Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozmowa z Diakonem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-08-2013 11:17knx90 (664 punktów)Rozmowa z Diakonem
Ocena 6 na 6
Jako że mój dobry znajomy, z lat dawnych, przyjechał do Rumi na roczną praktykę diakońską, odwiedziłem go i porozmawialiśmy w duchu ogromnej serdeczności.

Zapytałem się go jak sprawy się mają - ma mieć święcenia kapłańskie za rok. Zdziwiło mnie to, ponieważ miał mieć je rok wcześniej. Zaczął się migać od odpowiedzi, twierdząc że jak Bóg da, to tak będzie. No cóż, znam tą nomenklaturę wypowiedzi więc dałem sobie spokój z dociekaniem co miał na myśli, bo sprawa zapewne dotyczy prywatnych-życiowych korelacji z przełożonymi. Nie będę naciskał.

Potem porozmawialiśmy o naszych wspólnych znajomych. Został poruszony temat mojego kumpla, niegdyś chodził do Kościoła, teraz mu się odwidziało. Ma wiele racji w swoich zarzutach względem Księży (i mu się nie dziwię). Kumpel diakon stwierdził, że kiedyś to był zawadiaka, a teraz jest osobą bardziej doświadczoną, stateczną. Czyli jasna pochwała dla postawy, którą przyszły ksiądz nie powinien pochwalać. No ale rozmowa prywatna przecież. Kontynuowałem że zostawiła go dziewczyna po 6 latach związku, na co on odparł, że to musiało bardzo mocno na nim się odcisnąć.

Ja mu mimochodem napomknąłem, że ja także miałem kobietę, lecz zostawiłem ją po miesiącu "związku/znajomości". Zrobiłem to dlatego, ponieważ owa osoba mnie nie szanowała, co przejawiało się w rozmowie: gburowaty ton, ucinanie jakichkolwiek głębszych myśli - prób wyłuskania sensu z wydarzeń, które mogłyby nasz związek umocnić. Słowem - Męka Pańska, tamże. Na co mój kumpel-diakon odpowiedział - ale miałeś misję do spełnienia, mogłeś jej pomóc. Ja mówię, że poczucie misji do spełnienia to zazwyczaj granie na czystej naiwności - prowokacyjnie nawet - realizacja idei miłości ślepej. Po chwili dodał z rozbrajającą szczerością - Ja ci powiem, że nie wyobrażam sobie zarabiania pieniędzy na rodzinę. Odparłem mu - Bo Zakon ci wszystko funduje?. A on na to Musiałoby zmienić się moje myślenie. Zapytałem się go - a czy coś umiesz, poza byciem księdzem? Odpowiedział Nic nie umiem, nie mam wyuczonego zawodu. Smutek mnie ogarnął, podobnie jak jego.

Dalej kontynuowaliśmy rozmowę na tematy sporne. On twierdził że chrześcijaństwo bazuje na humanizmie, ponieważ Bóg objawił się w człowieku i go wywyższył. Na co ja mówię że to "objawienie" to jest kwestia religijna, a nie humanizmu czy tym bardziej historyczna. Kościół bazuje na tradycji antycznej, a więc pogańskiej. Absolutnie żadne wydarzenie "Religijne" nie jest wydarzeniem historycznym w ścisłym tego słowa znaczeniu, pod kątem naukowym. I jedyne co mi odrzekł - Rujnujesz mój światopogląd

Jak tak się zastanawiam nad tą rozmową, to wyciągam wniosek bardzo prosty. "Okruchy racjonalnego światła" są niesamowicie potrzebne tym ludziom. A inny wniosek jest taki - ah, jednak wiele racji jest w powiedzonku, że codziennie trzeba jakiś dobry wiersz przeczytać, posłuchać dobrej muzyki, obejrzeć piękne dzieło i uciąć pożyteczną gadkę. A poza tym, mam wrażenie że niektórzy starsi księża którzy mieli święcenia przed Soborem Watykańskim II, mieli trudniej by dojść do święceń (a zatem musieli się bardziej przykładać).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>- Rujnujesz mój światopogląd
...
>jest w powiedzonku, że codziennie trzeba jakiś dobry wiersz przeczytać, posłuchać dobrej muzyki,
>obejrzeć piękne dzieło i uciąć pożyteczną gadkę.

