Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy liczba jest układem elementów obiektu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
16-01-2012 01:54krystkon (459 punktów)Czy liczba jest układem elementów obiektu?
Każdy zmieniający się obiekt składa się z elementów. Zmiana oddziaływania obiektu (bez względu na rodzaj oddziaływania) wynika z jego podziału

Sposób wzajemnego oddziaływania obiektów wynika z układu elementów w każdym z nich. Obiekty oddziałując ze sobą zmieniają swój wewnętrzny układ elementów. Ilość elementów w obiekcie a także takt najmniejszej zmiany są zawsze skończone w pewnej skali.

Mózg człowieka także jest oddziałującym obiektem składającym się z elementów o określonym cyklu najmniejszej zmiany w układzie elementów.

Wszystko w rzeczywistości ma charakter cyfrowy zawierający się w stanach obiektów.

Czy liczba jest układem (przestrzennym rozmieszczeniem) oddziałujących wzajemnie elementów obiektu w jednym takcie w pewnej skali?


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

schlawiner (400 punktów)
>Wszystko w rzeczywistości ma charakter cyfrowy zawierający się w stanach obiektów.
>Czy liczba jest układem (przestrzennym rozmieszczeniem) oddziałujących wzajemnie elementów obiektu w
>jednym takcie w pewnej skali?
Oprócz liczb istnieją tensory oraz jeszcze bardziej skomplikowane zabawki np. przestrzenie wektorowe.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Ale do czego to zmierza. Pomijając już nadmierny (moim zdaniem) optymizm co do możliwości "cyfryzacji" - manewrem ze skalą - zajmujesz się tylko obiektami złożonymi. Czyli nie ujmujesz całego (rzeczywistego) świata. Dam przykład.

Kwant promieniowania elektromagnetycznego raczej z elementów się nie składa. Niemniej lecąc sobie przez kosmos posiada masę relatywistyczną czyli zakrzywia przestrzeń innym obiektom w kosmosie. Niejako oddziaływuje grawitacyjnie. Albo prościej. Jak wybucha supernowa to mimo że sporo materii zamienia się w energię (kwanty) to na obiekty "z oddali" całe to zbiorowisko tak samo oddziaływuje grawitacyjnie jak przed wybuchem. Gdy te nowe kwanty przedzierają się w wielokrotnych odbiciach (itp) przez resztki materii. Swoją drogą nie pamiętam czy supernowe zaczynają wybuch "od środka"?

Pozdrawiam

p.s.

Temat wydaje mi się tak ultra-mega teoretyczny i ultra-mega optymistyczny, że aż mi się cytat przypomniał (sorry za off-top)

Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.(E.Murphy)
krystkon (459 punktów)
>Kwant promieniowania elektromagnetycznego raczej z elementów się nie składa. Niemniej lecąc sobie przez kosmos posiada masę relatywistyczną czyli zakrzywia przestrzeń innym obiektom w kosmosie. Niejako oddziałuje grawitacyjnie.

O istnieniu kwantu energii przemierzającej przestrzeń dowiadujemy się wyłącznie na skutek zmiany układu pewnych elementów (zmiany ich przestrzennego rozmieszczenia) w określonym obiekcie. Jeśli nie ma takiej zmiany - to kwant energii nie istnieje.

W rzeczywistości kwant energii można uznać za wpływ dwóch obiektów na siebie (ich wzajemnie oddziaływanie) lub inaczej mówiąc matematyczną zależność pomiędzy stanami w układach elementów w obu obiektach.

Osobiście jestem skłonny na podstawie własnych doświadczeń i wiedzy bardziej wierzyć w istnienie kategorycznej cyfrowej zależności pomiędzy stanami obiektów (czego wg mnie dowodzą prawa fizyki, fizyczne bramki logiczne a także matematyczne umysły ludzi) aniżeli wierzyć w istnienie niematerialnych abstraktów, przestrzeni kosmicznej czy czasu. Zresztą gdyby rzeczywiście przestrzeń i czas istniały co wówczas wyrażałby sobą fizyczne, materialne, najróżniejsze - zbudowane na szeregu oddziaływań bramki logiczne? Wg mnie to właśnie bramki logiczne pokazują, że czas jest taktem zmiany w układzie elementów a przestrzeń to złożone matematyczne relacje pomiędzy elementami obiektów.

Nie można też zapominać, że mózg człowieka jest obiektem materialnym zbudowanym z takich samych elementów jak i otoczenie. Do tego nie jest związany z konkretną materią. Jest układem w cząstkach materii - podobnym do wiru rzecznego.

>Albo prościej. Jak wybucha supernowa to mimo że sporo materii zamienia się w energię (kwanty) to na obiekty "z oddali" całe to zbiorowisko tak samo oddziaływuje grawitacyjnie jak przed wybuchem. Gdy te nowe kwanty przedzierają się w wielokrotnych odbiciach (itp) przez resztki materii. Swoją drogą nie pamiętam czy supernowe zaczynają wybuch "od środka"?

