Racjonalista - Strona głównaDo treści
Buddyzm Zen

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
21-01-2010 21:46Dzikowski (0 punktów)Buddyzm Zen
Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?
Osobiście mi trudno jednoznaczenie wyrazić swoje zdanie - z jednej strony jest to niedowierzanie, czy nawet podszyta strachem niechęć do praktyk zen z drugiej strony jestem tym zafascynowany, że są ludzie mogący całe życie poświęcić na kontemplacje i - jak pozwolę to sobie nazwać - myślowy minimalizm. Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega), ale dla kogoś zupełnie nieprzygotowanego mogło to by być dość egzotyczne przeżycie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
>Jaki jest wasz stosunk

Będziesz tak tworzył milion wątków pytają o nasz stosunek do każdej rzeczy z osobna?

> do tej odmiany buddyzmu?
Nijaki. Jakieś nienaukowe filozofie. Nic ciekawego, oprócz analiz wpływu na historię i kulturę.

Aczkolwiek z tego co pamietam, jest tutaj kilka osób, które to praktykuja.

>by być dość egzotyczne przeżycie.
Narkotyki to też egzotyczne przeżycie, a nie są one czymś dobrym.
22-01-2010 00:25 
 0 na 2
marcus (876 punktów)
>Narkotyki to też egzotyczne przeżycie, a nie są one czymś dobrym.
Najpierw zdefiniuj "dobro"...

Better to reign in hell than serve in heaven...
22-01-2010 01:24 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Narkotyki to też egzotyczne przeżycie, a nie są one czymś dobrym.
>Najpierw zdefiniuj "dobro"...

To powiedz mi czym jest definicja
22-01-2010 09:22 
 Ocena 1 na 1
Dzikowski (0 punktów)
>Będziesz tak tworzył milion wątków pytają o nasz stosunek do każdej rzeczy z osobna?
Widząc ile postów przybyło, zapytam:
JAKI JEST WASZ STOSUNEK DO SPANIA W NOCY?
22-01-2010 09:25 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Będziesz tak tworzył milion wątków pytają o nasz stosunek do każdej rzeczy z osobna?
>Widząc ile postów przybyło, zapytam:
>JAKI JEST WASZ STOSUNEK DO SPANIA W NOCY?

Bardzo lubię! Praktykuję co noc.

MSPANC


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
22-01-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Będziesz tak tworzył milion wątków pytają o nasz stosunek do każdej rzeczy z osobna?
>Widząc ile postów przybyło, zapytam:
>JAKI JEST WASZ STOSUNEK DO SPANIA W NOCY?
Zawsze mam stosunek przed spaniem.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?

Praktykuję zen (na swój sposób reformowany) już 18 rok, a nie wiem.

> Nie wiem do czego może porowadzić

Też nie wiem.

>takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze
>rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega),

Tu akurat błąd - strumień myśli ma się zablokowany już dawno. Rzecz właśnie w jego odblokowaniu.

> ale dla kogoś zupełnie nieprzygotowanego mogło to
>by być dość egzotyczne przeżycie.

Hmmm... I tak, i nie... .
21-01-2010 23:40 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?

>Praktykuję zen (na swój sposób reformowany) już 18 rok, a nie wiem.

   Też kiedyś praktykowałam. Jak mantrę powtarzałam, Zen... Jesteś cudowny....
Kurczewski (2471 punktów)
Zen czy Zenon ?

erka.ovh.org/
P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
> Jak mantrę powtarzałam, Zen... Jesteś cudowny....

Dobrze praktykowane mantry mogą zdziałać wiele dobrego w życiu człowieka.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> jestem tym zafascynowany, że są ludzie mogący całe życie poświęcić
> na kontemplacje i - jak pozwolę to sobie nazwać - myślowy minimalizm.

Też dostrzegam to zjawisko, z tym że raczej daleki jestem od fascynacji.

Idź może na mszę i obejrzyj sobie te babcie w pierwszych rzędach, no wypisz wymaluj - kontemplacja i myślowy minimalizm. Zdaje się, że działalność "misyjna" telewizji publicznej też skupia się na podobnych wartościach, wskazuje na to choćby pobieżna analiza oferty serialowej.

