 |
Feminizm - tak dla zwykłego, szarego Kowalskiego Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-06-2013 22:07 | Selanos (12869 punktów) | Feminizm - tak dla zwykłego, szarego Kowalskiego
3 na 3 | Z czym zwykłemu Kowalskiemu, który niekoniecznie uważał na lekcjach historii (albo nie miał takich z prawdziwego zdarzenia) kojarzy się feminizm? Chodzi mi o takiego Kowalskiego, który niekoniecznie wie, że żeby kobiety musiały zdobyć prawa wyborcze, musiał powstać ruch sufrażystek, takiego który niekoniecznie wie, że dawniej kobiety nie mogły posiadać ziemi, dziedziczyć majątku, w razie rozwodu jeśli ojciec się na to nie zgodził, to nie miały szans na opiekę nad dzieckiem? Chodzi o takiego Kowalskiego, który nie ma pojęcia o tym, że w przeszłości kobiety często nie miały żadnych praw, nie mogły o sobie decydować.
Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi. A za każdym razem jak je widzi to w jego głowie rozgrywa się konflikt: czy się oburzać, czy cieszyć, bo toż to ciekawy widok zupełnie za darmo. Dziękuje. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Z czym zwykłemu Kowalskiemu, który niekoniecznie uważał na lekcjach historii (albo nie miał takich z prawdziwego zdarzenia) kojarzy się feminizm? Albo abolicjonizm?
>Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi. Moim zdaniem współczesny Afroamerykanin w oczach zwykłego Kowalskiego to fakający gangsta, który chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nikogo nie obchodzi przez co musieli przejść jego przodkowie.
>Dziękuje. Proszę
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Moim zdaniem współczesny Afroamerykanin w oczach zwykłego Kowalskiego to fakający gangsta, który chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nikogo nie obchodzi przez co musieli przejść jego przodkowie.
Nie ma tak źle. Kowalski przyzwyczaił się już do Obamy, Samuela L. Jacksona, posła Godsona i murzyna z reklamy. Ale jak murzyn zostanie papieżem... armagedon, armagedon!
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | > Nie ma tak źle. Kowalski przyzwyczaił się już do Obamy, Samuela L. Jacksona, posła Godsona i murzyna z reklamy. Ale jak murzyn zostanie papieżem... armagedon, armagedon!Dobrze też nie jest, czy to Kowalski czy Smith, na murzyna na ulicy patrzą nadal krzywo. Feministki powinny się kumplować z murzynami, ich dziedzictwo niedoli ma wiele wspólnego. Mogliby razem ponarzekać na tę świnię białego faceta. Chyba wiem co czuje Niemiec, którego dziadek był w gestapo
|
|
| |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >Feministki powinny się kumplować z murzynami, ich dziedzictwo niedoli ma wiele wspólnego. Mogliby razem ponarzekać na tę świnię białego faceta. Raczej z gejami. W Polsce nie było prześladowania murzynów, bo ich nie było. A geje byli, na równi z kobietami, ofiarami heteroseksualnych mężczyzn. I tak jest w każdej kulturze - również wśród murzynów.
|
|
| | |  | -1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Raczej z gejami. No i co niby te feministki miałyby z tymi gejami robić? W warcaby grać? Z murzynami to co innego. Nawet był jakiś czas temu w Polsce taki jeden z Kamerunu,karierę zrobił sporą, ale krótką niestety dla niego i jego miłośniczek.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | DeeDee (822 punktów) | To jest obrzydliwe co pan pisze.
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > To jest obrzydliwe co pan pisze.Rasistka
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >No i co niby te feministki miałyby z tymi gejami robić? W warcaby grać? A dlaczego nie? Pograć w warcaby, porozmawiać o literaturze, o filmie, uzgodnić zasady wspólnej walki z opresyjnym systemem.
>Z murzynami to co innego... A niby co? Co innego można zrobić z heteroseksualnym murzynem, niż z heteroseksualnym białym? Zapewne też nie umie grać w warcaby, nie czyta, nie chodzi do kina i nie ma poczucia humoru. A jeśli myślałeś o seksie, to zapewniam, że feministki (w odróżnieniu od religiantek), nie mają permanentnej rui i z reguły myślą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > nie umie grać w warcaby, nie czyta, nie chodzi do kina i nie ma poczucia humoru.Ale rasistowskie teksty.. brr. To feministki nie mają poczucia humoru, przynajmniej polskie i te które widać w telewizji (na żywo nie wiedziałem jeszcze), same nadąsane i pretensjonalne babsztyle. Te z Rosji czy z Ukrainy, to co innego
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... To feministki nie mają poczucia humoru, przynajmniej polskie i te które widać w telewizji (na żywo nie wiedziałem jeszcze), same nadąsane i pretensjonalne babsztyle.No, niestety muszę się zgodzić. W porównaniu z "tradycjonalistkami", czyli aniołkami prawicy, np. Pawłowicz, Wróbel, Sobecka, wypadamy okropnie. Tamte to co innego - ładne, dowcipne, inteligentne i otwarte na argumenty. To samo, jeśli chodzi o mężczyzn, lansujących się w mediach. Nawet dla tak wybrednego babsztyla, jak ja - istny zawrót głowy. Dlatego się jeszcze nie zakochałam, za duży wybór. > Te z Rosji czy z Ukrainy, to co innego  Znasz jakieś? PS. Ja jestem polską feministką - dokładnie odpowiadam stereotypowi. I wiesz co? Wisi mi to.
|
|
| | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > No, niestety muszę się zgodzić. W porównaniu z "tradycjonalistkami", czyli aniołkami prawicy, np. Pawłowicz, Wróbel, Sobecka, wypadamy okropnie. Tamte to co innego - ładne, dowcipne, inteligentne i otwarte na argumenty.No tak.., ogólnie w kwestii kobiet marnie w tym sejmie tej kadencji. To już nie czasy Samoobrony i ich przedstawicielek, czarujących, inteligentnych a przy tym subtelnych niewiast, przy których (niczego jej nie ujmując) nawet pani Grodzka wysiada. > >Te z Rosji czy z Ukrainy, to co innego  > Znasz jakieś?A, też tylko z mediów. > PS. Ja jestem polską feministką - dokładnie odpowiadam stereotypowi. I wiesz co? Wisi mi to.Czym się tam przejmować, kto wierzy w stereotypy ten bałwan i sam sobie szkodzi.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > No tak.., ogólnie w kwestii kobiet marnie w tym sejmie tej kadencji. ...Ogólnie w kwestii parlamentarzystów, bo panowie mnie jakoś nie powalają, ani manierami, ani inteligencją, ani uczciwością, ani kompetencjami. O prezencji nawet nie wspominam, bo ... nie ma o czym. RP trochę podniósł poprzeczkę i niedawno do mnie dotarło, że chyba dobierani byli m.in. pod tym kątem. Cóż - szef biznesmen - wie, że nawet kiepski towar w ładnym opakowaniu lepiej się sprzedaje. > ... nawet pani Grodzka wysiada.Ona jest inteligentna i wykształcona, ma dobre maniery, własne poglądy i jest po prostu sympatyczna. Ile takich jest w sejmie? > ... kto wierzy w stereotypy ten bałwan i sam sobie szkodzi.Czyżby cień samokrytyki?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Ej tam, przecież tak sobie pół-żartem rozmawiamy, też nie wierzę, że naprawdę tak myślisz, jak napisałaś o tych murzynach  Prawdę powiedziawszy to nie pamiętam, co pisałam o murzynach - pewnie nic złego, bo nie mam uprzedzeń. Ale ogólnie to dziękuję za "podrzucenie tematu" (może się uda skończyć przed weekendem).
|
|
4 na 4 | Maciej Feczko (285 punktów) | tja, współczesne feministki to problem, właściwie nie wiadomo o co walczą. Ale, tak na przykład parytety: dla mnie osobiście jeśli mam na przykład 10 miejc pracy i okazuje się że na 100 kandydatów 10 akurat jest mężczyzn to ich zatrudnie, jeśli okażą się kobiety to je zatrudnie, a jeśli mam wybrać np. 5 kobiet które mi pasują i jeszcze chciałbym kilka zatrudnić ale nie, parytet- 50%. Sie można wkurzyć, prawda? Tyle że ja nie segreguje ludzi na płeć, wyznanie, kolor skóry czy cokolwiek innego. A sporo mieszkańców naszego kraju to robi i niestety wciąż trzeba walczyć ze stereotypem kobiety tylko do kuchni i do płodzenia dzieci. NIestety. Sporo ludzi jest w średniowieczu jeszcze i z tego co widzę po wypowiedziach pani Pawłowicz że sporo kobiet zamiast zdobywać tytułu naukowe i mandaty poselskie powinny siedzieć w domu i być zdane na męża. Ergo Arabia Saudyjska jest miejscem - rajem dla pani Pawłowicz. Cóż, ja uważam inaczej, i ciesze się że ona ma prawo głosić swoje poglądy i być posłem.
|
|
 | 5 na 5 | Selanos (12869 punktów) | > Ale, tak na przykład parytety: dla mnie osobiście jeśli mam na przykład 10 miejc pracy i okazuje się że na 100 kandydatów 10 akurat jest mężczyzn to ich zatrudnie, jeśli okażą się kobiety to je zatrudnie, a jeśli mam wybrać np. 5 kobiet które mi pasują i jeszcze chciałbym kilka zatrudnić ale nie, parytet- 50%.Nie rozumiem idei parytetów. Tak jakby ileś tam procent kobiet które obowiązkowo mają być na listach, to był jakiś niesamowity skok cywilizacyjny. Co z tego, że kobieta? Kwalifikacje się liczą, dokonania, dobre pomysły... Kobieta czy mężczyzna, brązowe oczy niebieskie oczy, 1,70 wzrostu czy 1,62 - w przypadku chociażby posłów, to nie ma żadnego znaczenia. > pani PawłowiczTylko proszę bez wulgaryzmów
|
|
|  | 3 na 3 | Baluu (95 punktów) | >Nie rozumiem idei parytetów. Tak jakby ileś tam procent kobiet które obowiązkowo mają być na listach, to był jakiś niesamowity skok cywilizacyjny. Co z tego, że kobieta? Kwalifikacje się liczą, dokonania, dobre pomysły... Kobieta czy mężczyzna, brązowe oczy niebieskie oczy, 1,70 wzrostu czy 1,62 - w przypadku chociażby posłów, to nie ma żadnego znaczenia.
