Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pierścionki Einsteina - aproksymacje wadliwe?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
08-05-2012 18:57Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
Pierścionki Einsteina - aproksymacje wadliwe?
Kilka przykładowych obrazów:
pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20080119032330

Wyraźnie widać, że ringi Einsteina są niebieskie, a nawet lepiej: takie łuki z soczewek grawitacyjnych są zawsze niebieskie!
Może oprócz kwazarów ale obrazy kwazarów, rzekomo z soczewek, w ogóle nie mają łuków, a to jest specyficzna cecha soczewek, zwłaszcza sferycznych.

Wracając do ringów: skąd ten niebieski łuk?
Może to nie są obraz z tych, hipotetycznych przecież, soczewek grawitacyjnych, które uginają jednakowo wszystkie fale, niezależnie od ich długości?

Wówczas łatwo te niebieskie ringi wyjaśnić: czerwony mniej się ugina od niebieskiego, a w tym przypadku za mało - leci nadal prosto, czyli nie zogniskuje się w teleskopie, i nie ma obrazu. Niebieski ugina się akurat tak, że mamy ten ring.

Chyba podobne zjawisko można zaobserwować podczas zaćmienia Księżyca.
Księżyc w cieniu Ziemi jest czerwony, pewnie dlatego że niebieskie światło ugina się bardziej od czerwonego na atmosferze ziemskiej i omija zupełnie Księżyc.

Automatycznie mamy wyjaśnienie większego przesunięcia 'redshit' tej części zewnętrznej (niebieskiego łuku), w stosunku do centrum: im większe ugięcie tym większy obrót frontu falowego, zatem efektywnie fala będzie dłuższa (długość fali mierzymy tu po przekątnej trójkąta: l_o = l_s/cos(f)).

To pierwszy szczegół, a drugi to problem obliczania tego ringu.

Tu jest zależność od odległości źródło - soczewka: d_LS.
Zerując tę odległość otrzymamy przypadek 'samosoczewkowania' źródła, co zgodnie z tym wzorem jest niemożliwe, dla d_LS = 0 otrzymamy ugięcie również 0.

Ale przecież to nie ma sensu, ponieważ wówczas światło musiałoby biegnąć po linii prostej w bezpośrednim sąsiedztwie nawet czarnej dziury!
Tu jest to wyjaśnione na obrazkach:
www.extinctionshift.com/topic_05.htm
www.extinctionshift.com/Lightbending_Cal5.gif

Ostatecznie wychodzi, że w astronomii funkcjonuje powszechnie jedna szczególna aproksymacja wzoru na soczewki, która dotyczy tylko przypadków, gdy źródło (np. galaktyka) jest daleko z tyłu za soczewką.
Gdy ten sam wzór zastosujemy dla źródła blisko soczewki, wówczas otrzymamy zero, co jest przecież kompletnie błędne - błąd 100%, dokładnie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Czy mógłbyś bardziej się rozpisać, gdzie jest błąd?

Patrzyłem na wikipedii:
en.wikipedia.org/wiki/Einstein_ring
en.wikiped(*)File:Gravity_lens_geometry.png

Czy problemem jest kolor? Ale w takim razie, czy jesteś pewien, ze kolor nie był nakładany "sztucznie" w trakcie obróbki obrazu, by podkreślić efekt?

Pozdrawiam

Jacholek (5699 punktów)

>Czy problemem jest kolor? Ale w takim razie, czy jesteś pewien, ze kolor nie był nakładany "sztucznie" w trakcie obróbki obrazu, by podkreślić efekt?
>Pozdrawiam
>

Otóż to, zdjęcia astrofizyczne są często sztucznie kolorowane by uwydatnić lub uwidocznić pewne elementy charakterystyczne. Należy więc dobrze czytać opisy zdjęć
by nie wpaść w błędną interpretacje. Nie słyszałem osobiście by GR miała problemy z interpretowaniem efektów ogniskowania grawitacyjnego. Pozdrawiam.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja to wiem, ale czy HT wie?

Pozdrawiam

Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
> Nie słyszałem osobiście by GR miała problemy z interpretowaniem efektów ogniskowania grawitacyjnego. Pozdrawiam.

A znasz trygonometrię?
No, to oblicz ugięcie obrazu źródła, które stoi tuż obok Słońca i mierzymy z Ziemi.
Potem to samo w drugą stronę: z tego źródła mierzymy odchylenie obrazu Ziemi.

źródło --------- to się ugina i biegnie do Ziemi
|R
Słońce------ d_o = 1au -------Ziemia

Zgodnie z OTW samo Słońce powinno być powiększone o ten kąt ugięcia 2 * 2GM/c^2R_s = 1.7'' (1/2 * 1.7'' dookoła).
09-05-2012 07:46 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Zgodnie z OTW samo Słońce powinno być powiększone o ten kąt ugięcia 2 * 2GM/c^2R_s = 1.7'' (1/2 * 1.7'' dookoła).

No i raczej jest. Tylko sprawdzić tego nie ma jak bo nie możemy wykonać pomiaru różnicowego jak w przypadku położenia gwiazd.

Korekta: To stwierdzenie jest błędne.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
Kolory są odwzorowywane zgodnie z tym co widać, albo raczej co emituje źródło.
Te niebieskie rejony na zdjęciach galaktyk wskazują na obecności młodych, niebieskich właśnie gwiazd, zbudowanych praktycznie z samego wodoru, o temperaturze nawet 30000K, masie przynajmniej kilka razy większej od Słońca, więc one silnie świecą na krótkich falach - niebiesko i dalej UV.

Mamy takie w centrum Galaktyki: dookoła Sagittariusa A*, co było niemałym szokiem.
Supernowa 1987: tam wybuchł taki super-niebieski byk, co też było zaskoczeniem, ponieważ teoria przewiduje, że to czerwone giganty (pewnie krowy) wybuchają - stare, już wypalone.
Ring galaktyki Cartwheel: też młode, niebieskie (z wyglądu przynajmniej).

