 |
Inteligencja a matematyka. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-07-2013 23:44 | Pan cogito (182 punktów) | Inteligencja a matematyka.
2 na 2 | Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki? Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki? Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Marcin Łoziński (385 punktów) | > Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki?Matematyka jest nauką dostarczającą narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń    Umiejętności matematyczne za to, są niewątpliwie najlepszym wyznacznikiem inteligencji matematycznej. Czy są inne wyznaczniki? No cóż, osobiście spotkałem się z ośmioma rodzajami inteligencji (językowa, matematyczna, wizualno-przestrzenna, muzyczna, interpersonalna, intrapersonalna, ruchowa i przyrodnicza), lecz z pewnością można ich wyróżnić o wiele więcej. W sumie to każda dziedzina życia ma swoją "inteligencję". W ogóle to z tą ynteygencją to jest tak, że ją trzeba najpierw dostrzec. Kiedyś słyszałem pewną historię. Miała ona miejsce w USA, chyba w XIX wieku. Właściciel wielkiej plantacji bawełny nie mógł dojść do ładu ze swoimi rachunkami. Słyszał od swoich ludzi, że jeden z jego czarnych niewolników miał ponoć "dar liczenia". Nie mając nic do stracenia, właściciel kazał temu niewolnikowi w liczby. Oczywiście ten nie miał, żadnego wykształcenia, nie potrafił się nawet podpisać, lecz mimo to od razu dostrzegł błędy rachunkowe właściciela i je poprawił. Zapewne ten anonimowy matematyk, pomimo swych umiejętności do końca życia zbierał bawełnę. A jaki z tego morał? Inteligencja to fajna rzecz i może bardzo w życiu pomóc (chociaż, jest takie powiedzenie, które bardzo lubię: im mniej rozumiesz, tym łatwiej ci o szczęście. I zgadzam się z tym w całej rozciągłości), ale jest tylko jedną z wielu rzeczy, które decydują o powodzeniu w życiu. I wcale nie jest ona tą najważniejszą. > Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki?Zależy o jakiej inteligencji tu mówimy  Lingwista, który zna piętnaście języków, może sobie nie radzić z tabliczką mnożenia  Aczkolwiek znam wielu dobrych matematyków, którzy radzą sobie również w typowo humanistycznych sprawach, ale za to znam nie wielu humanistów, którzy radzą sobie również z matmą. Ktoś to powinien zbadać  > Czy matematyka pomaga logicznie myślećMatematyka = logiczne myślenie, więc... > i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane?Z reguły tak jest, że dana dziedzina nauki służy rozwiązywaniu własnych problemów. Inaczej po co by istniała?
|
|
 | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | >znam nie wielu humanistów, którzy radzą sobie również z matmą. O, przepraszam. Po pierwsze - ktoś, kto sobie nie radzi z układem równań z dwiema niewiadomymi nie jest "humanistą", lecz nieukiem. Nawet wtedy, gdy przemocą ukończy jakieś studia na kierunku tzw. "humanistycznym" - przeważnie niekompletne, czyli licencjat. Po drugie - "niewielu" w tym przypadku napiszemy razem, co każdy matematyk wiedzieć powinien od III klasy szkoły podstawowej.
|
|
|  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >znam nie wielu humanistów, którzy radzą sobie również z matmą.> O, przepraszam. Po pierwsze - ktoś, kto sobie nie radzi z układem równań z dwiema niewiadomymi nie jest "humanistą", lecz nieukiem.Wypracowałam sobie na takich termin "chumanista". A raczej ukradłam z pewnego posta w usnecie 100 lat temu, kiedy jakaś panienka tłumaczyła swoją ignorancję w zakresie nauk ścisłych na poziomie szkoły podstawowej właśnie byciem "chumanistką"(coś w stylu "nie wiem co to prawo Ohma bo jestem stworzona do wyższych celów"). Wielu prawdziwych humanistów - myślicieli, filozofów itp to były umysły ścisłe. Np. Bertrand Russel był i filozofem i matematykiem i jeszcze dla kompletu logikiem (logika to wszak obszar wspólny matematyki i filozofii). A Kartezjusz, kojarzony powszechnie jak filozof, był przecież ojcem nowoczesnej matematyki (kartezjański układ współrzędnych, iloczyn kartezjański). A taki mój kolega co studiował filozofię to jest co najwyżej magistrem filozofii, a nie filozofem, jak się czasem tytułuje. Za to okazowym chumanistą. Strasznie się wkurza jak mu to wytykam 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>O, przepraszam. Po pierwsze - ktoś, kto sobie nie radzi z układem równań z dwiema niewiadomymi nie jest "humanistą", lecz nieukiem. Nawet wtedy, gdy przemocą ukończy jakieś studia na kierunku tzw. "humanistycznym" - przeważnie niekompletne, czyli licencjat.
Moja nauczycielka od matematyki w liceum i pan doktor od analizy matematycznej mówili dokładnie to samo : humanistą to był Newton, humanistą to był Pascal, a ludzie, którzy nie umieją matematyki to zwyczajni idioci.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Pa1ryk (1539 punktów) | Jak to mawiała moja matematyczka w liceum: Kiedyś jak się nie umiało matematyki, było się głąbem. Teraz jest się chumanistą.
|
|
| | |  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Jak to mawiała moja matematyczka w liceum: >Kiedyś jak się nie umiało matematyki, było się głąbem. Teraz jest się chumanistą.
Ja miałam szanse uczyć się w tych czasach, kiedy nikt się chumanizmem nie zasłaniał. Piękne czasy (byłam piękna, młoda i szczupła, no co?).
Pamiętam jak cierpiała moja najlepsza przyjaciółka, która poszła do klasy humanistycznej do liceum, bo planowała iść na prawo, a była zmuszona matmę kuć. Biadoliła "a po co nam to". A potem została sędzią w sądzi pracy i musiała czytać ze zrozumieniem opinie biegłych, w której były wyliczenia nadgodzin, stawek itp itd. I się okazało, że jej na szczęście tej matmy trochę wtoczyli do głowy i spora cześć wsiąkła trwale.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54908 punktów) |
>Moja nauczycielka od matematyki w liceum i pan doktor od analizy matematycznej mówili dokładnie to samo : humanistą to był Newton, humanistą to był Pascal, a ludzie, którzy nie umieją matematyki to zwyczajni idioci. > Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Dotąd byłem przekonany, że jestem nauczycielem fizyki i matematyki...
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Dotąd byłem przekonany, że jestem nauczycielem fizyki i matematyki......a tu się okazuje, żeś humanista. A to psikus
|
|
| | | |  | | szarley (54908 punktów) | > >Dotąd byłem przekonany, że jestem nauczycielem fizyki i matematyki...> ...a tu się okazuje, żeś humanista. A to psikus  ...skoro skończyłem studia matematyczne..
|
|
| | | | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >>Dotąd byłem przekonany, że jestem nauczycielem fizyki i matematyki...> >...a tu się okazuje, żeś humanista. A to psikus  > ...skoro skończyłem studia matematyczne..  Matematyczne? Toś filozof! 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | > >>>Dotąd byłem przekonany, że jestem nauczycielem fizyki i matematyki...> >>...a tu się okazuje, żeś humanista. A to psikus  > >...skoro skończyłem studia matematyczne..  > Matematyczne? Toś filozof!  Tylko taki mędrek gminno - powiatowy
|
|
| |  | 1 na 1 | Robson696 (379 punktów) | > Moja nauczycielka od matematyki w liceum i pan doktor od analizy matematycznej mówili dokładnie to samo : humanistą to był Newton, humanistą to był Pascal, a ludzie, którzy nie umieją matematyki to zwyczajni idioci.A mi się wydaje, że to zwykły przejaw pychy, skoro oceniają człowieka na podstawie jego zdolności matematycznych  Królowie nauk  Haha  Każdy ma swoje mocne i słabe strony. Jesteśmy tylko ludźmi.
|
|
|  | 1 na 1 | Marcin Łoziński (385 punktów) | > Po drugie - "niewielu" w tym przypadku napiszemy razem, co każdy matematyk wiedzieć powinien od III klasy szkoły podstawowej.Hey, nobody is perfect
|
|
5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki?
A masz jakaś jednoznaczną definicje, co to jest "inteligencja"? Czy chodzi Ci o potoczne znaczenie, które można swobodnie zamienić na "bystry" a czasem na "cwany"?
>Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane?
Matematyka pozwala rozwiązywać problemy w kuchnia. Serio, bawię się w pieczenie chleba i mam takie receptury które muszę przeliczać z funtów i uncji, objętości na ciężary i odwrotnie i na dodatek zmniejszać np. do 1/7. Nie mówiąc już o przekształcaniu receptury chleba drożdżowego na taki na zakwasie - to jest matematyka z fizyką i chemią organiczną naraz w działaniu.
Matematyka rozwiązuje mi wiele problemów przy domowym wypieku chleba.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Nie używam matematyki w kuchni, w ogóle niczego tam nie używam, bo na ogół nie używam kuchni  Za to w codziennym życiu zawodowym stosuję statystykę. Znam takich chumanistów wg Twojego określenia, którzy nie odróżniają średniej arytmetycznej od mediany.
|
|
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Nie używam matematyki w kuchni, w ogóle niczego tam nie używam, bo na ogół nie używam kuchni Za to w codziennym życiu zawodowym stosuję statystykę.> Znam takich chumanistów wg Twojego określenia, którzy nie odróżniają średniej arytmetycznej od mediany.Oj, próbowałam kiedyś tę różnicę jednemu politologowi wytłumaczyć. Po pół godzinie się poddałam, kiedy kolejny raz stwierdził "ale przecież na to samo wychodzi". A nawet mu zaczęłam rysować rozkłady, ale okazało się, że układ współrzędnych go przestraszył. Porażka dydaktyczna czy jego chumanizm?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Porażka dydaktyczna czy jego chumanizm? Stawiam na chumanizm.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Porażka dydaktyczna czy jego chumanizm?> Stawiam na chumanizm.Ja też. U mnie na politologii matematyka kończyła się na poziomie całek i macierzy - uważam się za ciołka matematycznego, a jakoś dałam radę bez ściągania egzamin na 4+ zdać, więc pewnie się da  Na historii była statystyka i też nie było histerii. Teraz pod wydziałem medycznym studiuję kosmetologię i jako jedyna nie dostałam histerii kiedy na chemii pojawiła się kwestia pH, czyli logarytmy - najwyraźniej reszta roku, znajdująca się w przedziale wiekowym 19-23, jakoś nie miała tego w liceum. Ja tego nie rozumiem. Ale równania reakcji też powodowały u nich stupor, więc ten... tego... no. A ostatnio matmy używałam przy oprysku na balkonie - musiałam sobie przeliczyć ile koncentratu użyć, żeby zrobić roztwór - normalnie używa się całej butelki, więc nie podawali dawek na mniejsze opryski. Wyszło mi 0,4% i dobrze, że mam w domu pipety, bo robiłam środek z pół litra wody 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>>Porażka dydaktyczna czy jego chumanizm? >>Stawiam na chumanizm. >Ja też. U mnie na politologii matematyka kończyła się na poziomie całek i macierzy
Miałam macierze i całki na matmie na ekonomii. Całki pobieżnie, ale macierze gruntownie, bo na rachunku macierzowym i układach równań liniowych opiera się cała ekonometria i taki fajny przedmiot "matematyczne metody programowania w budownictwie" (wbrew pozorom fajna zabawa) plus parę bardziej zaawansowanych metod prognozowania rentowności inwestycji. A badanie przebiegu zmienności funkcji to po liceum robiła po ciemku i z jedną ręką za plecami i bez tej umiejętności odpadłabym na pierwszym roku. Czy to prawda, że już nie ma różniczek w liceum?
Pamiętam pierwsze ćwiczenia z matematyki na studiach. Zaczęły się od "wszyscy znają rachunek różniczkowy? świetnie, to jedziemy dalej".
Teraz te dzieciaki chyba muszą mieć dwa razy więcej matematyki zanim się tknie statystykę czy ekonometrię. One obie są w programie studiów tych wszystkich marketingów, o normalnej ekonomii nie mówiąc.
No tak, a potem pani po licencjacie nie potrafi policzyć procentu składanego bo zapomniała wzoru. Ja nigdy nie pamiętam wzoru, za każdym razem go sobie wyprowadzam. A dla małej liczby okresów to po prostu liczę " z ręki".