Buddyści Zen są wśród nas.
22-01-2010 01:36 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Też dostrzegam to zjawisko, z tym że raczej daleki jestem od fascynacji.
Twoje postrzeganie Twój problem. Twoja fascynacja lu jej bark także.
>Idź może na mszę i obejrzyj sobie te babcie w pierwszych rzędach, no wypisz wymaluj - kontemplacja i myślowy minimalizm.(...)Buddyści Zen są wśród nas.
Ograniczasz sobie postrzeganie poprzez niezdolność do rozróżnienia podstawowych pojęć jak: medytacja, kontemplacja i praktyka medytacyjna, przez co wygłaszasz ograniczone opinie na temat o którym nie masz zielonego pojęcia.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
nie irytuj
się, medytuj
Smith (10069 punktów)
>nie irytuj
Nie wróż
>się, medytuj
Dobre rady to chyba wiesz ile są warte.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Posiada zestaw bardzo ciekawych technik psychicznych.
Generalnie wydaje się być interesujący, zarówno filozofia (bo to bardziej filozofia niż religia) jak i owe techniki. Jednak nigdy nie zajmowałem się tym poważniej.
Generalnie, jeśli bym szukał religii (i nie wymyślił własnej) to buddyzm zen mógłby mi pasować.
Smith (10069 punktów)
>... Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze
>rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega), ale dla kogoś zupełnie nieprzygotowanego mogło to
>by być dość egzotyczne przeżycie.
Nie rozumiesz na czym polega praktyka
I raczej nikt Ci tego nie powie tak żebyś się domyślił.
Celtyk (3337 punktów)
>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?
Obojętny. Jest to jakiś sposób spędzania czasu na tej planecie. Jedni śpią, inni piją, jeszcze inni się modlą a co niektórzy poświęcają czas właśnie na Zen.
>ludzie mogący całe życie poświęcić na kontemplacje i - jak pozwolę to sobie nazwać - myślowy minimalizm.
Jak widać na namacalnych przykładach - mogą Choć osobiście znam wiele przyjemniejszych sposobów na spędzanie swego życia na tej planecie.
>Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli ...
Dowolny zestaw czynności jakie wykonuje każdy z nas a w skład których może również wejść "blokowanie strumienia myśli" ma ten sam finał czyli śmierć
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
Sylwek (15472 punktów)

> Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze
>rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega)
Wydaje mi się, że blokowanie strumienia myśli mogłoby tylko doprowadzić do nerwicy

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>(o ile dobrze
>rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega), ale dla kogoś zupełnie nieprzygotowanego mogło to
>by być dość egzotyczne przeżycie.

Wielu ludzi doświadcza pustego umysłu na co dzień od wielu lat i tego nie zauważa. Jeśli chodzi zaś o medytację jest to, jakby nie patrzeć, rodzaj autohipnozy. Wprowadzasz się w pewien tras, podczas którego jesteś w stanie przyjąć świat z innej perspektywy. Osiągnięcie takiego stanu same w sobie trudne nie jest, a pozytywne przeżycia - murowane


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
22-01-2010 17:46 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Wielu ludzi doświadcza pustego umysłu na co dzień od wielu lat i tego nie zauważa. Jeśli chodzi zaś o medytację jest to, jakby nie patrzeć, rodzaj autohipnozy.
Medytacja autohipnozą hmm...?
>Wprowadzasz się w pewien tras, podczas którego jesteś w stanie przyjąć świat z innej perspektywy.
Jeżeli posługujesz się techniką mantry albo tańca to można to traktować w kategorii transu.
Niemniej jednak to nie są techniki stosowane w szkołach Zen.
>Osiągnięcie takiego stanu same w sobie trudne nie jest, a pozytywne przeżycia - murowane
Stanu autohipnozy nie jest trudne.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Wielu ludzi doświadcza pustego umysłu na co dzień od wielu lat i tego nie zauważa. Jeśli chodzi zaś o medytację jest to, jakby nie patrzeć, rodzaj autohipnozy.
>Medytacja autohipnozą hmm...?

Tak. Są to dwa niesamowicie zbliżone ku sobie zjawiska.

>>Wprowadzasz się w pewien tras, podczas którego jesteś w stanie przyjąć świat z innej perspektywy.
>Jeżeli posługujesz się techniką mantry albo tańca to można to traktować w kategorii transu.
>Niemniej jednak to nie są techniki stosowane w szkołach Zen.

Taniec też nie jest techniką stosowaną w autohipnozie. Transem właśnie ten inny stan umysłu osiągany podczas hipnozy.

>>Osiągnięcie takiego stanu same w sobie trudne nie jest, a pozytywne przeżycia - murowane
>Stanu autohipnozy nie jest trudne.

O tym właśnie mówiłem. Jeśli już, to stanu hipnozy. Przedrostek - auto jest dodawany tylko ze względu na fakt, że hipnotyzer i osoba zahipnotyzowana to jeden i ten sam człek. Cała reszta (wrażenia, trans, głębokość transu) prawie nie różni się od normalnej hipnozy.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
23-01-2010 19:02 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Taniec też nie jest techniką stosowaną w autohipnozie. Transem właśnie ten inny stan umysłu osiągany podczas hipnozy.