Idea jest taka, iż pewne uprzedzenia funkcjonują w społeczeństwie i pozostają w nim na zasadzie błędnego koła - pracodawca uważa na przykład, że ogólnie kobiety to gorsi informatycy niż mężczyźni, z tego też powodu zatrudni u siebie więcej przedstawicieli płci męskiej. Takie sytuacje można by było mnożyć, jednakże zgadzam się, iż idea usilnego zatrudnienia przedstawicieli którejkolwiek z płci mija się z celem.
Według mnie rozwiązaniem może być po prostu edukacja społeczeństwa w tym zakresie i pokazywanie, że to, iż ktoś jest kobietą bądź mężczyzną nie wyklucza go w zasadzie z żadnej pracy zawodowej.
Pozdrawiam.
|
|
|  | 3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >Nie rozumiem idei parytetów.
Nie traktuj działalności sejmowej tak jak pracy. -
|
|
| |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >>Nie rozumiem idei parytetów. >Nie traktuj działalności sejmowej tak jak pracy.
Nie widzę różnicy. W jednym i drugim przypadku powinny liczyć się kwalifikacje. A jeżeli pracodawca nie zatrudni kobiety bo kieruje się stereotypami, to jego strata, nie będzie miał dobrze wykwalifikowanego pracownika. Może konkurencja to wykorzysta.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Wyrak (463 punktów) | > >>Nie rozumiem idei parytetów.> >Nie traktuj działalności sejmowej tak jak pracy.> Nie widzę różnicy. W jednym i drugim przypadku powinny liczyć się kwalifikacje.> Jeżeli chodzi o kwalifikacje to jakoś nie widzę specjalnie wykwalifikowanych mężczyzn w sejmie, więc "niewykwalifikowane" kobiety nic nie zmienią. Poza tym jestem za parytetami wg powiedzenia "dopóki w sejmie będzie tyle samo niekompetentnych kobiet co mężczyzn". Gdyż aktualnie nie widzę by ta liczba była zbliżona
|
|
| | |  | 8 na 8 | Scorp (5381 punktów) |
>Nie widzę różnicy.
Spróbuję to wyjaśnić. Pojęcie wykonywania jakiejś pracy zakłada istnienie celu tej pracy, inaczej można mówić tylko o bezcelowej aktywności. Pracuje się zawsze po coś, to znaczy cel musi być określony wcześniej. Na tym polega zatrudnienie, że realizuje się jakiś cel za określone wynagrodzenie. Natomiast w parlamencie status reprezentanta narodu jest inny niż człowieka zatrudnionego i jego aktywność nie jest pracą. Czym jest? Tym co poprzedza cel, dokonywaniem wyboru. Rolą posłów jest dokonywać wyboru: euro dziś czy za pięć lat, budujemy żłobki czy stadiony, ile na kulturę a ile na wojsko. Pracę w Sejmie, czy dla Sejmu, wykonują eksperci, którym stawia się cele: określić skutki takich czy innych wyborów.
Oczywiście jest to obraz nieco utopijny, bo w rzeczywistości jednym z ważniejszych i najbardziej widocznych zajęć posłów jest obszczywanie nogawek przeciwników. Jest to rzeczywiście praca, która pochłania gros aktywności posłów opozycji w naszym kraju. Ale to jest tylko aberracja i w rozważaniach o parytetach można pominąć.
> W jednym i drugim przypadku powinny liczyć się kwalifikacje.
W tym właśnie sęk, że kwalifikacje liczą się w pracy, a nie w dokonywaniu wyborów. Jakie kwalifikacje są Ci potrzebne do rozstrzygnięcia: będę palić czy nie?, ożenić się czy nie?, mieć dziecko czy nie?. W tym potrzebne Ci tylko to, żebyś rozumiał jakie są Twoje priorytety i nimi się kierował. Przyjemność czy zdrowie? Radość z dzieci czy radość z wolności? i tak dalej.
I tu możemy przejść do parytetów. Przyczyną problemu parytetów jest to, że kobiety generalnie mają inne priorytety. Łatwo to zaobserwujesz, szczególnie na zakupach. Piwo czy lakier do paznokci? Wakacje z dziećmi czy rafting po górskiej rzece? Wiedzą o różnicy w priorytetach najlepiej spece od reklamy. Jeżeli nie dostrzegasz tej różnicy priorytetów, nie czytaj dalej. Inne priorytety ma młodzież, ale na szczęście nie wchodzą do Sejmu...
Mamy więc taką sytuację, że jedna połowa ludzi ma inne priorytety niż druga. Oczywiście, są też wspólne, ale ta różnica istnieje, od zawsze zresztą. Jednocześnie przyjmujemy, i to jest ustalenie najbardziej zasadnicze w naszej cywilizacji, że ludzie mają równe prawa. Przyjęcie parytetu płci na poziomie 50% jest po to, żeby umożliwić sprawiedliwe wydobycie priorytetów z obydwu części społeczeństwa. Dodatkowym plusem jest większa szansa na wydobycie części wspólnej.
Dążenie do wprowadzenia parytetów wzięło się z refleksji, że nie powinno być tak, iż priorytety mężczyzn muszą mieć przewagę - z racji tej, że oni mocniej pchają się do koryta. Parytet płci to jest po prostu krok ku sprawiedliwości. Korzyść z niego dodatkowo taka, że kobiety mają z reguły priorytety bardziej przyziemne i realne, co się wiąże z macierzyństwem, które dotyka tylko tę część populacji.
Jestem za parytetem suwakowym 50/50.
A co do kwalifikacji, głupoty, mądrości itd. - to oceniają wyborcy. -
|
|
| | | |  | -1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Pracę w Sejmie, czy dla Sejmu, wykonują eksperci.
To w sejmie pracują eksperci ?
>Oczywiście jest to obraz nieco utopijny. Ale to jest tylko aberracja i w rozważaniach o parytetach można pominąć.
No to w końcu kto pracuje w tym sejmie i czym jest sejm bo nie rozumiem dlaczego akurat to czy coś jest utopią czy nie można pominąć ?
>W tym właśnie sęk, że kwalifikacje liczą się w pracy, a nie w dokonywaniu wyborów. Jakie kwalifikacje są Ci potrzebne do rozstrzygnięcia: ożenić się czy nie?
A to też sejm ustala czy mam się ożenić czy nie czy też powinien to dopiero ustalać bo znowu nie rozumiem ? Sejm jest ciałem ustawodawczym i kwalifikacje się tam liczą jak najbardziej co by ludzie mieli świadomość nie tylko "widzimisiową", ale między innymi prawną tego co przegłosowują. Wiedza o ekonomii też by się przydała. Priorytetowe widzimisię to jednak za mało by jeszcze wejść do sejmu. Tak myślę. No ale każdy ma swój obraz idealnego sejmu czyż nie ?
>I tu możemy przejść do parytetów. Przyczyną problemu parytetów jest to, że kobiety generalnie mają inne priorytety. Inne priorytety ma młodzież, ale na szczęście nie wchodzą do Sejmu...
No to może niech ta młodzież wejdzie do sejmu bo wedle tej logiki najlepiej rozumie swoje potrzeby i podzieli się z nami tymi priorytetami uzupełniając nas dodatkową "widzimisiową" wiedzą, hę ?
>Jednocześnie przyjmujemy, że ludzie mają równe prawa.
Kto takie założenie przyjął ?
>Przyjęcie parytetu płci na poziomie 50% jest po to, żeby umożliwić sprawiedliwe wydobycie priorytetów z obydwu części społeczeństwa. Dodatkowym plusem jest większa szansa na wydobycie części wspólnej.
