Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeśli po śmierci nic nie ma...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-07-2009 10:45Qwerkat (60 punktów)Jeśli po śmierci nic nie ma...
Ocena -4 na 6
...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?

A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej stronie?

Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)

P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-07-2009 10:52
 Ocena 8 na 12
Michał Janaszek (48 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?

Jadłeś dzisiaj śniadanie?
Co jadłeś?
Smakowała kawa i jagodzianka? (bo mnie bardzo)
Chociażby dlatego WARTO się rodzić!
26-07-2009 12:20 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Ciekawe czy Qwerkat zrobił kiedyś jakieś dziecko. Mi się to wydaje całkiem przyjemną czynnością. Jeżeli czynność płodzenia może być przyjemna, to w takim razie płodzenie osobników zdolnych do czynności płodzenia sprzyja niepodważalnie pomnażaniu ludzkiego szczęścia. Prawda?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe czy Qwerkat zrobił kiedyś jakieś dziecko. Mi się to wydaje całkiem przyjemną czynnością.
>

Z czyjego punktu widzenia?
26-07-2009 12:38 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

>Z czyjego punktu widzenia?

Z punktu widzenia osobnika /płeć nie gra roli!/ płodzącego, odczuwającego przyjemność w trakcie czynności płodzenia.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Z czyjego punktu widzenia?
>Z punktu widzenia osobnika /płeć nie gra roli!/ płodzącego, odczuwającego przyjemność w trakcie czynności płodzenia.

Wniosek jest oczywisty. Nie lubisz sera, nie jesteś myszką. Ale czy czynność prokreacyjna jet większą przyjemnością dla osobnika jednej, czy drugiej płci? Nie mam tu na myśli samych ruchów frykcyjnych, ale cały skończony powodzeniem proces prokreacji.
26-07-2009 14:02 
 Ocena 3 na 3
lontri (16088 punktów)
>>>Z czyjego punktu widzenia?

EUREKA!

Jak to trafnie ująłeś, a przynajmniej, jak ja to widzę, że to ująłeś trafnie, moc dowodzenia o bezsensie życia na podstawie założenia o bezsensie życia zależy od tego czy chwycimy szczupaka za odpowiednią płetwę.
Jak bowiem zapewne wiesz, z paradoksu bitu informatycznego - sformułowanego bardzo jasno przez S. Hellera - wynika, że stan rzeczywistości polegający na nieistnieniu szczupaka musi od razu implikować możliwość istnienia stanu istnienia szczupaka. Nie wynika stąd jednakże konieczność istnienia myszy i i niemyszy - istnienie niemyszy byłoby jednak nieuniknioną konsekwencją przyjęcia teoretycznej możliwości istnienia możliwości istnienia myszy, która na zasadzie binarnej komplementarności mogłaby zostać uznana za szczupaka.
Ergo, celnie wytknąłeś mi mój niewielki zaiste błąd elementalizmu, polegający m.in. na sprowadzaniu istoty istnienia i szczęścia do aktu płodzenia. Na podstawie zasady kompelementarności bitu informatycznego można by jednak przypuszczać, a przypuszczenie to jest zgoła niedalekie od pewności, że jeżeli istnieje istnienie sprowadzalne do aktu płodzenia, istnieje również nieistnienie, które jest brakiem takiego istnienia, a więc istnieniem zupełnie innego rodzaju.
Odnalezienie klucza do istnienia innego rodzaju jest zadaniem, które ma doniosłe znaczenie w procesie poszukiwań możliwości uniknięcia katastrofy Wszechświata.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 14:52 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Z czyjego punktu widzenia?
>EUREKA!

>Odnalezienie klucza do istnienia innego rodzaju jest zadaniem, które ma doniosłe znaczenie w procesie poszukiwań możliwości uniknięcia katastrofy Wszechświata.

Twój wywód jest absolutnie logiczny i prawidłowy. Ponieważ dążę w kierunku nadania czasoprzestrzeni i energii znaczeń kwantowych, czy nie uważasz, że należałoby także dodać do tej kwantowej konstrukcji najmniejszą jednostkę informacji? Pchnęłoby to jednak rozważania w stronę idei, pomijając niejako materialny charakter Wszechrzeczy.
Po pierwszym czytaniu, chciałem wraz z Tobą krzyknąć 'EUREKA' i napisać jedno zdanie: "Na początku był bit". Zrodziły się jednak wątpliwości, które sygnalizuję.

Przy okazji tej mam pytanie, dosyć luźno związane z powyższymi dywagacjami. Nie wiesz czemu kobiety podczas aktu kopulacji, tak dziwnie jęczą?
26-07-2009 15:11 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Cytuję:

"Wydaje się, że wciąż największą zagadką pozostaje nie moment, kiedy różnica pojedynczych podmiotów może wzajem się komunikować i razem tworzyć wspólny świat znaczeń i wiedzy, lecz gdy odwieczna jedność natury zostaje rozbita przez przebłysk samoświadomości, dzięki której staje się możliwa transgresja biologicznej kondycji i uwarunkowań.
Sam moment transgresji, przejścia, do samoświadomości obrazuje niejako świadomość Demiurga w postaci chociażby Jahwe,czy też Baala,którzy nie stwarzają,nie są stwórcami,ale tworzą z danego już "materiału",materii.Owo rozbicie jedności natury obrazuje chociażby to,że przejawiają się w burzy,podobnie jak gromowładny Zeus. Tak objawia się właśnie transgresja "

I właśnie dlatego.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 15:26 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Cytuję:
Tak objawia się właśnie transgresja "
>I właśnie dlatego.

Niezmiernie ciekawe, powiedz mi proszę, skąd ten cytat pochodzi. Chętnie zapoznam się z całością.
Została jeszcze druga strona dyskusji, która pewnie po prostu została zapomniana.
Wiem, że zajmują Ciebie obecnie sprawy rangi wielkiej, jednak ranga ta nie powinna nam przysłonić zagadnień przyziemnych, a ważnych. Jeżeli raczysz zauważyć, staram się do dyskusji wprowadzać zagadnienia te równolegle.

Pozdrawiam.
26-07-2009 15:41 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

>Niezmiernie ciekawe, powiedz mi proszę, skąd ten cytat pochodzi. Chętnie zapoznam się z całością.

Proszę bardzo:

www.sheller.pl/pl/dyskusja-wokol-ucztyb.html

Mógłbyś mi przypomnieć, co zostało zapomniane, bo nie pamiętam.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Niezmiernie ciekawe, powiedz mi proszę, skąd ten cytat pochodzi. Chętnie zapoznam się z całością.
>Proszę bardzo:
>www.sheller.pl/pl/dyskusja-wokol-ucztyb.html
>Mógłbyś mi przypomnieć, co zostało zapomniane, bo nie pamiętam.

Dziękuję bardzo. Postaram przeczytać z należytą starannością, jeżeli wyrazisz ochotę, przedyskutujemy poruszone zagadnienia.

Chodziło mi o to jęczenie podczas kopulacji. Dlaczego kobiety wiecznie jęczą?
lontri (16088 punktów)

>Chodziło mi o to jęczenie podczas kopulacji. Dlaczego kobiety wiecznie jęczą?
>

No właśnie dlatego! (ten kawałek o transgresji jest na ten temat)

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 17:39 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Chodziło mi o to jęczenie podczas kopulacji. Dlaczego kobiety wiecznie jęczą?
>>
>No właśnie dlatego! (ten kawałek o transgresji jest na ten temat)

Nie znajduje odpowiedzi. Może przybliżę tobie charakter tych jęków. Brzmią mniej więcej tak: "A ty wiesz ile ten Władek z II pietra zarabia, a ty tylko przy komputerze, a jak nie to z kolegami na piwo..., a ja butów nie mam...itd. itp." . Nie słucham uważnie, bo jak już wspomniałem zajęty jestem kwantowością wszechrzeczy oraz zagadnieniem ciemnej materii. Ale nie mogę zrozumieć, po co te jęki w trakcie kopulacji. Literatura coś wspomina, że kobiety jęczą, w zasadzie udają, że jęczą, bo myślą, że to się mężczyznom podoba. Nie zgadzam się z tym. Mi się te jęki nie podobają.
26-07-2009 18:56 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)
>Może przybliżę tobie charakter tych jęków. Brzmią mniej więcej tak: "A ty wiesz ile ten Władek z II pietra zarabia, a ty tylko przy komputerze, a jak nie to z kolegami na piwo..., a ja butów nie mam...itd. itp." . Nie słucham uważnie, bo jak już wspomniałem zajęty jestem kwantowością wszechrzeczy oraz zagadnieniem ciemnej materii.

Zjawisko to jest samą istotą transgresji; jest aktem komunikacji różnicy pojedynczych podmiotów w perspektywie kwantowej różnicy bitu postaci bytu.
W sytuacjach, o których wspominasz dochodzi do dychotomii bytu jako takiego jako jednej z postaci bitu: 0-nie jestem zadowolona; 1 - jestem zadowolona. Jako że, jak wiesz, wybór jednej z alternatywnych postaci bitu zakłada automatycznie potencjalne istnienie drugiej postaci bitu (czyli implikuje byt bitu bytu bitu) sygnał niezadowolenia kieruje naszą uwagę bezpośrednio do rzeczywistości jako generatora stanów bitowych w jednej z dwóch możliwych i wymienionych powyżej postaci.
Chodzi więc tu o intencję "stworzenia wspólnego świata znaczeń i wiedzy" poprzez zakomunikowanie subiektywnego odbioru stanu bytu bitu bytu generatora (czyli rzeczywistości), tak jak jawi się on intensjonalnie w świadomości - w omawianej sytuacji - w świadomości partnerki, ale ogólnie rzecz biorąc - każdego drugiego człowieka posiadającego na tyle sprawne procesy poznawcze, by móc zostać uznanym za wystarczający detektor bytu bitu bytu.
Dzięki temu aktowi komunikacji występuje "transgresja biologicznej kondycji i uwarunkowań". Tak objawia się właśnie transgresja.
A że tego nie lubisz wynika bezpośrednio z zasady Pauliego, tak jak już zostało to przeze mnie omówione wcześniej. Twoje fermiony i fermiony partnerki nie mogą pozostawać w tym samym stanie kwantowym, a więc i wasza detekcja stanu bitowego generatora sygnałów bitowych nie może być jednocześnie taka sama. Stąd uczucie niezadowolenia.
Można niemu zapobiec tylko odwołując się do idei Wielkiej Metakorpuskuły.

