Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy są bezpieczne granice eksperymentów?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
28-12-2011 17:48jasenka (1863 punktów)Czy są bezpieczne granice eksperymentów?
Ocena 5 na 5
Myślałam, że znam się na mikrobiologii trochę, ale nie kumam. Czy ktoś może mi wytłumaczyć jednak - PO CO, na Jowisza, tworzą groźny dla życia wirus, który przenosi się z ssaka na ssaka?

"Wykorzystując metody inżynierii genetycznej, naukowcy stworzyli wirusa ptasiej grypy, który łatwo zaraża fretki.
Naukowcy dokonują zmian w materiałach na temat tego wirusa, przeznaczonych do publikacji w pismach Science i Nature"

"(...) celem było lepsze zrozumienie czynników ułatwiających szerzenie się wirusa ptasiej grypy"

?? Zobaczą niedługo może na własne oczy, jak tak dalej pójdzie

Oraz na pocieszenie: "Rząd USA wezwał naukowców, by nie ujawniali wszystkich szczegółów dotyczących bardzo zjadliwego wirusa ptasiej grypy, którego stworzyli w laboratoriach w Stanach Zjednoczonych i w Europie".

Czy kogoś pogięło?

Tu link do wiadomości:
fakty.inte(*)wirusa-ptasiej,1737140,14?f=ch
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

>Czy kogoś pogięło?

Wbrew pozorom takie badania są jak najbardziej sensowne i w komentarzach zagranicznych (pierwsze doniesienia z badań ogłoszono już we wrześniu 2011) raczej nikt nie zastanawia się, czy takie badania robić, ale - czy ich wyniki powinny być ogłaszane publicznie.
28-12-2011 18:24 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Wbrew pozorom takie badania są jak najbardziej sensowne i w komentarzach zagranicznych (pierwsze doniesienia z badań ogłoszono już we wrześniu 2011) raczej nikt nie zastanawia się, czy takie badania robić, ale - czy ich wyniki powinny być ogłaszane publicznie.

Ale czy musieli aż tworzyć wirus przechodzący z ssaka na ssaka, żeby poznać mechanizm zarażania? Nie można obserwować tego nadal na ptakach? Mogę im pożyczyć moje papugi, bo ostatnio mają u mnie nagrabione mocno

Nie ma tak strzeżonego laboratorium, z którego nie wyjdzie żaden przeciek. Chodzi mi o to, że więcej tu może być szkody niż pożytku.
28-12-2011 21:00 
 Ocena 7 na 7
coreless (16088 punktów)

>Ale czy musieli aż tworzyć wirus przechodzący z ssaka na ssaka, żeby poznać mechanizm zarażania?

Nowo stworzony wirus zawiera geny grypy świńskiej i ptasiej, które są obecne w przyrodzie. Nie można wykluczyć, że kiedyś jakiś taki superzabójczy wirus grypy się pojawi. Naukowcy powinni być na to przygotowani, choćby po to, by być w stanie przewidzieć, jak powinna wyglądać szczepionka lub lek przeciwko tego rodzaju zmutowanym wirusom.
Przy okazji okazało się zresztą, ze wirus - mimo że zakażenie ma wyjątkowo ciężki przebieg - nie jest wcale tak zaraźliwy.

>Nie ma tak strzeżonego laboratorium, z którego nie wyjdzie żaden przeciek. Chodzi mi o to, że więcej tu może być szkody niż pożytku.

Efektem badań jest między innymi zainicjowanie refleksji, a być może i w dalszej perspektywie - prac nad konkretnymi zabezpieczeniami wyników tego rodzaju badań. Okazuje się bowiem, że te aktualnie funkcjonujące są dość dziurawe. Mimo wszystko na wyniki prac nałożono cenzurę.
Czy to coś da? Wirusy są powszechnie wykorzystywane w badaniach naukowych, ponieważ są dobrymi wektorami materiału genetycznego. Co to za problem opracować zmutowanego wirusa? Przy odpowiednich nakładach - żaden. Sądzę, że opracowanie zmutowanych wirusów chorobotwórczych pozostaje w zasięgu takich krajów, jak Iran. I to bez konieczności zapoznawania się z wynikami omawianych prac.
28-12-2011 21:05 
 Ocena 3 na 3
sinapis (1725 punktów)
>Nie ma tak strzeżonego laboratorium, z którego nie wyjdzie żaden przeciek. Chodzi mi o to, że więcej tu może być szkody niż pożytku.