Problem niebieskich ringów to tylko szczegół - potężny błąd jest w obliczeniach soczewek.
Licząc poprawnie te gwiazdy w pobliżu Sagittarius A* powinny skakać i migać jak diabli.
09-05-2012 10:57 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To zacznijmy od tego:
1. Czy zawsze są niebieskie?
2. Dlaczego nie czepiasz się, że nie tworzą elipsoidy lub okręgu, tylko sa pocięte?
3. Jak w ogóle może je być widać, skoro przesłaniający obiekt świeci DUŻO SILNIEJ (jest bliżej nas)?

Pozdrawiam

Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>1. Czy zawsze są niebieskie?

Chyba zawsze tak jest dla wzorcowych ringów Einsteina - ultrafiolet na obrzeżach.

>2. Dlaczego nie czepiasz się, że nie tworzą elipsoidy lub okręgu, tylko sa pocięte?

Chyba tak po prostu widać elipsoidy z konkretnej odległości.
Z innej odległości obraz byłby inny - ten ring bliżej, i mniej niebieski lub dalej i bardziej.

>3. Jak w ogóle może je być widać, skoro przesłaniający obiekt świeci DUŻO SILNIEJ (jest bliżej nas)?

Podejrzewam, że to jest efekt samosoczewkowania galaktyk.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>1. Czy zawsze są niebieskie?
>Chyba zawsze tak jest dla wzorcowych ringów Einsteina - ultrafiolet na obrzeżach.
??
Jak widać na obrazku, nie:
en.wikipedia.org/wiki/File:SDSSJ0946+1006.jpg

>>2. Dlaczego nie czepiasz się, że nie tworzą elipsoidy lub okręgu, tylko sa pocięte?
>Chyba tak po prostu widać elipsoidy z konkretnej odległości.
Nie.

>Z innej odległości obraz byłby inny - ten ring bliżej, i mniej niebieski lub dalej i bardziej.
Ring to ring, a poszarpane ringopodobne coś to poszarpane ringopodobne coś.

>>3. Jak w ogóle może je być widać, skoro przesłaniający obiekt świeci DUŻO SILNIEJ (jest bliżej nas)?
>Podejrzewam, że to jest efekt samosoczewkowania galaktyk.
??
Nie rozumiem Twojej odpowiedzi.
Wytłumacz, jak to możliwe, że silniejsze źródło światła nie zagłusza słabszego! Sugerujesz, że ring świeci tak samo silnie (podobnie silnie), co źródło światła przesłaniające?? ?? ?? Więc jaką musiałby mieć jasność u źródła? Wyobrażasz sobie?

Pozdrawiam

Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>>>1. Czy zawsze są niebieskie?
>>Chyba zawsze tak jest dla wzorcowych ringów Einsteina - ultrafiolet na obrzeżach.
>??
>Jak widać na obrazku, nie:
>en.wikipedia.org/wiki/File:SDSSJ0946+1006.jpg

Przecież to jest obraz monochromatyczny - widać tylko intensywności, bez barw.

>>Chyba tak po prostu widać elipsoidy z konkretnej odległości.
>Nie.

Ćwiczenie z łapania światła:
masz źródło kuliste (galaktyka eliptyczna), więc z połówki sfery promienie biegną do nas.
Początkowo światło jedzie prosto do nas, a potem stopniowo się ugina w kierunku do osi symetrii tej półsfery, i im dalej startuje od osi, tym większe będzie ugięcie finalne.

I przyjmujemy tradycyjną zależność: fale krótkie uginają się bardziej od długich.

Ustawiamy ekran w odległości D i obserwujemy obrazek - co to będzie?
Potem przesuwamy dalej/bliżej i porównujemy - co się zmienia?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>>1. Czy zawsze są niebieskie?
>>>Chyba zawsze tak jest dla wzorcowych ringów Einsteina - ultrafiolet na obrzeżach.
>>??
>>Jak widać na obrazku, nie:
>>en.wikipedia.org/wiki/File:SDSSJ0946+1006.jpg
>Przecież to jest obraz monochromatyczny - widać tylko intensywności, bez barw.
Tylko tyle zauważyłeś? A brak obiektu w środku na powiększonym zdjęciu?
Ale wracając do monochromatyczności, daj linka, że te kolorowe nie zostały stworzone z monochromatycznego przy pomocy filtrów.

>Ćwiczenie z łapania światła: (...)
Stary, pytałem dlaczego jest POSZARPANY obraz. Jak byś nie uginał wokół źródła grawitacji sferycznego (punktowego) powinno Ci wyjść coś o ciągłej obwódce.

Pozdrawiam

Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>>Przecież to jest obraz monochromatyczny - widać tylko intensywności, bez barw.
>Tylko tyle zauważyłeś? A brak obiektu w środku na powiększonym zdjęciu?

Nie wiem czy wiesz, że prawdopodobieństwo zaobserwowania takiego podwójnego ringu wynosi 1 : wszechświat.
Zatem w ramach standardowego modelu to jest po prostu niemożliwe: trzy galaktyki idealnie na jednej prostej, czyli one musiałby tak lecieć razem - jak klucz dzikich gęsi, a i to mało, ponieważ wystarczą niewielkie zaburzenia jednorodności przestrzeni na drodze pomiędzy nimi i już obraz powinien tańczyć.

Na tym powiększeniu część centralną pewnie celowo usunięto, żeby pokazać same ringi.

Ponadto, o ile pamiętam, odległości do źródła tego większego ringu nie potrafili zidentyfikować po spektrum, więc sobie wsadzili tam wartość prawdopodobną czy minimalną.

>Ale wracając do monochromatyczności, daj linka, że te kolorowe nie zostały stworzone z monochromatycznego przy pomocy filtrów.

To jest akurat norma.
Myślisz, że w astronomii sami sobie komplikują życie tworząc obrazy z fikcyjnymi kolorami? Tam jest ustalony standard kolorów.

Patrz też niżej - link podany przez Fizyka.

>Stary, pytałem dlaczego jest POSZARPANY obraz. Jak byś nie uginał wokół źródła grawitacji sferycznego (punktowego) powinno Ci wyjść coś o ciągłej obwódce.

