością) zachodzącą w stanie świadomości...
Otóż wiadomo, że u wszystkich żyjątek posiadających mózg daje się zaobserwować myślenie bez udziału świadomości. U człowieka następuje to np. w tzw. transie, gdy potrafi on logicznie działać i mówić w zupełnej nieświadomości. U prymitywnych gatunków zwierząt takie zjawisko jest przypuszczalnie normą. Podobnie jest z komputerami: bardo zaawansowane są prace nad rozpoznawaniem mowy i uczeniem się (a to już prawie myślenie!), natomiast świadomy mózg elektronicznym należy wyłącznie do SF.

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>Tak namieszaałeś, że nie mam siły przedstawić swojego poglądu na wszystkie przedstawione przez ciebie stwierdzenia. Przypominam, że z góry odmówiłem dyskusji nt. użycia słowa "istnieć".

Myślę, że w takim razie ciężko nam będzie się porozumieć. Tak podstawowe pojęcia powinny wg mnie być jasno uzgodnione w tego typu dyskusji. No ale ok, zostawmy to na boku.

>Otóż wiadomo, że u wszystkich żyjątek posiadających mózg daje się zaobserwować myślenie bez udziału świadomości. U człowieka następuje to np. w tzw. transie, gdy potrafi on logicznie działać i mówić w zupełnej nieświadomości.

Zmieniłeś tu zupełnie kontekst pojęć "świadomość" i "myślenie". Jeśli jakieś żyjątka myślą nie będąc świadome to co konkretnie wg Ciebie znaczy, że "myślą" ? Automatycznie analizują bodźce zewnętrzne a następnie automatycznie reagują kierowane instynktem ? Osobiście nie odpowiadam mi taka definicja myślenia, ale jeśli tak to ująć to wtedy można powiedzieć, że są istotami myślącymi. Podobnie człowiek w stanie czy to hipnozy czy snu - jeśli nie jest wtedy przynajmniej częściowo świadomy to co to znaczy, że jest "świadomy" ? Jeśli siedzę sobie teraz i z zamkniętymi oczami wyobrażam sobie, że latam to czy jestem świadomy czy nie ?
Dlatego zaproponowałem definicję świadomości jako stanu powiedzmy czujności umysłu, gotowości do odbioru bodźców, umiejętności odróżnienia tych bodźców i zinterpretowania skąd dochodzą itp. (podczas np. hipnozy dochodzi do osoby głos hipnotyzera, czyli osoba ta odpowiadając mu jest świadoma jego słów, rozumie te słowa). Albo może inaczej, jeśli w jakimkolwiek momencie człowiek myśli (w sensie, że coś analizuje z wykorzystaniem abstrakcji, pojęć itp.) to chcąc nie chcąc musi być świadomy przynajmniej tego co właśnie myśli. Musi być świadomy swojej własnej świadomości i procesu myślenia. Spróbuj "myśleć" w całkowitym oderwaniu od ludzkich pojęć itp. Świadomość to nieodłączny element naszej natury. Ewentualnie można by chyba powiedzieć, że czyjaś świadomość jest częściowo "uśpiona", w sensie że pomimo istnienia możliwości pełnej analizy wszelkich sygnałów, z powodu ich braku, zniekształcenia itp. nie jesteśmy w stanie np. obiektywnie ocenić jakiejś sytuacji (właśnie podczas hipnozy czy snu). Myślenie nie zawsze musi być racjonalne ale musi być świadome, inaczej zacieramy granicę pomiędzy pojęciami "myśl" i np. "odruch".
salek (4701 punktów)
>Świadomość poraża nas tym, że nie potrafimy jej zdefiniować, czy choćby określić, w jakim pozostaje ona stosunku do czynności wykonywanej przez mózg zwanej myśleniem? Czym różni się jedno od drugiego, w którym momencie myśl staje się świadoma? Wiadomo tylko, że proces ten wymaga zaangażowania pamięci.

To akurat chyba stosunkowo proste pojęcie, wymaga jednak bardzo uważnej, inżynierskiej analizy czym jest i co właściwie robi mózg. Niestety wiele takowych 'analiz' prowadzi wprost na manowce, posiłkując się założeniami w rodzaju 'mózg - hardware, świadomość - software'. Nie szarżowałbym choćby z założeniami, że myślenie to czynność i wymaga pamięci.
Głąbiński (3538 punktów)
>... 'mózg - hardware, świadomość - software'...
Jednak ta analogia, z braku dokładnych danych o funkcjonowaniu mózgu z jednej, a dobrej znajomości komputera z drugiej strony, jest pożyteczna. Np. aby komputer wykonał działanie 2+3=5 potrzebny jest ciąg komend: 1- zapisz w elemencie pamięci A liczbę 2, 2 - jw. liczbę 3 w B, 3 - dodaj zawartość komórki A do zawartości komórki B, 4 - zinterpretuj wynik, czyli pokaż właściwą cyfrę na ekranie. Fakt, że wyprowadzanie przez analogię wniosków dotyczących wykonania tej samej czynności przez mózg jest obarczone ryzykiem, komputer bowiem ma jeden procesor, który czynności pośrednie wykonuje kolejno i współpraca z pamięcią jest konieczna przy wykonaniu każdego kolejnego kroku, podczas gdy mózg bardziej przypomina sieć złożoną z miliardów minikomputerów - neuronów, które mogą pracować równocześnie, a pamięć ma w nim nie postać komórek, lecz przypuszczalnie jest zapisywana w postaci jakiś zmian w łączących je aksonach. Nie mniej, już choćby z czasu potrzebnego do namysłu wnioskuję, że "myślenie" odbywa się nie jednorazowym aktem we współpracujących "procesorach", lecz wymaga przechowywania w pamięci kolejnych w jego powstawaniu uzyskiwanych wyników, nie mówiąc już o konieczności korzystania z zapamiętanych doświadczeń, z tego czego nauczyliśmy się kiedyś, z wzorców rozumowania.
Zaś co do wolności wyboru, to najbardziej przemawiającym do wyobraźni przykładem jego odczuwania jest sytuacja, gdy wybieramy postępowanie analizując, co jest dla nas najkorzystniejsze. Takie myślenie analityczne potrafi przeprowadzić bezwolna maszyna, gdy ma w pamięci zapisane dane określające sytuację i programy pozwalające przewidzieć skutki każdego z możliwych wyborów czynności (ból - przyjemność, zysk pieniędzy - stratę itd.). Wątpliwości powstają, gdy musimy określić kryterium porządkujące spodziewane korzyści/szkody wg ważności. Najczęściej przychodzą nam na myśl trzy rodzaje motywacji: osobista korzyść materialna, zbawienie duszy, korzyść grupowa (np. patriotyzm). Wyobraźnia nasza narzuca nam przekonanie, że ten wybór kryterium korzyści nie może być zaprogramowany. Nie jest to jednak pewne: przecież wychowanie i doświadczone przejścia mogły również w tej mierze poddać naszemu mózgowi wzorzec, który teraz wbrew swoim odczuciom wykonujemy mechanicznie. Nawet wahanie i wybór przez "zaprzeczenie sobie" też mogły zostać zaprogramowane!

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>Jednak ta analogia, z braku dokładnych danych o funkcjonowaniu mózgu z jednej, a dobrej znajomości komputera z drugiej strony, jest pożyteczna.
To trochę tak jakbym twierdził, że mimo iż niewiele wiem o kulturach Indian Ameryki Południowej, to wartym uwagi byłoby moje twierdzenie o końcu świata w 2012 roku..

>Np. aby komputer wykonał działanie 2+3=5 potrzebny jest ciąg komend: 1- zapisz w elemencie pamięci A liczbę 2, 2 - jw. liczbę 3 w B, 3 - dodaj zawartość komórki A do zawartości komórki B, 4 - zinterpretuj wynik, czyli pokaż właściwą cyfrę na ekranie.
'Program dodawania' tak mógłby wyglądać. Z tym jednak, że poważna analiza problemu winna określać jakie operacje są dostępne, w jakiej kolejności je wykonywać, a także należałoby sobie zdawać sprawę co poszczególne operacje tak naprawdę wykonują. Operacje wprowadzenia i wyprowadzenia wyników z punktu widzenia funkcjonującego programu nie robią nic - zmiana stanu pamięci i wyświetlenie wyniku są nieistotnymi efektami ubocznymi. I tego właśnie elementu - oddzielenia tego co system robi od tego, co jest efektem ubocznym - w 'analizach' albo brakuje, albo co gorsza oddzielenie to jest efektem nie chłodnej analizy, a chciejstwa 'badacza'.

