 |
Ateistom potrzeba katechezy ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-07-2011 00:42 | KarolG (2892 punktów) | Ateistom potrzeba katechezy ?
19 na 19 | Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia - powiedział prymas Polski abp Józef Kowalczyk źródłoZ tego rozumiem, że wykształcony człowiek powinien zaliczyć także kurs w szkole koranicznej, u jakiegoś dobrego rabina i może także kurs Zen i jeszcze parę innych. Coś Jego Ekscelencja, chyba zapomniał jaki jest cel katechizacji. Otóż tutaj można poczytać, co na ten temat mówił sam błogosławiony: Cytat:Jan Paweł II w adhortacji Catechesi tradendae określa katechezę następująco: Katecheza jest wychowaniem w wierze dzieci, młodzieży i dorosłych, a obejmuje przede wszystkim nauczanie doktryny chrześcijańskiej, przekazywane na ogół w sposób systematyczny i całościowy, dla wprowadzenia wierzących w pełnię życia chrześcijańskiego i jakie jest zdanie Episkopatu Cytat:Nadrzędnym celem katechezy, któremu podporządkowane są wszystkie pozostałe, jest nie tylko spotkanie z Jezusem, ale zjednoczenie, a nawet głęboka z Nim zażyłość Wypowiedź Prymasa jest, wg mnie, co najmniej bezczelna. Miłe jest tylko to, że sam porównuje katechizację do wykładów z Marksizmu i Leninizmu Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło.  PS. Jeżeli taki wątek już się pojawił, to przepraszam. Szukałem, ale nie znalazłem  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Amai (3012 punktów) | > Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia Tragedią jest to, że facet właściwie stwierdza fakt. Mamy religię w szkołach, wielu niewierzących na nią chodzi, mamy ocenę na świadectwie... > Z tego rozumiem, że wykształcony człowiek powinien zaliczyć także kurs w szkole koranicznej, u> jakiegoś dobrego rabina i może także kurs Zen i jeszcze parę innych.Gdyby tak podeszli do sprawy, to nawet bym się zgodziła. I nawet byłabym za tym, żeby takie lekcje wprowadzić do szkół. Jakiś krótki kurs na jeden semestr, podstawy każdej religii, trochę historii... Nie, zaraz, historii KK nie wciśnie się w jeden semestr. Nie ma szans. Nawet tutaj by mieli przewagę. > Cytat: Katecheza jest wychowaniem w wierze dzieci, młodzieży i dorosłych [...] dla wprowadzenia wierzących w pełnię życia chrześcijańskiego No oczywiście! Ateista to przecież tak naprawdę wierzący, tylko trzeba mu to uświadomić, jak dziecku. I na pewno od razu się nawróci. Że też ja na to do tej pory nie wpadłam! Tyle lat zmarnowanych... > Wypowiedź Prymasa jest, wg mnie, co najmniej bezczelna.Delikatnie mówiąc. Ale czego można się spodziewać po organizacji, której przywódca potrafił stać na ziemi, na której wymordowano z inicjatywy kościoła całe plemiona Indian i wychwalać wielkie dzieło ewangelizacji? > Miłe jest tylko to, że sam porównuje katechizację do wykładów z Marksizmu i Leninizmu  Za to mniej miłe, że nikt z oczarowanych słuchaczy nie zwrócił na to uwagi. Mogę się założyć, że on sam też nie. > Cytat: [...] Ja chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło. No cóż... skoro ksiądz tak twierdzi...
|
|
 | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
> No oczywiście! Ateista to przecież tak naprawdę wierzący, tylko trzeba mu to uświadomić, jak dziecku. I na pewno od razu się nawróci. Że też ja na to do tej pory nie wpadłam! Tyle lat zmarnowanych...Dokładnie . No bo kto to jest ateista ? Ateista to ktoś kto wierzy , że boga nie ma . Czyli jak najbardziej ks. biskup ma racje wg definicji teistycznej ateisty . Ateista wierzy , że nie ma boga , a nie , że niewierzy , że nie ma boga .Więc każdy ateista ma podstawe...znaczy wiare
|
|
3 na 3 | sinapis (1725 punktów) | > Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja >chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło.  Ośmielę sie być przeciwnego zdania niz jego .... (cholera, nie wiem, jak się woła na biskupa). Widać przecież wyraźnie, że mu jednak zaszkodziło.
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | > (cholera, nie wiem, jak się woła na biskupa).Było na forum o języku, a Ty zaniedbałeś nauki... ech... wołacz od "biskup" to "biskupie!" 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>(cholera, nie wiem, jak się woła na biskupa). >Było na forum o języku, a Ty zaniedbałeś nauki... ech... wołacz od "biskup" to
Wasza Ekscelencjo...
Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
|
|
| |  | 12 na 12 | maruda (5550 punktów) | >>>(cholera, nie wiem, jak się woła na biskupa). >>Było na forum o języku, a Ty zaniedbałeś nauki... ech... wołacz od "biskup" to >Wasza Ekscelencjo...
Szkoda że nie można "po staremu" obywatel Józef Kowalczyk w stopniu arcybiskupa.
|
|
| |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Cytat:- tytuł ekscelencja wywodzi się z łaciny i oznacza 'wyborny, znakomity'. Używane jest on w stosunku do prezydenta, premiera, członków rządu (szczególnie ministra spraw zagranicznych) oraz ambasadorów obcych państw. Nie stosuje się go raczej w kontaktach z osobistościami własnego kraju. Tytuł ten używany jest również wobec dostojników Kościoła rzymskokatolickiego - biskupów i arcybiskupów, jednak w przypadku kontaktów bezpośrednich, jedynie wówczas, gdy występują w purpurze (jeśli nie, stosuje się zwrot: "Księże Biskupie"; "Księże Arcybiskupie"). www.psz.pl(*)spondencja-dyplomatyczna/Str-2Do pani Hillary Rodham Clinton możesz powiedzieć "Wasza Ekscelencjo", do pana Radosława Sikorskiego nie. I dobrze mu tak 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | > ekscelencja wywodzi się z łaciny i oznacza 'wyborny, znakomity'To można by zwracać się "Wasza Wyborność"?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
> To można by zwracać się "Wasza Wyborność"? > Do Głódzia to chyba ,,Wasza Wyborowa,,
|
|
| | |  | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie stosuje się go raczej w kontaktach z osobistościami własnego kraju. Tytuł ten używany jest również wobec dostojników Kościoła rzymskokatolickiego To potwierdza moje zdanie, że kler stanowią przedstawiciele obcego państwa, Watykanu. Tym samym ich działalność powinna być z urzędu objęta zainteresowaniem polskiego kontrwywiadu, ze szczególnym wyczuleniem na fakt czy aby nie realizują interesów Watykanu kosztem interesów Polski. (Tak sobie tylko żartuję. Dobrze wiem, że konkordat gwarantuje klerowi watykańskiemu całkowitą bezkarność.)
Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
|
|
|  | | sinapis (1725 punktów) | > >(cholera, nie wiem, jak się woła na biskupa).> Było na forum o języku, a Ty zaniedbałeś nauki... ech... wołacz od "biskup" to "biskupie!"  > Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.Eee, nie o to biega. O ten przydomek przed biskem - ale big_zyd sprawę wyjasnił.
|
|
9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) | A dajboże, dajboże! Cieszyłem się z rekolekcji na facebooku (szkoda tylko, że pisałem z konta fikcyjnego, wiec moje posty zniknęły...) W prywatnej korespondencji z Leonem Knabitem - benedyktynem z Tyńca próbuję (samozwańczo) namówić go, aby do spółki z ks.Hellerem przygotowali jakiś wykład z dyskusją na tutejszym forum... Chętnie poddałbym się katechezie, publicznej ewangelizacji tuzów Kościoła.  Bardzo mi brakuje krajowych debat na wzór tych, jakich pełno w necie z udziałem Dawkinsa, Hitchensa itp. Ale to cwaniaki! Co innego klepać te swoje górnolotne pyszałkowatości, a co innego stanąć twarzą w twarz z ludźmi myślącymi.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 3 na 3 | Amai (3012 punktów) | >Bardzo mi brakuje krajowych debat na wzór tych, jakich pełno w necie z udziałem Dawkinsa, Hitchensa itp.