Błędnym założeniem jest to, które zakłada, że sejm jest w stanie wydobyć priorytety społeczeństwa. Ludzie realizują się w wielu przestrzeniach życia społecznego z którego Sejm stanowi zaledwie ułamek procenta. Jeżeli ktoś wierzy, że Sejm może wszystko to oczywiście będzie wypatrywał w Sejmie jakiejś wielkiej sprawiedliwości dziejowej. "Minimaliści" będą wymagać nieco mniej. Wystarczy im zgodne z prawem ustawodawstwo i ograniczenie się do spraw typowo państwowych bez zbędnego wcinania się w życie prywatne. Wtedy cała dyskusja o priorytetach, parytetach i widzimisiach stanie się bezprzedmiotowa.
>Parytet płci to jest po prostu krok ku sprawiedliwości.
Tak, to historia też już przerabiała, że sprawiedliwość jest zawsze podzielna przez znak równości i do dzisiaj, na przykład zwariowani Francuzi czy wariaci z Detroit, starają się to stosować.
|
|
| | | |  | | matekkk (134 punktów) | Pomijasz całą gamę zadań stojących przed politykami. Widzisz tylko kwestie obyczajowe. Sejm to nie jest miejsce gdzie debatuje się jedynie nad zniesieniem lekcji religii, refundowaniem in-vitro lub zalegalizowaniem aborcji.
Polityka to jest skuteczność, umiejętność liderowania, tworzenia zaplecza, charyzma, umiejętność twardej walki o interesy wyborców, tzw. instynkt polityczny, i wiele innych. A nie tylko podejmowanie prostych decyzji zgodnie ze swoimi przekonaniami czy sumieniem, tak jak to przedstawiłeś.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Pomijasz całą gamę zadań...
Oczywiste, że pomijam, bo temat odpowiedzi był o parytetach, a nie o całokształcie sejmowego bałaganu.
>Polityka to jest skuteczność, umiejętność liderowania, tworzenia zaplecza, charyzma, umiejętność twardej walki o interesy wyborców, tzw. instynkt polityczny...
I to jest właśnie aberracja polityki. Szczególnie ta "twarda walki o interesy wyborców".
> A nie tylko podejmowanie prostych decyzji zgodnie ze swoimi przekonaniami czy sumieniem, tak jak to przedstawiłeś.
Decyzje mają przygotowywać eksperci a podejmować politycy. Jeżeli decyzję przygotowują politycy przez "tworzenie zaplecza" i inne chwyty zapaśnicze, to jest taki bardak jak w Sejmie. -
|
|
| | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | Nie mam zbyt wiele, czasu, więc w skrócie:
W chwili, gdy: 1. Liczba kobiet w partiach politycznych będzie m/w równa liczbie mężczyzn( nie wiem jak jest w tej chwili, nie wiem czy te dane są ogólnodostępne) 2. Zostaną przedstawione bardzo mocne argumenty, że mała liczba kobiet w sejmie jest wynikiem ich dyskryminacji, a nie np małym zainteresowaniem kobiet polityką,
wtedy zostanę zwolennikiem parytetów
|
|
| | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >2. Zostaną przedstawione bardzo mocne argumenty, że mała liczba kobiet w sejmie jest wynikiem ich dyskryminacji, a nie np małym zainteresowaniem kobiet polityką,
Przygnieciony logiką tej argumentacji nie ośmielam się nawet stwierdzić, że jest niedorzeczna. -
|
|
| | | | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | >>2. Zostaną przedstawione bardzo mocne argumenty, że mała liczba kobiet w sejmie jest wynikiem ich dyskryminacji, a nie np małym zainteresowaniem kobiet polityką, >Przygnieciony logiką tej argumentacji nie ośmielam się nawet stwierdzić, że jest niedorzeczna.
Możesz twierdzić co sobie chcesz, ale to Ty chcesz wprowadzić system dyskryminujący ze względu na płeć, więc wypadałoby mieć jakieś argumenty, a nie tylko że kobiet jest 50 % więc należy im się połowa miejsc w sejmie.
|
|
| | | | | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | >>>2. Zostaną przedstawione bardzo mocne argumenty, że mała liczba kobiet w sejmie jest wynikiem ich dyskryminacji, a nie np małym zainteresowaniem kobiet polityką, >>Przygnieciony logiką tej argumentacji nie ośmielam się nawet stwierdzić, że jest niedorzeczna. >Możesz twierdzić co sobie chcesz, ale to Ty chcesz wprowadzić system dyskryminujący ze względu na płeć, więc wypadałoby mieć jakieś argumenty, a nie tylko że kobiet jest 50 % więc należy im się połowa miejsc w sejmie.
Jest mi wstyd za Ciebie, że traktujesz kobiety jak jakieś głupiutkie stworzenia, którym trzeba mówić czego mają chcieć.
|
|
| | | | | | | | | |  | | maciejo (3492 punktów) | >>>>2. Zostaną przedstawione bardzo mocne argumenty, że mała liczba kobiet w sejmie jest wynikiem ich dyskryminacji, a nie np małym zainteresowaniem kobiet polityką, >>>Przygnieciony logiką tej argumentacji nie ośmielam się nawet stwierdzić, że jest niedorzeczna. >>Możesz twierdzić co sobie chcesz, ale to Ty chcesz wprowadzić system dyskryminujący ze względu na płeć, więc wypadałoby mieć jakieś argumenty, a nie tylko że kobiet jest 50 % więc należy im się połowa miejsc w sejmie. >Jest mi wstyd za Ciebie, że traktujesz kobiety jak jakieś głupiutkie stworzenia, którym trzeba mówić czego mają chcieć.
W sumie do tego ogranicza się parytet. Same nie dadzą sobie rady więc robimy ich 50% na liście. Z tego powodu jestem przeciwny takiemu podejściu do sprawy.
Biorąc pod uwagę, że polityce towarzyszy selekcja negatywa uważam, że mała liczba kobiet w polityce świadczy o ich wyższości. Polityka to nie jest sztuka rządzenia tylko sztuka rozpychania się łokciami, makiawelizmu, nieczystych zagrywek. Krótko mówiąc smród i brud. Jeśli ktoś ma plan i chce go realizować to zakłada firmę, fundacje, stowarzyszenie, jeśli ktoś chce sobie pogadać tak by nic z tego nie wynikało idzie do polityki.
|
|
|  | 2 na 2 | kika (1657 punktów) | > Kwalifikacje się liczą, dokonania, dobre pomysły...>Jak się okazuje nie zawsze się liczą. Często nawet o tym nie wiemy, jak o tym świadczy życiorys Lise Meitner. A wszystko to działo się całkiem niedawno. ygogirl.wordpress.com/2013/05/30/lise-meitner/
|
|
|  | 1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Nie rozumiem idei parytetów. Tak jakby ileś tam procent kobiet które obowiązkowo mają być na listach, to był jakiś niesamowity skok cywilizacyjny. Co z tego, że kobieta? Kwalifikacje się liczą, dokonania, dobre pomysły... Kobieta czy mężczyzna, brązowe oczy niebieskie oczy, 1,70 wzrostu czy 1,62 - w przypadku chociażby posłów, to nie ma żadnego znaczenia.
No właśnie niby nie ma znaczenia a jak się popatrzy na proporcje to coś tu nie gra. Ciekaw jestem jak się ma średnia wzrostu posłów do średniej wzrostu społeczeństwa? Czy jest tak samo nieproporcjonalna jak ilość kobiet w sejmie? Więc jeżeli jest tak dobrze to czemu jest tak źle?
|
|
 | 19 na 19 | Meretseger (61860 punktów) | >tja, współczesne feministki to problem, właściwie nie wiadomo o co walczą. Między innymi o prawa mężczyzn. Żeby mogli wykonywać zawody, powszechnie uważane za "damskie" (np. pedagog przedszkolny) i żeby przysługiwało im prawo do urlopu rodzicielskiego na równi z matkami, bo na razie są dyskryminowani w tym względzie. I jeszcze o to, żeby sądy w razie rozwodu niekoniecznie przydzielały z automatu dzieci matce. No i co - nie przydają się feministki?
|
|
|  | -2 na 2 | facet (344 punktów) | > >tja, współczesne feministki to problem, właściwie nie wiadomo o co walczą.> Między innymi o prawa mężczyzn. Żeby mogli wykonywać zawody, powszechnie uważane za "damskie" (np. pedagog przedszkolny) i żeby przysługiwało im prawo do urlopu rodzicielskiego na równi z matkami, bo na razie są dyskryminowani w tym względzie. I jeszcze o to, żeby sądy w razie rozwodu niekoniecznie przydzielały z automatu dzieci matce.> No i co - nie przydają się feministki? dziękujemy, "damskie" zawody (np. pedagog szkolny) zwykle wynagrodzeniem na kolana nie powalają, urlop rodzicielski- dzięki, tylko osłabi to nasze atuty na rynku pracy. Obserwuję poczynania feministek z przeciętnym zainteresowaniem ale nie obiło mi się o ucho czy oko żeby gdzieś w ich postulatach był taki aby sądy zaczęły przydzielać dzieci niekoniecznie matce. Z automatu. Wilcze prawa. Są jeszcze jakieś inne?
