 |
Co to jest ta ludzka godność Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-06-2009 11:57 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | Co to jest ta ludzka godność
7 na 7 | Co rusz natykam się na wypowiedzi różnych kościelnych hierarchów na temat ludzkiej godności.
Analiza wypowiedzi wskazuje na to, że sami nie wiemy jak często pozbawiamy się owej "ludzkiej godności" samodzielnie albo nie zauważamy jak inni ją szargają.
Weźmy na warsztat najczęściej przytaczany przykład szargania godności ludzkiej - antykoncepcja. Np. biorąc pigułkę antykoncepcyjną pozbawiam się godności. Mój maż, przypominając mi, że mam ją wziąć szarga moja godność, taktuje mnie przedmiotowo i podobno okazuje brak szacunku dla mojej kobiecości a nasz małżeństwo psuje się od środka. Prawdopodobnie też za chwilę się rozpadnie a ja skończę na kozetce psychoanalityk jak będę miała szczęście (jak mniej, to w psychiatryku albo może zapiję się na śmierć, ewentualnie jedno i drugie).
Chlorella... tylko, że jakoś nie czuję się odarta z godności, nie odczuwam braku szacunku ze strony mojego męża, czuję się kochana, doceniania i w ogóle jest fajnie. Z alkoholu pijam sporadycznie kieliszek wina do obiadu i większej potrzeby nie czuję. Żadnego zapaszku wskazującego na jakieś psucie się nie wykryłam (wprawdzie ostatnio miałam pewne podejrzenia ale okazało się, że to któryś kot miał rozwolnienie, wystarczyła wymiana żwirku w kuwecie).
Czy można mówić, że coś uwłacza ludzkiej godności kiedy sam "nosiciel" owej godności odarty się z niej nie czuje??? Czy ktoś za innych może decydować co kogoś obraża, skoro nie obraża?
Czy nie można by umiejscowić tej ludzkiej godności gdzie indziej niż w genitaliach?
Teoretycznie nie powinno mnie obchodzić co sobie hierarchowie plotą do swoich owieczek. Problem w tym, że KK to nie nasze lokalne kuriozum, to organizacja o światowym zasięgu i realnych pływach politycznych a te stwierdzenia służą często do dyskredytowania działań na rzecz poprawy jakości życia w krajach trzeciego świata.
Dyskredytuje się WHO bo propaguje antykoncepcję. Dyskredytuje się UNICEF bo propaguje w krajach trzeciego świata używanie prezerwatyw.
Nie ważne czy człowiek jest chorym, głodny, pracuje jak niewolnik, rodzi dzieci których nie jest w stanie wykarmić, zarażone HIV od urodzenia, bez szans na edukację - ważne że zachowuje przyrodzoną człowiekowi godność.
Tylko co to jest za zwierze, to godności wg. KK i czy jest komuś do czegoś potrzebna?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | Zdarzyło się, że do nin. wątku trafiłem bezpośrednio po studiowaniu problemu honoru w dziale ABC. Mimo znacznych różnic (dokowski pisał w sposób sugerujący nastrój zniechęcania, u Maddy odczuwam sarkazm), towidzę więcej podobieństw. Obydwa te pojęcia są chyba bardzo ważne, a zarazem niemożliwe do zdefiniowania i przez to perfidnie wykorzystywane przez demagogów i podobnych. Ostatecznie, zamiast wyjaśniania, co jest istotą i obiektywnym wskaźnikiem godności i honoru, powiem, że ten, kto nie potrafi zdobyć się na szczerą, niezależną od innych (szczególnie chodzi o głoszące swoją kompetencję w osądzaniu autorytety) opinię o godności i honorze, ten prawdziwej godności i honoru nie posiada.
