 |
Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie tekstu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-05-2012 17:45 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie tekstu?
2 na 2 | Jakiś czas temu zainteresowałem się szybkim czytaniem (speed reading). Chyba wszyscy wiedzą, że chodzi o "fotograficzne" czytanie tekstu gdzie ograniczeniem jest manualna zdolność szybkiego przewracania kartek. Kurs polega na nauce szybkiego czytania, równoległej nauce większego zrozumienia i połączenia tego wszystkiego w całość. Rezultatem ma być umiejętność przeczytania książki w kilkanaście - kilkadziesiąt minut z większym zrozumieniem niż przy metodzie tradycyjnej. Ta metoda daje wg tych co ją umieją lepsze zrozumienie i intensywniejsze doznania przy czytaniu np beletrystyki czy opowiadań.
Nie znam jednak nikogo, kto używa jej do czytania ze zrozumieniem bardziej skomplikowanych książek. Sam muszę przeczytać kawałek i co jakiś czas wpaść w zadumę i zastanowienie. Czytam więc tym wolniej, im bardziej pasjonująca jest lektura.
Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie trudnego tekstu? Jak to jest? Warto się tego uczyć?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | grzmot (741 punktów) | > Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie trudnego tekstu? Jak to jest? Warto się tego uczyć?Próbowałem kiedyś stosować podstawowe wytyczne (ogarnianie wzrokiem większej ilości tekstu, skanowanie strony), ale w moim przypadku nie dało to rezultatu (może już czytam względnie szybko). W sieci szukając informacji, trafiałem chyba na opinie podobnych do mnie, bo opinie te były sceptyczne. Też tak mam, że jak czytam coś interesującego, to muszę się zatrzymać, przemyśleć, czasami nawet się cofnąć. Nie uważam tego za czas stracony, zwłaszcza, kiedy czytam dla przyjemności. Właściwie, zawsze mi się książki kończą za szybko  . Ale można też spojrzeć na sprawę z punktu widzenia psychologii poznawczej. Zakodowanie informacji z pamięci krótkotrwałej (o dość małej pojemności, kilka-kilkanaście jednostek) do pamięci długotrwałej trwa kilka - kilkanaście minut. To, co jest kodowane, to najczęściej (wg obecnie przyjmowanych wyjaśnień) asocjacje obiektów i zdarzeń oparte na interpretacji (niekoniecznie świadomej, najczęściej nie) obserwowanych zdarzeń, a nie zapis filmowy (przynajmniej w większej części populacji). Zaś tempo myślenia werbalnego (świadomego) jest zbliżone do tempa mowy. Biorąc powyższe pod uwagę, nie dociera do mnie, jak można w kilkanaście minut przeczytać książkę, ze szczegółami, zachowując większość informacji w głowie, i jeszcze zdążyć mieć jakieś wrażenia. Ale mogę się mylić.
|
|
7 na 7 |
2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | wpadłam na krótki kurs przyspieszający czytanie do ok. 500 słów na minutę, tego progu raczej nie uda mi się przeskoczyć.
Nie potrafię czytać szybko trudnych tekstów, lub tekstów obcojęzycznych, chociaż i w angielskim zaczyna mi się czytać lepiej.
Metody są różnorodne, chodzi głównie o płynność ruchu oczu, oduczenie się literalizacji - o ile występuje, oraz o zwiększenie pola widzenia.
Tak, czyta się lepiej, chociaż tempo czytania zależy, jak pisałam, od trudności tekstu. Tak, lepiej się tekst przyswaja, ale do trudnych fragmentów należy często wrócić. Stosuję szybsze czytanie wtedy, kiedy wstępnie zapoznaję się z tekstem, a nie do analizy gruntownej. No i oczywiście kiedy czytam dla przyjemności - faktycznie przyjemnie czyta się szybko.