|
|
| |  | 20 na 20 | Meretseger (61860 punktów) |
> dziękujemy, "damskie" zawody (np. pedagog szkolny) zwykle wynagrodzeniem na kolana nie powalają, urlop rodzicielski- dzięki, tylko osłabi to nasze atuty na rynku pracy.Może się raz "poczujecie" (liczba mnoga użyta w odpowiedzi na liczbę mnogą u przedmówcy) tak samo, jak kobiety. I co, przyjemnie tak pracować za grosze i być ciągle zagrożonym zwolnieniem z nędznie opłacanej roboty? > Obserwuję poczynania feministek z przeciętnym zainteresowaniem ale nie obiło mi się o ucho czy oko żeby gdzieś w ich postulatach był taki aby sądy zaczęły przydzielać dzieci niekoniecznie matce. Z automatu.To może okulary pomogą? Albo aparacik słuchowy? Co to wiek robi z człowiekiem, ślepnie, głuchnie... i jeszcze beton się z niego robi... > Wilcze prawa. Są jeszcze jakieś inne?  Rozumiem. Utrata poczucia absolutnej władzy boli. Jakoś jednak nie mogę się zdobyć na współczucie. Zwłaszcza że większość mężczyzn jednak z entuzjazmem przyjmuje rozszerzenie swoich praw w zakresie rodziny, tylko niektórzy "faceci" nie pojmują, że od zmienienia dziecku pieluchy korona im z głowy nie spadnie. Ale to ich problem, nie mój.
|
|
| | |  | -1 na 1 | facet (344 punktów) |
> Może się raz "poczujecie" (liczba mnoga użyta w odpowiedzi na liczbę mnogą u przedmówcy) tak samo, jak kobiety. I co, przyjemnie tak pracować za grosze i być ciągle zagrożonym zwolnieniem z nędznie opłacanej roboty?> Rozumiem. Utrata poczucia absolutnej władzy boli. Jakoś jednak nie mogę się zdobyć na współczucie. Zwłaszcza że większość mężczyzn jednak z entuzjazmem przyjmuje rozszerzenie swoich praw w zakresie rodziny, tylko niektórzy "faceci" nie pojmują, że od zmienienia dziecku pieluchy korona im z głowy nie spadnie. Ale to ich problem, nie mój.Nie chodzi o ból po utracie jakiejś władzy (nie doświadczyłem takowej) tylko o wykazanie, jak fałszywe są walki feministek o nasze prawa, co zresztą potwierdziłaś przyznając, że nareszcie poczujemy jak kobiety w czymś co przed sekunda oferowałaś nam jako poszerzenie praw. I co, nie przydają się feministki? I nie drwij z niku bo to płytkie.
|
|
| | | |  | 21 na 21 | Meretseger (61860 punktów) | >jak fałszywe są walki feministek o nasze prawa, co zresztą potwierdziłaś przyznając, że nareszcie poczujemy jak kobiety w czymś co przed sekunda oferowałaś nam jako poszerzenie potraw. Smacznego. Nie wiem, dlaczego piszesz "my", "nam", "nasze". To Ty nie chcesz pracować z dziećmi, Ty nie chcesz się nimi zajmować w domu, Ciebie boli, że zachwieje się Twoja pozycja na rynku pracy i będziesz za mało zarabiać, a nie jakichś "Was". Ciebie osobiście. Masz kobiety za gorszy gatunek? Uważasz, że zajmowanie się dziećmi to jakaś praca niegodna jaśnie pana faceta? Powtórzę jeszcze raz i po raz ostatni - prawa powinny być równe, bez obciążania jednej ze stron i przywilejów dla drugiej (działa w obie strony). Ojciec jest tak samo rodzicem, jak matka. Większość mężczyzn to rozumie i cieszy się z tego, że może posiedzieć parę tygodni z dzieckiem, obserwując jego zachowania, jego rozwój, otaczając je opieką, zamiast funkcjonować wyłącznie w charakterze żywego bankomatu. Są też tacy mężczyźni, którzy świetnie sprawdzają się w pracy z dziećmi do 6 lat. Bardzo im przeszkadzało, że dzieci prawnie i zwyczajowo oddawano pod opiekę jedynie kobietom, czuli się pokrzywdzeni. Tylko betonowi dziwacy uważają, że to źle. Sprawa bezpieczeństwa na rynku pracy i płace w niektórych zawodach to inna rzecz. Po pierwsze, skandalem jest wymagać od kobiet, by tylko one poświęcały swoją karierę na rzecz rodziny. Być może dlatego przyrost leci na łeb, na szyję. Nikt nie chce żyć jak w średniowieczu, prawda? Po drugie, wszelka praca na rzecz wychowania i edukacji dzieci to rzecz bezcenna. Pamiętasz, co napisał kanclerz Jan Zamoyski w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej? No. Jaka płaca, taka praca, a co za tym idzie, takie młodzieży chowanie i na koniec takie rzeczypospolite. Ale to opowieść na inny wątek. >I co fajne są feministki? Tak.
|
|
| | | | |  | -10 na 10 | facet (344 punktów) | >>jak fałszywe są walki feministek o nasze prawa, co zresztą potwierdziłaś przyznając, że nareszcie poczujemy jak kobiety w czymś co przed sekunda oferowałaś nam jako poszerzenie potraw. >Smacznego. >Nie wiem, dlaczego piszesz "my", "nam", "nasze". To Ty nie chcesz pracować z dziećmi, Ty nie chcesz się nimi zajmować w domu, Ciebie boli, że zachwieje się Twoja pozycja na rynku pracy i będziesz za mało zarabiać, a nie jakichś "Was". Ciebie osobiście. Masz kobiety za gorszy gatunek? Uważasz, że zajmowanie się dziećmi to jakaś praca niegodna jaśnie pana faceta? Powtórzę jeszcze raz i po raz ostatni - prawa powinny być równe, bez obciążania jednej ze stron i przywilejów dla drugiej (działa w obie strony). Ojciec jest tak samo rodzicem, jak matka. Większość mężczyzn to rozumie i cieszy się z tego, że może posiedzieć parę tygodni z dzieckiem, obserwując jego zachowania, jego rozwój, otaczając je opieką, zamiast funkcjonować wyłącznie w charakterze żywego bankomatu. Są też tacy mężczyźni, którzy świetnie sprawdzają się w pracy z dziećmi do 6 lat. Bardzo im przeszkadzało, że dzieci prawnie i zwyczajowo oddawano pod opiekę jedynie kobietom, czuli się pokrzywdzeni. Tylko betonowi dziwacy uważają, że to źle. >Sprawa bezpieczeństwa na rynku pracy i płace w niektórych zawodach to inna rzecz. Po pierwsze, skandalem jest wymagać od kobiet, by tylko one poświęcały swoją karierę na rzecz rodziny. Być może dlatego przyrost leci na łeb, na szyję. Nikt nie chce żyć jak w średniowieczu, prawda? Po drugie, wszelka praca na rzecz wychowania i edukacji dzieci to rzecz bezcenna. Pamiętasz, co napisał kanclerz Jan Zamoyski w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej? No. Jaka płaca, taka praca, a co za tym idzie, takie młodzieży chowanie i na koniec takie rzeczypospolite. Ale to opowieść na inny wątek. >>I co fajne są feministki? >Tak
Mod: Kasuj zbędne cytowania.
Melisy sobie sparz. I najlepiej skocz w nią cała. Duża to sztuka umieć w dyskusji oddzielić rozum od emocji. Nie chce mi się odpowiadać, jestem po nocce. Idę z dzieciakami i psem na spacer.
|
|
| | | | | |  | 19 na 19 | Meretseger (61860 punktów) |
>Duża to sztuka umieć w dyskusji oddzielić rozum od emocji. Istotnie. A jeszcze większa okazać nieco rozumu. Dobranoc.
|
|
| | | | |  | -2 na 4 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Powtórzę jeszcze raz i po raz ostatni - prawa powinny być równe, bez obciążania jednej ze stron i przywilejów dla drugiej (działa w obie strony).
A czy miała Pani kiedykolwiek i gdziekolwiek tak w historii, że prawa były równe ? Nie. Ale utopia cieszy się popularnością bo to poczytny motyw literacki. Ah ile tam marzeń i nadziei ... Ale to jeszcze nie powód by zatruwać tym rzeczywistość.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Ale utopia cieszy się popularnością bo to poczytny motyw literacki. Ah ile tam marzeń i nadziei ... Ale to jeszcze nie powód by zatruwać tym rzeczywistość.Napisał facet, który wierzy bajkopisarzom takim jak Mises, Rothbard czy Hoppe  Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Między innymi o prawa mężczyzn. Żeby mogli wykonywać zawody, powszechnie uważane za "damskie"
Mężczyźni mogą wykonywać takie zawody, mogą zostać np. pedagogiem przedszkolnym. Nie ma żadnych przeszkód prawnych. Słyszałem o kilku takich przypadkach. Mogą, ale nie zostaną, bo utarło się, że mężczyźni się do tego nie nadają.
>i żeby przysługiwało im prawo do urlopu rodzicielskiego na równi z matkami, bo na razie są dyskryminowani w tym względzie.
Łolaboga, żeby pracodawcy bali się zatrudniać mężczyzn? Za taką walkę o moje prawa uprzejmie dziękuję i stanowczo odmawiam.
>I jeszcze o to, żeby sądy w razie rozwodu niekoniecznie przydzielały z automatu dzieci matce.
