Racjonalista - Strona głównaDo treści
Egoizm wśród astronomów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
26-05-2012 10:45Matix (5786 punktów)Egoizm wśród astronomów
Ocena 1 na 1
Punkt wyjścia: www.kosmon(*)lanet-w-ukadzie-sonecznym.html

Cytat:
Za pasem Kuipera znajduje się masywne ciało niebieskie, prawdopodobnie wielkości Neptuna - takie wnioski ze swoich badań przedstawił Rodney Gomes podczas konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego.


A dalej czytam:

Cytat:
Dane, które mają potwierdzić jej istnienie, mają być dostarczone jeszcze w tym roku.


What? Yyy... to znaczy, co do diaska? Więc na podstawie jakich badań powyższe wnioski? No więc o co chodzi? Powiem Wam o co chodzi.

To już nie jest nawet "niezdrowy optymizm", to zwyczajny egoizm i dążenie do sławy kosztem szerzenia zwyczajnych astro-plotek. Przecież jeśli faktycznie okaże się, że znajdą tam jakąś planetę, karła itp. to ci panowie będą sławni. Bo przecież to przewidywali. Nie ważne, że na podstawie mętnych przesłanek i ogólników. (wiele gwiazd ma podobnych kompanów, np. Proxima Centauri - więc być może i Słońce coś tam ma) Ważne, że przewidzieli to jak jasnowidze. Mam na myśli tych dzisiejszych jasnowidzów, którzy kierują się rachunkiem prawdopodobieństwa, twierdząc, że mają magiczne zdolności.

Co jeśli nic tam nie znajdą? Nic. Sprawa ucichnie i nikomu nie stanie się krzywda.

Jeśli ateista nie wie o istnieniu czegoś, to nie zakłada, że to istnieje. Nie zakładam, że istnieją krasnale na Plutonie, bo nic na to nie wskazuje oprócz jakiegoś tam prawdopodobieństwa - sytuacja jest identyczna. Śmiech na sali.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

balon000 (504 punktów)
Dlatego takie coś się pisze bo pewnie są na np 80% przekonani ale nie mają danych na 100% i chcą to dopiero sprawdzić na 100%.

A istnienie takiego ciała już dawno podejrzewano, i były poszlaki, czasem dość mocne.
Matix (5786 punktów)
A jakieś konkrety? Dane? Skąd te 80% Twoja wypowiedź kompletnie nic nie mówi, tak samo jak ich.
balon000 (504 punktów)
>A jakieś konkrety? Dane? Skąd te 80% Twoja wypowiedź kompletnie nic nie mówi, tak samo jak ich.

To 80% było subiektywne moje. Mówię jak oni (ci astronomowie)zapewne rozumują.

Ja nie mówię czy Tyche(tak nazwano tą hipotetyczną planetę) istnieje czy nie.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Speaking at a meeting of the American Astronomical Society earlier this month, Rodney Gomes presented complex calculations and computer models, indicating the existence of this world as a genuine possibility.[...]
Gomes studies are considered promising, but still inconclusive.

More research is needed before astronomers can confirm and announce the presence of an unknown, massive planet at the edge of our solar system. (źrodło)
Pożyjemy, zobaczymy. Nie wieszałbym psów na naukowcach tylko dlatego, że ogłaszają wyniki swoich badań zanim te wyniki zostaną potwierdzone. Przecież to oczywiste, że potwierdzić/obalić można wyłącznie to, co zostało ogłoszone. Nie rozumiem twojego oburzenia.


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
Matix (5786 punktów)
Modele to nie badania. Badać można jakąś rzecz, albo jakieś zjawisko, które istnieje. Modelować można zarówno coś co istnieje jak i coś czego w ogóle nie ma.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Rozumiem, że słabiutki jesteś z angielskiego.

Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
poprę Kulkę na Mole

Istnienie tam takiej planety nie jest wykluczone. Może pochodzić z czasów formowania się Układu Słonecznego, z ewentualnym przemieszeniem (a - teoretycznie raczej bo "fartownie" - mogła zostać podkradziona podczas bliskiego mijania się Słońca z innym układem planetarnym).

Optycznie (na światło) jest to obiekt trudny do wykrycia. Dlatego wspomniani uczeni badają skutki pośrednie jej istnienia (np zaburzenia w ruchu innych ciał).

W oparciu bardzo pojemne współczesne dyski komputerowe (i zaawansowane programy) można by wyobrazić sobie odkrycie takiej planety przez analizę wielu, wielu kolejnych fotografii nieba. Z całą pewnością (biorąc pod uwagę rozmiary, odległości i prędkości) taka planeta przysłania na około kilkadziesiat sekund większość (tych nieco dalszych) gwiazd - gdy trafia pomiedzy Ziemię, a ową gwiazdę.
catseye (1381 punktów)
>What? Yyy... to znaczy, co do diaska? Więc na podstawie jakich badań >powyższe wnioski? No więc o co chodzi? Powiem Wam o co chodzi.
>To już nie jest nawet "niezdrowy optymizm", to zwyczajny egoizm i dążenie do sławy >kosztem szerzenia zwyczajnych astro-plotek.
Z tego, co wiem - Gomes powiedział, że pewne anomalie w ruchach obiektów na peryferiach Układu Słonecznego można objaśnić zakładając, że gdzieś tam kręci się jeszcze jedna planeta. Na konferencji naukowej, gdzie mówi się o bieżących badaniach, to raczej normalne. Dopiero dziennikarze zrobili z tego sensację.
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
w obłoku Oorta, w odległości ok. 2,25 bibliona km od Słońca (czyli aż 15 000 razy dalej od Słońca niż Ziemia i 375 razy dalej niż Pluton) może znajdować się nowa, nieodkryta dotąd planeta, która ma masę ponad czterokrotnie większą od masy Jowisza


promień orbity: a = 15000 au = 0.25 ly
Okres prawie 2 mln lat!

