Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gra w skojarzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
07-05-2013 11:03Negev (358 punktów)Gra w skojarzenia
Ocena 6 na 6
Skrzynki poczty elektronicznej gmail należą chyba do najpopularniejszych, najszybszych i najwygodniejszych z wolnodostępnych w cyberprzestrzeni. Czyni je takimi prostota, łatwość obsługi , intuicyjny interfejs, niezawodność i dostęp ze wszystkich możliwych rodzajów urządzeń  (smartfony, ajfony, ajpedy i wszystkie inne cacka). Czy zauważyliście jednak Państwo, że gdy wyświetlacie terść listu w przeglądarce po prawej stronie pojawiają się małe reklamy zwane google ads? Nic strasznego , prawda ? Każdy chce zarobić. A czy zauważyliście, że te reklamy często pasują do treśći listu? Nie ? To proszę zwrócić uwagę. Google przegląda list, wynajduje słowa kluczowe i wyświetla reklamy do nich pasujące. Nie, nie, to nie żadna teoria spiskowa, firma Google przyznaje się do tego i zapewnia, że nie robi żadnego innego użytku z treści Waszych listów. Można o tym przeczytać w dżimejlowej pomocy czy tzw faq-ach. Nie przeszkadza mi to. Moja korespondencja nie zawiera żadnych szczególnych tajemnic a reklamy nie są aż tak nachalne jak na przykład w Yahoo.  Ostatnio zauważyłem jednak coś bardziej jeśli nie niepokojącego to chyba bardziej skomplikowanego pod względem technicznym. Oto reklama google-ad znajdująca się zawsze w pierwszej części artykułów w Racjonaliście dopasowana jest w pewien sposób do listów w gmailu. Zauważyłem to niedawno gdy zmieniłem adres pocztowy, za pomocą którego komunikuje się z Waszym Portalem. Zarejestrowałem się w jakimś innym portalu i dostałem stamtąd list na gmail; hops w artykule w Racjonaliście nagle widzę reklame tego portalu mówiącą, że warto jest zapłacić za VIP-a w tym portalu. Napisałem list do banku w sprawie kredytu mieszkaniowego i wysłałem go gmailem; hops nagle w artukule widzę reklamę kredytów mieszkaniowych konkurencyjnego banku. Wypisałem się od jednego dostawcy telefonicznego i zapisałem u innego. Wszystko odbyło się za pomocą gamila. I co? W artykule widzę reklamę tego poprzedniego providera.
Nie sądzę, żeby to "kojarzenie" odbywało się na poziomie portalu Racjonalista mimo, że zauważyłem to dopiero gdy zmieniłem adres rejestracyjny na gmailowy. Myślę, że dobywa się to na poziomie przeglądarki i cookies. Gdy czytam Racjonalistę w telefonie z systemem operacyjnym Android (produkcji Googla) jest to o wiele bardziej widoczne niż w komputerze z Windowsami.
Z jednej strony jestem pełen podziwu dla pomysłowości tej firmy a z drugiej jest nieco niepokojące. To jakby nie było inwigilacja i przeglądanie prywatnej korespondencji.
Pozdrawiam Państwa wszystkich a w szczególności użytkowników gmaila
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Google przegląda list, wynajduje słowa kluczowe i wyświetla reklamy do nich pasujące

Jest gorzej. Google odczytuje z serwera cały Twój list, słowo po słowie, a potem wyświetla Ci to na ekranie.

> To jakby nie było inwigilacja i przeglądanie prywatnej korespondencji.

Pisz szyfrem, a klucz przekaż odbiorcy innym kanałem. Tylko nie telefonicznie, bo Echelon przechwyci!

