 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-08-2013 00:19 | ślusarski (750 punktów) | Moja religia.
7 na 7 | Miałem niesamowite zdarzenie! Otóż byłem dzisiaj na Górze Syna i doznałem objawienia. Syn ma duży ogród, lubi go pielęgnować i urządzać według własnych pomysłów. Jeden udał mu się doskonale a mianowicie wykorzystując geometrię terenu zbudował dużą skałkę przypominającą górę. Na niej jest ławeczka i w pogodny dzień można wypoczywać rozkoszując się panoramą przyrody. I tak właśnie zrobiłem przyglądając się gromadzeniu chmur na niebie. To był ogromny cumulonimbus zakrywający połowę nieba po którym można było spodziewać się najgorszego. Powiedziałem sobie - a niech tam, zostanę! Chwyciłem puszkę piwa, zrobiłem łyk i z takim orężem zmierzyłem się z cumulonimbusem. Długo nie musiałem czekać na najgorsze, bo po kilku chwilach zerwała się nawałnica deszczu z błyskawicami i grzmotami. Na szczęście był upalny dzień i deszcz okazał się znośny, a nawet gromy z nieba niegroźne. W pewnym momencie niebo przeszyła niesamowita błyskawica i grzmot, które powaliły mnie na ziemię. Puszkę z niedopitym piwem upuściłem i stałem się bezbronny w obliczu sił natury, a może samego Boga? Jednak z tego zdarzenia wyniosłem coś, co może zmienić świat. Otóż wspomniana błyskawica niosła pewną treść, może przekaz czegoś, dla mnie niezrozumiałego. Błyskawica nie uderzyła w ziemię, lecz wyładowanie odbyło się na nieboskłonie. To nic dziwnego, bo takich wyładowań jest większość, ale to było inne i z czymś takim nie spotkałem się nigdy. Ono przybrało kształt mózgu z fałdami i bruzdami jak u człowieka. Błyskawica była wielokrotna, rozgałęziona niczym gorejący krzew. Burza jak szybko przyszła, tak też poszła i uradowany, że nic złego mi się nie stało, chwyciłem drugą puszkę piwa. Pociągnąłem za oczko, zrobiło miłe - pst - z lekką pianką. Dziwne, że po burzy piwo się burzy, a mleko kwaśnieje. A nawet bardziej, bo w moim mózgu burzyło się nie mniej niż w piwie.
Od tamtego zdarzenia na Górze Syna często myślałem jakie miała znaczenie błyskawica w kształcie mózgu. Nasuwa się prosty wniosek, że ma związek z inteligencją człowieka. W końcu mózg jest siedliskiem inteligencji i wyższych procesów umysłowych. Tam ma swe źródło świadomość ludzka zwłaszcza ta współczesna i taki reprezentująca światopogląd. A więc nie ulegająca przesądom, zabobonom i wierze w rzeczom niesprawdzonym z kapelusza wzięte. Jednak jestem tylko człowiekiem i uwierzyłem objawieniu, jak każdy inny moher. Nie otrzymałem tłukących się tablic kamiennych i przez to niekompletnych, lecz z zapisaną treścią na mózgowym nośniku informacji. Pamiętnego dnia, leżąc na ziemi powalony grzmotem, doznałem objawienia. W moim mózgu kłębiły się myśli, z których wyłaniały się konkretne treści. Kiedy wstałem i sięgnąłem po następną puszkę piwa, nie ustąpiły. Nawet cudowne - pst - z pianką ich nie przerwały. Po następnych łykach także. Te treści nadal są w mojej głowie i jest ich bardzo wiele. Niektóre z nich ujawnię i będą służyły, jako przykazania w mojej religii.
Oto one:
1) Nie będziesz miał żadnych bogów przed sobą. 2) Pamiętaj, aby każdy dzień był uczciwy. 3) Czcij ojca swego i matkę swoją. 4) Nie czyń im złego i nie zabijaj braci swoich, do których należą też zwierzęta. 5) Używaj rozumu nie mniej, niż emocji.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | worek kości (2937 punktów) | >Oto one: >1) Nie będziesz miał żadnych bogów przed sobą. >2) Pamiętaj, aby każdy dzień był uczciwy. >3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >4) Nie czyń im złego i nie zabijaj braci swoich, do których należą też zwierzęta. >5) Używaj rozumu nie mniej, niż emocji.
A co jak ktoś złamie któreś przykazanie, np. zacznie kierować się w życiu za bardzo rozumem, albo za bardzo emocjami? Kiedyś byli sobie dulcynianie i głosili potrzebę życia w skromności - niby niegroźne, nie? No ale jak ktoś żył nieskromnie, to go zabijali. Rozumiem, że jak ktoś nie jest twoim bratem, to go przykazanie chroniące przed zabiciem już dotyczy jakby nieco mniej? Czy jak?
bembergiem w berg
|
|
 | 5 na 5 | ślusarski (750 punktów) |
>A co jak ktoś złamie któreś przykazanie, np. zacznie kierować się w życiu za bardzo rozumem, albo za bardzo emocjami?
Jeśli rozumem, to po takim zostanie jedynie worek kości z dorobkiem intelektualnym. Natomiast po tych z emocjami, pozostanie mnóstwo potomstwa nie wyznającego mojej religii.
|
|
2 na 2 | Robson696 (379 punktów) |
> było inne i z czymś takim nie spotkałem się nigdy. Ono przybrało kształt mózgu z fałdami i bruzdami> jak u człowiekaWyładowanie w kształcie mózgu!? Hahaha  Może to piorun kulisty?
|
|
3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Spoko. Fajnie się czytało.
Jednak jak sobie przeanalizujesz ewolucję, to ja tam zupełnie gdzie indziej szukałbym wyładowań. Wygląda na to, że świat jest dużo bardziej normalny (naturalny), niż większość ludzi jest to w stanie to przyjąć.
A się nagłówkują, a się nakopią z filozofiami jak konie pod górkę, a se nawymyślają cudów i dziwów.
A to i tak pewnie dla lasek tak fajnie piszesz.
|
|
 | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | > Spoko. Fajnie się czytało.Dzięki. > Jednak jak sobie przeanalizujesz ewolucję, to ja tam zupełnie gdzie indziej szukałbym wyładowań.Jasne, ze tak, bo są znacznie przyjemniejsze wyładowania orgazmowo-ejakulacjowe  > Wygląda na to, że świat jest dużo bardziej normalny (naturalny), niż większość ludzi jest to w stanie to przyjąć.Bo większość ludzi chce tworzyć świat zamiast go przyjmować. > A to i tak pewnie dla lasek tak fajnie piszesz.Ale tu lasek prawie nie ma. A te, które są, nie czytają moich blubrów  A jeśli przeczytają to oberwę i wylecę na na bazgroły.
|
|
6 na 6 | maniek1 (3407 punktów) |
> >3) Czcij ojca swego i matkę swoją. > Ja dodałbym - pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą. Moim zdaniem szacunek należy się temu, kto na niego zapracował, a nie temu, kto jego wymaga. P.S Zazdroszczę chmur, deszczu i burzy, ja ostatnie dwa tygodnie spędziłem w miejscu, gdzie nie było ani jednej chmury i co za tym idzie - ani jednej kropli deszczu (ale żeby nie było tak pesymistycznie dodam, iż zimnego piwa w sklepach nie brakowało). Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >> >>3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >> >Ja dodałbym - pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą. Moim zdaniem szacunek należy się temu, kto na niego zapracował, a nie temu, kto jego wymaga.
I tu się absolutnie mylisz. Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz. Mógłbyś filozofować o utracie prawa do tego szacunku w przypadku postępowania nakierowanego bezpośrednio przeciw tobie po spłodzeniu/urodzeniu, ale to zupełnie coś innego niż nakładanie na rodziców dodatkowych obowiązków "zapracowywania" na szacunek.
|
|
|  | 12 na 12 | astrotaurus (12445 punktów) |
>I tu się absolutnie mylisz. Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz. I kto tu się absolutnie myli?! Samo płodzenie i rodzenie to jeszcze nie jest całe rodzicielstwo. Nie chce mi się teraz wnikać co jest istotą nakazu biblijnego, ale z rozumem to nic wspólnego nie ma. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć i tyle. Do płodzenia i urodzenia wystarczą kompetencje jakie ma na przykład krowa i czyny w naturze powszechnie występujące. Można się cieszyć, że wskutek niesłychanie mało prawdopodobnego zbiegu okoliczności jesteśmy na świecie akurat my, ale do szacunku jeszcze tu daleko.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | Potem się Ateiści dziwią, że świat nimi pogardza, boi się ich, a nierzadko nienawidzi. Też zaczynam się obawiać każdego, kto podważa najbardziej podstawowe zasady etyczne cywilizowanego świata. PS. Za chwilę się pewnie dowiem, że t kwestia tłumaczenia jakiegoś starożytnego słowa na dzisiejszą definicję (rozumienie) polskiego słowa "szanuj/czcij" (zależnie od wersji).
|
|
| | |  | 11 na 11 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Potem się Ateiści dziwią, że świat nimi pogardza, boi się ich, a nierzadko nienawidzi. >Też zaczynam się obawiać każdego, kto podważa najbardziej podstawowe zasady etyczne cywilizowanego świata. -Syn Stalina też powinien szanować tatusia bezwarunkowo? Faszystowscy oprawcy zasługiwali na szacunek swoich dzieci? A może Holman nie rozumie słowa szacunek? Ateiści z kolei w ogóle by nie powinni istnieć, bo w imię szacunku dla rodziców nie wolno im wyrzec się wiary ojców. Religie pielęgnują takie durne pojęcie szacunku, bo utrzymuje je przy życiu. Mnóstwo zła, krzywd i głupot zrobiono już w imię źle pojętego szacunku, gdy zamiast rozumu ważniejsza była tradycja, głos starszych i rodziców. Szacunek należy się ludziom szanującym wolność drugiego człowieka. Nieistotne czy to rodzic. -I wreszcie jaki to świat pogardza ateistami? Świat religijnej ciemnoty?
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>-Syn Stalina też powinien szanować tatusia bezwarunkowo? Faszystowscy oprawcy zasługiwali na szacunek swoich dzieci? To pewnie paradoksalne, ale faszystowscy (może raczej nazistowscy) oprawcy często byli wspaniałymi ojcami, bardzo kochali swoje dzieci i gdy po latach te dorosłe już dzieci dowiadywały się, co tatuś naprawdę robił w tej Polsce, doznawały szoku. Oczywiście, wiedzieli o obozach, o rozstrzeliwaniach, ale przecież nie ich idealny ojciec!
|
|
| | | | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >To pewnie paradoksalne, ale faszystowscy (może raczej nazistowscy) oprawcy często byli wspaniałymi ojcami, bardzo kochali swoje dzieci i gdy po latach te dorosłe już dzieci dowiadywały się, co tatuś naprawdę robił w tej Polsce, doznawały szoku. Oczywiście, wiedzieli o obozach, o rozstrzeliwaniach, ale przecież nie ich idealny ojciec! >
Ale Stalin pozwolił swojemu synowi umrzeć w obozie, co automatycznie go dyskwalifikuje.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > ale przecież nie ich idealny ojciec!I tak to ideał-bożyszcze został sprowadzony do człowieka z krwi i kosci, podatnego na indoktrynację, zakładnika swoich błędów o których z poczatku nawet nie wiedział, że je popełnia. A to dorosłość właśnie 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | szarley (54906 punktów) | >-Syn Stalina też powinien szanować tatusia bezwarunkowo?
