Racjonalista - Strona głównaDo treści
Transport koni na rzeź

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-02-2009 21:41belvedere (5304 punktów)Transport koni na rzeź
Ocena 6 na 6
   
   Nieważne czy Noe i jego arka istniały, czy to tylko mit.

   Zamiast rozważać czy Noe rzeczywiście arkę zbudował i czy możliwe było zabranie do niej tylu zwierząt, poświęćmy uwagę zwierzętom teraz żyjącym, na których losy możemy mieć wpływ.

   Film zawiera sceny drastyczne.

   Transport koni
   

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>   
>   Nieważne czy Noe i jego arka istniały, czy to tylko mit.
>   Zamiast rozważać czy Noe rzeczywiście arkę zbudował i czy możliwe było zabranie do niej tylu
>zwierząt, poświęćmy uwagę zwierzętom teraz żyjącym, na których losy możemy mieć wpływ.
>   Film zawiera sceny drastyczne.
>   Transport
>koni

>   
>

Aby zachować konsekwencję w działaniu warto także zostać wegetarianinem.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 08:17 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Zamiast rozważać czy Noe rzeczywiście arkę zbudował i czy możliwe było zabranie do niej tylu
>>zwierząt, poświęćmy uwagę zwierzętom teraz żyjącym, na których losy możemy mieć wpływ.
To prawda, człowiek nie powinien dręczyć zwierząt przed ich zjedzeniem.
Żadne czynniki praktyczne- jak np. uczenie potomstwa technik polowania wśród zwierząt- nie mają tu uzasadnienia.
To zwykła bezmyślność i brak wyobraźni.

>>   Film zawiera sceny drastyczne.
>>   Transport
>>koni

>>   >

>Aby zachować konsekwencję w działaniu warto także zostać wegetarianinem.
Nie widzę tu konsekwencji w swoim przypadku - lubię mięso.

Nie chcę używać argumentów populistycznych ani odkrywać Ameryki, ale budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.
25-02-2009 09:55 
 Ocena 5 na 5
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>   Zamiast rozważać czy Noe rzeczywiście arkę zbudował i czy możliwe było zabranie do niej tylu
>>>zwierząt, poświęćmy uwagę zwierzętom teraz żyjącym, na których losy możemy mieć wpływ.
>To prawda, człowiek nie powinien dręczyć zwierząt przed ich zjedzeniem.
>Żadne czynniki praktyczne- jak np. uczenie potomstwa technik polowania wśród zwierząt- nie mają tu uzasadnienia.
>To zwykła bezmyślność i brak wyobraźni.
>>>   Film zawiera sceny drastyczne.
>>>   Transport
>>>koni

>>>   >>Aby zachować konsekwencję w działaniu warto także zostać wegetarianinem.
>Nie widzę tu konsekwencji w swoim przypadku - lubię mięso.
>Nie chcę używać argumentów populistycznych ani odkrywać Ameryki, ale budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.

Ja słyszałem dokładnie na odwrót. A poza tym wszystkożerność nie oznacza, że trzeba jeść wszystko. Oznacza tylko, że można jeść wszystko. Ale nie trzeba.

Ja nikogo nie namawiam, uważam, że wegetarianizm jest konsekwencją współczucia dla zwierząt, ponieważ zmniejsza popyt na ich zabijanie przez rzeźników.
Uważam za trochę niekonsekwentne robienie schronisk dla psów (które można przecież zjeść), a transportowanie świń na stosach i przecinanie ich na pół piłą na żywca.
Bo pieski są kudłate a świnie nie? W Korei je się więcej mięsa psiego, jeśli jemy zwierzęta, jedzmy też psy. Będzie problem schronisk rozwiązany.

Tak z rana się z wami podroczę

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 11:02 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie chcę używać argumentów populistycznych ani odkrywać Ameryki, ale budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.
>Ja słyszałem dokładnie na odwrót. A poza tym wszystkożerność nie oznacza, że trzeba jeść wszystko. Oznacza tylko, że można jeść wszystko.
Jasne, można jeść, np. stare, drewniane biurka, ale po co się narażać OBK?
(Obrońcom Bytu Korników)

>Ale nie trzeba.
Właśnie!

>Ja nikogo nie namawiam, uważam, że wegetarianizm jest konsekwencją współczucia dla zwierząt, ponieważ zmniejsza popyt na ich zabijanie przez rzeźników.
I czystą hipokryzją w kontekście tego, że człowiek jest pantofagiem.
Oraz wobec tego, że "absolutny" wegetarianizm (weganizm) nie istnieje:
"Większość roślinożerców lądowych nie trawi celulozy, stanowiącej znaczną część biomasy roślin i dlatego żyje w symbiozie z bakteriami i protistami, które są do tego zdolne. W takim przypadku pokarmem roślinożercy w rzeczywistości są przede wszystkim ciała tych mikroskopijnych symbiontów. " 14.pl/prawda_o_jeleniu

>Uważam za trochę niekonsekwentne robienie schronisk dla psów (które można przecież zjeść)...
Świetny pomysł!

>Bo pieski są kudłate a świnie nie?
Świnki też mają kudełki - tylko są rzadziej czesane

>W Korei je się więcej mięsa psiego...
... i dlatego dużo lepiej prosperuje przemysł stoczniowy

>...jedzmy też psy. Będzie problem schronisk rozwiązany...
... i uratujemy polskie stocznie.

>Tak z rana się z wami podroczę
Też nie będę do wieczora czekał
01-03-2009 13:35 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Uważam za trochę niekonsekwentne robienie schronisk dla psów (które można przecież zjeść), a transportowanie świń na stosach i przecinanie ich na pół piłą na żywca.
>Bo pieski są kudłate a świnie nie? W Korei je się więcej mięsa psiego, jeśli jemy zwierzęta, jedzmy też psy. Będzie problem schronisk rozwiązany.
Mnie też to strasznie dziwi, ludzie awanturują się, że koniki śliczne i ładnie pachnące wiozą na rzeź i to jest straszne, a taką krową czy świnią to już się nie przejmują. Czyżby mniej czuła i była bardziej "mięsna"?

Albo psy: w europie jedzą szynki ile wlezie, a jak usłyszą, że gdzieś tam ludzie jedzą psy to wielka rozpacz, no bo jak można zjeść pieska?

Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wyhodowanie modyfikowanych genetycznie drzew, na których rosłyby mięśnie zamiast owoców. Mięsko jest dobre i pożywne, żadne zwierzątko nie cierpi, wilk syty i owca cała

Czy zabijanie, czy też nie, sądzę, że ludzkie sposoby pozyskiwania mięsa to paranoja. Lew to przynajmniej przed zjedzeniem zadusi swoją ofiarę, i nic się nie zmarnuje, bo po lwie do padliny dobiorą się szakale, sępy, hieny. Dodać trzeba, że zabije najsłabsze, no bo i łatwiej zdobyć, a mięso takie same jak w przypadku silnej sztuki. A taki człowiek? Pierw hoduje, a potem wszystko wyrżnie, poćwiartuje, potem gdzieś wyśle, w fabryce takie mięsko nafaszerują wodą z solą tak, że 3krotnie zwiększy rozmiary, pomiętosi, a potem takie zwłoki lezą na półce sklepowej i czekają, aż ktoś łaskawie je kupi. A w tym czasie, gdy takie mięsko leży znowu ktoś ćwiartuje świnkę... A ludzie w Afryce głodują
25-02-2009 10:17 
 Ocena 8 na 8
belvedere (5304 punktów)
>To prawda, człowiek nie powinien dręczyć zwierząt przed ich zjedzeniem.

   Nie tylko przed ich zjedzeniem.

   Miarą kultury człowieka jest jego stosunek do zwierząt. Psy i koty wyrzucamy ze swoich domów na ulicę, dla naszej rozrywki zwierzęta są tresowane w cyrkach oraz trzymane w ciasnych i brudnych klatkach ogrodów zoologicznych, dla zarobku i emocji urządzamy walki psów, kogutów, a nawet koni, dla emocji polujemy (nie piszę o kontrolowanym odstrzale), dla naszego dobra w laboratoriach przeprowadza się doświadczenia związane z ogromnym cierpieniem zwierząt, dla przyjemności naszego podniebienia bije się kijami psy, żeby ich mięso, z którego przygotowana będzie potrawa, było kruche, dla tego samego podniebienia wrzuca się żywe stworzenia do wrzątku, elegancja wymaga zabicia i odarcia ze skóry lub futra zwierzęcia, itd.

   Choćbyśmy nie wiem jak byli oczytani, na ile spektakli teatralnych nie poszli, muzyki klasycznej nie nasłuchali, to patrząc na sposób traktowania zwierząt przez ludzi, jesteśmy chamami.

>budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.

   Są różne teorie. Mnie uczono na biologii w liceum, że układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do spożywania pokarmów roślinnych. Podobnie zęby, mamy trzonowce po to, żeby rozcierać pokarm roślinny.
Jedzmy, co lubimy, co nam służy. Jeśli chcemy pozyskać mięso ze zwierząt, zabijajmy je szybko, bez narażania na cierpienie.
   
25-02-2009 12:22 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.
>   Są różne teorie. Mnie uczono na biologii w liceum, że układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do spożywania pokarmów roślinnych.

Niedługo chodziłem do liceum więc wiem, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny.

>Podobnie zęby, mamy trzonowce po to, żeby rozcierać pokarm roślinny.

Prócz trzonowców mamy też kły*... czyżby do robienia dziurek w puszkach z soczkiem marchwiowym?

*- No...niektórzy mieli
25-02-2009 17:54 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>budowa człowieka- w szczególności długość przewodu pokarmowego- wskazuje na jego wszystkożerność.
>>   Są różne teorie. Mnie uczono na biologii w liceum, że układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do spożywania pokarmów roślinnych.
>Niedługo chodziłem do liceum więc wiem, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny.

Eeee, doświadczenie i fakty mówią co innego.

>>Podobnie zęby, mamy trzonowce po to, żeby rozcierać pokarm roślinny.
>Prócz trzonowców mamy też kły*... czyżby do robienia dziurek w puszkach z soczkiem marchwiowym?

Do gryzienia żony w pupę. Do samoobrony w parku

>*- No...niektórzy mieli

Owszem, moje są już częściowo sztuczne.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Adamiak (36436 punktów)
>>Niedługo chodziłem do liceum więc wiem, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny.
>Eeee, doświadczenie i fakty mówią co innego.

" Rola Vit. B12 w organizmie .
Witamina B12 bierze udział w przemianie węglowodanowej, białkowej, tłuszczowej i w różnorodnych procesach, zapewnia aktywność, uczestniczy w wytwarzaniu czerwonych ciałek krwi, przeciwdziała niedokrwistości, umożliwia syntezę kwasów nukleinowych w komórkach, przede wszystkim szpiku kostnego; wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego, uczestniczy w tworzeniu otoczki mielinowej ochraniającej komórki nerwowe i neuroprzekaźników nerwowych, zapewnia dobry nastrój, równowagę psychiczną, pomaga w uczeniu się, skupieniu uwagi; odgrywa rolę przy odtwarzaniu kodu genetycznego; dzięki niej zmniejsza się poziom lipidów we krwi; wpływa na układ kostny, pobudza apetyt."

" Źródła witaminy B12
Witamina B12 nie jest syntezowana ani przez zwierzęta, ani przez rośliny wyższe, ale tylko przez bakterie. Głównym jej źródłem są produkty zwierzęce [...]Bogatym źródłem kobalaminy (powyżej 20 ľg w 100g) są ryby (szczupaki), wątroby i nerki wieprzowe, wołowe, cielęce i drobiowe."

"Zapotrzebowanie dorosłego człowieka na witaminę B12 wynosi około 1-2 μg na dobę.
Prawidłowe stężenie witaminy B12 w surowicy krwi - 165 - 680 ng/l."


25-02-2009 18:44 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>Niedługo chodziłem do liceum więc wiem, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny.
>>Eeee, doświadczenie i fakty mówią co innego.
>" Rola Vit. B12 w organizmie .
>Witamina B12 bierze udział w przemianie węglowodanowej, białkowej, tłuszczowej i w różnorodnych procesach, zapewnia aktywność, uczestniczy w wytwarzaniu czerwonych ciałek krwi, przeciwdziała niedokrwistości, umożliwia syntezę kwasów nukleinowych w komórkach, przede wszystkim szpiku kostnego; wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego, uczestniczy w tworzeniu otoczki mielinowej ochraniającej komórki nerwowe i neuroprzekaźników nerwowych, zapewnia dobry nastrój, równowagę psychiczną, pomaga w uczeniu się, skupieniu uwagi; odgrywa rolę przy odtwarzaniu kodu genetycznego; dzięki niej zmniejsza się poziom lipidów we krwi; wpływa na układ kostny, pobudza apetyt."
>" Źródła witaminy B12Witamina B12 nie jest syntezowana ani przez zwierzęta, ani przez rośliny wyższe, ale tylko przez bakterie. Głównym jej źródłem są produkty zwierzęce [...]Bogatym źródłem kobalaminy (powyżej 20 ľg w 100g) są ryby (szczupaki), wątroby i nerki wieprzowe, wołowe, cielęce i drobiowe."
>"Zapotrzebowanie dorosłego człowieka na witaminę B12 wynosi około 1-2 μg na dobę.
>Prawidłowe stężenie witaminy B12 w surowicy krwi - 165 - 680 ng/l."
>

To dlaczego nie umarłem będąc wegetarianinem 5 lat? Podejrzewasz mnie o skryte mięsożerstwo?
Sam podałeś: witamina b12 jest syntetyzowana przez bakterie! Więc skąd te zwierzęta które podałeś ją mają? Z tego samego źródła, z jakiego możemy mieć ją my.
I dlaczego Czesław Niemen nie umarł a był wegetarianinem całe życie? Eeeee.... ups.