Taaa... pomarzyć dobra rzecz. Podejrzewam, że wśród twórców, a nawet użytkowników Racjonalisty, znalazłoby się parę osób, które bez problemu by sobie z tym poradziły. Tylko znajdź księdza czy zakonnika - a niech tam, choćby "cywila" w rodzaju Hołowni - który by się odważył...
|
|
21 na 21 | Alicja Duda (25557 punktów) | >"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w >katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia [/cytat]- powiedział prymas Polski abp Józef Kowalczyk Ma rację, tez uważam, że wiedza o wierzeniach innych jest wykształconemu człowiekowi potrzebna. Tyle, że nie może być to katechizacja a religioznawstwo. KK chciałby objąć wszystkie dzieci obowiązkowa katechizacją i zamienić szkoły państwowe w szkoły wyznaniowe oczywiście jedynej słusznej religii. Widocznie religia nawet z ocenami na świadectwie nie spełnia już jego oczekiwań. Jest to działanie ciągłe, żądania coraz to więcej i więcej a zaczęło się niby niewinnie od darmowego i dobrowolnego nauczania religii w szkołach.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 6 na 6 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w >>katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia [/cytat]- powiedział prymas Polski abp Józef Kowalczyk >Ma rację, tez uważam, że wiedza o wierzeniach innych jest wykształconemu człowiekowi potrzebna. Tyle, że nie może być to katechizacja a religioznawstwo.
Taka dygresja.
Chodziłam do liceum w drugiej połowie lat 80-tych - a więc niby jeszcze komuna ale taka już więdnąca. I miałam przez jedne rok coś takiego jak religioznawstwo. Super przedmiot i wszyscy go bardzo lubili. Nauczyliśmy się, o co tak naprawdę chodzi w islamie, buddyzmie, hinduizmie, różnych odmianach chrześcijaństwa (przeciętny katolik nie wie raczej, co się Lutrowi w KK nie podobało). Nawet o animizmie i voodoo rozmawialiśmy. Było trochę o religiach martwych, o których się normalnie niewiele wie - zoroastryzmie, wierzeniach pogańskich Słowian, Germanów, Skandynawów itp.
Niestety, pod dwóch latach nauczyciel odszedł i nikogo na jego miejsce nie znaleźli. O ile pamiętam to było to wszytko w ramach jakiegoś eksperymentu programowego, bo w LO koleżanki dla odmiany mieli propedeutykę filozofii - też się ludziom podobało.
Nie trwało długo i skasowano te przedmioty. Sadzę że poza kwestią "bo teraz będzie religia w szkołach" problemem było znalezienie odpowiednich nauczycieli. Tak jak dziś z etyką.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| |  | 2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | A ja wątpię czy kiedykolwiek zniknie. Ogień przez dziesiątki tysięcy lat stał się uniwersalnym sacrum.
|
|
| |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) | > Zoroastryzm nie jest marwy. Mam znajomych Parsów z Indii, nie sprawiają wrażenia zombich  Tak jak pogańskie religie Słowian . Mam znajomych którzy oddają cześć Perunowi ( hmm niespecjalnie mnie to dziwi  ) A wyznawcy Zeusa do dzisiaj są dyskryminowani przez grecki kościól prawosławny
|
|
| | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Zoroastryzm nie jest marwy. Mam znajomych Parsów z Indii, nie sprawiają wrażenia zombich  > Tak jak pogańskie religie Słowian . Mam znajomych którzy oddają cześć Perunowi ( hmm niespecjalnie mnie to dziwi ) A wyznawcy Zeusa do dzisiaj są dyskryminowani przez grecki kościól prawosławnyW latach osiemdziesiątych, o ile ktoś czcił Peruna, to się nie afiszował. A z ręką na sercu - o wyznawcach Zeusa w Grecji nie słyszałam. Serio?
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
>A z ręką na sercu - o wyznawcach Zeusa w Grecji nie słyszałam. Serio? > "II prefer my universe stringy not loopy" Jak najbardziej serio . Wyznawcy Peruna w PL to pl rodzimowiercy . Wyznawcy Zeusa , to rodzima wiara Greków . Z tego co pamiętam , prawosławna grecka cerkiew , torpeduje zarejestrowanie wyznawców Zeusa w sądzie jako legalny związek wyznaniowy . Na Litwie ( w opzycji troche do PL. od której przyjeło katolicyzm ) rozwija się też prężnie wiara w Perkuna. A z tego co pamiętam , na Islandii , poganie to drugi związek wyznaniowy pod względem liczby członków.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale mówi się o nich, iż są neopoganami. Czy też masz coś poświadczającego przetrwanie wyznawców Zeusa w Grecji bez przerwy? Bo Parsowie, o których piszę, są zoroastrianami z dziada pradziada. To nie jest ruch nowy, ani odtworzony. Powoli zanika, bowiem nie jest to religia misyjna i aby stać się zoroastrianinem, trzeba się nim urodzić. Są pod tym względem dużo bardziej restrykcyjni niż żydzi.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) | >Ale mówi się o nich, iż są neopoganami. Czy też masz coś poświadczającego przetrwanie wyznawców Zeusa w Grecji bez przerwy? Bo Parsowie, o których piszę, są zoroastrianami z dziada pradziada. To nie jest ruch nowy, ani odtworzony. Powoli zanika, bowiem nie jest to religia misyjna i aby stać się zoroastrianinem, trzeba się nim urodzić. Są pod tym względem dużo bardziej restrykcyjni niż żydzi. Trudno mówić o jakims zorganizoanym przetrwaniu przez wieki . Pogańskie zwyczaje nigdy do końca nie wygineły i przetrwały w kulturze i tradycji do naszych czasów , ale na pewno nie można porównywać ich do Parsów. Rodzime religie europy są rzeczywiście neo dzisiaj.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, zwyczaje zostawały - Boże Narodzenie - kalka rzymskich Saturnaliów, święto świętej Cecylii - kalka świąt Izydy z cycami, które wcale nie były pierwotnie dla bozi obcięte, lecz były symbolem obfitości bogini Matki etc. Czyli po prostu, chciałem ci zwrócić uwagę na fakt, iż zoroastrianizm nigdy do tej pory nie stał się religią martwą. Swoją drogą był to dość fanatyczny ruch, który podobnie jak chrześcijaństwo, czy islam walczył o swą jedyną prawdę ogniem i mieczem póki mógł. Aż w dawnej Persji kosa trafiła na kamień.
|
|
| | | | | | | |  | | perun (8610 punktów) | >Swoją drogą był to dość fanatyczny ruch, który podobnie jak chrześcijaństwo, czy islam walczył o swą jedyną prawdę ogniem i mieczem póki mógł. Jak wszystkie mesjanistyczne religie , jednym słowem
|
|
| |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Zoroastryzm nie jest marwy. Mam znajomych Parsów z Indii, nie sprawiają wrażenia zombich  Hmm.. dlaczego mi się Parsowie nie kojarzą z Zaratustrą, skoro nawet czytałam niedawno, że ich hinduiści prześladują? Inna półka w mózgu. Teraz będę pamiętała. 
