Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Niepodważalne świadectwo" cierpiącego Mesjasza żydów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
11-03-2010 19:53nobodylikeyou (972 punktów)"Niepodważalne świadectwo" cierpiącego Mesjasza żydów
W środowiskach judaistycznych mówi się że Jeszua z Nazaretu nie może byc uznany za Mesjasza ponieważ nie wypełnił proroctw Izajasza i Ezechiela:

Izajasz twierdził, iż Mesjasz będzie potomkiem linii męskiej króla Dawida (człowiekiem, a nie bogiem lub "synem Boga"). Mesjasz miał odbudować Świątynię, spowodować powrót wszystkich Żydów do ojczyzny, rządzić jako król i rozpocząć "epokę pokoju i sprawiedliwości", w której inne narody uznają zło, jakie wyrządziły "narodowi wybranemu".

Wg Ezechiela Mesjasz ma odrodzić naród żydowski.

Życie Jezusa nie było zgodne z tymi proroctwami: Jezus żył w czasach gdy istniała Świątynia w Jerozolimie, Żydzi nie byli jeszcze wygnani z ojczyzny, nie był nigdy królem, nie nastąpiła epoka pokoju, nie odrodził także Żydów, ale pogorszył ich sytuację. Jeszcze w czasach pierwszych chrześcijan rabini odrzucili wiarygodność Jezusa m.in. z wyżej wymienionych powodów.

Prawdziwy prorok zgodnie z zasadami judaizmu prawdziwy prorok Boga musi nauczać zgodnie ze słowami Boga, zawartymi w Torze; nie może głosić innej natury Boga, nie może twierdzić, iż Bóg zmienił swoje dotychczasowe "odwieczne" postanowienia.
Tanach (Biblia) opisuje 2 rodzaje fałszywych proroków: jeden głosi bałwochwalstwo, drugi naucza w imieniu Boga Izraela, ale twierdzi że dotychczasowe słowa boże i przykazania nie mają już zastosowania (lub wypowiada się fałszywie w imieniu Boga).
Nawet osoba dokonująca nadnaturalnych czynów i znaków nie jest uznana za proroka, jeśli zaprzecza biblijnym prawom.

WSZYSTKO GRA, WIEMY ŻE EWANGELIŚCI, A ZWŁASZCZA MATEUSZ "TROCHĘ" PODKOLORYZOWALI ODNOŚNIKI DO STARYCH PROROCTW. Tylko ...

Kim w takim razie jest cierpiący sługa Pana w Izajasza 50,6-7; 53,5 oraz Daniela 9,24 -27 ?!

Werset 26 (u Daniela) wyraźnie mówi że Pomazaniec (Mesjasz)będzie zabity, a jakby bezpośrednio potem zniszczona będzie Jerozolima i Świątynia. Sugerowałoby to czas życia zapowiedzianego Mesjasza na okres przed zburzeniem Świątyni. Z logiki opisu i historii wynika że chodzi o tę Świątynię która została zburzona w 70 roku n.e. Cały ten tekst (Dan.9,24-27) jest dość mglisty, jakby specjalnie podany w zagadkowej formie. Ale ta jedna rzecz, że Mesjasz miał być zabity i że miało to być przed zburzeniem Świątyni, jest opisane dość jasno i bez symbolicznych zagadek.

PODSUMOWUJĄC: O co chodzi jakby ? Żydzi wg proroctw oczekiwali wiecznego, ziemskiego króla a tymczasem u Izajasza i Daniela - mamy typową "chrześcijańską wersję" zapowiedzi.

Ktoś umie to logicznie wytłumaczyć - w sensie; obalić ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)Odp: "NIEPODWAŻALNE ŚWIADECTWO" CIERPIĄCEGO MESJASZA ŻYDÓW.
> W środowiskach judaistycznych mówi się że Jeszua z Nazaretu nie może byc uznany za mesjasza ponieważ nie wypełnił proroctw Izajasza i Ezechiela:
No coś ty....naprawdę? Wrzuć jakiś link, by uwiarygodnić swoją opowieść o środowiskach judaistycznych.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Wszystko zależy co chcesz obalić. Słowa są w tej kwestii bardzo wygodne, zawsze da się jednym cytatem cos potwierdzić innym obalić. Sarkastycznie powiem że coś juz na ten temat było na tym portalu.

Ale może zobacz tutaj.

>"Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima [lub: 'o przywróceniu i zbudowaniu Jeruzalemu'], do Władcy-Pomazańca - siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku. A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie zgładzony i nie będzie dla niego... Miasto zaś i świątynia zginie wraz z wodzem, który nadejdzie. Koniec jego nastąpi wśród powodzi, i do końca wojny potrwają zamierzone spustoszenia." (księga Daniela 9:25-26)

Słowo siedem i tydzien są synonimami więc mozesz liczyć je jako 69 tygodni albo 69 lat.

>W księdze Ezdrasza kilka razy wspomniany jest fakt, że pozwolenie i nakaz odbudowy świątyni w Jerozolimie wydał już król Cyrus, ale dopiero za króla Artakserksesa [hebr. Artahszaszta] Żydzi otrzymali królewskie pozwolenie na odbudowę samej Jerozolimy. Wówczas, wraz z Nehemiaszem, powróciła z wygnania trzecia grupa Żydów. Historycy już dawno ustalili, że chodzi tu o perskiego króla Artakserksesa I, który panował w latach 464-424/3 p.n.e.

69 razy 360 bo tyle liczył rok według tamtej rachuby daje
69 x 7 x 360 = 173880 dni

>Nehemiasz nie podał konkretnego dnia Nisan, w którym otrzymał pozwolenie na odbudowę Jerozolimy, to jednak możemy z dokładnością do 29 dni obliczyć czas wypełnienia się proroctwa z księgi Daniela. Jeżeli pozwolenie wydano 1 dnia Nisan 445 roku p.n.e. (czyli 13 marca 445 p.n.e. w kalendarzu juliańskim) to po dodaniu 173880 dni otrzymujemy datę 3 kwietnia 32 roku n.e. Jeżeli zaś pozwolenie wydano 29 dnia Nisan 445 roku p.n.e. (czyli 11 kwietnia 445 p.n.e. w kalendarzu juliańskim) to po dodaniu 173880 dni otrzymujemy datę 2 maja 32 roku n.e.

>pojawienie się i śmierć Mesjasza-Króla (koniec okresu 69 tygodni). Zgodnie z proroctwem do Mesjasza-Króla miało upłynąć 7 tygodni (w czasie których odbudowywano Jerozolimę) a potem jeszcze 62 tygodnie. W słowach 'do Mesjasza-Króla' zawarty jest sens 'do momentu obwołania Mesjasza Królem' lub 'do momentu kiedy Mesjasz obejmie rządy'. Lecz proroctwo stwierdzało, iż tuż po tym jak Mesjasz-Król się pojawi i zostanie rozpoznany zabiją go (A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie zgładzony). W oparciu o dokonane powyżej obliczenia wszystko to musiało się rozegrać gdzieś między 3 kwietnia a 2 maja 32 roku n.e.

I jak myślisz kto spełnił te biblijne kryteria?

całośc artykułu który przekleiłem jest tutaj

potop-exodus.w.interia.pl/inne/69tygodni.html

i tam jest tez wszystko bardzo dokładnie wyliczone, czego ja nie ctrlowałem+v. Dla sceptyków pełno cyferek
11-03-2010 23:30 
 Ocena 3 na 3
checkmate (1197 punktów)
>Słowo siedem i tydzien są synonimami więc mozesz liczyć je jako 69 tygodni albo 69 lat.

Dlaczego mogę tak liczyć? (Żeby się zgadzało?)

>W słowach 'do Mesjasza-Króla' zawarty jest sens 'do momentu obwołania Mesjasza >Królem' lub 'do momentu kiedy Mesjasz obejmie rządy'.

Jaki autorytet może to potwierdzić?

>Lecz proroctwo stwierdzało, iż >tuż po tym jak Mesjasz-Król się pojawi i zostanie >rozpoznany zabiją go (A po >sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie >zgładzony).

A dlaczego akcentowano jego śmierć, a nie narodzenie? (Żeby się zgadzało?)

>I jak myślisz kto spełnił te biblijne kryteria?

Podobno był taki facio o imieniu Brian.
TE biblijne kryteria spełniło też dwóch łotrów i cała masa zabitych w czasie (podanych przez Ciebie) 29 dni.
Latoś mesjaszami obrodziło...


Elemele dutki...
11-03-2010 23:56 
 Ocena-3 na 5
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>Słowo siedem i tydzien są synonimami więc mozesz liczyć je jako 69 tygodni albo 69 lat.
> Dlaczego mogę tak liczyć? (Żeby się zgadzało?)
>>W słowach 'do Mesjasza-Króla' zawarty jest sens 'do momentu obwołania Mesjasza >Królem' lub 'do momentu kiedy Mesjasz obejmie rządy'.
>Jaki autorytet może to potwierdzić?
>>Lecz proroctwo stwierdzało, iż >tuż po tym jak Mesjasz-Król się pojawi i zostanie >rozpoznany zabiją go (A po >sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie >zgładzony).
>A dlaczego akcentowano jego śmierć, a nie narodzenie? (Żeby się zgadzało?)
>>I jak myślisz kto spełnił te biblijne kryteria?
>Podobno był taki facio o imieniu Brian.
> TE biblijne kryteria spełniło też dwóch łotrów i cała masa zabitych w czasie (podanych przez Ciebie) 29 dni.
>Latoś mesjaszami obrodziło...
>
Elemele dutki...

>

Najpierw zajrzyj do linku, bo odpowiadanie na takie pytania wywołuje we mnie głęboką niechęć do "rozumu"
12-03-2010 00:27 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>Najpierw zajrzyj do linku, bo odpowiadanie na takie pytania wywołuje we mnie głęboką niechęć do "rozumu"

I tu Cię zaskoczę - przeczytałem dokładnie, zanim coś napisałem.
Gdybyś był łaskawy zacytować (z tego linku) odpowiedzi na moje pytania, to byłbym wdzięczny. Jeśli nie, to takie odpowiedzi (jak Twoja) wywołują we mnie głęboką niechęć do "bezrozumia".


Elemele dutki...
12-03-2010 12:08 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Słowo siedem i tydzien są synonimami więc mozesz liczyć je jako 69 tygodni albo 69 lat.
> Dlaczego mogę tak liczyć? (Żeby się zgadzało?)

Ależ to jest naczelna zasada analizowania proroctw. Trzeba tak interpretować mętne dane, żeby nam wyszło to, co chcemy żeby wyszło.

A kto nie wierzy, ten guuupi i się nie zna.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
12-03-2010 11:31 
 Ocena 7 na 7
Michał (2046 punktów)
>całośc artykułu który przekleiłem jest tutaj
>potop-exodus.w.interia.pl/inne/69tygodni.html

Witam!

   Obliczenia we wspomnianym artykule opierają się na założeniach, które dobrze opisuje poniższy cytat:

Cytat:
Słowo przetłumaczone na polski jako 'tydzień' w języku hebrajskim brzmi dosłownie 'siedem, siódemka' [szabua], którego używano także do opisywania tygodnia, czyli 7 dni. Chcąc odebrać przesłanie proroctwa najprościej jest potraktować tu słowo 'siedem' jako okres 7 lat i skorzystać z 360-dniowego kalendarza, który jest miarą lat używaną w przypadku wielu proroctw biblijnych (zob. Apokalipsa 12:14, 11:2 i 11:3, 12:6, gdzie 'czas czasy i pół czasu' (3,5 roku) = 42 miesiące = 1260 dni).


   Pytania jakie się w związku z tym pojawiają:

(1) Dlaczego "siedem" oznaczać ma siedem lat, a nie siedem miesięcy, siedem stuleci, czy siedem dni (a przecież tydzień i siedem to synonimy, jak twierdzi autor: 'siedem, siódemka' [szabua], którego używano także do opisywania tygodnia, czyli 7 dni)?

(2) Dlaczego skorzystać z 360-dniowego kalendarza, a nie np. naturalnego obiegu Ziemi wokół Słońca? Autor pisze wprawdzie wiele proroctw, ale bierze pod uwagę tylko proroctwa z Apokalipsy (czyli nowotestamentowe i nieznane w czasach pisania księgi Daniela).

   Przyjęcie powyższych założeń przez autora wydaje się czysto arbitralne (najprościej jest, czyli tydzień to siedem lat, a rok to 360 dni; imponująca prostota). Trudno oprzeć się wrażeniu, że odpowiednie założenia zostały dobrane jedynie po to, aby dostosować je do nowotestamentowej historii o śmierci Jezusa. Równie dobrze można byłoby dobrać założenia tak, żeby Mesjaszem był Hitler.

   Podtytuł artykułu precyzyjne proroctwo z VI w. p.n.e. odnośnie czasu pojawienia się Mesjasza wprowadza czytelnika w błąd, ponieważ sugeruje podanie precyzyjnej daty przez owe proroctwo. Tymczasem znajdujemy tylko mętny tekst, który można interpretować dowolnie, a odpowiednie wnioski można wyciągnąć tylko po odpowiednio dobranych założeniach.

Pozdrawiam!
13-03-2010 11:09 
 0 na 2
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>całośc artykułu który przekleiłem jest tutaj
>>potop-exodus.w.interia.pl/inne/69tygodni.html
>Witam!
>   Obliczenia we wspomnianym artykule opierają się na założeniach, które dobrze opisuje poniższy cytat:
> Cytat:
Słowo przetłumaczone na polski jako 'tydzień' w języku hebrajskim brzmi dosłownie 'siedem, siódemka' [szabua], którego używano także do opisywania tygodnia, czyli 7 dni. Chcąc odebrać przesłanie proroctwa najprościej jest potraktować tu słowo 'siedem' jako okres 7 lat i skorzystać z 360-dniowego kalendarza, który jest miarą lat używaną w przypadku wielu proroctw biblijnych (zob. Apokalipsa 12:14, 11:2 i 11:3, 12:6, gdzie 'czas czasy i pół czasu' (3,5 roku) = 42 miesiące = 1260 dni).

>   Pytania jakie się w związku z tym pojawiają:
>(1) Dlaczego "siedem" oznaczać ma siedem lat, a nie siedem miesięcy, siedem stuleci, czy siedem dni (a przecież tydzień i siedem to synonimy, jak twierdzi autor: 'siedem, siódemka' [szabua], którego używano także do opisywania tygodnia, czyli 7 dni)?
>(2) Dlaczego skorzystać z 360-dniowego kalendarza, a nie np. naturalnego obiegu Ziemi wokół Słońca? Autor pisze wprawdzie wiele proroctw, ale bierze pod uwagę tylko proroctwa z Apokalipsy (czyli nowotestamentowe i nieznane w czasach pisania księgi Daniela).
>   Przyjęcie powyższych założeń przez autora wydaje się czysto arbitralne (najprościej jest, czyli tydzień to siedem lat, a rok to 360 dni; imponująca prostota). Trudno oprzeć się wrażeniu, że odpowiednie założenia zostały dobrane jedynie po to, aby dostosować je do nowotestamentowej historii o śmierci Jezusa. Równie dobrze można byłoby dobrać założenia tak, żeby Mesjaszem był Hitler.
>   Podtytuł artykułu precyzyjne proroctwo z VI w. p.n.e. odnośnie czasu pojawienia się Mesjasza wprowadza czytelnika w błąd, ponieważ sugeruje podanie precyzyjnej daty przez owe proroctwo. Tymczasem znajdujemy tylko mętny tekst, który można interpretować dowolnie, a odpowiednie wnioski można wyciągnąć tylko po odpowiednio dobranych założeniach.
>Pozdrawiam!



Dwa proste pytania wiec i odpowiedzi bedą bardzo proste.

1. Wypowiedz anioła jest nieprecyzyjna co zrozumiałe. Nie powie że tego i tego dnia pojawi sie Mesjasz. Mówi że pojawi się po 62 i 7 "siódemkach". Ale nie mówi co siódemki oznaczają. Pozostawia interpretacje otwartą. Więc chcąc zrozumiec należy sprawdzać. W przypadku siódemek lat się sprawdza co do dnia.

2.Dlaczego liczba 360? Poniewaz takim dziwnym kalendarzem operowała Biblia. skoro wiec to proroctwo biblijne to dlaczego mamy uzywać klaendarza juliańskiego czy jakiegoś innego (kalendarza majów )

Więc po uwzglednieniu tych dóch spraw proroctwo jest bardzo precyzyjne. Zadziwiająco precyzyjne wrecz jak na słowa wypowiedziane piec wieków wcześniej co dowiodły choćby zwoje z Quamran.
13-03-2010 16:21 
 Ocena 4 na 4
Michał (2046 punktów)
>Wypowiedz anioła jest nieprecyzyjna co zrozumiałe. Nie powie że tego i tego dnia pojawi sie Mesjasz.

   A dlaczego ma być zrozumiałe, że anioł przekazując informację o terminie przybycia Mesjasza nie mówi precyzyjnie? Przecież taka jest jego intencja, prawda? Chce oznajmić ludziom, kiedy pojawi się (lub też umrze) Mesjasz, żeby potrafili rozpoznać.

>Mówi że pojawi się po 62 i 7 "siódemkach". Ale nie mówi co siódemki oznaczają.

   Tak się akurat składa, że "siódemka" oznacza precyzyjny okres czasu jednego tygodnia, znany ludowi, do którego skierowane jest proroctwo.

>Więc chcąc zrozumiec należy sprawdzać. W przypadku siódemek lat się sprawdza co do dnia.

   Sprawdza się to, co chcesz żeby się sprawdzało. To zwykłe myślenie życzeniowe. Weź jakikolwiek okres czasu jako interpretację "siódemki", a na pewno znajdziesz ludzi, którzy spełnią wymogi proroctwa.

>Dlaczego liczba 360? Poniewaz takim dziwnym kalendarzem operowała Biblia.

   Taki "dziwny kalendarz" wyekstrahował autor podlinkowanego tekstu (zresztą w bardzo mętny sposób) z Apokalipsy, czyli z księgi powszechnie znanej grubo po Jezusie. Nigdzie indziej nie ma takiego dziwnego kalendarza. Zresztą, jakby był to "kalendarz Biblii", autor tekstu nie musiałby wysilać się na tak wyrafinowane wyszukiwania. Stwierdzenie, że 360 dni to rok w kalendarzu Biblii, jest zwykłym oszustwem.

>dlaczego mamy uzywać klaendarza juliańskiego czy jakiegoś innego

   Kalendarza nie musimy używać żadnego (a tym bardziej wymyślać jakiś dziwny z 360 dniami) by znać uniwersalny okres jednego roku - czas obiegu Ziemi wokół Słońca. A tak w ogóle to nawet tego nie musimy znać, bo w proroctwie jest "tydzień", a o żadnych latach nie ma mowy.

   Cała ta zabawa jest prosta. Masz datę (biblijną) śmierci Mesjasza i nieprecyzyjne proroctwo (również biblijne) na temat terminu jego śmierci. Dopasowujesz interpretację słów tak, żeby wyszło co chcesz i cieszysz się "udowodnieniem" prawdziwości Mesjasza. Nie pasuje tydzień to zinterpretujesz tydzień jako siedem lat. Ilość dni w roku nie pasuje? To rok w takim razie będzie mieć tyle, ile chcesz żeby miał. Tak samo możesz obalić jego prawdziwość, wszystko według własnych potrzeb.

   Ciekawym jest fakt, że postawiłeś dwie sprzeczne tezy:

  • wypowiedz anioła jest nieprecyzyjna

  • proroctwo jest bardzo precyzyjne

Na podstawie odpowiedzi, że proroctwo jest nieprecyzyjne (tak, że trzeba sprawdzać różne interpretacje) doszedłeś do wniosku, że jest precyzyjne (a nawet zadziwiająco precyzyjne ).

   Jest jeszcze jeden aspekt, który doprowadza sytuację do granicy śmieszności. Nie próbujesz przecież (podobnie jak autor) udowodnić zgodności jakiegoś fragmentu Biblii z rzeczywistością, lecz jedynie dowieść zgodność jednego fragmentu Biblii z drugim. Nawet jakbyś udowodnił ich zgodność, to nie wnosi to nic na temat tego, czy zawarte w tej księdze wydarzenia mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, czy jest to po prostu fikcja literacka. Taka jest smutna prawda (smutna dla Ciebie) .

Pozdrawiam!
15-03-2010 19:14 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Więc po uwzglednieniu tych dóch spraw proroctwo jest bardzo precyzyjne. Zadziwiająco precyzyjne wrecz jak na słowa wypowiedziane piec wieków wcześniej co dowiodły choćby zwoje z Quamran.

Póki co to wszystko co piszesz, choć opatrujesz nieustannie określeniem "precyzyjne" jest wszystkim ale nie precyzją.

Nawet zacytowany fragment dowodzi Twego opacznego pojmowania terminu "precyzyjne" z odmianami.

Najstarsze z dokumentów zawarte w zbiorze znanym jako zwoje z Qumran sa datowane na III w. p.n.e. (lata z dwójeczka na początku, czyli od 200 do 299. O jakich zatem pięciu wiekach piszesz arytmetyku od siedmiu boleści, których mają dowodzić (pewnie niepodważalnie) owe zwoje? Datowanie proponowane dla powstawania poszczególnych ksiąg ST jest tworzone przy pomocy innej metodologii.

I jeszcze jedno. O Twej przerażającej niechlujności, będącej jednoznaczną wskazówką Twego wstrętu do dociekliwości świadczą popełniane przez Ciebie błędy.
Zadałbyś sobie choćby odrobinę trudu, aby zgodnie z przyjętą pisownią wygenerowywać swoje posty. Zwoje z Qumran, a nie jak widnieje u Ciebie z "Quamran".

Za to talentu do bezkrytycznego, na wiarę przyjmowania wieści, tylko dlatego, że są Tobie ku upodobaniu, to Ci nie brakuje.

Zdajesz Ty sobie w ogóle sprawę, że jest tyczących się historii starożytnej niewiele dat tzw. bezwzględnych? Zatem te wyliczanki jakie podajesz nie są funta kłaków warte.

I może wytłumacz nam jeszcze dlaczego anioły przejawiają taką nieznośną niechęć do bardziej jednoznacznego, eliminującego spory umiejscawiania wydarzeń?
Mogły się przecież uciec w swych zapowiedziach do podania konkretów, typu choćby przekazania imion władców, jacy zapanują w rzekomo podnoszonym przez proroctwa czasie.
Za trudne dla boskich posłańców?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 20:13 
 Ocena 1 na 1
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
literówkuje bo pisze szybko, nie mam czasu żeby sprawdzać siedem rzeczy na raz i jeszcze bdać o ortografie

zwoje z Quamran potwierdzają ze fr Ks Daniela nie zostały sfałszowane po śmierci Chrystusa,

wiec Ignorancjo- czytaj dokładniej

anioł nie powie- 3 kwietnia 33 roku do Jerozolimy wjedzie Mesjasz- bo cała ludnośc tego miasta w tym dniu usiadła by na murach i zobaczyła około tysiąca osób wjeżdzających na osiołkach każda z nich świecie by wierzyła że anioł powiedział o nich

i o co się tak złościć?
15-03-2010 21:37 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>literówkuje bo pisze szybko, nie mam czasu żeby sprawdzać siedem rzeczy na raz i jeszcze bdać o ortografie

albowiem niechlujny i mroczny umysł Twój
>zwoje z Quamran potwierdzają ze fr Ks Daniela nie zostały sfałszowane po śmierci Chrystusa,
>wiec Ignorancjo- czytaj dokładniej

Ktoś coś takiego twierdzi? Nie.