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > wpadłam na krótki kurs przyspieszający czytanie do ok. 500 słów na minutę, tego progu raczej nie uda mi się przeskoczyć.Ja dorwawszy kiedyś poradnik do nauki szybkiego czytania doszedłem z jakichś 400 do 800, ale odpadłem gdzieś na początku nauki, nie wiem teraz czemu tak skapitulowałem.  A swego czasu widziałem w Empiku faceta co szybko czytał: przewracał kartka po kartce jakby je skrupulatnie na dniówkę, nie na akord liczył - szok!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >wpadłam na krótki kurs przyspieszający czytanie do ok. 500 słów na minutę, tego progu raczej nie uda mi się przeskoczyć.> Ja dorwawszy kiedyś poradnik do nauki szybkiego czytania doszedłem z jakichś 400 do 800, ale odpadłem gdzieś na początku nauki, nie wiem teraz czemu tak skapitulowałem.  Podziwiam, mam w tyle głowy zamiar potrenować jeszcze... sprawdzając prace licencjackie potrenuję na pewno! Problem polega na tym, że ja potrzebuję do tego tekst na kartce i po polsku i ołówek. > A swego czasu widziałem w Empiku faceta co szybko czytał: przewracał kartka po kartce jakby je skrupulatnie na dniówkę, nie na akord liczył - szok!Przyznam, że marzy mi się taka umiejętność, ale nie liczę na to zbyt poważnie. Ale ile można przeczytać wtedy! Nie narzekałabym na brak czasu i w jednej kąpieli przetrawiłabym całą książkę! Marzenie!
|
|
10 na 10 | Michał96 (412 punktów) | Wziąłem kurs szybkiego czytania, zdołałem przeczytać "Wojnę i pokój" w dwadzieścia minut. To jest o Rosji. Woody Allen
|
|
12 na 12 | diogenes (42753 punktów) | >Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie trudnego tekstu?
Czytam Ulissesa Joyce'a już 40 lat i nie wiem, o co chodzi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Śmiejecie się, ale w szpitalu czytałam łatwą powieść o grubości 300-400 stron w dzień. Ze zrozumieniem i nie spiesząc się.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Śmiejecie się, ale w szpitalu czytałam łatwą powieść o grubości 300-400 stron w dzień. Ze zrozumieniem i nie spiesząc się. Na średniej grubości kryminał Agathy Christie zużywam około półtorej godziny. Tej samej objętości sprawozdanie z badań jakiegoś stanowiska zajmuje mi co najmniej dwa dni.
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Na średniej grubości kryminał Agathy Christie zużywam około półtorej godziny. Tej samej objętości sprawozdanie z badań jakiegoś stanowiska zajmuje mi co najmniej dwa dni.Przy szybkim czytaniu jest pewnie tak samo tylko szybciej. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Śmiejecie się, ale w szpitalu czytałam łatwą powieść o grubości 300-400 stron w dzień. Ze zrozumieniem i nie spiesząc się. >Na średniej grubości kryminał Agathy Christie zużywam około półtorej godziny. Tej samej objętości sprawozdanie z badań jakiegoś stanowiska zajmuje mi co najmniej dwa dni. Jest dokładnie tak samo - nie każdy tekst czyta się tak samo szybko.
Trenując czytałam swego czasu prace licencjackie. Jedną potrafiłam przeczytać w pół godziny, drugą - podobnych rozmiarów - już w godzinę, bo była kiepsko napisana. Wszystko na to wpływa.
Trening odbywa się czasem "na szybkość" kosztem zrozumienia, ale to trening. Nie ma żadnego nakazu spieszenia się kosztem zrozumienia, sami dostosowujemy potem szybkość do potrzeb.
Teraz dawno nie trenowałam, bo czytam ostatnio albo podręczniki (za trudne trochę) albo angielskojęzyczne, ostatnią książkę po polsku chyba właśnie w szpitalu czytałam, ale tam nie zależało mi na szybkości, żeby się nie nudzić potem...
Ale trenując kiedyś wcześniej rozszerzyłam pole widzenia do 3 pól w linijce, czyli nie zatrzymywałam się wzrokiem na słowach, ale zatrzymywałam się 3 razy w linijce, zachowując zrozumienie.
Rozszerzenie pola widzenia zostało w podanym artykule wyśmiane, że przecież nie robi się operacji oka. Ale to absurd jest, bowiem nie polega to na fizycznym przekształceniu soczewki - każdy z nas ma znacznie szersze pole widzenia niż jedno słowo. Po prostu koncentrujemy się na wybranym słowie, a możemy poprawić ten efekt, koncentrując się świadomie na większym obszarze. Niektóre osoby mają takie zdolności w wybitnym zakresie, ale każdy z nas potrafi nieco poprawić swoje możliwości i nie potrzebne są do tego płatne kursy, wiele wskazówek istnieje w sieci "za darmo". Prostym efektem przyspieszającym właśnie do ok. 500 słów na minutę jest wodzenie np. ołówkiem wzdłuż tekstu - to powoduje płynny ruch oka a nie skakanie od słowa do słowa.
