 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-07-2013 20:19 | Ratatoskr (4439 punktów) | czy racjonaliści piją?
5 na 5 | No problem - wbrew pozorom - niebanalny.
No bo: upicie redukuje poziom racjonalizmu (u mojej osoby obecnie na ten przykład).
Jednakowoż jednocześnie (zakładając, że piją oznacza: naście razy w roku nie zaś kilka razy w tygodniu) czy można przyjąć, że chwilowa zmiana subiektywnej perspektywy postrzegania na nieracjonalną może jednocześnie służyć wzrostowi racjonalizmu w ogólności?
Uogólniając: czy sporadyczne "jazdy" po różnych "przyprawach" postrzegać należy jako sposoby poszerzania perspektywy i dopuszczać w swoim racjonalistycznym światopoglądzie racjonalistycznym sposobie życia, czy też potępiać jako (chwilowo chociażby) pozbawiające nas cnoty racjonalizmu?
Oto jest pytanie! Chik! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >No problem - wbrew pozorom - niebanalny. >No bo: upicie redukuje poziom racjonalizmu (u mojej osoby obecnie na ten przykład). >Jednakowoż jednocześnie (zakładając, że piją oznacza: naście razy w roku nie zaś kilka razy w >tygodniu) czy można przyjąć, że chwilowa zmiana subiektywnej perspektywy postrzegania na >nieracjonalną może jednocześnie służyć wzrostowi racjonalizmu w ogólności? >Uogólniając: czy sporadyczne "jazdy" po różnych "przyprawach" postrzegać należy jako sposoby >poszerzania perspektywy i dopuszczać w swoim racjonalistycznym światopoglądzie racjonalistycznym >sposobie życia, czy też potępiać jako (chwilowo chociażby) pozbawiające nas cnoty racjonalizmu? >Oto jest pytanie! >Chik!
Ja bym był starego zdania, że to nie sam alkohol jest zły, a jego nadmiar. Już od najdawniejszych lat było to znane, chociażby w medycynie. Dobry alkohol ma fajny smak, a jego odpowiednia ilość powoduje bardzo przyjemny stan podchmielenia. Jak się ten stan przekroczy może już być różnie.
Poza tym, upojenie alkoholowe racjonalizmu chyba nie zaburza. Ja po pijaku nagle nie zaczynam wierzyć w bogów, dyskryminować mniejszości, czy odczuwać nadmiar dumy z faktu urodzenia na określonej geograficznej szerokości. Jedyne, co powoduje alkohol, to lekkie ograniczenie zahamowań, zmianę zachowania, ale wzorce pozostają takie same.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
|  | 1 na 1 | knx90 (664 punktów) | Ja piję rzadko, okazyjnie, np. na urodzinach, czy większych okolicznościowych imprezach, które zdarzają się powiedzmy enigmatycznie, raz na ruski rok. Zazwyczaj wtedy miewam wrażenie, że myślę bardziej trzeźwo niż gdybym nie pił. No i najważniejsza sprawa - trzeba wiedzieć, z kim się pije. A mówiąc na poważnie, jestem zdania którego kiedyś nauczyła mnie moja nauczycielka od Polskiego - "Fajnie jest się nie uzależnić". Oczywiście było to na marginesie przy jakimś tam temacie, żeby nie było.  Za to jestem przeciwnikiem narkotyków (oczywiście w rozumieniu potocznym, bowiem alkohol także zalicza się do tej grupy ze względu na strukturę chemiczną, a warto wspomnieć że ludzki organizm produkuje śladowe ilości DMT (substancja psychoaktywna produkowana w szyszynce, wg. niektórych ośrodek odpowiedzialny za "religijność i duszę"). Popieram gorąco przystanek PAT, i mam zamiar wziąść w nim udział. Jest to promocja młodzieży która odkrywa nowe pasje, realizuje się, słowem - rozwija. A rozwój, szczególnie swoich pasji, umiejętności - to absolutna cecha racjonalizmu godna najwyższego szacunku, a zwłaszcza jak przez zabawę idzie w tym nauka - dobro wielowymiarowe, które może przyczynić się do postępów w przyszłości i przysłużyć się dla innych ludzi, którzy są w potrzebie. Znów zacytuję Arystypa - "Mądrość nie jest pożądana sama dla siebie, lecz z uwagi na konsekwencje". Narkomania to bardzo szeroki temat. Próbowanie narkotyków jak wpływają na świadomość to co innego niż regularne ćpanie. Z moich doświadczeń, a raczej otoczenia - w tej materii jest cienka granica, mająca bardzo często podłoże problemów rodzinnych. Widziałem już nie raz, ile źle rozumiana "wolność" wyrządziła więcej szkody, niż pożytku. Sam nigdy nie próbowałem nawet marihuany, bo nigdy jak sięgam pamiecią nie miewałem takich zachcianek. Jestem typem spokojnego, ułożonego człowieka (jest to zdanie innych ludzi), który stara się rozwijać swoje pasje, w sposób wyważony i przede wszystkim - bezpieczny. Sukcesy życiowe (zawodowe jak i na poletku prywatnym), to efekt wychowania moich rodziców, mojej pracy i przede wszystkim - głębokich, szczerych rozmów, których w domu nigdy nie brakowało. Jestem szczęściarzem w tej materii.