Chciałam przytoczyć fragmenty z Daniela, którymi sie tak podniecasz:

"(21) gdy więc jeszcze wymawiałem słowa modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. (22) Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. (23) Gdy zacząłeś swe błagalne modlitwy, wypowiedziano słowo, ja zaś przybyłem, by ci je oznajmić. Ty jesteś bowiem mężem umiłowanym. Przeniknij więc słowo i zrozum widzenie: (24) Ustalono siedemdziesiąt tygodni nad twoim narodem i twoim świętym miastem, by położyć kres nieprawości, grzech obłożyć pieczęcią i odpokutować występek, a wprowadzić wieczną sprawiedliwość, przypieczętować widzenie i proroka i namaścić to, co najświętsze. (25) Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku. (26) A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie zgładzony i nie będzie dla niego... Miasto zaś i świątynia zginie wraz z wodzem, który nadejdzie. Koniec jego nastąpi wśród powodzi, i do końca wojny potrwają zamierzone spustoszenia. (27) Utrwali on przymierzedla wielu przez jeden tydzień. A około połowy tygodnia ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów. Na skrzydle zaś świątyni będzie ohyda ziejąca pustką i przetrwa aż do końca, do czasu ustalonego na spustoszenie."

No i ktos na podstawie takich bzdur tworzy sobie historię. Brawo.
Dokładając do tego wydumane znaczenia, z tygodni tworząc lata, by jakos wylądować u zarania naszej ery na Golgocie (ale o tym za chwilę).
A propos, dlaczego nie przetrwały w dokumentach pozabiblijnych relacje o takich mrożących krew w żyłach wydarzeniach, muszących wywołać lawinę wręcz komentarzy, że o hurtowym kojtnięciu co bardziej sercowych Babilończyków nie wspomnę, jak np. przechadzki trzech mężów w płomieniach (Szadrak, Meszak i Abed-Nego)?

>anioł nie powie- 3 kwietnia 33 roku do Jerozolimy wjedzie Mesjasz- bo cała ludnośc tego miasta w tym dniu usiadła by na murach i zobaczyła około tysiąca osób wjeżdzających na osiołkach każda z nich świecie by wierzyła że anioł powiedział o nich

Czy aby nie trwa rozmowa o zejściu Jezuska z tego padołu łez?
Pragniesz więc zasugerować, że gdyby anioł podał dokładniejsze namiary to nastąpiłby szturm na Golgotę ochotników z krzyżami własnego rękodzieła, drących się w niebogłosy: "mnie, mnie drodzy Rzymianie krzyżujcie" ... Niezły dowcip.

>i o co się tak złościć?
Złościć?
Nie schlebiaj sobie, proszę.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 22:56 
 0 na 2
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
ble ble ble, to zarzucamy się opiniami a nie faktami?


skomentuje tylko jeden fragment

>Dokładając do tego wydumane znaczenia, z tygodni tworząc lata, by jakos wylądować u zarania naszej ery na Golgocie (ale o tym za chwilę)

jeśli mamy byc sciśli to tydzień w jezyku hebrajskim oznacza słowo siedem. Dlatego fr ksiegi Daniela

>25) Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku.

Można przetłumaczyć jako

>Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem SIÓDEMEK i sześćdziesiąt dwa(e) SIÓDEMKI; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku.

kto więc cos sobie tworzy?

pisałem o tym wcześniej, wystarczy poczytać
15-03-2010 23:18 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>ble ble ble, to zarzucamy się opiniami a nie faktami?

Ty zarzucasz faktami?
Powiedz jakim trzeba być idiotą, albo jak niski poziom samokrytyki trzeba posiadać, aby publicznie złozyć taka deklarację?
>skomentuje tylko jeden fragment

Lepiej byłoby dla Ciebie, gdybys zrezygnował... chociaż pieprz dalej, a może złamię dane sobie samej słowo i wrzucę tu tekst odnoszący się do historyczności postaci Jezusa.

>>Dokładając do tego wydumane znaczenia, z tygodni tworząc lata, by jakos wylądować u zarania naszej ery na Golgocie (ale o tym za chwilę)(ja)

i dalej juz Ty:

>jeśli mamy byc sciśli to tydzień w jezyku hebrajskim oznacza słowo siedem. Dlatego fr ksiegi Daniela
>>25) Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku.
>Można przetłumaczyć jako
>>Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem SIÓDEMEK i sześćdziesiąt dwa(e) SIÓDEMKI; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku.

A dlaczego nie przyjąłeś, że siedem to liczba dni wyznaczająca właśnie tydzień?
I Ty śmiesz insynuować, że znasz Biblię, tę heroinę dla oszołomów?
Nie wpadło Ci do łba, że siódemka (tydzień) jako siedem dni to naturalna konsekwencja wynikająca z 1. Rdz. Genesis?
Bóg stwarzał pono świat przez dni sześć, a siódmego odpoczywał. Daje to tydzień, synonim siedmiu DNI.

>kto więc cos sobie tworzy?

Ty
>pisałem o tym wcześniej, wystarczy poczytać

Najpierw w ogóle zacznij czytać ... Biblię.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:40 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
WYBACZ.


Jezus mityczny, czy postać historyczna?
Cóż rozumieć przez to pytanie? Sam fakt pojawienia się takiej osoby w jakimś czasie, czy też całościowy obraz przekazany potomnym przez wyznawców jego kultu?
O ile można dopuścić, że gdzieś w początkach naszej ery żył jakiś mężczyzna o imieniu Jezus, parał się kaznodziejstwem i skończył ukarany za wichrzycielstwo, o tyle szereg detali dotykających jego działalności oraz życia musi budzić spore wątpliwości w kwestii autentyczności relacji, tudzież realności opisanych zdarzeń.

Dwaj "biografowie" Mateusz i Łukasz raczą czytelników zwiastowaniem, niepokalanym poczęciem, aniołami, gwiazdą-drogowskazem trzech mędrców i tym podobnymi historyjkami. Wszystko to znamy z innych równie prawdopodobnych przekazów, że wspomnę choćby mity o narodzinach Dionizosa, bądź Horusa. Tendencje stare jak religie. Nie przeczę, że takie ujęcie tematu uatrakcyjniało starożytnym kultową osobę. Zwłaszcza tym przywiązanym mentalnie do teogonii spod znaku Hezjoda. W uznawanej za najstarszą ewangelii Marka brak jeszcze tych wszystkich około narodzeniowych cudowności. Markowi najwidoczniej boskie zapłodnienie nie było specjalnie bliskie, ani niezbędne. Paląca potrzeba pojawiła się z chwilą poszerzania kręgu odbiorców. Piszący teksty, a znani jako Łukasz oraz Mateusz bezbłędnie rozpoznali rynek. Niczym doskonali specjaliści od spraw marketingu zareagowali odpowiednią podażą.

Mateusz udramatyzował swój wywód dodatkowo elementem rzezi niewiniątek. Opowieść zapewne wzruszająca niejedno matczyne serce, wyciskacz łez dla wielu pierwszych chrześcijanek. W umyśle twórcy dokonało się przy tym skojarzenie z Herodem, postacią jak najbardziej historyczną, znaną z okrucieństwa. Wpasował się więc ów sadystyczny władca wyjątkowo znakomicie w tło "historyczne". I tylko drobną niedogodność sprawiają niekiedy entuzjastom biblijnych bajek wstrętne niedowiarki, dopytując dlaczegóż taki drastyczny incydent nie pozostawił śladów w innych źródłach? Dodatkowo sceptycy wysuwają słuszny zarzut o rozbieżności chronologicznej pomiędzy śmiercią Heroda Wielkiego, gdyż to on właśnie pretenduje do roli tyrana, a tradycyjną datą narodzin Jezusa.
Dziwów jest zresztą znacznie więcej. Obaj ewangeliści prezentują zupełnie odmienny scenariusz podróży Jezusa-oseska. Mateusz wysyła dziecię z Betlejem do Egiptu, by po śmierci Heroda ulokować rodzinkę w Nazarecie. Łukasz natomiast ekspediuje noworodka z Betlejem do Jerozolimy, czyli prosto w paszczę lwa, po czym pozwala odetchnąć zdezorientowanym czytelnikom i ku ich niewątpliwej uldze umieszcza familię identycznie jak kolega w Nazarecie.

Przykład z posłużeniem się Herodem nakazuje ostrożnie podchodzić do przytaczanych przez ewangelicznych narratorów konkretów. Obojętne, czy dotyczą one postaci historycznych jak August, Kwiryniusz, albo Annasz lub też opisują topografię terenu. Zawartość takich detali w tekście nie przesądza w żadnej mierze o prawdziwości całości obrazu. W dziełach twórcy niejednokrotnie uwierzytelniają fabułę wplatając w nią autentyczne zdarzenia oraz osoby, przy czym zasłyszane opinie przedstawiają jako fakty. Te popularne zabiegi, nawet poparte zapewnieniem autorów o prawdziwości podawanych informacji jeszcze treści prawdziwą nie czynią. Ostrożność zalecana tym bardziej, im więcej przekaz przypomina literaturę z gatunku SF. Nikt rozsądny nie bierze dramatów Sofoklesa, tudzież Ajschylosa za opisujące zaistniałe wydarzenia, choć odbija się w nich doskonale obraz współczesnego autorom społeczeństwa ateńskiego. Jeżeli kryterium oceny prawdziwości relacji ma być użycie w niej stosownych nazw geograficznych to podanie o legendarnych założycielach Rzymu, Remusie i Romulusie należałoby niezwłocznie przekwalifikować z mitów do świadectw historycznych. Wszakże dramat rozgrywa się między innymi na rzece Tybr i rzymskich wzgórzach.

Fantazja? Nie większa, niż u ewangelistów. Gdy przestał wystarczać charyzmatyczny wprawdzie, ale człowiek z przekazów Marka nie wahano się uatrakcyjnić jego dossier, by stało się godne istoty wyższej. Prostych ludzi, którymi otaczał się Jezus nietrudno było oczarować, bardziej wyrafinowanym należało dostarczyć jednak pełen zakres nadprzyrodzoności: boga wcielonego, czy też syna bożego, jak wolą niektóre odłamy chrześcijaństwa. Syna bożego nie metaforycznie, lecz literalnie. Właśnie ten pęd dopasowywania obrazu Jezusa do potrzeb i gustów odbiorców musi rodzić dręczące pytanie, jak wiele z opisanych zdarzeń jest li tylko wynikiem mocy sprawczej wybujałej wyobraźni autorów?
Jak daleko posunięto się w ubarwianiu...


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:42 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
Zatem w celu weryfikacji winno się szukać potwierdzenia w źródłach postronnych. Owszem, śladowe ilości istnieją. Najważniejszym z kronikarzy opisujących wydarzenia na terenie Syro-Palestyny jest Józef Flawiusz. W swoim dziele "Antiquitates" ("Starożytności") pisze w Księdze XVIII 3,3:
"W owym czasie pojawił się Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił on cuda i nauczał ludzi, którzy chętnie przyjmowali prawdę. Ten pozyskał dla siebie wielu Żydów i Greków. Był on Chrystusem. Gdy najprzedniejsi w państwie wydali Jezusa, a Piłat ukrzyżował, ci, którzy go pierwsi umiłowali, nie wyrzekli się go. Na trzeci dzień ukazał im się znowu żywy, o czym podobnie jak i o tysiącu innych cudów świadczą jego wyznawcy - chrześcijanie od niego wywodzący swą nazwę."

Urywek ten znany jako "testimonium Flavianum" jest pięknym przykładem nieuczciwości chrześcijańskiej, przejawiającej się w wybitnych skłonnościach do fałszerstw, byleby "udowodnić" swoje racje. Otóż fragment ten nie dość, że nieznany był pierwszym apologetom: Teofilowi z Antiochii, Justynowi, Klemensowi Aleksandryjskiemu, bądź Tertulianowi to jeszcze przypieczętował jego nieautentyczność sam wielki ojciec kościoła Orygenes (zm. W 254 r. n.e.). Znając fragmenty dotyczące Jana Chrzciciela i Jakuba, brata Jezusa zarzuca Flawiuszowi uwaga: nie uznawanie przez niego mesjańskiego charakteru Jezusa. Taka opinia stoi w takim razie w rażącej sprzeczności z wydźwiękiem cytatu, który rzekomo miał wyjść spod pióra Józefa Flawiusza.
To jednak nie koniec wątpliwości. Dziejopisarz żydowski wzmiankuje w Księdze XVIII 5,2 o śmierci Jana Chrzciciela, a w Księdze XX 9,1 podaje okoliczności skazania Jakuba:

"zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie Prawa i skazał na ukamienowanie"

Wypada w związku z tymi fragmentami zastanowić się, dlaczego Józef Flawiusz wspomina egzekucję Jana i wyrok Jakuba, a nie zająknie się ani słowem o kaźni Jezusa. Argument o skazaniu na zapomnienie nie wydaje się być trafny, skoro jednak Flawiusz przywołuje to imię. Z logicznego punktu widzenia przestępcza tradycja wśród potomstwa Marii powinna zostać tym bardziej uwypuklona. A tu zagadkowa cisza...

Milczenie przerywa dopiero ok. 112 roku Pliniusz Młodszy i ok. 116 Tacyt.

Pierwszy pisze:

"Twierdzili, że ich wina lub błędy polegają tylko na tym, że w ustalone dni zbierali się razem przed wschodem słońca, śpiewali hymny pochwalne na cześć Chrystusa"

Ta dosyć lakoniczna wzmianka o Chrystusie i jego apoteozie nie podaje zbyt wiele wiadomości odnośnie jego postaci. Wskazuje tylko na istnienie jakiejś grupy wyznaniowej, a tego przecież nikt nie kwestionuje. Tak jak nikt nie podważa realności wyznawców Mitry, Jowisza lub Izydy.
Więcej konkretów znajdujemy u Tacyta:

"Neron podstawił winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął nie tylko w Judei gdzie się to wszystko wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych i udowodniono im nie tyle zbrodnie podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu."

Mamy tu niewątpliwie wzmiankę, że za Tyberiusza został stracony jakiś Chrystus. Pozostaje jednak kwestią otwartą, czy Tacyt, pisząc o tym wydarzeniu niemal sto lat później, przekazał wiadomość w oparciu o informacje z rzymskich annałów, a może po prostu odniósł się tylko do wieści rozpowszechnianych przez samych zainteresowanych, czyli chrześcijan.
Ciekawe światło na tytulaturę "Christos", co znaczy zbawca, rzuca przekaz Swetoniusza. W "Vita Claudii" donosi on, że Żydzi za czasów cesarza Klaudiusza zostali wypędzeni z Rzymu, ponieważ "podburzani przez Chrystusa powodowali częste zamieszki". Wynika z tego, iż w latach 41-54 n.e. jakiś bliżej nie znany Chrystus przebywał w Rzymie i miał się całkiem dobrze, podczas, gdy postać ewangeliczna już dawno winna wniebowstąpić.
Otóż takich Chrystusów - Mesjaszy - Zbawców jako przywódców grup religijnych, bądź politycznych krążyło po ówczesnym świecie wielu. Który, bądź, którzy z nich posłużyli za pierwowzory do kompozycji bohatera pism nowotestamentowych (kanonicznych i apokryfów) pozostaje tajemnicą. Zagadka tym trudniejsza do rozwikłania, gdy już same relacje w ewangeliach kanonicznych często wzajemnie sobie przeczą. Wzbudzają tym w czytelnikach wrażenie, jakby opisywały diametralnie różne historie. Sama zaś koncepcja zbawiciela nie była ani nowa, ani też oryginalna, o czym jednoznacznie wypowiada się w "Słowie prawdziwym" Celsus około 178 roku n.e.:

"Ostatnio chrześcijanie znaleźli sobie wśród Żydów nowego Mojżesza, który ich skusił i powiódł jeszcze dalej. Nazywają go synem bożym, on jest twórcą ich nauki"



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:44 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
Cóż znaczy ostatnio? Czy odnosi się owo "ostatnio" do historii sprzed 150 lat? Najciekawszą jednak jest opinia, jaką Celsus wydaje o tej wierze. Twierdzi, że wokół kultowej postaci stworzono doktrynę składającą się z szeregu zapożyczeń z innych religii. Niewątpliwie jednym z nasuwających się nieodparcie skojarzeń jest to o Zaratustrze. Podobieństwo obu postaci wynika nie tylko z ich mitologicznej otoczki, dodanej dla uatrakcyjnienia obu panów, jak na przykład szereg cudów i nadprzyrodzonych zjawisk towarzyszących ich narodzinom. Na Jezusa życie dybał Herod, na noworodka Zaratustrę nastawali czarnoksiężnicy. Obaj wstępują na arenę kluczowych wydarzeń w podobnym wieku około 30 lat, w historii obu pomiędzy dzieciństwem, a rozpoczęciem działalności religijnej znajduje się luka. Irańscy wyznawcy wyjaśniają ją udaniem się Zaratustry na odosobnienie w celach medytacyjnych. Biblia milczy w tej kwestii. Obydwaj w swych wystąpieniach mocno piętnują instytucję stanu kapłańskiego uparcie stojącego na straży skostniałych tradycji. Główna różnica doktrynalna polega na tym, iż Zaratustrę uznawano za reformatora religijnego, a Jezusa uczyniono bogiem, ewentualnie jego synem. Zasadniczą analogią jest natomiast podejście obu religii do istoty nadrzędnej, czyli stwórcy. Bóg Jezusa ma znacznie więcej wspólnego (przynajmniej częściowo) z dobrym Ahuramazdą, aniżeli ze starotestamentowym mściwym bożkiem Jahwe. Obok wielu uderzających podobieństw pomiędzy zoroastryzmem, a chrześcijaństwem wysuwa się na pierwszy plan pojęcie zbawcy/mesjasza zrodzonego z dziewicy, który ma zwiastować koniec świata. W "Aweście" - świętej księdze Irańczyków zwie się ów Chrystus Saoszjantem. Zbawca zaś to koncept ze wszech miar praktyczny, bo nieustannie pożądany przez maluczkich na tym nienajlepszym ze światów.
W ten sposób dochodzimy ku najistotniejszemu wspólnemu mianownikowi obu wierzeń, przekładającemu się na popularność i szybkie rozprzestrzenianie się tych religii to jest odwołanie do idei równości. Zarówno w VII/VI w. p.n.e., jak też w czasach tworzenia się chrześcijaństwa, królestwo sprawiedliwości miało niewątpliwie pociągający urok dla wszystkich uciśnionych, których nie brakowało i nie brakuje w każdej dobie. Wizja doskonalszego życia padała więc na podatny grunt, co przyczyniło się do błyskotliwego sukcesu obu wierzeń. Cud zmartwychwstania był tylko dodatkiem, danie główne stanowiła nęcąca perspektywa owego sprawiedliwego, bez nędzy, niewoli oraz niedoskonałości królestwa... nic to, że niebieskiego.

Tako rzecze Zaratustra siedem wieków przed narodzeniem Jezusa Chrystusa:

"Kto czci najwyższego
Za pomocą świętej Wiary Zbawcy {Zaratustry}
Temu o Mazdo będziesz Ojcem, Przyjacielem
Lub nawet Bratem!"

A tak prawi biblia:

"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim" (Jan 3,36)

To, co niewątpliwie odróżnia zoroastryzm od chrześcijaństwa to odejście pierwszego od krwistych ofiar. Potomkowie wyznawców Jahwe, obywatele cesarstwa rzymskiego najwidoczniej nie potrafili zrezygnować z barbarzyńskiego zwyczaju. Podług nich przebłaganie boga oraz zbawienie ludu mogło się odbyć tylko i wyłącznie poprzez ociekającą juchą obiatę. Aby mentalnej tradycji stało się zadość, nie wypadało postąpić inaczej i należało posłać kogoś (przynajmniej w przekazie) na rzeź. Padło na Jezusa. Smaczku zdarzeniu dodawało pokrewieństwo zwierzęcia ubojnego...ups...baranka bożego z najwyższym. I nic to, że niezbyt ładnie świadczyło o boskim ojcu, ponoć dobrym i miłosiernym. Taka niespójność wydaje się dobitnie wskazywać na zaanektowanie części ideologii z zewnątrz.

Któż jeszcze obok przekazów chrześcijańskich potwierdza owo wydarzenie? Józef Flawiusz nie, Swetoniusz jest równie daleki od tego, Tacyt natomiast tak, ale jak zostało wspomniane nie wiadomo, czy ostatni nie odnosił się, aby do opinii urobionej wśród samych chrześcijan. Podobne podejrzenie powstaje, gdy czytamy Lukiana z Samomaty:

"Do dzisiaj uczą, jak wiadomo, tamtego wielkiego człowieka ukrzyżowanego w Palestynie za to, że wprowadził między ludzi te nowe obrzędy [...] Żywią bowiem Ci nieszczęśliwi przekonanie, że po wsze czasy będą nieśmiertelni i że ich życie trwać będzie na wieki. Dlatego też lekceważą śmierć i wielu z ich dobrowolnie się na nią wydaje. NADTO PIERWSZY PRAWODAWCA [czyżby Paweł?] WZBUDZIŁ W NICH PRZEKONANIE, że wszyscy nawzajem są braćmi z chwilą, gdy się nawrócą, wyprą bogów helleńskich, uczczą tego ukrzyżowanego mędrca i będą pędzić Życie wedle jego praw. Do wszystkiego więc odnoszą się z równym lekceważeniem i wszystko uważają za wspólne dobro." (Lukianom, OZP, str. 228-229)

"Wzbudził w nich przekonanie" ...odpuszczę sobie komentarz, zdając się na inteligencję czytelników i pozostawiając cytat do samodzielnej analizy.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:47 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)

Zajrzyjmy teraz do źródeł żydowskich, czyli pism talmudycznych, pamiętając, że spisanie tej ustnej tradycji nastąpiło dopiero w V/VI wieku naszej ery. Z tego powodu trudno orzec, czy wzmiankowanie o Jezusie jest pokłosiem rzeczywistych wydarzeń, czy też wynikło z reakcji na wersję rozprzestrzenianą znowu przez samych zainteresowanych, czyli chrześcijan.

Talmud babiloński donosi:

"Naucza się: W wigilię Paschy powiesili Jeszu. Herold chodził przed nim przez czterdzieści dni (mówiąc): Będzie on ukamienowany, gdyż uprawiał czary i zwodził i prowadził Izrael na manowce. A ktokolwiek wie coś na jego korzyść, niech przyjdzie i niech się za nim wstawi. Nie znalazłszy jednak nic na jego korzyść, powiesili go w wigilię Paschy" (Sanhedryn 43a)

Początkowy zwrot "naucza się" zda się jednoznacznie potwierdzać wcześniej przeze mnie wysuniętą tezę o komentarzu w Talmudzie jako reakcji na propagowaną wśród wyznawców Jezusa wersję wydarzeń. Co więcej, znając tendencje ojców kościoła do obwiniania Żydów za śmierć swego bohatera, dalsza część tekstu sprawia wrażenie próby obrony przed zarzutami. Zresztą wraz z nasilaniem się ataków na Żydów rosła ich złośliwa riposta, która osiągnęła apogeum w "Toledoth Jeszuah" (Życie Jezusa), rozpowszechnionym w kręgach judaistycznych średniowiecza.

Wreszcie mamy taki oto fragment listu z około 70 roku n.e. napisanego z więzienia przez Mara Bar Serapiona:

"Jaką korzyść odnieśli Ateńczycy z wydawania Sokratesa na śmierć? Przyszedł na nich głód i zaraza jako pomsta za ich zbrodnię. Jaką korzyść wynieśli mieszkańcy Samos ze spalenia Pitagorasa? W jednej chwili kraj ich został zasypany piaskiem. Jaką korzyść osiągnęli Żydzi z tego, że skazali swego mądrego króla.? Przecież wkrótce potem zniknęło ich królestwo. Sprawiedliwie Bóg pomścił tych trzech mędrców. Ateńczycy poginęli z głodu, tych z Samos pochłonęło morze, Żydzi - zrujnowani i wypędzeni z własnego kraju - żyją w całkowitym rozproszeniu. Lecz Sokrates nie umarł całkowicie, żył nadal w naukach Platona, Pitagoras nie umarł całkowicie - żył nadal w posągu Hery, nie umarł także całkowicie mądry król - żył nadal w swojej nauce."

