Racjonalista - Strona głównaDo treści
Myślenie intuicyjne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
28-02-2012 06:20coreless (16088 punktów)Myślenie intuicyjne
Ocena 2 na 2
    Obrońcy roli intuicji, których nawet na polu psychologii ewolucyjnej nigdy nie brakowało, mogą argumentować, że być może istnieją pewne podświadome mechanizmy, nabyte w toku milionów lat rozwoju gatunku, które pozwalają ludziom na formułowanie jak najbardziej trafnych ocen dotyczących różnych cech osoby lub sytuacji na podstawie pierwszego wrażenia, czyli w ciągu ułamków sekundy od nawiązania kontaktu lub znalezienia się w danych okolicznościach.
    Czy to jeszcze nauka czy czysta spekulacja, racjonalizm czy racjonalizacja? Gdzie tkwi haczyk?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Gdzie tkwi haczyk?
Bywa, że intuicja zawodzi.

Pozdrawiam

Kiedy rozmowa staje się sylogizmem błednego koła?
Scorp (5381 punktów)
>Czy to jeszcze nauka czy czysta spekulacja

Nie ma sprzeczności między nauką a spekulacją.

>Gdzie tkwi haczyk?

Są dwa. Jeden polega na różnicy między materialną strukturą mózgu a informacyjną strukturą umysłu. Drugi na różnicy między spojrzeniem od wewnątrz (świadomym, jako podmiot) a spojrzeniem od zewnątrz - na przedmiot.
-
28-02-2012 19:45 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Drugi na różnicy między spojrzeniem od wewnątrz (świadomym, jako podmiot) a spojrzeniem od zewnątrz - na przedmiot.

Czy patrząc na puszkę piwa ujmuję ją od zewnątrz, czy od wewnątrz? A w ogóle to nie widzę puszki piwa, tylko widzę coś, co nazywam polem widzenia, z którego uwaga wycina raz puszkę piwa, raz kota, raz książkę czy monitor.

Wewnątrz to również na zewnątrz, tylko trochę bliżej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-02-2012 06:59 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
> ... z którego uwaga wycina raz puszkę piwa, raz kota, raz książkę czy monitor.<
I w dodatku z płaskiej, dwuwymiarowej płaszczyzny, bo resztę ("przetwarzanie danych, obrazu") załatwia to "co mamy w łapetynie"

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
coreless (16088 punktów)
>> ... z którego uwaga wycina raz puszkę piwa, raz kota, raz książkę czy monitor.<
>I w dodatku z płaskiej, dwuwymiarowej płaszczyzny, bo resztę ("przetwarzanie danych, obrazu") załatwia to "co mamy w łapetynie"

Żeby było śmieszniej, obraz na siatkówce jest w dodatku odwrócony "do góry nogami".

www.if.uj.(*)df/12kacik doswiadczalny.pdf
Scorp (5381 punktów)
>Wewnątrz to również na zewnątrz, tylko trochę bliżej.

Na przykład wewnątrz kuli i na zewnątrz to to samo. Wszystko jest jedno. Tylko trochę bliżej.

W pogoni za efektem artysta zniekształca obraz, zamazuje albo wykrzywia. Ale dlaczego to robi diogenes?
-
29-02-2012 14:12 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Na przykład wewnątrz kuli i na zewnątrz to to samo.

Mózg to nie kula i daleko mu do ideału logiki i geometrii.

>W pogoni za efektem artysta zniekształca obraz, zamazuje albo wykrzywia.

Ale kiedy powstaje arcydzieło, nie jest już specjalnie ważne mimezis, pierwowzór, który został zniekształcony. Bo najprawdopodobniej nigdy nie był ważny. Sztuka potrafiła to wykorzystać, np. w abstrakcji czy action painting.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-02-2012 17:20 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
>Ale kiedy powstaje arcydzieło,...

Rób swoje, głoś swoje prawdy nie zważając na publiczność, to sposób dobry dla artystów i proroków, ale dla filozofów chyba nie, prawda diogenesie? Więc dlaczego naśladujesz krystkona?
-
01-03-2012 23:15 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Więc dlaczego naśladujesz krystkona?

To było bardzo słabe.
Scorp (5381 punktów)
>>Więc dlaczego naśladujesz krystkona?
>To było bardzo słabe.
Wyjaśniam w odpowiedzi diogenesowi
-
02-03-2012 06:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Rób swoje, głoś swoje prawdy nie zważając na publiczność, to sposób dobry dla artystów i proroków, ale dla filozofów chyba nie...

Pierwszy z brzegu podręcznik historii filozofii świadczy o czymś innym. Czy Sokrates myślał pod publikę? Czy Demokryt powtórzył - z jego punktu widzenia - brednie Arystotelesa? Tworzono szkoły filozoficzne, ale na ogół ich inicjator nadawał ton. Jeśli kryterium prawdy w filozofii czyniono publiczność, to grzęzła ona w jałowej scholastyce, tu i ówdzie uprawianej jako groteska jeszcze dzisiaj. Z drugiej strony mamy skrajnie indywidualistyczne źródła filozoficznej refleksji. Radykalna negacja i publiczności i tradycji (Kartezjusz) nie skończyła się patologicznym narcyzmem. Podobnie jak nadanie filozoficznemu przekazowi proroczej szaty (Nietzsche) nie musi być początkiem nowej religii. Filozofia jest egzystencjalnym wyborem, dlatego - w przeciwieństwie do publiczności - ma taką barwną historię.

>Ale kiedy powstaje arcydzieło,...

Czyżbyś miał coś do królika i jego dürerowskiej wersji, albo do obciętego ucha i portretu van Gogha bez ucha, lub śmierdzącego ochłapu mięsa i jego malarskiej wersji Bacona?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Scorp (5381 punktów)
>Pierwszy z brzegu podręcznik historii filozofii świadczy o czymś innym. Czy Sokrates myślał pod publikę? Czy Demokryt powtórzył - z jego punktu widzenia - brednie Arystotelesa?

Ja tam nie wiem pod co myślał Sokrates ani co dla kogo było brednią, ale jestem pewny, że ci obywatele nie rzucali słów byle jak. Filozofowie, przyjaciele mądrości, starają się, a przynajmniej, moim zdaniem, powinni, przede wszystkim zrozumieć zagadnienie, a jeżeli już rozumieją (choć zrozumienia nigdy dość) to starać się, żeby ich przeciwnik w dyskusji też zrozumiał, jeżeli jest w stanie. Po to, żeby w mądrze prowadzonej dyskusji powiększyć pulę mądrości, której są, jak powiedziałem, przyjaciółmi.

W Twoich odpowiedziach coraz rzadziej widać takie podejście. Na przykład w tej na którą odpowiadam. Zasypujesz rozmówcę efektownymi stwierdzeniami, na które z góry wiadomo, że odpowiedzieć się nie da, bo każde z nich to temat na książkę. Po co to robisz? Żeby udowodnić wyższość swojego wykształcenia nad moim? Żeby zyskać przewagę wagi argumentów i przegadać dyskutanta? Udaje Ci się: czuję się pokonany, co więcej, od jakiegoś czasu uważam się za pokonanego zanim zacznę dyskusję z diogenesem. O to Ci chodziło?

