 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-08-2013 23:17 | knx90 (664 punktów) | Logika a przełożony | Mam ostatnio taki pewien problem i w zasadzie chciałbym do niego podejść ostrożnie - bo wiadomo, że z pracą dziś bywa ciężko. Opiszę przypadek znajomego, chociaż i po części mnie on dotyczy.
Przełożony w pracy nie jest specjalistą takim, jakim ja jestem pod kątem doświadczenia i wykształcenia kierunkowego. Pracodawca zatrudniając specjalistę w danym zawodzie, liczy na to (i zależy mu na tym) by problemy związane ze specjalnością specjalisty były rozwiązywane w krótkim okresie czasu, przynosiły wymierne korzyści oraz by była wdrażana, nazwijmy ją - polityka prewencji, czyli sztuka zapobiegania podobnym bądź gorszym problemom. Zastanawiam się nad tym zagadnieniem co raz bardziej, ponieważ wiem że jeden z bezpośrednich przełożonych mojego kolegi jest biskupem Jehowy (a więc takim papieżem jak w KK) i jego zachowanie bywa udręką wtedy, kiedy trzeba coś wytłumaczyć. Na rzetelną argumentację np z mojej strony czy mojego kumpla, reakcja przebiega w jego umyśle następująco: 1) wątpliwość, 2) nadinterpretacja na niekorzyść 3) wysunięcie błędnych wniosków przez drugą stronę. Nie bez powodu pozostaje fakt trwania w ramionach tej destrukcyjnej sekty, a i nawet na czele jej. Jedynym skutecznym jak na razie ruchem okazuje się ta sama broń którą walczą ludzie religijni - żelazne trwanie przy swoich racjach, ale nie jest to zdrowe, ponieważ może być tak, że w kluczowych sprawach nie pojawi się pytanie - A co jeśli się mylę?. Zaskakujące jest to, że to pytanie jest takim ciężarem dla ludzi głęboko spaczonych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | kogut59 (3090 punktów) | > Na rzetelną argumentację np z mojej strony czy mojego kumpla, reakcja przebiega w jego umyśle> następująco: 1) wątpliwość, 2) nadinterpretacja na niekorzyść 3) wysunięcie błędnych wniosków przez drugą stronę.Niestety najczęściej tak wygląda hierarchia firm. Z Góry patrząc w dole widza talko g...o, natomiast podwładni patrząc w górę widza ....  no właśnie.
|
|
1 na 3 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Opisał Pan starą dobrą metodę kradzieży pomysłów, często wykorzystywaną w różnych organizacjach. Młody naiwny i zaangażowany idzie do przełożonego i przekazuje mu swoje uwagi. Przełożony wobec młodego naiwnego wyraża wątpliwości i podważa jego pomysły, po czym sam je wykorzystuje, jednocześnie wpajając w podwładnego przekonanie, że nie jest tak dobry jak mu się wydawało, a więc następnym razem powinien się bardziej postarać. Młody naiwny jak zwykle nie zdaje sobie sprawy, że jest ostro dymany na okrągło przez wszystkich naokoło, co zresztą nie jest dziwne, skoro sam równie ostro daje ciała, przeżywa frustracje, poczucie winy i fiksuje się na różnych infantylnych emocjach, jak to mają w zwyczaju ludzie niedojrzali. Coś mi się wydaje, że pan biskup to wysokiej klasy specjalista od zarządzania. A co do młodego naiwnego, to jak ktoś ma naturę leszcza, to rekina z niego nie zrobisz. Niektórzy po prostu lubią dawać ciała, bo inaczej nie potrafią funkcjonować. Taki defekt charakteru - wrodzony albo nabyty. Niestety, podobieństwa lubią się przyciągać, a więc jak w firmie znajdzie więcej podobnych nieudaczników, zaczną zapewne tworzyć nieformalne podgrupki, w których będą się nawzajem utwierdzać w swoich "jedynie słusznych", ale nieprzystosowawczych przekonaniach i zachowaniach. Łatwo to zmienić. Po prostu trzeba sobie przemyśleć, jak samemu innymi manipulować dla własnych korzyści, a nie być zabawką w ręku innych. Może nie od razu trzeba zaczynać od próby wydymania biskupa, bo wygląda na to, że to szczwana bestia, ale może warto zacząć od innego naiwniaka w swoim otoczeniu?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
 | 7 na 7 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > trzeba sobie przemyśleć, jak samemu innymi manipulować dla własnych korzyści> (...) może warto zacząć od innego naiwniaka w swoim otoczeniu?Nakłanianie do popełnienia przestępstwa jest karalne. Nakłanianie do zachowań nieetycznych nie jest, ale wypadałoby je chociaż napiętnować: 
|
|
|  | | Matix (5786 punktów) | > > trzeba sobie przemyśleć, jak samemu innymi manipulować dla własnych korzyści> > (...) może warto zacząć od innego naiwniaka w swoim otoczeniu?> Nakłanianie do popełnienia przestępstwa jest karalne.> Nakłanianie do zachowań nieetycznych nie jest, ale wypadałoby je chociaż napiętnować:   A gdzie tu widzisz nakłanianie do przestępstwa? Wszystko w ramach prawa, które umożliwia dymanie naiwnych ludzi. Sukcesem powszechnie nazywane jest dzisiaj dymanie innych bardziej niż oni dymają nas. Chore społeczeństwo nie może stworzyć zdrowego systemu.
