Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak z kondycją?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
23-05-2022 18:34romaro (25211 punktów)Jak z kondycją?
Ocena 3 na 3
Warto o tym wiedzieć.
8 godzinny sen sprawia, że tracimy w zależności od tego ile ważymy od 500 do 750 kcal (dla osób, których waga mieści się w przedziale 60 - 90 kg). Im więcej ważymy, tym więcej w czasie snu spalamy.
Zakłada się, że suma wydatków energetycznych w ciągu doby pozwala na określenie dobowego wydatku energetycznego. Wystarczy wymnożyć czas poświęcony na wykonywanie różnych czynności w ciągu 24 godzin przez całkowity koszt energetyczny czynności (uwzględniając PPM i masę ciała osoby badanej), co po zsumowaniu daje obraz dobowego wydatku energetycznego.
Wydatek energetyczny (kcal/ kg masy ciała/ min) poszczególnych czynności przedstawia się następująco:

sen - 0,017
czynności codzienne typu mycie, ubieranie, czesanie - 0,042
jazda autobusem - 0,020
prowadzenie samochodu - 0,015
marsz - 0,050
wykłady - 0,027
zajęcia laboratoryjne i inne - 0,036
wysiłek bardzo intensywny (pływanie, fitness, balet, tenis, biegi przełajowe itp.) - 0,100
wysiłek intensywny (gry ruchowe, koszykówka, badminton) - 0,082
wysiłek umiarkowany (spacer, czynności domowe, siatkówka, robienie zakupów) - 0,045
wysiłek lekki (czynności siedzące: oglądanie TV, czytanie, pisanie, słuchanie radia, czynności biurowe) - 0,027

Gdy na sen w ciągu doby poświęcam 8 godzin (480 min), a moja masa ciała wynosi 86kg, wydatek energetyczny snu wynosi:
0,017 * 480 * 86 = 701,76 kcal/ osobę/ dobę
Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.

Powyżej podałem bardziej szczegółowe rodzaje wydatku energetycznego. Prościej, w sposób zaokrąglony i przybliżony CPM można obliczyć mnożąc współczynnik aktywności fizycznej (wartości podane poniżej) przez masę ciała w kg i czas składający się na dobę w godzinach (a to nic innego jak PPM):

1,4-1,5 - dla osób o małej aktywności fizycznej (tryb życia głównie siedzący)
1,7 - dla osób o umiarkowanej aktywności fizycznej
2,0 - dla osób o dużej aktywności fizycznej (życie w ciągłym ruchu)

Tak więc wystarczy pomnożyć PPM przez współczynnik aby dowiedzieć się ile kalorii średnio spalamy w ciągu całego dnia .

Dla przykładu: osoba o umiarkowanej aktywności fizycznej, ważąca 60 kg spala w ciągu doby 2448 kcal. Jest to jej CPM, czyli całkowita przemiana materii.
CPM/dobę = 24h * 60kg * 1,7 = 2448 kcal

A jak interpretować ten wynik? Oznacza to, że jeśli osoba z przykładu będzie przyjmowała 2448 kcal wraz z pożywieniem i prowadziła tryb życia o umiarkowanej aktywności fizycznej, nie przytyje i nie schudnie do momentu, aż zmieni się jej aktywność lub ilość dostarczanej energii. Przybranie na wadze nastąpi, gdy np. jej tryb życia zmieni się na siedzący. Wtedy doprowadzi do nadwyżki dostarczanej energii względem przemiany materii i energia ta ... odłoży się w postaci tłuszczu na brzuszku, biodrach itd. Oto cała tajemnica tycia, wystarczy tylko się ruszać, a pozostaniesz szczupła/szczupły przez cały czas!

Tak przedstawia się mój dzisiejszy dzień
[Załącznik]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zakłada się, że suma wydatków energetycznych w ciągu doby pozwala na określenie dobowego wydatku energetycznego.
Może i słusznie...

> Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.
W życiu bym na to nie wpadła!

cr
24-05-2022 08:02 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
> Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.
>W życiu bym na to nie wpadła!
Wniosek jest konsekwencją pewnych przesłanek.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.
>>W życiu bym na to nie wpadła!
>Wniosek jest konsekwencją pewnych przesłanek.
Tak czy owak, dobrze wiedzieć.

cr
24-05-2022 10:23 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Tak czy owak, dobrze wiedzieć.
Świadomość może być zabawna. Dobrze jest nauczyć się na własnej skórze tego, co musisz wiedzieć.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Tak czy owak, dobrze wiedzieć.
>Świadomość może być zabawna.
Raczej na odwrót: zabawa świadoma.

cr
24-05-2022 16:33 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>>Tak czy owak, dobrze wiedzieć.
>>Świadomość może być zabawna.
>Raczej na odwrót: zabawa świadoma.
Świadoma zabawa ale bez przesady świadoma.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Zakłada się, że suma wydatków energetycznych w ciągu doby pozwala na określenie dobowego wydatku energetycznego.
>Może i słusznie...
>> Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.
>W życiu bym na to nie wpadła!

