Racjonalista - Strona głównaDo treści
Metafory i alegorie w służbie obrony powagi Biblii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
11-06-2010 03:46nobodylikeyou (972 punktów)Metafory i alegorie w służbie obrony powagi Biblii
Ocena 27 na 27
No więc mamy Stary Testament, pismo objawione przez Boga w którym możemy przeczytać wiele niezwykłych cudów jak:

- Powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny
- Rozstąpienie się Morza Czerwonego - pewnikiem na co najmniej tydzień gdyż tyle czasu potrzebowała by grupa ponad 2,5 mln Żydów na przejście ponad 140 km trasy
- Mannę lecącą z nieba na pustyni
- Pojedynek magików a'la Harry Potter przed czarownikami faraona
- Gadającego osła (sic!)
- Arkę która pomieściła wszystkie gatunki zwierząt lądowych (kangury, koala i misie polarne pewnikiem zostały na nią teleportowane)
- Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów, Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
- Super siłacza, z wiecznie długimi kłakami na wzór Heraklesa
- Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby

CZY W XXI WIEKU MOŻNA JESZCZE WIERZYĆ W TAKIE BAJKI?

Oczywiście większość dzisiejszych teologów skłania się do tezy iż w 99% są to jedynie METAFORY oraz poetyckie ALEGORIE. A zarzuty racjonalistów są już co najmniej "nieświeże". Fajnie.

W 1996 doszło nawet do przełomu w kwestii pogodzenia religii z nauką, a ściślej rzecz biorąc oświadczenia Jana Pawła II na temat potwierdzenia teorii ewolucji, a co za tym idzie oficjalnym uznaniu pierwszych rozdziałów Genesis jako TYLKO i WYŁĄCZNIE alegorie.

Dla zainteresowanych polecam poniższy link:

www.rp.pl/(*)_jest_sprzeczna_z_Biblia_.html

Jan Paweł II postanowił być tu najwyraźniej mądrzejszy od samego św. Pawła z Tarsu, który to w swoich listach do wiernych niejednokrotnie podkreślał dosłowność pierwszych rozdziałów Genesis, pisząc mianowicie:

"To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania..." - I List św. Pawła do Kor. 11:8-10

"Niewiasta niech się uczy w milczeniu ze wszelkiem poddaństwem. Bo niewieście nie pozwalam uczyć, ani władzy mieć nad mężem, ale aby była w milczeniu. Bo Adam pierwszy stworzony jest, potem Ewa. I Adam nie był zwiedziony, ale niewiasta zwiedziona będąc, przestępstwa przyczyną była." - I List Pawła do Tymot. 1:15

Regulując tym samym typowo patriarchalny model kobiety i mężczyzny w społeczeństwie.

I wszystko inne było by nawet okay.... gdyby nie ten nieszczęsny Nowy Testament;

CZY DOPRAWDY JEST JAKAŚ DRASTYCZNA RÓŻNICA POMIĘDZY "METAFORAMI" STAREGO TESTAMENTU A EWANGELICZNYMI CUDAMI JAK:

- Gwiazda wskazująca drogę mędrcom
- Narodziny z dziewicy (czyli bez udziału męskiego nasienia)
- Zamienianie wody w wódkę (czy jakoś tak...)
- Spacerowanie po wodzie
- Pertraktacje z legionem diabłów zakończone samobójczą śmiercią 2000 opętanych świń (Pan Jezus pozwolił im wskoczyć z ciała opętanego)
- Uzdrawianie chorego... plując w jego gałki oczne (niczym pierwszy lepszy szaman)
- Uzdrawiające chusteczki św. Pawła
- Upatrywanie przyczyn diabelskich w przypadkach epilepsji
- Zaćmienie słońca, trzesięnie ziemi, rozdarcie się kopuły świątyni w Jerozolimie + powstanie z grobu stada koszernych zombie, towarzyszące śmierci Zbawiciela na krzyżu
- Wreszcie fizyczne zmartwychwstanie po upływie 3 dni, poprzedzone zstąpieniem samego anioła oraz wniebowstąpienie.

CZY POWYŻSZE PRZYKŁADY TO TEŻ JUŻ TYLKO POETYCKIE ALEGORIE ORAZ METAFORY?

Co jest bardziej absurdalne że należało by to dziś uznać jedynie za "METAFORĘ"?

- Dziewicze poczęcie, czy Arkę która pomieściła wszystkie gatunki zwierząt lądowych?
- Czarodziejskie chusteczki św. Pawła, czy Mannę lecącą z nieba?
- Spacerowanie po wodzie, czy Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby?
- Wstanie z grobu trupa, czy powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny?

MAMY XXI WIEK A PONAD 1 MLD LUDZI NA ZIEMI WIERZY W DOSŁOWNOŚĆ WYŻEJ WSPOMNIANYCH EPIZODÓW WYNIESIONYCH Z EWANGELII...

Czym te bajki różnią się choćby od twórczości radosnej proroka Zaratusztry (X w.p.n.e.), Mahometa, czy starożytnych Greków?

Doprawdy jeśli Bóg chrześcijan istnieje, i jest z definicji łaskawy, to chyba nie powinien karać człowieka za to, że kierując się danym przezeń rozumem, nie widzi logicznych i naukowych przesłanek do wierzenia w te bajki rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, a zatem i Jego Samego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: METAFORY I ALEGORIE W SŁUŻBIE OBRONY POWAGI BIBLII
Plus. O takich rzeczach trzeba ciągle pamiętać. Zwłaszcza, gdy przychodzimy na tzw. "uniwersytet" w Europie i nadal większość osób "wykształconych" to chrześcijanie, albo agnostycy, którzy nie są pewni... Tacy ludzie uczą chemii, historii, biologii. Tacy ludzie uczą dziennikarzy, aktorów. W Europie, w XXI wieku. Prezydenci europejskich krajów witają papieży. Rozmawiają, pokazują, jakie to ważne. Ci sami, którzy w trudnych sytuacjach samodzielnie powinni podjąć decyzję.
maniek1 (3407 punktów)
No - nad gadającym osłem głębiej bym się zastanowił - sam widziałem takiego w zajebistym filmie (bardziej realnym niż filmy o Jezusie) i co ciekawe miał głos znanego polskiego aktora!
11-06-2010 08:55 
 Ocena 15 na 15
Marcinlet (1935 punktów)
>No - nad gadającym osłem głębiej bym się zastanowił - sam widziałem takiego w zajebistym filmie (bardziej realnym niż filmy o Jezusie) i co ciekawe miał głos znanego polskiego aktora!

Takie gadające osły można też zobaczyć w polskim sejmie.
11-06-2010 11:02 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>No - nad gadającym osłem głębiej bym się zastanowił - sam widziałem takiego w zajebistym filmie (bardziej realnym niż filmy o Jezusie) i co ciekawe miał głos znanego polskiego aktora!
>Takie gadające osły można też zobaczyć w polskim sejmie.
>

Żeby tylko osły...
Osioł to sympatyczne zwierzę jest i wcale niegłupie.




"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
11-06-2010 13:21 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)

>Żeby tylko osły...
>Osioł to sympatyczne zwierzę jest i wcale niegłupie.

No właśnie,tylko niektórym ludziom wydaje się że jak
ktoś nie chce wykonywać ich głupich pomysłów ,to sam
jest głupi.
Liss (2003 punktów)Odp: Metafory i alegorie w służbie obrony powagi Biblii

>- Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów,
>Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
To tam jest napisane że Noe był żydem ?
11-06-2010 13:30 
 Ocena 2 na 2
Appenzeller (3118 punktów)
>>- Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów,
>>Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
>To tam jest napisane że Noe był żydem ?
Według Wikipedii, świętej księgi internautów, raczej tak. Ale przede wszystkim Noe była kobietą. Genetix ma wszędzie swoje kobiety.
stanik121 (102 punktów)

>Według Wikipedii, świętej księgi internautów, raczej tak. Ale przede wszystkim Noe była kobietą. Genetix ma wszędzie swoje kobiety.

A Jezus nie byla czasem kobieta ? Eee, chyba nie. Na krzyzu by sie wydalo.
11-06-2010 19:14 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>A Jezus nie byla czasem kobieta ? Eee, chyba nie. Na krzyzu by sie wydalo.
Biorąc pod uwagę dzieworództwo, Jezus musiała być kobietą. Jeśli był mężczyzną, to znaczy, że Miriam miała bardzo elastyczną błonę dziewiczą.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Biegli w Piśmie gadają, że Maryja porodziła Jezusa wskutek kontaktu z Duchem Świętym.
Wyciągam z tego wniosek, Duch Święty jest po prostu spermą Boga.



Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
11-06-2010 23:54 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>A Jezus nie byla czasem kobieta ? Eee, chyba nie. Na krzyzu by sie wydalo.
>Biorąc pod uwagę dzieworództwo, Jezus musiała być kobietą. Jeśli był mężczyzną, to znaczy, że Miriam miała bardzo elastyczną błonę dziewiczą.

