Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy jest już wątek o biciu dzieci?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-12-2008 16:14dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Czy jest już wątek o biciu dzieci?
Ocena 2 na 2
Jeśli nie, to bardzo się dziwię, bo dla Racjonalistów ciekawostką musi być fakt, że podobno większość głupich doradców Tuska z tego zespołu do praw bicia dzieci ma tytuł profesora. Zresztą dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że PRLowski tytuł profesora nie jest gwarancją czegokolwiek. Przykładem jast nasz Kaczorek, który będąc profesorem prawa jest jednocześnie człowiekiem chyba najmniej rozumiejącym prawo w Polsce.

POznaliśmy teraz profesorów, którzy popierają bicie dzieci. To ja już nie wiem, czy to PO rządzi, czy PiS? A może nasz Kaczorek Donald zdemaskował się i pokazał, że jest prawdziwym Kaczorem - trzecim z klonu?

Tylko gdzie on znalazł takich profesorów? Na bazarze Różyckiego?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-12-2008 17:30
 Ocena 4 na 10
Tronicki (280 punktów)
Karcenie dzieci to nie to samo co bicie dzieci, wymiar i rodzaj kary dla dziecka wybierają rodzice nie państwo, karcenie dzieci jest sprawdzona metodą wychowawczą stosowaną na przełomie wielu setek lat, natomiast wprowadzenie odgórnego zakazu karania dzieci jest wynikiem jakieś chorej ideologii, sam dostawałem w pupę za coś złego i nie uważam sie za chorego psychicznie człowieka. Poza tym wprowadzenie takiego zakazu w żaden sposób nie zlikwiduje patologii gdzie nad dziećmi normalnie sie znęca, za to dojdzie do sytuacji w której dzieci w normalnych rodzinach będą gnać do aparatu państwowego za to że dostały klapsa bo poszły bez zgody rodziców na prywatkę nic im o tym nie mówiąc. Państwo wara od rodziny, taki zakaz to kolejna próba infiltracji rodziny przez państwo.
Już chyba tylko za komuny tak podburzano dzieci przeciwko ich rodzicom jak teraz próbuje to zrobić lewica.
Krrcenie dzieci jest podyktowane głownie ich dobrem, dobrem rodziny a nie chęcią masochistycznego spełnienia, nie mieszajmy obu rzeczy.
05-12-2008 18:40 
 Ocena 6 na 6
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>Karcenie dzieci to nie to samo co bicie dzieci,

Masz rację! Jak sama nazwa wskazuje bachory trzeba trzymać w... karcerze!

>wymiar i rodzaj kary dla dziecka wybierają rodzice nie państwo,

I tu masz rację! Dlatego rodzice posłali ministra Giertycha z jego zastępcą Orzechowskim... do diabła!

>karcenie dzieci jest sprawdzona metodą wychowawczą stosowaną na przełomie wielu setek lat,

Podziel się z nami tą wiedzą. W szczególności chciałbym się dowiedzieć, które formy karcenia są najbardziej sprawdzone i jak je dobierać do stopnia przewinienia.
Pomóż nam ustalić... menu karcenia!

Przykłady:
Karcer - dla 3-latka ile dni, za co oraz o głodzie i chłodzie czy też kopsnąć mu koc?
Klęczenie na grochu - za co, ile ziarenek [im mniej ziarenek tym bardziej boli!], ile godzin, codziennie czy od święta?
Pas - w dupsko gówniarza czy może lepiej przywalić mu z liścia w papuchę?
Oto jest pytanie? Człowiek całe życie się uczy, a i tak na końcu okazuje się, że... głupi!
Na szczęście mamy tu niezłych fachowców, którzy pokierują naszymi poczynaniami.

>wprowadzenie odgórnego zakazu karania dzieci jest wynikiem jakieś chorej ideologii,

Oddolne przyzwolenie na "karcenie" dzieci jest przejawem... zdrowej ideologii?

>sam dostawałem w pupę za coś złego

Na pewno w... pupę?
Niektórzy byli w... ciemię bici!