|
|
| |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >każdy z nas ma znacznie szersze pole widzenia niż jedno słowo. Święte słowa, jednym spojrzeniem można ogarnąć krajobraz z ludźmi, markami i kolorami samochodów itp., cóż to jest ogarnąć spojrzeniem stronę w książce?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >każdy z nas ma znacznie szersze pole widzenia niż jedno słowo.> Święte słowa, jednym spojrzeniem można ogarnąć krajobraz z ludźmi, markami i kolorami samochodów itp., cóż to jest ogarnąć spojrzeniem stronę w książce?Pamiętam, że robiąc badania przy prawie jazdy sprawdzano właśnie pole widzenia - musiałam zogniskować się na oczach lekarza, a on wyciągnął rękę i zapytał ile pokazał palców - nie zmieniając położenia oczu trzeba było "zobaczyć" ile pokazał. Kierowca musi mieć w miarę poprawne pole widzenia, patrząc np. na jezdnię trzeba widzieć co się dzieje poza nią. Niektórzy chyba tego nie potrafią...
|
|
|  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | > Na średniej grubości kryminał Agathy Christie zużywam około półtorej godziny.Może pomijasz opisy przyrody? 
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
2 na 2 | dnlg (85 punktów) | >Kurs polega na nauce szybkiego czytania, równoległej nauce większego >zrozumienia i połączenia tego wszystkiego w całość. Rezultatem ma być umiejętność przeczytania >książki w kilkanaście - kilkadziesiąt minut z większym zrozumieniem niż przy metodzie tradycyjnej. Oni sami mówią, że poziom zapamiętywania tekstu oscyluje w granicach 60-70%, czyli porównywalnie. >Ta metoda daje wg tych co ją umieją lepsze zrozumienie i intensywniejsze doznania przy czytaniu np >beletrystyki czy opowiadań. Niektórzy mają takie podejście do egzaminów na studiach (robią "scanning" materiałów zamiast porządnie się pouczyć) i w efekcie czego mają krótsze wakacje. >Czy szybkie czytanie przyspiesza naukę i zrozumienie trudnego tekstu? Jak to jest? Warto się tego >uczyć? A co to za przyjemność przeczytać książkę w 20 minut? Poza tym strata pieniędzy, profesjonaliści (czytający stronę w 2s) uczą się od kilku a może i nawet kilkunastu lat. Kursy szybkiego czytania polegają na czytaniu poradników przesłanych za niemałe pieniądze przez szkoły szybkiego czytania.
|
|
 | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >A co to za przyjemność przeczytać książkę w 20 minut? Poza tym strata pieniędzy, profesjonaliści (czytający stronę w 2s) uczą się od kilku a może i nawet kilkunastu lat. Kursy szybkiego czytania polegają na czytaniu poradników przesłanych za niemałe pieniądze przez szkoły szybkiego czytania. Moim zdaniem przyjemniej się czyta szybko - nie potrafię zrozumieć jak przyjemnie ma się czytać książkę kilka tygodni. Mnie to męczy, bo tak właśnie obecnie czytam "Bones to ashes" ale ratuje mnie to że robię to drugi raz - tajemnica jest rozwikłana, mogę spokojnie skupić się na języku, a z braku czasu robię to w wannie...
Normalnie zagryzłaby mnie niecierpliwość przy takim czytaniu.
Książka jest trochę jak film i nie cierpię przerywania w najciekawszym momencie, a czytając wolno trzeba w końcu przerwać. Przed przyspieszeniem "Samolubny gen" zajął mi 3 bite dni, teraz podobna książka zajmuje mi dzień, nie muszę robić niechcianych przerw.
Wiele osób ma problem z koncentracją na treści - trudności w czytaniu powodują po prostu dekoncentrację. Trening czytania umożliwia przeniesienie koncentracji na treść.
A co do kosztów - leniuszki pewnie płacą. Ja nie zapłaciłam ani złotówki. Kurs był bezpłatny, zorganizowany przez Empik, a później rozszerzyłam dane w oparciu o instruktaż znaleziony na kilkunastu wręcz portalach - bezpłatnych. Oczywiście, kurs pewnie zmotywowałby mnie do wykonywania tych ćwiczeń, a bez tego trochę się nie chce, ale to nie są żadne tajemne informacje. W dodatku naprawdę działają. Przez zastosowaniem metody ołówka czytałam ok. 300 słów na minutę, po kilku minutach treningu z ołówkiem wyszło nieco ponad 500.