> Pozdrawiam Państwa wszystkich a w szczególności użytkowników gmaila

Przepraszam za sarkazm, ale troszkę dramatyzujesz.
Oczywiście, że automat "czyta" Twój list, ale jeżeli nie wysyła raportu człowiekowi, to w czym właściwie problem?
A na reklamy to są różne AdBlocki - nie chcesz, to nie masz.
07-05-2013 11:46 
 Ocena 1 na 1
Tohver (1287 punktów)
> Oczywiście, że automat "czyta" Twój list, ale jeżeli nie wysyła raportu człowiekowi, to w czym właściwie problem?

Problem np. w tym:

www.forbes(*)icks&google_editors_picks=true
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Nie rozumiem dlaczego to jest problem?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 12:48 
 Ocena 1 na 1
Tohver (1287 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego to jest problem?

Myślałem, że przykład jest na tyle oczywisty, że nie będę musiał rozwijać tematu ale dobrze, wyjaśnię Ci to.

Problem polega na tym, że dane na temat tego co jest w mojej skrzynce, tego co kupuję czy tego jakie strony odwiedzam są gromadzone i wykorzystywane. Za każdym razem kiedy jakaś firma używa tych danych w pewien sposób je ujawnia - czy to przez ulotkę którą dostanę czy przez reklamę, która wyświetli się na jakiejś stronie. Gromadzone w ten sposób dane to nie są oczywiste informacje na mój temat dostępne dla każdego. Często są to metadane, które mogą być bardzo precyzyjne i poufne (jak w przykładzie przytoczonym powyżej). Ujawnianie tych danych w jakikolwiek sposób dostępny dla osób postronnych (a takim sposobem jest reklama na przypadkowej stronie) to nie jest abstrakcyjny problem. Nie twierdzę, że jest to problem strasznie poważny ale twierdzenie, że jeśli dane przetwarza tylko automat to żadnego problemu nie ma jest naiwne.
07-05-2013 13:02 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Dalej nie rozumiem w czym leży problem.

Jeśli komuś jest świadczona usługa to i tak pewne dane są ujawniane w ramach świadczenia tej usługi. Twój listonosz będzie wiedział u jakiego operatora masz telefon. Jak wchodzisz do sex shopu ludzie widzą, że do niego wchodzisz.

W tej sytuacji opisanej w artykule żadne dane nie zostały ujawnione osobom postronnym!

Jeśli firma przesyła Tobie ofertę albo wyświetla ją na stronie internetowej, na którą Ty wszedłeś to przecież Twój wybór, że komuś pokażesz ulotkę albo pozwalasz patrzeć w monitor.

Reklamy wyświetlane na stronach są reklamami wyświetlanymi za zgodą użytkownika. Ogólnie wszystkie dane są przetwarzane za zgodą danej osoby.

Próbuję zrozumieć jaki problem, czy może raczej zagrożenie, dla naszej prywatności sprawia takie zautomatyzowane dobieranie sugerowanych treści? Jakie dane i komu są one ujawniane?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 14:39 
 Ocena 1 na 1
Tohver (1287 punktów)
> Jeśli firma przesyła Tobie ofertę albo wyświetla ją na stronie internetowej, na którą Ty wszedłeś to przecież Twój wybór, że komuś pokażesz ulotkę albo pozwalasz patrzeć w monitor.

Nie jest normą ukrywanie wszystkiego co wyświetla się na czyimś monitorze bo nie wszystkie dane są poufne. Normą jest, że ludzie przeglądają wiadomości na telefonach/tabletach/laptopach w miejscach publicznych. Jest to normą bo ludzie zakładają, że na stronach typu onet, gazeta czy racjonalista nie ma żadnych poufnych informacji na ich temat.

>Próbuję zrozumieć jaki problem, czy może raczej zagrożenie, dla naszej prywatności sprawia takie zautomatyzowane dobieranie sugerowanych treści? Jakie dane i komu są one ujawniane?