To stąd analogia z krystkonem: w rozmowie z nim też mam przechlapane, choć inaczej. On nie szanuje pojęć, szasta słowami, zadaje pytania bo lubi. Ty natomiast lubisz odpowiadać tak, żeby rozmówcy w pięty poszło. Skutek jest ten sam: cierpi filozofia. Do krystkona pretensji mieć nie można, do Ciebie też nie, ale może nick 'diogenes' już Ci się nieco zużył?

>Czyżbyś miał coś do królika i jego dürerowskiej wersji, albo do obciętego ucha i portretu van Gogha bez ucha, lub śmierdzącego ochłapu mięsa i jego malarskiej wersji Bacona?

A cóż to ma do rzeczy?
-
03-03-2012 18:23 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>W Twoich odpowiedziach coraz rzadziej widać takie podejście.

Po prawdzie, wypowiedzi diogenesa zawsze wpisują się w pewien zdefiniowany schemat, który nigdy nie miał, jak mi się wydaje, na celu jakąś szczególną dyskursywność, a co najwyżej aforystyczność.

O określonej proweniencji zresztą, będącej raz ciekawszym ,raz nie amalgamatem różnych idei (między innymi idealizmu z domieszką zen, jakiejś tam fenomenologii i późnego wittgensteina).

Oczywiście mogę i pewno się mylę. Tak czy inaczej, nie przypomina to krystkona, ani nie pojawiło się ostatnio.
Scorp (5381 punktów)
>Po prawdzie, wypowiedzi diogenesa zawsze wpisują się w pewien zdefiniowany schemat, który nigdy nie miał, jak mi się wydaje, na celu jakąś szczególną dyskursywność, a co najwyżej aforystyczność.

No właśnie, a-fo-ry-styczność.

>Tak czy inaczej, nie przypomina to krystkona,

Tak w ogólności nie przypomina, tylko pewien aspekt jest nieco podobny. Z tamtym się nie dogadasz, bo cię zasypie ciągle nowymi pytaniami, u tego natomiast owa aforystyczność, pod którą domyślam się chęci zdominowania przeciwnika, ważniejsza jest niż cokolwiek innego - i też się nie dogadasz dopóki nie uznasz, że on ma rację.

> ani nie pojawiło się ostatnio.

Fakt.
-
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
Same haczyki: "mogą argumentować, że być może istnieją pewne podświadome mechanizmy...". Z tego zdania nic nie wynika, to jest słowna papka.

"które pozwalają ludziom na formułowanie jak najbardziej trafnych ocen dotyczących różnych
cech osoby lub sytuacji na podstawie pierwszego wrażenia". Będzie o czym dyskutować, jeśli coś takiego wyniknie z badań uznanymi metodami i będzie powtarzalne.

Chwalić się intuicją każdy potrafi - każdy tez odruchowo pomija w opowieściach nieudane oceny. Albo i lepiej: ludzie dlatego tak chętnie trzymają się wniosków nabytych metodą "pierwszego wrażenia", bo wierzą w swoja intuicję i chcą się jej trzymać (bo to wygodne).


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
astrotaurus (12445 punktów)

...mogą argumentować, że być może...
Pewnie nie da się w ogóle zbadać takich rzeczy.

Jeden będzie się gapił i myślał i oceni nietrafnie, inny zerknie i oceni trafnie; jeden podejmuje decyzje (także co do oceny) w odpowiednim czasie, inny czuje przymus wydania oceny natychmiastowej.
Ech, zazdroszczę ludziom kłopotów...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem większość zjawisk, które nazywamy "intuicją" to na wpółuświadomione odczucia zachęcające do różnych działań. Te odczucia w dużej mierze są behawioralne, czyli wykute w toku ewolucji. Jako, że nasz mózg ewoluuje znacznie wolniej, niż obecnie zmienia się ludzka kultura, wiele intuicji kompletnie nie pasuje do tego, co robimy i co nas otacza. Niemożliwe jest intuicyjne zrozumienie mechaniki kwantowej, ciężko jest z teorią względności. "Zrowy rozsądek" przeczy tym teoriom. Nie są one na "chłopski rozum". Intuicje dotyczą w znacznej mierze relacji społecznych. Ale te behawioralnie dostosowane są do małych grup, w jakich przebywaliśmy przez większość naszego ewolucyjnego istnienia. Gdy chcemy intuicyjnie oceniać prawo, czy ekonomię, nasze przeczucia często wiodą nas na manowce, bo "czujemy" wąską grupkę "naszych", nie zaś całe społeczeństwo, czy mechanizmy rynkowe. Również poczucie estetyki ma w sobie silny udział intuicji. Lubimy ogrody, barwne pawie pióra, etc. Wydaje się, że niektóre mechanizmy intuicyjne mają w sobie miejsce na wdrukowanie. Tzn. rodzice przekazują nam jakąś informację w młodym wieku i później, bez udziału naszej woli, ona w nas "żyje". Przykładem jest język - mamy mechanizm automatycznego uczenia się języka jako dzieci. Nasze otoczenie decyduje o tym, jaki to ma być język. Dotyczy to znacznie większej ilości mechanizmów pojęciowych. Myślę, że odczucie religijności jest takim wdrukowanym i później silnie intuicyjnym mechanizmem.
28-02-2012 12:30 
 Ocena 2 na 2
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

Popełniasz - bardzo częsty w Twoich wypowiedziach - błąd. Rozszerzasz mianowicie pojęcia semantyczne na cały wachlarz tematów, szukając wyjaśnień uniwersalnych, zamiast specjalistycznych. Intuicja - w ujęciu cybernetycznym - jest całkowicie racjonalnym i objaśnialnym pojęciem (vide książka jaką polecam), jako element filozofii a nawet (sic!)religijności - wchodzi w zakres paranauki.
28-02-2012 19:02 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Być może jest to błąd, a być może genialna intuicja...
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Zadaję sobie pytanie: ile osób wypowiadajacych się w tym wątku, zapozna się z rekomendowaną przeze mnie książką?
Mógłbym odpowiedzieć, zapoznając sie z każdym po kolei komentatorem, sprawdzając jego predyspozycje, zamiłowania, zamożność, i.t.d. - wymagałoby to wiele trudu, a przede wszystkim, trwało by to długo. Posłużę się więc intuicją, czyli wnioskowaniem poza świadomością - na podstawie posiadanych już (często w podświadomości!) informacji (np.przeczytanych gdzieś wypowiedzi o stanie czytelnictwa w Polsce) - co pozwoli mi w mgnieniu oka postawić tezę: góra jedna, dwie osoby! To nie jest pewna odpowiedź, ale znacznie bardziej prawdopodobna, niż wybrana na podstawie np. rzutu kostką!
Mimo wszystko, powtórnie zachęcam do lektury książki G.Gigerenzera! )

Pozdrawiam @jasenkę, której przemyślenia są bardzo zbliżone do tez opisywanych w książce j.w.
28-02-2012 21:23 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
Co jeśli dostajesz do rąk coś czego nigdy nie widziałeś nie słyszałeś o tym nie miałeś styczności jakiejkolwiek. Ale wiesz co z tym zrobić.

Np. Urządzenia przemysłowe i ich części zasada działania itd.