Żebyście się śmiali - trenuję również świadome sny, ale tu jeszcze sporo przede mną, chociaż niekiedy zdarza mi się już wiedzieć że śnię.
|
|
|  | 1 na 1 | grzmot (741 punktów) | > Moim zdaniem przyjemniej się czyta szybko - nie potrafię zrozumieć jak przyjemnie ma się czytać książkę kilka tygodniZ tym się całkowicie zgodzę, kilka tygodni na powieść to raczej męczarnia niż przyjemność - tak, jak oglądanie filmu w kawałkach. A z drugiej strony - jeden czy dwa, trzy dni (a więc ~5-20 godzin) (jeśli to wolne dni i mamy czas) na nie-najgrubszą powieść, wydaje mi się normą wśród ludzi, którzy sporo czytają bez żadnych kursów i bez pośpiechu, bo przecież nie ścigamy się, kiedy czytamy sami dla siebie. Ale dostrzegam też pewną zaletę płatnych kursów - wielu ludzi wydanie pieniędzy motywuje do wykorzystania tego, za co płacą - a więc do wzięcia się za czytanie w tym przypadku. > Żebyście się śmiali - trenuję również świadome sny, ale tu jeszcze sporo przede mną, chociaż niekiedy zdarza mi się już wiedzieć że śnię.O, to jest dobry temat na nowy wątek (na ile się orientuję, jest to zjawisko zweryfikowane  ). Kiedyś przyglądałem się tematowi, i zawsze nie dawała mi spokoju pewna wątpliwość. Skąd wiesz, że to, że wiesz że śnisz, Ci się tylko nie śni?
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Moim zdaniem przyjemniej się czyta szybko - nie potrafię zrozumieć jak przyjemnie ma się czytać książkę kilka tygodni> Z tym się całkowicie zgodzę, kilka tygodni na powieść to raczej męczarnia niż przyjemność - tak, jak oglądanie filmu w kawałkach. A z drugiej strony - jeden czy dwa, trzy dni (a więc ~5-20 godzin) (jeśli to wolne dni i mamy czas) na nie-najgrubszą powieść, wydaje mi się normą wśród ludzi, którzy sporo czytają bez żadnych kursów i bez pośpiechu, bo przecież nie ścigamy się, kiedy czytamy sami dla siebie.To zależy. Jeśli masz czas do zabicia - to nie spieszysz się. Ja go zwykle nie mam. Jak pisałam, w szpitalu nie spieszyłam się, więc gruba książka zabierała mi dzień, spiesząc się przeczytałabym ją szybciej. W normalnym trybie często nie mogę sobie pozwolić na taki zbytek czasu, mam opcję albo czytać szybko, albo mało. > Ale dostrzegam też pewną zaletę płatnych kursów - wielu ludzi wydanie pieniędzy motywuje do wykorzystania tego, za co płacą - a więc do wzięcia się za czytanie w tym przypadku.Tak, to pewnie prawda. Podobnie jak kupienie karnetu na zajęcia "sportowe", jakie by nie były i umówienie się na konkretny termin - zapłacone, to pójdę, a bez tego pewnie się nie zmotywuję. Ja nie korzystałam jednak z tych kursów, trochę szkoda mi kasy. > >Żebyście się śmiali - trenuję również świadome sny, ale tu jeszcze sporo przede mną, chociaż niekiedy zdarza mi się już wiedzieć że śnię.> O, to jest dobry temat na nowy wątek (na ile się orientuję, jest to zjawisko zweryfikowane ). Kiedyś przyglądałem się tematowi, i zawsze nie dawała mi spokoju pewna wątpliwość. Skąd wiesz, że to, że wiesz że śnisz, Ci się tylko nie śni?Ach, oczywiście, że moja świadomość snu mi się śni  Ja mam długie i nietypowe sny, często oglądam akcję "z boku", w pozycji widza, jak film, dlatego trudno mi wykonywać pewne "triki". Raz miałam piękną akcję: jestem w trasie i zjeżdżam do jakiegoś zajazdu, tam jest parka, orientuję się że dziewczyna planuje zabić chłopaka. Dzwonię na policję i wybierając numer mam chwilę przerażenia - jeny, a co jeśli ja naprawdę zadzwonię? Bo to mi się śni, ale jeśli ja naprawdę zadzwonię i zawiadomię ich to mnie potem rozszarpią! Ale za chwilę słyszę w słuchawce "taaaak" i już wiem, że żaden telefon alarmowy tak nie będzie odebrany, więc śnię dalej.
|
|
|  | | Ironhide (432 punktów) | Jak wyglądają Twoje starania o sny LD? Ja przypadkiem trafiłem w 2009r. na hasło w Wikipedii na ten temat. Wcześniej nie wiedziałem, że istnieje takie pojęcie. A zainteresowałem się, gdyż kilka lat wcześniej miałem dziwny sen, w którym miałem świadomość tego, że śnię.
