Racjonalista - Strona głównaDo treści
Entomolodzy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
04-06-2011 12:40liebes (612 punktów)Entomolodzy
Ocena 2 na 2
Czy są na portalu entomolodzy? Sympatycy, amatorzy, profesjonaliści?




(foto z www.garnek.pl/karbo/2489096/wonnica-pizmowka)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

liliac (147340 punktów)
>Czy są na portalu entomolodzy? Sympatycy, amatorzy, profesjonaliści?

Sympatycy są
liebes (612 punktów)
>Sympatycy są

Miło
Sympatia przejawia się czym dokładnie? Obserwowaniem, fotografowaniem, preparowaniem, hodowaniem... ?
04-06-2011 13:03 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Sympatia przejawia się czym dokładnie? Obserwowaniem, fotografowaniem, preparowaniem, hodowaniem... ?

Raczej podziwianiem fotografii niż fotografowaniem, a i obserwacją też raczej przy okazji Plus sentyment po kilku hodowlach patyczaków i próbach hodowania wszystkiego, co dało się złapać, z czasów dzieciństwa (większość prób nieudana, niestety).
04-06-2011 15:43 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
>Plus sentyment po kilku hodowlach patyczaków i próbach hodowania wszystkiego, co dało się złapać, z czasów dzieciństwa (większość prób nieudana, niestety).

Jako dziecko też próbowałam te biedne robaczki hodować, zwłaszcza w pudełkach po zapałkach
Miałam też swego czasu hobby mięczakowate - trzymałam ok. 30 ślimaków w wielkim słoju. Mama okazała się bardziej niż wyrozumiała, gdy to całe tatałajstwo wydostało się ze słoja i oblazło cały przedpokój, łącznie z ogromnym lustrem i butami.
04-06-2011 15:51 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Jako dziecko też próbowałam te biedne robaczki hodować, zwłaszcza w pudełkach po zapałkach

Stawiałam na słoiki Moją wielką porażką była hodowla złotooków z jajeczek. Larwy wykluły się i pięknie rosły, niestety miast spożywać skrupulatnie im dostarczane mszyce, wolały polować na siebie nawzajem. Ostatnią wypuściłam na wolność.

>Miałam też swego czasu hobby mięczakowate - trzymałam ok. 30 ślimaków w wielkim słoju.

Taki etap też miałam I rozliczne gąsienice - jakkolwiek nigdy nie dochowałam się motyla. Za to mój pierwszy patyczak się rozmnożył.
04-06-2011 16:02 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
> Za to mój pierwszy patyczak się rozmnożył.

O proszę, potomstwo w niewoli, brawo
Z tymi złotookami to ciekawe, może mszyce były... nieświeże? A tak poważnie:

Cytat:
Adelfofagia występuje u złotooka, u którego powstało nawet specjalne przystosowanie przeciwdziałające temu zjawisku i chroniące najmłodsze stadia. Złotooki składają swoje jaja (około 30 jaj w zniesieniu) na trzoneczkach mierzących 10-20 milimetrów. Dzięki temu jaja są bezpieczniejsze, natomiast larwy są odizolowane od siebie. Daje to większą szansę, że po zejściu na liść nie zetkną się ze sobą, lecz odejdą dalej, gdzie trafią na mszyce

(wikipedia)

Może po prostu miały za mały słoik?
04-06-2011 16:09 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Może po prostu miały za mały słoik?

Prawdopodobnie tak, bo to mały słoik był
lukaszewicz (5674 punktów)
>Czy są na portalu entomolodzy? Sympatycy, amatorzy, profesjonaliści?

Pewno, że są.

Ostatnio uczę się je fotografować.

picasaweb.(*)ki05062010#5479552351606947922

Na razie nieudolnie ale się nie poddam.
liebes (612 punktów)
>Ostatnio uczę się je fotografować.
>picasaweb.(*)ki05062010#5479552351606947922
>Na razie nieudolnie ale się nie poddam.