A tak na serio to masz jakąś starą książkę.

Adam

PS: Cytat z wikiepedii, hasło wegetarianizm: "Wegetarianie przy odpowiednio zbilansowanej diecie nie powinni mieć problemu z witaminą B12, natomiast weganie muszą spożywać w odpowiednich ilościach żywność wzbogacaną w B12, bądź suplementować tę witaminę (co nie jest w Polsce ani drogie, ani szczególnie uciążliwe)."

Przypominam że jestem entuzjastą diety wegetariańskiej a nie wegańskiej.
Adamiak (36436 punktów)
>>>>Niedługo chodziłem do liceum więc wiem, że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny.

>To dlaczego nie umarłem będąc wegetarianinem 5 lat?
Adam... Ty żyjesz...???

>Więc skąd te zwierzęta które podałeś ją mają? Z tego samego źródła, z jakiego możemy mieć ją my.

"...zwierzęta hodowlane w ten sposób dostarczają sobie witaminy B12 - krowa zjada trawę wraz z miliardami przeróżnych mikroorganizmów, wśród których część wytwarza omawianą witaminę, która z kolei w postaci wołowiny dostarczana jest wszystkojedzącemu człowiekowi." 14.pl/nie_myj_owocow

Więc... wystarczy jeść nieumyte zielsko i nie myć rączek po wyjściu z WC

>A tak na serio to masz jakąś starą książkę.

A tak na serio, to przypominam, iż pisałem: "że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny."

Aha, żeby wyprodukować 28mg czystej witaminki B12 (cyjanokobalaminy) jako suplementu dla wegan, potrzeba 1 tony świeżych wątróbek wołowych.

P.S. Zapomniałbym - woły kiepsko się czują po pobraniu tych wątróbek.
P.S. 2. Aha, nie piszę o wołkach zbożowych
P.S. 3. A Niemen miał na pewno dziadka w wehrmachcie
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Adam... Ty żyjesz...???

A nie?

>>Więc skąd te zwierzęta które podałeś ją mają? Z tego samego źródła, z jakiego możemy mieć ją my.
>"...zwierzęta hodowlane w ten sposób dostarczają sobie witaminy B12 - krowa zjada trawę wraz z miliardami przeróżnych mikroorganizmów, wśród których część wytwarza omawianą witaminę, która z kolei w postaci wołowiny dostarczana jest wszystkojedzącemu człowiekowi." 14.pl/nie_myj_owocow
>Więc... wystarczy jeść nieumyte zielsko i nie myć rączek po wyjściu z WC

Więc jednak można, przyznajesz. Świadczą o tym miliony wegetarian żyjących w zdrowiu. Sprawdź hasło wegetarianizm w wikipedii. (Nie mówię o weganach, nie znam ich zdrowia).

>>A tak na serio to masz jakąś starą książkę.
>A tak na serio, to przypominam, iż pisałem: "że układ pokarmowy człowieka nie jest przystosowany do wyłącznego spożywania zieleniny."

Ale mleko i ser to wegetarianom wolno.

>Aha, żeby wyprodukować 28mg czystej witaminki B12 (cyjanokobalaminy) jako suplementu dla wegan, potrzeba 1 tony świeżych wątróbek wołowych.
>P.S. Zapomniałbym - woły kiepsko się czują po pobraniu tych wątróbek.
>P.S. 2. Aha, nie piszę o wołkach zbożowych
>P.S. 3. A Niemen miał na pewno dziadka w wehrmachcie

Nie jestem entuzjastą weganizmu tylko wegetarianizmu.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
28-02-2009 19:01 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
Pozwolę sobie wtrącić się w sprawie wegetarianizmu.
Sama jestem mięsożercą, żywię się głównie mięsem i warzywami. Nie lubię słodyczy ani nabiału. Nie przepadam za ziarnami, no może orzechy, ale mączne rzeczy nie bardzo. Wegetarian rozpoznaję bezbłędnie po: ziemistym kolorze cery, lekko szaro-brązowych obwódkach dookoła oczu i po zapachu.
Dowodzenie, że człowiek jest przystosowany do nie jedzenia mięsa, jest oczywiście sprzeczne z podstawami wiedzy biologicznej. Przeczytałam jednak kiedyś coś, co bardzo mi się spodobało. Była to wypowiedz lekarza, który w swojej praktyce otacza opieką wegetarian. Lekarz ten napisał, że wegetarianizm jest sprzeczny z biologią. Równie sprzeczny z biologią człowieka jest np. latanie. Jednak rozwój techniki i cywilizacji pozwolił człowiekowi latać. Tak samo nasza dzisiejsza wiedza medyczna o człowieku i warunki w których człowiek żyje, pozwalają przeciwstawić się wymogom biologicznym jakim jest jedzenie mięsa. Wegetarianizm to suwerenna decyzja osoby aby przeciwstawić się prawom natury, jest ona najczęściej wynikiem dużej wrażliwości na los zależnego od człowieka świata zwierząt. Każdy wegetarianin musi jednak pamiętać, że to co robi jest sprzeczne z naturą. Dlatego musi dbać o zbilansowaną dietę, w przypadku choroby korzystać z pomocy odpowiednich lekarzy, i pamiętać, że jego organizm może reagować całkiem inaczej na niektóre bodźce niż ciało mięsożercy.
>To dlaczego nie umarłem będąc wegetarianinem 5 lat? Podejrzewasz mnie o skryte mięsożerstwo?
Znam wegetarian z 15-20 letnią praktyką, żyją i mają się dobrze

Pozdrawiam
28-02-2009 19:46 
 Ocena 4 na 4
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>To dlaczego nie umarłem będąc wegetarianinem 5 lat? Podejrzewasz mnie o skryte mięsożerstwo?
>Znam wegetarian z 15-20 letnią praktyką, żyją i mają się dobrze

I wszyscy mają ziemistą cerę i podkrążone oczy?
I pachną dziwnie?

Myślę, że jesteś uprzedzona.

A na każdego lekarza, który ci mówił, że wegetarianizm jest "be" mogę ci znaleźć innego, który Ci powie, że wegetarianizm jest okej.
Są ludzie którzy od poczęcie nie jedli mięsa, czasami z wyboru, czasami z biedy. I jeśli się różnili zdrowotnie i pod względem zapachu od mięsożerców, to na korzyść.
Przypomniała mi się jedna fajna rzecz, kiedy byłem wegetarianinem, nie gryzły mnie komary Żadna z dziewczyn z którymi się zadawałem nie narzekała na zapach.

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
28-02-2009 20:15 
 Ocena 2 na 2
Beatus (2528 punktów)
>>>To dlaczego nie umarłem będąc wegetarianinem 5 lat? Podejrzewasz mnie o skryte mięsożerstwo?
>>Znam wegetarian z 15-20 letnią praktyką, żyją i mają się dobrze
>I wszyscy mają ziemistą cerę i podkrążone oczy?
>I pachną dziwnie?
Tak. Clint Eastwood też. To nie są wyróżniki złe, to są tylko wyróżniki.
>Myślę, że jesteś uprzedzona.
Nie, myślę, że mnie nie zrozumiałeś. Nie przeczytałeś uważnie lub przywykłeś do tego, że cię krytykują za wybór wegetarianizmu. Ja ci dałam argument na rzecz wegetarianizmu, za, pozytywny, propagujący, że wegeterianizm wyższa forma, lepszy wybór. No nie wiem jak bardziej bezpośrednio ci to napisać abyś ponownie nie odczytał sprzecznie z intencją.
>A na każdego lekarza, który ci mówił, że wegetarianizm jest "be" mogę ci znaleźć innego, który Ci powie, że wegetarianizm jest okej.
Proszę cię, przecież ten lekarz właśnie zajmował się wegetarianami i propagował ten styl życia.
>Są ludzie którzy od poczęcie nie jedli mięsa, czasami z wyboru, czasami z biedy. I jeśli się różnili zdrowotnie i pod względem zapachu od mięsożerców, to na korzyść.
Od poczęcia to nie z wyboru.
Owszem niektórzy wegetarianie twierdzą, że mięsożercy śmierdzą. Odwrotnie chyba się nie spotkałam. Ja czuję, że pachną inaczej, nie pisałam, że gorzej. Prawda?

Przeczytaj ponownie, wolniej moją poprzednią wypowiedz.

Pozdrawiam
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Masz rację zareagowałem obronnie.
Jednak ziemista cera i podkrążone oczy to wyróżniki negatywne zgodnie z obecnymi kanonami urody.
Uważam że mijasz się z prawdą pisząc że cechy te dotyczą każdego wegetarianina.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
28-02-2009 20:41 
 Ocena 2 na 2
Beatus (2528 punktów)
>Masz rację zareagowałem obronnie.
I jak widzę nie chce ci przejść.
>Jednak ziemista cera i podkrążone oczy to wyróżniki negatywne zgodnie z obecnymi kanonami urody.
Gruby brzuch, krzywe nogi, wielkie dłonie, trądzik, długi nos, krzywe zęby.
Jak na mój gust jest wiele bardziej negatywnych wyróżników jeśli chodzi o współczesny kanon spaczony zdjęciami po obróbce graficznej. Kolor cery i obwódki wokół oczu? To są cechy prawie neutralne, jednym się podoba innym nie.
>Uważam że mijasz się z prawdą pisząc że cechy te dotyczą każdego wegetarianina.
Nigdy nie zdarzyło mi się pomylić, gdy powiedziałam, że ktoś jest wegetarianinem na podstawie wyglądu skóry. Można się opalić, można pomalować, ale zimną i tak widać.
Zresztą ja nie wiem w czym problem. Owszem wegetarianie mają trochę innego koloru skórę i podkrążone oczy. No i co? Łasuchy mają oponki tłuszczowe, leniwi mają miękkie, galaretowate ciało, przećwiczeni zdeformowaną sylwetkę przerostem mięśni, młodzi trądzik, a starzy zmarszczki. Kanony zaś są głupotą propagowaną przez medialne obrazki, która wpędza młodych ludzi w anoreksję i szereg innych kompleksów.
Nie widzę problemu, tak jest i już. Wybierając wegetarianizm trzeba liczyć się z konsekwencjami, akurat wygląd skóry to najmniej ważna spośród nich.
28-02-2009 21:36 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
No cóż, ja nie mogę potwierdzić ze swojego doświadczenia twoich obserwacji na temat wyglądu skóry i fizys wegetarian, czy byłyby akurat w modzie, czy wbrew kanonowi urody.
Mamy inne doświadczenia, może spotykaliśmy innych wegetarian (raczej na pewno).
Za jakiś czas mam nadzieję eksperymentalnie znowu się przekonać na własnej skórze o skutkach tej diety.

Pozdrawiam
Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Beatus (2528 punktów)
>No cóż, ja nie mogę potwierdzić ze swojego doświadczenia twoich obserwacji na temat wyglądu skóry
Ale ja jestem głupia, pewnie że nie możesz. Przecież jesteś facetem. Wy widzicie mniej kolorów. Mężczyźni nie odróżniają: beżowy, brzoskwiniowy, kakaowy, khaki, ecri, ziemisty, kawowy, i jeszcze z 15 rodzajów barw, którymi można opisać skórę.
>i fizys wegetarian,
A w fizys nie widzę różnic.
>Za jakiś czas mam nadzieję eksperymentalnie znowu się przekonać na własnej skórze o skutkach tej diety.
Powodzenia
28-02-2009 22:00 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Mężczyźni nie odróżniają: beżowy, brzoskwiniowy, kakaowy, khaki, ecri, ziemisty, kawowy, i jeszcze z 15 rodzajów barw, którymi można opisać skórę.

Jest jeszcze seledyn biskupi.

Przepraszam za wcinkę.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Mężczyźni nie odróżniają: beżowy, brzoskwiniowy, kakaowy, khaki, ecri, ziemisty, kawowy, i jeszcze z 15 rodzajów barw, którymi można opisać skórę.
>Jest jeszcze seledyn biskupi.
>Przepraszam za wcinkę.

Że ty to wytrzymałeś, podziwiam.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
28-02-2009 22:19 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Mężczyźni nie odróżniają: beżowy, brzoskwiniowy, kakaowy, khaki, ecri, ziemisty, kawowy, i jeszcze z 15 rodzajów barw, którymi można opisać skórę.
>>Jest jeszcze seledyn biskupi.
>>Przepraszam za wcinkę.
>Że ty to wytrzymałeś, podziwiam.

Nie podziwiaj - nie wytrzymałem

Jurek.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>No cóż, ja nie mogę potwierdzić ze swojego doświadczenia twoich obserwacji na temat wyglądu skóry
>Ale ja jestem głupia, pewnie że nie możesz. Przecież jesteś facetem. Wy widzicie mniej kolorów. Mężczyźni nie odróżniają: beżowy, brzoskwiniowy, kakaowy, khaki, ecri, ziemisty, kawowy, i jeszcze z 15 rodzajów barw, którymi można opisać skórę.