>i nie uważam sie za chorego psychicznie człowieka.

To jedynie Twoje, subiektywne zdanie.
Pozwolisz, że sami wyrobimy sobie opinię?

>wprowadzenie takiego zakazu w żaden sposób nie zlikwiduje patologii

Bo nie taki jest jego cel. Obawiam się, że nawet używając łopatologii nie będę w stanie przekonać Cię, że patologia to nie tylko własnoręczne "wychowywanie" dzieci, to także reprezentowany przez Ciebie sposób myślenia.

>gdzie nad dziećmi normalnie sie znęca,

Od kiedy nad dziećmi się znęcać jest... "normalnie"?

>za to dojdzie do sytuacji w której dzieci w normalnych rodzinach będą gnać do aparatu państwowego za to że dostały klapsa bo poszły bez zgody rodziców na prywatkę nic im o tym nie mówiąc.

Jak nie będziesz stał z budzikiem w jednej ręce i pydą w drugiej na powitanie dziecka, które spóżniło się akademicki kwadrans z powrotem do domu, to na pewno Ci powiedzą gdzie idą, a zamiast wyrażania zgody spróbuj im życzyć... dobrej zabawy!

>Państwo wara od rodziny,

Dodałbym do kompletu... Kościół!


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
08-12-2008 13:54 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>karcenie dzieci jest sprawdzona metodą wychowawczą stosowaną na przełomie wielu setek lat

Sprawdzoną jako złą, niekuteczną i demoralizującą.

Podobnie sprawdzoną metodą jest palenie czarownic na stosie.

doku
Robcia (181 punktów)

>Krrcenie dzieci jest podyktowane głownie ich dobrem, dobrem rodziny a nie chęcią masochistycznego spełnienia, nie mieszajmy obu rzeczy.
Dziecko nie uchowa się bez klapsa czy porządnego lania gdy jest niegrzeczne. Dziecko musi wiedzieć co jest dobre a co złe. Mały człowiek musi znac konsekwencje popełniania złych czynów.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dziecko nie uchowa się bez klapsa czy porządnego lania gdy jest niegrzeczne.

Takie prowokacje ma tym forum nie działają

doku
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zresztą dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że PRLowski tytuł profesora nie jest gwarancją czegokolwiek.

   Kto więc kształcił społeczeństwo przez ostatnie -dzieści lat? Naukowe niedojdy?

   Czy ty, wykształcony przez ludzi z tytułami nie będącymi gwarancją czegokolwiek, czujesz się kompetentny do wykonywania zawodu? Może powinieneś zrezygnować z pracy?
   Skoro wykształcili cię ludzie, których kompetencje niejako podważasz, czy nie powinieneś zwrócić dyplom? Co on jest wart, skoro dali ci go ludzie o wiedzy nie wartej zaufania?
   
07-12-2008 19:56 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>Zresztą dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że PRLowski tytuł profesora nie jest gwarancją czegokolwiek.
>   Kto więc kształcił społeczeństwo przez ostatnie -dzieści lat? Naukowe niedojdy?
>   Czy ty, wykształcony przez ludzi z tytułami nie będącymi gwarancją czegokolwiek, czujesz się kompetentny do wykonywania zawodu? Może powinieneś zrezygnować z pracy?
>   Skoro wykształcili cię ludzie, których kompetencje niejako podważasz, czy nie powinieneś zwrócić dyplom? Co on jest wart, skoro dali ci go ludzie o wiedzy nie wartej zaufania?
>   

Ech... Wszystko zależy od tego, czego profesorem ktoś jest. Bo chyba jest zrozumiałe, że matematyka, na przykład, nie zależy od tego, czy się jej uczysz w komunie, czy może w kapitalizmie. To nie wymaga chyba wyjaśniania. Natomiast bycie profesorem np. historii, czy też prawa, niekoniecznie rzeczywiście oznacza, że ów profesor jest autorytetem (nawet w swojej dziedzinie). Proszę, nie wrzucajmy wszystkich profesorów wykształconych/wyświęconych za komuny do jednego wora. Uczył mnie matematyki prof. Czesław Ryll-Nardzewski (poszukajcie tego nazwiska, bo jest wielkie), który przecież większość życia spędził nauczając i tworząc w komunie... No i co? Ci, którzy mieli styczność z prawdziwą matematyką wiedzią, co to nazwisko oznacza. To nie tylko geniusz matematyczny, świetny wykładowca, ale i wspanialy człowiek.