Stach M. G.
|
|
4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >Tylko co to jest za zwierze, to godności wg. KK i czy jest komuś do czegoś potrzebna? > Zwyczajnie co to godność, to każdy wie, przynajmniej większość, natomiast owa 'godność' o którą pytasz, służy funkcjonariuszom do wycierania gęby przy okazji głoszenia swojej ideologii. Godne jest to, co oni chcą, robią albo wymagają, niegodne to, na co nie zezwalają. Godność wg KK to pozorne dobro, którym dysponuje wyłącznie KK wg własnego uznania, od tego nie ma odwołania. Do zwyczajnej godności jest podobna tylko z nazwy a znaczy mniej więcej tyle co 'przyzwolenie hierarchii'. -
|
|
1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Po odpowiedzi na takie pytania najlepiej sięgać do Katechizmu Kościoła Katolickiego: "KKK 1700 Godność osoby ludzkiej ma podstawę w stworzeniu jej na obraz i podobieństwo Boże (artykuł pierwszy); wypełnia się ona w powołaniu jej do Boskiego szczęścia (artykuł drugi). Jest właściwe istocie ludzkiej, że w sposób dobrowolny dąży do tego wypełnienia (artykuł trzeci). Osoba ludzka przez swoje świadome czyny (artykuł czwarty) dostosowuje się lub nie do dobra obiecanego przez Boga i potwierdzonego przez sumienie moralne (artykuł piąty). Ludzie kształtują samych siebie i wzrastają wewnętrznie; całe swoje życie zmysłowe i duchowe czynią przedmiotem swojego wzrostu (artykuł szósty). Z pomocą łaski wzrastają w cnocie (artykuł siódmy), unikają grzechu, a jeśli go popełnili, jak syn marnotrawny (Por. Łk I 5,11-31) powierzają się miłosierdziu naszego Ojca niebieskiego (artykuł ósmy). W ten sposób osiągają doskonałość miłości."
|
|
 | | Appenzeller (122 punktów) | >Po odpowiedzi na takie pytania najlepiej sięgać do Katechizmu Kościoła Katolickiego: A zatem Scorp (powyżej) ma rację. Mamy jako zadania "dobrowolne dążenie do wypełnienia Boskiego szczęścia", "dostosowanie do dobra potwierdzonego przez sumienie moralne", wzrastanie w cnocie z pomocą łaski", "unikanie grzechu" etc. A definicje tych pojęć podają brzuchaci panowie odziani we rajcowne sukieneczki z guziczkami, z wyżyn swoich "fur" i "chat", tj. luksusowych samochodów i pałaców. Zaiste zdumiewającą rzeczą jest wiara, skoro potrafi tak oślepić swoje baranki, że tego nie widzą.
Są bakterie, które zabija się światłem
|
|
|  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >...zdumiewającą rzeczą jest wiara, skoro potrafi tak oślepić swoje baranki, że tego nie widzą. Generalizując przesadzasz. Większość ani widzi, ani nie widzi, gdyż w ogóle się nad sesem słów pasterzy nie zastanawia, a sporo też było i jest takich, którzy poszczególne twierdzenia papieży półgębkiem lub nawet otwarcie odrzucali (w wiekach średnich kilku papieży nawet z tego powodu straciło życie).
Stach M. G.
|
|
| Koraszewski (82900 punktów) | |
|
2 na 2 | janina (44 punktów) | Przedstawię tylko moje subiektywne przemyślenia... Jako kobieta świadoma swojego ciała także popieram antykoncepcje w wielu jej formach, ale myślę że w kościele mówiąc o godności współżycia człowieka(bo bezpośrednio do tego się odnoszę) chodzi o coś więcej. Współżyjąc z partnerem świadomie dążysz do przyjemności której konsekwencją jest ciąża (chciana lub nie). Myślę, że kościół próbuje nam uzmysłowić, że coraz więcej dążymy do wszystkiego czego pragniemy, do przyjemności i luksusów próbując nie ponosić konsekwencji naszych decyzji. I tu pojawia się godność człowieka jako istoty panującej nad własnymi żądzami, lub ponoszącej świadomie konsekwencje swoich decyzji. Nie twierdze że się w pełni z tym zgadzam, ale czy współczesny świat nie staje się za wygodny...