>[...]komputer bowiem ma jeden procesor, który czynności pośrednie wykonuje kolejno i współpraca z pamięcią jest konieczna przy wykonaniu każdego kolejnego kroku, podczas gdy mózg bardziej przypomina sieć złożoną z miliardów minikomputerów
Wynurzenia 'równoległy vs szeregowy', a także 'analogowy vs równoległy' to bardzo charakterystyczne elementy takowych wyssanych z palca 'analiz'.

>Nawet wahanie i wybór przez "zaprzeczenie sobie" też mogły zostać zaprogramowane!
Spróbuj przyjrzeć się 'grze w życie', a następnie zastanów czym jest program 'generatora szybowców' (ang. glider gun).
Głąbiński (3538 punktów)
>To trochę tak jakbym twierdził, że mimo iż niewiele wiem o kulturach Indian Ameryki Południowej, to wartym uwagi byłoby moje twierdzenie o końcu świata w 2012 roku..
Czy mógłbyś to uzasadnić choćby tak, jak ja uzasadniłem swoje stwierdzenie opoisując na przykładzie najbardziej oczywiste podobnieństwa i różnice m. komputerem i mózgiem?
>... poważna analiza problemu winna określać ...
Chyba da się zayważyć, że mój post nie ma na celu przedstawienia "poważnej analizy" (co to takiego?), lecz zilustrowanie prostym przykładem możliwości poglądowego modelowania działania mózgu.
>>[...]komputer bowiem ma jeden procesor, który czynności pośrednie wykonuje kolejno i współpraca z pamięcią jest konieczna przy wykonaniu każdego kolejnego kroku, podczas gdy mózg bardziej przypomina sieć złożoną z miliardów minikomputerów
>Wynurzenia 'równoległy vs szeregowy', a także 'analogowy vs równoległy' to bardzo charakterystyczne elementy takowych wyssanych z palca 'analiz'.
Co ma twoja "odpowiedź" wspólnego z zacytowanym moim zdaniem? O jakiej piszesz "analizie"? Co zostało "wyssane z palca?" Czy kwestionujesz prawidłowość podanego opisu? Jeśli tak, to na czym wg ciebie ma polegać błąd? Przecież opis dodawania nie "mógłby tak wyglądać", lecz po prostu tak właśnie ono w komputerze przebiega.
>Spróbuj przyjrzeć się 'grze w życie', a następnie zastanów czym jest program 'generatora szybowców' (ang. glider gun).
Dziękuję za radę, ale nie skorzystam.

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>>To trochę tak jakbym twierdził, że mimo iż niewiele wiem o kulturach Indian Ameryki Południowej, to wartym uwagi byłoby moje twierdzenie o końcu świata w 2012 roku..
>Czy mógłbyś to uzasadnić choćby tak, jak ja uzasadniłem swoje stwierdzenie opisując na przykładzie najbardziej oczywiste podobieństwa i różnice m. komputerem i mózgiem?
Chodziło o analogię: nie może być pożytecznym czy uprawnionym twierdzenie, oparte o nieprawdziwe założenie. To elementarna logika.. Nie wymagasz chyba ode mnie, abym uzasadniał niepodważalność końca świata za trzy lata.

>>... poważna analiza problemu winna określać ...
>Chyba da się zauważyć, że mój post nie ma na celu przedstawienia "poważnej analizy" (co to takiego?), lecz zilustrowanie prostym przykładem możliwości poglądowego modelowania działania mózgu.
Poważna analiza to taka, w wyniku której z wiedzy mnożna uzyskać inną, wartościową wiedzę - choćby miałaby być to jej uproszczona postać. Wypadałoby jednak opierać się na wiedzy, a nie popularnych głupotach w rodzaju 'mózg to miliard procesorów. a komputer tylko jeden'. Dawno temu wykazano, że z obliczeniowego punktu widzenia ilość jednostek przetwarzających nie ma jakościowego znaczenia. Bardzo ciekawie wyglądają na ten przykład dywagacje o rozgraniczeniu tych dwóch koncepcyj w świetle rozwiązań stosowanych w architekturach współczesnych procesorów w zakresie wspierania wielozadaniowości.

>>>[...]komputer bowiem ma jeden procesor, który czynności pośrednie wykonuje kolejno i współpraca z pamięcią jest konieczna przy wykonaniu każdego kolejnego kroku, podczas gdy mózg bardziej przypomina sieć złożoną z miliardów minikomputerów
>>Wynurzenia 'równoległy vs szeregowy', a także 'analogowy vs równoległy' to bardzo charakterystyczne elementy takowych wyssanych z palca 'analiz'.
>Co ma twoja "odpowiedź" wspólnego z zacytowanym moim zdaniem?
Pisząc o różnicy w przetwarzaniu przez jeden procesor i sieć neuronów zacząłeś snuć typowe, aczkolwiek bezpodstawne rozważania o dualiźmie 'równoległy vs szeregowy'. Z dualizmu tego wyprowadzasz wnioski będące próbą odpowiedzi na pytanie postawione w poście otwierającym, jednak - z uwagi jednak na ich przynależność do klasy typowych nieporozumień - są one niestety bezpodstawne... zresztą i z doświadczeń, i ze wspomnień uczonych wynika, że rozwiązania problemów w wyniku myślenia nie pojawiają się stopniowo, a w postaci pojedyńczego 'przebłysku'.

>Jeśli tak, to na czym wg ciebie ma polegać błąd?
Choćby na tym, że żaden komputer nie interpretuje wyników, chyba że jako 'interpretację' przewrotnie rozumieć wykonanie czysto mechanicznej procedury skonwertowania pewnego zapisu w inny zapis. Zabrakło także opisu czego właściwie szukasz - czym jest myślenie to trochę za mało. Zabrakło choćby opisu, czego właściwie szukamy, czy też rozumiemy 'myślenie'. Należałoby zacząć od czegoś w rodzaju myślenie jest jakąś działalnością lub efektem jakiejś działalności mózgu, którego obserwowalnym rezultatem jest rozwiązanie postawionego problemu. Dalej, możnaby próbować wysnuć analogie czy różnice pomiędzy mózgiem i komputerem, może wskazać wzajemne odpowiedniki pojęć w obu systemach, a dopiero wtedy spróbować wskazać miejsce, gdzie 'znajduje się' myślenie. Może przy okazji dałoby się wskazać gdzie znajdują się również inne pojęcia i jakie są relacje pomiędzy poszczególnymi elementami i zachowaniami systemów - łącznie z zasadnością wykrzykników dla możliwości zaprogramowaniu wahania się i działania wbrew sobie.

>>Spróbuj przyjrzeć się 'grze w życie', a następnie zastanów czym jest program 'generatora szybowców' (ang. glider gun).
>Dziękuję za radę, ale nie skorzystam.
Cóż.. związek nie jest ani oczywisty, ani prosty.
Głąbiński (3538 punktów)
>... nie może być pożytecznym czy uprawnionym twierdzenie, oparte o nieprawdziwe założenie... Nie wymagasz chyba ode mnie, abym uzasadniał niepodważalność końca świata za trzy lata.
Gdybyś przeczytał mój post, zauważyłbyś, że nie domagam się żadnego "uzasadniania końca świata". A ciekawi mnie, jakie to są te "nieprawdziwe założenie"? Czy może chodzi o wspomniane dalej "głupoty"?
>... opierać się na wiedzy, a nie popularnych głupotach w rodzaju 'mózg to miliard procesorów. a komputer tylko jeden'....
Wynika stąd, że wg ciebie, mój, podany bez przeinaczeń, poglądowy opis mózgu jest nieprawdziwy. No cóż ...
>... zacząłeś snuć typowe, aczkolwiek bezpodstawne rozważania o dualiźmie 'równoległy vs szeregowy'.
Fantazje: w których zdaniach doczytałeś się takich rewelacji?
>... Należałoby zacząć od czegoś w rodzaju ...
Z niecierpliwością czekam na poprawny, pozbawiony poczynionych przeze mnie błędów, opis. Mam nadzieję, że nie tylko ja naprawię swoją wypaczoną wiedzę, lecz skorzystają również inni.