Dla leniwych, którym się nie chce szukać lub tych, których to obchodzi "w słabym sensie":
Cytat:

Czesław Ryll-Nardzewski (born October 7, 1926 in Wilno, Poland (now Vilnius, Lithuania)) is a Polish mathematician.

He was a student of Hugo Steinhaus. At the age of 26 he became professor at the Warsaw University and in 1959 at the Wrocław University of Technology. His main research areas are measure theory, functional analysis, foundations of mathematics and probability theory. Several theorems bear his name: the Ryll-Nardzewski fixed point theorem, the Ryll-Nardzewski theorem in model theory, and the Kuratowski-Ryll-Nardzewski selection theorem.

He is a member of the Polish Academy of Sciences since 1967.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Zresztą dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że PRLowski tytuł profesora nie jest gwarancją czegokolwiek.
>   Kto więc kształcił społeczeństwo przez ostatnie -dzieści lat? Naukowe niedojdy?

"Nie jest gwarancją" nie jest mocnym sformułowaniem. Takich "niedojd" jak nasz Kaczorek jest niewielu, ale dość, żeby mogli oblepić Tuska.

Większość profesorów zasłużyła na ten tytuł.

doku
Mietek77 (48 punktów)
Ostatnio przy okazji jakiejś imprezy rozmawiałem z ojcem i wyskoczyłem, że mam do niego pretensje o bicie.
"Przecież nie biłem cię często, chyba tylko 3 razy" stwierdził tata
"No właśnie. Gdybyś uderzył jeszcze kilka razy, kilka głupot w życiu mniej bym popełnił" odpowiedziałem.
Natomiast mój znajomy za dziecka nigdy nie dostał i jest teraz ćpunem...
Tronicki (280 punktów)
> Dodałbym do kompletu... Kościół!

Jesli nie stosuje aparatu państwowego to czemu nie ? Wtedy oznaczało by to dobrowolność. Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi, radze też zobaczyć jak wygląda przejażdżka busem w UK z małymi bach orkami a wtedy wszystkie ideologiczne fanaberie odnośnie "zakazu karcenia dzieci" odejdą w zapomnienie, wszystko fajnie wygląda w teorii ale w praktyce okazuje sie że jest klops.
07-12-2008 19:18 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi
A czy są jakieś badania wskazujące wskutek czego ta przestępczość wzrasta?

>radze też zobaczyć jak wygląda przejażdżka busem w UK z małymi bach orkami
To znaczy, że pobiły Cię w podróży jakieś swawolne Dyzie i chcesz się mścić?

>ideologiczne fanaberie odnośnie "zakazu karcenia dzieci"
Ale dlaczego miałoby to być fanaberią wyłącznie w stosunku do dzieci, wprowadźmy batożenie zamiast więzienia, będzie tanio i szybko. W razie pomyłki się delikwenta przeprosi, opatrzy, zapłaci - i po kłopocie.

>wszystko fajnie wygląda w teorii ale w praktyce okazuje sie że jest klops.
Może się mylisz, może w krajach pod względem kar cielesnych od dawna ucywilizowanych dziś bardziej dba się o pokojowe rozwiązywanie konfliktów, wskutek czego świat miał o parę wojen mniej? I tylko o tym nie wiemy, bo nikt nie ankietował społeczeństwa pod tym kątem?
.
darlove (2804 punktów)
>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi, radze też zobaczyć jak wygląda przejażdżka busem w UK z małymi bachorkami a wtedy wszystkie ideologiczne fanaberie odnośnie "zakazu karcenia dzieci" odejdą w zapomnienie, wszystko fajnie wygląda w teorii ale w praktyce okazuje sie że jest klops.