Elastyczną błonę miała na pewno, skoro - jak chce Tradycja, po porodzie nadal pozostała dziewicą.
11-06-2010 23:52 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>- Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów,
>>Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
>To tam jest napisane że Noe był żydem ?

Słuszna uwaga. Noe nie mógł być Żydem. Pomijając już fakt, że nie jest postacią uważaną przez teologów za historyczną, za jego czasów nie było jeszcze narodu żydowskiego. Żydzi, a właściwie Izraelici, to potomkowie 12 synów Izraela, czyli Jakuba, syna Izaaka i wnuka Abrahama, który otrzymał od Boga imię Izra-el po słynnej, opisanej w ST, walce z aniołem ( Izra-el znaczy : "walczący z Bogiem" - jest to imię symboliczne, alegoria trudnej relacji narodu wybranego z ich Panem ) . Słowo : "Żyd" odnosi się konkretnie do mieszkańca Judei, a byli jeszcze Galilejczycy, z których podobno wywodził się Jezus. Mieszkańcy Judei i Galilei identyfikowali się jako jeden naród, podczas gdy sąsiadujący blisko z nimi Samarytanie i Idumejczycy już nie . Np. Herod Antypas, za którego panowania ponoć zginął Jezus, był właśnie Idumejczykiem, narzuconym przez rzymskie władze okupacyjne jako król żydowski, dla legitymizacji swojej władzy ożenił się z księżniczką machabejską, prawowitą pretendentką do tego tronu ( co wcale nie zjednało mu akceptacji poddanych ). Sam Abraham był Mezopotamczykiem z Uhr w Chaldecji. A Noe ? Jego narodowość jest raczej nie do ustalenia, podobnie jak narodowość Adama i Ewy.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>No więc mamy Stary Testament, pismo objawione przez Boga w którym możemy przeczytać wiele
>niezwykłych cudów jak:
>- Powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny
>Jan Paweł II postanowił być tu najwyraźniej mądrzejszy od samego św. Pawła z Tarsu, który to w
>swoich listach do wiernych niejednokrotnie podkreślał dosłowność pierwszych rozdziałów Genesis,
>pisząc mianowicie:
>"To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został
>stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak
>poddania..." - I List św. Pawła do Kor. 11:8-10
>"Niewiasta niech się uczy w milczeniu ze wszelkiem poddaństwem. Bo niewieście nie pozwalam uczyć,
>ani władzy mieć nad mężem, ale aby była w milczeniu. Bo Adam pierwszy stworzony jest, potem Ewa. I
>Adam nie był zwiedziony, ale niewiasta zwiedziona będąc, przestępstwa przyczyną była." - I List
>Pawła do Tymot. 1:15

Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
12-06-2010 00:34 
 Ocena 3 na 3
nobodylikeyou (972 punktów)
>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.

Albo mały... problem. Zdecydowanie obstawiałbym kompleks małego "ego".
12-06-2010 13:34 
 Ocena 6 na 6
Paweł Piórkowski (10 punktów)
>>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
>Albo mały... problem. Zdecydowanie obstawiałbym kompleks małego "ego".

Racja, nie dość że znerwicowany impotent to jeszcze intelektualny prostak. Wytwórca namiotów który wprawiał w zdumienie badaczy swoją niepoprawną greką. Do tego wielu z nich dochodzi do wniosku, że swoje myśli dyktował innym żeby je spisywali.
Najpierw walczy z chrześcijaństwem, później się nawraca aby fanatycznie szerzyć nienawiść do pogan. Swoja tendencje do zachorowań uważa za sprawkę szatana, a niezdolność do prowadzenia życia seksualnego za dar boży. Dzięki czemu dochodzi do wniosków, że jak on sam nie może to inni tez nie powinni... Przecież to takie logiczne.

Niewątpliwie Paweł z Tarsu to wzór do naśladowywania ;]
14-06-2010 08:14 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Najpierw walczy z chrześcijaństwem, później się nawraca aby fanatycznie szerzyć nienawiść do pogan.

Przy czym sam wprowadza do tworzonej przez siebie nowej religii mnóstwo elementów pogańskich, jak np. wcielenie boga w człowieka, motyw cierpienia i śmierci dobrego władcy-boga żywcem wyjęty z kultów misteryjnych, motyw zmartwychwstania. Każdy bogobojny Żyd z Jezusem na czele byłby zgorszony pomysłami Pawła.
14-06-2010 08:10 
 Ocena 4 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
>Albo mały... problem. Zdecydowanie obstawiałbym kompleks małego "ego".

A ja bym obstawiała kompleks małego. I nie ego mam na myśli niestety.
14-06-2010 16:23 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
>>>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
>>Albo mały... problem. Zdecydowanie obstawiałbym kompleks małego "ego".
>A ja bym obstawiała kompleks małego. I nie ego mam na myśli niestety.

Właśnie o to mi chodziło Dlatego słowo ego ująłem w cudzysłowu
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>A ja bym obstawiała kompleks małego. I nie ego mam na myśli niestety.
>Właśnie o to mi chodziło Dlatego słowo ego ująłem w cudzysłowu

Wiem. Ale jak mam okazję ,to lubię osobiście dokopać panu St Paul
14-06-2010 09:38 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.

No coś Ty nie bluźnij , przecież taki Paweł zwany powszechnie świętym na pewno miał porządną żonę ! Co prawda nikt o tym nie wie, ale na pewno tak było. To nie problem dla dogmaty kościelnego, ot chwilka i na poczekaniu będziesz miała historyjkę i obrazek za 10 zł w załączniku.
14-06-2010 17:31 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>No coś Ty nie bluźnij , przecież taki Paweł zwany powszechnie świętym na pewno miał porządną żonę ! Co prawda nikt o tym nie wie, ale na pewno tak było. To nie problem dla dogmaty kościelnego, ot chwilka i na poczekaniu będziesz miała historyjkę i obrazek za 10 zł w załączniku.

Obawiam się, że to nie takie proste. Dogmatycy KRK feminofobię mają w wyposażeniu obowiązkowym. Nie powiedzą nic dobrego o żadnej kobiecie, z wyjątkiem miałkiej i bezbarwnej ( a więc bezpiecznej ideologicznie ) matki Jezusa. I jej podobnych świętych dziewic.
Niektórzy historycy Kościoła przypuszczają, że Paweł miał żonę, ale ją opuścił. W każdym razie nie było to wyciskające łzy love story.
14-06-2010 18:03 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
>Obawiam się, że to nie takie proste. Dogmatycy KRK feminofobię mają w wyposażeniu obowiązkowym. Nie powiedzą nic dobrego o żadnej kobiecie, z wyjątkiem miałkiej i bezbarwnej ( a więc bezpiecznej ideologicznie ) matki Jezusa. I jej podobnych świętych dziewic.

Coś musiało by na rzeczy z tą Marią Magdaleną, ze się tak wyrażają
14-06-2010 19:23 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Coś musiało by na rzeczy z tą Marią Magdaleną, ze się tak wyrażają

Paweł to akurat musiał jej nienawidzić. Prawdopodobnie przerastała go intelektualnie i nie tylko.
14-06-2010 19:58 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Dogmatycy KRK feminofobię mają w wyposażeniu obowiązkowym. Nie powiedzą nic dobrego o żadnej kobiecie, z wyjątkiem miałkiej i bezbarwnej ( a więc bezpiecznej ideologicznie ) matki Jezusa. I jej podobnych świętych dziewic.

Racja, już jako dziecko zadawałem pytania: ile właściwie jest matek Boskich i dlaczego każda skoro to ta sama osoba ma inną nazwę. Dlaczego coś jest święte, a inne najświętsze i tak w kółko. Potem u ludzi ten instynkt zanika i przyjmują papkę bez pytań.
14-06-2010 21:06 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Racja, już jako dziecko zadawałem pytania: ile właściwie jest matek Boskich i dlaczego każda skoro to ta sama osoba ma inną nazwę. Dlaczego coś jest święte, a inne najświętsze i tak w kółko. Potem u ludzi ten instynkt zanika i przyjmują papkę bez pytań.

Na szczęście niektórym to zadawanie pytań nigdy nie przechodzi. Nazywa się ich potocznie racjonalistami.
14-06-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Na szczęście niektórym to zadawanie pytań nigdy nie przechodzi. Nazywa się ich potocznie racjonalistami.
   Na jedno z takich jeszcze czekam, cóś o szacunku było, czy innej godności i własnym zdaniu.
14-06-2010 21:15 
 Ocena 2 na 2
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
A może on nie nielubił kobiet, tylko znacznie bardziej od nich lubił chłopaków?
14-06-2010 22:06 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Św. Paweł nie lubił kobiet, to znany fakt. Może miał powody. Np. koszmarną żonę.
>A może on nie nielubił kobiet, tylko znacznie bardziej od nich lubił chłopaków?