Są strony, na które ludzie nie wchodzą kiedy ktoś widzi ich monitor. Jeśli ktoś chce kupić worek wibratorów lub sprawdzić objawy opryszczki to raczej nie robi tego w kafejce lub w pracy (są oczywiście wyjątki). Na takie strony jak racjonalista ludzie natomiast zaglądają w kafejkach lub w pracy. Kiedy informacje o tym co robią kiedy są sami zaczynają 'przeciekać' na strony oglądane w miejscach publicznych to jest to moim zdaniem problem. Jakie dane są ujawnianie? Dane, które uważamy za poufne - każdy sam decyduje co to dokładnie jest i żaden algorytm nie powinien mu w tym pomagać. Komu są ujawnianie? Osobom, przed którymi nie dam rady tych danych ukryć bo pojawiają się w miejscach, w których się ich nie spodziewam.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Te kontekstowe reklamy przecież działają tylko jeśli zezwala się na śledzenie!

Jak pozwalasz na ładowanie się cookies stron trzecich to jest na Twoje wyraźne życzenie.

Możesz być non stop zalogowany do Facebooka, ale żaden plugin na żadnej stronie nie wyświetli informacji o Tobie jeśli nie udostępniasz ciasteczek trzecim stronom.

Tak więc możesz sobie spokojnie przeglądać strony, a żaden plugin komentarzy facebookowych nie wyświetli tam swojego nazwiska, chyba że mu na to pozwalasz, dając możliwość korzystania z ciasteczek stron trzecich

Tak samo ma się to do reklam kontekstowych. Dodatkowo jeśli nie chcesz wysyłasz informację o tym że nie życzysz sobie śledzenia.

No więc widzę że podchodzisz do problemu tak jak Unia Europejska. To osoba, która wysyła dane do Twojego urządzenia jest odpowiedzialna za to co robią programy, które Ty zainstalowałeś i skonfigurowałeś (głupie monity o cookies).

To Ty pozwalasz swojemu urządzeniu żeby pozwalało innym Cię śledzić i wyświetlać reklamy kontekstowe, ale to nie Twoja wina.

Taka sama sytuacja jakbyś zaprosił kogoś do siebie, a później zastrzelił bo wtargnął bez Twojego pozwolenia. Taka sama logika.

Edycja Może ja doprecyzuję o co mi chodzi. Tak jak pisałem na przykładzie tych dodatków facebooka do stron, tak samo tyczy się to reklam google i innych.

Jak ktoś się loguje do facebooka albo google serwer ustawia ciasteczko, w którym przechowuje identyfikator sesji za pomocą, którego jest w stanie rozpoznawać, że ten użytkownik to właśnie ten użytkownik. To ciasteczko jest przypisane do danej domeny internetowej np. facebook.com i przeglądarka będzie je wysyłać tylko do domeny facebook.com

Tak więc np. serwer pod domeną racjonalista.pl nie jest w stanie w żaden sposób odczytać ciasteczek spod domeny facebook.com, ponieważ w ten sposób każdy mógłby przechwycić identyfikator sesji (i inne wrażliwe dane) i w ten sposób podłączyć się jako "my" z zupełnie innej maszyny.

Dlatego żeby wyświetlić np. listę naszych znajomych, którzy lubią daną stronę albo reklamy powiązane z tym co mamy w treści naszych emaili programiści używają prostej sztuczki, która polega na wykorzystaniu pływającej ramki, czyli krótko mówiąc strony według strony. Ta strona oczywiście pochodzi z domeny np. facebook.com albo google.com i na tej podstawie jest pokazać którzy z naszych znajomych lubią racjonalistę albo kontekstową reklamę.

Oczywiście dzieje się to bez naszej wiedzy i w ten sposób trzecie serwisy mogą zobaczyć, które z partnerskich stron odwiedzamy.

We współczesnych przeglądarkach istnieje prosty mechanizm, który pozwala temu zapobiegać, czyli tzw. wyłączenie udostępnianie ciasteczek stronom trzecim albo ciasteczka tylko z domeny głównej, czy jak to jest nazwane w Goole Chrome "zablokuj ciasteczka innych firm".