Szczątkowe informacje z bardzo wielu dziedzin powybierane tak by utworzyły w głowie kopię "tego czegoś" co zdążymy przetestować i jednocześnie wybrać ten jeden jedyny wariant?
28-02-2012 21:53 
 Ocena 3 na 3
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Małe dziecko nie zrobi z tym nic. Nie zdążyło zebrać żadnych informacji. Dorosły - tak. Gdzieś obejrzany film, zasłyszane opowiadanie, rysunek w gazecie - to zawsze daje jakieś skojarzenia. Im ich więcej, im bardziej zbliżone do naszego "nieznanego mechanizmu" tym większa szansa, ze ktoś o nas powie "Jak tyś to zrobił? Skąd wiedziałeś?" Ale zawsze może się zdarzyć, że ktoś skontatuje: "Fajny był chłop, mógł jeszcze pożyć, ale intuicja go zawiodła"...
farmer (22440 punktów)
>Małe dziecko nie zrobi z tym nic. Nie zdążyło zebrać żadnych informacji. Dorosły - tak. Gdzieś obejrzany film, zasłyszane opowiadanie, rysunek w gazecie - to zawsze daje jakieś skojarzenia.

Powiedz mi jak się to ma do kawałka części który trzymasz w ręce? Jest mnóstwo rzeczy których nigdy nie widziałeś (ja też).

Np. coś takiego jak "inżektor"? Skojarzysz to z własnymi doświadczeniami?

ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

>Powiedz mi jak się to ma do kawałka części który trzymasz w ręce? Jest mnóstwo rzeczy których nigdy nie widziałeś (ja też).

Jesteś pewny, że nie widziałeś? A może, po prostu - zapomniałeś, że widziałeś?

>Np. coś takiego jak "inżektor"? Skojarzysz to z własnymi doświadczeniami?

St.Lem "Eden".
farmer (22440 punktów)
> >Powiedz mi jak się to ma do kawałka części który trzymasz w ręce? Jest mnóstwo rzeczy których nigdy nie widziałeś (ja też).Jesteś pewny, że nie widziałeś? A może, po prostu - zapomniałeś, że widziałeś?


Jestem pewny że Ty nie widziałeś tak jak ja, no chyba że masz wiedzę całego świata.

Nowinki naukowe a bliżej ziemi cała masa (miliony) części tysiące maszyn to tylko ułamek rzeczy których nie sposób zobaczyć przeczytać. Specjalizacja jest tego najlepszym przykładem. Jeśli to wszystko potrafisz skojarzyć to gratuluję.

> >Np. coś takiego jak "inżektor"? Skojarzysz to z własnymi doświadczeniami?St.Lem "Eden".

Niestety nie mogę zadać Ci pytania gdzie takie coś ma zastosowanie choćby w sprzęcie łatwo dostępnym w sklepie bo jest internet choć nie podważam Twojej wiedzy.

Zgodzę się że część intuicji to przetwarzanie znanych już obiektów ale też budowanie fikcyjnych modeli na potrzeby rozwiązania

coreless (16088 punktów)
>Zadaję sobie pytanie: ile osób wypowiadających się w tym wątku, zapozna się z rekomendowaną przeze mnie książką?

Przyznaję, nie zamierzam biec do księgarni/biblioteki, by ją mieć. Nie stwarzajmy wrażenia, że jest to jedyna książka dostępna w języku polskim na ten temat, nie mówiąc o literaturze fachowej, w tym obcojęzycznej.

Dostrzegam również potrzebę zróżnicowania myślenia heurystycznego od intuicji. Dokonanie wyboru na podstawie wyselekcjonowanych najważniejszych przesłanek to jednak nie to samo, co kierowanie się "przeczuciem" czy "pierwszym wrażeniem". Jest tu mniej więcej taka różnica, jak między badaniami naukowymi, w których uwzględniono (niekoniecznie wyczerpująco) jakieś kluczowe elementy przestrzeni zmiennych potencjalnie istotnych, a tym, że komuś się coś na pierwszy rzut oka wydawało.

Czym innym jest też intuicja genialnego matematyka, a czym innym wrażenie, że tym razem to na pewno wygram w totka.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

>Przyznaję, nie zamierzam biec do księgarni/biblioteki, by ją mieć. Nie stwarzajmy wrażenia, że jest to jedyna książka dostępna w języku polskim na ten temat, nie mówiąc o literaturze fachowej, w tym obcojęzycznej.

Byłoby mi miło, gdyby ktoś podzielił się opinią o sugerowanej książce. Ale nie spodziewałem się, że ktokolwiek się pochwali, że nie zamierza się z nią zapoznać, a to, że zrobił to autor wątku, to czysty surrealizm!

>Czym innym jest też intuicja genialnego matematyka, a czym innym wrażenie, że tym razem to na pewno wygram w totka.

Genialny matematyk, intuicyjnie znajdujący rozwiązania skomplikowanych problemów, może wykazywać się zerową intuicją w kwestii dobierania krawata do koszuli.
Intuicja - jak już wspomniałem - to zaganienie z dziedziny cybernetyki. Wrażenia, złudzenia, przeświadczenia - to domena psychologii, a czasem psychiatrii.

Dziekuję za dyskusję, pozdrawiam.
29-02-2012 15:52 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Intuicja - jak już wspomniałem - to zaganienie z dziedziny cybernetyki. Wrażenia, złudzenia, przeświadczenia - to domena psychologii, a czasem psychiatrii.

Ja właściwie poszłam dalej - wrażenia, przeświadczenia, przeczucia także są według mnie wynikiem dekodowania przez mózg sygnałów z otoczenia (świadomie i podświadomie), filtrowanych przez wszystkie zmysły.
Psychiatria natomiast zajmuje się zaburzeniami tego mechanizmu raczej.
coreless (16088 punktów)
>Intuicja - jak już wspomniałem - to zaganienie z dziedziny cybernetyki. Wrażenia, złudzenia, przeświadczenia - to domena psychologii, a czasem psychiatrii.

Psychologizowanie to nawyk bądź mania, której trudno się pozbyć.
Dążąc do jakiegoś kompromisu, można by powiedzieć, że gdy mowa o intuicji metafora cybernetyczna jest co najmniej równie użyteczna (jeśli nie bardziej), co inne podejścia. Wszystko zależy od poziomu, na jakim analizujemy zjawiska przebiegające w mózgu.
29-02-2012 14:31 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Posłużę się więc intuicją, czyli wnioskowaniem poza świadomością...

W jakim sensie procesy nieświadome miałyby być również wnioskowaniem? Skąd założenie, że mają one charakter językowy? Mózg zapamiętuje czasowniki i rzeczowniki w różnych regionach, tak więc nawet ich synteza w postać zdania (czyli tzw. myśli) ma charakter procesów typowych dla sieci neuronów (biochemia, biofizyka), a nie wnioskowania. Stosowanie terminologii z jednego poziomu abstrakcji na inny prowadzić może do nieporozumień. W każdym razie powinien być jasno opisany.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-02-2012 15:35 
 Ocena 1 na 1
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Procesy o których mowa, można porównać do programu komputerowego, który działa w tle (poza interfejsem), wnioskowanie (czyli podjęte decyzje) realizując np. od razu jako reakcje mięśniowe (a więc - w tym wypadku - pozajęzykowo). Priorytetem jest tu szybkość reakcji - przy wykorzystaniu najistotniejszych danych jakie są do dyspozycji - a pominięciu
mniej istotnych, których analiza spowolniłaby cały proces.
Przepraszam za brak precyzji i uproszczoną terminologię - ale to jest popularne i maksymalnie skrócone ujęcie skomplikowanego i wielowarstwowego (jak wszystko w neurologii i cybernetyce zagadnienia.
29-02-2012 18:17 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Jeszcze jakiś czas temu naukowcy żywili przekonanie, że efekt pierwszego wrażenia powstaje w ciągu kilku-kilkunastu sekund; dziś wiadomo, że jest to kilkaset milisekund. Co więcej, efekt pierwszego wrażenia jest na tyle silny, że wpływa na przebieg i efekt jak najbardziej racjonalnych, jakby się wydawało, procesów psychicznych/umysłowych (ocenianie i dokonywanie wyborów, szacowanie ryzyka/prawdopodobieństwa, itp.).
Niestety, wyniki badań wskazują, że szybko wcale nie znaczy lepiej, a czasami nawet nie znaczy dobrze.
29-02-2012 20:30 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Procesy o których mowa, można porównać do programu komputerowego, który działa w tle...