A tańczący derwisze to psy? Albo taniec słońca Indian północnoamerykańskich?
Jak najbardziej jest i to często.
23-01-2010 19:15 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Medytacja autohipnozą hmm...?
>Tak. Są to dwa niesamowicie zbliżone ku sobie zjawiska.
Nie bardzo, rozumiem tę odległość opisaną przez "niesamowicie"
>Taniec też nie jest techniką stosowaną w autohipnozie. Transem właśnie ten inny stan umysłu osiągany podczas hipnozy.
Bo jest używany jako technika medytacyjna wprowadzająca w trans.
>O tym właśnie mówiłem. Jeśli już, to stanu hipnozy. Przedrostek - auto jest dodawany tylko ze względu na fakt, że hipnotyzer i osoba zahipnotyzowana to jeden i ten sam człek. Cała reszta (wrażenia, trans, głębokość transu) prawie nie różni się od normalnej hipnozy.
Nie napisałeś nic o stanie medytacji a tylko i wyłącznie o swoich wyobrażeniach na temat pojęcia autohipnozy
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?

Niektóre techniki medytacyjne to dobry relaks. Raz na jakiś czas dać mózgowi odpocząć od natłoku informacji, gonitwy myli itp - to dobre dla zdrowia.
Ale to tyle - raz na jakiś czas.

Gdybyśmy wszyscy byli mnichami Zen ludzkość by wyginęła.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
Madytacja świetnie wycisza umysł. Sam próbuję medytacji i, możecie mi nie wierzyć, widzę efekty, które dają mi wiele radości.
setarkos (10757 punktów)

> .. ludzie mogący całe życie poświęcić na kontemplacje i - jak pozwolę to sobie nazwać - myślowy minimalizm.

Trafna nazwa. Co prawda (po swych kontemplacjach sądząc) myśli w nich ogrom i całymi obrazami przebiegają, tomami, atomami i bibliotekami, poezją, matematyką... wszystkim (cheche) w kilka chwil przesiąknięte a poukładane nie do nazwania /"same tylko ble-ble" jak u Stachury w Siekierezadzie przy 'rozmowie' z "Bogiem"/ - tym niemniej jest to kierunek względem myślenia wsteczny, co najwyżej kolejne pokłady 'dzikości' wewnętrznej budzący. Miary toto nie zna, 'wszystko' w jednym zawrzeć chce - jak choroba psychiczna czy projekcja ego-strachu/gwarancję szczęścia - ja temu nie ufam i nikomu nie polecam.

> .. Nie wiem do czego może prowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega)

Do posłuszeństwa 'ludu' prowadzić może, co poniekąd wygodne dla 'przewodników'.
22-01-2010 18:15 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Trafna nazwa.
Bełkot nieuka to wg. mnie trafna nazwa dla treści Twojej wypowiedzi.
>Co prawda (...) ja temu nie ufam i nikomu nie polecam.
Żeby ufać trzeba wierzyć. Wystarczy wiedzieć, żeby nie wierzyć.
Natomiast głupotą jest wygłaszać opinie oparte na nie wierze wynikającej z nie wiedzy.
>Do posłuszeństwa 'ludu' prowadzić może, co poniekąd wygodne dla 'przewodników'.
Może to wszystko się zdarzyć, jak śpiewała taka jedna modelka.
A tak nie poniekąd?
setarkos (10757 punktów)

>A tak nie poniekąd?

A co Ty powiesz o "zen" (bo Twe wypowiedzi celują raczej w osoby niż w temat)?
22-01-2010 19:22 
 Ocena 1 na 3
Smith (10069 punktów)
>>A tak nie poniekąd?
>A co Ty powiesz o "zen" (bo Twe wypowiedzi celują raczej w osoby niż w temat)?
Wystarczająco dużo, żeby wiedzieć w co celuję. Osoby mnie nie obchodzą w przypadku forum dyskusyjnego.
23-01-2010 14:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
Mamy kolejnego ujemnie wymownego opiniodawcę.
No Panie Godlewski się pan nie krępuje, klawiatura przecież nie gryzie.
Jarek Ch (35 punktów)
Praktykuję Zen od mniej więcej 10 lat. Może zainteresuje Was kilka uwag:
1. W trakcie tego czasu mój stosunek do Zen bardzo się zmieniał. Proces ten zresztą trwa. Tzn. wciąż mi się zmienia. Innymi słowy to co napiszę teraz będzie i tak nieaktualne za jakiś czas. Mogę więc powiedzieć, że praktyka Zen, to nieustanne zmienianie rozumienia świata, siebie, czy wreszcie samej praktyki. Początkowo rzeczywiście był jakiś rodzaj fascynacji, teraz to już dawno gdzieś odleciało.
2. Hamowanie strumienia myśli czy jak to zostało nazwane, nie jest specjalnie ważne, tym bardziej, że niemożliwe, rzeczywiście chyba tylko trup nie myśli. Z drugiej strony duma jaką niektórzy ludzie czują z faktu, że mogą wymyślać różne opinie, poglądy, mieć przemyślenia, otóż duma z tego powodu bywa przesadna. Innymi słowy nasz intelekt nie zawsze jest wystarczająco dobrym narzędziem do zrozumienia siebie i świata. Zen oferuje nieco inną metodę.
3. To co różni Zen od innych religii (chyba), to fakt, że Zen oferuje nie tyle zestaw poglądów (choć to także, co zresztą łatwo skrytykować czy wyśmiać, jak to na tym forum się dzieje), co raczej metodologię samodzielnego poznawania. Można rzecz jasna wiele tej metodzie (czyli najprościej mówiąc medytacji) zarzucać, choć Racjonalistów powinno przekonać, że bardzo wiele rzetelnych badań pokazuje różne dobroczynne skutki, w tym, że tak powiem, pozareligijne, medytowania.
4. Zen zatem oparty jest o własne doświadczenie, a nie tyle przemyślenia. Bez osobistego doświadczenia nie da rady tego sensownie opowiedzieć.
22-01-2010 17:28 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>Zen oferuje nieco inną metodę.