Podobnie jak dzieci Głogowa
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Potem się Ateiści dziwią, że świat nimi pogardza,> boi się ich, a nierzadko nienawidzi.Dobra, ale kto i za co konkretnie? Czy ten "cały świat' o którym piszesz w tym akapicie to przypadkiem nie tylko Ty?  > Też zaczynam się obawiać każdego, kto podważa najbardziej> podstawowe zasady etyczne cywilizowanego świata.W którym momencie to podważanie widzisz? Mylisz się, i to bardzo. Ateiści nic innego w tej kwestii nie robią, tylko w oparciu od doswiadczenie poszukują bardzaiej pełnych i uniwersalnych zasad etycznych mając w przysłowiowej d.. tych, którzy "już wszystko wiedzą" i tylko ich zadaniem jest to głoszenie jedynie słusznej prawdy. > Za chwilę się pewnie dowiem, że t kwestia tłumaczenia jakiegoś> starożytnego słowa na dzisiejszą definicję (rozumienie) polskiego> słowa "szanuj/czcij" (zależnie od wersji).Ja Cię przpraszam panie Kolego. W Życiu tak to już jest, że niby zasada prosta "czcij ojca swego i matkę swoją" a zastosowanie jej w konkretnym przypadku takie jak ten: www.racjonalista.pl/forum.php/s,581694#w581998trudne. Cały problem z religinatami i teistami jest taki, że w skrajnych przypadkach kompletnie nie umieją z niego korzystać, nie potrafią kiwnąć nawet małym palcem u nogi gdy sprawa odbiega od standardu. Stawiają za to niezliczone zarzuty i robią niezliczone fochy, że ktoś tłumaczy / rozumie / definiuje jakieś starożytne słowo inaczej, niż oni. Albo że śmie coś robic inaczej, niz oni sobie wyobrażają. Rzeczywiście, kwestia tak godna uwagi, że trzeba ją międlić i przeżuwać w niekończoność.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 3 na 3 | dejna (257 punktów) | > Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz.www.youtube.com/watch?v=LFNPtG66CWY
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie> zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że> cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz.Jak to za nic?  A 9 miesięcy stresu, noszenia Cię w brzuchu? Ryzyka związanego z ciążą? Karmienia Cię, usuwania Twoich sików i kup + pranie pieluch? W końcu przyjęcie na siebie wysiłku odpowiadania na nigdy nie kończące się pytania w stylu "a dlaczego?" Opatrywanie Twoich ran przyniesionych z podwórka, martwienie się gdzie się szwędasz? Mycia utytłanego z wszelkimi możliwymi brudami cywilizacji i nie tylko? A wymieniłem tylko czubek góry lodowej. > Mógłbyś filozofować o utracie prawa do tego szacunku w przypadku> postępowania nakierowanego bezpośrednio przeciw tobie po spłodzeniu/urodzeniu,> ale to zupełnie coś innego niż nakładanie na rodziców dodatkowych> obowiązków "zapracowywania" na szacunek.Tu pełna zgoda, pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 5 na 5 | HCNOPS (278 punktów) | > Jak to za nic? A 9 miesięcy stresu, noszenia Cię w brzuchu? Ryzyka związanego z ciążą? Karmienia Cię, usuwania Twoich sików i kup + pranie pieluch? W końcu przyjęcie na siebie wysiłku odpowiadania na nigdy nie kończące się pytania w stylu "a dlaczego?" Opatrywanie Twoich ran przyniesionych z podwórka, martwienie się gdzie się szwędasz? Mycia utytłanego z wszelkimi możliwymi brudami cywilizacji i nie tylko? A wymieniłem tylko czubek góry lodowej.Moja matka paliła w trakcie ciąży ze mną, przez co mam problemy z metabolizmem i immunologią. Zostawiła mnie w wieku 2 miesięcy, po czym z ojcem wyjechała zza granicę. Przez całe moje życie miała mnie w tyłku, a obecnie procesuje się z nią i ojcem o należne mi alimenty, których nie raczyli i nie raczą spłacać. Miałem trafić do domu dziecka, ale babcia w porywie dobroci wystąpiła z prośbą o przyznanie jej opieki nade mną. Mów mi dalej jak to powinienem szanować swoją matkę (i ogólnie rodziców) za sam fakt urodzenia mnie
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mów mi dalej jak to powinienem szanować swoją matkę> (i ogólnie rodziców) za sam fakt urodzenia mnie  Wydaje mi się, że źle to adresujesz. W moim powyższym wpisie opisałem typową sytuację, gdy matka wypruwa sobie żyły a syn/córka kręcą nosem z powodów, które w danym momencie wydają im się tragiczne. Nie jestem zwolennikiem tezy, żeby robić coś za wszelką cenę. Absolutnie nie mam ambicji żeby kogoś usprawiedliwiać, zwłaszcza gdy był tak nieodpowiedzialny jak Twoja matka. Swoje uwagi adresuj raczej do Franka Holmana (którego jak widzisz skrytykowałem) www.racjonalista.pl/forum.php/s,581694#w581709Po prostu miałeś ciężki los. Jeśli babcia o której mówisz to matka Twojej matki - można się domyślać, że wcześniej stało się parę ważnych rzeczy. Teraz jesteś dorosły i może pora coś z tym zrobić. Chyba że wolisz szukać zwolenników swojej koncepcji na forach. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | > Swoje uwagi adresuj raczej do Franka Holmana (którego jak widzisz skrytykowałem)> www.racjonalista.pl/forum.php/s,581694#w581709Frank Holman po raz kolejny podkreśla, żeby czytać jego wypowiedź w całości! Ponownie pojawiają się argumenty dotyczące drugiej, nie pierwszej, części mojej wypowiedzi, tj. dotyczące sytuacji, gdy rodzice wykonali/wykonują działania przeciw swojemu dziecku.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Zanim swoje napisałem, czytałem dwa razy Twój post. Cytat:Mógłbyś filozofować o utracie prawa do tego szacunku w przypadku postępowania nakierowanego bezpośrednio przeciw tobie po spłodzeniu/urodzeniu. Owo "filozofowanie" nie bardzo pasuje mi do tego, o czym napisał HCNOPS. Może bardziej pasowałaby "frustracja, wkurzenie, żal, złość". W całości mógłbyś żywić frustrację, złość oraz mowić o utracie (..)pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 1 na 1 | HCNOPS (278 punktów) | >Wydaje mi się, że źle to adresujesz. W moim powyższym wpisie opisałem typową sytuację, gdy matka wypruwa sobie żyły a syn/córka kręcą nosem z powodów, które w danym momencie wydają im się tragiczne. Zatem podajesz przykład, gdzie rodzic zasługuje na szacunek, zapracowuje na niego. Szacunek nie jest zatem automatyczny i nie należy się za sam fakt spłodzenia, a za właśnie zasłużenie sobie na niego, poprzez aktywne wychowanie dziecka.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | W Twoim przypadku żywić szacunek to rzeczywiscie raczej zbyt duże wymaganie. Bliskie mi jest to, co napisała Meretseger, to mądra babka: www.racjonalista.pl/forum.php/s,581694#w581846Należy im się szacunek, chyba że swoim nieodpowiedzialnym i niedojrzałym postępowaniem wyraźnie się go pozbawią. Swoją drogą mnie całe lata dręczyło, jak to się dzieje, że niektórzy rodzice są komletnie pozbawieni podejścia do dzieci. Oczywiście dręczyło mnie czysto przypadkowo. Tylko z powodu innych rodziców. Najlepiej innych z Marsa  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 9 na 9 | maniek1 (3407 punktów) |
>I tu się absolutnie mylisz. Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz. > W życiu nie czytałem nic głupszego. Zastanawiasz się czasem, co piszesz?? Ojcu, który wprawdzie nim jest, bo spłodził, ale bił i gwałcił swoją córkę odkąd skończyła cztery latka, należy się bezwzględny szacunek ? Matce która urodziła dziecko, po czym wyrzuciła je do kubła na śmieci należy się szacunek? Dziecko, które przeżyło w skutek niespotykanego zbiegu okoliczności ma czcić tę matkę, bo przecież je urodziła!? Nie interesują mnie "nauki moralne" pastuchów z przed paru tysięcy lat, którzy prócz "czczenia" nakazują również np. zabijać. Powtarzam, ludzie powinni żyć tak, aby inni ich szanowali za to jacy są, a nie kim są.
|
|
| |  | | szarley (54906 punktów) | >>I tu się absolutnie mylisz. Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz. >> >W życiu nie czytałem nic głupszego. Zastanawiasz się czasem, co piszesz?? Ojcu, który wprawdzie nim jest, bo spłodził, ale bił i gwałcił swoją córkę odkąd skończyła cztery latka, należy się bezwzględny szacunek ? Matce która urodziła dziecko, po czym wyrzuciła je do kubła na śmieci należy się szacunek?
Odpowiedz najpierw czy ojciec, matka, to ci co dali geny czy też ci którzy wychowali. To nie zawsze jest to samo. Potem pisz o szacunku.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>I tu się absolutnie mylisz. Istotą tego nakazu etycznego/moralnego jest właśnie zobowiązanie do szacunku rodzicom ZA NIC, za to tylko, że cię ojciec spłodził, matka urodziła, w efekcie czego żyjesz tu i teraz. >> >W życiu nie czytałem nic głupszego. Zastanawiasz się czasem, co piszesz?? Ojcu, który wprawdzie nim jest, bo spłodził, ale bił i gwałcił swoją córkę odkąd skończyła cztery latka, należy się bezwzględny szacunek ? Matce która urodziła dziecko, po czym wyrzuciła je do kubła na śmieci należy się szacunek? Dziecko, które przeżyło w skutek niespotykanego zbiegu okoliczności ma czcić tę matkę, bo przecież je urodziła!? Nie interesują mnie "nauki moralne" pastuchów z przed paru tysięcy lat, którzy prócz "czczenia" nakazują również np. zabijać. Powtarzam, ludzie powinni żyć tak, aby inni ich szanowali za to jacy są, a nie kim są.
Zacznij czytać całą wypowiedź ze zrozumieniem i nie wyrywać zdań z kontekstu, strasznie tego nie lubię i nie dyskutuje w takim trybie !
|
|
 | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> Ja dodałbym - pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą. Moim zdaniem szacunek należy się temu, kto na niego zapracował, a nie temu, kto jego wymaga.W kwestiach emocji nie ma kalkulacji, kto zasłużył, albo nie - kocha się i już. Czy swoją partnerkę kochasz, bo zasłużyła sobie? Nawet, kiedy jeszcze nie zapracowała?  > P.S Zazdroszczę chmur, deszczu i burzy, ja ostatnie dwa tygodnie spędziłem w miejscu, gdzie nie było ani jednej chmury i co za tym idzie - ani jednej kropli deszczu (ale żeby nie było tak pesymistycznie dodam, iż zimnego piwa w sklepach nie brakowało). >PozdrawiamAle to chyba nie był Egipt? Tam ciemne chmury już nachodzą.  Pozdrawiam.
|
|
|  | 3 na 3 | maniek1 (3407 punktów) |
> W kwestiach emocji nie ma kalkulacji, kto zasłużył, albo nie - kocha się i już.>Nie zgadzam, się, ale masz prawo tak myśleć, chyba , że masz na myśli ślepe zauroczenie. > Czy swoją partnerkę kochasz, bo zasłużyła sobie? Nawet, kiedy jeszcze nie zapracowała? >Swoją żonę kocham za to jakim jest człowiekiem i zdecydowanie zasłużyła sobie na moją miłość i poświęcenie wszystkiego dla naszej rodziny. Gdyby było inaczej, już dawno nie bylibyśmy razem. > Ale to chyba nie był EgiptNie. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Nie zgadzam, się, ale masz prawo tak myśleć, chyba , że > masz na myśli ślepe zauroczenie.
Myślę że kol. ślusarski ma na myśli bardzo wczesną fazę romantycznego zauroczenia. Dokładnie tak dziecko kocha rodzica "w kwestiach emocji nie ma kalkulacji, kto zasłużył, albo nie - kocha się i już.
Ale w związku dwojga dorosłych ludzi już chyba wyglada to nieco inaczej. Chiałbym go zobaczyć, jak kocha swoją żonę "gdy wciąż jeszcze nie zapracowała" po 50 latach ciosania mu kołków na głowie, picia, nieustającej kontroli, nieżyczliwych odzywek itp. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>Myślę że kol. ślusarski ma na myśli bardzo wczesną fazę romantycznego zauroczenia. Dokładnie tak dziecko kocha rodzica "w kwestiach emocji nie ma kalkulacji, kto zasłużył, albo nie - kocha się i już.
Dokładnie tak.