To też jest raczej oczywiste.
Galaktyki nie są idealnymi sferami, a i na drodze promieniowania stoją różne przeszkody.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ok, zrozumiałem z rozmowy z Tobą tyle, że w ringu fiolet będzie na obrzeżach.
No więc pomyślalem, że sprawcę u źródła:
imgsrc.hub(*)/images/hs-1999-18-a-print.jpg
hubblesite(*)hive/releases/2003/01/image/b/
imgsrc.hub(*)ages/hs-2007-38-a-full_jpg.jpg

Okazuje się, że wcale nie są zawsze niebieskie/fioletowe itd, itp.

Na koniec pojadę po teorii:
en.wikiped(*)File:Gravity_lens_geometry.png powyższy schemat jest uproszczeniem. Światło w centralnym polu grawitacyjnym biegnie po krzywych stożkowych. Stąd wyliczenia działają dla dużych odległości między źródłem a "przesłoną".

A teraz wytłumacz mi, dlaczego sam tego wszystkiego nie sprawdziłeś? - Obrazków z Hubble'a i nie poświęciłeś chwili nad wzorami. Więcej, jak była dyskusja to nie próbowałeś szukac linków, wspierać się jakąś wiedzą zgromadzoną i zapisaną? Takie podejście z Twojej strony rodzi posądzenie o dyletanctwo.

Pozdrawiam

Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Ok, zrozumiałem z rozmowy z Tobą tyle, że w ringu fiolet będzie na obrzeżach.
>No więc pomyślalem, że sprawcę u źródła:
>imgsrc.hub(*)/images/hs-1999-18-a-print.jpg
>hubblesite(*)hive/releases/2003/01/image/b/
>imgsrc.hub(*)ages/hs-2007-38-a-full_jpg.jpg
>Okazuje się, że wcale nie są zawsze niebieskie/fioletowe itd, itp.

To nie są wzorcowe ringi Einsteina, niemniej reguła niebieskich łuków dla silnych soczewek obowiązuje w większości przypadków.
Kwazary są tu wyjątkiem i z wiadomych względów - tam nie ma w ogóle łuków, charakterystycznych dla soczewek, zatem one nie mogą być obrazami z soczewek, co staje się oczywiste po dokładniejszych analizach obrazów z kwazarami.

>Na koniec pojadę po teorii:
>en.wikiped(*)File:Gravity_lens_geometry.png powyższy schemat jest uproszczeniem. Światło w centralnym polu grawitacyjnym biegnie po krzywych stożkowych. Stąd wyliczenia działają dla dużych odległości między źródłem a "przesłoną".

Niestety, ale aktualnie tylko te uproszczenie jest stosowane w astronomii.
Zatem podaj wzór dokładny.

>A teraz wytłumacz mi, dlaczego sam tego wszystkiego nie sprawdziłeś? - Obrazków z Hubble'a i nie poświęciłeś chwili nad wzorami. Więcej, jak była dyskusja to nie próbowałeś szukac linków, wspierać się jakąś wiedzą zgromadzoną i zapisaną? Takie podejście z Twojej strony rodzi posądzenie o dyletanctwo.

Przewrotna bestyjka z ciebie - znam takie z bautforum (forum dla konserwy).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dałem Ci linki do źródeł i obrazki.

Od ręki nie podam Ci wzoru na parabolę promienia światła ( z powodu tego, że kąt pod jakim widzimy ringi jest wzięty ze stycznej do paraboli u nas).

Nie wiem, o czym chcesz jeszcze rozmawiać. Obejrzałeś obrazki pod linkami - masz jakies przemyślenia na ich temat. myślałem, że obrazki wystarczą, albo artykuł z opisem i "nie niebieskimi" ringami. Jak nie wystarczają, to ja nie wiem, czego Ci brakuje.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
10-05-2012 18:34 
 Ocena 1 na 1
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Dałem Ci linki do źródeł i obrazki.
>Od ręki nie podam Ci wzoru na parabolę promienia światła ( z powodu tego, że kąt pod jakim widzimy ringi jest wzięty ze stycznej do paraboli u nas).

Niebieskie łuki są powszechne w przypadkach wzorcowego - ewidentnego soczewkowania grawitacyjnego:


Tu jest bardzo rozległy ring oraz rozczłonkowany, i bardzo duże ugięcie - jest niebieski?

I zawsze jest niebieski w ekstremalnych przypadkach soczewkowania!

Obserwacyjnie on nie jest niebieski, lecz czerwony z uwagi na potężny redshift, który po przeliczeniu na dystans, zgodnie z hipotezą ekspansji, daje odległości w miliardach parseków.

A ten miliard parseków, z kolei, implikuje potężną jasność źródła - często nierealną, ponieważ światła z normalnych galaktyk (takich znanych - obserwowanych bliżej i bezpośrednio) z takiej odległości już nie zobaczysz w ogóle.

Ale nie trudno zauważyć, że takie obrazy nie są dziełem pojedynczej soczewki, lecz zwielokrotnionej:
tu światło biegnie poprzez serię galaktyk eliptycznych, ustawionych niemalże na linii prostej, więc kolejne ugięcia się sumują, dając razem potężny finalny efekt.
W wersji z jedną soczewką, a przede wszystkim z mocno rozjazdowymi aproksymacjami, takie ugięcie jest niemożliwe do uzyskania, więc potęgują sobie wprost efekt, pomnażając bezmyślnie masy dookoła i stąd ta hipotetyczna ciemna materia w kosmologii.

Ta nieszczęsna galaktyka, której obraz tu tak porozrzucało, może być faktycznie całkiem bliziutko - pewnie stoi tuż za tymi eliptycznymi.

>Nie wiem, o czym chcesz jeszcze rozmawiać. Obejrzałeś obrazki pod linkami - masz jakies przemyślenia na ich temat. myślałem, że obrazki wystarczą, albo artykuł z opisem i "nie niebieskimi" ringami. Jak nie wystarczają, to ja nie wiem, czego Ci brakuje.

Temat dotyczy poprawności obliczeń soczewek - w szczególności przypadku źródła w bezpośrednim sąsiedztwie soczewki.