Ja bym do tego dodał jeszcze spotkanie z piękną dziewczyną, ale wtedy mógłby mu się całkowicie zrujnować światopogląd.
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Ja podobnie mam znajomego, który kształci się na księdza w seminarium. Bardzo często z nim rozmawiam i nie mogę się nadziwić, dlaczego właściwie nadal brnie w kapłaństwo.

Znam tego człowieka od dziecka, od zawsze był obrotny, zaradny, baaardzo imprezowy, ale światopoglądowo niezdecydowany. Przez pewien okres swojego życia był niemal dewocyjnym katolikiem, potem głośnym antyklerykałem, potem miał fazę fascynacji islamem, potem znowu chrześcijaństwo, znowu antyklerykalizm, aż wreszcie seminarium (po wyleceniu z dwóch uczelni wyższych).

Zabawa polega na tym, że jego światopogląd się zasadniczo nie zmienił. Zwyczajnie nie przeszkadza mu istnienie jakiejś nadrzędnej siły, która kieruje światem, za tę siłę uznaje katolicką wizję Boga. Mimo swojego przyszłego "powołania" (bo słowo "zawód" go irytuje), nadal utrzymuje kontakty ze starymi znajomymi, nadal imprezuje, obraca się w podobnych kręgach, jego zachowanie zasadniczo się nie zmieniło (za wyjątkiem tego, że przestał pić, bo miał z tym kiedyś problem).

Nie mogę się nadziwić, co młodych ludzi skłania do kapłaństwa. Pragmatyzm każe wskazać, że jest to chęć dostatniego życia bez jakiejkolwiek pracy, ale czy jest w tym coś innego ?

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
11-08-2013 12:27 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
W odpowiedzi na twój post Majkel, opowiem ci anegdotkę. A może nawet dwie.

Pierwsza to słuchałem kazania kleryka z Seminarium. Młodzi klerycy przyjeżdżają i dają świadectwo pod czujnym okiem opiekuna kursu (danego roku w seminarium) a po mszy zbierają do puszki na seminarium. Otóż on opowiadał o swoim domu rodzinnym w którym dominował problem alkoholowy (a więc duże prawdopodobieństwo, że był to człowiek z syndromem DDA). Opowiadał że nie było za ciekawie w domu, ale pewnego dnia Spotkał Jezusa i to było jak zderzenie z Tirem. Z czystej ciekawości do niego potem podszedłem jak stał z puszką, grzecznie się przywitałem i powiedziałem do niego: słuchałem twojego świadectwa z ciekawością. Ale muszę ci przyjacielu oznajmić: Tiry nie istnieją! Do dziś wspominam jego zaskoczenie z łezką w oku.

Druga anegdotka, to jak wracałem z pracy. Wracałem z uroczystości nadania 20lecia imienia szkoły [jestem jej pracownikiem]. Ogromna uroczystość z władzami Miasta i Kościelnymi przedstawicielami (Zakon Jezuitów). Otóż ja noszę brodę, i byłem ubrany w długi płaszcz i kapelusz. Po zakończonej uroczystości wracałem do domu i na przystanku podszedł do mnie młody chłopak i rzekł: Witaj Rabii, won do Izraela! Chciałem mu odpowiedzieć, że gdybym mógł to bym wkupił jego kamiennicę w której mieszka, ale szybko zwiał.

A więc moim zdaniem decyzję o pójściu do kapłaństwa trzeba rozpatrywać indywidualnie, ale przede wszystkim biorąc pod uwagę podejście do spraw seksualnych i uwarunkowań psychologicznych.
11-08-2013 12:51 
 Ocena-1 na 3
kaliński (235 punktów)
Z moich obserwacji wynika że kandydaci na ministrantów i na kleryków są przez księży wyławiani z rodzin dysfunkcyjnych a często patologicznych. Podobnie postępowali bolszewicy w Związku Sowieckim rekrutując młodzików których wcielali w szeregi kadetów aby w przyszłości stali się oni bezmyślnymi ,bezwzględnymi janczarami.

W 100 % zgoda z następującym stwierdzeniem "knx90" :

cyt.
"A więc moim zdaniem decyzję o pójściu do kapłaństwa trzeba rozpatrywać indywidualnie, ale przede wszystkim biorąc pod uwagę podejście do spraw seksualnych i uwarunkowań psychologicznych"

Treści powyższego cytatu nie będę rozwijał , wiadomo o co chodzi.
11-08-2013 19:34 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Z moich obserwacji wynika że kandydaci na ministrantów i na kleryków są przez księży wyławiani z rodzin dysfunkcyjnych a często patologicznych.
Spośód żydów, pedałów, cyklistów, gruźlików, syfilityków, ekologów, Azerów, komunistów, anarchosyndykalistów i nekrosadystów (CtrlC)

> Podobnie postępowali bolszewicy w Związku Sowieckim rekrutując młodzików których wcielali w szeregi kadetów aby w przyszłości stali się oni bezmyślnymi ,bezwzględnymi janczarami.