Po wyłączeniu tej możliwości śledzenie w internecie staje się prawie niemożliwe. Dodatkowo można wysyłać nagłówek że nie życzymy sobie śledzenia.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Tohver (1287 punktów)
Nigdzie nie twierdziłem, że Google powinien odpowiadać za to, że wyświetli coś na stronie, na którą wchodzę. Twierdziłem, że przetwarzanie i prezentowanie metadanych zgromadzonych na mój temat przez różne automaty jest potencjalnym problemem. Ilość zabezpieczeń które wymieniłeś tylko to potwierdza. To, że przed jakimś problemem da się zabezpieczyć nie znaczy, że problem ten nie istnieje lub jest głupi.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Moim zdaniem to jest akurat błahostka. Prawdziwi problem polega na tym, że według komisji europejskiej i połowy marca polskiego ustawodawstwa każda strona ma obowiązek poinformować użytkownika o tym jakie dane są zbierane (czy np. data mining, takiego wyrażenia chyba użyłeś).

To przeglądarki powinny zawierać informację o tym na co będą pozwalać witrynom internetowym. Moim zdaniem to właśnie jest prawdziwy problem, że zgoda na to jest wyrażana przez użytkowników w domyśle (tak że może nawet nie są jej świadomi).

Dlatego według mnie to ta niewiedza jest problemem i w tej kwestii trzeba uświadamiać ludzi. To że automaty analizują treści to zwykła błahostka, bo robią to na co im użytkownicy pozwalają.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 12:00 
 Ocena 1 na 1
Negev (358 punktów)

>Przepraszam za sarkazm, ale troszkę dramatyzujesz.
>Oczywiście, że automat "czyta" Twój list, ale jeżeli nie wysyła raportu człowiekowi, to w czym właściwie problem?
>A na reklamy to są różne AdBlocki - nie chcesz, to nie masz.

Nie gniewam się za sarkazm. Wprost przeciwnie uwielbiam go .
Nie dramatyzuję bowiem napisałem, że mi to nie przeszkadza, nieprawdaż?
Być może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Nie chodzi o czytanie i wyświetlanie tekstu tylko o jego analizę oraz o podejmowane w jej konsekwencji odpowiednie kroki. To jakościowo zupełnie inna czynność niz zwykłe wyświetlenie tekstu. Nie chodzi mi poza tym o reklamy jako takie, ktore (również to zaznaczyłem) w gmailu sa o wiele mniej nachalne niz gdzie indziej. Chodzi mi o procedurę ich doboru. Dziś zgadzamy sie na reklamę jutro na ściganie dziecięcej pornografii (wszak nikt nie podważa tego szczytnego celu - i to nie sarkazm) a w końcu moze sie zdarzyć, ze listy będą analuzowane pod kątem bluźnierstw i apostazji. Automat nie przekazuje raportów człowiekowi? Jesteś pewnien? Wszystko zapisywane jest w bazie danyc. Nikt nie moze być pewien kiedy i w jaki sposób zostanie to wykorzystane
07-05-2013 12:19 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Dziś (...) jutro (...) a w końcu może sie zdarzyć, ze listy będą analizowane pod kątem bluźnierstw

Slippery slope fallacy. Nie wybieraj polityków, którym to przyjdzie do głowy.

> Automat nie przekazuje raportów człowiekowi? Jesteś pewien?

Pewien nie jestem, ale rozumiem - i zakładam, że Google też - ryzyko utraty reputacji.

> Wszystko zapisywane jest w bazie danych. Nikt nie może być pewien kiedy i w jaki sposób zostanie to wykorzystane.

Zawsze możesz nie korzystać z gmaila. Albo pozwać Google, jeżeli wykorzystają Twój list bez Twojej zgody.
07-05-2013 12:22 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Dziś zgadzamy sie na reklamę jutro na ściganie dziecięcej pornografii (wszak nikt nie podważa tego szczytnego celu - i to nie sarkazm) a w końcu moze sie zdarzyć, ze listy będą analuzowane pod kątem bluźnierstw i apostazji. Automat nie przekazuje raportów człowiekowi? Jesteś pewnien?