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>Gdybyś przeczytał mój post, zauważyłbyś, że nie domagam się żadnego "uzasadniania końca świata".
Cytat:
>To trochę tak jakbym twierdził, że mimo iż niewiele wiem o kulturach Indian Ameryki Południowej, to wartym uwagi byłoby moje twierdzenie o końcu świata w 2012 roku..
Czy mógłbyś to uzasadnić choćby tak, jak ja uzasadniłem swoje stwierdzenie opisując na przykładzie najbardziej oczywiste podobieństwa i różnice m. komputerem i mózgiem?

Naprawdę? Widocznie wytłuszczenia opacznie zrozumiałem.

>>... zacząłeś snuć typowe, aczkolwiek bezpodstawne rozważania o dualiźmie 'równoległy vs szeregowy'.
>Fantazje: w których zdaniach doczytałeś się takich rewelacji?
Cytat:
mózg bardziej przypomina sieć złożoną z miliardów minikomputerów

Gdybym miał zgadywać, to neuronowi bliżej raczej do tranzystora niż komputera. Sieć neuronów jest również skonfigurowana zupełnie inaczej, niż sieci komputerów, a mózg (pomijając szczegóły) ma raz na zawsze daną konfigurację. Zatem ów poglądowy, popularny opis mózgu rzeczywiście jest nieprawdziwy.

>>... Należałoby zacząć od czegoś w rodzaju ...
>Z niecierpliwością czekam na poprawny, pozbawiony poczynionych przeze mnie błędów, opis. Mam nadzieję, że nie tylko ja naprawię swoją wypaczoną wiedzę, lecz skorzystają również inni.
No.. po takim szkicu dalszy ciąg musiałby zamienić się w jakiś artykulik, a nie mam zacięcia do pisania dłuższych kawałków. Myślę, że coś dałbyś radę sam już wywnioskować.. tyle że i tak zapewne nie zamierzasz korzystać, skoro zamiast próbować polemiki wytykasz mi nieczytanie czegośtam. Więc po co?
Głąbiński (3538 punktów)
>... neuronowi bliżej raczej do tranzystora niż komputera.
Neurony, zwłaszcza tworzące tzw szarą istotę mózgu posiadają kilka wypustek (aksonów), którymi komunikują się z innymi n. Otóż taka komórka potrafi dokonywać analizy otrzymanych pobudzeń i w jej wyniku regulować wielkość (a niekiedy także inne cechy) impulsów przekazywanych poszczególnymi aksonami. Również dysponuje ona minipamięcią - zdolnością generowania sygnałów zależnych nie tylko od impulsów otrzymywanych w danej chwili, lecz również od odebranych wccześniej.
>Sieć neuronów jest również skonfigurowana zupełnie inaczej, niż sieci komputerów
Nigdy nie twierdziłem czgoś przeciwnego.
>... mózg (pomijając szczegóły) ma raz na zawsze daną konfigurację.
??? O ile mi wiadomo, nowe aksony powstają np. w trakcie uczenia się, komórki przejmują czynności tych, które przestały funkcjonować itp.. Ogólnie rzecz biorąc "konfiguracja" mózgu starego człowieka jest bardzo różna od tego, jak był zorganizowany ten sam narząd kilkadziesiąt lat wcześniej. Zmienność jest widoczna również w efektach jego działania. Przecież sposób uczenia się i rozumowania ulega radykalnym zmianom. Nie są to "szczegóły" do "pominięcia". A poza tym - co to ma do rzeczy? Jakim cudem stałość "konfiguracji" mózgu ma świadczyć o braku podobieństwa między neuronem i minikomputerem?
Itd. itd.

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>> ... neuronowi bliżej raczej do tranzystora niż komputera.
>Neurony, zwłaszcza tworzące tzw szarą istotę mózgu posiadają kilka wypustek (aksonów), którymi komunikują się z innymi n. Otóż taka komórka potrafi dokonywać analizy otrzymanych pobudzeń i w jej wyniku regulować wielkość (a niekiedy także inne cechy) impulsów przekazywanych poszczególnymi aksonami. Również dysponuje ona minipamięcią - zdolnością generowania sygnałów zależnych nie tylko od impulsów otrzymywanych w danej chwili, lecz również od odebranych wcześniej.

Neurony (podobnie jak tranzystory) realizują ściśle określoną funkcję przejścia - najprostszy neuron to analogowy sumator. Odróżnia je od tranzystorów parametryzowalność tej funkcji - wypracowane w trakcie pracy parametry (czy też, jak chcesz 'pamięć', czyli wagi połączeń czy geometryczne parametry sieci) pozwalają adaptować neuron do pracy w różnych punktach sieci. Nigdy jednak neuron nie zmienia swej funkcji poza zakres parametryzacji - nawet parametry potencjału czynnościowego, czy też jak chcesz impulsów przekazywanych między neuronami są stałe (czy mógłbyś wskazać źródło rewelacji o dobieraniu parametrów potencjału czynnościowego?). Mówiąc krótko, neuron to taki trochę bardziej skomplikowany tranzystor, który raczej nie analizuje prądów płynących przez złącza.

Dlatego jeżeli chodzi o myślenie, to ani w hardware, ani w software raczej go nie znajdziesz.

> >... mózg (pomijając szczegóły) ma raz na zawsze daną konfigurację.
>??? O ile mi wiadomo, nowe aksony powstają np. w trakcie uczenia się, komórki przejmują czynności tych, które przestały funkcjonować itp.. Ogólnie rzecz biorąc "konfiguracja" mózgu starego człowieka jest bardzo różna od tego, jak był zorganizowany ten sam narząd kilkadziesiąt lat wcześniej. Zmienność jest widoczna również w efektach jego działania. Przecież sposób uczenia się i rozumowania ulega radykalnym zmianom. Nie są to "szczegóły" do "pominięcia".

Noo.. to nie konfiguracja urządzenia, a jedynie układ połączeń w sieci (macierz parametrów) nieustannie się zmienia. Nie jest to zmiana poważna, konstrukcyjna, a jedynie dobieranie wag połączeń w sieci. Mówiąc krótko, cały czas jest to sieć o pewnej stałej budowie, w ramach której dobierane są wciąż na nowo wagi połączeń (i - jak słusznie zauważyłeś - same połączenia, jednak nawiązanie połączenia można traktować jako zmianę wagi z zera na nie-zero; podobnie traktować można również włączenie i usunięcie komórki z sieci). W żadnym momencie nie ma jednak głębokiej zmiany konfiguracji urządzenia (np. z sieci jednostek na realizację algorytmu), tak więc są to szczegóły jak najbardziej do pominięcia. Rozmaitość sposobów uczenia się, rozumowania i zmienność działania można z łatwością uzasadnić rozmiarem przestrzeni fazowej układu połączeń.

> A poza tym - co to ma do rzeczy? Jakim cudem stałość "konfiguracji" mózgu ma świadczyć o braku podobieństwa między neuronem i minikomputerem?
Nic. Prawdopodobnie zlały Ci się w jedno znaczenia dwu zdań, traktujących o różnych rzeczach.
Głąbiński (3538 punktów)
>... Neurony (podobnie jak tranzystory) realizują ściśle określoną funkcję przejścia
Z wieloma zastrzeżeniami może to dotyczyć jedynie neuronów usytuowanych poza mózgiem, chyba, że przez "funkcję przejścia" rozumiesz wygenerowanie odpowiedzi po wprowadzeniiu danych - jak to czyni komputer.
>... neuron to taki trochę bardziej skomplikowany tranzystor ...
"Trochę" bardziej skomplikowany tranzystor nazywamy procesorem.
>... to nie konfiguracja urządzenia, a jedynie układ połączeń w sieci (macierz parametrów) nieustannie się zmienia. Nie jest to zmiana poważna, konstrukcyjna, a jedynie dobieranie wag połączeń w sieci. ...
Gdy komórki w mózgu zamierają, a inne przejmują ich obowiązki, nie tylko niektóre aksony zanikają i powstają nowe, lecz zmienia się funkcjonowanie biorącego udział w rekonstrukcji neuronu, oraz modyfikacji podlega współdziałanie z innymi.

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>>... neuron to taki trochę bardziej skomplikowany tranzystor ...
>"Trochę" bardziej skomplikowany tranzystor nazywamy procesorem.
Tłumacz chłopu święte słowa, a chłop swoje: procesor!