Tak! Przecież komunistyczny aparat władzy też się składał wyłącznie z.... (CtrlV)

Te Twoje obserwacje to jak przypuszczam praca habilitacyjna z zakresu socjologii?
Grey (2102 punktów)
>przestał pić, bo miał z tym kiedyś problem
Coś mi się zdaje, że picie mszalnego wina nie wyjdzie mu na dobre.
11-08-2013 13:27 
 Ocena 2 na 2
sinapis (1725 punktów)
>Nie mogę się nadziwić, co młodych ludzi skłania do kapłaństwa. Pragmatyzm każe wskazać, że jest to chęć dostatniego życia bez jakiejkolwiek pracy, ale czy jest w tym coś innego ?

Wzrost liczby powołań na początku lat 90., jak również od kilku już lat sygnalizowany (przez sam KK) ich spadek ostatnio wskazują, że niski materializm jest powodem wielu decyzji pójścia w księdze. Drugi to niechybnie skutek przekonania o wyniosłości, majestacie i bezkarności duchownego stanu. Ostatnio jednak kapłanów się coraz bezczelniej szarga, więc i ten powód wpływa na spadek narybku w seminariach.
Inny powód to lęk przed decydowaniem o własnym losie. Można przed tym uciec do wojska, zakonu lub seminarium. Z wojskiem o tyle trudno, że nie każdego tam wezmą.
Na ostatnim miejscu postawiłbym żarliwą wiarę - któryś kościelny dysydent (gdzieś to jest nawet na Racjonaliście, ale nie zdołałem odszukać) podaje, jakoby wierzących księży było około 7%.
Grey (2102 punktów)
>Zapytałem się go - a czy coś umiesz, poza byciem
>księdzem? Odpowiedział Nic nie umiem, nie mam wyuczonego zawodu. Smutek mnie ogarnął,
>podobnie jak jego.
Dziwi mnie trochę to podejście do sprawy. Przecież ksiądz to jest jego zawód, taki zawód sobie wybrał i takiego się uczy. Gdyby chciał robić coś innego to poszedłby do innej szkoły.
Ja na Twoim miejscu drążyłbym temat jego poglądów na temat zarabiania, bo tu jest podstawowy problem.
dnlg (85 punktów)
Przynajmniej chce rozmawiać o sprawach religii i wiary.

Ja mam znajomych, którzy przyjmują postawę obronną w tych kwestiach, odpowiadają pytaniem na pytanie i nie uważają, że wiara w niepokalane poczęcie jest idiotyzmem. Typowi katolicy, a w zasadzie dzieci katolickich rodziców - jak mawia R. Dawkins.
KarolG (2892 punktów)
Off topic
To publiczne forum i nie zdziwię jeżeli KRK je monitoruje. Podałeś wystarczająco dużo danych, by twojego kolegę można było zidentyfikować, więc może robisz mu niedźwiedzią przysługę. (no chyba, że Rumia to Pcim, ale z twojego profilu wnioskuję, że jednak nie).
12-08-2013 08:12 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
Racja. Któż jak nie KRK ma najlepszy wywiad?
wozieee (274 punktów)
Nie ogarnął sobie źródła dochodu, nie ogarnął, że boga nie ma, na czym on spędził całe życie? Skoro nic nie zrobił w kierunku własnej swobody finansowej, mógł przynajmniej poświęcić ten czas na edukację.
What a waste of space and air.
Meretseger (61860 punktów)
Nie rujnuj mu światopoglądu. Sam przecież powiedział, że nic innego nie umie robić. Jak zrezygnuje z bycia księdzem, zostanie klientem UP i OPS. Na co to komu?
Grey (2102 punktów)
>Nie rujnuj mu światopoglądu. Sam przecież powiedział, że nic innego nie umie robić. Jak zrezygnuje z bycia księdzem, zostanie klientem UP i OPS. Na co to komu?
Daj spokój. Jest młody, nauczy się czegoś. A nawet, jak będzie klientem UP i OPS, przynajmniej będzie nieszkodliwy.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Jako że mój dobry znajomy, z lat dawnych, przyjechał do Rumi na roczną praktykę diakońską,
>odwiedziłem go i porozmawialiśmy w duchu ogromnej serdeczności.