Daruj- jak możesz "rozumieć" bez "intelektu" ? Contradictio in terminis .


erka.ovh.org/
Smith (10069 punktów)
>>Zen oferuje nieco inną metodę.
>Daruj- jak możesz "rozumieć" bez "intelektu" ? Contradictio in terminis .
Poczytaj co miał do powiedzenia Sartre na temat "Cogito ergo sum" na początek to może zrozumienie przyjdzie łatwiej.
Bo na razie jak powiem Ci, że twoja próba zrozumienia Zen jest jak gryzienie się w zęby to uznasz to bezsens.
Kurczewski (2471 punktów)

>Poczytaj co miał do powiedzenia Sartre na temat "Cogito ergo sum" na początek to może zrozumienie przyjdzie łatwiej.
>Bo na razie jak powiem Ci, że twoja próba zrozumienia Zen jest jak gryzienie się w zęby to uznasz to bezsens.

Nie pisałem o zen a o zdaniu które kolega raczył zaserwować. To raz. Dwa- nie odsyłaj mnie do lektur tak podstawowych, chyba że koniecznie chcesz powiedzieć "ponieważ się ze mną nie zgadzasz uważam Cię za troglodytę".


erka.ovh.org/
22-01-2010 19:40 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Nie pisałem o zen a o zdaniu które kolega raczył zaserwować.To raz.
Zdanie to jest podobne do "klaśnięcia jedną dłonią" i innych metafor, których używają mistrzowie.
Nasz, w sensie europejski zestaw pojęć filozoficznych kiepsko się sprawdza przy próbach opisu Zen, stąd bardzo wiele konfuzji w nazewnictwie.
> Dwa- nie odsyłaj mnie do lektur tak podstawowych, chyba że koniecznie chcesz powiedzieć "ponieważ się ze mną nie zgadzasz uważam Cię za troglodytę".
Nie uważam Cię za Troglodytę i nie odsyłam tylko proponuję bo nie czuję żebym był zdolny do przekazania za pomocą słów tego czym jest Zen. Jeżeli chcesz zrozumieć to praktyka, (ale nie w sensie rytuału) jest najszybszą drogą bo naprawdę bardzo trudno jest tłumaczyć Zen ludziom uwarunkowanym przez zachodnią kulturę.
To trochę tak jakby opowiadać Eskimosowi o słonecznej plaży z palmami.
Bo on i tak kiedy się na niej zjawi to powie, że wydawało mu się, że ta plaża powinna wyglądać trochę inaczej.
Pozdrawiam
22-01-2010 20:09 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>Nie uważam Cię za Troglodytę i nie odsyłam tylko proponuję bo nie czuję żebym był zdolny do przekazania za pomocą słów tego czym jest Zen.