Dobrze więc, niech Ci będzie. Do źródeł rewelacji o zmienności potencjału czynnościowego dorzuć jeszcze te o różnicy w budowie i funkcjonalności pomiędzy neuronami w mózgu i poza mózgiem oraz trochę rewelacji o zasadzie działania neuronów mózgu, które najwyraźniej nie działają według jakieś mechanicznej regułki. Niech też coś skorzystam..
mancziz (1830 punktów)
>Może przy okazji dałoby się wskazać gdzie znajdują się również inne pojęcia i jakie są relacje pomiędzy poszczególnymi elementami i zachowaniami systemów - łącznie z zasadnością wykrzykników dla możliwości zaprogramowaniu wahania się i działania wbrew sobie.

Zastanawiam się w jaki w ogóle sposób można zaprogramować "działanie wbrew sobie". Tzn. czy odpowiedzi udzielone przez taki komputer mogłyby być traktowane inaczej niż "to jest albo prawda albo nieprawda", czyli nie miałyby w sobie nieodłącznie zawartej pełnej nieokreśloności (czyli po prostu braku jakiegokolwiek znaczenia z punktu widzenia prawdy). Czy konsekwentnie zaprogramowane "działanie wbrew sobie" (w sposób losowy) nie prowadziłoby do sytuacji, gdzie w zależności od czystego przypadku komputer na pytanie "ile wynosi 2+2 ?" odpowiadałby czasem inaczej niż "2+2=4" ?
Głąbiński (3538 punktów)
>... Czy konsekwentnie zaprogramowane "działanie wbrew sobie" (w sposób losowy) nie prowadziłoby do sytuacji, gdzie w zależności od czystego przypadku komputer na pytanie "ile wynosi 2+2 ?" odpowiadałby czasem inaczej niż "2+2=4" ?
Zaprogramować tak komputer można bardzo łatwo. Wtrącona uwaga o sposobie losowym jest niezrozumiała i ninepotrzebna: celowo wprowadzam do programu dodawania poporawkę stwierdzającą, że 2+2=5 i sprawa załatwiona. W przypadku człowieka działanie "przeciw sobie" mamy, gdy ktoś, aby zamanifestować swoją niezależność świadomie podejmuje działanie przynoszące mu szkodę (na złość mamie odmrożę sobie uszy), co też wbrew pozorom może być zdeterminowane np. przez geny (odziedziczona skłonność do sprzeciwu).

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>Zaprogramować tak komputer można bardzo łatwo. Wtrącona uwaga o sposobie losowym jest niezrozumiała i ninepotrzebna: celowo wprowadzam do programu dodawania poporawkę stwierdzającą, że 2+2=5 i sprawa załatwiona.

W ten sposób zmieniasz cały matematyczny kontekst. Po prostu umawiasz się, że 2+2=5. I wtedy komputer zawsze pokaże taki wynik, nie pokaże "na złość" 2+2=4. Jeśli miałby pokazać, to musisz umieścić w programie element losowy.

>W przypadku człowieka działanie "przeciw sobie" mamy, gdy ktoś, aby zamanifestować swoją niezależność świadomie podejmuje działanie przynoszące mu szkodę (na złość mamie odmrożę sobie uszy), co też wbrew pozorom może być zdeterminowane np. przez geny (odziedziczona skłonność do sprzeciwu).

Jeśli to może być zdeterminowane przez geny to wtedy musimy ustalić "genotyp" takiego komputera, ale siłą rzeczy musimy to zrobić arbitralnie. Ludzka wolna wola to efekt milionów lat ewolucji, o której wciąż bardzo mało wiemy (przynajmniej w kontekście ludzkiej świadomości). "Świadomy komputer" to efekt umówienia się co do tego, jak wymodelować to co dotychczas o umyśle itp. wiemy. Taki "ŚK" to tylko "model świadomości" w odróżnieniu od rzeczywistej ludzkiej świadomości. Dlatego nie mam pojęcia, jak autentyczna świadomość miałaby zostać tylko zaprogramowana. Czy można by to w ogóle nazwać świadomością taką jak ludzka.
mancziz (1830 punktów)
Właśnie sobie pomyślałem, że może cały problem leży w dualistycznym patrzeniu na relację umysł-mózg. Próbując stworzyć świadomego kompa zakładamy, że ludzka myśl jest czymś całkowicie oderwanym od podmiotu (naszego mózgu, ciała). W rzeczywistości z całą pewnośćią tak nie jest więc zastanawiam się, jak pokonać tą sprzeczność próbując tylko zaprogramować "ŚK".
Głąbiński (3538 punktów)
>... Próbując stworzyć świadomego kompa zakładamy, że ludzka myśl jest czymś całkowicie oderwanym od podmiotu (naszego mózgu, ciała). ...
To, że jakąś czcynność można wykonać różnymi "narzędziami" nie świadczy ojej niezależności od podmiotu: np. gwóźdź można wbić zarówno młotkiem, jak i tylcem siekiery, a nie powoduje to dualistycznego pojmowania tej czynności. W opisanej przez ciebie próbie zbudowania ŚK możemy zarówno zakładać wspomnianą niezależność, jak i przyjąć, że na podobieństwo "pamięci", być może, jesteśmy w stanie czynność myślenia otrzymać różnymi sposobami: przez procesy odbywające się w mózgu i przy pomocy odpowiednio rozbudowanego i zaprogramowanego komputera. Oczywiste, że zmiana narzędzia spowoduje, że inteligencja komputera będzie wieloma szczegółami różniła się od ludzkiej. Chodzi o to, by zachować zasadniczą jej treść, np. zdolność oceny sytuacji, rozpatrzenia możliwych wariantów postępowania i dokonania wyboru.

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>Oczywiste, że zmiana narzędzia spowoduje, że inteligencja komputera będzie wieloma szczegółami różniła się od ludzkiej. Chodzi o to, by zachować zasadniczą jej treść, np. zdolność oceny sytuacji, rozpatrzenia możliwych wariantów postępowania i dokonania wyboru.

O to w zasadzie mi chodzi, trudno by mi chyba było potraktować tak działający komputer jako komputer świadomy tak jak człowiek. Byłby on bardziej podobny do współczesnej, deterministycznej (i niestety nieprawdziwej) wizji człowieka jako bezwolnej istoty zdeterminowanej żeby myśleć to co myśli. Ale tak jak piszesz, za mało jeszcze wiemy o ludzkim mózgu żeby wyciągać jakieś ostateczne wnioski. Dlatego myślę, że era nanotechnologii będzie rewolucją na co najmniej miarę rewolucji przemysłowej. Pozdrawiam.
salek (4701 punktów)
>Zastanawiam się w jaki w ogóle sposób można zaprogramować "działanie wbrew sobie". Tzn. czy odpowiedzi udzielone przez taki komputer mogłyby być traktowane inaczej niż "to jest albo prawda albo nieprawda", czyli nie miałyby w sobie nieodłącznie zawartej pełnej nieokreśloności (czyli po prostu braku jakiegokolwiek znaczenia z punktu widzenia prawdy). Czy konsekwentnie zaprogramowane "działanie wbrew sobie" (w sposób losowy) nie prowadziłoby do sytuacji, gdzie w zależności od czystego przypadku komputer na pytanie "ile wynosi 2+2 ?" odpowiadałby czasem inaczej niż "2+2=4" ?

Myślę że w tym wypadku można by udzielić co najmniej dwóch odpowiedzi: jednej ściśle technicznej i jednej o bardziej filozoficznym zacięciu. Gdyby więc zacząć od filozofowania sobie, należałoby niegrzecznie odpowiedzieć pytaniem: a jak by można zaprogramować działanie zgodne ze sobą? Tu kryje się założenie: programowany komputer posiada jakiś własny interes. Należałoby zatem zacząć od innego pytania: jak zaprogramować własny interes komputera? Jak spowodować, aby komputer awansował z przedmiotu do podmiotu? Na takie pytanie nie potrafię odpowiedzieć.

