Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fajne, tylko po co?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
05-08-2013 22:11Selanos (12869 punktów)Fajne, tylko po co?
0 na 4
Często słyszymy w mediach informacje o samolotach latających dzięki energii słonecznej, samochodach które przejadą 500 km na litrze benzyny i innych cudach tego typu. Czy mógłby mi ktoś łopatologicznie wyłożyć po co nam coś takiego?

Rozumiem, ochrona środowiska to temat dzisiaj popularny, ale w jaki sposób mają się do tego przyczynić tego typu "wynalazki"? Zbudowanie tragicznie wolnego samolotu który nie ma w zasadzie żadnego zastosowania jakoś mi nie imponuje. Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, ale moim zdaniem to totalnie nieinnowacyjne przedsięwzięcie. Ultralekkie materiały już znamy, małe, oszczędne i wydajne silniki elektryczne też, ogniwa słoneczne to również dość leciwa technologia. To wszystko technologia której rozwój zaczął się kilkadziesiąt (jeśli nie wcześniej) lat temu i trwa bez względu na istnienie drogich i niepraktycznych zabawek.

Solar impulse, szwajcarski samolot na energię słoneczną który pierwszy lot odbył w 2009 roku, jest 2,5 raza wolniejszy niż brytyjski, bardzo popularny myśliwiec z czasów I WŚ (dokładnie 1916 roku), Sopwith Camel, który w przeciwieństwie do szwajcarskiej zabawki, miał jakieś zastosowanie. Szwajcarski samolot z 2009 roku rozpędza się do 70 km/h, myśliwiec z 1916 roku rozwija prędkość do 185 km/h. Mam to traktować jako przykład niemal stu lat postępu?

Inna zabawka to projekt studentów z Łodzi. Budują (a może już zbudowali?) pojazd który na 1l paliwa ma przejechać 500 km. Czego używają? Włókna szklanego i silnika którego praca ma być sterowana przy pomocy komputera. Włókno szklane zaczęto produkować na masową skalę zdaje się na początku XX wieku, a silnik sterowany komputerem jest w moim kilkuletnim fordzie. Kierowcą ma być znajoma twórców tego pojazdu, studentka o imponującej wadze 50 kg, która podróż spędzi na leżąco - coby poprawić właściwości aerodynamiczne. Cóż, brawa dla studentów, coś robią, starają się, mają mały budżet a mimo to walczą. Tylko czy z tego coś wyniknie poza wygraną jakiegoś konkursu? Albo inaczej: czy ktoś z Państwa chce mieć jednoosobowy pojazd dla pięćdziesięciokilogramowych ludzi jeżdżących na leżąco?

Jeśli w takie rzeczy bawią się prywatne przedsiębiorstwa albo ekscentryczni milionerzy którzy chcą sobie zrobić reklamę, to ja się do niczego nie przyczepię, bo to nie moje pieniądze są wydawane na tego typu zabawki, ale kiedy coś takiego finansuje instytucja państwowa albo Unia to czy nie jest to przykład marnotrawienia pieniędzy obywateli?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-08-2013 22:59
 Ocena 21 na 21
Tohver (1287 punktów)
Albo tacy bracia Wright. Drewno i płótno znane było od tysięcy lat, silnik spalinowy też nie był niczym nowym. Napracowali się żeby to połączyć i co? Przelecieli raptem 50 metrów. Czy ktoś z Państwa chce mieć jednoosobowy pojazd lecący przez kilkanaście sekund 3 metry nad ziemią? Zupełnie bezsensowna i nikomu niepotrzebna zabawa...
Selanos (12869 punktów)
>Albo tacy bracia Wright. Drewno i płótno znane było od tysięcy lat, silnik spalinowy też nie był niczym nowym. Napracowali się żeby to połączyć i co? Przelecieli raptem 50 metrów. Czy ktoś z Państwa chce mieć jednoosobowy pojazd lecący przez kilkanaście sekund 3 metry nad zmienią? Zupełnie bezsensowna i nikomu niepotrzebna zabawa...