list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości... H. Balzac
|
|
 | 4 na 4 | Autografka (10638 punktów) |
Co rozumiesz przez nieponoszenie konsekwencji swoich decyzji? Człowiek zawsze i w każdym przypadku ponosi te konsekwencje. Każda decyzja jest z tym związana. Jesteś wolnym człowiekiem, podejmujesz decyzje (sama i tylko sama) i ponosisz konsekwencje. Problem w tym, że KK próbuje zawłaszczyć część Twojej wolności, określając co jest godne, a co nie jest. Uważasz, że jeżeli ulegniesz "żądzy", to już nie będziesz mogła w godny sposób zmierzyć się z konsekwencjami tejże?
|
|
|  | 2 na 2 | janina (44 punktów) | konsekwencje ponosi się zawsze, ale czy zawsze wiadomo które skutki odnoszą się do danych przyczyn?? czy zawsze każdą decyzje podejmujemy świadomie i jesteśmy przygotowani że konkretnie ta decyzja pociągnie takie bądź inne skutki???
list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości... H. Balzac
|
|
| |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > konsekwencje ponosi się zawsze, ale czy zawsze wiadomo które skutki odnoszą się do danych przyczyn??Oczywiście, że nie zawsze wiadomo. W jakiejś części możemy przewidzieć skutki podejmowanych decyzji, przypisując im (tym skutkom) większe lub mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia. Ale nie oszukujmy się, wszystkiego nie przewidzimy. I nie mam też złudzeń co do tego, że przewidzą ich również najwięksi mędrcy kościoła. > czy zawsze każdą decyzje podejmujemy świadomieNa tyle, na ile jesteśmy w stanie przewidzieć jej skutki, to chyba jasne. Niepewność wpisana jest w nasze życie i decyzje musimy podejmować w warunkach niepewności. Czyżbyśmy mieli powstrzymać się od decydowania? Można i tak. Można scedować podejmowanie decyzji na kogoś innego (na przykład na kościół). Tak, można uwolnić się od moralnych rozterek i poświęcić swoją wolność w imię wygody i psychicznego luksusu.  Tu mała dygresja - księża, czy też ogólnie mówiąc wierzący, często zarzucają ateistom, że dla wygody odrzucają boga i religijne rytuały. Że tak jest łatwiej. A ja nie zawaham się powiedzieć, że łatwiej jest pójść na tę dzisiejszą już procesję, niż samemu zmagać się z każdą swoją decyzją.
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... godność człowieka jako istoty panującej nad własnymi żądzami, lub ponoszącej świadomie konsekwencje swoich decyzji. ... Ze względu na nieokreśloność tego pojęcia, można sobie założyć także taką definicję godności. Pozostaje ustalić, jak rozumieć "panowanie nad". Uważam, że z góry można odrzucić manichejskie potępienie wszyskich odruchów naturalnych, a z nim także nieco mniej radykalny pogląd augustyński, wg którego grzechem jest jedynie, ale za to w sposób absolutny, seksualność - m. in. także odczuwanie przyjemności podczas odbywania stosunku (Uta Ranke-Heinemann "Eunuchy do raju" wyd. URAEUS 1995 str. 81). Sądzę, że godność pojmowana tak, jak to opisujesz, dotyczy odczuwania upokorzenia, gdy zdaję sobie sprawę, że uległem popędowi wyraźnie wbrew swojemu przekonaniu o tym, co jest dla mnie pożyteczne (np. nie opanowałem złości w momencie, gdy wlaściwym postępowaniem była persfazja). W takim wypadku granica, za którą zaczyna się postępowanie "niegodne" jest czysto indywidualna, a podane przez ciebie wskazania dotyczą wyłącznie katolików i to jedynie tych, którzy traktują poważnie tezę, że wszystkie wskazania hierarchów dokładnie oddają wolę Boga.
Stach M. G.