A niektóre wpadają... I jak tu wszystkim dogodzić?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Zakłada się, że suma wydatków energetycznych w ciągu doby pozwala na określenie dobowego wydatku energetycznego.
>>Może i słusznie...
>>> Po zsumowaniu wszystkich wydatków poszczególnych czynności uzyskacie wynik całkowitego wydatku.
>>W życiu bym na to nie wpadła!
>A niektóre wpadają... I jak tu wszystkim dogodzić?
A komu tu nie dogodzono?


cr
Rowerex (859 punktów)
>Wydatek energetyczny (kcal/ kg masy ciała/ min) poszczególnych czynności przedstawia się
>następująco:
>sen - 0,017
>czynności codzienne typu mycie, ubieranie, czesanie - 0,042
> (...)

Bla, bla bla - miejskie legendy poparte wątpliwymi badaniami - do jakiego celu potrzebna Ci jest ta wiedza?

>Dla przykładu: osoba o umiarkowanej aktywności fizycznej, ważąca 60 kg spala w ciągu doby 2448 kcal.

Zrobiłem kilka lat temu "test" między majem i czerwcem: spisywałem wszystko co jadłem na podstawie etykiet kupowanych produktów, ilość, kaloryczność itp., a celem było "przepisowe" 2400 kcal dziennie przy niemal codziennej sportowej jeździe rowerem, od godziny do nawet sześciu, napoje tylko bez węglowodanów (chemiczne słodziki), cukru i tak nie używam od dziesięcioleci, alkoholu nie piłem.

Przez ten "testowy" czas, nieco ponad miesiąc, przytyłem 6 kg.

>Jest to jej CPM, czyli całkowita przemiana materii.
>CPM/dobę = 24h * 60kg * 1,7 = 2448 kcal
>A jak interpretować ten wynik?

Jako uśrednioną nie wiadomo dla kogo i w jakich warunkach, nieprzydatną informację, zahaczającą o bzdurę.

Fizyczna zasada zachowania energii działa zawsze, wiec też dla organizmów żywych, ale rozrzut miedzy indywidualnymi cechami tych organizmów jest całkiem spory - drobne, ale nawarstwiające się różnice w aktywności nawet na poziomie czynności drobnych i drobnych ruchów, różnice w wydolności, różnice w przemianie materii, już nie wspominając o ubieraniu się w taką, a nie inną odzież, utrzymywaniu w mieszkaniach określonej temperatury, czy też o klimacie w którym dany osobnik żyje, do tego proporcje między żarciem węglowodanów, białek i tłuszczów...

Jeżeli chcesz schudnąć, albo ktokolwiek chce, to niech najpierw sobie zada pytanie: co zrobię gdy już schudnę - w przypadku większości typowych odpowiedzi nie ma najmniejszego sensu zaczynać.
24-05-2022 16:21 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
Nie dałem recepty jak schudnąć, a jak przeliczać przemianę materii. Przemiana materii jest sprawą indywidualną zmieniającą się z wiekiem. Żadna to tajemnica, natomiast dla większości tajemnicą jest w jakim tempie i kiedy spalamy kalorie.
>Zrobiłem kilka lat temu "test" między majem i czerwcem: spisywałem wszystko co jadłem na podstawie etykiet kupowanych produktów, ilość, kaloryczność itp., a celem było "przepisowe" 2400 kcal dziennie.
>Przez ten "testowy" czas, nieco ponad miesiąc, przytyłem 6 kg.>
Tę bzdure potrafisz obalić matematycznie stosując się do poniższego przykładu?
Dla przykładu: osoba o umiarkowanej aktywności fizycznej, ważąca 60 kg spala w ciągu doby 2448 kcal. Jest to jej CPM, czyli całkowita przemiana materii.
CPM/dobę = 24h * 60kg * 1,7 = 2448 kcal
Przystępując do testu, którego celem było ""przepisowe" 2400 kcal dziennie" wskazujesz, że musiałeś ważyć poniżej 58,82kg. Czyli po miesiącu ważyłeś 64,82 kg, a mając taką wagę mógłbyś "zjadać"2645 kalorii dziennie, co nie wpłynęłoby na twoją wagę.
24h * 64,82kg * 1,7 = 2645
Mam tylko problem, że dorosły facet ważący 58 kg musi się odchudzać. Ale to pokazuje jakie bzdury tu piszesz. Metabolizm metabolizmem, ale matematyki, fizyki, energii nie oszukasz.

>Jeżeli chcesz schudnąć, albo ktokolwiek chce, to niech najpierw sobie zada pytanie: co zrobię gdy już schudnę - w przypadku większości typowych odpowiedzi nie ma najmniejszego sensu zaczynać.
Ale zadam przewrotne pytanie - czego nie zrobisz będąc otyłym? Przecież tu nie chodzi o sylwetkę, choć dobrze jest mieć ją pomimo lat zgrabną.
Nie biegam by być chudym, ale żeby być zdrowy.
Ostatnio Tusk zrobił maraton. Facet nieco starszy ode mnie. Tylko podziwiać, choć przyznam, że złośliwych komentarzy na prawicy było co nie miara. I takich jak ty, nie rozumiejący, nie widzący sensu w tym, że ludzie chcą mieć kondycję, chcą być zdrowi, a przy okazji chcą dobrze wyglądać. Nie ma mój drogi nic za darmo. Na wszystko trzeba sobie zapracować, również na wygląd i na zdrowie.