I nie, nie chwale się, ja byłam z matmy zawsze ledwo średnia i mnie ona specjalnie nie fascynowała. To jest czysty warsztat.
ps. Tak, wiem, jest tu pewnie sporo młodzieży, która jest dobra z matematyki i ją lubi ( i super, ze tacy są), ale natura tego forum i tego portalu przyciąga dość niereprezentatywne jednostki. Większość bywalców Racjonalisty na oko rażąco zawyża także średnią czytelnictwa, wiedzy ogólnej, erudycji itp itd.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > A ostatnio matmy używałam przy oprysku na balkonie - musiałam sobie przeliczyć ile koncentratu użyć, żeby zrobić roztwór - normalnie używa się całej butelki, więc nie podawali dawek na mniejsze opryski. Wyszło mi 0,4% i dobrze, że mam w domu pipety, bo robiłam środek z pół litra wody Szacun, koleżanko, szacun  . ps. Nie mam pipety, ale specjalnie do chlebowych projektów nabyłam menzurkę z podziałką 1ml i wagę, nazywaną przez mojego męża "dilerską" (dokładność 0,01 grama, max udźwig 100g). Chłopcy mają swoje zabawki, dziewczynki swoje 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Szacun, koleżanko, szacun .Każdy się bawi jak potrafi, c'nie?  > ps. Nie mam pipety, ale specjalnie do chlebowych projektów nabyłam menzurkę z podziałką 1ml i wagę, nazywaną przez mojego męża "dilerską" (dokładność 0,01 grama, max udźwig 100g).Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać. A jest mi potrzebna - chemiczka zaraziła mnie, między innymi, robieniem swoich kosmetyków i będę musiała suche ekstrakty odmierzać...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać.Jak to gdzie? Na allegro  Tam jest wszystko (no prawie, mam czasami zbyt niszowe potrzeby nawet jak na allegro). ps. szukaj pod "waga jubilerska"
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Gdzie kupiłaś taką wagę? Widziałam jedną w IKEA, ale nie wiem, czy można jej ufać.> Jak to gdzie? Na allegro  Nggg... No dobra, ale najpierw jeszcze spróbuję tradycyjnie. Bo ja jestem taka, że muszę obmacać przed zakupem 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | | i.czaplicka (5782 punktów) |
>ps. Nie mam pipety, ale specjalnie do chlebowych projektów nabyłam menzurkę z podziałką 1ml i wagę, nazywaną przez mojego męża "dilerską" (dokładność 0,01 grama, max udźwig 100g). Waga zupelnie niepotrzebna. Rozpuszczasz np, 10 g lub 1 ml w 100 ml wody, z tego bierzesz 1 ml, rozpuszczasz np w 10. Jak Ci pasuje. Ta umiejetnosc znana jest kazdemu lek. wet. Ja na przyklad nie leczylam drobiu na fermach, wiec nie kupowalam pojemnikow leku po np. 10 litrow. Bo dla ptakow dawkowanie jest nie na kg wagi, tylo litr wody. Wiec jak mialam kanarka czy papuzke to przeliczalam np, z roztworu injekcyjnego dla psow, (ktory mial inne stezenie niz forma doustna) Po prostu wystarczy dokonac kolejnych rozcienczen. Mozna uzywac strzykawki. Podobnie z lekami injekcyjnymi - jak inaczej podac chomikowi lek ktory dawkuje sie 1 ml na 10 kg wagi?
|
|
| | |  | | pawel_wr (4297 punktów) | >Stawiam na chumanizm.
Tszeba miedź poczućje chómoru, aby nie pęc albo schuść ze śmiechu....
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | | Paul Figura (1368 punktów) |
> Matematyka pozwala rozwiązywać problemy w kuchni.> Serio, bawię się w pieczenie chleba i mam takie receptury które muszę przeliczać z funtów i uncji, objętości na ciężary i odwrotnie i na dodatek zmniejszać np. do 1/7. Nie mówiąc już o przekształcaniu receptury chleba drożdżowego na taki na zakwasie - to jest matematyka z fizyką i chemią organiczną naraz w działaniu.> Matematyka rozwiązuje mi wiele problemów przy domowym wypieku chleba.Chętnie ci pomogę jeżeli masz z tym problemy.
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Matematyka rozwiązuje mi wiele problemów przy domowym wypieku chleba.> Chętnie ci pomogę jeżeli masz z tym problemy.>  Przecież napisałam że problemy rozwiązała mi matematyka (odwrotny chumanista?) Problem mam tylko z tym chlebem, bo mąż nie wszystko chce jeść, nie przepada za żytnim razowym i muszę go zjeść sama, a najlepiej mi wychodzi w dużej formie. Chcesz pół bochenka? Jest świetny, moje własne dzikie drożdże, obecnie ok 30. pokolenia, dają słodkawo-jabłkowy aromat.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | | Paul Figura (1368 punktów) |
> Przecież napisałam że problemy rozwiązała mi matematyka (odwrotny chumanista?)> Problem mam tylko z tym chlebem, bo mąż nie wszystko chce jeść, nie przepada za żytnim razowym i muszę go zjeść sama, a najlepiej mi wychodzi w dużej formie.> Chcesz pół bochenka? Jest świetny, moje własne dzikie drożdże, obecnie ok 30. pokolenia, dają słodkawo-jabłkowy aromat.Właśnie o chlebie mówie.(przez przypadek dodałem tą matematykę ale tak jest jak małe dzieci przeszkadzają wujkowi pisac na "Racjonaliście")
|
|
 | 8 na 8 |
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > 1. Wyjąć jajko z lodówki.> 2. Gotować przez czas>  I życie staje się prostsze! ... do momentu kiedy człowiek nie przeczyta na opakowaniu zupki w proszku "mieszając doprowadzić do wrzenia".
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | Paul Figura (1368 punktów) | > >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki?> A masz jakaś jednoznaczną definicje, co to jest "inteligencja"?> Czy chodzi Ci o potoczne znaczenie, które można swobodnie zamienić na "bystry" a czasem na "cwany"?Powiedz mi ile jest 1+1=? (zobaczymy czy jesteś taka cwana)
|
|
 | | Pan cogito (182 punktów) | >>Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki? >A masz jakaś jednoznaczną definicje, co to jest "inteligencja"? >Czy chodzi Ci o potoczne znaczenie, które można swobodnie zamienić na "bystry" a czasem na "cwany"?
Chodzi mi raczej o iq, czy ktoś np słaby z matmy może mieć bardzo wysoki wynik? I jakie mogą być inne def inteligecnji?
Sapere Aude
|
|
2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji?
Matematyka to sformalizowany zapis sekwencyjnego i logicznego wywodu myślowego. Każda osoba, która myśli sekwencyjnie będzie bliska matematyce. Oczywiście, nie tylko takie osoby istnieją. Wielu jest ludzi, którzy działają na zasadzie mentalnego chaosu, losowych skojarzeń, intuicji i wychodzi im to całkiem nieźle. W tym przypadku trudno szukać tutaj mocnych powiązań z matematyką.
>Czy są inne wyznaczniki?
Psychologowie wyróżniają najróżniejsze inteligencje. Jest inteligencja ścisła, związana z dedukcją i którą przekształca (nieudolnie) na liczbę test IQ. Jest inteligencja społeczna, inteligencja kinestetyczna, zwana popularne koordynacją oko-ręka.
>Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki?
Zależy o jakiej inteligencji mówimy. Jeśli o tej dedukcyjnej, to zapewne tak. Ja jestem też zwolennikiem stwierdzenia mojego idola, że w matematyce tak naprawdę nie ma nic do rozumienia, a wystarczy się przyzwyczaić.
>Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane?
Każdy problem można rozwiązać przy pomocy matematyki o ile sprowadzi się go wcześniej do matematyki. Chociaż czuję, że pytanie które chcesz zadać, to czy matematyka jest rozwojowa, na co odpowiedź jest oczywiście twierdząca. Głównym celem nauki matematyki na etapie szkolnym nie jest nauczenie matematyki, a nauczenie myślenia.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji?> Matematyka to sformalizowany zapis sekwencyjnego i logicznego wywodu myślowego.Człowiek nigdy nie wie o sobie wszystkiego. Raz się dowie ze mówi prozą, innym razem, że posługuje się "sformalizowanym zapisem sekwencyjnego i logicznego wywodu myślowego".  Normalnie WOW dla mnie 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | Pan cogito (182 punktów) | >>Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? >Matematyka to sformalizowany zapis sekwencyjnego i logicznego wywodu myślowego. Każda osoba, która myśli sekwencyjnie będzie bliska matematyce. Oczywiście, nie tylko takie osoby istnieją. Wielu jest ludzi, którzy działają na zasadzie mentalnego chaosu, losowych skojarzeń, intuicji i wychodzi im to całkiem nieźle. W tym przypadku trudno szukać tutaj mocnych powiązań z matematyką. Co to sekwencyjny wywód myślowy?
>>Czy są inne wyznaczniki? >Psychologowie wyróżniają najróżniejsze inteligencje. Jest inteligencja ścisła, związana z dedukcją i którą przekształca (nieudolnie) na liczbę test IQ. Jest inteligencja społeczna, inteligencja kinestetyczna, zwana popularne koordynacją oko-ręka. Czemu nieudolnie?
>>Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane? >Każdy problem można rozwiązać przy pomocy matematyki o ile sprowadzi się go wcześniej do matematyki. Chociaż czuję, że pytanie które chcesz zadać, to czy matematyka jest rozwojowa, na co odpowiedź jest oczywiście twierdząca. Głównym celem nauki matematyki na etapie szkolnym nie jest nauczenie matematyki, a nauczenie myślenia. Akurat mi chodziło właśnie o takie sprowadzenie wszyskiego do matematyki, czy np gdy ktoś jest bardzo dobry z matematyki może dzięki temu dobra ripostować kogoś?
Sapere Aude
|
|
| Draska (285 punktów) | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki?
Pojmowanie matematyki nie jest żadnym wyznacznikiem inteligencji, ale może być jego składową.
Trochę irytuje mnie dzielenie na humanistów i ścisłych umysłów, wszystkiego da się nauczyć. Wystarczy troszkę chęci. Wydaje mi się że większość humanistów jest humanistami dlatego że nie napotkali na swojej drodze sensownego nauczyciela. Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa. Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć. W fizyce czy matematyce niestety trzeba rozumieć. Ergo kiepscy nauczyciele historii nie zrobią z człowieka fizyka, a kiepski nauczyciel matematyki zrobi jak najbardziej filologa klasycznego. Podam dwa przykłady: jeden, środowiskowy: mój brat miał innych nauczycieli w podstawówce, a potem w średniej i na studiach. Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%. Ja natomiast miałem innych nauczycieli i jakoś tam z matematyką czy fizyką czy chemią nie miałem problemów, ale w szkole średniej trafiłem na Nauczyciela. Nic nie rozumiałem z tego co mówi. Ale żeby nie mieć samych pał, uczyłem się na zaś materiału, rozwiązywałem zadania, wsio jasne, oki, umiem wszystko na następujący materiał. Potem Nauczyciel tłumaczył i ja już nic nie umiałem z tego co rozwiązywałem bez problemu.
p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko.
|
|
 | 5 na 5 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa. Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć.Chętnie zobaczę, jak się wkuwa poczucie humoru, językową lotność wypowiedzi, umiejętność pisania zajmujących opowiadań, wrażliwość poetycką itp  > W fizyce czy matematyce niestety trzeba rozumieć.Widywałam i takich, co wkuwali. > p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko.No ale podobno polonistyka jest łatwa?
|
|
|  | | Draska (285 punktów) |
> Chętnie zobaczę, jak się wkuwa poczucie humoru, językową lotność wypowiedzi, umiejętność pisania zajmujących opowiadań, wrażliwość poetycką itp  A ja chętnie zobaczę jak tego uczą w szkole.
|
|
 | 5 na 5 | szarley (54908 punktów) | >Sorry ale historia czy polonistyka jest łatwa. Dla większości łatwiejsza niż zaawansowana matematyka. >Nie trzeba za dużo myśleć, trzeba wkuć. Trudno znaleźć większą bzdurę.
>Ergo kiepscy nauczyciele historii nie zrobią z człowieka fizyka, a kiepski nauczyciel matematyki zrobi jak najbardziej filologa klasycznego. Też bzdura, choć trochę mniejsza.
>Podam dwa przykłady: jeden, środowiskowy: mój brat miał innych nauczycieli w podstawówce, a potem w średniej i na studiach. Ja natomiast miałem innych nauczycieli i jakoś tam z matematyką czy fizyką czy chemią nie miałem problemów, ale w szkole średniej trafiłem na Nauczyciela. Nic nie rozumiałem z tego co mówi. Ale żeby nie mieć samych pał, uczyłem się na zaś materiału, rozwiązywałem zadania, wsio jasne, oki, umiem wszystko na następujący materiał. Potem Nauczyciel tłumaczył i ja już nic nie umiałem z tego co rozwiązywałem bez problemu.
Powyższy tekst jest świetnym przykładem tego, że język też należy rozumieć. Wkucie nie wystarczyło.
>Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%. Jeśli z trudem liczy procenty, to nie jest humanistą tylko osłem.