Oj ale mi nadepnęłaś na odcisk teraz. Napisałaś coś takiego że aż mam ochotę napisać: a kobiety to są mniej inteligentne od mężczyzn, bo... bo tak!
Proszę cię nie pisz do mnie więcej "wy". Pracowałem w DTP i znam się na kolorach, uwierz mi.

>>i fizys wegetarian,
>A w fizys nie widzę różnic.

Fizys to twarz. Pisałaś o oczach z obwódkami. Więc widzisz różnicę w fizys. "A wy kobiety to nie znacie znaczenia słów, których używacie".

>>Za jakiś czas mam nadzieję eksperymentalnie znowu się przekonać na własnej skórze o skutkach tej diety.
>Powodzenia

Dzięki, na razie schudłem 10 kilo od początku roku.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
01-03-2009 09:09 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
>Oj ale mi nadepnęłaś na odcisk teraz.
Naprawdę? Mężczyźni zwykle wprost bronią się swoją niewrażliwością na odcienie barw. - A co to za różnica, daj spokój wszystko wygląda tak samo. Nawet w takich półżartem tworzonych poradnikach obsługi faceta, pojawia się - dla nas brzoskwinia to owoc i nie mówmy o tym więcej.
No ale jeśli jesteś w tym temacie wyjątkiem i to wrażliwym na tym punkcie - przepraszam.
>Fizys to twarz. Pisałaś o oczach z obwódkami. Więc widzisz różnicę w fizys.
Wzrok wygłodniały mięsa, kły wyszczerzone i ociekające śliną, policzki zapadnięte, podbródek cofnięty - to by była dla mnie różnica w fizis
>Dzięki, na razie schudłem 10 kilo od początku roku.
Teraz całkiem poważnie. Jest koniec lutego, 2 miesiące, 5kg miesięcznie - za szybko. Może warto pójść do lekarza? Może chociaż zadzwonić i zapytać czy jest się czym martwić. Nie wiem czy znasz tę stronę: www.wegetarianie.pl/htmlp-26.html
Kilka lat temu pisałam coś tam o wegetarianach, ponieważ sama wegetarianką nigdy nie byłam, a wiedza moich znajomych wegetarian też jest wybiórcza i dostosowana do ich potrzeb, prosiłam o konsultacje lekarzy chyba właśnie poprzez tę stronę. Szybko, miło i kompetentnie. Dużo się wtedy dowiedziałam.
Pozdrawiam
01-03-2009 10:54 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Oj ale mi nadepnęłaś na odcisk teraz.
>Naprawdę? Mężczyźni zwykle wprost bronią się swoją niewrażliwością na odcienie barw. - A co to za różnica, daj spokój wszystko wygląda tak samo. Nawet w takich półżartem tworzonych poradnikach obsługi faceta, pojawia się - dla nas brzoskwinia to owoc i nie mówmy o tym więcej.

To bezczelne wymówki są.
Prawda jest taka, że albo im się nie chce, albo rozróżniają kolory ale inaczej nazywają niż kobiety.
Poza tym nazwa to tylko nazwa, dlatego najlepiej czytać na etykietach kody kolorów (Pantone, RAL, CMYK).

>No ale jeśli jesteś w tym temacie wyjątkiem i to wrażliwym na tym punkcie - przepraszam.

Jestem wrażliwy i nie jestem wyjątkiem, przeprosiny przyjęte

>>Fizys to twarz. Pisałaś o oczach z obwódkami. Więc widzisz różnicę w fizys.
>Wzrok wygłodniały mięsa, kły wyszczerzone i ociekające śliną, policzki zapadnięte, podbródek cofnięty - to by była dla mnie różnica w fizis

Podbródek cofnięty, policzki zapadnięte to fizys, a podkrążone oczy już nie? Hmm, okej jak uważasz.

>>Dzięki, na razie schudłem 10 kilo od początku roku.
>Teraz całkiem poważnie. Jest koniec lutego, 2 miesiące, 5kg miesięcznie - za szybko. Może warto pójść do lekarza? Może chociaż zadzwonić i zapytać czy jest się czym martwić. Nie wiem czy znasz tę stronę: www.wegetarianie.pl/htmlp-26.html

Nie jestem jeszcze na powrót wegetarianinem. Na razie stosuję dietę Montignaca.

>Kilka lat temu pisałam coś tam o wegetarianach, ponieważ sama wegetarianką nigdy nie byłam, a wiedza moich znajomych wegetarian też jest wybiórcza i dostosowana do ich potrzeb, prosiłam o konsultacje lekarzy chyba właśnie poprzez tę stronę. Szybko, miło i kompetentnie. Dużo się wtedy dowiedziałam.

Dzięki. Jak byłem wegetarianinem obkułem się i nigdy nie miałem problemów ze zdrowiem.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 15:49 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>   Miarą kultury człowieka jest jego stosunek do zwierząt.

I właśnie tylko o to chodzi....
Nie mogę pojąć, skąd tyle barbarzyństwa, bezmyślnego okrucieństwa wśród ludzi. I to zwykłych, przeciętnych śmiertelników a nie jakiś zwyrodnialców.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-02-2009 17:52 
 Ocena 4 na 4
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>   Miarą kultury człowieka jest jego stosunek do zwierząt.
>I właśnie tylko o to chodzi....
>Nie mogę pojąć, skąd tyle barbarzyństwa, bezmyślnego okrucieństwa wśród ludzi. I to zwykłych, przeciętnych śmiertelników a nie jakiś zwyrodnialców.
>
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)


Jest taki pogląd, że mięso zwierząt zabijanych w rzeźniach (a już na pewno zabijanych w sposób "niehumanitarny") zawiera dużo hormonów stresu (kortyzol itp).
Potem ludzie to jedzą i ten strach i agresja im się udziela. Nie wiem na ile ten pogląd jest udowodniony naukowo, ale gdyby to była prawda to jest to samonakręcająca się karuzela.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 13:47 
 Ocena 4 na 4
lipschitz (1674 punktów)
Z konsekwencją nie przesadzałbym, bo inaczej dochodzi do zaniechania tych problemów, które są najłatwiejsze w rozwiązaniu. Myślenie w kategoriach "jeśli nie stać mnie na to, więc obojętne mogą być także inne sprawy", w konsekwencji prowadzi do tego, że tak naprawdę możemy dopuszczać się każdej niecnej rzeczy. Na tym to właśnie polega, aby robić tyle ile możemy i na ile nas stać a nie szukać wykrętów, by nawet tego nie zrobić. I jeśli tak się stanie, z czasem okaże się, że zrobiliśmy dużo więcej niż mogliśmy to sobie wyobrazić kiedyś. Te drobne gesty, podjęte lub porzucone działania nie kończą się na pierwszych z brzegu, lecz są kontynuowane przez całe życie.

Przyczyny braku konsekwencji w szerszym wymiarze bywają rozmaite i jest ich naprawdę bardzo wiele, wynikają one ze strachu, upodobań, nieświadomości, idealizmu itd. Ktoś nagle coś sobie uświadamia, coś dociera do jego wrażliwej natury, ale zauważa zarazem, że istnieje sieć wzajemnych powiązań i nacisków, na przykład osoba, która postanawia przestać jeść mięso dowiaduje się, że obuwie, w którym chodzi, kosmetyki, których używa, leki, kleje są w dużej mierze wytwarzane dzięki zabijaniu zwierząt. Praktycznie nie jest w stanie kontrolować tego, kiedy i z czym będzie miała do czynienia, trudno będzie jej również uzyskać rzetelną informację. To może przerazić i prowadzić do zaniechania. No i przeciwnicy twoich planów zawsze mają argument za tym, byś kontynuował to, co uznałeś za niewłaściwe.

Według mnie nie ma nic gorszego, niż przekonać samego siebie do robienia czegoś, co wcześniej uznało się za złe, bo nie było nas stać na większe dobro. Taka postawa rujnuje ludzką moralność. Ta musi zostać wykształcona, a raczej kształcona, lecz nie poprzez czytanie etycznych manifestów, lecz podejmując konkretne działania i decyzje, poprzez zrobienie tego, na co nas w danej chwili stać. Później będzie nas stać na więcej.
25-02-2009 15:58 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Aby zachować konsekwencję w działaniu warto także zostać wegetarianinem.
>Adam
Mój imienniku...nie dajmy się "zwaryjować". Wystarczy zapewnić godziwe warunki transportu i w miarę humanitarnie je uśmiercać, w jak najmniejszym stresie.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
Znam tę akcję. Pamięta, jeszcze kilka lat temu biegałem z listami poparcia i namawiałem wszystkich znajomych do tego aby pomogli uratować niektóre konie. Niestety, kilka razy spotkałem się z niezbyt miłą reakcją ludzi.

Tak jak pisze Adam, konsekwentnie warto zastanowić się nad wegetarianizmem - to jest bardzo racjonalne.
25-02-2009 09:01 
 Ocena 3 na 3
a.szubert (411 punktów)
>Tak jak pisze Adam, konsekwentnie warto zastanowić się nad wegetarianizmem - to jest bardzo racjonalne.

Przypomina mi to transporty do Oświęcimia czy do Gułagu. Nie wiem, czy wegetarianizm cokolwiek zmieni. Można być mięsożernym, a jednak inaczej traktować zwierzęta.
Hitler był wegetarianinem. Zwierząt nie męczył, przynajmniej o tym nie słyszałem. Jego stosunek do "untermenschen" nie miał nic wspólnego z jego dietą.
25-02-2009 09:51 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Tak jak pisze Adam, konsekwentnie warto zastanowić się nad wegetarianizmem - to jest bardzo racjonalne.
>Przypomina mi to transporty do Oświęcimia czy do Gułagu. Nie wiem, czy wegetarianizm cokolwiek zmieni. Można być mięsożernym, a jednak inaczej traktować zwierzęta.
>Hitler był wegetarianinem. Zwierząt nie męczył, przynajmniej o tym nie słyszałem. Jego stosunek do "untermenschen" nie miał nic wspólnego z jego dietą.
>

Znowu Hitler. Dlaczego znowu słyszę o Hitlerze. Dlaczego nie podałeś na przykład Mahatmy Gandiego?

Jeśli jesteś mięsożercą to płacisz rzeźnikom za to co robią.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 11:59 
 Ocena 3 na 3
a.szubert (411 punktów)
>Znowu Hitler. Dlaczego znowu słyszę o Hitlerze. Dlaczego nie podałeś na przykład Mahatmy Gandiego?

Chcąc wykazać brak związku przyczynowego pomiędzy wegetarianizmem a dręczeniem innych istot żywych najdobitniej jest pokazać to na przykładzie możliwie drastycznym. Tak, aby nawet "ślepy" to zauważył. Dlatego właśnie Hitler.
W stosunku do Mahatmy odczuwam ogromny respekt i szacunek. Jego krytycy zarzucają mu, że własnego syna wpędził w alkoholizm, zabraniając mu studiowanie medycyny.

>Jeśli jesteś mięsożercą to płacisz rzeźnikom za to co robią.

Jeśli jesteś wegetarianinem, a rzeźnik wyląduje na zasiłku dla bezrobotnych (bo u niego nie kupujesz mięsa) to też dokładasz do jego zasiłku.

Nie popadajmy w przesadę. A może z powodów humanitarnych powinniśmy zaprzestać tępienia myszy, szczurów, wszawicy. Może mam odmówić przyjęcia antybiotyku, bo zabija on żywe stworzonka. Co zrobię, gdy stanę oko w oko z chorym na wściekliznę psem?

Andrzej
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Znowu Hitler. Dlaczego znowu słyszę o Hitlerze. Dlaczego nie podałeś na przykład Mahatmy Gandiego?
>Chcąc wykazać brak związku przyczynowego pomiędzy wegetarianizmem a dręczeniem innych istot żywych najdobitniej jest pokazać to na przykładzie możliwie drastycznym. Tak, aby nawet "ślepy" to zauważył. Dlatego właśnie Hitler.
>W stosunku do Mahatmy odczuwam ogromny respekt i szacunek. Jego krytycy zarzucają mu, że własnego syna wpędził w alkoholizm, zabraniając mu studiowanie medycyny.
>>Jeśli jesteś mięsożercą to płacisz rzeźnikom za to co robią.
>Jeśli jesteś wegetarianinem, a rzeźnik wyląduje na zasiłku dla bezrobotnych (bo u niego nie kupujesz mięsa) to też dokładasz do jego zasiłku.
>Nie popadajmy w przesadę. A może z powodów humanitarnych powinniśmy zaprzestać tępienia myszy, szczurów, wszawicy. Może mam odmówić przyjęcia antybiotyku, bo zabija on żywe stworzonka. Co zrobię, gdy stanę oko w oko z chorym na wściekliznę psem?
>Andrzej

Ja nie chcę się spierać, tak trochę żartobliwie ale i refleksyjnie podpuszczam wszystkich.
Ale na twoje dylematy też miałem kiedyś gotową odpowiedź - wegetarianizm tak, ale nie za cenę życia ludzkiego. Zabijanie tylko w razie konieczności (a jedzenie mięsa nie jest koniecznością).
Chcę powiedzieć, że tak naprawdę nie istnieje humanitarne zabijanie. To jest sprzeczność.