Pozdrawiam z niechęcią. Twój przyjaciel.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 20:23 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Może przybliżę tobie charakter tych jęków. Brzmią mniej więcej tak: "A ty wiesz ile ten Władek z II pietra zarabia, a ty tylko przy komputerze, a jak nie to z kolegami na piwo..., a ja butów nie mam...itd. itp." . Nie słucham uważnie, bo jak już wspomniałem zajęty jestem kwantowością wszechrzeczy oraz zagadnieniem ciemnej materii.
>Zjawisko to jest samą istotą transgresji; jest aktem komunikacji różnicy pojedynczych podmiotów w perspektywie kwantowej różnicy bitu postaci bytu.

>Chodzi więc tu o intencję "stworzenia wspólnego świata znaczeń i wiedzy" poprzez zakomunikowanie subiektywnego odbioru stanu bytu bitu bytu generatora ( czyli rzeczywistości), tak jak jawi się on intensjonalnie w świadomości - w omawianej sytuacji - w świadomości partnerki, ale ogólnie rzecz biorąc - każdego drugiego człowieka posiadającego na tyle sprawne procesy poznawcze, by móc zostać uznanym za wystarczający detektor bytu bitu bytu.

Oczywiście masz rację, ale odważę się powiedzieć, że tylko w określonym zakresie stosowalności transgresji. Zaczynam podejrzewać, że nadajesz jej znaczenia uniwersalnego. Oczywiście stworzenie wspólnego świata znaczeń i wiedzy jest projektem bardzo pociągającym, sam zamysł jest szczytny, nie obędzie się jednak bez przeszkód. Pierwszą jaka widzę, jest brak w naszym świecie doznań subiektywnych, bezpośredniego kontakty z tym, co tak chętnie nazywamy rzeczywistością. Stąd moje jej podkreślenie. Bo jaki jest płatek tego co nazywamy czerwoną róża? Zdajesz sobie doskonale sprawę, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Wiemy bowiem niewiele. Wiemy, że w samej konstrukcji płatka zawarte są substancje, które odpowiedzialne są za pochłanianie, z pełnego spektrum światła białego, wszystkich innych fal, oprócz tej, odpowiedzialnej za powstanie w nas samych wrażenia, które nazwijmy "czerwonością. Drugim ograniczeniem spostrzegania,jest upływ czasu. Dziecinna zabawa w rozwiązanie "paradoksu Achillesa i żółwia" doprowadziła mnie do konieczności poszukiwania jego kwantu. Traktowanie czasu jak funkcji ciągłej doprowadza do nieskończoności, a to do końca rozważań. Ponieważ zagadnień robi się coraz to więcej, może warto wprowadzić systematykę dyskusji. mam tu prośbę jedną. Zaniechaj, na jakiś czas oczywiście, posługiwaniem się polem elektromagnetycznym, bo niechybnie wyjdzie nam magnes, albo anty magnes.

Dalej nie mogę przyjąć twojego tłumaczenia owych pojękiwań. Na pytanie, czemu tak dziwnie jęczysz, odpowiedziała, że ją to "kręci". Zaczynam podejrzewać, że kobieta wymknie się naszemu naukowemu podejściu do rzeczywistości.

Szczerze nienawidzący Ciebie, przyjaciel.
lontri (16088 punktów)

>Wniosek jest oczywisty. Nie lubisz sera, nie jesteś myszką.

GENIALNE!!! (Przyznaje, że wystąpił u mnie transkwantowy efekt spóźnionego zapłonu. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Usprawiedliwieniem mojej opóźnionej reakcji niech będzie zjawisko zakazu Pauliego, które nie pozwala fermionom w moim mózgu znajdować się jednocześnie w stanie, w którym znajdują się w twoim mózgu).

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 17:21 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wniosek jest oczywisty. Nie lubisz sera, nie jesteś myszką.
>GENIALNE!!! (Przyznaje, że wystąpił u mnie transkwantowy efekt spóźnionego zapłonu. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

Mój Drogi Nieprzyjacielu. Nie miałem żadnych wątpliwości, że należycie przeczytasz zdanie. Mały poślizg? Nieważne, przecież wiem, że masz umysł zajęty sprawami ważnymi.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... jesteśmy Homo sapiens!
   To wcale nie zostało jeszcze dowiedzione!
.
25-07-2009 11:03 
 Ocena 4 na 4
DKnoto (982 punktów)
>>... jesteśmy Homo sapiens!
>   To wcale nie zostało jeszcze dowiedzione!
>.
Szczególnie dowiedzenie drugiego członu tego określenia może być problematyczne

Wracając do tytułu wątku to moim zdaniem jest to dywagacja w stylu,
gdzie idą po zniknięciu kręgi na wodzie? Odpowiedź jest prosta, wszędzie!
25-07-2009 18:32 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>gdzie idą po zniknięciu kręgi na wodzie? Odpowiedź jest prosta, wszędzie!

Wszędzie, czy nie wszędzie, oto jest pytanie. Warto poświęcić trochę łamów tego szacownego forum na rozważenie tego dylematu. Bo weźmy na ten przykład raj, czy mogą iść do raju kręgi, skoro nie przyjęły komunii świętej? Albo do piekła, przecież, tak mi się wydaje, kręgi nie mogą chyba grzeszyć, jakżeby mogły uprawiać pozamałżeńskie stosunki, czy choćby tylko kogo zabić? A gdyby jednak trafiły do raju, czy mogłyby się wiecznie rozchodzić i nie zanikać jak na tym wiecznym łez padole? Gdyby mogły, toż przecież musiałby w raju być dla nich bezmierny ocean, a ten jak wiadomo byłby przyczyną strasznych huraganów, czy to godziłoby się z rajską sielanka? No a gdyby jednak cudzołożyły i za karę musiały znosić wieczne męki piekielne, to jaki cudem, przecież natychmiast by wyparowały i szlag trafił zasłużoną wieczną mękę.

Weźmy się w garść i rozstrzygnijmy te kwestie, wszak nie możemy za sobą zostawiać nierozwiązanych spraw.

Aneta Dziwińska
25-07-2009 18:49 
 Ocena 9 na 9
spray (5875 punktów)
>>gdzie idą po zniknięciu kręgi na wodzie? Odpowiedź jest prosta, wszędzie!
>Wszędzie, czy nie wszędzie, oto jest pytanie. Warto poświęcić trochę łamów tego szacownego forum na rozważenie tego dylematu. Bo weźmy na ten przykład raj, czy mogą iść do raju kręgi, skoro nie przyjęły komunii świętej?
(...)
A maszyny parowe ?
Gdzie po zakonczeniu znojnego zywota ida maszyny parowe?
Pewna wskazowka moze byc fragment Dziennikow Ijona Tichego:
"(...) Wziąłem kubełek i poszedłem się rozejrzeć, czy nie mają tu jakiegoś lakieru. Chodziłem tak, aż usłyszałem sapanie. Patrzę, a za budynkiem stacji stoi kilka maszyn parowych i rozmawia. Zbliżyłem się.
Jedna mówi:
- Przecież to jasne, że chmury są formą życia pozagrobowego maszyn parowych. Otóż zasadnicze pytanie brzmi: co było pierwej - maszyny parowe czy para wodna? Ja twierdzę, że para!
- Milcz, przeklęty idealisto! - zasyczała druga. Usiłowałem spytać o lakier, ale tak syczały i gwizdały, że nie słyszałem własnego głosu. Wpisałem się do książki zażaleń i poleciałem dalej."
25-07-2009 19:07 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Przecież to jasne, że chmury są formą życia pozagrobowego maszyn parowych

Jest to bezsporny fakt, potwierdza go żelazista woda, a woda, wiadomo, z chmur. Skąd by się inaczej wzięło żelazo, gdyby nie, uduchowione żelaznymi maszynami parowymi chmury.
Gdyby było inaczej, to chmury by sobie poszły wszędzie, a tak obciążone żelazem, bujają sobie na niebie.

Aneta Dziwińska
25-07-2009 23:01 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Przecież to jasne, że chmury są formą życia pozagrobowego maszyn parowych
>Jest to bezsporny fakt, potwierdza go żelazista woda, a woda, wiadomo, z chmur. Skąd by się inaczej wzięło żelazo, gdyby nie, uduchowione żelaznymi maszynami parowymi chmury.
>Gdyby było inaczej, to chmury by sobie poszły wszędzie, a tak obciążone żelazem, bujają sobie na niebie.
>Aneta Dziwińska
A tu wlasnie przedsiebiezne machiny dziejow wytaczaja bron najciezsza...Czyli niedostateczna zawartosc zelaza w chmurach.
To niczego nie dowodzi. A juz na pewno nie zaprzecza temu, ze chmury SA forma zycia pozagrobowego maszyn parowych. Tak samo jak wyladowania atmosferyczne sa forma zycia pozagrobowego nieczynnych elektrowni konwencjonlnych, a zorze polarne - slawnej elektrowni w Czernobylu.
Powiem wiecej !
Czerwone plamy na Jowiszu ( tak, plamy, bo juz sa dwie) byc moze sa tylko spoznionym efektem kolizji z Shoemaker-Levy, ale jak znam zycie - jest to kolejny dowod na to, ze albo Bog jest, albo Go nie ma.
Czyz to nie jest oczywiste?
26-07-2009 10:31 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>niedostateczna zawartosc zelaza w chmurach.

Jest skutkiem złodziejstwa. Wiadomym jest, że diabły kują żelazo póki gorące, a tak się śpieszyły z tym kuciem, że siarkowy pot je zalewał, stąd kwaśnie deszcze. A wykute żelazo przesiąknięte duchami machin parowych poszło na budowę marketów. Dlatego mówimy o marketach, że to duch czasów i tak sobie z tym duchem czasu pędzi machina dziejów wykuta przez diabły, ku uciesze Adamiaka, Zaweckiego i jeszcze paru innych maszynistów tej szalonej lokomotywy. Do tego jeszcze cały ocet z półek przepędzili, bo to są pijaki.

>Czerwone plamy na Jowiszu ( tak, plamy, bo juz sa dwie)
>jest to kolejny dowod na to, ze albo Bog jest, albo Go nie ma.

To są rumieńce wstydu, tak, tak, Jowisz się wstydzi za Adamiaka i Zaweckiego, stąd dwa rumieńce. Taka skrucha świadczyłaby za istnieniem boga, ale z drugiej strony, istnienie tych obu, zaprzecza jego istnieniu.

>Czyz to nie jest oczywiste?

Jest, mamy dwa dowody, oba niezaprzeczalne.

Aneta Dziwińska
25-07-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>To wcale nie zostało jeszcze dowiedzione!