|
|
|  | | janina (44 punktów) | > Sądzę, że godność pojmowana tak, jak to opisujesz, dotyczy odczuwania upokorzenia, gdy zdaję sobie sprawę, że uległem popędowi wyraźnie wbrew swojemu przekonaniu o tym, co jest dla mnie pożyteczne (np. nie opanowałem złości w momencie, gdy wlaściwym postępowaniem była persfazja). W takim wypadku granica, za którą zaczyna się postępowanie "niegodne" jest czysto indywidualnaZdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniem iż każdy powinien mieć ,czy ma, swoją indywidualną granice godności, która kształtuje się poprzez doświadczenia, wychowanie inne czynniki oddziałujące na człowieka. Jednak w tym przypadku chciałam pokazać jak ja interpretuje godność, którą zasłania się KK. Nie mogę powiedzieć, że jestem gorliwą katoliczką i zdecydowanie nie wierze w ludzi którzy w kościele mają władze. Jednak wychodząc z najprostszych założeń wiary katolickiej wnioskuje, że godność jet to świadome podejmowanie działań (z przeanalizowaniem sytuacji i jej dalszych świadomych konsekwencji) opierających się na własnych ideałach. Odnosząc sie do wątku antykoncepcji (w części świata "cywilizowanej"), jakie ideały i wartości kierują ludzi do takiego sposobu życia?? Czy cokolwiek prócz własnych egoistycznych żądz i dziecinnych chęci "chcę to mam"? Nie potępiam przy tym zabezpieczania sie przed ciążą ale chce zwrócić uwagę jak bardzo ludzie naginają do swoich potrzeb i celów wartości tylko po to żeby wygodniej żyć i troszkę dalej przesunąć własną granice... Mam nadzieje że moje subiektywne opinie są choć trochę zrozumiale napisane, jeśli nie bardzo przepraszam gdyż dopiero uczę się wypowiadać własne przemyślenia. 
list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości... H. Balzac
|
|
| |  | | checkmate (1197 punktów) | Cytat:Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniem iż każdy powinien mieć ,czy ma, swoją indywidualną granice godności, która kształtuje się poprzez doświadczenia, wychowanie inne czynniki oddziałujące na człowieka. Jednak w tym przypadku chciałam pokazać jak ja interpretuje godność, którą zasłania się KK. Nie mogę powiedzieć, że jestem gorliwą katoliczką i zdecydowanie nie wierze w ludzi którzy w kościele mają władze. Jednak wychodząc z najprostszych założeń wiary katolickiej wnioskuje, że godność jet to świadome podejmowanie działań (z przeanalizowaniem sytuacji i jej dalszych świadomych konsekwencji) opierających się na własnych ideałach. Godnie = zgodnie ze swoją hierarchią wartości? Mam poważne wątpliwości. Al Capone do końca życia nie potrafił zrozumieć dlaczego tak go potraktowano. Takich jak on są tysiące. Zauważyłem założenie, ale do którego okresu działalności KK się odnosisz? Cytat:Odnosząc sie do wątku antykoncepcji (w części świata "cywilizowanej"), jakie ideały i wartości kierują ludzi do takiego sposobu życia?? Czy cokolwiek prócz własnych egoistycznych żądz i dziecinnych chęci "chcę to mam"? Nie potępiam przy tym zabezpieczania sie przed ciążą ale chce zwrócić uwagę jak bardzo ludzie naginają do swoich potrzeb i celów wartości tylko po to żeby wygodniej żyć i troszkę dalej przesunąć własną granice... A co innego spowodowało, że ludzie wyszli z jaskiń, zaczęli uprawiać ziemię, hodować zwierzęta? Człowiek bez motywacji nie kiwnie nawet palcem. Idee to piękne rzeczy, ale gdyby ludzie w nie rzeczywiście wierzyli, to nasz świat byłby zupełnie inny niż jest. A rozdźwięk pomiędzy ideami głoszonymi przez KK, a prawdziwym obliczem kleru jako jednostek ludzkich jest najlepszym tego potwierdzeniem. Czy hipokryzja mieści się w ludzkiej godności? Dlatego mam więcej szacunku do złodzieja który otwarcie przyznaje, że to jego sposób na życie.