A jak na razie nie doczekałem się żadnej wypowiedzi na temat poruszonego na starcie problemu, pomijając stwierdzenia typu: "nie słyszałem osobiście o problemach otw", ewentualnie: Słońce samo siebie powiększa, ale to jest ewidentnie niezgodnie z otw, więc w ramach otw będziemy o tym milczeć, a o soczewkowaniu Sagittariusa A* nawet myśleć nie będziem.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie rozumiem Cię.
Potrzebuję jednego ładnego (wyraźnego, ewidentnego) obrazka na którym coś (według Ciebie) nie gra. I potrzebuje ładnego, dokładnego opisu, co tam ma nie grać.

Przeszukałem artykuły na Hubble'u i jakoś nie trafiłem na ewidentną regułę, o której piszesz.
Nie rozumiem też, o co Ci chodzi z soczewkowaniem światła, którego źródło jest blisko obiektu soczewkującego - obiekt soczewkujący musiałby być bardzo masywny, więc nie wyobrażam sobie, by to miało sens (nawet czarna dziura w środku galaktyki nie wystarcza, bo otoczona jest halo materii, która blokuje ewentualne soczewkowanie).

Posiedze nad wzorem z paraboli. To jedyne, co widzę jako rozwojowe w tym momencie.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
> Nie rozumiem Cię.
>Potrzebuję jednego ładnego (wyraźnego, ewidentnego) obrazka na którym coś (według Ciebie) nie gra. I potrzebuje ładnego, dokładnego opisu, co tam ma nie grać.

Otóż jest powszechnie wiadome, że tam nic nie gra, i stąd robocze hipotezy w postaci ciemnej materii w straszliwych ilościach, oraz przeróżne dziwolągi oraz potwory na krawędzi wszechświata (dokładnie jak w starożytnej mitologii), emitujące tyleż promieniowania na sekundę, co nasza cała Galaktyka w grubych milionach lat nie naprodukuje!

>Przeszukałem artykuły na Hubble'u i jakoś nie trafiłem na ewidentną regułę, o której piszesz.
>Nie rozumiem też, o co Ci chodzi z soczewkowaniem światła, którego źródło jest blisko obiektu soczewkującego - obiekt soczewkujący musiałby być bardzo masywny, więc nie wyobrażam sobie, by to miało sens (nawet czarna dziura w środku galaktyki nie wystarcza, bo otoczona jest halo materii, która blokuje ewentualne soczewkowanie).

O tym było na załączonym linku we wstępie.
www.extinctionshift.com/Lightbending_Cal5.gif
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie wiem, o co chodzi z Saggitariusem A*. Linki, które podałeś były dla mnie za słabe - nie rozumiem, co miałoby wyjść, co wyszło i dlaczego ma być inaczej. Rozumiem, że dla obiektów blisko soczewki wzór powinien być inny, ale nie mam tego wzoru.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem, o co chodzi z Saggitariusem A*. Linki, które podałeś były dla mnie za słabe - nie rozumiem, co miałoby wyjść, co wyszło i dlaczego ma być inaczej. Rozumiem, że dla obiektów blisko soczewki wzór powinien być inny, ale nie mam tego wzoru.

Obliczasz po prostu ugięcie promienia biegnącego do nas - bezpośrednio z wzoru:
a = 4GM/c^2b;
połowa z tego do soczewki, drugie tyle za soczewką, zatem dla gwiazdy obok soczewki będzie właśnie połowa.

a = 2GM/c^2b;

Wstawiamy dane:
en.wikipedia.org/wiki/S2_(star)

M = 4e6 Ms - 4 mln mas Słońca, b = 17 godzin światła = 26000 Rs;
a = 2* 4e6 GMs/c^26e3Rs = 4*GMs/c^2Rs * 2e6/2.6e4 = 1.74'' * 77 = 133'' !!!
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ale, gdy obiekt jest blisko źródła soczewkującego, to nie ma paraboli (albo jest, ale położona pod śmiesznym kątem - ukosem).
Stąd nie dostaniemy, podejrzewam wyniku, jak przy oddalonych obiektach.

(jak będę miał czas to spróbuje policzyć dla jakiejś ławtej sytuacji z położeniem blisko źródła soczewkowania - spróbują dla sytuacji, gdy wyslany w płaszczyźnie prostopadłaj do linii Ziemia-soczewka promień trafia po soczewkowaniu na Ziemię)

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Ale, gdy obiekt jest blisko źródła soczewkującego, to nie ma paraboli (albo jest, ale położona pod śmiesznym kątem - ukosem).

Samo ugięcie w zależności od r i b, obliczamy w taki sposób (przybliżenie dla niedużych kątów ugięcia):

a = r_g d/db int dx/r = r_g d ln|x + r| / db = r_g/(x + r) * b/r;
gdzie: r^2 = x^2 + b^2; r_g = 2GM/c^2;

światło biegnie tu wzdłuż osi x, i omija masę w minimalnej odległości: y = b (wtedy x = 0).

Można sobie sprawdzić, że w granicach dla x od 0 do +oo otrzymamy r_g/b = 2GM/c^2b.

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
A dla dużych kątów ugięcia?

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>A dla dużych kątów ugięcia?

W praktyce takich zwykle nie obserwujemy, ponieważ mały kąt to coś w pobliżu 1 stopnia, czyli aż 3600''.

To przybliżenie zakłada tylko: b >> r_g, dla Słońca mamy r_g = 3km, zatem licząc z tego wzoru wynik byłby dobry nawet dla b = 10r_g = 30km.

Dla mniejszych odległości nie ma raczej sensu tego wyliczać.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Liczyłem przy ząłożeniu, że światło soczewkuje się po paraboli (y=a* x^2) dla sytuacji symetrycznej:
Żródło dokładnie za soczewką na linii z Ziemią, w takiej samej mniej więcej odległości od soczewki.
Zakładając, że tangens alfa to nachylenie miedzy ringiem a soczewką (obiektem soczewkującym), stała paraboli "a" wynosi tangens alfa/(2* odległość między Ziemią a soczewką). Wychodzi wtedy na to, że realnie promienie biegną po ringu o promieniu dwa razy mniejszym, niż widzimy na zdjęciu.
Rozumiem, że "a" wezmę prosto od Einsteina z grawitacyjnego ugięcia światła.