Śliczne ważki. Fotografie jak najbardziej udolne! Zwłaszcza boberka

Ja nie fotografuję, bo nie mam ani sprzętu, ani umiejętności - fotografowanie zostawiam profesjonalistom. Wolę owady obserwować z bliska, powiedzmy.. organoleptycznie
Dzisiaj złapałam łątkę dzieweczkę i właśnie skończyłam ją preparować.

04-06-2011 16:09 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>właśnie skończyłam ją preparować.

Chyba wolę, jak te dzieweczki są fotografowane Ale tych gryzących preparuj ile wlezie.
04-06-2011 16:48 
 Ocena 3 na 3
liebes (612 punktów)
>Ale tych gryzących preparuj ile wlezie.

To, że ważki gryzą, to mit. Może pochodzenie tego mitu dotyczy faktu, że są to owady drapieżne. Niemniej jednak ważki to płochliwe (w stosunku do człowieka) stworzenia, złapane i przerażone mogą próbować atakować, ale raczej zatrzymują się w bezruchu - to jest ich główna pozycja obronna. Żagnice są ogromne, mają stosunkowo duże żuwaczki, przez co ich ukąszenie można teoretycznie poczuć, ale wątpię, by było to bolesne - tak czy inaczej skóra ludzka jest zbyt gruba, by żuwaczki ważki mogły ją przeciąć.
Mnóstwo ważek w swoim życiu już złapałam i jeszcze żadna mnie nie ukąsiła. Inaczej zapewne jest z larwami, które posiadają tzw. maskę. Jest to silnie wydłużona warga dolna służąca za narząd chwytny, w działaniu przypominająca koparkę. Larwa ją wyrzuca do przodu po zdobycz. Choć słyszałam opinie, że larwy ważek mogą ugryźć człowieka - nie wiem, nie sprawdzałam, póki co jestem na etapie kontemplacji piękna imago, na larwy przyjdzie jeszcze czas.
Wracając do gryzących owadów - bardziej obawiałabym się niektórych chrząszczy, niż ważek.
04-06-2011 20:33 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Wracając do gryzących owadów - bardziej obawiałabym się niektórych chrząszczy, niż ważek.
Heh, właściwie to nie miałem na myśli ważek, że gryzą, ale w ogóle owady gryzące, szczególnie te skrzydlate, ale dziękuję ci za naprawdę ciekawe informacje.

Ważki, jak dla mnie, mają w sobie jakąś taką owadzią godność, szczególnie te duże, i są naprawdę ładne. Mieszkam niedaleko lasu i różne owady wpadają wieczorem zwabione światłem, czasami aż wstyd nie znać ich nawet z nazwy
Chyba muszę się nimi bliżej zainteresować. Jako dzieciak, podobnie jak liliac, łapałem do słoika wszystko co nie zdążyło uciec. Świat owadów jest tak niesamowicie bogaty i różnorodny i są takie inne od nas, całkiem jak z kosmosu czasami
04-06-2011 23:13 
 Ocena 2 na 2
liebes (612 punktów)
>Heh, właściwie to nie miałem na myśli ważek, że gryzą, ale w ogóle owady gryzące, szczególnie te skrzydlate, ale dziękuję ci za naprawdę ciekawe informacje.

Proszę Skrzydlate gryzące... cóż, owady, których gryzienie jest tak nagminne i irytujące to komary i te paskudztwa tępię czym się da. Poza tym mam uczulenie na jad os, więc za nimi też nie przepadam, choć fascynuje mnie ich życie społeczne. Prawie tak ciekawe, jak mrówek (które, nota bene, mogą gryźć, jak chociażby rudnice). Oprócz nich i wszelakich bąków, much (zwłaszcza mięsnych, fuj), gzyli, i mojego najgorszego wroga: strzyżaka jelenicy, który uprzykrzał mi kilka ubiegłych okresów letnich w lesie - owady są cudne

>Ważki, jak dla mnie, mają w sobie jakąś taką owadzią godność, szczególnie te duże, i są naprawdę ładne.

Dokładnie - ważki po prostu mają w sobie to coś Choć ja jestem bardziej chrząszczolubna.

>Mieszkam niedaleko lasu i różne owady wpadają wieczorem zwabione światłem, czasami aż wstyd nie znać ich nawet z nazwy

No... ba!!!!