Pomimo braku przywołania Jezusa z imienia, fragment ten jest kwalifikowany przez wyznawców jako odnośnik do ich obiektu kultu. Przy głębszym zastanowieniu taka interpretacja wzbudzać musi szereg refleksji.

Dziwi na przykład, dlaczego autor pisze o Żydach jako tych, którzy skazali Jezusa. Kłóci się to z ówczesnym stanem prawnym, mianowicie pozbawieniem Sanhedrynu prawa orzekania wyroku śmierci. Podobnie zresztą było w innych krajach podbitych przez cesarstwo. Rzymianie zastrzegli sobie wyłączność sprawowania jus gladii.
Oczywiście możliwym jest, iż odnosił się Mara Bar Serapion do kulis wydarzenia, tak jak je przedstawia Nowy Testament, wskazując na kapłanów jako inicjatorów oraz na epizod z uwolnieniem Barabasza. Kwestią zasadniczą pozostaje w takim razie skąd znane mu były owe kulisy. Są dwie możliwości: opinia taka stanowiła rzecz ogólnie znaną na terenie Palestyny, tudzież całą historię zasłyszał od gorliwego wyznawcy, bardzo możliwe, że współwięźnia. Znowu w takim razie byłby to tylko pogłos zetknięcia się z chrześcijańskim ujęciem zagadnienia.
Na ten drugi wariant wskazuje dodatkowo tytulatura (król), jaką nadaje się w tekście domniemanemu Jezusowi. Zważywszy, że Jezus nie był nigdy oficjalnie za takiego uznany, oczywiście wyjąwszy własnych orędowników, rzecz wydaje się nieprawdopodobną w ustach osoby zupełnie postronnej, niezwiązanej emocjonalnie z podmiotem. Ponadto ewangeliczna sprzeczność dotycząca genealogii rzekomego potomka z rodu Dawida (Mateusz i Łukasz różnią się w swych wywodach) wskazuje, jak słabe, choć udowadniane z wielką determinacją, podstawy posiada ten biblijny "fakt". Zważywszy to wszystko, nie pozostaje nic innego, aniżeli zakwalifikować tą nadmierną atencję jako szczególnie podejrzaną. Takie ujęcie sugeruje za to jeszcze inną alternatywę. List ten przechowywany w muzeum brytyjskim, przechował się w formie odpisu datowanego na V wiek n.e. Znając brzydką tendencję chrześcijan do gorliwego naginania rzeczywistości ku własnym potrzebom, nie można wykluczyć, iż taki los spotkał również korespondencję Mara Bar Serapiona, którą odpowiednio spreparowano. Dla przypomnienia podam tylko kilka przykładów spektakularnych matactw: donacja Konstantyna Wielkiego, dekretały izydoriańskie, przeróbki i podróbki wielu tekstów, m.in. Józefa Flawiusza albo Lukiana.

Reasumując. Nie jest moją intencją stanowczo zaprzeczać istnieniu Żyda o imieniu Jezus. Pragnieniem moim było jedynie wskazać na możliwość zupełnie odmiennej interpretacji, aniżeli proponowana przez środowiska, w których żywotnym interesie leżało i leży dowodzenie prawdziwości przekazów Nowego Testamentu. Analiza źródeł innych, niż chrześcijańskie wskazuje na brak w nich całkowicie niezależnego oraz jednoznacznego potwierdzenia historii o Jezusie. Najczęściej teksty są reakcją autorów na rekomendację osoby Chrystusa przez zbory chrześcijańskie. Najważniejszy "dowód", czyli "testimonium Flavianum" to falsyfikat. Pozostaje w zasadzie tylko jeden odnośnik, mianowicie wzmianka o Jezusie w piśmie Józefa Flawiusza dotyczącym procesu jego brata Jakuba. Jednak sposób ujęcia tematu przez dziejopisarza chwieje kluczową chrześcijańską koncepcją to znaczy ukrzyżowaniem.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:49 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
W książce "Przewodnik apologetyczny" Josh McDowell pisze:

"Łukasz jako historyk opisuje zastosowane przez siebie techniki badawcze", potem jako "dowód" umieszcza poniższy cytat z ewangelii:

"Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród nas się dokonały, Jak nam to przekazali naoczni świadkowie i słudzy Słowa, Postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie kolejno ci to opisać Teofilu, Abyś upewnił się o prawdziwości nauki, jaka odebrałeś." (Łk 1, 1-4)

Pomijając na razie dysonans między wyrażeniem "skoro już wielu", z naciskiem na wielu, a oficjalnym uznaniem tylko czterech świadectw (Mateusza, Marka, Łukasza i Jana) chcę przede wszystkim zapytać, o jakich technikach badawczych rzekomo mówi Łukasz? Z tego fragmentu wynika tylko, że postanowił zbadać sprawę, o szczegółach metodologii milczy. Wbrew temu, co sugerują zwolennicy "prawd" ewangelicznych trudno z tego tekstu jednoznacznie wywnioskować, czy Łukasz miał możność przepytywania naocznych świadków, czy jedynie posiadał dostęp do przekazów uchodzących za ich autentyczne sprawozdania. Ekscytacja frazą, "które wśród nas się dokonały" jest także nadmierna. Może ona równie dobrze oznaczać: nas chrześcijan w rozumieniu całej grupy, stanowiącej jedność z tymi, którzy w czasie przeszłym mieliby podług swych relacji uczestniczyć w wydarzeniach. Słyszy się często opinię, jakoby Łukasz pracując nad swoim tekstem opierał się na wspomnieniach Maryi. Jeżeli z podanego cytatu wyraźnie widać, iż jego praca ma celu upewnienie Teofila w prawdziwości powtarzanych historii, winien nie omieszkać napomknąć o tak znamienitym źródle. Byłoby to wszakże doskonałym uwiarygodnieniem. Tego miażdżącego sformułowania tymczasem brak. Zbywa zresztą na takich oświadczeniach jednakowo u wszystkich "synoptyków"*¹. Widocznie prognozowali z zastanych w filiżankach fusów po bliżej nieokreślonych uczestnikach podwieczorku.
Jakby nie patrzeć jedna sprawa nie powinna budzić zastrzeżeń u choćby największych sceptyków. Źródła Łukasza (i nie tylko jego) posiadały sporą fantazję, a sam spisujący stanowi kwintesencję dziecięcej naiwności. Podobnym infantylizmem odznacza się cała reszta "biografów" od niepokalanego poczęcia oraz zmartwychwstania, ale przecież my ludzie tak tęsknimy za udoskonalonym i nie szkodzi, że odrealnionym światem bajek. Dlatego zapewne wielu czytając na przykład ewangelię Jana stara się nie dostrzegać jawnych nonsensów. A powinno przecież zastanowić, dlaczego słowo podobno objawione, czyli w założeniu doskonałe, wykazuje logiczną niespójność. Otóż u Jana 12.48 czytamy: "Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym." I byłoby to do przyjęcia, gdyby ciut wcześniej nie padła wyraźna wskazówka, że przyczyną ludzkiej niechęci do tego słowa jest wola samego "dobrego" i "miłosiernego" boga.

"Zaślepił oczy ich
I zatwardział serce ich,
Aby nie widzieli oczami swymi
I nie rozumieli sercem swym,
I żeby się nie nawrócili,
I żebym ich nie uzdrowił".(J 12.40)

Delikatnie ujmując, dowcipniś z tego niebieskiego ojca nielada.
Podobnych absurdów w Nowym Testamencie jest mnóstwo. Najbardziej chyba spektakularny przejawia się w rozbieżności sprawozdawczej z momentu zejścia Jezusa. Jan przytacza taką wersję: "A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha." (J 19.30). Natomiast od Łukasza dowiadujemy się: "A Jezus zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to skonał." (Łk 23.46) Tej niekonsekwencji nie da się wytłumaczyć różnym czasem obserwacji sceny, gdyż dotyczy ona tego samego krótkiego momentu. Ponadto nie chodzi o drobne potknięcie w jakimś nieistotnym detalu. Mówimy o kluczowym wydarzeniu dla całego chrześcijaństwa. Oczywiście istnieje zjawisko rozbieżności w relacji świadków, tylko, że dopuszczenie tej niedoskonałości ludzkiej percepcji burzy koncepcję prawdziwego, bo natchnionego słowa bożego.
Prawda jest taka, że biblia to tekst, którego objawienie wynika tylko z takiego do niego podejścia ludzi, a nie z rzeczywistej nadprzyrodzoności. A skoro tak to należy dopuścić możliwość pomyłki, bądź celowego wprowadzenia w błąd, również odnośnie innych zdarzeń, jak choćby zmartwychwstanie. I nic tu nie pomoże deklaracja autora:
"A to jest właśnie uczeń, który składa świadectwo o tych rzeczach i to napisał; a wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe" (J 21.24)
Przede wszystkim to wiemy o prawdziwości istnienia fenomenu zatytułowanego: nieskończenie wielka łatwowierność części rodzaju ludzkiego.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-03-2010 23:55 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
Podnoszą często zwolennicy "słowa objawionego" argument o niekwestionowaniu na podstawie przekazów, niejednokrotnie bardzo skąpych, autentyczności Aleksandra Wielkiego, Juliusza Cezara, Sokratesa, bądź Solona. Przewrotność niesłychana. Zapominają mianowicie o pewnym drobniutkim szczególe: nikomu nie wpadnie do głowy obstawać przy nadnaturalnych mocach, tudzież boskości Aleksandra Wielkiego. A przecież o nim również opowiadano, jako o synu Zeusa, którego grom miał uderzyć w łono Olimpiady, zapładniając królewską matkę. Przypisywano mu poetycko władzę nad żywiołem, uśmierzenie wzburzonych morskich fal, cofnięcie wód, niczym podczas pochodu Mojżesza, a wszystko, by wojska Aleksandra mogły bez przeszkód pokonać Morze Pamfilijskie. Wyznawcy Chrystusa wymagają tymczasem, aby każde ludowe podanie "Made in Biblia" traktować jako prawdę absolutną. W imię tego uzurpują sobie prawo ustalania norm moralnych. Podobno w każdej bajce tkwi ziarenko prawdy. Nie wydaje mi się jednakże, aby dla tego ziarenka należało wierzących traktować w sposób szczególny i przyznawać ich punktowi widzenia specjalny status. Zwłaszcza, gdy w oparciu o tę wydumaną wyjątkowość nie wahali się, gdy urośli w siłę, siłą narzucać swoich przekonań. Niejednokrotnie posuwali się przy tym do najgorszych zbrodni. Dlatego, gdy prof. Ernest Kevan powiada:

"Kościół, który jest zbyt święty, by budować na spróchniałych fundamentach, jest zarazem zbyt prawowierny, by budować na micie",

wypada się tylko uśmiechnąć z politowaniem, dumając nad ludzką nieroztropnością przy wypowiadaniu sądów. Inny przykład beztroskiej paplaniny:

"Proces rozumowania stosowany przez Jesus Seminar*² to wymyślna forma błędu logicznego, znana jako petitio principia, czyli domaganie się początku. Błędne koło w dowodzeniu rozpoczyna się tu od pozbawienia postaci religijnej z I wieku aspektu nadprzyrodzoności - i kończy się w tym samym punkcie."(dr Norman Geisler, BECA, 388)

Ten sam zarzut można skutecznie odwrócić, chociażby odnosząc się do chrześcijańskiego założenia, jakoby owa postać religijna z I wieku była nieposzlakowanie uczciwa i doskonała moralnie. Przypomnijmy sobie słowa Łukasza o wielu, którzy mieli spisywać dzieje Jezusa. Trzech obok samego Łukasza to chyba za mało, by używał on określenia "wielu". I rzeczywiście. Jest przecież jeszcze cały szereg innych świadectw, czyli apokryfów. A w świetle apokryficznej Ewangelii Judasza*³ ta opinia o nadprzyrodzoności oraz właśnie nieskazitelnej uczciwości Jezusa znacznie blednie. Jeżeli traktujemy ewangelie kanoniczne jako wiarygodne źródła, musimy taką samą rangę nadać apokryfom jako równie rzetelnym materiałom historycznym i nie może mieć znaczenia fakt, że nie podoba się to wierzącym, gdyż burzy, przyjęty dotąd za prawdziwy, wizerunek ich przedmiotu kultu. Otwartość to podstawowe kryterium bezstronnego podejścia badawczego. Naturalnie jest dla mnie w pełni zrozumiałym, iż dla potrzeb wiary dopuszcza się wybiórczą selekcję. Tylko w takim wypadku nie ma mowy o obiektywizmie, ani o aspiracji tego ideologicznego ujęcia do miana niepodważalnej prawdy.

Na koniec przykład takiego przerażającego braku obiektywizmu oraz zupełnej ignorancji u osoby, uważającej siebie za otwartego, poszukującego prawdy naukowca, którego sztandarowym zarzutem pod adresem sceptyków i krytyków słowa biblijnego jest ni mniej, ni więcej tylko właśnie zarzut niedostatecznej elastyczności oponentów.
Josh McDowell w swoim "Przewodniku apologetycznym" umieścił taką oto informację:

"Mahomet, Konfucjusz, Budda i inni ludzie zostali poczęci w sposób naturalny - męskie nasienie zapłodniło żeńskie jajo. Z Jezusem Chrystusem było inaczej. Matka poczęła Go, gdy była jeszcze dziewicą. Nie miał on "rodzonego ojca". Poczęcie i narodzenie Chrystusa z dziewicy to coś wyjątkowego w dziejach ludzkości."

Wyjątkową zdaje się być niewiedza autora powyższych słów. Chociaż bardziej prawdopodobnym jest celowe matactwo. Jakoś przychodzi mi z ogromnym trudem uwierzyć, że nieznane są temu panu choćby buddyjskie podania o cudownych narodzinach ich kultowej postaci.

*¹W ewangelii Mateusza (9, 9) istnieje wprawdzie wers mówiący o powołaniu przez Jezusa kogoś wykonującego zawód celnika imieniem Mateusz, ale w tym samym wydarzeniu zarówno Marek (2,14), jak też Łukasz (5,27) owego celnika nazywają Lewi.

*²Jesus Seminar - grupa siedemdziesięciu badaczy o zróżnicowanym światopoglądzie przy Estar Institute of Santa Rosa w Kalifornii, spotykająca się w celu oceny autentyczności słów i czynów Jezusa; w wyniku tych dociekań, orzekli, iż jedynie 2% wypowiedzi Jezusa jest niewątpliwie jego autorstwa, 82% nie jest autentyczne, a 16% stanowią słowa wątpliwe, co do swej oryginalności.

*³ "Przewyższysz ich (apostołów) wszystkich. Ale, Judaszu, musisz poświęcić ciało, które mnie okrywa"
"Wystąp przed wszystkich, a opowiem ci o tajemnicach królestwa. Możliwe jest, żebyś je osiągnął, chociaż wiele wycierpisz."
Te dwa fragmenty, jak też cała wymowa Ewangelii Judasza wskazuje na działania Judasza zgodnie z wolą oraz zaleceniami samego Jezusa. W tym wypadku potępienie zdrajcy, jakie dokonuje się w pismach kanonicznych stałoby się niesłuszne, a całość historii z przebiegiem ostatniej wieczerzy, pojmaniem, procesem i w konsekwencji ukrzyżowaniem nosiłaby znamiona mistyfikacji.

Bibliografia:
-"Zarys dziejów religii" Praca zbiorowa pod redakcją Komitetu: prof. dr Józef Keller - przewodniczący, prof. dr Wiesław Kotański, prof. dr Witold Tylach, mgr Bogdan Kupic, Iskry 1985
-"Słownik apologetyczny" Josh McDowell, Oficyna Wydawnicza "Vacatio" Warszawa 2002
-"Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu", Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne Warszawa 1975

______________________________________________

Wszelkie kopiowanie, rozpowszechnianie bez podania autora i spytania go o zgodę będzie naruszeniem moich dóbr intelektualnych, przez co traktowane przeze mnie jako przejaw kurewstwa.

The Game is over.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-03-2010 00:00 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
Chyba już kiedyś zwracałam się do szanownej moderacji z prośbą o niepoprawianie w moich postach pisowni słowa "biblia"?
Wtedy przytoczyłam stosowną argumentację.
Jak widać nie poskutkowało. Trudno.
Jak to szło?
"Żegnam czule".


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-03-2010 00:25 
 Ocena-1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
rany, człowieku, niżej mi wkleiłeś jakiś tasiemiec chyba z twardego dysku i spodziewasz się że bede Ci odpisywał godzinami na coś co Ty wklejasz przez dziesiec minut? miej litość, zajrzyj do artykułów polemicznych do Twojego i znajdziesz odpowiedzi dlaczego to czy tamto. Zreszta może i odpowiem jutro coś na tamte posty ale nie obiecuje, nie mam az tyle czasu zwyczajnie

tu masz np link do polemiki z częścią Twojego przeklejonego skądś artykułu www.trinit(*)-w-zrodlach-pozabiblijnych.htm

Odpowiem tylko na to co napisałeś na górze. Skoro już przestałeś się spierać że siedem i siódemka to to samo słowo.

piszesz
>A dlaczego nie przyjąłeś, że siedem to liczba dni wyznaczająca właśnie tydzień?
I Ty śmiesz insynuować, że znasz Biblię, tę heroinę dla oszołomów?
Nie wpadło Ci do łba, że siódemka (tydzień) jako siedem dni to naturalna konsekwencja wynikająca z 1. Rdz. Genesis?
Bóg stwarzał pono świat przez dni sześć, a siódmego odpoczywał. Daje to tydzień, synonim siedmiu DNI.

I w tym momencie to już sam nie wiem jak ci to prościej tłumaczyć. Siedem to liczba dni tygodnia i siedem to słowo oznaczające tydzień i siedem w hebrajskim. Gdzie niby pisze to co twierdzić. mamma mia!

zobacz tu www.dabar.de/5SZAWUOT.htm

>Żydowskie Święto Szawuot

>Słowo hebrajskie oznaczające tydzień brzmi "SzaWuA". Wywodzi się ono od liczby siedem, po hebrajsku "SzeWA". Wszyscy oczywiście domyślamy się dlaczego. Tydzień ma po prostu siedem dni. "Szawuot" - nazwa święta - to liczba mnoga od słowa SzaWuA i oznacza "tygodnie". Stąd święto, które przypada w tych dniach, nazywamy Świętem Tygodni. Zgodnie z logiką systemu liczbowego w języku hebrajskim moglibyśmy powiedzieć, że "tygodnie", to tydzień tygodni, czyli siedem tygodni. Opis sposobu obliczania tego święta potwierdza, że "Szawuot" oznacza "tydzień tygodni":

wiec juz powinienes się domyślic dlaczego ktoś przede mną przyjął że tydzień mozna liczyc jako siedem, jak nie rozumiesz to mi po prostu ręce opadają

szawa (siedem) szawua (tydzień) kapewu?
16-03-2010 00:40 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
to tak na szybko jeszcze jedno

fajnie myśłisz doszukując się niekonsekwencji w Biblii.

>Podobnych absurdów w Nowym Testamencie jest mnóstwo. Najbardziej chyba spektakularny przejawia się w rozbieżności sprawozdawczej z momentu zejścia Jezusa. Jan przytacza taką wersję: "A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha." (J 19.30). Natomiast od Łukasza dowiadujemy się: "A Jezus zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to skonał." (Łk 23.46)

ile osob stało pod krzyżem? skoro mniej niz wszyscy ewangelisci to jak ktoś kto tam nie był może przekazać słowo w słowo co się działo? wiesz jak się zmienia historia przekazywana z ust do ust? A ile lat mineło od wydarzeń do ich spisania? według katolickiej terminologi bo ty sie zaraaz rozpiszesz na 33 strony udowodniając ze jakiś mac donald ma inne zdanie i już. Nie ma zadnych prac piszących sprzeczne z nim tezy, mac donald ma racje i koniec

był kiedys taki zabawny film Zeitgeist, duży fr opisuje jak to Jezus jest zmyśloną postacią bo to tak naprawdę jest Horus. Zapraszam do ogladania
www.youtub(*)st&p=77F3B295C7957206&index=58
16-03-2010 01:03 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)

>ile osob stało pod krzyżem? skoro mniej niz wszyscy ewangelisci to jak ktoś kto tam nie był może przekazać słowo w słowo co się działo? wiesz jak się zmienia historia przekazywana z ust do ust? A ile lat mineło od wydarzeń do ich spisania? według katolickiej terminologi bo ty sie zaraaz rozpiszesz na 33 strony udowodniając ze jakiś mac donald ma inne zdanie i już. Nie ma zadnych prac piszących sprzeczne z nim tezy, mac donald ma racje i koniec

I Ty durniu w te historie przekazywane z ust do ust wierzysz, ja nie.
_____________________________________________________________________
Mam nadzieję, że juz zarobiłam na bana. Dożywotniego.


Z wyrazami szacunku.
Tamarka.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-03-2010 02:38 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>ile osob stało pod krzyżem? skoro mniej niz wszyscy ewangelisci to jak ktoś kto tam nie był może przekazać słowo w słowo co się działo? wiesz jak się zmienia historia przekazywana z ust do ust? A ile lat mineło od wydarzeń do ich spisania? według katolickiej terminologi bo ty sie zaraaz rozpiszesz na 33 strony udowodniając ze jakiś mac donald ma inne zdanie i już. Nie ma zadnych prac piszących sprzeczne z nim tezy, mac donald ma racje i koniec
>I Ty durniu w te historie przekazywane z ust do ust wierzysz, ja nie.
>_____________________________________________________________________
>Mam nadzieję, że juz zarobiłam na bana. Dożywotniego.
>
>Z wyrazami szacunku.
>Tamarka.
>
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

>

a niby za co ban? ja sie nie obrażam,

Napisałem tylko że to nie dowód bo wielokrotnie historie opowiadane po latach przez róznych ludzi, naocznych świadków, się róznią. A taki maac donald uzna to za argument ze Biblia mówi nieprawdę. Żałość.
apud (4399 punktów)

>fajnie myślisz doszukując się niekonsekwencji w Biblii.
>>Podobnych absurdów w Nowym Testamencie jest mnóstwo. Najbardziej chyba spektakularny przejawia się w rozbieżności sprawozdawczej z momentu zejścia Jezusa. Jan przytacza taką wersję: "A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha." (J 19.30). Natomiast od Łukasza dowiadujemy się: "A Jezus zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to skonał." (Łk 23.46)
>ile osób stało pod krzyżem? skoro mniej niz wszyscy ewangeliści to jak ktoś kto tam nie był może przekazać słowo w słowo co się działo? wiesz jak się zmienia historia przekazywana z ust do ust? A ile lat minęło od wydarzeń do ich spisania? według katolickiej termino logi bo ty sie zaraza rozpiszesz na 33 strony udowodniając ze jakiś mac donald ma inne zdanie i już. Nie ma żadnych prac piszących sprzeczne z nim tezy, mac donald ma racje i koniec

Cenilam ciebie za utarczki z nieukami, bo miałeś racje.

Tutaj nie wygląda na to, chociaż udowodnić nie potrafię.
Bo sie na tym nie znam. Fakty to rzecz uparta, a dla mnie faktem jest ze dopiero Konstantyn usankcjonował i sformalizował dla swoich celów idee chrześcijaństwa.
Zwyczajnie nakazał wydać 50 oficjalnych kopii biblii zredagowanych przez swojego pomagiera od spraw religijnych ale zapomniałam jego nazwiska.

Aby było śmieszniej, polecam

www.peshertechnique.infinitesoulutions.com/

ewentualnie Książki napisane przez ta panią.

O jak bym chciała ja tutaj widzieć dyskutująca z ...katolicka wiekszoscia racjonalistow i innymi racjonalistami tez....