To więcej niż pewne. Nie wiadomo, czy także w sensie seksualnym, ale być może jest twórcą takiej tradycji KRK.
14-06-2010 22:27 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
To więcej niż pewne. Nie wiadomo, czy także w sensie seksualnym, ale być może jest twórcą takiej tradycji KRK.

Nie z tego co mi wiadomo w Watykanie oprócz nałożnic, była kobieta papieżem też
14-06-2010 22:33 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>To więcej niż pewne. Nie wiadomo, czy także w sensie seksualnym, ale być może jest twórcą takiej tradycji KRK.
>Nie z tego co mi wiadomo w Watykanie oprócz nałożnic, była kobieta papieżem też

Papieżyca Joanna to nie potwierdzona przez poważne źródła historyczne legenda. A nałożnice, były, owszem. Przecież normalni faceci też czasem zostawali funkcjonariuszami KRK.
15-06-2010 20:30 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Papieżyca Joanna to nie potwierdzona przez poważne źródła historyczne legenda. A nałożnice, były, owszem. Przecież normalni faceci też czasem zostawali funkcjonariuszami KRK.

Hmm, a mi się wydaje, że Karlheinz Deschner opisał przytoczył przypadek kobiety papieża w książce " Kryminalna Historia Chrześcijaństwa ", ale pewności nie mam. Muszę wrócić do tej lektury w wolnej chwili, może się nie myle
15-06-2010 21:46 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Hmm, a mi się wydaje, że Karlheinz Deschner opisał przytoczył przypadek kobiety papieża w książce " Kryminalna Historia Chrześcijaństwa ", ale pewności nie mam. Muszę wrócić do tej lektury w wolnej chwili, może się nie myle

Przypadek Joanny opisało wielu autorów. Jest to bardzo żywa legenda. Ale pewnych dowodów na jej prawdziwość nikt nie przytacza.
16-06-2010 22:06 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Przypadek Joanny opisało wielu autorów. Jest to bardzo żywa legenda. Ale pewnych dowodów na jej prawdziwość nikt nie przytacza.

Nie mam niestety też na to dowodów i nie jestem w stanie przypomnieć sobie gdzie to wyczytałem, ale jeśli to legenda to zostawmy to bez komentarza dalszego
16-06-2010 22:48 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Przypadek Joanny opisało wielu autorów. Jest to bardzo żywa legenda. Ale pewnych dowodów na jej prawdziwość nikt nie przytacza.
>Nie mam niestety też na to dowodów i nie jestem w stanie przypomnieć sobie gdzie to wyczytałem, ale jeśli to legenda to zostawmy to bez komentarza dalszego

Alan Baker twierdzi, że legenda. Ale on jest krytyczny wobec wszystkich zagadek historii. Tym mi właśnie imponuje.
17-06-2010 10:14 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Alan Baker twierdzi, że legenda. Ale on jest krytyczny wobec wszystkich zagadek historii. Tym mi właśnie imponuje.

Też lubię takie podejście, a nie upieranie się przy kilku kartkach książki.
14-06-2010 22:26 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
A może on nie nie lubił kobiet, tylko znacznie bardziej od nich lubił chłopaków?

Na to chyba nie ma dowodów hahha choć nie wykluczone. Wyobrażam sobie teraz żarliwego katolika, który to przeczyta . Minusom końca nie będzie .//
14-06-2010 22:30 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A może on nie nie lubił kobiet, tylko znacznie bardziej od nich lubił chłopaków?
>Na to chyba nie ma dowodów hahha choć nie wykluczone. Wyobrażam sobie teraz żarliwego katolika, który to przeczyta . Minusom końca nie będzie .//

Katolicy niech tu lepiej nie zaglądają. Bo diabła zobaczą .
15-06-2010 20:27 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Katolicy niech tu lepiej nie zaglądają. Bo diabła zobaczą .

Takiego z rogami i ogonem i osmoloną buzią. A swoją drogą Janusz Gajos zagrał kiedyś piękną rolę diabła i ta postać mi się pierwsza nasunęła na myśl. Co by na to św Peter powiedział ?
15-06-2010 21:54 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Katolicy niech tu lepiej nie zaglądają. Bo diabła zobaczą .
>Takiego z rogami i ogonem i osmoloną buzią. A swoją drogą Janusz Gajos zagrał kiedyś piękną rolę diabła i ta postać mi się pierwsza nasunęła na myśl. Co by na to św Peter powiedział ?

Pamiętam tę rolę Gajosa. Był boski.
A katolicy na naszym forum prędzej zobaczą diabła z pentagramem niż z rogami. Ten ich bardziej przeraża. A przecież to taki piękny sumeryjski symbol sprzed tysięcy lat, kiedy nikt jeszcze nie znał Lucka.
Swoją drogą, jakie to piękne imię : Luci-ferus znaczy przecież : " czyniący światło". Zawsze mnie zastanawiało, czemu tak nazwano wroga Kościoła. Może jest przeciwieństwem " szerzącego ciemnotę ", czyli KRK przez kilka ładnych wieków naszej historii ( w wydaniu np. Ojca Dyrektora do dziś ).
15-06-2010 22:21 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
>Luci-ferus znaczy przecież : " czyniący światło". Zawsze mnie zastanawiało, czemu tak nazwano wroga Kościoła. Może jest przeciwieństwem " szerzącego ciemnotę"

Ha ha ha. Dobra uwaga
15-06-2010 22:32 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
Btw, chyba na nowo powinniśmy zdefiniować przesłanki jakie towarzyszyły protestom papieży przeciwko ideom Oświecenia
15-06-2010 23:24 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Btw, chyba na nowo powinniśmy zdefiniować przesłanki jakie towarzyszyły protestom papieży przeciwko ideom Oświecenia

Oświecenie to robota diabła. A w Watykanie roi się od świętych zombie, które jak wiadomo, nie znoszą światła.
16-06-2010 22:11 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
wg mnie działacze kościelni celowo dyskredytowali różne znaki, bóstwa innych wiar w wiadomym celu. Potem już się tak zapędzili w tym, że nie sposób się wycofać było z tej głupoty. Co się oparło to zapożyczyli i wchłonęli do swojej ideologii
16-06-2010 22:41 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>wg mnie działacze kościelni celowo dyskredytowali różne znaki, bóstwa innych wiar w wiadomym celu. Potem już się tak zapędzili w tym, że nie sposób się wycofać było z tej głupoty.

Z penwością wszystko to trochę wymknęło się im spod kontroli. Dlatego tak dbali o utrzymywanie swoich wyznawców w ciemnocie.

>Co się oparło to zapożyczyli i wchłonęli do swojej ideologii

Zawsze tak robili. Nazywają to inkulturacją.
17-06-2010 10:13 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Zawsze tak robili. Nazywają to inkulturacją.

a po kilkuset latach ogłaszają, że zwyczaj ten został zapożyczony i że nie jest szkodliwy i wszystko gra. Pamiętacie jakie ostatnio są najnowsze wykładnie na temat postu ścisłego i ile kontrowersji ? Okazuje się, że sami wierni są bardziej konserwatywni niż księża
24-06-2010 19:47 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Okazuje się, że sami wierni są bardziej konserwatywni niż księża

Zdecydowanie .
Księża nienawidzą szczerze upierdliwych babć, które przymuszają ich na pielgrzymkach do klepania różańca albo koronki, kiedy oni woleliby coś zjeść albo odpocząć ( wiem z pierwszej ręki ).
25-06-2010 00:52 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Księża nienawidzą szczerze upierdliwych babć, które przymuszają ich na pielgrzymkach do klepania różańca albo koronki, kiedy oni woleliby coś zjeść albo odpocząć ( wiem z pierwszej ręki ).

ja też to wiem z pierwszej ręki, że woleliby swobodę i czas na rozumne życie, ale one ich wciskają w swoje od dawien dawna ustalone ścieżki i biedactwa się miotają między wolnością, a ewentualnym zarobkiem
25-06-2010 23:01 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>ja też to wiem z pierwszej ręki, że woleliby swobodę i czas na rozumne życie, ale one ich wciskają w swoje od dawien dawna ustalone ścieżki i biedactwa się miotają między wolnością, a ewentualnym zarobkiem

Brutalna prawda jest taka, że jakoś trzeba zdobyć środki na podtrzymanie istnienia tego swojego niekoniecznego bytu
25-06-2010 23:10 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Brutalna prawda jest taka, że jakoś trzeba zdobyć środki na podtrzymanie istnienia tego swojego niekoniecznego bytu

ale żeby, aż tyle .
25-06-2010 23:25 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Brutalna prawda jest taka, że jakoś trzeba zdobyć środki na podtrzymanie istnienia tego swojego niekoniecznego bytu
>ale żeby, aż tyle .
>

Jaki byt, takie środki.
25-06-2010 23:35 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Jaki byt, takie środki.

