Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krytyka cielesności

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 18:29trickster (903 punktów)
(zablokowany)
Krytyka cielesności
Ocena 2 na 2
Chiałbym odnieść się do, chwalonej często na tym portalu, ludzkiej cielesności i hedonizmu, wynikającymi jakoby z ateistycznej postawy życiowej.
Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję, palenie trawki itp. jako szczytowe objawy ludzkiego liberalizmu i racjonalnizmu.

Sądzę że zanim zacznie się propagować hedonistyczno-konsumpcyjny model "szczęśliwego" społeczeństwo, należałoby się zastanowić do czego on zmierza, jaki jest z tego pożytek i czym właściwie jest ludzka cielesność?

Ciało ma każdy człowiek, to fakt, czasem gorsze, czasem lepsze ale ogólnie jeżeli żyje to je ma, podobnie jak związane z posiadaniem ciała potrzeby cielesne, takie jak głód czy popęd seksualny, i już, nie ma się czym zachwycać i czego stawiać na piedestale. Oczywiście zaspokajanie wyżej wspomnianych potrzeb jest podstawowym celem życia każdego człowieka, ale nie jest to cel ani wzniosły, ani dobry.
Nie wiem jak inni ale ja sądzę że ludzie (przynajmniej niektórzy) oprócz ciała, mają jeszce intelekt i duszę(albo "ducha", w sensie laickim), i że zdolni są do dokonywania lepszych rzeczy niż zwierzęca konsumpcja.

Według mnie, dzisiejsze społeczeństwo dziecinnieje i idzie na łatwiznę, bo czym jest aborcja (pomijam tutaj przypadki gwałtu i zagrozenia życia amatki), jeżeli nie usunięciem konsekwencji swoich czynów przez nieodpowiedzialnych rodziców?

Dobrze byłoby tu wspomieneć starożytncyh filozfów, jak choćby Platona, który pociąg seksualny stawiał najniżej w hierarchii miłośći, czy unikający skrajych emocji stoicy. Wyrazistym przykładem może być tu też wschodnioazjatycka, szczególnie japońska, tradycja samodyscypliny i samodoskaonalnia, według której szlachetnego człowieka poznawało się po tym że trzymał swoje żądze na wodzy, natomiast beztroskie oddawanie sie uciechom cielesnym cechowało plebs i zwierzęta.

Odnoszę wrażenie że takie poglądy, mogą być wynikiem, ideowego wręcz, sprzeciwiania się kościołowi, co trąci w najlepszym przypadku infantylizmem, albo bezkrytycznego wzorownia się na zachodnich społecześntwach, oczywiśćie nie mam nic przeciw temu drugiemu, ale sądze żę powinniśmy przenosćić do nas pragmatyczne, przydatne mechanizmy, a nie to co jest dla nas miłe i przyjemne.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kuri23 (183 punktów)
Czy, my to czy tamto propagujemy, napewno trochę tak, krytykujemy ,, ciemnote", ,,piętnujemy głupote", ale nie narzucamy innym swoich poglądów, pytamy, obserwujemy, wyciagamy wnioski, czasem ostro komentujemy postawę kościoła, ale przeciez kazdy ma swoje zdanie.
12-08-2009 14:12 
 Ocena 1 na 1
dragomeda (100 punktów)
>Czy, my to czy tamto propagujemy, napewno trochę tak, krytykujemy ,, ciemnote", ,,piętnujemy głupote", ale nie narzucamy innym swoich poglądów, pytamy, obserwujemy, wyciagamy wnioski, czasem ostro komentujemy postawę kościoła, ale przeciez kazdy ma swoje zdanie.

W większości, to nie jest nasze własne zdanie, a jest to zdanie narzucone poprzez wyryte przez czas normy międzyludzkie.

Do posiadania własnego zdania potrzeba dużo więcej, niż potwierdzanie czyichś pogladow lub opieranie się na cudzych teoriach. Trzeba analizować wszystko według własnego ego, na co brakuje ludziom czasu. A nawet zapominają ze ego posiadają.
W temacie kościoła, nie byłabym taka pewna co do posiadania własnego zdania. Niestety religia zakorzenia głęboki strach wypowiadania własnej myśli na jej temat. Strach przed "wyklęciem" z większości. Oponenci kościoła, którzy maja odwagę by stanąć na przeciw masie to bezsilna mniejszość. W innym razie kościół dawno straciłby popularność.
Walczyli o to brocząc w ludzkiej krwi przez wieki, i nie poddadzą się jakimkolwiek krytykom. To jak bryza chłodniejszego wiatru w długich, gęstych kołtuniastych włosach.
anty_k (954 punktów)
> Oponenci kościoła, którzy maja odwagę by stanąć na przeciw masie to bezsilna mniejszość.

Tak jest w Polsce, a i to, miejmy nadzieję tylko do czasu. W wielu krajach, zwłaszcza w Europie Zachodniej wysłano kościół z jego zabobonami tam gdzie jego miejsce. Tę prawidłowość zauważają nawet zagorzali katolicy w Polsce. Z przyjemnością zauważyłem pewną wypowiedź pana Terlikowskiego w programie TVP wspomnianym w jednym z wątków na forum. Program był zresztą maksymalnie tendencyjny, ale nawet czołowemu katolickiemu aktywiście Terlikowskiemu wypsnęło się w dyskusji, że: "Większość Europejczyków to są ludzie w tej chwili niewierzący"
12-08-2009 17:23 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Tak jest w Polsce, a i to, miejmy nadzieję tylko do czasu. W wielu krajach, zwłaszcza w Europie Zachodniej wysłano kościół z jego zabobonami tam gdzie jego miejsce.

Idzie nowe.
wiadomosci(*)srod_mlodych_polakow,item.html
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
>Chiałbym odnieść się do, chwalonej często na tym portalu, ludzkiej cielesności i hedonizmu,
>wynikającymi jakoby z ateistycznej postawy życiowej.


Ta teza jest moim zdaniem przesadzona i jedno z drugiego w ogóle nie wynika .

Masz pełne prawo do propagowania ascezy, będąc ateistą.

Osobiście sądzę że optymalizacja napotkanych w życiu problemów jest właściwszym rozwiązaniem niż trzymanie się sztywnego gorsetu zasad, chyba że nie ma się do siebie zaufania i nie chce się przyjąć odpowiedzialności za własne postępowanie.
Marszalik (733 punktów)
>Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję,
>palenie trawki itp. jako szczytowe objawy ludzkiego liberalizmu i racjonalnizmu.
>Sądzę że zanim zacznie się propagować hedonistyczno-konsumpcyjny model "szczęśliwego"
>społeczeństwo, należałoby się zastanowić do czego on zmierza, jaki jest z tego pożytek i czym
>właściwie jest ludzka cielesność?

Chciałbym zauważyć, że to nasze pierwotne potrzeby powinny być punktem odniesienia w takiej dyskusji. A zastanawiać się powinniśmy nad tym, co ewentualne zakazy lub regulacje mogłyby zrobić zmieniając to, co naturalne. Nie udało nam się jeszcze stworzyć społeczeństwa wolnego od tych, tak zwanych, "negatywnych rządz" - mimo to próbujemy nadal, co epokę zmieniając swoje "widzimisię" i narzędzia. Jeszcze długo wody w rzekach upłynie, zanim będziemy mogli jako rasa powiedzieć: "Wiemy, jak żyć szczęśliwiej!".
Rigoletto (3891 punktów)
>Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję,
>palenie trawki itp. jako szczytowe objawy ludzkiego liberalizmu i racjonalnizmu.

Jak to pisał pewien młodopolski poeta:

"Kiedy życie nic nie warte,
kult Bachusa i Astarte".

m. karolina (380 punktów)
>Sądzę że zanim zacznie się propagować hedonistyczno-konsumpcyjny model "szczęśliwego"
>społeczeństwo, należałoby się zastanowić do czego on zmierza, jaki jest z tego pożytek i czym
>właściwie jest ludzka cielesność?
Hm, mi się wydaje, że, abstrahując od hedonistyczno-konsumpcjyjnego modelu szczęśliwego społeczeństwa (o ile takowy jest tutaj propagowany(?)), używanie bądź nie używanie antykoncepcji, nie wpływa na przebieg konfrontacji z potencjalną wyższą sprawiedliwością (jak twierdzą pewne instytucje). Podobnie rzecz się ma, zdaje się, z innymi aspektami ludzkiej cielesności. Sprawa indywidualna, dopóki nie narusza czyichś osobistych granic.
04-08-2009 22:27
 Ocena 14 na 14
Sylwek (15472 punktów)

> Ciało ma każdy człowiek, to fakt, czasem gorsze, czasem lepsze ale ogólnie jeżeli żyje to je ma,
>podobnie jak związane z posiadaniem ciała potrzeby cielesne, takie jak głód czy popęd seksualny, i
>już, nie ma się czym zachwycać i czego stawiać na piedestale. Oczywiście zaspokajanie wyżej
>wspomnianych potrzeb jest podstawowym celem życia każdego człowieka, ale nie jest to cel ani
>wzniosły, ani dobry.

O jak dawno się nie ubawiłem.
Czemuż to zaspokojenie głodu jest "nie dobre"? Wzniosłość (lub jej brak) jedzenia jako kwestię osobistego smaku (litościwie) pominę.

No i wreszcie, czemu naturalne fizjologiczne czynności jelit czy genitaliów mniej są cenne i godne czci od równie naturalnych (i zwierzęcych) czynności mózgu?

Neurony i ich aktywność z natury bardziej święta i chwalebna od nabłonka jelit albo mięśni Kegla?

A co do zdziecinnienia i hedonistycznych ciągot współczesnego społeczeństwa to polecam obejrzeć trochę klasycznych rysunków:



No i nie byłbym sobą jakby nie po promował agresywnie homoseksualizmu:



Nie wiem też, czy wszyscy pamiętają wokół jakiej tematyki krąży wiele mitów, a także większość wytworów późniejszej literatury. Niezależnie od piękna literackiej formy, prawie zawsze o dupy i cycki chodzi.
Choć trudno w to uwierzyć, zagadnienia bytu miały dla ludzkości zawsze drugorzędne znaczenie i ustępowały kwestiom seksu i innych cielesnych uciech, było tak i będzie dopóki ludzie pozostaną ludźmi.
Nie ma to nic wspólnego ze zdziecinnieniem współczesnych społeczeństw.
Jest wielka naiwnością, gdy po resztkach kultury tzw. wysokiej osądza się starsze epoki jako skupione na wyższych ideałach.