> Świat owadów jest tak niesamowicie bogaty i różnorodny i są takie inne od nas, całkiem jak z kosmosu czasami
Około 1 miliona gatunków, do tego niepoliczalna ilość osobników każdego gatunku... sporo!
Cieszę się, że tym postem mogłam kogoś zainteresować swoją pasją. Entomologia jest fantastyczną nauką i przy tym niesamowicie piękną.
Nawet entomologia sądowa może być fascynująca (jeśli ktoś lubi mady i inne larwy)
04-06-2011 23:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Nawet entomologia sądowa może być fascynująca (jeśli ktoś lubi mady i inne larwy)

Ano może. Oj, może
W cywilizowanym świecie przedstawiają entomologię sądową jako potencjalnie ciekawą, godną polecenia ścieżkę kariery. Mam niejasne podejrzenia, że u nas w dżurnalach dla nauczycieli takie tematy jakoś się nie pojawiają.
Ania... (14138 punktów)
>>Ważki, jak dla mnie, mają w sobie jakąś taką owadzią godność, szczególnie te duże, i są naprawdę ładne.
>Dokładnie - ważki po prostu mają w sobie to coś Choć ja jestem bardziej chrząszczolubna.
Przypomnę historię z mojej uczelni, kiedy student biologii nie rozpoznał ważki i powiedział, że to mucha...

A tak wtrynię się - a my może nie owadzi, ale krewetkomaniacy. Zawsze to stawonogi
06-06-2011 22:16 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
>Heh, właściwie to nie miałem na myśli ważek, że gryzą, ale w ogóle owady gryzące, szczególnie te skrzydlate,

Męczyło mnie to i męczyło. Zapomniałam zupełnie o prostoskrzydłych! Czyli pasikonikach, świerszczach, itd.
Jak chociażby łatczyn brodawnik, typowy pasikonikowaty, zawdzięczający swoją nazwę medycynie ludowej. Wierzono, że jego soki trawienne leczą brodawki. Przystawiano go do brodawki, którą łatczyn gryzł i później smarowano pogryzioną brodawkę wydzielinami trawiennymi.
I dalej - tak uroczy turkuć podjadek. Potrafi ugryźć! Ciekawostką jest jego nazwa łacińska - Gryllotalpa gryllotalpa, co jest połączeniem słów Gryllus - czyli świerszcz oraz Talpa - czyli kret.
07-06-2011 09:46 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Jak chociażby łatczyn brodawnik, typowy pasikonikowaty, zawdzięczający swoją nazwę medycynie ludowej.
Ech, niektóre nazwy owadów są zupełnie odjechane, jak: gnojka trutniowata, wścieklica zwyczajna, czy podrzut myszaty. Czysta poezja.

Gryzienie pasikoników jest dla ludzi raczej niezbyt uciążliwe, w odróżnieniu od komarów i meszek. Nie jestem uczulony, ale te cholery zawsze tną mnie bez litości i wybierają precyzyjnie nawet, kiedy jestem w większej grupie. Zwykła mucha chociaż nie gryzie, to z kolei lata bez sensu i denerwuje siadaniem na człowieku. Dzisiaj w owadach widzę tylko wady
Ania... (14138 punktów)
>Gryzienie pasikoników jest dla ludzi raczej niezbyt uciążliwe, w odróżnieniu od komarów i meszek. Nie jestem uczulony, ale te cholery zawsze tną mnie bez litości i wybierają precyzyjnie nawet, kiedy jestem w większej grupie. Zwykła mucha chociaż nie gryzie, to z kolei lata bez sensu i denerwuje siadaniem na człowieku. Dzisiaj w owadach widzę tylko wady
To zależy od tego, czy owad dostosowany jest ewolucyjnie do gryzienia ssaków (jak komar) czy też gryzie bo został zmuszony, ale nie o to mu chodziło (jak pasikonik). Pierwszy robi nam nieprzyjemne rzeczy (o składaniu jaj pod skórę nie wspominając, z innej bajki), drugi zaledwie chwyta żuwaczkami i walczy o życie.
Zdarzało się w dzieciństwie, że taka biedronka próbowała, ale trudno to nazwać sensownym gryzieniem. Ważka również może próbować, ale krzywdy nie zrobi na pewno. Po prostu ich aparat gębowy nie służy do przecinania skóry człowieka.
07-06-2011 12:42 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>To zależy od tego, czy owad dostosowany jest ewolucyjnie do gryzienia ssaków (jak komar) czy też gryzie bo został zmuszony, ale nie o to mu chodziło (jak pasikonik).
To ja się czuję przez ewolucję poszkodowany Rozumiem, że komar też chce żyć, ale żeby chociaż po ugryzieniu takiej gadziny człowiek dostawał coś w zamian - na przykład, uczucie wesołości, albo ekstazę, ale nie. Tylko swędzenie.