>p.s. trzeci przykład: miałem kolegę który wszystkie zadania błyskawicznie rozwiązywał. Matematyczny geniusz szkoły średniej. Niestety nic poza tym nie potrafił i nie umiał. Sklecić zdania poprawnie było mu ciężko. Przy Tobie nie czuł się osamotniony.
|
|
 | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Ciężko mu procent obliczyć. Humanista w 100%. Proponuję przeczytać kilka postów tam, wyżej i nie pisać głupstw. Szarley ma rację, a ja dodam tylko, że osioł nigdy nie będzie prawdziwym humanistą, choćby pękł.
|
|
1 na 1 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | >Czy matematyka jest wyznacznikiem inteligencji? Czy są inne wyznaczniki? Nie jest.--Sprawność organizmu i mózgu to IQ --czyli geny .
>Czy ktoś ktoś bardzo inteligentny będzie dobry z matematyki? B.inteligentny może co chce . (w dziedzinie wykorzystania swego umysłu lub zmanipulowania innych umysłów i wykorzystania ich mięśni ...do osiągnięcia swych celów)
>Czy matematyka pomaga logicznie myśleć i rozwiązywać problemy z nią samą nie związane? Algorytmy poprawnego rozumowania pomagają zawsze.
Pozdro P.S.Wiele trzeba by rozwinąć by dokładnie zrozumieć co jest konieczne by IQ mieć i go nie zaprzepaścić ...
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Łatwo mi sobie wyobrazić erudytę, który zna parę języków i jest np. profesorem historii, który od szkoły nie miał kontaktu z matmą i nic z niej nie pamięta. Czy nie będzie to nadal człowiek inteligentny?
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54908 punktów) | >Łatwo mi sobie wyobrazić erudytę, który zna parę języków i jest np. profesorem historii, który od szkoły nie miał kontaktu z matmą i nic z niej nie pamięta. Czy nie będzie to nadal człowiek inteligentny?
Profesor historii, który nie miał kontaktu z matematyką był albo zahibernowany, albo jego rozumienie historii jest na poziomie gimnazjalisty.
Jak bez znajomości matematyki zrozumie ekonomię? Jak bez znajomości ekonomii, wyobrażany profesor zrozumie Wielki Kryzys i jego skutki? Jak bez zrozumienia zjawiska Wielkiego Kryzysu odpowie uczniowi na pytania "Jak się ustrzec przed powtórzeniem tego zjawiska?" "Jak z kryzysów wychodzić?"
Może i będzie inteligentny, ale na pewno nie będzie dobrym profesorem historii
|
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Co to znaczy być dobrym z matematyki? Znać arytmetykę, algebrę i geometrię na poziomie szkoły średniej, czy też może być dobrym w zakresie analizy matematycznej i funkcjonalnej, znać perfekt matematykę dyskretną, czy też logikę matematyczną.Matematyka, to spory dział wiedzy i wydaje mi się, że dogłębne poznanie jednej dziedziny nauki, w dużym stopniu zamyka nas na inne. Jest to ze szkodą dla ogólnego rozumienia świata, ale taka jest praktyka. www.racjonalista.pl/forum.php/s,60265#w60399--------------------- > Profesor historii, który nie miał kontaktu z matematyką był albo zahibernowany, albo jego rozumienie historii jest na poziomie gimnazjalisty.> Jak bez znajomości matematyki zrozumie ekonomię?> Jak bez znajomości ekonomii, wyobrażany profesor zrozumie Wielki Kryzys i jego skutki?> Jak bez zrozumienia zjawiska Wielkiego Kryzysu odpowie uczniowi na pytania "Jak się ustrzec przed powtórzeniem tego zjawiska?" "Jak z kryzysów wychodzić?"> Może i będzie inteligentny, ale na pewno nie będzie dobrym profesorem historii "Zdania" zapewne Pan nie czyta, gdzie w (najnowszym) numerze 1-2 (156-157) 2013 znajduje się ciekawy artykuł Edwarda Karolczuka "Filozofia wobec problemów ekonomicznych", ale nawet gdy nie czyta Pan "Wyborczej", to numer sobotnio-niedzielny z 3-4 sierpnia 2013 roku jest łatwo dostępny, a tam rozmowa z ekonomistką prof. Leokadią Oręziak, "Myślisz, że sam sobie poradzisz"? Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić". Znajomość matematyki jest bardzo ważną umiejętnością, tak jak każda umiejętność korzystania z narzędzi. Ale koniecznie trzeba przy tym pamiętać, że umiejętność korzystania z narzędzi, to jeszcze dalece nie daje nam rzemieślnika, nie mówiąc już o artyście. -------------------------- Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. Naszym człowieczeństwem, zaś jest to, czego nie potrafi wykonać skonstruowana przez nas maszyna.www.racjon(*)rum.php/z,0/d,1/s,60265#w60449Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54908 punktów) | > Co to znaczy być dobrym z matematyki? Znać arytmetykę, algebrę i geometrię na poziomie szkoły średniej, czy też może być dobrym w zakresie analizy matematycznej i funkcjonalnej, znać perfekt matematykę dyskretną, czy też logikę matematyczną.Z mojego poziomu zupełnie by wystarczyło, gdyby humaniści matematykę znali na poziomie im potrzebnym w pracy, codziennym życiu i po prostu szanowali. Wpis dotyczył profesora historii i tego czy ma kontakt z matematyką. Nie wyobrażam sobie, żeby dobry historyk takiego kontaktu nie miał, choćby ze względu na wymóg ponadprzecięnej znajomości ekonomii. Zbyt wiele czytałem/słyszałem "naukowych" wypowiedzi, po których widać, że matematyka na poziomie liczenia procentów jest zbyt trudna. ("Przyczyną wielkiego kryzysu był krach na giełdzie nowojorskiej") > Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić".Tego nie neguję, podobnie jak niezbędności inteligencji w wielu innych dziedzinach ludzkiej działalności. Napisał Pan "matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną" Ja napiszę podobnie, ale ze zmianą akcentów: Inteligencja jest rzeczą niezbędną w każdej naukowej działalności człowieka, a we wszytskich zagadnieniach bardzo ważną rolę odgrywa matematyka jako narzędzie. Miarą inteligencji jest między innymi umiejętność korzystania z narzędzi, choć sama ta umiejętność nie czyni mistrza. (Czy rzemieślnika? byłby to zbędny spór o słowa) > Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. Nikogo jeszcze maszyna nie zastąpi. Napisał Pan: Cytat:Co mi z takiego ograniczonego intelektualnie matematyka, który np. wiedzę historyczną ogranicza do znajomości dat. Taki poziom, to tylko dla "ścisłych" (tzn. takich, do których nic więcej nie wejdzie) umysłów. Taki matematyk jest tyle samo wart co Chumanista, a jeśli jeszcze brakuje mu pokory wobec wiedzy historyków, jeśli lekceważy Historię i nauki z niej płynące, to jest tylko powodem do wstydu dla innych matematyków. > Pozdrawiam.Wzajemnie
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Z mojego poziomu zupełnie by wystarczyło, gdyby humaniści matematykę znali na poziomie im potrzebnym w pracy, codziennym życiu i po prostu szanowali.Wydawało mi się, iż Pan (podobnie do mnie) ma większe wymagania od ludzi uważających się za inteligencję, a trudno mi nazywać matematykiem, czy też humanistą, nie inteligenta. > Wpis dotyczył profesora historii i tego czy ma kontakt z matematyką. Nie wyobrażam sobie, żeby dobry historyk takiego kontaktu nie miał, choćby ze względu na wymóg ponadprzecięnej znajomości ekonomii.Myślałem, że jestem bardziej komunikatywnym. Pisałem, że sama znajomość matematyki jest dalece niewystarczającą (a nie, że jest niepotrzebną). Potrzebną jest jeszcze inteligencja pozwalająca na sensowne zastosowania tego narzędzia jakim jest matematyka. > Zbyt wiele czytałem/słyszałem "naukowych" wypowiedzi, po których widać, że matematyka na poziomie liczenia procentów jest zbyt trudna. ("Przyczyną wielkiego kryzysu był krach na giełdzie nowojorskiej")Ja też zbyt wiele słyszałem naukowych (w pełni naukowych, bez cudzysłowu, gdyż pokrytych stosownym tytułami) wypowiedzi na temat Kryzysu i kryzysów, często ze sobą sprzecznych, a więc chyba matematyka, którą wszyscy ekonomiści w potrzebnym im zakresie znają, to jednak za mało. Profesor Oręziak w artykule, do którego wyżej się odwołałem: Główna patologia na czym polega? - W Stanach Zjednoczonych za czasów prezydentury Billa Clintona zniesiono tzw. Banking Act i pozwolono bankom działać na rynku papierów wartościowych.
Go w tym złego? - To dewastuje świat. Już raz to zresztą doprowadziło do Wielkiego Kryzysu. Banki w latach 20., zamiast prowadzić swoją podstawową działalność, czyli zbierać depozyty i udzielać kredytów, zaczęły ostro grać na giełdzie. Skoro można mieć łatwy zysk z akcji, to po co pożyczać jakiemuś fabrykantowi na produkcję śrubek i czekać na raty kredytu? Bańka giełdowa pęczniała, a potem pękła. Po krachu na giełdzie w Nowym Jorku w 1929 roku banki zostały z niespłaconymi kredytami i nic niewartymi akcjami. Połowa z nich upadła.
I dobrze. Kara za chciwość. - Problem z upadającymi bankami jest taki, że to nie prezesi płacą za swoją beztroskę i chciwość, płacą klienci, którzy tracą swoje depozyty. "Banking Act" z 1933 roku miał być kagańcem dla banków i zapobiec w przyszłości podejmowaniu przez ńie nadmiernego ryzyka. Wszelkie operacje akcjami zostały bankom zakazane. Powiedziano finansistom: "Chcecie grać na giełdzie? Świetnie. Ale nie poprzez banki. Musicie założyć w tym celu osobne firmy". Te osobne firmy nazywały się bankami inwestycyjnymi i nie mogły przyjmować depozytów. Mogły grać na giełdzie wyłącznie swoimi pieniędzmi oraz pieniędzmi klientów, ale zebranymi w tym określonym celu - gry na giełdzie. Od lat 80. zaczęły wiać neoliberalne wiatry i instytucje finansowe nieustannie lobbowały, żeby im rozwiązać ręce. Administracja Clintona w końcu uległa. I się zaczęło. Banki komercyjne na rynku kapitałowym mogą robić niemal wszystko.