To samo co wyżej. Wybuch supernowej musi zmienić układ elementów w siatkówce twojego oka lub w błonie bębenkowej, co wypłynie w dalszych oddziaływaniach na układ elementów twojego mózgu - żebyś się w ogóle o tym wybuchu dowiedział. Można mówić o tym energia jak dotychczas - można też mówić o cyfrowej zależności w układach elementów supernowej i elementów siatkówki twojego oka.

Czy doznałeś czegokolwiek lub pomyślałeś o czymkolwiek bez zmiany układu elementów twojego ciała?
Czy wyraziłeś cokolwiek bez zmiany układu elementów twojego ciała?

Tak samo działają komputery - jakikolwiek odczyt danych jest zmianą stanu fizycznego komputera - jakiekolwiek przetworzenie czy przekazanie danych - jest także zmianą stanu fizycznego komputera.

Nie ma w efekcie nigdzie w rzeczywistości liczby, która nie byłaby określonym układem elementów w obiekcie.

Krystian Hamerlik-Konopka
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Osobiście jestem skłonny na podstawie własnych doświadczeń

Bez przesady, mówimy o elementach o rozmiarze byc może 1/bilionowa mikrona.

>Nie ma w efekcie nigdzie w rzeczywistości liczby, która nie byłaby określonym układem elementów w obiekcie.

Moim skromnym zdaniem ta teoria (prezentowana przez Ciebie w wielu wątkach)
nadaje sie co najwyżej do działu Filozofowanie (lub teoryje luźno zarysowane)

Nie prowadzi do żadnych ciekawych , wzbogacających wniosków, stwierdza banalne fakty, że wszystko może być złożonym obiektem który można sobie podzielić na podobiekty, a na koniec opisac to jakąś liczbą lub liczbami.
A że na siebie wpływają to wiemy też bez sensacji.

Jak dla mnie strata czasu.

Ponadto - gdybyś umieścił te Twoje wątki najpierw w dziale Bazgroły to może więcej ludzi odważyło by się wejść z Tobą w dyskurs i wbogacili by oni tę teorię [i wyszło by na to że ja się tu mylę] albo sfalsyfikowali.

Mój watek (o Wielkim Wybuchu) przeszedł kiedyś drogą od Bazgrołów do Nauki więc czasami lepiej zaczynać skromnie - od umieszczania nowego wątku najpierw w dziale Bazgroły. Z czasem gdyby te Twoje dywagacje filozoficzne (jak ja oceniam) zostały uznane przez wielu dyskutantów za ścisłe i zrozumiałe to by go moderatorzy przeczepili do działu NAUKA.
O - może nawet za chwilę tak się stanie - wszystkie te Twoje wątki pospadają do bazgrołów i wreszcie tam ruszy ostra dyskusja nad nimi - na której zapewne Ci zależy (o ile nie przekonałem Cię że nie warto w nią brnąć )

Pozdrawiam
krystkon (459 punktów)
Twoja krytyka niczego nie wyjaśnia. Nie znajduje w niej interesującej treści. O co Ci chodzi z tą sensacją? Rozważania o istnieniu abstraktów mają być sensacyjne? Szukam odpowiedzi.

O co Ci chodzi z pisaniem w Bazgrołach? Może powinienem pisywać do pliku na swoim komputerze - wówczas z pewnością uzyskam pomoc w znalezieniu odpowiedzi.

Czemu miałbyś mnie przekonywać do tego, żeby nie brnąć dalej w ten temat - nie widzisz w tym sensu to nie czytaj, nie odpowiadaj - ignoruj.

Pozdrawiam

Krystian Hamerlik-Konopka
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Twoja krytyka niczego nie wyjaśnia. Nie znajduje w niej interesującej treści. O co Ci chodzi z tą sensacją? >Rozważania o istnieniu abstraktów mają być sensacyjne? Szukam odpowiedzi.

Do wątku o "abstraktach" nic nie mam. Bo filozof ze mnie średni a polonista beznadziejny.
Dla mnie piszesz tam w sposb zbyt zagmatwany albo zbyt lakoniczny - ale niech to innych pomęczy (skoro lubisz tak pisać). Natomiast ta tu teoria (którą lansowałeś już nieco w innym wątku)
że wszystko można rozbić na elementy, a potem stan takiego zestawu da się wyrazić jakąś liczbą
jest nic nie wnosząca. Każdy jako tako rozumny człowiek zdaje sobie sprawę, że można rozważć rzeczy w naszym świecie w różnej skali i w niej "dzielić". Ekscytowanie się faktem, że (być może/zapewne{nie polemizuję}) istnieje LICZBA, która w pełni opisuje obiekt jest czystym teoretyzowaniem bez przydatnych do czegokolwiek wniosków. Takich teorii można wymyślać setki.