PS
Jedna z jej Książek Jesus the Man została przetłumaczona min na polski jezyk pod tytułem Jezus Mezszczyzna? zdaje sie.
16-03-2010 00:45 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
Po raz ostatni durniu z Twego olinkowanego tekstu Ci zacytuję:

"Naliczycie także sobie od dnia pierwszego po sabacie, od dnia, któregoście ofiarowali snop podnoszenia, siedem tygodni zupełnych niech będzie. Aż do pierwszego dnia po siódmym tygodniu naliczycie pięćdziesiąt dni;" - 3 Mojż. 23:15-16

"NALICZCIE PIĘĆDZIESIĄT DNI".
Czytaj i myśl, albo na rany tego włóczęgi Jezusa, Chrystusem nazwanego przez żądną spełnienie proroctw gawiedź, weź sobie kalkulator do łap i licz:
7x7=49 + 1 ("aż do pierwszego dnia")=50 DDDDNNNIII
Myślenie ma przyszłość.
I przestań k***a kombinować jak koń co ma pod górkę.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-03-2010 02:31 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>Po raz ostatni durniu z Twego olinkowanego tekstu Ci zacytuję:
>"Naliczycie także sobie od dnia pierwszego po sabacie, od dnia, któregoście ofiarowali snop podnoszenia, siedem tygodni zupełnych niech będzie. Aż do pierwszego dnia po siódmym tygodniu naliczycie pięćdziesiąt dni;" - 3 Mojż. 23:15-16
>"NALICZCIE PIĘĆDZIESIĄT DNI".
>Czytaj i myśl, albo na rany tego włóczęgi Jezusa, Chrystusem nazwanego przez żądną spełnienie proroctw gawiedź, weź sobie kalkulator do łap i licz:
>7x7=49 + 1 ("aż do pierwszego dnia")=50 DDDDNNNIII
>Myślenie ma przyszłość.
>I przestań k***a kombinować jak koń co ma pod górkę.
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.


Tamaro, ręce mi opadły, nogi mi opadły, opadła mi głowa i brzuszysko moje tez mi opadło jak to przeczytałem.

69 × 7 × 360 dni = 173880 dni
(62 siódemki plus siódemka) RAZY 360!!

nawias nawet dodaje bo zaraz znów coś będę tłumaczyć z rzeczy najprostszych

tam nie ma siedem razy siedem, na Wielkiego Racjonaliste, myśl, czytaj ze zrozumieniem

myśl bo (zacytuje Cię)

>Myślenie ma przyszłość.
>I przestań k***a kombinować jak koń co ma pod górkę.

a teraz przepraszaj za durnia bo jak mnie zostawisz durniem, to taki punkt odniesienia w stosunku do tego co Ty piszesz sprawi że wyjdziesz poza skale

a juz tak na serio to nie wiem dziewczyno, skąd u diabła wzięłaś te 50 dni?
16-03-2010 09:57 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
>a teraz przepraszaj za durnia bo jak mnie zostawisz durniem, to taki punkt odniesienia w stosunku do tego co Ty piszesz sprawi że wyjdziesz poza skale
>a juz tak na serio to nie wiem dziewczyno, skąd u diabła wzięłaś te 50 dni?



Wypowiedz anioła jest nieprecyzyjna co zrozumiałe. Nie powie że tego i tego dnia pojawi sie Mesjasz. Mówi że pojawi się po 62 i 7 "siódemkach". Ale nie mówi co siódemki oznaczają. Pozostawia interpretacje otwartą. Więc chcąc zrozumiec należy sprawdzać. W przypadku siódemek lat się sprawdza co do dnia

(z postu Hajkumkajkum, 13.03.2010 godz. 11.09 ups., sorry on jest tylko Hajkum bez Kajkum ...a dałabym sobie ... hm, za to z nr 2, albowiem już chyba był nr 1 i go zbanowano)

1. Nie, nie jest zrozumiałe dlaczego coś ma być nieprecyzyjne. Wręcz przeciwnie po nadrzędnym bycie należałoby oczekiwać większej pedanterii.

2. A więc anioł nie mówi co siódemki oznaczają, ale coś czule szepce we łbach co poniektórych oszołomów, że nagle słowo siódemka, oznaczające także tydzień nie jest tygodniem tylko latami, w dodatku liczącymi sobie 360 dni. Wszyscy zdrowi? Ano, jak widać niekoniecznie.
Powstaje natychmiast dręczące pytanie dlaczego anioł nie podał zwyczajnie bez owijania w bawełnę, że chodzi o lata.

Ale ... zacytujmy teraz (ponownie), choć do głąbów niektórych i tak nic nie dotrze, fragment z biblii:
"Naliczycie także sobie od dnia pierwszego po sabacie, od dnia, któregoście ofiarowali snop podnoszenia, siedem tygodni zupełnych niech będzie. Aż do pierwszego dnia po siódmym tygodniu naliczycie pięćdziesiąt dni;" - 3 Mojż. 23:15-16

Widzimy tu wyraźnie, że gdy czytamy w biblii o tygodniach to chodzi całkowicie i zupełnie o tygodnie, jakie znamy, a oznaczające zwyczajne siedem dni: od poniedziałku do niedzieli, od montagu do sontagu, od mondaya do sundaya.
NIE ŻADNE LATA.

Bądź zatem uspokojona zdrowa części tego forum, która mogłaś się poczuć zaniepokojona przy czytaniu tego steku Hajkumo - bzdur, nawet nie nazwę tego intelektualnym bełkotem, gdyż stanowiłoby obrazę dla wszystkich bełkotliwych, ale jednak intelektualistów, czyś aby dalej w owym dobrym zdrowiu.
Wszystko w najlepszym w porządku. Choć rzeczywiście lektura tego rozwolnienia a'la "Strażnica" może zachwiać, co wrażliwszym układem nerwowym.

P.S.
O tak, takie św. Tereski od dzieciątka Jezus nie obrażają się ani za durni, ani za każde inne razy ... to takie małe ofiarki dla bachorka (ksywka: Mesyasz), ewentualnie tatusia (imie własne Jahwe, ksywka: złoty ciołek).

P.S. nr 2
Ciekawe co by wyszło, gdyby za siódemki/tygodnie wstawić parseki? Może czarna dziura.
I byłby to dowód na kozojebców eksplorację wszechświata na długo przed Johnem Weehlerem i resztą trutni zwanych naukowcami.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-03-2010 19:19 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>a teraz przepraszaj za durnia bo jak mnie zostawisz durniem, to taki punkt odniesienia w stosunku do tego co Ty piszesz sprawi że wyjdziesz poza skale
>>a juz tak na serio to nie wiem dziewczyno, skąd u diabła wzięłaś te 50 dni?
>
>Wypowiedz anioła jest nieprecyzyjna co zrozumiałe. Nie powie że tego i tego dnia pojawi sie Mesjasz. Mówi że pojawi się po 62 i 7 "siódemkach". Ale nie mówi co siódemki oznaczają. Pozostawia interpretacje otwartą. Więc chcąc zrozumiec należy sprawdzać. W przypadku siódemek lat się sprawdza co do dnia (z postu Hajkumkajkum, 13.03.2010 godz. 11.09 ups., sorry on jest tylko Hajkum bez Kajkum ...a dałabym sobie ... hm, za to z nr 2, albowiem już chyba był nr 1 i go zbanowano)
>1. Nie, nie jest zrozumiałe dlaczego coś ma być nieprecyzyjne. Wręcz przeciwnie po nadrzędnym bycie należałoby oczekiwać większej pedanterii.
>2. A więc anioł nie mówi co siódemki oznaczają, ale coś czule szepce we łbach co poniektórych oszołomów, że nagle słowo siódemka, oznaczające także tydzień nie jest tygodniem tylko latami, w dodatku liczącymi sobie 360 dni. Wszyscy zdrowi? Ano, jak widać niekoniecznie.
>Powstaje natychmiast dręczące pytanie dlaczego anioł nie podał zwyczajnie bez owijania w bawełnę, że chodzi o lata.
>Ale ... zacytujmy teraz (ponownie), choć do głąbów niektórych i tak nic nie dotrze, fragment z biblii:
>"Naliczycie także sobie od dnia pierwszego po sabacie, od dnia, któregoście ofiarowali snop podnoszenia, siedem tygodni zupełnych niech będzie. Aż do pierwszego dnia po siódmym tygodniu naliczycie pięćdziesiąt dni;" - 3 Mojż. 23:15-16
>
>Widzimy tu wyraźnie, że gdy czytamy w biblii o tygodniach to chodzi całkowicie i zupełnie o tygodnie, jakie znamy, a oznaczające zwyczajne siedem dni: od poniedziałku do niedzieli, od montagu do sontagu, od mondaya do sundaya.
>NIE ŻADNE LATA.
>Bądź zatem uspokojona zdrowa części tego forum, która mogłaś się poczuć zaniepokojona przy czytaniu tego steku Hajkumo - bzdur, nawet nie nazwę tego intelektualnym bełkotem, gdyż stanowiłoby obrazę dla wszystkich bełkotliwych, ale jednak intelektualistów, czyś aby dalej w owym dobrym zdrowiu.
>Wszystko w najlepszym w porządku. Choć rzeczywiście lektura tego rozwolnienia a'la "Strażnica" może zachwiać, co wrażliwszym układem nerwowym.
>P.S.
>O tak, takie św. Tereski od dzieciątka Jezus nie obrażają się ani za durni, ani za każde inne razy ... to takie małe ofiarki dla bachorka (ksywka: Mesyasz), ewentualnie tatusia (imie własne Jahwe, ksywka: złoty ciołek).
>P.S. nr 2
>Ciekawe co by wyszło, gdyby za siódemki/tygodnie wstawić parseki? Może czarna dziura.
>I byłby to dowód na kozojebców eksplorację wszechświata na długo przed Johnem Weehlerem i resztą trutni zwanych naukowcami.
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.


odpowiem Ci pod warunkiem że przeczytasz najpierw WSZYSTKIE moje poprzednie wpisy w tym temacie, odpowiadałem już na część Twoich wywodów

a Ty zignorowałas moje pytanie - skad u diabła wzięłaś ten cytat z Biblii? dlaczego się nim posłuzyłaś?
(Alicja)Duda (25557 punktów)

§ 10. Należy stosować się do zaleceń zawartych w instrukcji obsługi Forum, a w szczególności:
.
.
c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których nie odnosi się wypowiedź.

16-03-2010 19:38 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
ok przepraszam, już tak będę robił zwyczajnie nie znam waszego regulaminu
16-03-2010 20:21 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
>ok przepraszam, już tak będę robił zwyczajnie nie znam waszego regulaminu

To na wszelki wypadek przeczytaj, powinieneś to zrobić zaraz po rejestracji.

Regulamin
16-03-2010 22:53 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Tamarko, zaczne od śmiesznej rzeczy. Twój skrót 3 Mojż. 23:15-16 sprawił mi wiele kłopotu ponieważ opisałaś tak Ksiegę Kapłańską oznaczaną skrótem Kpł. Rzeczywiscie jest ona 3 w kolejności ale na przyszłośc pisz zrozumiale uzywaj skrótów które pozwolą mi odnaleśc cytat

Pisze w Kpł 23:15-16 o Święcie Tygodni. Rzeczywiście całość brzmi

>15 Naliczycie także sobie od dnia pierwszego po sabacie, od dnia, któregoście ofiarowali snop podnoszenia, siedem tygodni zupełnych niech będzie.
>16 Aż do pierwszego dnia po siódmym tygodniu naliczycie pięćdziesiąt dni; tedy ofiarować będziecie ofiarę śniedną nową Panu.

Więc mamy arytmetyke prostego równania
7x7+1=50
znaczy siedem(dni)razy siedem(tygodni) plus jeden równa sie pięcdziesiąt

Pytanie czy to potwierdza czy obala broniona przeze mnie teze że Siódemke liczymy latami?

POTWIERDZA

jak? Zobacz tutaj

w tym linku
potop-exodus.w.interia.pl/proroctwa/69tygodni.html
masz fr
>Dochodzimy do 33 a nie 32 roku naszej ery, gdyż nie ma roku zerowego. W 33 roku miesiąc Nissan rozpoczął się prawdopodobnie 20 marca, zaś 14 Nissan kiedy to obchodzono Paschę i ukrzyżowano Jezusa przypadał na 2 i 3 kwietnia, tj. od czwartku wieczorem do piątku wieczorem według starotestamentowego sposobu odmierzania dni (EXODUS 12:18; KAPŁAŃSKA 23:5.32).

Musze sie przyznać że kiedy szukałem tego stało się coś czego nie rozumie. Otworzyłem zamiast na Kpł 23 na Kapł 25. Hmmm. Wiesz co tam jest? Rok jubileuszowy i rok szabatowy. I czytam szukając TWEGO cytatu

Kapł 25
>3 Przez sześć lat osiewać będziesz pole twoje, i przez sześć lat winnice twoje obrzynać będziesz, zbierając urodzaje z niej;
>4 Ale roku siódmego sabat odpocznienia mieć będzie ziemia, sabat Pański; pola twego nie będziesz osiewał, ani winnicy twojej obrzynał.

Wtedy zacząłem się smiać, myślac że podałaś mi nieświadomie dowód. Ale przeciez ja się pomyliłem! Zobacz ze w tym fr masz SIÓDEMKE odnoszącą się do liczby lat!

A wiesz co przeczytałem dalej?

Kapł 25
>8 Naliczysz też sobie siedem tygodni lat, to jest siedem kroć siedem lat; i uczyniąć dni siedmiu tygodni lat czterdzieści i dziewięć lat.
>9 Tedy każesz zatrąbić w trąbę huczną miesiąca siódmego, dnia dziesiątego tegoż miesiąca; w dzień oczyszczenia każecie zatrąbić po wszystkiej ziemi waszej.
>10 I święcić będziecie rok pięćdziesiąty, a obwołacie wolność w ziemi wszystkim obywatelom jej. Lato miłościwe mieć będziecie; i wróci się każdy do osiadłości swojej, i każdy do rodziny swojej wróci się.

Zobacz
7x7=49 tym razem LAT!
I nagle w wersie dziesiątym masz 50.
wiec 7x7+1=50

Jak widzisz sama potwierdziłaś słowa proroctwa, nieświadomie zresztą. Ale mnie niesamowicie zastanawia - dlaczego pomyliłem sie i odczytałem 25 zamiast 23. I akurat w 25 była odpowiedź. Księge kaplańska czytałem w całości tylko raz w życiu jakieś pól roku temu, hmmm...

Nie chcąc kopać leżacych powiem tylko tyle-plujesz jadem dziewczyno, ale sama sie kompromitujesz. Podajesz mi dowody na moje twierdzenie, mówiąc że ona je obalają. Więcej pokory.

I powtarzam- odwołaj swoje obelgi na mój temat. Jeśli ja jestem durniem I potraktujemy mnie jako punkt odniesienia do Twojej osoby, to Ty na tym wykresie wychodzisz poza skale.

Co do obelg w stosunku do postaci z Biblii zacytuje Leśmiana

>I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
>A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Oczywiście teraz znowu z czymś wyskoczysz-czekam
17-03-2010 11:14 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)

>Tamarko, zaczne od śmiesznej rzeczy. Twój skrót 3 Mojż. 23:15-16 sprawił mi wiele kłopotu ponieważ opisałaś tak Ksiegę Kapłańską oznaczaną skrótem Kpł. Rzeczywiscie jest ona 3 w kolejności ale na przyszłośc pisz zrozumiale uzywaj skrótów które pozwolą mi odnaleśc cytat
(oszołomiony słowem natchnionem)

>zobacz tu www.dabar.de/5SZAWUOT.htm
(to tez ten sam, tylko trochę wcześniej podaje link)

A w linku tym jakis inny oszołomiony podaje skrót: 3Mojż. 23:15-16.
Albowiem wydźwięk wybroczyn z linku są po myśli drogiego Hajkuma to nasz drogi Hajkum z numerem 2 (a gdzie się podział ten z jedynką?)nie wnosi zastrzeżeń.

>Musze sie przyznać że kiedy szukałem tego stało się coś czego nie rozumie.

A w ogóle coś rozumie?
Może z gramatyki?

>Otworzyłem zamiast na Kpł 23 na Kapł 25. Hmmm. Wiesz co tam jest? Rok jubileuszowy i rok szabatowy. I czytam szukając TWEGO cytatu
>Kapł 25
>>3 Przez sześć lat osiewać będziesz pole twoje, i przez sześć lat winnice twoje obrzynać będziesz, zbierając urodzaje z niej;
>>4 Ale roku siódmego sabat odpocznienia mieć będzie ziemia, sabat Pański; pola twego nie będziesz osiewał, ani winnicy twojej obrzynał.
>Wtedy zacząłem się smiać, myślac że podałaś mi nieświadomie dowód. Ale przeciez ja się pomyliłem! Zobacz ze w tym fr masz SIÓDEMKE odnoszącą się do liczby lat!
>A wiesz co przeczytałem dalej?
>Kapł 25
>>8 Naliczysz też sobie siedem tygodni lat, to jest siedem kroć siedem lat; i uczyniąć dni siedmiu tygodni lat czterdzieści i dziewięć lat.

Pierwej otrę łzy, co mi rzęsiście po licu ze śmiechu płyną. Potem sprostuję, cytując stosowny urywek wprost z biblii bez manipulacji tekstem, jakiej dokonał Hajkum:

"(8) Policzysz sobie siedem lat szabatowych, to jest siedem razy po siedem lat, tak że czas siedmiu lat szabatowych będzie obejmował czterdzieści dziewięć lat. "

Rok szabatowy jest tu nie dość, że jednostką określoną to jeszcze stanowi niezbędne dla poprawności wyrażenia dopełnienie liczebnika. We fragmencie z Daniela (wywołującym orgazm (nieuzasadniony) u Hajkuma) natomiast brakuje frazy "lat szabatowych". Jest tylko:

" (25) Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do Władcy-Pomazańca - siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku."

Gdyby miała byc prawdziwą interpretacja Hajkumowa, we fragmencie tym powinniśmy przeczytać np.:

"siedem lat szabatowych i sześćdziesiąt dwa lata szabatowe"
,
ewentualnie:
"siedem lat i sześćdziesiąt dwa lata"

Jak wyżej. Tak się składa, że po liczebnikach np. 7, albo 62, albo jakichkolwiek, aby wyrażenie miało sens musi nastąpić dookreślenie "czego?", "kogo?"

Zatem tłumacze słusznie założyli, że w tym wypadku słowo posiadajace w jęz. hebrajskim dwa znaczenia (tydzień oraz właśnie liczebnik siedem) należy przełożyć jako tydzień.
Ponawiam, gdyby rzeczywiście w tym tekście chodziło o siedem w rozumieniu liczebnika to musiałoby zostać doprecyzowane czego siedem.
Np. "siedem siódemek baranów", albo "siedem siódemek ignorantów", albo "siedem siódemek durniów", etc.

Albo: "sześćdziesiąt dwie siódemki durniów".

Biblia wprawdzie pełna jest idiotyzmów, ale nie aż takich, jakie proponuje Hajkum.

>Nie chcąc kopać leżacych powiem tylko tyle-plujesz jadem dziewczyno, ale sama sie kompromitujesz. Podajesz mi dowody na moje twierdzenie, mówiąc że ona je obalają. Więcej pokory.

Leżysz Ty ... i robisz pod siebie.
Próba spoufalenia, czy jedynie pokazania wyższości wierzącego?

>I powtarzam- odwołaj swoje obelgi na mój temat. Jeśli ja jestem durniem I potraktujemy mnie jako punkt odniesienia do Twojej osoby, to Ty na tym wykresie wychodzisz poza skale.

Wychodzę poza skalę, ale w górę. Co zresztą nietrudne przy takim osobniku.

I jeszcze słowem końcowym.
Hajkum wierzy sobie. Zdarza się. To jeszcze nie dramat.
Wierzy w brednie. I to sie zdarza, choć to też nie katastrofa.
Ale Hajkum przychodzi ze swoimi wierzeniami w idiotyzmy na forum racjonalisty.
Po co to robi?
Chce podyskutować, sprawdzić swoje "wiadomości", zweryfikować je poddając pod rozwagę racjonalnej obróbce?
A skąd. On ma już swoją niepodważalną prawdę, nic to, że objawioną.
W tym wypadku jego pobyt tu jest tylko i wyłącznie próbą naznaczenia i tego miejsca wybroczynami irracjonalności.
Cóż. Wierzący, a zwłaszcza zwolennicy "prawd" biblijnych nie mogą znieść myśli, że ktoś nie tak, jak oni myśli.

Ale szanowna Moderacjo nie odbierajmy mu zapału, niech sobie dalej uprawia tu swą radosną twórczość. Doceńmy zaangażowanie z jakim robi z siebie durnia:

>>Ale mnie niesamowicie zastanawia - dlaczego pomyliłem sie i odczytałem 25 zamiast 23. I akurat w 25 była odpowiedź.

Ani chybi duch świnty kierował tym wszystkim.

Dziś udając się do klozetu zoczyłam bez okno wróbla. Potem zadzwonił Wróblewski.
Ani chybi znak to był.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
18-03-2010 22:01 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Pomijając Twoje samozadowolenie z siebie to przeoczyłas dziewczyno bardzo ważną rzecz. Biblia operując wielokrotnościami siódemki robi to bardzo róznorako. Masz wielokrotnośc dni, choćby w stworzeniu świata, masz wielokrotnośc tygodni jak w cytowanym fragmencie, czy wielokrotnośc lat. Jeslibys poczytała trochę wnikliwiej zauważyłabyś tez że nie należy odrywac interpretacji fragmentu od kontekstu. W tym wypadku kontekstem jest ST, a konkretnie proroctwa w starym testamencie. Pomijając te które nie podaja konkretu, przyjrzyjmy się szybko tym które liczą za ile się cos wydarzy, ile coś potrwa. Szybko przejrzałem St i zobaczmy co tam znalazłem.

Ks. Rodz 15:13
Bóg da Abrahama mówi, żeby wiedzał, iż jego potomkowie będą w niewoli czterysta LAT. Czas od poczatku do końca liczony jest w latach.

Ks Rodz 41:26
Józef wyjasnia faraonowi sen. tłumaczy że siedem krów tłustych to czas siedmiu LAT, potem siedme krów chudych to siedem LAT.

Ks Jeremiasza 25:11
Spustoszenie Jerozolimy sprowadzi na naród wybrany siedemdziesiąt LAT niewoli

Ks Jeremiasza 29:11
Bóg sprowadzi swoj naród do ziemi wybranej po siedemdziesięciu LATACH, podobnie jak wyżej

I nagle następuje Proroctwo o siedemdziesieciu tygodniach. Czemu to niby miało by byc odmienne i nie należałoby tego liczyć w latach? Może daltego aby kryc konkretny rok przybycia mesjasza przed żydami, którzy wiele razy pokazywali że sa zatwardziali w swoich czynach?

W dodatku Twoja analiza składniowa zdań ma pewną lukę. Wiesz co to jest elipsa? To taki zabieg w którym usuwa się słowo ze zdania. Jesli potraktujesz zdanie dosłownie o siedemiu tygoniach i szescdziesieciu tygodniach to proroctwo nie bedzie mialo wystepujacej zwykle w proroctwach kategorii LAT. Ale chcac liczyć tydzień za siódemke pojawia się natychmiasst zdananie z elipsą. To zdanie z elipsa jest nie tylko przystające do dat z NT i ST, ale tez przystaje do liczenia proroctwo latami.