Załóżmy jednak, że takowe działanie opanowaliśmy i komputer ma jakowyś własny interes (bądź też chcemy wpłynąć na człowieka tak, aby zmienić jego postępowanie). Uprośćmy przypadek - chcemy wpłynąć na zdecydowanie w pewnej kwestii na tak bądź na nie. Decyzja takowa jest zawsze podjęta na bazie czynników, którym przypisuje się wagi - zdecydowanie sprowadza się już do ściśle mechanicznej procedury obliczenia i porównania (zachodzi to ścisła analogia do uproszczonego neuronu - to najprostszy element decydujący). Zmiana postępowania sprowadzałaby się zatem do zmiany zbioru wag. W najprostszym wariancie obliczeniowym jest to stosunkowo proste, w rzeczywistych sieciach nieco bardziej złożone, ale zasada pozostaje taka sama. Nietrudno zauważyć, że o 'programowaniu' takich zagadnień można mówić wyłącznie w cudzysłowach - z programowaniem, w rozumieniu układania ciągów komend, nie ma to nic wspólnego.
mancziz (1830 punktów)
>Myślę że w tym wypadku można by udzielić co najmniej dwóch odpowiedzi: jednej ściśle technicznej i jednej o bardziej filozoficznym zacięciu. Gdyby więc zacząć od filozofowania sobie, należałoby niegrzecznie odpowiedzieć pytaniem: a jak by można zaprogramować działanie zgodne ze sobą? Tu kryje się założenie: programowany komputer posiada jakiś własny interes. Należałoby zatem zacząć od innego pytania: jak zaprogramować własny interes komputera? Jak spowodować, aby komputer awansował z przedmiotu do podmiotu? Na takie pytanie nie potrafię odpowiedzieć.

Otóż to, co to będzie znaczyć że komputer działa "wbrew sobie" lub "zgodnie ze sobą" ? Skoro to nie komputer a człowiek ustala, jak ma model wyglądać to chyba w ogóle nie możemy powiedzieć ani jednego ani drugiego. Program w kompie musiałby chyba sam sobie ustalić wszystkie założenia. Ale jak skoro trzeba wcześniej określić jak w ogóle program ma działać ? Inaczej mówiąc taki komp nie miałby wolnej woli. Ale wtedy to nie jest przecież ludzka świadomość.

>Załóżmy jednak, że takowe działanie opanowaliśmy i komputer ma jakowyś własny interes (bądź też chcemy wpłynąć na człowieka tak, aby zmienić jego postępowanie).

Czyli z góry zakładasz, na poziomie filozoficznym, że można zaprogramować wolną wolę. Ale przecież nawet matematyka czy jakakolwiek inna nauka będąca źródłem wiedzy przy programowaniu (czyli tworzeniu modelu) z góry przyjmuje jakieś filozoficzne przesłanki. Czyli w sumie zakładasz, że jest, nie ważne jak, możliwe naukowe zaprogramowanie ludzkiej świadomości. Skoro nie wiemy jak to filozoficznie "rozgryźć" to jakim cudem chcesz dać nauce jakiekolwiek podstawy do twierdzeń typu np. - "można zaprogramować samoświadomość" ?

>Uprośćmy przypadek - chcemy wpłynąć na zdecydowanie w pewnej kwestii na tak bądź na nie. Decyzja takowa jest zawsze podjęta na bazie czynników, którym przypisuje się wagi - zdecydowanie sprowadza się już do ściśle mechanicznej procedury obliczenia i porównania (zachodzi to ścisła analogia do uproszczonego neuronu - to najprostszy element decydujący). Zmiana postępowania sprowadzałaby się zatem do zmiany zbioru wag. W najprostszym wariancie obliczeniowym jest to stosunkowo proste, w rzeczywistych sieciach nieco bardziej złożone, ale zasada pozostaje taka sama.

To wszystko to tylko opis modelu. To nie ma znaczenia z punktu widzenia np. wolnej woli z powodów, które powyżej podałem.
06-05-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Ale jak skoro trzeba wcześniej określić jak w ogóle program ma działać ? Inaczej mówiąc taki komp nie miałby wolnej woli. Ale wtedy to nie jest przecież ludzka świadomość.

Nie wiem skąd wniosek, że jeżeli narzucimy konstrukcję urządzenia to maszyna nie będzie miała ani wolnej woli, a bez niej nie będzie świadomości, zwłaszcza ludzkiej (?).

Poczytaj może coś o wolności wolnej woli.

>Czyli z góry zakładasz, na poziomie filozoficznym, że można zaprogramować wolną wolę.
To wynikało z warunków zadania. Nie czytałeś?

Nauka znalazła sporo wyjaśnień problemów filozoficznie nierozstrzygalnych. Paradoks Zenona, dajmy na to.

> To wszystko to tylko opis modelu.

Kiedyś słyszałem taką anegdotkę:

Cytat:
W auli woźny liczy żarówki na suficie. 'Jedna żarówka.. dwie żarówki.. trzy żarówki..' Do auli wszedł wykładowca. 'Panie, co pan robisz?' 'Siedemnaście.. No.. Malowanie będzie. Liczę żarówki do wymiany, wymieni się od razu wszystkie. Osiemnaście..'. Wykładowca na niego spojrzał z ukosa: 'Ale to przecie proste. Kwadrat dziesięć na dwanaście, 10x12..' - przerywa mu woźny: 'Nie, panie, NIE. Ja chcę wiedzieć ile ich jest NAPRAWDĘ'.


Woźny też widać nie chciał znać modeli. Natomiast modele mają to do siebie, że odwzorowują. A jeżeli odwzorowują dobrze, to działają. I mają niestety znaczenie, ku szczerej rozpaczy domorosłych filozofów.
mancziz (1830 punktów)
>Nie wiem skąd wniosek, że jeżeli narzucimy konstrukcję urządzenia to maszyna nie będzie miała ani wolnej woli, a bez niej nie będzie świadomości, zwłaszcza ludzkiej (?).

Czy mam rozumieć, że widzisz to w ten sposób:

opis wolnej woli (model) -> wolna wola -> świadomość ?

Pytam, bo nie jestem pewien co konkretnie rozumiesz pod pojęciami "wolna wola", "świadomość" i "model".

>Poczytaj może coś o wolności wolnej woli.

Dla mnie ludzka wolna wola to możliwość wyboru dowolnej ścieżki rozumowania w oparciu o dowolne założenia, co czasem kończy się pokierowaniem naszego ciała w taki czy inny sposób. Podaj może teraz swoją definicję albo wskaż, gdzie mam poczytać.

>To wynikało z warunków zadania. Nie czytałeś?
>Nauka znalazła sporo wyjaśnień problemów filozoficznie nierozstrzygalnych. Paradoks Zenona, dajmy na to.

Rozumiem, że myślisz że to nauka ma pierwszeństwo przed filozofią. Jeśli tak, to raczej nie rozumiesz czym jest filozofia a czym nauka. Bez filozofii nie ma w ogóle żadnej nauki. Znajdź mi proszę jakiś paradoks Zenona nierozwiązywalny filozoficznie, bo te w np. Wikipedii napewno do takich nie należą. Tamte to nie są paradoksy tylko spreparowane "paradoksy".

>Woźny też widać nie chciał znać modeli. Natomiast modele mają to do siebie, że odwzorowują. A jeżeli odwzorowują dobrze, to działają.

Ciekawa anegdotka . Ale co konkretnie masz na myśli mówiąc, że "modele działają" ? Tzn. poza tym, że właśnie odwzorowują (opisują) i kalkulują (w oparciu o podane z góry założenia) podając w wyniku kolejne opisy to co jeszcze robią ? Stają się jakoś np. świadomym bytem ? Jak już przykładać tą historyjkę, to jakby oczekiwać, że sam tylko model (opis) instalacji elektrycznej zacznie świecić.

>I mają niestety znaczenie, ku szczerej rozpaczy domorosłych filozofów.

Jeśli to do mnie to naprawdę daleki jestem od rozpaczy . Myślę, że wiem też czym się różni model od rzeczywistego bytu, który opisuje. A Ty jak widzisz tą różnicę ?
salek (4701 punktów)
>>Nie wiem skąd wniosek, że jeżeli narzucimy konstrukcję urządzenia to maszyna nie będzie miała ani wolnej woli, a bez niej nie będzie świadomości, zwłaszcza ludzkiej (?).

>Czy mam rozumieć, że widzisz [...]

Nie ja widzę, a Ty założyłeś. Zacznij od wyjaśnienia skąd wniosek, jaki uczyniłeś założeniem.