Pomijając już fakt, że o możliwości bezstratnej informacyjnie cyfryzacji mikroskali można tylko pofilozofować. Bo nikt nigdy nie sięgnie do dowolnie małego rozmiaru by go sprawadzić

Natomiast Twoje odnoszenie tej trywialnej (choć opisanej w sposób zagmatwany) teorii do mózgu (i własnego doświadczenia) to już daleko, daleko niedopuszczalne i dziwaczne dygresje - jeśli założymy, że piszesz tu posty jakoby naukowe. Takiej teorii nie udowadnia się na mózgach
Atom to już może być za dużo

Uwazam że to jest jakas ślepa uliczka trwonienia czasu na czczą torię. Chyba zbędna fascynacja pewnym aspektem matematycznym.

>Czemu miałbyś mnie przekonywać do tego, żeby nie brnąć dalej w ten temat - nie widzisz w tym sensu to nie czytaj, nie odpowiadaj - ignoruj.

A to nie zauważyłeś że przez długi czas ten Twój wątek juz był ignorowany?
Ja po prostu nie jestem wygodnicki (mogłem pomilczeć jak inni i mieć spokój) i napisałem Ci dlaczego został zignorowany przez wszystkich.

Pozdrawiam
p.s.
chyba teraz oddam w tym wątku głos innym ... niech się wypowiedzą bo ja juz sporo rzekłem UFF
krystkon (459 punktów)
>Natomiast ta tu teoria (którą lansowałeś już nieco w innym wątku)
>że wszystko można rozbić na elementy, a potem stan takiego zestawu da się wyrazić jakąś liczbą jest nic nie wnosząca. Każdy jako tako rozumny człowiek zdaje sobie sprawę, że można rozważć rzeczy w naszym świecie w różnej skali i w niej "dzielić". Ekscytowanie się faktem, że (być może) istnieje LICZBA, która w pełni opisuje obiekt jest czystym teoretyzowaniem bez przydatnych do czegokolwiek wniosków. Takich teorii można wymyślać setki.

Ja chyba nie rozumiem tego co tu piszesz. Każde urządzenie cyfrowe wejścia-wyjścia operujące na "istniejących" i "abstrakcyjnych" liczbach - jest obiektem materialnym oddziałującym z innymi materialnymi obiektami.

Dwa różniące się od siebie fizycznie urządzenia cyfrowe - kształtem, wielkością, masą, itd. ... (inaczej mówiąc sposobem oddziaływania z otoczeniem) oddziałujące z jednakowym obiektem materialnym mogą osiągnąć dokładnie ten sam wynik w zmianie tego obiektu. Fizyczne różnice obu urządzeń cyfrowych nie stanowią przeszkody w osiągnięciu tego samego wyniku w stanie innego obiektu. Urządzenia te muszą być jednak różnie oprogramowane - a oprogramowywanie to wprowadzanie obiektu materialnego w określony stan fizyczny.

Ludzie upierają się przy tym, że bramki logiczne to fizyczna reprezentacja abstrakcji. A gdzie występuje niefizyczna abstrakcja? W materialnym mózgu? Odpowiedź jest zawsze tylko jedna - w duszy. Do tej pory wszyscy mają przekonanie, że istnieje człowiek i odrębne od niego ciało człowieka.

Fizyczna reprezentacja liczby jest jedyną reprezentacją liczby jaka w ogóle istnieje. To proste.

A jeśli już mówisz o przydatności to jakbyś ujął przydatność w prawach fizyki? Załóżmy, że dwa obiekty wzajemnie oddziałują ze sobą fizycznie - co w tym jest przydatne?

>Pomijając już fakt, że o możliwości bezstratnej informacyjnie cyfryzacji mikroskali można tylko pofilozofować. Bo nikt nigdy nie sięgnie do dowolnie małego rozmiaru by go sprawadzić

Mówisz tak a jednocześnie nie potrafisz wskazać źródła świadomości. Wątpię w to.

>Natomiast Twoje odnoszenie tej trywialnej (choć opisanej w sposób zagmatwany) teorii do mózgu (i własnego doświadczenia) to już daleko, daleko niedopuszczalne i dziwaczne dygresje - jeśli założymy, że piszesz tu posty jakoby naukowe. Takiej teorii nie udowadnia się na mózgach

Czego się nie udowadnia, że na mózg działa ciśnienie i jest to świadome doznanie? Nie udowadnia się tego, że na mózg działa temperatura i jest to doznanie?

Jakoby naukowe jest wyrażanie związków w oddziaływaniach fizycznych co prowadzi do zwiększania się możliwości budowania pewnego układu w materii. Ja też staram się to robić tylko chcę wyrazić bardziej złożony związek.

>Atom to już może być za dużo
>Uwazam że to jest jakas ślepa uliczka trwonienia czasu na czczą torię. Chyba zbędna fascynacja pewnym aspektem matematycznym.

Może miałbyś rację gdyby żadna część ciała nie była odrębna, gdyby materia w ciele człowieka nie wymieniała się, gdyby żadnej części ciała nie można byłoby zastąpić urządzeniem, gdyby wyrażenie czegokolwiek nie wymagało działania, gdyby zyskanie energii nie było doznaniem. W tej sytuacji - choć nie jest to jasne - jestem pewien na 100%, że nie jest to ślepa uliczka.

Krystian Hamerlik-Konopka

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365