Czy to proste porównanie jest dobre? Funkcjonowanie komputera jest zrozumiałe. Procesy, o których mówimy, mniej. Porównajmy metody badania mózgu i komputera. Czy tomografia komputerowa mojego laptopa powie mi o nim coś ciekawego?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Nasza dyskusja schodzi na manowce. Nie roszczę sobie prawa do nazwania siebie specjalistą od tematu. Zasygnalizowałem istnienie książki, która napisał Gerd Gigerenzer - dyrektor Max-Planck-Institut w Berlinie, profesor psychologii University of Chikago. Z tego źródła zaczerpnąłem wiedzę, której nie sposób zreferować w kilku linijkach tekstu. Po raz trzeci (i ostatni) zachęcam do zapoznania się z tą książką..
Dziękuję za dyskusję.
Pozdrawiam.
28-02-2012 14:49 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... nasz mózg ewoluuje znacznie wolniej, niż obecnie zmienia się ludzka kultura, wiele intuicji kompletnie nie pasuje do tego, co robimy i co nas otacza.
Człowiek jest w takim samym stopniu wytworem kultury, jak kultura wytworem człowieka. Nie ma nic takiego w kulturze, co przekraczałoby możliwości ludzkiego mózgu, do końca zresztą nierozpoznane. To, co część z nas ogranicza, to indywidualne możliwości intelektualne.
>Niemożliwe jest intuicyjne zrozumienie mechaniki kwantowej, ciężko jest z teorią względności. "Zrowy rozsądek" przeczy tym teoriom. Nie są one na "chłopski rozum".
Jw. - wszelkie abstrakty to wytwór ludzkiego umysłu. Po prostu mamy różne predyspozycje do myślenia abstrakcyjnego. Zresztą odkrycia naukowe poprzedzała często tzw. intuicja badawcza, czyli skierowanie zainteresowania na tą akurat dziedzinę życia / nauki. Jednym ze świetnych przykładów takiej intuicji jest kantowskie "prawo moralne we mnie" (a nie w jakimś zewnętrznym nośniku - Bogu na przykład) - 200 lat później potwierdzone przez neurochirurgię.
>Intuicje dotyczą w znacznej mierze relacji społecznych. Ale te behawioralnie dostosowane są do małych grup, w jakich przebywaliśmy przez większość naszego ewolucyjnego istnienia.
Nie jestem zwolenniczką tezy, że relacje małych grup mają dokładne przełożenie na wielkie systemy społeczne, ale też nie jestem przekonana, że "czujemy" funkcjonowanie w wielkich systemach, relacje w większości przypadków pozostają bezpośrednie i ograniczone do kilkunastu / kilkudziesięciu osób.
>Gdy chcemy intuicyjnie oceniać prawo, czy ekonomię, nasze przeczucia często wiodą nas na manowce, bo "czujemy" wąską grupkę "naszych", nie zaś całe społeczeństwo, czy mechanizmy rynkowe.
Nie - prawo oraz ekonomia to zjawiska osadzone w relacjach społecznych, mającą genezę w rozwoju społecznym i ich intuicyjne ocenianie jest jak najbardziej uprawnione. Nie wierzę, że byłoby możliwe tworzenie baniek spekulacyjnych i pojawianie się kolejnych kryzysów, gdyby nie uruchomiono ogromnej machiny propagandowej i nie zmanipulowano wielu osób. To samo dotyczy prawa - wiele przepisów, a nawet wyyroków sądowych kłóci się z tzw. poczuciem sprawiedliwości społecznej.
jasenka (1863 punktów)
>    Obrońcy roli intuicji, których nawet na polu psychologii ewolucyjnej nigdy nie brakowało, mogą
>argumentować, że być może istnieją pewne podświadome mechanizmy, nabyte w toku milionów lat rozwoju
>gatunku,

Według mnie intuicja to nic innego jak szereg bodźców, które odbiera mózg, tak mało dla nas zauważalnych, że nie zdajemy sobie sprawy. Dwa przykłady podam.
1. Kobieta wraca późną nocą do domu, zostaje napadnięta przez menela. Po wypadku twierdzi, że całą drogę "intuicja" jej mówiła, że ktoś ją obserwuje lub coś się stanie, mimo że nic nie widziała.
Ale - nie pamiętała, że mijając wcześniej zaułek wyczuła woń alkoholu i swąd taniego peta i zobaczyła kątem oka puste flaszki, nie pamiętała, że dzień wcześniej pomyślała, że ten menel spod sklepu często się jej przygląda.
2. Dziewczyna spotyka chłopaka w autobusie, on stoi bardzo blisko niej, potem widzą się w tym autobusie dość często. Po latach małżeństwa ona wspomina, że od pierwszego spojrzenia wiedziała, "intuicja" jej mówiła, że to będzie ojciec jej dzieci.
Ale - nie wie, że to jego zapach wysłał do jej mózgu informację, że ten genotyp jest dla jej potomstwa najkorzystniejszy.
Intuicja to wnioski z obserwacji mikro-bodźce, z których sprawy sobie nie zdajemy, bo są mało zauważalne, ale nasz mózg sobie z nimi radzi, wkłada do odpowiedniej szufladki.
29-02-2012 20:40 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Intuicja to wnioski z obserwacji mikro-bodźce, z których sprawy sobie nie zdajemy, bo są mało zauważalne, ale nasz mózg sobie z nimi radzi...

Jak wnioskuje mózg?
Czy wnioskowanie mózgu to wnioskowanie logiczne?
Czy my dopiero ex post układamy sobie zdarzenia (również te podprogowe) w pewne logiczne całości?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
jasenka (1863 punktów)
>Czy wnioskowanie mózgu to wnioskowanie logiczne?
>Czy my dopiero ex post układamy sobie zdarzenia (również te podprogowe) w pewne logiczne całości?