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... godność jet to świadome podejmowanie działań (z przeanalizowaniem sytuacji i jej dalszych świadomych konsekwencji) opierających się na własnych ideałach. Ta definicja razi mnie jako zbyt eksponująca rolę intelektu, co nasuwa przypuszczenie, że człowiekowi o miernej sprawności umysłowej poczucia godności przypisać nie można. Mam wrażenie, że większą rolę pełni w tym przedmiocie samoocena. Argumentacja w rodzaju "muszę tak postępować, by inni uznali mnie godnym", choć może dać rezultat pozytywny, jeśli jest motywem dominującym, zawiera w sobie jakiś fałsz realnie grożący wypaczeniem intencji. Analiza skutków jest chyba mniej istotna niż przyjęcie i zachowanie pewnych imponderabiliów w rodzaju "zawsze mów to, co uważasz za prawdę, nawet, gdy grozi to przykrymi konsekwencjami". Wydaje się, że ten, kto potrafi odczuwać wstyd po uzyskaniu korzyści w rezultacie "kompromisu" zawartego z sumieniem, bardziej zasługuje na szacunek niż ten, który jest zdolny stłumić autokrytyczną refleksję. Jednak to wszystko jest bardzo mętne - uważam, że o godności można i należy mówić, ale wnioskowanie i zwłaszcza osądzanie w tym względzie innych jest bez sensu. >Odnosząc sie do wątku antykoncepcji (w części świata "cywilizowanej"), jakie ideały i wartości kierują ludzi do takiego sposobu życia?? Czy cokolwiek prócz własnych egoistycznych żądz i dziecinnych chęci "chcę to mam"? Nie potępiam przy tym zabezpieczania sie przed ciążą ale chce zwrócić uwagę jak bardzo ludzie naginają do swoich potrzeb i celów wartości tylko po to żeby wygodniej żyć i troszkę dalej przesunąć własną granice... Podejrzewam, że - prawdopodobnie pod wpływem obsesyjnie traktujących seks księży - paczysz perspektywę ustawiając na pierwszym, dominującym planie kwestie wynikające z b. silnego popędu płciowego. Przypomnę, że etyka chrześcijańska (oparta bezpośrednio na Biblii bez "światłych" kazuistycznych komentarzy), za główną przyczynę wszelkiego zła uznaje pychę, czyli pragnienie dominacji, pożądliwość zaś ustawia na dalszej pozycji za brakiem miłosierdzia, wraz z obżarstwem, pijaństwem, lenistwem i żądzą posiadania. Tak więc omawiając czyny pozbawiające nas godności wolę mówić o pladze otyłości, nałogów itp., choć wiadomo, że np. orgiastyczne wyżywanie się upodla każdego biorącego w nim udział.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | janina (44 punktów) | > Ta definicja razi mnie jako zbyt eksponująca rolę intelektu, co nasuwa przypuszczenie, że człowiekowi o miernej sprawności umysłowej poczucia godności przypisać nie można.Ale to człowiek o wyższym poziomie świadomości kontempluje znaczenie (zakres) godności, co nie kwestionuje że każdy ją posiada. > uważam, że o godności można i należy mówić, ale wnioskowanie i zwłaszcza osądzanie w tym względzie innych jest bez sensu.Ale czy nie jesteśmy właśnie tacy jakimi kształtuje nas społeczeństwo?? Czy wiec ocenianie nie jest podstawą akceptacji lub jej odrzucenia...???? > Podejrzewam, że - prawdopodobnie pod wpływem obsesyjnie traktujących seks księży - paczysz perspektywę ustawiając na pierwszym, dominującym planie kwestie wynikające z b. silnego popędu płciowego.Popęd jest naturalnym procesem więc nie mogę go potępiać i nie uważam seksualności za najgorszy grzech, ale nawiązałam do głównego nurtu tematu. Bardziej fascynuje mnie ludzki egoizm, który lubimy usprawiedliwiać zezwoleniem społecznym. Np antykoncepcja używana w celu kontrolowania wielkości rodziny jest przez wszystkich akceptowana; Coraz bardziej tyjące społeczeństwo także już nikogo nie razi. Wydaje mi się  ,że coraz bardziej pragniemy wszystko kontrolować dla własnej wygody i coraz więcej dopuszczamy do siebie odstępstw ponieważ coraz bardziej nas dotyczą. Nie mogę powiedzieć że zgłębiłam ten proces dogłębnie, ale z obserwacji zachowań międzyludzkich widzę że granica godności jest inna niż chociażby 10 lat temu a dla bardzo wielu ludzi to słowo już nic nie znaczy...a to mnie przeraża! 