Że też o tym nie pomyślałem , racja. Utrzymanie tego Bożego przybytku sporo kosztuje.
26-06-2010 00:24 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>>Brutalna prawda jest taka, że jakoś trzeba zdobyć środki na podtrzymanie istnienia tego swojego niekoniecznego bytu
>>ale żeby, aż tyle .
>>
>Jaki byt, takie środki.
Nie, nie..
Czyli tak, a nawet przeciw. Klaaasyk ...
Toż byt kształtuje świadomość. Środki są pochodną tej funkcji

Czasem nawet but wystarczy, miast bytu.
Bo co to jest jeden hedon?
Ilość przyjemności, jaką się odczuwa po po zdjęciu trzewika z twiącym wewnątrz gwożdziem, po przejściu czterech kilometrów. Może się trochę pomyliłam, to uprzedzam, że nieważne ile kilometrów. Ważne dokąd się idzie.
Gołębiewski (850 punktów)

Przydałyby mi się adresy tych historyjek w Biblii:

- Zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, rozdarcie się kopuły świątyni w Jerozolimie + powstanie z grobu stada koszernych zombie, towarzyszące śmierci Zbawiciela

- Pertraktacje z legionem diabłów zakończone samobójczą śmiercią 2000 opętanych świń (Pan Jezus pozwolił im wskoczyć z ciała opętanego)

- Gadającego osła (sic!)

- Super siłacza, z wiecznie długimi kłakami na wzór Heraklesa

- Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby
nobodylikeyou (972 punktów)
>Przydały by mi się adresy tych historyjek w biblii:
>- Zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, rozdarcie się kopuły świątyni w Jerozolimie + powstanie z grobu stada koszernych zombie, towarzyszące śmierci Zbawiciela
>- Pertraktacje z legionem diabłów zakończone samobójczą śmiercią 2000 opętanych świń...

Kto ma Pismo niechaj szuka
No, ale faktycznie mogłem uzupełnić je o odpowiednie wersety.
Paweł Piórkowski (10 punktów)
- zombiaki (Mt 27:52)
- 3dni w rybie są na początku księgi Jonasza w ST
- gadająca oślica (4Moj 22:30)
- strongman z długimi włosami to Samson więc jak dobrze poszukasz w ST to sam znajdziesz

Co do reszty to nie wiem bo w Biblii jest masa bzdur, które są bardziej warte zapamiętania ze względu na swą głęboką treść ;] Polecam: (Pwt 22:13-24), (Pwt 22:28-29), (Pwt 21:18-21). Będziesz zaskoczony uniwersalnością treści tych fragmentów które niewątpliwie można zastosować we współczesnych czasach. Jak wiemy cała moralność którą człowiek obecnie posiada pochodzi z Biblii i nie podlega zdrowemu rozsądkowi ani ewolucji ;]
14-06-2010 17:49 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
Jak wiemy cała moralność którą człowiek obecnie posiada pochodzi z Biblii i nie podlega zdrowemu rozsądkowi ani ewolucji ;]

Z tym że symboliczne 99% podanych wyżej przykładów cudów to - jak chcą teologowie katoliccy - tylko i wyłącznie METAFORY I POETYCKIE ALEGORIE, ewentualnie literackie upiększenia (vide: zaćmienie słońca, trzesienie ziemi + koszerne zombiaki)

Prawdziwe pozostaje tylko wstanie z grobu trupa po 3 dniach oraz np. Bóg w 3 Osobach i dzieworództwo.

Katolikom generalnie łatwo czynić ze wszystkiego co niewygodne (bo najczęsciej strasznie głupie:P) jedynie poetyckie alegorie, vide; Arka Noego, czy niektóre egzorcyzmy Jezusa. Odnoszę wrażenie że najbardziej dosłownie wierzą tylko w fizyczne zmartwychwstanie.
To na co sami liczą po śmierci
14-06-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
Paweł Piórkowski (10 punktów)
Racja, ale ja w swojej powyższej wypowiedzi w ironiczny sposób odniosłem się do Biblii jako księgi głoszącej treści moralizatorskie. Będąc szczery to jeszcze nigdy osobiście nie poznałem katola który wierzyłby np. w dosłowność tego co jest napisane w księdze Rodzaju. Większość z nich tak jak słusznie napisałeś wierzą, że treści w Biblii maja charakter metafor i poetyckiej alegorii. Problemem jest to, że ta sama grupa ludzi wyłuskuje sobie z tych metafor i alegorii treści kształtujące ich moralność. Przykładem może być nienawiść do homoseksualistów i ich piętnowania (Kpł 18:22, 20:13). Osobiście budzi we mnie śmiech jak osoba wierząca tłumaczy mi swoja niechęć do osoby z odmienna orientacją seksualną po przez pryzmat Biblii, że homoseksualizm to grzech, kościół tego zabrania bo tak pisze w "Świętej Księdze Moralności" ;] Warto wtedy takiej osobie, która bierze dosłownie te słowa z Księgi Kapłana zadać pytanie dlaczego odrzuca fragmenty z Księgi Powtórzonego Prawa o ukamienowaniu własnego syna za nieposłuszeństwo (Pwt 21:18-21), albo zabijaniu własnej żony jeśli okazało się po ślubie że nie jest już dziewicą (Pwt 22:13-24). To są fragmenty które podałem w powyższej wypowiedzi, a przykłady można mnożyć i mnożyć. Według mnie to one powinny być naszym obiektem drwin.
Przypowieści o Jonaszu i jego 3dniowej podróży w żołądku wielkiej ryby możemy spokojnie traktować jako głupią bajeczkę. W sumie to i taka jest, a jej wartość moralizatorska dotyczy tylko tego, że nie warto jest sprzeciwiać się woli Boga. Nie niesie za sobą żadnych form nienawiści do drugiego człowieka wiec można ja traktować jako niegroźną dla społeczeństwa, bo w sumie co nam szkodzi, że jakaś osoba jest bogobojna. Gorzej jest z fragmentami, które dotyczą osób spoza kręgu wierzących czyli szerzy nienawiść do odmienności seksualnej jak samej odmienności poglądów na świat.
Moim zdaniem nie warto nawet wyśmiewać się z zombiaków, opowieści o Samsonie, którego moc drzemała w jego włosach, wieży Babel i wielu innych bo większość osób wierzących sama się z tego śmieje. Lepiej wyśmiewać te które kreują ich wypaczoną moralność.
15-06-2010 22:44 
 Ocena 2 na 2
nobodylikeyou (972 punktów)
>Racja, ale ja w swojej powyższej wypowiedzi w ironiczny sposób odniosłem się do Biblii jako księgi głoszącej treści moralizatorskie.

Mój błąd skopiowałem niewłaściwy cytat.

> Problemem jest to, że ta sama grupa ludzi wyłuskuje sobie z tych metafor i alegorii treści kształtujące ich moralność. Przykładem może być nienawiść do homoseksualistów i ich piętnowania (Kpł 18:22, 20:13). Osobiście budzi we mnie śmiech jak osoba wierząca tłumaczy mi swoja niechęć do osoby z odmienna orientacją seksualną po przez pryzmat Biblii, że homoseksualizm to grzech, kościół tego zabrania bo tak pisze w "Świętej Księdze Moralności" ;] Warto wtedy takiej osobie, która bierze dosłownie te słowa z Księgi Kapłana zadać pytanie dlaczego odrzuca fragmenty z Księgi Powtórzonego Prawa o ukamienowaniu własnego syna za nieposłuszeństwo (Pwt 21:18-21), albo zabijaniu własnej żony jeśli okazało się po ślubie że nie jest już dziewicą (Pwt 22:13-24). To są fragmenty które podałem w powyższej wypowiedzi, a przykłady można mnożyć i mnożyć. Według mnie to one powinny być naszym obiektem drwin.
Lepiej wyśmiewać te które kreują ich wypaczoną moralność.

Właśnie dlatego założyłem na tym forum temat Kodeks "Hammurabiego vs Prawo Mojżeszowe"

Polecam także art. pt. "Biblia jest źródłem moralności?"

luluamelu.(*)lem-moralnosci,2,ID348401781,n

Musze przyznac że samemu doświadczyłem pokretnych tłumaczen katolkiów w tym aspekcie. Najczesciej podawne odpowiedzi na przykłady moralnoscu Biblii np. wykaz czynów za jakie nalezało karac smiercią:

- wykonywanie pracy w dniu szabatu (Ks. Wyjścia 35:2)
- bluźnierstwo (Ks. Kapłańska 24:16)
- bałwochwalstwo (Ks. Pwt 13:10)
-złorzeczenie rodzicom (Ks Kapłańska 20:9)
-cudzołóstwo (Ks Kapłańska 20:10)
-wywoływanie duchów i wróżenie (Ks Kapłańska 20:27)
-oglądanie nagości swojej siostry (Ks Kapłańska 20:17)
-sex z macochą (Ks Kapłańska 20:11)
-sex z synową (Ks Kapłańska 20:12)
-homoseksualizm (Ks Kapłańska 20:13)
-poślubienie jednocześnie kobiety i jej córki (Ks Kapłańska 20:14)
-obcowanie płciowe ze zwierzęciem (niewinne zwierzę również trzeba uśmiercić) (Ks Kapłańska 20:15)

TO:

- Bo tak chciał Pan. Jemu nalezy się cześć (Odp. ŚJ)
- Nie rozumiesz że takie były akurat czasy (Odp. inteligentnych katolików)
- Te wersety to nie słowo boże, w PŚ namieszali troche Lewici, to nie jest słowo pańskie (sic!)
- Naród Izraela był wyjątkowo oporny, Bóg musiał ucywilizować ich stopniowo (Tak, tak wszechmocny Bóg musiał dostosowywac sie do wymogów ludzkich

I moje ulubione:

- Pan Jezus oddał za nas życie i dla naszego zbawienia poprzez śmierć na krzyżu (odp. fanatyka^^)

I jak tu polemizować z teistami?