Zgadzam się w 100%. O tych "bachorkach" to wiem nie tylko z własnego doświadczenia, ale i z doświadczenia innych ludzi, z którymi rozmawiam. "Bezstresowe wychowanie" to mżonka. Oczywiście, można sobie tak dziecko wychowywać... otrzeźwienie przychodzi przeważnie o wiele za późno, choć nie mogę powiedzieć w 100%, że to nie będzie działać. Może działa, choć przyznaję, że jeszcze takiego czegoś nie widziałem.

Mnie Tata i Mama "lali", gdy trzeba było. Ręką, pasem, rzemieniem, kablem... co się tam nawinęło Ale pamiętam, że nigdy nie dostałem lania "za nic". Zawsze coś przeskrobałem i dzisiaj rozumiem, że tak właśnie trzeba było - dać mi lanie. Dzisiaj dziękuję Rodzicom, że uświadomili mi pewne rzeczy, zanim było za późno, a że przez fizyczną przemoc... cóż, mały człowiek nie ma jeszcze rozumu "starego", więc pewne rzeczy można wbić do głowy jednynie pasem, że się tak wyrażę. Na kogo wyrosłem nie będę może opisywał, bo nie czuję potrzeby. Wtrącę jedynie, że skończyłem studia matematyczne i pracuję w Londynie. Hehe... Nie, nie na zmywaku, choć zaczynałem od pracy w fabryce sałatek daleko od Londynu... Cóż, życie człowieka nie rozpieszczało.

Zauważcie, że przekonywanie nie zawsze działa, nawet w przypadku "starych", a co dopiero mówić o dzieciach. I zrozumieć także potrzeba, że jak Tata lub Mama mówi, że NIE WOLNO, to po prostu nie wolno. A jeśli dziecko, być może złośliwie, łamie ten zakaz, to jedyne, co pozostaje, to lanie - skuteczna i sprawdzona metoda (przynajmniej z doświadczenia mogę powiedzieć, że działa). Pamiętać też należy, że kochający Rodzice nie biją dzieci, bo taki mają kaprys. Lanie dostajesz dlatego, że - paradoksalnie - tacy Rodzice Cię kochają.... Trudno to niektórym zrozumieć, nie?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi

Żywcem przepisane z sowieckich materiałów propagandowych sprzed 30 lat

doku
Mietek77 (48 punktów)
>>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi
>Żywcem przepisane z sowieckich materiałów propagandowych sprzed 30 lat
Argumentum ad personam
09-12-2008 13:40 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi
>>Żywcem przepisane z sowieckich materiałów propagandowych sprzed 30 lat
>Argumentum ad personam

Jeśli tak to wygląda, to przepraszam za niezręczność, ale chciałem powiedzieć tylko to, że zdanie takie widziałem wielokrotnie w gazetach, słyszałem w TV w czasach PRL, i zdanie to okazało się nieprawdziwe. Twierdzę więc, że zdanie to, nawet jeśli wziąłeś je z nowszych opracowań, to autorzy tych opracowań przepisali je bezmyślnie z sowieckiej propagandy - nie chciałem wskazać Ciebie, jako kopistę sowieckiej propagandy, chciałem tylko wskazać źródło, a Ciebie jako ofiarę tej propagandy.

Nie było to więc ad personam, chociaż mogło się tak wydawać z pozoru.