Równie dobrze, za 400 lat XX i XXI w postrzegany będzie jako cudowna epoka w której zrewidowano zapatrywania na kwestie stosunku do mniejszości seksualnych i w której zaczęto poważnie traktować interesy zwierząt. A tylko ciekawscy pamiętać będą o tym co naprawdę elektryzowało masową wyobraźnie naszych czasów:

[drogi czytelniku, jeśli u ciebie tez występuje niezdrowe zainteresowanie tym co ukrywa powyższe zdjęcie, nie jesteś intelektualistą, ale nie przejmuj się, zawsze możesz kliknąć i zobaczyć nieocenzurowany, trywialny, hedonistyczny, oryginał]

....tak jak ciekawscy pamiętają, że Rzym to nie tylko Przemiany Owidiusza ale tez pornografia na freskach zachowanych w Pompejach (oraz Sztuka kochania wspomnianego autora).

O fuj, ale jestem dzisiaj niesmaczny, bleech...
04-08-2009 23:07 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Jest wielka naiwnością, gdy po resztkach kultury tzw. wysokiej osądza się starsze epoki jako skupione na wyższych ideałach.
>Równie dobrze, za 400 lat XX i XXI w postrzegany będzie jako cudowna epoka w której zrewidowano zapatrywania na kwestie stosunku do mniejszości seksualnych i w której zaczęto poważnie traktować interesy zwierząt.

To zależy czy te postawy, się utrwalą czy nie. Być może za 400 lat w medresach Kalifatu Londyńskiego, będą nauczać o tzw. "plugawych wiekach" XX i XXI (w zasadzie to będzie inna rachuba wieków) .

>....tak jak ciekawscy pamiętają, że Rzym to nie tylko Przemiany Owidiusza ale tez pornografia na freskach zachowanych w Pompejach (oraz Sztuka kochania wspomnianego autora).

Nie zapominaj, że za ten ostatni utwór Owidiusz został skazany na wygnanie na tereny dzisiejszej Bułgarii . Jak widać purytańskie postawy nie były obce również starożytnym Rzymianom.
04-08-2009 23:13 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>To zależy czy te postawy, się utrwalą czy nie. Być może za 400 lat w medresach Kalifatu Londyńskiego, będą nauczać o tzw. "plugawych wiekach" XX i XXI (w zasadzie to będzie inna rachuba wieków) .
Zastanawiałem się czy aby nie właczyc tej możliwości do moich rozważań - jako pociechy, że wciąż istnieje szansa na zwycięstwo wyższych wartości nad hedonistycznym nihilizmem.

>Nie zapominaj, że za ten ostatni utwór Owidiusz został skazany na wygnanie na tereny dzisiejszej Bułgarii . Jak widać purytańskie postawy nie były obce również starożytnym Rzymianom.

Owszem, dzięki temu możemy podziwiać Cezara jako obrońcę ważkich spraw przed tą skandalistką Madonną, tfu, skandalistą Owidiuszem, Jezu już mi się myli wszystko...
Rigoletto (3891 punktów)
>>To zależy czy te postawy, się utrwalą czy nie. Być może za 400 lat w medresach Kalifatu Londyńskiego, będą nauczać o tzw. "plugawych wiekach" XX i XXI (w zasadzie to będzie inna rachuba wieków) .
>Zastanawiałem się czy aby nie właczyc tej możliwości do moich rozważań - jako pociechy, że wciąż istnieje szansa na zwycięstwo wyższych wartości nad hedonistycznym nihilizmem.

Z drugiej strony, biorąc pod uwagę trudny dostęp do kobiet w krajach islamskich, to w tych talibskich szkołach też muszą sie dziać różne rzeczy .

>>Nie zapominaj, że za ten ostatni utwór Owidiusz został skazany na wygnanie na tereny dzisiejszej Bułgarii . Jak widać purytańskie postawy nie były obce również starożytnym Rzymianom.
>Owszem, dzięki temu możemy podziwiać Cezara jako obrońcę ważkich spraw przed tą skandalistką Madonną, tfu, skandalistą Owidiuszem, Jezu już mi się myli wszystko...

To jest ciekawe zagadnienie, skąd bierze się to napięcie pomiędzy zwolennikami podejścia purytańskiego i swobodnego do seksu. Postawy antyhedonistyczne/niechętne seksualności pojawiają się w zasadzie w każdej kulturze, niezależnie od panującego w niej światopoglądu.
liliac (147340 punktów)
>To jest ciekawe zagadnienie, skąd bierze się to napięcie pomiędzy zwolennikami podejścia purytańskiego i swobodnego do seksu. Postawy antyhedonistyczne/niechętne seksualności pojawiają się w zasadzie w każdej kulturze, niezależnie od panującego w niej światopoglądu.
>

Może to cynizm, ale stawiałabym na zasadę "psa ogrodnika"- mnie moje cenne zasady nie pozwalają, chociaż chciałbym bardzo, ale im w takim razie też nie pozwolę
05-08-2009 02:27 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Nie zapominaj, że za ten ostatni utwór Owidiusz został skazany na wygnanie na tereny dzisiejszej Bułgarii .

Rumunii - do Tomi ( dzis. Konstanca ).

> Jak widać purytańskie postawy nie były obce również starożytnym Rzymianom.

Zadecydowało raczej to, że naraził się politycznie paru wpływowym postaciom. Choć i prawda, że Oktawianowi "Ars amandi" sie nie spodobała i to też wpłynęło na jego decyzję. Od Oktawiana właśnie Rzym staje się coraz bardziej purytański, co po latach zaowocowało przyjęciem chrześcijaństwa i upadkiem Imperium. Pod tym względem raczej bym więc Rzymian nie naśladował... .
Rigoletto (3891 punktów)
>>Nie zapominaj, że za ten ostatni utwór Owidiusz został skazany na wygnanie na tereny dzisiejszej Bułgarii .
>Rumunii - do Tomi ( dzis. Konstanca ).

Zgadza się, dzięki za poprawkę. Już wtedy wakacje w Rumunii nie były powodem do zadowolenia .

>> Jak widać purytańskie postawy nie były obce również starożytnym Rzymianom.
>Zadecydowało raczej to, że naraził się politycznie paru wpływowym postaciom. Choć i prawda, że Oktawianowi "Ars amandi" sie nie spodobała i to też wpłynęło na jego decyzję. Od Oktawiana właśnie Rzym staje się coraz bardziej purytański,

Nie żartuj. Zwłaszcza purytańscy byli następcy Oktawiana - Tyberiusz i Kaligula August próbował wskrzesić starorzymskie cnoty z marnym skutkiem zresztą.

>co po latach zaowocowało przyjęciem chrześcijaństwa i upadkiem Imperium.

Po prawie 5 wiekach na Zachodzie i 10 na Wschodzie. I tak niezły wynik, jak na burzliwą historię ludzkości.

>Pod tym względem raczej bym więc Rzymian nie naśladował... .

Uważasz, że hedonizm był fundamentem Imperium Romanum? Moim zdaniem raczej militaryzm i kult państwa.
06-08-2009 02:36 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>> Od Oktawiana właśnie Rzym staje się coraz bardziej purytański,
>Nie żartuj. Zwłaszcza purytańscy byli następcy Oktawiana - Tyberiusz i Kaligula

Paradoksalnie ekscesy Tyberiusza i Kaliguli ( jak i później Kommodusa i Heliogabala ) umocniły purytanizm, bo dzięki nim ówczesna opinia publiczna trwale skojarzyła hedonizm z "szaleństwem władzy".

> August próbował wskrzesić starorzymskie cnoty

Bo ja wiem? Hasła "powrotu do źródeł", "wskrzeszania cnót przodków" etc. pojawiają się raczej w momentach kryzysu, a za Oktawiana Rzym bezprecedensowo rozkwitał. Raczej szukałbym motywów w osobistych, freudowskich kompleksach Augusta.

>>co po latach zaowocowało przyjęciem chrześcijaństwa i upadkiem Imperium.
>Po prawie 5 wiekach na Zachodzie i 10 na Wschodzie. I tak niezły wynik, jak na burzliwą historię ludzkości.

Od wprowadzenia chrześcijaństwa ( ostatecznie w 380 edyktem Teodozjusza ) do upadku Zachodu ( 476 ) już tylko niecałe sto lat. Wschód oczywiście trzymał się znacznie dłużej, ale jak już upadł, tak leży do dziś.

>Uważasz, że hedonizm był fundamentem Imperium Romanum? Moim zdaniem raczej militaryzm

Żołnierz lubi pociupciać! i napić się takoż... Przecież nie wie, czy dożyje do następnej okazji. Carpe diem!

>i kult państwa.

No, właśnie - kult doczesnego państwa. Z chwilą, gdy został zastąpiony przez troskę o zaświatowe zbawienie, dni Imperium były już policzone.
05-08-2009 10:03 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
To zdjęcie bez cenzury jest dopiero prawdziwie agresywnym promowaniem jakiegoś innego seksualizmu. Brrrr.

Golcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ni godziny. Brrr

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
05-08-2009 10:06 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>To zdjęcie bez cenzury jest dopiero prawdziwie agresywnym promowaniem jakiegoś innego seksualizmu. Brrrr.

Wszelako portale plotkarskie żyły tymi zdjęciami prawie przez tydzień, a to nie byle jakie osiągnięcie.
....Madonna jak zwykle najlepsza w zwracaniu na siebie (w tym wypadku nieproszonej jak mniemam) uwagi.
zohen (3231 punktów)
A dlaczego,w imię czego lub dla kogo - miałbym ograniczać moją wolność np. seksualną i wolność seksualną mojej partnerki (obojętnie przed czy małżeńskiej) skoro nam te "bezeceństwa" odpowiadają i - dla wierzących: skoro jest to, wg. Was, częścią bożego planu?
04-08-2009 23:11 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>A dlaczego,w imię czego lub dla kogo - miałbym ograniczać moją wolność np. seksualną i wolność seksualną mojej partnerki (obojętnie przed czy małżeńskiej) skoro nam te "bezeceństwa" odpowiadają i - dla wierzących: skoro jest to, wg. Was, częścią bożego planu?