Lata szabatowe i tygodnie liczone siódemkami sa w przepisach religijnych a nie w przepowiedniach religijnych. W dodatku wcześniej udowodniłem Ci że siódemka może byc spokojnie łączona z latami. Masz jakies inne pomysły na obalenie tezy?

skoro ty zabawiłas sie w analize mojej osoby to ja powiem cos o Tobie. Napisałaś kiedys coś w stylu żebym nie pisał bzdur i nie niepokoił ludzi czytajacych to. Ale Ty nie mówiłaś o ludziach tylko o Sobie. Takie gwałtowne zarzucanie mnie argumentami ad persona, przekształcanie mojego nicku w hajkusie, hajkumy czy inne humkukumy świadczy że strasznie się boisz tego proroctwa. Co w nim tak cię przeraziło? Boisz się że Bóg jednak istnieje?
19-03-2010 01:14 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
Się napisał ociec misjonarz.

>W dodatku wcześniej udowodniłem Ci że siódemka może byc spokojnie łączona z latami.

A w Danielu jak lat nie było przy siódemce tak nie ma.

>skoro ty zabawiłas sie w analize mojej osoby to ja powiem cos o Tobie. Napisałaś kiedys coś w stylu żebym nie pisał bzdur i nie niepokoił ludzi czytajacych to. Ale Ty nie mówiłaś o ludziach tylko o Sobie. Takie gwałtowne zarzucanie mnie argumentami ad persona, przekształcanie mojego nicku w hajkusie, hajkumy czy inne humkukumy świadczy że strasznie się boisz tego proroctwa. Co w nim tak cię przeraziło? Boisz się że Bóg jednak istnieje?

Swój nick przekształciłeś Ty sam z Hejkumkejkum/Hajkumkajkum *) na Hajkum2.

*) niepotrzebne skreslić

Wzrusza mnie nieustannie ta troska wierzących o stan mego ducha.
Nie chciałabym być niewdzięcznicą, więc się spróbuję (na miarę mego niedoskonałego marnego ateistycznego puchu) odwzajemnić za dobro, jakiego doświadczam.

Prezent, a nawet dwa. Starannie wyselekcjonowane z przekonaniem wielkiem, że trafiłam nie tylko w wyrafinowany gust, ale i wysoce wymagający poziom adresata.

jerzykijewski.com/

www.totalizm.pl/

P.S.
Gorąco polecam w linku nr 2 dział z literką "F". Poezja sformułowań, kilka ciekawych nowatorskich rozwiązań na gruncie ubogacania mowy ojczystej i wiele, wiele wzruszającego serce bezinteresownego zaangażowania autora, by ten świat uczynić lepszym.
Strawa dla ducha niewysłowiona.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
19-03-2010 07:08 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>Wzrusza mnie nieustannie ta troska wierzących o stan mego ducha.

Oni sie martwią ze trafisz do pieklą, bo potępiasz niewolnictwo, dyskryminacje kobiet, rasizm, wojny sprawiedliwe i konkurencje innych wierzeń.
22-03-2010 20:10 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Ani mi w głowie martwic się Tamaro o stan Twojego ducha. Należy on do Ciebie i jesteś sama się w stanie o niego zatroszczyć. Natomiast martwie się o moje zdrowie psychiczne, jeszcze kilka takich linków podrzucisz mi do czytania i wyląduje w wariatkowie. Ta księzycowa teoria po prostu mnie z nóg zwaliła. Pomijam fakt że badamy tekst i z niego liczymy dni w miesiącu. Pomijam też fakt że Księzyc od Ziemi się oddala, co dowiodły lustra zawiezione tam przez astronałtów. Pominę nawet fakt że gdyby na ziemie docierało mało światła kiedyś to by padła roślinnośc. Ale wybacz, kiedy czytam o miekkich skałach to mnie słabi. Tak samo drugi link sprawił że przez pare dni odczuwałem wewnętrzną niechęc do zaglądania do tej dyskuji. Miej litośc, chcesz mnie do grobu wpędzić?

>A w Danielu jak lat nie było przy siódemce tak nie ma.

Instynkt znów Cię nie zawodzi, sama podświadomie pchaszdyskusje do przodu. Nie mam tam lat, choć w innych proroctwach starotestamentowych wyznaczającychc datę są lata. Aż na usta ciśnie się pytanie- a dlaczego akurat w tym tekscie nie ma lat? Może ktoś chce ukryć tą date?
17-03-2010 11:29 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Heikum2 i Ignorancja bardzo proszę o wzięcie pod uwagę paragraf 14 i 14.1 regulaminu forum. Mam nadzieję , że potraficie dyskutować bez wycieczek osobistych.
17-03-2010 11:53 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
Dziękuję za upomnienie. Obiecuję, że nie zamierzam więcej dyskutować. Moja tolerancja na poziom wypisywanych idiotyzmów ma swoją wartość krytyczną. Ów poziom został przez adwersarza Hajkuma2 osiągnięty.

Ponadto uważam, że poświęciłam juz wystarczająco czasu, aby objaśnić, że propozycje tegoż Hajkuma są idiotyzmami. I starczy.

Hm ... ale w sumie to warto było. Chociażby, by móc przeczytać to powalające swym prostym pięknem zdanie:

Naliczysz też sobie siedem tygodni lat, to jest siedem kroć siedem lat; i uczyniąć dni siedmiu tygodni lat czterdzieści i dziewięć lat. (za mistrzem warsztatu - literatem Hajkumem2)

Pozdrawiam.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
17-03-2010 12:25 
 Ocena-1 na 7
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
-Mamo, mamo! To Jasiu to Jasio jest gupi a nie ja!
-A właśnie, że nie Małgosiu, to Ty jesteś gupia! A nawet debilka.
- Sam jesteś pacan!
itd.
Może nie jest to śmieszne jak skecz Kowalskiej, ale z morałem.
Morał jest taki- dyskusje na tym forum (i chyba nie tylko na tym) albo prowadzi się na "ty" (a więc niemerytoryczne śmiechy i chichy) albo na noże, aż krew się leje.
Stany pośrednie, to rzadkie perełki i w końcu uczestnicy i tak wyciągają noże lub przechodzą na "ty".

Przepraszam za zboczenie (z tematu).

Myślę, mówię i kształtuję się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.
18-03-2010 22:36 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Mnie to nie przeszkadza. Pod warunkiem ze do obelg dochodzą jakieś próby chociaż dyskusji.
19-03-2010 07:11 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Przepraszam za zboczenie

Nie przesadzaj, my tutaj cenimy zboczenia. Z tematu tez!
18-03-2010 22:37 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Więc jednak było warto?
17-03-2010 20:33 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
> Heikum2 i Ignorancja bardzo proszę o wzięcie pod uwagę paragraf 14 i 14.1 regulaminu forum. Mam nadzieję , że potraficie dyskutować bez wycieczek osobistych.

ja się nie obrażam ona tez nie. Wiec nie jest to żaden niesnasek tylko zasygnalizowanie "burzliwości" dyskusji.
apud (4399 punktów)

>>I przestań k***a kombinować jak koń co ma pod górkę.

Hmmmm,
aby bylo jeszcze zabawniej polecam i to po polsku

veritas-fo(*)cja-nabita-w-butelke-t1-90.htm
12-03-2010 12:02 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>całośc artykułu który przekleiłem jest tutaj
>potop-exodus.w.interia.pl/inne/69tygodni.html
>i tam jest tez wszystko bardzo dokładnie wyliczone, czego ja nie ctrlowałem+v. Dla sceptyków pełno cyferek

Jesteś wyznawcą jakiegoś kultu cyferek?

To nie są żadne prawdziwe wyliczenia, jest młócenie i dopasowywanie do siebie kawałków tekstów z całkowicie nieobiektywnych źródeł. Proroctwa, ewangelie - to wszystko są bajki.
Na dodatek pisarze późniejszych bajek znali te wcześniejsze, więc oczywiście, wszystko jest spójne i cyferki, które tak lubisz, a które wynikają z innych, zmyślonych, cyferek, się zgadzają. Muszą się zgadzać, skoro dane wejściowe zostały dobrane "pod wynik".

Do tego udowadnianie prawdziwości jednej bajki przez wskazywanie, że coś tam w niej jest zgodne z rzeczywistością to dziecinada.
Czy fakt, że Zamek w Łęczycy istnieje i ma podziemia, oznacza, że legenda o Borucie to prawda?

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
13-03-2010 18:09 
 Ocena 8 na 8
wojtek. (1061 punktów)
>i tam jest tez wszystko bardzo dokładnie wyliczone, czego ja nie ctrlowałem+v. Dla sceptyków pełno cyferek

   Pełno cyferek to tam faktycznie jest, co jednak nie zamaskuje faktu, że wszystkie te wyliczenia większego sensu nie mają, a cały ten tekst zostaje, według mnie, kompletnie rozłożony na łopatki jednym, kluczowym szczegółem, na który autor artykułu w swym apologetycznym uniesieniu, najwyraźniej nie zwrócił uwagi (albo zwrócił, ale wydaje mu się, że inni pominą ten szczegół).

   Najpierw autor twierdzi, iż:

Cytat:
W oparciu o dokonane powyżej obliczenia wszystko to musiało się rozegrać gdzieś między 3 kwietnia a 2 maja 32 roku n.e.


   Czyli, że Jezus musiał ponieść śmierć między 3 kwietnia, a 2 maja 32 roku naszej ery, aby wypełniło się proroctwo Daniela.

   Następnie natchniony autor informuje:

Cytat:
W całej historii ludzkości znalazł się tylko jeden człowiek, który spełnił warunki tego proroctwa - około roku 32 naszej ery w czasie gdy Pontius Pilatus był prokuratorem Judei (lata 26-36 n.e.) w Jerozolimie, na początku święta Paschy, ukrzyżowano Jezusa Chrystusa z Nazaretu w Galilei, który podawał się za Mesjasza (Jana 4:25-6) i Króla (Jana 18:36).


   Ważne są tutaj słowa " ...około roku 32 naszej ery ..." Słowo "około" oznacza, że nie musiał to być wcale rok 32 n.e. a mogły równie dobrze być to lata 30, 31, 33, 34, a może jeszcze wcześniejsze bądź późniejsze.
Nie jest znany bowiem dokładny rok, w którym Jezus skonał na krzyżu (podobnie jak nie jest znany dokładny rok narodzin Jezusa)

   Ale nic to, dla natchnionego autora który (po dokonaniu kolejnych obliczeń) kończąc swe wiekopomne dzieło, tryumfalnie, wszem i wobec obwieszcza:

Cytat:
Jezus został obwołany Królem i zabity dokładnie w tym czasie, kiedy przepowiedział to prorok ponad 500 lat wcześniej!!!


   Przepraszam, ale skąd autor wie, że Jezus został zabity dokładnie w czasie który przepowiedział Daniel, skoro sam autor stwierdził, w drugim cytacie, że Jezus został ukrzyżowany OKOŁO roku 32 n.e. a tym samym przyznał, że dokładnej daty śmierci Jezusa nie zna...

   Jeśli stosujecie takie metody, to ja prorokuję, że każde proroctwo zawarte w Starym Testamencie się Wam spełni.

   Pozdrawiam
14-03-2010 12:29 
 Ocena-1 na 5
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>i tam jest tez wszystko bardzo dokładnie wyliczone, czego ja nie ctrlowałem+v. Dla sceptyków pełno cyferek
>    Pełno cyferek to tam faktycznie jest, co jednak nie zamaskuje faktu, że wszystkie te wyliczenia większego sensu nie mają, a cały ten tekst zostaje, według mnie, kompletnie rozłożony na łopatki jednym, kluczowym szczegółem, na który autor artykułu w swym apologetycznym uniesieniu, najwyraźniej nie zwrócił uwagi (albo zwrócił, ale wydaje mu się, że inni pominą ten szczegół).
>    Najpierw autor twierdzi, iż:
>Cytat:
W oparciu o dokonane powyżej obliczenia wszystko to musiało się rozegrać gdzieś między 3 kwietnia a 2 maja 32 roku n.e.

>    Czyli, że Jezus musiał ponieść śmierć między 3 kwietnia, a 2 maja 32 roku naszej ery, aby wypełniło się proroctwo Daniela.
>    Następnie natchniony autor informuje:
> Cytat:
W całej historii ludzkości znalazł się tylko jeden człowiek, który spełnił warunki tego proroctwa - około roku 32 naszej ery w czasie gdy Pontius Pilatus był prokuratorem Judei (lata 26-36 n.e.) w Jerozolimie, na początku święta Paschy, ukrzyżowano Jezusa Chrystusa z Nazaretu w Galilei, który podawał się za Mesjasza (Jana 4:25-6) i Króla (Jana 18:36).

>    Ważne są tutaj słowa " ...około roku 32 naszej ery ..." Słowo "około" oznacza, że nie musiał to być wcale rok 32 n.e. a mogły równie dobrze być to lata 30, 31, 33, 34, a może jeszcze wcześniejsze bądź późniejsze.
>Nie jest znany bowiem dokładny rok, w którym Jezus skonał na krzyżu (podobnie jak nie jest znany dokładny rok narodzin Jezusa)
>    Ale nic to, dla natchnionego autora który (po dokonaniu kolejnych obliczeń) kończąc swe wiekopomne dzieło, tryumfalnie, wszem i wobec obwieszcza:
>Cytat:
Jezus został obwołany Królem i zabity dokładnie w tym czasie, kiedy przepowiedział to prorok ponad 500 lat wcześniej!!!

>    Przepraszam, ale skąd autor wie, że Jezus został zabity dokładnie w czasie który przepowiedział Daniel, skoro sam autor stwierdził, w drugim cytacie, że Jezus został ukrzyżowany OKOŁO roku 32 n.e. a tym samym przyznał, że dokładnej daty śmierci Jezusa nie zna...
>    Jeśli stosujecie takie metody, to ja prorokuję, że każde proroctwo zawarte w Starym Testamencie się Wam spełni.
>    Pozdrawiam

Czepiasz się słowa jednego ale to nie żaden dowód. Własnie rok 32 jest podawany jao data ukrzyżowania Jezusa, miesiąc Nissan. Jak znajde informacje jak to się liczy to uzupełnie ten post.
14-03-2010 14:34 
 Ocena 5 na 5
wojtek. (1061 punktów)
>Czepiasz się słowa jednego

   Cóż, nie moja wina, że akurat to słowo (i podtekst jaki ze sobą niesie) jest w całym tym apologetycznym wywodzie najważniejsze (moim zdaniem oczywiście).

> ale to nie żaden dowód

   Jasne. Dlatego też nie miałem (i nie mam) zamiaru niczego udowadniać na siłę. Kto będzie chciał wierzyć w to co napisał autor omawianego tekstu, będzie w to wierzył, niezależnie tego, co ja napiszę w odpowiedzi.

>Własnie rok 32 jest podawany jao data ukrzyżowania Jezusa

   Prawdopodobnych dat ukrzyżowania Jezusa jest kilka, o czym autor tekstu dobrze wie, gdyż jak sam napisał, Jezus został ukrzyżowany około 32 roku n.e. Gdyby było zdarzeniem pewnym, iż Jezus poniósł śmierć w tym dokładnie roku, słówko "około" byłoby natenczas całkowicie zbędne.

>miesiąc Nissan

   Najpewniej był to ten właśnie miesiąc. Tylko, że miesiąc Nisan miał tę właściwość, że w kalendarzu żydowskim występował co roku, a nie tylko w roku 32 n.e.

>Jak znajde informacje jak to się liczy to uzupełnie ten post.

   Owocnego szukania więc życzę.

   Pozdrawiam.
14-03-2010 21:34 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>Czepiasz się słowa jednego
>    Cóż, nie moja wina, że akurat to słowo (i podtekst jaki ze sobą niesie) jest w całym tym apologetycznym wywodzie najważniejsze (moim zdaniem oczywiście).
>> ale to nie żaden dowód
>    Jasne. Dlatego też nie miałem (i nie mam) zamiaru niczego udowadniać na siłę. Kto będzie chciał wierzyć w to co napisał autor omawianego tekstu, będzie w to wierzył, niezależnie tego, co ja napiszę w odpowiedzi.
>>Własnie rok 32 jest podawany jao data ukrzyżowania Jezusa
>    Prawdopodobnych dat ukrzyżowania Jezusa jest kilka, o czym autor tekstu dobrze wie, gdyż jak sam napisał, Jezus został ukrzyżowany około 32 roku n.e. Gdyby było zdarzeniem pewnym, iż Jezus poniósł śmierć w tym dokładnie roku, słówko "około" byłoby natenczas całkowicie zbędne.
>>miesiąc Nissan
>    Najpewniej był to ten właśnie miesiąc. Tylko, że miesiąc Nisan miał tę właściwość, że w kalendarzu żydowskim występował co roku, a nie tylko w roku 32 n.e.
>>Jak znajde informacje jak to się liczy to uzupełnie ten post.
>    Owocnego szukania więc życzę.
>    Pozdrawiam.

Poszperałem i oto co znalazłem.

Najpierw 360 dni. Pochodzi to z ksiegi genezis gdzie każdy miesiąc miał 30 dni. cała informacje jest z tej strony

potop-exodus.w.interia.pl/proroctwa/69tygodni.html

Ale jest to ciekawy link pod innym wzgledem. Autor tej wypowiedzi oblicza ten sam czas biblijny na rok 33 a nie 32. Pisze że jest to spowodowane brakiem roku zerowego w kalendarzu, co sie zgadza. Szukałem więc dalej, nie jestem matematykiem żeby samemu to przeliczyć.

Znalazłem cycta z Tacyta-Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar [Rzymu] był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników (Annales, 15, 44)

jak widać Tacyt nie ma wątpliwości że Jezus istniał

poza tym znalazłem- Swetoniusz, w Żywotach cezarów pisze, że około 49 roku cesarz Klaudiusz, panujący w latach 41-54, wypędził z Rzymu Żydów "bo nieustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa".

oba na wikipedii

na wikipedii tez podaje się dwie prawdopodobne daty smierci Jezusa z których ta druga przypada własnie zgodnie z wyliczeniami na podstawie Ks Daniela, tymi drugimi na rok 33 miesiąc nissan 3 kwietnia 33. Druga data gdzie jest to 14 nissan to rok 30 ne.

w Biblii pisze tez że po smierci Jezusa niebo zaćmiło się na ponad 3 godziny
www.wiadom(*)_smierci_chrystusa_112730.html
zaćmienie wypadło tam w 3 kwietnia w piątek 33 roku, kolejne potwierdzenie tej daty

no i sprawa trzesienia ziemi, cytat za wikipedia
Ponadto Juliusz i Orygenes powołują się na chrześcijańskiego kronikarza Flegona, który po roku 137 miał donieść, że w czwartym roku 202-giej Olimpiady [tj. ok. 33 r. n.e.] miało miejsce "największe zaćmienie słońca" i że "w szóstej godzinie dnia [w południe] nastała noc, tak, że nawet widać było gwiazdy na niebie. Było silne trzęsienie ziemi w Bitynii i wiele budynków zawaliło się w Nicei". [22]

wiec jak widac musze się uderzyć w piersi i wycofać z daty 32 ne. Mea culpa.
15-03-2010 10:46 
 Ocena 3 na 3
Michał (2046 punktów)
>Najpierw 360 dni. Pochodzi to z ksiegi genezis gdzie każdy miesiąc miał 30 dni. cała informacje jest z tej strony
>potop-exodus.w.interia.pl/proroctwa/69tygodni.html

   Tam jest tylko informacja, bez konkretnych danych. Może wskażesz, gdzie dokładnie w Ks. Rodzaju jest to napisane? Swoja drogą ciekawe, że mając rzekomo dane o 360 dni w roku z Ks. Rodzaju trzeba to dodatkowo "ekstrahować" z Apokalipsy.

>Znalazłem cycta z Tacyta-Atoli

   Jest tam opis chrześcijan i tego, w co wierzą. Nie ma tam potwierdzenia, że Jezus istniał. Równie dobrze można z opisu wierzeń starożytnych Greków dojść do wniosku, że Zeus, Hera i cała ta kompania bogów rzeczywiście istniała.

>jak widać Tacyt nie ma wątpliwości że Jezus istniał

   W przytoczonym cytacie Tacyt nie miał wątpliwości, że chrześcijaństwo to zło i zgubny zabobon.

>poza tym znalazłem- Swetoniusz, w Żywotach cezarów pisze, że około 49 roku cesarz Klaudiusz, panujący w latach 41-54, wypędził z Rzymu Żydów "bo nieustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa".

   To ma być potwierdzenie istnienia Chrystusa? Z dowodami musi być krucho, jeśli jako "dowód" bierze się pod uwagę takie opisy.

>w Biblii pisze tez że po smierci Jezusa niebo zaćmiło się na ponad 3 godziny
>www.wiadom(*)_smierci_chrystusa_112730.html
>zaćmienie wypadło tam w 3 kwietnia w piątek 33 roku, kolejne potwierdzenie tej daty

   Pod linkiem znajdujemy informację o zaćmieniu księżyca, a nie zaćmieniu Słońca.
   Jeżeli zaćmienie Słońca ma być niezbędne do oznaczenia daty śmierci Jezusa, to niestety nie może to być ani 3 kwietnia 33 roku ne, ani rok 32 ne czy 30 ne.
   Proponuję zobaczyć na mapę zaćmień Słońca w tamtych latach. Przez teren mniej więcej Palestyny przechodzi tylko jeden pas całkowitego zaćmienia z 29 roku ne (listopad). W roku 33 ne rzeczywiście było zaćmienie, ale obrączkowe (nie całkowite) i widziane z dzisiejszej Rosji i Chin, a do tego było we wrześniu.

   Omawiane wyliczenia daty śmierci na podstawie proroctwa wskazują na datę kompatybilną jedynie z zaćmieniem księżyca, ale niezgodna z zaćmieniem Słońca. Zatem wyliczona data jest niezgodna z zapisem Ewangelii lub zapis nie jest zgodny z faktami i niewiarygodny.

>Ponadto Juliusz i Orygenes powołują się na chrześcijańskiego kronikarza Flegona, który po roku 137 miał donieść, że w czwartym roku 202-giej Olimpiady [tj. ok. 33 r. n.e.]

   "Około" nie jest precyzyjnym określeniem, więc nie daje nam potwierdzenia dokładnych dat.
15-03-2010 20:06 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
rok w Ks Rodzaju liczy sie na 360 dni ponieważ Noe tak robił. Przeklejam z forum pocątekwypowiedź użytkownika Anowi, ona to tłumaczy

-----------------------------------------------
potencjan napisał/a:
Bobo napisał/a:
Może to, coś Tobie da...
Cytat:
Noe z rodziną weszli do arki w 600 roku jego życia, w 17 dniu miesiąca drugiego (październik/listopad) (Rdz 7:11). Rok od tej chwili (360 dni) upłynął 17 dnia drugiego miesiąca 601 roku. Arkę opuścili dziesięć dni potem - 27 dnia miesiąca drugiego, tak więc spędzili w niej łącznie 370 dni (lub niepełne 371 dni) (Rdz 8:13, 14). Jak wynika z zapisków prowadzonych przez Noego, stosował on podział czasu na miesiące liczące po 30 dni (12 miesięcy odpowiadało 360 dniom). Dzięki temu nie musiał uwzględniać kłopotliwych ułamków dni, co byłoby konieczne, gdyby ściśle się trzymał miesięcy księżycowych, trwających średnio nieco więcej niż 29,5 dnia. O tym, iż Noe używał właśnie takiej rachuby czasu, świadczy okoliczność, że w jego relacji pięć miesięcy równało się 150 dniom (Rdz 7:11, 24; 8:3, 4).

Leksykon Wnikliwe hasło: Potop

A w drugim miesiącu dwudziestego siódmego dnia tego miesiąca ziemia całkowicie wyschła ( Rdz.8,14) Czego dotyczy 27 dzień?

Skąd się wzięły wody biblijnego potopu?

27 dzień drugiego miesiąca - to pierwszy dzień stąpania po Nowej Ziemi tak Noego jak i Jezusa

od 17 do 30 Nisan = 14 dni ukazywania się uczniom, a było tych dni 40 czyli 26 dzień II miesiąca był ostatnim dniem Jezusa wśród uczniów. Wieczorem 27 Ziw (II miesiąca) w niebo wstąpił.