Dzień dzisiejszy
Rowerex (859 punktów)
>Przystępując do testu, którego celem było ""przepisowe" 2400 kcal dziennie"

Niezmiernie rzadko aż tyle zjadam patrząc na "tabele kalorii" produktów - zwykle jest to sporo mniej - coś jest wzięte z sufitu, albo wartość energetyczna na etykietach, albo podane przez Ciebie CMP.

>Ale zadam przewrotne pytanie - czego nie zrobisz będąc otyłym?

Najgorzej jest zacząć się tym nadmiernie przejmować.

>Nie biegam by być chudym, ale żeby być zdrowy.

Korelacja tzw. "zdrowia" ze sportem, z tzw. "zdrowym odżywianiem", z sylwetką, z masą ciała, z tzw. "kondycją" itp., nie jest zawsze taka oczywista, bywa nawet, że nie ma żadnej.

Może to tu pisałem, może na innym forum, ale oglądałem jakiś czas temu całkiem interesujący program popularnonaukowy w którym coś tam badano i wyszło, że jakieś zjadane (lub nie zjadane, dokładnie nie pamiętam) "cuś" sprawia, iż "poprawia" się pewien parametr organizmu wykazywany w badaniu krwi. Ale mimo tego, jeden z komentujących te wyniki naukowców zadał dość dziwaczne pytanie:

Czy tzw. poprawa tego parametru musi oznaczać, że człowiek będzie w dłuższej perspektywie czasu zdrowszy?

Po prostu nikt tego nie zbadał, a większość statystyk można podważyć ze względu na nieuwzględnianie wielu czynników, ponieważ nie bada się ludzi monitorując ich 24 godziny na dobę przez dziesięciolecia.

Powyższe pytanie można zadać odnośnie dowolnego parametru organizmu i dowolnego stylu życia...

Zresztą, sama definicja "zdrowia" jest niejasna - bo czy ktoś narzekający, że "dziś ma kiepski dzień", ma taki dzień mimo bycia zdrowym? Jak się dzień wcześniej upił, to organizm walczy z trucizną, jak się nie wyspał, to organizm walczy z brakiem odpoczynku, ale jeżeli czuje się jakkolwiek źle w dowolnym zakresie tego odczucia zupełnie bez jakiegokolwiek powodu przychodzącego do głowy, to czy jest zdrowy?
qwery (2864 punktów)
>>Nie biegam by być chudym, ale żeby być zdrowy.
>Korelacja tzw. "zdrowia" ze sportem, z tzw. "zdrowym odżywianiem", z sylwetką, z masą ciała, z tzw. "kondycją" itp., nie jest zawsze taka oczywista, bywa nawet, że nie ma żadnej

Kiedyś natknąlem sie na jakieś badania że najzdrowsze serca (najmniej zawalów) mieli ci z umiarkowaną nadwagą.
DyktaFon (9281 punktów)
>>>Nie biegam by być chudym, ale żeby być zdrowy.
>>Korelacja tzw. "zdrowia" ze sportem, z tzw. "zdrowym odżywianiem", z sylwetką, z masą ciała, z tzw. "kondycją" itp., nie jest zawsze taka oczywista, bywa nawet, że nie ma żadnej
>Kiedyś natknąlem sie na jakieś badania że najzdrowsze serca (najmniej zawalów) mieli ci z umiarkowaną nadwagą.

Tak może być, bo nie wiadomo, co znaczy "umiarkowana nadwaga"
Jednak, nawet nie wiedząc, co to znaczy, a rozglądając się po autobusie lub innym zbiorze współczesnych ludzi, widać, co znaczy słowo nadwaga bez przymiotnika.

Wątek superpotrzebny i trafiony w sam punkt. Ponieważ większość ludzi, nie mając barier w konsumpcji jedzenia, po prostu żre. I dziwi się, dlaczego nie mieści się w stare ciuchy.