Problem rozwiązany!

Problem polega na tym, że ludzie nie lubią dbać o bezpieczeństwo swoich danych.

Ludzie nie lubią być pytani o hasła dostępu, więc są one przechowywane przez komputery i przeglądarki.

Ludzie nie lubią szyfrować swoich danych, bo nie lubią pamiętać haseł.

Ludzie nie lubią przechowywać swoich danych, więc nie mają nic przeciwko przechowywaniu ich konwersacji przez Facebooka albo gadu-gadu.

Ludzie nie lubią używać prezerwatyw, więc ich nie używają bo bez szybciej i wygodniej.

Wymieniać dalej?

Współcześnie kryptografia jest praktycznie za friko i jest dostępna na wszystkie urządzenia elektroniczne.

Kto chce ten dba o bezpieczeństwo swoich danych.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 12:49 
 Ocena 1 na 1
Negev (358 punktów)
A może ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy , ze można, zepowinno się, że warto. Dokładnie tak jak z prezerwatywami.
Można używać tych wszystkich dobrodziejstw cywilizacji ale warto być świadomym niebezpieczeństwa i konsekwencji.
Mój post świadczy właśnie dokładnie o tym, ze nie zdawałem sobie sprawy jak dalece takie firmy jak google mogą kontrolować moje (na razie tylko internetowe) poczynania
07-05-2013 13:36 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A może ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy , ze można, zepowinno się, że warto. Dokładnie tak jak z prezerwatywami.

Ale ludzi się uczy w podstawówce, gimnazjum, liceach/technikach i na studiach technologii informacyjnej. Tak samo metody antykoncepcji, etapy ciąży itd. wszystko jest w programie przyrody i biologii.

Poziom edukacji jest beznadziejny, do tego się to sprowadza.

Większość ludzi jeśli w ogóle wie o szyfrowaniu danych uważa to za absolutną stratę czasu. (przynajmniej do momentu kiedy ktoś im ukradnie laptopa)

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Tohver (1287 punktów)
>Współcześnie kryptografia jest praktycznie za friko i jest dostępna na wszystkie urządzenia elektroniczne.
>Kto chce ten dba o bezpieczeństwo swoich danych.

Używałeś kiedyś PGP? Może pomożesz mi z takim problemem: mam sprawę do mojego profesora. Jego adres jest na stronie uczelni ale nie mam jego klucza prywatnego ani on nie ma mojego. Jak wysłać do niego zaszyfrowaną wiadomość?
Szyfrowanie wiadomości jest fajne do komunikowania się wewnątrz ustalonej grupy ludzi ale nie nadaje się do codziennej korespondencji, o której mowa w tym wątku. Sklepy nie szyfrują wiadomości z potwierdzeniem zamówienia. Nie da się też zaszyfrować wiadomości do osoby, z którą nie miałeś już wcześniej kontaktu.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Szyfrowanie wiadomości jest fajne do komunikowania się wewnątrz ustalonej grupy ludzi ale nie nadaje się do codziennej korespondencji, o której mowa w tym wątku. Sklepy nie szyfrują wiadomości z potwierdzeniem zamówienia. Nie da się też zaszyfrować wiadomości do osoby, z którą nie miałeś już wcześniej kontaktu.

Wiesz na czym polega szyfrowanie? Szyfrowanie i odszyfrowanie wymaga posiadania klucza. Więc ameryki nie odkryłeś.

Autor pisał o automatycznym przeszukiwaniu wiadomości w celu znalezienia pewnych treści. Szyfrowanie całkowicie rozwiązuje ten problem. Treści poufnych nie wysyła się też raczej zwykłym mailem.