Na przykład co? - Hulaj dusza, piekła nie ma. Można wytworzyć właściwie dowolny instrument finansowy, poprosić agencję ratingową o jego ocenę i nim handlować. Byle się kupiec znalazł.Nie neguję potrzeby umiejętności matematyki, w tym umiejętności liczenia procentów, ale nie rozumiem do czego ta umiejętność miałaby wystarczyć? Do zapobieżenia kryzysom, czy choćby tylko własnym stratom, gdyż nawet nie podejrzewam Pana, iż uważa Pan, że pozwala ona zrozumieć przyczyny kryzysów? > >>>Po przemyśleniu tych dwóch artykułów łatwo dochodzi się do wniosku, że choć matematyka w zagadnieniach ekonomicznych odgrywa bardzo ważną rolę, to inteligencja jest tam rzeczą niezbędną. Nawet przy matematycznej genialności bez umiejętności zrozumienia zjawisk społecznych i kierujących nimi idei zupełnie nie sposób zrozumieć ani "Wielkiego kryzysu", ani "jak z kryzysów wychodzić".> >>>Co do kreatywności matematyki proszę zastanowić się, jak dalece już mogą maszyny zastąpić matematyków, a jak dalece humanistów. > Nikogo jeszcze maszyna nie zastąpi.Ale humanistyka uczy zrozumienia treści zdań. Z zapytania "jak dalece" - wcale nie wynika twierdzenie, że maszyna może kogoś zastąpić całkowicie. > Napisał Pan: Cytat: Co mi z takiego ograniczonego intelektualnie matematyka, który np. wiedzę historyczną ogranicza do znajomości dat. Taki poziom, to tylko dla "ścisłych" (tzn. takich, do których nic więcej nie wejdzie) umysłów. > Taki matematyk jest tyle samo wart co Chumanista, a jeśli jeszcze brakuje mu pokory wobec wiedzy historyków, jeśli lekceważy Historię i nauki z niej płynące, to jest tylko powodem do wstydu dla innych matematyków.Jestem pasjonatem historii, tyle iż tej pisanej małą literą, i wiem, że historia uczy nas jednego, iż tak naprawdę to historia niczego społeczeństw nie uczy. Do tego stwierdzenia wystarczy dosyć pobieżna znajomość historii, ale do jego zrozumienia potrzebną jest jeszcze dosyć spora inteligencja. PS. Bardzo przepraszam, ale proszę o bardziej uważne przeczytanie tego co piszę zanim udzieli mi Pan odpowiedzi. Może się mylę, ale mam wrażenie, że niezbyt dobrze Pan moją poprzednią wypowiedz zrozumiał. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54908 punktów) | > >Z mojego poziomu zupełnie by wystarczyło, gdyby humaniści matematykę znali na poziomie im potrzebnym w pracy, codziennym życiu i po prostu szanowali.> Wydawało mi się, iż Pan (podobnie do mnie) ma większe wymagania od ludzi uważających się za inteligencję, a trudno mi nazywać matematykiem, czy też humanistą, nie inteligenta.Nie stawiam zbyt wysokich wymagań, bo mógłbym im nie podołać  A tak poważnie: każdy z nas ma pewne wymagania, rozmowa o tym zajęłaby nam pewnie pół beczki piwa. Pan będąc humanistą, może więcej wymaga od innych humanistów, ja od matematyków. Niestety zbyt często, coraz częściej łapię się na nieznajomości wielu rzeczy , czas na naukę się kończy, a nieprzeczytanych książek przybywa zamiast ubywać..... "Wiem, że nic nie wiem" Szczęściarz, który to powiedział, ja wiem, że wiem coraz mniej, stąd huśtawka: Z jednej strony wymagania maleją, aby im samemu podołać, z drugiej szlag jasny trafia nauczyciela, kiedy maturzysta na pytanie "Kim był Charles Chaplin?", odpowiedzi udziela haniebnej. > Myślałem, że jestem bardziej komunikatywnym.Jest Pan w pełni komunikatywnym, nie przeczytałem w Pańskim wpisie, że matematyka jest niepotrzebna! Podobnie jak Pan, uważam ją jedynie za narzędzie i podobnie jak Pan, uważam, że kluczem do zrozumiena świata jest inteligencja, która matematyką się potrafi posługiwać. Pański szacunek dla matematyki nie wymaga udowadniania  Może to konieczność dostosowania się do różnicy stref czasowych wpływa na umiejętność mojego komunikatywnego myślenia  > Ja też zbyt wiele słyszałem naukowych (w pełni naukowych, bez cudzysłowu, gdyż pokrytych stosownym tytułami) wypowiedzi na temat Kryzysu i kryzysów, często ze sobą sprzecznych, a więc chyba matematyka, którą wszyscy ekonomiści w potrzebnym im zakresie znają, to jednak za mało.Tak, matematyka to za mało. To tylko narzędzie (przyzna Pan, że cudowne?  ) Na temat Wielkiego Kryzysu napisano bardzo wiele. Tekst , który Pan cytuje jest... wspaniałym tekstem historyka znającego ekonomię. Ktoś nie wyciąnął wniosków z historii, ktoś nie odrobił lekcji i wszyscy dostajemy w d... , ale zna Pan zarówno ekonomię jak i historię na tyle, żeby nie zgadzać się z poglądem, że Czarny Czwartek był przyczyną a nie objawem choroby. Być może, gdyby nie ten objaw, choroba przeszłaby łagodniej, a może pojawiłaby się później? silniesza? (Znów muszę coś dopisać do kolejki rzeczy do przeczytania) > Nie neguję potrzeby umiejętności matematyki, w tym umiejętności liczenia procentów, ale nie rozumiem do czego ta umiejętność miałaby wystarczyć? Do zapobieżenia kryzysom, czy choćby tylko własnym stratom, gdyż nawet nie podejrzewam Pana, iż uważa Pan, że pozwala ona zrozumieć przyczyny kryzysów?Słusznie mnie Pan nie podejrzewa  > Jestem pasjonatem historii, tyle iż tej pisanej małą literą, i wiem, że historia uczy nas jednego, iż tak naprawdę to historia niczego społeczeństw nie uczy. Do tego stwierdzenia wystarczy dosyć pobieżna znajomość historii, ale do jego zrozumienia potrzebną jest jeszcze dosyć spora inteligencja.Jedyne czego uczy nas historia to to, że jeszcze nigdy niczego nie nauczyła. (cytat z pamięci - chyba Lec - będę wdzięczny za sprostowanie pomyłki) > PS. Bardzo przepraszam, ale proszę o bardziej uważne przeczytanie tego co piszę zanim udzieli mi Pan odpowiedzi.Staram się
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Pan będąc humanistą, może więcej wymaga od innych humanistów, ja od matematyków. Niestety zbyt często, coraz częściej łapię się na nieznajomości wielu rzeczy , czas na naukę się kończy, a nieprzeczytanych książek przybywa zamiast ubywać.....> "Wiem, że nic nie wiem"> Szczęściarz, który to powiedział, ja wiem, że wiem coraz mniej, stąd huśtawka:Sokrates, któremu przypisuje się to zdanie (większość wypowiedzi Sokratesa zostało spisanych/zmyślonych/wmówionych mu przez Platona), gdy je miał rzec był już starym człowiekiem o one oznaczają świadomość, że jeśli czegoś nie wiem, to znaczy, że posiadam wiedzę o własnej niewiedzy. Trawestując za nim i innymi mędrcami, sam lubię powtarzać: - całe życie się uczyłem aby poznać obszary własnej niewiedzy. > Z jednej strony wymagania maleją, aby im samemu podołać, z drugiej szlag jasny trafia nauczyciela, kiedy maturzysta na pytanie "Kim był Charles Chaplin?", odpowiedzi udziela haniebnej.A kimże jest Charles Chaplin dla 18-19-latka? Poziom refleksji niektórych z dużymi pretensjami intelektualnymi zawiera się w tym zdaniu: "Do tego wciąż niestety ateiści to czasami ludzie o psychopatycznych skłonnościach którzy podzielają poglądy Hitlera." A mnie się Zamojski przypomina: "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Mamy religię w szkołach i winno to wystarczyć dla ukształtowania Polaka-katolika. > Tak, matematyka to za mało. To tylko narzędzie (przyzna Pan, że cudowne? )Wprost genialne! Zaraz drugie po języku. > Na temat Wielkiego Kryzysu napisano bardzo wiele. Tekst , który Pan cytuje jest... wspaniałym tekstem historyka znającego ekonomię.> Ktoś nie wyciągnął wniosków z historii, ktoś nie odrobił lekcji i wszyscy dostajemy w d... , ale zna Pan zarówno ekonomię jak i historię na tyle, żeby nie zgadzać się z poglądem, że Czarny Czwartek był przyczyną a nie objawem choroby. Być może, gdyby nie ten objaw, choroba przeszłaby łagodniej, a może pojawiłaby się później? silniejsza? (Znów muszę coś dopisać do kolejki rzeczy do przeczytania).Jeżeli ktoś jest otwarty na wiedzę i nie obawia się lektur sprzecznych z jego dotychczasowymi poglądami, to samo zastanowienie nad społecznymi (socjologiczno-psychologicznymi) przyczynami kryzysów ekonomicznych jest fascynujące. Pozwoli Pan, że wrócę do prof. Oręziak (nie, nie jest ona jedyną podzielająca takie poglądy, ale akurat mam ją pod ręką.) Ja głupieję. - Bo dał pan sobie wmówić, że ekonomia to nauka ścisła, w której wszystko musi się zgadzać.
A nie? - Skąd! To nauka społeczna niesłychanie miękka, pełna intuicji i hipotez. Przyzwyczailiście się traktować ekonomistów jak głosicieli matematycznych twierdzeń i prawd udowodnionych raz na zawsze. "Nieuchronne prawa rynku" - to jedno z bardziej złudnych sformułowań, jakie znam. Dla ekonomistów taka nobilitacja jest nawet przyjemna, ale dla reszty ludzkości szkodliwa.
0 co tak naprawdę kłócicie się między sobą? - O idee. Głównie o nie.
Nie o liczby? Przecież ciągle pokazujecie twarde liczby i oznajmiacie przed kamerami, że jak wzrośnie X, to spadnie Y. - Tak. Liczby są twarde. Tyle że ich interpretacja wynika z idei, które ekonomista wyznaje. To nie jest tak, że znamy idealne modele matematyczne, wystarczy powkładać w nie dane i wiemy, jak zareaguje rynek. Gdyby tak to działało, ekonomiści potrafiliby przewidzieć kry¬zysy i inwestorzy nie traciliby fortun na giełdach. A tracą. Ekonomiści mają różne sposoby widzenia świata i różne wrażliwości. Grupa społeczna, z której ktoś się wywodzi, też jest ważna, bo on na przykład widział biedę na własne oczy albo nie widział. Toczy się między nami spór światopoglądowy. Po prostu.
Spór między czym a czym? - Na podstawowym poziomie dotyczy on tego, w jakim świecie chcemy żyć.> >>>PS. Bardzo przepraszam, ale proszę o bardziej uważne przeczytanie tego co piszę zanim udzieli mi Pan odpowiedzi.> Staram się  Więc chyba Pan zauważa, iż Pana nie atakuję tylko podrzucam tematy, a czasem i materiały do Pańskiej refleksji. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54908 punktów) | Lubię się zgadzać  > Więc chyba Pan zauważa, (...) a czasem i materiały do Pańskiej refleksji.Z materiałów nie omieszkam skorzystać, dziękuję. > Pozdrawiam.Wzajemnie i Dobrej nocy U mnie już ciemno. Rosja to taki niewielki kraj , dwoma krokami przejdziesz całą... mapę
|
|
| | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | Niestety polska prasa na Syberię dociera z wielkim opóźnieniem, ale dociera. (Prasa w wersji elektronicznej to dla mnie profanacja, szelest papieru jest bezcenny) Tyle że... niełatwo jest tak od ręki ustosunkować się do artykułu przez Pana polecanego, ponieważ tekst jest wielowątkowy, interesujący i wymaga przemyślenia. Bardzo dziękuję za jego rekomendację. Do wielu tez wywiadu się nie odniosę, bo musielibyśmy przegadać całą noc ( i to polarną)
Wyjaśniam wątpliwości: szanuję prof. Balcerowicza, mimo że jest liberałem. "Po owocach ich poznacie" Przed 1989 rokiem Polsce było daleko poziomem życia i poziomem gospodarki do Czechosłowacji, dziś Czeską Republikę wyprzedziliście niemal w każdym punkcie. W latach 90 w Polsce jeździły zarówno maluchy jak i mercedesy, w Czeskiej Republice wyłącznie skody, dziś w Polsce maluch to rzadkość, w Czeskiej Republice nadal skoda i to ta najtańsza. W Polsce w niedziele wieczorem w Zadupienniku w Puszczy Białowieskiej kupiłem świeży chleb i piwo, w Czeskiej republice sobota, 12.00.... Ilość budowanych i remontowanych domów jest nieporównywalna i nie wymaga nawet statystyk! To widać gołym okiem, i ja, matematyk, to Panu mówię. Niemniej, o ile na początku lat 90-tych liberalizm był w obu krajach niezbędny, o tyle dziś zdecydowanie przyznaję rację argumentom prof. Oręziak, kiedy uznaje system pokoleniowy, zaprzeczenie liberalizmu, za niezbędne spoiwo społeczeństwa. Zagubiliśmy się w atomizacji. Zagubiliśmy się w dążeniu do "ja" Pomyliliśmy dążenie do wolności z kanibalizmem. Wahadło się za bardzo przechyliło.
Prof. Oręziak odsuwa na bok gołe liczby i każe zastanowić się nad pytaniem "Kim jesteśmy?" Społeczeństwem, czy stadem wyizolowanych Vifixów? Rozumie Pan, że w matematyku odsunięcie liczb na bok musi wywołać bunt. I wywołuje! Kiedy p. Oręziak lekko przechodzi nad argumentem demograficznym, ja się buntuję. Zbyt lekko to potraktowała. Owszem, pisze o wzroście wydajności pracy, ale nie bierze pod uwagę wzrostu apetytów konsumpcyjnych zarówno pokolenia pracującego jak i emerytów. Dziś emerytowi nie wystarczy chleb z salcesonem, rower, ametyst i frania i wczasy w POD przy uprawie marchewki i agrestu. Dziś emeryt chce więcej, bo chce godnie żyć. (polecam sztukę Stanisława Bieniasza z Zabrza pt. Stary portfel - naprawdę warto, 30 lat i nadal aktualna)
Ale na pytanie " W jakim świecie chcemy żyć?" "Kim jesteśmy", ja mogę z całą stanowczością odpowiedzieć "chcę, abyśmy byli społeczeństwem" Dlatego akceptuję fakt, że młode pokolenie ma obowiązek utrzymywać swoich rodziców i dziadków.
Prof. Balcerowicz uruchomił zegar długu publicznego i prof. Oręziak tłumaczy, że przyczyną tego długu są OFE, To też nie do końca matematycznie uzasadnione. Połowa tego długu to emerytury, z tego część to OFE. Prof. Oręziak tłumaczy studentom bezsens OFE i ci się buntują, chcąc "swoje" pieniądze przeznaczyć na "swoje" emerytury. A ja tych studentów czasami rozumiem. Przecież dla wielu z nich obraz emeryta, to nie jest obraz osiemdziesięcioletniego ich dziadka który przepracował w hucie 50 lat tylko obraz starszego brata , który poszedł na emeryturę w wieku, w którym jeszcze nie wyrzucają z Komsomołu! W Polsce wiek emerytalny to 34 lata! Życia a nie pracy! Syn idzie na emeryturę przed ojcem! To też jest napędzanie tego zegara długu. W 1989 nie można było tego zmienić, ale już w 1999 trzeba to było uczynić a mamy rok 2013! Tchórzostwo polityków... może ja nie mam prawa o tym pisać....