Jeśli nawet przykłady liczbowe w inauguracyjnym wątku kogoś nie przekonują (tak może być, bo człowiek to nie maszyna mechaniczna), to ogólny kierunek rozumowania jest słuszny. I trzeba by to dostosować do siebie. Trzeba tylko chcieć i mieć wiedzę (np. z tego wątku )

Taki wątek to skarb na tym forum, gdzie większość ekscytuje się, czy ksiądz może mieć żonę...
qwery (2864 punktów)
>>>>Nie biegam by być chudym, ale żeby być zdrowy.
>>>Korelacja tzw. "zdrowia" ze sportem, z tzw. "zdrowym odżywianiem", z sylwetką, z masą ciała, z tzw. "kondycją" itp., nie jest zawsze taka oczywista, bywa nawet, że nie ma żadnej
>>Kiedyś natknąlem sie na jakieś badania że najzdrowsze serca (najmniej zawalów) mieli ci z umiarkowaną nadwagą.
>Tak może być, bo nie wiadomo, co znaczy "umiarkowana nadwaga"

pl.wikipedia.org/wiki/Nadwaga

sadze więdz ze umiarkowana to bedzie ta w nizszym jej zakresie.
romaro (25211 punktów)
>>Tak może być, bo nie wiadomo, co znaczy "umiarkowana nadwaga"
>pl.wikipedia.org/wiki/Nadwaga
>sadze więdz ze umiarkowana to bedzie ta w nizszym jej zakresie.
Strona którą podałaś bardzo fajnie obrazuje stany.
Zwróćcie uwagę na BMI. U mnie BMI jest na poziomie 22, co jest ponizej minimalnej dla wieku 55 - 64 lata: 23 - 28.
Tak przy okazji polecam wagę huawei, jej koszt nie jest wysoki, a w połączeniu ze smartfonem pozwala kontrolować masę ciała.
Mierzy procentową zawartość tkanki tłuszczowej, masę mięśni szkieletowych, białko, i właśnie BMI, ale też Podstawową Przemianę Materii (PPM - najmniejsze tempo przemiany materii, zachodzącej w organizmie człowieka, niezbędne do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych, znajdującego się w stanie czuwania, w warunkach zupełnego spokoju fizycznego i psychicznego).
25-05-2022 09:56 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>>>Tak może być, bo nie wiadomo, co znaczy "umiarkowana nadwaga"
>>pl.wikipedia.org/wiki/Nadwaga
>>sadze więdz ze umiarkowana to bedzie ta w nizszym jej zakresie.
>Strona którą podałaś bardzo fajnie obrazuje stany.
>Zwróćcie uwagę na BMI. U mnie BMI jest na poziomie 22, co jest ponizej minimalnej dla wieku 55 - 64 lata: 23 - 28.
>Tak przy okazji polecam wagę huawei, jej koszt nie jest wysoki, a w połączeniu ze smartfonem pozwala kontrolować masę ciała.
>Mierzy procentową zawartość tkanki tłuszczowej, masę mięśni szkieletowych, białko, i właśnie BMI, ale też Podstawową Przemianę Materii (PPM - najmniejsze tempo przemiany materii, zachodzącej w organizmie człowieka, niezbędne do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych, znajdującego się w stanie czuwania, w warunkach zupełnego spokoju fizycznego i psychicznego).

Jeśli chodzi o ocene estetyczną sylwetki to wystarcza mi lustro. Żadnym BMI nie ma sie co pocieszać jak mięśni nie ma, a sylwetka przygarbiona Waga tylko w podstawowym zakresie by bieżąco kontrolować czy cos złgo nie zadziało po obiadku u mamy
Rowerex (859 punktów)
>Jeśli nawet przykłady liczbowe w inauguracyjnym wątku kogoś nie przekonują (tak może być, bo człowiek to nie maszyna mechaniczna), to ogólny kierunek rozumowania jest słuszny.

Problemem jest "magia liczb" - od wyniku "ważenia się" po liczenie "kaloryczności" pożywienia, liczenie "spalania" w postaci "wydatków energetycznych" itp. - ludzie uwielbiają liczby, ale w tym przypadku ulegając magii liczb można dojść donikąd.

Np. wcale nie trzeba się ważyć, by obserwować skutki spadku masy ciała. Osobiście dawno temu uznałem pomiar masy ciała za zbyt zależny od czynników chwilowych, wprawdzie można sobie wyciągać jakieś średnie z pomiarów, rysować trendy, ale szkoda na to czasu, bo to przerost formy nad treścią - zamiast ślęczeć nad wynikami lepiej zająć się czymś ciekawszym, co wymaga jakiegoś tam wysiłku fizycznego i mocno absorbuje umysł.

>I trzeba by to dostosować do siebie.

Powiedziałbym inaczej - zanim sięgnie się po wątpliwej jakości wiedzę, należy po prostu zacząć samego siebie obserwować, ale nie ważyć się codziennie, albo i częściej i niczego nie liczyć.

>Trzeba tylko chcieć i mieć wiedzę (np. z tego wątku )

Jak napomknąłem wyżej, problem jest w brak wiedzy zwanej "wiedzą rzetelną", bo takiej właściwie nie ma - jest natłok "miejskich legend" wyssanych z palca, opartych o błędne badania lub nawet "złą naukę" (bad science) produkowaną "na zamówienie" w celu uzyskania "z góry założonych wyników", do tego chordy hochsztaplerów, celebrytów i innej maści naciągaczy obiecujących cuda bez wysiłku...