doku
Mietek77 (48 punktów)
>>>>Wynik bezstresowego wychowywania dzieci mamy na Zachodzie gdzie z roku na rok wzrasta przestępczość wśród młodych ludzi
>>>Żywcem przepisane z sowieckich materiałów propagandowych sprzed 30 lat
>>Argumentum ad personam
>Jeśli tak to wygląda, to przepraszam za niezręczność, ale chciałem powiedzieć tylko to, że zdanie takie widziałem wielokrotnie w gazetach, słyszałem w TV w czasach PRL, i zdanie to okazało się nieprawdziwe. Twierdzę więc, że zdanie to, nawet jeśli wziąłeś je z nowszych opracowań, to autorzy tych opracowań przepisali je bezmyślnie z sowieckiej propagandy - nie chciałem wskazać Ciebie, jako kopistę sowieckiej propagandy, chciałem tylko wskazać źródło, a Ciebie jako ofiarę tej propagandy.
>Nie było to więc ad personam, chociaż mogło się tak wydawać z pozoru.
Nie ja to przedstawiłem, więc nie ma co przepraszać.
A z moich obserwacji wynika, że dzieci, które miały zbyt duży "luz" nie wyszły na ludzi.
I prawdą jest, że nie każdego trzeba bić. Ale są jednostki, gdzie tylko to skutkuje.
10-12-2008 11:33 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A z moich obserwacji wynika, że dzieci, które miały zbyt duży "luz" nie wyszły na ludzi.

A to bywa nazywane ad hominem

>I prawdą jest, że nie każdego trzeba bić. Ale są jednostki, gdzie tylko to skutkuje.

Trudno się nie zgodzić z takim twierdzeniem, które faktycznie jest tylko zaprzeczeniem niektórych generalizacji. Jednak moim zdaniem nie o to chodzi w budowaniu prawa.

Wyobraź sobie sytuację, gdy jesteś sam na ulicy w nocy i nagle widzisz, że nie jesteś sam - słyszysz jakieś jęki z bramy obok apteki, podchodzisz bliżej i słyszych jak ktoś jęczy: "muszę dostać zastrzyk z insuliny, umieram, a nie mam przy sobie zastrzyku, ani telefonu, ukradli mi torebkę". Bez namysłu włamujesz się do apteki, ciągniesz ze sobą chorego, żeby pokazał Ci, jak to wygląda, pomagasz mu i już jesteś bohaterem - uratowałeś mu życie.

Czy Twoim zdaniem ta historyjka jest argumentem za tym, żeby usunąć z kodeksu karnego zapis o karalności włamań do aptek?

Chcemy żeby dobre prawo karne definiowało, co to jest przestępstwo - żeby jasno opisywało czyny mające znamiona przestępstwa. Ale chcemy też, żeby dobre prawo pozwalało na elastyczne interpretowanie przepisów, aby nikt nie mógł bohatera nazwać przestępcą.

Dziecko można ratować, można je też krzywdzić, tak samo jak dorosłych. Nie widzę żadnych racjonalnych argumentów, żeby krzywdzone dzieci nie zasługiwały na obronę, a żeby tylko dorośli zasługiwali na obronę. Raczej jestem zwolennikiem tezy przeciwnej - dzieci są słabsze, więc bardziej zasługują na obronę. Jeżeli ktoś da koleżance (albo gej koledze, który nie jest gejem) w pracy klapsa w pupę, to może ona (on) odwinąć się i dać chamowi klapsa w policzek. Jeżeli jednak ojciec da dziecku klapsa w pupę, to dziecko jest bezbronne - ojciec może się obleśnie uśmiechać i mówić, że to z miłości dla jego dobra, a dziecko uwierzy i to może być strasznym ciosem dla jego rozwoju psychicznego.

W istocie nie jest nawet ważne, jak często bohaterowie włamują się do aptek w celu ratowania życia, jak często zdarza się, że ojcowie biją dzieci, bo w danych okolicznościach nie ma lepszego rozwiązania. Ważne jest to, że w zwyczajnych okolicznościach jest to ewidentne przestępstwo, które musi być karane z mocy prawa.