Nie wiem, od jak dawna nasi przodkowie posługiwali się ogniem? Od dwu milionów lat, a może nawet od trzech? Ale niechybnie już wtedy podnosiły się glosy, ze lepiej dać temu spokój, bo przecież można się poparzyć, a nawet całkiem spalić...
28-12-2011 21:30 
 Ocena 4 na 4
coreless (16088 punktów)

No cóż, analogia jak analogia, ale problem bezpieczeństwa pozostaje realny. Nie wolno zapominać, że ostatnia afera z wąglikiem (sprzed kilku lat) była sprawką specjalisty w dziedzinie broni biologicznej - pracującego dla rządu USA. Szaleńcy zdarzają się i wśród naukowców.
28-12-2011 21:52 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
ostatnia afera z wąglikiem (sprzed kilku lat) była sprawką specjalisty w dziedzinie broni biologicznej - pracującego dla rządu USA. Szaleńcy zdarzają się i wśród naukowców.
>
Nawet bez udziału szaleńców ryzyko jest realne.
A na marginesie, od wirusów, mikrobów itp. paskudztwa zginęło dużo, dużo więcej ludzi niż od jakiejkolwiek innej broni. Np. w czasie napoleońskiej kampanii przeciwko Rosji żołnierze ginęli przede wszystkim od chorób. Kutuzow przyczynił się do pogromu armii napoleońskiej mniej więcej w takim stopniu, jak Wałęsa do obalenia komunizmu.
Celtyk (3337 punktów)
Nie ma bezpiecznych granic eksperymentów. Nigdy ich nie było i nie będzie.
Co wcale nie upoważnia nas do zaprzestania eksperymentów. (co prawda znam związki szczególnie wyznaniowe..., którym byłoby to na rękę ... )
Możemy starać się zminimalizować ryzyko jakie niosą eksperymenty, ale nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć. Postęp niesie ryzyko niepowodzeń....
Zawsze w takich rozważaniach przypomina mi się dynamit. Jego wynalazca miał szczytny cel. Jego wynalazek jak najbardziej służy człowiekowi, ale jak pokazuje historia może też go zabić.
>Myślałam, że znam się na mikrobiologii trochę, ale nie kumam. Czy ktoś może mi wytłumaczyć jednak - PO CO, na Jowisza, tworzą groźny dla życia wirus, który przenosi się z ssaka na ssaka?
Aby mieć możliwość opracowania skutecznego lekarstwa. Jak stworzyć rzeczywistą szczepionkę na wirus, który jeszcze nie istnieje, ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wystąpi w przyszłości w przyrodzie.

>"(...) celem było lepsze zrozumienie czynników ułatwiających szerzenie się wirusa ptasiej grypy"
>?? Zobaczą niedługo może na własne oczy, jak tak dalej pójdzie
Właśnie dzięki temu może nie zobaczymy. Chyba lepiej, że coś takiego dokonano w normalnym laboratorium przez normalnych naukowców, a nie przez terrorystów. Ta druga wizja mnie przeraża, ta pierwsza daje nadzieję na przyszłość.

>Czy kogoś pogięło?
Uważam, że raczej ktoś myśli bardzo perspektywicznie. Moja wiedza na ten temat nie jest szeroka, ale wiem, że wirus grypy bardzo szybko mutuje i taka sytuacja jest jak najbardziej realna. Więc może lepiej zapobiegać niż leczyć?
>Tu link do wiadomości:
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
jasenka (1863 punktów)
>Uważam, że raczej ktoś myśli bardzo perspektywicznie. Moja wiedza na ten temat nie jest szeroka, ale wiem, że wirus grypy bardzo szybko mutuje i taka sytuacja jest jak najbardziej realna. Więc może lepiej zapobiegać niż leczyć?