Chyba nie o to chodziło autorowi tego wątku. Ty jak widzę, całkiem "po bożemu" kombinujesz w tych sprawach.
Sledziu (1058 punktów)
>Chiałbym odnieść się do, chwalonej często na tym portalu, ludzkiej cielesności i hedonizmu,

Nie wiem, czy często. Ja dotychczas spotkałem się z takimi poglądami tylko u Natalii 88_gno (nie wiem, czy właściwie zapisałem nick - jeśli tak, to serdecznie przepraszam jego posiadaczkę). Inni szermierze permisywizmu pewnie też by się znaleźli, ale nie mam poczucia, że jest to na tym forum stanowisko dominujące.

>Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję,
>palenie trawki itp.

Jak dla mnie, to troszkę zanadto rozszerzyłeś zakres pojęcia "hedonizm". Jeżeli można mnie nazwać jego zwolennikiem, kiedy propaguję legalizację marihuany, to czy wolno postąpić podobnie, gdy mówię o urokach piwa niskoprocentowego? A co z herbatką i kawusią? To też już hedonizm, gdy namawiasz kogoś, by się którejś z nich napił dla smaczku?

>wspomnianych potrzeb jest podstawowym celem życia każdego człowieka, ale nie jest to cel ani
>wzniosły, ani dobry.

Skoro chwila erotycznego zapomnienia w ramionach ukochanej osoby nie jest dobra, to doprawdy nie mam pojęcia, co może być.

> Według mnie, dzisiejsze społeczeństwo dziecinnieje i idzie na łatwiznę, bo czym jest aborcja
>(pomijam tutaj przypadki gwałtu i zagrozenia życia amatki), jeżeli nie usunięciem konsekwencji
>swoich czynów przez nieodpowiedzialnych rodziców?

Tu pełna zgoda, również postrzegam postulaty aborcjonistów jako przejaw kultury konsumeryzmu.

>Dobrze byłoby tu wspomieneć starożytncyh filozfów,

A po co? Żeby paść na klęczki przed autorytetem antycznych brodaczy? O ile mi wiadomo, filozofia zrodziła się między innymi z potrzeby, by zmęczone modłami kolana co nieco odciążyć.

>Wyrazistym przykładem
>może być tu też wschodnioazjatycka, szczególnie japońska, tradycja samodyscypliny i
>samodoskaonalnia, według której szlachetnego człowieka poznawało się po tym że trzymał swoje żądze
>na wodzy,

Z przesłanki, że piszesz na tym forum, wnioskuję, że idzie Ci to nieźle. W przeciwnym wypadku zostałaby jedna możliwość - seppuku.

>natomiast beztroskie oddawanie sie uciechom cielesnym cechowało plebs i zwierzęta.

O tak... Warstwy niższe zawsze i wszędzie lubowały się w konsumpcji - cóż innego miałyby robić z taką górą pieniędzy? Nie to, co arystokracja - ta, przejęta sztuką, naukami i sprawowaniem władzy, ani myślała o hulaszczym żywocie. Gdy życie wypełniają uczynki prawe i szlachetne, nie staje już czasu i chęci na bezeceństwa.

Co do zwierząt, to wiesz zapewne, że prawie żadne z nich nie odczuwają przyjemności podczas aktu seksualnego. Dzika fauna nie gustuje też w trawce i aborcji. Zdaje się, że o tym zapomniałeś.

Nie wiem, czy wobec tak postawionych pytań da się sensownie dyskutować o zagrożeniach wynikających z nieograniczonego konsumpcjonizmu. Tonem mojego posta nie chciałem bynajmniej sugerować, że one nie istnieją - sam jestem zdania, że chociażby pełna swoboda seksualna, pojęta w duchu rewolucji hippisowskiej, przyczynia się do atomizacji społeczeństwa i stanowi kolejną dźwignię szalonej międzyludzkiej rywalizacji, generującej nowe linie stratyfikacyjne. Myślę, że samej tej kwestii warto by poświęcić na tym forum wątek. Z Twoją wypowiedzią trudno zaś polemizować, gdyż nie wszystkie wymienione przez Ciebie zjawiska można mierzyć jedną miarą. Nie wiadomo też do końca, jakich poglądów jesteś zwolennikiem. Chodzi Ci o to, o co walczą kapłani? O umartwione ciało chodzące na postronku spirytualistycznego etosu? A może o coś zbliżonego, tyle że w wersji "light"?

Pozdrawiam.
04-08-2009 23:26 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Tu pełna zgoda, również postrzegam postulaty aborcjonistów jako przejaw kultury konsumeryzmu.

Ze jak? Od biedy pojmuję negatywny stosunek do argumentów typu "Kobieta ma prawo decydować o swoim ciele" u kogoś kto z jednej strony przyjmuje, że człowiek to człowiek, z drugiej strony uważa, że wszyscy ludzie są równie ważni. Ale sprowadzanie "postulatów aborcjonistów" do "konsumeryzmu" ignoruje bardziej wyrafinowane argumenty na rzecz prawa do aborcji (nawiasem mówiąc, mam wielką ochotę każdego kto zwolenników prawa do aborcji nazywa aborcjonistami określic mianem mordercy kobiet zapatrzonego w Biblię - ostatecznie tyle w tym prawdy co w doszukiwaniu się hedonistycznych motywów u zwolenników prawa do aborcji).

>Nie wiem, czy wobec tak postawionych pytań da się sensownie dyskutować o zagrożeniach wynikających z nieograniczonego konsumpcjonizmu.
W takim razie ujmijmy ten problem inaczej - załóżmy, że rzeczywiście nieograniczony konsumpcjonizm jest szkodliwy. Jakimi regulacjami i praniem mózgów (przepraszam, miałem na myśli edukację) będziemy z tym walczyć? No i jakie wartości są tymi "wzniosłymi i dobrymi" których będziemy nauczać?
Osobiście uważam, że takie wizje są dopiero dziecinne i szkodliwe, dużo bardziej niż rozpasanie, które, czy się to podoba czy nie wynika z poluzowania gorsetu kulturowego. Gorsetu zwykle tak opresyjnego, że cena jaka przyszło nam zapłacić za jego zdjęcie jest śmiesznie mała w porównaniu do korzyści jakie z tego wynikły.

Pozdrawiam.
04-08-2009 23:43 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Nie wiem, czy wobec tak postawionych pytań da się sensownie dyskutować o zagrożeniach wynikających z nieograniczonego konsumpcjonizmu.
>W takim razie ujmijmy ten problem inaczej - załóżmy, że rzeczywiście nieograniczony konsumpcjonizm jest szkodliwy. Jakimi regulacjami i praniem mózgów (przepraszam, miałem na myśli edukację) będziemy z tym walczyć? No i jakie wartości są tymi "wzniosłymi i dobrymi" których będziemy nauczać?
>Osobiście uważam, że takie wizje są dopiero dziecinne i szkodliwe, dużo bardziej niż rozpasanie, które, czy się to podoba czy nie wynika z poluzowania gorsetu kulturowego. Gorsetu zwykle tak opresyjnego, że cena jaka przyszło nam zapłacić za jego zdjęcie jest śmiesznie mała w porównaniu do korzyści jakie z tego wynikły.

No cóż, ja mam dwie córki i trochę inaczej patrzę na te "korzyści". Wychowywanie dzieci w takich czasach jest niestety dość trudne...
Tak się chyba rodzą postawy konserwatywne (a takim byłem kiedyś libertynem) .
04-08-2009 23:50 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>No cóż, ja mam dwie córki i trochę inaczej patrzę na te "korzyści". Wychowywanie dzieci w takich czasach jest niestety dość trudne...
>Tak się chyba rodzą postawy konserwatywne .

Wiesz, akurat w Europie kobiety zasadniczo po prostu pozbawiano prawa do decydowania o ich losie. Z całym szacunkiem dla twojej ojcowskiej troski, ale katusze jakie ty przeżywasz (najpewniej niepotrzebnie) mają się nijak do katuszy kobiet w dawnych strukturach społecznych. Nie mówiąc o barbarzyństwach w rodzaju kastracji mającej pozbawić kobiety pokus, jak to ma miejsce w niektórych innych kulturach.

Właśnie to miałem na myśli mówiąc o zbawiennych skutkach rewolucji seksualnej.

Zresztą, to samo dotyczy mniejszości seksualnych. Dopóki się miesza kwestię seksualności jako takiej z etyką (wyróżniając zachowania właściwe, godne, zdrowe itd..) na mocy konwencji i kulturowej tradycji a nie rozważania ich rzeczywistych skutków, dopóty tworzy się sytuacje sprzyjające różnym formom ucisku.

Seks sam w sobie nie jest ani dobry ani zły, podobnie wstrzemięźliwość seksualna sama w sobie nie ma żadnej pozytywnej wartości.
Rigoletto (3891 punktów)
>>No cóż, ja mam dwie córki i trochę inaczej patrzę na te "korzyści". Wychowywanie dzieci w takich czasach jest niestety dość trudne...
>>Tak się chyba rodzą postawy konserwatywne .
>Wiesz, akurat w Europie kobiety zasadniczo po prostu pozbawiano prawa do decydowania o ich losie.

Naprawdę? Chyba masz na myśli Średniowiecze, bo mnie chodzi o okres kiedy ja dorastałem.

>Z całym szacunkiem dla twojej ojcowskiej troski, ale katusze jakie ty przeżywasz (najpewniej niepotrzebnie) mają się nijak do katuszy kobiet w dawnych strukturach społecznych.

Płeć dzieci jest tu akurat bez znaczenia. Nie wiesz o co chodzi, więc nie sil się na "wujka dobrą radę". Pogadamy jak sam będziesz miał dzieci.