list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości... H. Balzac
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale czy nie jesteśmy właśnie tacy jakimi kształtuje nas społeczeństwo?? Czy wiec ocenianie nie jest podstawą akceptacji lub jej odrzucenia...???? Zgadzam się z Tobą i Marksem, że to byt kształtuje świadomość, ale chciałbym dorzucić coś takiego, jak osobnicza podatność na zachowania konformistyczne. Fakt, że stosujesz argumentację populistyczną, oraz przywiązujesz ogromną wagę do potrzeby akceptacji społecznej pozwala przypuszczać, że należysz do osobników bardziej na takie wpływy podatnych. > Popęd jest naturalnym procesem więc nie mogę go potępiać i nie uważam seksualności za najgorszy grzech, ale nawiązałam do głównego nurtu tematu. Popęd seksualny nie jest procesem, lecz motywacją do zaspokojenia potrzeby przetrwania genów. Określanie naturalnej funkcji organizmu ludzkiego, składnika popędu czyli seksualności mianem grzechu, czegoś zakazanego (wstydliwego) uważam za przejaw choroby psychicznej - zdrowy osobnik jest wyposażony w zdrowe mechanizmy służące zachowaniu gatunku. > Bardziej fascynuje mnie ludzki egoizm, który lubimy usprawiedliwiać zezwoleniem społecznym. Też interesuję się egoizmem, a raczej sposobami na jego kamuflowanie również poprzez szukanie dla niego alibi w postaci zezwoleń, zmiany nazwy na "przyjaźniejszą", czy uważanie za cechę pejoratywną zgoła. > Np antykoncepcja używana w celu kontrolowania wielkości rodziny jest przez wszystkich akceptowana... Więc słusznie i prawidłowo, w przyrodzie występuje to na każdym kroku i w obrębie chyba wszystkich gatunków. > Coraz bardziej tyjące społeczeństwo także już nikogo nie razi. A kogo ma razić prócz ew. samego grubasa? > Wydaje mi się ,że coraz bardziej pragniemy wszystko kontrolować dla własnej wygody... A dla czyjej wygody chcesz kontrolować np. swoje jedzenie? > ... z obserwacji zachowań międzyludzkich widzę że granica godności jest inna niż chociażby 10 lat temu a dla bardzo wielu ludzi to słowo już nic nie znaczy...a to mnie przeraża! Możesz zdradzić: dlaczego przeraża Cię cudza granica godność?
|
|
 | 1 na 1 | ister (80 punktów) | Mam niejasne przeświadczenie, że lepiej być "ukochanym i wyczekiwanym dzieckiem" niż "konsekwencją" lub nawet "karą za rozwiązłość"
Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | OT: kaza za rozwiązlość?? | >Mam niejasne przeświadczenie, że lepiej być "ukochanym i wyczekiwanym dzieckiem" niż "konsekwencją" lub nawet "karą za rozwiązłość"
Swoją drogą dlaczego rozwiązłość ma być karana? Czy jest obiektywnie szkodliwa dla społeczeństwa?. I co to właściwie jest rozwiązłość? Pojęcie jest wyjątkowo nieostre a tym samy jakakolwiek "kara" staje się niemoralna. Co dla jednego jest rozwiązłością dla drugiego będzie umiarkowanym życiem seksualnym. Dla jednych swingowanie jest ok, dla innych dziewczyna z gołą głową to nierządnica.