No cóż, japońscy mistrzowie twierdzili że jakiekolwiek mówienie o zen to absurd, stąd jakiekolwiek próby analizy są dość... ryzykowne. Dyskutowanie "o" z punktu widzenia praktyka nie ma sensu- z punktu widzenia osoby z zewnątrz sensu pozbawiona jest praktyka. Brak punktów stycznych.


erka.ovh.org/
Smith (10069 punktów)
>No cóż, japońscy mistrzowie twierdzili że jakiekolwiek mówienie o zen to absurd, stąd jakiekolwiek próby analizy są dość... ryzykowne. Dyskutowanie "o" z punktu widzenia praktyka nie ma sensu- z punktu widzenia osoby z zewnątrz sensu pozbawiona jest praktyka. Brak punktów stycznych.
Zen po prostu jest i szczególnie przy braku, jak to ładnie nazwałeś "punktów stycznych" dyskusja nic doń nie wniesie ani też niczego mu nie ujmie.
Jak kiedyś, podobno powiedział Siddhārtha Gautama:
"oświecenie jest jak dom o tysiącu drzwi, stojący na końcu Tysiąca dróg.
Którąkolwiek z nich wybierzesz, prędzej czy później staniesz przed drzwiami.
Ja mogę tylko pokazać Ci tę najkrótszą drogę"

A później zaczęto rozmawiać o nauce Buddy i tak powstały 3 drogi a z nich rozeszło się tyle ścieżek, że delta Nilu to lejek, przy tym labiryncie.
22-01-2010 19:31 
 Ocena 1 na 1
Jarek Ch (35 punktów)
>Daruj- jak możesz "rozumieć" bez "intelektu" ? Contradictio in terminis .
Króciutko na ten temat. Zestaw kwestii czy pytań na które odpowiadając intelekt może mieć pewne problemy, otóż taka lista może być dowolnie długa:
Co to jest dobro, prawda, piękno? Czym jest Rzeczywistość? Co to jest czas? Co to jest Absolut?
Albo problemy praktyczne, z którymi racjonalni, korzystający z dobrodziejstw intelektu ludzie od zawsze sobie nie radzą: Jak zlikwidować ubóstwo, terroryzm, nierówności, śmierć dzieci z głodu? Co jest ważniejsze wolność, równość czy braterstwo?

Albo: jakie znaczenie ma ludzkie życie? Co jest w życiu najważniejsze? Czy ludzie z natury są agresywni, dobrzy, czy tabula rasa?
i setki, setki innych, na które odpowiedzi na przestrzeni lat były doskonale przeciwstawne lub w ogóle ich nie ma.

Tzn. że intelekt nie jest taki potężny jak się sądzi.
A co do rozumienia intelektu: czy to "intelektualnie" rozumiesz, że kogoś kochasz albo nienawidzisz? Czy można zrozumieć piękno albo brzydotę intelektualnie? Jak ktoś próbuje Cię zabić albo uszczęśliwić t sytuację tę rozumiemy na poziomie intelektualnym?
22-01-2010 20:03 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
Daruj, ale przykłady które przytoczyłeś nijak się mają do dość prostego faktu że ROZUMIENIE bez ROZUMU jest niemożliwe. Możliwe jest odczuwanie bez zaangażowania intelektu- jak najbardziej. Możliwe jest rozwiązywanie pewnych problemów bez odwoływania się do niego- oczywiście, ale nie "rozumienie". Do tego jednego intelekt jest niezbędny.

W ramach wtrętu pozwolę sobie zauważyć że jeśli chodzi o likwidację terroryzmu czy głodu w Afryce buddyzm zen nie odniósł póki co szczególnie spektakularnych rezultatów. Jeśli chodzi o walkę z ubóstwem to, porównując sytuację tysiąc lat temu i teraz, poziom życia w Europie podniósł się do wartości niebotycznych. Przeżywalność niemowląt, uleczalność chorób, średnia długość życia- we wszystkich tych dziedzinach intelekt poradził sobie o niebo lepiej niż jakakolwiek religia i mówiąc wprost kłamstwem jest próba twierdzenia że jest inaczej.

>A co do rozumienia intelektu: czy to "intelektualnie" rozumiesz, że kogoś kochasz albo nienawidzisz? Czy można zrozumieć piękno albo brzydotę intelektualnie? Jak ktoś próbuje Cię zabić albo uszczęśliwić t sytuację tę rozumiemy na poziomie intelektualnym?

Pytasz czy wszystkie uczucia i reakcje zachodzą na poziomie intelektu ? Nie, oczywiście nie, pytanie tylko jak nasz pre- kogitywny odbiór świata ma się do jego pojmowania. Swoją drogą- czy czasami rozróżnienia na "piękno" i "brzydotę" nie są- właśnie z punktu widzenia zen- kompletną pomyłką ? Popraw proszę jeśli się mylę, nie jestem praktykiem.