Już tak, pojawienie się Pana Baryckiego rozwiało wszelkie wątpliwości. Ale teraz kiedy znowu znikł, znikł i homo sapiens sapiens.

Aneta Dziwińska
spray (5875 punktów)
>>To wcale nie zostało jeszcze dowiedzione!
>Już tak, pojawienie się Pana Baryckiego rozwiało wszelkie wątpliwości. Ale teraz kiedy znowu znikł, znikł i homo sapiens sapiens.
>Aneta Dziwińska
To moze tego homo (nas nie wykluczajac) pogonimy jeszcze pare razy pod gorke, w te i nazad ?
Jak sie dobrze zasapiens to moze w koncu bedzie homo, z ambicji sapiens... zalezy ile razy w zadyszke popadnie
wcale (614 punktów)
>>... jesteśmy Homo sapiens!
>   To wcale nie zostało jeszcze dowiedzione!

Jak to nie? a astma ?
Jeśli homo sapie, to znaczy, że ma astme.
Smith (10069 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej
>stronie?
> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci
>którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)
>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami
>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!
Poczytaj sobie sutry buddyjskie albo Upaniszady czy Jogasutry. Znajdziesz tam odpowiedzi na temat wyzwolenia się z koła sansary.
Qwerkat (60 punktów)

Oczywiście wszystko jest możliwe bo nic nie wiemy, ale buddyzm do mnie nie przemawia chociaż muszę przyznać, że to niezwykle sprytna koncepcja - spróbuje trochę poczytać. Na pierwszy rzut oka za dużo tam egoizmu: liczę się tylko ja, a inni mają to na co zasłużyli w poprzednich wcieleniach. Tylko skąd mogę wiedzieć jakie błędy popełniłem w tych wcześniejszych wcieleniach? Czyż nie lepiej po prostu nie urodzić następnych wcieleń? Gdzie wtedy się przeniesiemy? Do innej rzeczywistości? Jeśli w innej rzeczywistości nie będzie czegoś takiego jak ból to nie będzie też zła i to by było nasze zwycięstwo...
25-07-2009 13:02 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Oczywiście wszystko jest możliwe bo nic nie wiemy, ale buddyzm do mnie nie przemawia chociaż muszę przyznać, że to niezwykle sprytna koncepcja - spróbuje trochę poczytać. Na pierwszy rzut oka za dużo tam egoizmu: liczę się tylko ja, a inni mają to na co zasłużyli w poprzednich wcieleniach. Tylko skąd mogę wiedzieć jakie błędy popełniłem w tych wcześniejszych wcieleniach? Czyż nie lepiej po prostu nie urodzić następnych wcieleń? Gdzie wtedy się przeniesiemy? Do innej rzeczywistości? Jeśli w innej rzeczywistości nie będzie czegoś takiego jak ból to nie będzie też zła i to by było nasze zwycięstwo...
To spróbuj poczytać i nie wydawaj opinii na pierwszy rzut oka świadczących o tym, że nie przeczytałeś oraz pytań świadczących o potrzebie guru. Nie czuję powołania by udzielać zbędnych odpowiedzi, które sam możesz znaleźć w wymienionych przeze mnie pismach.
Qwerkat (60 punktów)
>To spróbuj poczytać i nie wydawaj opinii na pierwszy rzut oka świadczących o tym, że nie przeczytałeś oraz pytań świadczących o potrzebie guru. Nie czuję powołania by udzielać zbędnych odpowiedzi, które sam możesz znaleźć w wymienionych przeze mnie pismach.
>

Z tym czytaniem: rzeczywiście prawda. Z potrzebą bycia guru: nieprawda.
Smith (10069 punktów)
>Z tym czytaniem: rzeczywiście prawda. Z potrzebą bycia guru: nieprawda.
Nie bycia, a jeśli nawet bycia to raczej pod wpływem, miałem na myśli.
wcale (614 punktów)
>liczę się tylko ja, a inni mają to na co zasłużyli w poprzednich wcieleniach. Tylko skąd mogę wiedzieć jakie błędy popełniłem w tych wcześniejszych wcieleniach?

To nie jest tak do końca jak mówisz. "Historia Filozofii Indyjskiej". Po śmierci sam decydujesz kim będziesz w następnym życiu. Dokładniej: wybierasz to co powinieneś przeżyć.
Więc to, że tutaj zabijałeś ludzi nie musi oznaczać, że wrócisz i sam zostaniesz zabity. Tak przynajmniej to zrozumiałem.
Natomiast te ogólne stwierdzenia w których potwierdzone zostaje to, że musisz tutaj zginąć, bo kogoś zabiłeś w poprzednim życiu to sa tylko ogólnikowe określenia. Tak wcale nie musi być
Oczywiście to też mówię na podstawie tamtej książki
liliac (147340 punktów)
Znów????
25-07-2009 11:10 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Znów????
To pytania towarzyszące ludzkości od zarania dziejów. Już neandertalczycy urządzali pogrzeby.
Myślisz, że w pretekście do stypy?
25-07-2009 11:16 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Znów????
>To pytania towarzyszące ludzkości od zarania dziejów. Już neandertalczycy urządzali pogrzeby.
>Myślisz, że w pretekście do stypy?

Chodziło mi raczej o tego konkretnego autora Przejrzyj historię jego wpisów
Smith (10069 punktów)
>Chodziło mi raczej o tego konkretnego autora Przejrzyj historię jego wpisów
No tak
" The world is a vampire, sent to drain
Secret destroyers, hold you up to the flames
And what do I get, for my pain?
Betrayed desires, and a piece of the game
(...)
Despite all my rage I am still just a rat in a cage"

Smashing Pumpikins "Bullet With Butterfly Wings"
A tutaj bardzo wymowny klip byków nie ma ale jest arena.
Qwerkat (60 punktów)
>>Znów????
>To pytania towarzyszące ludzkości od zarania dziejów. Już neandertalczycy urządzali pogrzeby.
>Myślisz, że w pretekście do stypy?

Cóż... to tak dla przypomnienia o banalnej prawdzie: "Lepiej zapobiegać niż leczyć". A jeśli chodzi o neandertalczyków to oni przynajmniej wyciągnęli wnioski i już ich dawno nie ma... ...Uświadomiłem sobie, że jeśli po śmierci nic nie ma to lepiej dla mnie by było gdybym się nie narodził. Na swe narodziny nie miałem wpływu, ale mam wpływ na to czy narodzą się następni...
25-07-2009 12:18 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Cóż... to tak dla przypomnienia o banalnej prawdzie: "Lepiej zapobiegać niż leczyć". A jeśli chodzi o neandertalczyków to oni przynajmniej wyciągnęli wnioski i już ich dawno nie ma...
Ciekawe urządził pogrzeb ostatniego neandertalczyka?
>...Uświadomiłem sobie, że jeśli po śmierci nic nie ma to lepiej dla mnie by było gdybym się nie narodził. Na swe narodziny nie miałem wpływu, ale mam wpływ na to czy narodzą się następni...
A co jeśli tkwisz w kole sansary i narodzisz się ponownie?
Sterylizacja nie wiele na to pomoże.
Sylwek (15472 punktów)

>A co jeśli tkwisz w kole sansary i narodzisz się ponownie?

A co jeśli po śmierci jest niebo i święty Piotr. Albo diabeł jako druga z opcji?
Smith (10069 punktów)
>>A co jeśli tkwisz w kole sansary i narodzisz się ponownie?
>A co jeśli po śmierci jest niebo i święty Piotr. Albo diabeł jako druga z opcji?
Osobiście wolę pierwszą opcję i nie czuję się kompetentny do udzielania odpowiedzi na pytania dotyczące drugiej.
25-07-2009 16:53 
 Ocena 11 na 11
-jad- (18783 punktów)
>Uświadomiłem sobie, że jeśli po śmierci nic nie ma to lepiej dla mnie by było gdybym się nie narodził.

Jeśli po śmierci nic nie ma i byś się nie narodził to nie byłoby żadnego Ciebie więc nie mogłoby być dla Ciebie lepiej.

>Na swe narodziny nie miałem wpływu, ale mam wpływ na to czy narodzą się następni...

Ja jestem szczęśliwy, że żyję. Gdybym nie był to bym się zabił po prostu.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Ja jestem szczęśliwy, że żyję. Gdybym nie był to bym się zabił po prostu.

uuu, powiało grozą. Mam tylko nadzieję, że TO forum nie doprowadzi do zmniejszenia poziomu Twojego szczęścia do tego krytycznego poziomu. Smutno by mi było

Przy okazji - jestem ciekaw, na ile to forum kształtuje samoocenę forumowiczów. Pytam bez złośliwości. Na przykład Ty - czytanie odpowiedzi na Twoje posty sprawia Ci radość? Czy to że doceni Cię ktoś tutaj, ma jakiś wpływ na Twoje realne życie? Kolejny plus przekonuje Cię, że warto się udzielać, czy, kolokwialnie mówiąc, wisi Ci to?
26-07-2009 07:36 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
> Mam tylko nadzieję, że TO forum nie doprowadzi do zmniejszenia poziomu Twojego szczęścia do tego krytycznego poziomu. Smutno by mi było

A mi jeszcze bardziej Sądzę, że TO ani żadne inne forum nie jest w stanie mnie do tego krytycznego poziomu doprowadzić.

>Przy okazji - jestem ciekaw, na ile to forum kształtuje samoocenę forumowiczów.
> - czytanie odpowiedzi na Twoje posty sprawia Ci radość?

Zależnie od treści tych odpowiedzi. Uczucia są różne. Można powiedzieć, że każda w jakiś sposób mnie satysfakcjonuje. Jakoś nie potrafię tego dokładniej określić

>Czy to że doceni Cię ktoś tutaj, ma jakiś wpływ na Twoje realne życie? Kolejny plus przekonuje Cię, że warto się udzielać, czy, kolokwialnie mówiąc, wisi Ci to?

To jest po części moje realne życie. Rozmowy tutaj toczone są często więcej dla mnie warte niż te w tzw. realu z przypadkowymi ludźmi o przypadkowym niczym. Więc oczywiście ma to wpływ na moje realne życie. Jeśli pytasz o same plusy to raczej większego wpływu nie mają, bo niby jaki mogłyby mieć. Nie chwalę się nimi żonie, kolegom ani w CV. Nie przeczę, że lubię je dostawać ale wiem jak niepewna jest ich faktyczna wartość i dlatego nie popadam w samouwielbienie


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
26-07-2009 07:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli pytasz o same plusy to [...] wiem jak niepewna jest ich faktyczna wartość i dlatego nie popadam w samouwielbienie

   ...
xarion (917 punktów)

>Przy okazji - jestem ciekaw, na ile to forum kształtuje samoocenę forumowiczów. Pytam bez złośliwości. Na przykład Ty - czytanie odpowiedzi na Twoje posty sprawia Ci radość? Czy to że doceni Cię ktoś tutaj, ma jakiś wpływ na Twoje realne życie? Kolejny plus przekonuje Cię, że warto się udzielać, czy, kolokwialnie mówiąc, wisi Ci to?