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > W kwestiach emocji nie ma kalkulacji, kto zasłużył, albo nie - kocha się> i już. Czy swoją partnerkę kochasz, bo zasłużyła sobie?Też za to 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
3 na 3 | sinapis (1725 punktów) | > - pst - z pianką ich nie przerwały. Po następnych łykach także. Te treści nadal są w mojej głowie i> jest ich bardzo wiele. Niektóre z nich ujawnię i będą służyły, jako przykazania w mojej religii.Matematycznie rzecz ujmując: burza + piwo = religia
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) |
> Matematycznie rzecz ujmując:> burza + piwo = religia>  Lub: burza x piwo = hegemonia kleru.
|
|
 | | Paul Figura (1368 punktów) |
> Matematycznie rzecz ujmując:> burza + piwo = religia>  Koniecznie musze spróbować tego piwa, skoro ma takie właściwości.
|
|
|  | | ślusarski (750 punktów) | > >Matematycznie rzecz ujmując:> >burza + piwo = religia> >  > Koniecznie musze spróbować tego piwa, skoro ma takie właściwości.>  Lepiej nie! A jeśli już, to wybierz bezalkoholowe
|
|
| |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) |
> >Koniecznie musze spróbować tego piwa, skoro ma takie właściwości.> > > Lepiej nie! A jeśli już, to wybierz bezalkoholowe :-Bezalkoholowe w życiu bym tego, do ust nie wziął.W takim razie muszę pozostać przy swoim (10-cio procentowym) po spożyciu 4-5 często doświadczam iluminacji.
|
|
| | |  | | ślusarski (750 punktów) |
> Bezalkoholowe w życiu bym tego, do ust nie wziął.W takim razie muszę pozostać przy swoimA co to za piwo 10 procentowe? Jest takie? Ja czasem pije słodkiego Redsa, ale wolę Żubra, Lecha. > (10-cio procentowym) po spożyciu 4-5 często doświadczam iluminacji.>  >  Świecisz?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) |
> A co to za piwo 10 procentowe? Jest takie?Piwo Van Pur 10% jest zajebiste i w smaku i w działaniu  Jak na bardzo mocne piwo jest bardzo smaczne, i nie czuć w nim tak spirytu, a działa tak super że łoooo jest faza.  > często doświadczam iluminacji.> Świecisz? Słowo iluminacja odnosi sie rownież do tego.  Iluminacja, olśnienie, zjawisko aha - zjawisko polegające na uświadomieniu sobie czegoś. W psychologii poznawczej zjawisko pojawienia się w umyśle gotowego rozwiązania danego problemu po okresie nieświadomego rozwiązywania tego problemu (inkubacji). Olśnienie jest zwykle bardzo przyjemne i uważa się, że jest jednym z istotnych motywatorów twórczości[
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> Piwo Van Pur 10% jest zajebiste i w smaku i w działaniu Jak na bardzo mocne piwo jest bardzo smaczne, i nie czuć w nim tak spirytu, a działa tak super że łoooo jest faza.> > często doświadczam iluminacji.Szkoda, ze tego piwa nie skosztowałem na Górze Syna. Iluminacja rozjaśniłaby mi umysł bardziej  > Słowo iluminacja odnosi sie rownież do tego.>
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Chwyciłem puszkę piwa, zrobiłem łyk... >wyładowanie odbyło się na nieboskłonie. To nic dziwnego, bo takich wyładowań jest większość, ale to było inne i z czymś takim nie spotkałem się nigdy. Ono przybrało kształt mózgu...
Może to był twój mózg? Po prostu miałeś tzw. wgląd po piwie.
>2.Pamiętaj, aby każdy dzień był uczciwy.
Problemem religijnych przysłów jest to, że są formułowane w wyjątkowych stanach świadomości: po piwie, winie, prochach, w malignie, itp., a ich autor próbuje uogólnić je na całość ludzkiego doświadczenia. Jakiś facet poszedł na górę, coś doświadczył, i wydaje mu się, że to obowiązywac ma również na nizinach. Po prostu pochopne uogólnienie, czyli bzdura.
1. Nie daj się robić w ciula.
To brzmi bardziej swojsko. Pachnie oscypkiem, lubelską Perłą chmielową, zalatuje kościelną kruchtą, meczetem, domem, biurem podatkowym i parlamentem. Nie potrzeba do tego specjalnego wglądu: ani po piwie, ani po różańcu, ani po medytacji. Takie proste powiedzonko może stanowić jedyny aksjomat kodeksu moralnego. Kiedy słyszę, że mam nie mieć cudzych bogów..zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś nie robi mnie w ciula. Kiedy mam zapłacić rachunek za wywóz śmieci - nachodzi mnie ta sama myśl. Czysta uniwersalność.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) |
>Może to był twój mózg? Po prostu miałeś tzw. wgląd po piwie.
Pewnie masz rację. He he, czyżbym został bogiem?
>Problemem religijnych przysłów jest to, że są formułowane w wyjątkowych stanach świadomości: po piwie, winie, prochach, w malignie, itp.,
Ciekawe po czym był Mojżesz na Górze Synaj?
>1. Nie daj się robić w ciula.
Jednak dali robić się w ciula, kiedy Benedykt wypowiadał słowa "witam was ciule"
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >miałeś tzw. wgląd po piwie. >He he, czyżbym został bogiem?
Mogłeś to sprawdzić alkomatem.
>Ciekawe po czym był Mojżesz na Górze Synaj?
Po spacerze pod górkę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | ślusarski (750 punktów) |
>>He he, czyżbym został bogiem? >Mogłeś to sprawdzić alkomatem.
Zwykły alkomat nie da rady - musiałby to być bogomat. Ciekawi mnie wynik, gdyby zmierzono nim najwyższych hierarchów kościoła? Pewnie by skali zabrakło! Oczywiście tej z lewej strony.
>>Ciekawe po czym był Mojżesz na Górze Synaj? >Po spacerze pod górkę.
Chyba nie spacer mu zaszkodził, bo musiałaby to być wspinaczka na Czomolungmgę. Raczej kasza manna z nieba mu zaszkodziła. Czyżby była spleśniała?
|
|
2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | >3) Czcij ojca swego i matkę swoją.
Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują?
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >>3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują?
Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć?
bembergiem w berg
|
|
|  | 4 na 4 | Paul Figura (1368 punktów) | > >>3) Czcij ojca swego i matkę swoją.> >Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują?> Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć?Mnie i matkę ojciec zostawił bez srodków, do życia jak miałem 10 lat do tej pory mu tego nie wybaczyłem.To już jeden powód aby go nie czcic.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | Obdarzanie kogoś negatywnymi emocjami przychodzi dosyć łatwo. Cześć i szacunek wymagają trochę wysiłku. Zastanawiam się, po co przestrzegać, że czcij ojca i matkę, ale "tylko jeśli zasłużą", skoro i tak w razie jakiejś wpadki ludzie w pierwszym odruchu reagują negatywnie. No i dziwi mnie, bo z tego podejścia wynika, że niezasłużona cześć jest przyczyną nieszczęść i należy jej unikać, a przecież na zdrowy rozum "cześć i szacunek" sprzyjają ewentualnym późniejszym próbom poprawienia relacji.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > dziwi mnie, bo z tego podejścia wynika, że niezasłużona cześć > jest przyczyną nieszczęść i należy jej unikać, a przecież na zdrowy > rozum "cześć i szacunek" sprzyjają ewentualnym późniejszym próbom poprawienia relacji.
Nie ma czegoś takiego jak "niezasłużona cześć" , piszesz jakimś łamańcem. Napisz np. "idealizacja" albo "bezmyślna czołobitność" a będzie to jaśniejsze.
Cześć i szacunek przede wszystkim sprzyjają obdarzającemu nimi. Faktycznie mogą sprzyjać ewentualnym późniejszym próbom poprawienia relacji, choć niekoniecznie to poprawienie gwarantować. No i szacunek - czasem szacunkiem jest zerwanie relacji, powiedzenie trudnej prawdy w sprzyjającym momencie. Czasem w ogóle wstrzymanie się od komentarza. A czasem bagatelizacja czegoś. Szacunek ma różne twarze, pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Nie ma czegoś takiego jak "niezasłużona cześć" , piszesz jakimś łamańcem.
Ktoś tam wyżej próbował zasadę "czcij rodziców" uzupełnić o "pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą". Skoro można na "cześć" sobie nie zasłużyć, to otrzymując ją mimo to, otrzymuje się chyba "cześć niezasłużoną".
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Logocznie się zgadza. Ale w praktyce nie działa. W innym poście skrytykowałem to podejście - akurat w stosunku do rodziców to nie działa. Możesz rozumować tak i działać w stosunku do kumpli, przyjaciół a nawet żony - ale do rodzica się nie da a jełśi będziesz uparty - będzie to tylko szkodliwe. Niestety, a może na szczęście tak to już u w nas jest, że lepiej nam czcić ojca i matkę (choć nie ślepo). Robimy to gdzieś w środku odruchowo, czujemy taką potrzebę, nawet gdyby w praktyce Cię tylko spłodzili i zaraz gdzieś czmychnęli. Jak już, to lepiej mówić "cześć mimo braku szczególnie budujących zasług". pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >Niestety, a może na szczęście tak to już u w nas jest, że lepiej nam czcić ojca Istotnie, odczuwanie pozytywnych uczuć jest o wiele bardziej korzystne niż odczuwanie negatywnych. Ale czy nie mamy prawa wybierać, kogo tymi pozytywnymi uczuciami obdarzamy?
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale czy nie mamy prawa wybierać, kogo tymi pozytywnymi uczuciami obdarzamy?Zależy w jakim sensie pytasz. Jeśli czysto hipotetyczno-teoretycznie - chiałoby się mieć i takie prawo. W końcu wolność jest jednym z najbardziej pożądanych "towarów". Jesli praktycznie - w tym szczególnym przypadku swojego rodzica homo sapiens niestety takiego prawa nie ma. Musi obdarzać uczuciem pozytywnym i już. Jak nie, to "źle mu się dzieje". Tak to jakoś jest.. cóż poradzić? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >Musi obdarzać uczuciem pozytywnym i już. Jak nie, to "źle mu się dzieje". Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem. Z Twojej wypowiedzi wynika, że to jest jakaś kara za nieszanowanie rodziców, a przynajmniej przyczyna problemów. A tymczasem przyczyną problemów jest to, że ktoś ma złych rodziców. A brak szacunku do nich jest tylko reakcją, przejawem złych relacji.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Przeważnie zawsze przyczyną problemów jest to, że ktoś ma złych rodziców. Dzieci na początku to właściwie ich odbicie, lustro. Poprzez swoje zachowanie dziecko pokazuje z czym oni sobie nie radzą. A później to dziedziczy, czasem nawet wzmacnia.
Owszem brak szacunku do nich jest odruchową reakcją, przejawem złych relacji - i to właśnie na dłuższą metę szkodzi jeśli tego sobie nie uświadomimy i nie spróbujemy jakoś zmienić. To o czym mówię karą nie jest, z Twojego wpisu dla mnie wynika, że wchodzisz w religijny paradygmat. Miłość, szacunek oraz cześć jest pierwotną, naturalną potrzebą dziecka względem rodzica, którą dużo później po procesie wykształcenia jej przez ewolucję religie ubrały w takie, czy inne przykazania.
Ale jeśli ta potrzeba nie może się realizować niezależnie w co wierzysz czy też nie wierzysz - po prostu tracisz siły, tak jak jedząc kiepskie jedzenie, nadwyrężając się fizycznie, raniąc itp.
Nie ma jakiejś wyższej instancji, która Cię kara. Po prostu tak jesteś biologicznie i psychicznie skonstruowany. Jak ich szanujesz - nawet, a zwłaszcza po trudnych przejściach z nimi - widać po tobie optymizm, ludzie chcą z tobą rozawiać, być z tobą. Masz więcej energii i więcej przyjaciół. Wg moich doświadczeń tak to działa. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Grey (2102 punktów) | >Miłość, szacunek oraz cześć jest pierwotną, naturalną potrzebą dziecka względem rodzica, Niezupełnie. Miłość do rodzica jest po to, żeby ułatwić rodzicom troskę o dziecko, opiekę, przekazanie wiedzy. W efekcie ma pomóc w przetrwaniu. Jeśli jednak rodzic źle wykorzystuje zaufanie dziecka, robi mu krzywdę, niechęć do tego rodzica byłaby przejawem zdrowego instynktu samozachowawczego.
>Ale jeśli ta potrzeba nie może się realizować niezależnie w co wierzysz czy też nie wierzysz - po prostu tracisz siły, tak jak jedząc kiepskie jedzenie, nadwyrężając się fizycznie, raniąc itp. Ale chyba przyznasz, że dziecko, które szanuje toksycznych rodziców też traci siły i nie promienieje szczęściem?
>Jak ich szanujesz - nawet, a zwłaszcza po trudnych przejściach z nimi - widać po tobie optymizm, ludzie chcą z tobą rozawiać, być z tobą. zwłaszcza po trudnych przejściach. >Wg moich doświadczeń tak to działa. Moim zdaniem tak to działa: Jeśli ktoś pogodził się z życiem, zwłaszcza po trudnych przejściach, ma pozytywne podejście do życia, nie chowa urazy to widać po nim optymizm, ludzie chcą z nim rozmawiać, ma więcej energii i więcej przyjaciół. To jest bardziej ogólna zasada. Nic Ci nie da to, że szanujesz rodziców, jeśli nienawidzisz kogoś innego, albo masz poczucie krzywdy z innego powodu. Ludzie często szanują rodziców, bo tak trzeba, a przenoszą żal do rodziców na inne osoby. Oczywiście, nie sugeruję, że tak jest w Twoim przypadku, tylko krytykuję pogląd, że brak szacunku do rodziców jest przyczyną problemów, a jak ktoś zacznie szanować rodziców to jego problemy się rozwiążą. Są różnie sytuacje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niezupełnie. Miłość do rodzica jest po to, żeby ułatwić rodzicom > troskę o dziecko, opiekę, przekazanie wiedzy. > W efekcie ma pomóc w przetrwaniu.
Tu nie ma miedzy nami sporu. Co bym dodał - nie tylko miłość dziecka do rodzica, ale i miłość rodzica do dziecka w niezaburzonym układzie.