|
|
| |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Za to jestem przeciwnikiem narkotyków (oczywiście w rozumieniu potocznym, bowiem alkohol także zalicza się do tej grupy ze względu na strukturę chemiczną, a warto wspomnieć że ludzki organizm produkuje śladowe ilości DMT (substancja psychoaktywna produkowana w szyszynce, wg. niektórych ośrodek odpowiedzialny za "religijność i duszę").
Ciekawe. Rozmawiałem ze zdecydowanymi ateistami bawiącymi się DMT i większość z nich na fazie widziała jakieś fraktale a jeden mówił mi, że doświadczył wyjścia z ciała mając jednocześnie świadomość, że w nim pozostaje :/ Nikt w każdym razie nie przyznał się do tego że w trakcie albo potem doznał wzrostu religijności albo duchowości.
|
|
| | |  | 2 na 2 | knx90 (664 punktów) | W swojej wypowiedzi użyłem argumentów na podstawie książki Ricka Strassmana - DMT. Jest to lekarz który przeprowadzał testy związane z DMT na ochotnikach. Byli ludzie, którzy zarówno wierzyli w nadnaturalne siły jak i ateiści. Nie pamiętam dokładnie kto jakie wrażenia opisywał, ale pamiętam że dr Strassman zasugerował taką ewentualność związaną z takimi pojęciami jak "dusza, trzecie oko", kierując to właśnie na szyszynkę gdzie wydziela się DMT. Nie pamiętam też czy to był luźny, konceptualny wniosek czy jakiś naukowy wniosek, wyniesiony z doświadczenia. Jest opisane że informatyk zażył DMT dożylnie, i po chwili znalazł się "w środku dysku twardego i zrozumiał dokładnie jak on działa", inny widział "nieprzetworzone bity rzeczywistości", jeszcze inny był przytulany przez różne elfy, myszki miki, kucyki, pegazy, a to działo się na karuzeli, i wszyscy uczestnicy zabaw byli przebrani jak za czasów Oświecenia Francji. W tym ostatnim przypadku, osoba ta jak jest opisane w książce, cierpiała na brak miłości w domu, gdzie zawsze dominowała przemoc. Dopiero po sesji psychodelicznej, żyła "spokojniej, bo w końcu otrzymała ciepło, na które tak długo czekała, od tamtych istot"
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Nikt w każdym razie nie przyznał się do tego że w trakcie albo potem doznał> wzrostu religijności albo duchowości.Zależy co rozumiesz przez wzrost duchowości. Jeśli jesteś racjonalistą/ateistą to psychodeliki będą ciągnąć cię raczej w kierunku teorii systemów, postrzegania świata jako zbioru nawarstwiających struktur i odnajdywania w nim jakiegoś szkieletu/porządku. Ale NIE do odczuwania obecności kreatora. Może cię ciągnąć w stronę filozofowania analizowania celowości twoich działań, twoich priorytetów życiowych i ich uzasadnień, ale twoim wnioskiem będzie raczej, że: nie ma "sensu ponad sensami", ani w ogólności żadnego "sensu" innego niż ty sam sobie wybierasz i tworzysz. Ale NIE zaczniesz raczej dociekać woli bożej i bożych zamysłów. Możesz nawet zobaczyć na własnej ścianie hinduskich bogów albo fraktal z figurek buddy, ale będziesz traktować taką halucynację tak samo jak każdą inną. Ale NIE uznasz, że doświadczasz objawienia. A tak swoją drogą, to część hinduskiej sztuki sakralnej jest ewidentnie nagrzybiona: 4.bp.blogs(*)zw/AuJTjQFq9rE/s320/vishnu.jpg
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Możesz nawet zobaczyć na własnej ścianie hinduskich bogów albo fraktal z figurek buddy, ale będziesz traktować taką halucynację tak samo jak każdą inną. Ale NIE uznasz, że doświadczasz objawienia.