Jak chcesz się skontaktować z profesorem uczelni albo profesor z Tobą to nie używa się do tego wiadomości email. Wysyłałeś i odbierałeś kiedyś email? To wiesz, że sama wiadomość nie wystarczy do potwierdzenia tożsamości nadawcy. Tak samo jest z wiadomościami sms.

Wszystkie informacje na normalnych uczelniach wysyłane są przez uczelniany system informatyczny, który umożliwia weryfikację nadawcy. Wszyscy odpowiedzialni sprzedawcy i świadczący usługi wszystkie informacje dotyczące zamówienia i faktury udostępniają po zalogowaniu się do ich systemu (potwierdzeniu tożsamości). Właściwie wiadomości email powinny być używane tylko do informowania o komunikatach, które pojawiają się w takich systemach.

To że ludzie wolą wszystko dostać mailem niż się logować do systemów to nie znaczy że to jest dobry pomysł. Niektórzy lubią sobie pin do karty markerem na niej wymalować.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 15:11 
 Ocena 3 na 3
Tohver (1287 punktów)
> Treści poufnych nie wysyła się też raczej zwykłym mailem.

Dlaczego nie skoro są zaszyfrowane? Jak mam w takim razie dostarczać te poufne treści? Zaszyfrowanym pendrivem wysyłanym listem poleconym? A może przekazać osobiście tak jak robiła to moja babcia w XX wieku?

>Jak chcesz się skontaktować z profesorem uczelni albo profesor z Tobą to nie używa się do tego wiadomości email. Wysyłałeś i odbierałeś kiedyś email? To wiesz, że sama wiadomość nie wystarczy do potwierdzenia tożsamości nadawcy. Tak samo jest z wiadomościami sms.

Swoją popularność email zawdzięcza głównie temu, że kontaktowanie się za jego pomocą nie wymaga wcześniejszej autoryzacji ani dostępu do specjalnych systemów. Adres email podaje się na stronie, wizytówce, ulotce czy w jakikolwiek inny sposób i KAŻDY może się z nami pod nim skontaktować. Pisząc o szyfrowaniu maili lub zamkniętych systemach pomijasz zupełnie to do czego wiadomości email zostały stworzone - prostą formę komunikacji niewymagającej autoryzacji. Mylisz też typy danych, o których mowa. Oczywiście, że nikt nie wyśle mi mailem moich wyników badań lekarskich ale nie takie poufne dane wykorzystuje google. Mówimy o data miningu wszystkich małych nieistotnych informacji, które dopiero zebrane razem tworzą poufną całość. Nie szyfruje się potwierdzeń rejestracji na różnych stronach czy potwierdzeń zakupów w sklepach internetowych. Jeśli nie wiesz czego można dowiedzieć się z takich danych przeczytaj artykuł, który przytoczyłem wcześniej.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>> Treści poufnych nie wysyła się też raczej zwykłym mailem.
>Dlaczego nie skoro są zaszyfrowane? Jak mam w takim razie dostarczać te poufne treści? Zaszyfrowanym pendrivem wysyłanym listem poleconym? A może przekazać osobiście tak jak robiła to moja babcia w XX wieku?

Zaszyfrowany mail to nie jest zwykły mail, tylko zaszyfrowany mail, co najwyżej zwykły zaszyfrowany mail.

>Swoją popularność email zawdzięcza głównie temu, że kontaktowanie się za jego pomocą nie wymaga wcześniejszej autoryzacji ani dostępu do specjalnych systemów. Adres email podaje się na stronie, wizytówce, ulotce czy w jakikolwiek inny sposób i KAŻDY może się z nami pod nim skontaktować. Pisząc o szyfrowaniu maili lub zamkniętych systemach pomijasz zupełnie to do czego wiadomości email zostały stworzone - prostą formę komunikacji niewymagającej autoryzacji. Mylisz też typy danych, o których mowa. Oczywiście, że nikt nie wyśle mi mailem moich wyników badań lekarskich ale nie takie poufne dane wykorzystuje google. Mówimy o data miningu wszystkich małych nieistotnych informacji, które dopiero zebrane razem tworzą poufną całość. Nie szyfruje się potwierdzeń rejestracji na różnych stronach czy potwierdzeń zakupów w sklepach internetowych. Jeśli nie wiesz czego można dowiedzieć się z takich danych przeczytaj artykuł, który przytoczyłem wcześniej.