>Nie mówiąc o barbarzyństwach w rodzaju kastracji mającej pozbawić kobiety pokus, jak to ma miejsce w niektórych innych kulturach.
>Właśnie to miałem na myśli mówiąc o zbawiennych skutkach rewolucji seksualnej.

Jasne. Czy przypadkiem feministki nie mówią, że jednym z efektów rewolucji seksualnej jest uprzedmiotowienie kobiet? Jak to mądrze pisał Leszek Kołakowski, nie ma takiego ulepszenia, które czyniąc pożytek w jednym miejscu, nie czyniłoby szkody w innym.

>Zresztą, to samo dotyczy mniejszości seksualnych. Dopóki się miesza kwestię seksualności jako takiej z etyką (wyróżniając zachowania właściwe, godne, zdrowe itd..) na mocy konwencji i kulturowej tradycji a nie rozważania ich rzeczywistych skutków, dopóty tworzy się sytuacje sprzyjające różnym formom ucisku.

Prawda.

>Seks sam w sobie nie jest ani dobry ani zły, podobnie wstrzemięźliwość seksualna sama w sobie nie ma żadnej pozytywnej wartości.

Zgadzam się.
05-08-2009 02:11 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>No cóż, ja mam dwie córki i trochę inaczej patrzę na te "korzyści". Wychowywanie dzieci w takich czasach jest niestety dość trudne...
>Tak się chyba rodzą postawy konserwatywne (a takim byłem kiedyś libertynem) .

Starożytni Czukcze mawiali, że "konserwatysta to liberał, któremu dorasta córka" .
Sledziu (1058 punktów)

>Ale sprowadzanie "postulatów aborcjonistów" do "konsumeryzmu" ignoruje bardziej wyrafinowane argumenty na rzecz prawa do aborcji

Wcale nie ignoruje. Miałem na myśli przemiany społeczno-kulturowe, które umożliwiły podniesienie postulatu legalnej aborcji. Bez na wskroś przesiąkniętej konsumeryzmem rewolucji seksualnej, nic takiego by nie nastąpiło. O nic więcej w tej wypowiedzi mi nie chodziło.

>(nawiasem mówiąc, mam wielką ochotę każdego kto zwolenników prawa do aborcji nazywa aborcjonistami określic mianem mordercy kobiet zapatrzonego w Biblię

Nie jest źle. Przynajmniej znajdę się w dobrym towarzystwie - słownika.

>W takim razie ujmijmy ten problem inaczej - załóżmy, że rzeczywiście nieograniczony konsumpcjonizm jest szkodliwy. Jakimi regulacjami i praniem mózgów (przepraszam, miałem na myśli edukację) będziemy z tym walczyć?

Żadnymi. Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy i zgodziliśmy się co do tego, że permisywizm seksualny da się zwalczać tylko za pomocą metod totalitarnych. Nie skłania mnie to jednak do zaprzestania krytyki - gdyby tak miało być, to i ten portal należałoby zamknąć. Z religią koniec końców jest podobnie, jak z ideologią bzykanka bez granic. Można uderzyć w nią słowem i niczym ponadto.

Pozdrawiam.
05-08-2009 00:12 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Żadnymi. Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy i zgodziliśmy się co do tego, że permisywizm seksualny da się zwalczać tylko za pomocą metod totalitarnych. Nie skłania mnie to jednak do zaprzestania krytyki - gdyby tak miało być, to i ten portal należałoby zamknąć. Z religią koniec końców jest podobnie, jak z ideologią bzykanka bez granic. Można uderzyć w nią słowem i niczym ponadto.

Hmm, może ja źle się wyrażam - rozumiem krytykować rzeczy co do których można przynajmniej przypuszczać by były w zasadzie podatne na zmiany. Krytykowanie czegoś, o czym wie się, że niczym lepszym zastąpić i tak tego nie można jest, przyznam się, zupełnie niezrozumiałe dla mnie.
Z religią bynajmniej nie jest podobnie - śmiało możemy marzyć sobie o rugowaniu wiary religijnej i zastępowaniu jej w jakimś stopniu przynajmniej bardziej światłymi ideami. Ale trudno mi wyobrazić sobie poprawienie funkcjonowania społeczeństwa na drodze choćby częściowego wyrugowania wolności i swobód seksualnych.

>Przynajmniej znajdę się w dobrym towarzystwie - słownika.
Mogę tylko płonąć ze wstydu.
05-08-2009 01:54 
 Ocena 2 na 2
Sledziu (1058 punktów)

>Hmm, może ja źle się wyrażam - rozumiem krytykować rzeczy co do których można przynajmniej przypuszczać by były w zasadzie podatne na zmiany.

Religia nie jest ani trochę bardziej podatna na zmianę, niż przedmiot naszej dyskusji. Choćbyś dwoił się i troił, nie wyeliminujesz jej z życia całkowicie, chyba, że poprzez pełen nadzór nad obywatelami. Sukcesem jest co innego - wyperswadowanie pojedynczemu religiantowi, w jaki absurd dowierza i jakiego nienasyconego stwora karmi, tak aby jego życie stało się lepsze. Mnie, jako przeciwnikowi tak zwanej "wolnej" miłości (używam cudzysłowu, ponieważ idea ta jest dla mnie raczej zaprzeczeniem wolności), wystarczyłoby, gdybym na przykład przekonał kumpla, z którym byłem na Przystanku Woodstock, że to żaden wstyd, że nie zdołał przelecieć tam żadnej panienki, a ci, co zaliczyli po kilka, wcale nie są przez to lepsi od niego.

Pozdrawiam.
05-08-2009 09:54 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Może jestem uparty, ale interesuje mnie jeszcze uzasadnienie dla tezy, zgodnie z którą pościg za zaspokojeniem hedonistycznych praktyk jest zły. Czemu ktoś kto obsesyjnie poszukuje wyjaśnienia tajemnicy wszechświata jest postrzegany jako człowiek wiodący właściwe, a nawet podziwu godne życie (choć jego pragnienia są nie do zaspokojenia, a ciekawość świata w pewnym momencie i tak zrodzi frustrację), a ktoś kto poszukuje "ostatecznego orgazmu" ulega niskim instynktom a jego życie jest pożałowania godne?
Pogląd, który wszelkie żądze, także te intelektualne postrzega jako potencjalne źródło zła nie jest wcale nowy. Czemu potępiać tylko rozpasanie sensualne, a uzależnienie od rozumu już wyłączać z krytyki?
Rigoletto (3891 punktów)
>Może jestem uparty, ale interesuje mnie jeszcze uzasadnienie dla tezy, zgodnie z którą pościg za zaspokojeniem hedonistycznych praktyk jest zły.

Można wskazać wiele przykładów, ze dążenie do przyjemności za wszelką cenę, może przynieść wiele cierpienia... Pewnie stąd, pojawiająca się już u starożytnych, pochwała umiaru.

>Czemu ktoś kto obsesyjnie poszukuje wyjaśnienia tajemnicy wszechświata jest postrzegany jako człowiek wiodący właściwe, a nawet podziwu godne życie (choć jego pragnienia są nie do zaspokojenia, a ciekawość świata w pewnym momencie i tak zrodzi frustrację), a ktoś kto poszukuje "ostatecznego orgazmu" ulega niskim instynktom a jego życie jest pożałowania godne?

Tu chyba zdania są podzielone. Sam nie wiem, które poglądy są bardziej popularne.

>Pogląd, który wszelkie żądze, także te intelektualne postrzega jako potencjalne źródło zła nie jest wcale nowy. Czemu potępiać tylko rozpasanie sensualne, a uzależnienie od rozumu już wyłączać z krytyki?

Może chodzi o to, że ludzie boją się, że to rozpasanie sensualne, postawi ich na równi ze zwierzętami.
05-08-2009 10:27 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Może chodzi o to, że ludzie boją się, że to rozpasanie sensualne, postawi ich na równi ze zwierzętami.

A może po prostu chcą zapomnieć, że też są zwierzętami.

Występuję tu jako swoisty obrońca hedonizmu nie dlatego, że sam mu szczególnie ulegam, wręcz przeciwnie. Po prostu takie "ataki" na seksualna wolność (która owszem ma bardzo konkretne negatywne skutki w niektórych przypadkach - rozpad psychiki na przykład, albo ryzyko załamania zdrowia) wydaje mi się nie są wcale skierowane przeciwko skrajnym ekscesom, ale samemu niemiłemu dla niektórych faktowi posiadania zwierzęcych emocji i popędów, które wszak czynią nas zarazem ludźmi jak wszystko inne.

Dzisiejszy "luźny" stosunek do seksualności rodzi pewne problemy - na przykład pojawiająca się wśród młodzieży presja by przejść możliwie szybko inicjację seksualną, ale te negatywne skutki są i tak pod każdym względem zdrowsze od negatywnych skutków kultury wobec seksu opresyjnej.

Takie kuriozum, jak niechęć do seksu przedmałżeńskiego zaakcentowana na początku wątku, jest dla mnie śmieszne. A co jest dobrego w dochowaniu wierności do małżeństwa - że pobierają się ludzie, nie mający żadnego rzeczywistego pojęcia o własnej seksualności?

Albo co jest złego w ciągłym gadaniu o seksie - ludzi to po prostu interesuje, stanem patologicznym są nieustanne zdrowaśki, szczególnie jeśli wynikają nie z potrzeby serca ale obyczaju.

Dajcie sobie trochę luzu, odrzucie maski ponurych moralistów, kupcie prezerwatywy, bądźcie wierni swoim dziewczynom i chłopakom i cieszcie się życiem, naprawdę żyjecie we wspaniałych czasach.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Może chodzi o to, że ludzie boją się, że to rozpasanie sensualne, postawi ich na równi ze zwierzętami.
>A może po prostu chcą zapomnieć, że też są zwierzętami.

Może. Choć z drugiej strony to ludzie decydują co należy rozumieć pod definicją "zwierzęcia". Jeśli chcą się odcinać od zwierzęcego plebsu, no cóż to mają do tego wilcze prawo istoty rozumnej.