Nie zgadzam się z prof. Oręziak , że w perspektywie długotrwałych inwestycji giełda jest dużym ryzykiem. Przyjaciel z Uniwersytetu Ekonomicznego, specjalista od giełd zapewnił mnie, że się nie mylę w przekonaniu, że w długotrwałej perspektywie nie ma giełdy która traci. Choć znów zgadzam się z panią profesor, że nieuczciwe jest zmuszanie ludzi do powierzania swoich (jednak swoich a nie publicznych) pieniędzy prywatnym podmiotom, aby grały na giełdzie. Czyj jest zysk? Czyje są straty? cdn
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | cd Myślę, że rozwiązaniem byłoby tu danie wyboru: chcesz OFE jako uzupełnienie? Tak/Nie Tak? Chcesz OFE agresywnego inwestowania, czy ostrożny? A może zrównoważony? Nie? Masz tylko ZUS Natomiast OFE mają obowiązek kupować obligacje skarbowe, państwo je emituje, żeby spłacić OFE, kółko się zamyka , to jest chore i p. Oręziak to zauważa (Balcerowicz też) Nie zgadzam się też z prof. Oręziak co do "mielonki". Owszem banki ją robią, ale w zupełnie innych proporcjach. CDO, CDS... 10% kredytów zagrożonych , 10% niepewnych 80 dobrych inaczej niż opisane w GW. Niemniej znów zgadzam się z nią, kiedy opisuje mechanizm tworzenia ratingów. Rating za pieniądze banków to jak PN na masło za pieniądze producenta masła, ale z drugiej strony... za czyje pieniądze? Państwa? Konsumentów? Proszę się przyjrzeć jak "silne" są organizacje konsumenckie. A może bez ratingów? Może zamiast dyskusji OFE czy ZUS należałoby wprowadzić opisany tam (niezbyt dokładnie) model czeski? Tyle że on zapewnia emerytury na poziomie haniebnym.... Może system w którym minimum emerytury to troska społeczna a dobrobyt na pensji to dobrowolne OFE? Jeden wniosek nasuwa się sam. Jakikolwiek dogmat jest zły. Trzeba myśleć, analizować i uczyć. Uczyć ekonomii uczyć matematyki! (mam nieodparte wrażenie że rezygnując w latach 80-tych z matury z matematyki zmarnowaliście cywilizacyjną szansę i dziś skutki tej decyzji wychodzą podczas wyborów do parlamentu i manifestacji Dudopodobnych) Podobają mi się argumenta pani profesor za solidarnością społeczną. Argument o korzystaniu z dróg i dóbr kultury tworzonych przez poprzednie pokolenia... bezcenne. Naprawdę libertarianom należy zaproponować urlop w Tajdze bez wynalazków Edisona, Tesli, Fleminga, Pasteura... ba, bez guzików i stalowego noża, dopóki nie przyniosą z Tajgi czegoś za co to kupią! Znamienny jest też tytuł artykułu, na tym forum ośmieliłem się go zacytować. "Zamiast prywatyzacji kłopotów, potrzebna jest większa solidarność społeczna" - to chyba sama esencja tego wywiadu i z tym się zgadzam. Jestem zwolennikiem społecznej solidarności i nie ma dla mnie znaczenia czy wynika ona z humanizmu, chrześcijaństwa , czy interesowności. Tekst Pani Oręziak mnie w tym akurat przekonaniu utwierdził . Liczę, że kiedy wpadnie Panu coś w rękę znów mi to Pan zarekomenduje  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > niełatwo jest tak od ręki ustosunkować się do artykułu przez Pana polecanego, ponieważ tekst jest wielowątkowy, interesujący i wymaga przemyślenia. (...) Do wielu tez wywiadu się nie odniosę, bo musielibyśmy przegadać całą noc ( i to polarną)Cały czas stawiam przed sobą różnorodne pytania i szukam na odpowiedzi w lekturach mądrych ludzi i dyskusjach. Gdyż chciałbym spełnić to pozytywne wyobrażenie, które kiedyś wyraziła na mój temat wielce szanowana przeze mnie recenzentka: "Jest to bowiem najwyraźniej próba zdiagnozowania sytuacji jednostki krytycznie myślącej, nawykłej do weryfikowania swoich poglądów, obarczonej ambicjami samodzielności intelektualnej oraz poczuciem misji społecznej - która (tu i teraz) ma obowiązek zmierzyć się z wielorako interpretowanymi danymi na temat stanu rzeczywistości oraz działaniami podejmowanymi na tej podstawie.
Jest w tej książce bardzo wiele odniesień do współczesnej sytuacji politycznej w Polsce, jest refleksja nad etyką obywatela i uczonego, jest wyrazisty entuzjazm dla nauki i z jej rozwoju wynikających perspektyw ludzkości, podkreśla się wartość racjonalnego myślenia i wartość dialogu."Praktyka życia zawsze studzi nasze możliwości i wyobrażenia, ale staram się. (Nie, nie podam ani nazwiska autorki, ani tytułu pozycji, gdyż chcę tu pozostawać - jak prawie wszyscy - incognito.)> Wyjaśniam wątpliwości: szanuję prof. Balcerowicza, mimo że jest liberałem.Zupełnie odwrotnie jak ja. Bardzo nie szanuję prof. Balcerowicza i to pod żadnym względem ani jako człowieka, ani jako ekonomistę, ani jako polityka. {Dla mnie prof. Balcerowicz jest chyba neoliberałem . Za liberała (choć raczej za socjalliberała) to ja się uważam i polecam tu rozważania np. Johna Rawlsa} > "Po owocach ich poznacie"Tak właśnie dlatego. Uważam, że jego obłędne prymitywnie podporządkowane ideologii zaszkodziły Polsce. Oto co pisze na ten temat ekonomista, którego ja bardzo szanuję, tak jako człowieka, jak i jako ekonomistę - prof. Tadeusza Kowalika> Przed 1989 rokiem Polsce było daleko poziomem życia i poziomem gospodarki do Czechosłowacji, dziś Czeską Republikę wyprzedziliście niemal w każdym punkcie.Nie mogę na ten temat dyskutować. Mam za mało wiedzy. Wspomniałem już o koledze który skończył w Czechosłowacji szkoły, a dziś pracuje jak przedstawiciel Czeskiej firmy na Europę. Jest poziomem życia Czechów zachwycony. Mnie w czasie pobytów tam bardzo się podobało. Jak widać są różne punkty widzenia i ocen. > w Czeskiej Republice nadal skoda i to ta najtańsza.Wielu Polaków chciałoby mieć skodę, a ci którzy mają, to ją sobie chwalą. W Czechach były i są skody, a gdzie są polskie samochody, gdzie cały przemysł samochodowy, chemiczny, meblowy? Gdzie Tonsil? Gdzie przemysł elektroniczny? Gdzie przemysł lokalny? (Obserwuję ten powiat osobiście prawie pół wieku, a znam jego wielowiekową historię) Może warto przeczytać książkę prof. Jacka TittenbrunaMoże warto i tym się zapoznać: www.anonimus.com.pl/victory.htmlJa naprawdę nie chcę na ten temat dyskutować. To irracjonalne kopać się z koniem. "Komuchy" też byli poza krytyką i zawsze mieli rację. Pan sobie tu poczyta jak bardzo poważnie nasi mądrale proponują prywatyzację wszystkiego i obejrzy np. film Ryzykantka Ja tylko nie umiem przestać krytycznie myśleć i zastanawiać się samodzielnie nad rzeczywistością. PRL uodpornił mnie na kit propagandowy i co teraz po odrzuceniu tamtego kitu mam ze smakiem łykać kit nowy? Jak komu smakuje, to smacznego.> Prof. Oręziak odsuwa na bok gołe liczby i każe zastanowić się nad pytaniem "Kim jesteśmy?" Społeczeństwem, czy stadem wyizolowanych Vifixów?Oczywiście, że odsuwa, gdyż "gołe liczby" nie mają żadnego znaczenia. Sensu liczbom nadaje dopiero człowiek, a człowiek jak zauważył to już Arystoteles jest zwierzęciem społecznym. Neoliberałowie wcale nie chcą żyć poza społeczeństwem oni tylko chcą na tym społeczeństwie pasożytować. Licząc, iż to zawsze oni i ich potomstwo będą na górze. > Rozumie Pan, że w matematyku odsunięcie liczb na bok musi wywołać bunt. I wywołuje!Przepraszam za złośliwość, ale nie mogę się tu powstrzymać. Szkoda w takim razie, że matematycy poza liczeniem nie potrafią myśleć. Nikt myślący i inteligentny, a tym bardziej ekonomista nie odsunie matematyki na bok, gdyż jest to ważne narzędzie. Może warto wrócić do mojego z niej cytatu. Ot ten kawałeczek: Tak. Liczby są twarde. Tyle że ich interpretacja wynika z idei, które ekonomista wyznaje.> Kiedy p. Oręziak lekko przechodzi nad argumentem demograficznym, ja się buntuję. Zbyt lekko to potraktowała.Czy Pan przeczytał wszystko co Leokadia Oręziak opublikowała? Czy opiera się Pan na moim krótkim cytacie z krótkiego z nią wywiadu? Prof. Oręziak niczego lekko nie traktuje i naraża się na gwałtowną krytykę. CDN .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Owszem, pisze o wzroście wydajności pracy, ale nie bierze pod uwagę wzrostu apetytów konsumpcyjnych zarówno pokolenia pracującego jak i emerytów.A skąd Pan to wie, iż nie bierze? Ja jestem - tak jak i ona - wprost przerażony poziomem emerytur proponowanym dziś pracującym. Ja dostałem trochę ponad 60% swojej ostatniej płacy. Mało! Ale Pan dostanie trochę ponad 30%. Nie, nie gratuluję. Ja współczuję choć mnie już na świecie nie będzie. Oczywiście wiem, iż Pan sobie naskłada na koncie i żyć będzie jak hrabia. > Dziś emerytowi nie wystarczy chleb z salcesonem, rower, ametyst i frania i wczasy w POD przy uprawie marchewki i agrestu.A kogo to obchodzi - Szanowny Panie - co emerytowi wystarczy. Mamy wolny rynek i to tylko jego sprawa. Jak składał w OFE, to zgodnie z reklamami będzie miał np. tak: "Para emerytów na pomoście, gdzieś nad lazurowym morzem. Spokojni, skupieni, uśmiechnięci, w harmonii z przyrodą. Nareszcie szlachetne i inteligentne twarze, swobodne, eleganckie stroje. "Tyle, że już zaczęły się pierwsze wypłaty i pierwsze podliczenia. Może jednak warto pomyśleć samemu zamiast zostawiać myślenie telewizyjnym autorytetom: www.przegl(*)iak-jak-wprowadzono-polsce-ofe> Dziś emeryt chce więcej, bo chce godnie żyć.Chcieć to on sobie może - długo i namiętnie. > (polecam sztukę Stanisława Bieniasza z Zabrza pt. Stary portfel - naprawdę warto, 30 lat i nadal aktualna)Przykro mi, ale nie oglądałem lub nie pamiętam. > A ja tych studentów czasami rozumiem. Przecież dla wielu z nich obraz emeryta, to nie jest obraz osiemdziesięcioletniego ich dziadka który przepracował w hucie 50 lat tylko obraz starszego brata , który poszedł na emeryturę w wieku, w którym jeszcze nie wyrzucają z Komsomołu! W Polsce wiek emerytalny to 34 lata! Życia a nie pracy! Syn idzie na emeryturę przed ojcem!Dobrze jednak podawać skąd się czerpie informację. Tak, reformy Balcerowicza - ze względów ideologicznych i prywaty - wysłały - często ku ich rozpaczy - tysiące ludzi na wcześniejsze emerytury, ale to już przeszłość. Teraz odejście się opóźnia. Tak jak Pan właśnie napisał emerytury chciano by przyznawać po 80-tce. > Nie zgadzam się z prof. Oręziak , że w perspektywie długotrwałych inwestycji giełda jest dużym ryzykiem. Przyjaciel z Uniwersytetu Ekonomicznego, specjalista od giełd zapewnił mnie, że się nie mylę w przekonaniu, że w długotrwałej perspektywie nie ma giełdy która traci.Znam i taką opinię. Prof. Oręziak: "jest dużym ryzykiem". Pański przyjaciel: "w długotrwałej perspektywie nie ma giełdy która traci". Moje zdanie: w transakcjach giełdowych uczestniczą ludzie, którzy spekulując raz tracą, raz zyskują. Najbardziej "wartościowi" to gracze, którzy ryzykują majątkiem innych. Swój dochód i tak mają zagwarantowany. Znowu wolę samodzielnie myśleć. Za mnie nie myśli prof. Oręziak ani nikt inny. > Liczę, że kiedy wpadnie Panu coś w rękę znów mi to Pan zarekomenduje.Zawsze jest lepiej czytać książki niż prasę, ale publicystyka częściej jest bardzie inspirująca do własnych przemyśleń i poszukiwań: leszek.sop(*)ntekscie-pogladow-red-warzechyforsal.pl/(*)cia_jest_nierozstrzygalny.htmlPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | > >Kiedy p. Oręziak lekko przechodzi nad argumentem demograficznym, ja się buntuję. Zbyt lekko to potraktowała.