>>Poczytaj może coś o wolności wolnej woli.
>Dla mnie ludzka wolna wola to możliwość wyboru dowolnej ścieżki rozumowania w oparciu o dowolne założenia, co czasem kończy się pokierowaniem naszego ciała w taki czy inny sposób. Podaj może teraz swoją definicję albo wskaż, gdzie mam poczytać.
Zacznij tutaj, a naciskając na naukowość zwróć uwagę na poglądy pozytywistów logicznych.

>>Nauka znalazła sporo wyjaśnień problemów filozoficznie nierozstrzygalnych. Paradoks Zenona, dajmy na to.
>Rozumiem, że myślisz że to nauka ma pierwszeństwo przed filozofią. Jeśli tak, to raczej nie rozumiesz czym jest filozofia a czym nauka. Bez filozofii nie ma w ogóle żadnej nauki. Znajdź mi proszę jakiś paradoks Zenona nierozwiązywalny filozoficznie, bo te w np. Wikipedii napewno do takich nie należą. Tamte to nie są paradoksy tylko spreparowane "paradoksy".
Ach, to nauka jest czymś gorszym niż filozofia? Chętnie posłucham, czym jest prawdziwy paradoks Zenona i co ma do powiedzenia filozofia w tej kwestii, zwłaszcza wyjaśnienia. Nauka wyjaśnia ten paradoks jednym zdaniem.

>>Natomiast modele mają to do siebie, że odwzorowują. A jeżeli odwzorowują dobrze, to działają.
>Ale co konkretnie masz na myśli mówiąc, że "modele działają" ? Tzn. poza tym, że właśnie odwzorowują (opisują) i kalkulują (w oparciu o podane z góry założenia) podając w wyniku kolejne opisy to co jeszcze robią ?
'Model działa' czyli 'urządzenie skonstruowane według wytycznych zawartych w modelu działa dokładnie tak, jak przewiduje model'. Rzeczywiste urządzenia zwykle robią więcej niż tylko to, co przewiduje model - to 'więcej' nazywa się efektami ubocznymi, o których żaden 'badacz' nie pamięta.

>Jak już przykładać tą historyjkę, to jakby oczekiwać, że sam tylko model (opis) instalacji elektrycznej zacznie świecić.
Powinieneś przeczytać tę historyjkę jeszcze raz. Co najmniej..
mancziz (1830 punktów)
>Nie ja widzę, a Ty założyłeś. Zacznij od wyjaśnienia skąd wniosek, jaki uczyniłeś założeniem.

Tłumaczę to już jakiś czas w moich postach. Ale rozumiem już, czemu tego nie chwytasz. Poczytaj dalej.

>Zacznij tutaj, a naciskając na naukowość zwróć uwagę na poglądy pozytywistów logicznych.
>Ach, to nauka jest czymś gorszym niż filozofia? Chętnie posłucham, czym jest prawdziwy paradoks Zenona i co ma do powiedzenia filozofia w tej kwestii, zwłaszcza wyjaśnienia. Nauka wyjaśnia ten paradoks jednym zdaniem.

Czyli nie rozumiesz czym jest filozofia, a czym nauka. Nauka ma swoje źródło w filozofii. Filozofia odpowiada na pytania typu co to jest byt albo przede wszystkim co to jest prawda. Jak proponujesz interpretować jakiekolwiek obserwowalne fakty (nauka) bez ustalenia czym w ogóle jest prawda, bez ustalenia jakichkolwiek logicznych podstaw do ich interpretacji. Dlatego nie wskazuj mi proszę na pozytywistów logicznych. To jest filozofia, która z założenia odrzuca potrzebę filozofii. Jest to jeden z bardziej absurdalnych i oderwanych od rzeczywistości i prawdy obiektywnej nurtów współczesnej filozofii. Co do Zenona to znowu pytam, o który konkretnie paradoks Ci chodzi ? Ciekawy też jestem, jak to nauka "rozwiązuje" ten paradoks.

>'Model działa' czyli 'urządzenie skonstruowane według wytycznych zawartych w modelu działa dokładnie tak, jak przewiduje model'. Rzeczywiste urządzenia zwykle robią więcej niż tylko to, co przewiduje model - to 'więcej' nazywa się efektami ubocznymi, o których żaden 'badacz' nie pamięta.

OK, mamy opis tego czym jest ludzka świadomość (model). Pokaż mi teraz urządzenie skonstruowane według tych wytycznych. Ja poza ludzkim mózgiem takiego "urządzenia" nie znam. Tylko błagam, nie pokazuj na komputer, bo to oczywiście nie jest urządzenie skonstruowane według modelu świadomości.

>Powinieneś przeczytać tę historyjkę jeszcze raz. Co najmniej..

Myślę, że powinieneś jeszcze co najmniej dwa razy przemyśleć to co napisałem. Sorry, ale dopóki nie zrozumiesz czym jest filozofia (prawda), dopóki nie ustalimy jakiegoś wspólnego stanowiska w tej sprawie, to dalsza dyskusja nie będzie raczej miała większego sensu. Takie życie. Sorry też za złośliwość, ale sam zacząłeś
salek (4701 punktów)
> Co do Zenona to znowu pytam, o który konkretnie paradoks Ci chodzi ? Ciekawy też jestem, jak to nauka "rozwiązuje" ten paradoks.
Ja znam tylko jeden, z kilkoma wariantami. Jest ich więcej? Wymień więc ze trzy..

>OK, mamy opis tego czym jest ludzka świadomość (model). Pokaż mi teraz urządzenie skonstruowane według tych wytycznych. Ja poza ludzkim mózgiem takiego "urządzenia" nie znam. Tylko błagam, nie pokazuj na komputer, bo to oczywiście nie jest urządzenie skonstruowane według modelu świadomości.
Mamy? Widziałeś już jakiś opis czym jest świadomość, w szczególności techniczny? No toś lepszy niż ja. Jak więc mógłbym Ci pokazać urządzenie, które jest świadome (i czym u licha jest urządzenie skonstruowane według modelu świadomości)? Ciekawym ponadto, gdzieś znalazł sugestię jakobym wskazywał na komputer jako coś świadomego. Dalsza dyskusja rzeczywiście jest bezprzedmiotowa. O filozofii, prawdzie, nauce, związkach pomiędzy nimi i technicznych analizach najwyraźniej obaj powinniśmy jeszcze dużo się dowiedzieć.
mancziz (1830 punktów)
>Ja znam tylko jeden, z kilkoma wariantami. Jest ich więcej? Wymień więc ze trzy..

Ok masz rację, to jest zbiór paradoksów (jako paradoks rozumiałem bardziej coś jeszcze niezupełnie wyjaśnionego, np. paradoks EPR), które łączy jedna sztuczka. Z góry zakładasz sobie warunki, które muszą prowadzić do konkretnego wniosku. W tym przypadku, zakładasz że istnieje nieskończoność i potem wykazujesz że istnieje (w celu pokazania, jak trudno wyobrazić sobie czasem coś co nie istnieje). Jak sobie założysz, że 2+2=5 to potem wykażesz paradoks, że 4+3=8. To ja zakładam, że Zenon nosił lenonki czym wykazuję, że lenonki musiały już istnieć w roku co najmniej 460 p.n.e. . Takie paradoksy można dosłownie mnożyć w nieskończoność. Jedno mnie dobija :
"obecnie paradoksy Zenona wyjaśnia się za pomocą tzw. liczb nieskończenie małych (które są częścią klasy liczb nadrzeczywistych) i metod różniczkowania (patrz pochodna funkcji)."
Ja rozumiem, że koncepcje typu np. liczby nadrzeczywiste mogą w konkretnych przypadkach być użyteczne do ujęcia jakiejś bardzo abstrakcyjnej idei, ale bez przesady. Czy to te "rozwiązanie paradoksu" miałeś na myśli (czyli ponowne opisanie go innymi pojęciami na dużo bardziej złożonym poziomie abstrakcji) ?

>Mamy? Widziałeś już jakiś opis czym jest świadomość, w szczególności techniczny? No toś lepszy niż ja.

Co to ma do rzeczy ? Nawet jakby był ten opis, to komputer służący jako narzędzie (liczydło ) raczej nie stanie się dzięki temu opisowi świadomym bytem.

>Jak więc mógłbym Ci pokazać urządzenie, które jest świadome (i czym u licha jest urządzenie skonstruowane według modelu świadomości)?