15-06-2010 23:18 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Prawdziwe pozostaje tylko wstanie z grobu trupa po 3 dniach oraz np. Bóg w 3 Osobach i dzieworództwo.

Powtarzające się w tej "historii" trójki, siódemki i dwunastki to po prostu żydowska symbolika liczb. "Rozumienie" tego dosłownie dowodzi braku znajomości i tematu. Co jest bardzo powszechne wśród katolików.
14-06-2010 17:36 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Przydały by mi się adresy tych historyjek w biblii:
>- Zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, rozdarcie się kopuły świątyni w Jerozolimie

Nie kopuły, tylko zasłony. Za tą zasłoną było najświętsze miejsce w świątyni . Prawdopodobnie znajdowała się tam Arka Przymierza.
nobodylikeyou (972 punktów)
>Nie kopuły, tylko zasłony.

A to jakaś znacząca różnica w zasadzie?...

Wszyscy żydowscy historycy i tak jakoś nie odnotowali tego faktu
14-06-2010 19:22 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Nie kopuły, tylko zasłony.
>A to jakaś znacząca różnica w zasadzie?...
>Wszyscy żydowscy historycy i tak jakoś nie odnotowali tego faktu

Dla żydowskich historyków dzieje ich ziomka Jezusa są bez znaczenia. Rozdarcie zasłony w teologii pawłowej ma znaczenie alegoryczne - koniec starego przymierza. A nowe przymierze to przymierze z pogaństwem - dla Żydów bluźnierstwo.
diogenes (42753 punktów)
>MAMY XXI WIEK A PONAD 1 MLD LUDZI NA ZIEMI WIERZY W DOSŁOWNOŚĆ WYŻEJ WSPOMNIANYCH EPIZODÓW WYNIESIONYCH Z EWANGELII...

Lecz Jezus mówił: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Łukasz 23:33-34


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Warszawiak (140 punktów)
>No więc mamy Stary Testament, pismo objawione przez Boga w którym możemy przeczytać wiele
>niezwykłych cudów jak:
>- Powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny
>- Rozstąpienie się Morza Czerwonego - pewnikiem na co najmniej tydzień gdyż tyle czasu potrzebowała
>by grupa ponad 2,5 mln Żydów na przejście ponad 140 km trasy
>- Mannę lecącą z nieba na pustyni
>- Pojedynek magików a'la Harry Potter przed czarownikami faraona
>- Gadającego osła (sic!)
>- Arkę która pomieściła wszystkie gatunki zwierząt lądowych (kangury, koala i misie polarne
>pewnikiem zostały na nią teleportowane)
>- Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów,
>Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
>- Super siłacza, z wiecznie długimi kłakami na wzór Heraklesa
>- Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby
> CZY W XXI WIEKU MOŻNA JESZCZE WIERZYĆ W TAKIE BAJKI? Oczywiście większość dzisiejszych teologów skłania się do tezy iż w 99% są to jedynie METAFORY oraz
>poetyckie ALEGORIE. A zarzuty racjonalistów są już co najmniej "nieświeże". Fajnie.
>W 1996 doszło nawet do przełomu w kwestii pogodzenia religii z nauką, a ściślej rzecz biorąc
>oświadczenia Jana Pawła II na temat potwierdzenia teorii ewolucji, a co za tym idzie oficjalnym
>uznaniu pierwszych rozdziałów Genesis jako TYLKO i WYŁĄCZNIE alegorie.
> Dla zainteresowanych polecam poniższy link:www.rp.pl/(*)_jest_sprzeczna_z_Biblia_.html

Jest postęp nauki, jest i postęp religii oświeconej i bardzo dobrze. Cieszmy się że katolicy to nie zacietrzewieni kreacjoniści. Nie wiem w czym problem.

>Jan Paweł II postanowił być tu najwyraźniej mądrzejszy od samego św. Pawła z Tarsu, który to w
>swoich listach do wiernych niejednokrotnie podkreślał dosłowność pierwszych rozdziałów Genesis,
>pisząc mianowicie:
>"To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został
>stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak
>poddania..." - I List św. Pawła do Kor. 11:8-10
>"Niewiasta niech się uczy w milczeniu ze wszelkiem poddaństwem. Bo niewieście nie pozwalam uczyć,
>ani władzy mieć nad mężem, ale aby była w milczeniu. Bo Adam pierwszy stworzony jest, potem Ewa. I
>Adam nie był zwiedziony, ale niewiasta zwiedziona będąc, przestępstwa przyczyną była." - I List
>Pawła do Tymot. 1:15
>Regulując tym samym typowo patriarchalny model kobiety i mężczyzny w społeczeństwie.
>I wszystko inne było by nawet okay.... gdyby nie ten nieszczęsny Nowy Testament;

Ok, patriarchalny model rodziny, nie musisz się z nim zgadzać, ale to jest po prostu jest jeden z wielu pomysłów na ład społeczny. Nie jest to absolutnie domena chrześcijan, podobnie było w starożytnym Rzymie, nikt tam nie odwoływał się do Boga, po prostu ład i tradycja.

>CZY DOPRAWDY JEST JAKAŚ DRASTYCZNA RÓŻNICA POMIĘDZY "METAFORAMI" STAREGO TESTAMENTU A
>EWANGELICZNYMI CUDAMI JAK

Owszem, Stary Testament to czasy, ujmę to, "mityczne", ewangelia to czasy historyczne. Po za tym jest to o wiele bardziej skomplikowane, cały stary testament według chrześcijańskich teologów to szykowanie się na mesjasza.

> CZY POWYŻSZE PRZYKŁADY TO TEŻ JUŻ TYLKO POETYCKIE ALEGORIE ORAZ METAFORY?
Co jest bardziej absurdalne że należało by to dziś uznać jedynie za "METAFORĘ"?
>- Dziewicze poczęcie, czy Arkę która pomieściła wszystkie gatunki zwierząt lądowych?
>- Czarodziejskie chusteczki św. Pawła, czy Mannę lecącą z nieba?
>- Spacerowanie po wodzie, czy Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby?
>- Wstanie z grobu trupa, czy powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny?
>MAMY XXI WIEK A PONAD 1 MLD LUDZI NA ZIEMI WIERZY W DOSŁOWNOŚĆ WYŻEJ WSPOMNIANYCH EPIZODÓW
>WYNIESIONYCH Z EWANGELII...

Ależ o co Ci chodzi, na tym polega religia, w coś wierzy się, i tym różni się od nauki. Naukowiec z Akademii Papieskiej w rozmowie z Dawkinsem właśnie te cuda potraktował jako dowód na istnienie Boga.

>Czym te bajki różnią się choćby od twórczości radosnej proroka Zaratusztry (X w.p.n.e.), Mahometa,
>czy starożytnych Greków?

Oczywiście że różnią się, człowiek religijny z łatwością jednak może powiedzieć że to jest po prostu poszukiwanie istoty "prawdziwego" Boga, tzn. i Grecy i chrześcijanie modlili się do tego samego Boga, tylko w inny sposób.

>Doprawdy jeśli Bóg chrześcijan istnieje, i jest z definicji łaskawy, to chyba nie powinien karać
>człowieka za to, że kierując się danym przezeń rozumem, nie widzi logicznych i naukowych przesłanek
>do wierzenia w te bajki rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, a zatem i Jego Samego.

Być może, Bóg jeden wie

Pozdrawiam.
18-06-2010 22:09 
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)
>>Czym te bajki różnią się choćby od twórczości radosnej proroka Zaratusztry (X w.p.n.e.), Mahometa,
>>czy starożytnych Greków?
>Oczywiście że różnią się, człowiek religijny z łatwością jednak może powiedzieć że to jest po prostu poszukiwanie istoty "prawdziwego" Boga, tzn. i Grecy i chrześcijanie modlili się do tego samego Boga, tylko w inny sposób.