A rzeźnik na bezrobociu? Są naprawdę lepsze zajęcia (a niech nawet zostanę oskarżony o niewrażliwość "społeczną").

Oddalam się do obowiązków,
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 13:34 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
>Ale na twoje dylematy też miałem kiedyś gotową odpowiedź - wegetarianizm tak, ale nie za cenę życia ludzkiego.

Można jeść mięso, nie zabijając ludzi. Nie propaguję kanibalizmu.

> Zabijanie tylko w razie konieczności (a jedzenie mięsa nie jest koniecznością).

Zaproponuj Eskimosom, Lapończykom i mieszkańcom północnej Syberii aby przeszli na wegetarianizm.

>Chcę powiedzieć, że tak naprawdę nie istnieje humanitarne zabijanie. To jest sprzeczność.

Jeśli Twojego ulubionego psa potrąci samochód, pies nie zginął na miejscu, męczy się ale wiesz, że nie przeżyje. Co robisz?
Weterynarz, zastrzyk, aby biedne psisko się nie męczyło? Czy też bardziej humanitarnie jest dać mu się męczyć.
A tak na marginesie... Dlaczego nie ma protestów przeciwko eutanazji zwierząt domowych? Przecież to niehumanitarne.

Przyjemnej pracy.

Andrzej
25-02-2009 17:30 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Ale na twoje dylematy też miałem kiedyś gotową odpowiedź - wegetarianizm tak, ale nie za cenę życia ludzkiego.
>Można jeść mięso, nie zabijając ludzi. Nie propaguję kanibalizmu.

Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi o to, że jeżeli wegetarianizm będzie oznaczał zagrożenie dla życia, to trzeba z niego w danej chwili zrezygnować. Np w miejscu, gdzie nic innego nie ma do zjedzenia.

>> Zabijanie tylko w razie konieczności (a jedzenie mięsa nie jest koniecznością).
>Zaproponuj Eskimosom, Lapończykom i mieszkańcom północnej Syberii aby przeszli na wegetarianizm.

Nie zamierzam. Jak wyżej.

>>Chcę powiedzieć, że tak naprawdę nie istnieje humanitarne zabijanie. To jest sprzeczność.
>Jeśli Twojego ulubionego psa potrąci samochód, pies nie zginął na miejscu, męczy się ale wiesz, że nie przeżyje. Co robisz?
>Weterynarz, zastrzyk, aby biedne psisko się nie męczyło? Czy też bardziej humanitarnie jest dać mu się męczyć.

Tutaj zgoda.

>A tak na marginesie... Dlaczego nie ma protestów przeciwko eutanazji zwierząt domowych? Przecież to niehumanitarne.

Są protesty. Jeżeli jest to wyłącznie spowodowane widzimisię "właściciela" to weterynarze odmawiają.

>Przyjemnej pracy.
>Andrzej

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 20:38 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>>A tak na marginesie... Dlaczego nie ma protestów przeciwko eutanazji zwierząt domowych? Przecież to niehumanitarne.
>Są protesty. Jeżeli jest to wyłącznie spowodowane widzimisię "właściciela" to weterynarze odmawiają.

Nie zawsze. Znam takiego faceta, który miał sukę z jednym szczeniakiem i kota. Kota potrącił kiedyś samochód i było z nim ciężko ale jakoś się wylizał we własnym zakresie i tylko lekko kulał. Suka była całkiem zdrowa. Niestety i kot i suka zostały uśpione przez weterynarza , bo ich "pan" miał taki kaprys. Kot musiał umrzeć, bo dziwnie chodził i głupio to wyglądało a suka dlatego, że po co komu dwa psy. "Mam już nowego pieska". Jakieś 3 lata temu po 50zł od futra to kosztowało.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
25-02-2009 20:56 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>A tak na marginesie... Dlaczego nie ma protestów przeciwko eutanazji zwierząt domowych? Przecież to niehumanitarne.
>>Są protesty. Jeżeli jest to wyłącznie spowodowane widzimisię "właściciela" to weterynarze odmawiają.
>Nie zawsze. Znam takiego faceta, który miał sukę z jednym szczeniakiem i kota. Kota potrącił kiedyś samochód i było z nim ciężko ale jakoś się wylizał we własnym zakresie i tylko lekko kulał. Suka była całkiem zdrowa. Niestety i kot i suka zostały uśpione przez weterynarza , bo ich "pan" miał taki kaprys. Kot musiał umrzeć, bo dziwnie chodził i głupio to wyglądało a suka dlatego, że po co komu dwa psy. "Mam już nowego pieska". Jakieś 3 lata temu po 50zł od futra to kosztowało.
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


Co ja mogę powiedzieć. Wstyd być człowiekiem w takiej sytuacji.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 10:27 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
>Hitler był wegetarianinem. Zwierząt nie męczył, przynajmniej o tym nie słyszałem. >Jego stosunek do "untermenschen" nie miał nic wspólnego z jego dietą.

   Można być widocznie jednym z największych oprawców (jeśli nie największym) w dziejach ludzkości i kochać zwierzęta. Można, tak jak Jürgen Stroop, zachwycać się widokiem konia w galopie, a jednocześnie zastanawiać w jak najbardziej ekonomiczny sposób zabić Żydów w getcie. Ale to już jest chyba problem, który może wyjaśnić jedynie psychiatra.
   
25-02-2009 13:57 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Tak jak pisze Adam, konsekwentnie warto zastanowić się nad wegetarianizmem - to jest bardzo racjonalne.
Nie zgadzam się.
Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
25-02-2009 21:20 
 Ocena 2 na 2
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>>Tak jak pisze Adam, konsekwentnie warto zastanowić się nad wegetarianizmem - to jest bardzo racjonalne.
>Nie zgadzam się.

Rozumiem i doceniam odmienne zdanie.
Pozdrawiam również.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Powiem Ci, że nie obejrzę tego(moja żona również). Wiem, czego się spodziewać, podobne migawki widziałem kiedyś w TV.
Jesteśmy zbyt wrażliwi - po co później myśleć o tym, mieć te sceny przed oczami. Po co śnić?
Mamy dwa psy i dwa koty, które żyją w harmonii.
Koty, to Koks i Tola. Psy - Dyzio i Pongo. No i rybki...

Powinno się surowo karać ludzi za znęcanie się nad zwierzętami. Nie, jakaś "znikoma szkodliwość społeczna". Wymiar sprawiedliwości - tu jest pies pogrzebany. Ale to temat na inny wątek.
Szczerze mówiąc, gdzieś w głębi mnie budzi się jakiś demon, jakaś skryta agresja wobec tych istot człekopodobnych. Bo do Człowieka, to im daleko.

Spożywać mięso? Jak najbardziej. Przecież to naturalne dla człowieka - zajrzyjcie do jaskiń praludzi. Nie róbmy z siebie dziwolągów.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
25-02-2009 17:17 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
To temat na środę popielcową?
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>To temat na środę popielcową?

A była środa popielcowa już?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 18:47 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>A była środa popielcowa już?
To Ty nie wiesz, że dzisiaj należy się umartwiać?
Należy umartwiać ciało, poszcząc. Wczoraj jedna ze słuchaczek RM zaproponowała coś bardziej "hard". Post, to za mało - przecież niektórzy mogą nie przepadać za mięsem. W związku z tym należy spożywać potrawy, które nam nie smakują lub powodować, że będą niesmaczne. Jak? To proste - należy posypywać je gorzkimi ziołami. Pani zaproponowała piołun...
W ogóle słuchacze, jak to w naszej kochanej Polsce bywa, prześcigali się w pomysłach, podsuwali coraz to nowe sposoby umartwiania się - byli świętsi od samego papieża.
Jeden ze słuchaczy zaproponował umartwianie języka - nie odzywanie się w ogóle lub tylko w razie konieczności.
Oczywiście Ojciec Prowadzący i zaproszony specjalista od umartwiania się, ochoczo przytakiwali i utwierdzali ludzi w słuszności takich praktyk.
Serdecznie się ubawiłem.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
25-02-2009 19:03 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Oczywiście Ojciec Prowadzący i zaproszony specjalista od umartwiania się, ochoczo przytakiwali i utwierdzali ludzi w słuszności takich praktyk.
>Serdecznie się ubawiłem.
> Pozdrawiam - Zbyszek

W hinduiźmie (a na pewno w Hare Kryszna) ponieważ nie je się mięsa ani jaj ani ryby (to też mięso przecież), pości się w 11 dni po nowi i 11 dni po pełni księżyca. Od czego się pości? Od ziaren. Bo w ziarnie znajduje się dusza rośliny.
W liściach i owocach nie, więc można je jeść w te dni. Na tę okazję piecze się np. chleb z mąki ziemniaczanej.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 19:27 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
>Jeden ze słuchaczy zaproponował umartwianie języka - nie odzywanie się w ogóle lub tylko w razie konieczności.

   Czy ktoś dziś dzwoni do Radio Maryja? Sprawdź Zbyszku z łaski swojej. Zobaczymy jak się umartwiają. Chyba, że telefon do Radio uznali za konieczność .
   
25-02-2009 20:09 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jeden ze słuchaczy zaproponował umartwianie języka - nie odzywanie się w ogóle lub tylko w razie konieczności.
>Oczywiście Ojciec Prowadzący i zaproszony specjalista od umartwiania się, ochoczo przytakiwali i utwierdzali ludzi w słuszności takich praktyk.

Jakie było by to miłe gdyby posłuchali i umilkli.
belvedere (5304 punktów)
>To temat na środę popielcową?

   Zbieg okoliczności.
   
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Szczerze mówiąc, gdzieś w głębi mnie budzi się jakiś demon, jakaś skryta agresja wobec tych istot człekopodobnych. Bo do Człowieka, to im daleko.

Płacąc za mięso finansujemy te dziwolągi.

>Spożywać mięso? Jak najbardziej. Przecież to naturalne dla człowieka - zajrzyjcie do jaskiń praludzi. Nie róbmy z siebie dziwolągów.
> Pozdrawiam - Zbyszek

Nie robimy z siebie dziwolągów
Różne rzeczy są naturalne ale jednak odchodzimy od nich w imię wyższych wartości niż "naturalność".

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 18:28 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Płacąc za mięso finansujemy te dziwolągi.

Płacąc za mleko ,sery ,jajka również.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Płacąc za mięso finansujemy te dziwolągi.
>Płacąc za mleko ,sery ,jajka również.

To zostań weganem.

Nie trzeba zabijać krowy aby mieć mleko i ser.
Prawda?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 19:04 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Nie trzeba zabijać krowy aby mieć mleko i ser.
>Prawda?

Nieprawda.Żeby było mleczko najpierw musi być cielaczek.Co drugi to samczyk.I trzeba mu niestety dać w łepek.Bo kto będzie utrzymywał darmozjada przez kilkadziesiąt lat aż do naturalnej śmierci.
Z kurkami tak samo.Samczyki żywcem do wilka.

Prawda ?
25-02-2009 20:23 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Nie trzeba zabijać krowy aby mieć mleko i ser.
>>Prawda?
>Nieprawda.Żeby było mleczko najpierw musi być cielaczek.Co drugi to samczyk.

Zawsze? W Indiach się krów nie zabija. Wiem, że się będziesz śmiał ale jakoś ten problem rozwiązują.

> I trzeba mu niestety dać w łepek.Bo kto będzie utrzymywał darmozjada przez kilkadziesiąt lat aż do naturalnej śmierci.

Wykastrowany zazwyczaj wykonuje prace rolnicze. Wiem, ja też nie chciałbym być wykastrowany. Nie znam innego rozwiązania.

>Z kurkami tak samo.Samczyki żywcem do wilka.
>Prawda ?

Nie wiem, nie jestem rolnikiem. Wegetarianie nie jedzą jajek a rozmnażanie kur w takiej sytuacji mija się z celem. Pisałem o mleku i serze. Jajka to kurze płody

Uciekam bo mnie zaraz zjedzą

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 21:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Uciekam bo mnie zaraz zjedzą
>Adam

Coś Ty, Adam...?
My som strasznie wybredne, żeby nie powiedzieć - obrzydliwe
25-02-2009 21:15 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

> Wiem, że się będziesz śmiał ale jakoś ten problem rozwiązują.

Wypuszczają byczki do dżungli i problem sam się rozwiązuje.
.
>Wykastrowany zazwyczaj wykonuje prace rolnicze. Wiem, ja też nie chciałbym być wykastrowany. Nie znam innego rozwiązania.

Wyobrażasz sobie wydajność takiego rozwiązania?.

>Uciekam bo mnie zaraz zjedzą

Lubimy tylko młode sztuki.

Ps.Jakąś nadzieję dają badania genetyczne.Może klonowanie?
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>> Wiem, że się będziesz śmiał ale jakoś ten problem rozwiązują.
>Wypuszczają byczki do dżungli i problem sam się rozwiązuje.
>.
>>Wykastrowany zazwyczaj wykonuje prace rolnicze. Wiem, ja też nie chciałbym być wykastrowany. Nie znam innego rozwiązania.
>Wyobrażasz sobie wydajność takiego rozwiązania?.
>>Uciekam bo mnie zaraz zjedzą
>Lubimy tylko młode sztuki.
>Ps.Jakąś nadzieję dają badania genetyczne.Może klonowanie?
>

Dzięki za fajny pomysł. Hodowla tkankowa też może wejdzie kiedyś do przemysłu.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Adamiak (36436 punktów)
>>>Płacąc za mięso finansujemy te dziwolągi.
>>Płacąc za mleko ,sery ,jajka również.
>To zostań weganem.
>Nie trzeba zabijać krowy aby mieć mleko i ser.