    Cytat:
Aha, generalnie zastanawia mnie, czemu ludzi myślą, że wydają się mądrzejsi, gdy zadają dużo pytań? Czemu? No odpowie mi ktoś?


   A już chciałem zapytać (bo nie sprecyzowałeś) - mądrzejsi sobie..?..czy...innym..?


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 10:50 
 Ocena 1 na 1
Michał Żelazny (1528 punktów)
>    A już chciałem zapytać (bo nie sprecyzowałeś) - mądrzejsi sobie..?..czy...innym..?

Wydają się mądrzejsi sobie. Zmierzasz do tego, żeby powiedzieć, że ja się do takich zaliczam, bo zadałem pytanie? Być może. Ale chodziło mi o ciut inny rodzaj pytań. Ja pytałem z ciekawości o czyjeś odczucia, trochę to różni się od pytań: czemu człowiek żyje? Jaki jest sens istnienia? i podobnych, zadanych jedno po drugim w jednym poście.
xarion (917 punktów)
>Wydają się mądrzejsi sobie.
To jest kropka nad "i"...
>Zmierzasz do tego, żeby powiedzieć
Do niczego nie zmierzam, zauważyłem jedynie w dwóch Twoich postach pewną niekonsekwencję...taką trochę "prezydencką"...

Co do serii pytań z postu startowego to się z Tobą w zupełności zgadzam...

Pozdrawiam

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 08:45 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
>Ja jestem szczęśliwy, że żyję. Gdybym nie był to bym się zabił po prostu.
    Cytat:
Z ostatnim tchnieniem podziękuję losowi, że byłem człowiekiem, i iskra rozumu świeciła także w mojej mrocznej duszy. Widziałem ziemię, niebo, pory roku. Poznałem miłość, ułamki prawdy, żądze i rozczarowania. Żyłem na ziemi i powoli nabierałem wewnętrznej pogody. Pewnego dnia umrę; i to także jest cudownie zwyczajne i proste! Czy mogło zdarzyć się ze mną coś innego, lepszego, doskonalszego? Nie mogło. Przeżyłem coś największego i najwspanialszego, los człowieka. Nie mogło mi się przydarzyć nic innego i nic lepszego.
S. Márai / Księga Ziół/

Pozdrawiam


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 11:11 
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Uświadomiłem sobie, że jeśli po śmierci nic nie ma to lepiej dla mnie by było gdybym się nie narodził.
Uświadomiłam sobie, że jeśli po śmierci nie będę miała 4 rąk i laptopa dwustu terabajtowego z automatem do kawy na USB i czytnikiem linii papilarnych na piętach to nie mam po co żyć

>Na swe narodziny nie miałem wpływu, ale mam wpływ na to czy narodzą się następni...
Zalatujesz mi jakimś EMO...
Qwerkat (60 punktów)
Nie wiedziałem co to EMO - musiałem poczytać. Kto wie może i jestem EMO, a przynajmniej rozumiem takich ludzi... Kiedy patrzysz na człowieka na wózku inwalidzkim to nie drwisz z niego, nie śmiejesz się z tego, że nie potrafi chodzić - współczujesz mu. Bo on przez swoją sytuację jest prawdopodobnie bardziej nieszczęśliwy od ciebie (chociaż nie zawsze tak jest). Po prostu jest bardziej nieszczęśliwy. Te EMO też są bardziej nieszczęśliwi, ale można z nich sobie drwić bo są EMO... bo mają ręce i nogi.

Życie to loteria genów. Może mam trochę genów EMO. Przede wszystkim mam w sobie, pewnie w nadmiarze, geny wolności. One powodują, że czuję się w rzeczywistości ziemskiej jak w jakiejś klatce. Mam to oczywiście od dziecka. Zauważyłem symptomy kiedy zacząłem chodzić do szkoły tylko, że wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy . Tu nic nie ma za darmo. Żeby cokolwiek otrzymać musisz się zgodzić na kompromisy, na życie według ściśle określonego harmonogramu. Musisz wykonywać zadania z zegarkiem w ręku jak robot lub niewolnik. Z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem planujesz sobie wypoczynek - to naprawdę żałosne. Możesz również wspiąć się w hierarchii stadnej tak, aby to inni pracowali na ciebie, ale żeby to zrobić musisz być sprytniejszy od innych(zależne od genów) - i są tacy co osiągnęli tego typu wolność po prostu wykorzystując innych. Być może jest tak, że moi przodkowie posiadali o wiele większą wolność i ja przejąłem od nich te geny, które nie pasują do życia w dzisiejszej rzeczywistości, w cywilizacji. To całkiem możliwe porównując swoje ludzkie życie z życiem ,np. ptaków można pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie te prymitywne stworzenia posiadają więcej wolności od nas "rozumnych". A ja jakiś tam zwykły człowiek czuję się jak orzeł, który urodził się w klatce i nie wie co to prawdziwa wolność. Dzielę tę klatkę z innymi orłami, które jakoś przystosowały się do tego życia, ale instynkt mi podpowiada, że coś tu jest nie tak, to nie mój świat, ja potrzebuję czegoś innego - bezkompromisowej wolności - CHCE MI SIĘ LATAĆ, TAM LATAĆ. ...No i... w tej klatce, w samym rogu, znajduje się czerwony przycisk, ale prawie wszyscy boją się go nacisnąć, więc jest dobrze chroniony...
Reasumując: na świecie są szczęśliwi i nieszczęśliwi. W ewolucji zawsze będą zwycięzcy i pokonani. Gdybyśmy wszyscy znaleźli w sobie idealne współczucie to zrobilibyśmy wszystko, aby ani jedna istota nie była nieszczęśliwa bo idealne szczęście jest wtedy kiedy wszyscy są szczęśliwi. Instynkt mi podpowiada, że kluczem do wyjścia z tej klatki jest: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"... ale jak znam życie to będę musiał uwolnić się sam - reszta tu pozostanie i będzie płodzić następnych i następnych..."Ludzka głupota jest nieskończona?"...
Qwerkat (60 punktów)
P.S.: Z tym orłem to może przesadziłem wystarczy: ptaszek w klatce.
31-07-2009 07:25 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Nie wiedziałem co to EMO - musiałem poczytać. Kto wie może i jestem EMO, a przynajmniej rozumiem takich ludzi...
Serio? xD To gdzie chowasz żyletki?

>Kiedy patrzysz na człowieka na wózku inwalidzkim to nie drwisz z niego, nie śmiejesz się z tego, że nie potrafi chodzić - współczujesz mu.
A co ma piernik do wiatraka?

>Może mam trochę genów EMO.
LOL.

>Przede wszystkim mam w sobie, pewnie w nadmiarze, geny wolności. One powodują, że czuję się w rzeczywistości ziemskiej jak w jakiejś klatce.
Zostań astronautą.

>Musisz wykonywać zadania z zegarkiem w ręku jak robot lub niewolnik.
Jak się wszystko umiejętnie rozpracuje to starczy czasu na wszystko...

>Z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem planujesz sobie wypoczynek - to naprawdę żałosne.
To co ty robisz w weekendy?!

>Możesz również wspiąć się w hierarchii stadnej tak, aby to inni pracowali na ciebie, ale żeby to zrobić musisz być sprytniejszy od innych(zależne od genów) - i są tacy co osiągnęli tego typu wolność po prostu wykorzystując innych.
No i co z tego? Noblista ma zarabiać tyle samo co pijaczek spod sklepu bo w innym przypadku byłby "nieuczciwy i wykorzystywałby innych"?

>Być może jest tak, że moi przodkowie posiadali o wiele większą wolność i ja przejąłem od nich te geny, które nie pasują do życia w dzisiejszej rzeczywistości, w cywilizacji.
Ta... bieganie z poranionym ciałem za owłosionym mamutem i uciekanie przed lwem z wielkimi zębiskami, ja dziękuję za taką wolność

Wolność to mamy teraz, parę sekund i mam połączenie z Japonią Klik! USA!

>To całkiem możliwe porównując swoje ludzkie życie z życiem ,np. ptaków można pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie te prymitywne stworzenia posiadają więcej wolności od nas "rozumnych".
A kto powiedział, że one są prymitywne?

>A ja jakiś tam zwykły człowiek czuję się jak orzeł, który urodził się w klatce i nie wie co to prawdziwa wolność.
To wejdź na dach wieżowca i spróbuj polatać

>CHCE MI SIĘ LATAĆ, TAM LATAĆ. ...No i...
Red Bull doda Ci skrzyyyyydeeeeeł!!!

> w tej klatce, w samym rogu, znajduje się czerwony przycisk, ale prawie wszyscy boją się go nacisnąć, więc jest dobrze chroniony...
Przecież wszyscy wiedzą, że nie należy naciskać ładnych czerwonych guziczków, bo można jakąś bombę zdetonować albo wysadzić sąsiadowi stodołę...

>W ewolucji zawsze będą zwycięzcy i pokonani.
No i co z tego?

>Gdybyśmy wszyscy znaleźli w sobie idealne współczucie to zrobilibyśmy wszystko, aby ani jedna istota nie była nieszczęśliwa bo idealne szczęście jest wtedy kiedy wszyscy są szczęśliwi.
współczucie i altruizm teoretycznie są formą egoizmu

>Instynkt mi podpowiada, że kluczem do wyjścia z tej klatki jest: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"...
Go Go Power Rangers!

>ale jak znam życie to będę musiał uwolnić się sam
No mówiłam, Emo...
Smith (10069 punktów)
> Reasumując: na świecie są szczęśliwi i nieszczęśliwi.
Sekret bycia nieszczęśliwym polega na posiadaniu wolnego czasu, który możemy poświęcić na zastanawianie się, czy jesteśmy szczęśliwi, czy też nie. G.B.Shaw
> Instynkt mi podpowiada, że kluczem do wyjścia z tej klatki jest: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"
To raczej mi wygląda na instynkt stadny
>... ale jak znam życie to będę musiał uwolnić się sam - reszta tu pozostanie i będzie płodzić następnych i następnych..."Ludzka głupota jest nieskończona?"...
A co stado ma Cię wyzwolić, mądralo?
26-07-2009 08:37 
 Ocena 4 na 4
xarion (917 punktów)
>>Znów????
>To pytania towarzyszące ludzkości od zarania dziejów. Już neandertalczycy urządzali pogrzeby.
>Myślisz, że w pretekście do stypy?
   Myślisz, że już znali proces fermentacji...?..