Wzór w Wikipedii en.wikipedia.org/wiki/Einstein_ring bazuje na "angular diameter distance". Nie jestem tak dobry z astronomii, by być na 100% pewien, ale wydaje mi się, że wszystko w nim uwzględnili.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Liczyłem przy ząłożeniu, że światło soczewkuje się po paraboli (y=a* x^2) dla sytuacji symetrycznej:
>Żródło dokładnie za soczewką na linii z Ziemią, w takiej samej mniej więcej odległości od soczewki.
>Zakładając, że tangens alfa to nachylenie miedzy ringiem a soczewką (obiektem soczewkującym), stała paraboli "a" wynosi tangens alfa/(2* odległość między Ziemią a soczewką). Wychodzi wtedy na to, że realnie promienie biegną po ringu o promieniu dwa razy mniejszym, niż widzimy na zdjęciu.
>Rozumiem, że "a" wezmę prosto od Einsteina z grawitacyjnego ugięcia światła.
>Wzór w Wikipedii en.wikipedia.org/wiki/Einstein_ring bazuje na "angular diameter distance". Nie jestem tak dobry z astronomii, by być na 100% pewien, ale wydaje mi się, że wszystko w nim uwzględnili.

en.wikipedia.org/wiki/Einstein_radius

Tam jest odsyłacz do równania dla prostej soczewki ze szkła: Lens equation, czyli cienkiej - efektywnie o zerowej grubości.

Tu to samo robią:
en.wikiped(*)ravitational_lensing_formalism

Wszystkie te aproksymacje z góry zakładają duże odległość do soczewki, zatem wyliczają tylko jeden szczególny przypadek.

Gradientowe soczewki należy inaczej rozpatrywać:
en.wikipedia.org/wiki/Gradient-index_optics
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Wszystkie te aproksymacje z góry zakładają duże odległość do soczewki, zatem wyliczają tylko jeden szczególny przypadek.
Tak.

Pozdrawiam

Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
11-05-2012 10:00 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> I przyjmujemy tradycyjną zależność: fale krótkie uginają się bardziej od długich.

Ale nie w przypadku grawitacji, bo nie tu dyspersji. Dyspersja w ośrodkach takich jak szkło jest powodowana mniejszą prędkością fal niebieskich niż czerwonych. W przypadku pól grawitacyjnych w próżni prędkość ta jest taka sama: zawsze = c i ugięcie jest niezależne od długości fali.
setarkos (10757 punktów)
>.. w przypadku grawitacji (..) ugięcie jest niezależne od długości fali.
Czy to nie jest zasadniczo podobne do jednakowo szybkiego spadania ciał niezależnie od ich masy, jeśli tylko pominąć opory/wyporność ośrodka?
11-05-2012 12:28 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>>.. w przypadku grawitacji (..) ugięcie jest niezależne od długości fali.
> Czy to nie jest zasadniczo podobne do jednakowo szybkiego spadania ciał niezależnie od ich masy, jeśli tylko pominąć opory/wyporność ośrodka?

Tak, bo zarówno spadanie ciał jak i ugięcie promieni światła jest wynikiem zakrzywienia czasoprzestrzeni. Z tego punktu widzenia nie ma żadnych sił grawitacyjnych i zarówno te ciała jak i światło poruszają się swobodnie po liniach geodezyjnych.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>> I przyjmujemy tradycyjną zależność: fale krótkie uginają się bardziej od długich.
>Ale nie w przypadku grawitacji, bo nie tu dyspersji. Dyspersja w ośrodkach takich jak szkło jest powodowana mniejszą prędkością fal niebieskich niż czerwonych. W przypadku pól grawitacyjnych w próżni prędkość ta jest taka sama: zawsze = c i ugięcie jest niezależne od długości fali.

Takie jest tylko domniemanie. OTW nic nie mówi na temat mechanizmu ugięcia, a wynik który podaje obawiam się, że pasuje tylko do Słońca (z grubsza).

Raczej wychodzi, że to jednak zależy od długości fali, co sugerują właśnie te niebieskie łuki.
Ponadto w centrum Galaktyki nie widać efektów soczewkowania - dlaczego?

Pewnie dlatego, że tam nie ma gradientu energii/masy, jaki mamy w otoczeniu Słońca - z promieniowania i wiatru słonecznego.
Tam jest dość czysto i jednorodnie.

> W przypadku pól grawitacyjnych w próżni prędkość ta jest taka sama: zawsze = c i ugięcie jest niezależne od długości fali.

Prędkość światła zmienia się w grawitacji, co się wprost wykorzystuje w obliczeniach:
c/c' = n(r) = 1 + 2GM/c^2r;
i teraz obliczamy sobie opóźnienia i ugięcia za pomocą tradycyjnej optyki (gradientowej i w przestrzeni Euklidesa).
Fizyk (17637 punktów)
> Wracając do ringów: skąd ten niebieski łuk?

Tu jest zaawansowane wytłumaczenie: www.iaeng.(*)s_v41/issue_3/IJAM_41_3_02.pdf

> Chyba podobne zjawisko można zaobserwować podczas zaćmienia Księżyca.
> Księżyc w cieniu Ziemi jest czerwony, pewnie dlatego że niebieskie światło ugina się bardziej od czerwonego na atmosferze ziemskiej i omija zupełnie Księżyc.

Tu wytłumaczenie jest dużo prostsze: zaćmiony Księżyc jest często czerwony z tego samego powodu co zachody słońca są często czerwone. Gdybyś był na Księżycu podczas zaćmienia, to byś widział Ziemię otoczoną wokół takim właśnie czerwonym światłem zachodu. Jest ono spowodowane silniejszą absorpcją krótszych (czyli niebieskich) fal światła przez pyły w atmosferze.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>> Wracając do ringów: skąd ten niebieski łuk?
>Tu jest zaawansowane wytłumaczenie: www.iaeng.(*)s_v41/issue_3/IJAM_41_3_02.pdf

Widziałem te prace.
Oni chyba proponują zupełnie nową teorię grawitacji, opartą na falach.

Jedak nie zauważają tego błędu z aproksymacjami soczewek,
co jest raczej dość istotne w kosmologii.