Gdybyś przeczytał od początku moje posty, to byś zobaczył że nie widzę sposobu na to, aby komputer służący do wymodelowania świadomości stał się świadomy. Spytałeś, na jakiej podstawie tak twierdzę no to Ci wyjaśniłem. Jeśli nie rozumiesz mogę spróbować wytłumaczyć inaczej, bo w zasadzie nie widzę powodu do pisania do siebie takim tonem tylko dlatego, że nie możemy się porozumieć.
Dla mnie urządzenie skonstruowane według modelu świadomości to np., jak już wspomniałem, nanotechnologiczny mózg złożony z miliardów jakichś nanoprzekaźników czy czegokolwiek takiego, który poprzez takie a nie inne ułożenie elementów składowych staje się świadomy sam siebie. Tylko wtedy widzę sens stosowania jakichś "programów świadomości".

>Dalsza dyskusja rzeczywiście jest bezprzedmiotowa. O filozofii, prawdzie, nauce, związkach pomiędzy nimi i technicznych analizach najwyraźniej obaj powinniśmy jeszcze dużo się dowiedzieć.

Jeśli o to chodzi, to pisz proszę za siebie. Zgadzam się tylko co do nauki, resztę każdy może zrozumieć. Ale każdy sam sobie wybiera ostatecznie jak szukać prawdy, o ile szuka. Sam jestem pewien, że niektóre prawdy znam. Jeśli to dla Ciebie nie wiem, przejaw jakiejś zarozumiałości czy coś to cóż...
11-05-2009 22:15 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
> Z góry zakładasz sobie warunki, które muszą prowadzić do konkretnego wniosku.
Czy mógłbyś wskazać jakiś konkretny cytat, w którym dopuszczam się dowodzenia własnych założeń?

>W tym przypadku, zakładasz że istnieje nieskończoność i potem wykazujesz że istnieje (w celu pokazania, jak trudno wyobrazić sobie czasem coś co nie istnieje). [...] Takie paradoksy można dosłownie mnożyć w nieskończoność. Jedno mnie dobija : "obecnie paradoksy Zenona wyjaśnia się za pomocą tzw. liczb nieskończenie małych (które są częścią klasy liczb nadrzeczywistych) i metod różniczkowania (patrz pochodna funkcji)." Ja rozumiem, że koncepcje typu np. liczby nadrzeczywiste mogą w konkretnych przypadkach być użyteczne do ujęcia jakiejś bardzo abstrakcyjnej idei, ale bez przesady. Czy to te "rozwiązanie paradoksu" miałeś na myśli (czyli ponowne opisanie go innymi pojęciami na dużo bardziej złożonym poziomie abstrakcji) ?

Wskaż mi w którym miejscu ja (a nie Zenon z Elei) zakładam coś o nieskończoności.

Miałeś przedstawić filozoficzne rozwiązanie paradoksu Zenona. Czy powyższe są takowymi? Rzeczywiście, 'wyjaśnienie' jako zastąpienie problemu równie niejasnym konceptem o jeszcze wyższym stopniu komplikacji wygląda na bardzo filozoficzne.. Między innymi dlatego wikipedia jako niepodważalne źródło jest dość kontrowersyjna - niektóre koncepty są rzeczywiście dobijające, a znając tryb ich przygotowywania naukowymi z pewnością bym ich nie nazwał. Ot, dobry punkt wyjścia do dalszych poszukiwań... Czy może filozoficznym rozwiązaniem problemu jest zarzut 'nieskończoność nie istnieje'? To dziwne, bo bez problemu mogę wyobrazić sobie zbiór o nieskończonej liczbie elementów - jest takowym choćby zbiór liczb naturalnych. Matematyka oferuje znacznie prostsze rozwiązania. Najbardziej eleganckie, jakie widziałem: paradoks Zenona bazuje na fałszywym twierdzeniu o sumie szeregu nieskończonego. Materiał do przygotowania dowodu można opanować w liceum, sam dowód jest stosunkowo prosty do przeprowadzenia, a gdy wie się na co patrzeć błąd zawarty w paradoksie wprost pcha się w oczy.

>>Mamy? Widziałeś już jakiś opis czym jest świadomość, w szczególności techniczny? No toś lepszy niż ja.
>Co to ma do rzeczy?
Chciałeś, żebym pokazał Ci świadome urządzenie, inne niż ludzki mózg. Wyjaśniam Ci, dlaczego nie mogę tego zrobić.

> Nawet jakby był ten opis, to komputer służący jako narzędzie (liczydło ) raczej nie stanie się dzięki temu opisowi świadomym bytem.

>Gdybyś przeczytał od początku moje posty, to byś zobaczył że nie widzę sposobu na to, aby komputer służący do wymodelowania świadomości stał się świadomy.

Sam komputer z pewnością nie. Czy komputer z programem, przygotowanym na podstawie opisu również nie? Gdybym przedstawił Ci hipotezę czym jest świadomość, dowód iż jest to rzeczywiście to, techniczną dokumentację urządzenia realizującego zaproponowany model i komputer z programem, z którym mógłbyś pogadać sobie o odczuwaniu i naturze bytu - nie byłoby to świadome, ponieważ byłby to komputer z programem, a nie nanotechnologiczny mózg złożony z miliardów jakichś nanoprzekaźników czy czegokolwiek takiego, który poprzez takie a nie inne ułożenie elementów składowych staje się świadomy sam siebie? Twierdziłeś, że pojęcie modelu nie jest Ci obce..

> Tylko wtedy widzę sens stosowania jakichś "programów świadomości".
Gdybyś przeczytał to, co napisałem zrozumiałbyś, że uważam sam koncept 'programu świadomości' za bezsensowny, przynajmniej do czasu aż ktoś dowiedzie niezbicie co to jest. Zakłada on przede wszystkim, że świadomość jest czymś namacalnym i - jako namacalne zjawisko - można ją zamodelować. Koncept ów z miejsca odrzuca na przykład wniosek, że świadomość jest czymś towarzyszącym innemu procesowi, wręcz - zjawiskiem wtórnym względem innego procesu i szukanie 'programu' takiego zjawiska odpowiada szukaniu programu wiatru. Ciekawym jest, że coś sprzecznego z takim założeniem można wyprowadzić jako wniosek z doświadczenia Libeta. Jeszcze ciekawszym, że analizując mózg jako system przetwarzający informację również można dotrzeć do takowej hipotezy. Wreszcie analizując czym jest właściwie świadomość można by zaproponować cechę systemu odpowiedzialną za świadomość i techniczne rozwiązanie 'systemu wyłącznie świadomego'. Tylko czy dziś ktokolwiek byłby w stanie to 'przełknąć', ewentualnie rzeczowo podeprzeć krytykę takiego systemu? Pokusiłbym się o bardzo kategoryczną odpowiedź.
mancziz (1830 punktów)
>> Z góry zakładasz sobie warunki, które muszą prowadzić do konkretnego wniosku.
>Czy mógłbyś wskazać jakiś konkretny cytat, w którym dopuszczam się dowodzenia własnych założeń?

Nie chodziło mi o Ciebie tylko właśnie o Zenona. Może lepiej byłoby "zakładamy sobie warunki".

>Wskaż mi w którym miejscu ja (a nie Zenon z Elei) zakładam coś o nieskończoności.

Chodziło mi o Zenona właśnie i jego paradoksy, gdzie się z góry zakłada nieskończoność.

>Miałeś przedstawić filozoficzne rozwiązanie paradoksu Zenona.(...) Najbardziej eleganckie, jakie widziałem: paradoks Zenona bazuje na fałszywym twierdzeniu o sumie szeregu nieskończonego. Materiał do przygotowania dowodu można opanować w liceum, sam dowód jest stosunkowo prosty do przeprowadzenia, a gdy wie się na co patrzeć błąd zawarty w paradoksie wprost pcha się w oczy.

Można wyjaśnić w ten sposób, można i bez odnoszenia się do sumy szeregów. Weźmy przykład :

"Sprinter ma do przebiegnięcia skończony dystans. Zanim jednak pokona całą odległość musi najpierw dobiec do 1/2 długości, ale zanim dobiegnie do 1/2 musi najpierw dobiec do 1/4, ale zanim dobiegnie do 1/4 musi najpierw dobiec do 1/8, i tak w nieskończoność. Wynika z tego, że biegacz ma do przebycia nieskończoną liczbę odcinków o skończonej długości. Ponieważ nie da się pokonać nieskończonej liczby odcinków w skończonym czasie, biegacz nigdy nie ukończy biegu."