Weganizm to: rodzaj diety - odmiana wegetarianizmu, która oprócz mięsa eliminuje z diety wszystkie składniki pochodzenia zwierzęcego: nabiał, jajka, miód, żelatynę itp.

>Prawda?

Prawda

( )
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>>Płacąc za mięso finansujemy te dziwolągi.
>>>Płacąc za mleko ,sery ,jajka również.
>>To zostań weganem.
>>Nie trzeba zabijać krowy aby mieć mleko i ser.
>Weganizm to: rodzaj diety - odmiana wegetarianizmu, która oprócz mięsa eliminuje z diety wszystkie składniki pochodzenia zwierzęcego: nabiał, jajka, miód, żelatynę itp.>Prawda?
>Prawda
>( )
>

Zaproponowałem żartobliwie weganizm skoro kolega uważa, że mleko i ser powodują takie samo zabijanie jak jedzenie mięsa.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
25-02-2009 21:28 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zaproponowałem żartobliwie weganizm skoro kolega uważa, że mleko i ser powodują takie samo zabijanie jak jedzenie mięsa.

Mówiąc trochę poważniej - nie przeszkadza mi, że ktoś chce lub nie chce czegoś jeść, dopóki nie chce mnie pouczać jaka dieta jest dla mnie dobra.
Nie lubię używania przez niektórych wegetarian (czy wegan) zwrotów typu:
jesz padlinę, jakieś zwłoki gniją ci się w żołądku, pożerasz truchła zwierząt, pasę się ścierwem...itp, tylko w celu obrzydzenia mi życia, bo na indoktrynację jestem odporny.
Uważam to za przejaw nietolerancji.

Ale u Ciebie widzę zdrowy dystans

Pozdrawiam.
25-02-2009 21:49 
 Ocena 2 na 2
Habari (247 punktów)
(zablokowany)

>Nie lubię używania przez niektórych wegetarian (czy wegan) zwrotów typu:
>jesz padlinę, jakieś zwłoki gniją ci się w żołądku, pożerasz truchła zwierząt, pasę się ścierwem...itp,

Nie wiem, czy dobrze ich rozumiesz lub czy oni dobrze się wyrażają. Ludzkie jelita są na tyle długie, że czas potrzebny do wydalenia toksyn jest również bardzo długi. Pokarm w takich jelitach czasami zaczyna gnić, a że mięso szybciej gnije niż zielenina to wiesz...
Może zwłoki Ci nie gniją, ale wielu ludziom - szczególnie tym mającym problemy z wypróżnieniem, strawione jedzenie najnormalniej gnije.
Mam znajomego na Akademii Medycznej, teraz jest na specjalizacji z chirurgii. Na praktykach, robił sekcję zwłok pewnej mięsożernej kobiety, której lekarz zabronił jeść mięsa. Kobieta niestety nie posłuchała rad lekarza i opchała się samymi "smakołykami", zmarła ponieważ pękły jej jelita, a wszystkie zalegające fekalia rozlały się wewnątrz organizmu. Nie powiem jaka była reakcja mojego kolegi, po rozcięciu zwłok...
Nie chcę też Ciebie obrzydzać, tylko wytłumaczyć o co chodzi z tą zgnilizną...
Mam nadzieję, że się za to nie gniewasz.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

Zaręczam Ci, że rozlana treść jelit jakiegokolwiek człowieka nie pachnie ładnie. Rośliny też gniją.
Z tą długością jelit spotkałem się ze sprzecznymi opiniami. Generalnie takie opowieści niesamowite o gniciu nie przysparzają chwały wegetarianom.

Trzymaj za mnie kciuki!

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
26-02-2009 07:56 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie lubię używania przez niektórych wegetarian (czy wegan) zwrotów typu:
>>jesz padlinę, jakieś zwłoki gniją ci się w żołądku, pożerasz truchła zwierząt, pasę się ścierwem...itp,
>Nie wiem, czy dobrze ich rozumiesz lub czy oni dobrze się wyrażają. Ludzkie jelita są na tyle długie, że czas potrzebny do wydalenia toksyn jest również bardzo długi.
Więc jestem w kropce - nie wiem co jeść.
Jeśli dla schabowego jestem za długi, dla brukselki za krótki... to co?- tylko wóda?

>Nie chcę też Ciebie obrzydzać, tylko wytłumaczyć o co chodzi z tą zgnilizną...
Mnie nie chodzi o zgniliznę tylko o egzaltowaną, ideologiczną i w zamiarze indoktrynacyjną terminologię niektórych wyznawców wegetarianizmu.
Nie lubię żadnej ideologii z wegetariańską włącznie, dałem już temu wyraz w rozmowie z Patty Matheson w wątku "Energia na Ziemi" z września ub. roku:
gdy słucham o dietach przeróżnego autoramentu (nie mylić z dietami stricte leczniczymi, zaleconymi przez lekarzy) typu: dieta wegańska, 1000 kcal, wegetariańska, szwedzka, witariańska, frutariańska, Cambridge, Oxford, filipińska czy wielka pardubicka* to mam natychmiastowe skojarzenie, że fani tychże mają jakieś problemy i zupełnie nie mam na myśli problemów trawiennych.

Przychodzą mi także na myśl- pewnie bez związku- różnego typu sekty.

*- oraz sześćdziesiąt trzy tysiące innych, tak "cudownych" jak "ideologicznie zastępczych".

>Mam nadzieję, że się za to nie gniewasz.
Zupełnie nie w tym celu tu jestem.

Reasumując: jelita człeka dla kotleta za długie, dla zielska za krótkie - ogłaszam nieaktualność terminu "wszystkożerny" - człek jest bowiem mnóstwopijny !
Tylko koni żal...
26-02-2009 09:10 
 Ocena 1 na 1
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Nie lubię żadnej ideologii z wegetariańską włącznie,

Wegetarianizm nie jest żadną ideologią! Kto Ci coś takiego powiedział? Ideologia może być faszystowska, dietom nic do tego.

>Przychodzą mi także na myśl- pewnie bez związku- różnego typu sekty.

Mi przychodzą gdy widzę PSR. Ot, mogą nam sobie przychodzić różne rzeczy do główki. Wegetarianizm nie jest żadna ideologią, dla niektórych to może byc jedynie jakiś sposób na życie - segregowanie śmieci, poranna gimnastyka, brak alkoholu itd. Jednak ideologią wegetarianizm nigdy nie był i nie będzie.

>Reasumując: jelita człeka dla kotleta za długie, dla zielska za krótkie - ogłaszam nieaktualność terminu "wszystkożerny" - człek jest bowiem mnóstwopijny !
Na pewno nie są za krótkie...
Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.

Pozdrawiam
26-02-2009 09:31 
 Ocena 2 na 2
Terebint (795 punktów)
>>Nie lubię żadnej ideologii z wegetariańską włącznie,
>Wegetarianizm nie jest żadną ideologią! Kto Ci coś takiego powiedział? Ideologia może być faszystowska, dietom nic do tego.

Habari, nie chodzi o to, że wegetarianizm jest ideologią samą w sobie tylko, że dość spora grupa wegetarian dorabia sobie taką do tej diety.
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Habari, nie chodzi o to, że wegetarianizm jest ideologią samą w sobie tylko, że dość spora grupa wegetarian dorabia sobie taką do tej diety.

Cóż, co ja mogę powiedzieć? Niech każdy, szczególnie ten dorabiający sobie ideologią pod dietę, wypowiada się tylko w swoim imieniu. Ja mogę uznać wegetarianizm za styl życia, jednak za ideologię nigdy.
26-02-2009 11:51 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.

Rozumiem, że to Twoja teza?
Będę wdzięczny za uzasadnienie i ew. źródła.

Pozdrawiam.
26-02-2009 12:47 
 Ocena 1 na 1
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.Rozumiem, że to Twoja teza?
>Będę wdzięczny za uzasadnienie i ew. źródła.

Tak na szybko...
www.wegetarianie.pl/htmlp-3.html
himavanti.pun.pl/viewtopic.php?id=46
borelioza.vegie.pl/b12.html

Pierwsza książka jaka przychodzi mi do głowy "Naga Małpa" Desmond Morris.

Uzasadnienie w poście wyżej, bodajże w odpowiedzi dla Zbyszka Bryłowskiego.

Jeżeli jednak bardzo pragniesz więcej literatury to w wolnym czasie poszukam czegoś.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.Rozumiem, że to Twoja teza?
>>Będę wdzięczny za uzasadnienie i ew. źródła.
>Tak na szybko...
>www.wegetarianie.pl/htmlp-3.html
>himavanti.pun.pl/viewtopic.php?id=46
>borelioza.vegie.pl/b12.html
>Pierwsza książka jaka przychodzi mi do głowy "Naga Małpa" Desmond Morris.
>Uzasadnienie w poście wyżej, bodajże w odpowiedzi dla Zbyszka Bryłowskiego.
>Jeżeli jednak bardzo pragniesz więcej literatury to w wolnym czasie poszukam czegoś.

Linków do Himavanti to lepiej nie podawaj
Już lepiej do Hare Kryszna

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Linków do Himavanti to lepiej nie podawaj
>Już lepiej do Hare Kryszna

1. Jest jeden link do Himavanti i w cale bym go nie dyskwalifikował.
2. Prosiłeś o źródła - podałem.
3. Podałem je "na szybko".
4. Czy możesz podać jakieś źródła na temat naszego, rzekomego mięsożerstwa?
26-02-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Linków do Himavanti to lepiej nie podawaj
>>Już lepiej do Hare Kryszna
>1. Jest jeden link do Himavanti i w cale bym go nie dyskwalifikował.
>2. Prosiłeś o źródła - podałem.
>3. Podałem je "na szybko".
>4. Czy możesz podać jakieś źródła na temat naszego, rzekomego mięsożerstwa?

1. Napisałem to żartobliwie bo Himavanti ma fajnego szefa (jeśli jeszcze jest ten sam szef co kiedyś), tego co groził wysadzeniem Częstochowy i zamachem na JP2. Hare Kryszna natomiast są zupełnie okej.

2. To nie ja, pomylili ci się rozmówcy

3. Okej

4. Nie, ponieważ to nie ja się upieram że jesteśmy od zarania dziejów mięsożerni. Pomylili Ci się rozmówcy.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
Przepraszam, pomyliłem z Adamiakiem.
26-02-2009 14:16 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.Rozumiem, że to Twoja teza?
>>Będę wdzięczny za uzasadnienie i ew. źródła.
>Tak na szybko...
>www.wegetarianie.pl/htmlp-3.html ...
Maria Grodecka 14.pl/Grodecka znana wegetarianka.

>himavanti.pun.pl/viewtopic.php?id=46 ...
HIMAVANTI-OM: Portal Bogini Medytacji, Ezoteryki, Wiedzy Duchowej, Magii, Jogi, Tantry, Ajurwedy i Rozwoju Duchowego.
Bractwo Duchowe Himavanti jest jedną z najstarszych szkół ezoterycznych w Polsce.

>borelioza.vegie.pl/b12.html ...
"Sponsoruje nas Forum wegetariańskie"

Chyba naprawdę Ci się śpieszyło, bo znalazłeś tylko jakieś zwierzenia ludzi z "wegetariańską ideologią" w herbach oraz trochę porad z medytacji kosmicznej.
Nikłe- uważam- jest prawdopodobieństwo, że człowiek stał się roślinożerny w wyniku medytacji.

>Uzasadnienie w poście wyżej, bodajże w odpowiedzi dla Zbyszka Bryłowskiego.
Nie znalazłem powyżej niczego, o co pytałem, prócz Twojej, dość oryginalnej i ciekawej tezy, że człowiek jest wszystkożerny w wyniku ewolucji.

>Jeżeli jednak bardzo pragniesz więcej literatury to w wolnym czasie poszukam czegoś.
Nie jestem spragniony - nie jestem też Sprite, ale mam czas
26-02-2009 14:26 
 Ocena 2 na 2
Canon (433 punktów)
Hmm czyli małpom też się poprzewracało w głowie, bo w sumie szympansy również jedzą mięso od czasu do czasu
A tak na marginesie, gdzieś czytałem o tym, że soja ma negatywny wpływ na produkcje i jakość plemników,dlatego czy człowiek da rade przetrwać na samych korzonkach to bym się kłócił. Czyżby matka natura się pomyliła, dając nam możliwość jedzenia produktów mięsnych?
Bo jak tak to... czas obalić ewolucję
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>A tak na marginesie, gdzieś czytałem o tym, że soja ma negatywny wpływ na produkcje i jakość plemników,dlatego czy człowiek da rade przetrwać na samych korzonkach to bym się kłócił.

Dla sprecyzowania. Zbyt duża ilość soi, jednak wegetarianizm nie opiera się na jednym składniku. Problem jest z dietą mięsną, bo czy jeż golonkę, kiełbasę, szynkę czy boczek to w dalszym ciągu jesz tą samą świnię.
26-02-2009 14:41 
 Ocena 1 na 1
Canon (433 punktów)
>Problem jest z dietą mięsną, bo czy jeż golonkę, kiełbasę, szynkę czy boczek to w dalszym ciągu jesz tą samą świnię.