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
13 na 13 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja >chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło.  Zawsze mam problem z takimi twierdzeniami. Pamiętam jak pewien prawicowy poseł (nie będę rzucać nazwiskami, bo nie jestem pewna który to był z tych trzech co mi się mylą) w czasie dyskusji nad kwestią dopuszczalności bicia dzieci stwierdził, że ojciec go bił a on wyrósł na normalnego, porządnego człowieka. Spojrzałam wtedy na tego zacietrzewionego mizogina tryskającego nienawiścią do osób o innych poglądach, wielbiciela teorii spiskowych, i pomyślałam - doprawdy? Tak wygląda "porządny, normalny człowiek"? I w tym wypadku też ma to samo skojarzenie - zobaczcie, chodziłem na lekcje marksizmu i nic się nie stało, tylko teraz jestem wysokim funkcjonariuszem największej totalitarnej organizacji działającej w cywilizowanym świecie. Hmm.... ps. swoją droga ksiądz prymas dokonując tego porównania trafił, chyba nieświadomie, w sedno problemu - lekcje marksizmu (o ile kiedykolwiek coś takiego było na poziomie szkół podstawowych i średnich) i katecheza to dwie strony tego samego medalu
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
 | 12 na 12 | lotrek (14275 punktów) | . > Pamiętam jak pewien prawicowy poseł (nie będę rzucać nazwiskami, bo nie jestem pewna który to był z tych trzech co mi się mylą) w czasie dyskusji nad kwestią dopuszczalności bicia dzieci stwierdził, że ojciec go bił a on wyrósł na normalnego, porządnego człowieka.Pewnie to Marek Jurek, wielki amator bicia dzieci..."narodzonych". Cytat:Dzieci nie bite są mniej współczujące i bardziej histeryczne - tak w 1993 r. Marek Jurek, poseł ZChN, protestował przeciwko zakazowi stosowania kar cielesnych (w projekcie Karty Praw i Wolności). www.wprost.pl/ar/13168/Bic-czy-nie-bic/O biciu "nienarodzonych" się nie wypowiadał
|
|
14 na 14 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w >katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia - powiedział prymas Polski abp Józef Kowalczyk> Wypowiedź Prymasa jest, wg mnie, co najmniej bezczelna.Zupełnie nie Pan racji! Jest zgodna z mentalnością katolicką Polaków. Proszę porównać teksty większości katolików goszczących na naszym forum. Oni muszą nas katechizować, tak jak kiedyś palono na stosie dla dobra grzesznika oczyszczając jego duszę, tak teraz dla naszego dobra jesteśmy nawracani. > Miłe jest tylko to, że sam porównuje katechizację do wykładów z Marksizmu i Leninizmu  Każdy, kto uczesniczył w jednym i drugim wie, że to są rzeczy trudno porównywalne - choć zawsze najwięcej zależy od osobowości nauczyciela i głębokości jego wiary. > Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja >chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło. Uchwała sejmowa z dnia 11 marca 1932 roku wprowadzała od 1932 roku nową strukturę systemu oświaty./.../ Warunkiem przyjęcia do klasy pierwszej czteroletniego gimnazjum było ukończenie 12 roku życia oraz wykazanie się wykształceniem, objętym programem sześciu klas szkoły powszechnej stopnia trzeciego. Nauka w gimnazjum kończyła się świadectwem ukończenia gimnazjum nazywanym potocznie małą maturą. Funkcjonowanie gimnazjów zostało przerwane przez drugą wojnę światową. Gimnazja zostały zniesione w roku 1948.abp Kowalczyk urodził się w 1938 roku. W 1948 miał 10 lat. Czyli zwyczajnie - jak to księżulo - kłamie. Nota bene: Ani wiedza religioznawcza /nawet ograniczona tylko do chrześcijaństwa/, ani poznanie marksizmu nikomu - a racjonalistom szczególnie - nie zaszkodzi. Szkodzi wiara - im głębsza tym bardziej.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>abp Kowalczyk urodził się w 1938 roku. W 1948 miał 10 lat. Czyli zwyczajnie - jak to księżulo - kłamie.
Księżulo jest dobrze po 70-tce więc może mu się kiełbasić, niekoniecznie kłamie.
Mnie interesuje czy faktycznie kiedyś były lekcje "maksizmu" (Marks w grobie robi pewnie za cmentarną prądnicę, tak szybko się obraca) które można porównać pod względem organizacji do dzisiejszej katechezy (bo że się ideologię wtryniało do polskiego czy historii to inna sprawa - dalej się to robi, nadzienie się zmieniło ale technika lepienia pieroga ta sama).
Moja mama, rocznik 1949, sobie takich lekcji nie przypomina (może to był jakiś krótki incydent), za to załapała się jeszcze na religię w szkole.
To jak, były jakieś lekcje "marksizmu" w szkołach?
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >abp Kowalczyk urodził się w 1938 roku. W 1948 miał 10 lat. Czyli zwyczajnie - jak to księżulo - kłamie.> Księżulo jest dobrze po 70-tce więc może mu się kiełbasić, niekoniecznie kłamie.Nie koniecznie, ale osoba publiczna winna być odpowiedzialną za słowo. > Mnie interesuje czy faktycznie kiedyś były lekcje "maksizmu" (Marks w grobie robi pewnie za cmentarną prądnicę, tak szybko się obraca) które można porównać pod względem organizacji do dzisiejszej katechezy (bo że się ideologię wtryniało do polskiego czy historii to inna sprawa - dalej się to robi, nadzienie się zmieniło ale technika lepienia pieroga ta sama).> Moja mama, rocznik 1949, sobie takich lekcji nie przypomina (może to był jakiś krótki incydent), za to załapała się jeszcze na religię w szkole.Jestem trochę starszy od Pani mamy i lekcji marksizmu sobie nie przypominam. Jeżeli zaś chodzi o indokrynacje na lekcjach polskiego, czy historii to całkiem odwrotną była. Może miałem szczęście do inteligentnych i odważnych nauczycieli. Religię w szkole miałem, ale to już zupełnie inna historia. Czy były lekcje marksizmu? Były! Była np. w latach 70 na kierunkach inżynierskich tzw. propedutyka filozofii mająca za zadanie wprowadzenie studentów w filozofię marksistowską. Wiem, że niektórzy ją przeklinali, ale ja mam nadzieję, że wielu inżynierów wspomina mnie bardzo dobrze, a zajęcia ze mną za bardzo ciekawe uważa.  Wierzę też, że oni filozofii już się nie boją. Jak zawsze - najwiecej od katechety  zależy. Na szczęście Kościół deleguje do tej pracy bardzo często najgłupszych.  @@@ .
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
> Była np. w latach 70 na kierunkach inżynierskich tzw. propedeutyka filozofiiJa na szczęście miałam historię filozofii. Miałam też (chyba na 3 roku to było) coś, co się nazywało "Podstawy nauk politycznych", śmiertelnie nudne i głupie, na szczęście wykładowca był w miarę rozsądny, więc wielkiej szkody nie odniosłam. Oczywiście miałam z tego czegoś egzamin. Otrzymałam pytanie (już nie pamiętam dokładnie, jakie, coś na temat różnic ustrojowych na zasadzie "dlaczego ten ustrój jest lepszy niż tamten) i po regulaminowych 10 minutach na przygotowanie się (czyt.: znalezienie stosownych ściągawek) zaczęłam odpowiadać. Pan mi przerwał po 3 minutach, postawił 5 w indeksie i poprosił, żebym sobie poszła i nic już nie mówiła, bo on nie chce mieć kłopotów - TEGO mnie na pewno nie uczył 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Ja na szczęście miałam historię filozofii. Zawsze powtarzam, że najważniejsze to mieć szczęście. Choć, gdy ktoś by mnie poważnie zapytał - co to znaczy, to miałbym kłopoty z odpowiedzią.
>Miałam też "Podstawy nauk politycznych", śmiertelnie nudne i głupie, Wprost fascynujący temat, ale trzeba go umieć "sprzedać".
>na szczęście wykładowca był w miarę rozsądny, więc wielkiej szkody nie odniosłam. Może i był rozsądnym, ale abo tchórzem, albo zaciekawić wiedzą nie potrafił.
>Oczywiście miałam z tego czegoś egzamin. Otrzymałam pytanie (już nie pamiętam dokładnie, jakie, coś na temat różnic ustrojowych na zasadzie "dlaczego ten ustrój jest lepszy niż tamten). Mój kochany profesor Jan Baszkiewicz dał odpowiedź na to pytanie w "Polityce" - "ten, który ma wyższą efektywność gospodarczą" i dziekanem WDiNP nie został, ale z PZPR go nie wyrzucili, a i sam nie odszedł. Trzeba mieć styl i charakter.
Miła Pani, zawsze nienawidziłem małych ludzi i wcale nie wzrost mi chodzi. Wszystko jedno na jakim by nie byli stanowisku i jakich by poglądów nie mieli. A najgorsi z najgorszych są ci, którzy mają poglady zawsze słuszne.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>>abp Kowalczyk urodził się w 1938 roku. W 1948 miał 10 lat. Czyli zwyczajnie - jak to księżulo - kłamie. >>Księżulo jest dobrze po 70-tce więc może mu się kiełbasić, niekoniecznie kłamie. >Nie koniecznie, ale osoba publiczna winna być odpowiedzialną za słowo.
Owszem, powinna. Tzn. tak by było idealnie. Ale spodziewać się odpowiedzialności za słowo od urzędnika Pana B.? Taki lapsus jak ten z gimnazjum to naprawdę pikuś.