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 11:06 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>    Myślisz, że już znali proces fermentacji...?..
O biotechnologii piszą, że od 6000 p.n.e. istnieje ale może znali działanie psylocybiny albo tetrahydrocannabinolu czy opium.
Myślę, że należy powołać kolejną niezależną komisję Europejską, bo EFSA jest za bardzo zajęta wydawaniem opinii naukowych, zawierających jednocześnie tak, nie i być może, zapewne celem możliwości ich szerszej, obiektywnej interpretacji. Znalezienie pół miliarda € w celu naukowego, szczegółowego i obiektywnego zbadania tej sprawy, nie powinno być większym problemem skoro co roku urzędnicy unijni potrafią zgubić, może nie aż tek okrągłe sumki, ale ziarnko do ziarnka...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
xarion (917 punktów)
   Tiaa...potrafisz wyzwolić przeświadczenie, że neandertalska stypa nie jest z tych najgorszych pod słońcem...

Pozdrawiam


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
Smith (10069 punktów)
>    Tiaa...potrafisz wyzwolić przeświadczenie, że neandertalska stypa nie jest z tych najgorszych pod słońcem...
Chciałem wyzwolić przeświadczenia o potrzebie badań tego zagadnienia. Pomyśl ile komisji europejskich mogło by powstać w wyniku opublikowania raportu celem prac legislacyjnych nad paneuropejskimi dodatkami do Codex Alimentarius, że o Traktacie Lizbońskim nie wspomnę. Dodatkowe ustawy przy tak niepodważalnych wnioskach, że to stypy z użyciem w.w. substancji mogły doprowadzić do wyginięcia neandertalczyków, co może również grozić homo sapiens, bo przecież nie ma dowodów naukowych na to, że je przetrwali. Specjalne służby do zwalczania i ścigania. Nowe więzienia a budownictwo to przecież koło zamachowe gospodarki. W dobie kryzysu nie można zaprzepaścić takiej szansy bo jeśli po śmierci nic nie ma...
Pozdrawiam

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 11:14 
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>>>Znów????
>>To pytania towarzyszące ludzkości od zarania dziejów. Już neandertalczycy urządzali pogrzeby.
>>Myślisz, że w pretekście do stypy?
>    Myślisz, że już znali proces fermentacji...?..
No cóż, jak już motyle potrafią się upić paroma owocami leżącymi od dłuższego czasu na ziemi to co za problem uzbierać takich?
rudyment (3233 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej
>stronie?

A skąd wiadomo, że tam będzie lepiej (rodzić)?

>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu?

Przecież to widać.

>Przecież nie jesteśmy bykami
>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!

Samiśmy się tak nazwali. Możemy się nazwać dowolnie, nawet Panami Kosmosu - póki nikt silniejszy nie słyszy.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
salek (4701 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
'Rodzić następnych' jest celem istnienia każdego organizmu na tej planecie. Sugerujesz więc zrobienie czegoś radykalnie sprzecznego z naturą. Może rozsądniej byłoby sugerować od razu masowe samobójstwo?

> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej stronie?
> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
Nie widziałem co prawda takich opracowań, ale na podstawie nauk kapłanów czy teologów - było nie było osób dużo bardziej kompetentnych w sprawach 'tamtej strony' - można by wnioskować, że chcąc znaleźć się tam trzeba najpierw urodzić się tutaj. Tam szeregowi się nie rodzą, rodzą co najwyżej pół- i bogowie, ewentualnie można zostać stworzonym, ale i to nie zawsze.

>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami
>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!
Według innych pojęć, człowiek to trzeci szympans, tyle że przypadkiem nauczył się myśleć. Zgodnie z regułami stworzonymi dla biologii jesteśmy więc pan sapiens. Rozejrzawszy się uważnie, to sapiens było chyba na wyrost..

Podobny mechanizm (odwołanie do stereotypwego założenia) tłumaczyła na pierwszym roku profesorka od socjologii. Niesamowite jest, jak często ludzie z niego korzystają.
25-07-2009 13:06 
 Ocena 1 na 1
Qwerkat (60 punktów)
>>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
>'Rodzić następnych' jest celem istnienia każdego organizmu na tej planecie. Sugerujesz więc zrobienie czegoś radykalnie sprzecznego z naturą. Może rozsądniej byłoby sugerować od razu masowe samobójstwo?

No cóż... barierą jest "tylko" strach przed śmiercią. Gdybyśmy wiedzieli, że po drugiej stronie czeka na nas raj to już dawno wszyscy byśmy się tam przenieśli, ponieważ osiągnięcie tego idealnego szczęścia nie wymagałoby od nas najmniejszego wysiłku. Ale niestety nie wiemy co jest po śmierci... Lecz czy na pewno? Przecież po śmierci albo nic nie ma, albo coś jest. Jeśli nic nie ma to będziemy pogrążeni w "błogiej nieświadomości" - jak się nad tym zastanowić nie jest to takie złe, poza tym nie mamy żadnego wyboru. Jeśli po drugiej stronie coś jest to są dwie możliwości: albo będzie lepiej, albo będzie gorzej. Jeśli będzie lepiej to co my tu jeszcze robimy ? Jeśli będzie gorzej to przecież i tak nie mamy wyjścia bo i tak musimy tam "przejść" na zawsze. Pytanie jeszcze jak gorzej może być po drugiej stronie? Jeśli jest tam tragicznie to zbrodnią jest rodzenie następnych i skazywanie ich na wieczne "piekło"... ...Wychodzę z założenia, że ktoś kto się nie narodził nie żałuje tego, że się nie narodził... Wiem, to wszystko to tylko proste rozważania, ale to lepsze niż nie wiedzieć nic, lepsze niż poleganie na "pewnikach" religijnych, które są tylko jakimiś niesprawdzalnymi wyobrażeniami...
Qwerkat (60 punktów)
P.S.: Gdybyśmy skonstruowali bombę, która zadziałałaby z prędkością światła to nikt nie zdążyłby poczuć bólu, więc byłoby to tak samo "bolesne" jak przejście przez zwykłe drzwi, które pokonujemy każdego dnia. Jednak w tym wypadku nie byłyby to zwykłe drzwi tylko nasze gwiezdne wrota do nowego świata...
placownik (17853 punktów)

>Jeśli po drugiej stronie coś jest to są dwie możliwości: albo będzie lepiej, albo będzie gorzej.

   Stop! Mam pytanie. Czy jestem lepszy, czy gorszy od Ciebie?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-07-2009 01:28 
 Ocena 1 na 1
milczewski (2335 punktów)
>>Jeśli po drugiej stronie coś jest to są dwie możliwości: albo będzie lepiej, albo będzie gorzej.
>   Stop! Mam pytanie. Czy jestem lepszy, czy gorszy od Ciebie?
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Nie określiłeś się, więc trudno powiedzieć
Na podstawie tego, że jesteś moderatorem, można wnosić, że jest Ci to obojętne, więc jesteś gorszy, a tacy zawsze muszą sie bronoć.
-jad- (18783 punktów)

>Nie określiłeś się, więc trudno powiedzieć
>Na podstawie tego, że jesteś moderatorem, można wnosić, że jest Ci to obojętne, więc jesteś gorszy, a tacy zawsze muszą sie bronoć.

O co właściwie chodzi w tej wypowiedzi? Co ma piernik do wiatraka? Co ma bycie moderatorem do obojętności i te dwie rzeczy razem czy osobno do bycia gorszym?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
26-07-2009 09:16 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)

>O co właściwie chodzi w tej wypowiedzi? Co ma piernik do wiatraka? Co ma bycie moderatorem do obojętności i te dwie rzeczy razem czy osobno do bycia gorszym?

   Myślę, że o to:
Cytat:
Jeśli po drugiej stronie coś jest to są dwie możliwości: albo będzie lepiej, albo będzie gorzej

   Wskazałbym na trzecia opcję - na zachodzie bez zmian...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
milczewski (2335 punktów)
>>Nie określiłeś się, więc trudno powiedzieć
>>Na podstawie tego, że jesteś moderatorem, można wnosić, że jest Ci to obojętne, więc jesteś gorszy, a tacy zawsze muszą sie bronoć.
>O co właściwie chodzi w tej wypowiedzi? Co ma piernik do wiatraka? Co ma bycie moderatorem do obojętności i te dwie rzeczy razem czy osobno do bycia gorszym?
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


uznaj moją wypowiedź za niebyłą, pociumkało mi się całkowicie. Cholerna pogoda barowa to sprawiła
Degre (752 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
To etap przejściowy.
Sporo z nas jeszcze umrze ale kiedyś tam będziemy nieśmiertelni wiekowo.
O ile odkryjemy takie możliwości-ale bez następnych pokoleń to raczej niemożliwe
Matix (5786 punktów)
>Sporo z nas jeszcze umrze

chyba żartujesz... sporo? sugerujesz że ktoś z nas będzie żył wiecznie? wybacz, ale to po prostu śmieszne, może za jakieś 200 - 300 będzie taka możliwość, dziś medycyna jest w powijakach
Degre (752 punktów)
>>Sporo z nas jeszcze umrze
>chyba żartujesz... sporo? sugerujesz że ktoś z nas będzie żył wiecznie? wybacz, ale to po prostu śmieszne, może za jakieś 200 - 300 będzie taka możliwość, dziś medycyna jest w powijakach
Nie wiem(bo i skąd?)czy za 100,200 czy 1000 lat ale bez następnych pokoleń"życie wieczne"nie jest możliwe.
Poza tym-marzyć piękna sprawa
milczewski (2335 punktów)
>>>Sporo z nas jeszcze umrze
>>chyba żartujesz... sporo? sugerujesz że ktoś z nas będzie żył wiecznie? wybacz, ale to po prostu śmieszne, może za jakieś 200 - 300 będzie taka możliwość, dziś medycyna jest w powijakach
>Nie wiem(bo i skąd?)czy za 100,200 czy 1000 lat ale bez następnych pokoleń"życie wieczne"nie jest możliwe.
>Poza tym-marzyć piękna sprawa
>
moja babcia mówiła, że bardzo by chciała mieć raka, bo normalnie, to umierają wszyscy, a na raka tylko co dziesiąty
Michał Żelazny (1528 punktów)
> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci
>którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)

Ale co? Unikanie cierpienia? Wybacz, ale bełkoczesz jak ja po pół litra mleka. Zrezygnuj dziś z obiadu, jutro też, z pozostałych posiłków również. Oszczędzisz trudów życia i przykrości egzystencji swoim potomkom, a mi nerwów, gdy z ciekawości wchodzę w nowy wątek i widzę coś tak mało wartego uwagi, że, że, że choroba no!