Od maja 2009 miałem ponad 20 snów LD.
Edit: Znalazłem już wydzielony wątek na ten temat. Przenoszę się tam.
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >z większym zrozumieniem niż przy metodzie tradycyjnej. Tego nie słyszałem - to zapewne chwyt marketingowy uzasadniony automatem że kto więcej czyta więcej rozumie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
7 na 7 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Może trzeba zacząć sprawę analizowac od końca: Czy szybkie czytanie zwiększa szybkość myślenia? Jeśli nie, to czytanie streszczeń lub rozrysowanych grafów kluczowych wydarzeń daje ten sam efekt. Czy pozwala przeżywać skondensowane emocje? Jeśli nie, to lipa, bo ja lubię się czasem zachwycić ciekawym opisem, albo mieć dreszczyk spowodowany niesłychanymi wydarzeniami - a to przecież trwa, ta emocja.
Ponieważ nie jestem zmuszony czytać dużych ilości tekstu w krótkim czasie, nie wydaje mi się, bym potrzebował tej umiejetnosci, a boję się, że mogła by mi popsuć przyjemność czytania.
Pozdrawiam
Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Oczywiście, że emocje są inne, czytając szybko.
Wyobraź sobie, że oglądasz film, podzielony na 12 odcinków. Czy emocje są takie same, jak oglądając ten sam film skondensowany do 1 części? Lubisz, jak w chwili, kiedy zaraz masz dowiedzieć się kto zabił przerywasz i czekasz do następnej części?
Dodatkowo czytanie wolne powoduje pewną "rozlazłość" akcji, przyspieszenie powoduje przejście do tempa rozwoju, które odbiera się jako bardziej żwawe. Można to przyrównać do filmu, gdzie niby jest wszystko co trzeba, ale zamiast skondensować to do 1 godziny rozlazło się do 5 godzin. Znasz to? Znam takie filmy i nie należą do moich ulubionych, pomimo fajnego nieraz pomysłu na temat.
Zachwyt opisem jest taki sam, bowiem czytasz ten opis tak samo, tylko szybciej.
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak szybko czytasz? Ja, mniej więcej, czytam stronę na minutę - wynik sam się taki ustalił z powodu pożerania książek w pewnym momencie mego życia.
Pozdrawiam
Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | Musiałabym sprawdzić...
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Musiałabym sprawdzić... Ok. 600 słów na minutę czytając licealny podręcznik do genetyki - średnia trudność, mała czcionka. Na stronę wypadło mi ok. 40 sekund.
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | To nie jest tak strasznie szybko. Do czytania podręczników pewnie przydała by się umiejetność szybkiego czytania z zapamiętywaniem.  Pozdrawiam
Ciekawy film "Pochowajcie mnie pod podłogą". O matuszcze ZSRR chyba.
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > To nie jest tak strasznie szybko.> Do czytania podręczników pewnie przydała by się umiejetność szybkiego czytania z zapamiętywaniem.>  Nie jest strasznie szybko, bo od roku nie trenuję. Ale spróbuję wrócić do tego. Czytam z zapamiętywaniem.
|
|
2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) | Ale, po co czytać szybko? Dla mnie czytanie to przyjemność którą się rozkoszuje. No naturalnie wtedy gdy czytam jakąś dobrą książkę.
|
|
2 na 2 | Ironhide (432 punktów) | Również byłem zainteresowany tym tematem. Od początku próbowałem znaleźć potwierdzenie, że kursy szybkiego czytania to oszustwo.  Link od Xitami bardzo mnie ucieszył. Na Racjonaliście jest artykuł: Mity i fakty o szybkim czytaniuwww.racjonalista.pl/kk.php/s,4617Autor tekstu prowadzi szkolenia. Albo prowadził, bo ostatni wpis na jego stronie pochodzi z 2008 roku. Warto zapoznać się z przekonaniami drugiej strony. Najbardziej interesuje mnie kwestia braku wokalizacji podczas czytania. Założyłem nawet wątek. Przede mną również poruszano ten temat na forum. www.racjonalista.pl/forum.php/s,489044#w489113
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
3 na 3 | Michał96 (412 punktów) | >A swego czasu widziałem w Empiku faceta co szybko czytał: przewracał kartka po kartce jakby je skrupulatnie na dniówkę, nie na akord liczył - szok!