>Czy były lekcje marksizmu? Były! >Była np. w latach 70 na kierunkach inżynierskich tzw. propedutyka filozofii mająca za
Na ekonomii były też jakieś przedmioty w duchu marksizmu-leninizmu a ekonomia polityczna to mnie ominęła o włos. Niemniej student, człowiek dorosły, jest (powinien być) mniej podatny na wpływy. W tym wieku to już wiele możliwości wychowania kogoś nie ma.
Na pewno ideolodzy nie wciskali się do przedszkoli, jak dziś KK. Ba, KK, chce wcisnąć religię do żłobków (podobno już w niektórych jest). Włos się jeży.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Na ekonomii były też jakieś przedmioty w duchu marksizmu-leninizmu a ekonomia polityczna to mnie ominęła o włos. To może wielka strata. W marksizmie jest wiele mądrości, a Lenin nie był głupcem. Wielką głupotą było tylko ich idee traktować jako religię, a ich jako proroków, których myśl mogła być tylko interpretowana przez magisterium komitetu centralnego. To co dowiedziałem się na ekonomii politycznej w czasach socjalizmu, bardzo przydaje się dziś do krytycznej oceny rzeczywistości. Miałem nawet taki przedmiot jak doktryny antykomunistyczne, dzięki któremu mogłem poznać doktryny państw zachodnich. Ogromnie ważnym jest wykładowca, ale jeszcze ważniejszą jest inteligencja studiującego. Odważmy się myśleć. Myśleć samodzielnie. Bądźmy odporni na indokrynację i kit wszelaki. Racjonalizm wymaga krytycznej postawy.
>Niemniej student, człowiek dorosły, jest (powinien być) mniej podatny na wpływy. Prawda, ale spotykamy ludzi już dawno po studiach zupełnie nieodpornych, a sami - jak dalece nie jesteśmy podatni na nachalną propagandę?
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Ja w sprawie tego gimnazjum. Księżulo popełnił błąd, który czasem zdarzał się ludziom urodzonym przed wojną. Moja mama tuż po wojnie chodziła jeszcze do gimnazjum, a potem do liceum. Na moją podstawówkę mówiła czasem "szkoła powszechna", chyba tak odruchowo. Szkoła ponadpodstawowa kojarzyła się jej właśnie z gimnazjum i też czasem jej się to "gimnazjum" wyrywało, chociaż ja już chodziłam do liceum
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Szkoła ponadpodstawowa kojarzyła się jej właśnie z gimnazjum i też czasem jej się to "gimnazjum" wyrywało, chociaż ja już chodziłam do liceum  Szkołę podstawową czasem też nazywałem powszechną, ale jako uczeń i absolwent liceum, nigdy bym gimnazjum nie pomylił z liceum. Tym bardziej właśnie dlatego, że moja mama najpierw skończyła powszechną, później gimnazjum, a później liceum. Liceum było ważniejsze, a księżulo po prostu kręcił dla poklasku. Serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | > Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia > Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło. Czyli „każdy, niezależnie od tego, czy jest komunistą, czy kapitalistą, powinien uczestniczyć w lekcjach marksizmu; jest to sprawa ogólnego wykształcenia”. Czyżby wielmożny abp był zwolennikiem wprowadzenia marksizmu do szkół? Nie mamy przypadkiem paragrafu na propagowanie ideologii totalitarnych? Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 6 na 6 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Czyli „każdy, niezależnie od tego, czy jest komunistą, czy kapitalistą, powinien uczestniczyć w lekcjach marksizmu; jest to sprawa ogólnego wykształcenia”. Czyżby wielmożny abp był zwolennikiem wprowadzenia marksizmu do szkół? Nie mamy przypadkiem paragrafu na propagowanie ideologii totalitarnych?
Nie ma. Jest na propagowanie komunizmu - tak z imienia. I chyba faszyzmu też.
Marksizm (nie mylić z komunizmem) nie jest ideologią totalitarną. Błąd częsty, przeciętny zjadacz chleba nie odróżnia marksizmu od leninizmu a tego ostatniego od stalinizmu, mieńszewików od bolszewików (o ile w ogóle wie, że byli jacyś mieńszewicy) i uważa, że w latach 70-tych mieliśmy w Polsce komunizm (nie mylić z wytrychem pojęciowym "komuna").
Współczesny marksizm ciągle ma wyznawców, w tym znanych intelektualistów (np. Hitchens) i żeby było śmieszniej, najwięcej ich jest w USA. Może dlatego, że Marks idealizował Stany, jako "kraj wolnych robotników".
Za to większość(*) religii to są ideologie totalitarne, wiec jakby tak zakazać ich propagowania to KK musiałby zejść do podziemia.
(*) określenie użyte z ostrożności - uważam, że wszystkie, ale nie znam na tyle dobrze wszystkich religii, żeby się założyć o jakieś konkretne pieniądze
Dla przypomnienia: totalitarny - zmierzający do pełnej (totalnej) kontroli nad społeczeństwem i jednostką w każdym aspekcie życia
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Dzięki za sprostowanie. Ja nie miałem marksizmu w szkole i stąd najwyraźniej te braki w wiedzy  W każdym razie taka asocjacja marksizmu z komunizmem (zwłaszcza wariantem rosyjskim) wydaje się być bardzo popularna, szczególnie w środowisku katolickim. Moja wypowiedź była celowo nieco przerysowana. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Dzięki za sprostowanie. Ja nie miałem marksizmu w szkole i stąd najwyraźniej te braki w wiedzy  Ja też nie. Ale wymówki "w szkole nie uczyli" są naprawdę słabe. Były słabe 20 lat temu, jak trzeba było do biblioteki chodzić. A dziś, w dobie internetu, to już wstyd się przyznawać.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Ja też nie. Ale wymówki "w szkole nie uczyli" są naprawdę słabe. Były słabe 20 lat temu, jak trzeba było do biblioteki chodzić. A dziś, w dobie internetu, to już wstyd się przyznawać. Wiem, wiem; to był sarkazm  Przyłapałaś mnie na niewiedzy, wracam do książek  I nie, dla mnie to nie wstyd przyznać, że czegoś nie wiem. Nie wiem naprawdę mnóstwa rzeczy i często jestem w błędzie. Daje się mnie na tym przyłapać. Cóż zrobić? Lepiej przyznać, niż brnąć dalej. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | |  | 2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | Pewien zakres religioznawstwa i zagadnień politologicznych ( systemy jake sa i jakie wystąpiły w cywilizacji) powinien być czymś OBOWIAZKOWYM na wszystkich kierunkach studiów przynajmniej na I roku. Ja sobie nie wyobrażam jak człowiek z wyższym wykształceniem może się nie orientowac w podstawowych kwestiach...ale moje wyobrażenia swoje a życie swoje. Wielokrotnei widziałem objawy wręcz indolencji (w powyższych zakresach) przy jednoczesnym legimityzowaniu się z dumą wyższym wykształceniem...