W zasadzie to tak, w tamtych czasach, na początku to była zabawka, ale bracia Wright sami ją sfinansowali, więc nie ma problemu, to była ich zabawka, za ich pieniądze.

Bracia Wright byli jednak innowacyjni: zajmowali się aerodynamiką, szukali najlepszej metody sterowania. Kilka lat po pierwszym, trwającym ledwie chwilę locie ich maszyny były zdolne do lotu przez 40 minut, z czasem zaczęli zabierać pasażerów, a w końcu stworzyli coś, co było użyteczne - samoloty które zamówiło wojsko. To co robili, miało w ich czasach potencjał, chociażby dlatego, że silniki spalinowe wtedy dość szybko udoskonalano, a świat poszukiwał coraz szybszych metod komunikacji. Ich pomysł po prostu dokądś zmierzał, rozwijał się.

A ogniwa słoneczne i silniki elektryczne? Czy można z tego wyciągnąć prędkości dochodzące do 1000 km/h i zabrać na pokład tego typu pojazdu kilka setek pasażerów? Jeśli nie, to takie cudeńko nie ma szans na konkurowanie z pasażerskimi odrzutowcami.

Pierwszy lot braci Wright odbył się w roku bodajże 1903 i jak Pan wspomniał, był bardzo krótki. Kilkanaście lat później samoloty zabierały pasażerów, listy, spadochroniarzy, karabiny maszynowe... a samoloty z ogniwami słonecznymi? Jeśli się nie mylę, to pierwszy odbył lot w 1974 i od tego czasu niewiele się zmieniło.
06-08-2013 00:13 
 Ocena 5 na 5
Ratatoskr (4439 punktów)
>A ogniwa słoneczne i silniki elektryczne? Czy można z tego wyciągnąć prędkości dochodzące do 1000 km/h i zabrać na pokład tego typu pojazdu kilka setek pasażerów? Jeśli nie, to takie cudeńko nie ma szans na konkurowanie z pasażerskimi odrzutowcami.

Współcześnie używane samoloty pasażerskie są mniejsze od sterowców sprzed 70 lat. Są też kila razy wolniejsze od wojskowych odrzutowców sprzed 50 lat. Dlaczego zatem ich używamy?
Selanos (12869 punktów)
>Współcześnie używane samoloty pasażerskie są mniejsze od sterowców sprzed 70 lat.

Są za to szybsze, bezpieczniejsze i być może nawet tańsze. Hangary dla sterowców były ogromne, żeby usadowić takie cuś na ziemi potrzeba było dużej obsługi naziemnej, to się po prostu nie opłacało.

>Są też kila razy wolniejsze od wojskowych odrzutowców sprzed 50 lat.

Concorde był szybszy niż współczesne samoloty. Był też droższy, trudniejszy w pilotażu, niewygodny, zabierał mało pasażerów, zużywał dużo paliwa, same problemy.

A samoloty wojskowe które latały z prędkością większą niż 3 machy były drogie i wątpię żeby do jakiegoś dałoby się upchnąć pasażerów.

Czy jest możliwe, żeby samolot z silnikami elektrycznymi i ogniwami słonecznymi wyparł odrzutowce? Moim zdaniem nie.
06-08-2013 16:32 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
>Czy jest możliwe, żeby samolot z silnikami elektrycznymi i ogniwami słonecznymi wyparł odrzutowce? Moim zdaniem nie.

Pasażerskie być może. Ale np. takie słoneczne transportowce szybsze niż transport morski i tańsze niż kolejowy?

Nie jest powiedziane, że każda nowa technologia musi konkurować w tej samej niszy, co technologie już istniejące.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>A samoloty wojskowe które latały z prędkością większą niż 3 machy były drogie (...)