>Występuję tu jako swoisty obrońca hedonizmu nie dlatego, że sam mu szczególnie ulegam, wręcz przeciwnie. Po prostu takie "ataki" na seksualna wolność (która owszem ma bardzo konkretne negatywne skutki w niektórych przypadkach - rozpad psychiki na przykład, albo ryzyko załamania zdrowia) wydaje mi się nie są wcale skierowane przeciwko skrajnym ekscesom, ale samemu niemiłemu dla niektórych faktowi posiadania zwierzęcych emocji i popędów, które wszak czynią nas zarazem ludźmi jak wszystko inne.

Dlatego unikanie postaw skrajnych, wydaje się być najbardziej racjonalne.

>Dzisiejszy "luźny" stosunek do seksualności rodzi pewne problemy - na przykład pojawiająca się wśród młodzieży presja by przejść możliwie szybko inicjację seksualną, ale te negatywne skutki są i tak pod każdym względem zdrowsze od negatywnych skutków kultury wobec seksu opresyjnej.

A czort wie, trzeba by się naszych dziadków i prababek zapytać.

>Takie kuriozum, jak niechęć do seksu przedmałżeńskiego zaakcentowana na początku wątku, jest dla mnie śmieszne. A co jest dobrego w dochowaniu wierności do małżeństwa - że pobierają się ludzie, nie mający żadnego rzeczywistego pojęcia o własnej seksualności?
>Albo co jest złego w ciągłym gadaniu o seksie - ludzi to po prostu interesuje, stanem patologicznym są nieustanne zdrowaśki, szczególnie jeśli wynikają nie z potrzeby serca ale obyczaju.
>Dajcie sobie trochę luzu, odrzucie maski ponurych moralistów, kupcie prezerwatywy, bądźcie wierni swoim dziewczynom i chłopakom i cieszcie się życiem, naprawdę żyjecie we wspaniałych czasach.

Popieram. Ponurym moralistom (jak i wszystkim ponurakom) mówimy stanowcze nie!
Sylwek (15472 punktów)

>Może. Choć z drugiej strony to ludzie decydują co należy rozumieć pod definicją "zwierzęcia". Jeśli chcą się odcinać od zwierzęcego plebsu, no cóż to mają do tego wilcze prawo istoty rozumnej.
Oczywiście ludzie mogą sobie rozumieć to czy tamto pod pojęciem zwierzęcia. Ale tak czy siak są zwierzętami, niezależnie od przyjętej definicji.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Może. Choć z drugiej strony to ludzie decydują co należy rozumieć pod definicją "zwierzęcia". Jeśli chcą się odcinać od zwierzęcego plebsu, no cóż to mają do tego wilcze prawo istoty rozumnej.
>Oczywiście ludzie mogą sobie rozumieć to czy tamto pod pojęciem zwierzęcia. Ale tak czy siak są zwierzętami, niezależnie od przyjętej definicji.

Ale jednak są cechy, które jednak odróżniają człowieka od wszystkich zwierząt (lub od innych zwierząt jak kto woli). Abstrahuje od tego, że jak człowiek się uprze, że nie jest zwierzęciem, to co mu zrobisz? Zwierze natomiast, nie podskoczy, jak go "Pan Świata" sklasyfikuje jako zwierze, to już pozamiatane .
Sylwek (15472 punktów)
>Ale jednak są cechy, które jednak odróżniają człowieka od wszystkich zwierząt (lub od innych zwierząt jak kto woli).
Różnice stopnia, nie jakości. Nie zapominajmy, że języki migowe to też języki, a niektóre inne zwierzęta potrafią w bardzo ograniczonym co prawda stopniu, ale jednak je rozwijać i tworzyć własne nazwy dla rzeczy.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Ale jednak są cechy, które jednak odróżniają człowieka od wszystkich zwierząt (lub od innych zwierząt jak kto woli).
>Różnice stopnia, nie jakości. Nie zapominajmy, że języki migowe to też języki, a niektóre inne zwierzęta potrafią w bardzo ograniczonym co prawda stopniu, ale jednak je rozwijać i tworzyć własne nazwy dla rzeczy.

No dobrze, w takim razie jakie zwierzę w stopniu porównywalnym do człowieka, tworzy abstrakcyjne teorie o otaczającej nas rzeczywistości?
05-08-2009 13:16 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>No dobrze, w takim razie jakie zwierzę w stopniu porównywalnym do człowieka, tworzy abstrakcyjne teorie o otaczającej nas rzeczywistości?

Przecież mówię o różnicy stopnia właśnie, żadne prawdopodobnie nie tworzy nic o porównywalnej złożoności.

Ale warto pamiętać o innej kwestii - teorie o świecie mogą być wykorzystywane i są wykorzystywane jako narzędzia ułatwiające radzenie sobie z problemami napotykanymi w świecie. Teorie to językowe twory tworzone metodą prób i błędów.
Nie jest jednak zupełnie niedorzecznie rozpatrywać wrodzone mechanizmy poznawcze (na przykład aparat zmysłowy produkujący tzw. świat empiryczny) jako jakiś rodzaj niejęzykowego ekwiwalentu teorii naukowych. Tworzony (przez ewolucję) metodą prób i błędów.
Jak to się wiąże z kwestią cielesności? Otóż owe biologiczne uwarunkowania określają nas jako ludzi wciąż w znacznie większym stopniu niż nasza zdolność do oderwanego dumania.

Jeśli na poważnie chcemy odrzucać i deprecjonować nasze biologiczne istnienie, powinniśmy ruszyć śladem Zaratustry w poszukiwaniu nadczłowieka, albo jeszcze lepiej, Golema XIV w poszukiwaniu świata poza tym światem.

Ja osobiście uważam to za całkiem ciekawą perspektywę. Ale czy orędownicy "odcieleśnienia" i "wyższych wartości" zdają sobie sprawę, że rezygnacja ze zwierzęcia w nas jest rezygnacją z człowieka? Sądzę, ze wielu nie do końca i właśnie dlatego postrzegam takie postawy jako zabawną dziecinadę.

Pozdrawiam.
Rigoletto (3891 punktów)
>>No dobrze, w takim razie jakie zwierzę w stopniu porównywalnym do człowieka, tworzy abstrakcyjne teorie o otaczającej nas rzeczywistości?
>Przecież mówię o różnicy stopnia właśnie, żadne prawdopodobnie nie tworzy nic o porównywalnej złożoności.

Jak dla mnie, to nie tworzy niczego porównywalnego, a to już nie jest tylko różnica stopnia.

>Ale warto pamiętać o innej kwestii - teorie o świecie mogą być wykorzystywane i są wykorzystywane jako narzędzia ułatwiające radzenie sobie z problemami napotykanymi w świecie. Teorie to językowe twory tworzone metodą prób i błędów.
>Nie jest jednak zupełnie niedorzecznie rozpatrywać wrodzone mechanizmy poznawcze (na przykład aparat zmysłowy produkujący tzw. świat empiryczny) jako jakiś rodzaj niejęzykowego ekwiwalentu teorii naukowych. Tworzony (przez ewolucję) metodą prób i błędów.

Przecież chyba nie będzie niedorzecznością stwierdzenie, że tak jak istoty żywe, różnią się od materii nieożywionej (i w pewnych kategoriach jest to różnica jakości), tak świadomość jest czymś innym od istot żywych (zakładam, że niektóre zwierzęta mogą takową posiadać, ale jeszcze trudno stwierdzić to z całą pewnością) i już samo posiadanie świadomości przez istotę żywą czyni różnicę jakości.

>Jak to się wiąże z kwestią cielesności? Otóż owe biologiczne uwarunkowania określają nas jako ludzi wciąż w znacznie większym stopniu niż nasza zdolność do oderwanego dumania.
>Jeśli na poważnie chcemy odrzucać i deprecjonować nasze biologiczne istnienie, powinniśmy ruszyć śladem Zaratustry w poszukiwaniu nadczłowieka, albo jeszcze lepiej, Golema XIV w poszukiwaniu świata poza tym światem.

Jest na forum wątek o transhumanizmie.

>Ja osobiście uważam to za całkiem ciekawą perspektywę. Ale czy orędownicy "odcieleśnienia" i "wyższych wartości" zdają sobie sprawę, że rezygnacja ze zwierzęcia w nas jest rezygnacją z człowieka? Sądzę, ze wielu nie do końca i właśnie dlatego postrzegam takie postawy jako zabawną dziecinadę.

A kim/czym jest człowiek? Ilu ludzi, tyle definicji.
Sylwek (15472 punktów)

>Przecież chyba nie będzie niedorzecznością stwierdzenie, że tak jak istoty żywe, różnią się od materii nieożywionej (i w pewnych kategoriach jest to różnica jakości), tak świadomość jest czymś innym od istot żywych (zakładam, że niektóre zwierzęta mogą takową posiadać, ale jeszcze trudno stwierdzić to z całą pewnością) i już samo posiadanie świadomości przez istotę żywą czyni różnicę jakości.
Nie sądzę, byśmy mieli jakiekolwiek trudności ze stwierdzeniem faktu posiadania świadomości przynajmniej przez szympansy, goryle i orangutany, i to w zupełnie ludzkim sensie, włącznie z postrzeganiem siebie jako odrębnej jednostki.
Możemy podtrzymać "jakościową różnicę" ale tylko wtedy, jeśli uznamy, że i 2 i 3 letnie dzieci jakościowo ustępują dorosłym, tylko z racji uboższego słownika i braku zdolności do całego szeregi wyrafinowanych konceptualizacji

>A kim/czym jest człowiek? Ilu ludzi, tyle definicji.