Aha, generalnie zastanawia mnie, czemu ludzi myślą, że wydają się mądrzejsi, gdy zadają dużo pytań? Czemu? No odpowie mi ktoś?
25-07-2009 20:33 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

>Aha, generalnie zastanawia mnie, czemu ludzi myślą, że wydają się mądrzejsi, gdy zadają dużo pytań? Czemu? No odpowie mi ktoś?

Dywaguję sobie, iż generalnie chodzi o to, że jeśli pytasz, to inni mogą pomyśleć, że Ty myślisz... I tak chyba to działa.
Co innego, jakiego typu są owe pytania... Hm... i jak bardzo odsłaniają naszą indolencję, żeby nie powiedzieć głupotę.
Czy taka odpowiedź zadowala?

Pozdrawiam.
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Czy taka odpowiedź zadowala?

Owszem, choć po prawdzie to było pytanie retoryczne odrobinę.

>Pozdrawiam.

I ja pozdrawiam.
25-07-2009 21:11 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

>Owszem, choć po prawdzie to było pytanie retoryczne odrobinę.

Podejrzewałam to. Jednak wydaje mi się, że czasem pewne sprawy należy nazywać "po imieniu", aby ten, czy ów, nie utwierdzał się w przekonaniu, że jego hm... powiedzmy "inna ciekawość", postrzegana jest li tylko jako mądrość.


I tyle...
25-07-2009 21:19 
 Ocena 2 na 2
Michał Żelazny (1528 punktów)
Ale to jest naprawdę ciekawe zjawisko. Mam na studiach chociażby takiego jednego kolesia, co po ćwiczeniach lata do prowadzących i zadaje pytania wzięte z kosmosu, świadczące o tym, że nic nie rozumie na zajęciach. A takie pytanie po raz setny z rzędu o to samo, sprawia że koleś uważa się za mądrzejszego od reszty. Tylko dlatego, że pyta, gdy my nie musimy, bo już wiemy. Ot, taka moja obserwacja socjologiczna. Tak samo na tym forum. Wpada ktoś nowy, zadaje mnóstwo pytań w jednym poście, nie zważa na interpunkcję i ortografię, i wydaje się mu, że jest "mondry" bo takie egzystencjalne pytania zadaje. A ja jak to czytam to normalnie
J.Szulc (5723 punktów)

Wiesz za co "plus"?
Za to, że jeszcze się nie odwodniłeś od tych
Przecież takich "parapetów" mamy w swoim otoczeniu sporo, jak się dobrze przyjrzeć.
Cóż. C'est la vie...
Najważniejsze, to samemu umieć zadawać pytania. Jeszcze lepiej, gdy również szuka się na nie odpowiedzi, a nie tylko czeka na "gotowce".
Pozdrawiam.

P.S. A może znasz pewnego Piotra, który zachowuje się dokładnie tak, jak to opisałeś

Pozdrawiam.
Michał Żelazny (1528 punktów)
Oj nie znam, sama mówiłaś, że takich "Piotrów" to sporo. Nie chcę wyjść na buca i mówić znowu, że wszyscy tacy, koniec świata, a ja to zupełna doskonałość. Daleko mi do tego. Po prostu, taka moja obserwacja i odczułem potrzebę podzielenia się tym. Zawsze to raźniej razem
J.Szulc (5723 punktów)

Dobra. jakby co, podpowiem, jak uzupełnić wypłukany potas przez te uczynniane torsje

To temat pytań mamy już za sobą, jakby co.
Chociaż z drugiej strony mówią, że "kto pyta, nie błądzi".
Hm... a może ten "wiecznie pytający" czytać nie potrafi? Inaczej, poprzez odpowiednią lekturę, choćby część z tych pytań, nie potrzebowałaby światła dziennego, a byłaby rozwiązywana w głowie?
I tu znowu dywagacje... a może połączenia synaptyczne nie miały okazji się wytworzyć? Może otoczka mielinowa nie powstała w wystarczającym zakresie?
No popatrz - znowu pytania

Co studiujesz? Jeśli można...
Michał Żelazny (1528 punktów)
No właśnie elektrotechnikę na PW i biologia to dla mnie czarna magia
Także wybacz, ale z poprzedniego Twojego posta niewiele zrozumiałem... Ja prosty elektryk jestem, nie żyły i krew ale przewody i prąd.
J.Szulc (5723 punktów)

Haha..
Dobre...
Mimo wszystko, to dość podobne. Pomyśl.
Ty możesz dawać "życie" maszynom, ja dbam, ratuję, przywracam życie ludziom.
jakby na to nie patrzeć, chodzi o życie, czyli coś, co jest wartością niezbywalną, najważniejszą i jedyną w swoim rodzaju.

Pozdrawiam tym bardziej serdecznie
Michał Żelazny (1528 punktów)
Niektórzy się oburzą za porównanie maszyn z ludźmi. Chodź ja bardzo często wolę pracować z tymi pierwszymi. Przynajmniej nic nie mówią

A tak zawsze moja matka mówiła, że ja i ojciec nie mamy żył tylko przewody i zamiast krwi płynie prąd (ojciec też elektryk).
J.Szulc (5723 punktów)

No to mi się przy okazji dostało... bo chyba gaduła jestem.
A za ewentualne porównanie nie mają się powodów do burzenia się.
Wielu, niestety, zachowuje się totalnie mechanicznie (nie obrażając maszyn).
Poza tym, czy nie staramy się tworzyć sztucznej inteligencji?

P.S. Coś mi się wydaje, ze Twoja mama nie ma z wami (ojcem i Tobą) specjalnego miodku

Tylko bez obrazy, proszę
Michał Żelazny (1528 punktów)
Bez obawy, jak nie mam ochoty gadać to nie wchodzę na forum, a jak wchodzę, to po to by rozmawiać. Ale kończmy te dywagacje bo mnie zaraz ktoś zruga za niekonsekwencje.

Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)

Nie ma sprawy.
Moderator też człowiek. Wie, kiedy dać ostrzeżenie
Poza tym, wstaję o 5.30.
Trzeba do Morfeusza się uśmiechnąć...
Było mi miło...

Pozdrawiam.
26-07-2009 09:13 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>pewne sprawy należy nazywać "po imieniu", aby ten, czy ów, nie utwierdzał się w przekonaniu, że jego hm... powiedzmy "inna ciekawość", postrzegana jest li tylko jako mądrość.

A co z miłością do całego świata, już po niej, skończyła się, tak szybko, nie przetrwała próby czasu? A teraz, co będziemy eksponować, złośliwość, będziemy dokuczać ciekawym świata? Czyżby rodziło się w tobie nowe uczucie, nienawiść i też jak poprzednia miłość, do całego świata? A cóż ci ten biedny świat zrobił, że go teraz w całości będziesz nienawidziła?

Aneta Dziwińska
J.Szulc (5723 punktów)

"Przeginasz" i zwyczajnie się czepiasz. Po co?
Jak już powiedziałam - czasem trzeba rzeczy nazywać "po imieniu" i tyle.
Nie zmienia to faktu, ze nawet ci "pytający inacze" są dla mnie ważni. Nie zauważyłaś?

Pozdrawiam Cię, wcale nie nienawistnie, bez szczypty nawet złośliwości.
26-07-2009 10:38 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>"Przeginasz" i zwyczajnie się czepiasz. Po co?

To takie figliki. To z sympatii.

Aneta Dziwińska
J.Szulc (5723 punktów)

>To takie figliki. To z sympatii.

Serio, serio?
Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że lubisz tysiące durnych pytań, których wcale nie musiałoby być, gdyby tylko pytający wykazał minimum uwagi i własnego wkładu w samokształcenie.
Qwerkat (60 punktów)
>> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci
>>którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)
>Ale co? Unikanie cierpienia? Wybacz, ale bełkoczesz jak ja po pół litra mleka. Zrezygnuj dziś z obiadu, jutro też, z pozostałych posiłków również. Oszczędzisz trudów życia i przykrości egzystencji swoim potomkom, a mi nerwów, gdy z ciekawości wchodzę w nowy wątek i widzę coś tak mało wartego uwagi, że, że, że choroba no!
>Aha, generalnie zastanawia mnie, czemu ludzi myślą, że wydają się mądrzejsi, gdy zadają dużo pytań? Czemu? No odpowie mi ktoś?

Jestem zwykłym człowiekiem, jakąś istotą która potrafi odczuwać. Zwracam uwagę na prosty fakt, że każdy z nas żyje tak naprawdę w innej rzeczywistości - w rzeczywistości swojego umysłu, swoich własnych doznań. Inaczej wygląda twój świat - jak sądzę człowieka zdrowego i szczęśliwego, a inaczej świat, np. schizofrenika. Kiedy patrzysz ze swojego punktu widzenia świat wydaje ci się przyjemny i piękny. W zgodzie z tym wyobrażeniem rodzisz następne pokolenia z nadzieją lub wręcz pewnością, że twoi potomkowie będą żyli właśnie w tym pięknym i wartościowym świecie. Jednak któryś z twoich potomków urodzi się, np. schizofrenikiem. Jego świat jest zupełnie inny. Oczywiście taki człowiek może popełnić samobójstwo i sprawa załatwiona, ale czy będzie go na to stać? Łatwo to się tylko gada... To tak jakby zadać pytanie (lubisz pytania heh): co byś zrobił gdybyś wcześniej wiedział, że twoja partnerka urodzi bliźniaki - jednego zdrowego, a drugiego upośledzonego genetycznie skazanego na życie w męce. Moim zdaniem lepiej by było nie urodzić tych dzieci w ogóle. Oczywiście możesz mieć inne zdanie, ale żeby być obiektywnym w takiej sytuacji trzeba by było zadać sobie dodatkowe pytanie(kolejne heh): co byś zrobił gdyby tym upośledzonym dzieckiem był ty sam? Czy wolałbyś się urodzić czy darować to sobie? Czy urodziłbyś się dla dobra tego zdrowego dziecka? Czy lepiej by było, aby to właśnie zdrowe dziecko nie urodziło się dla twojego dobra? (Nie zwracajcie uwagi na drobiazgi takie jak znaki interpunkcyjne czy formę to są bzdety.)
Michał Żelazny (1528 punktów)
Urodziłem się, stało się. Nie ma co się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem. Bo to nie ja, tylko moi rodzice. I lekarz. Bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie urodziłbym się w ogóle. A świat nie wydaje mi się zbyt pięknym miejscem. Żyję, bo nie mam nic ciekawszego do roboty. A że bywa fajnie? Dużo częściej bywa przykro. Szaro, smutno, monotonnie. I dla mnie to nie powód do samobójstwa, tylko motywacja, żeby zacisnąć zęby i się nie dać.