Osobiście zostałam oskarżona o rozwiązłość, bo publicznie okazywałam czułość mojemu mężowi (i vice versa). Jak się okazuje 10 lat po ślubie nie powinnam okazywać "przy ludziach", że jeszcze mnie mój mąż pociąga, to rozwiązłość wg. niektórych a więc pewnie zasługuję na karę w postaci niechcianej ciąży albo i syfilisu.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | | ister (80 punktów) | Odp: OT: kaza za rozwiązlość?? | > Osobiście zostałam oskarżona o rozwiązłość, bo publicznie okazywałam czułość mojemu mężowi (i vice versa). Jak się okazuje 10 lat po ślubie nie powinnam okazywać "przy ludziach", że jeszcze mnie mój mąż pociąga, to rozwiązłość wg. niektórych a więc pewnie zasługuję na karę w postaci niechcianej ciąży albo i syfilisu.I na dokładkę Aids, Twoje małżeństwo powinno się rozpaść a Ty będziesz się smażyć w piekle
|
|
| | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Osobiście zostałam oskarżona o rozwiązłość, bo publicznie okazywałam czułość mojemu mężowi (i vice versa). Jak się okazuje 10 lat po ślubie nie powinnam okazywać "przy ludziach", że jeszcze mnie mój mąż pociąga, to rozwiązłość wg. niektórych a więc pewnie zasługuję na karę w postaci niechcianej ciąży albo i syfilisu.> I na dokładkę Aids, Twoje małżeństwo powinno się rozpaść a Ty będziesz się smażyć w piekle >  No skoro gnije od środka to się musi rozpaść, to chyba oczywiste 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
2 na 2 | Sledziu (1058 punktów) | Odp: Co to jest ta ludzka godność | Godność jest pojęciem czysto negatywnym. Proszę zauważyć, że mówimy o niej tylko wtedy, gdy coś wydaje się nam z nią niezgodne. Powiadamy "to uwłacza mojej godności", "godność mi na to nie pozwala" etc. W ten sposób wskazujemy na brak koherencji pomiędzy zdarzeniami, które nas dotykają lub są naszym dziełem, a jakąś uznaną przez nas wartością naszego "ja". Człowiek, ceniący sobie swoją niezależność, będzie skłonny przypomnieć o swojej godności, kiedy zmusi się go do podpisania dokumentu lojalności. Oczywiście, tego rodzaju protest nie zrodzi się w jego sercu, kiedy kelnerka w restauracji zamiast zamówionego bigosu przyniesie mu sandacza, ani nawet w razie śmierci ukochanej osoby. Dlaczego? Otóż, precyzyjniej mówiąc, w odruchu godności idzie nie tylko o drogą człowiekowi wartość, ale również o możliwość opowiedzenia się po jej stronie. Śmierć matki zwiąże się z utratą godności, jeżeli mając ku temu sposobność, nie zapobiegniemy jej. Godność, to nic innego, jak głos sumienia, który przestrzega przed utratą podmiotowości moralnej.Posiadać ją, to umieć aktywnie stanąć w obronie tego, w co wierzymy i co kochamy.
Chrześcijanie nie czynią niestety tak prostych obserwacji. Godność to w myśl ich nauki immanentna cecha człowieka, przesądzająca o niezbywalnej wartości jego życia. Ma to swoje plusy. Nikt nie może Pani wmówić, że stosując antykoncepcję na własne życzenia zrzeka się Pani godności. Chrześcijanin, który zna antropologię Kościoła i jej ufa, wie że godności niepodobna utracić. Można w nią tylko ugodzić, unicestwiając życie za pomocą odpowiedniej tabletki.
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Chrześcijanin, który zna antropologię Kościoła i jej ufa, wie że godności niepodobna utracić. Można w nią tylko ugodzić, unicestwiając życie za pomocą odpowiedniej tabletki.
Zabawne jak pewne rzeczy powtarzane tysiąc razy wdrukowują się w człowieka, choćby były to zwykłe idiotyzmy. Ja nie uważam, żeby zapobieganie powstaniu nowego życia równało się jego unicestwieniu.
Ale jest wolność, jak ktoś chce może odprawiać żałobę po każdej miesiączce i grzebać zużyte kondomy na cmentarzu.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
|  | | Sledziu (1058 punktów) |
>Ja nie uważam, żeby zapobieganie powstaniu nowego życia równało się jego unicestwieniu.
Śpieszę donieść, że ja również tak nie myślę. Przede wszystkim, nie przypisujemy orzeczeń niebytom, a skoro życie jeszcze nie powstało, to siłą rzeczy nic z nim nie można zrobić, nie mówiąc już o unicestwianiu. Drugi akapit mojego wypowiedzi przedstawia katolicką perspektywę w telegraficznym skrócie. Nie wiem, czy Pani właściwie zinterpretowała moje słowa, na podstawie Pani odpowiedzi trudno to jednoznacznie stwierdzić. Na wszelki wypadek, dodałem więc wyjaśnienie.
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|