A powód tego wszystkiego jest bardzo prosty: to jest KOPALNIA GRUBEJ KASY sprzedająca złudzenia wiecznego piękna, młodości i zdrowia - popyt na to będzie istniał do końca rodzaju ludzkiego - wszyscy chcą na tym zarabiać, od koncernów produkujących żywność (ciągła wojna między producentami zbóż i producentami mięsa), poprzez producentów farmaceutyków, wykształconych "dietetyków", do wspomnianych wyżej naciągaczy.

>Taki wątek to skarb na tym forum, gdzie większość ekscytuje się, czy ksiądz może mieć żonę...

Podobno mężczyźni najszybciej tyją po ślubie - księża też tyją, i też po ślubie, ale ślubie dotyczącym zachowania celibatu
romaro (25211 punktów)
>Powiedziałbym inaczej - zanim sięgnie się po wątpliwej jakości wiedzę, należy po prostu zacząć samego siebie obserwować,
Myślę, że twój problem polega na tym, że w końcu prędzej czy później sięgasz "po wątpliwej jakości wiedzę". Nie wystarczy posiadać "inteligencję", nadal trzeba wiedzieć, jak z niej korzystać. Bycie inteligentnym oznacza używanie środków, którymi dysponujesz, we właściwym czasie i we właściwy sposób. Liczy się "realizacja"...
Rowerex (859 punktów)
>Liczy się "realizacja"...

"Realizacja" czego? Złudzeń?
25-05-2022 18:20 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Liczy się "realizacja"...
>"Realizacja" czego? Złudzeń?

Waga człowieka jest b. prostym miernikiem tego, ile je. Oczywiście nie na "obiedzie u mamy", choć, jak ktoś się stołuje tam na stałe, to też. Ale trudno jest ocenić wzrokowo ile się zjadło (a przynajmniej większość ludzi tak ma). Natomiast waga jest bezlitosna Nie da się przekupić niczym. Oczywiście wahania wagi są znaczne i nie ma sensu się ważyć z dokładnością do iluś tam miejsc po przecinku. Wystarczy +/- 1kg. I to nie codziennie, a powiedzmy raz na tydzień albo nawet raz na miesiąc. Nie potrzeba też jakichś specjalnych narzędzi informatycznych czy wyższej matematyki dla oceny tej wagi. Ale jeśli ktoś co miesiąc odczytuje kilogram czy dwa więcej, to już wie, że je za dużo. Tylko, że ludzie bardziej wierzą swoim oczom (co? Ja jem za dużo? Jak ptaszek, tu skubnę, tam skubnę...) niż obiektywnym danym z wagi. Znam np. ludzi, którzy uważają, że 2x dziennie powinno się robić.... przerwę w jedzeniu, a tak to żrą na okrągło. Ale powiedzieć im, że tyją, to jesteś wrogiem. Tak samo ta głupia waga... chyba jest zepsuta.

Za mojego dzieciństwa ograniczeniem w jedzeniu była cena żywności. Nie każdego było stać na szynkę 3x dziennie. Dziś nie ma tego problemu i praktycznie każdy może jeść co lubi w praktycznie dowolnych ilościach. Stąd większość społeczeństwa jest przekarmiona i nawet, na tle innych, nie wygląda jakoś inaczej. A co niektórzy nawet się tym chwalą, że ich stać na gruby brzuch. I ubierają obcisłe i jaskrawe ciuchy, aby bieda widziała, że mnie stać na tłuszcz w każdym miejscu ciała.

Jednak każdy dorosły sam odpowiada za siebie, więc niech się objada i wyrzuci wagę. Ma takie prawo.
Rowerex (859 punktów)
>Natomiast waga jest bezlitosna Nie da się przekupić niczym.

Trochę da się Wagi "łazienkowe", szczególnie takie z przetwornikami w nóżkach, wymagają ustawienia na twardej i równej podłodze wszystkimi nóżkami - najlepsza jest bardzo równa płyta betonowa lub granitowa - jeżeli ustawi się taką wagę na drobniejszych i niezbyt równych płytkach podłogowych, to pojawią się znaczące różnice w pomiarze (rzędu kilku kg) mocno zależne od miejsca w którym się wagę postawi - a spróbuj się taką wagą zważyć na miękkim dywanie, a odchudzi Cię natychmiast o dziesiątki kilogramów...

>Ale jeśli ktoś co miesiąc odczytuje kilogram czy dwa więcej, to już wie, że je za dużo.

Same odczyty, to nie wszystko - dobowa zmiana masy ciała może dochodzić do kilku kilogramów, więc zmiany odczytów nie zawsze muszą wskazywać rzeczywisty trend, a zachowanie "jednakowych warunków pomiaru" nie jest takie proste - pomiar o określonej porze dnia nie daje niestety gwarancji tych samych warunków...

Oprócz lub zamiast pomiarów wagi dobrze jest obserwować swoje ciało i to niekoniecznie w lustrze - można popatrzeć na swoje ręce albo klatkę piersiową (to już w lustrze), bo na ich zaokrąglanie się nie wpływa zapełnienie układu pokarmowego.