Pokrywa się to z tym, co słyszałem od zażywających. Ponoć nawet w trakcie wizji wiedzieli, że to nie dzieje się naprawdę. Wygląda na to, że DMT obojętną wizję świata po prostu zgrabnie ubiera w obrazy.
|
|
| | | |  | | Grey (2102 punktów) | >Jeśli jesteś racjonalistą/ateistą to psychodeliki będą ciągnąć cię raczej w kierunku teorii systemów, postrzegania świata jako zbioru nawarstwiających struktur i odnajdywania w nim jakiegoś szkieletu/porządku. >twoim wnioskiem będzie raczej... Od czego zależy do jakich wniosków człowiek dochodzi w wyniku spontanicznych przemyśleń?
|
|
|  | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | A mnie żona nie rozumie jak wypiję.
|
|
| |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | > A mnie żona nie rozumie jak wypiję.Tym się nie martw jak ja wypije to mnie, nikt w otoczeniu nie rozumie.
|
|
| |  | 3 na 3 | makoshika (1454 punktów) | >A mnie żona nie rozumie jak wypiję.
Spróbuj ją namówić, żeby wypiła z tobą. Polecam dobre, czerwone, wytrawne wino z serem pecorino jako przekąską. Nie poznaję wtedy mojej żony.
|
|
| | |  | | romaro (25211 punktów) | >Nie poznaję wtedy mojej żony. No właśnie o tym mówię. Ja myślałem, że to ona...
|
|
2 na 2 | ramichael (36666 punktów) | czy racjonaliści piją? Do czego kolega pije?
|
|
13 na 13 | diogenes (42753 punktów) | Racjonalista robi to, co inni, tylko w racjonalny sposób. Nawet racjonalnie struga wariata.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 zoro (-102 punktów) (zablokowany) | > ... Nawet racjonalnie struga wariata.A nawet można by rzec bez cienia przesady - w niektórych oczywiście przypadkach - wariat struga racjonalistę 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke
|
|
4 na 4 | Grey (2102 punktów) | >czy sporadyczne "jazdy" po różnych "przyprawach" postrzegać należy jako sposoby poszerzania perspektywy i dopuszczać w swoim racjonalistycznym światopoglądzie racjonalistycznym sposobie życia
Dokładnie tak myślę i dopuszczam.
>czy też potępiać jako (chwilowo chociażby) pozbawiające nas cnoty racjonalizmu? To byłoby tak, jakby ktoś rezygnował z picia, żeby nie zaszkodzić sobie na zdrowiu. Można i tak. Ja uważam, że zdrowie jest po to, żeby z niego korzystać i racjonalizm jest po to, żeby z niego korzystać, a nie trząść się nad nim. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku.
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | > No bo: upicie redukuje poziom racjonalizmu (u mojej osoby obecnie na ten przykład).A jednak ja potrafiłbym podać sto racjonalnych powodów na upicie się
|
|
 | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >No bo: upicie redukuje poziom racjonalizmu (u mojej osoby obecnie na ten przykład).> A jednak ja potrafiłbym podać sto racjonalnych powodów na upicie się Wszak czasami jedno co warto, to upić się warto. Ważne tylko, żeby mieć racjonalne ku temu powody 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
2 na 2 | sinapis (1725 punktów) | >Uogólniając: czy sporadyczne "jazdy" po różnych "przyprawach" postrzegać należy jako sposoby >poszerzania perspektywy i dopuszczać w swoim racjonalistycznym światopoglądzie racjonalistycznym >sposobie życia, czy też potępiać jako (chwilowo chociażby) pozbawiające nas cnoty racjonalizmu? >Oto jest pytanie! >Chik!
Racjonalista nie wielbłąd (Z jednym wyjątkiem, opisanym przez Pratchetta) - czasem się napić musi. Różnych ludzi w życiu poznałem i orzec mogę, iż ci unikający mocnych rzeczy są mało racjonalni, choć niby stale trzeźwi. Z tych używających nieracjonalna była tylko część. Myślenie to czynność wymagająca wysiłku i czasem trzeba odpocząć.