Jedyne z czym mogę się zgodzić.
|
|
| |  | 15 na 15 | Meretseger (61860 punktów) |
>Mężczyźni mogą wykonywać takie zawody, mogą zostać np. pedagogiem przedszkolnym. Nie ma żadnych przeszkód prawnych. Słyszałem o kilku takich przypadkach. Mogą, ale nie zostaną, bo utarło się, że mężczyźni się do tego nie nadają. No właśnie, "utarło się". Czy ja mówię, że są jakieś prawne przeszkody? Jedynie obyczajowe i finansowe. >>i żeby przysługiwało im prawo do urlopu rodzicielskiego na równi z matkami >Łolaboga, żeby pracodawcy bali się zatrudniać mężczyzn? Za taką walkę o moje prawa uprzejmie dziękuję i stanowczo odmawiam. Rozumiem. Jednak wymaga się od kobiet, by rodziły dzieci i szły na urlopy. "Uprzejmie dziękuję za przywilej utraty pracy i stanowczo odmawiam. Dzieci nie będzie." I co wtedy? >>I jeszcze o to, żeby sądy w razie rozwodu niekoniecznie przydzielały z automatu dzieci matce. >Jedyne z czym mogę się zgodzić. Uważaj, to się wiąże z poważnymi obowiązkami. Dzieci to nie zabawki. No, ale skoro już są odchowane... ale, ale! Pracodawca będzie się bał zatrudnić takiego ojca, który będzie chodził na zwolnienia, bo dziecko ma anginę na przykład. I co wtedy?
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | >No właśnie, "utarło się". Czy ja mówię, że są jakieś prawne przeszkody? Jedynie obyczajowe i finansowe.
IMO to każdy powinien rozwiązać we własnym zakresie.
Moim zdaniem panie lepiej się nadają na przedszkolanki niż panowie. To generalizowanie, ale kobiety mają większą podzielność uwagi niż mężczyźni co jest ważne kiedy ma się gromadkę dzieciaków które wymagają bycia pod stałą obserwacją.
>Rozumiem. Jednak wymaga się od kobiet, by rodziły dzieci i szły na urlopy. "Uprzejmie dziękuję za przywilej utraty pracy i stanowczo odmawiam. Dzieci nie będzie." I co wtedy?
To też uważam za sprawę raczej osobistą. Nikt (jeszcze, PiS nie jest u władzy) nie zmusza kobiet do rodzenia dzieci. Chcesz mieć to miej, nie chcesz mieć to nie miej. A co jak dzieci nie będzie? Cóż, przy obecnym systemie emerytalnym, to rzeczywiście jest problem, bo brak dzieci może ten system dobić. To m.in. przez to politycy mają tak genialne i zalatujące nowoczesnością pomysły jak chociażby coraz popularniejsze niedawno bykowe. Niektórym to się marzy.
>Uważaj, to się wiąże z poważnymi obowiązkami. Dzieci to nie zabawki. No, ale skoro już są odchowane... ale, ale! Pracodawca będzie się bał zatrudnić takiego ojca, który będzie chodził na zwolnienia, bo dziecko ma anginę na przykład. I co wtedy?
To wtedy niech sobie ojciec sam rozwiązuje swoje problemy. Niech zatrudni opiekunkę. Zresztą nie wiem co ma robić, nie obchodzi mnie to. Mam własne problemy.
|
|
| | | |  | 5 na 5 |
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | > Niech zatrudni opiekunkę.O nie. To ojcu sąd powierza dzieci, a nie jakiejś obcej babie  Babie? A właściwie dlaczego babie? Niech zatrudni opiekuna. > kobiety mają większą podzielność uwagi niż mężczyźniAkurat...
|
|
| | | | |  | | Selanos (12869 punktów) | > >kobiety mają większą podzielność uwagi niż mężczyźni> Akurat...Taka prawda. Jeśli chodzi o budowę mózgu, to kobiety mają dużo więcej szczęścia niż mężczyźni np. w razie wylewu kobiety mają dużo większą szansę na odzyskanie mowy, bo obydwie półkule u kobiet za to odpowiadają. Hmmm  Moje drogie panie, macie rzadziej dysleksje, ADHD, autyzm czy zespół Tourette'a, macie lepiej rozwinięte zdolności komunikacyjne, jesteście zdolne do wielozadaniowości... dużo plusów. Panowie za to lepiej sobie radzą kiedy potrzebna jest wyobraźnia przestrzenna, skupienie na jednym, konkretnym zadaniu no i lepiej nam idzie matematyka i geometria. Generalizując, oczywiście.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Taka prawda. To mit, niestety. Mit, który utarł się w XIX i na początku XX wieku jako rozpaczliwa próba odpowiedzi na żądania sufrażystek dostępu do praw obywatelskich. Trochę na zasadzie "jesteście inne, więc pewnych rzeczy nie potraficie". Możliwe, że podatność kobiet na niektóre choroby jest mniejsza/większa niż mężczyzn. Reszta to stereotypy. Zwłaszcza ta wielozadaniowość to nie jest prawda.
|
|
| | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >No właśnie, "utarło się". Czy ja mówię, że są jakieś prawne przeszkody? Jedynie obyczajowe i finansowe. Z przeszkodami obyczajowymi można walczyć edukacją, finansowe są już cięższym orzechem do zgryzienia. W końcu jak wymusić na prywatnych pracodawcach podwyżki? >Rozumiem. Jednak wymaga się od kobiet, by rodziły dzieci i szły na urlopy. "Uprzejmie dziękuję za przywilej utraty pracy i stanowczo odmawiam. Dzieci nie będzie." I co wtedy? W gruncie rzeczy nic wtedy. Obecny system emerytalny może mieć problem, politycy mogą piszczeć o zaniku Polsko-katolickich wartości, ale mnie osobiście nijak nie będzie to przeszkadzało. Cudze dzieci lub ich brak zasadniczo mnie nie obchodzą.
|
|
| |  | 14 na 14 | liliac (147340 punktów) | >Mężczyźni mogą wykonywać takie zawody, mogą zostać np. pedagogiem przedszkolnym. Nie ma żadnych przeszkód prawnych. Słyszałem o kilku takich przypadkach. Mogą, ale nie zostaną, bo utarło się, że mężczyźni się do tego nie nadają.
I właśnie o to "utarło się" chodzi. Utarło się też, że Polak to katolik, że dzieci się chrzci niezależnie od światopoglądu rodziców, że ksiądz jest autorytetem moralnym, że bez religii nie można być porządnym człowiekiem, etc.
>>i żeby przysługiwało im prawo do urlopu rodzicielskiego na równi z matkami, bo na razie są dyskryminowani w tym względzie. >Łolaboga, żeby pracodawcy bali się zatrudniać mężczyzn? Za taką walkę o moje prawa uprzejmie dziękuję i stanowczo odmawiam.
Nie, żeby nie bał się zatrudniania mężczyzn w mniejszym stopniu niż kobiet, ewentualnie odwrotnie - kobiet w większym stopniu niż mężczyzn. Żeby miał względem nich podobne oczekiwania.
Chodzi też po prostu o równe prawa/przywileje. Obecnie dla zatrudnionych na etacie kobiet urlop macierzyński jest obowiązkowy. Nawet jeśli małżonek wyraża wolę przejęcia urlopu rodzicielskiego, może to uczynić jedynie z jego częścią (po 14 tygodniach). Prawa ojca do tej części urlopu rodzicielskiego są też ściśle uzależnione od tego, czy przysługują one matce - jako mąż obywatelki bez etatu (lub odpowiednio oskładkowanej umowy) nie masz prawa nawet do tej ustawowo dla ojców dostępnej części urlopu. Urlop rodzicielski winien IMHO dotyczyć w równym stopniu obojga rodziców jako na równi za potomstwo odpowiedzialnych.
>>I jeszcze o to, żeby sądy w razie rozwodu niekoniecznie przydzielały z automatu dzieci matce. >Jedyne z czym mogę się zgodzić.
Oczywiście, że nie jest właściwe przyznawanie dziecka z automatu matce, ale obawiam się, że to transakcja wiązana. IMHO to między innymi pochodna czasu poświęconego dziecku, czyli także urlopów rodzicielskich, zwolnień "na dziecko", etc. Równe prawa, ale i równe obowiązki.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 6 na 6 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Mężczyźni mogą wykonywać takie zawody, mogą zostać np. pedagogiem przedszkolnym. Nie ma żadnych przeszkód prawnych. Słyszałem o kilku takich przypadkach. Mogą, ale nie zostaną, bo utarło się, że mężczyźni się do tego nie nadają.I w tym jest problem - zmienić mentalność przeciętego faceta, bo durna jest  > Łolaboga, żeby pracodawcy bali się zatrudniać mężczyzn? Za taką walkę o moje prawa uprzejmie dziękuję i stanowczo odmawiam.Wprowadzenie jednakowo długich i równie obowiązkowych urlopów spowoduje, iż ten problem zwyczajnie zniknie z procedury przetargowej zwanej rozmową o pracę. Kandydaci będą zasadniczo równi pod tym względem, więc ryzyko, iż pracownik pójdzie na urlop będzie w zasadzie takie samo. Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Wprowadzenie jednakowo długich i równie obowiązkowych urlopów spowoduje, iż ten problem zwyczajnie zniknie z procedury przetargowej zwanej rozmową o pracę.