|
|
| | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Pewien zakres religioznawstwa i zagadnień politologicznych ( systemy jake sa i jakie wystąpiły w cywilizacji) powinien być czymś OBOWIAZKOWYM na wszystkich kierunkach studiów przynajmniej na I roku.> Ja sobie nie wyobrażam jak człowiek z wyższym wykształceniem może się nie orientowac w podstawowych kwestiach...ale moje wyobrażenia swoje a życie swoje.O, i od razu widać, że bliżej Ci już do "średnio-starszego pokolenia"  Taki duch renesansu, żeby chociaż liznąć trochę wiedzy z tylu dziedzin, z ilu się da, mieć pojęcie o otaczającym świecie wychodzące poza to, czego ktoś od nas wymaga "na stopień", bo to się wszystko ze sobą splata, już jest niemodne. Daje to też inny niemiły efekt. Kiedy o czymś piszę, coraz częściej otrzymuję żądanie linka do strony, żeby zweryfikować. A co jak ja to czy tamto wiem z książek, gazet, periodyków które przeczytałam na przestrzeni ostatnich 25 lat? Albo pamiętam ze szkoły (szczególnie z biologii, mój konik w liceum - jeszcze dziś pamiętam jak przebiega mitoza i mejoza, tylko mi się myli która jest która). No ale skoro podobno 60% Polaków nie czyta książek w ogóle (tak całkiem? jak tak można, nic, ani kryminału ani harlekina nawet?) to czemu się tu dziwić? > Wielokrotnei widziałem objawy wręcz indolencji (w powyższych zakresach) przy jednoczesnym legimityzowaniu się z dumą wyższym wykształceniem...Czy to czasem nie miała być "ignorancja"? Bo mnie ta nieporadność, bierność, niezdolność do działania jakoś nie leży w tym kontekście.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | AdamGr (3037 punktów) | Nie, dokładnie INDOLENCJI. Ignorantowi da się "naświetlić", łatwiej przekonać. Ja zauważam wyraźną tendencję w kierunku indolencji i to zupełnie paradoksalnie w obliczu możliwości, niemożliwych 20 lat temu. No cóż, wyrozumiały mogę być jedynie w stosunku braku wyższego, ale jeśli ktoś się tym chwali to oceniam surowo i bezwzględnie. Żadnych taryf ulgowych. Tylko że...rzeczywistość jest taka, iż dawniejszy licealista zdecydowanie przewyższa dzisiejszego magistra..."o Chryste Panie" można by rzec. Przypomniała mi się pewna nostalgiczna "rzecz"...taki przykład na "chcieć to móc" : w latach 80-ubiegłego wieku (jak to brzmi dzisiaj....) trwała polemika naukowa między profesorami/doktorantami a pewnym panem, w pewnym periodyku. Co więcej ten człowiek zyskał niejaką renomę w ogólnym światku naukowym przynajmniej Europy - był cytowany jako argument. Jednakowoż wzbraniał się przed seminariami, spotkaniami..itd itp. Jakaż była konsternacja kiedy się okazało że to ...ślusarz z zawodu i nikt "naukowo" więcej...któren to nie śmiał spotkać się z profesorami...bo czymże on jest ?  Ach...rzekłby poeta...serce rośnie i duma , kiedy patrzy się na takie zwady i na takie konsternacje  A najwspanialsze w tym że owi profesorowie i adiunkci nie wstydzili sie oddać pokłon ....no komu ? Kiedyś to wiedza czyniła prestiż,a dziś wystarczy raptem "coś tam" przed nazwiskiem. Taka dygresja wielce optymistyczna dla tych co śledzą postępy nauki : nasi zwyczajni studenci paleontologii zrobili rewolucje w klasyfikacji. Wbrew sławom i ugruntowanym poglądom przez sławy. Wielka szkoda że nie jest to wystarczająco naświetlane przez media, wyodrębnione i nagrodzone przez władze...no cóż...szkoda... Ale...optymistyczne jest to że środowisko naukowe kieruje się innymi kryteriami niż doraźność polityczna. Wszak przed takimi ludźmi otwierają się milionowe granty...szkoda tylko że nie w Polsce....wielka szkoda. Kto wie na ten przykład że od lat nasi studenci wygrywają światowe konkursy programistyczne i....wyjeżdżają... Najlepsi nam spieprzają z kraju, przyjmowani gdzie indziej dosłownie z pocałowaniem ręki. I gdzie się nie rozejrzysz po świecie w ważnych projektach to natkniesz się na Polaka, szkoda tylko że pracuje nie na swój kraj...czasem odzywa się we mnie szowinizm narodowy...wszak nauka jest uniwersalna, ale jednak żal że Polskę się nie wywyższa na piedestały tylko jakiegoś sponsora. Archeologia ...Polacy - to już niemal klasyka. Matematyka...biologia...informatyka...technologia kosmiczna(wygrany ostatnio konkurs NASA....kto o tym wie?) ...technologia radioastronomii...technologia układów dyskretnych... Np. kto o tym wie że onegdaj w czasach PRL-u firma Volvo brała wtryski do diesla od Polaków bo tylko my byliśmy w stanie sprostać wymaganiom.... Dlaczego rozglądając się po sferze nauki serce człowiekowi rośnie poza Polską?
|
|
| | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Pewien zakres religioznawstwa i zagadnień politologicznych ( systemy jake sa i jakie wystąpiły w cywilizacji) powinien być czymś OBOWIAZKOWYM na wszystkich kierunkach studiów przynajmniej na I roku. Ja bym jednak to wolał umieścić w programie szkół średnich; to one powinny dostarczać podstawowego zakresu wiedzy ogólnej. Studia są z natury swej bardziej szczegółowe. Na mojej uczelni wszystkie przedmioty „humanistyczno-menedżerskie” (tzw. pehaemy) były wybieralne. Trzeba było ich zaliczyć wymaganą ilość, ale czy ktoś wybrał np. ekonomię, czy „emisję głosu” było pozostawiane w jego gestii. Co ktoś uzna za „podstawowe kwestie” silnie zależy też od tego, co sam wartościuje. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Gdybyś nie wiedział : szkoła średenia powtarza i rozszerza jedynie materiał ze szkoły podstawowej. Zupełnie inne zadania ma szkoła wyższa. Tak jak powtarzano wielokrotnie : do pewnych zagadnień i ich zrozumienia w oparciu o swoja wiedzę trzeba dorosnąć. Nie jesteś w stanie zrobic tego mając naście lat.To jest organicznie niemożliwe. Tym bardziej niemożliwe wobec permanętnej niecheci w stosunku do periodyków i ksiązek. A co jest (było) podstawą, dziś tylko rozszerzeniem wiedzy.
Dzisiaj (niestety) studenci są dokładnie na takim poziomie wiedzy i zaintersowania co kiedyś uczniowie szkół średnich. Pozim sie radykalnie obniżył. Dlaczego? Ponieważ zaimplementowano coś takiego jak "kirunkowośc", nie musisz mając wyższe dysponowac rozeznaniem ogólnym , wystarczy kierunkowe. Tym sposobem zabija się to za co nas szanują w świecie. Na razie to działa, wystarczy że jesteś Polakiem, prestiż działa, pytanie jak długo jeszcze w obliczu obniżenia poziomu nauczania już na poziomie szoły podstawowej.
|
|
| | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Gdybyś nie wiedział : szkoła średenia powtarza i rozszerza jedynie materiał ze szkoły podstawowej. Doskonale. Idealnie to się wpisuje w rozszerzenie takiego przedmiotu jak wiedza o społeczeństwie. Miałem takie coś w podstawówce. > Tak jak powtarzano wielokrotnie : do pewnych zagadnień i ich zrozumienia w oparciu o swoja wiedzę trzeba dorosnąć. Daj spokój. Mówimy w końcu o podstawowych kwestiach. To nie jest jakieś "rocket science". > Ponieważ zaimplementowano coś takiego jak "kirunkowośc" [...] Heh, ja myślałem, że kierunkowość na studiach to była od zawsze. Nota bene, moja dawna alma mater zorganizowała coś, co się nazywa Studium Kształcenia Podstawowego, de facto fundując studentom pierwszego roku dodatkowy rok liceum. Konsensus jest taki, że szkoły średnie nie wypełniają swojego zadania w przygotowaniu do studiów, a Ty chcesz je dalej odciążać, przenosząc odpowiedzialność na uczelnie? Niedługo w ogóle szkoły średnie nie będą potrzebne. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Czyli „każdy, niezależnie od tego, czy jest komunistą, czy kapitalistą, powinien uczestniczyć w lekcjach marksizmu; jest to sprawa ogólnego wykształcenia”. Czyżby wielmożny abp był zwolennikiem wprowadzenia marksizmu do szkół? Nie mamy przypadkiem paragrafu na propagowanie ideologii totalitarnych?Mnie się wydaje, że każdemu, kto nie chce głupot wypisywać, a więc nam racjonalistom na pewno, wiedza na temat chrześcijaństwa i marksizmu by się przydała. Mnie jakoś nie zaszkodziła, a to co Marks napisał o religii polecam wszystkim interesującym się społeczną rolą religii. Bardzo chciałbym przeczytać dowód na to, że marksizm (oczywiście myślę o Marksie i ewentualnie o Engelsie, a nie o tym, co odwołując się do nich, różni ideologowie w różnych krajach stworzyli) był ideologią totalitarną. Neoliberałowie też w krajach Ameryki Południowej zbudowali systemy totalirystyczne. Czy - w związku z tym - propagowanie kapitalizmu też by Pan chciał oddać pod stosowny paragraf? Myślę, że raczej bardziej ostrożnie z epitetowaniem. Koncepcja rewolucji społecznej Marksa nie odrzuca drogi pokojowej, jak i wystąpienia zbrojnego. Podkreśla jednak, że jest to głęboki przewrót w ekonomicznym, politycznym i ideologicznym życiu społecznym. Rewolucja ma szanse powodzenia w krajach dobrze rozwiniętych gospodarczo, krajach kapitalistycznych, gdzie masy robotników są największe, bo to na nich opiera się ciężar jej wywołania. Celem rewolucji socjalistycznej jest obalenie istniejących stosunków władczych i powołanie do życia państwa socjalistycznego będącego tworem przejściowym w budowie komunistycznego świata. Zwycięstwo rewolucji jest nieuchronne. Totalitaryzm jest pojęciem wprowadzonym przez włoskich ideologów faszyzmu. Termin i zjawisko totalitaryzmu zostały najpełniej opisane przez Karla Poppera i Hannę Arendt. Typologii totalitaryzmów dokonali Zbigniew Brzeziński i Carl Joachim Friedrich.