doku
15-12-2008 21:36 
 Ocena 1 na 1
Mietek77 (48 punktów)
>>I prawdą jest, że nie każdego trzeba bić. Ale są jednostki, gdzie tylko to skutkuje.
>Trudno się nie zgodzić z takim twierdzeniem, które faktycznie jest tylko zaprzeczeniem niektórych generalizacji. Jednak moim zdaniem nie o to chodzi w budowaniu prawa.
>Wyobraź sobie sytuację, gdy jesteś sam na ulicy w nocy i nagle widzisz, że nie jesteś sam - słyszysz jakieś jęki z bramy obok apteki, podchodzisz bliżej i słyszych jak ktoś jęczy: "muszę dostać zastrzyk z insuliny, umieram, a nie mam przy sobie zastrzyku, ani telefonu, ukradli mi torebkę". Bez namysłu włamujesz się do apteki, ciągniesz ze sobą chorego, żeby pokazał Ci, jak to wygląda, pomagasz mu i już jesteś bohaterem - uratowałeś mu życie.
>Czy Twoim zdaniem ta historyjka jest argumentem za tym, żeby usunąć z kodeksu karnego zapis o karalności włamań do aptek?
>Chcemy żeby dobre prawo karne definiowało, co to jest przestępstwo - żeby jasno opisywało czyny mające znamiona przestępstwa. Ale chcemy też, żeby dobre prawo pozwalało na elastyczne interpretowanie przepisów, aby nikt nie mógł bohatera nazwać przestępcą.
Ja tam nie wiem, może żyję w jakimś dziwnym świecie, ale i jak ja byłem dzieckiem i teraz, to dzieciaki zawsze "wpadały w tarapaty". A to ktoś wkładał druta w kontakt, a ko 2 się pobiło. Są to dzieciaki w takim wieku, że przetłumaczyć się im jeszcze nie da, więc jak bez użycia przemocy ich uchronić? I te przypadki zdarzają się często, więc są raczej normą niż wyjątkiem.

>Dziecko można ratować, można je też krzywdzić, tak samo jak dorosłych. Nie widzę żadnych racjonalnych argumentów, żeby krzywdzone dzieci nie zasługiwały na obronę, a żeby tylko dorośli zasługiwali na obronę. Raczej jestem zwolennikiem tezy przeciwnej - dzieci są słabsze, więc bardziej zasługują na obronę. Jeżeli ktoś da koleżance (albo gej koledze, który nie jest gejem) w pracy klapsa w pupę, to może ona (on) odwinąć się i dać chamowi klapsa w policzek. Jeżeli jednak ojciec da dziecku klapsa w pupę, to dziecko jest bezbronne - ojciec może się obleśnie uśmiechać i mówić, że to z miłości dla jego dobra, a dziecko uwierzy i to może być strasznym ciosem dla jego rozwoju psychicznego.
>W istocie nie jest nawet ważne, jak często bohaterowie włamują się do aptek w celu ratowania życia, jak często zdarza się, że ojcowie biją dzieci, bo w danych okolicznościach nie ma lepszego rozwiązania. Ważne jest to, że w zwyczajnych okolicznościach jest to ewidentne przestępstwo, które musi być karane z mocy prawa.
No właśnie "w danych".
Zakaz dawania "klapsa" nie spowoduje, że ktoś, kto tłucze dziecko "dla przyjemności" przestanie to robi. Spowoduje jednak, że ludzie, którzy dali po łapach wpychanych, gdzie nie wolno będą mieli problemy. Choćby i tym problemem była kilkakrotna wizyta w prokuraturze.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zakaz dawania "klapsa" nie spowoduje, że ktoś, kto tłucze dziecko "dla przyjemności" przestanie to robi.

A zakaz włamywania się do sklepów ma lepszy sens?

doku
Mietek77 (48 punktów)
>>Zakaz dawania "klapsa" nie spowoduje, że ktoś, kto tłucze dziecko "dla przyjemności" przestanie to robi.
>A zakaz włamywania się do sklepów ma lepszy sens?
Myślę, że tak. Włamywanie sie w celu uratowania komuś życia zdarza się naprawdę wyjątkowo. Natomiast dawanie dziecku po łapach, żeby ich nie straciło już przynajmniej kilkakrotnie w życiu każdego dziecka...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Włamywanie sie w celu uratowania komuś życia zdarza się naprawdę wyjątkowo. Natomiast dawanie dziecku po łapach, żeby ich nie straciło już przynajmniej kilkakrotnie w życiu każdego dziecka...