> Jeśli jednak rodzic źle wykorzystuje zaufanie dziecka, robi mu krzywdę, > niechęć do tego rodzica byłaby przejawem zdrowego instynktu samozachowawczego.
Raczej odruchem, na dłuzszą metę szkodliwym. Natura nie przewidziała kompleksowych mechanizmów psychicznych na losowe i chorobliwe zachowania ludzkie. Jako dziecko dalej potrzebujesz kochać swojego rodzica, choćby był nie wiem jak zły, krzywdzący wykorzystujący itp.
> przyznasz, że dziecko, które szanuje toksycznych rodziców też > traci siły i nie promienieje szczęściem?
Szacunek ma wiele twarzy, również tą: przyjęcie tego co było złe, dopuszczenie do siebie zgody, że w danych warunkach inaczej być nie mogło, w konsekwencji odseparowanie się, usamodzielnienie i pójście własną drogą. Szcunek nie oznacza ślepo-przywiązanej czołobitności.
> Moim zdaniem tak to działa: > Jeśli ktoś pogodził się z życiem, zwłaszcza po trudnych przejściach, > ma pozytywne podejście do życia, nie chowa urazy to widać po nim > optymizm, ludzie chcą z nim rozmawiać, ma więcej energii i więcej przyjaciół. > To jest bardziej ogólna zasada.
Masz rację.
> Nic Ci nie da to, że szanujesz rodziców, jeśli nienawidzisz kogoś innego, > albo masz poczucie krzywdy z innego powodu.
Oczywiscie. Wyszliśmy w rozmowie od szacunku do rodziców. Nie chcę tego uogólniać do absurdalnej konkluzji w stylu "skoro szanuję rodziców, to nic złego nie spotkla mojego własnego dziecka na ulicy".
> Ludzie często szanują rodziców, bo tak trzeba, a przenoszą > żal do rodziców na inne osoby.
Jak się ma do siebie prawdziwy szacunek do rodziców i żywiony względem nich żal? Nijak. Jeśli czuję wzgędęm kogoś np. rodzica żal - mowię mu spokojnie o jego podstawach, dlaczego tak czuję i co jest tego powodem. Nie obarczam poczuciem winy, ale też nie oszczędzam "bo może być mu przykro". To również jest forma szacunku.
> krytykuję pogląd, że brak szacunku do rodziców jest przyczyną > problemów, a jak ktoś zacznie szanować rodziców to jego > problemy się rozwiążą. Są różnie sytuacje.
Nic takiego nie twierdziłem, ekstrapolujesz. Są powodem problemów z pewnej grupy. A grup jest wiele. Oczywiscie, że są różne sytuacjie. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | > nie tylko miłość dziecka do rodzica, ale i miłość rodzica do dziecka w niezaburzonym układzie.Ale chyba rozmawiamy o zaburzonym układzie? > Natura nie przewidziała kompleksowych mechanizmów psychicznych na losowe i chorobliwe zachowania ludzkie.No widzisz, tu się zdecydowanie nie zgadzamy. Wszelkie negatywne reakcje typu złość, strach, wycofanie się są właśnie przewidzianą przez naturę reakcją na niekorzystną sytuację. Niechęć do drugiej osoby jest reakcją obronną a nie czymś co ma szkodzić. > Szacunek ma wiele twarzy, również tą: przyjęcie tego co było złe, dopuszczenie do siebie zgody, że w danych warunkach inaczej być nie mogło, w konsekwencji odseparowanie się, usamodzielnienie i pójście własną drogą.> Szcunek nie oznacza ślepo-przywiązanej czołobitności.Czyli co? Nasza dyskusja dotyczy definicji szacunku?  > Oczywiscie. Wyszliśmy w rozmowie od szacunku do rodziców. Nie chcę tego uogólniać do absurdalnej konkluzji w stylu "skoro szanuję rodziców, to nic złego nie spotkla mojego własnego dziecka na ulicy".Ja też tego tak nie uogólniam ani Tobie tego nie przypisuję. Miałem na myśli problemy emocjonalne i interpersonalne. > Jeśli czuję wzgędęm kogoś np. rodzica żal - mowię mu spokojnie o jego podstawach,A Ty myślisz, że każdemu rodzicowi można takie coś powiedzieć? A jak zacznie płakać, histeryzować, mówić, że jesteś niewdzięczny, bo czepiasz się o byle co, a on/ona sobie żyły dla Ciebie wypruwał? Że mu się żyć nie chce, bo poświęcił wszystko dla Ciebie, a ty jeszcze masz o coś żal? A gdzie szacunek i wdzięczność za to, że jest rodzicem? Za co go Bóg takim dzieckiem pokarał? itd. > Nic takiego nie twierdziłem, ekstrapolujesz. Są powodem problemów z pewnej grupy. A grup jest wiele.Ale ja właśnie odniosłem się do tej grupy problemów, o której pisałeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale chyba rozmawiamy o zaburzonym układzie?Zgadza się. > Wszelkie negatywne reakcje typu złość, strach, wycofanie się> są właśnie przewidzianą przez naturę reakcją na niekorzystną> sytuację. Niechęć do drugiej osoby jest reakcją obronną a nie> czymś co ma szkodzić.Napisałem "kompleksowym" nie przypadkiem. Reakcja obronna ma pomóc na daną chwilę. Jednak w dłuższej perspekywie wieloletniego opresywnego wychowania lub w ogóle jego braku te obrony się utrwalają. Kiedyś znika bodziec (pojawia się usamodzielnienie) a one zostają. Na to niestety naturalnego mechanizmu obronnego nie ma. Możesz mieć 50 lat i żyć wyrzutami i wycofaniem mającym 40 letnią brodę. > Ja też tego tak nie uogólniam ani Tobie tego nie przypisuję.> Miałem na myśli problemy emocjonalne i interpersonalne.Ok > > Jeśli czuję wzgędęm kogoś np. rodzica żal - mowię mu spokojnie o jego podstawach,> A Ty myślisz, że każdemu rodzicowi można takie coś powiedzieć?Co ja myślę to nie wiesz, bo nie zapytałeś tylko coś mi tu wciskasz zdaniami z pytajnikiem  Pewnie że nie zawsze się da. Jak się nie da - robi się to w inny sposób. Swoją drogą masz specyficzny sposób pchania rozmowy w przód "a Ty myślisz"  > A jak zacznie płakać, histeryzować, mówić, że jesteś niewdzięczny,> bo czepiasz się o byle co, a on/ona sobie żyły dla Ciebie wypruwał?> Że mu się żyć nie chce, bo poświęcił wszystko dla Ciebie, a ty> jeszcze masz o coś żal? A gdzie szacunek i wdzięczność za to,> że jest rodzicem?Pytasz tak teoretycznie czy praktycznie? I na powyższe jest sposób. > Ale ja właśnie odniosłem się do tej grupy problemów, o której pisałeś.  Uf z Tobą Grey le tko nie ma. Krytykowałeś niby mój pogląd, że jak ktoś zacznie szanować rodziców to jego problemy się rozwiążą - a nie napisałeś jakie konkretnie problemy. Powiedz jakie, to się zobaczy  . Na marginesie - ja tam żadnym psychologiem nie jestem, wyrażam tylko moje zdanie powstałe z różnych obserwacji i zainteresowań które w wolnych chwilach rozwijam. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | > Możesz mieć 50 lat i żyć wyrzutami i wycofaniem mającym 40 letnią brodę.A co z tym wspólnego ma szacunek do rodziców? Tylko pytam, żebyś nie mówił, że znów źle interpretuję Twoje słowa. > I na powyższe jest sposób.Jaki? > Uf z Tobą Grey letko nie ma.Rzekłeś prawdę. > nie napisałeś jakie konkretnie problemy. Powiedz jakie, to się zobaczy .Konkretnie miałem na myśli to: > Musi obdarzać uczuciem pozytywnym i już. Jak nie, to "źle mu się dzieje".Jeśli niesłusznie nazwałem to coś problemami, to możemy używać innych słów, nie ma sprawy. Też jestem ciekawy, co miałeś na myśli. W sumie mogłem od razu zapytać. Może po ujawnieniu szczegółów dyskusja przybierze inny wymiar.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Możesz mieć 50 lat i żyć wyrzutami i wycofaniem mającym 40 letnią brodę.> A co z tym wspólnego ma szacunek do rodziców?To ma wspólnego, że jeśli do niego dojdziesz, to dużo obron powstałych na bazie złych relacji z rodzicami (a przyczyna przeważnie zawsze leży po ich stronie), w konsekwencji napięć mieśniowych i złego samopoczucia puszcza. > Tylko pytam, żebyś nie mówił, że znów źle interpretuję Twoje słowa.Bardzo dobrze, robisz postępy  > > I na powyższe jest sposób.> Jaki?Udać się do kogoś, kto Ci pokaże drogę. Robi się to np. na grupach psychoterapeutycznych. Ludzie podgrywają zainteresowanemu różne ważne postacie z życia w psychodramach. Co ciekawe, w takich sztucznych laboratoryjnych warunkach uruchamiają się autentyczne emoje, które leczą. > Konkretnie miałem na myśli to:> >Musi obdarzać uczuciem pozytywnym i już. Jak nie, to "źle mu się dzieje".Ale gdzie w tym jest nazwany problem? Cytat:jak ktoś zacznie szanować rodziców to jego problemy się rozwiążą Jak chcesz usłyszeć czy jest to moim zdaniem panaceum czy nie, to musisz problem nazwać. Oczywiście nie Twój. Czyjś. Ściśle teoretyczny. Z innej galaktyki  > Jeśli niesłusznie nazwałem to coś problemami, to możemy> używać innych słów, nie ma sprawy.Nie nie, nie mam tu literackich, gramatyczno-pedagogicznych, czy dydaktycznych zapędów. Problem to problem. > Też jestem ciekawy, co miałeś na myśli. W sumie mogłem od razu zapytać.No właśnie. > Może po ujawnieniu szczegółów dyskusja przybierze inny wymiar.Taką mam nadzieję, zwłaszcza co do dyskusji. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Grey (2102 punktów) | > >>Możesz mieć 50 lat i żyć wyrzutami i wycofaniem mającym 40 letnią brodę.> >A co z tym wspólnego ma szacunek do rodziców?> To ma wspólnego, że jeśli do niego dojdziesz, to dużo obron powstałych na bazie złych relacji z rodzicami (a przyczyna przeważnie zawsze leży po ich stronie), w konsekwencji napięć mieśniowych i złego samopoczucia puszcza.A bez tego szacunku się nie da poradzić sobie z wyrzutami i złym samopoczuciem? I czy ten szacunek jest gwarancją pozbycia się wyrzutów i złego samopoczucia? Czyli nie napiszesz, co miałeś na myśli pisząc "źle mu się dzieje"?  W tej sytuacji można uznać temat za wyczerpany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A bez tego szacunku się nie da poradzić sobie z wyrzutami i złym samopoczuciem?Hm, wydaje mi się też, że to jest nieco wtórna sprawa. W skrócie - jeśli wyrazisz to co było złe, powiesz wprost (jeśli potrafią wysłuchać) to z czasem pojawi się szacunek, o którym np. pisze niżej Meretseger. Czasem to jest tak, że nie chcą cię słuchać bo ciągle ciosasz im kołki na głowie, jesteś nastawiony negatywnie (jako dorosły już). Sprawa się zmienia jesli w rozmowie potraktujesz ich poważnie, dasz poznać że doceniasz cały ich wysiłek. A później mówisz: 1. 2. 3. Trudno mi powiedzieć czy w danym przypadku "bez tego szacunku się nie da poradzić sobie z wyrzutami i złym samopoczuciem". Musiałbyś to jakoś bliżej określić, ale to już nie na forum publicznym i nie mnie. > I czy ten szacunek jest gwarancją pozbycia się wyrzutów i złego samopoczucia?Szacunek nie jest jakimś celem samym w sobie. To zwieńczenie pewnej pracy. A czy jest gwarancją? To zależy w jakim przypadku. Przychylałbym się do stwierdzenia, ze ludzie szanujący własnych rodziców (zwłaszcza, gdy ci kiedyś dali im popalić) mają lepiej w życiu. > Czyli nie napiszesz, co miałeś na myśli pisząc "źle mu się dzieje"?  Skąd u kaduka wiesz, że gotowałem Ci cichcem przykrość i nie chciałem napisać?  Na marginesie - poraz kolejny widzę, że zadajesz dość fikuśnie skonstruowane pytania. Odpowiedź: a) nie może sobie znaleść partnera / partnerki b) jak znajdzie, to ciągle drze koty (nawet uzasadnione - bo znalazł kiepską/kiepskiego) c) wyżywa się na własnych dzieciach d) ma kłopoty z koncentracją w pracy oraz w ogóle ze znalezieniem jej e) nie ma ochoty ruszyć sie z kanapy aby gdzieś pojechać, pozwiedzać, pochodzić, popływać, pojeździć f) narzeka na towarzystwo g) miewa stany apatyczne i myśli w rodzaju "życie nie ma sensu" h) itd itp. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >zadajesz dość fikuśnie skonstruowane pytania.