Dość oczywistym jest również to, że jeśli chcesz w ramach porozumiewania się używać jakichkolwiek pojęć (było nie było są one wytworami intelektu właśnie, do ich przyswojenia- ponownie- konieczna jest zdolność do myślenia na pewnym szczeblu abstrakcji czyli wysiłku intelektualnego) to bez intelektu jest to niemożliwe, tak więc pojęcia piękna i brzydoty są jak najbardziej domeną intelektu.

erka.ovh.org/
22-01-2010 20:11 
 Ocena 1 na 1
Jarek Ch (35 punktów)
Cóż, zgadzam się.
31-01-2010 13:44 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Zapewne kolega użył terminu "rozumienie" w znaczeniu "doświadczenie" czy też brzydko "realizacja" (tak się to czasami tłumaczy) "to realize something" czyli bardziej niż zrozumieć, doświadczyć sobą.
Zen oferuje narzędzia do pozarozumowego "pojmowania" niektórych rzeczy, takie doświadczenie spraw często bardziej jest skuteczne niż samo rozumienie rozumem.
Niektórzy wyjaśniają to, że chodzi o odwoływanie się do instynktu czy czegoś pierwotnego w naturze człowieka, ale wszelkie wyjaśnienia tego nie dotykają sedna sprawy, bo to jest coś co trzeba "doświadczyć" żeby wiedzieć o co chodzi.

Pozdrawiam,

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Kurczewski (2471 punktów)
Właśnie z racji... nieadekwatności terminu (a nie braku zgody na koncept) zdecydowałem się na zabranie głosu.

erka.ovh.org/
Wielkopolski (5 punktów)
Odniosę się hurtem do tego, co przeczytałem w całym wątku.

>Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega)<

Nieporozumienie: Dzikowski tak to (nie trafnie) opisał, a reszta polemizuje z tak opisanym zenem (czy ogólniej medytacją).
Zastrzeżenie: Nie jestem nauczycielem zen, więc medytację przedstawię tak, jak ją uprawiam, bez aspirowania do teoretycznej poprawności.
Termin "pustka umysłu" odnosi się do natury treści pojawiających się w umyśle (myśli, emocje) i wskazuje na ich efemeryczny, relatywny charakter. Nie chodzi o bycie nieświadomym, martwym, uśpionym, bez-myślnym, lecz o bycie świadomym relatywności treści umysłu.

>Jeśli chodzi zaś o medytację jest to, jakby nie patrzeć, rodzaj autohipnozy. Wprowadzasz się w pewien tras, podczas którego jesteś w stanie przyjąć świat z innej perspektywy.<

Nie: Medytacja nie jest stanem transowym. Trans jest stanem zawężonej świadomości (przez mantrę, taniec, bębny, "chemię") albo świadomości skierowanej na archetypowe obrazy (szamańskie podróże). Medytacja nie zawęża świadomości, wręcz przeciwnie (tylko na etapie uciszania nawykowej gadatliwości umysłu, ćwiczy się koncentrację, czyli zawęża pole świadomości).
Medytacja nie jest autohipnozą. (Auto)hipnoza wprowadza do umysłu jakąś treść (...a teraz jestem/jest pan świnką morską, szczęśliwym człowiekiem...), a w medytacji zaleca się nieoceniającą, świadomą obserwację treści pojawiających się w umyśle. (Dlatego niektórzy widzą w niej szczepionkę antymemową)

>Daruj- jak możesz "rozumieć" bez "intelektu" ?<

Pozwolę sobie zmodyfikować pytanie: "Jak/czy można być świadomym nie myśląc?"
Właśnie oglądam zmagania na kortach "Austalian Open". Tenisiści są skoncentrowani, świadomi, choć grają tak szybko, że nie mają czasu pomyśleć o następnym zagraniu (tylko komentator szczegółowo je analizuje... ale on nie gra )(ja ograniczam się do och! ach! wiem co się dzieje, choć o tym nie myślę). Im lepiej udaje im się ta sztuka (koncentracja na grze, a wyłączenie wewnętrznych polemik), tym lepsze osiągają efekty. Stąd też w sporcie używa się technik medytacyjnych, jako jednej z form "treningu mentalnego". Tyle o sporcie.
Doświadczenie własnej świadomości, jako obserwatora procesu myślowego, prowadzi (między innymi)do postrzegania wytworów intelektu jako użytecznych map/modeli rzeczywistości, sposobu komunikacji , lecz nie skłania do nazbyt konkretnego ich traktowania. Zabawy słowne w stylu

>Narkotyki to też egzotyczne przeżycie, a nie są one czymś dobrym.<
>Najpierw zdefiniuj "dobro"...<
>To powiedz mi czym jest definicja<