>> Chyba podobne zjawisko można zaobserwować podczas zaćmienia Księżyca.
>> Księżyc w cieniu Ziemi jest czerwony, pewnie dlatego że niebieskie światło ugina się bardziej od czerwonego na atmosferze ziemskiej i omija zupełnie Księżyc.
>Tu wytłumaczenie jest dużo prostsze: zaćmiony Księżyc jest często czerwony z tego samego powodu co zachody słońca są często czerwone. Gdybyś był na Księżycu podczas zaćmienia, to byś widział Ziemię otoczoną wokół takim właśnie czerwonym światłem zachodu. Jest ono spowodowane silniejszą absorpcją krótszych (czyli niebieskich) fal światła przez pyły w atmosferze.

Oczywiście, że tam jest również rozpraszanie, ale wydaje mi się
że ono nie jest tak silne, żeby kompletnie wyprać niebieski.
Podczas zachodu też mamy większe ugięcie niebieskiego,
więc widzimy to wyżej - nad Słońcem, tam niebo pozostaje niebieskie.
09-05-2012 08:02 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> Tu jest zaawansowane wytłumaczenie: www.iaeng.(*)s_v41/issue_3/IJAM_41_3_02.pdf
> Jedak nie zauważają tego błędu z aproksymacjami soczewek,

Nie sądzę. Jest raczej oczywiste, że we wzorze na kąt ugięcia wszystkie odległości podłużne (d) muszą być dużo większe niż poprzeczne.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>>> Tu jest zaawansowane wytłumaczenie: www.iaeng.(*)s_v41/issue_3/IJAM_41_3_02.pdf
>> Jedak nie zauważają tego błędu z aproksymacjami soczewek,
>Nie sądzę. Jest raczej oczywiste, że we wzorze na kąt ugięcia wszystkie odległości podłużne (d) muszą być dużo większe niż poprzeczne.

Niby dlaczego?
Sam wyżej twierdzisz, że Słońce się powiększa, a w tym przypadku odległość źródła do soczewki jest zerowa, co dla wzorów stosowanych powszechnie w astronomii daje zerowe ugięcie.

en.wikipedia.org/wiki/Einstein_radius

Wstawiasz D_LS = 0 i masz zerowy wynik.
A z rysunku wyraźnie widać że ta odległość jest zupełnie nieistotna,
ponieważ ta część za soczewką nie ma żadnego wpływu na bieg promieni przed soczewką -
można ustawić obiekt obok soczewki w punkcie b, wówczas D_LS = 0, i wynik będzie identyczny z tym dla dowolnie dużego D_LS.

Ten wzór wzięto ze standardowej optyki - dla zwyczajnych soczewek, których grubości jest praktycznie zerowa, i całe ugięcie realizuje się na krawędziach - natychmiastowo.
Właśnie w takim przypadku przedmiot blisko soczewki nie będzie w ogóle powiększany co można łatwo sprawdzić, kładąc soczewkę na kartce papieru.

W przypadku soczewek grawitacyjnych (i innych gradientowych) ugięcie nie jest realizowane momentalnie, lecz na dość dużym dystansie.
Tu otrzymamy zależność ugięcia od dystansu 1/r^2, czyli podobnie do sił grawitacji.

Jaki dystans będzie potrzebny dla uzyskania niemal pełnego ugięcia?
Przyjmując 99%, będzie potrzebne chyba r = 10b;
Np. dla Słońca: b = R_s, uzyskamy ugięcie prawie 1/2*1.7'' w odległości dopiero 10R_s, czyli 7 mln km (do Ziemi jest 150 mln km).

Zatem, zerowe ugięcie uzyskamy dopiero dla D_SL < -10b, czyli źródło musi być po tej samej stronie deflektora (galaktyki) co obserwator, i w odległości przynajmniej z 10 promieni tej galaktyki.

W związku z tym podejrzewam, że te obserwowane ringi Einsteina są obrazami samych soczewek - galaktyk eliptycznych, one same siebie tak zabawnie soczewkują!

Tam nie musi być żadnych odległych galaktyk z tyłu za nimi, zwłaszcza bardzo jasnych - z niebieskimi jasnymi gwiazdami.

A przynajmniej nie należy wykluczać takich przypadków, a te wzory z optyki okularowej eliminują takowe kompletnie.
11-05-2012 07:55 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Jest raczej oczywiste, że we wzorze na kąt ugięcia wszystkie odległości podłużne (d) muszą być dużo większe niż poprzeczne.

> Niby dlaczego? en.wikipedia.org/wiki/Einstein_radius

Tam piszą wprost o tym założeniu: "For small angles alpha..."

> Wstawiasz D_LS = 0 i masz zerowy wynik.

Zera nie możesz wstawić, bo ten wzór nie stosuje się jak obiekt jest w polu grawitacyjnym soczewki. Ale dla małych D_LS zgadza się: jeżeli soczewka grawitacyjna jest blisko obiektu, to pierścień Einsteina ma prawie zerowy promień kątowy, czyli nie ma powiększenia.

> Ten wzór wzięto ze standardowej optyki - dla zwyczajnych soczewek

Nie. Dla zwyczajnych soczewek wzór na załamanie promieni jest inny: kąt alfa jest propocjonalny wprost do parametru b, natomiast tutaj jest odwrotna proporcjonalność.

> Tu otrzymamy zależność ugięcia od dystansu 1/r^2, czyli podobnie do sił grawitacji.

Nie. Zależność jest alfa ~ 1/b.

> Jaki dystans będzie potrzebny dla uzyskania niemal pełnego ugięcia?
> Przyjmując 99%, będzie potrzebne chyba r = 10b;

Tego to już nie rozumiem. Co to jest "pełne ugięcie"? alfa = 90º? Wzór, o którym mówimy nie stosuje się dla tak dużego kąta ugięcia.

A którym kierunku mierzysz r? Poprzecznie czy wzdłuż osi obserwacji? Tak czy siak r = 10b nie ma sensu; duże kąty ugięcia są możliwe tylko dla promieni przechodzących w pobliżu czarnej dziury, niewiele więcej od jej promienia Schwarzschilda.

> W związku z tym podejrzewam, że te obserwowane ringi Einsteina są obrazami samych soczewek - galaktyk eliptycznych, one same siebie tak zabawnie soczewkują!