Bo ja wiem czy jakoś szczególnie fikuśnie... Ja bym rzeczywiście poprosiła wprost o konkrety i ich udokumentowanie, ale może kolega jest bardziej dyplomatyczny. Zatem przy okazji spytam właśnie - czy na poparcie powyższej tezy (o konkretnych negatywnych konsekwencjach braku szacunku względem swoich rodziców) istnieją konkretne naukowe dane, czy to tylko takie luźne koncepcje i prywatne przemyślenia? Bo przedstawiasz tę tezę tak kategorycznie, jakby potwierdzały ją twarde dane naukowe.
Jeśli istnieją takie dane, mam pytanie dodatkowe - czy i w jaki sposób zweryfikowano na ile hipotetyczne niepowodzenia życiowe są powiązane z rzeczonym brakiem szacunku, a na ile z okolicznościami, z którymi ten brak szacunku jest powiązany.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Grey (2102 punktów) | > Ja bym rzeczywiście poprosiła wprost o konkrety i ich udokumentowanie, ale może kolega jest bardziej dyplomatyczny.Już zauważyłem swój błąd, ale nie martw się, wyrobię się.  > Bo przedstawiasz tę tezę tak kategorycznie,Właśnie to miałem teraz pisać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Właśnie to miałem teraz pisać.  No i liliac Cię ubiegła 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Raczej prywatne przemyślenia. W tym są również moje rózne doświadczenia. Być może mylisz kategoryczność z wyrażaniem myśli z określoną pewnością siebie - mówię też, co doświadczyłem na własnej skórze. Nie wiem, czy robiono badania o konkretnych negatywnych konsekwencjach braku szacunku względem swoich rodziców.
Badania robi się, aby dowieść jakiejś pozytywnej zmiany. Np. w psychoterapii. Z tego co znam te badania (dość pobieżnie z resztą) - nie jest to stawiane na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu stawiany jest subiektywny zysk pancjenta ze względu na samopoczucie. Mówi on później o wzroście satysfakcji w relacjach, również z rodziną pochodzenia. Wcześniej w poscie zaznaczyłem również, że szacunek do rodziców jest niejako sprawą wtórną.
(..) Jedne z bardziej znanych badań, zwane Raportem Konsumenckim Seligmana pokazały, że w skutek psychoterapii pozytywnej zmiany doznało 80-90% pacjentów, którzy się czuli bardzo źle przed leczeniem. Co nas nie zaskoczyło - tak jak w innych badaniach - potwierdziło się, że psychoterapeuci z różnym wykształceniem początkowym byli tak samo skuteczni. Ale już doradcy rodzinni i lekarze rodzinni pomagali dużo gorzej i mniej skutecznie. Dowiedzieliśmy się też, że pacjenci w terapii trwającej dłużej, korzystali więcej. I co jest szczególnie ważne dla konsumentów psychoterapii: korzystając z psychoterapii, możesz się spodziewać nie tylko "wyleczenia" tego, z czym przyszedłeś na psychoterapię. Dodatkowo poprawią się twoje więzi i kontakty z innymi ludźmi, lepiej będziesz sobie radził z codziennym stresem, będziesz lepiej pracować, doświadczysz osobistego rozwoju i będziesz miał więcej radości z życia. Zwyczajnie będziesz bardziej szczęśliwy. Milena Karlińska-Nehrebecka
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | > Raczej prywatne przemyślenia.Tak właśnie podejrzewałam. > Być może mylisz kategoryczność z wyrażaniem myśli z określoną pewnością siebie - mówię też, co doświadczyłem na własnej skórze.Nie. Być może kategoryczność twoich wypowiedzi wynika właśnie z twojej pewności siebie i przekonania, że jeśli coś ci się wydaje na podstawie własnych obserwacji/doświadczeń, to nie dość, że jest prawdziwe, to jeszcze i możliwe do rzutowania na całość populacji. Żeby uniknąć rozlicznych błędów, którymi obarczone jest podobne wnioskowanie prowadzi się właśnie badania naukowe z zastosowaniem odpowiedniej metodologii. > Nie wiem, czy robiono badania o konkretnych negatywnych konsekwencjach braku szacunku względem swoich rodziców.Super. I od tego należało zacząć. Od "wydaje mi się", "w mojej prywatnej opinii", "wg moich obserwacji" - moim zdaniem wymaga tego uczciwość intelektualna. Jakkolwiek rozumiem, że nie wszyscy tak to widzą  > Badania robi się, aby dowieść jakiejś pozytywnej zmiany.Zupełnie oczywista nieprawda. Badania prowadzi się celem zweryfikowania rozmaitych tez, także negatywnych, także niezwiązanych z żadnymi zmianami. > (..) Jedne z bardziej znanych badań, zwane Raportem Konsumenckim SeligmanaYhmmm... Określenie "Raport Konsumencki" mówi właściwie samo za siebie  Ocenia zadowolenie z usługi, nie jej skuteczność. Nie żebym chciała kogoś obrazić, ale zadowolenie klienta z danej usługi oceniane metodą kwestionariuszową nie jest szczególnie naukowym miernikiem skuteczności czegokolwiek (tak, rozumiem, że pani psychoterapeutka z załączonego cytatu uważa inaczej  ). Preferuję jednak - do oceny skuteczności dowolnego postępowania terapeutycznego - bardziej miarodajne metodologicznie badania, np. takie z jakimikolwiek grupami kontrolnymi  Pacjenci homeopatów, irydologów, kręgarzy i bioenergoterapeutów też najprawdopodobniej są zadowoleni ze swoich terapii  Efekt placebo ma spory potencjał. Zresztą nawet pan Seligman zdaje się dostrzegać słabości Raportu: Cytat:More generally, because there are no control groups, the CR study cannot tell us directly whether talking to sympathetic friends or merely letting time pass would have produced just as much improvement as treatment by a mental health professional. The CR survey, unfortunately, did not ask those who just talked to friends and clergy to fill out detailed questionnaires about the results.
Cytat:CR's mental health survey data, as for cars and appliances, are self-reported. Improvement, diagnosis, insurance coverage, even kind of therapist are not verified by external check. Patients can be wrong about any of these, and this is an undeniable flaw. Cytat:CR's indexes of improvement were molar. Responses like made things a lot better to the question "How much did therapy help you with the specific problems that led you to therapy?" tap into gross processes. More molecular assessment of improvement, for example, "How often have you cried in the last two weeks?" or "How many ounces of alcohol did you have yesterday?" would increase the validity of the method. Such detail would, of course, make the survey more cumbersome. ...etc. I jego próby zbagatelizowania tych wad niestety nic nie zmieniają. Dajmy może zresztą spokój dyskusji na temat psychoterapii, która nie jest przecież tematem tego wątku. Tym bardziej, że mnie takie kawałki jak poniższy: Cytat:możesz się spodziewać nie tylko "wyleczenia" tego, z czym przyszedłeś na psychoterapię. Dodatkowo poprawią się twoje więzi i kontakty z innymi ludźmi, lepiej będziesz sobie radził z codziennym stresem, będziesz lepiej pracować, doświadczysz osobistego rozwoju i będziesz miał więcej radości z życia. Zwyczajnie będziesz bardziej szczęśliwy.Milena Karlińska-Nehrebecka ...kojarzą się z czymś pomiędzy tekstami pana Coelho a reklamą garnków, nie z merytoryczną dyskusją 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Preferuję jednak - do oceny skuteczności dowolnego postępowania> terapeutycznego - bardziej miarodajne metodologicznie badania, np.> takie z jakimikolwiek grupami kontrolnymi  Rozumiem. I takie badania również są. Nie mniej rzeczywiście nie ma sensu rozwijać tu wątku psychoterapii, rozmawialiśmy z resztą już o tym kiedyś. Jestem daleki od uogólniania moich wypowiedzi obserwacji/doświadczeń na wszystkich, twierdzę tylko - zgodnie z wyrywkową wiedzą, którą posiadam - że kiepskie relacje lub nierozwiązane problemy z rodzicami mogą negatywnie zrzutować na różne inne dziedziny życia. To jest wiedza obiegowa, którą raczej większość czuje bez lektury artykułów czy książek z tej dziedziny, nie potrzeba jej udowadniać. Co do badań jeszcze - kiedyś, jeśli będzie taka potrzeba i możliwość (tu gdzie obecnie jestem literaturą o nich nie dysponuję) postaram się bardziej  Łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >To jest wiedza obiegowa, którą raczej większość czuje bez lektury artykułów czy książek z tej dziedziny, nie potrzeba jej udowadniać.
Ja na przykład nie czuję. Zresztą tzw. wiedza obiegowa to jedna z najgorszych pułapek myślowych. Jeszcze zupełnie niedawno wiedzą obiegową było, że kobieta w spodniach to abominacja, leworęczność należy leczyć, a masturbacja powoduje ślepotę.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ja na przykład nie czuję.Ok, przyjąłem do wiadomości. > Zresztą tzw. wiedza obiegowa to jedna z najgorszych pułapek myślowych.Masz rację, choć w tym przypadku chyba musiałby zaistnieć jakiś gruby myślowy błąd, żeby było inaczej. Będę pierwszy do zmiany moich poglądów (nawet do wypróbowania innych), jeśli ktoś opublikuje nową spójną i zweryfikowaną teorię, w której relacje z rodzicami grają poślednią rolę w osiągnięciu osobistego szczęścia i pełni. W słowie "obiegowy" tutaj chodziło mi o coś takiego: przed Newtonem przez setki lat ludzie wiedzieli, że jabłko wyrzucone w górę wraca. Później sir Izaak uszczegółowił w prawie powszechnej grawitacji, że po przekroczeniu prędkości 7.91 km/s nie wróci. Mimo wszystko dla większości ludzi jest to wiedza teoretyczna i nieużyteczna - niczego nie zniosła, a uszczegółowiła. > Jeszcze zupełnie niedawno wiedzą obiegową było, że kobieta w> spodniach to abominacja, leworęczność należy leczyć, a> masturbacja powoduje ślepotę.Niestety i tak bywa, smutne zwłaszcza, gdy mówi się podobne rzeczy w XXIw. jak ks. dr hab. Dariusz Oko o homoseksualistach  Dzięki za ostrzeżenia i poświęcony mi czas, w sumie w dziedzinie o której mówiłem jestem amatorem  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >Odpowiedź: >a) nie może sobie znaleść partnera / partnerki >b) jak znajdzie, to ciągle drze koty (nawet uzasadnione - bo znalazł kiepską/kiepskiego) >c) wyżywa się na własnych dzieciach >d) ma kłopoty z koncentracją w pracy oraz w ogóle ze znalezieniem jej >e) nie ma ochoty ruszyć sie z kanapy aby gdzieś pojechać, pozwiedzać, pochodzić, popływać, pojeździć >f) narzeka na towarzystwo >g) miewa stany apatyczne i myśli w rodzaju "życie nie ma sensu" >h) itd itp. No i to mniej więcej miałem na myśli. Czyli nie muszę zmieniać nic w swoich wypowiedziach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No i to mniej więcej miałem na myśli. Czyli nie muszę> zmieniać nic w swoich wypowiedziach.Uhm 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ktoś tam wyżej próbował zasadę "czcij rodziców" uzupełnić o "pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą". Ja bym to odwróciła - pod warunkiem, że swoim postępowaniem nie zasłużą sobie na brak szacunku. Przeciętni rodzice zazwyczaj powinni być i są szanowani. Są lepsi, są gorsi, ale jakoś z nimi leci (choć nastoletnie dzieci zwykle odsądzają ich od czci i wiary, ale to chyba taka prawidłowość dziejowa, następne pokolenie też to zrobi - ja psioczyłam na swoich rodziców, bardzo dobrych zresztą, co zrozumiałam parę lat później, moja córka psioczyła na mnie, a teraz też mówi, że byłam i jestem świetną matką). Natomiast zdecydowanie odmawiam prawa do szacunku rodzicom znęcającym się psychicznie i fizycznie, molestującym seksualnie, wciągającym dzieci w nałogi i przestępczość. Bo w tym przypadku sam fakt urodzenia i nieuduszenia, a nawet zapewnienia dachu nad głową i kawałka chleba nic nie znaczy. Krzywdzicielowi szacunek się nie należy, koniec i kropka. Należałoby jeszcze rozważyć takich, co swoje dzieci mają głęboko poniżej pleców i nawet się nimi nie zainteresują - trudno szanować kogoś, kogo się właściwie w ogóle nie zna, a kto ma cię w d****.
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To już jeden powód aby go nie czcic.