Tak samo jak znikną przedsiębiorcy. Do Chin albo innych Indii.
|
|
| | | |  | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Tak samo jak znikną przedsiębiorcy. Do Chin albo innych Indii.Chyba międzynarodowy kapitał masz na myśli. Bo nic mi nie wiadomo, by Pan Heniu, właściciel osiedlowego sklepiku, Pani Krysia nie zwija swojego zakładu krawieckiego itp. Większość MMSP nigdzie się nie ruszy - bo i tak żyje rynkiem wewnętrznym. A wielki, międzynarodowe korporacje? Ich nic nie zatrzyma w poszukiwaniu taniej, najlepiej darmowej, siły roboczej. Chyba, że kapitalizm, jak dowodzi Immanuel Wallerstein, wywali się gdzieś w okolicach 2030 roku  To tak w skrócie - zresztą moje poglądy ekonomiczne znasz, nie raz je Ci przedstawiałem, nie chce mi się ich powtarzać. Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > >Tak samo jak znikną przedsiębiorcy. Do Chin albo innych Indii.> Chyba międzynarodowy kapitał masz na myśli. Bo nic mi nie wiadomo, by Pan Heniu, właściciel osiedlowego sklepiku, Pani Krysia nie zwija swojego zakładu krawieckiego itp. Większość MMSP nigdzie się nie ruszy - bo i tak żyje rynkiem wewnętrznym.Rzeczywiście, międzynarodowy kapitał mam na myśli. A pan Heniu i pani Krysia też znikają, z zupełnie innych powodów :> > A wielki, międzynarodowe korporacje? Ich nic nie zatrzyma w poszukiwaniu taniej, najlepiej darmowej, siły roboczej. Chyba, że kapitalizm, jak dowodzi Immanuel Wallerstein, wywali się gdzieś w okolicach 2030 roku  Kapitalizm już się wywalił. Mocniej w Europie, słabiej w USA, w Chinach istnieje jakaś dziwna forma kapitalizmu która chociaż dziwna i tak jest normalniejsza niż ta europejska... Dziwny jest ten świat.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Kapitalizm już się wywalił. Mocniej w Europie, słabiej w USA, w Chinach istnieje jakaś dziwna forma kapitalizmu która chociaż dziwna i tak jest normalniejsza niż ta europejska... Dziwny jest ten świat.
Wywaliły się wyobrażenia na jego temat. Pozostał "kapitalizm realny", który tak ma się do ideału jak "realny socjalizm" do wyobrażeń Kropotkina, czyli nijak. Ale to temat na inną rozmowę.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >>Kapitalizm już się wywalił. Mocniej w Europie, słabiej w USA, w Chinach istnieje jakaś dziwna forma kapitalizmu która chociaż dziwna i tak jest normalniejsza niż ta europejska... Dziwny jest ten świat. >Wywaliły się wyobrażenia na jego temat. Pozostał "kapitalizm realny", który tak ma się do ideału jak "realny socjalizm" do wyobrażeń Kropotkina, czyli nijak. Ale to temat na inną rozmowę.
Wywalił się ten realny, wystarczy sobie porównać to co mamy dzisiaj z tym co mieliśmy jeszcze pod koniec XIX wieku i na początku XX. No, to oczywiście zależy od kraju. Nawet Polska może nam posłużyć za przykład: po 89 mieliśmy chwilę wolnego rynku, co prawda z typowo polską biurokracją i cwaniactwem, ale coś w stylu wolnego rynku było. A co dzisiaj? W ciągu kilku lat ta odrobina normalności się spieprzyła, czy raczej została spieprzona.
Wczoraj w moim telewizorze powiedzieli, że państwowe przedsiębiorstwo zwące się LOT dostanie od państwa zapomogę (nie pierwszą zresztą) w wysokości 500 mln zł. W zamian musi sprzedać kilka embrayerów i wynająć komuś jednego ze świeżo zakupionych dreamlinerów. Przecież to jakaś masakra! Jakiejś tam firmie, która jest cholernie niegospodarna, daje się pół miliarda złotych tak za nic i nie wiadomo po co. Istnieją setki innych przewoźników którzy wiążą koniec z końcem, nie potrzebują rządowych zapomóg i dają tańsze bilety. Więc po co mi ten przeklęty LOT za moje pieniądze? To ma być ten kapitalizm w formie jakiejkolwiek?
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | No właśnie - to jest kapitalizm realny. Ty żyjesz wizją wolnego rynku, wielu konkurujących ze sobą przedsiębiorców, braku realnych ograniczeń na wejściu itp. A to nie tak. Realny kapitalizm dąży do tworzenia oligopoli wspieranych przez państwo - dlatego Twój wolny rynek nie utrzymał się długo, gdyż jest niestabilny i podatny na kontrolę silniejszych podmiotów. Ale znów - to temat na inną rozmowę.
Pozdrawiam i kończmy off topic.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >To tak w skrócie - zresztą moje poglądy ekonomiczne znasz.
Myślałem do tej pory, że ekonomia rządzi się prawami, a nie poglądami. Co prawda słyszałem o socjalistach którzy do dzisiaj np. we Francji "walczą" o "sprawiedliwość społeczną" 75% podatkami bo akurat taki mają pogląd, ale odbija to się czkawką na społeczeństwie. Z tymi równymi prawami jak i "równymi" ekonomiami jest podobnie, tak myślę.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Żadna nauka społeczna nie opisuje praw - co najwyżej powiązania, współzależności bądź korelacje. Ekonomistom może się wydawać, iż opisują "prawa", ale to czyste złudzenie. Naukowość wolnorynkowej doktryny jest podobna do naukowości doktryny marksowskiej, choć z przeciwnym zwrotem.
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Żadna nauka społeczna nie opisuje praw. Ekonomistom może się wydawać, iż opisują "prawa", ale to czyste złudzenie. Naukowość wolnorynkowej doktryny jest podobna do naukowości doktryny marksowskiej, choć z przeciwnym zwrotem.
Aha czyli na przykład zjawisko inflacji nie podlega żadnym prawom ? Fakt, że przy rosnących podatkach firmy by ciąć koszty przykładowo przenoszą siedziby w rejony podatkowo mniej chłonne to też przypadkiem się dzieje ? Fakt, że dawna metropolia Detroit dzisiaj jest miastem wyglądającym jak po nalocie bombowym to też przypadek nie do opisania ? "Naukowość doktryny" to oksymoron twojego autorstwa. Do prawdy, trudno o jakąkolwiek "naukową doktrynę", nawet te "ekonomiczną". Ja nie wiem co to takiego doktryna wolnorynkowa. Nie spotkałem się jeszcze z tym określeniem.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Zanim będę się nad Tobą pastwił niemiłosiernie, mała redakcyjna uwaga - zajrzyj do paru książek, najlepiej wydanych przez renomowane wydawnictwo. Popatrz, w jaki sposób eksperci, redaktorzy, wstawiają znaki zapytania lub inne znaki interpunkcyjne w tekst. Dość szybko, jeśli jesteś bystry, wyposażony w analityczny umysł prawdziwego ekonomisty, zauważysz, iż znaków tych NIE poprzedza się spacją.
>Aha czyli na przykład zjawisko inflacji nie podlega żadnym prawom ?
A kto tak twierdzi?.
>Fakt, że przy rosnących podatkach firmy by ciąć koszty przykładowo przenoszą siedziby w rejony podatkowo mniej chłonne to też przypadkiem się dzieje ?
?!? A kto twierdzi, iż dzieje się tak przypadkiem?
>Fakt, że dawna metropolia Detroit dzisiaj jest miastem wyglądającym jak po nalocie bombowym to też przypadek nie do opisania ?
A dlaczego miałaby być nie do opisania? Rozróżniasz opis od tworzenia praw?!
>"Naukowość doktryny" to oksymoron twojego autorstwa. Do prawdy, trudno o jakąkolwiek "naukową doktrynę", nawet te "ekonomiczną". Ja nie wiem co to takiego doktryna wolnorynkowa. Nie spotkałem się jeszcze z tym określeniem.
Ok - skoro nie wykazujesz się elementarnymi umiejętnościami kojarzenia i "skakania" między pojęciami - wolnorynkowy paradygmat w rozumieniu Kuhnowskim. Znajdziesz w wikipedii, jeśliś jeszcze nie czytał "Struktury rewolucji naukowej" Kuhn'a.
Pozdrawiam serdecznie.
PS. Naprawdę - polecam przeczytać jeszcze raz mój post i wyciągnąć wnioski. Tym razem poprawne.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >"Zanim będę się nad Tobą pastwił niemiłosiernie"
O w mordę, kolejny internetowy mięśniak, który chce "pastwić" się nad dyskutantem bo życie tak go przeorało, że już tylko w taki sposób może budować swoje ego. W obliczu prostych pytań rozkłada ręce zasłaniając się gestem internetowego napinania bicepsów chwaląc tym swoją "muskulaturę". Jesteś zajebisty - poddaję się ...