Drogie, jak drogie - były inne trudności. Ostatnim amerykańskim myśliwcem zbudowanym zgodnie z filozofią "tak szybki, jak tylko możliwe" był McDonnell F-4 Phantom II. Gigantyczne turbiny General Electric J79 - GE - 17A zapewniały rekordowe szybkości i przyspieszenia liniowe ale... wielką bezwładność (a zatem i duże promienie zawracania) i pozostawiały za sobą na niebie gęste, czarne jak smoła smugi spalin. Jedno i drugie zemściło się srogo w Wietnamie. Po F-4 nastąpiła zmiana paradygmatu na "tak szybki, jak tylko konieczne".


Fabricati Diem, Pvnc!
06-08-2013 08:59 
 Ocena 3 na 3
Tohver (1287 punktów)
>Bracia Wright byli jednak innowacyjni: zajmowali się aerodynamiką, szukali najlepszej metody sterowania.

A studenci z Łodzi opracowali własny program sterujący pracą silnika. Dlaczego zakładasz, że nie ma w nim nic innowacyjnego? Zresztą studenci realizując taki projekt uczą się i zdobywają doświadczenie. Nie można tego uznać za marnowanie pieniędzy przeznaczonych na edukację.

Co do samej idei konkursów typu Eco Maraton (konkurs, w którym startują ci studenci) lub Solar Impulse to służą one np. testowaniu nowych rozwiązań i szukaniu granic ich możliwości. Co kilka miesięcy słyszę np. o kolejnym odkryciu zwiększającym wydajność ogniw słonecznych (przykład sprzed paru lat: slashdot.o(*)-boosts-solar-cell-performance). Te odkrycia trzeba gdzieś testować. Wyzwania typu 'lot dookoła świata' świetnie się do tego nadają - prosty cel i proste zasady ułatwiają współzawodnictwo, osiągnięcie celu łatwo zweryfikować, pomysł łatwiej sprzedać mediom i potencjalnym sponsorom. Oczywistym jest, że nikt nie będzie używał tego typu samolotu do codziennego podróżowania ale jeśli ten projekt udowodni możliwość praktycznego wykorzystania jakiegoś nowego odkrycia z dziedziny ogniw słonecznych lub akumulatorów to już samo to będzie bardzo pozytywnym efektem projektu. Po jakimś czasie rozwiązania te przenikną do urządzeń stosowanych przez nas na co dzień.
06-08-2013 16:38 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
Jeśli się nie mylę, to pierwszy odbył lot [światłolotu] w 1974 i od tego czasu niewiele się zmieniło.

Jeszcze na początku naszego wieku pomysł, że internetowe transmisje wideo mogłyby zagrozić telewizji wydawał się mało realny. Pomimo dziesiątków lat rozwoju internetu i komputerów przepustowość łącz była zbyt mała, procesory zbyt słabe żeby dekodować wysokiej rozdzielczości grafikę w czasie rzeczywistym, a cała zabawa wyglądała na zwyczajnie nie opłacalną.
Ratatoskr (4439 punktów)
> Solar impulse, szwajcarski samolot na energię
>słoneczną który pierwszy lot odbył w 2009 roku, jest 2,5 raza wolniejszy niż brytyjski, bardzo
>popularny myśliwiec z czasów I WŚ (dokładnie 1916 roku),
>Sopwith Camel, który w przeciwieństwie do
>szwajcarskiej zabawki, miał jakieś zastosowanie.

Może mieć zastosowanie np. jako zamiennik satelitów/stacji bazowych na rozległych, pustynnych terytoriach. Lata toto prawie za darmo, znajduje się dużo niżej niż satelity, więc siła nadawanego i odbieranego sygnału może być dużo mniejsza. Same zalety.
Selanos (12869 punktów)
>Może mieć zastosowanie np. jako zamiennik satelitów/stacji bazowych na rozległych, pustynnych terytoriach. Lata toto prawie za darmo, znajduje się dużo niżej niż satelity, więc siła nadawanego i odbieranego sygnału może być dużo mniejsza. Same zalety.