Wtedy to musiało boleć, ale dziś jesteś dorosły - myślę, że warto zastanowić się z jakiego powodu to zrobił. Powód zawsze jakiś jest.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 4 na 4 | Paul Figura (1368 punktów) |
>Wtedy to musiało boleć, ale dziś jesteś dorosły - myślę, że warto zastanowić się z jakiego powodu to zrobił. >Powód zawsze jakiś jest.
Nie jeden powód lecz dwa, młodsza kochanka oraz alkohol zresztą nie ma najmniejszego sensu rozdrapywac starych ran.Było mineło dla mnie ten człowiek juz od dawna nie żyje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Mam kolegę, który miał kochankę przez parenaście lat, choć od żony nigdy nie odszedł. Mam koleżankę, której mąż odszedł od niej z podobnej powierzchownie przyczyny jak piszesz. Powody takiego stanu rzeczy bywają różne. Chyba już wszystko powiedzieliśmy. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć?
Alkoholizm, patologia, skrajna pogarda dla rodziny. Kurna Worek, włącz wyobraźnię, to nie jest takie trudne.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >>Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć? >Alkoholizm, patologia, skrajna pogarda dla rodziny. Kurna Worek, włącz wyobraźnię, to nie jest takie trudne.
Zasada zakłada pewien ideał moralny, do którego należy dążyć, a Ty chcesz kierować uwagę do ewentualnych, marginalnych wpadek. A przecież częściej zdarzają się dobrzy rodzice, patologie rodzinne są marginesem. Domagasz się poświęcenia tyle samo, a nawet więcej miejsca ewentualnym patologiom, niż samej zasadzie, aby szanować rodziców: "Czcij ojca swego i matkę swoją, pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą". I nie rozumiem tutaj kilku rzeczy:
1. Co przychodzi łatwiej w sytuacjach patologii - szacunek czy niechęć? 2. Czy niezasłużony szacunek rodzicowi komuś kiedyś zaszkodził?
W jakimś sensie jest to typowe lewicowe myślenie - maksymalizowanie mniejszości. I kojarzy mi się z gejami, którzy stanowią 1% społeczeństwa - czyli margines - a domagają się 50% uwagi.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Zasada zakłada pewien ideał moralny, do którego należy dążyć, a Ty chcesz kierować uwagę do ewentualnych, marginalnych wpadek.
Nie do marginalnych. Pojedynczy incydent rodzica typu przyjście do domu po pijaku jest marginalną wpadką. Robienie tego codziennie przez 10 lat jest już patologią i właśnie z tego typu zachowaniami mam problem.
>A przecież częściej zdarzają się dobrzy rodzice, patologie rodzinne są marginesem.
I z racji zasady większości mamy czcić też tych patologicznych ? Nie szybciej byłoby stosować bardziej uniwersalną zasadę wzajemnego poszanowania bez wystawiania na piedestał powiązań genetycznych ?
>Domagasz się poświęcenia tyle samo, a nawet więcej miejsca ewentualnym patologiom, niż samej zasadzie, aby szanować rodziców: "Czcij ojca swego i matkę swoją, pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą".
Ależ byłby to jakiś problem, jakbyśmy tworzyli tu prawo, a nie luźne wyznaczniki jak postępować w życiu.
>I nie rozumiem tutaj kilku rzeczy: >1. Co przychodzi łatwiej w sytuacjach patologii - szacunek czy niechęć?
Niechęć, oczywiście. Konieczność szacunku do rodzica niezależnie od jego poczynań w przypadku zachowań patologicznych z jego strony jest dla dziecka mentalną torturą.
>2. Czy niezasłużony szacunek rodzicowi komuś kiedyś zaszkodził?
Szacunek w przypadku patologicznym utrzymuje jednostkę w przeświadczeniu, że jego/jej zachowanie jest w porządku. Zaszkodzi to bardziej dziecku.
>W jakimś sensie jest to typowe lewicowe myślenie - maksymalizowanie mniejszości. I kojarzy mi się z gejami, którzy stanowią 1% społeczeństwa - czyli margines - a domagają się 50% uwagi.
Skąd Ty wytrzasnąłeś tu powiązania z polityką ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Zasada zakłada pewien ideał moralny, do którego należy dążyć, a Ty chcesz kierować uwagę do ewentualnych, marginalnych wpadek. >Nie do marginalnych. Pojedynczy incydent rodzica typu przyjście do domu po pijaku jest marginalną wpadką. Robienie tego codziennie przez 10 lat jest już patologią i właśnie z tego typu zachowaniami mam problem.
Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców.
>>A przecież częściej zdarzają się dobrzy rodzice, patologie rodzinne są marginesem. >I z racji zasady większości mamy czcić też tych patologicznych ? Nie szybciej byłoby stosować bardziej uniwersalną zasadę wzajemnego poszanowania bez wystawiania na piedestał powiązań genetycznych ?
Zasada adresowana jest do dzieci. Co za sztuka czcić świetnego rodzica? Chodzi o to, aby pomóc rodzicom złym, aby byli lepsi.
>>Domagasz się poświęcenia tyle samo, a nawet więcej miejsca ewentualnym patologiom, niż samej zasadzie, aby szanować rodziców: "Czcij ojca swego i matkę swoją, pod warunkiem, że swoim postępowaniem sobie na to zasłużą". >Ależ byłby to jakiś problem, jakbyśmy tworzyli tu prawo, a nie luźne wyznaczniki jak postępować w życiu.
Bardzo wygodny to wyznacznik, "szanuj dobrego rodzica". Ktoś czepialski mógłby powiedzieć, że nie świadczy to najlepiej o racjonalistach, że nie tylko usprawiedliwiają brak szacunku względem złych rodziców, ale nawet muszą się pouczać, żeby tych dobrych szanowali, jakby to nie było oczywiste.
>>I nie rozumiem tutaj kilku rzeczy: >>1. Co przychodzi łatwiej w sytuacjach patologii - szacunek czy niechęć? >Niechęć, oczywiście. Konieczność szacunku do rodzica niezależnie od jego poczynań w przypadku zachowań patologicznych z jego strony jest dla dziecka mentalną torturą.
A konieczność szacunku do dziecka, niezależnie od jego poczynań, nie jest torturą dla rodzica? Zasady moralne są po to, aby nas zmuszać do usuwania zła z tego świata, a nie usprawiedliwiania naszej bierności względem niego.
>Szacunek w przypadku patologicznym utrzymuje jednostkę w przeświadczeniu, że jego/jej zachowanie jest w porządku.
Wcale nie. Szacunek mobilizuje do pomocy.
>>W jakimś sensie jest to typowe lewicowe myślenie - maksymalizowanie mniejszości. I kojarzy mi się z gejami, którzy stanowią 1% społeczeństwa - czyli margines - a domagają się 50% uwagi. >Skąd Ty wytrzasnąłeś tu powiązania z polityką ?
Bo to analogiczne myślenie, popularne co najmniej od czasów Freuda - formułowanie zasad moralnych w oparciu o patologie/margines społeczny.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców.
Ale wciąż zjawiskiem negatywnym. Posługujemy się rozumem, czy statystyką ?
>Zasada adresowana jest do dzieci. Co za sztuka czcić świetnego rodzica? Chodzi o to, aby pomóc rodzicom złym, aby byli lepsi.
Przez "dziecko" rozumiesz młodą osobę, czy syna/córkę ?
>Bardzo wygodny to wyznacznik, "szanuj dobrego rodzica". Ktoś czepialski mógłby powiedzieć, że nie świadczy to najlepiej o racjonalistach, że nie tylko usprawiedliwiają brak szacunku względem złych rodziców, ale nawet muszą się pouczać, żeby tych dobrych szanowali, jakby to nie było oczywiste.
Brak szacunku dla osób, które świadomie trwają w złym zachowaniu jest jak najbardziej racjonalny. Co do oczywistości poszanowania dobrych rodziców, to w naszej kulturze i w naszych czasach, owszem, ale przecież nie zawsze tak było.
>A konieczność szacunku do dziecka, niezależnie od jego poczynań, nie jest torturą dla rodzica? Zasady moralne są po to, aby nas zmuszać do usuwania zła z tego świata, a nie usprawiedliwiania naszej bierności względem niego.
A kto tu w relacji rodzic-dziecko ma na celu wpajanie zasad moralnych, wychowanie i jest w zasadzie decyzyjny? Bo wybacz, ale chyba nie dziecko.
>Wcale nie. Szacunek mobilizuje do pomocy.
Mogę się zgodzić, ale czy to nie powinno wynikać z dwóch stron ?
>Bo to analogiczne myślenie, popularne co najmniej od czasów Freuda - formułowanie zasad moralnych w oparciu o patologie/margines społeczny.
Formułowaniem zasad w oparciu mniejszości byłoby zakładanie a priori, że wszyscy rodzice są niemoralni i patologiczni jako takich powinno się ich traktować. To co ja tu przedstawiam, to indywidualne podejście do każdego rodzica i okazywanie im odpowiedniego szacunku. Ty z kolei serwujesz moralność, która zupełnie patologii nie dopuszcza.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >>Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców. >Ale wciąż zjawiskiem negatywnym.
Bycie zjawiskiem marginalnym nie wyklucza bycia zjawiskiem negatywnym.
>Posługujemy się rozumem, czy statystyką ?
Jednym i drugim.
>>Zasada adresowana jest do dzieci. Co za sztuka czcić świetnego rodzica? Chodzi o to, aby pomóc rodzicom złym, aby byli lepsi. >Przez "dziecko" rozumiesz młodą osobę, czy syna/córkę ?
W któryś wieku przestajemy być czyimiś dziećmi?
>>Bardzo wygodny to wyznacznik, "szanuj dobrego rodzica". Ktoś czepialski mógłby powiedzieć, że nie świadczy to najlepiej o racjonalistach, że nie tylko usprawiedliwiają brak szacunku względem złych rodziców, ale nawet muszą się pouczać, żeby tych dobrych szanowali, jakby to nie było oczywiste. >Brak szacunku dla osób, które świadomie trwają w złym zachowaniu jest jak najbardziej racjonalny. Co do oczywistości poszanowania dobrych rodziców, to w naszej kulturze i w naszych czasach, owszem
Skoro jest to oczywiste, to czemu się upierasz, żeby zasadę "szanuj rodziców" uzupełnić o warunek "chyba że są źli"? No przecież szanowanie dobrych jest oczywiste!
>>A konieczność szacunku do dziecka, niezależnie od jego poczynań, nie jest torturą dla rodzica? Zasady moralne są po to, aby nas zmuszać do usuwania zła z tego świata, a nie usprawiedliwiania naszej bierności względem niego. >A kto tu w relacji rodzic-dziecko ma na celu wpajanie zasad moralnych, wychowanie i jest w zasadzie decyzyjny? Bo wybacz, ale chyba nie dziecko.
Jesteśmy dziećmi swoich rodziców dożywotnio.
>>Wcale nie. Szacunek mobilizuje do pomocy. >Mogę się zgodzić, ale czy to nie powinno wynikać z dwóch stron ?
Zwykle pierwszy ruch inicjowany jest z jednej strony.
>>Bo to analogiczne myślenie, popularne co najmniej od czasów Freuda - formułowanie zasad moralnych w oparciu o patologie/margines społeczny. >Formułowaniem zasad w oparciu mniejszości byłoby zakładanie a priori, że wszyscy rodzice są niemoralni i patologiczni jako takich powinno się ich traktować. To co ja tu przedstawiam, to indywidualne podejście do każdego rodzica i okazywanie im odpowiedniego szacunku.
Tutaj się zakłada i podkreśla, na wszelki wypadek, że rodzice nie są idealni. I jest to oczywiste. Tylko o ile w tradycyjnej maksymie "szanuj rodziców", chodziło o to, żeby szanować ich nawet wtedy, gdy nie są idealni, racjonaliści proponują zasadę o wiele łatwiejszą - "szanuj ich tylko wtedy, gdy są idealni". I co tutaj się zakłada? Zakłada się, że racjonaliści złych rodziców nie szanują, a i dobrych też nie, więc trzeba ich pouczyć, żeby przynajmniej tych dobrych szanowali.
>Ty z kolei serwujesz moralność, która zupełnie patologii nie dopuszcza.
Bronię zasady, która motywuję do walki z patologią. Jaki stosunek do patologii ma Twoja zasada? Bo na pierwszy rzut oka wygląda to na usprawiedliwianie bierności.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Bycie zjawiskiem marginalnym nie wyklucza bycia zjawiskiem negatywnym.
Zgoda, co więc stoi na przeszkodzie, żeby się mu aktywnie sprzeciwiać ?
>Jednym i drugim.
Ale w tej jednej kwestii wygrywa statystyka, choć nie wydaje się odpowiednim narzędziem.
>W któryś wieku przestajemy być czyimiś dziećmi?