Istotą totalitaryzmu jest wprowadzenie władzy do każdej dziedziny życia osobistego i społecznego oraz wprowadzenie jednej, spójnej, monopolistycznej ideologii państwowej, która ma wyznaczać sposób organizacji społeczeństwa i życie każdej z jednostek, podporządkowane ogólnym założeniom. Immanentną cechą wielu totalitaryzmów jest wiara w słuszność ideologii państwowej i jej rychłe zwycięstwo na skalę światową, co skłania do postaw mocarstwowych i agresywnych. Dążenie do mocarstwowości skorelowane jest tu z planową, scentralizowaną modernizacją kraju i prowadzeniem rządów silnej ręki - doprowadzenie do skrajnej centralizacji. Utrzymanie ideologii państwowej możliwe było poprzez zapewnienie państwu monopolu na informację, co przejawia się zniesieniem wolności słowa i prasy. Z drugiej strony rozwój środków masowego przekazu, takich jak radio, kino, sprawiał w XX wieku, że monopol informacyjny przyjął formę zmasowanej propagandy państwowej, uzupełnianej przez formy zbiorowego przeżywania ideologii państwowej, jak masowe zebrania, wiece, przemarsze, udział w defiladach, wydarzenia sportowe. Propaganda miała też za zadanie podtrzymać kult jednostki - wodza, który inkarnował pożądany wizerunek ustroju. Cechą totalitaryzmu jest zapewnienie instytucji kanalizującej władze ideologii państwowej, przede wszystkim masowej partii politycznej w systemie jednopartyjnym. Instytucjonalizacja życia jednostki w państwie totalitarnym wdrażana jest już od dzieciństwa pod postacią rozbudowanych instytucji młodzieżowych i wychowawczych, których zasadniczym celem jest indoktrynacja nowego pokolenia w duchu ideologii państwowej. Kluczowe dla utrzymania totalitaryzmu jest też wpajane społeczeństwu poczucie zagrożenia, militaryzacja form organizacji społecznych oraz sprawienie poczucia, że jedynie utrzymanie ideologii państwowej i państwa totalitarnego jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo. Odbywa się to przede wszystkim poprzez monopol na kontrolę broni - poczucie bezpieczeństwa zapewnić może jedynie członkostwo w strukturach militarnych i paramilitarnych oraz wyrażanie poparcia dla militarystycznych dążeń władzy. Totalitaryzm potrzebuje też wewnętrznego wroga, grupy czy kategorii ludności uznawanych za nieporządane, na których skanalizować można gniew społeczeństwa w przypadku ewentualnych niepowodzeń. Kontrolę nad społeczeństwem w państwie totalitarnym zapewnia rozbudowany system przymusu - armia, służby specjalne i siły policyjne (bądź milicyjne, zapewniające fasadowość "samoorganizowania się" społeczeństwa dla zapewnienie bezpieczeństwa).
Porównanie ustrojów totalitarnych w XX wieku
W XX wieku najważniejszymi systemami totalitarnymi stały się nazizm, realizowany w III Rzeszy Niemieckiej oraz komunizm, realizowany w różnych państwach na różne sposoby, przede wszystkim w Związku Radzieckim, Chinach Ludowych, Korei Północnej, w okresie stalinowskim także w państwach "demokracji ludowej" Europy Środkowej.Więcej... historia.g(*)ku___nazizm.html#ixzz1QqSXSkEhCzytając powyższy tekst i przypominając sobie istotę totalizmu, zastanawiałem się jak to jest dalekie od tego, co nam dzisiaj PiS proponuje? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Czytając powyższy tekst i przypominając sobie istotę totalizmu, zastanawiałem się jak to jest dalekie od tego, co nam dzisiaj PiS proponuje?Moim zdaniem tzw. kurzy skok. I kura nie musi być bardzo sprawna fizycznie, może być klatkowa nioska. 
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > Mnie się wydaje, że każdemu, kto nie chce głupot wypisywać, a więc nam racjonalistom na pewno, wiedza na temat chrześcijaństwa i marksizmu by się przydała. Zgadzam się. Przede wszystkim edukacja, a nie ideologizacja, więc „tak” dla religioznawstwa, ale „nie” dla katechizacji; „tak” dla wiedzy o rozmaitych ideologiach społeczno-polityczno-ekonomicznych, ale „nie” dla propagowania którejkolwiek. W dzisiejszych czasach niestety nawet wspominanie, że istnieją pewne zjawiska, jest uważane za ich propagowanie. Stąd pochodzi ignorancja na ich temat. Chyba będę musiał trochę sam poczytać na ten temat. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Zgadzam się. Przede wszystkim edukacja, a nie ideologizacja, więc „tak” dla religioznawstwa, ale „nie” dla katechizacji; „tak” dla wiedzy o rozmaitych ideologiach społeczno-polityczno-ekonomicznych, Mamy zgodę!
>ale „nie” dla propagowania którejkolwiek. Tu już nie bardzo, gdyż same przekazywanie wiedzy już jest propagowaniem. Dla mnie najważniejszymi cechami inteligentnego człowieka, które warto wszczepiać ludziom już w procesie socjalizacji, to chęć (nawet intelektualny przymus) do stałego poszerzania swojej wiedzy oraz krytyczna postawa wobec wszystkiego - łącznie z własnymi pogladami.
> Chyba będę musiał trochę sam poczytać na ten temat. Zawsze zdecydowanie warto. Nawet najmądrzejszym ludziom zdarzają się głupoty, a najgłupsi czasem coś mądrego nam mówią.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Tu już nie bardzo, gdyż same przekazywanie wiedzy już jest propagowaniem. Propagowanie zawiera elementy wartościowania. Ja jednak jestem zdania, że edukacja powinna opierać się na faktach, nie na wartościach. Faktycznie, trudno pewnie znaleźć nauczyciela, który potrafi przekazywać wiedzę w sposób neutralny i bezstronny, nie próbując zaszczepić podopiecznym elementów swojego światopoglądu (choćby nie do końca świadomie). Jednak samo curiculum powinno być tak skonstruowane, aby żadnych idei nie faworyzować, o ile nie ma obiektywnych po temu powodów. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Propagowanie zawiera elementy wartościowania. Tak!
>Ja jednak jestem zdania, że edukacja powinna opierać się na faktach, nie na wartościach. A tu już zupełnie się z Panem nie zgadzam. Ze szkoły podstawowej w najlepszej pamięci zachowałem: oficera Legionów i piłsudczyka, harcerkę z Szarych Szeregów i komunistę po wielu wyrokach za poglądy. Wszyscy prowadzili edukację opierając na wyznawanych przez siebie wartościach. To byli wspaniali pedagodzy i bardzo dobrzy nauczyciele.
> Faktycznie, trudno pewnie znaleźć nauczyciela, który potrafi przekazywać wiedzę w sposób neutralny i bezstronny, nie próbując zaszczepić podopiecznym elementów swojego światopoglądu (choćby nie do końca świadomie). Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że jeżeli ktoś rozpoczyna swoje wykłady lub książkę, od zapewnienia, że jest obiektywnym i przekazywać będzie wiedzę w sposób neutralny i bezstronny, to wiem, że za chwilę rozpocznie się nachalny ideologiczny kit. Natomiast, gdy ktoś już na początku powie, że ma sprecyzowane poglądy i jakby nie starał się o obiektywizm, to subiektywnym pozostanie, to wiem, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem, którego warto posłuchać. Sam mam dosyć ekstremalne poglądy: ateista, materialista, zwolennik relatywizmu moralnego i jeszcze wiele innych paskudztw. Nigdy prowadząc zajęcia nie udawałem kogoś innego i zdecydowanie usiłowałem zaszczepić studentom swoje poglądy, powiem więcej uważam, że miałem nawet pewne w tym sukcesy. Tylko przy intelektualnej uczciwości wobec słuchacza, ogromnie ważnym jest szacunek dla każdego człowieka i tolerancja na poglądy głoszone przez innych. Student to już poważny partner i jeżeli dostanie szansę (bezkarnego, a nawet nagrodzonego) przedstawienia własnych poglądów przeciwnych poglądom wykładowcy, to podejdzie do problemu bardzo serio. Czy może być coś wspanialszego dla mistrza (zapominamy już o tej nazwie) od takiego pojedynku. Czasem przy mniej odważnej grupie ustawiałem obronę wybranych poglądów. Ludzie to po kilkudziesięciu latach pamiętają.