Czyli potrzebowałoby energii do lotu i do aparatury komunikacyjnej. Nie chcę być złośliwy, ale co jak będzie pochmurno?
06-08-2013 00:09 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
>Czyli potrzebowałoby energii do lotu i do aparatury komunikacyjnej. Nie chcę być złośliwy, ale co jak będzie pochmurno?

Może korzystać z akumulatorów, może latać powyżej pułapu chmur, może być stosowany na terenach, gdzie pochmurno praktycznie nie bywa.
06-08-2013 02:21 
 Ocena 1 na 1
Legion (587 punktów)
>Może korzystać z akumulatorów, może latać powyżej pułapu chmur, może być stosowany na terenach, gdzie pochmurno praktycznie nie bywa.
Czyli w naszej strefie klimatycznej, to coś raczej nie przejdzie. Zgodzę się z kolegą Selanosem, że jednak to zabawki dla ekscentrycznych milionerów (którzy powinni moim zdaniem zająć się odkryciem sposobu na nieśmiertelność, a nie samolotami na słońce).
Ratatoskr (4439 punktów)
>Czyli w naszej strefie klimatycznej, to coś raczej nie przejdzie.

Za to doskonale się sprawdzi nad pustkowiami Afryki, gdzie pokrycie naziemną siecią komórkową jest raczej słabe.
Selanos (12869 punktów)
>Może korzystać z akumulatorów,

Które lekkie nie są, co przy małym udźwigu samolotów z ogniwami słonecznymi jest strzałem w stopę.

>może latać powyżej pułapu chmur

Wysoko, rozrzedzone powietrze...

>może być stosowany na terenach, gdzie pochmurno praktycznie nie bywa.

Ale jest noc
06-08-2013 09:24 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>może być stosowany na terenach, gdzie pochmurno praktycznie nie bywa.
>Ale jest noc

wiadomosci(*)1,wiadomosc.html?ticaid=111139
Projektowany przez NASA samolot ma osiągać pułap 20 km. Zakładając że nocą będzie szybował z opadaniem typowym dla szybowca Jantar 2 0,46m/s daje to dwanaście godzin lotu bez zasilania i bez akumulatorów.
06-08-2013 18:46 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Projektowany przez NASA samolot ma osiągać pułap 20 km. Zakładając że nocą będzie szybował z opadaniem typowym dla szybowca Jantar 2 0,46m/s daje to dwanaście godzin lotu bez zasilania i bez akumulatorów.

Osiągnął nawet więcej, prawie trzydzieści, już ładne kilka lat temu. Tyle tylko, że na jednym egzemplarzu się skończyło, skończyło w sposób spektakularny, a następców nie widać.

sinapis (1725 punktów)
>Jeśli w takie rzeczy bawią się prywatne przedsiębiorstwa albo ekscentryczni milionerzy którzy chcą
>sobie zrobić reklamę, to ja się do niczego nie przyczepię, bo to nie moje pieniądze są wydawane na
>tego typu zabawki, ale kiedy coś takiego finansuje instytucja państwowa albo Unia to czy nie jest to
>przykład marnotrawienia pieniędzy obywateli?
>

Wszystkie wynalazki zrodziły się z zabawek, aczkolwiek odwrotna zależność nie zachodzi. Jednakże próba wcześniejszego ustalenia, która zabawka będzie wynalazkiem, jest zawsze... przedwczesna.
Jacholek (5699 punktów)

>przykład marnotrawienia pieniędzy obywateli?
>
Jakże bym chciał przelecieć się takim samolotem , oczywiście w celach turystycznych, bardziej nawet aniżeli sterowcem które tez zaczynają się pojawiać na niebie !
No a po co w sporcie bije się rekordy, pcha się w góry na nie zdobyte szczyty itd ?
Nowe technologie to często na początku tylko zabawki, ale o niekiedy nieoczekiwanych zastosowaniach.
Paul Figura (1368 punktów)

>Jakże bym chciał przelecieć się takim samolotem , oczywiście w celach turystycznych, bardziej nawet aniżeli sterowcem które tez zaczynają się pojawiać na niebie !