Jeśli chodzi o kalendarz to Noe odliczał miesiące obserwując Księżyc. Pobyt w Arce trwał 400 dni. Rozpoczął się 17 dnia II miesiąca - zakończył 27 dnia II miesiąca zejściem na Nową Ziemię

13 miesięcy x 30 dni + 10 dni = 400 dni Potopu, potem było 400 lat udręki w Egipcie (Rdz 15:13)

Ez 4:5-6 Bw "A Ja wyznaczę ci za lata ich winy równą liczbę dni: Trzysta dziewięćdziesiąt. Przez tyle dni będziesz nosił winę domu izraelskiego.(6) A gdy je skończysz, położysz się jeszcze raz, ale na prawym boku, i przez czterdzieści dni będziesz nosił winę domu judzkiego; wyznaczam ci po jednym dniu za każdy rok."

--------------------------------------------------------
koniec
Ksieżycowy miesiąc to lekko ponad 29 i poł dnia wiec nieomal 30. Rok to 12 miesiecy wiec rok to 360 dni

2. Nie interesuje nas co Tacyt sadzi o chrześcijanach tylko czy pisze że Jezus istniał. A pisze ze istniał- "Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata" Gdyby Tacyt dodał - Chrystus jednak był zmyslony to ok, wtedy miałbys racje.

3. A czemu niby Jezus miałby nie być postacią rzeczywistą wymienioną przez Swetoniusza? Co o tym świadczy? Jedno zdanie to niby za krótko i to ma znaczyć że Swetoniusz mówi o nieistniejącej postaci?

4. A czy ja pisze że to chodzi o zaćmienie słońca? Pisze dokładnie 1. "w Biblii pisze tez że po smierci Jezusa niebo zaćmiło się na ponad 3 godziny". a potem 2. "zaćmienie wypadło tam w 3 kwietnia w piątek 33 roku, kolejne potwierdzenie tej daty" wiec piszę o zaćmieniu które wypada w dniu wyliczeń z proroctwa. Gdzie niby jest słowo słońce?
w artykule z linka jest takie zdanie
-----------------------------
Następnie Humphreys i Waddington ustalili datę zaćmienia Księżyca wzmiankowaną w Biblii oraz innych przekazach historycznych. Napisano w nich, że po ukrzyżowaniu Jezusa "Księżyc przybrał barwę krwi". Według naukowców "Werset ten odnosi się prawdopodobnie do zaćmienia księżyca."
------------------------------

wiec zaćmienie księzyca pokrywa się z wyliczeniami z proroctwa. Ale tu uczciwie zazanacze że nie wiem o jakie źródła chodzi naukowcom. Nie ewangelie bo one mówią o zjawisku trzygodzinnego mroku nie precyzując ze to jest zaćmienie spowodowane przez księzyc.
Natomiast ja napisałem błednie że jedno i drugie zjawisko to to samo, tutaj jest moja wpadka

5 na koniec, zgodze się, nie podają daty ale to ani nie potwierdza ani nie wyklucza, jest odrzuceniem ew stwierdzenia w tamtych czasach nikt o takim trzesieniu ziemi nie słyszał

Więc podsumowując- proroctwo z Ks Daniela jeśli je obliczymy zgdnie z naszą wiedzą o faktach historycznych zadziwiająco dokładnie trafia w dziwną date 3 kwietnia 33 roku, która jest jedną z potencjalnych dat śmierci wymienianego przez osoby z Biblii, historyków, Chrystusa. Skąd taka nieprawdopodobna zbieżność? I w dodatku czemu jeszcze tego dnia wypadło zaćmienie księzyca? To jeszcze bardzo dziwne czy już niezwykłe?
16-03-2010 09:58 
 Ocena 3 na 3
Michał (2046 punktów)
>Jak wynika z zapisków prowadzonych przez Noego, stosował on podział czasu na miesiące liczące po 30 dni (12 miesięcy odpowiadało 360 dniom).

   Ok. Nie ma tam natomiast informacji o tym, że rok liczył w jego zapiskach 12 miesięcy, stąd nie wiadomo, czy rok liczył jako 360 dni.

>Dzięki temu nie musiał uwzględniać kłopotliwych ułamków dni, co byłoby konieczne, gdyby ściśle się trzymał miesięcy księżycowych, trwających średnio nieco więcej niż 29,5 dnia.

   Rok ziemski nie jest liczony w wielokrotności miesięcy księżycowych. Miesiąc księżycowy to czas pełnego obrotu Księżyca wokół Ziemi, a rok ziemski to czas pełnego obrotu Ziemi wokół Słońca. Miesiąc księżycowy nie jest związany z rokiem ziemskim.

> O tym, iż Noe używał właśnie takiej rachuby czasu, świadczy okoliczność, że w jego relacji pięć miesięcy równało się 150 dniom (Rdz 7:11, 24; 8:3, 4).

   Okoliczność ta świadczy, że u niego miesiąc trwał 30 dni. Ile miesięcy miał rok - tego nie wiadomo, a więc nie wiadomo ile rok Noego miał dni.

   Zresztą, w twoim tekście pobyt Noego na arce jest liczony z różnym wynikiem.
>Arkę opuścili dziesięć dni potem - 27 dnia miesiąca drugiego, tak więc spędzili w niej łącznie 370 dni (lub niepełne 371 dni) (Rdz 8:13, 14)
>13 miesięcy x 30 dni + 10 dni = 400 dni Potopu, potem było 400 lat udręki w Egipcie (Rdz 15:13)

   Jeśli rok liczony przez Noego + 10 dni to czas trwania potopu i to ma być w sumie 400 dni, to rok Noego na pewno nie ma 360 dni. Owe 360 jest wyssane z palca. A może twierdzisz, że 360 = 400?

>Ksieżycowy miesiąc to lekko ponad 29 i poł dnia wiec nieomal 30. Rok to 12 miesiecy wiec rok to 360 dni

   W skrócie wziąłeś miesiąc księżycowy, zaokrągliłeś do 30 dni, a następnie ilość miesięcy z roku zapożyczyłeś ze współczesnego kalendarza 12-miesięcznego. Fascynujący zlepek.

>2. Nie interesuje nas co Tacyt sadzi o chrześcijanach tylko czy pisze że Jezus istniał. A pisze ze istniał

   Nie jest napisane, że istniał, tylko opis wierzeń chrześcijan, a raczej skąd oni biorą swoją nazwę.

>Gdyby Tacyt dodał - Chrystus jednak był zmyslony to ok, wtedy miałbys racje.

   Nie miałbym wtedy racji, bo nie twierdzę, że ten tekst zaprzecza istnieniu Jezusa, lecz że go nie potwierdza. Tacyt nie widział go, ani nie mówi o bezpośrednich relacjach osób wiedzących o rzeczywistym istnieniu Jezusa.

>3. A czemu niby Jezus miałby nie być postacią rzeczywistą wymienioną przez Swetoniusza? Co o tym świadczy?

   Wyrażenie jakiegoś Chrestosa nie świadczy o pewności Swetoniusza na temat istnienia tego jakiegoś. Znowu to samo - brak potwierdzenia.

>4. A czy ja pisze że to chodzi o zaćmienie słońca? Pisze dokładnie 1. "w Biblii pisze tez że po smierci Jezusa niebo zaćmiło się na ponad 3 godziny". a potem 2. "zaćmienie wypadło tam w 3 kwietnia w piątek 33 roku, kolejne potwierdzenie tej daty" wiec piszę o zaćmieniu które wypada w dniu wyliczeń z proroctwa. Gdzie niby jest słowo słońce?

   3 kwietnia 33 ne rzeczywiście było zaćmienie księżyca. Sam sprawdziłem tę informację. Księżyc mógł wtedy wyglądać w kolorze krwi, ponieważ podczas zaćmienia Księżyc przybiera czerwoną barwę. Zaćmienie księżyca nie mogło jednak wywołać mroku, ponieważ zjawisko to występuje wyłącznie w nocy. Mrok w ciągu dnia mogło wywołać zaćmienie Słońca, którego jednak tego dnia nie było. Wnioski mogą być dwa: (1) to nie ta data, (2) informacja biblijna jest niewiarygodna.

   Samo występowanie zaćmienia w dniu śmierci nie potwierdza, że to było na pewno 3 kwietnia 33 ne. Zaćmienia Księżyca występują bardzo często, zobacz jak często występowały w tamtych latach (nawet po kilka razy w ciągu roku). Równoczesne występowanie zaćmienia Księżyca i Słońca to bardzo konkretna data, lecz tak się złożyło, że nie pokrywa się z datami: 30, 32 i 33 ne. Przykro mi bardzo.

>5 na koniec, zgodze się, nie podają daty ale to ani nie potwierdza ani nie wyklucza

   Nie potwierdza, więc jest nam niepotrzebna.

>Więc podsumowując-

   Podsumowując, kiedy obliczymy datę śmierci Mesjasza, na podstawie wyssanych z palca założeń oraz tak, żeby wyszła nam data śmierci konkretnej osoby, i tak nie wychodzi nam data zbieżna z opisami biblijnymi - co za porażka!

>To jeszcze bardzo dziwne czy już niezwykłe?

   To niezwykłe, że wyliczając nawet według swoich upodobań nie można dowieść zgodności jednego fragmentu Biblii z drugim, podczas gdy całe wyliczenie i tak nie dowodzi rzeczywistego zajścia biblijnych zdarzeń. Doprawdy niezwykła porażka!
16-03-2010 19:36 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Dziś bardzo szybko i niepełnie Ci odpowiem, brak czasu

rok ma 12 misiecy zwyczajnie, nawet liczony księżycowymi miesiącami, Noe musiał liczyc rok ksiezycem bo nie miał mozliwosci obserwacji pór roku a inne przeliczenia wymagają dokładnej znajomości astronomi. Więc na arce gdzie dookola tylko woda rok to 12 miesiecy (ksiezycowych) bo na ladzie go liczysz 12 miesiącami. dlaczego Noe miałby liczyć na lądzie inaczej?

Ale powiesz ze rok liczył w 13 miesiecy bo tam jest w cytacie 13 mieisiecy po 30 dni plus 10 dni co się równa 400 dni potopu. Owszem ale przecież od rozpoczecia potopu deszcz padał prze 40 dni, wiec deszcz padał prze miesiac i dziesiec dni prawda? Potem był rok na arce czyli 360 dni ksiezycowo liczonych. W sumie masz 360 + 30 +10 =400. to wymaga sprawdzenia bo nie jestem pewnien ile dni po ustaniu opadów Noe był w Arce. Z tym ze tłumaczy to ten cytat z 400 dniami, jest wyrwany z kontekstu wiec 400 niekoniecznie musi znaczyć czas pobytu na arce ale coś innego. Natomiast ty napisałeś ze ja twierdze ze 360=400? nie, 400-360=40 czyli czas opadów

zreszta potwierdza to cytat

>Zresztą, w twoim tekście pobyt Noego na arce jest liczony z różnym wynikiem.
>>Arkę opuścili dziesięć dni potem - 27 dnia miesiąca drugiego, tak więc spędzili w niej łącznie 370 dni (lub niepełne 371 dni) (Rdz 8:13, 14)
>>13 miesięcy x 30 dni + 10 dni = 400 dni Potopu, potem było 400 lat udręki w Egipcie (Rdz 15:13)

no i fascynujacy zlepek odnosnie 29 i pol a trzydziestu- siedzisz na arce musisz tak liczyc jak nie znasz dokladnie astronomi

Na reszte odpowiem kiedy indziej, przepraszam, brak czasu
16-03-2010 23:16 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>2. Nie interesuje nas co Tacyt sadzi o chrześcijanach tylko czy pisze że Jezus istniał. A pisze ze istniał

>Nie jest napisane, że istniał, tylko opis wierzeń chrześcijan, a raczej skąd oni biorą swoją nazwę.

Ale Tacyt chyba idotą nie był. Prowadząc badania sprawdzał źródła, nikt mu nie zarzuca niewiarygodności. I pewnie po zbadaniu relacji sądził że Jezus istniał. Sądził bo go przecież nie znał podobnie jak pewnie setki postaci ze swojego dzieła, kóre także istniały naprawdę

I w dodatku nie pisałem że to chodzi o zaćmienie słońca w komentarzu. napisałem że Biblia nie mówi jakiego rodzaju było to zjawisko. Napisałem tez za źródłem z linka że naukowcy mówią o przekazach na temat czerwonego księżyca podczas śmierci Jezusa co by sie nam bardzo dokładnie zgadzało. Co wiec niby jest tutaj zaprzeczeniem? mój pierwotny błąd czy późniejsze poprawione rozumowanie? może Ci byc przykro że tego dnia nie było zaćmienia słońca ale nic nie wskazuje ze powinno być. Słońce potrafi się zaćmic z powodu chmury np.
17-03-2010 13:39 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>rok ma 12 misiecy zwyczajnie, nawet liczony księżycowymi miesiącami, Noe musiał liczyc rok ksiezycem bo nie miał mozliwosci obserwacji pór roku a inne przeliczenia wymagają dokładnej znajomości astronomi. Więc na arce gdzie dookola tylko woda rok to 12 miesiecy (ksiezycowych) bo na ladzie go liczysz 12 miesiącami.

   Teraz liczymy 12 miesięcy, ale nie wiadomo ile miesięcy (30-dniowych) miał rok liczony przez Noego, a więc nie wiemy ile dni miał rok.

>Owszem ale przecież od rozpoczecia potopu deszcz padał prze 40 dni, wiec deszcz padał prze miesiac i dziesiec dni prawda? Potem był rok na arce czyli 360 dni ksiezycowo liczonych. W sumie masz 360 + 30 +10 =400. to wymaga sprawdzenia bo nie jestem pewnien ile dni po ustaniu opadów Noe był w Arce.

   Sprawdziłem w BT całą historie o potopie i wyciągnąłem ciekawe kwestie:

(1) Noe wszedł do arki 17 dnia miesiąca drugiego i wtedy rozpoczęły się opady. Gen 7:
(11) W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba; (12) przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię. (13) I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham i Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów weszli do arki

Wyszedł natomiast z arki w roku następnym 27 dnia miesiąca drugiego (zobacz Gen 8). Jeżeli założyć, że rok miał 360 dni, był zatem w arce 370 dni, a wyliczenie o 400 latach i wnioski o 400 latach Żydów w Egipcie stają się bezzasadne. Są też zresztą bezzasadne z poniższych względów.

(2) Wody wzbierały przez 40 dni, a następnie jeszcze się podnosiły przez 150 dni (choć nie jest do końca jasne czy nie wliczać tu też początkowych 40 dni), po czym wody zaczęło powoli ubywać i poziom obniżył się po 150 dniach. W wyniku obniżenia arka osiadła na górach Ararat dnia 17 siódmego miesiąca. Upłynęło zatem 300 (minumum) lub 340 dni w ciągu tych pięciu miesięcy, co odpowiada najmniej 60 dniom na miesiąc.

(3) Żeby było ciekawiej szczyty gór pojawiły się dopiero później - dnia 1 dziesiątego miesiąca. Później mija 40 dni, 7 dni i kolejne 7 dni. Następnie mamy informację o 1 dniu miesiąca pierwszego następnego roku. Jeśli zapis jest pełny, rok trwał raczej 11 miesięcy, a nie 12. Jeżeli czegoś nie uwzględnia - nie wiemy ile rok miał miesięcy.

(4) Brak informacji o liczeniu miesięcy księżycowych przez Noego. Nie jest nawet napisane, ile miesiąc miał dni.

Wnioski są jednoznaczne:
(a) Potop trwał 400 dni - nieprawda,
(b) Noe używał miesięcy księżycowych - nieprawda,
(c) Noe używał kalendarza, w którym rok miał 360 dni - ewidentna nieprawda.

>Ale Tacyt chyba idotą nie był. Prowadząc badania sprawdzał źródła, nikt mu nie zarzuca niewiarygodności. I pewnie po zbadaniu relacji sądził że Jezus istniał.

   Nie ma informacji, czy Tacyt zweryfikował istnienie Jezusa, czy tylko opisał relacje chrześcijan.

>no i fascynujacy zlepek odnosnie 29 i pol a trzydziestu- siedzisz na arce musisz tak liczyc jak nie znasz dokladnie astronomi

   Nie musisz tak liczyć. Wystarczy, że liczysz dni i wiesz ile jest dni w roku.

>I w dodatku nie pisałem że to chodzi o zaćmienie słońca w komentarzu.

   Ależ napisałeś. Dla przypomnienia cytat z Twojej wypowiedzi, zamieszczonej jako osobny akapit:
Cytat:
w Biblii pisze tez że po smierci Jezusa niebo zaćmiło się na ponad 3 godziny
www.wiadom(*)_smierci_chrystusa_112730.html
zaćmienie wypadło tam w 3 kwietnia w piątek 33 roku, kolejne potwierdzenie tej daty

Z cytatu wyraźnie wynika, że chodzi o nastanie mroku, a nie o zaćmienie Księżyca.

   Jeszcze wyraźniej napisałeś to tutaj:
Cytat:
Ponadto Juliusz i Orygenes powołują się na chrześcijańskiego kronikarza Flegona, który po roku 137 miał donieść, że w czwartym roku 202-giej Olimpiady [tj. ok. 33 r. n.e.] miało miejsce "największe zaćmienie słońca" i że "w szóstej godzinie dnia [w południe] nastała noc, tak, że nawet widać było gwiazdy na niebie.


> napisałem że Biblia nie mówi jakiego rodzaju było to zjawisko.

   Nie napisałeś tego. Ile jeszcze nieprawdziwych informacji podasz? Chyba zacznę liczyć twoje kłamstwa.

> Napisałem tez za źródłem z linka że naukowcy mówią o przekazach na temat czerwonego księżyca podczas śmierci Jezusa co by sie nam bardzo dokładnie zgadzało.

   Ale nie odpowiada to zapadnięciu mroku, które sugerowałeś jako wynik zaćmienia Księżyca.
   W ciągu dnia zmrok zapada tylko podczas zaćmienia. Chmura nie powoduje zapadnięcia zmroku. 3 kwietnia 33 ne zaćmienie Księżyca było w nocy, ale nie było w ciągu dnia zaćmienia Słońca.
   Samo zaćmienie Księżyca zgadza się z 33 ne, ale też z wieloma innymi datami tamtego okresu (wstawiałem link do katalogu zaćmień).

> Co wiec niby jest tutaj zaprzeczeniem?

   Powiązanie zapadnięcia zmroku z zaćmieniem Księżyca.
17-03-2010 20:28 
 Ocena 2 na 2
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Zaczne od bardzo prostego stwierdzenia nie jestem omnibusem. Mam prawo się mylić. W dodatku bronie tezy, w której liczby zostały policzone nie przeze mnie tylko przez kogos innego. Dlatego też i dyskutując ucze się. Popełniam błedy i sie do nich przyznaje- kto z Was choć raz przyznał sie że nie miał racji w którymś fragmencie który ja wskazałem że jest inaczej?

Moją pomyłką było za szybkie przeczytanie artykułu nt zaćmienia i pomylenie Księzyca ze Słońcem. Skupiłem się na dacie a nie wydarzeniu. Ala zobacz ze juz następnego dnia odwołałem swoje słowa. Pomyliłem się 14 marca o 21:34, powiedziałem ze sie myliłem przedwczoraj 15 marca 20:6, gdize masz korekte i

>Natomiast ja napisałem błednie że jedno i drugie zjawisko to to samo, tutaj jest moja wpadka

Jak widzisz myle się bo jeszcze wcześniejotarcie przeszedłem z jednego linku obliczającego date na 32 rok na ten nowszy obliczający na 33 rok. Wtedy też otwarcie sie przyznałem do błedu.

Jednak moje błedy nie obalają proroctwa i sposobu w jaki sie liczy. Sa tylko błednymi argumentami za. Waszym zadaniem jest podać argument obalający je, a nie tylko obalić moje argumenty. Czesc moich argumentów wskutek moich pomyłek obaliliście, przyznaje. Ale nie udało wam się dowieśc że tak nie można liczyć.

Tak wiec jesłi jak napisałeś, zaczynasz liczyć moje kłamstwa to licz, ale tylko te które nie odwołałem. Kłamstwo jest celowe i świadome, pomyłka niezamierzona.

A teraz zostawmy mnie i liczmy. Daty z potopu (ale nie Sienkiewicza ;p )

piszesz

>Wnioski są jednoznaczne:
>(a) Potop trwał 400 dni - nieprawda,
>(b) Noe używał miesięcy księżycowych - nieprawda,
>(c) Noe używał kalendarza, w którym rok miał 360 dni - ewidentna nieprawda.

zaczne od a

Wziąłem liczbę z forum. Po prostu nie miałem czasu to sprawdzić, nie wiem jak to obliczyli. Może i racja że to nieprawda.

Ale dni miesiąca mozesz policzyć z tego fr Genezis. wystarczy troche poszperać. Zobacz

Potop zaczyna się w 600 roku życia Noego. miesiac 2 dzień 17. Arka osiada na Araracie 7 miesiaca 17 dnia. Znaczy ze wody zaczeły lub zaczynają opadać. Na pewno sie nie podnoszą bo wtedy by arke podniosły i poniosły w siną dal. w innym fragmencie masz informacje ze wody podnosiły się przez 150 dni.I teraz liczymy

poczatek potopu do osiadniecia arki- to dokładnie 5 miesiecy. wiec 5 miesiecy moze byc tylko nieznacznie dłuzsze niz 150 dni. przy kalendarzu ksiezycowym z miesiacami 30 dniowymi zgadza nam sie data początku opadania wody i data osiadniecia na górze ararat. wiec miesiac nalezy liczyć 30 dni.

Jeszcze nie jestem pewnien w 100proc bo tylko rzuciłem okiem ale rozumowanie mozna obalić np kwestia wyporności arki wystarczy ze arka ma duza wypornosc i wielkie zanurzenie, zwłaszcza zanurzenie i mogła osiasc przez dniem 150 podnoszenia wody, ale to takie buraczki nie traktujcie tego serio

z tym ze juz na serio kwestia 30 dni jest przy takim liczeniu sensowna prawda? Arak nie mogła osiąśc wczesniej jak w 150 dniu a osiadła dokładnie po 5 mieisiacach wiec bierzemy 150:5=30

Jeszcze na koniec- po ukrzyżowaniu Chrystusa zapadła ciemość tak pisze w Biblii ale niekoniecznie to jest zjawisko astronomiczne. Wiec nie jest dowodem ze tego dnia nie było zaćmienia Słońca. Natomiast zaćmienie Księzyca byłoby dowodem o ile dotarlibyśmy do tego dlaczego Ci naukowcy piszą że w przekazach jest informacja o Księzycu koloru krwii. Ja nie wiem o jakie przekazy chodzi, artykuł był bardzo lakoniczny. Może ktos z czytających to wie?

Ps 400 dni potopu to teza którą wziełem z linku. Być moze masz racje ze to fałsz. Może ja źle coś zrozumiałem, nie czytałem całej wypowiedzi w tamtym temacie. Znalazłem tylko taki buraczek, tzn sam policzyłem. Przy 30dniach miesiaca- potop kończy się 601 rok 2 miesiac 27 dzień. Od poczatku roku 600 upłyneło 14 mieisiecy 27 dni, wiec 447 dni. Czyli 400+40+7=447. nie wiem czy to ma jakieś znaczenie w kwestii interpretacji Biblii , w kwestii naszej dyskusji na pewno tak nie jest.
Michał (2046 punktów)
>Popełniam błedy i sie do nich przyznaje- kto z Was choć raz przyznał sie że nie miał racji w którymś fragmencie który ja wskazałem że jest inaczej?

   Przedstawiasz się z dobrej strony (przyznajesz się do błędów), żeby za chwilę z ukrycia wbić szpilę. Dosyć wyrafinowany sposób wywyższania się nad innymi.