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Przykro mi, że tak odebrałeś moją wypowiedź. Jeszcze bardziej mi przykro, że nie zrozumiałeś żadnego z moich postów. Choć z drugiej strony - dalej nie wyciągnąłeś właściwych wniosków z poprzednich moich wypowiedzi. Uproszczę Ci zadanie. Otóż bardzo precyzyjnie odpowiedziałem na Twoje zarzuty. Koincydencje i współzależności występują w świecie społecznym - dlatego ekonomia czy socjologia to dziedziny naukowe. Jednakże z tych wzajemnych relacji nie wynikają prawa o mocy praw naukowych, takie z jakimi mamy do czynienie w fizyce, na ten przykład. To, że Mises twierdził, iż można uprawiać aprioryczną ekonomię w oparciu o prawa (w "Ludzkim działaniu" i "Teorii a historii") - nie znaczy, iż jego twierdzenie jest niczym więcej jak pobożnym życzeniem, którego nie udało się, jak do tej pory, wykazać. Pozdrawiam. PS. Obrażalski, Obrażalski, nananana!! 
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | > Jednakże z tych wzajemnych relacji nie wynikają prawa o mocy praw naukowych, takie z jakimi mamy do czynienie w fizyce. To, że Mises twierdził, iż można uprawiać aprioryczną ekonomię w oparciu o prawa - nie znaczy, iż jego twierdzenie jest niczym więcej jak pobożnym życzeniem, którego nie udało się, jak do tej pory, wykazać.Ekonomia nie jest fizyką, ale nie jest również doktryną, która w 100% wynika z poglądów takich, a nie innych. Mises pisał o ludzkich wyborach i o tym, że nie można stworzyć z tego wielkiego planu socjalistycznego w oparciu o który stworzy się jakąś sprawiedliwość społeczną bo niepodobna stworzyć z wielości potrzeb jednego wzoru. W ekonomii istnieją pewne zjawiska, które podlegają zawsze tym samym prawom bo tak, a nie inaczej działa człowiek. Jak państwo podniesie podatki zbyt mocno to ludzie tak mocno to odczują, że zaczną ten majątek ukrywać. Po prostu w przyjaznym dla ekonomii środowisku panuje lepsza gleba pod wzrost przedsiębiorczości. To nie jest żadna doktryna, ale fakt. Istnieje liczba tego typu FAKTÓW bo miały potwierdzenie w historii i mają potwierdzenie w teraźniejszości. Problem z Tobą polega na tym, że pomyliłeś ideologię kapitalistyczną z kapitalizmem, kapitalizm z gospodarką rynkową, gospodarkę rynkową z funkcjonowaniem państwa, a problemy gospodarki kraju z chęcią utrzymania się polityków przy korycie. Każdy nurt społeczny ma swoją ideologię i również kapitalizm miał swoich orędowników i nadal ma. Misesowi udało się wykazać to, że ekonomia ma najskuteczniejsze zastosowanie w skali mikro za co socjaliści go znienawidzili bo jakże to odbierać politykom niebezpieczny oręż jakim jest obiecanie wyborcom gruszek na wierzbie. > PS. Obrażalski, Obrażalski, nananana!!  o_0
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Ekonomia nie jest fizyką, ale nie jest również doktryną, która w 100% wynika z poglądów takich, a nie innych. Mises pisał o ludzkich wyborach i o tym, że nie można stworzyć z tego wielkiego planu socjalistycznego w oparciu o który stworzy się jakąś sprawiedliwość społeczną bo niepodobna stworzyć z wielości potrzeb jednego wzoru. W ekonomii istnieją pewne zjawiska, które podlegają zawsze tym samym prawom bo tak, a nie inaczej działa człowiek. Jak państwo podniesie podatki zbyt mocno to ludzie tak mocno to odczują, że zaczną ten majątek ukrywać.
Mises pisał o własnych wyobrażeniach na temat ludzkiego działania a nie na temat ludzkich wyborów, to raz. Szkoła Austriacka nie słynie z prowadzenia empirycznie zorientowanych badań, tak jakościowych jak i ilościowych czy też historycznych.
Dwa - przedstawiasz całą dyskusję Oskara Lange z Misesem i Hayekiem uznając, co nie jest w cale oczywiste, iż Austriacy wygrali. Znasz może odpowiedzi Langego?
Trzy - krzywa Laffera, na którą się powołujesz, choć nie wprost - jest tworem historycznym. Czyli - nigdy nie wiemy w jakim jej punkcie się znajdujemy. Czy już na szczycie i dalsze podnoszenie podatków spowoduje odpływ kapitału, czy też może w trendzie wzrostowym i podniesienie podatków spowoduje wzrost dochodów państwa. Warto by było także nadmienić, iż krzywa ta wygląda różnie w różnych krajach - jest więc relatywna i zależna od kontekstu kulturowego. Coś mało precyzyjne te Twoje prawa ekonomii. Mi to wygląda na zwykłą współzależność.
>Po prostu w przyjaznym dla ekonomii środowisku panuje lepsza gleba pod wzrost przedsiębiorczości.
Czysta ideologia.
>To nie jest żadna doktryna, ale fakt. Istnieje liczba tego typu FAKTÓW bo miały potwierdzenie w historii i mają potwierdzenie w teraźniejszości.
Fakty (przynajmniej te z dzieciny nauk społecznych) nie istnieją poza systemem pojęć i kategorii w ramach których są wyrażane. A więc w ramach ideologii wyrażanej przez autora opisującego te fakty.
>Problem z Tobą polega na tym, że pomyliłeś ideologię kapitalistyczną z kapitalizmem, kapitalizm z gospodarką rynkową, gospodarkę rynkową z funkcjonowaniem państwa, a problemy gospodarki kraju z chęcią utrzymania się polityków przy korycie.
Problem z Tobą polega na tym, że nie wiesz co piszesz i próbujesz włożyć w moje usta tezy swoich wydumanych oponentów. To raz.
Dwa - nie istnieją jednoznaczne definicje pojęć, które przedstawiasz.
>Misesowi udało się wykazać to, że ekonomia ma najskuteczniejsze zastosowanie w skali mikro za co socjaliści go znienawidzili bo jakże to odbierać politykom niebezpieczny oręż jakim jest obiecanie wyborcom gruszek na wierzbie.
Napuszone i puste frazy. "Znienawidzili"? W świadomości Misesowi współczesnych - przegrał dyskusję z Oskarem Lange. Tak jak Hayek przegrał dyskusję z Keynesem. Do końcówki lat 70'tych powoływanie się na niego budziło co najwyżej uśmieszek zażenowania. A i dziś jest wstydliwym etapem w rozwoju ekonomii (równie wstydliwym co ostatni z wielkich przedstawicieli ekonomi klasycznej - Karol Marks).
Więcej dystansu a mniej ideologicznych okularów, o nadrobieniu zaległości w lekturach nie wspominając.
Pozdrawiam serdecznie i niniejszym kończę off topic, bo rozmawiać powinniśmy o feminizmie i jego odbierze przez "przeciętnego Kowalskiego".
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | > Znasz może odpowiedzi Langego?Czytałem o jego teorii wedle której socjalizm da się powiązać z kapitalizmem w ten oto sposób, że pozwoli się prywatnym przedsiębiorcom działać, ale pod warunkiem, że obciąży się ich wysokimi podatkami tak by w dłuższej perspektywie czasu państwo zyskiwało nad nimi przewagę (tak mniej więcej w swoich książkach opowiadał). Zdaniem Hayeka w ten absurdalny sposób socjaliści bronili w tej dyskusji swoich racji, ale robili to korzystając z mechanizmów rynkowych na siłę i absurdalnie umieszczając je w rzeczywistości socjalizmu bo inaczej nie potrafili wykazać sił przedsiębiorczych państwa socjalistycznego. > >Po prostu w przyjaznym dla ekonomii środowisku panuje lepsza gleba pod wzrost przedsiębiorczości.> Czysta ideologia.Podobnie sądzą socjal-liberalni "Demokraci" z USA od blisko 60 lat i nadal nie wiedzą co zrobić z bankrutującym Detroit, które pewnie wedle ich logiki nie wiadomo dlaczego jest bankrutem no bo przecież wysokie podatki odstraszające przedsiębiorców to "czysta ideologia" en.wikipedia.org/wiki/Detroit A dzisiaj mają tam zadłużenie sięgające 17 miliardów $ bo między innymi zobowiązania instytucji państwa opiekuńczego są de facto niemożliwe do zrealizowania. Oczywiście to czysta ideologia sprawiła, że ponad milion ludzi uciekło z dawnej Metropolii w ciągu 60 lat, a firmy postanowiły przenieść się w inne rejony. To wszystko czysta ideologia bo żadne prawa ekonomiczne tam nigdy nie obowiązywały bo wszakże ich nie ma ... > Więcej dystansu a mniej ideologicznych okularów, o nadrobieniu zaległości w lekturach nie wspominając.OK to kogo mam czytać - Marcuse'a, Langego, Marksa, Schumpetera i resztę ferajny ? Nie skorzystam bo już dawno zanudzili mnie na śmierć. Ty to masz jeszcze przed sobą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Jednym słowem - znów nic nie zrozumiałeś. Jeszcze raz - przeczytaj wszystkie moje posty, pomyśl i wyciągnij wnioski, bo trzeci raz tego samego pisać mi się nie chce.