Może po prostu szukał obrazków...
|
|
1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | >Czy szybkie czytanie (...) Warto się tego uczyć?
Warto bo: a) szybciej znajdujesz w tekście fragment na interesujący Cię temat b) o wiele szybciej czytasz zwykłą beletrystykę, szczególnie niezbyt treściwą c) szybciej ogarniasz zawartość stron internetowych, szukanie towaru w spisie, linku, obrazka itp. d) szybciej i bez "wczytywania się" oceniasz o czym jest tekst naukowy (ogólnie) i na ile generalnie tematyka koreluje z tym, co akurat potrzebujesz i na czym się skupić, żeby wyłuskać to, co istotne e) szybciej czytasz podpisy w kinie (albo w ogóle kątem oka) i masz więcej czasu na śledzenie akcji
Ale: a) metoda szybkiego czytania nie nadaje się do gęstych tekstów naukowych, usianych wzorami, gdzie dokładność jest ważniejsza od szybkości. b) trzeba umieć przełączać się na czytanie dokładne, żeby samemu nie robić drobnych błędów, literówek itp. c) metoda nie sprawdza się również w tekstach najeżonych neologizmami d) czasem trzeba czytać wolniej, np. poezję
|
|
 | 4 na 4 | grzmot (741 punktów) | > Warto bo [...]> Ale: [...]Wybacz ucięcia, oszczędzam miejsce  . Zadam wredne, nikczemne, prowokacyjne pytanie: Z tej listy (skądinąd interesującej i pożytecznej) wynika, że kiedy chcesz zdobyć nowe informacje, zapamiętać je dokładnie i zrozumieć, musisz czytać normalnie, "powoli" - np. podręczniki, literaturę z trudniejszym słownictwem. Czyżby szybkie czytanie było przydatne tylko do tekstów, które nie niosą nowej informacji, a więc (z punktu widzenia tracenia czasu) bezwartościowych, typu wodnistej beletrystyki?
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Z tej listy (skądinąd interesującej i pożytecznej) wynika, że kiedy chcesz zdobyć nowe informacje, zapamiętać je dokładnie i zrozumieć, musisz czytać normalnie, "powoli" - np. podręczniki, literaturę z trudniejszym słownictwem. Czyżby szybkie czytanie było przydatne tylko do tekstów, które nie niosą nowej informacji, a więc (z punktu widzenia tracenia czasu) bezwartościowych, typu wodnistej beletrystyki?
Coś w tym jest. Nie mogę czytać szybko tekstu skomplikowanego lub prowokującego do zadumy. Za to beletrystykę czytam dużo szybciej. Jednak gdybym czytał ją szybko (jak w szybkim czytaniu), to nie jestem pewien czy byłoby to takie przyjemne.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > >Warto bo [...]> >Ale: [...]> Wybacz ucięcia, oszczędzam miejsce . Zadam wredne, nikczemne, prowokacyjne pytanie:> Z tej listy (skądinąd interesującej i pożytecznej) wynika, że kiedy chcesz zdobyć nowe informacje, zapamiętać je dokładnie i zrozumieć, musisz czytać normalnie, "powoli" - np. podręczniki, literaturę z trudniejszym słownictwem. Czyżby szybkie czytanie było przydatne tylko do tekstów, które nie niosą nowej informacji, a więc (z punktu widzenia tracenia czasu) bezwartościowych, typu wodnistej beletrystyki?Nie wiem jak kolega, ale ja czytam często szybko a jedynie wracam do trudniejszych fragmentów. Czyli lecę z tekstem w miarę szybko (nie jestem szybka, może nieco szybsza) i kiedy po kilku zdaniach stracę wątek w trudniejszym fragmencie, wracam do poprzedniego akapitu i czytam wolniej. Suma sumarum tracę mniej czasu na bełkot, który jest mi mało przydatny lub oczywisty, ale trzeba go przejrzeć, bo nie wiadomo gdzie się trafi coś istotnego. Dodam - tak, czytam tak trudniejsze teksty, szczególnie naukowe. Dla mnie teraz barierą jest język. Ale po przemyśleniu i angielskojęzyczne czytam coraz szybciej, więc to pewnie kwestia wprawy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|