Nie zrozumiałeś mnie. Trochę inaczej implementacja tej moralności mogłaby wyglądać, gdy mam młode dziecko patologicznego rodzica, które to dziecko jest od rodzica uzależnione, a inaczej gdy dziecko jest już dorosłe i samodzielne. Stosunki dziecko-rodzic wyglądają wtedy trochę inaczej.
>Skoro jest to oczywiste, to czemu się upierasz, żeby zasadę "szanuj rodziców" uzupełnić o warunek "chyba że są źli"? No przecież szanowanie dobrych jest oczywiste!
Żeby podkreślić, że nie ma moralnego obowiązku szacunku dla niedobrych.
>Jesteśmy dziećmi swoich rodziców dożywotnio.
W tej rozmowie konieczne jest zdefiniowanie co rozumie się przez dziecko (polska język, trudna język, do tego bardzo wieloznaczna).
>Tutaj się zakłada i podkreśla, na wszelki wypadek, że rodzice nie są idealni. I jest to oczywiste. Tylko o ile w tradycyjnej maksymie "szanuj rodziców", chodziło o to, żeby szanować ich nawet wtedy, gdy nie są idealni, racjonaliści proponują zasadę o wiele łatwiejszą - "szanuj ich tylko wtedy, gdy są idealni". I co tutaj się zakłada? Zakłada się, że racjonaliści złych rodziców nie szanują, a i dobrych też nie, więc trzeba ich pouczyć, żeby przynajmniej tych dobrych szanowali.
To co mówisz byłoby bezwzględnie prawdziwe, jeśli bezwzględnie i niezaprzeczalnie zdefiniować idealność. Ja tu do tego piję, żeby każdy własnym rozumem stwierdził, czy rodzic wart jest szacunku, czy nie. Moralne osoby będą skore szanować nie-patologicznych rodziców mimo jakichś wychowawczych niedociągnięć.
>Bronię zasady, która motywuję do walki z patologią. Jaki stosunek do patologii ma Twoja zasada? Bo na pierwszy rzut oka wygląda to na usprawiedliwianie bierności.
Ale nie nakazuje tej bierności. Zakłada jedynie, że nie istnieje moralna powinność szacunku dla rodzica bez względu na jego zachowanie.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców.Rili? Cytat:Ryzykownie nadużywa alkoholu około 16% polskiego społeczeństwa. pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholizm
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > >Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców.> Rili?> Cytat:Ryzykownie nadużywa alkoholu około 16% polskiego społeczeństwa. > pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholizm1. "Apel Zespołu Apostolstwa Trzeźwości przy Komisji Episkopatu Polski" - KK w tych sprawach zwykle nieco przesadza, co się mu na racjonaliście zarzuca, że głosi zbyt wyśrubowane normy moralne. 2. Od nadużywania alkoholu do "rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku", to jednak chyba nie ma bezpośredniego przejścia. 3. Jeśli takie przejście zrobiłeś, to musisz mieć strasznie niedobrą opinię o Polakach. Albo okropne doświadczenia.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Ratatoskr (4439 punktów) | > 1. "Apel Zespołu Apostolstwa Trzeźwości przy Komisji Episkopatu Polski" - KK w tych sprawach zwykle nieco przesadza, co się mu na racjonaliście zarzuca, że głosi zbyt wyśrubowane normy moralne.Cytat:Około 4,5 mln. osób nadużywa alkoholu, w tym ok. 600 / 900tys. jest uzależnionych i wymaga leczenia. www.sciaga.pl/tekst/54426-55-alkoholizm> 2. Od nadużywania alkoholu do "rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku", to jednak chyba nie ma bezpośredniego przejścia.Przypominając o źródle naszych rozważań "szanuj ojca i matkę". Nie jest konieczne, żeby taki ojciec był pijany codziennie przez 10 lat. Wystarczy, że regularnie potrafi zatruć wszystkim życie, jak jest pijany (bo jest pijany) i jak nie jest pijany (bo szuka powodu do wypicia). Poczytaj trochę na temat alkoholizmu w Polsce. Rozejrzyj się trochę dokoła. I nie grzesz więcej, usiłując zamieść ten problem pod margines dywanu. > 3. Jeśli takie przejście zrobiłeś, to musisz mieć strasznie niedobrą opinię o Polakach. Albo okropne doświadczenia.Zrobiłaś. Osobiście nie mam akurat w tej materii złych doświadczeń, ale znam sporo osób, które znają dobrze te klimaty z własnego domu.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Rodzic, który przez 10 lat przychodzi do domu po pijaku wciąż jest zjawiskiem marginalnym na tle wszystkich innych rodziców.
Pomieszanie z poplątaniem.
Przychodzi zalany ojciec do domu. Kilkuletni Jaś nie traktuje tego zdarzenia ani w kategoriach tła, ani w kategoriach marginesu. Te kategorie to kategorie racjonalnej analizy (grubo ciosanej statystyki). Pijany ojciec, jego agresja wobec najbliższych itp. wypełnia całą egzystencję Jasia, demoluje ją, warunkuje jego przyszłe, często przetrącone interakcje społeczne. Z punktu widzenia dzieci rodzice, dom są wszsytkim. Statystyka zaś nie jest nawet marginesem - jest nicością.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >Zasada zakłada pewien ideał moralny, do którego należy dążyć, a Ty chcesz kierować uwagę do ewentualnych, marginalnych wpadek. A przecież częściej zdarzają się dobrzy rodzice, patologie rodzinne są marginesem. Chcesz powiedzieć, że ta zasada obowiązuje tylko wobec normalnych rodziców, a patologiami nie warto się interesować? Jest ich mniejszość, więc można je tak traktować, jakby ich nie było?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Chcesz powiedzieć, że ta zasada obowiązuje tylko wobec normalnych rodziców, a patologiami nie warto się interesować? Jest ich mniejszość, więc można je tak traktować, jakby ich nie było?
1. Zasada jest adresowana do dzieci. 2. Ideałem moralnym jest szacunek względem każdego rodzica. 3. Zasada moralna, z zasady, zakłada ideał moralny do którego należy dążyć. 4. Ideałem jest, że nawet jeśli rodzic jest źródłem patologii, dzieci powinny próbować pomóc mu się z tego otrząsnąć - bo co to za sztuka kierować się zasadą "szacuj rodziców", gdy ma się świetnych rodziców? 5. Warunki typu "jeśli jest zły, to go nie szanujmy" usprawiedliwiają zaniechania moralne względem złych rodziców, którzy mogliby być lepsi, gdyby im pomóc.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Grey (2102 punktów) | >1. Zasada jest adresowana do dzieci. >2. Ideałem moralnym jest szacunek względem każdego rodzica. >3. Zasada moralna, z zasady, zakłada ideał moralny do którego należy dążyć. >4. Ideałem jest, że nawet jeśli rodzic jest źródłem patologii, dzieci powinny próbować pomóc mu się z tego otrząsnąć - bo co to za sztuka kierować się zasadą "szacuj rodziców", gdy ma się świetnych rodziców? >5. Warunki typu "jeśli jest zły, to go nie szanujmy" usprawiedliwiają zaniechania moralne względem złych rodziców, którzy mogliby być lepsi, gdyby im pomóc.
Ciekawe ujęcie tematu. Ale trzeba się na coś zdecydować. Albo to jest ideał moralny, do którego trzeba dążyć, albo jest to nakaz, którego trzeba przestrzegać niezależnie od tego, na jakim etapie tej drogi jesteśmy. Zmuszanie ludzi do czegoś, czego nie są w stanie zrobić rodzi chyba zrozumiały bunt.
Poza tym uważam, że łatwo jest wymagać od innych czegoś, czego sami nie musimy robić. (To taka ogólna zasada.)
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | >4. Ideałem jest, że nawet jeśli rodzic jest źródłem patologii, dzieci powinny próbować pomóc mu się z tego otrząsnąć - bo co to za sztuka kierować się zasadą "szacuj rodziców", gdy ma się świetnych rodziców?
Dzieci nie są od tego, żeby opiekować się swoimi rodzicami. Jest dokładnie odwrotnie. Dzieci nie mają takiego obowiązku, warunków ku temu, ani im to nie służy. Postawa "bohater rodzinny" która charakteryzuje się tym, że to dziecko zaczyna się opiekować swoim rodzicem faktycznie występuje w domach alkoholowych i pokutuje później echem w dorosłym życiu dzieci, które przyjęły na siebie kiedyś taką rolę i mają obecnie problemy w budowaniu normalnych i symetrycznych relacji ze swoim otoczeniem.
Poczytaj na temat syndromu Dorosłych Dzieci Alkoholików, bo to co tutaj radzisz, to sugestia zrobienia sobie przez takie pokrzywdzone dziecko jeszcze większej krzywdy.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >1. Zasada jest adresowana do dzieci.
Dziecko w takim ujęciu ma w gruncie rzeczy spełnić wolę (wyrażoną w zasadzie) rodziców. Całe szczęście, że tak się nie dzieje. Dlatego zasady mają historię.
>3. ...ideał moralny do którego należy dążyć.
Zatrzymaj przechodnia na ulicy i zapytaj, co robi. Nikt nie odpowie, że dąży do ideału moralnego, ale że idzie do kiosku, pracy, na spacer, na mszę, do burdelu, itd. Ludzie dążą do konkretnych celów, a tzw. ideały moralne to produkt uboczny ich interesownych zachowań. Inaczej: dobro mmożna realizować jedynie w kontekście materialnych celów. Dobro nie istnieje poza konkretnym działaniem, tak jak nie istnieje psychika poza mózgiem.
>4. Ideałem jest, że nawet jeśli rodzic jest źródłem patologii, dzieci powinny próbować pomóc mu się z tego otrząsnąć -...
Terapia rodziców w wykonaniu dzieci? Brednia. Dzieci, którym uda się wymknąć spod wpływu patologicznych rodziców, mogą ewentualnie w wieku dojrzałym próbowac to lub owo naprostować.
Ideał to nie platoński byt istniejący w przyszłości. To jedynie wyobrażony stan osoby lub osób, którego ontologią jest ontologia wyobraźni. Ludzie nie realizują ideałów moralnych, lecz próbują realizować marzenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | maniek1 (3407 punktów) | >>>3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >>Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują? >Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć? > Gwałcić Cię i poniżać - na przykład. Wystarczy?
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Co takiego musieliby zrobić, żeby na to nie zasłużyć? >Gwałcić Cię i poniżać - na przykład. Wystarczy?
"Szanuj swoich rodziców pod warunkiem, że cię nie gwałcą" - jesteś pewien, że jest to aż tak powszechny problem - "nieracjonalne" szanowanie rodziców pomimo gwałtów - żeby głosić potrzebę dołączenia do dość prostej zasady moralnej - "szanuj starych" - warunku o ewentualnej patologii? Bo jeszcze ktoś niechcący zacznie szanować złych rodziców, zamiast ich racjonalnie nie-szanować, a wtedy, no właśnie, a wtedy co?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 6 na 6 | maniek1 (3407 punktów) | Widzisz worku, moim skromnym zdaniem - to bardziej skomplikowane. Treść "czcij ojca swego i matkę swoją" jest przekazem bezwzględnym. Jeśli jesteś (a jesteś) religijny, to podporządkuj się temu przykazaniu - przekazowi, bez względu na to , czy rodzice zasługują na Twój szacunek, czy nie. Ja nie jestem religijny i z tego właśnie powodu staram się traktować ludzi równo, nie dzieląc ich w kategoriach kim są, raczej oceniam ich empatię, chęć pomocy innym i zwykłą dobroć (choć oczywiście więcej wybaczę ojcu, czy matce niż koledze, czy koleżance). A inna sprawa, iż nie trzeba gwałcić własnego dziecka, aby być złym ojcem - zostawienie rodziny, brak chęci kontaktów i niechęć płacenia alimentów - jest chyba najlepszym przykładem - aby takiego ojca nie czcić. Przykładów może być więcej, ale zależy od tego kto czego wymaga. Jeden wyłącznie tego, aby nie gwałcił go ojciec i będzie go czcił, drugi, aby grał z dzieckiem w piłkę, poświęcał mu czas i kupował arbuza w drodze z pracy. Widzisz, ja należę do drugiej grupy, sam jestem ojcem i widzę, że moja "praca" aby być nieprzeciętnym ojcem się opłaca. Chcę zsłużyć na dobrą ocenę ojcostwa, a nie się jej domagać i dlatego jak dostałem na urodziny od córki kubek z napisem - "Najwspanialszy tato na świecie" pomyślałem - że warto być dobrym ojcem, bo za żadne pieniądze nie kupię podobnego uczucia, którego doznałem.
|
|
 | | ślusarski (750 punktów) | >>3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują?
Nawet.
|
|
|  | 6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | >>>3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >>Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują? >Nawet.
I za takie właśnie nieracjonalne nakazy nie lubię religii wszelakich.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>>> Czcij ojca swego i matkę swoją. >>> Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują? >> Nawet. > I za takie właśnie nieracjonalne nakazy nie lubię religii wszelakich.