Płód nie ma świadomości, nie przeżywa rozterek moralnych, nie zastanawia się czy lepiej żebym to ja się urodził, czy może przepuścić braciszka? Nie, to lekarze decydują i to oni walczą. Aborcja to temat na zupełnie inny wątek. Ja Ci mogę powiedzieć tylko tyle: na chwilę obecną życie mojej partnerki jest dla mnie ważniejsze niż życie dziecka, którego nie znam, którego jeszcze nie zdążyłem pokochać. Ale jak bym się w takiej sytuacji zachował - nie wiem. I mam tylko nadzieję, że nigdy nie będę musiał się dowiedzieć.

Pozdrawiam.
Qwerkat (60 punktów)
Nie chodziło mi akurat o aborcję tylko w ogóle o zapobiegnięcie ciąży gdybyś teoretycznie wcześniej wiedział jakie dzieci mogłyby się urodzić. Na świecie rodzą się schizofrenicy, ludzie z wadami genetycznymi itd. Oni wszyscy właśnie są "naszymi" dziećmi...
26-07-2009 12:53 
 Ocena 1 na 1
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Nie chodziło mi akurat o aborcję tylko w ogóle o zapobiegnięcie ciąży gdybyś teoretycznie wcześniej wiedział jakie dzieci mogłyby się urodzić. Na świecie rodzą się schizofrenicy, ludzie z wadami genetycznymi itd. Oni wszyscy właśnie są "naszymi" dziećmi...

Ale czemu tak się czepiłeś tych schizofreników? Ja to im nawet czasami zazdroszczę...
lontri (16088 punktów)

>Ale czemu tak się czepiłeś tych schizofreników? Ja to im nawet czasami zazdroszczę...

Zostawmy proszę schizofreników w spokoju, chociażby ze zwykłego szacunku do cierpień, jakie choroba powoduje w ich życiu i życiu ich bliskich.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
klara.m.p (5 punktów)
>...
>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu?

tak. kazdy instynkt jest silniejszy od swiadomosci, czyli rozumu.
tutaj mamy do czynienia z instynktem przetrwania gatunku.
instynkt przetrwania gatunku nie jest tym samym co instynkt samozachowawczy. (jeden sklania do rozmnazania sie, drugi do utrzymania sie przy zyciu w sytuacji naglego zagrozenia)
26-07-2009 00:12 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>...
>>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu?
>tak. kazdy instynkt jest silniejszy od swiadomosci, czyli rozumu.

Nie, a przynajmniej nie zawsze.
Po to mamy rozum, żeby starać się nad instynktami panować.
Że nie zawsze i nie wszystkim w jednakowym stopniu się to udaje to już inna sprawa.
klara.m.p (5 punktów)
>>>...
>>>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu?
>>tak. kazdy instynkt jest silniejszy od swiadomosci, czyli rozumu.
> Nie, a przynajmniej nie zawsze.
>Po to mamy rozum, żeby starać się nad instynktami panować.
>Że nie zawsze i nie wszystkim w jednakowym stopniu się to udaje to już inna sprawa.

"Charles Darwin zachowaniom instynktownym przypisuje następujące cechy: "Czynność, którą wykonuje zwierzę, zwłaszcza młode, bez żadnego poprzedniego doświadczenia i wykonuje ją wiele osobników w jednakowy sposób, bez znajomości celu, to czynność taką nazywamy instynktowną".

"Przykładowe instynkty: pokarmowy, pobierania wody, pobierania soli mineralnych (np. soli z lizawki), oddechowy (u zwierząt wtórnie wodnych, gdyż u zwierząt lądowych oddychanie jest nieskomplikowanym odruchem), pielęgnacji ciała, rozrodczy (wraz z terytorializmem) i opieki nad potomstwem, snu."

"W potocznym języku wiele innych zachowań również bywa nazywane instynktownymi, jednak nie spełniają one etologicznej definicji tego pojęcia."

czy mozesz mi wytlumaczyc pavvel w czym sie ze mna nie zgadzasz?
pavvel (8272 punktów)

>czy mozesz mi wytlumaczyc pavvel w czym sie ze mna nie zgadzasz?

Owszem.
Posłużyłaś się wikipedią, więc pozwolę sobie zaczerpnąć z tego samego źródła:

Instynkt (łac. instinctus - podnieta, popęd) - dyspozycja biopsychiczna która powoduje, że osobnik w nią wyposażony zachowuje się (lub pragnie się zachowywać) w określony sposób, a także "wrodzona zdolność wykonywania pewnych czynności stereotypowych, niewyuczonych, mniej lub bardziej skomplikowanych swoistych dla danego gatunku istotnych dla jego przetrwania". Pojęcie to w nauce o zachowaniu jest różnie definiowane, a w języku potocznym kojarzone jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu.

Jeżeli chcemy zawęzić pojęcie instynktu jak Ty to zrobiłaś, to wszystko jest OK.
Tylko wcześniej wypadałoby by podać jak rozumiesz to słowo, bo powszechne jego rozumienie jest nieco inne.
No i właśnie w tym szerszym pojęciu instynkt jest czymś co ma na nas wpływ, ale nie koniecznie rządzi naszym postępowaniem.

Przykład? Ludzie którzy świadomie decydowali się umrzeć dla jakiś wyższych w ich rozumieniu celów. To zdecydowanie sprzeczne z instynktem samozachowawczym

P.S. Podając definicję dobrze jest podawać źródła. Chyba, że chciałaś wybrać tylko te kawałki potwierdzające Twoje zdanie i liczyłaś, że nikt nie sprawdzi całości
jkl; (5859 punktów)
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
Bo życie jest interesującą przerwą w nieistnieniu. Czemu odmawiać jej przyszłym pokoleniom?

>A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej stronie?
Zależy co miałoby być po drugiej stronie.

>Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami...
Zaoszczędzisz im nie tylko wysiłków i cierpień, ale też szczęścia i radości...

>Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu?
Pomijając samobójców, rozum dzielnie wspiera instynkt samozachowawczy, walcząc z wizją nieuchronnej śmierci uspokajającymi fantazjami.
Kowalska (14008 punktów)
> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej
>stronie?

Racja. Wszędzie lepiej się rodzi niż w Polsce. Pocieszające jest, że często nawet sam poród w tym kraju przenosi na drugą stronę. Fantastyczna perspektywa.

> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami...

No... Coś jak w scenie z Woody'ego, gdy plemniki szykowały się do startu. Woody nie chciał wyjść

P.S.
Do tych kręgów rozchodzących odniosę się później. W sumie racja. No bo skoro się rozchodzą, to jak mają iść do nieba?
25-07-2009 20:38 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

>Do tych kręgów rozchodzących odniosę się później. W sumie racja. No bo skoro się rozchodzą, to jak mają iść do nieba?

Jak to "jak"?
Okrężną drogą. Nie inaczej
I tak chodząc wciąż w koło, dostają zawrotów tak wielkich, ze na koniec wierzą, ze to niebo istnieje, i że kiedyś do niego dojdą


Pozdrawiam.
Kowalska (14008 punktów)
>>Do tych kręgów rozchodzących odniosę się później. W sumie racja. No bo skoro się rozchodzą, to jak mają iść do nieba?
>Jak to "jak"?
>Okrężną drogą. Nie inaczej
>I tak chodząc wciąż w koło, dostają zawrotów tak wielkich, ze na koniec wierzą, ze to niebo istnieje, i że kiedyś do niego dojdą

   Biedni ci rozwodnicy
J.Szulc (5723 punktów)

Witaj. Możesz mi wyjaśnić, o co chodzi z tymi rozwodnikami?
Jakoś ten stan świadomości nie przyszedł mi do głowy... a chętnie zgłębię Twój punkt widzenia....
Pozdrawiam.
25-07-2009 23:27 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Witaj. Możesz mi wyjaśnić, o co chodzi z tymi rozwodnikami?
>Jakoś ten stan świadomości nie przyszedł mi do głowy... a chętnie zgłębię Twój punkt widzenia....

   Gra mi słowna z tego wyszła, gdyż:

DKnoto napisał:

Cytat:
Wracając do tytułu wątku to moim zdaniem jest to dywagacja w stylu,
gdzie idą po zniknięciu kręgi na wodzie? Odpowiedź jest prosta, wszędzie


a zaraz potem Belvedere:

Cytat:
Wszędzie, czy nie wszędzie, oto jest pytanie. Warto poświęcić trochę łamów tego szacownego forum na rozważenie tego dylematu. Bo weźmy na ten przykład raj, czy mogą iść do raju kręgi, skoro nie przyjęły komunii świętej?


   [Pewne] kręgi się rozchodzą. Rozwód to grzech [ponoć], więc do raju nie pójdą. Więc biedni ci rozwodnicy.

Strasznie przepraszam, że tak Ci namąciłam.
J.Szulc (5723 punktów)

>Strasznie przepraszam, że tak Ci namąciłam.

Spokojnie. Widać "skróty myślowe", to nie moja specjalność

Pozdrawiam.

P.S. Za "Oazę spokoju" wielki ukłon.
Nawet nie wiedząc, otworzyłaś mi oczy.
Kowalska (14008 punktów)
>P.S. Za "Oazę spokoju" wielki ukłon.
>Nawet nie wiedząc, otworzyłaś mi oczy.

   Chyba wiem o co Ci chodzi. Ja też niektórych z tych Poetów, których cytuję, odkrywam na nowo.
Choćby wiersz Tuwima o Polsce. Jest genialny. I do bólu prawdziwy. Aż żal, że tak bardzo...
J.Szulc (5723 punktów)

Zgadzam się... niestety... z Tobą.
Jednak mam coś innego, zupełnie innego, na myśli.
też przykre, też bolesne... ale jakie cholernie codzienne...