Jasne, że lepiej. Ale mnie chodziło o to: "Wykorzystując metody inżynierii genetycznej, naukowcy stworzyli wirusa ptasiej grypy, który łatwo zaraża fretki".
Gdyby pracowali nad lekiem, szczepionką, to bardzo pięknie, ale po co przyspieszać jego mutację?
Poza tym - jak wcześniej pisał Coreless - zastanawiają się, czy ujawniać takie wyniki, a nie czy w ogóle prowadzić badania. No więc dobrze - niech pracują nad tym, mutują, tworzą, ale po cichu, bo diabli wiedzą, co terrorystom może strzelić do głowy, może ich to zainspirować.
30-12-2011 00:03 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Jasne, że lepiej. Ale mnie chodziło o to: "Wykorzystując metody inżynierii genetycznej, naukowcy stworzyli wirusa ptasiej grypy, który łatwo zaraża fretki".
Widzę tu pierwszy istotny element całego eksperymentu - inżynieria genetyczna - taka prosta wiedza, którą posiada każda osoba z tyt. mgr lub mgr inż. ... Drugim elementem jest odpowiednio wyposażone laboratorium, choć istotniejsza jest tu wiedza.
   Nie śmiem zaprzeczyć temu, iż jest sporo ludzi posiada wystarczającą wiedzę o inżynierii genetycznej, którzy byliby w stanie przeprowadzić taki bądź podobny eksperyment.
>Gdyby pracowali nad lekiem, szczepionką, to bardzo pięknie, ale po co przyspieszać jego mutację?
O ile dobrze doczytałem to mutacja miała miejsce wyłącznie w laboratorium i prawdopodobnie tylko w probówce co jeszcze nie oznacza, że w rzeczywistości wystąpią odpowiednie warunki do takiej bądź podobnej mutacji. Osobiście nie wykluczam możliwości zaistnienia jeszcze bardziej "zjadliwej" mutacji wirusa w naturalnych warunkach, któremu będzie obojętne, czy to ssak, czy ptak, a może i gad byle oddychał...
   A przyspieszenie mutacji prawdopodobnie ma na celu poznanie mechanizmów jakimi rządzi się naturalna mutacja wirusa. Od jakich czynników otoczenia i w jakim stopniu jest zależna, i czy można na bazie posiadanej wiedzy i wyników badań przewidzieć następne mutacje wirusa.
Możliwe, że otrzymane wyniki badań pozwolą na opracowanie skutecznej szczepionki a przynajmniej zbliżą świat nauki do jej opracowania.
>Poza tym - jak wcześniej pisał Coreless - zastanawiają się, czy ujawniać takie wyniki, a nie czy w ogóle prowadzić badania.
Tu akurat naukowcy chyba nie przemyśleli do końca wszystkich konsekwencji jakie może przynieść takie postępowanie.
>No więc dobrze - niech pracują nad tym, mutują, tworzą, ale po cichu, bo diabli wiedzą, co terrorystom może strzelić do głowy, może ich to zainspirować.
Aż tak bardzo bym nie panikował - nie traktujmy terrorystów jak ostatnich matołów. Średnio inteligentny homo sapiens zdaje sobie sprawę, że wirus nie jest bronią selektywną. Uwolnienie wirusa prawdopodobnie przyniosłoby bardzo wiele ofiar w śród ludności, ale jest równie bardzo prawdopodobne, że będą to ofiary z całego świata a nie wyłącznie wybranej narodowości...
   O możliwości użycia "brudnej" bomby przez terorystów słyszałem już w połowie lat 90 (gównie z ust rządzących) poprzedniego wieku, ale z jakichś powodów jeszcze nikt się nie zdecydował na jej użycie, bo możliwości jej wykonania terroryści prawdopodobnie posiadają, ale na pewno nie wszyscy. Do tego trzeba posiadać odpowiednie zaplecze techniczne oraz merytoryczne
Uważam, że podobnie sytuacja ma się z "tworzeniem" nowych wirusów. Do tego trzeba odpowiednio wyposażonego laboratorium oraz ludzi z wiedzą umożliwiającą przeprowadzenie takiej mutacji.
A po drodze należy jeszcze opracować szczepionkę aby organizm zleceniodawców i ewentualnych zamachowców mógł uodpornić się wirus. Bez szczepionki użycie takiego wirusa jest w zasadzie samobójstwem.
   Atak przy użyciu wirusa jest jak najbardziej realny tak samo jak to, że zmutowany wirus może wydostać się z laboratorium, ale czy są to wystarczające argumenty aby zaprzestać badań nad wirusami? Dzięki dotychczasowym badaniom zostało opracowanych wiele szczepionek (jak również broń chemiczna). Ludzkość ma to do siebie, że każdy bądź prawie każdy swój wynalazek potrafi tak zmodyfikować aby przy jego pomocy zabić jak najwięcej ludzi i to niezależnie od tego jaka idea przyświecała podczas prac nad nim.
   Możemy przedyskutować zasadność publikacji wyników takich badań, ale jak znam życie, to utajnienie tego typu badań również będzie bulwersować opinię publiczną, jednak dyskusja nad samym sensem prowadzenia takich bądź innych badań dla mnie jest bezzasadna.
Pozdrawiam

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365