|
|
|  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> Nakłanianie do popełnienia przestępstwa jest karalne.Zgadzam się z Panem całkowicie. O ile wiem, pomawianie o namawianie do popełnienia przestępstwa również bywa karalne.  > Nakłanianie do zachowań nieetycznych nie jest, ale wypadałoby je chociaż napiętnować.Formalnie i oficjalnie nie można Pana argumentacji nic zarzucić, poza tym, że jest oparta na niejasnych, nieledwie życzeniowych przesłankach, niemających zbyt wiele wspólnego ani z etyką, ani z logiką, ani ze zdrowym rozsądkiem. Niestety, postulaty etyczne często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Na Pana przykładzie widać doskonale, że nawet sami ich głosiciele rzadko bywają konsekwentni. Jakie to smutne, wręcz tragiczne...
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | Obaj odpowiadający nie zrozumieli Twojej wypowiedzi. Zdałoby się im przeczytać ją po raz drugi. I prześliczna ta erystyka kol. Unulfo w odpowiedzi na Twój prawdziwy zarzut. I ma on rację. Zasady szkodzą dochodom. I nie wiadomo tylko, czy to tacy obywatele powodują, że państwo jest takie be, czy to w takim państwie be tylko tacy obywatele się wychowują 
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| |  | -1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Dziękuję za przyznanie, że wypowiedzi p. Ojca Ateusza nie mogą być dla mnie zrozumiałe. Wynika to stąd, że moja krytyka ma źródło właśnie w bardzo głęboko przeżytej refleksji nad istotą etyczności w interakcji przełożony-podwładny, i ogólnie w świecie biznesu. Stąd pomówienia, oszczerstwa czy wręcz szkalowanie, jakobym mógł w istocie myśleć w taki sposób, jaki sparafrazowałem w swoim pierwszym wpisie w tym wątku tylko po to, by go karykaturalnie wyolbrzymić, byłyby dla mnie bardzo krzywdzące. Doprawdy lękam się, by ktoś nie pomyślał, że ludzie w istocie rozumują i działają w taki sposób, jaki można by im zaiste bezpodstawnie przypisywać na podstawie tego, co napisałem w dobrej wierze i z autentyczną troską. A co do znaczenia słowa "dymanie", to wszystkim wiadomo, iż w żargonie zawodowym termin ten znaczy tyle co "kreatywnie i na miarę swoich zdolności maksymalizować własne korzyści z interakcji z innymi - równorzędnymi lub nierównorzędnymi - partnerami". Prawo pozostawia tutaj szerokie pole do działania. "Wydymanie kogoś" nie musi więc wcale oznaczać podejmowania czynności niedozwolonych, karalnych czy ściganych prawem, a wręcz przeciwnie - często oznacza różnorakie działania wielkodusznie obsypujące "dymanego" szczodrobliwymi darami wszelakiej łaski w wymiarze ściśle materialnym, ale i stricte duchowym. Czy po tych drobiazgowych wyjaśnieniach ktokolwiek śmie mieć wątpliwości, co tak naprawdę myślę?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|