A jak ktoś pakuje na siłowni, to może obserwować, czy po ćwiczeniach widzi choćby niewielki zarysy włókien mięśniowych. Jedni ludzie tyją bardziej "brzusznie", a drudzy równo na całym ciele - ci drudzy mają skłonność do mylenia mięśni z tłuszczem, pakują na siłowni, zwiększają masę i np. ręce im "puchną", ale w tym puchnięciu największy udział ma tłuszcz, a nie włókna mięśniowe - a ci pierwsi z wymienionych mają co raz bardziej zwisający brzuch, ale np. całkiem dobrze umięśnione ręce z widocznymi włóknami mięśniowymi.

>Stąd większość społeczeństwa jest przekarmiona i nawet, na tle innych, nie wygląda jakoś inaczej. A co niektórzy nawet się tym chwalą, że ich stać na gruby brzuch. I ubierają obcisłe i jaskrawe ciuchy, aby bieda widziała, że mnie stać na tłuszcz w każdym miejscu ciała.

Owszem, dostępność pożywienia, to jeden z powodów. Ale zakładając, że dostępność jest taka, a nie inna, to wg moich przemyśleń, ludzie obecnie objadają się z dwóch głównych powodów:
1) z przyzwyczajenia - wpływ na to ma kultura w której żyją i w której zostali wychowani.
2) z nudów lub ze stresu - nic tak nie uspokaja jak jedzenie, bo działa jak narkotyk.

A najlepsza forma "diety", to coś co nazwałem "dietą zajęczą" - tzn., należy się czymś "zając" - najlepsze jest jakieś hobby wciągające umysł do tego stopnia, że przestaje się zwracać uwagę na otoczenie, upływ czasu, temperaturę, nawet czasem na potrzeby fizjologiczne, a przy okazji na tzw. "głód" i typowe "pory karmienia" - bo czas sobie mija, pory karmienia mijają, a taki "wciągnięty" w swoje zajęcie człowiek po wielu godzinach zaczyna sobie uświadamiać, że ominął przynajmniej jeden posiłek, a czasem nawet uświadamia sobie, że mimo nie zjedzenia niczego od rana do późnego wieczoru, nie stał się przez to pod koniec dnia bardziej głodny niż zwykle i nie musi "nadrabiać" pożerając wszystko to, co opuścił...
26-05-2022 18:21 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Natomiast waga jest bezlitosna Nie da się przekupić niczym.
>Trochę da się Wagi "łazienkowe", szczególnie takie z przetwornikami w nóżkach, wymagają ustawienia na twardej i równej podłodze wszystkimi nóżkami - najlepsza jest bardzo równa płyta betonowa lub granitowa - jeżeli ustawi się taką wagę na drobniejszych i niezbyt równych płytkach podłogowych, to pojawią się znaczące różnice w pomiarze (rzędu kilku kg) mocno zależne od miejsca w którym się wagę postawi - a spróbuj się taką wagą zważyć na miękkim dywanie, a odchudzi Cię natychmiast o dziesiątki kilogramów...

Racja... tyle, że piszemy na forum dla dorosłych racjonalistów, nie dla racjonalistów z przedszkoli. Bo tylko tam by to była racja

>>Ale jeśli ktoś co miesiąc odczytuje kilogram czy dwa więcej, to już wie, że je za dużo.
>Same odczyty, to nie wszystko - dobowa zmiana masy ciała może dochodzić do kilku kilogramów, więc zmiany odczytów nie zawsze muszą wskazywać rzeczywisty trend, a zachowanie "jednakowych warunków pomiaru" nie jest takie proste - pomiar o określonej porze dnia nie daje niestety gwarancji tych samych warunków...

Żeby dobowa zmiana masy ciała mogła dochodzić do kilku kg, to już by trzeba mieć pewnie z 50 kg nadwagi. U mnie ta dobowa zmiana to maksimum 1-2 kg (przy prawidłowej wadze ok. 75-77 kg). Czyli jeśli zauważyłbym zmianę rzędu 3-4 kg, to mógłbym podejrzewać, że jem za dużo.

>Oprócz lub zamiast pomiarów wagi dobrze jest obserwować swoje ciało i to niekoniecznie w lustrze - można popatrzeć na swoje ręce albo klatkę piersiową (to już w lustrze), bo na ich zaokrąglanie się nie wpływa zapełnienie układu pokarmowego.

Kiedyś ważyłem ok. 85 kg i nie zauważyłem żadnej różnicy w moim wyglądzie. Otoczenie też nie.

>>Stąd większość społeczeństwa jest przekarmiona i nawet, na tle innych, nie wygląda jakoś inaczej. A co niektórzy nawet się tym chwalą, że ich stać na gruby brzuch. I ubierają obcisłe i jaskrawe ciuchy, aby bieda widziała, że mnie stać na tłuszcz w każdym miejscu ciała.
>Owszem, dostępność pożywienia, to jeden z powodów. Ale zakładając, że dostępność jest taka, a nie inna, to wg moich przemyśleń, ludzie obecnie objadają się z dwóch głównych powodów:
>1) z przyzwyczajenia - wpływ na to ma kultura w której żyją i w której zostali wychowani.
>2) z nudów lub ze stresu - nic tak nie uspokaja jak jedzenie, bo działa jak narkotyk.