>Jednak samo curiculum powinno być tak skonstruowane, aby żadnych idei nie faworyzować, o ile nie ma obiektywnych po temu powodów. To przecież oczywiste - moje poglądy są słuszne i należy je faworyzować. Mnie bardziej odpowiada uczenie się od mistrzów. Ogromnie ważnym jest dla mnie jeszcze teraz, że mogłem tego lub owego słuchać, czy z tym lub z tamtym mieć zajęcia. Czasem mieliśmy zupełnie sprzeczne poglądy, ale gdy byli ludźmi dużego formatu, to uformowali mnie dobrze.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Zgadzam się, że neutralność i bezstronność to pewien ideał, do którego należy dążyć. Dobry nauczyciel powinien potrafić przekazać podopiecznym możliwie pełny obraz, z jak największej liczby stron. Stronniczy wykład może być ciekawy do słuchania, ale ostatecznie chodzi o wiedzę, nie czyjś punkt widzenia. Jest to być może istotna rzecz dla zainteresowania słuchacza, ale nie powinna stanowić całości wywodu. Plus, oczywiście nie chcemy przecież, żeby jakiś nauczyciel biologii opowiadał na lekcjach o kreacjonizmie, bo ze względów światopoglądowych nie lubi teorii ewolucji. Już wiele napisano na ten temat. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Dobry nauczyciel powinien potrafić przekazać podopiecznym możliwie pełny obraz, z jak największej liczby stron. Wystarczy, że jest "dobry", tylko skąd ich nabrać, tak mało płacąc.
>Stronniczy wykład może być ciekawy do słuchania, ale ostatecznie chodzi o wiedzę, nie czyjś punkt widzenia. Po prostu - cała moja wiedza i całe doświadczenie życiowe - mówią mi, że bezstronne wykłady po prostu nie istnieją. Każdy człowiek ma jakieś poglądy i je przekazuje. Chodzi tylko o to, jak to robi.
Jak bardzo bym się nie starał nie poprowadzę wykładu zgodnego z magisterium Kościoła - pomimo tego, że znam je dosyć dobrze. Nie wierzę, aby wierzący ksiądz katolicki (zapewniam, że są też niewierzący) poprowadził wykład zgodny np. neoewolucjonizmem.
>Plus, oczywiście nie chcemy przecież, żeby jakiś nauczyciel biologii opowiadał na lekcjach o kreacjonizmie, bo ze względów światopoglądowych nie lubi teorii ewolucji. Czy my chcemy, czy też nie chcemy - on swoje poglądy i tak przemyci, a im zrobi to inteligentniej i jako człowiek będzie bardziej wiarygodnym, tym skuteczniej. Tu nie ma się co czarować. Rzeczywistość zawsze zaskrzeczy.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Po prostu - cała moja wiedza i całe doświadczenie życiowe - mówią mi, że bezstronne wykłady po prostu nie istnieją. Ale to nie oznacza, że należy porzucić całą nadzieję i przestać się nawet starać być tak bezstronnym, jak to możliwe. W każdym razie, chodzi o prostą rzecz: szkoły publiczne są finansowane przez nas wszystkich i nie powinny preferencyjnie traktować poglądów żadnej części obywateli. Mnie osobiście drażni, że moje pieniądze są wykorzystywane do szerzenia katolickiej propagandy w szkołach. Nie jestem może tyle za kontrolowaniem pojedynczych nauczycieli pod kątem przemycania zbyt dużej ilości ideologii, co bardziej ogólnie neutralnym programem nauczania. W szczególności takie przedmioty jak religia (w dodatku myląco nazwany) powinny zniknąć ze szkół publicznych. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ale to nie oznacza, że należy porzucić całą nadzieję i przestać się nawet starać być tak bezstronnym, jak to możliwe. Mnie nigdy nie zależało na bezstronności - nie chcę być w połowie głupcem, czy pół fideistą - natomiast zawsze starałem się być wiarygodnym.
>W każdym razie, chodzi o prostą rzecz: szkoły publiczne są finansowane przez nas wszystkich i nie powinny preferencyjnie traktować poglądów żadnej części obywateli. Mnie osobiście drażni, że moje pieniądze są wykorzystywane do szerzenia katolickiej propagandy w szkołach. Katolicy uważają, że jest ich najwięcej, płacą najwięcej i ich poglady powinny być preferowane. Przynajmniej "zawodowi" katolicy tak uważają.
>Nie jestem może tyle za kontrolowaniem pojedynczych nauczycieli pod kątem przemycania zbyt dużej ilości ideologii, co bardziej ogólnie neutralnym programem nauczania. W szczególności takie przedmioty jak religia (w dodatku myląco nazwany) powinny zniknąć ze szkół publicznych. Zgadzam się z Panem, tylko co z tego społecznie wynika, gdy w politycznych decyzjach mamy tak niewiele do powiedzenia.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
6 na 6 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia Coś w tym jest. Jak ktoś przeczyta Biblię i nauczy się tego wszystkiego to albo zostaje ateistą albo robi w biznesie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia > Coś w tym jest. Jak ktoś przeczyta Biblię i nauczy się tego wszystkiego to albo zostaje ateistą albo robi w biznesie.Rzecz w tym ze na katechezie nie czyta się Biblii, co najwyżej wybrane fragmenty albo wersję w obrazkach dla dzieci (łzawe historyjki o Jezusku, zawsze z owieczką w tle, hmmm...). Nie wiem jak dziś, ale mnie na religii w szkole średniej ksiądz odradził samodzielne czytanie Biblii (młoda i głupia poszłam spytać, czy ta co mam to jest ok, bo ją wyciągnęłam z jakiegoś strychu u rodziny i było podejrzenie, że luterańska). Zostałam pouczona, że Biblia to nie jakieś romansidło dla podlotków, żeby ją czytać tak od początku do końca. Należy mieć przewodnika (najlepiej ksiądz), który wskaże odpowiednie fragmenty, uwaga "we właściwej kolejności" i je objaśni. Bo jak wiemy Biblia jest napisana całkiem nie po kolei. Zwłaszcza Stary Testament - bajzel straszny. W ogóle czytanie Biblii to jest protestancki (czyli heretycki) wymysł. Porządny katolik słucha księdza i nie myśli za dużo, bo z tego tylko nieszczęście.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 3 na 3 | urszula5 (308 punktów) | > >Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia > >Coś w tym jest. Jak ktoś przeczyta Biblię i nauczy się tego wszystkiego to albo zostaje ateistą albo robi w biznesie.> Rzecz w tym ze na katechezie nie czyta się Biblii, co najwyżej wybrane fragmenty albo wersję w obrazkach dla dzieci (łzawe historyjki o Jezusku, zawsze z owieczką w tle, hmmm...).> Nie wiem jak dziś, ale mnie na religii w szkole średniej ksiądz odradził samodzielne czytanie Biblii (młoda i głupia poszłam spytać, czy ta co mam to jest ok, bo ją wyciągnęłam z jakiegoś strychu u rodziny i było podejrzenie, że luterańska).> Zostałam pouczona, że Biblia to nie jakieś romansidło dla podlotków, żeby ją czytać tak od początku do końca. Należy mieć przewodnika (najlepiej ksiądz), który wskaże odpowiednie fragmenty, uwaga "we właściwej kolejności" i je objaśni.> Bo jak wiemy Biblia jest napisana całkiem nie po kolei. Zwłaszcza Stary Testament - bajzel straszny.> W ogóle czytanie Biblii to jest protestancki (czyli heretycki) wymysł. Porządny katolik słucha księdza i nie myśli za dużo, bo z tego tylko nieszczęście.> "II prefer my universe stringy not loopy"Znajomość biblii jest potrzebna, tak jak znajomosc historii, czy mitologii, ale powinna stanowic część wiedzy, zamiast religii, która wypaczona przez koscioł nijak sie ma do oryginalnej jej tresci.To jest b. trudna lektura- sama sie borykalam - to wiem- i przyznaje ,że właśnie biblia zdystansowała mnie do wszystkich religii, a zwłaszcza do katolickiej. Jednak z satysfakcja stwierdzam, ze jej znajomosc b. pomaga w dawaniu solidnych argumentów przeciw kosciolowi, zwlaszcza w dyskusjach z katolikami,którzy nie mając argumentów na obronę swoich racji - reagują najczęściej atakiem - ale to juz inna bajka.