Sterowcem gdzie we Francji,Włoszech,Szwajcarii.? Chętnie bym skorzystał chociaż mam pewne obawy, "Hindenburg" to słowo mówi samo za siebie.
06-08-2013 17:52 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)

>Sterowcem gdzie we Francji,Włoszech,Szwajcarii.? Chętnie bym skorzystał chociaż mam pewne obawy, "Hindenburg" to słowo mówi samo za siebie.
>
W wielu krajach rozważa się użycie sterowców nowej generacji (wypełnionych niepalnym helem a nie wodorem jak Hindenburg!) nie tylko do celów turystycznych ale też jako tanich transportowców:
www.airships.net/zeppelin-nt
06-08-2013 18:55 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Sterowcem gdzie we Francji,Włoszech,Szwajcarii.? Chętnie bym skorzystał chociaż mam pewne obawy, "Hindenburg" to słowo mówi samo za siebie.

Hindenburg to był zbieg nieszczęśliwych okoliczności, a konkretnie pogody i wodoru. Hindenburg miał być wypełniony helem, ale na nieszczęście Stany Zjednoczone, jedyny w tamtych czasach producent helu, przywaliły embargiem.

Dzisiaj dość nieśmiało wraca się do pomysłu użycia sterowców do lotów na długich dystansach. Z wykorzystaniem współczesnych lekkich i mocnych materiałów oraz znacznie wydajniejszych silników, sterowce mogłyby pełnić rolę transportowców. Co jakiś czas pojawiają się informacje o tego typu projektach, ale na chwilę obecną nie ma żadnych konkretnych planów budowy sterowców nowej generacji.

Istnieją dużo mniejsze sterowce używane do celów turystycznych albo jako latające reklamy. Jedną z firm produkujących sterowce jest Zeppelin NT :>

Ciekawostka: wielki, ponad dwustumetrowy sterowiec z lat 30 XX wieku również był szybszy niż te małe, solarne coś.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Co jakiś czas pojawiają się informacje o tego typu projektach, ale na chwilę obecną nie ma żadnych konkretnych planów budowy sterowców nowej generacji.

Nie? To dlaczego Goodyear właśnie zacieśnił współpracę z Zeppelinem i mają podpisane kontrakty na serię maszyn?

Fabricati Diem, Pvnc!
Paul Figura (1368 punktów)

> Goodyear właśnie zacieśnił współpracę z Zeppelinem i mają podpisane kontrakty na serię maszyn?

Wraz z resztą czytelników prosił bym, o źródło tych informacji.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Paul Figura (1368 punktów)
>www.popula(*)e-blimp-15720502?click=main_sr

Vielen Dank für die hochinteressanten Informationen.

Selanos (12869 punktów)
>Nie? To dlaczego Goodyear właśnie zacieśnił współpracę z Zeppelinem i mają podpisane kontrakty na serię maszyn?

Pisałem o dużych sterowcach, które latałyby nieco dalej i przenosiłyby większy ładunek, coś, co mogłoby zastąpić samoloty transportowe. Coś w stylu tego:

www.thegua(*)jun/30/blimps-aircraft-freight

www.telegr(*)rt-goods-around-the-world.html

Zeppelin i Goodyear mają w planach coś znacznie mniejszego, wyprodukują pewnie kilka, może kilkanaście egzemplarzy i to by było na tyle.
farmer (22440 punktów)
>Często słyszymy w mediach informacje o samolotach latających dzięki energii słonecznej, samochodach
>które przejadą 500 km na litrze benzyny i innych cudach tego typu. Czy mógłby mi ktoś
>łopatologicznie wyłożyć po co nam coś takiego?