Fałszywe podejrzenie. Obiekt ogniskujący jest tak mało powiększony, że niewidoczny. Zamiast zgadywać spróbuj policzyć to sobie - wzory są elementarne.

A tutal masz ilustrację, co Ci powinno wyjść:

pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_dziura
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>> Ten wzór wzięto ze standardowej optyki - dla zwyczajnych soczewek
>Nie. Dla zwyczajnych soczewek wzór na załamanie promieni jest inny: kąt alfa jest propocjonalny wprost do parametru b, natomiast tutaj jest odwrotna proporcjonalność.

Gdy założysz duże odległości (aproksymacja cienkiej soczewki), wówczas masz taki sam wzór.

>> Tu otrzymamy zależność ugięcia od dystansu 1/r^2, czyli podobnie do sił grawitacji.
>Nie. Zależność jest alfa ~ 1/b.

To jest zależność od odległości poprzecznej, ja mówię o wzdłużnej - o szybkość narastania ugięcia z dystansem do soczewki.

>> Jaki dystans będzie potrzebny dla uzyskania niemal pełnego ugięcia?
>> Przyjmując 99%, będzie potrzebne chyba r = 10b;
>Tego to już nie rozumiem. Co to jest "pełne ugięcie"? alfa = 90º? Wzór, o którym mówimy nie stosuje się dla tak dużego kąta ugięcia.

Pełne ugięcie to 2GM/c^2b - realizuje się na drodze od soczewki do +oo, czyli na dystansie r=oo.
Teraz szukamy odległości, na której otrzymamy np. połowę z tego ugięcia - ile potrzeba?

>> W związku z tym podejrzewam, że te obserwowane ringi Einsteina są obrazami samych soczewek - galaktyk eliptycznych, one same siebie tak zabawnie soczewkują!
>Fałszywe podejrzenie. Obiekt ogniskujący jest tak mało powiększony, że niewidoczny. Zamiast zgadywać spróbuj policzyć to sobie - wzory są elementarne.

Tu są jakieś proste obliczenia:
www.extinctionshift.com/topic_05.htm

Gwiazda S2 obok StgA* w odległości 0.1'' (5.5 dni światła).
Z soczewki wyjdzie 1.6'', czyli obraz gwiazdy widzimy 16 razy dalej!

Co tam jest źle?

> A tutal masz ilustrację, co Ci powinno wyjść:

To chyba też jest obraz z aproksymacji dla cienkich soczewek (sama dziura tu nie świeci).
11-05-2012 17:03 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>> Ten wzór wzięto ze standardowej optyki - dla zwyczajnych soczewek
>> Nie. Dla zwyczajnych soczewek wzór na załamanie promieni jest inny: kąt alfa jest proporcjonalny wprost do parametru b, natomiast tutaj jest odwrotna proporcjonalność.
> Gdy założysz duże odległości (aproksymacja cienkiej soczewki), wówczas masz taki sam wzór.

Na pewno nie. "Soczewka grawitacyjna" ma tak silną aberracje sferyczną (ogniskowa silnie zależy od średnicy b), że nie powinna być nazywana soczewką. Przelicz to sobie.

> Pełne ugięcie to 2GM/c^2b - realizuje się na drodze od soczewki do +oo, czyli na dystansie r=oo.
>Teraz szukamy odległości, na której otrzymamy np. połowę z tego ugięcia - ile potrzeba?

Oczywiście r = 0.

> Tu są jakieś proste obliczenia:
> www.extinctionshift.com/topic_05.htm
> Co tam jest źle?

Wybacz, ale szkoda mi czasu na czytanie bzdur osób trzecich. Jak myślisz, że to jest poprawne, to opisz problem własnymi słowami.

>> A tutal masz ilustrację, co Ci powinno wyjść:
> To chyba też jest obraz z aproksymacji dla cienkich soczewek (sama dziura tu nie świeci).

A dlaczego miałaby świecić? Czarna dziura jest raczej... czarna.
11-05-2012 18:30 
 Ocena 1 na 1
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>> Gdy założysz duże odległości (aproksymacja cienkiej soczewki), wówczas masz taki sam wzór.
>Na pewno nie. "Soczewka grawitacyjna" ma tak silną aberracje sferyczną (ogniskowa silnie zależy od średnicy b), że nie powinna być nazywana soczewką. Przelicz to sobie.

Przecież te standardowe wzory, stosowane powszechnie w astronomii, to właśnie tzw. aproksymacje dla cienkiej soczewki - z optyki klasycznej.
en.wikiped(*)ravitational_lensing_formalism
In the limit of a "thin lens" ...

>>Teraz szukamy odległości, na której otrzymamy np. połowę z tego ugięcia - ile potrzeba?
>Oczywiście r = 0.

Z r=0 startujemy, więc tu jest zero ugięcia - rzecz oczywista.
Połowa ugięcia musi być gdzieś pomiędzy 0 i +oo.

>> Tu są jakieś proste obliczenia:
>> www.extinctionshift.com/topic_05.htm
>> Co tam jest źle?
>Wybacz, ale szkoda mi czasu na czytanie bzdur osób trzecich. Jak myślisz, że to jest poprawne, to opisz problem własnymi słowami.

Ugięcie dla światła ze źródła/gwiazdy ustawionej tuż obok soczewki wynosi dokładnie 2GM/c^2b, b - odległość mierzona prostopadle do linii patrzenia, obraz obserwujemy z daleka: r >> b.

>A dlaczego miałaby świecić? Czarna dziura jest raczej... czarna.

Oczywista. To jest standardowy przypadek soczewkowania obiektu położonego daleko za soczewką. Zignorowano/pominięto jedynie problem blokowania światła na samej soczewce, wstawiając cd, czyli kuleczkę o praktycznie zerowym promieniu.
11-05-2012 22:28 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> "Soczewka grawitacyjna" ma tak silną aberracje sferyczną (ogniskowa silnie zależy od średnicy b), że nie powinna być nazywana soczewką. Przelicz to sobie.
> Przecież te standardowe wzory, stosowane powszechnie w astronomii, to właśnie tzw. aproksymacje dla cienkiej soczewki - z optyki klasycznej.
> en.wikiped(*)ravitational_lensing_formalism
> In the limit of a "thin lens" ...