>Moją pomyłką było za szybkie przeczytanie artykułu nt zaćmienia i pomylenie Księżyca ze Słońcem. Skupiłem się na dacie a nie wydarzeniu. Ala zobacz ze juz następnego dnia odwołałem swoje słowa.

   Dalej zajmujesz się tą pomyłką i przez to być może nie zauważyłeś, że podłapałem kwestię zaćmienia, żeby zakwestionować wiarygodność datowania śmierci Jezusa lub wiarygodność zapisu biblijnego. To ma ważne konsekwencje do sprawdzalności proroctwa - nie da się go zweryfikować przy obranym sposobie liczenia (wyniki obliczeń są bezwartościowe).

> Ale nie udało wam się dowieśc że tak nie można liczyć.

   Ależ udało nam się. Proroctwo jest precyzyjne tylko przy założeniu, że "siódemka" oznacza to, czego była synonimem - tydzień. Inaczej może być dowolną wielkością i proroctwo staje się bezwartościowe (można je dopasować do wszystkiego).
   Jeśli chodzi o obliczenia przedstawione w linkach, zawierają one założenia o niewiarygodnym pochodzeniu (nie jest to kalendarz Biblii, nie wiadomo czy liczył tak Noe, nie wiadomo z jakiej paki w ogóle ma być coś takiego jak rok, nie wiadomo czy to 33 ne) i przez są również bezwartościowe.

>Ale dni miesiąca mozesz policzyć z tego fr Genezis. wystarczy troche poszperać.

   Być może nie zauważyłeś, że już policzyłem i wyszło najmniej 60 dni w miesiącu.

>I teraz liczymy poczatek potopu do osiadniecia arki- to dokładnie 5 miesiecy. wiec 5 miesiecy moze byc tylko nieznacznie dłuzsze niz 150 dni. przy kalendarzu ksiezycowym z miesiacami 30 dniowymi zgadza nam sie data początku opadania wody i data osiadniecia na górze ararat. wiec miesiac nalezy liczyć 30 dni.

   Zapomniałeś uwzględnić liczby dni, po jakiej wody zaczęły się obniżać - kolejne 150 dni.

>z tym ze juz na serio kwestia 30 dni jest przy takim liczeniu sensowna prawda? Arak nie mogła osiąśc wczesniej jak w 150 dniu a osiadła dokładnie po 5 mieisiacach wiec bierzemy 150:5=30

   Uwzględniając pominiętą przez Ciebie liczbę dni uzyskujemy najmniej 60 dni w miesiącu. Nic na to nie poradzę - taki jest zapis w tej księdze.

   Żeby było śmieszniej, ile jest miesięcy w roku Noego nie wiemy, więc dokładna liczba dni w miesiącu i tak już by tu nic nie dała.

>Jeszcze na koniec- po ukrzyżowaniu Chrystusa zapadła ciemość tak pisze w Biblii ale niekoniecznie to jest zjawisko astronomiczne.

   Jakie więc mogłoby to być zjawisko, które spowodowało zapadnięcie ciemności?

> Natomiast zaćmienie Księzyca byłoby dowodem o ile dotarlibyśmy do tego dlaczego Ci naukowcy piszą że w przekazach jest informacja o Księzycu koloru krwii.

   Byłoby dowodem, gdyby występowało wystarczająco rzadko. Zaćmienie Księżyca jest natomiast częstym zjawiskiem.

>Przy 30dniach miesiaca- potop kończy się 601 rok 2 miesiac 27 dzień. Od poczatku roku 600 upłyneło 14 mieisiecy 27 dni, wiec 447 dni.

   Znowu zakładasz, że rok Noego miał 12 miesięcy, a na ten temat nie ma żadnej informacji.
18-03-2010 22:18 
 Ocena 2 na 2
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Znowu źle liczysz, zobacz do tekstu.

>I teraz liczymy poczatek potopu do osiadniecia arki- to dokładnie 5 miesiecy. wiec 5 miesiecy moze byc tylko nieznacznie dłuzsze niz 150 dni. przy kalendarzu ksiezycowym z miesiacami 30 dniowymi zgadza nam sie data początku opadania wody i data osiadniecia na górze ararat. wiec miesiac nalezy liczyć 30 dni.

>Zapomniałeś uwzględnić liczby dni, po jakiej wody zaczęły się obniżać - kolejne 150 dni.

Ale przeciez w fr 8:4 masz ze Arka osiadła na górach Ararat a zaraz potem w 8:5 że wody dalej opadały az do miesiaca dziesiatego, w którym pokazały się szczyty gór. Noe wtedy w dziesiamym miesiacu zaczyna wypuszczać ptaki by zobaczyć czy wody już opadły ale ptaki wracają. 8:8 masz gołebice wypuszczoną pierwszy raz ale nie wiesz jaki to dzień a ona wraca, potop trwa.

Liczysz wiec 150 podnoszenia wód plus 150 opadania i dla Ciebie wtedy po 360 dniach ma Arka osiaść na gorze. Takie liczenie daje Ci 5 miesiecy dzielące 360 dni więc 60 dni w miesiącu. Błąd. Arka osiada na górze ale wody nie skończyły opadać.

W dodatku zobacz że tekst od 8:1 do 8:3 jest jednorodny, opowiada o opadaniu wód. kończy się tym zdaniem z 8:3. Poczym nagle zaczyna się inny wątek, wątek Arki która siada na górze 7 miesiąca 17 dnia. Składniowo niełaczy się z poprzednimi zdaniami, nie ma słów w stylu -a po tym, kiedy to się stałow wtedy, następnym wydarzeniem było. Spjrz na spójnik "A" w 8:6 on jest przykładem ciągłości akapitów. Tymczasem w 8:4 nie ma nic co karze nam sądzić że łaczy się ono z wcześniejszymi.

Mam nadzieje że teraz już dośc dokładnie to obliczyłem. Ja też się ucze w trakcie pisania i daleko mi do noszenia nosa w górze. Źle mnie odczytałeś.

Co do miesięcy. Jak inaczej może Noe liczyć rok jak nie 12 mieisiecy? Jełsi chcesz iśc tą drogą to musisz znaleźć coś co by świadczyło że jest inaczej i Noe recywiście liczy np 10 mieś czy 13.

Co do siódemki- zobacz co napisałem dziś Tamarze-Ignorancji
Michał (2046 punktów)
>Liczysz wiec 150 podnoszenia wód plus 150 opadania i dla Ciebie wtedy po 360 dniach ma Arka osiaść na gorze.

   Nie 360, lecz 300 lub 340.

>Arka osiada na górze ale wody nie skończyły opadać.

   Żeby arka mogła osiąść na górze, wody najpierw musiały zacząć opadać. W ciągu pierwszych 150 dni wody się podnosiły, a zaczęły opadać po następnych 150 dniach.
   W swoich obliczeniach sugerujesz, że arka osiadła na górze w dniu, kiedy poziom wody był maksymalny, co jest nieprawdopodobne (pomijając to, że pomijasz w swoich obliczeniach 150 dni).

>W dodatku zobacz że tekst od 8:1 do 8:3 jest jednorodny, opowiada o opadaniu wód.

   Jest jednorodny również z fragmentem 7:23-24 (Zobacz na spójnik "ale" w 8:1), co razem mówi o ilości dni podnoszenia i opadania.

>Poczym nagle zaczyna się inny wątek, wątek Arki która siada na górze 7 miesiąca 17 dnia. Składniowo niełaczy się z poprzednimi zdaniami, nie ma słów w stylu -a po tym, kiedy to się stałow wtedy, następnym wydarzeniem było.

   Nie sugerowałem łączenia się tych fragmentów. Przypomnę jedynie, że łączysz je Ty, sugerując osadzenie arki na górze po 150 dniach potopu. Przeczytaj swój powyższy tekst i popatrz, jak Twoje rozumowanie bierze w łeb.

>Co do miesięcy. Jak inaczej może Noe liczyć rok jak nie 12 mieisiecy? Jełsi chcesz iśc tą drogą to musisz znaleźć coś co by świadczyło że jest inaczej i Noe recywiście liczy np 10 mieś czy 13.

   Chyba coś Ci się pomyliło. Jeżeli twierdzisz, że rok Noego ma 12 miesięcy, to na Tobie spoczywa ciężar dowodu, a nie na mnie, że tak nie jest.
   Wiem, ze przerzucenie ciężaru jest bardzo wygodne, zwłaszcza jeśli dowodzi się czegoś, czego nie ma (o 12 miesiącach w tekście nic nie ma, o 30 dniach w miesiącu też nie). Zastosowanie przez ciebie tego triku wyraźnie świadczy o tym, że "tonący brzytwy się chwyta".

>Co do siódemki- zobacz co napisałem dziś Tamarze-Ignorancji

   Zacytuję jej trafną odpowiedź:

Ignorancja:
A w Danielu jak lat nie było przy siódemce tak nie ma.


   A następnym razem nie będę szukał Twoich postów, które napisałeś "dzisiaj" komuś w obszernym wątku. Masz narzędzia, aby zamieścić odpowiednie odwołanie.

   Następnego razu zresztą nie będzie, ponieważ straciłem ochotę na kontynuację dyskusji, która prowadzi tylko do rozważania domniemań. W każdym razie miło było porozmawiać.

Pozdrawiam!
22-03-2010 19:50 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
Dziękuje w takim razie za dyskusje. Odpowiem dla zasady parę słów, choc musze przyznać że załamałem się ostatnio po przeczytaniu wpisu Ignorancji i nie zaglądałem tu parę dni. Załatwiła mnie stroną www o księzycu

A co do jej stwirdzenia ze tam nie ma lat- to dodam ze należałoby po tych słowach zapytac dlaczego?

Natomiast osiadanie Arki obliczyłem nie na podstawie tekstu bo ten jest poszarpany tylko artmetyką. Dokładnie 5 miesiecy po pierwszym dniu potopu Arka osiada i 150 dni się wody podnoszą. Stad 150:5=30. W tekscie jest coś że wody podniosły się ok 15 stóp ponad poziom szczytów (czy jakoś tak, nie chce mi się teraz sprawdzać) a potem cos koło dwóch miesiecy nie widać innych gór wiec Arka osiadła zaraz po rozpoczęciu opadania wód. Stąd wyliczenia.

Dziękuje za dyskusje. Też mam jej dość, Tamara mnie załatwiła Zreszta każdy sobie może własne zdanie wyrobic na temat proroctwa Daniela, danych jest w tym poscie w bród.

pozdrawiam
Heniek
22-03-2010 22:57 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Natomiast osiadanie Arki obliczyłem nie na podstawie tekstu bo ten jest poszarpany tylko artmetyką. Dokładnie 5 miesiecy po pierwszym dniu potopu Arka osiada i 150 dni się wody podnoszą. Stad 150:5=30. W tekscie jest coś że wody podniosły się ok 15 stóp ponad poziom szczytów (czy jakoś tak, nie chce mi się teraz sprawdzać) a potem cos koło dwóch miesiecy nie widać innych gór wiec Arka osiadła zaraz po rozpoczęciu opadania wód. Stąd wyliczenia.

A czy można obliczyć jaka duża była arka?
Wymiary, wyporność, zanurzenie itd?
23-03-2010 19:02 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)

>A czy można obliczyć jaka duża była arka?
>Wymiary, wyporność, zanurzenie itd?
>

znaleźli się tacy którzy to zrobili, niezbyt widocznie mądrzy ludzie

a Ty uważasz że skoro brak Ci argumentów merytorycznych to można spróbować kpić i się uda wygrać dyskusje? to powodzenia
24-03-2010 00:55 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

>A czy można obliczyć jaka duża była arka?
>>Wymiary, wyporność, zanurzenie itd?
>>
>znaleźli się tacy którzy to zrobili, niezbyt widocznie mądrzy ludzie

Dlaczego niemądrzy?
>a Ty uważasz że skoro brak Ci argumentów merytorycznych to można spróbować kpić i się uda wygrać dyskusje? to powodzenia
>
Alez ja nie kpie, i zupełnie poważnie sie ciebie pytam, jako ze za eksperta biblijnego ciebie uważam.

Pracowałam kiedyś w CBKO jako księgowa (taki wieżowiec przy wjeździe do Gdańska od strony Wrzesza ca i na statkach trochę sie znam. Co prawda PRL owskich, ale zawsze.

Wiem trochę tez o Arce Gdynia z niezapomnianym moczymorda Szarmachem (co tyle goli strzelił w Monachium na Pucharze Świata, brązowy medal dla Polski) w kadrze miała pol tuzina.

W Arce Noego to i słonie powinny sie znaleźć, Niedźwiedzie itd. I to po parze.

Moje pytanie jest moze naiwne ale czysto praktyczne.

Ekspertka nie jestem, ale wiem jak sie kalkulowało wymagana gabaryty statku jak armatorzy zamawiali.

W wypadku arki, trzeba pomnożyć ilość par zwierząt co pływać nie umieją przez ich wagę, dodać ilość żarcia aby z głodu nie pozdychały (taki Średni słoń ze słonińca pol tony zielska dziennie zre) i wyjdzie wyporność.

Jak sie ma wyporność to trzeba dodać wagę materiału z którego zbuduje sie arkę i wyjdzie DWT czyli Cały ciężar arki.

A to musi (z zapasem bezpieczeństwa) byc równe objętości wypartej wody aby to cos mogło pływać.

A jak sie ma objętość to juz można wymiary wyliczyć. Oczywiście sa detale konstrukcyjne, ale natchniony Noe przecież podróżują po pustyniach czyli morzach piasku niezłe sie na tym znal.

Watpie by miał kopalnie żelaza pod reka i huty (np Katowice) aby blachy na poszycie sobie wywalcować, czyli trzeba założyć ze arkę z bambusu trzciny i pewnie cedrów libańskich wybudował.

Znajac wytrzymałość na zginanie bambusa i gatunku drewna,, juz tylko krok do wyliczenia wymiarów.

A ty mi brak argumentów zarzucasz. Raczej brak fachowej znajomości konstruowania jednostek pływających.

W końcu mogla to byc i tratwa z zadaszeniem no nie? Podobno w jezyku suachili Arca znaczy przenoszaca zycie po wodzie.

Skoro ty czas trwania potopu czy opadnięcia wod wyliczyłeś, to przynajmniej zanurzenie arki powinieneś znać.
Inaczej twoje obliczenia sa niedokładne.
24-03-2010 22:56 
 Ocena 2 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)

>Skoro ty czas trwania potopu czy opadnięcia wod wyliczyłeś, to przynajmniej zanurzenie arki powinieneś znać.
>Inaczej twoje obliczenia sa niedokładne.
>

A własnie że nie
Obliczenia z fragmentu o potopie mają dać nam odpowiedź na pytanie ile dni liczył miesiąc Noego. Wiec potrzebujemy nie zanurzenia Arki ale konkretnych dat. Więc używamy tego co pisze o dniach i miesiącach i tyle. Potem wystarczy liczyć.

Arka Gdynia ma mój żartobliwy szacunek za "sympatie" do Legii

Arka Noego jak czytałem w jakims poście kreacjonisty podobno była w stanie pomiescić te zwierzaki. Gościu obliczył to jakoś wczytując się w opisy, wyszło mu też że taki model statku dobrze się spisuje na morzu, hehe. Szkoda że nie wiem gdzie to jest, dałbym linka.

Natomiast żadnym tam ekspertem nie jestem biblijnym. Sam się wielu rzeczy dowiaduje w trakcie dyskusji, czy to z postów innych ludzi, czy szukajac argumentow. No i daleko mi od dosłownego odczytywania Biblii. Potop np ma dla mnie wymowe nie historyczna ale moralną. Bo jeśli zauważyć topos morza w ST i NT to zawsze łączy się ze złem. Bestyja 666 wychodzi z morza, Szeol to otchłań albo głebina, morze(grzechów?) stoi na drodze żydów do krainy obiecanej przez Boga itp. Potop to więc zalew nie wody ale grzechów. Patrz Rodz 7:11, otwarcie się źródeł otchłani/głębiny. Arka to nie statek ale ochrona przed grzechami. 300 dni potopu to wielokrotnośc 3 dni Chrystusa w grobie itp. Wyporność Arki? Hmm... chyba nieistotne.
24-03-2010 23:15 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)
>Więc używamy tego co pisze o dniach i miesiącach i tyle.

   Kto pisze?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-03-2010 23:34 
 Ocena 1 na 1
Abdu (1208 punktów)
> Potop to więc zalew nie wody ale grzechów. [...] Arka to nie statek ale ochrona przed grzechami.

A Noe te zwierzątka do "ochrony przed grzechami" to mentalnie wprowadzał? Po siedem czystych i parce nieczystych? A skoro mentalnie, to dlaczego nie ryby też? I jak się mentalnie puszcza kruki i gołąbki oraz otrzymywa gałązki? Czy ta góra to się jemu tylko wydawała?
25-03-2010 00:06 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
> Potop to więc zalew nie wody ale grzechów. [...] Arka to nie statek ale ochrona przed grzechami.

A guzik wiesz, potop to był potop lawy po zderzeniu z asteroidą, a arka to był statek kosmiczny, który Wielki PeaPea kazał swoim poddanym zbudować by przeczekać katastrofę ekologiczną.


"Colorless green ideas sleep furiously"
25-03-2010 15:56 
 Ocena-1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)

>A guzik wiesz, potop to był potop lawy po zderzeniu z asteroidą, a arka to był statek kosmiczny, który Wielki PeaPea kazał swoim poddanym zbudować by przeczekać katastrofę ekologiczną.
>
"Colorless green ideas sleep furiously"

>

oczywiście, a potem było 7 plag egipskich takich jak np plaga nadmiaru PIT-ów
apud (4399 punktów)
Patrz Rodz 7:11, otwarcie się źródeł otchłani/głębiny. Arka to nie statek ale ochrona przed grzechami. 300 dni potopu to wielokrotnośc 3 dni Chrystusa w grobie itp. Wyporność Arki? Hmm... chyba nieistotne.

Hmmm,
podziwiam cierpliwość i poczucie humoru.
Ja potrafiłam i teraz tez, byc mistrzynią w doprowadzaniu otoczenia do tzw. szewskiej pasji.
Przewaznie ze szkoda dla siebie, o ile szewcy wpadali w pasje nie rozumiejąc moich intencji. Nie zawsze szlachetnych.

Jak z twoim angielskim?
Nie chce mnie sie jak teraz tłumaczyć dość ciekawe naukowe rozważania na tematy biblijne, ale dla np interpretacje cudów, potopu, bestia itd?

To sa b. zaawansowane teorie, których autorkę słuchałam z czystej ciekawości, kiedy wykładała w tutejszej School of Divinity.
Tematem wykładu były Scrole (zwoje?) z Qumran)
(zalatwila jakiegos srednio przyuczonego experta cytujac w czterech jezykach (starozytnych)+ tuzinem interpretacji dyskutowany fragment biblii.
25-03-2010 15:54 
 Ocena 1 na 3
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)

>(zalatwila jakiegos srednio przyuczonego experta cytujac w czterech jezykach (starozytnych)+ tuzinem interpretacji dyskutowany fragment biblii.
>

Bez wątpienia jest znacznie wiecej interpretacji niz ta moja, ja nie znam żadnego starożytnego języka, liznąłem tylko łaciny troche na studiach. Natomiast zwróc uwagę że tematem dyskusji jest nie interpretacja opowieści o potopie ale proroctwo Daniela o 69 tygodniach. A jeszcze dokładniej sposób obliczenia owych 69 tygodni(siódemek). Podeałm moją interpretacje potopu jako dygresje raczej
spray (5875 punktów)

>Natomiast osiadanie Arki obliczyłem nie na podstawie tekstu bo ten jest poszarpany
Ja zaś czuję się wstrząśnięta, ale nie zmieszana.

>tylko arytmetyka.
Fascynujace!
>Heniek
Heniek, jaja se robisz. A tabuny racjonalistów gonią za poliestrową przynętą.

PAN = poliacrylonitryl
Sztuczne futerka się z tego robi. I sztuczny jedwab też można.
Oless (982 punktów)Odp:

>   Proponuję zobaczyć na mapę zaćmień Słońca w tamtych latach. Przez teren mniej więcej Palestyny przechodzi tylko jeden pas całkowitego zaćmienia z 29 roku ne (listopad). W roku 33 ne rzeczywiście było zaćmienie, ale obrączkowe (nie całkowite) i widziane z dzisiejszej Rosji i Chin, a do tego było we wrześniu.
>>Ponadto Juliusz i Orygenes powołują się na chrześcijańskiego kronikarza Flegona, który po roku 137 miał donieść, że w czwartym roku 202-giej Olimpiady [tj. ok. 33 r. n.e.] miało miejsce "największe zaćmienie słońca" i że "w szóstej godzinie dnia [w południe] nastała noc, tak, że nawet widać było gwiazdy na niebie ".
>   "Około" nie jest precyzyjnym określeniem, więc nie daje nam potwierdzenia dokładnych dat.

"Około" jest przecież komentarzem w nawiasie kwadratowym dla współczesnego czytelnika, aby wiedział kiedy był 202 rok olimpiady, no i ten mniej więcej pokrywa się z 33 rokiem naszego kalendarza.

Samo ewangeliczne zaćmienie słońca dotyczy zjawiska nadprzyrodzonego, w literaturze chrześcijańskiej podkreśla się, że doszło do niego w dniach pełni księżyca (kiedy obchodzono żydowską Paschę) wobec tego próba umiejscowienia takiego wydarzenia zgodnie z astronomiczną mapą zaćmień Słońca w starożytności jest niepoprawne w samym założeniu.

Bo to z góry jest zrelacjonowane jako wydarzenie z kwietnia 33 roku (wtedy przypada 14 nissan z żydowskiej rachuby czasu) nie mające związku z cyklem naturalnych zaćmień Słońca.
17-03-2010 13:39 
 Ocena 1 na 1
Michał (2046 punktów)
>"Około" jest przecież komentarzem w nawiasie kwadratowym dla współczesnego czytelnika, aby wiedział kiedy był 202 rok olimpiady, no i ten mniej więcej pokrywa się z 33 rokiem naszego kalendarza.

   "Mniej więcej" też nie jest precyzyjnym określeniem

>Samo ewangeliczne zaćmienie słońca dotyczy zjawiska nadprzyrodzonego, w literaturze chrześcijańskiej podkreśla się, że doszło do niego w dniach pełni księżyca (kiedy obchodzono żydowską Paschę) wobec tego próba umiejscowienia takiego wydarzenia zgodnie z astronomiczną mapą zaćmień Słońca w starożytności jest niepoprawne w samym założeniu.

   Nie wiem skąd to założenie, ale jeżeli tak to tak samo powinno być z "Księżycem koloru krwi" i datowanie śmierci Jezusa na podstawie zaćmienia Księżyca jest nieprawidłowe.

>Bo to z góry jest zrelacjonowane jako wydarzenie z kwietnia 33 roku (wtedy przypada 14 nissan z żydowskiej rachuby czasu) nie mające związku z cyklem naturalnych zaćmień Słońca.

   14 Nissan jest dniem miesiąca. O roku 33 ne brak informacji.
19-03-2010 07:24 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)Odp: "NIEPODWAŻALNE ŚWIADECTWO" CIERPIĄCEGO MESJASZA ŻYDÓW.
Własnie rok 32 jest podawany jao data ukrzyżowania Jezusa, miesiąc Nissan. Jak znajde informacje jak to się liczy to uzupełnie ten post.

Wlasnie, jak to sie liczy. Od urodzenia Jezusa zanim sie urodził?
Wedle kalendarza juliańskiego, gregoriańskiego, buddyjskiego czy jakiego?