Uważam, że to myślenie logiczne w ostatecznym wyciąganiu wniosków.
Bodziec - reakcja mózgu - wniosek - działanie lub rozwiązanie problemu
Ale logiczne nie znaczy, że proces w mózgu dzieje się w następstwie czasu, elementy znane mózgowi potrzebne do wnioskowania, mogą "zaiskrzyć" równocześnie. Wytłumaczę na przykładzie.
1. Widzimy mikroekspresję gniewu i zapowiedź ataku na twarzy człowieka - reakcja mózgu - wniosek - postawa obronna
2. Widzimy mikroekspresję gniewu i zapowiedź ataku na twarzy człowieka na plakacie filmowym - reakcja mózgu - wniosek złożony z wrodzonej reakcji na agresję + świadomość posiadana od dzieciństwa, że plakat nie zaatakuje - najwyżej zaciekawienie, co to za film albo brak zainteresowania
Przyszło mi to na myśl, gdy śniłam sen, gdzie prowadziłam przez kilka godzin sennych skomplikowana intrygę w czasie wojny, zakończoną wybuchem bobmy. Budząc się zobaczyłam, że spadła kupka książek ze stolika, uderzenie mnie zbudziło, czyli cały ten skomplikowany sen dział się w sekundzie, a ja po obudzeniu ułożyłam go w całość logiczną. To właściwie odpowiedź na Twój post.
01-03-2012 20:26 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że to myślenie logiczne w ostatecznym wyciąganiu wniosków.
>Bodziec - reakcja mózgu - wniosek - działanie lub rozwiązanie problemu
>Ale logiczne nie znaczy, że proces w mózgu dzieje się w następstwie czasu, elementy znane mózgowi potrzebne do wnioskowania, mogą "zaiskrzyć" równocześnie.

Mam pewien kłopot z takim tokiem rozumowania. Wnioskować - za Kazimierzem Ajdukiewiczem - znaczy tyle co na podstawie uprzednio uznanych zdań (sądów) dochodzić do uznania nowego (dotąd nie uznawanego) zdania (sądu), .... Mówiąc o wnioskowaniu, mamy na myśli pewne operacje na zdaniach. Czym jest mózgowa reprezentacja zdania? Czy to element języka, czy raczej jakiś proces fizykochemiczny, nieświadomy, który dopiero potem stanie się (jak?) świadomym zdaniem, wyartykułowanym lub napisanym. Kiedy mnożę lub dzielę, myślę. Ale czy myśli mózg? Jego funkcjonowanie możemy zmierzyć, zobaczyć (tomografie), ale czy te procesy nazwiemy myśleniem? Czy możemy język opisujący świadome procesy (np. wnioskowanie) odnieść do funkcjonowania mózgu?

>1. Widzimy mikroekspresję gniewu i zapowiedź ataku na twarzy człowieka - reakcja mózgu - wniosek - postawa obronna

Inaczej to wygląda w sytuacji paniki lub silnego stresu. Procesy korowe są odcięte. Bodziec - minimalna reakcji mózgu - działanie: np. skok z okna z setnego piętra wieżowca. Umierasz odkorowany jak zwierzę. W sposób całkowicie ateistyczny. Takiego braku wiary pozazdrościłby nawet Dawkins.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
jasenka (1863 punktów)
>Mam pewien kłopot z takim tokiem rozumowania. Wnioskować - za Kazimierzem Ajdukiewiczem - znaczy tyle co na podstawie uprzednio uznanych zdań (sądów) dochodzić do uznania nowego (dotąd nie uznawanego) zdania (sądu), ....

Bo ja trochę sobie tę definicję zmieniłam na potrzeby tego schematu. Rzeczywiście ogólnie pojmowane wnioskowanie sugeruje opisany wyżej proces.
Źle użyłam tego słowa, bo dla mnie "wniosek" to po prostu włączenie przez mózg potrzebnych "guzików" początkujących np. wyrzut adrenaliny potrzebny do ucieczki, ale także - skomplikowane procesy dedukcyjne.

>Inaczej to wygląda w sytuacji paniki lub silnego stresu. Procesy korowe są odcięte.

Jak to odcięte? Płat czołowy, potyliczny wtedy działają i to intensywnie.
Ciało migdałowate - owszem - szybka reakcja przebiega w warstwie podkorowej.
05-03-2012 16:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>dla mnie "wniosek" to po prostu włączenie przez mózg potrzebnych "guzików" początkujących np. wyrzut adrenaliny potrzebny do ucieczki, ale także - skomplikowane procesy dedukcyjne.

Myślę, że w ten sposób myli się dwa porządki: porządek naturalnych procesów przyczynowo-skutkowych zachodzących w mózgu, z procesami mentalnymi (umysłowymi). Przyczyna to przecież nie przesłanka w sensie logicznym, chyba że logikę zredukujemy nie tylko (jak to kiedyś zamierzano) do psychologii, ale do procesów mózgowych. Na czym jednakże taka redukcja miałaby polegać? Czym byłyby neuronalne odpowiedniki aksjomatów?

Wrócę na chwilę do wcześniejszego postu:

>logiczne nie znaczy, że proces w mózgu dzieje się w następstwie czasu, elementy znane mózgowi potrzebne do wnioskowania, mogą "zaiskrzyć" równocześnie.

Jak wyobrażasz sobie równoczesne zaiskrzenie elementów w mózgu? To chyba znowu ucieczka od czasu (procesów naturalnych) do (podobno) bezczasowej logiki. Impuls pokonuje neurony (lub ich wiązkę) w konkretnym czasie. Mózg nie zna czegoś takiego jak równoczesność.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-03-2012 17:13 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Myślę, że w ten sposób myli się dwa porządki: porządek naturalnych procesów przyczynowo-skutkowych zachodzących w mózgu, z procesami mentalnymi (umysłowymi).

Nie bardzo rozumiem, co oznaczasz jako proces umysłowy - w sensie czym się różni od przyczynowo-skutkowego?

1. kobieta w lesie czuje zapach dymu (jeszcze go nie rozpoznając) - odruchowo idzie w stronę wielkiej polany, czuje mocniejszy dym - ucieka coraz szybciej
2. matka w lesie czuje zapach dymu (jeszcze go nie rozpoznając) - odruchowo idzie w stronę jego źródła, czuje mocniejszy zapach dymu - nie ucieka, bo zauważa, że jej dziecko poszło w kierunku pożaru, biegnie za nim

Dwa odruchy zupełnie sprzeczne, są przyczynowo skutkowe, ale różnią się mentalnie - instynktem macierzyńskim.
Wynika mi z tego, że te dwa porządki nie są mylone, tylko proces przyczynowo-skutkowy daje inny rezultat (wniosek), gdy dodasz mentalność.

Nie wiem, czy nie gmatwam tego za bardzo. To nie polemika, tylko "głośno myślę" do Ciebie.

> chyba że logikę zredukujemy nie tylko (jak to kiedyś zamierzano) do psychologii, ale do procesów mózgowych.
Tak to dokładnie widzę - jako zapis 0-1.

>Jak wyobrażasz sobie równoczesne zaiskrzenie elementów w mózgu? (...). Impuls pokonuje neurony (lub ich wiązkę) w konkretnym czasie. Mózg nie zna czegoś takiego jak równoczesność.

No i tu się boję wchodzić głębiej (nie jestem neurologiem), ale moje doświadczenie senne, które przytoczyłam wcześniej, dało mi złudzenie równoczesności a wrecz w ogóle braku czasu - fabuła snu ułozyła się chronologicznie na dźwięk uderzenia, które mnie zbudziło.
Gdy się ogląda tomografię mózgu, to widać, że "zapalają" się równocześnie różne ośrodki w odpowiedzi na bodźce. Może więc dziać się to w tym samym momencie.
coreless (16088 punktów)

>Mam pewien kłopot z takim tokiem rozumowania. Wnioskować - za Kazimierzem Ajdukiewiczem - znaczy tyle co na podstawie uprzednio uznanych zdań (sądów) dochodzić do uznania nowego (dotąd nie uznawanego) zdania (sądu), ....