Często to nie chodzi o te litry a o jakiś "smieszny zaworek albo inny wichajster" który może mieć zastosowanie w innych urządzeniach a nad pracą którego samego w sobie nikt nie ma czasu siedzieć. To nie zestaw klocków lego z instrukcją.

Nie pamiętam co to była za misja ale wypowiadał się jakiś mądry z NASA o tym jak mieli problem z klejeniem poszycia ( lub coś takiego). Mieli "wszystko" ale nie umieli tego robić. Jeden gość skojarzył u nich że kleju którego chcieli użyć używali też surferzy przy produkcji swoich desek. Ponoć wszytko szło dobrze dopóki wiatr nie zawiał...
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> to totalnie nieinnowacyjne przedsięwzięcie.

Sport też pozornie niczemu nie służy - ot, ludzie biegają w kółko nie wykonując żadnej pożytecznej pracy.

W wyścigach samochodowych tez w zasadzie nie robi się niczego sensownego - nie służą przecież przewożeniu pasażerów ani towaru.

Sztuka wszelaka również jest bezużyteczna: zamalowuje się jakieś powierzchnie farbami i wiesza na ścianach. Albo nagrywa się jakieś dźwięki i głosy, jakby nie było na świecie wystarczająco dużo piosenek.

Jeść również wystarczyłoby kaszę i ziemniaki plus jakieś białko zwierzęce. Jeden gatunek piwa też powinien wystarczyć dla wszystkich...

Ale życie byłoby wtedy nudne. Mnóstwo ludzkiej aktywności służy wyłącznie rozrywce i zwiększaniu własnej przyjemności z życia. Co sprytniejsze egzemplarze człowieczego gatunku potrafią na tej rozrywce dodatkowo skorzystać: rozwijając swój umysł, zdobywając nowe doświadczenia, zdobywając sławę, testując nowe technologie i zarabiając w ten sposób na kolejne nowe rozrywki... Tak, zdobywanie "niepotrzebnych" umiejętności też jest przyjemne.
Bo przecież życie człowieka nie służy niczemu innemu, jak przyjemnemu życiu (i przyjemnemu rozmnażaniu).


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
06-08-2013 10:40
 Ocena 11 na 11
cmos (1664 punktów)
Sorry, ale jako inżynier Ci powiem: Nic nie rozumiesz.

>Ultralekkie materiały już znamy, małe, oszczędne i wydajne silniki elektryczne też, ogniwa słoneczne to również dość leciwa technologia.

To, co robię w tej chwili przed komputerem w slangu sieciowym nazywa się facepalmem. Na przykład ogniwa słoneczne dostępne w rozsądnych cenach, po kilkudziesięciu latach rozwoju tej technologii nadal mają sprawność w okolicach sprawności XIX-wiecznego parowozu, i tak w ostatnich latach udało się ją znacznie poprawić. Ultralekkie materiały też jeszcze pozostawiają sporo do życzenia.

Ale co najważniejsze: Nawet najbardziej nowatorska konstrukcja to połączenie mnóstwa znanych od dawna elementów. Zanim się zrobi coś nadającego się do masowego użytku zawsze trzeba robić to, co nazywasz "zabawkami". Nie da się tego etapu pominąć. Zanim Zuse zrobił pierwszy nadający się do czegokolwiek komputer, długo bawił się różnymi kawałkami metalu. I tak można o każdym urządzeniu.

>Szwajcarski samolot z 2009 roku rozpędza się do 70 km/h

No i co? To, że nie znasz zastosowań sla takich samolotów to nie znaczy że ich nie ma. W dyskusji było o sterowcach, że takie do niczego i się nie używa - czy wiesz że Zeppelin NT jest zarezerwowany na parę lat naprzód, bo jest znacznie lepsza platformą pomiarową niż cokolwiek innego? Lata wolno, jest wielki, a pacz pan - do czegoś taka zabawka się przydaje.
Unulfo (3273 punktów)
(zablokowany)

Prawda jest taka, że nie żyjemy w czasach rewolucji technologicznej, ale ciągle w wieku pary!
W tym roku mija w przybliżeniu 300 lat od wynalezienia maszyny Newcomena i 250 lat od wynalezienia maszyny Watta! A my ciągle jeździmy na parze!