Jaki problem, toż tylko świnia jest jadalna? A tak poważnie, niech każdy je co lubi, ale niech mi nie mówi, że ewolucja popełniła błąd dając nam możliwość jedzenia mięsa(tak dając nam możliwość- to nie nasz chory wymysł, tylko opcja od matki natury- drewno też jest jadalne, ale go nie jemy, tak samo jak kupa i inne rzeczy ubóstwiane przez różnorakie gatunki ) Są ludzie, którzy jedzą szkło- też tak można, więc kto co preferuje
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>>Problem jest z dietą mięsną, bo czy jeż golonkę, kiełbasę, szynkę czy boczek to w dalszym ciągu jesz tą samą świnię.
>Jaki problem, toż tylko świnia jest jadalna? A tak poważnie, niech każdy je co lubi, ale niech mi nie mówi, że ewolucja popełniła błąd dając nam możliwość jedzenia mięsa(tak dając nam możliwość- to nie nasz chory wymysł, tylko opcja od matki natury- drewno też jest jadalne, ale go nie jemy, tak samo jak kupa i inne rzeczy ubóstwiane przez różnorakie gatunki ) Są ludzie, którzy jedzą szkło- też tak można, więc kto co preferuje

Jasne... Nie samą świnią człowiek żyje. Są osły, kurczaki, krowy i przedmiotowe konie. Ostatecznie Chińczycy też znaleźli urozmaicenie w postaci psa.
Nie powiedziałem, że ewolucja popełniła błąd.
26-02-2009 21:03 
 Ocena 2 na 2
Canon (433 punktów)
>Jasne... Nie samą świnią człowiek żyje. Są osły, kurczaki, krowy i przedmiotowe konie. Ostatecznie Chińczycy też znaleźli urozmaicenie w postaci psa.

Swoją drogą, wszystkożercy w formie "nie wegetarian", mają nawet więcej opcji jedzenia niżeli wegetarianie
A teraz wracając tak na poważnie, piszesz tam wyżej o różnicach w budowie roślinożerców i mięsożerców udowadniając, że mamy więcej wspólnego z tymi pierwszymi. Szkoda, że nie piszesz o wszystkożercach, bo nikt nie twierdzi, że my możemy jeść jedynie samo mięso, bądź same roślinki- jemy wszystko i na to żadne dowody nie są potrzebne w budowie anatomicznej, gdyż masz je na talerzu(może nie Ty, ale większość normalnie się żywiących osób).
Z resztą tak na chłopski rozum, widać mamuśka naturka miała jakiś cel w tym pozwalając nam żywić się i jednym i drugim, więc głupotą było by odrzucać jej dary. Bo niby po co możemy się żywić mięsem? Dla zabawy?
26-02-2009 21:21 
 Ocena 1 na 1
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>>Jasne... Nie samą świnią człowiek żyje. Są osły, kurczaki, krowy i przedmiotowe konie. Ostatecznie Chińczycy też znaleźli urozmaicenie w postaci psa.
>Swoją drogą, wszystkożercy w formie "nie wegetarian", mają nawet więcej opcji jedzenia niżeli wegetarianie
>A teraz wracając tak na poważnie, piszesz tam wyżej o różnicach w budowie roślinożerców i mięsożerców udowadniając, że mamy więcej wspólnego z tymi pierwszymi. Szkoda, że nie piszesz o wszystkożercach, bo nikt nie twierdzi, że my możemy jeść jedynie samo mięso, bądź same roślinki- jemy wszystko i na to żadne dowody nie są potrzebne w budowie anatomicznej, gdyż masz je na talerzu(może nie Ty, ale większość normalnie się żywiących osób).
>Z resztą tak na chłopski rozum, widać mamuśka naturka miała jakiś cel w tym pozwalając nam żywić się i jednym i drugim, więc głupotą było by odrzucać jej dary. Bo niby po co możemy się żywić mięsem? Dla zabawy?
>

Dziękuję za Twoja opinię. Wszystkożerca - to brzmi jak odkurzacz jedzenia no ale mniejsza o to.
Mamuśka natura pozwoliła nam o wiele więcej rzeczy, z których do dnia dzisiejszego nie korzystamy. Nie musimy więc korzystać z jej dobrodziejstw, to że ewoluowaliśmy w kierunku mięsożercy nie oznacza, że mamy nim pozostać i z całą pewnością nie będzie to działanie przeciwko naturze.
Tak czy inaczej uważam, że dalsza dyskusja do niczego nie doprowadzi. Nie chodzi mi bynajmniej o to, że jesteś złym rozmówcą, wręcz przeciwnie, porównując wypowiedzi wolkara w wątku o karze śmierci, oraz innych uczestników w wątku "Kto ma rację...", jesteś jednym z najlepszych dyskutantów. Powiedzieliśmy sobie co mieliśmy do powiedzenia, zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne z nas nikogo do niczego nie przekona. Dlatego dziękuję Ci za poświęcony czas i zapraszam do kolejnych, ciekawych dyskusji.
Pozdrawiam

Kwaheri!
Adamiak (36436 punktów)
>Hmm czyli małpom też się poprzewracało w głowie, bo w sumie szympansy również jedzą mięso od czasu do czasu
>A tak na marginesie, gdzieś czytałem o tym, że soja ma negatywny wpływ na produkcje i jakość plemników,dlatego czy człowiek da rade przetrwać na samych korzonkach to bym się kłócił. Czyżby matka natura się pomyliła, dając nam możliwość jedzenia produktów mięsnych?
>Bo jak tak to... czas obalić ewolucję

Czemu obalić?
Przecie jestem wyżej od szympansów (mówię za siebie) więc jem więcej mięsa - to nobilituje dziadka Darwina.
Canon (433 punktów)

>Czemu obalić?
>Przecie jestem wyżej od szympansów (mówię za siebie) więc jem więcej mięsa - to nobilituje dziadka Darwina.

Tam była lekka nutka ironii wraz z retorycznym pytaniem
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Hmm czyli małpom też się poprzewracało w głowie, bo w sumie szympansy również jedzą mięso od czasu do czasu
>A tak na marginesie, gdzieś czytałem o tym, że soja ma negatywny wpływ na produkcje i jakość plemników,dlatego czy człowiek da rade przetrwać na samych korzonkach to bym się kłócił. Czyżby matka natura się pomyliła, dając nam możliwość jedzenia produktów mięsnych?
>Bo jak tak to... czas obalić ewolucję
>

Lepiej jeść soczewicę i wiele innych fasolek zamiast soi. Soi nie polecam, pisałem w innym miejscu w tym wątku że zawiera fitoestrogeny.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Chyba naprawdę Ci się śpieszyło, bo znalazłeś tylko jakieś zwierzenia ludzi z "wegetariańską ideologią" w herbach oraz trochę porad z medytacji kosmicznej.
>Nikłe- uważam- jest prawdopodobieństwo, że człowiek stał się roślinożerny w wyniku medytacji.

Rozumiem. Źródło źródłu nie równe. Gdyby te artykuły pochodziły z jakiegoś innego serwisu to uznałbyś je za wiarygodne, bez względu na to co byłoby tam napisane. Ok, możesz na mnie jednak liczyć - postaram się dziś w wolnej (dłuższej) chwili jeszcze uzupełnić.
Powołałem się na książkę Desmonda Morrisa. Tego źródła jeszcze nie sprawdziłeś? A szkoda, bo warto.

Czy Ty czytasz?
26-02-2009 15:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nikłe- uważam- jest prawdopodobieństwo, że człowiek stał się roślinożerny w wyniku medytacji.
>Rozumiem.
Nie rozumiesz.

>Źródło źródłu nie równe.
Owszem - jeśli będę szukał "prawdy" chrześcijan to zajrzę do "Biblii".

>Gdyby te artykuły pochodziły z jakiegoś innego serwisu to uznałbyś je za wiarygodne, bez względu na to co byłoby tam napisane.
Masz podstawy do takiego twierdzenia?

>Ok, możesz na mnie jednak liczyć - postaram się dziś w wolnej (dłuższej) chwili jeszcze uzupełnić.
Liczę tylko na siebie, ale z ciekawością się zapoznam.

>Powołałem się na książkę Desmonda Morrisa. Tego źródła jeszcze nie sprawdziłeś? A szkoda, bo warto.
Wkleiłeś tytuł 2 godziny temu, książka ma ponad 300 stron a jeszcze nie zdążyłem jej kupić... nie, żeby mnie to tłumaczyło, ale... prócz netu jeszcze trochę żyję... przepraszam

>Czy Ty czytasz?
Możesz sprecyzować pytanie?
26-02-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
Terebint (795 punktów)

>Nikłe- uważam- jest prawdopodobieństwo, że człowiek stał się roślinożerny w wyniku medytacji.

A ja się właśnie nad tym trochę zastanawiam. Bo, jak by nie spojrzeć, tam gdzie medytują (buddyzm, taoizm) zamiast się modlić (judeo-chrystianizm, islam) to tam mniej spożywa się mięsa, więcej osób jest wegetarianami.

Tylko, czy to kwestia medytacji? Czy też może biblijnego przesłania: "podporządkujcie sobie ziemię"?
Adamiak (36436 punktów)
>>Nikłe- uważam- jest prawdopodobieństwo, że człowiek stał się roślinożerny w wyniku medytacji.
>A ja się właśnie nad tym trochę zastanawiam. Bo, jak by nie spojrzeć, tam gdzie medytują (buddyzm, taoizm) zamiast się modlić (judeo-chrystianizm, islam) to tam mniej spożywa się mięsa, więcej osób jest wegetarianami.
>Tylko, czy to kwestia medytacji? Czy też może biblijnego przesłania: "podporządkujcie sobie ziemię"?

Mnie to wygląda na powrót do "korzeni", żeby nie powiedzieć: do korzonków.
26-02-2009 20:39 
 Ocena 2 na 2
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
> Maria Grodecka 14.pl/Grodecka znana wegetarianka.
Jakie ma znaczenie to, że jest wegetarianką?
A co to za link?

>>borelioza.vegie.pl/b12.html ...
>"Sponsoruje nas Forum wegetariańskie"
Nie ma to najmniejszego znaczenia. Czy uważasz, że na temat wegetarianizmu powinni wypowiadać się mięsożercy?

>Chyba naprawdę Ci się śpieszyło, bo znalazłeś tylko jakieś zwierzenia ludzi z "wegetariańską ideologią" w herbach oraz trochę porad z medytacji kosmicznej.
Jeżeli rzeczywiście zainteresowałbyś się tematem, to sam byś poszukał.

>Nie znalazłem powyżej niczego, o co pytałem, prócz Twojej, dość oryginalnej i ciekawej tezy, że człowiek jest wszystkożerny w wyniku ewolucji.
A więc zacznę od końca. Skoro nie rozumiesz pozwolę sobie przytoczyć czyjąś wypowiedź, podzielam ją jednak i o to mi dokładnie chodzi:

"1.Zęby drapieżników charakteryzują się tym, że siekacze są słabo rozwinięte podczas gdy trzonowe są ostre,długie spiczaste. Natomiast u orangutana ,podobnie jak u człowieka siekacze są rozwinięte dobrze a trzonowe są płaskie,przystosowane do rozgniatania i rozcierania pokarmu

2.Ślina mięsożerców ma skład potrzebny do trawienia białka zwierzęcego: nie zawiera ptialiny przeznaczonej do trawienia skrobi ,jej odczyn jest kwaśny, ślina roślinożercy jest alkaiczna,przystosowana do trawienia skrobi i cukrów złożonych.Taki tez jest skład ludzkiej śliny

3.żołądek mięsożercy ma kształt okrągłego woreczka i wydziela 10 razy więcej kwasu solnego niż żołądek zwierząt roślinożernych. Kształt żołądka roślinożercy jest zupełnie odmienny,bardziej podłużny o złożonej strukturze

4.Jelito mięsożercy jest trzy razy dłuższe niż jego tułów,natomiast jelito roślinożerców jest dłuższe od tułowia 12 razy. I taka jest właśnie długość jelita ludzkiego

5.Wątroba wszystkich roślinożerców ,podobnie jak i u człowieka posiada zdolność do eliminowania niewielkich ilości kwasu moczowego. Natomiast wątroba mięsożerców jest wiele bardziej aktywna,zdolna do usuwania w organizmie 10 do 15 razy więcej kwasu moczowego niż wątroba orangutana i człowieka

6.Ręce roślinożerców i człowieka są zaopatrzone w długie i ruchliwe palce
przystosowane do zrywania owoców podczas gdy kończyny drapieżników maja twarde,ostre pazury, służące do zabijania i rozdzierania mięsa.

7.Skóra drapieżników, w przeciwieństwie do skóry roślinożerców nie ma porów i nie wydziela potu.

8.Język mięsożerców jest szorstki a roślinożerców gładki, tak jak ludzi."