tracą swój powab. Spory ideologiczne/partyjne/religijne również. To bardzo pragmatyczne podejście...
25-01-2010 03:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tymczasem świat zdradza wiele tajemnic, o których Budda nie miał bladego pojęcia. Można zażywać medytacyjnego spokoju, a można badać moduły ludzkiego mózgu, analizować jak ewolucyjnie doszło do myślenia, do mechanizmów emocjonalnych, takich jak gniew, radość, smutek, chęć zemsty, zadowolenie... Mamy skończony czas istnienia. Od nas zależy, czy będziemy go spędzać na siedzeniu pod drapieżnym i drzewożernym figowcem (Budda nie wiedział, czym są figowce, jakie rośliny je poprzedzały, do jakich wspaniałych symbioz dochodziło w ich owocach), czy też pozachwycamy się pięknem rzeczywistości póki mamy do tego jedyną i niepowtarzalną okazję.
26-01-2010 20:20 
 Ocena 1 na 1
Wielkopolski (5 punktów)
>Tymczasem świat zdradza wiele tajemnic, o których Budda nie miał bladego pojęcia.
>Budda nie wiedział, czym są figowce, jakie rośliny je poprzedzały, do jakich wspaniałych symbioz dochodziło w ich owocach)<

Tego nie wiedział wtedy nikt. To było 2500 lat temu.

>Można zażywać medytacyjnego spokoju, a można... <

Współczesna nauka rzetelnie opisuje świat. Przekłada się to na praktyczne zastosowania. Też mnie to fascynuje. Też z tego korzystam. Buddyzm nie opisywał świata, lecz zgodnie z ówczesnym (czy tylko?) zapotrzebowaniem i zainteresowaniami, udzielał odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Czy zachodnią filozofię również traktuje Pan lekceważąco za podobne próby?
By cieszyć się smakiem fig, nie muszę wiedzieć do jakich wspaniałych symbioz w nich dochodzi. By się szczęśliwie zakochać, nie muszę znać biochemii ani budowy mózgu ( poziom satysfakcji w związkach u przedstawicieli nauk kognitywnych, "jak dowiodły najnowsze badania" jest podobny jak u księgowych).
Buddyzm, bardziej niż tworzeniem map rzeczywistości, interesuje się tym, jak na te mapy (nie tylko naukowe, ale też kulturowe, indywidualne skrypty) patrzeć i kim jest ten kto patrzy. Nauka opisuje przyczyny i skutki, buddyzm pyta czy determinizm to wszystko i jak powiększyć margines wolności.

>Mamy skończony czas istnienia. Od nas zależy, czy będziemy go spędzać na siedzeniu pod drapieżnym i drzewożernym figowcem <

Nie trzeba życia spędzać pod figowcem, w jaskini, w klasztorze zen. To tylko dobrowolna izolacja, mająca na celu w laboratoryjnych, wyizolowanych warunkach, przyjrzeć się własnemu umysłowi. Jak już się dostrzeże to, co się chciało zobaczyć, to się mówi tajemną formułę: "a więc to tak!" i idzie się żyć albo dzielić swoim doświadczeniem z innymi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Buddyzm to bardzo ciekawa filozofia, jeśli nie jest zbytnio wiarą.

Cytat:
Nauka opisuje przyczyny i skutki, buddyzm pyta czy determinizm to wszystko i jak powiększyć margines wolności.


Polecam ci psychologię ewolucyjną. Zaczynamy badać nie tylko to co widzimy, ale też to jak widzimy, jak to zniekształcamy, dlaczego to zniekształcamy i dlaczego nasz mózg tworzy złudzenie "ja". Ewolucja niesie nas do punktu, który filozofia indyjska wyrażała jako "tat tvam asi" - "ty jesteś tym". Ty jesteś tym co widzisz. To na co patrzyliśmy wykształciło nasz sposób widzenia, a także myślenia o tym, co widzimy. Dzięki nauce wniknięcia w to co uczyniła ewolucja w nas i na zewnątrz nas jest dużo głębsze niż mogło być w buddyzmie.

Natomiast nie zgadzam się z wnioskiem, iż życie jest cierpieniem i należy się z niego leczyć. Nie - życie jest neutralne. My możemy oddać się takim sprawom, jakie nas ciągną. Uważam, że zastanowienie się nad własną percepcją pod kątem nauki, zwłaszcza psychologii ewolucyjnej, jest doskonałym sposobem na zrozumienie neutralności życia i zasmakowanie w niej

Oczywiście żadna reinkarnacja "jaźni" nie istnieje. Natomiast genetykę można nazwać reinkarnacją genów. Ale nasza osobowość jest punktowa - rodzi się i umiera. Kontynuacja polega na tym, że sprawni rodzice mają więcej dzieci. Ich dzieci mają więcej szans niż dzieci mniej sprawnych sąsiadów. To, czego nauczył się sprytny ojciec nie przekazuje on w swojej spermie.
Wielkopolski (5 punktów)
>Polecam ci psychologię ewolucyjną.<

Znam osiągnięcia psychologii ewolucyjnej. Przyznałem wcześniej, że nauka coraz lepiej opisuje rzeczywistość.