"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
06-08-2013 14:27 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A my ciągle jeździmy na parze!

Polacy jeżdżą na fleku.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Selanos (12869 punktów)
>Prawda jest taka, że nie żyjemy w czasach rewolucji technologicznej, ale ciągle w wieku pary!

Widać to najskuteczniejsze z dostępnych nam rozwiązań. Nie mam z powodu tej pary żadnych kompleksów.

>W tym roku mija w przybliżeniu 300 lat od wynalezienia maszyny Newcomena i 250 lat od wynalezienia maszyny Watta! A my ciągle jeździmy na parze!

Ale jaka to para! W latach 60 XIX wieku, statki napędzane parą rozwijały prędkości rzędu 10 węzłów, często miały na wyposażeniu żagle, a rolę pędnika wciąż pełniło koło łopatkowe. Sześćdziesiąt lat później Titanic, też z maszynami parowymi na pokładzie, rozpędzał się do 23 węzłów, ponadto silniki parowe dostarczały elektryczności i poruszały sterem. 50 lat później lotniskowiec USS Enterprise rozpędzał się do prędkości 33 węzłów dzięki turbinom parowym, miał na pokładzie katapulty które również działały na parę, a para na tym statku powstawała nie dzięki spalaniu węgla, ale dzięki reaktorom jądrowym.
06-08-2013 19:36 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Ale jaka to para! W latach 60 XIX wieku, statki napędzane parą rozwijały prędkości rzędu 10 węzłów, często miały na wyposażeniu żagle, a rolę pędnika wciąż pełniło koło łopatkowe. Sześćdziesiąt lat później Titanic, też z maszynami parowymi na pokładzie, rozpędzał się do 23 węzłów, ponadto silniki parowe dostarczały elektryczności i poruszały sterem. 50 lat później lotniskowiec USS Enterprise rozpędzał się do prędkości 33 węzłów dzięki turbinom parowym (...)

Pfff! To są jedynie dane oficjalne. Dokładnie takie same podane są dla USS Iowa (BB-61), wprowadzonego do służby w 1943 roku - czyli wieki przed Enterprise (33 węzły) a mój ojciec obserwował na radarze jak szedł 60 węzłów i to nie w sprincie, tylko aż poza zasięg radaru (64 mile morskie). Oficjalnie wszystkie okręty US Navy mają prędkość maksymalną 33 węzłów...

Fabricati Diem, Pvnc!
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
Wszystko co napisałeś pasuje też do amerykańskiego programu lotów kosmicznych. Tylko że tam koszty są i były gigantyczne. Mimo to ten program nazywany jest najbardziej dochodową inwestycją w historii... Tam nie chodzi o samochody czy samoloty tylko o udoskonalanie istniejących technologii. Konkursy pobudzają kreatywność.
diogenes (42753 punktów)
>Fajne, tylko po co?

Trudno przewidzieć, kiedy kończy się zabawa, a zaczyna technika. Bania Herona:

pl.wikipedia.org/wiki/Bania_Herona

była prototypem maszyny parowej, od której zaczęła się rewolucja przemysłowa. Trudno powiedzieć, w jaki sposób tego rodzaju pomysły stają się kołami zamachowymi historii. Czy twórca maszyny parowej wiedział o tej zabawce Herona? Albo np. ten regulator odpływu wody, również dzieło antycznych wynalazców:



www.spiege(*)eruhr-fotostrecke-41428-5.html

(pod tym adresem więcej przykładów starożytnej techniki)