Na początek polecam lekturę "Nagiej Małpy". Z pewnością zajmie Ci to więcej czasu niż forum, jednak zapewniam że czas poświęcony czytaniu książek nie zostanie zmarnowany.

www.przekr(*)leczenstwo_artykul,2171,1.html
www.bryk.p(*)a_układu_pokarmowego.html
www.vivakultura.pl/magazyn/text/wege.htm
encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=95891
www.natura(*)ption=content&task=view&id=249

*Prof. dr hab. n.med. Światosław Ziemlański, Dr Janina Budzyńska-Topolowska
Wegetarianizm w świetle nauki o żywności i żywieniu
*Autor jak wyżej "Normy żywienia człowieka"
*M. Grodecka "Wszystko o wegetarianizmie"
*T. Krygier "Gastrologia na co dzień"
*M. Bricher-Brenner "Podstawy żywienia leczniczego"
*William Clifford Roberts, szef "American Journal of Cardiology" - brak literatury polskojęzycznej, ukazał się jeden artykuł, ale nie jest on dostępny w internecie.
27-02-2009 18:34 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>> Maria Grodecka...
>A co to za link?
Przepraszam, pomyliłem się, chciałem wkleić ten 14.pl/Grodecka-znana_wegetarianka

>Jakie ma znaczenie to, że jest wegetarianką?
>Nie ma to najmniejszego znaczenia. Czy uważasz, że na temat wegetarianizmu powinni wypowiadać się mięsożercy?

Ten... podwątek wykluł się po moich wątpliwościach co do fitofagii człowieka, na co odpowiedziałeś:
>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.

Otóż- w kontekście naszej rozmowy i mojej wzmianki o "ideologizacji" wegetarianizmu- ma znaczenie kogo wymieniłeś na poparcie swojej tezy.
Mam podobne obserwacje jak Zbyszek Bryłowski , że prawie identycznie reagują ludzie, którzy do swoich...preferencji w widzeniu świata dorobili ideologię, co samo w sobie mało mnie obchodzi, dopóki nie wyciągają w rozmowie (ze mną) argumentów typu: jest to "prawda", bo w Biblii (lub w innych zwierzeniach osobników identycznie myślących ) tak napisano.

Polska to wolny kraj i każdy może gadać co chce, ale staje się to wówczas rozmową pytań, wątpliwości- że o faktach nie wspomnę- z dogmatami.
Jak rozmowa z Miłującym Prawdę i tylko Prawdę... szkoda, że wyłącznie Swoją.

Właściwie na większość moich wątpliwości i Twoich rewelacji wegetariańskich odpowiedzieli już: Sukulent, Zbyszek Bryłowski, Canon i (trochę "niechcący" ) Adam Wojtkiewicz- za co składam wszystkim wymienionym tzw. "wyrazy" , a Adamowi (też niechcący, ale niech tam ) obiecałem pyszną wędzonkę - więc nie będę zbyt ekstrawagancki w stwierdzeniu: gatunek homo sapiens sapiens jest wszystkożerny z wyjątkiem osobników które tego nie chcą uznać.

>Na początek polecam lekturę "Nagiej Małpy".
Dziękuję, może skorzystam - spektrum moich lektur jest dość szerokie.

>...jednak zapewniam że czas poświęcony czytaniu książek nie zostanie zmarnowany.
W tym się zgadzamy - do podobnego wniosku doszedłem gdy miałem jakieś 15-16 lat, po przeczytaniu pierwszego tysiąca książek.

Pozdrawiam.
27-02-2009 20:08 
 Ocena 1 na 1
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Mam podobne obserwacje jak Zbyszek Bryłowski , że prawie identycznie reagują ludzie, którzy do swoich...preferencji w widzeniu świata dorobili ideologię, co samo w sobie mało mnie obchodzi, dopóki nie wyciągają w rozmowie (ze mną) argumentów typu: jest to "prawda", bo w Biblii (lub w innych zwierzeniach identycznie myślących ) tak napisano.
Tu nie ma żadnej ideologi. To, że książki na temat wegetarianizmu piszą głównie wegetarianie uważam, za coś całkowicie normalnego - autor już wie jakie są korzyści diety wegetariańskiej, więc ją praktykuje. Porównywanie wegetarianizmu do chrześcijaństwa, biblii, oraz nazywanie diety ideologią uważam za zwykły trywializm...
Nie wiem nic na temat wegetariańskiej ideologi? Powiedziałem wcześniej, że jeszcze jestem w stanie uznać to za styl życia, ale ideologia jest mi obca. Niemniej, intryguje mnie to bardzo, dlatego proszę abyś opowiedział coś na jej temat.
Wiesz, z drugiej strony, idąc Twoim tokiem myślenia, to racjonalista.pl nie powinien wypowiadać się w sprawach racjonalizmu, bo "to jest prawda racjonalisty". Przecież to totalna bzdura i absurd.
>Polska to wolny kraj i każdy może gadać co chce, ale staje się to wówczas rozmową pytań, wątpliwości- że o faktach nie wspomnę- z dogmatami.
>Jak rozmowa z Miłującym Prawdę i tylko Prawdę... szkoda, że wyłącznie Swoją.
Dziękuję za porównanie, jednak nie zripostuję tego... Mam nadzieję, że wiesz dlaczego.
>Właściwie na większość moich wątpliwości i Twoich rewelacji wegetariańskich odpowiedzieli już: Sukulent, Zbyszek Bryłowski, Canon i (trochę "niechcący" )
Ciekawe jakie to były wątpliwości, bo albo mam problemy ze wzrokiem, albo wątek zrobił się zbyt długi.

>obiecałem pyszną wędzonkę - więc nie będę zbyt ekstrawagancki w stwierdzeniu:
Jeżeli już obrosłeś sierścią, wyrosły Ci pazury, kły a mięso jesz surowe, to oczywiście przyznam ci rację, że jesteś mięsożercą.
Jeżeli natomiast, wyrosły Ci kopyta lub szpony, ciało obrosło sierścią lub piórami to nie wątpię w to, że jesteś wszystkożercą.
Człowiek, a podejrzewam że nim jesteś, jest natomiast roślinożercą, który nauczył się jeść mięso, być może w wyniku potrzeby, lub w związku z postępem. Pisałem, o tym wcześniej i nie mam najmniejszego zamiaru pisać jeszcze raz tylko dlatego, że
a) czytasz wyrywkowo, to co Ci pasuje
b) nie czytasz

Nie musisz mi jednak się tłumaczyć. Wytłumaczenie znaleźli brytyjscy naukowcy:
fakty.inte(*)nie-inteligentniejsi,848210,14

>Dziękuję, może skorzystam - spektrum moich lektur jest dość szerokie.
Chyba nie pozwolisz aby nie rozwinąć tematu, który tak bardzo Ciebie zaintrygował? Desmond Morris jest cenionym na świecie biologiem i antropologiem (chyba nie jest nawet wegetarianinem, więc nie będziesz mógł zasłonić się niewiarygodnością jego słów).
Może i masz szerokie spektrum, jednak powiedzmy to sobie wprost, skoro nie przeczytałeś książki Grodeckiej bo jest wegetarianką, to jesteś zwykłym ignorantem, a Twoje spektrum nie jest szersze od słuchacza radia maryja.

>W tym się zgadzamy - do podobnego wniosku doszedłem gdy miałem jakieś 15-16 lat, po przeczytaniu pierwszego tysiąca książek.
A co to za książka ten "Pierwszy tysiąc książek" - nie słyszałem nigdy.
Gdybyś w wieku 15-16 lat przeczytał tysiąc książek, to na dzień dzisiejszy miałbyś na swoim koncie około pięciu tysięcy, może trochę więcej. Biorąc pod uwagę to, że dzieci uczą się czytać w wieku 7-8 lat, a żadne z nich nie odnotowuje przeczytanej książki, żadnemu z nich nie chce się liczyć i już dziecko wie o tym, że nie czyta się książek dla nabijania punktów, muszę stwierdzić, że bredzisz.


"Dopóki nie miałem internetu nie wiedziałem, że na świecie zyje tylu idiotów" S. Lem
28-02-2009 09:11 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Mam podobne obserwacje jak Zbyszek Bryłowski , że prawie identycznie reagują ludzie, którzy do swoich...preferencji w widzeniu świata dorobili ideologię...
>Tu nie ma żadnej ideologi. To, że książki na temat wegetarianizmu piszą głównie wegetarianie uważam, za coś całkowicie normalnego - autor już wie jakie są korzyści diety wegetariańskiej, więc ją praktykuje.

W tym masz oczywistą rację, ale zapomniałeś, że kanwą naszej różnicy zdań była Twoja teza:
>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso ...
W którym to zdaniu piszesz wyraźnie, iż człowiek jest roślinożercą i nauczył się jeść mięso chyba tylko Tobie na złość.

Otóż człowiek jest roślinożercą tylko w tym aspekcie, że- będąc wszystkożerny - jest roślinożercą również .

>Porównywanie wegetarianizmu do chrześcijaństwa, biblii, oraz nazywanie diety ideologią uważam za zwykły trywializm...
>Powiedziałem wcześniej, że jeszcze jestem w stanie uznać to za styl życia , ale ideologia jest mi obca. Niemniej, intryguje mnie to bardzo, dlatego proszę abyś opowiedział coś na jej temat.

Jestem grzeczny chłopiec więc proszę.
Mnie nie obchodzi co chcesz za co uznać, to pusta, choć dziecinnie szczera deklaracja - dyskutujemy, bo chcemy się nawzajem o czymś przekonać.

Otóż moje zdanie jest takie: gdybyś na poparcie swojej tezy o fitofagii człowieka przytoczył argumenty anatomów, gastrologów, fizjologów czy innych... logów (bez "skazy wegetariańskiej") zajmujących się badaniami nad zaszeregowaniem sposobu odżywiania się homo sapiens sapiens - byłby to argument rzeczowy.

Ale Ty przytoczyłeś argumenty prawie wyłącznie znamienitych wegetarian, czyli grupy ludzi zainteresowanych głoszeniem "prawdy" o słuszności swoich (Twoich) poglądów, niczego im (poglądom i ludziom) nie ujmując.
Z Wiki:
"We współczesnym znaczeniu pod pojęciem ideologii rozumieć należy zbiór poglądów czy sądów (naukowych, filozoficznych, religijnych, by wymienić tylko najważniejsze), które w przekonaniu danej grupy społecznej wyrażają jej interesy i o tyle są akceptowane w ramach określonej ideologii, o ile pozostają w zgodzie z subiektywnym odczuciem interesu określonej grupy. "

>Wiesz, z drugiej strony, idąc Twoim tokiem myślenia, to racjonalista.pl nie powinien wypowiadać się w sprawach racjonalizmu, bo "to jest prawda racjonalisty". Przecież to totalna bzdura i absurd.
Masz rację, ale Ty przytaczałeś opinie (tylko) wegetarian w temacie: gdzie jest miejsce człowieka współczesnego w łańcuchu troficznym - więc widzę fundamentalną różnice.

>>Jak rozmowa z Miłującym Prawdę i tylko Prawdę... szkoda, że wyłącznie Swoją.
>Dziękuję za porównanie, jednak nie zripostuję tego... Mam nadzieję, że wiesz dlaczego.
Nie wiem - Ty wiesz, ale proszę

>>Właściwie na większość moich wątpliwości i Twoich rewelacji wegetariańskich odpowiedzieli już: Sukulent, Zbyszek Bryłowski, Canon i (trochę "niechcący" )
>Ciekawe jakie to były wątpliwości, bo albo mam problemy ze wzrokiem, albo wątek zrobił się zbyt długi.
Miałem wątpliwości co do fitofagii człowieka, ale nie będę powielał argumentów, bo i tak mam poczucie nadużywania gościnności "belvedere", gospodarza tego wątku.
Od wzroku są okuliści a za długość wątku nie do mnie pretensje - pewnie jest odwrotnie proporcjonalny do siły rażenia Twoich argumentów.

>Człowiek, a podejrzewam że nim jesteś, jest natomiast roślinożercą, który nauczył się jeść mięso...
Więc wyewoluował, czy nauczył się Tobie na złość? Tylko proszę - nie zacznij tupać.

>...być może w wyniku potrzeby, lub w związku z postępem.
Rozumiem, że nie czujesz potrzeby postępu - to nie jest obowiązkowe.

>Nie musisz mi jednak się tłumaczyć.
Dziękuję.

>Wytłumaczenie znaleźli brytyjscy naukowcy:
>fakty.inte(*)nie-inteligentniejsi,848210,14
Życie nie potwierdza tych badań - vide nasza rozmowa.

>>W tym się zgadzamy - do podobnego wniosku doszedłem gdy miałem jakieś 15-16 lat, po przeczytaniu pierwszego tysiąca książek.
>A co to za książka ten "Pierwszy tysiąc książek" - nie słyszałem nigdy.
Pewnie dlatego, że nie ma wersji dźwiękowej, nie ma też edycji w serii "Cała Polska czyta dzieciom".

>Gdybyś w wieku 15-16 lat przeczytał tysiąc książek, to na dzień dzisiejszy miałbyś na swoim koncie około pięciu tysięcy, może trochę więcej. Biorąc pod uwagę to, że dzieci uczą się czytać w wieku 7-8 lat, a żadne z nich nie odnotowuje przeczytanej książki, żadnemu z nich nie chce się liczyć i już dziecko wie [...] muszę stwierdzić, że bredzisz.