Pozdrawiam i gratuluję "szóstego zmysłu".
lontri (16088 punktów)

Czy mógłbyś przybliżyć przebieg rozumowania, w drodze którego metafora ustania funkcji życiowych organizmu może zostać uznana za godne zaufania źródło racjonalnych wskazówek życiowych dla tego organizmu?
Może to być bardzo intrygujące zagadnienie. Pod warunkiem, że nie jesteś po prostu kolejnym dogmatykiem cierpiącym na twz. self-hypnotic ideational trance ( w skrócie s-h-i-t).



BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
25-07-2009 23:46 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Czy mógłbyś przybliżyć przebieg rozumowania, w drodze którego metafora ustania funkcji życiowych organizmu może zostać uznana za godne zaufania źródło racjonalnych wskazówek życiowych dla tego organizmu?
Oh, s**t !
Ja zawsze myslalam, ze po prostu kopne w kalendarz. Albo... jeszcze bardziej prozaicznie : umre.
Teraz jednak dochodze do wniosku, ze o wiele przyjemniej i wznioslej bedzie pozwolic moim funkcjom organicznym ustac.
Tak zrobie.
Bo to ladne jest i eleganckie.
26-07-2009 09:15 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Proponuję coś innego: Pozwól im nie ustać.



BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 11:32 
 Ocena-1 na 1
xarion (917 punktów)
>Proponuję coś innego: Pozwól im nie ustać.
   Zadziwiasz......To mamy na to jakiś wpływ...?

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 11:47 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>To mamy na to jakiś wpływ...?
Jak najbardziej.
Mozemy nie pozwolic nie ustac
lontri (16088 punktów)

Możemy. Ale nie musimy.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 13:44 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
>Możemy. Ale nie musimy.

   Albo moja ignorancja sięga zenitu, albo cała historia ludzkości nie zna przypadku skutecznego zapobieżenia ustaniu funkcji życiowych...

   Ponieważ poza - aluzyjnym, co prawda - pytaniem o wskazanie takiej metody nie potrafię się doszukać we własnym poście czegokolwiek uwłaczającego interlokutor/ce/(?)owi - interesuje mnie uzasdnienie [-]
(może byc na priv)...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
26-07-2009 14:09 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Wszystko zależy od tego, co rozumiemy pod pewnymi pojęciami. W mojej siatce pojęć to, co mówię, ma bez wątpienia sens. Natomiast o twojej siatce pojęć mogę mieć tylko wyobrażenia.
Proponuję więc, aby rozpocząć proces zaprzeczania twojej hipotetycznej ignorancji od zdefiniowania kilku podstawowych pojęć.

Np. co to jest "istnienie"?

Z grzeczności daję ci pierwszeństwo i z niecierpliwością, graniczącą z lękiem oczekuję wyczerpującej odpowiedzi.


"Oczywiście wszystko jest możliwe bo nic nie wiemy." Quwerkat jest geniujuszem!!!
Ale bym trochę zmienił: "Wszystko jest możliwe, gdy nic nie wiemy".


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
26-07-2009 16:11 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
Th...

>Z grzeczności daję ci pierwszeństwo
"Grzeczność nie jest nauka łatwą ani małą"../A.M/

> graniczącą z lękiem
Ależ lęk nieuzasadniony...

>Np. co to jest "istnienie"?
Hmm, załóżmy, że się zdystansuję od modelu Tomasza...
Byłbym niepocieszony, gdyby - ewentualne - rozbieżności w rozumieniu pojęcia "istnienie" zaowocowały analogią do Freuda i Junga w kwestii "libido"...

>"Wszystko jest możliwe, gdy nic nie wiemy"
Zmiana czyni stwierdzenie interesującym...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
lontri (16088 punktów)

xarion to taki damski nick...
myślałam, że jesteś dziewczyną!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
pavvel (8272 punktów)

> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia

Pytanie do autora - masz jakieś inne zainteresowania?

    Pytam bo widzę, że to nie pierwszy Twój wątek o tej tematyce.
Dziwi mnie też brak wypowiedzi w innych wątkach na inne tematy.

Już ponad 20 miesięcy to i tylko to Cię męczy?

Hmm... Nie wiem czy tu znajdziesz pocieszenie.

Pozdrawiam
Qwerkat (60 punktów)
Cóż... dążenie do szczęścia i likwidacja cierpienia to moje podstawowe zainteresowania.
xarion (917 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
   

Cytat:
Pij i kochaj! Po śmierci niech moje kości potop pochłonie.
/Straton z Sardis/

   A Ludwik "Słoneczko", król Francji zwykł był mawiać: "po nas choćby potop"...

Cóż więc tak Cię bolą przyszłe pokolenia...?


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
Qwerkat (60 punktów)
>>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
>     Cytat:
Pij i kochaj! Po śmierci niech moje kości potop pochłonie.
/Straton z Sardis/

>   A Ludwik "Słoneczko", król Francji zwykł był mawiać: "po nas choćby potop"...
>Cóż więc tak Cię bolą przyszłe pokolenia...?
>
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison


Zupełnie bez wysiłku mogę ulżyć tym po mnie...
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?
Po co będziesz żarł, skoro zaraz i tak będziesz głodny?
Po co będziesz srał, skoro za jakiś czas i tak znowu będziesz musiał?
Po co otwierasz oczy, skoro zaraz i tak mrugniesz i będziesz je musiał otwierać ponownie?
Po co myjesz zęby, skoro na starość i tak ci wypadną?
Po co się myjesz, skoro i tak za jakiś czas będziesz brudny?
Po co kupujesz komputer, skoro za parę lat i tak będzie "staruszkiem"?
Po co wydajesz z siebie jakiekolwiek dźwięki, skoro zaraz i tak przestaną istnieć?
milczewski (2335 punktów)

>Po co wydajesz z siebie jakiekolwiek dźwięki, skoro zaraz i tak przestaną istnieć?

w przypadku mojej partnerki - nie przestaną
26-07-2009 14:20 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Trzeba podejść do sprawy po Lazarusowsku i zamiast pytać: Po co? Dlaczego? spytać po prostu: I co z tego?

I co z tego że człowiek jest śmiertelny? Ano... odpowiedź do rymu sama się nasuwa.

Troszeczkę elastyczności w operowaniu językiem mocno zalecane.



"Mapa nie jest terytorium." AK

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Melancholia (27 punktów)
Też się nad tym zastanawiam. Życie jest takie krótkie. W każdej chwili może się skończyć, a wówczas co z nami będzie? Jako duch zachowamy świadomość czy nasze życie kończy się wraz ze śmiercią? Jeśli śmierć oznacza definitywny koniec to po co w ogóle przyszliśmy na ten świat i po co rodzimy dzieci? Przecież rodząc dzieci skazujemy je na śmierć. Każdy człowiek chce żyć wiecznie, tak naprawdę nie wierzymy w to, że umrzemy. Kto z nas kładąc się spać bierze pod uwagę to, że może się już nie obudzić? Nikt! Marzymy, planujemy, organizujemy sobie czas tak jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Czy rodzić dzieci czy nie? Moim zdaniem rodzić, bo jeśli po śmierci przestajemy istnieć to przynajmniej będziemy istnieć w naszych dzieciach, a następnie w ich potomkach... Zawsze to jakieś pocieszenie...
setarkos (10757 punktów)
Tytułowe założenie jest błędne - wiele osób, które znałem już nie żyje, a śmierć którejkolwiek z nich nie spowodowała końca świata. Wolno chyba wnioskować, że np. moja śmierć będzie tylko drobnym epizodem, po którym życie istnienie zachowa
lontri (16088 punktów)
> Tytułowe założenie jest błędne - wiele osób, które znałem już nie żyje, a śmierć którejkolwiek z nich nie spowodowała końca świata.

Za to w historii wspomina się parę osób jak najbardziej żywych, które do takiego końca świata omal nie doprowadziło. Aktualnie też żyje parę osób, które byłyby władne wywołać na ziemi apokalipsę.



BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?

Czytając Twego posta jestem skłonny przyznać Ci rację...

>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?

Może jednak coś po sobie zostawią? Może wzbogacą następne pokolenia? Nie wszyscy, ale choćby część...

> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej
>stronie?

Ja się męczyłem, to inni też będą!! Życie jednak uszlachetnia.

> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci
>którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)

W sensie, że co? Uniknięcie cierpienia?? Co Ty bierzesz? Jakbyś nie dostał po dupie od życia to miliony ludzi mogłyby Ci powtarzać, żebyś czegoś nie robił, a Ty i tak byś to uczynił. Taka jest ludzka natura. Mówimy, aby uczyć się na błędach, a i tak je popełniamy.

>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami
>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!

Co masz na myśli?

P.S. Przestań to brać, albo daj namiary na dilera.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
wcale (614 punktów)
>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami na arenie walczącymi z czerwoną płachtą...

Instynkt samozachowawczy to masz I lub II obwód przetrwania biologicznego. Jak może być on słabszy od takiego np.: Holistycznego obwodu neurosomatycznego? To było by bez sensu.
Rigoletto (3891 punktów)
>...czyż nie lepiej następnych w ogóle nie rodzić?
>Po co mają się rodzić skoro potem i tak umrą i przestaną istnieć?

Pewnie, że lepiej, chociaż z punktu widzenia mężczyzn to i tak z tym rodzeniem nie ma aż takich problemów.

> A jeśli jednak po śmierci będziemy istnieć to czyż nie lepiej następnych rodzić już po drugiej
>stronie?

To jest taka?

> Darujmy następnym ten ziemski etap istnienia, a zaoszczędzimy im wysiłków w dążeniu do szczęścia
>i przede wszystkim uchronimy niezliczone rzesze istot przed cierpieniami... (Cóż... raczej tylko ci
>którzy doświadczyli rozumieją jak to jest ważne - po prostu to jest najważniejsze na tym świecie.)
>P.S.: Czy instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego rozumu? Przecież nie jesteśmy bykami
>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!

Oczywiście, że jesteśmy. Między innymi stąd taka popularność antykoncepcji.
spray (5875 punktów)
>>(...)Przecież nie jesteśmy bykami
>>na arenie walczącymi z czerwoną płachtą... jesteśmy Homo sapiens!
>Oczywiście, że jesteśmy. Między innymi stąd taka popularność antykoncepcji.

Powiem wiecej !
Jestesmy Homo sapiens sapiens.
W kazdym razie ja strasznie sapie, gdy pochylosc zbocza przekracza 30 stopni, a jestem na wysokosci powyzej 2000 m.n.p.m. i do szczytu jest jeszcze ze trzy godziny!
Kowalska (14008 punktów)
   Najlepszym dowodem na to, że po śmierci niczego już nie ma, jest to, z jak straszliwym zapałem ojcowie Kościoła katolickiego martwią się o rzeczy doczesne

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365