>To na co patrzyliśmy wykształciło nasz sposób widzenia, a także myślenia o tym, co widzimy.<

Buddyjscy mądrale opisywali to jako współzależne powstawanie.

>Dzięki nauce wniknięcia w to co uczyniła ewolucja w nas i na zewnątrz nas jest dużo głębsze niż mogło być w buddyzmie.

Do znudzenia będę powtarzał: nauka dostarcza nam coraz lepszych map i chwała jej za to. Ale to nie ilość zgromadzonych informacji wpływa na jakość i "format" naszego życia.
Czy Sokrates byłby dziś uważany za głupca, bo z wiedzy o prawach przyrody mógłby go dziś zagiąć średnio bystry dziesięciolatek?
Potrafimy żyć dłużej, zdrowiej, wygodniej niż nasi dziadkowie. Ale czy nasze pragnienia i lęki zmieniły się od czasów Homera?

>Ewolucja niesie nas do punktu, który filozofia indyjska wyrażała jako "tat tvam asi" - "ty jesteś tym". Ty jesteś tym co widzisz.<

Super, że to wiesz. Czy jest to Twoim codziennym doświadczeniem? Jeśli tak, to moje gratulacje.

>Natomiast nie zgadzam się z wnioskiem, iż życie jest cierpieniem i należy się z niego leczyć.<

Nie chcę się rozwodzić nad znaczeniem terminu "dukkha" (tłumaczone jako cierpienie).
Tak jak fizycy się wściekają, gdy się korzysta z teorii kwantów w celach religijnych, tak buddyści chyba mają dość wyjaśniania, że nie są pesymistycznymi nihilistami.

>Oczywiście żadna reinkarnacja "jaźni" nie istnieje.<

Buddyzm zaprzeczał istnieniu "jaźni", co go odróżniało od innych systemów indyjskich.

Nie jestem "wyznawcą" buddyzmu i nie zamierzam bronić wszystkiego co powiedzieli jego filozofowie. Buddyzm (joga) to nie system przekonań, a sposób doświadczania własnego umysłu, własnej podmiotowości. (Dlatego gratuluję wszystkim, dla których "tat tvam asi" to nie tylko zgrabna formułka.)

>Kontynuacja polega na tym, że sprawni rodzice mają więcej dzieci. Ich dzieci mają więcej szans niż dzieci mniej sprawnych sąsiadów.<

Fajna teoria. Też ją lubię. Bardzo katolicka. ("jak dowiodły najnowsze badania" wyznawcy kreacjonizmu odchowują więcej potomstwa niż "mniej sprawni" (choć lepiej wykształceni) przedstawiciele homo sapiens, "wiedzący" o co chodzi naturze).
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zawsze myślałem, że wielu filozoficznych buddystów uznawało iż nie ma podmiotu. Żadnego. Również hinduiści w koncepcji brahmana, wbrew popularnym opracowaniom po angielsku, uważali, iż brahman to swoiste arche, coś bezpodmiotowego. Idea wszechświata jako wielkiej jaźni, Absolutu, jest mi z gruntu obca. Jeśli chcesz zobaczyć to w wydaniu bardziej subtelnym, polecam ci dwa wiersze o brahmanie na stronie www.hanuman.pl. Jeden z nich, całkiem udany, napisał Grzegorz Okraszewski, krisznaista, gdzie brahman jest właśnie taką "megajaźnią", drugi napisałem ja, ateista. Brahman jest w nim arche, bez związku z przedłużaniem jakichkolwiek aspektów naszej osobowości poza jej śmierć. Wiersze znajdziesz w dziale poezja. Jeśli cię to zainteresuje, są tam też inne moje poetyckie polemiki na gruncie kultury indyjskiej.
Marek222 (511 punktów)
>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?
Jak do każdej bzdury. Co jest nieprawdą jest nieprawdą i kropka.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Jaki jest wasz stosunk do tej odmiany buddyzmu?
>Osobiście mi trudno jednoznaczenie wyrazić swoje zdanie - z jednej strony jest to niedowierzanie,
>czy nawet podszyta strachem niechęć do praktyk zen z drugiej strony jestem tym zafascynowany, że są
>ludzie mogący całe życie poświęcić na kontemplacje i - jak pozwolę to sobie nazwać - myślowy
>minimalizm. Nie wiem do czego może porowadzić takie blokowanie strumienia myśli (o ile dobrze
>rozumiem praktyka "pustego umysłu" na tym polega), ale dla kogoś zupełnie nieprzygotowanego mogło to
>by być dość egzotyczne przeżycie.

Całkowicie źle to rozumiesz. Ponieważ Zen zupełnie nie polega na "blokowaniu myśli" a wręcz przeciwnie, to czego dotyczy właściwie twoje pytanie? Pytasz o zen czy blokowanie myśli?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365