Taka orbita byłaby chyba niestabilna - zbyt słaba grawitacja ze słońca w porównaniu z siłami zaburzającymi z zewnątrz.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Tamto doniesienie jest wielowariantowe. Doczytałem się w tych doniesieniach o innej opcji (wielkości Neptuna),
którą podsumuję matematycznie tak:

{przy okazji lansuje tu (moją własną ale bez uporu) teorię wyłapywania jej poprzez detekcję efektów zasłaniana gwiazd}

Domniemana planeta wielkości Neptuna - średnica: 50 000 km / 8 dni świetlnych od nas.
Jedna z wielu gwiazda nieco większa od Słońca: 2 000 000 km / 100 lat (coś trzeba przyjąć).
Zatem planeta jest zaledwie 40 razy mniejsza od owej gwiazdy.
Natomiast jest bliżej aż 100x(366/8) = 4575 razy.
Może zatem zasłonić gwiazdę, dokładnie całą (a nawet "z zapasem"), na sporo sekund.
{Prędkości planet w ruchu po orbicie nie są wybitne (Ziemia 30 km/sek)}

Zatem 0.25 roku świetlnego - czyli 91 dni od nas - to jeszcze inna opcja
i pomińmy chwilowo ją jako być może niebezpiecznie kontrowersyjną

Ba! Powiem wiecej - udowodniłem tu w innym wątku

www.racjonalista.pl/forum.php/s,464579

że znany, przypadkowy, względny dryf ukadów planetarnych (ok 20 km/sek) daje raz na około 80 mln lat ich mijankę o miesiąc świetlny. 30 dni !
To by taki "Jowisz" raz był, a raz go nie było - pochodziłby zatem z wzajemnego podkradania go. Well

Pozdrawiam
Hetman Twardowski (482 punktów)
(zablokowany)
>Tamto doniesienie jest wielowariantowe. Doczytałem się w tych doniesieniach o innej opcji (wielkości Neptuna), którą podsumuję matematycznie tak:
>{przy okazji lansuje tu (moją własną ale bez uporu) teorię wyłapywania jej poprzez detekcję efektów zasłaniana gwiazd}
>Domniemana planeta wielkości Neptuna - średnica: 50 000 km / 8 dni świetlnych od nas.
>Jedna z wielu gwiazda nieco większa od Słońca: 2 000 000 km / 100 lat (coś trzeba przyjąć).
>Zatem planeta jest zaledwie 40 razy mniejsza od owej gwiazdy.
>Natomiast jest bliżej aż 100x(366/8) = 4575 razy.
>Może zatem zasłonić gwiazdę, dokładnie całą (a nawet "z zapasem"), na sporo sekund.

Ale to zasłanianie wcale nie jest takie pewne.
Ciemne obiekty na jasnym tle tracą nieco na wielkości, a niekiedy zupełnie znikają.

Np. Merkurego na tarczy Słońca już chyba w ogóle nie będzie widać z Jowisza lub dalej, nawet teleskopem. Chyba światło obiega go dookoła i ten stożek widzenia zamyka się do zera z dystansem (jakaś dyfrakcja).
Dlatego nigdy nie zaobserwowano asteroid na tarczy słonecznej, pomimo że w pobliżu Słońca na pewno biega takich pełno.

Black drop effect:
www.metaresearch.org/home/viewpoint/blackdrop.asp

Natomiast jasne obiekty jakby puchną optycznie - są wizualnie większe.

>{Prędkości planet w ruchu po orbicie nie są wybitne (Ziemia 30 km/sek)}
>Zatem 0.25 roku świetlnego - czyli 91 dni od nas - to jeszcze inna opcja
>i pomińmy chwilowo ją jako być może niebezpiecznie kontrowersyjną
>Ba! Powiem wiecej - udowodniłem tu w innym wątku
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,464579
>że znany, przypadkowy, względny dryf ukadów planetarnych (ok 20 km/sek) daje raz na około 80 mln lat ich mijankę o miesiąc świetlny. 30 dni !
>To by taki "Jowisz" raz był, a raz go nie było - pochodziłby zatem z wzajemnego podkradania go. Well

Obawiam się że prawo Newtona nie ma aż tak szerokiego pola działania.
Oni pewnie zauważyli odchyłki mierzonych parametrów orbit w stosunku do symulacji (w oparciu o natychmiastowe siły z prawa Newtona), no i stąd te pomysły z niewidzialnymi planetami (tak samo ciemna materia powstała).
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
To zasłanianie jest pewne bo domniemywa się planetę wielkosci aż! Neptuna
i to zaledwie 8 dni od nas.

Merkury, asteroidy to drobiazgi zwłaszcza na tle Słońca.

Analiza kątów pod jakimi wdzimy gwiazdy i owego Neptuna-bis czymi te gwiazdy bardzo dobrze zasłonietymi z zapasem ogromnym.

Nie wiem o co chodzi z prawem Newtena ? Czy o predkości własne planet odległych od Słońca czy o cos innego.

Natomiast dopowiem. Skoro statystycznie raz na 80 mln lat Słońce mija się z inną Gwiazdą o 30 dni świetlnych
to żadna planeta w odległości az 90 dni od Słońca nie przetrwa bezkarnie takiej mijanki
(wszak zostanie .... oddzielona).

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365