> Czy Pan przeczytał wszystko co Leokadia Oręziak opublikowała? Czy opiera się Pan na moim krótkim cytacie z krótkiego z nią wywiadu? Prof. Oręziak niczego lekko nie traktuje i naraża się na gwałtowną krytykę.Nie, nie przeczytałem wszytskiego. Nikt z nas wszystkiego nie przeczytał, odnoszę się do polecanego przez Pana artukułu, który dotarł do mnie z dużym opóźnieniem. Wystawiam się na strzał, polemizując z treścią wywiadu (!), Pan tego nie czyni!  > >Owszem, pisze o wzroście wydajności pracy, ale nie bierze pod uwagę wzrostu apetytów konsumpcyjnych zarówno pokolenia pracującego jak i emerytów.> A skąd Pan to wie, iż nie bierze? Ja jestem - tak jak i ona - wprost przerażony poziomem emerytur proponowanym dziś pracującym. Ja dostałem trochę ponad 60% swojej ostatniej płacy. Mało! Ale Pan dostanie trochę ponad 30%.Zły przykład, ja jestem wyjątkiem, ale ludzie niewiele młodsi ode mnie dostaną w Polsce emerytury głodowe. > Oczywiście wiem, iż Pan sobie naskłada na koncie i żyć będzie jak hrabia.To nie jest temat publicznej rozmowy. > >Dziś emerytowi nie wystarczy chleb z salcesonem, rower, ametyst i frania i wczasy w POD przy uprawie marchewki i agrestu.> A kogo to obchodzi - Szanowny Panie - co emerytowi wystarczy. Mamy wolny rynek i to tylko jego sprawa.Mnie obchodzi, ale Pan to już dawno w moich wpisach wyczytał. Dlatego zgadzam się z panią Oręziak, że społeczeństwo korzystając z dorobku starszych pokoleń, ale też kierując się zwykłą ludzką solidarnością, winno im zapewnić godny byt, ale zgadzam się też z p. Balcerowiczem, że przywileje emerytalne (inne też) poziom tego bytu obniżają. > >A ja tych studentów czasami rozumiem. Przecież dla wielu z nich obraz emeryta, to nie jest obraz osiemdziesięcioletniego ich dziadka który przepracował w hucie 50 lat tylko obraz starszego brata , który poszedł na emeryturę w wieku, w którym jeszcze nie wyrzucają z Komsomołu! W Polsce wiek emerytalny to 34 lata! Życia a nie pracy! Syn idzie na emeryturę przed ojcem!> Dobrze jednak podawać skąd się czerpie informację.Emerytura policjanta , strażaka, funkcjonariusza granicznej służby przysługuje w Polsce po 15 latach pracy. Osobiście znam policjanta, który już nie pracuje, a jego ojciec jeszcze uczy w szkole. > >Nie zgadzam się z prof. Oręziak , że w perspektywie długotrwałych inwestycji giełda jest dużym ryzykiem. Przyjaciel z Uniwersytetu Ekonomicznego, specjalista od giełd zapewnił mnie, że się nie mylę w przekonaniu, że w długotrwałej perspektywie nie ma giełdy która traci.> Znam i taką opinię.> Prof. Oręziak: "jest dużym ryzykiem". Pański przyjaciel: "w długotrwałej perspektywie nie ma giełdy która traci".> Moje zdanie: w transakcjach giełdowych uczestniczą ludzie, którzy spekulując raz tracą, raz zyskują. >Najbardziej "wartościowi" to gracze, którzy ryzykują majątkiem innych. Swój dochód i tak mają zagwarantowany.Niestety nie na wszytskim się znam, czasem muszę komuś zaufać. Niemniej jestem przeciwny przymusowemu powierzaniu pieniędzy emerytów giełdowym graczom. Tu zgadzam się z p. Oręziak, tyle, że ja tych pieniędzy jednak nie nazwałbym publicznymi. > Zawsze jest lepiej czytać książki niż prasę, ale publicystyka częściej jest bardzie inspirująca do własnych przemyśleń i poszukiwań:> leszek.sop(*)ntekscie-pogladow-red-warzechyNie znam redaktora Warzechy, ale artykuł bardzo mi się spodobał. Pod stwierdzeniem, że nie ma mądrej ekonomii bez moralności podpisuję się. (Zwłaszcza w towarzystwie wilu mądrych filozofów i ekonomistów  ) > forsal.pl/(*)cia_jest_nierozstrzygalny.htmlBędzie na jutro  > Pozdrawiam serdecznie.Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Nie, nie przeczytałem wszystkiego. Nikt z nas wszystkiego nie przeczytał, odnoszę się do polecanego przez Pana artykułu, który dotarł do mnie z dużym opóźnieniem.To proszę odnosić się do przeczytanego tekstu (wraz ze zrozumiałymi - wynikającymi z formy - ograniczeniami), a nie wyciągać daleko idących wniosków, że np. profesor lekko przechodzi nad jakimiś argumentami. > Wystawiam się na strzał, polemizując z treścią wywiadu (!), Pan tego nie czyni!  Chyba nie, a jeżeli już to bardzo rzadko. Lata pracy nad tekstami innych nauczyły mnie ostrożności. I tu bym np. napisał: Szkoda, że profesor w wywiadzie tak niewiele mówi o argumentach demograficznych. Tu wprost prześliznęła się po temacie.> Dziś emerytowi nie wystarczy chleb z salcesonem, rower, ametyst i frania i wczasy w POD przy uprawie marchewki i agrestu.> >>>A kogo to obchodzi - Szanowny Panie - co emerytowi wystarczy. Mamy wolny rynek i to tylko jego sprawa.> Mnie obchodzi, ale Pan to już dawno w moich wpisach wyczytał. Dlatego zgadzam się z panią Oręziak, że społeczeństwo korzystając z dorobku starszych pokoleń, ale też kierując się zwykłą ludzką solidarnością, winno im zapewnić godny byt,Mnie też to obchodzi i to pomimo tego, że zarówno ja jak i moi bliscy mają raczej (nigdy nic do końca nie wiadomo) godny byt zapewniony. > ale zgadzam się też z p. Balcerowiczem, że przywileje emerytalne (inne też) poziom tego bytu obniżają.Z niczym i nigdzie nie zgadzam się z Balcerowiczem, gdyby nie jego głupie, wprost antynarodowe posunięcia wynikające z ideologicznego zaślepienia i prywaty, to poziom ekonomiczny kraju byłby znacznie wyższy i na godne emerytury by starczyło. Nie, nie przekonuje mnie żadna komunistyczna ideologia, ale antykomunistyczna jeszcze bardziej i to że zaślepiony fanatyk zmieni minus na plus lub odwrotnie, to wcale nie powoduje, że jego przemyślenia stały się wartościowsze. W poprzednim poście podrzuciłem parę materiałów do przemyśleń.Wartość człowieka według mnie nie polega na jego nieomylności, tylko na jego umiejętności myślenia, wyciąganiu wniosków i .... przyznawaniu się do błędów. > Emerytura policjanta , strażaka, funkcjonariusza granicznej służby przysługuje w Polsce po 15 latach pracy. Osobiście znam policjanta, który już nie pracuje, a jego ojciec jeszcze uczy w szkole.Cholera, a mnie proponowano po studiach pracę w MSW za spore pieniądze i studia oficerskie. Wtedy - tak od razu na wejście - kupę forsy (na uczelni dostałem mniej niż 1/3) i patrz Pan nie zgodziłem się i dotychczas nie żałuję. Moja córka dostała też taką propozycję i nawet bez konsultacji z nami, propozycji nie przyjęła. Kto co lubi? Ja tam im nie zazdroszczę, do tego to trzeba mieć charakter. Ponadto "krawężniki" i posterunkowi zarabiają naprawdę niewiele, a tylko oni chcieliby odchodzić zaraz po piętnastu latach. Tyle, ze teraz to sama praca już się liczy. > Niestety nie na wszystkim się znam, czasem muszę komuś zaufać.Ja też nie i wolę dyskutować o religioznawstwie, biologii, czy filozofii niż o ekonomii. > Niemniej jestem przeciwny przymusowemu powierzaniu pieniędzy emerytów giełdowym graczom.Popatrz Pan żyjemy w państwie prawa, gdzie zamyka się na wieloletnie wiezienie, chłopaka głęboko niesprawnego intelektualnie, a nie ma mechanizmów ukrócających oszustwa na wielomilionowe skale. OFE obiecywało emerytury na Bahama. Bezpieczna Kasa Oszczędności 300% rocznie. Amber Gold góry złota. Przykładów setki i prawo jest bezradne. Biedne te polskie prawo, tyle przy nim na lewo idzie załatwić. > Tu zgadzam się z p. Oręziak, tyle, że ja tych pieniędzy jednak nie nazwałbym publicznymi.Oczywiście jedynie słuszna ideologia wmówiła młodym, że to są ich pieniądze, gorzej gdy się później okaże, że z tych "ich" pieniędzy niewiele już zostało. A całe społeczeństwo i wówczas rządzący staną przed problemem co z tymi przymierającym głodem ludźmi uczynić. Młodym się wydaje, że do starości to strasznie daleko, gdyż zupełnie nie mają świadomości jak strasznie szybko czas leci. Oczywiście bardzo dobrze zarabiający i obecni beneficjenci OFE (OFE dobrze płacą) dadzą sobie radę, ale reszta? Ja naprawdę nie wiem, czy mam rację? Ja tylko strasznie nie lubię klaskać i potakiwać, tym którzy społeczeństwo aktualnie za gęby trzymają. Namawiam do samodzielnego myślenia i obrony własnych interesów. Śmieszy mnie inteligencja głosująca na PiS i biedota głosująca na PO, choć wiem, że tak naprawdę to w Polsce nie ma na kogo głosować. Chętnie głosowałbym na socjalliberałów, czy socjaldemokratów, ale w Polsce takich partii nie ma. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | Moje: > lekko przechodzi nad argumentemCzy Pańskie: > >Tu wprost prześliznęła się po temacieDrobna różnica w słowach Spodziewam się raczej, że Pan także napisze z czym się nie zgadza. > Cholera, a mnie proponowano po studiach pracę w MSW za spore pieniądze i studia oficerskie.Emerytura strażaka po 15 latach (nawet jeśli siedzi za biurkiem) Emerytura ratownika w kopalni po 25 (wyłącznie uczestniczącego w akcjach i czas np chorobowego nie wlicza sie do czasu pracy) Emerytura magazyniera paliw czy dynamitu w wojsku po 15 latach Emerytura magazyniera paliw czy dynamitu w kamieniołomie - 65 lat życia (niedługo 67) Kontroler hydrantów z PIP.... Kontroler hydrantów z PSP... Myśl lewicowa ma jako swój fundament dążenie do likwidacji wyzysku i niesprawiedliwości . Te przykłady świadczą o wyzysku. Lewicowa część mojej natury bardzo się przeciwko takim przywilejom buntuje. > Ja tam im nie zazdroszczę, do tego to trzeba mieć charakter.Do każdej pracy trzeba mieć charakter Owszem, żeby pałować na stadionie to szczególnie, ale kierownik laboratorium medycznego w szpitalu wojskowym, czym się różni od cywila? > Oczywiście jedynie słuszna ideologia wmówiła młodym, że to są ich pieniądze, gorzej gdy się później okaże, że z tych "ich" pieniędzy niewiele już zostało.Bo to są ich pieniądze. Moim zdaniem powinni je zainwestować w tworzenie więzi społecznej w postaci emerytur i opieki zdrowotnej dla ludzi starszych. Społeczeństwo powinno im tę inwestycję zwrócić za lat 10 - 20 -30 - 40... w postaci ich emerytury. Powinni zainwestować świadomie w wyborach głosując na tych którzy chcą jednostki łączyć w społeczeństwo, a nie społeczeństwo atomizować na jednostki. Być może ma Pan rację, że nie ma takiej opcji politycznej w Polsce. Ja polskiej sceny politycznej tak wnikliwie nie obserwuję, a krytykować jej chyba nie powinienem. > Pozdrawiam serdecznie.Wzajemnie i dobrej nocy
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >Moje: Prof. Oręziak odsuwa na bok gołe liczby i każe zastanowić się nad pytaniem "Kim jesteśmy?" Społeczeństwem, czy stadem wyizolowanych Vifixów? Rozumie Pan, że w matematyku odsunięcie liczb na bok musi wywołać bunt. I wywołuje! Kiedy p. Oręziak lekko przechodzi nad argumentem demograficznym, ja się buntuję. Zbyt lekko to potraktowała. Owszem, pisze o wzroście wydajności pracy, ale nie bierze pod uwagę wzrostu apetytów konsumpcyjnych zarówno pokolenia pracującego jak i emerytów. Dziś emerytowi nie wystarczy chleb z salcesonem, rower, ametyst i frania i wczasy w POD przy uprawie marchewki i agrestu. Dziś emeryt chce więcej, bo chce godnie żyć.