Argument ilościowy też jest argumentem, mnie jednak nie przekonuje. Prawo powinno być merytoryczne. Jeżeli czyn ma znamiona przestępstwa, to powinien być jasno określony w kk jako przestępstwo, nawet jeśli rzadko do niego dochodzi lub jest trudne do udowodnienia. Taki argument ilościowy mógłby może być przekonujący, gdyby nie to, że przestępstwo maltretowania dzieci jest bardzo częstym przestępstwem. W tych okolicznościach argument, że równie często dajemy dziecku niewinnie po łapach, brzmi jak z kabaretu.

Od uniewinniania są osobne artykuły, np. na temat obrony koniecznej. Twój argument wspiera jedynie tezę, że rodzic w obronie koniecznej może dać dziecku po łapach, jeśli sięga ono gdzieś niebezpiecznie wbrew zakazowi.

Twoje rozumowanie zaś polega na tym, żeby pozwalać na strzelanie do ludzi, ponieważ zdarza się często, że ludzie strzelają do włamywaczy i bandytów, a tego zabronić im nie wolno.


doku
Mietek77 (48 punktów)
>>Włamywanie sie w celu uratowania komuś życia zdarza się naprawdę wyjątkowo. Natomiast dawanie dziecku po łapach, żeby ich nie straciło już przynajmniej kilkakrotnie w życiu każdego dziecka...
>Argument ilościowy też jest argumentem, mnie jednak nie przekonuje. Prawo powinno być merytoryczne. Jeżeli czyn ma znamiona przestępstwa, to powinien być jasno określony w kk jako przestępstwo, nawet jeśli rzadko do niego dochodzi lub jest trudne do udowodnienia. Taki argument ilościowy mógłby może być przekonujący, gdyby nie to, że przestępstwo maltretowania dzieci jest bardzo częstym przestępstwem. W tych okolicznościach argument, że równie często dajemy dziecku niewinnie po łapach, brzmi jak z kabaretu.
Jest jednak różnica między dawaniem po łapach, a maltretowaniem. Zakaz dawania klapsa i tak nie uchroni dzieci przed maltretowaniem, bo na to są osobne przepisy, które przez zwyrodnialców są łamane.

>Twoje rozumowanie zaś polega na tym, żeby pozwalać na strzelanie do ludzi, ponieważ zdarza się często, że ludzie strzelają do włamywaczy i bandytów, a tego zabronić im nie wolno.
No moje rozumowanie polega na tym, by nie zakazywać strzelania do bandytów, mimo iź czasem ludzie strzelają do niewinnych
Tronicki (280 punktów)
>Może się mylisz, może w krajach pod względem kar cielesnych od dawna ucywilizowanych dziś bardziej dba się o pokojowe rozwiązywanie konfliktów, wskutek czego świat miał o parę wojen mniej? I tylko o tym nie wiemy, bo nikt nie ankietował społeczeństwa pod tym kątem?

No to się uśmiałem

Wojen jest mniej ponieważ istnieje BOMBA Atomowa w przypadku jednego państwa na drugie skończyłoby to się to śmiertelnym kontratakiem, taka wojna byłaby po prostu nieopłacalna, właśnie to zbrojenia i ciągłe szykowanie się do wojny doprowadziły do tego że nie ma obecnie wojen, a nie jakieś bezstresowe wychowanie. I co to znaczy bardziej ucywilizowanych bo ja nie wiem ? Takich gdzie państwo zabiera rodzicom córke bo dostała za to że zamiast sie uczyć uciekła na noc do koleżanki na impreze ? To jakaś dziwna ta cywilizacja, albo zaczne mysleć że to jest określenie pejoratywne.

>Sprawdzoną jako złą, niekuteczną i demoralizującą.

W jaki sposób ? Bo póki co to sprawdzała sie o niebo lepiej niż to co mamy teraz na Zachodzie, tam dopiero jest demoralizacja, a z dzieciakami wytrzymać sie nie da, sam to przezyłem rozmawiałem z ludźmi którzy na własne oczy widzieli co potrafi zrobić z dziecka takie "wychowanie"
09-12-2008 13:54 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Sprawdzoną jako złą, niekuteczną i demoralizującą.
>W jaki sposób ?