Cały problem z Ajdukiewiczem jest taki, że większość nieoświeconych ludzi, którym się wydaje, że wnioskują czy rozumują, nie czyta ich książek, a mimo to często wyciągają z czegoś jakieś wnioski (albo im się wydaje, że wyciągają) - często nie potrafiąc wskazać dróg, jakimi do nich doszli. Z klasyczną definicją wnioskowania nie ma to oczywiście wiele wspólnego. To raczej odruch, automatyzm, uruchamiany w wielu naturalnych sytuacjach, nie tylko w presji czasu czy stanie zagrożenia.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Wyczerpujące i przekonywujące (przynajmniej dla mnie) opracowanie tego zagadnienia znalazłem w książce "Intuicja - inteligencja nieświadomości" autor: Gerd Gigerenzer,
ISBN: 978-83-7648-084-8.
Bardzo polecam, nieufnych zapewniam - to nie o parapsychologi, wręcz przeciwnie.
farmer (22440 punktów)
>    Obrońcy roli intuicji, których nawet na polu psychologii ewolucyjnej nigdy nie brakowało, mogą
>argumentować, że być może istnieją pewne podświadome mechanizmy, nabyte w toku milionów lat rozwoju
>gatunku, które pozwalają ludziom na formułowanie jak najbardziej trafnych ocen dotyczących różnych
>cech osoby lub sytuacji na podstawie pierwszego wrażenia, czyli w ciągu ułamków sekundy od
>nawiązania kontaktu lub znalezienia się w danych okolicznościach.
>    Czy to jeszcze nauka czy czysta spekulacja, racjonalizm czy racjonalizacja? Gdzie tkwi haczyk?
>

Pytałem o to:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,409728

"Prawdopodobnie" jest to analiza ilości zgromadzonych danych i wybranie scenariusza przez mózg. Szybkość z jaką to robi jest zdumiewająca.







coreless (16088 punktów)

>"Prawdopodobnie" jest to analiza ilości zgromadzonych danych i wybranie scenariusza przez mózg. Szybkość z jaką to robi jest zdumiewająca.

Co szybkości to się nie spieram, chodzi raczej o 1) trafność intuicyjnych wnioskowań/przewidywań 2) uzasadnianie powoływania się na intuicję teorią ewolucji.
Anna Salman (16360 punktów)
>... chodzi raczej o 1) trafność intuicyjnych wnioskowań/przewidywań 2) uzasadnianie powoływania się na intuicję teorią ewolucji.
Osobiście oceniam 8/10. Ci, co lekceważą intuicję raczej sami się eliminują, stając się niekiedy laureatami Nagrody Darwina.
W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu. I tu można spekulować, na ile trwały jest na przykład mechanizm unikania niebezpieczeństwa. Na terenach, gdzie występują trzęsienia ziemi, powodzie, erupcje wulkanów ludzie od wieków śledzili zachowania zwierząt, gdyż te wcześniej wyczuwały niebezpieczeństwo. Podobno przed powodzią w 1997r. nie zaobserwowano żadnych niespokojnych zachowań dzikich zwierząt, nawet tuż przed kataklizmem. Jednak na tych terenach powódź na taką skalę nie zdarzyła się od lat. Stąd można wnosić, że utrwalenie tych mechanizmów zależy od stałości warunków środowiskowych. Szkoda, że nie opublikowano danych z sytuacji przed kolejną powodzią na tych terenach, co prawda na mniejszą skalę, ale miała miejsce zaledwie kilka lat później.
28-02-2012 16:03 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu.

Ale czy instynkt to coś niezrozumiałego? Czy to raczej drobne bodźce docierające do mózgu, których odczytu i wniosku z niego nawet nie zauważamy? Podałam tam wyżej dwa przykłady.
Co do zwierząt są bardziej wyczulone może na zmiany ciśnienia i kierunku wiatru i stąd "czują", że nadchodzi huragan. One mogą odczytywać warunki pogodowe lepiej niż my napisy neonowe. Ot cały instynkt (według mnie).
Doktor House za słowo "intuicja" sponiewierałby mnie intelektualnie, zanim wytłumaczyłabym mu, ile razy opiera swoją diagnozę na niezauważalnych bodźcach do mózgu, a nie tylko na logice. To fikcja, ale fajnie się ten mechanizm tu obserwuje
Anna Salman (16360 punktów)
>Ale czy instynkt to coś niezrozumiałego? Czy to raczej drobne bodźce docierające do mózgu, których odczytu i wniosku z niego nawet nie zauważamy? Podałam tam wyżej dwa przykłady.
Ja tego nie neguję. Po prostu na przykładzie zwierząt można pewne rzeczy lepiej opisać, bo człowiek nie tylko dziedziczy genetycznie / memetycznie informacje, ale otrzymuje je w ciągu całego życia, na przykład za pośrednictwem mediów. W niedawno prowadzonych badaniach nt. tolerancji wyszło, że Polacy nie darzą zaufaniem muzułmanów ani Arabów. Mając na względzie znikomy kontakt większości z nas z jednymi i drugimi (a często są utożsamiani), widać jak wielki wpływ ma systematyczne przekazywanie określonych komunikatów. Następstwem może być "intuicyjne" unikanie w miejscach publicznych, np. osób o ciemniejszej karnacji, w turbanach.
>Co do zwierząt są bardziej wyczulone może na zmiany ciśnienia i kierunku wiatru i stąd "czują", że nadchodzi huragan. One mogą odczytywać warunki pogodowe lepiej niż my napisy neonowe. Ot cały instynkt (według mnie).
Tak, ale pytanie dotyczyło możliwości dziedziczenia takich informacji skojarzonych z zapowiedzią jakiegoś kataklizmu.
>Doktor House za słowo "intuicja" sponiewierałby mnie intelektualnie ...
Prawdę powiedziawszy nic mi to nazwisko nie mówi (chociaż gdzieś je widziałam, czy słyszałam), więc się nie ustosunkuję.
28-02-2012 17:11 
 Ocena 4 na 4
jasenka (1863 punktów)
>W niedawno prowadzonych badaniach nt. tolerancji wyszło, że Polacy nie darzą zaufaniem muzułmanów ani Arabów. Mając na względzie znikomy kontakt większości z nas z jednymi i drugimi (a często są utożsamiani), widać jak wielki wpływ ma systematyczne przekazywanie określonych komunikatów. Następstwem może być "intuicyjne" unikanie w miejscach publicznych, np. osób o ciemniejszej karnacji, w turbanach.