Z data dokument jest nieważny, powiedział kot Behemot przystawiając pieczątkę z napisem "zaplacono"
(cytata z pamieci)
Degre (752 punktów)Odp: "Niepodważalne świadectwo" cierpiącego Mesjasza żydów
Hmm
Ujmę to tak - wybiegasz myślami niepotrzebnie za daleko
Poszukujesz "kwadratowych jajek"!
Najpierw udowodnij,że taki ktoś jak Dżizus istniał
potem możesz gdybać czy coś zrobił,czy nie
Inaczej to nie ma najmniejszego sensu
11-03-2010 23:55 
 0 na 8
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>Hmm
>Ujmę to tak - wybiegasz myślami niepotrzebnie za daleko
>Poszukujesz "kwadratowych jajek"!
>Najpierw udowodnij,że taki ktoś jak Dżizus istniał
>potem możesz gdybać czy coś zrobił,czy nie
>Inaczej to nie ma najmniejszego sensu
>

Nie ma sprawy. Udowodnie. Tylko Ty mi najpierw udowodnij że istniał Sokrates.

Nawet gdybys zobaczył zdjęcie to i tak by dla Ciebie pewnie było za mało. Wiele postaci historycznych jest znanych z ledwo kilku wzmianek a i tak nikt z historyków nie kwestionuje ich istnienia. Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej? To się dopiero nazywa wiara, bo logiki w tym nie ma.
12-03-2010 00:29 
 Ocena 4 na 6
checkmate (1197 punktów)
>Nie ma sprawy. Udowodnie. Tylko Ty mi najpierw udowodnij że istniał Sokrates.
>Nawet gdybys zobaczył zdjęcie to i tak by dla Ciebie pewnie było za mało. Wiele postaci historycznych jest znanych z ledwo kilku wzmianek a i tak nikt z historyków nie kwestionuje ich istnienia. Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej? To się dopiero nazywa wiara, bo logiki w tym nie ma.

Co za miła odpowiedź.
A gdzie ktoś twierdzi, że Sokrates żył?
Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym.
Czekam niecierpliwie....

Elemele dutki...
13-03-2010 11:17 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma sprawy. Udowodnie. Tylko Ty mi najpierw udowodnij że istniał Sokrates.
>>Nawet gdybys zobaczył zdjęcie to i tak by dla Ciebie pewnie było za mało. Wiele postaci historycznych jest znanych z ledwo kilku wzmianek a i tak nikt z historyków nie kwestionuje ich istnienia. Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej? To się dopiero nazywa wiara, bo logiki w tym nie ma.
>Co za miła odpowiedź.
>A gdzie ktoś twierdzi, że Sokrates żył?
>Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym.
>Czekam niecierpliwie....
>
Elemele dutki...


Widzisz jesłi czyta się tylko informacje ze strony Agnosiewicza to wcale się nie dziwie ze myślisz że Jezus nie jest postacią historyczną. zrozumiałbym pogląd ze był zwyklym człowiekiem ale że nie istniał?

Zwykle przemilczenia na stronach ateistycznych sprowadzają się do krytyki Flawiusza. No i co? Ano nic. Flawiusz nie był jedynym.

O Jezusie pisał Pliniusz Młodszy (lata 62-110 n.e.). Tacyt pisał. Mało?

No to zobaczmy dalej. Jest mnóstwo ksiąg w których wspominają go apostołowie.
listy do róznych ludzi w których nigdy nie pojawia się wydawałoby się oczywiste sformułowanie-"Nie wierz tym którzy mówią że Jezus nie istniał" Dlaczego? Przecież az domagało by się znaleźc choć fragment polemiki z tymi którzy wiedzą ze nigdy nie było Jezusa.

zapraszam tutaj-ciekawy artykuł na ten temat

www.trinit(*)-w-zrodlach-pozabiblijnych.htm
14-03-2010 13:40 
 Ocena 9 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>O Jezusie pisał Pliniusz Młodszy (lata 62-110 n.e.). Tacyt pisał. Mało?
Mało. Tacyt posługiwał się istniejącymi już wówczas ewangeliami (datowanymi na koniec I w.; Tacyt pisał ok. 117) i relacjonował ich zapisy. Pliniusz nic nie pisze o Jezusie, tylko o chrześcijanach, że się zbierają i cześć Chrystusowi oddają.
Ciekawe, że u starszych (niby współczesnych Jezusowi) pisarzy, choćby u Pliniusza Starszego o rzeczonym Jezusie ani słychu.
A tyle cudów czynił, zmarłych wskrzeszał itd. I co, nikt nie zauważył?
>No to zobaczmy dalej. Jest mnóstwo ksiąg w których wspominają go apostołowie.
Są to dzieła, zwane "apokryfami". W większości dużo późniejsze, niemożliwe, by w czasie ich powstania mógłby żyć którykolwiek z apostołów, ludzie tak długo nie żyją.
>listy do róznych ludzi
Ciekawam wielce, kim są owi "szydercy" (wykładani też jako "heretycy"), którzy pojawiają się m.in. w "Liście św. Judy". Czyżby to były osoby, które zaprzeczały istnieniu historycznego Jezusa Chrystusa - Mesjasza?
PS. Czekam też niecierpliwie na wykładnię owego "roku 32".
15-03-2010 23:11 
 Ocena-1 na 5
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>>O Jezusie pisał Pliniusz Młodszy (lata 62-110 n.e.). Tacyt pisał. Mało?
>Mało. Tacyt posługiwał się istniejącymi już wówczas ewangeliami (datowanymi na koniec I w.; Tacyt pisał ok. 117) i relacjonował ich zapisy. Pliniusz nic nie pisze o Jezusie, tylko o chrześcijanach, że się zbierają i cześć Chrystusowi oddają.
>Ciekawe, że u starszych (niby współczesnych Jezusowi) pisarzy, choćby u Pliniusza Starszego o rzeczonym Jezusie ani słychu.
>A tyle cudów czynił, zmarłych wskrzeszał itd. I co, nikt nie zauważył?
>>No to zobaczmy dalej. Jest mnóstwo ksiąg w których wspominają go apostołowie.
>Są to dzieła, zwane "apokryfami". W większości dużo późniejsze, niemożliwe, by w czasie ich powstania mógłby żyć którykolwiek z apostołów, ludzie tak długo nie żyją.
>>listy do róznych ludzi
>Ciekawam wielce, kim są owi "szydercy" (wykładani też jako "heretycy"), którzy pojawiają się m.in. w "Liście św. Judy". Czyżby to były osoby, które zaprzeczały istnieniu historycznego Jezusa Chrystusa - Mesjasza?
>PS. Czekam też niecierpliwie na wykładnię owego "roku 32".

1. A ile powinno być? Dwadzieścia wystarczy? Co w takim razie zrobimy z postaciami historycznymi które ktoś wymienił raz? Uznamy że nie istaniały? A wymienione dwa razy? Jak nie chcesz uznać że ktoś istniał to i film cię nie przekona

2. Co do cudów, to nie rozśmieszaj mnie. Czasami nie wiem że jest festyn 10km ode mnie choć regularnie kiedyś bywałem. Dowiaduje się za to że bomba wybuchła w Iraku. Z internetu. Możesz mi podać liste stron www na których pojawiły by sie informacje o nagłówkach- Cud w Gallei !!!To może choc telewizja, radio, prasa?

3 Apokryfy - pl.wikipedia.org/wiki/7Q5

4. Fragment cytowany przez ciebie z listu św Judy, szerszy fr

> Najmilejsi! wszelaką pilność czyniąc, abym do was pisał o spółecznem waszem zbawieniu, miałem za potrzebną pisać wam, prosząc, abyście bojowali o wiarę raz świętym podaną. 4 Albowiem wtrącili się niektórzy ludzie, (którzy dawno na ten sąd są naznaczeni), niezbożni, którzy Boga naszego łaskę obracają w rozpustność, i przą się samego Panującego i Pana naszego Jezusa Chrystusa. 5 A chcę wam przypomnieć, gdyż raz wszystko wiecie, iż Jezus, wybawiwszy lud z ziemie Egipskiéj, zasię te potracił, którzy nie wierzyli

Chodzi pewnie o wers 4. czy ten wers oznacza ze są to osoby które mówią- iż Jezus nie istniał? Gdzie niby? Zaprzeć się oznacza wyrzec kogoś a nie twierdzić że tej osoby nie ma.
16-03-2010 10:59 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>1. A ile powinno być?
Wystarczyłoby jedno, byle wiarygodne.
>2. Co do cudów, to nie rozśmieszaj mnie. Czasami nie wiem że jest festyn 10km ode mnie choć regularnie kiedyś bywałem. Dowiaduje się za to że bomba wybuchła w Iraku. Z internetu. Możesz mi podać liste stron www na których pojawiły by sie informacje o nagłówkach- Cud w Gallei !!!To może choc telewizja, radio, prasa?
Miło, że Cię to tak bawi. Świadczy to o tym, że kompletnie nie rozumiesz tamtych czasów. No, chyba że owe "cuda" były rzeczą tak powszechną, jak festyn, wtedy zrozumiały staje się brak zainteresowania kronikarzy. Kto by chciał opisywać takie banalne wydarzenia.
>3 Apokryfy - pl.wikipedia.org/wiki/7Q5
Cytat:
Niektóre informacje występujące w tym haśle uznano za kontrowersyjne.

Rzecz w tym, że z kilkunastu liter "zrekonstruowano" spory kawałek ewangelii. Sprytny zabieg, ale nie dość sprytny.
>4. Fragment cytowany przez ciebie z listu św Judy, szerszy fr
>Chodzi pewnie o wers 4. czy ten wers oznacza ze są to osoby które mówią- iż Jezus nie istniał? Gdzie niby? Zaprzeć się oznacza wyrzec kogoś a nie twierdzić że tej osoby nie ma.
A także o wersy 18-19.
Nie chodzi o osobę fizyczną, która mogła istnieć, i to niejedna na dodatek. "Onego czasu" różnych "mesjaszy" było w Judei pod dostatkiem. Chodzili po kraju, zbierali uczniów, nauczali, często opowiadali rzeczy niestworzone. Któryś z nich (albo kilku) mógł mieć na imię Jezus, żaden ewenement, imię dość pospolite. Szydercy odmawiali tej osobie/tym osobom boskości, i tyle. Zaprzeczali istnieniu historycznego Syna Bożego, który czynił cuda, umarł i zmartwychwstał.
16-03-2010 23:26 
 Ocena-4 na 8
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
.
>>3 Apokryfy - pl.wikipedia.org/wiki/7Q5
> Cytat:
Niektóre informacje występujące w tym haśle uznano za kontrowersyjne.

>Rzecz w tym, że z kilkunastu liter "zrekonstruowano" spory kawałek ewangelii. Sprytny zabieg, ale nie dość sprytny.

jesteś badaczem, masz fragmencik tekstu, ledwo kilka liter, szukasz wiec fr St Testamentu w którym są te litery, znajdujesz wiesz skąd są, ale jesli nie znajdziesz to szukasz dalej, skąd jeszcze moga pochodzić? z NT, to nie spryt tylko metoda badań

>>4. Fragment cytowany przez ciebie z listu św Judy, szerszy fr
>>Chodzi pewnie o wers 4. czy ten wers oznacza ze są to osoby które mówią- iż Jezus nie istniał? Gdzie niby? Zaprzeć się oznacza wyrzec kogoś a nie twierdzić że tej osoby nie ma.
>A także o wersy 18-19.
>Nie chodzi o osobę fizyczną, która mogła istnieć, i to niejedna na dodatek. "Onego czasu" różnych "mesjaszy" było w Judei pod dostatkiem. Chodzili po kraju, zbierali uczniów, nauczali, często opowiadali rzeczy niestworzone. Któryś z nich (albo kilku) mógł mieć na imię Jezus, żaden ewenement, imię dość pospolite. Szydercy odmawiali tej osobie/tym osobom boskości, i tyle. Zaprzeczali istnieniu historycznego Syna Bożego, który czynił cuda, umarł i zmartwychwstał.

Wersy 18-19 brzmią

>18 Którzy wam powiadali, że w ostateczny czas przyjdą naśmiewcy, chodzący według swych pożądliwości w niezbożnościach.
>19 Cić są, którzy się sami odłączają, cieleśni. Ducha nie mający.

jakie byś łsowo nie uzył, naśmiewcy, heretycy, to zobacz ze nie ma w tym fr informacji ŻE ONI TWIERDZILI IŻ JEZUS NIE ISTNIAŁ, wymyslasz aby Cido tezy pasowało

niedługo zaczniesz udowadniać że Jezus do Jerozolimy przyjechał Cadilakiem, tylko końcową część trasy odbył na osiołku i podasz to na dowód że duchowieństwo od zawsze pławiło się w przepychu

11 tys punktów na koncie a piszesz bzdury, dużo nie znaczy dobrze
17-03-2010 14:34 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Wyluzuj, bo Ci żyłka pęknie. Najwyraźniej nie rozumiesz, co się do Ciebie pisze.
Bzdury o cadillaku to Ty piszesz, nie ja.
Z mojej strony eot.
18-03-2010 22:34 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)
>Wyluzuj, bo Ci żyłka pęknie. Najwyraźniej nie rozumiesz, co się do Ciebie pisze.
>Bzdury o cadillaku to Ty piszesz, nie ja.
>Z mojej strony eot.

Za to wymyśliłes że to słowo odnosi sie do ludzi którzy ZAPRZECZAJĄ istnieniu Jezusa. Szyderca zaprzecza czemuś czy wyśmiewa? Heretyk jełśi by zaprzeczał istnieniu Jezusa trafił by na riposte w stylu- mówią nieprawdę że Pan nie był między nami. Cadilaka ja wymyśliłem, bo pokazuje że ta drogą idąc można wszytko powiedzieć.
17-03-2010 16:40 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] Jezus do Jerozolimy przyjechał Cadilakiem, tylko końcową część trasy odbył na osiołku i podasz to na dowód że duchowieństwo od zawsze pławiło się w przepychu

   Jezus nie mógł przyjechać do Jerozolimy Cadilackiem z prostego powodu: Jezus nie miał prawa jazdy. Zastanawiam się tylko czy jadąc na osiołku na oklep miał prawo tak jechać czy powinien posiadać kartę woźnicy?
   Nie był też kapłanem, więc argument o ubóstwie kleru też odpada.

>11 tys punktów na koncie a piszesz bzdury, dużo nie znaczy dobrze

   "Mało" też nie znaczy. Masz 22 punkty, a piszesz takie brednie, że powinieneś mieć ich minus 22. I ban dożywotni.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
18-03-2010 22:31 
 0 na 4
Heikum2 (-2 punktów)
(zablokowany)

>    "Mało" też nie znaczy. Masz 22 punkty, a piszesz takie brednie, że powinieneś mieć ich minus 22. I ban dożywotni.
>
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.


Jesli pisze bzdury to zapraszam do dyskusji. Bzdure jest bardzo łatwo pokazać. Znajdz wiec coś co jest bzdurą i pokaż dlaczego.

Co do banu- system banów na tym forum służy usuwaniu niewygodnych osób. Tych kotrzy kwestionują racjonalny punkt widzenia świata. Mnie się to bardzo nie podoba. To po prostu cenzura prewencyjna. Skoro ja mówie niewygodne rzeczy to należy mi zamknąc usta?
19-03-2010 07:44 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>Jesli pisze bzdury to zapraszam do dyskusji. Bzdure jest bardzo łatwo pokazać.

Ale w wypadku, gdy podmiotem dyskusji jest bzdura to wątpię.
apud (4399 punktów)

>niedługo zaczniesz udowadniać że Jezus do Jerozolimy przyjechał Cadilakiem, tylko końcową część trasy odbył na osiołku i podasz to na dowód że duchowieństwo od zawsze

Z tym kadilakiem to nie byla bym taka pewna.
Zastepca Jezusa jeździ papamobile ale jakiej marki to nie wiem. Za to jest opancerzony, i wokoło biegną ochroniarze.

Szef chyba czymś lepszym jeździł?
Abdu (1208 punktów)
>Zastepca Jezusa jeździ papamobile ale jakiej marki to nie wiem.

Mercedes. Ostatnio coś widziałem o planach zmiany marki, ale może zrezygnowali, bo to by było świętokradztwo?
apud (4399 punktów)
>>Zastepca Jezusa jeździ papamobile ale jakiej marki to nie wiem.
>Mercedes. Ostatnio coś widziałem o planach zmiany marki, ale może zrezygnowali, bo to by było świętokradztwo?

Popiera sie krajowy przemysł i juz...
Zreszta każdy szanujący sie mafiozo i manager jeździ mercedesem, czarnym i opancerzonym.
Tylko Francuzi wola swoje Peugeoty.
Przed wiernymi tłumami...klientów, pracowników i wyznawców.
19-03-2010 18:43 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Zastepca Jezusa jeździ papamobile ale jakiej marki to nie wiem.

   Dowcip mi się przypomniał.

Dlaczego w Watykanie nie grają w bilard? Bo papa mo bile.

Wiem, wiem, kretyńskie
19-03-2010 19:52 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Z watykańskich rzeczy i tak najbardziej podoba mi się:
- Posdrawiam was ciule.
spray (5875 punktów)
>Z watykańskich rzeczy i tak najbardziej podoba mi się:
>- Posdrawiam was ciule.
Phi! No, ale zaskoczenie! Naprawdę....
Toż to tylko glosalia, chroniczna przypadłość papieży od czasów Dżejpitu.
14-03-2010 18:41 
 Ocena 4 na 4
TyDraniu (6569 punktów)
12-03-2010 11:19 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Hmm
>>Ujmę to tak - wybiegasz myślami niepotrzebnie za daleko
>>Poszukujesz "kwadratowych jajek"!
>>Najpierw udowodnij,że taki ktoś jak Dżizus istniał
>>potem możesz gdybać czy coś zrobił,czy nie
>>Inaczej to nie ma najmniejszego sensu
>>
>Nie ma sprawy. Udowodnię.

No to już. Będziesz pierwszy.
Warunek - zostaw w spokoju Józefa Flawiusza, wiadomo już, że go sfałszowali.

> Tylko Ty mi najpierw udowodnij że istniał Sokrates.

Nikt tutaj nie twierdzi kategorycznie, że istniał.
A jakie jego istnienie ma znaczenie dla sprawy?

>Nawet gdybys zobaczył zdjęcie to i tak by dla Ciebie pewnie było za mało.

Zdjęcie Jezusa? Zdjęcie sprzed 2 tysięcy lat?
A klisza, polaroid czy cyfrowe? Tożsamość potwierdzona notarialnie?
Bo jak nam pokażesz jakieś tam zdjęcie brodatego trzydziestolatka w szlafroku, to Cię zabijemy śmiechem na miejscu.

> Wiele postaci historycznych jest znanych z ledwo kilku wzmianek

Pokaż te kilka wzmianek o Jezusie.

> a i tak nikt z historyków nie kwestionuje ich istnienia. Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej?

Braku wzmianek?

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
12-03-2010 21:31 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
>Wiele postaci historycznych jest znanych z ledwo kilku wzmianek a i tak nikt z historyków nie kwestionuje ich istnienia.

Pokaż mi kilka wzmianek historycznych o Jezusie
Pokaż mi wzmianki rzymskich historyków,o tłumach wędrujących za Jezusem
(już nawet cudy Ci daruję)

Sokrates?
Proszę:
>Sokrates jest postacią historyczną, ale nie pozostawił po sobie żadnych pism. Jedyne, >co o nim wiemy, to relacje jego ucznia Platona (w postaci spisanych dialogów) oraz >Ksenofonta, a także przekazy Arystotelesa, Arystofanesa i historyków greckich.

choćby stąd:
pl.wikipedia.org/wiki/Sokrates
12-03-2010 21:36 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
>Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej? To się dopiero nazywa wiara, bo logiki w tym nie ma.

Wierzysz w Herkulesa, Dionizosa,Mitrę,Ozyrysa,Tammuza...?
I mi zarzucasz brak wiary ?
16-03-2010 20:47 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Natomiast racjonalisci zdają się wątpić w istnienie Jezusa, na podstawie... no własnie na jakiej?
Trzech jego grobów chociażby.
>To się dopiero nazywa wiara, bo logiki w tym nie ma.
No święte słowa, bo nie napisali nigdzie o rozczłonkowaniu ciała przed wniebowstąpieniem.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> PODSUMOWUJĄC: O co chodzi jakby ? Żydzi wg proroctw oczekiwali wiecznego, ziemskiego króla
>a tymczasem u Izajasza i Daniela - mamy typową "chrześcijańską wersję" zapowiedzi.
>Ktoś umie to logicznie wytłumaczyć - w sensie; obalić ?

To przecież oczywiste.

Chrześcijańska wersja została napisana pod proroctwa Izajasza i Daniela.

Wersja alternatywna była po prostu trudniejsza w wykonaniu - musiałaby oddziaływać na cały starożytny świat i zostawić trwałe ślady materialne działania Mesjasza.
Rzym raczej nie przeoczyłyby zwycięskiego buntu jednej z prowincji.
Nowe, potężne państwo żydowskie, na dodatek wieczne. Tego się nie da "naściemniać".

Na swój sposób racjonalne działanie.

Pytanie dlaczego Izajasz i Daniel mieli inne wizje niż reszta Żydowskich proroków, to chyba kwestia farmakologii. Może palili inne zioło?
A może zrobili to dla jaj alb uznali, że czas na jakaś odmianę?


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
20-03-2010 09:30 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Pytanie dlaczego Izajasz i Daniel mieli inne wizje niż reszta Żydowskich proroków, to chyba kwestia farmakologii. Może palili inne zioło?

Ja ma swoja prywatna teorie na ten temat.

Dlatego, ze forum racjonalistów nie miało by o czym dyskutować!

Przyznaje, ze pewne tematy jak bol istnienia artystów, jakieś dowcipy czy sprawozdania z posiedzeń, ale to prawie nic...
oportunista (1711 punktów)
Tego typu dyskusje na Racjonaliście niezwykle mnie zadziwiają, skąd tutaj tylu znawców pism natchnionych wszelakich. Jak dalece posunięte jest skażenie nimi sposobu myślenia maluczkich. Nie zamierzam nikogo obrażać, jednak gdy dyskusja wrze przy omawianiu pism wzajemnie się negujących, a ich natchnienie to jedyna wartość jakie niosą w sobie, wówczas drobne w kieszeni mi się nie zgadzają. Proponuje zrobić coś pożytecznego, o może śmieci są do wyrzucenia, dziękuje.
12-03-2010 14:21 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Tego typu dyskusje na Racjonaliście niezwykle mnie zadziwiają,

Może należałoby się zapoznać z zawartością portalu. Tak chociaż pobieżnie?

>skąd tutaj tylu znawców pism natchnionych wszelakich.

"Know thy enemy"

> Jak dalece posunięte jest skażenie nimi sposobu myślenia maluczkich.

Wcale. Maluczcy nie znają pism. Nie, jeżeli należą do Kościoła katolickiego.
Czytanie i analiza biblii była przez wieki zakazana maluczkim. A i teraz nie jest wskazana.

> Nie zamierzam nikogo obrażać, jednak gdy dyskusja wrze przy omawianiu pism wzajemnie się negujących, a ich natchnienie to jedyna wartość jakie niosą w sobie,

Akurat w tym wątku usiłuje się głównie przekonać pewnego natchnionego religianta, że analizuje bajki.

>wówczas drobne w kieszeni mi się nie zgadzają. Proponuje zrobić coś pożytecznego, o może śmieci są do wyrzucenia, dziękuje.

A swoje już wyrzuciłeś?

Nam nie szkoda czasu, to nasz czas. Ale Tobie tak, a marnujesz go, żeby się trochę powkurzać a potem wcinasz się w dyskusję, żeby zakomunikować, że temat Ci się nie podoba i wolałbyś, żebyśmy zajęli się pracą fizyczną, bo umysłowa nas przerasta.

To jest dział "Religia" a i tytuł wątku wiele mówi.
Nie podoba Ci się to nie czytaj.
Serio, naprawdę się da!

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365