>Czy Pańskie: Lata pracy nad tekstami innych nauczyły mnie ostrożności. I tu bym np. napisał: Szkoda, że profesor w wywiadzie tak niewiele mówi o argumentach demograficznych. Tu wprost prześliznęła się po temacie. >Drobna różnica w słowach Pan wybaczy, ale zasadnicza. Jeżeli Pan jej nie dostrzega, to bardzo trudno będzie nam w ogóle rozmawiać. Pan się odnosi do dorobku, a ja jednak proponuję ograniczyć się do treści wywiadu, który mógł Pan poznać.
>Spodziewam się raczej, że Pan także napisze z czym się nie zgadza. Nie zgadzam się na żaden kit propagandowy i jestem wprost pewien, że nawet gdy niektóre przywileje emerytalne uderzają w poczucie sprawiedliwości, a nawet i przyzwoitości, to nie one są największym zagrożeniem dla naszego systemu emerytalnego.
>Myśl lewicowa ma jako swój fundament dążenie do likwidacji wyzysku i niesprawiedliwości. Te przykłady świadczą o wyzysku. Lewicowa część mojej natury bardzo się przeciwko takim przywilejom buntuje. Tak, w dzisiejszej rzeczywistości ta niesprawiedliwość woła wprost o pomstę do nieba. A może warto się zastanowić - kto, jak, w jakim celu i w czyim interesie zniszczył Wałbrzych. Czy gdyby nadal dawał dochód z czasów "socjalizmu", to nie wystarczyłoby na pokrycie tych niesprawiedliwych przywileji. Dlaczego "Kowary" sprzedano taniej niż nowy właściciel wziął za złom leżący na terenie zakładu? Takich przykładów jest tysiące. Ten niewydajny socjalizm budował przemysł, szpitale, szkoły, drogi, które wprost rozgrabiono zamiast powoli i stopniowo (zgodnie z rachunkiem ekonomicznym, a nie ideologią) prywatyzować.
>>>>Ja tam im nie zazdroszczę, do tego to trzeba mieć charakter. >Do każdej pracy trzeba mieć charakter Tak, tyle że nie do każdej jednaki.
>Bo to są ich pieniądze. Moim zdaniem powinni je zainwestować w tworzenie więzi społecznej w postaci emerytur i opieki zdrowotnej dla ludzi starszych. Społeczeństwo powinno im tę inwestycję zwrócić za lat 10 - 20 -30 - 40... w postaci ich emerytury. Powinni zainwestować świadomie w wyborach głosując na tych którzy chcą jednostki łączyć w społeczeństwo, a nie społeczeństwo atomizować na jednostki. Pan się zna na tym i ma gotowe recepty, a ja mam niewielkie pojęcie i nie chce mi się na te tematy dyskutować i tak nie mam na to co będzie dalej żadnego wpływu, a skoro młodzi budują taki świat dla siebie i swojego potomstwa, to widocznie wiedzą co robią.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | >>Drobna różnica w słowach >Pan wybaczy, ale zasadnicza. Jeżeli Pan jej nie dostrzega, to bardzo trudno będzie nam w ogóle rozmawiać. Pan się odnosi do dorobku, a ja jednak proponuję ograniczyć się do treści wywiadu, który mógł Pan poznać. Cóż, wybaczenia proszę, ale nie dostrzegam. Odniosłem się do całości polecanego przez Pana wywiadu i tylko do niego i stwierdzam, że prof. Oręziak temat demografii trochę zignorowała.
>>Spodziewam się raczej, że Pan także napisze z czym się nie zgadza. >Nie zgadzam się na żaden kit propagandowy Ja wystawiłem się na krytykę, komentując wywad z p. Oręziak, czekam na Pańską krytykę tego wywiadu
>Nie zgadzam się na żaden kit propagandowy i jestem wprost pewien, że nawet gdy niektóre przywileje emerytalne uderzają w poczucie sprawiedliwości, a nawet i przyzwoitości, to nie one są największym zagrożeniem dla naszego systemu emerytalnego. Tym razem Panu należy się złośliwość w stylu "metamatyka nie zastępuje myślenia" Z matematycznego punktu widzenia, tak , ma Pan rację, te kilka miliardów złotych na przywileje to nie jest kwota, która rujnuje system. Przypominam Panu, że ekonomia jest nauką społeczną. Jak Pan chce przekonać młodych ludzi do systemu pokoleniowego, jeśli te przywileje budzą ich bunt? Uzasadniony bunt! Dlaczego 37 letni nauczyciel, mając w perspektywie jeszcze 30 lat pracy, musi finansować emeryturę młodszemu od siebie trębaczowi z orkiestry wojskowej? Ten trębacz przychodzi do jego szkoły i uczy muzyki, nie płaci ZUS.... frustracja gotowa. Te przywileje burzą więzi społeczne, są ważnym elementem atomizacji społeczeństwa, utrudniają przekonanie nie tylko młodych, że solidarność społeczna ma sens. Przyzwoitość jest parametrem ekonomicznym!
>A może warto się zastanowić - kto, jak, w jakim celu i w czyim interesie zniszczył Wałbrzych. Czy gdyby nadal dawał dochód z czasów "socjalizmu", to nie wystarczyłoby na pokrycie tych niesprawiedliwych przywileji. Nie, nie wystarczyłby. Chyba, że wybierze Pan inny przykład. Współpracuję z przedsiębiorcami górnicznymi na całym świecie od 20 lat i trochę się nauczyłem zarówno projektowania ekploatacji górniczej jak i oceny złóż. Kopalnie wałbrzyskie zaprzestały wydobycia nie na skutek ideologii ale ekonomii i .. geologii. Socjalizm zlikwidował więcej kopalń węgla w Polsce niż wybudował i nikt nie widzi w tym ani propagandowego kitu ani ideologii. To normalne działanie w każdej gospodarce. Uruchamia się Piasta ze zdolnością wydobywczą 30 000 ton na dobę, zamyka Ludwika na wyczerpanych złożach. Wałbrzych oparty na górnictwie nie miał szans, podobnie jak Bytom, czy Ostrawa. Inna rzecz, że w Polsce w latach 70-tych zainwestowano w zdolności wydobywcze na poziomie 200 000 000 ton rocznie, co czyniło Polskę najbardziej energożernym krajem świata, a eksport nieprzetworzonego węgla stanowił 25 - 30 % całego eksportu (GUS) co trochę zmienia przedstawiany przez Pana obraz PRL-u. W tym czasie (kierujący się tą samą ideologią) rządcy Czechosłowacji inwestowali w projektowanie nowych modeli Škody i Tatry. Zachwala Pan czas, kiedy Polska była krajem eksportującym żywność lub nieprzetworzone dobra, jak Kongo, czy Angola. Proszę mi podać markę polskiego samochodu czy sprzętu elektronicznego, który podbijał świat. Chwilami to Pan wciska propagandowy kit.
>>Bo to są ich pieniądze. Moim zdaniem powinni je zainwestować w tworzenie więzi społecznej w postaci emerytur i opieki zdrowotnej dla ludzi starszych. Społeczeństwo powinno im tę inwestycję zwrócić za lat 10 - 20 -30 - 40... w postaci ich emerytury. Powinni zainwestować świadomie w wyborach głosując na tych którzy chcą jednostki łączyć w społeczeństwo, a nie społeczeństwo atomizować na jednostki. >Pan się zna na tym i ma gotowe recepty, Polecając artykuł w GW, pomógł mi Pan utwierdzić się w swoim przekonianu, że powinniśmy być społeczeństwem a nie grupką pazernych liberalnych skąpców garnących tylko do siebie i zapatrzonych w stan swojego konta.
>a ja mam niewielkie pojęcie i nie chce mi się na te tematy dyskutować i tak nie mam na to co będzie dalej żadnego wpływu, a skoro młodzi budują taki świat dla siebie i swojego potomstwa, to widocznie wiedzą co robią. Ma Pan większy wpływ niż ja! O wiele większy
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
> >>>Pan wybaczy, ale zasadnicza. Jeżeli Pan jej nie dostrzega, to bardzo trudno będzie nam w ogóle rozmawiać. Pan się odnosi do dorobku, a ja jednak proponuję ograniczyć się do treści wywiadu, który mógł Pan poznać.> Cóż, wybaczenia proszę, ale nie dostrzegam.I co ja biedny na to mogę? Spróbowałem wyjaśnić. Nie udało się. Trudno. > Ja wystawiłem się na krytykę, komentując wywad z p. Oręziak, czekam na Pańską krytykę tego wywiaduTyle, że gdybym miał na to ochotę to już dawno bym to zrobił. Mnie ogólne przesłanie wywiadu się podoba i to właśnie napisałem. > >>>Nie zgadzam się na żaden kit propagandowy i jestem wprost pewien, że nawet gdy niektóre przywileje emerytalne uderzają w poczucie sprawiedliwości, a nawet i przyzwoitości, to nie one są największym zagrożeniem dla naszego systemu emerytalnego.> Tym razem Panu należy się złośliwość w stylu "metamatyka nie zastępuje myślenia"> Z matematycznego punktu widzenia, tak , ma Pan rację, te kilka miliardów złotych na przywileje to nie jest kwota, która rujnuje system.I co? I tu Pan udowadnia, że zastępuje? > Przypominam Panu, że ekonomia jest nauką społeczną.Pan mnie to przypomina? Dziękuję! > Jak Pan chce przekonać młodych ludzi do systemu pokoleniowego, jeśli te przywileje budzą ich bunt? Uzasadniony bunt!Nie chcę. Mało mnie to interesuje. To ich przyszłe emerytury i ich problemy. A bunt - moim zdaniem - jest idiotyczny, pod wpływem neoliberalnej propagandy, ale to tylko moje zdanie biernego obserwatora racjonalnych postaw współczesnej młodzieży. > Dlaczego 37 letni nauczyciel, mając w perspektywie jeszcze 30 lat pracy, musi finansować emeryturę młodszemu od siebie trębaczowi z orkiestry wojskowej? Ten trębacz przychodzi do jego szkoły i uczy muzyki, nie płaci ZUS.... frustracja gotowa.Tak, zawiść jest dobrą przyczyną frustracji. Kurtka na wacie! Mój przyjaciel, który po studiach poszedł do przemysłu ma prawie dwa razy większą emeryturę. To skandal. Paru moich kolegów - w 1989 r. na tym samym poziomie ekonomicznym - weszło w dobre układy biznesowe i dziś są multimilionerami. To skandal. I jaką to budzi frustrację! Polecam Teorię klasy próżniaczej Thorsteina Veblena. Tu recenzja> Te przywileje burzą więzi społeczne, są ważnym elementem atomizacji społeczeństwa, utrudniają przekonanie nie tylko młodych, że solidarność społeczna ma sens.Na pewno przywileje? Moim zdaniem zdecydowanie bardziej wpływa na to propaganda z tymi przywilejami związana. Sporo z tych przywileji pochodzi już z II RP. Ani ja, ani nikt z moich bliskich z tych przywileji nie korzysta, a chcielibyśmy. Nie, nie jestem zupełnie zainteresowany ich obroną, ale jakoś mało mnie burzą. > Przyzwoitość jest parametrem ekonomicznym!Zdecydowanie jest. > Współpracuję z przedsiębiorcami górnicznymi na całym świecie od 20 lat i trochę się nauczyłem zarówno projektowania ekploatacji górniczej jak i oceny złóż. Kopalnie wałbrzyskie zaprzestały wydobycia nie na skutek ideologii ale ekonomii i .. geologii.To Pańskie zdanie. Ja mam inne.Wałbrzych - Proszę Pana - to nie tylko kopalnie, to cała przemysłowa jednostka, a ja nie tylko o Wałbrzychu pisałem. > Zachwala Pan czas, kiedy Polska była krajem eksportującym żywność lub nieprzetworzone dobra, jak Kongo, czy Angola.Bzdura! Z bardzo wielu względów teraz bardziej mi się podoba niż dawniej. Ekonomicznie też stoję sporo lepiej niż miałbym w PRL. Zwiedziłem kawał świata, czego na pewno bym w tamtym ustroju nie dostąpił itd. Tyle tylko, że PRL nie był żadną czarną dziurą, w której ludzie stali w kolejkach po ocet, gnębieni przez milicję i UB. > Proszę mi podać markę polskiego samochodu czy sprzętu elektronicznego, który podbijał świat.Proponuję przeczytać to co wyżej napisałem. Zajrzeć do polskiego rocznika statystycznego z 1938 roku. Może przeczytać mój post wraz z linkiem do innej wypowiedzi. > Chwilami to Pan wciska propagandowy kit.Tak, dlatego że nie zgadza się to z Pańskim rozumieniem rzeczywistości? Wszystko możliwe. Tyle tylko, że ja wcale nie namawiam Pana do przyjęcia mojego. Jeżeli już to do otworzenia się na argumenty krytyków i świata w którym żyjemy i jedynie słusznej ideologii oraz propagandowego kitu. Namawiam Pana - tak jak czyniłem to przez całe zawodowe życie - na samodzielne myślenie oceny i wybory, ale zupełnie spokojnie może Pan i tą moją namowę odrzucić. Tak czyni większość. > >>>a ja mam niewielkie pojęcie i nie chce mi się na te tematy dyskutować i tak nie mam na to co będzie dalej żadnego wpływu, a skoro młodzi budują taki świat dla siebie i swojego potomstwa, to widocznie wiedzą co robią.