Ale właśnie na to starałam się zwrócić uwagę, że ta "intuicja" to nic innego, jak wyciąganie wniosków z zauważonych wydarzeń. Czego nie da się odziedziczyć.
Po zamachach sprzed kilku lat ja też miałam taki lęk w autobusie, że ktoś się wysadzi, plecaki + ciemna karnacja powodowały u mnie zdenerwowanie. Była to rekcja, z którą się nie urodziłam.
Moi dziadkowie nie opowiadali o zamachach, opowiadali za to o wojnie, stąd lecący samolot w dzieciństwie kojarzył mi się z nalotami. Dzisiaj dzieci kojarzą samolot z wakacjami, nie z wojną. Nastolatkowie jednak - już z WTC.
Dziadkowie żyjący po nas będą wspominać zamachy terrorystyczne, w bajkach będą się pojawiały elementy podobnego mechanizmu zagrożenie, ergo - kolejne pokolenia utrwalą ten stereotyp czy lęk.
Ale nie przez dziedziczenie, tylko przez przekazy kulturowe.
28-02-2012 19:39 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Ale właśnie na to starałam się zwrócić uwagę, że ta "intuicja" to nic innego, jak wyciąganie wniosków z zauważonych wydarzeń. Czego nie da się odziedziczyć...
Tyle, że obecnie u ludzi to w większości przypadków nie własne doświadczenia, lecz zapośredniczone. W przypadku zwierząt - obserwacja, połączona z doświadczeniem lub doświadczeniami kilku pokoleń może być przekazywana genetycznie. U ludzi część lęków, obecnie uznawana za irracjonalne, ma wg mnie również genezę historyczną, np. strach przed ciemnością, samotnością, wężami itd. Z kolei dla mnie jest to bardziej naturalny objaw, niż właśnie obawa przed atakiem terrorystycznym w Polsce, już nie mówiąc o mumii wychodzącej z szafy.
>...Dziadkowie żyjący po nas będą wspominać zamachy terrorystyczne, w bajkach będą się pojawiały elementy podobnego mechanizmu zagrożenie, ergo - kolejne pokolenia utrwalą ten stereotyp czy lęk.
>Ale nie przez dziedziczenie, tylko przez przekazy kulturowe.
Bo to nie będzie ich własne doświadczenie, ani tym bardziej doświadczenie kilku kolejnych pokoleń. Najlepiej takie badania byłoby zrobić w rejonie ogarniętym od kilkudziesięciu lat wojną (np. w Strefie Gazy), ale byłoby to dość cyniczne. Co do klęsk żywiołowych - być może u niektórych ludzi też przetrwało w genach podświadome kojarzenie pewnych faktów z nadciągającym kataklizmem.
01-03-2012 18:58 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Bo to nie będzie ich własne doświadczenie, ani tym bardziej doświadczenie kilku kolejnych pokoleń. Najlepiej takie badania byłoby zrobić w rejonie ogarniętym od kilkudziesięciu lat wojną ...

Wiele badań zdaje się uzasadniać tezę, że istotny wpływ psychikę ma również doświadczenie płodu. Nie potrzeba tu koniecznie wojny. Zakrojone na szeroką skalę badania w Danii pokazały, że przeżycia matki (zwłaszcza w trzecim trymestrze) takie jak utrata bliskich, wypadki zwiększają ryzyko zachorowania na schizofrenię (lęk jest jej osiowym objawem). Podobne badania robiono w Izraelu (na próbce 88000 urodzin): okazało się, że dzieci matek, które przeżyły sześciodniową wojnę w 1967 r., częściej zapadały na choroby psychiczne, ze schizofrenią włącznie. Środowisko - psyche matki - lęk - adrenalina, noradrenalina, CRH - uszkodzenie układu nerwowego płodu albo poronienie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
coreless (16088 punktów)

>Wiele badań zdaje się uzasadniać tezę, że istotny wpływ psychikę ma również doświadczenie płodu...

Poza wpływem hormonów stresu na samą fizjologię płodu, nie należy zapominać o epigenetyce.
coreless (16088 punktów)

>Osobiście oceniam 8/10. Ci, co lekceważą intuicję raczej sami się eliminują, stając się niekiedy laureatami Nagrody Darwina.

Wyniki badań naukowych, na przykład nad percepcją prawdopodobieństwa/ryzyka zdają się świadczyć przeciwko Twojemu entuzjazmowi.

>W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu.

Dotyczy również lemingów?
Anna Salman (16360 punktów)
>Wyniki badań naukowych, na przykład nad percepcją prawdopodobieństwa/ryzyka zdają się świadczyć przeciwko Twojemu entuzjazmowi.
Entuzjazm? Podałam swoją "intuicyjną" ocenę. Nie znam żadnych badań w tym temacie, ale z prostego oglądu rzeczywistości - kobiety, częściej kierujące się intuicją, rzadziej podejmują działania ryzykowne.
>>W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu.
>Dotyczy również lemingów?
To te małe włochate, co popełniają zbiorowe samobójstwa, kiedy się ich zrobi za dużo na danym terenie?
Jeżeli tak - to instynkt, coś w rodzaju altruizmu gatunkowego. Ludzie w gruncie rzeczy robią często to samo. Najwięcej zachowań autodestrukcyjnych występuje na terenach bardzo zagęszczonych, czyli w miastach. No, ale my potrafimy sobie wytłumaczyć wszystko logicznie - ostatecznie pracują nad tym sztaby psycholologów i psychiatrów.
29-02-2012 13:25 
 Ocena 5 na 5
jasenka (1863 punktów)
>>W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu.
>Dotyczy również lemingów?

Chciałam tu sprostować - lemingi nie popełniają samobójstwa, to jeden z większym mitów dotyczących zwierząt, podobnie jak ten o skorpionie, który otoczony przez ogień zabija się własnym kolcem jadowym.
Lemingi, gdy wzrasta ich populacja, zaczynają szukać dość gwałtownie nowych terenów, migrują. Przy okazji tych dość histerycznych migracji topią się po drodze, ale tylko ta część, która nie dała rady przepłynąć wody.
Żadne zwierzę nie zabije się samo specjalnie. Oprócz człowieka, ale my mamy trochę czasem, jak to się uroczo mówi - zryte bereciki
29-02-2012 14:12 
 Ocena 3 na 3
keram aktsu (1211 punktów)

>>W mojej ocenie intuicja to pochodna instynktu.
> Dotyczy również lemingów?
>
tak się właśnie tworzy i powiela mity oraz bzdury
pl.wikipedia.org/wiki/Leming
29-02-2012 15:46 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
To i ja się dorzucę
29-02-2012 17:30 
 Ocena 2 na 2
keram aktsu (1211 punktów)
>To i ja się dorzucę
>
najbardziej podoba mi się ten fragment
W ten sposób całe pokolenie padło ofiarą dość idiotycznej "urban legend". No, może nie całe, ale z pewnością ta jego część, której edukacja ograniczyła się do Sienkiewicza, Sapkowskiego i Łysiaka czytanych w przerwach wynikających z ograniczonego dostępu do gier komputerowych.
coreless (16088 punktów)

> W ten sposób całe pokolenie padło ofiarą dość idiotycznej "urban legend". No, może nie całe, ale z pewnością ta jego część, której edukacja ograniczyła się do Sienkiewicza, Sapkowskiego i Łysiaka czytanych w przerwach wynikających z ograniczonego dostępu do gier komputerowych.

Ja akurat pamiętam tonące lemingi z Gumisiów.
29-02-2012 18:56 
 Ocena 1 na 1
keram aktsu (1211 punktów)
>Ja akurat pamiętam tonące lemingi z Gumisiów.
>
czyli bujdę z bajki.
A swoją drogą zadziwiająca jest kariera tego mitu. Większy obciach od "lemingowego", to chyba tylko słuchowisko "Wojna Światów", w czasie którego cała Ameryka dostała amoku, bo uwierzyła, że to prawda.
pl.wikiped(*)ów_(słuchowisko)
coreless (16088 punktów)

>czyli bujdę z bajki.