|
|
|  | | Ronja (626 punktów) | > Nie wiem jak dziś, ale mnie na religii w szkole średniej ksiądz odradził samodzielne czytanie Biblii [...]> Zostałam pouczona, że Biblia to nie jakieś romansidło dla podlotków, żeby ją czytać tak od początku do końca. Należy mieć przewodnika (najlepiej ksiądz), który wskaże odpowiednie fragmenty, uwaga "we właściwej kolejności" i je objaśni.Wiedział, co mówi  Czytanie Biblii może spowodować u "nieprzygotowanych" katolików silny dysonans poznawczy.
|
|
5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Sorki, że może nie do końca a propos, ale też coś interesującego w prasie znalazłem. Oto przedwczoraj Nasz Dziennik u ks. abp. Józefa Michalika schizofrenię zdiagnozował. A było to tak: W art. pod tytułem Batalia o życie - batalia o demokrację jakiś ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr względnie niedawną wypowiedź arcybiskupa przywołał: Cytat:"Jest faktem, że obowiązujące w Polsce ustawodawstwo w tej sprawie jest kompromisem, którego w sumieniu w pełni nie możemy akceptować, jako że nie chroni on każdego życia (chorego lub poczętego w przestępstwie). Ustawowy kompromis może być częścią strategii prawnej w sytuacji, gdy niemożliwe jest osiągnięcie w pełni sprawiedliwego ustawodawstwa - jak uczył o tym Jan Paweł II w "Evangelium vitae" (n. 73), ale nic nie zwalnia uczciwych polityków od dążenia, czyli podejmowania nieustannych wysiłków, aby uchwalić prawa w pełni zgodne z ich sumieniem, to znaczy całkowicie chroniące życie poczęte" (List otwarty ks. abp. Józefa Michalika do posła Piotra Ślusarczyka z 20. 12. 2005 r.). Wytłuszczenia moje - big_zyd Tymczasem ciut niżej, na tej samej stronie, w tym samym dziale Myśl jest bronią, jacyś Aleksandra Michalczyk i Jacek Sapa, w art. pt. Ten kompromis jest zabójczy, piszą tak: Cytat:Nadszedł czas, żeby prawo nie tylko odzwierciedlało prawdę, ale przede wszystkim chroniło wszystkie dzieci przed okrutną śmiercią, a matki, całe rodziny i społeczeństwo przed degradacją i wyniszczeniem. W przypadku sprawy tak elementarnej jak życie nie możemy zatrzymać się na poziomie "kompromisu".
Kiedy w 1993 roku Sejm uchwalił Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, zapanowało względne zadowolenie z tego "kompromisu". (...) Tymczasem w polskich szpitalach w majestacie prawa zabija się rokrocznie nienarodzone, najczęściej chore dzieci. Po czym czynią kilka uwag nt. stanu prawnego w Polsce, które wieńczą retorycznymi pytaniami: Cytat:Jakim "cudem" zyskało to gładką nazwę "kompromisu", a nie realną "schizofrenii"? (...) czy w sprawie tak elemetarnej jak życie możemy w ogóle używać słowa "kompromis"? Wytłuszczenie moje - big_zyd. To ja się zapytowywuję, kurde: Czy kraj, w którym arcybiskupa, jak w czasach stalinowskich, posądza się o chorobę psychiczną, gdzie arcybiskupi mogą czuć się wykluczani, dyskryminowani, to nie jest totalitaryzm?Czy to nie jest dramat, to nie jest draństwo najdelikatniej mówiąc, to jak niecywilizowany kraj? Czy nie tragedią Polski jest to, że od 1939 roku Polską nie rządzą Polacy? Nie chodzi tu o krew ani przynależność. Oni nie kochają po polsku, nie mają serca polskiego... 
Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
|
|
| coreless (16088 punktów) |
Nagranie całej wypowiedzi Kowalczyka znajduje się na tej stronie: gniezno.co(*)1/rok_po_ingresie_prymasa.htmlKondensacja oparów absurdu następuje około 27-28 minuty.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | Troska kościoła o demokrację jest zdumiewająca: Cytat:Jeżeli w Polsce chcemy być rzeczywiście krajem demokratycznym i dawać świadectwa dojrzałości ludziom, którzy zdają egzamin dojrzałości, to niezależnie czy ktoś jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczęszczać na lekcje katechizacji.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) | > Cytat:"Każdy, niezależnie od tego czy jest ateistą, czy wierzącym, powinien uczestniczyć w >katechizacji; jest to sprawa ogólnego wykształcenia - powiedział prymas Polski abp Józef> KowalczykźródłoO tak, ja okrutnie potrzebuję katechezy.  > Z tego rozumiem, że wykształcony człowiek powinien zaliczyć także kurs w szkole koranicznej, u> jakiegoś dobrego rabina i może także kurs Zen i jeszcze parę innych. Coś Jego Ekscelencja, chyba> zapomniał jaki jest cel katechizacji.Życia by nie wystarczyło na te wszystkie boskie kursy. Przefikać życie na głupoty. Cóż, dziękuję, ale nie.  > Otóż> tutaj można> poczytać, co na ten temat mówił sam błogosławiony:> Cytat:Jan Paweł II w adhortacji Catechesi tradendae określa katechezę następująco: Katecheza jest >wychowaniem w wierze dzieci, młodzieży i dorosłych, a obejmuje przede wszystkim nauczanie >doktryny chrześcijańskiej, przekazywane na ogół w sposób systematyczny i całościowy, dla >wprowadzenia wierzących w pełnię życia chrześcijańskiego Taaaaaaaa ... Ta pełnia jest pustką przepełniona. Czas, zegary tykają ... marnotrawstwo nie jest chyba mile widziane. > i jakie jest zdanie Episkopatu> Cytat:Nadrzędnym celem katechezy, któremu podporządkowane są wszystkie pozostałe, jest nie tylko >spotkanie z Jezusem, ale zjednoczenie, a nawet głęboka z Nim zażyłość Jakiś urojony biseksualizm? Celem jest nirwana orgazmów na katechetycznej orgii. > Wypowiedź Prymasa jest, wg mnie, co najmniej bezczelna.Co najmniej. O to. > Miłe jest tylko to, że sam porównuje katechizację do wykładów z Marksizmu i Leninizmu  Święte prawy niechaj żyją. A tfuuuu ...  > Cytat:Nie wiem, dlaczego czasem ze strony lewicy takiej czy innej występuje się przeciwko. Ja >chodziłem na lekcje marksizmu w gimnazjum i wcale mi to nie zaszkodziło.  Lewica powinna stać się prawicą, mało tego katolicką prawicą i wtedy nastałby ład i porządek, wszyscy by żyli długo i szczęśliwie. Czerwony kapturek, wilk, babcia i leśniczy kochaliby siebie wzajemnie. Pozdrawiam
|
|
 | 4 na 4 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
>Czerwony kapturek, wilk, babcia i leśniczy kochaliby siebie wzajemnie. Albo wilk leśniczego a Kapturek babcię, tylko bez kapturka, bo to grzech.
|
|
|  | 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) |
> tylko bez kapturka, bo to grzech.No tak. Zapomniałem. W aptekach wyznaniowych o to zadbają.  Ok, guma odpada, ale co z moherem?  Pozdrawiam
|
|
| |  | 4 na 4 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > Ok, guma odpada, ale co z moherem?  Moher dostanie imprimatur...
|
|
| coreless (16088 punktów) |
>Wypowiedź Prymasa jest, wg mnie, co najmniej bezczelna.
A mi, zupełnie bez okazji, przypomniało się stare łacińskie powiedzenie: DOCTOR BULLATUS, ASINUS CORONATUS
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|