>Zdarzało się w dzieciństwie, że taka biedronka próbowała, ale trudno to nazwać sensownym gryzieniem.
Kiedyś dawno była plaga biedronek nad morzem (Bałtyk). Całe ulice były od nich czerwone i gryzły, jak wszyscy diabli. Może jakieś mutanty to były...
07-06-2011 16:00 
 Ocena 2 na 2
liebes (612 punktów)

>Kiedyś dawno była plaga biedronek nad morzem (Bałtyk). Całe ulice były od nich czerwone i gryzły, jak wszyscy diabli. Może jakieś mutanty to były...

Już sobie wyobrażam te tytuły filmów klasy D... "Krwiożercze biedronki atakują!"
Ania... (14138 punktów)
>>Kiedyś dawno była plaga biedronek nad morzem (Bałtyk). Całe ulice były od nich czerwone i gryzły, jak wszyscy diabli. Może jakieś mutanty to były...
>Już sobie wyobrażam te tytuły filmów klasy D... "Krwiożercze biedronki atakują!"
Widziałam już krwiożercze wszystko chyba, więc pora na biedronki.
Pamiętam po którymś odcinku "Z archiwum X", gdzie były zabójcze mchy bodaj, śmialiśmy się, że kolejne będą zabójcze paprotniki, więc teraz biedronki. Albo świerszcze. Albo przynajmniej jelonki rogacze
finerbijk (17282 punktów)
> więc teraz biedronki.
Się nabijacie, ale to była naprawdę plaga, znalazłem artykuł o tym:
Cytat:
Są ich miliardy, prawdziwa inwazja, w życiu czegoś takiego nie widziałem. Niech miasto z tym coś zrobi, bo się ludzie wyniosą

szczecin.g(*)nek_na_zachodnie_wybrzeze.html
Ag-nes (2295 punktów)
>Już sobie wyobrażam te tytuły filmów klasy D... "Krwiożercze biedronki atakują!"
No co Ty, takie śliczności krwiożercze?
[Załącznik]
07-06-2011 15:09 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>te cholery zawsze tną mnie bez litości i wybierają precyzyjnie nawet, kiedy jestem w większej grupie.
Mam tak samo. Zlatują się do mnie z daleka. W promieniu pięciu kilometrów nie ma żadnego komara, wszystkie siedzą na mnie A słyszałam kiedyś, że palaczy komary nie gryzą. G*** prawda.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-06-2011 17:37 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> A słyszałam kiedyś, że palaczy komary nie gryzą. G*** prawda.
Chyba palaczy w parowozach. Komary potrafią nieźle dać popalić, ale meszki są dla mnie jeszcze gorsze. Na szczęście sezon mają krótszy.
07-06-2011 19:01 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Mam tak samo. Zlatują się do mnie z daleka. W promieniu pięciu kilometrów nie ma żadnego komara, wszystkie siedzą na mnie A słyszałam kiedyś, że palaczy komary nie gryzą. G*** prawda.

   Ja to się do komarów już nawet przyzwyczaiłam. Ale wszystkie żuczki, pająki i co tylko lata zbiera się wyłącznie w mojej sypialni.

   Jestem posiadaczką arachnofobii, więc pająk po nocy, czy tam w dzień, powoduje moje śmiertelne zejście oraz wezwanie straży pożarnej, pogotowia, grotołazów, komisji śledczej, 3 posłów no i przede wszystkim psychiatry.