|
|
 | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
> Racjonalista nie wielbłąd (Z jednym wyjątkiem, opisanym przez Pratchetta) - czasem się napić musi.A alkohol pity z umiarem, nie szkodzi nawet w największych ilościach. 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > No problem - wbrew pozorom - niebanalny.> No bo: upicie redukuje poziom racjonalizmu (u mojej osoby obecnie na ten przykład).W temacie "czy pije" a w środku o upijaniu się. Picie alkoholu ma wiele odcieni. Piję regularnie. Głównie czerwone wino, głównie do posiłków, niemniej 3-4 razy w tygodniu, co przy wypełnianiu paru testów internetowym skutkowało uznaniem mnie za zagrożoną alkoholizmem  (jak dla próby wpisała, ze się upijam do nieprzytomności, ale okazjonalnie, to już było prawie ok, nie wiem kto te testy pisze). Ale ja się nie upijam, a czerwone wytrawne wino w rozsądnych ilościach jest bardzo korzystne dla zdrowia. A że bardzo je lubię (jak już bym miał popaść w jakiś -holizm, byłby to enoholizm) to mam przyjemne z pożytecznym.Zatem piję racjonalnie. A co do poziomu racjonalizmu "po spożyciu" - to mojego racjonalizmu alkohol raczej nie redukuje, o ile w ogóle wypiję znacząca ilość. Zwykle mówię tylko jeszcze szybciej (a jak się zapale do tematu, to strzelam słowami jak P90 zupełnie na trzeźwo), jestem jeszcze bardziej błyskotliwa i dowcipna. Zabawne, w stanie podchmielenia pamiętam słowo "pleonazm", które na trzeźwo zawsze mi umyka kiedy chcę go użyć. Ale za kierownicę nie wsiadam, głupich zakupów przez internet tez nie robię, nie obrażam przyjaciół, nie wychodzę przez okno z pierwszego pietra (autentyk ze studiów, koleżankę tylko na drugi dzień pięty bolały) a już na pewno nie zaczynam nagle widzieć aniołów albo wierzyć w homeopatię. Chociaż kiedyś po pijaku podrywałam żonę kolegi męża. Ale nic z tego nie wyszło, bo ona zasnęła w trakcie. W trakcie podrywu oczywiście . Nie to co sobie pomyśleliście. 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | Grey (2102 punktów) | > Chociaż kiedyś po pijaku podrywałam żonę kolegi męża. Ale nic z tego nie wyszło, bo ona zasnęła w trakcie.I to jest argument przeciw upijaniu się - można zasnąć w najciekawszym momencie.  > Nie to co sobie pomyśleliście.Nie pomyślałem nic innego, niż napisałaś
|
|
| PinczakP (30 punktów) | Skoro każde piwo zabija ileś tam tysięcy komórek mózgowych, to ostatnio zdecydowałem, że jak już je zabijać, to tylko dobrym piwem. Artezan, Ale Browar, Widawa, Pinta - to kilka moich ulubionych krajowych browarów, które raczej degustuje, niż się nimi upijam. Myślę, że warto przetestować 
pinczak.blogspot.com
|
|
 | | Paul Figura (1368 punktów) | > Skoro każde piwo zabija ileś tam tysięcy komórek mózgowych, to ostatnio zdecydowałem, że jak już je zabijać, to tylko dobrym piwem. Artezan, Ale Browar, Widawa, Pinta.Bez przesady powiem tak szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych,piwo jako słabszy alkohol z pewnością o wiele mniej,jeśli juz piszesz w temacie to dziwne ale jako smakosz nie miałem, nigdy do czyniena z tymi nazwami.
|
|
|  | | PinczakP (30 punktów) |
> {...} dziwne ale jako smakosz nie miałem, nigdy do czyniena z tymi nazwami.>  >  A Manufaktura piwna z całkiem ciekawym Albierem? Może Brackie? Kormoran ze znakomitym Porterem Warmińskim? Może belgijskie triple i duble w interpretacji browaru Fortuna w serii Komes? Może coś zza granicy? Cudowny Brew Dog z niesamowitymi piwami w stylu IPA? Belgijski Chimay z pysznymi triplami i dublami? Może Blanche de Namur, czyli jasny pszeniczny aromatyzowany cytryną i kolendrą? Erdinger Dunkel, czyli ciemny pszeniczniak o bardzo łagodnym smaku i orzechowym aromacie? Orzeźwiający Duvel? Jeśli nie słyszał Pan o Ale Browarze, Artezanie i Pincie, czyli w moim odczucie o trzech najlepszych Polskich Browarach na chwilę obecną, to radze szybko nadrobić zaległości. Wyżej wymienione Browary, szczególnie zaś mój ulubiony Ale Browar, warzą takie cuda, że nie żałuję dla nich moich komórek mózgowych  Unikać zaś radze Kasztelanów i tych śmiesznych książęcych, będących farbowanym na mały browar zwykłym Tyskim...
pinczak.me
|
|
| |  | | liliac (147340 punktów) | AleBrowaru piłam RowingJacka i coś z wściekle różową etykietą (King of Hop?) - ciekawe, chociaż chyba nie zaliczyłabym do ulubionych. Pint próbowałam kilku, ale średnio mi podeszły. Nie piłam nic Widawy ani Artezana, za to Kormorany i Fortuny rzeczywiście fajne.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | > Za to Kormorany i Fortuny rzeczywiście fajne.Opinie w internecie na temat powyższych trunków są rzeczywiście pochlebne, chyba się skuszę dzięki tobie Paulino.
|
|
 | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|