> Ma Pan większy wpływ niż ja! O wiele większyNie będę się spierał. Emeryt potrafiący posługiwać się komputerem, to może teraz "przyszłość narodu"! Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | > Tyle, że gdybym miał na to ochotę to już dawno bym to zrobił. Mnie ogólne przesłanie wywiadu się podobaMnie również, ale znalazłem w nim dziury i nawiązałem polemikę. Główna myśl, z której wynika, że powinniśmy się zachowywać jak społeczeństwo jest także moją myślą. > Nie chcę. Mało mnie to interesuje. To ich przyszłe emerytury i ich problemy. A bunt - moim zdaniem - jest idiotyczny, pod wpływem neoliberalnej propagandy, ale to tylko moje zdanie biernego obserwatora racjonalnych postaw współczesnej młodzieży.To już pogląd, którego przyjąć nie mogę. Czy jeśli ktoś widzi absurd emerytalnych przywilejów, to oznacza, że jest podatny na neoliberalną propagandę????? Powtórzę: Dla mnie jest absurdem emerytura trębacza w orkietrze wojskowej w wieku lat 34 a w górniczej w wieku lat 67. Co więcej, niechęci do utrzymywania takich przywilejów nie uważam za zawiść. > >Te przywileje burzą więzi społeczne, są ważnym elementem atomizacji społeczeństwa, utrudniają przekonanie nie tylko młodych, że solidarność społeczna ma sens.> Na pewno przywileje? Moim zdaniem zdecydowanie bardziej wpływa na to propaganda z tymi przywilejami związana.Czy naprawdę według Pana wszyscy są tylko skażeni propagandą? Może Pan też powinien przemyśleć jeszcze raz jak postrzegować te przywileje, jaki one mają wpływ na sposób widzenia solidarności społecznej. Moim zdaniem przywileje solidarności społecznej nie budują, a bez tej solidarności można tylko postawić pomnik OFE. > Ani ja, ani nikt z moich bliskich z tych przywileji nie korzysta, a chcielibyśmy.A ja nie chcę przywilejów! Chcę za to równości wobec prawa, sprawiedliwości, przyzwoitości i solidarności w stosunkach społecznych. Czy to uleganie neoliberalnej propagandzie? (Pan używa czasem zbyt ostrych słów, a chce Pan tego samego) > >Współpracuję z przedsiębiorcami górnicznymi na całym świecie od 20 lat i trochę się nauczyłem zarówno projektowania ekploatacji górniczej jak i oceny złóż. Kopalnie wałbrzyskie zaprzestały wydobycia nie na skutek ideologii ale ekonomii i .. geologii.> To Pańskie zdanie. Ja mam inne.Pańskie prawo, ale jeśli chce mnie Pan uczyć górnictwa, to uprzedzam, bardzo daleka droga przed Panem. Radzę nie wsiadać na tego konia. Przegląd ma różne pomysły, ale to nie jest poważna naukowa gazeta typu Nafta & Gaz lub Przemysł Chemiczny. Kopalnie wałbrzyskie powinny być zamknięte na początku lat 70-tych (niektórzy twierdzą że w 1945), a utrzymanie ich przy życiu było skutkiem ideologii a nie ekonomii. Ideologie powinno się trzymać daleko od gospodarki. > Wszystko możliwe. Tyle tylko, że ja wcale nie namawiam Pana do przyjęcia mojego. Jeżeli już to do otworzenia się na argumenty krytyków i świata w którym żyjemy i jedynie słusznej ideologii oraz propagandowego kitu. Namawiam Pana - tak jak czyniłem to przez całe zawodowe życie - na samodzielne myślenie oceny i wybory, ale zupełnie spokojnie może Pan i tą moją namowę odrzucić. Tak czyni większość.Cieszę się, że należę do mniejszości. Czytam Pańskie słowa z wielkim zainteresowaniem podobnie jak polecane przez Pana artykuły, ale to przecież nie oznacza, że mam obowiązek w każdym punkcie przyjmować Pański punkt widzenia. To dopiero byłoby bezmyślne. Wzajemnie, czasem nalegam, aby Pan też przeczytal i przemyślał moje pisanie. > >Ma Pan większy wpływ niż ja! O wiele większy> Nie będę się spierał. Emeryt potrafiący posługiwać się komputerem, to może teraz "przyszłość narodu"!Ma Pan pełne prawa wyborcze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
. > To już pogląd, którego przyjąć nie mogę.Przecież wyraźnie napisałem, że nie namawiam do przyjęcia żadnych moich poglądów. Namawiam tylko z marnym skutkiem do samodzielnego myślenia. > Czy jeśli ktoś widzi absurd emerytalnych przywilejów,Nie, to oznacza, że zupełnie nie interesuje się to sferą zagadnień lub jest mniej sprawny intelektualnie. Ja go widzę! > to oznacza, że jest podatny na neoliberalną propagandę?????Tak, jeżeli robi z tego zasadniczy problem, to - co najmniej - jest podatny na neoliberalną propagandę! > Powtórzę: Dla mnie jest absurdem emerytura trębacza w orkietrze wojskowej w wieku lat 34 a w górniczej w wieku lat 67. Co więcej, niechęci do utrzymywania takich przywilejów nie uważam za zawiść.Powtórzę! Widzę w Polsce znacznie poważniejsze problemy. Zestawianie miliardów euro z milionami złotych, to dopiero absurd! (Nie znam całości zagadnienia tego jednostkowego przypadku, ale to co Pan tu opisuje oczywiście nie powinno mieć miejsca. Ile takich przypadków jest w skali kraju i ile to może nas kosztować? Jak Pan zlikwiduje wszystkie przywileje, czy na przykład pozostałym emerytom zostanie podniesiona emerytura choć o 0,1%?), a może zejdziemy z powrotem do starej stawki VAT podniesionej na rok(!) od 1 stycznia 2011 r.)> Czy naprawdę według Pana wszyscy są tylko skażeni propagandą?Zdecydowanie nie wszyscy, choć zdecydowana większość samodzielnie nie myśli. > A ja nie chcę przywilejów! Chcę za to równości wobec prawa, sprawiedliwości, przyzwoitości i solidarności w stosunkach społecznych.Można krócej. Ja chcę żyć w raju, a nie w realnie istniejącym kraju. Pełna zgoda! Ja też tego wszystkiego bym chciał, tyle że dobrze wiem jaka rzeczywistość mnie otacza i w jakim kierunku w moim kraju w najbliższej perspektywie, to wszystko zdąża > Czy to uleganie neoliberalnej propagandzie?A Pan wierzy, że neoliberalizm chce i Pańskie postulaty społeczne Panu zrealizuje? Jeżeli tak, to Pan jej ulega. Jeżeli zaś nie - to chyba nie. Ja odnosiłem "uleganie propagandzie" tylko do zastępowania ważkich tematów trzeciorzędnymi. > (Pan używa czasem zbyt ostrych słów, a chce Pan tego samego)Staram się nie używać i dlatego rezygnuję już z dalszej dyskusji. Nie chcę kolejnej pyskówki, a jak widać jestem zdecydowanie za mało komunikatywny i moje argumenty zupełnie do Pana nie docierają. Dziękuję za dotychczasową rozmowę. > Pańskie prawo, ale jeśli chce mnie Pan uczyć górnictwa,Zupełnie nie chcę Pana uczyć górnictwa, o którym mam zupełnie niewielkie pojęcie. > to uprzedzam, bardzo daleka droga przed Panem.To już zauważyłem i nie chciałbym uczyć Pana nawet tych dziedzin, za uczenie których mi kiedyś płacono. > Radzę nie wsiadać na tego konia.Serdecznie dziękuję za serdeczną poradę! > Przegląd ma różne pomysły, ale to nie jest poważna naukowa gazeta typu Nafta & Gaz lub Przemysł Chemiczny."Przegląd" - moim zdaniem - jest najlepszym popularnym tygodnikiem społeczno-politycznym skierowanym do wymagającej inteligencji i zupełnie nie stara się o zestawianie z tak poważnymi naukowymi gazetami jak Nafta & Gaz lub Przemysł Chemiczny.> Kopalnie wałbrzyskie powinny być zamknięte na początku lat 70-tych (niektórzy twierdzą że w 1945), a utrzymanie ich przy życiu było skutkiem ideologii a nie ekonomii.Jeszcze raz powtórzę: - To Pańskie zdanie i nawet, gdy oparte jest na poważnej lekturze poważnego naukowego pisma, to moje jest inne. A ja mam już taki charakter, że zawsze różnych Wałowskichstawiałem sobie bardzo wysoko uważając, że postęp głównie się dzieje dzięki niepokornym heretykom, ale rozumiem, gdzie takiemu Wałowskiemu do Pana i Pańskich górniczych kwalifikacji. > Ideologie powinno się trzymać daleko od gospodarki.Ponad sto procent zgody. Uważam, że socjalizm upadł głównie dlatego, że praktykę życia podporządkowano na siłę ideologii i wszystko zło, które występuje po 1989 roku jest wynikiem podporządkowania całej praktyki życia ideologii. Tyle tylko, że to co Pan napisał, to tak naprawdę tylko hasełko propagandowe (właśnie ideologia) i nigdy w całej historii ludzkości tak nie było aby gospodarka nie była z ideologią związana, a nawet jej podporządkowana i chodzi tylko o jego praktyczny stopień. > >>>Wszystko możliwe. Tyle tylko, że ja wcale nie namawiam Pana do przyjęcia mojego. Jeżeli już to do otworzenia się na argumenty krytyków i świata w którym żyjemy i jedynie słusznej ideologii oraz propagandowego kitu. Namawiam Pana - tak jak czyniłem to przez całe zawodowe życie - na samodzielne myślenie oceny i wybory, ale zupełnie spokojnie może Pan i tą moją namowę odrzucić. Tak czyni większość.> Cieszę się, że należę do mniejszości. Czytam Pańskie słowa z wielkim zainteresowaniem podobnie jak polecane przez Pana artykuły,Bardzo dziękuje i jedynie o to w rozmowach z Panem mi chodziło. > ale to przecież nie oznacza, że mam obowiązek w każdym punkcie przyjmować Pański punkt widzenia.W najmniejszym stopniu tego nie chcę i zbyt Pana szanuję abym o to Pana podejrzewał. > To dopiero byłoby bezmyślne.Zgadzam się, że to byłoby równie bezmyślne jak odrzucanie argumentów niezgodnych z naszymi poglądami przed ich przemyśleniem. > Wzajemnie, czasem nalegam, aby Pan też przeczytal i przemyślał moje pisanie.Właśnie, taki apel do mnie wybitnie zniechęca mnie do rozmowy. Sądzi Pan, że możliwym byłoby przygotowanie merytorycznych i olinkowanych odpowiedzi bez przeczytania ze zrozumieniem i zastanowienia się nad tym co Pan napisał? Sądzi Pan, że możliwym jest napisanie moich odpowiedzi bez zastanowienia się co piszę i co chcę przekazać. Rozumiem, że sądzi Pan, iż ponieważ nie jest to publikacja w poważnym naukowym piśmie, to Bogusławski wypisuje co mu się zdaje, tak sobie tylko klepie po prostu z głowy - czyli z niczego? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54908 punktów) | >>(Pan używa czasem zbyt ostrych słów, a chce Pan tego samego) >Staram się nie używać i dlatego rezygnuję już z dalszej dyskusji. Nie chcę kolejnej pyskówki, a jak widać jestem zdecydowanie za mało komunikatywny i moje argumenty zupełnie do Pana nie docierają. Dziękuję za dotychczasową rozmowę.
Dziękuję również
>>Pańskie prawo, ale jeśli chce mnie Pan uczyć górnictwa,
|
|
| Moralewicz (-986 punktów) | Podobno najważniejsza jest inteligencja emocojnalna. Zresztą ile jest ludzi bardzo inteligentnych, mających osiągnięcia w dziedzinach filozoficznych czy literackich, a zdolności matematycznych nie mają. Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|