"Lunch i obiad można zamieniać nawzajem, jeśli to będzie miało miejsce tego samego dnia".
Ania... (14138 punktów)
>    Ja to się do komarów już nawet przyzwyczaiłam. Ale wszystkie żuczki, pająki i co tylko lata zbiera się wyłącznie w mojej sypialni.
>    Jestem posiadaczką arachnofobii, więc pająk po nocy, czy tam w dzień, powoduje moje śmiertelne zejście oraz wezwanie straży pożarnej, pogotowia, grotołazów, komisji śledczej, 3 posłów no i przede wszystkim psychiatry.
Czy pajączki równie chętnie nawiedzają sypialnię?
Pająki to i moja zmora, walczę z absurdalnym strachem, ale marnie mi idzie. Ostatnio osiągnęłam to, że po dreszczach obrzydzenia złapałam pająka (wielkiego) do szklanki przy pomocy gazety, i wyrzuciłam za okno. Nie ma rady, na moje piętro nie wdrapie się
08-06-2011 11:57 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Gryzienie pasikoników jest dla ludzi raczej niezbyt uciążliwe, w odróżnieniu od komarów i meszek. Nie jestem uczulony, ale te cholery zawsze tną mnie bez litości i wybierają precyzyjnie nawet, kiedy jestem w większej grupie.
>Zwykła mucha chociaż nie gryzie, to z kolei lata bez sensu i denerwuje siadaniem na człowieku. Dzisiaj w owadach widzę tylko wady >
Czasem awersja do owadów nie jest podyktowana jakimś wyraźnym, sensownym powodem, jak choćby gryzienie.
Taki na przykład prusak (Blatella germanica).


Ładne to, zręcznie biega, nie gryzie. Towarzyskie jest tak, że kiedyś nawet przycupnął na poduszce przy mojej głowie, niczym miły kociak.
Ja myślę, że ta nasza do niego nienawiść i obrzydzenie to spowodowana jest dziesięciowiekową historią. Ja myślę, że jak on by się nazywał francuz to bardziej byśmy go tolerowali.

Z tego samego powodu ta nasza obawa przed osą jest.
Co prawda gryzie wrednie, ale cóż może być od niej piękniejszego? Chyba tylko w kategorii ssaków - doberman i gepard.
Ja myślę, że to też z powodu nazwy jednego z jej rodzajów (vespula germanica).
Chociaż, popatrzcie sami;


Rzeczywiście wygląda jak zalegający na polowym lotnisku sztukas.

ps.
Trzeba by sprawdzić czy Finowienie nie nadali jakiemuś owadowi przydomka: ruski albo szwedzki i uważają, że jest obrzydliwy, wstrętny i obcasa godzien.
08-06-2011 12:02 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Ładne to
Bo ja wiem... Powiem szczerze - widziałam już ładniejsze rzeczy

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-06-2011 12:20 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
> Ja myślę, że jak on by się nazywał francuz to bardziej byśmy go tolerowali.
Ale strzeliłeś - inne określenie prusaka to właśnie francuz

Prusak po czesku: sváb
Po niemiecku: Preuße
plodzien (7378 punktów)
>> Ja myślę, że jak on by się nazywał francuz to bardziej byśmy go tolerowali.
>Ale strzeliłeś - inne określenie prusaka to właśnie francuz
>
No, coś podobnego.. A nie zachód od Odry?
08-06-2011 12:55 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>No, coś podobnego.. A nie zachód od Odry?
I na wschód i na zachód...
Francuzy też się kiedyś rozeszły po Europie, może stąd te skojarzenia z robactwem.
04-06-2011 21:34 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
Po co ten buraczany badyl w lewym górnym rogu?
Ważka się podoba.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
liebes (612 punktów)
>Po co ten buraczany badyl w lewym górnym rogu?
Nie moje zdjęcie, niestety.
>Ważka się podoba.
Już nie jest taka ładna po spreparowaniu, ważki tracą ubarwienie po śmierci. Tym bardziej - niestety.
05-06-2011 06:43 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>Już nie jest taka ładna po spreparowaniu, ważki tracą ubarwienie po śmierci. Tym bardziej - niestety.