Te przyczyny istniały zawsze, ale nie zawsze było dostępne jedzenie w dowolnej ilości. Niekiedy wręcz nie było w ogóle dostępne i jadło się co tydzień. Nie było więc problemu, ile należy jeść dziennie posiłków (co jest obecnie bardzo popularnym pytaniem z jednocześnie bezsensowną odpowiedzią - 5x)

>A najlepsza forma "diety", to coś co nazwałem "dietą zajęczą" - tzn., należy się czymś "zając" - najlepsze jest jakieś hobby wciągające umysł do tego stopnia, że przestaje się zwracać uwagę na otoczenie, upływ czasu, temperaturę, nawet czasem na potrzeby fizjologiczne, a przy okazji na tzw. "głód" i typowe "pory karmienia" - bo czas sobie mija, pory karmienia mijają, a taki "wciągnięty" w swoje zajęcie człowiek po wielu godzinach zaczyna sobie uświadamiać, że ominął przynajmniej jeden posiłek, a czasem nawet uświadamia sobie, że mimo nie zjedzenia niczego od rana do późnego wieczoru, nie stał się przez to pod koniec dnia bardziej głodny niż zwykle i nie musi "nadrabiać" pożerając wszystko to, co opuścił...

Pełna zgoda... ale nie da się tego nazwać dietą Bo to nie działa dzień w dzień. Nawet jak się by bardzo chciało.
27-05-2022 13:31 
 Ocena 1 na 1
Rowerex (859 punktów)
>Żeby dobowa zmiana masy ciała mogła dochodzić do kilku kg, to już by trzeba mieć pewnie z 50 kg nadwagi. U mnie ta dobowa zmiana to maksimum 1-2 kg (przy prawidłowej wadze ok. 75-77 kg). Czyli jeśli zauważyłbym zmianę rzędu 3-4 kg, to mógłbym podejrzewać, że jem za dużo.

Jeżeli ktoś ma pracę wymagającą sporego wysiłku lub uprawia jakiś sport wytrzymałościowy, to bez problemu zauważy kilkukilogramowe wahania w ciągu dnia.

A tak w ogóle, to skąd wiesz jaka jest dla Ciebie "prawidłowa" waga - dlaczego jest to tak wąski zakres?

>Kiedyś ważyłem ok. 85 kg i nie zauważyłem żadnej różnicy w moim wyglądzie. Otoczenie też nie.

To zależy jak się na siebie patrzy i kto patrzy. U mnie przytycie o niecałe 10kg zostało zauważone przez moją siostrę, stwierdziła, że "zaokrągliłem się" na klatce piersiowej. Ale to wymagało noszenia obcisłej odzieży, bo inaczej nie widać było żadnej różnicy.

Jednym z lepszych mierników są w marę dobrze dopasowane spodnie, pomijając powolne kurczenie się spodni bawełnianych, to jeżeli co raz częściej odczuwa się, że uwierają w pasie, to znaczy, że istnieje stała tendencja wzrostu obwodu pasa.

>>A najlepsza forma "diety", to coś co nazwałem "dietą zajęczą" - tzn., należy się czymś "zając" - najlepsze jest jakieś hobby wciągające umysł do tego stopnia, że przestaje się zwracać uwagę na otoczenie, upływ czasu, temperaturę, nawet czasem na potrzeby fizjologiczne, a przy okazji na tzw. "głód" i typowe "pory karmienia" (...)
>Pełna zgoda... ale nie da się tego nazwać dietą Bo to nie działa dzień w dzień. Nawet jak się by bardzo chciało.

Dlatego użyłem cudzysłowu - to jest dieta dla organizmu czasem tylko jednodniowa, ale dla umysłu może to być "dieta uświadamiająca", bo takie zdarzenia uświadamiają (o czym tu już kiedyś chyba pisałem), że istnieją różne rodzaje głodu, a pierwszym z odczuwanych rodzajów jest mocno wyolbrzymiony i częściowo wyimaginowany głód psychiczny wynikający z przyzwyczajenia się organizmu do "pór karmienia" i ich obfitości.

Problem jeszcze w tym, że te "pory karmienia" oraz ich obfitość bywają (lub standardowo są) dzień w dzień identyczne na zasadzie: czy danego dnia lub przez kilka dni się stoi, czy się leży, to 2000 kcal się należy.