Wiem, że takie jest nazewnictwo, ale moim zdaniem jest mylące, bo nazywając coś soczewką sugeruje się, że ta soczewka ma określone ognisko i wytwarza w tym ognisku obraz odległych przedmiotów. Natomiast soczewka grawitacyjna nie ma tych własności. Mam wrażenie, że jest to źródłem Twoich zarzutów wadliwości opisu tej soczewki.

>>> Teraz szukamy odległości, na której otrzymamy np. połowę z tego ugięcia - ile potrzeba?
>> Oczywiście r = 0.
> Z r=0 startujemy, więc tu jest zero ugięcia - rzecz oczywista.
> Połowa ugięcia musi być gdzieś pomiędzy 0 i +oo.

Pytanie o tak zdefiniowaną połowe ugięcia jest dużo trudniejsze. Tak na wyczucie, bez liczenia, to będzie odległość r rzędu b, może dwa b, może pierwiastek z dwa razy b albo coś w pobliżu. Czy to istotne?

>>> Tu są jakieś proste obliczenia:
>>> www.extinctionshift.com/topic_05.htm
>>> Co tam jest źle?
>> Wybacz, ale szkoda mi czasu na czytanie bzdur osób trzecich. Jak myślisz, że to jest poprawne, to opisz problem własnymi słowami.
> Ugięcie dla światła ze źródła/gwiazdy ustawionej tuż obok soczewki wynosi dokładnie 2GM/c^2b, b - odległość mierzona prostopadle do linii patrzenia, obraz obserwujemy z daleka: r >> b.

To jest poprawne stwierdzenie.
11-05-2012 23:12 
 Ocena 2 na 2
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>> Ugięcie dla światła ze źródła/gwiazdy ustawionej tuż obok soczewki wynosi dokładnie 2GM/c^2b, b - odległość mierzona prostopadle do linii patrzenia, obraz obserwujemy z daleka: r >> b.
>To jest poprawne stwierdzenie.

Zatem powinniśmy chyba obserwować ostro zdeformowane orbity gwiazd w centrum Galaktyki?

Tam są odległości rzędu kilku dni światła zaledwie do masy M = 4 miliony mas Słońca,
co daje ugięcie, więc i przesunięcie kątowe obrazu gwiazdy, ponad 10'' !!!

en.wikipedia.org/wiki/S2_(star)

12-05-2012 11:11 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>> Ugięcie dla światła ze źródła/gwiazdy ustawionej tuż obok soczewki wynosi dokładnie 2GM/c^2b, b - odległość mierzona prostopadle do linii patrzenia, obraz obserwujemy z daleka: r >> b.
>> To jest poprawne stwierdzenie.
> Zatem powinniśmy chyba obserwować ostro zdeformowane orbity gwiazd w centrum Galaktyki?
> Tam są odległości rzędu kilku dni światła zaledwie do masy M = 4 miliony mas Słońca, co daje ugięcie, więc i przesunięcie kątowe obrazu gwiazdy, ponad 10'' !!!

10" powiadasz? To za dużo...

Znalazłem błąd w naszym rozumowaniu. To prawda, że ugięcie promieni wychodzących z pobliża dużej masy jest dane wzorem alfa = 2GM/c^2b, ale nie jest prawdą, że o taki kąt przesunie się obraz źródła. Przesunięcie to będzie dużo mniejsze, mniejsze w przybliżeniu o czynnik b/D, gdzie D jest odległością od obserwatora do źródła.

Przyczyna tego zmniejszenia jest czysto geometryczna. Wyobraź sobie, że patrzysz na gazetę przez pryzmat trzymany tuż przy oku. Cała strona jest przesunięta o kąt alfa. Ale jak zaczniesz odsuwać pryzmat od oka, to kąt przesunięcia będzie się zmnieszać. Jeśli położysz pryzmat na gazecie, to przesunięcie będzie niewielkie, około alfa*b/D, gdzie b jest grubością pryzmatu a D odległością od oka do gazety, mimo że ugięcie promieni jest wciąż alfa. To samo dzieje się jak soczewka grawitacyjna jest w pobliżu źródła światła.

Autor strony www.extinctionshift.com/topic_05.htm też chyba robi ten błąd, ale nie sprawdziłem tego dokładnie bo tak pstrokaty tekst zniechęca mnie do czytania.

Zdawszy sobie sprawę z tego błędu odwołuję moje potwierdzenie, że rozmiar kątowy Słońca jest pozornie powiększony o 1.7". Powiększenie to jest dużo mniejsze, w przybliżeniu 1.7" * b/D = 1.7" * (0.25° * pi/180°) = 0.007".
12-05-2012 17:10 
 Ocena 1 na 1
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
Rzeczywiście.

Obserwujemy Słońce z odległości D: b/D = 2GM/c^2b = a, b = Rs - promień Słońca;

Wówczas prosty promień startuje pod kątem 'a', zatem na dystansie D przechodzi przez oś soczewki: b = D*a, i kąt 'a' jest tu realnym rozmiarem kątowym Słońca - brak powiększenia.

Ale promień ma się jeszcze wygiąć o kąt a, więc on po prostu startuje poziomo ze źródła, i trafia w oko pod takim samym kątem.

Dla innych odległości promień startuje nieco pod innym kątem i wygina się trochę mniej albo więcej, ponieważ wtedy ten parametr b się zmienia.

Zatem nie można uzyskać pierścienia dookoła galaktyki, bez dodatkowych źródeł z tyłu.

Gdyby gwiazdy mogły się tak same powiększać, wówczas ich rozmiary kątowe byłby właśnie nie mniejsze od a = 4GM/c^2R; np. Syriusz z 2'', co daje kulę o średnicy: d = 2'' * 8ly = 5au.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
Trochę grubsze ringi:

Takie tłuste kiełbasy w kosmosie?

pl.wikipedia.org/wiki/Abell_370
W tym ostatnim znaleźli obraz galaktyki oddalonej o 12.8 mld lat - świetny teleskop.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365