Tak jak napisałem tutaj śledzić w sieci dajesz się NA WŁASNE ŻYCZENIE (ewentualnie można było powiedzieć, że z niewiedzy, do czasu aż na wszystkich stronach nie pojawiły się informacje o cookies - teraz każdy powinien być ekspertem i możemy założyć, że każdy jest w ich kwestii ekspertem).

Odnośnie danych wybranych z samych maili, to robią to automaty w celu określonym tylko przez świadczącego usługę (w przypadku gmail są one używane tylko do dobierania reklam) i wykorzystywanie tych informacji w innym celu byłoby niezgodne z prawem, a w dodatku i tak wszystko to jest świadczone ZA ZGODĄ użytkowników (zgodą której 99,99% z nich nie przeczytało, ale ślepo zatwierdziło).

Bardziej istotne dane można znaleźć po danych, które każdy sam zamieszcza w internecie. Więc to akurat bardzo ciekawe, że Tobie przeszkadzają takie drobne rzeczy jak reklamy dopasowane do treści maila, jak po Twoim nicku to można znaleźć chyba o Tobie w sieci wszystko.
Równie dobrze mógłbyś się tu podpisywać imieniem i nazwiskiem.

Odnośnie tego jak wspaniałe do komunikacji są emaile, to sądząc po Twoim wykształceniu terminy typu spoofing email/sms są Ci doskonale znane i nie ma sensu tego tłumaczyć. Akurat gmail wyjątkowo dobrze przed tym zabezpiecza gorzej z innymi klientami pocztowymi i ich panelami (np. uczelnianymi).

Niby wszyscy wszystko wiedzą, a ciągle fanpage poważnych firm zostają przejęte na facebooku przez jakiś phishing.

To nie automaty dobierające reklamy są zagrożeniem prywatności, tylko wrodzony ekshibicjonizm nieświadomej części społeczeństwa.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 16:34 
 Ocena 2 na 2
Negev (358 punktów)
>To nie automaty dobierające reklamy są zagrożeniem prywatności, tylko wrodzony ekshibicjonizm nieświadomej części społeczeństwa.

Komunikacja pocztą elektroniczną nabiera rozpędu i znaczenia. U mnie w firmie już nikt nie pisze zwykłych listów i podań, email wystarczy, traktowany jest jak oficjalny list. Wyobraźmy sobie , że zwykła poczta, dajmy na to TP.SA (nie wiem dokładnie jak to się nazywa) wprowadza podobną usługę. Wszystkie listy są otwierane, skanowane i analizowane. Dostajesz wezwanie do sądu, poczta dołącza Ci do listu reklamę biura adwokackiego, dostajesz list miłosny a w załączniku reklamę produktów Stomilu
Analiza głosu to dzisiaj nie problem. Istalacja głośnomówiąca w moim aucie rozpoznaje głos i mogę wykręcać numer, poprzez wypowiedzienie nazwiska kontaktu znajdującego się moim telefonie (bardzo wygodne). Wyobraźmy sobie, że dostawcy telefoniczni wprowadzają usługę analizowania rozmów - tylko w celach reklamowych. Przeklinasz siarczyście w rozmowie z kumplem k...a m...ć i dostajesz sms-em reklamę agencji towarzyskiej.
Och oczywiście możesz to wszystko anulować na życzenie. Jesli nakleisz na kopertę znaczek z papieżem lub jakimś świętym , list nie będzie skanowany. Jeśli wejdziesz w ustawienia w telefonie i coś tam wyłączysz albo jeśli będziesz używać telefonu Nokia a nie Samsung twoje rozmowy nie będą analizowane. Niezła wizja, prawda?
Dlaczego u licha w emailu można a w zwykłych listach i telefonach to nie do pomyślenia?
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Widzisz ta analogia z pocztą jest trochę nie na miejscu.