Ostatnie dwa zdania są oczywiście nieprawdziwe i wynikają z cichego założenia że zawsze będziemy odcinek dzielić. Podział skończonego odcinka na 2 zawsze daje nam w efekcie dwa skończone odcinki. Czyli zawsze dokonując podziału, biegacza od mety będzie dzielił jakiś skończony odcinek. Czyli zawsze po podziale będzie przed metą. Dając wyjaśnienie takie jak w cytacie powyżej, implikujemy nieskończoność (zawsze dzielimy) w stosunku do skończonego odcinka. Robimy rzecz wewnętrznie sprzeczną. Nie widzę powodu wyjaśniania tego inaczej, ale jeśli komuś łatwiej to zauważyć przy pomocy matematycznych wzorów to czemu nie. Nauka sama w sobie niczego tu nie "rozwiązuje". Wszystkie paradoksy Zenona, czy też np. paradoks kłamcy, Russella i inne tego typu zakładają gdzieś coś sprzecznego z rzeczywistością. Dlatego jeśli widzę, że tworzy się jakieś nieklasyczne logiki parakonsystentne itp. bo np. paradoks kłamcy rzekomo dyskredytuje logikę klasyczną, i potem na tych logikach próbuje się oprzeć epistemologię to mi ręce opadają. Paradoks Zenona już z założenia jest całkowicie oderwany od rzeczywistości, dlatego jedyną jego zaletą jest pokazanie, że ludzki umysł potrafi wyobrazić sobie coś niemożliwego (a potem np. potrafi to opisać językiem matematyki).

>Sam komputer z pewnością nie. Czy komputer z programem, przygotowanym na podstawie opisu również nie?

Przecież taki program to właśnie opis . Przekładasz opis z języka ludzkiego na komputerowy i potem symulujesz to co opisałeś (uruchamiasz program). Czy oczekujesz, że np. modele klimatyczne używane przez naukowców spowodują tornado w ośrodku badawczym ? Dlatego nawet jeśli bardzo dokładnie opiszemy (zakodujemy) ludzką świadomość to wciąż będzie to tylko model. Taki komputer nie będzie świadomy, nie zacznie też np. działać wbrew wcześniej przyjętym przez ludzi założeniom jak ma działać. Jeśli powiemy, że wtedy jest świadomy jak człowiek to zmienimy całkowicie definicję ludzkiej świadomości.

>Gdybyś przeczytał to, co napisałem zrozumiałbyś, że uważam sam koncept 'programu świadomości' za bezsensowny, przynajmniej do czasu aż ktoś dowiedzie niezbicie co to jest. Zakłada on przede wszystkim, że świadomość jest czymś namacalnym i - jako namacalne zjawisko - można ją zamodelować.

Świadomość sama w sobie nie jest czymś namacalnym, ale bez wątpienia ma swoje źródło w namacalnym mózgu. Stąd mój nanotechnologiczny pomysł. Ale widzę, że w zasadzie nie aż tak bardzo się różnimy w tym temacie.

>Jeszcze ciekawszym, że analizując mózg jako system przetwarzający informację również można dotrzeć do takowej hipotezy. Wreszcie analizując czym jest właściwie świadomość można by zaproponować cechę systemu odpowiedzialną za świadomość i techniczne rozwiązanie 'systemu wyłącznie świadomego'.

Myślę, że chyba wszystko rozbija się tu o definicję świadomości. I stąd mój sceptycyzm. Jeśli analizujemy czym jest świadomość, to w pewnym momencie nie powinniśmy wg mnie zacząć jej traktować jako czegoś całkowicie oddzielnego od materialnego mózgu. Wtedy jest to dualizm i chyba na tym opierają się założenia o możliwości stworzenia świadomego kompa tylko przy pomocy języka programowania. Nie potrafię sobie po prostu wyobrazić jak można ten problem w ten sposób pokonać.
salek (4701 punktów)
>Ostatnie dwa zdania są oczywiście nieprawdziwe i wynikają z cichego założenia że zawsze będziemy odcinek dzielić.
Żartujesz sobie, prawda? Reszta też jest niezła.

Weź tu człecze próbuj poważnie porozmawiać o ciekawych rzeczach, to trafi się ktoś potrafiący poważnym tonem żarty sobie stroić..
mancziz (1830 punktów)
>>Ostatnie dwa zdania są oczywiście nieprawdziwe i wynikają z cichego założenia że zawsze będziemy odcinek dzielić.
>Żartujesz sobie, prawda? Reszta też jest niezła.
>Weź tu człecze próbuj poważnie porozmawiać o ciekawych rzeczach, to trafi się ktoś potrafiący poważnym tonem żarty sobie stroić..

No przecież sam chciałeś rozwiązanie filozoficzne
Ale można w sumie ugryźć to inaczej - zanim udzielimy pełnej odpowiedzi Zenonowi musimy sobie uświadomić, że najpierw musimy odpowiedzieć conajmniej w połowie, ale zanim i to nastąpi musimy odpowiedzieć conajmniej w 1/4, potem w 1/8 ... i dochodzimy do wniosku, że szkoda czasu na takie zagadki i idziemy na piwo (czy nie idziemy?)
Można też ostentacyjnie:
Zenon: "Człowiek nie może przejść z punktu A do punktu B"
Podchodzisz i zaznaczasz na ziemi dwa punkty A i B po czym pomiędzy nimi przechodzisz : "Widzisz ? Można.". Problem rozwiązany
Można i naukowo - ostatecznie Zenon będzie musiał zacząć zasuwać tip-topkami o długości Plancka
Teraz zgadnij jak mówili na Zenona sąsiedzi - koleś, który ma poważne problemy z chodzeniem po izbie.
A tak bardziej fachowo, skoro na chłopski rozum nie bierzesz poważnie , paradoks ten po prostu przedstawia błąd logiczny pn. "stolen concept" (nie mam pojęcia jak to jest prawidłowo po polsku). Polega to na użyciu w argumentacji (np. "dlatego biegacz nigdy nie dobiegnie do mety") pojęcia czy zwrotu przy jednoczesnym zaprzeczeniu przesłance lub przesłankom, na których pojęcie czy zwrot logicznie się opiera w hierarchii abstrakcji.

www.goodart.org/stolen.htm

A tu fajny artykuł na ten temat - www.nathan(*)essays/the_stolen_concept.html

No to teraz Ty zaprezentuj swoje matematyczne rozwiązanie. Tylko pamiętaj, jeśli po prostu opiszesz treść paradoksu językiem matematyki to to już rozwiązanie nie będzie
Głąbiński (3538 punktów)
>To wszystko to tylko opis modelu. To nie ma znaczenia z punktu widzenia np. wolnej woli z powodów, które powyżej podałem.
Sądzę, że spór wynika z tego, że zakładasz nierozdzielną tożsamość myślenia, świadomości i woli, natomiast pozostali uczestnicy przyjmują, że między tymi funkcjami jest istotna różnica odzwierciadlana różnicą nazw. Kto z nas ma rację, na obecnym stanie wiedzy rozstrzygnięcie jest nieosiągalne.

Stach M. G.
mancziz (1830 punktów)
>Sądzę, że spór wynika z tego, że zakładasz nierozdzielną tożsamość myślenia, świadomości i woli, natomiast pozostali uczestnicy przyjmują, że między tymi funkcjami jest istotna różnica odzwierciadlana różnicą nazw. Kto z nas ma rację, na obecnym stanie wiedzy rozstrzygnięcie jest nieosiągalne.

Może nie tyle zakładam nierozdzielną tożsamość, co nie potrafię określić tych tożsamości dokładnie. Dlatego w pełni zgadzam się, że wiemy w tej sprawie, z naukowego punktu widzenia, zdecydowanie za mało. Wiem natomiast, że żaden dualizm możliwy nie jest oraz to, że wolną wolę posiadamy.
Głąbiński (3538 punktów)
>.... Wiem natomiast, że żaden dualizm możliwy nie jest oraz to, że wolną wolę posiadamy.
W tym zdaniu należy słowo "wiem" zastąpić słowem "sądzę" (ew. "jestem przekonany" lub podobnie)

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365