> Na swoje usprawiedliwienie dodam, że to... oficjalna nazwa święta! <język>
Język kościoła jak i on cały Nie to, że stary jest i zmurszały, Lecz się w maksymę mądrą wpisuje Co dwa tysiące lat funkcjonuje.
Aby postępu powstrzymać zamęt Na samym końcu wlec się trza! Amen. "I jako było na początku Niechaj tak będzie - bez wyjątku!"
Przykład: prócz "bosych" - znanych ludowi Są karmelici też - "trzewiczkowi". I bożogrobcy, i zmartwychwstańce Co brzmi dla ucha niczym kuksańce.
Jakieś dziwaczne: "inseminatio" Znów "copulatio i penetratio". A przecież, gdy się ludzie kochają To też normalne - że się bzykają.
Lub zamiast szczerze: Ja rację mam! Się mówi: Zaprawdę powiadam wam! Zamiast: Psze Pana - do starca z gminu Młodzian w sukience mówi - mój synu.
A przekonanych do pięknych idei Ksiądz studzi słowem: miserere mei.. Miast prosto: tę dziewkę bym zniewolił, Ksiądz mówi raczej: memento mori.
Ludzie od wieków tak nie gadają! I tylko oni przy swoim trwają. Tak kuriozalnych słów używanie Śmiech wzbudza, albo politowanie.
Czy by nie można ze śmiechu zejść Słysząc: azaliż mogę wejść? Albo za język chcąc ciągnąc cię: Prosiłby: Z sekretu - spuść na mnie się?
|