Mój siostrzeniec praktycznie skończył seminarium duchowne i w roku ukończenia miał przystąpić do święceń kapłańskich. Był w u o. Palotynów w Ząbkowicach Sląskich, w Niepokalanowie, a cykl "nauki" skończył w Gnieźnie. Nagle i niespodziewanie dla wszystkich odstąpił od święceń kapłańskich. Oficjalnie uznał, że jeszcze nie czuje się jeszcze przygotowany. A nieoficjalnie? Trudno było cokolwiek z niego wydusić. Jednak między wierszami można było się domyśleć, że to nie był powód decydujący. Każdy kleryk ma swego opiekuna w formie osoby prowadzącej. Otóż powodem był niepochamowany pęd do męskiej płci księdza prowadzącego. Zarówno on jak i jego kolega byli molestowani przez tzw "mistrza". Wspólne prysznice, wyjazdy i pobyty w drogich hotelach, przytulania na plażach, wspólne spania, obiecanki szybkiej kariery itp. Myślę, że zbrzydzenie było tym powodem. On i jego kolega odstąpili od święceń. W Boga nadal wierzy ale ludzie w sukmanach mają u niego przerąbane. Tłumaczy swoją decyzję: "Bóg tak chciał".

>Zapytałem się go jak sprawy się mają - ma mieć święcenia kapłańskie za rok. Zdziwiło mnie to,
>ponieważ miał mieć je rok wcześniej. Zaczął się migać od odpowiedzi, twierdząc że jak Bóg da, to tak
>będzie. No cóż, znam tą nomenklaturę wypowiedzi więc dałem sobie spokój z dociekaniem co miał na
>myśli, bo sprawa zapewne dotyczy prywatnych-życiowych korelacji z przełożonymi. Nie będę naciskał.

Jak wyżej napisałem.

Kontynuowałem że zostawiła go dziewczyna po 6 latach związku, na co on odparł, że to musiało bardzo mocno na nim się odcisnąć.

Siostrzeniec skończył dodatkowo polonistykę i jest nauczycielem polonistą w Gnieźnie. Ma już żonę i kto wie...może będę dziadkiem.

Na co mój kumpel-diakon odpowiedział - ale miałeś misję do spełnienia, mogłeś jej pomóc. Ja mówię, że poczucie misji do spełnienia to zazwyczaj granie na czystej naiwności - prowokacyjnie nawet - realizacja idei miłości ślepej. Po chwili dodał z rozbrajającą szczerością - Ja ci powiem, że nie wyobrażam sobie
>zarabiania pieniędzy na rodzinę
. Odparłem mu - Bo Zakon ci wszystko funduje?. A on na to
>Musiałoby zmienić się moje myślenie. Zapytałem się go - a czy coś umiesz, poza byciem
>księdzem? Odpowiedział Nic nie umiem, nie mam wyuczonego zawodu. Smutek mnie ogarnął,
>podobnie jak jego.

Trudno ale tak się kształci ludzi całkowicie nieprzygotowanych do pokonywania życiowych trudności, czyli kalek. Za niego myśli kto inny. jemu daje dach nad głową, jego sterują, jego karmią. Ja nigdy jak żyję 67 lat nie widziałem księdza w UP szukającego pracy i nawet w US z PIT-em. On ma pleść w głupoty, w które być może i tak nie wierzy do końca.

Dalej kontynuowaliśmy rozmowę na tematy sporne. On twierdził że chrześcijaństwo bazuje na
>humanizmie, ponieważ Bóg objawił się w człowieku i go wywyższył. Na co ja mówię że to
>"objawienie" to jest kwestia religijna, a nie humanizmu czy tym bardziej historyczna. Kościół bazuje
>na tradycji antycznej, a więc pogańskiej. Absolutnie żadne wydarzenie "Religijne" nie jest
>wydarzeniem historycznym w ścisłym tego słowa znaczeniu, pod kątem naukowym. I jedyne co mi odrzekł
>- Rujnujesz mój światopogląd

Za Kościołem idą dramaty i wojny. Historia to udowadnia. Żadnej "miłości" tym bardziej chrześcijańskiej.

Ich bin besser als mein Ruf

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365