Zauważ że za nadanie tych wszystkich listów wnosi się opłatę.

Podejrzewam że gdyby ktoś chciał świadczyć darmową wysyłkę listów to pewnie też by w jakiś sposób chciał się na tych wiadomościach reklamować, np. wsadzałbyś list w kopertę na której byłaby drukowana reklama.

Podobnie działały darmowe ksera, które pozwalały kserować po jednej stronie kopii, kiedy druga zawierała reklamy sponsorów.

Google musi na czymś zarabiać. O ile się orientuję reklamy wyświetlają się i tak tylko w webowej wersji gmaila, nie doklejają nic do treści wiadomości jak się używa zewnętrznych programów (w tym nawet ich klienta na Androidzie), a poza tym istnieje wiele alternatywnych darmowych skrzynek mailowych.

Poza tym w dzisiejszych czasach utrzymanie własnego serwera z domeną (jak komuś nie pasuje darmowy email) jest bajecznie tanie.

Więc odpowiedź na pytanie:

>Dlaczego u licha w emailu można a w zwykłych listach i telefonach to nie do pomyślenia?

Bo jest za darmo

I tak wydaje mi się, że gmail i hotmail to najmniej irytujące darmowe emaile z jakimi miałem do czynienia.

>U mnie w firmie już nikt nie pisze zwykłych listów i podań, email wystarczy, traktowany jest jak oficjalny list.

Mam nadzieję że jakoś to dodatkowo uwierzytelniacie, bo jakiś Mitnick może wam wywinąć chociażby podobny numer jak pewien matematyk wywinął Google

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-05-2013 17:09 
 Ocena 2 na 2
Negev (358 punktów)
>Zauważ że za nadanie tych wszystkich listów wnosi się opłatę.

Ja akurat płacę za gmail a dokładnie za dodatkową pojemność w Google Drive. Reklamy i tak są. Skype jest za darmo dlaczego nie ma tam takiej "usługi" ? Bo nikt by się na nią nie zgodził. Dlaczego w nawet darmowym gmailu jest to akceptowalne?
Chodzi mi w tym wszystkim jednak o łamanie "świętej" zasady tajemnicy korespondencji.
Tak, mam z tym problem.
Oczywiście, że będąc tego świadom nie używam gmaila do wszystkiego, na pewno nie do spraw zawodowych a korespondencja z bankiem chociaż nie przez gmail zawsze jest kodowana.
Zyjemy w świecie coraz mniej anonimowym. Miasta, ulice, sklepy usiane są kamerami, maile skanowane, nie wydasz dolara bez pozostawienia gdzieś jakiegoś śladu a ślad ten ktoś analizuje i korzysta w taki czy inny sposób. Zastanaiwam się do czego to prowadzi.
08-05-2013 00:54 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ja akurat płacę za gmail a dokładnie za dodatkową pojemność w Google Drive.
Po kiego płacić skoro można mieć to samo za darmo?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nad reklamami masz odnośnik "dlaczego te reklamy?", klikasz i wybierasz "Ustawienia reklam". Pojawia się lista reklam wyświetlanych obok maila. Tam możesz zablokować reklamy danego reklamodawcy. Ponadto klikając na "Dostosuj ustawienia reklam" możesz zrezygnować z otrzymywania reklam dopasowanych do ciebie. Jeśli używasz przeglądarki Chrome lub Firefox, możesz zainstalować rozszerzenie "Advertising Cookie Opt-out" klikając na odnośnik "rozszerzenie rezygnacji z DoubleClick". Dla Firefoxa możesz dodatkowo zainstalować rozszerzenie "Ghostery", które blokuje ciasteczka znanych firm reklamowych.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365