Gdyby kierowcy musieli "karmić" swoje samochody paliwem podobnie jak odżywiają się ludzie, to każdy samochód wołałby o dolewki paliwa nawet stojąc w garażu, a po czasie każdy ciągnąłby za sobą coraz bardziej pęczniejącą cysternę z zapasami paliwa.
28-05-2022 16:30 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Żeby dobowa zmiana masy ciała mogła dochodzić do kilku kg, to już by trzeba mieć pewnie z 50 kg nadwagi. U mnie ta dobowa zmiana to maksimum 1-2 kg (przy prawidłowej wadze ok. 75-77 kg). Czyli jeśli zauważyłbym zmianę rzędu 3-4 kg, to mógłbym podejrzewać, że jem za dużo.
>Jeżeli ktoś ma pracę wymagającą sporego wysiłku lub uprawia jakiś sport wytrzymałościowy, to bez problemu zauważy kilkukilogramowe wahania w ciągu dnia.

Wymienieni ludzie to w dzisiejszych czasach wyjątki, nie reguła. Więc nie można podawać ich zachowania jako standardu. Standardem mogę być ja ))))

>A tak w ogóle, to skąd wiesz jaka jest dla Ciebie "prawidłowa" waga - dlaczego jest to tak wąski zakres?

Nie wiem, czy wąski. Tak sobie określiłem go. Natomiast skąd wiem, że taki poziom wagi jest OK? Bo przez większość życia tyle miałem, a dopiero na starość zacząłem obrastać tłuszczem A ilość tłuszczu u człowieka jest potrzebna w ograniczonym zakresie, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy nie grozi nam zasadniczo głód. Pomijam już fakt, że ciut czytałem na ten temat i tam też podają przeciętny BMI oraz BMI potencjalnych i już faktycznych tłuściochów

>>Kiedyś ważyłem ok. 85 kg i nie zauważyłem żadnej różnicy w moim wyglądzie. Otoczenie też nie.
>To zależy jak się na siebie patrzy i kto patrzy.

No na modela się nie szykuję, więc patrzę raczej pobieżnie. Otoczenie pewnie jeszcze bardziej pobieżnie. Mam ciekawsze obiekty patrzenia

>U mnie przytycie o niecałe 10kg zostało zauważone przez moją siostrę, stwierdziła, że "zaokrągliłem się" na klatce piersiowej. Ale to wymagało noszenia obcisłej odzieży, bo inaczej nie widać było żadnej różnicy.

Zaokrąglenie się u różnych osób może wyglądać różnie. Nie musi zaokrąglać się jakaś tylko część ciała. Mogą albo różne, albo wszędzie po trochu. I to jest b. trudne do zauważenia. O wiele trudniejsze, niż porównanie cyferek na wadze.

>Jednym z lepszych mierników są w marę dobrze dopasowane spodnie, pomijając powolne kurczenie się spodni bawełnianych, to jeżeli co raz częściej odczuwa się, że uwierają w pasie, to znaczy, że istnieje stała tendencja wzrostu obwodu pasa.

Zgadza się, tak miałem Ale nie każdy tak ma.

>A najlepsza forma "diety", to coś co nazwałem "dietą zajęczą" - tzn., należy się czymś "zając" - najlepsze jest jakieś hobby wciągające umysł do tego stopnia, że przestaje się zwracać uwagę na otoczenie, upływ czasu, temperaturę, nawet czasem na potrzeby fizjologiczne, a przy okazji na tzw. "głód" i typowe "pory karmienia" (...)
>>Pełna zgoda... ale nie da się tego nazwać dietą Bo to nie działa dzień w dzień. Nawet jak się by bardzo chciało.
>Dlatego użyłem cudzysłowu - to jest dieta dla organizmu czasem tylko jednodniowa, ale dla umysłu może to być "dieta uświadamiająca", bo takie zdarzenia uświadamiają (o czym tu już kiedyś chyba pisałem), że istnieją różne rodzaje głodu, a pierwszym z odczuwanych rodzajów jest mocno wyolbrzymiony i częściowo wyimaginowany głód psychiczny wynikający z przyzwyczajenia się organizmu do "pór karmienia" i ich obfitości.
>Problem jeszcze w tym, że te "pory karmienia" oraz ich obfitość bywają (lub standardowo są) dzień w dzień identyczne na zasadzie: czy danego dnia lub przez kilka dni się stoi, czy się leży, to 2000 kcal się należy.

I to jest podstawowy problem współczesności: jemy nawet więcej, niż kiedyś, a powinniśmy mniej (bo mniej spalamy siedząc za kierownicą czy przed ekranem komputera, niż gdybyśmy zapieprzali do pracy 10 km tam i spowrotem piechotą, już nie mówiąc o samej pracy łopatą )

>Gdyby kierowcy musieli "karmić" swoje samochody paliwem podobnie jak odżywiają się ludzie, to każdy samochód wołałby o dolewki paliwa nawet stojąc w garażu, a po czasie każdy ciągnąłby za sobą coraz bardziej pęczniejącą cysternę z zapasami paliwa.
>
!!!!!
Pawel23 (80 punktów)
To są wyliczenia teoretyczne. Organizm człowieka to nie jest wyidealizowany model , jak silnik Carnota . Istnieją różne szlaki metaboliczne w organiźmie ( i np. pozyskanie energii z białka jest mniej efektywne, niż z cukrów prostych).

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365