Ale odłóż na bok definicje i zajmij się ludźmi. Ludzie to to co widzisz, dwunożne stworzenia które cię otaczają i z którymi masz nieustannie do czynienia. Ja nie rozumiem całego tego uwielbienia dla definicji. Najpierw jest wiedza o rzeczach, zjawiskach, potem dochodzi się do ich podziału pojęciowego (arbitralnego i poznawczo redundantnego) za pomocą (arbitralnych i poznawczo redundantnych) definicji.
Nie podałem ci definicji człowieka i żadnej ścisłej nie posiadam. Czy naprawdę nie rozumiesz o czym mówię, gdy mówię "człowiek"? Czy kwestia definicja ma cokolwiek do poruszanych zagadnień. Jeśli ktoś zdefiniuje człowieka jako coś z czterema nogami i służące do siedzenia to czy od tego zawali się świat? Jak dla mnie po prostu będzie to znaczyło, że człowiekiem nazywa to co inni nazywają krzesłem. Tylko tyle znaczą definicje.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Przecież chyba nie będzie niedorzecznością stwierdzenie, że tak jak istoty żywe, różnią się od materii nieożywionej (i w pewnych kategoriach jest to różnica jakości), tak świadomość jest czymś innym od istot żywych (zakładam, że niektóre zwierzęta mogą takową posiadać, ale jeszcze trudno stwierdzić to z całą pewnością) i już samo posiadanie świadomości przez istotę żywą czyni różnicę jakości.
>Nie sądzę, byśmy mieli jakiekolwiek trudności ze stwierdzeniem faktu posiadania świadomości przynajmniej przez szympansy, goryle i orangutany, i to w zupełnie ludzkim sensie, włącznie z postrzeganiem siebie jako odrębnej jednostki.
>Możemy podtrzymać "jakościową różnicę" ale tylko wtedy, jeśli uznamy, że i 2 i 3 letnie dzieci jakościowo ustępują dorosłym, tylko z racji uboższego słownika i braku zdolności do całego szeregi wyrafinowanych konceptualizacji

No, jeżeli chodzi o 2,3 letnie dzieci, to z własnego doświadczenia wiem, że mają umiejętność tworzenia bardzo wyrafinowanych konceptualizacji . Naczelne bliskie ludziom, być może posiadają podobną formę świadomości do człowieka, choć badania tego zjawiska są obarczone, silną chęcią badacza, aby dostrzec zachowania dowodzące istnienia owej świadomości. Niemniej jednak powstanie świadomości u jakiejś istoty, ma charakter skokowy. Albo się ma świadomość albo nie. Poza tym rozważając stopniowalność świadomości zwierzęta-człowiek, to i tak bez trudu można przyjąć, że zwierzęta są pod tym względem duzo mniej zaawansowane od człowieka.

>>A kim/czym jest człowiek? Ilu ludzi, tyle definicji.
>Ale odłóż na bok definicje i zajmij się ludźmi. Ludzie to to co widzisz, dwunożne stworzenia które cię otaczają i z którymi masz nieustannie do czynienia. Ja nie rozumiem całego tego uwielbienia dla definicji. Najpierw jest wiedza o rzeczach, zjawiskach, potem dochodzi się do ich podziału pojęciowego (arbitralnego i poznawczo redundantnego) za pomocą (arbitralnych i poznawczo redundantnych) definicji.
>Nie podałem ci definicji człowieka i żadnej ścisłej nie posiadam. Czy naprawdę nie rozumiesz o czym mówię, gdy mówię "człowiek"? Czy kwestia definicja ma cokolwiek do poruszanych zagadnień. Jeśli ktoś zdefiniuje człowieka jako coś z czterema nogami i służące do siedzenia to czy od tego zawali się świat? Jak dla mnie po prostu będzie to znaczyło, że człowiekiem nazywa to co inni nazywają krzesłem. Tylko tyle znaczą definicje.

Źle się wyraziłem. Nie chodziło mi o definicję człowieka w sensie nominalnym, tylko o wewnętrzną świadomość człowieczeństwa, która jest czymś w rodzaju definicji-konstytucji każdego człowieka.
Sledziu (1058 punktów)
>Może jestem uparty, ale interesuje mnie jeszcze uzasadnienie dla tezy, zgodnie z którą pościg za zaspokojeniem hedonistycznych praktyk jest zły. Czemu ktoś kto obsesyjnie poszukuje wyjaśnienia tajemnicy wszechświata jest postrzegany jako człowiek wiodący właściwe, a nawet podziwu godne życie (choć jego pragnienia są nie do zaspokojenia, a ciekawość świata w pewnym momencie i tak zrodzi frustrację), a ktoś kto poszukuje "ostatecznego orgazmu" ulega niskim instynktom a jego życie jest pożałowania godne?

Rozumiem, że pisząc o kimś "poszukującym tajemnicy wszechświata", miałeś na myśli wszelkiej maści metafizyków. Jeżeli tak, to nie ma dla mnie żadnej różnicy pomiędzy obsesją na punkcie znalezienia jakiegoś typu pierwotnej zasady wszechrzeczy, a aberracją seksualną. Jedno i drugie jest jednakowo szkodliwe. Jakie to ma znaczenie dla tej dyskusji, nie mam pojęcia.
05-08-2009 15:58 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Rozumiem, że pisząc o kimś "poszukującym tajemnicy wszechświata", miałeś na myśli wszelkiej maści metafizyków. Jeżeli tak, to nie ma dla mnie żadnej różnicy pomiędzy obsesją na punkcie znalezienia jakiegoś typu pierwotnej zasady wszechrzeczy, a aberracją seksualną. Jedno i drugie jest jednakowo szkodliwe.

Rzeczywiście, aberracje seksualne można oceniać negatywnie. Pytanie - czy współczesna kultura faktycznie sprzyja wykształcaniu takowych? A może co najwyżej zachęca do łatwiejszego ukazywania takowych? A jeśli niekoniecznie, to mimo wszystko co jest złego w samym fakcie swobodniejszego podejścia do spraw seksu? Ja po prostu tego nie rozumiem. Czemu wyzwolenie i swobodne mówienie o czymś co i tak do tej pory było głównym zainteresowaniem większości ludzi ma być oceniane negatywnie? Wypowiedziałeś się (negatywnie) o kumplu, który kogoś tam nie zaliczył. Ale w zasadzie, jeśli on chce zaliczać, to ile było sensu w twoim tłumaczeniu, że nic się nie stało za racji porażki, wszak nie zrealizował swoich celów. Na jakiej podstawie swoje przekonania uznajesz za właściwe?
To co mnie nieustannie dręczy to łatwość przyjmowania milczących założeń, które pozwalają nam na przykład postrzegać rozwiązłość jako coś z natury złego.

>Jakie to ma znaczenie dla tej dyskusji, nie mam pojęcia.

Mam wrażenie, że piszemy w różnych wątkach, i inne posty je zaczynały.
05-08-2009 17:27 
 Ocena 2 na 2
Sledziu (1058 punktów)

>Rzeczywiście, aberracje seksualne można oceniać negatywnie.

Toś się na nowość wybił w tej diagnozie...

>A jeśli niekoniecznie, to mimo wszystko co jest złego w samym fakcie swobodniejszego podejścia do spraw seksu? Ja po prostu tego nie rozumiem.

Swobodniejszego w stosunku do jakiej postawy? Skrajnie konserwatywnej, chrześcijańskiej? Absolutnie nic. Bynajmniej nie marzy mi się powrót do epoki kultu dziewictwa i czystości. Uważam, że dopóki człowiek rozsądnie korzysta z uroków życia erotycznego, to wszystko jest git.

>Wypowiedziałeś się (negatywnie) o kumplu, który kogoś tam nie zaliczył.

Nie wyraziłem negatywnego stosunku do niego. Stwierdziłem tylko, że pewnie poczułby się lepiej, gdyby przestał się zamartwiać tym, że ktoś przygruchał sobie jakąś brudną hipiskę w lesie, a on nie.

>Ale w zasadzie, jeśli on chce zaliczać, to ile było sensu w twoim tłumaczeniu, że nic się nie stało za racji porażki, wszak nie zrealizował swoich celów.

Niczego mu nie tłumaczyłem, nie mam temperamentu kaznodziei. Co do "realizacji celów". Naprawdę jesteś zdania, że podporządkowywanie znakomitej większości swoich wysiłków życiowych zalotom i seksualności jest postawą zdrową? Ja uważam działanie mojego kolegi za zwyczajnie absurdalne. Kilkuminutowe stosunki odbywane z przygodnymi partnerkami dają tylko o tyle więcej przyjemności od masturbacji, o ile zetknięcie z waginą silniej stymuluje członek niż dotyk ręki. Biorąc pod uwagę niekomfortowe warunki, konieczność użycia osłabiającej doznania prezerwatywy i dodatkowo silne upojenie alkoholem, można śmiało stwierdzić, że więcej rozkoszy dałoby mojemu koledze pokątne zmarszczenie pingwina w namiocie. Jako facet fizycznie dojrzały i jakoś jednak obeznany z materią, pewnie miał tego świadomość. Co więc nim powodowało? Prymitywna i destrukcyjna chęć potwierdzenia swojej męskości, zajęcia pozycji samca alfa. Nie było to ani trochę niemoralne, zdehumanizowane, etc. To po prostu czysta głupota.

>Na jakiej podstawie swoje przekonania uznajesz za właściwe?

Są moje, jasnym jest, że uważam je za właściwe. Wybiera się dobro, a nie zło.

Pozdrawiam.
Sylwek (15472 punktów)
Hmm, jeśli o t idzie, że to są głupie zachowania, to pozostaje mi przyklasnąć.

Pozdrawiam.
07-08-2009 14:30 
 Ocena 3 na 3
checkmate (1197 punktów)
>Mnie, jako przeciwnikowi tak zwanej "wolnej" miłości (używam cudzysłowu, ponieważ idea ta jest dla mnie raczej zaprzeczeniem wolności), wystarczyłoby, gdybym na przykład przekonał kumpla, z którym byłem na Przystanku Woodstock, że to żaden wstyd, że nie zdołał przelecieć tam żadnej panienki, a ci, co zaliczyli po kilka, wcale nie są przez to lepsi od niego.
Mając pusty brzuch i widząc kogoś, kto właśnie konsumuje coś smakowitego nie czuję się gorszy od niego, ale czuję głód w dwójnasób.

Elemele dutki...
Mateusz (879 punktów)

Intelektualne fanaberie są mało efektywne, jeżeli jeszcze lekkomyślnie dodamy do nich pełne finezji duchowe uniesienia i ascezę, jednocześnie hamując popęd seksualny, to możemy niestety być raczej pewni, że Ci, którzy tego spróbują nie osiągną za wiele na polu ewolucyjnej skuteczności. Lepiej nie przedobrzać.