Przypomniał mi się pewien quiz na istnienie judeo chrzescijanskiego Boga:

"Prawdą jest, że było i jest wielu różnych bogów i wiele różnych religii, ale tak naprawdę to są po prostu różne nazwy tego samego boga, nadane mu przez różne kultury. Wyjaśnij jak i dlaczego ten sam bóg:

a) Chce abyś oskórował młodą dziewicę żywcem, następnie założył jej skórę i tańczył - Quetzalcoatl
b) Chce, byś modlił do jego penisa - Shiva
c) Chce, byś rozbił się odrzutowcem o wieżowiec, a twoja żona chodziła po ulicy ubrana jak ninja. - Allah
d) Przemawia przez papieża - Bóg Katolików
e) Zdecydowanie nie przemawia przez papieża - Bóg Baptystów
f) Chce byś w niego wierzył pod groźbą potępienia i gniewu bożego - Jezus Chrystus (Mk 16:15-16, Mt 10:33, J 3:36)
g) Od początku umiłował sobie tylko Jeden Naród - Jahwe (V Ks. Mojżeszowa 7:1-26)"

Oczywiscie jak sam napisałeś Grecy i chrzescijanie czcili tego samego boga (nawet jesli była to kobieta - vide Izyda, Kybele)tylko że w różny sposób. I ja właśnie o Tym mówię;

Bóg mógłby objawic się w jednym czasie, jednej formie i z jednym "programem nauczania" WSZYSTKIM WŁADCOM I PRZYWÓDCOM RELIGIJNYM od Ameryki Łacińskiej po Daleki Wschód, ale zamiast tego wybrał sobie Tylko Jeden naród, który przez blisko 2000 lat podobno wspierał, nakazując mordowac innych (czy była to prawda, czy nie - mentalnośc ludzi mordujących i składających w formie cherem dzieci, noworodki i starców pokananych plemion nie ma nic wspólnego z Bogiem miłości)

Ile bólu, cierpienia i konfliktów unikneli by ludzie, wliczajac w to pierwszych chrzescijan po pogan i na Żydach kończąc, gdyby Wszechmogący Bóg wpadł na ten prosty pomysł?

No ale wtedy nie mielibysmy do czynienia z wiarą, a wiedzą - a to by już Bogu nie bardzo odpowiadało.

>>Doprawdy jeśli Bóg chrześcijan istnieje, i jest z definicji łaskawy, to chyba nie powinien karać
>>człowieka za to, że kierując się danym przezeń rozumem, nie widzi logicznych i naukowych przesłanek
>>do wierzenia w te bajki rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, a zatem i Jego Samego.
>Być może, Bóg jeden wie
>Pozdrawiam.

Mógłbym przytoczyć pare wersetów z których wynika że odrzucając wiarę w Chrystusa raczej na 99% trafie na wieczne potępienie (a juz na pewno sprowadze na siebie jego gniew )

Pozdrawiam również. Fajnie usłyszec i tutaj głos z przeciwnej strony
18-06-2010 23:04 
 Ocena-1 na 1
Warszawiak (140 punktów)
>Przypomniał mi się pewien quiz na istnienie judeo chrzescijanskiego Boga:
>"Prawdą jest, że było i jest wielu różnych bogów i wiele różnych religii, ale tak naprawdę to są po prostu różne nazwy tego samego boga, nadane mu przez różne kultury. Wyjaśnij jak i dlaczego ten sam bóg:
>a) Chce abyś oskórował młodą dziewicę żywcem, następnie założył jej skórę i tańczył - Quetzalcoatl
>b) Chce, byś modlił do jego penisa - Shiva
>c) Chce, byś rozbił się odrzutowcem o wieżowiec, a twoja żona chodziła po ulicy ubrana jak ninja. - Allah
>d) Przemawia przez papieża - Bóg Katolików
>e) Zdecydowanie nie przemawia przez papieża - Bóg Baptystów
>f) Chce byś w niego wierzył pod groźbą potępienia i gniewu bożego - Jezus Chrystus (Mk 16:15-16, Mt 10:33, J 3:36)
>g) Od początku umiłował sobie tylko Jeden Naród - Jahwe (V Ks. Mojżeszowa 7:1-26)"
>Oczywiscie jak sam napisałeś Grecy i chrzescijanie czcili tego samego boga (nawet jesli była to kobieta - vide Izyda, Kybele)tylko że w różny sposób. I ja właśnie o Tym mówię;
>Bóg mógłby objawic się w jednym czasie, jednej formie i z jednym "programem nauczania" WSZYSTKIM WŁADCOM I PRZYWÓDCOM RELIGIJNYM od Ameryki Łacińskiej po Daleki Wschód, ale zamiast tego wybrał sobie Tylko Jeden naród, który przez blisko 2000 lat podobno wspierał, nakazując mordowac innych (czy była to prawda, czy nie - mentalnośc ludzi mordujących i składających w formie cherem dzieci, noworodki i starców pokananych plemion nie ma nic wspólnego z Bogiem miłości)
>Ile bólu, cierpienia i konfliktów unikneli by ludzie, wliczajac w to pierwszych chrzescijan po pogan i na Żydach kończąc, gdyby Wszechmogący Bóg wpadł na ten prosty pomysł?

Odpowiem Ci krótko, pomimo tego samego "programu nauczania" niektórzy ludzie mogą po prostu źle interpretować słowo Boże.
Dlaczego naród żydowski, a nie żaden inny. Głupie pytanie, nie jestem Bogiem, może to wcale nie jest naród wybrany, no ale odpowiedź łatwo wymyślić- dlatego że do nich przesłanie Jahwe dotarło i dlatego że przez całe wieki uczestniczyli w najważniejszych wydarzenia historycznych, a przecież jak Jezus przyjdzie na świat to ludzie muszą o tym usłyszeć.

Tak poważnie to nie traktuje tych pytań "serio". Albo Bóg jest albo go nie ma. Jeśli jest to i tak jego wyroków nie poznamy, bo w końcu są "boskie", jak chcą, to niech nad tym się głowią teolodzy, myślę, że Ty, bo na pewno ja, do nich nie należysz.

>Mógłbym przytoczyć pare wersetów z których wynika że odrzucając wiarę w Chrystusa raczej na 99% trafie na wieczne potępienie (a juz na pewno sprowadze na siebie jego gniew )

I ten sam werset inaczej by zinterpretował Luter, inaczej Kalwin, a inaczej Loyle, nie mówiąc już o islamistach czy Żydach.

>Pozdrawiam również. Fajnie usłyszec i tutaj głos z przeciwnej strony

W sumie to niespodziewałem się tak miłego odzewu
Tak na marginesie, skoro nie spodziewałeś się "głosu z przeciwnej strony" to trochę jakbyś zamierzał dyskutować sam ze sobą.

Pozdrawiam.
osko (291 punktów)
Każdy miał na początku ten sam program nauczania? Tzn tacy Majowie również otrzymali kamienne tablice z przykazaniami, później narodził sie u nich Jezus itd, ale potem wszystko poplątali i zaczeli składac ofiary z ludzi? Całkiem sprytne tak sobie zawłaszczyć wszystkie religie świata jako odpryski swojej, niestety to się kupy nie trzyma.
Warszawiak (140 punktów)
>Każdy miał na początku ten sam program nauczania? Tzn tacy Majowie również otrzymali kamienne tablice z przykazaniami, później narodził sie u nich Jezus itd, ale potem wszystko poplątali i zaczeli składac ofiary z ludzi? Całkiem sprytne tak sobie zawłaszczyć wszystkie religie świata jako odpryski swojej, niestety to się kupy nie trzyma.

Trzyma, trzyma, to że ludzie postępuje tak a nie inaczej to nic. Może być tak, że jest jeden Bóg, a ludzie tylko próbują do niego dotrzeć- każdy na swój sposób, i tak nam się robi panteon bogów. To tylko hipoteza.

I skończ wreszcie zajmować się teologią, nawet w Boga nie wierzysz, jak możesz próbować go zrozumieć jego istotę, to kompletny bezsens.
23-06-2010 13:34 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jak pokazać, że wiara jest być może narkotykiem. Gdyby tylko narkoman mógł oceniać narkotyki i ich dostępność, nie byłoby z nami najlepiej, czyż nie?
23-06-2010 15:44 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>A jak pokazać, że wiara jest być może narkotykiem.
To nic nowego: "Wiara to opium ludu", napisał niemodny dziś klasyk i miał rację.
Nie mam książki pod ręką i nie przytoczę całego pięknego i mądrego cytatu, z którego ten wyimek pochodzi.
Pozdrawiam.
@@@
.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To 100% prawda - "wiara to opium ludu". Ale pod pojęciem "lud" należy też rozumieć - jak widać - ludzi wykształconych, zamożnych, jak i wywodzących się z dawnej arystokracji (dajmy na to - Korwin Mikke).
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>To 100% prawda - "wiara to opium ludu". Ale pod pojęciem "lud" należy też rozumieć - jak widać - ludzi wykształconych, zamożnych, jak i wywodzących się z dawnej arystokracji (dajmy na to - Korwin Mikke).
Nie bardzo wiem, co znaczy wykształconych? Czy supernadzwyczajny profesor - nauk mniej lub bardziej potrzebnych - może się wypowiadać jako ekspert w sprawach Boga? Mam wątpliwości. Jednak wydaje mi się, że tu potrzebną wiedza specjalistyczna: teologia, religioznawstwo, filozofia religii, oczywiście korzystając z innych specjalistycznych nauk. Wymienione tu nauki są w dużej części spekulatywne, a więc bardziej są wiedzą niż nauką, a dla mnie wiedza i nauka to wcale nie jest jedno.
*****************************************************

Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.

Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.

Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.
******************************************************

Cosik mi się zdaje, że Korwin tak jest wykształcony, jak arystokratyczny. Genealogii wprawdzie nie sprawdzałem, ale dogmatyzm w oparciu o kilka starych książek intelektualnie mnie nie powala.

@@@
.
Warszawiak (140 punktów)
>A jak pokazać, że wiara jest być może narkotykiem. Gdyby tylko narkoman mógł oceniać narkotyki i ich dostępność, nie byłoby z nami najlepiej, czyż nie?

Drogą nauki kolego, np. pomysł Dawkinsa- memetyka (choć ośmieszony ten pomysł, to jednak jakaś próba), religia na pewno nie jest narkotykiem.
24-06-2010 04:49 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie byłbym taki pewien.
W świetle memetyki religia jest pasożytem. Ale czym jest narkotyk typu opium? Dwie funkcje mogą się łączyć. Memetyka nie obejmuje jedynie gadaniny, ale też kulturę materialną. Uprawy maku i opium to też kultura materialna. Różne sposoby ćpania - również. Cała kultura "odlotu" również. Fizjologiczne zapętlenie potrzeb niesie na swoich szerokich plecach całe ogromne kompleksy memetyczne. Widać to znakomicie na przykładzie dużo lżejszych używek - papierosów, kawy, herbaty. To nie chodzi tylko o to, że zażywa się jakąś substancję, która sprawia przyjemność nie od odparcia. Mamy porcelanę, filiżanki, cukiernice, tytuły - "pogawędki przy kawie" etc, motywy literackie, metafory, aforyzmy, powiedzonka. Filiżanką na groźny narkotyk religii jest na przykład kościół, czy gurudwara.

Oczywiście pasożyt może mieć też promil pozytywnego działania. Mówi się na przykład, że tasiemce uodporniają organizm na jakieś groźne infekcje. Opium uśmierza ból nieuleczalnie chorych. Dodaje też odwagi w walce (podobnie jak wódka). Podobnie modlitwa - dodaje odwagi w walce, uśmierza ból, wzmaga posłuszeństwo wobec autorytetu (na przykład dowódca kierujący pułkiem piechoty przeznaczonym na mięso armatnie). Z kolei inne memy, na przykład sztuka kompozycji, starają się pozyskiwać wpływ na różne sposoby. Z pewnością rozdawanie wódki, czy opium może przyprowadzić więcej słuchaczy. Dlatego na przykład Penderecki w pewnym momencie swojego życia kompozycjom o zupełnie neutralnych tytułach nadał tytuły nawiązujace do religii chrześcijańskiej, teraz zaś strzela niemal same oratoria religijne. Tym niemniej jest dobrym kompozytorem, więc mam nadzieję, iż kiedy zapanuje u Homo sapiens rozsądek i większość odłoży religijne opium, uwolni się utowory Pendereckiego od chorego kontekstu narko - literackiego. Zostanie na przykład murmurando, albo zamiast Jezusa opowieść o jakimś rzeczywistym bohaterze.
Warszawiak (140 punktów)
Odniosę się do memetyki, religii jako narkotyku, i dodam tylko trzy grosze do dyskusji która niżej zacząłem o dyskusji ateistów o religii.

1. Memetyka.

Spotkałem się już trzykrotnie z ostrą krytyką tej teorii, i my wystarczy. Pierwsze to "niezbędnik inteligenta" z chyba Faktu na temat religii. Przeczytałem tylko cześć "skąd pochodzi religia". Odnieśli się także do pomysłu Dawkinsa, krótko mówiąc napisali ze to się nie sprawdziło.
Inna ostrzejsza krytyka jest w wykonaniu McGratha w jego pracach polemizujących z Dawkinsem. Napisał wyraźnie że większość biologów się z niego śmieje, że ten pomysł to absurd. Tej książki nie mam, czytałem to w Bibliotece UW, więc nie zacytuje, ani nie podam szczegółów.
Kiedyś z kolegą, studentem kulturoznawstwa na 5 roku, dyskutowałem o tym. Krytykując jego naukę powiedziałem że prawdziwe nauki, to nauki ścisłe, powiedziałem mu że biolodzy potrafią wyjaśnij problemy związane z jego dziedziną i powołałem się na memetykę. Wyśmiał mnie, powiedział że jego wykładowca od antropologii kultury zrobił na ten temat wykład i ośmiał tą ideę, gdy spytałem co powiedział dokładnie, wspomniał o jakimś wykopalisku które obaliło kompletnie obliczenia memetyków odnośnie poziomu rozwoju kultury w danym okresie.

2.Religia jako narkotyk.

Bóg to pojęcie tak samo abstrakcyjne jak naród. Wybiegając dalej, religia jest podobna do patriotyzmu. Jednak nikt nie mówi że "patriotyzm to opium dla mas". To po pierwsze

Drugie. Religia powstała w wyniku ewolucji, w pewnym momencie wśród naszych przodków zauważano obrzędy religijne. A narkotyki? To często jakieś rośliny, lub chemiczne wynalazki, powstawały niezależnie od ewolucji człowieka, podobnie jak np. coca cola.

3. Ateista z ateistą o religii.

Koledzy, nie sugerujcie że próbujecie zrozumieć chrześcijan i ich rozumowanie, to bzdura. Wyśmiewacie ich, a przecież nie jesteście ani biblistykami ani teologami, a oni profesjonalizują się w tym dziele. Dla obu nie ma w niej sprzeczności. Posłużę się przykładem. Dziś zamierzam zakupić jedną z części "Rozmów o Biblii" Anny Świderkównej. Zajmuję się ona i Starym Testamentem i Nowym. Jest wybitną historyczką i biblistyką, ponadto katoliczką, i pomimo tej wiedzy nie widzi sprzeczności w tym co bada. Więcej będę mógł powiedzieć jak przeczytam to( polecam wam zrobić to samo), i to jest właśnie droga do próby zrozumienia teologii chrześcijan, a nie wypisywanie poszczególnych cytatów i śmianie się z nich.

Porównanie do Gilgamesza jest nie trafione. Tego konkretnego mitu nie znam. Ale np. mity greckie są nauczane w szkołach i wyciąga się nich moralne wartości, to jest część naszej cywilizacji, tak samo traktuje się Biblię- jej bohaterowie też są wzorami dla uczniów.
25-06-2010 09:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Większość biologów z trudem znosi informację, iż mają mózg a nie duszę. Biologów. Cóż dopiero z innymi ludźmi. Niech to starczy za odpowiedź. Nie mówię o najwybitniejszych naukowcach, lecz o wszystkich osobach z wykształceniem biologicznym. Zatem pisząc "większość" mam raczej rację. A jeśli medycynę też uznać za naukę biologiczną (co raczej ma rację bytu) można śmiało powiedzieć - większość osób z wykształceniem biologicznym to teiści zajmujący się bez przekonania biologią.

A jeśli chodzi o memetykę, to sam Dawkins umył ręce od tej sugestii. W obecnych czasach rozwijanie tego zagadnienia to wręcz utopia. Najpierw trzeba odkryć w sobie mózg, odrzucić koncepcję duszy. Zaakceptować psychologię ewolucyjną. Tym nie mniej zdolność mowy i język wyewoluowały tak samo jak oko, czy ręka. Ludzie nie wymyślili sobie języka którym wymyślali bogów. A na czym opiera się większość idei, znaczeń, obrzędów etc., jak nie na języku w dużej mierze? I to daje do myślenia. Skoro jedna z głównych cech ludzkiej kultury wyewoluowała, to niby czemu podobne, choć oczywiście ogromnie rozproszone mechanizmy nie miały by działać dalej, w samych użyciu języka? Stratyfikacja mowy, powstawanie zawrotnej ilości dialektów (też cecha wrodzona, szukanie swojego slangu ze swoją grupą dla dobra strategii przetrwania), to dalszy krok od języka - fenotypowej części ciała (jak muszla ślimaka, lub gniazdo ptaka) do zastanawiania się, jak działają memy w kulturze dzisiejszych ludzi.