Tu już mamy początki samoregulujących się procesów, sprzężeń zwrotnych, słowem - siermiężnej cybernetyki. Grecy potrafili oderwać się od uwarunkowań życia. To właśnie nadało kulturze i - poprzez wspomniane sprzężenie zwrotne - samemu życiu rozmach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Często słyszymy w mediach informacje o samolotach latających dzięki energii słonecznej, samochodach
>które przejadą 500 km na litrze benzyny i innych cudach tego typu. Czy mógłby mi ktoś
>łopatologicznie wyłożyć po co nam coś takiego? (...)
>Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, ale moim
>zdaniem to totalnie nieinnowacyjne przedsięwzięcie.

Za każdym razem granice popychane są odrobinę dalej: w finansowo - bezsensownych projektach albo w technologii militarnej właśnie. 60 lat temu, gdy powstawał SR-71 wszyscy też pytali się - po kiego diabła kosmicznie drogie elektroniczne systemy kontroli lotu ze sprzężeniem zwrotnym? Dziś fly-by-wire jest standardem we wszystkich większych maszynach. Opracowane dla SR-71 fueldraulics w wojskowych maszynach z resztą też. To po prostu kwestia testowania nowych idei: koncept samolotu napędzanego bateriami słonecznymi może okazać się całościowo bezużyteczny ale na przykład nadkrytyczne śmigła z włókna węglowego już nie i jutro będą state-of-the-art.

>(...)Budują (a może już zbudowali?) pojazd który na 1l paliwa
>ma przejechać 500 km. Czego używają? Włókna szklanego i silnika którego praca ma być sterowana przy
>pomocy komputera. Włókno szklane zaczęto produkować na masową skalę zdaje się na początku XX wieku,
>a silnik sterowany komputerem jest w moim kilkuletnim fordzie.

Zapewne chodzi o silnik, w którym indykowane procesy spalania są kontrolowane komputerowo pojedynczo, w każdym cylindrze. Póki co jest to "święty Graal" technologii silników o spalaniu wewnętrznym ale słyszałem, że VAG robi coraz śmielsze kroki w tym kierunku.

Fabricati Diem, Pvnc!
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Często słyszymy w mediach informacje o samolotach latających dzięki energii słonecznej, samochodach
>które przejadą 500 km na litrze benzyny i innych cudach tego typu. Czy mógłby mi ktoś
>łopatologicznie wyłożyć po co nam coś takiego?

Rozumiem że to prowokacja . Mój telefon ma wszystkie parametry większe [nie mówiąc o internecie], niż mój pierwszy komputer sprzed czternastu lat. Znana historia telefonu zaczyna się w 17 wieku, jakie możliwości będą miały samoloty słoneczne za trzysta lat?
Luxuria (526 punktów)
Nie rozumiem... czy autor wątku zadał pytanie "po co rozwijać technologie oparte na odnawialnych źródłach energii"?

Nie trzeba chyba już nikomu tłumaczyć, że zapasy paliw kopalnych są skończone, i doskonalenie technologii wykorzystujących energię słoneczną jest, ni mniej nie więcej, koniecznością. Ochrona środowiska to tylko jeden z czynników, które uzasadniają prace nad tymi technologiami. To żadna fanaberia tylko czysty pragmatyzm.

>Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, ale moim zdaniem to totalnie nieinnowacyjne przedsięwzięcie. Ultralekkie materiały już znamy, małe, oszczędne i wydajne silniki elektryczne też, ogniwa słoneczne to również dość leciwa technologia. To wszystko technologia której rozwój zaczął się kilkadziesiąt (jeśli nie wcześniej) lat temu i trwa bez względu na istnienie drogich i niepraktycznych zabawek.

Jeżeli te silniki są takie super wydajne to dlaczego ta wydajność nie wystarcza do powszechnego zastosowania a tylko jako ciekawostka w "drogich i niepraktycznych zabawkach"?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365