Pozdrawiam
05-08-2009 08:49 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Intelektualne fanaberie są mało efektywne, jeżeli jeszcze lekkomyślnie dodamy do nich pełne finezji duchowe uniesienia i ascezę, jednocześnie hamując popęd seksualny, to możemy niestety być raczej pewni, że Ci, którzy tego spróbują nie osiągną za wiele na polu ewolucyjnej skuteczności.

To chyba dobrze?
Mateusz (879 punktów)
>To chyba dobrze?

Zależy, kim będą Ci, na których spadnie to nieszczęście. Autor wątku chce zachęcić do takiego sposobu życia ateistów, wjeżdżając im na ambicje. Ja, jako człowiek jakby nie było utożsamiający się z tego pokroju ludźmi nie mogę się na to zgodzić z oczywistych względów.

Pozdrawiam
Rigoletto (3891 punktów)
>>To chyba dobrze?
>Zależy, kim będą Ci, na których spadnie to nieszczęście. Autor wątku chce zachęcić do takiego sposobu życia ateistów, wjeżdżając im na ambicje. Ja, jako człowiek jakby nie było utożsamiający się z tego pokroju ludźmi nie mogę się na to zgodzić z oczywistych względów.
>Pozdrawiam

Chodziło mi o to, że dobrze, że nie będą się rozmnażać (bo chyba to miałeś na myśli, pisząc o braku sukcesów ewolucyjnych).
Mateusz (879 punktów)
>Chodziło mi o to, że dobrze, że nie będą się rozmnażać (bo chyba to miałeś na myśli, pisząc o braku sukcesów ewolucyjnych).

Wiem, o co Ci chodziło i się z tym nie zgadzam, bo niby dlaczego geny ateistów maja przepaść?
Rigoletto (3891 punktów)
>>Chodziło mi o to, że dobrze, że nie będą się rozmnażać (bo chyba to miałeś na myśli, pisząc o braku sukcesów ewolucyjnych).
>Wiem, o co Ci chodziło i się z tym nie zgadzam, bo niby dlaczego geny ateistów maja przepaść?

No to źle się zrozumieliśmy, bo ja miałem na myśli geny ascetów-masochistów (niezależnie od zapatywań światopoglądowych) a nie ateistów .
-jad- (18783 punktów)

>Sądzę że zanim zacznie się propagować hedonistyczno-konsumpcyjny model "szczęśliwego"
>społeczeństwo, należałoby się zastanowić do czego on zmierza, jaki jest z tego pożytek i czym
>właściwie jest ludzka cielesność?

Jaki jest pożytek dla kogo?

> Według mnie, dzisiejsze społeczeństwo dziecinnieje i idzie na łatwiznę, bo czym jest aborcja
>(pomijam tutaj przypadki gwałtu i zagrozenia życia amatki), jeżeli nie usunięciem konsekwencji
>swoich czynów przez nieodpowiedzialnych rodziców?

Zastanawia mnie piętnowanie chodzenia na łatwiznę w każdym przypadku. Uważam, że czasem taka łatwizna jest szkodliwa ale innym razem szukanie pokrętnych zamiast prostych dróg wcale nie jest od łatwizny bardziej pożyteczne.

>.... ale sądze żę powinniśmy przenosćić do
>nas pragmatyczne, przydatne mechanizmy, a nie to co jest dla nas miłe i przyjemne.

Zupełnie nie rozumiem tego poglądu. Dlaczego mamy się wzbraniać przed czymś, co jest dla nas miłe i przyjemne?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
05-08-2009 10:28 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zupełnie nie rozumiem tego poglądu. Dlaczego mamy się wzbraniać przed czymś, co jest dla nas miłe i przyjemne?

Bo to jest zło, zło zło, grzechhhh!!!!
RandoMan (127 punktów)
>Chiałbym odnieść się do, chwalonej często na tym portalu, ludzkiej cielesności i hedonizmu,
>wynikającymi jakoby z ateistycznej postawy życiowej.

We're in for a long ride
Nie zauważyłem chwalenia na tym portalu hedonistycznej postawy życiowej. Chyba, że masz na myśli krytykę źródeł negujących hedonizm w imię np umartwiania ciała i ducha. Tak samo, jak Katolik może być hedonistą, tak i ateista może być ascetą.

>Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję,
>palenie trawki itp.

Wymień mi jeden powód niezwiązany z religią, dla którego miałbym (chcąc żyć z kobietą) wchodzić z nią w związek małżeński. Wymień mi jeden powód, dla którego aborcja jest zła. Wymień mi powód, dla którego palenie MJ raz w miesiącu (jak ja to czynię), jest gorsze od alkoholu, czy tytoniu.

>jako szczytowe objawy ludzkiego liberalizmu i racjonalnizmu.

Gdzie ktoś tu niby coś takiego napisał? Nie pomyliłeś nas z satan.pl przypadkiem?

>Sądzę że zanim zacznie się propagować hedonistyczno-konsumpcyjny model "szczęśliwego"
>społeczeństwo, należałoby się zastanowić do czego on zmierza, jaki jest z tego pożytek i czym
>właściwie jest ludzka cielesność?

Jedynym środkiem wchodzenia w interakcje z otaczającym nas światem?

> Ciało ma każdy człowiek, to fakt, czasem gorsze, czasem lepsze ale ogólnie jeżeli żyje to je ma,
>podobnie jak związane z posiadaniem ciała potrzeby cielesne, takie jak głód czy popęd seksualny, i
>już, nie ma się czym zachwycać i czego stawiać na piedestale.

Znowu - KTO się tu zachwyca tym, że człowiek jest głodny, albo ma ochotę na seks?

>Oczywiście zaspokajanie wyżej
>wspomnianych potrzeb jest podstawowym celem życia każdego człowieka, ale nie jest to cel ani
>wzniosły, ani dobry.

Nie żyję z pojęciem dobra i zła. Dobry to dla mnie tyle samo, co sprawiający (mi) przyjemność.

>Nie wiem jak inni ale ja sądzę że ludzie (przynajmniej niektórzy) oprócz ciała, mają jeszce
>intelekt i duszę(albo "ducha", w sensie laickim), i że zdolni są do dokonywania lepszych rzeczy niż
>zwierzęca konsumpcja.

Ależ ja mogę góry przenosić i świat ratować przed Armageddonem co najmniej trzy razy w tygodniu. Ale oprócz tego mogę zjeść sznycel po wiedeńsku, popić czerwonym winem i pójść z kobietą do łóżka. Co jedno drugiemu szkodzi?

> Według mnie, dzisiejsze społeczeństwo dziecinnieje i idzie na łatwiznę, bo czym jest aborcja
>(pomijam tutaj przypadki gwałtu i zagrozenia życia amatki), jeżeli nie usunięciem konsekwencji
>swoich czynów przez nieodpowiedzialnych rodziców?

Oczywiście lepiej byłoby, jakby to dziecko się narodziło i miało przegwizdane trafiając do Domu Dziecka? Albo wychowując się w rodzinie, która uznała je za "wpadkę"?

>Dobrze byłoby tu wspomieneć starożytncyh filozfów, jak choćby Platona, który pociąg seksualny
>stawiał najniżej w hierarchii miłośći, czy unikający skrajych emocji stoicy.

Platon postulował też stworzenie państwa totalitarnego, podział trójklasowy społeczeństwa, zakaz "mieszania się" reprezentantów różnych klas i odbieranie latorośli rodzicom, by je komasować w zbiorowych domach - szkołach. Poza tym był gejem. W tym wszystkim mam go naśladować? A stoicyzm opierał się bardziej na kontrolowaniu emocji, a nie ich unikaniu, bo uniknąć się nie da. Chcesz społeczeństwa ludzi, czy androidów?

>Wyrazistym przykładem
>może być tu też wschodnioazjatycka, szczególnie japońska, tradycja samodyscypliny i
>samodoskaonalnia, według której szlachetnego człowieka poznawało się po tym że trzymał swoje żądze
>na wodzy, natomiast beztroskie oddawanie sie uciechom cielesnym cechowało plebs i zwierzęta.

A teraz Japończycy słyną z odjechanych filmów porno (tak aktorskich, jak i animowanych), durnowatych teleturniejów, gier wideo i jednego z najwyższych współczynników samobójstw oto do czego doprowadziła ich idea trzymania żądz na wodzy.

>Odnoszę wrażenie że takie poglądy, mogą być wynikiem, ideowego wręcz, sprzeciwiania się kościołowi,
>co trąci w najlepszym przypadku infantylizmem, albo bezkrytycznego wzorownia się na zachodnich
>społecześntwach, oczywiśćie nie mam nic przeciw temu drugiemu, ale sądze żę powinniśmy przenosćić do
>nas pragmatyczne, przydatne mechanizmy, a nie to co jest dla nas miłe i przyjemne.

Dlaczego mam nie czerpać przyjemności z życia?

Uff...

Pozdrawiam,
R.
setarkos (10757 punktów)

Czy to krytyka cielesności czy krytyka egocentryzmu (-ów)? Ciało ludzkie potrafi współdziałać z innymi ciałami nie tylko dla konsumpcji lecz też np. w budowie mostu. Bardziej istotne jest chyba to czy zajmujemy się głównie dogadzaniem własnemu ciału, czy też używamy go dla jakichś wyższych (w sensie świeckim) celów
.
.
Rigoletto (3891 punktów)
>Czy to krytyka cielesności czy krytyka egocentryzmu (-ów)? Ciało ludzkie potrafi współdziałać z innymi ciałami nie tylko dla konsumpcji lecz też np. w budowie mostu. Bardziej istotne jest chyba to czy zajmujemy się głównie dogadzaniem własnemu ciału, czy też używamy go dla jakichś wyższych (w sensie świeckim) celów

A cóż to za wyższe cele?
setarkos (10757 punktów)
>>Czy to krytyka cielesności czy krytyka egocentryzmu (-ów)? Ciało ludzkie potrafi współdziałać z innymi ciałami nie tylko dla konsumpcji lecz też np. w budowie mostu. Bardziej istotne jest chyba to czy zajmujemy się głównie dogadzaniem własnemu ciału, czy też używamy go dla jakichś wyższych (w sensie świeckim) celów

>A cóż to za wyższe cele?
>

To dobre pytanie (bo trudna odpowiedź). Można tu wymienić wiele cnót charakteru (np. honor), idei społecznych (np. sprawiedliwość), wartości poznawczych czy estetycznych.. jednak nadużywanie nazw owych mniemanych wyższych wartości powoduje zwykle ich dewaluację.
Wydaje się, że idea działania w sposób powodujący więcej porządku i wolności niż chaosu i zagubienia mogłaby być takim celem, dla którego komfort cielesny warto częściowo poświęcić

.
.