Nacjonalizmy też są narkotykami, zaś bazują na instynkcie stadnym, jak zresztą każde zachowanie społeczne wykraczające poza interakcję z najbliższymi krewnymi. Nie przypadkowo religie lubią się kleić do nacjonalizmów i czynić patronami państw bóstwa. Całkiem możliwe, iż współczesna koncepcja nacjonalizmu została w dużej mierze wyhodowana przez religijność chrześcijańską. Osobiście uważam, że nacjonalizm jest zły i jestem kosmopolitą. Ucieszy mnie pełne zjednoczenie Europy i dalsza integracja ludzkości. W tym względzie jestem globalistą. Wprawdzie umierają języki i być może polski też za jakiś czas ulegnie angielskiemu, lub chińskiemu, ale to dużo mniejsza strata od możliwości wykorzystania potencjału wszystkich ludzi i unikania wojen.
osko (291 punktów)
Wcale nie udowodniłeś że się to kupy trzyma, nie odpowiedziałeś na moje argumenty. Równie dobrze może być tak że istnieje 18 bogów a ludzie próbują na swój sposób ich zrozumieć i czasem im wychodzi że jest tylko jeden.
Po za tym, od czegoś ten dział forum przecież jest. Istoty boga zrozumieć się nie da, ale można zrozumiec ludzkie wyobrażenia o nim.
Warszawiak (140 punktów)
>>Wcale nie udowodniłeś że się to kupy trzyma, nie odpowiedziałeś na moje argumenty. Równie dobrze może być tak że istnieje 18 bogów a ludzie próbują na swój sposób ich zrozumieć i czasem im wychodzi że jest tylko jeden.

Może być tak jak piszesz. Ale nie zrozumiałeś. W tym konkretnym momencie próbuje się ośmieszyć nielogiczność Biblii, w tym celu pisze się "Bóg to, Bóg tamto", a to już jest teologia. A wkraczanie w teologie przez ateistę to bezsens. Chrześcijańscy teolodzy od powstania swojej religii mieli setki takich pytań jak te powyżej i już dawno odpowiedzieli na nie. Problem w tym czy Bóg istnieje czy nie- na to odpowiedzieć się nie da, ale jeśli stawiamy dogmat że nie istnieje, kpimy z Boga chrześcijan, a potem próbujemy zrozumieć Biblię to się ośmieszamy.

>>Po za tym, od czegoś ten dział forum przecież jest. Istoty boga zrozumieć się nie da, ale można zrozumieć ludzkie wyobrażenia o nim.
>

Jak ateista może zrozumieć człowieka wierzącego?

Takie dyskusje jak ta (ateisty z ateistą na temat religii) można uprościć w ten sposób:

- Chrześcijanie są głupi co nie? zobaczcie (cytat z Biblii)
- No, i to jak bardzo- co zrobić są ograniczeni.
- Ponadto zobaczcie (kolejny cytat)
- Wiadomo, przecież wierzą w bajkę Boga.
- Właśnie.

Co to za dyskusja?
To potakiwanie sobie wzajemnie.
24-06-2010 08:05 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>A wkraczanie w teologie przez ateistę to bezsens.
Wcale nie. Jeśli teologię potraktujemy z punktu widzenia socjologii jako rozwinięcie pewnego zjawiska społecznego zwanego wiarą, a z punktu widzenia filozofii jako rozważania o światopoglądzie, to zajmowanie się nią jest całkowicie uzasadnione. Teologia chrześcijańska to nie nauka katechizmu, tylko dziedzina wiedzy, zajmująca się genezą, powstaniem, historią i istotą pewnego systemu wierzeń.
>Chrześcijańscy teolodzy od powstania swojej religii mieli setki takich pytań jak te powyżej i już dawno odpowiedzieli na nie.
Odpowiedzieli. Byle jak i wykrętnie. Może dobrze, żeby na zagadnienia wyżej postawione ktoś spojrzał z boku, świeżym okiem, nieskażonym wiarą, która nigdy nie sprawi, że w badaniach i rozmyślaniach będziesz obiektywny.
>Problem w tym czy Bóg istnieje czy nie- na to odpowiedzieć się nie da, ale jeśli stawiamy dogmat że nie istnieje, kpimy z Boga chrześcijan, a potem próbujemy zrozumieć Biblię to się ośmieszamy.
Biblia jest dziełem literackim. Gdy próbujemy zrozumieć mity greckie, rozbieramy je na czynniki pierwsze, szukamy w nich elementów historycznych, załamujemy ręce (metaforycznie) nad ewidentnymi głupstwami w nich zawartymi, to też się ośmieszamy? Gdy wałkujemy na wszystkie strony sumeryjski epos o Gilgameszu, to też się ośmieszamy? Czy też może ośmieszamy się, próbując traktować Biblię jak równoważne tamtym źródło? Jeśli uważasz Biblię za księgę natchnioną, podyktowaną przez Jahwe, no to wybacz... Ale wtedy, z takiego punktu widzenia Twoje zdanie jest uzasadnione - aczkolwiek i tak bez sensu.
>Jak ateista może zrozumieć człowieka wierzącego?
W bardzo prosty sposób - i ateista, i wierzący są po prostu ludźmi. To jest baza wzajemnego zrozumienia, o ile oczywiście ktoś chce zrozumieć. Bo jeśli nie chce, to nie ma o czym gadać.

>To potakiwanie sobie wzajemnie.
Nadmiernie upraszczasz. Trudno, żeby ateista spierał się z drugim ateistą w kwestii istnienia Boga, wiadomo, że mają takie samo zdanie. Biblię też traktują jednakowo - jako literaturę zupełnie nie faktu z wstawkami historycznymi, prawnymi, obyczajowymi. Natomiast przedmiotem dyskusji może być wartość religii dla ludzi, sposób realizacji przez wierzących religijnych nakazów i zakazów, wreszcie to, co rozpala najbardziej - styk religii i polityki. I takie dyskusje na forum są, trzeba tylko wykazać się dobrą wolą, a nie tylko dąsać na ateistów, że obśmiewają ewidentne biblijne bzdury.
24-06-2010 10:17 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)

>Jak ateista może zrozumieć człowieka wierzącego?

Porozumienie to wpierw wspólny język. Należy używać 'okrojonego słownika' - pojęć zrozumiałych dla stron. Przywoływanie (także/zwłaszcza ze strony wierzących) słów niemożliwych do zdefiniowania, świadczy raczej o próbie narzucenia (czego? kogo?), niż o skłonności do znajdowania wspólnego języka.
29-06-2010 18:34 
 Ocena 2 na 2
nobodylikeyou (972 punktów)
>Jak ateista może zrozumieć człowieka wierzącego?
>Takie dyskusje jak ta (ateisty z ateistą na temat religii) można uprościć w ten sposób:
>- Chrześcijanie są głupi co nie? zobaczcie (cytat z Biblii)
>- No, i to jak bardzo- co zrobić są ograniczeni.
>- Ponadto zobaczcie (kolejny cytat)
>- Wiadomo, przecież wierzą w bajkę Boga.
>- Właśnie.
>Co to za dyskusja?
>To potakiwanie sobie wzajemnie.

Hehehe Dobry schemat. W tym wypadku jak mniemam pijesz do mnie bo to ja jestem inspiratorem tej dyskusji. Szkopuł w tym że powstała ona z myslą o chrześcijanach którzy zarzucali mi zbyt dosłowne odczytywanie NT.

Zamienianie wody w wino, chodzenie po wodzie, uzdrawianie za pomocą plucia w oczy, negocjowanie z legionem diabłów, to dla "obytego katolika", jedynie metafory.

Ale czy dzieworództwo, fizyczne wstanie z grobu 3 dnia i Bóg 3 Osobach równiez? Czy po śmierci staniesz przed 3 kolesiami, którzy beda prowadzic pomiedzy soba dysputy i wmawiac Ci ze są jednym Bogiem? W tym miejscu katolik milknie, zrzuca odpowioedzialnosc na mój brak wiary, ewentualnie przerzuca odpowiedzialnosc na fgakt niemozliwosci zrozumienia przez nas ostoty Boga.

Absurd! Czy Bóg który podobno stworzył nas na swoje podobienstwo miałby byc taki absurdalny?

Wracając do tematu, zamiast przytakiwań spodziewałem sie raczej pomocy w kwestii dysputowania na te tematy z teistami. Co otrzymałem? Pare ciekawych zagadnien, oraz niestety w wiekszoisci przytakniecia.

Vytautas (4394 punktów)
>niezwykłych cudów jak:
>- Powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny

   Pierwsza kobieta, czyli Lilith powstała tak, jak i Adam z mułu ziemi. Druga, czyli Ewa (Chawwa) z żebra Adamowego, ale obie powstały z czegoś.

>- Zamienianie wody w wódkę (czy jakoś tak...)

   Wino w Kanie Galilejskiej powstało na skutek czarów Jezusowych z wody, a więc też z czegoś, tak więc starzy bajarze jakoś rozumieli zasadę zachowania materii. Dopiero współczesna teologia zerwała nawet z tym minimalnym przejawem rozsądku -- w akcie stworzenia świat miał powstać z niczego.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365