Nie umiesz podpiąć się pod postem? A może bałeś się mojej odpowiedzi, więc chciałeś przemycić "argument" - może nie zauważę?

>Bo póki co to sprawdzała sie o niebo lepiej niż to co mamy teraz na zachodzie

A w Rosji jest jeszcze lepsza młodzież niż w Polsce? Jest dla mnie oczywiste, że mamy o niebo gorzej niż mają na Zachodzie, a o niebo lepiej niż w Rosji. Ale w taki sposób możemy grać w ping-ponga w nieskończoność.

Na szczęście istnieją naukowe opracowania i poważne statystyki, każdy student pedagogiki czy psychologii rozwojowej wie i może wskazać źródła, że bicie dzieci demoralizuje i wpędza dzieci na drogę agresji i przestępczości - są to widoczne statystycznie efekty. Zamiast udawania i argumentowania ad hominem, poczekajmy, aż pojawi się w tej dyskusji ktoś, kto się zna na przedmiocie i wskaże nam wiarygodne lektury. Jestem pewien, że dowód na szkodliwość bicia dzieci niedługo się pojawi w tym wątku.

I z góry Ci powiem, że jeśli napiszesz, iż wierzysz, że pojawi się dowód na tezę przeciwną, to ja Ci uwierzę, i razem sobie poczekajmy.


doku
jad11 (18783 punktów)
Według mnie czasem nie ma innej drogi niż klaps. Traktuję to jako ostateczność ale czasem konieczną ostateczność. Może moje kwalifikacje do wychowywania dziecka nie są najlepsze ale jako ojciec dwuletniej księżniczki byłem już zmuszony dać jej klapsa. Zdarzyło się trzy, cztery razy. Czasem mała nie rozumie moich argumentów albo sprawdza jak daleko może się posunąć i czy może wszystko jej wolno. Przykładowo pchać kluczy do gniazdka nie było jej wolno a uparcie to robiła i jeszcze bezczelnie na mnie patrzyła mimo stu moich ostrzeżeń. Nie wiem co mądrzejszego mogłem wtedy zrobić niż dać klapsa, nakrzyczeć i udawać obrażonego. Sądzę, że postąpiłem słusznie ale mam wrażenie, że każdy klaps, jakim ją uraczyłem, bolał mnie bardziej niż ją.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Przykładowo pchać kluczy do gniazdka nie było jej wolno a uparcie to robiła i jeszcze bezczelnie na mnie patrzyła mimo stu moich ostrzeżeń. Nie wiem co mądrzejszego mogłem wtedy zrobić niż dać klapsa

Ja stosowałem metodę odgradzania lub trzymania dziecka, żeby nie mogło sięgnąć, z wyjaśnianiem, że nie wolno

>każdy klaps, jakim ją uraczyłem, bolał mnie bardziej niż ją.

Tak się zdaje, ale ja takie przeżycia raczej wiązałem z trudnością empatii z dzieckiem - na ile czuje się ono poniżone, jak bardzo przeżywa swoją bezsilność w konfrontacji z siłą rodziców - jak bardzo cierpi w głębi z tego powodu, jak bardzo hamuje to jej rozwój wewnętrzny... a może to tylko projekcje? Trudno jest ocenić, jak bardzo które dziecko cierpi.

Pamiętam z czasów, gdy byłem nauczycielem, że dzieci bardzo się różnią między sobą. Jedne traktują dość lekko chamstwo nauczycieli i kolegów, raczej się śmieją i próbują odpłacać tym samym. Ale niektóre nie pozwalają nauczycielowi na najmniejszy przejaw pogardy czy lekceważenia - są autentycznie dotknięte i oburzone, jakby odebrano im godność. Robią aferę, ich rodzice skarżą się dyrektorowi lub w kuratorium, jakby ich dzieci były jakąś wyższą rasą.


doku

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365