Co ja poradzę, że Zami sprawił na mnie tak wiarygodne wrażenie?
coreless (16088 punktów)

Oj, żeby tylko!
Żeby jednak nie zmarnować takiej dobrej wpadki (intuicyjnie jak najbardziej trafnie domniemanej), to można jedynie zwrócić uwagę, że niejednemu wakacyjnemu "lemingowi" zdarzyło się dostać skurczu na środku stawu lub jeziora, mimo że intuicja podpowiadała, że to się nie powinno wydarzyć.
keram aktsu (1211 punktów)
coreless zobacz, jednak to portal racjonalistów. Za jedno głupie słowo musisz się kijem oganiać


ps. musiałem dwa razy edytować, bo źle pisałem twój nick. Cóś trudny
29-02-2012 22:59 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Podobno ludzki mózg jest nastawiony (intuicyjnie?) na wychwytywanie nieregularności, błędów, usterek itp. To by wiele wyjaśniało.

A lemingi i tak się topią... A że nie w legendzie i bez udziału sił tajemnych, tylko naprawdę... Nie mam się więc od czego oganiać. Bo od czego niby?
Ratatoskr (4439 punktów)
>    Obrońcy roli intuicji, których nawet na polu psychologii ewolucyjnej nigdy nie brakowało, mogą
>argumentować, że być może istnieją pewne podświadome mechanizmy, nabyte w toku milionów lat rozwoju
>gatunku, które pozwalają ludziom na formułowanie jak najbardziej trafnych ocen dotyczących różnych
>cech osoby lub sytuacji na podstawie pierwszego wrażenia, czyli w ciągu ułamków sekundy

Intuicja nie musi się odnosić do mechanizmów reakcji wypracowanych ewolucyjnie. W tym ujęciu bardziej pasuje tu słowo instynkt. Intuicja to natomiast myślenie pozaświadome i może się tyczyć również bardzo technicznych zadań. Np. szachiści zapytani o powód takiego, a nie innego ruchu potrafią odpowiedzieć, że intuicyjnie czują, że on im poprawia sytuację na planszy, nawet jeśli nie potrafią w tym momencie przedstawić łańcuchów rozwoju gry, jakie za tym ruchem stoją.

>Czy to jeszcze nauka czy czysta spekulacja, racjonalizm czy racjonalizacja? Gdzie tkwi haczyk?

Logiczna dedukcja w sytuacji posiadania pełnych danych prowadzi do 100% trafnych wyników, o ile nie pomylimy się przy którymś tam kroku. Jest to niestety metoda dość pracochłonna.

Intuicja działa jak wytrenowana sieć neuronowa (nomen omen Szybko wypluwa wyniki nawet jeśli brak pełnej informacji. Wyniki czasem są genialne, czasem takie sobie, a czasem najzupełniej błędne.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
inveniam viam aut faciam (155 punktów)
>Intuicja działa jak wytrenowana sieć neuronowa (nomen omen Szybko wypluwa wyniki nawet jeśli brak pełnej informacji. Wyniki czasem są genialne, czasem takie sobie, a czasem najzupełniej błędne.

Bo mózg jest właśnie taką siecią.
inveniam viam aut faciam (155 punktów)
Większość odpowiedzi tutaj odnosi się do psychologicznego objaśnienia zjawiska intuicji. Ale ciekawe jest jej neuronowe podłoże. Jak sieć neuronowa przekazująca informacje dendrytami i aksonami, które do pewnego stopnia zdeterminowana jest elektrochemicznie, może wykazywać intuicje?

Jeśli znamy i rozumiemy działanie sieci neuronowej, którą faktycznie jest kora mózgowa mindconsci(*)a---klucz-do-myslenia/, rozumiemy wymogi co do heurystyki pozwalającej na "rozumienie" bodźców i algorytmy Perłowskiego www.leonid(*)ref correct Dec 2008.pdf (Neuronowy mechanizm Umysłu) , wydaje się, że problem intuicji jest całkowicie jasny.

Wiadomo, że intuicja nie ma nic wspólnego ze zdolnościami profetycznymi.

Jeśli "rozumienie" ma związek z obliczaniem podobieństwa konfiguracji pobudzeń neuronalnych, jak to postuluje Perlowski, to pełne zrozumienie oznacza wartość funkcji podobieństwa bliską 1 (jedności) a niska wartość tej funkcji (bliska 0), oznacza brak rozumienia.

Jednakże, jak dowodzi Galus mindconsci(*)1/01/09/samoswiadomosc-maszyn/ umysł nie przestaje penetrować własnych zasobów pamięciowych i zewnętrznych źródeł informacji, dopóki nie nastąpi "zrozumienie", czyli funkcja podobieństwa nie osiągnie wartości pośredniej. Może to być wartość w granicach 0,5 - 0,8. Ten próg nie ma ścisłego sensu, ponieważ nasze neurony de facto nie wykonują żadnych obliczeń a działają tylko według specyficznej heurystyki, przypominającej ten algorytm.
Żeby to osiągnąć nasze mózgi wybierają następujące strategie:

1. formułują zastępcze pytanie: "dlaczego tego nie mogę zrozumieć?". I poszukując asocjacji wewnątrz mózgu w celu znalezienia podobieństwa do neuronowej reprezentacji tego problemu, znajdują zastępcze odpowiedzi.
Np.:
- jestem za głupi, żeby to zrozumieć;
- nigdy tego nie pojmę bo za mało uczyłem się w szkole;
- tak już jest...; albo
- Bóg tak chciał i tak to wszystko urządził.

2. drążą problem poszukując rozległych asocjacji w pozornie odległych obszarach kory, zestawiają najdziwniejsze, najbardziej nieoczekiwane modele, tworzą nowe konfiguracje dzięki wyobraźni. Robią to tak długo, aż osiągną dostateczne, satysfakcjonujące mózg zrozumienie.

Tę strategię nazywamy intuicją.

Wobec tego możemy uznać intuicję, jako najwyższą formę poznania w warunkach niewystarczającej wiedzy. Że zaś wiedza jest z reguły niewystarczająca, stąd ogromna rola intuicji w naszym poznaniu świata.

To, iż piszę, że mózg i jego neurony: "drążą problem ....... i ....... Robią to tak długo, aż osiągną dostateczne, satysfakcjonujące mózg zrozumienie" , nie oznacza, ze ten proces musi być wykonywany długo, ponieważ dzięki przetwarzaniu równoległemu w miliardach neuronów i aksonów i być może dziesiątkach miliardów astrocytów oligodendrocytów i innych komórek glejowych, możliwa jest penetracja zasobów pamięciowych w czasach milisekundowych.
Ponadto procesy te zachodzą w podświadomości, wobec tego do świadomości dociera gotowy rezultat w formie faktycznie przeświadczenia biorącego się z nie wiadomo skąd. Dla tych, którzy nie rozumieją tych procesów może się wydawać, że "z zewnątrz".

Natomiast proces twórczy u muzyków i poetów ma bardzie logiczny i symboliczny charakter.
Czasami oni jakby słyszeli muzykę lub strofy wiersza. Przypisywać to należy asocjacjom istniejących w pamięci epizodycznej sekwencji dźwięków lub słów łączonych przez wyobraźnię i filtrowanych przez zmysł estetyczny, który jest także formą mechanizmu "rozumienia".

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365