Ta zasada w sumie nawet nie jest zła. Szkoda tylko, że w KrK to tylko zasada pozostająca na pożółkłym papierze. Ciekawi mnie, co jeden z drugim biskupem powiedzieliby na "nie potrafię, a chciałbym - pomóż mi". Choć nie, wiem a raczej przypuszczam co by się stało. Powiedzieliby "módl się synu" i uważaliby sprawę za zalatwioną. C'est la vie show must go on...
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | | ślusarski (750 punktów) |
>>>Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują? >>Nawet. >I za takie właśnie nieracjonalne nakazy nie lubię religii wszelakich.
Czy to chodzi tylko o religię? Myślę, że dekalog powstał głównie jako kodeks moralny i podobny był także w społecznościach prehistorycznych. Zasady szanowania rodziców wynikają z natury ludzkiej i są uniwersalne, bo występują w różnych kulturach. Nie mogę uzasadnić, dlaczego należy szanować rodziców, ponieważ tak czuję. Nawet gdy na to nie zasługują i staliby się moimi wrogami, także czułbym do nich bliskość. Nie wiem, czy to jest jakiś atawizm, czy wychowanie, a może wrodzone zachowanie dla przetrwania gatunku? W przyrodzie obserwuje się zjadanie potomstwa przez zwierzęta w określonych warunkach. U pewnego gatunku krokodyli młode muszą ukrywać się przed rodzicami, bo rutynowo je zjadają. Jak należałoby ocenić takie zachowanie u zwierząt? Oczywiście przyjmujemy to za normę dla danego gatunku i nie oceniamy negatywnie. My jesteśmy ludźmi i tej miary dla nas nie należy przykładać. Jednak zły rodzic nie do końca jest zły, bo w swoim czasie włożył energie w spłodzenie i wykarmienie dziecka. Pewnie nadal go kocha, ale kocha też wódkę i robi awantury. A może ma też inne powody takiego zachowania? Nawet porzucenia rodziny, dziecka.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Nie mogę uzasadnić, dlaczego należy szanować rodziców, ponieważ tak czuję. Nawet gdy na to nie zasługują i staliby się moimi wrogami, także czułbym do nich bliskość. Nie wiem, czy to jest jakiś atawizm, czy wychowanie, a może wrodzone zachowanie dla przetrwania gatunku?
Ja tak nie czuję. Znam ludzi, którym w wieku 40-50 lat udało się wypracować względem, któregoś z rodziców tyle, że nie czują już nienawiści, a tylko obojętność. Sama tak mam.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
>Ja tak nie czuję. Znam ludzi, którym w wieku 40-50 lat udało się wypracować względem, któregoś z rodziców tyle, że nie czują już nienawiści, a tylko obojętność. Sama tak mam.
Obojętność jest gorsza od nienawiści, bo to brak jakiegokolwiek uczucia. A od nienawiści do miłości jeden krok.
Powiadasz, że tak nie czujesz. A gdybyś była świadkiem opuszczania trumny do grobu, czy nie targałyby Tobą jakieś uczucia, że tam jest Twój rodzic? Nawet jeśli byś była w konflikcie, czy nienawidziła, gdzieś tam na dnie są resztki uczuć z dawnych lat. Inną rzeczą jest, kiedy dziecko nie zna rodziców i jest wychowankiem na przykład domu dziecka.
|
|
| | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Nie mogę uzasadnić, dlaczego należy szanować rodziców, ponieważ tak czuję. Nawet gdy na to nie zasługują i staliby się moimi wrogami, także czułbym do nich bliskość. A może warto pomyśleć nad nazywaniem rzeczy po imieniu i nie mylić szacunku z bliskością? Można wszak nie szanować za grosz kogoś bardzo kochanego i szanować za wiele rzeczy kogoś niegodnego kochania, może wręcz odrażającego...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >A może warto pomyśleć nad nazywaniem rzeczy po imieniu i nie mylić szacunku z bliskością? >Można wszak nie szanować za grosz kogoś bardzo kochanego i szanować za wiele rzeczy kogoś niegodnego kochania, może wręcz odrażającego...
A nie mówiłem, że zaraz się zaczną dywagacje na temat tłumaczenia hebrajskiego słowa....
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Można wszak nie szanować za grosz kogoś bardzo kochanego
Można też nie szanować i nie kochać. Także rodzica.
|
|
| | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>A może warto pomyśleć nad nazywaniem rzeczy po imieniu i nie mylić szacunku z bliskością? >Można wszak nie szanować za grosz kogoś bardzo kochanego i szanować za wiele rzeczy kogoś niegodnego kochania, może wręcz odrażającego...
Nie mylę szacunku z bliskością. Pierwsze jest aktem bardziej intelektualnym, a drugie emocjonalnym i w tym znaczeniu w poście napisałem.
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>> Czcij ojca swego i matkę swoją. >> Nawet jeśli na to nie zasłużyli i nie zasługują? > Nawet.
A jak nie potrafisz?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > błyskawica w kształcie mózgu. Nasuwa się prosty wniosek, że ma> związek z inteligencją człowieka. W końcu mózg jest> siedliskiem inteligencji i wyższych procesów umysłowych.Zazdroszczę Ci tych objawień. Kiedyś popełniłem pracę magisterską na temat wyładowań w gazach, rozpoczęliśmy wspólnie z koleżanką budowę stanowiska, które było później kontynuowane przez kolejne pokolenia studentów. Zawsze lubię sobie patrzeć na błyskawice, ale niestety nie widzę w nich nic stymulującego oprócz miłych wspomnień  > Oto one:> 1) Nie będziesz miał żadnych bogów przed sobą.> 2) Pamiętaj, aby każdy dzień był uczciwy.> 3) Czcij ojca swego i matkę swoją.> 4) Nie czyń im złego i nie zabijaj braci swoich, do których należą też zwierzęta.> 5) Używaj rozumu nie mniej, niż emocji.Hm. To mi przypomina, jak kiedyś profesor na zajęciach z elektrotechniki teoretycznej opowiedział nam pewną anegdotę, która z resztą podobnie jak Twoje przeżycie zdarzyła się w realu. U nich na Wydziale był jeden asystent, który pasjonował się pomiarami elektrycznymi. Skrótowo: inaczej podchodzi się do zagadnień pomiaru wielkich prądów, inaczej do małych a już całkiem inaczej do prądów/napięć o wielkiej częstotliwości. Gość pasjonował się mostkami oraz pomiarami rezystancji. Choć temat jest już dawno zbadany - on uparł się wynaleźć nową metodę jej pomiaru. Wg relacji jego kolegi (a mojego profesora) facet myślał, myslał.. aż w końcu go oświeciło i wymyślił Mostek Wheatstone'a 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | > Wg relacji jego kolegi (a mojego profesora) facet myślał, myslał.. aż w końcu go oświeciło i wymyślił Mostek Wheatstone'a  No tak, ale w jakimś sensie, jest to jednak smutno-pozytywne doświadczenie: 1. Wymyśliłem coś, co już istnieje (szkoda). 2. Wpadłem na to samo, na co kiedyś wpadł jakiś inny wybitny umysł (pozytyw).
bembergiem w berg
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No tak, ale w jakimś sensie, jest to jednak smutno-pozytywne doświadczenieA nie, to zależy od poczucia humoru doświadczającego, z resztą chyba też uczy pokory.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >2. Wpadłem na to samo, na co kiedyś wpadł jakiś inny wybitny umysł (pozytyw).
Jeśli "wynalazku" dokonał w dziedzinie w której się specjalizuje, to raczej świadczy o jego niekompetencji.
|
|
 | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> Zazdroszczę Ci tych objawień.Spróbuj, a sam się przekonasz. Oczywiście musi być Góra Syna, cumulonimbus i piwo. Jeśli nie dysponujesz Górą i chmurą, to wystarczy samo piwo. Dużo piwa! > Kiedyś popełniłem pracę magisterską na temat wyładowań w gazachCzy to ta? dydaktyka.fizyka.umk.pl/Pliki/Malik.pdf> Zawsze lubię sobie patrzeć na błyskawice, ale niestety nie widzę w nich nic stymulującego oprócz miłych wspomnień  W końcu to zwykłe zjawisko fizyczne. > U nich na Wydziale był jeden asystent, który pasjonował się pomiarami elektrycznymi.> Wg relacji jego kolegi (a mojego profesora) facet myślał, myslał.. aż w końcu go oświeciło i wymyślił Mostek Wheatstone'a  To w Twoim otoczeniu jest twórca Mostka Wheatstone'a. Może masz w tym udział?
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Spróbuj, a sam się przekonasz. Oczywiście musi być Góra> Syna, cumulonimbus i piwo. Jeśli nie dysponujesz Górą i> chmurą, to wystarczy samo piwo. Dużo piwa!Eksperymenty przy innych warunkach brzegowych bywają w moim bagażu doświadczeń, a jakże  > Czy to ta? dydaktyka.fizyka.umk.pl/Pliki/Malik.pdfPrzeglądnąłem ją. Niedaleko, ale błąd na pierwszej stronie gościu mógł postarać się poprawić  Robiłem podobne doświadczenia na AGH pod okiem prof. Włodka, tyle że pod wyższym ciśnieniem i z innymi gazami. Teoria ta sama jak widzę, przez 5 lat nic się nie zmieniło uf!  . > To w Twoim otoczeniu jest twórca Mostka> Wheatstone'a. Może masz w tym udział?  Z jakiego powodu pytasz, problemy z pomiarami rezystancji?  No dobrze, pierwsza lekcja za friko dla auto-reklamy: 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> No dobrze, pierwsza lekcja za friko dla auto-reklamy:>  Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spaćElektrotechnika poszła naprzód i ciało za nią. Proponuję zmienić to prawo na: Ciało rzucone na łoże zyskuje na głębokim oporze
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Proponuję zmienić to prawo na:> Ciało rzucone na łoże zyskuje na głębokim oporzeChyba nie łapię. Gdybyś zmienił to prawo, to w jaki sposób owłosiony, gruboskórny i skory do zaczepki macho mógłby zdobyć piękną i wiotką kobietę? (jego księżniczkę?) Toż nasza rasa szybko by wymarła!  
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać Mod: Dbaj, proszę, nieco bardziej o ortografię.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | > > Proponuję zmienić to prawo na:> > Ciało rzucone na łoże zyskuje na głębokim oporze> Chyba nie łapię. Gdybyś zmienił to prawo, to w jaki sposób owłosiony, gruboskórny i skory do zaczepki macho mógłby zdobyć piękną i wiotką kobietę? (jego księżniczkę?) Toż nasza rasa szybko by wymarła! > 
Jak to nie łapiesz? Chyba ciągniesz mnie za język, żebym się zbłaźnił. A może za dużo z tego prawa można wyinterpretować, więc go zawężę do seksu. W tym temacie jestem cienki jak barszcz i opisy erotyczne nigdy mi nie wychodziły. Jednak spróbuję, bo sprawa wymaga, by dokładnie wytłumaczyć to prawo i zdefiniować pojęcie - głęboki opór. (...) Kochany, wypełnij mnie swoim gorącym spełnieniem. Niech poczuję jego energię i moc , która pozwoli mi falować wszystkimi zmysłami. Odpłyńmy w kosmiczną otchłań szalonych uniesień. Połączmy, najdroższy, nasze dusze i umysły w jedno wielkie kosmiczne drżenie. Tak do zatracenia się w głębinie emocji i słodkiego szału. Czy czujesz, jak łączą się nasze dusze? Płyniemy.... odpływamy... zmysły eksplodują niczym gwiazdy... Chcę, żebyś we mnie wszedł cały. Masz mnie wypełnić od wewnątrz, żebym poczuła cię wszystkimi receptorami. Daj mi największą rozkosz, jak nigdy, tego chcę. Otwieram przed tobą moją bramę niebios. Wejdź w nią i rozpychaj się, żebym czuła ciebie, twoją cudowność. Wejdź w mój mózg, w moje ośrodki odczuwania przyjemności, tam, gdzie powstaje orgazm. Wejdź swoim mózgiem w mój mózg i wywołajmy wspólny orgazm. Wchodź i wychodź, wchodź, wychodź, wiele razy tak. Kochaj mnie do [głębokiego] oporu! [głębokiego] - dodane do oryginału.
|
|
1 na 1 | kiminoboku (9 punktów) | >Oto one: >1) Nie będziesz miał żadnych bogów przed sobą. >2) Pamiętaj, aby każdy dzień był uczciwy. >3) Czcij ojca swego i matkę swoją. >4) Nie czyń im złego i nie zabijaj braci swoich, do których należą też zwierzęta. >5) Używaj rozumu nie mniej, niż emocji. > Tak czytam i czytam - nie można by ująć tego prościej?: 1) Staraj się nie być dupkiem. Polecam poczytać co to jest "Aksjomat nieagresji". Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|