Ciekawe jakie autor wątku i Państwo wymienilibyście wyższe cele
Rigoletto (3891 punktów)
>>A cóż to za wyższe cele?
>>
>To dobre pytanie (bo trudna odpowiedź). Można tu wymienić wiele cnót charakteru (np. honor),
idei społecznych (np. sprawiedliwość), wartości poznawczych czy estetycznych.. jednak nadużywanie nazw owych mniemanych wyższych wartości powoduje zwykle ich dewaluację.

Te wartości, które wymieniłeś dla każdego mogą znaczyć co innego. Jest to uzależnione od kultury w której człowiek funkcjonuje, jak i od jego wewnętrznych przekonań. Dla tradycjonalistycznego Turka, zabicie swojej siostry lub córki, która schańbiła swoją rodzinę, nieodpowiednim związkiem, jest oczywistym wymaganiem honoru. Sprawiedliwość może oznaczać dla kogoś, że morderca powinien zawisnąć na szubienicy, albo, że bogaci powinni płacić większe podatki. Ktoś inny może być odmiennego zdania. Jedni będą sie krzywić na prace Pani Kozyry i odmawiać im status sztuki. Inni będą stawiać jej dzieła na piedestał. Jak rozsądzić takie dylematy? Obawiam się, że albo jesteśmy skazani w tej kwestii na relatywizm albo na przyjęcie pewnych wartości na zasadzie przyjętych aksjomatów (czyli na zasadzie wiary w ich wyższość). Niestety w tym drugim przypadku, nieuchronnie zbliża się to do czegoś w rodzaju religii, opartej na wierze w wyższość pewnych wartości. Tak między innymi budowali swoją hierarchię wartości komunisci. Na podstawie swojej ideologii uszeregowali pewne wartości i zrobili z tego niewzruszalny dogmat.

> Wydaje się, że idea działania w sposób powodujący więcej porządku i wolności niż chaosu i zagubienia mogłaby być takim celem, dla którego komfort cielesny warto częściowo poświęcić
>.
>.
>Ciekawe jakie autor wątku i Państwo wymienilibyście wyższe cele

Jakie by nie były te cele, to zawsze będą celami subiektywnymi, a więc nie wiem czy można je nazwać obiektywnie wyższymi. No bo niby od czego wybrane wartości miałyby być wyższe, skoro wszystkie są subiektywne? Czyli jeżeli chcemy stać mocno na gruncie rozumu, to pozostaje nam relatywizm (o czym również pisałem powyżej).
marek milczewski (2335 punktów)
a ja mam takie zdanie w tym temacie. Trickers rzucił coś "na rybkę", jakiś stek bzdur o hedoniźmie, rozpasaniu seksualnym, pomieszał seks z aborcją i narkomanią. Dowalił stwierdzeniem , że kto lubi bara bara, to odchodzi od kościoła i jest infantylny. Później stanął sobie z boku i pękał ze śmiechu, jak wszyscy się produkują. Sam nie wypowiedział się ani razu. Taki z niego prowokator!!!


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
dragomeda (100 punktów)
>Chiałbym odnieść się do, chwalonej często na tym portalu, ludzkiej cielesności i hedonizmu,
>wynikającymi jakoby z ateistycznej postawy życiowej.
>Nierzadko pojawiają się także posty prezentujące wolność seksualną, seks przedmałżeński, aborcję,
>palenie trawki itp. jako szczytowe objawy ludzkiego liberalizmu i racjonalnizmu. ...........................................

Chce odpowiedziec na wszystkie watki Twojej odpowiedzi i boje sie ze zabraknie mijsca na portalu.
Wydaje mi sie ze zyjesz w jakiejs utajonej skrytce i nie widzisz, lub nie potrafisz racjonalnie ocenic za i przeciw faktom ktore wynikaja z tego, jak mowisz "zlego".

Wolnosc sexualna jest i to w zapewne dla Ciebie zastraszajacej ilosci, jesli zaglebisz sie w ten temat. Robia to babcie dzidkowie z mlodymi, dzieciaki ze starymi itp itd. (duzo by tu wymieniac )
Aborcja? Jestem jak najbardziej za. Aborcja jest srodkiem kontrolowania naszego ciala i zycia. Jesli mozna sterylizowac, czy testowac na embrionach innych ssakow, dlaczego nie na nas samych? Smierc jest czyms naturalnym , co nie tylko powinno spotykac starych niedomagajacych ludzi. A embrion w tak wczesnym stadium ma jedynie nidoskonaly system dbajacy jedynie o jego fizyczne przetrwanie. My majac wladze nad wszystkim, mamy takze wladze by go powstrzymac, jesli mamy takie zycznie. Wierz mi ze lepiej niz nie narodzi sie, niz mialby by byc nie kochany , porzucony lub utrzymywany na wikcie polskiego rzadu, gardzony, gwalcony lub molestowany w jakims zapomnianym bidulu.
Albo tez niech wszystkie ciezarne , ktore nie chca mic dziecka donasza i przywioza Ci dziecko na utrzymanie. minimum 250 tys zlotych do pietnastego roku zycia , biednie...Pewnie bedzie kradl , aby miec fajne rzeczy jak dzieci z zachodu.
Sex przedmalzenski? Znam historie pewnej kobiety, ktora pierwszy raz spala ze swym mezem dopiero po slubie. Factet mial tak wielkiego , ze malo nie uciekla z sypialni, a kiedy juz ja dopadl, malo nie umarla z bolu. Zaszla w ciaze za pierwszym razem ( szczesciara ) i nigdy wiecej nie chciala miec z nim nic wspolnego w sypialni. A bardzo go kochala. Lecz milosc przechodzi z takim bolem. Sex przed stalym zwiazaniem sie jest niodzowny. Chyba ze Ty lubisz kupowac kota w worku, ktory moze okazac sie boa dusicielem, lub amazonska pijawka.
Palenie trawki? Wszystko jest dla ludzi, jesli ma poziom inteligencji powyzej 110 , napewno nic zlego mu sie nie stanie. Zapalic raz na jakis czas to nie problem.
Jesli zastanawiac sie nad ludzka cielesnoscia........ Mam "wrazenie" , ze wszyscy doskonale wiedza co maja w reku za narzedzie i jak sie tym posluzyc. Cialo kierowane jest instynktem i hormonami i na dzien dzisiejszy nie jestesmy w stanie zaprogramowac go inaczej, to wymaga badan na embrionach i ludzkich hormonach ...Czemu Ty jestes przciwna. Dla ciekawostki dodam, ze jesli znasz historie obozu Aushwitz i Dr. Mengele. Jego niemoralne experymenty wykorzystala medycyna, bez tego bylibysmy znacznie do tylu i moglibysmy liczyc jedynie wyniki badania na zwlokach, ktore przy Twym moralnych zasadach bylyby niemozliwe do zdobycia po jakims ciekawym do przebadania wypadku.
To ze cialo mamy...wiemy. tylko czasami nie jestem pewna czy jestesmy calkowitymi jego wlascicielami. Nie mozna sie wyskrobac, nie mozna skorzystac z prawa do eutanazji, nie mozna zazyczyc sobie indywidualnego traktowania i interpretacji medycyny na wlasna rzecz. Wiesz , wiele lekow mozna by podawac w inny sposob niz w ksiazce, uzyskujac inne efekty. Ale lenistwo i komercjalizacja zawodu jakim jest lekarz nie pozwala na to. Poza tym nie wystarczy byc w rodzinie lekarza by skonczyc studia medyczne, potrzeba inteligencji i pasji, czgo wiekszosci lekarzy brak. A i mam lekarstwo na cielesnoc na jej zapomnienie na dluzej. To ambicja i nauka. Im wiecej o tym wiesz, tym tepiej to kontrolujesz
Chec posiadania ma kazdy z nas, polacy w szczegolnosci lubia przscigac sie nawzajem, gubiac po drodze bardziej wartosciowe ogniwa. Samodoskonalenie o jakim wspominasz dalej przydaloby sie tu najlepiej. Choc uwazam ze, by osiagnac taka doskonalosc jak Japonczycy, trzeba miec mentalnosc i poziom ambicji na ich poziomie. Japonskie nastolatki z dobrych rodzin spedzaja w szkole i na nauce 16 godzin dziennie.
Pomijajac juz , czesto w twojej wypowiedzi potepianie cielesnosci...Intelekt to rzecz bardzo rzadka...na to potrzeba niskazonego stereotypami srodowiska i rodzicow takze intelektualistow, ktorzy wiedza jak go ksztaltowac.
Platon....byl idealista. Poza tym nauka byla jego kochanka, dlatego byl tak wielki. Poczytaj o zyciu geniuszy. Geniusz pochodzi z milosci do tego co bylo jego zrodlem. Czlowiek z pasja nie ma czasu na p*****ly zwiazane z cielesnoscia. A plebs to poprostu ludzie nie edukowani, zachowujacy podstawowe instnkty, bo po coz innego mieliby zyc?
O ideowym sprzciwianiu sie kosciolowi, nie stety od zarania dziejow religia krztalcila w nas moralne i niemoralne wzorce. Kazda religia.
A jedynym co mozna przeniesc do "nas" jest to czego zazdroscimy innym krajom.....wygody. Czego dopoki stary polityczny plebs nie wymrze, napewno dlugo nie zobaczymy.
Dopoki Polak bedzie siedzial , jak pies pod panskim stolem i zarl z pokora ochlapy. A trzebaby ich gryzc po jajach i wziac ze slolu co najlepsze. Bo to wy pracujecie pilnujecie a oni tylko grzeja swoje stolki.

Pozdrawiam wszystkich widzacych...Pania rowniez.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365