Pozdrawiam serdecznie i kończę ten off topic.
PS. A czytaj co chcesz. Nawet libertariańskie bzdety, co mi do tego? Ja się przemęczyłem przez całe "Human Action" i "Man, Economy, and State" Rothabrda i więcej czasu na mierną filozofię społeczną nie mam. Wierzysz w to? Twoja sprawa. Ale nie udawaj, że to ma coś wspólnego z nauką.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 3 na 3 | Maciej Feczko (285 punktów) | >>tja, współczesne feministki to problem, właściwie nie wiadomo o co walczą.
Pisałem to troszkę pół żartem - pół serio. Patrząc wstecz - do lat gdzie samica rodzaju ludzkiego była mniej więcej tyle warta ile samica rodzaju końskiego albo i mniej, było o co walczyć. Teraz natomiast mam wrażenie że spora część postulatów feminizmu jest walką o przywileje a nie o prawa. Z drugiej strony największym problemem jest mentalność sporej jeszcze grupy samców, i żadne prawa nie zmienią ich postrzegania kobiet np. na rynku pracy. Zresztą uważam że zgodnie z ideą równouprawnienia z przepisów prawa powinny być usunięte wszelkie rozróżnienia płci. Tzn. prawo nie powinno w żaden sposób rozróżniać człowieka ze względu na płeć.
|
|
| |  | 12 na 12 | DeeDee (822 punktów) | > >> Teraz natomiast mam wrażenie że spora część postulatów feminizmu jest walką o przywileje a nie o prawa.>   Czy domaganie się równych zarobków na tych samych stanowiskach jest walką o PRZYWILEJE? Czy przekonywanie, że wiele kobiet ma ambicje zawodowe równe mężczyznom jest walką o PRZYWILEJ? Czy próba uzmysłowienia, że to, że jak kobieta ma krótką spódniczkę i wraca pieszo do domu po 22.00 to nie jest zachęcenie do gwałtu jest walką o PRZYWILEJ?? ... mogłabym wymieniać dalej, ale może prościej odesłać do postulatów feministek.. niech faceci odrobią trochę lekcję! Chyba czegoś tu nie przemyślałeś do końca. To, że my kobiety umiemy pisać, możemy studiować i głosować to MAŁA część PRAW jakie udało nam się UZYSKAĆ od czasów sufrażystek, i niestety, przed nami jeszcze WIELE praw do WYDARCIA (inaczej tego się nie da określić, czytając co poniektórych mężczyzn wypowiedzi  )
|
|
| | |  | 1 na 1 | Maciej Feczko (285 punktów) |
>Czy domaganie się równych zarobków na tych samych stanowiskach jest walką o PRZYWILEJE?
przepraszam ale żadne prawo nie definiuje tego że kobiety mają zarabiać 19% czy 35% mniej niż mężczyźni >Czy przekonywanie, że wiele kobiet ma ambicje zawodowe równe mężczyznom jest walką o PRZYWILEJ?
przepraszam znów ale prawo nie określa że kobiety nie mogą pełnić kierowniczych stanowisk.
>Czy próba uzmysłowienia, że to, że jak kobieta ma krótką spódniczkę i wraca pieszo do domu po 22.00 to nie jest zachęcenie do gwałtu jest walką o PRZYWILEJ??
i znów - gwałt jest przestępstwem.
i tak jak napisałem wcześniej, co przemyślałem, problemem nie jest prawo, tylko mentalność. Mentalność policjantów, prokuratorów i sędziów w przypadku gwałtu. Nie walczymy o prawa a o ich zastosowanie jeśli już.
p.s. ja jak najbardziej popieram kobiety w walce o ich prawa, i nawet skkłonny jestem przyznać im większe przywileje niż mężczyznom, ale wszystko w granicach rozsądku.
|
|
|  | 1 na 1 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Między innymi o prawa mężczyzn. Żeby mogli wykonywać zawody, powszechnie uważane za "damskie". >No i co - nie przydają się feministki?
Nie. A może w tej całej dyskryminacji nie rozchodzi się o płeć, a to o że państwo w ogóle za bardzo się wmieszało w życie prywatne ludzi i stąd ta potrzeba prostowania tego co powinno być proste? Pani sugeruje, że gdyby nie feministki to ja nie mógłbym na przykład pracować w przedszkolu ? Dziwne to to. Ja pracowałem bo mi się chciało i potrafiłem to robić i żadna feministka mi w tym nie pomogła ani nawet takowej o to nie prosiłem.
|
|
14 na 14 | Meretseger (61860 punktów) |
>Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi. Ale to chyba problem Kowalskiego, nie feministek? Nie ich wina, że Kowalski jest... hm... powiedzmy, że niedouczony.
|
|
 | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > >Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi.> Ale to chyba problem Kowalskiego, nie feministek? Nie ich wina, że Kowalski jest... hm... powiedzmy, że niedouczony.Tylko niech się potem nie dziwią jak ich postulaty do Kowalskiego nie trafiają i Kowalski za żadne skarby nie odda głosu na feministkę. Prędzej odda głos przeciw. Czy się chce, czy się nie chce, czasem ten Kowalski jest nam potrzebny
|
|
|  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tylko niech się potem nie dziwią jak ich postulaty do Kowalskiego nie trafiają i Kowalski za żadne skarby nie odda głosu na feministkę. Prędzej odda głos przeciw. Na szczęście liczba takich Kowalskich topnieje, właśnie dzięki edukacji. Niemniej pozostaje zawsze pewna ich pula (obojga płci), do której nie trafi żadna edukacja i żadne tłumaczenia. Ani uczone, opasłe tomy argumentów, ani nagie biusty femenek. Oni (i one) nigdy nie zagłosują na feministkę bez względu na to, czy feministka jest półnagą ukraińską studentką z transparentem, czy poważną panią profesor od prawa karnego ze stosem naukowych artykułów. Ten typ Kowalskich tak ma. I to jest właśnie ich problem. Na szczęście dla feminizmu marginalny.
|
|
| |  | 3 na 3 | DeeDee (822 punktów) | topnieje, bo widzę, że obecne pokolenie jest w dużej mierze chowane przez silne kobiety, które odniosły sukces w pracy, a w rodzinie realizują się także poprzez swoje pasje, które dzielą (lub nie) z mężem i dziećmi, mają przyjaciół i nie odcinają się od życia w społeczeństwie.
|
|
4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która
Jako szary "Kowalski" bardzo lubię oblicze współczesnego feminizmu.
|
|
12 na 12 | DeeDee (822 punktów) | >Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi.
Mi się wydaje, że taki wizerunek feministek w oczach przeciętnych Kowalskich to też w dużej mierze efekt rozbieżności między wizją kobiety jaką wdrukowano im w rodzinie (przeważnie z matką, która poświęciła się rodzinie, która nigdy nie miała lub porzuciła pasje w momencie założenia rodziny, która rzadko wyrażała swoje zdanie, nie wspominając o zaznaczaniu, że ma swoje życie, zainteresowania, ambicje, których nie pozwoli się pozbawić, etc., etc.) a wizją kobiety feministki, która jest zupełnym przeciwieństwem.
Ponieważ dla mężczyzny pierwszym wzorem kobiety jest matka, trudno się dziwić, że mężczyźni w Polsce reagują alergicznie na tego typu kobiety.
Ze swojej strony dodam, że dla przeciętnego kowalskiego feministki to brzydule, które "chłopa dawno nie miały" z powodu czego im się "w d****ch poprzewracało"...
|
|
Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | >Z czym zwykłemu Kowalskiemu, który niekoniecznie uważał na lekcjach historii (albo nie miał takich >z prawdziwego zdarzenia) kojarzy się feminizm? >Moim zdaniem, współczesna feministka w oczach zwykłego Kowalskiego to półnaga pani z femenu która >chce zrobić wokół siebie dużo zamieszania i właściwie nie wiadomo o co jej chodzi.
Witam nieprzeciętnego "Kowalskiego", bardzo miło mi Pana poznać. A czy Pan czytał w książkach traktujących o historii, że ruchy społeczne nigdy nie tkwią w miejscu i tym czym był feminizm czy socjalizm u progu XIX wieku nie jest już tym samym socjalizmem i feminizmem na początku XXI wieku ? To nie jest takie trudne do zrozumienia. Właśnie dlatego dzisiaj takie pojęcia jak "liberalizm, socjalizm, tolerancja" niewiele znaczą bowiem definicje ich mieszają się na przestrzeni różnych okresów historii, a ludzie się w tym gubią, co jest normalne. Feminizm dzisiaj kojarzy się również z absurdalnymi parytetami, a nie tylko golizną wariatek biegających po ulicach Ukrainy czy Rosji, a już tym bardziej nie kojarzy się z bitwą przeciw "tyranii patriarchatu".
A o co chodzi współczesnej feministce bo jakem przeciętniak to może się pomyliłem w ocenie zjawiska ?
|
|
1 na 1 | matekkk (134 punktów) | Współczesny feminizm kojarzy mi się z walką o swój kawałek tortu i używaniem jako oręża cały czas tej samej karty- walki z nierównym traktowaniem.Feministki szukają dyskryminacji nawet tam, gdzie jej nie ma, wszak jest ona warunkiem koniecznym ich istnienia.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|