Dlatego lepiej je fotografować niż zabijać.

Pliki nie blakną .A i miejsca mniej zajmują.
AdamGr (3037 punktów)
Jak cie komar użre w tyłek zrób mu zdjęcie , tylko przedtem go uprzedz coby "czis" powiedział
plodzien (7378 punktów)
>Czy są na portalu entomolodzy? Sympatycy, amatorzy, profesjonaliści? >
Sympatycy są
Ale niektórych gatunków.
Nie lubię na przykład pszczół, bo dają się robić w konia jak niektórzy faceci. Napracują się znosząc nektar do pasieki a inni i tak ich oczadzą i miód wybiorą.
Cenię żuka gnojarka (robak, ale nie wiem czy owad) bo żadnej roboty się nie boi.
Zaciekawia mnie strategia życiowa gąsienicznikowatych


- bo owa strategia mnie nie dotyczy i dermatobia hominis (hominis - to brzmi poważnie)

Gdy myślę, jak to składają swoje życie poczęte w żywych organizmach, które są przez nie potem żywcem zjadane - to z podziwu wyjść nie mogę nad mądrością i pomysłowością stwórcy.

Ale z uwagi na piękno i harmonię kształtów, najbardziej lubię i zawsze gotówżem podziwiać osy:


07-06-2011 15:58 
 Ocena 1 na 1
liebes (612 punktów)
>Nie lubię na przykład pszczół, bo dają się robić w konia jak niektórzy faceci.

Ale za to prowadzą bardzo interesujące życie społeczne. Choć z tym miodem to faktycznie - widocznie nie umieją analizować sytuacji i zbierają nektar mechanicznie, bez względu na jego ilość. Tak jak samiec modliszki, który - pozbawiony głowy - nadal kopuluje, w sumie tu też można by było się doszukiwać podobieństw z samcami Homo sapiens.

>Cenię żuka gnojarka (robak, ale nie wiem czy owad) bo żadnej roboty się nie boi.

Robaki - pospolita nazwa owadów (której osobiście nie znoszę). I całkowicie - moim zdaniem - błędna. Robakiem można nazwać nicienia ze względu na jego "robakowaty", obły kształt. Ewentualnie larwę. Ale dorosłego owada?
A żuki gnojarze są świetne. Polecam ich dokładny i bardzo poetycki opis w powieści "Z życia owadów" J.H. Fabre.
Aha - tak, żuki gnojarze to są owady ( )

>Zaciekawia mnie strategia życiowa gąsienicznikowatych i dermatobia hominis (hominis - to brzmi poważnie)

Zgadzam się, dość interesujące i przerażające. Wśród owadów sporo jest parazytoidów. Tyle, że większość jest pożyteczna (z punktu widzenia człowieka - gospodarza lasu czy ogrodu).

>Gdy myślę, jak to składają swoje życie poczęte w żywych organizmach, które są przez nie potem żywcem zjadane - to z podziwu wyjść nie mogę nad mądrością i pomysłowością stwórcy.

Są też jakieś muchówki - nie mogę sobie przypomnieć, jakie konkretnie - które rozwijają się w ciele matki, zjadając ją od wewnątrz. Pysznie. Całkowite, matczyne poświęcenie. I kto powiedział, że wśród owadów nie ma miłosierdzia?
A tego stwórcę zignoruję, bo nie wiem dokładnie, co przez stwórcę rozumieć. Jeśli ewolucję - to jak najbardziej się zgadzam.

>Ale z uwagi na piękno i harmonię kształtów, najbardziej lubię i zawsze gotówżem podziwiać osy
No ba! Szkoda, że nie ma takiego męskiego, owadziego odpowiednika
07-06-2011 17:41 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Ale z uwagi na piękno i harmonię kształtów, najbardziej lubię i zawsze gotówżem podziwiać osy:
>

Bardziej jednak podchodzi pod pszczółkę. Osa to wygląda deczko inaczej...
07-06-2011 22:04 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Bardziej jednak podchodzi pod pszczółkę. >
Nie, to osa jest.

> Osa to wygląda deczko inaczej... >
Deczko później - to tak.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365