Wobec tak gruntownej wiedzy o dziecinnych zachowaniach wraz z niebywałą zdolnością rachowania- mogę tylko, oniemiały z wrażenia, zrewanżować się siarczystym przekleństwem wszystkożerców: o Matko Boska obojętnie jakiego wyznania!
28-02-2009 16:19 
 Ocena 2 na 2
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>W którym to zdaniu piszesz wyraźnie, iż człowiek jest roślinożercą i nauczył się jeść mięso chyba tylko Tobie na złość.
Nie! Na pohybel głupocie...
Dobrze, zatem inaczej. Człowiek jest wszystkożercą, natomiast był roślinożercą bo taka jego natura.
>>Niemniej, intryguje mnie to bardzo, dlatego proszę abyś opowiedział coś na jej temat.
>Jestem grzeczny chłopiec więc proszę.
>Mnie nie obchodzi co chcesz za co uznać, to pusta, choć dziecinnie szczera deklaracja - dyskutujemy, bo chcemy się nawzajem o czymś przekonać.
Nie. Właśnie jesteś niegrzeczny chłopiec. Twoje zaczepki są poniżej poziomu przedszkolaka, dlatego nie będę się do nich odnosił.
Nie dyskutujemy, dlatego że chcemy się do czegoś przekonać, lecz dlatego, że Ty chciałbyś mnie do czegoś przekonać, ale brakuje Ci argumentów.

>Otóż moje zdanie jest takie: gdybyś na poparcie swojej tezy o fitofagii człowieka przytoczył argumenty anatomów, gastrologów, fizjologów czy innych... logów (bez "skazy wegetariańskiej") zajmujących się badaniami nad zaszeregowaniem sposobu odżywiania się homo sapiens sapiens - byłby to argument rzeczowy.
Oto właśnie, dlaczego stwierdzam, że nie czytasz tego co piszę lub masz problemy ze zrozumieniem. Przytoczyłem argumenty lekarzy, dietetyków, antropologów i biologów. Ponieważ, jak widzę jesteś ignorantem, zapomniałeś o tym, lub specjalnie pominąłeś, na potrzeby swojego publicznego popisu.
Czy według Ciebie Prof. dr hab. n.med. Światosław Ziemlański, nie jest lekarzem?
Prosiłem Cię też o to abyś wykazał mięsożerność człowieka - nie dostałem odpowiedzi, rozumiem, więc że wykazać tego nie potrafisz.
>Ale Ty przytoczyłeś argumenty prawie wyłącznie znamienitych wegetarian, czyli grupy ludzi zainteresowanych głoszeniem "prawdy" o słuszności swoich (Twoich) poglądów, niczego im (poglądom i ludziom) nie ujmując.
Nie tylko, bo z tego co się orientuję Desmond Morris nie jest wegetarianinem - pisałem o tym wcześniej, ale jak zwykle nie przeczytałeś, albo specjalnie pominąłeś.

>Masz rację, ale Ty przytaczałeś opinie (tylko) wegetarian w temacie: gdzie jest miejsce człowieka współczesnego w łańcuchu troficznym - więc widzę fundamentalną różnice.
Ty natomiast nie przeczytałeś opinii wegetarian. Poprosiłem Cię o przedstawienie opinii nie-wegetarian, nie przytoczyłeś, rozumiem więc, że takowych nie ma.

>>Dziękuję za porównanie, jednak nie zripostuję tego... Mam nadzieję, że wiesz dlaczego.
>Nie wiem - Ty wiesz, ale proszę
Dlatego, bo na dziecinne zaczepki poważni ludzie nie odpowiadają.

>Miałem wątpliwości co do fitofagii człowieka, ale nie będę powielał argumentów, bo i tak mam poczucie nadużywania gościnności "belvedere", gospodarza tego wątku.
Więc skoro nie masz nic merytorycznego do powiedzenia, to nie nadużywaj.
>Od wzroku są okuliści a za długość wątku nie do mnie pretensje - pewnie jest odwrotnie proporcjonalny do siły rażenia Twoich argumentów.
Skoro mam na nosie okulary, a wątek śledzę od samego początku, to znaczy tylko jedno. Kłamiesz i wymyślasz.
Na poparcie swoich argumentów, ja znalazłem wypowiedzi naukowców, artykuły oraz naukowe publikacje książkowe. Ty natomiast, żadnego, nawet nie było miejsca na krótką refleksję, wnioskowanie lub cokolwiek podobnego. Wniosek pozostawiam Tobie i czytelnikom.

>Życie nie potwierdza tych badań - vide nasza rozmowa.
No właśnie patrząc po jakości i ilości argumentów połączonych z potwierdzeniami naukowymi, to niestety muszę Cię zmartwić...

>Pewnie dlatego, że nie ma wersji dźwiękowej, nie ma też edycji w serii "Cała Polska czyta dzieciom".
No to jak Ty to zrobiłeś? Z drugiej strony budujące jest to, że tak dobrze orientujesz się w nowościach wydawniczych. Z całą pewnością jesteś na bieżąco.

>Wobec tak gruntownej wiedzy o dziecinnych zachowaniach wraz z niebywałą zdolnością rachowania- mogę tylko, oniemiały z wrażenia, zrewanżować się siarczystym przekleństwem wszystkożerców: o Matko Boska obojętnie jakiego wyznania!

Co za prymityw...

Wybacz, ale nie mam ochoty na prowadzenie dyskusji z kimś, kto jest ignorantem, zgryźliwcem, zachowuje się jak dziecko i robi wszystko na pokaz, a do tego istnieje prawdopodobieństwo tego, że możesz mnie "pokonać doświadczeniem".

"Dopóki nie miałem internetu nie wiedziałem, że na świecie zyje tylu idiotów" S. Lem
28-02-2009 17:20 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
Przypomnę tylko, że nasza, hm, wymiana zdań, zaczęła się od Twojego stwierdzenia:
>Wszystkożerność to argument którym zawsze posługują się mięsożercy gdy zabraknie im argumentów. Zatem muszę to podkreślić - nie jesteśmy wszystkożerni. Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso ...

Więc teraz sprostowanie:
>Dobrze, zatem inaczej. Człowiek jest wszystkożercą, natomiast był roślinożercą bo taka jego natura...
...całkowicie mnie, polifaga, satysfakcjonuje.
Plus za miłą rozmowę z małymi tylko, lekko dziecinnymi, zgrzytami.

Życzę miłego dnia.
28-02-2009 18:24 
 Ocena 1 na 1
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
Również dziękuję, pomimo tego, że miejscami robiło się ciepło. Jeżeli w którymś momencie uraziłem Cię to przepraszam.

Życzę równie miłego dnia i pozdrawiam.

"Dopóki nie miałem internetu nie wiedziałem, że na świecie zyje tylu idiotów" S. Lem
Adamiak (36436 punktów)
>Również dziękuję, pomimo tego, że miejscami robiło się ciepło. Jeżeli w którymś momencie uraziłem Cię to przepraszam.
>Życzę równie miłego dnia i pozdrawiam.

Z pełną wzajemnością.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jesteśmy roślinożercami, którzy nauczyli się jeść mięso.
Byliśmy roślinożercami łażąc po drzewach.
Z tamtego okresu pozostało nam to, że przepadamy za słodyczami(słodkie owoce?).

Problem w tym, że faktycznie staliśmy się wszystkożerni. Zmuszeni do zejścia z drzew, oddzieleni Wielkimi Rowami Afrykańskimi od naszej małpiej przeszłości, musieliśmy zmienić dietę. I zmieniliśmy - zarówno dietę, jak i postawę - dostosowując się do nowego środowiska.
Można to nazwać naturalnym procesem ewolucyjnym.
W związku z tym powrót do przeszłości nie ma żadnego uzasadnienia. A właściwie ma - jak słusznie zauważył Adam Wojtkiewicz - uzasadnienie etyczne.
Ale to już kwestia własnego sumienia...
Koniec i kropka.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
27-02-2009 19:44 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>W związku z tym powrót do przeszłości nie ma żadnego uzasadnienia. A właściwie ma - jak słusznie zauważył Adam Wojtkiewicz - uzasadnienie etyczne.

W obliczu powszechnego korzystania ze zdobyczy cywilizacji, czyli olbrzymiego wachlarza towarów wytwarzanych na bazie lub przy udziale produktów odzwierzęcych... mnie to wyraźnie śmierdzi hipokryzją.

Można też dywagować o robieniu czegoś "zamiast"; ile w tym "zamiast" współczucia, a ile sposobu na odreagowywania swoich kompleksików w celu poprawy komfortu psychicznego tanim, lecz spektakularnym gestem... można, ale to robota dla psychoanalityków, a nie dekarzy

Ciekaw jestem z jakich kosmetyków, past, żelatyn i innych "gadżetów" korzystają ci, 14.pl/slawni_wspolczujacy , jeśli nie z tych, wyrabianych z zabitych zwierząt .
Leczą się też pewnie jedynie lubczykiem i szałwią zerwaną przy księżycu, a nie lekami testowanymi na zwierzętach.

>Ale to już kwestia własnego sumienia...
Jasne, że o zwykłej uczciwości wobec siebie nie wspomnę.

Konkluzja nasuwa się taka, że protestować przeciw haniebnym warunkom hodowli, transportu, uboju itp. owszem, tak, ale bez przeginania, bo przeginanie przynosi (prócz uśmiechu politowania) odwrotny skutek... jak we wszystkim

Pozdrawiam.
27-02-2009 01:22 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Przychodzą mi także na myśl- pewnie bez związku- różnego typu sekty.
Mam podobne skojarzenia.
Ten typowy dla nich, natychmiastowy wzrost aktywności i zapału w głoszeniu "prawdy". Mój kolega, ŚJ, ma podobnie. Podobnie ma też moja teściowa, kiedy opowiada, jacy to mądrzy i wykształceni ludzie wypowiadają się na antenie RM.
Iskrą, która powoduje tę erupcję bywa niewinne pytanie, zadane wyłącznie w celu zaspokojenia ciekawości.
W Turcji, to nawet bałem się spojrzeć w kierunku sprzedającego, bo od razu stawał się natarczywy...

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
26-02-2009 13:02 
 0 na 2
sukulent (2309 punktów)

>Nie wiem, czy dobrze ich rozumiesz lub czy oni dobrze się wyrażają. Ludzkie jelita są na tyle długie, że czas potrzebny do wydalenia toksyn jest również bardzo długi. Pokarm w takich jelitach czasami zaczyna gnić, a że mięso szybciej gnije niż zielenina to wiesz...

Rany, wykładu tu robiła nie będę, bo to nie miejsce, ale weź jakiś podręcznik fizjologii (są ogólnodostępne) i poczytaj jak to jest.

>Mam znajomego na Akademii Medycznej, teraz jest na specjalizacji z chirurgii. Na praktykach, robił sekcję zwłok pewnej mięsożernej kobiety, której lekarz zabronił jeść mięsa. Kobieta niestety nie posłuchała rad lekarza i opchała się samymi "smakołykami", zmarła ponieważ pękły jej jelita, a wszystkie zalegające fekalia rozlały się wewnątrz organizmu. Nie powiem jaka była reakcja mojego kolegi, po rozcięciu zwłok...

Wybacz, ale Twoj opowieść tak gra z wiedzą i praktyką jak Sarasate na bębnie. Procesy gnilne w zwłokach rozpoczynaja się natychmiast po zgonie. Pierwsza fauna jest w rozpędzie po godzinie. Sekcję zwłok można przeprowadzić najwcześniej dobę po zgonie - wtedy wszyscy już jesteśmy dostatecznie zgnili, żeby nie pachnieć pięknie. I co byś nie jadł (niechby płatki róż zapijane perfumą Diora) - w dobę po zgonie treść jelitowa nie zachęca do zawodu patologa.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Rany, wykładu tu robiła nie będę, bo to nie miejsce, ale weź jakiś podręcznik fizjologii (są ogólnodostępne) i poczytaj jak to jest.
No comments.

>Wybacz, ale Twoj opowieść tak gra z wiedzą i praktyką jak Sarasate na bębnie. Procesy gnilne w zwłokach rozpoczynaja się natychmiast po zgonie. Pierwsza fauna jest w rozpędzie po godzinie. Sekcję zwłok można przeprowadzić najwcześniej dobę po zgonie - wtedy wszyscy już jesteśmy dostatecznie zgnili, żeby nie pachnieć pięknie. I co byś nie jadł (niechby płatki róż zapijane perfumą Diora) - w dobę po zgonie treść jelitowa nie zachęca do zawodu patologa.

Akurat w tej opowieści chodziło o bardziej o przyczynę...
A jeżeli chodzi o proces gnilny u żywych ludzi, to niestety, mięso dłużej pozostaje w jelitach ponieważ zawiera więcej białka i musi dłużej się trawić, dlatego zaczynają się procesy gnilne.
sukulent (2309 punktów)
>Akurat w tej opowieści chodziło o bardziej o przyczynę...

I właśnie do Twojej opowieści o przyczynie się odniosłam. Chętnie dopadłabym historii choroby tej pani której "z powodu spożycia mięsa pękły jelita". Oraz podyskutowałabym z Twoim kolegą w trakcie specjalizacji. Na pewno wyjaśniłby swojej starszej koleżance cóż to za jednostka chorobowa gnębiła tę panią ...

>A jeżeli chodzi o proces gnilny u żywych ludzi, to niestety, mięso dłużej pozostaje w jelitach ponieważ zawiera więcej białka i musi dłużej się trawić, dlatego zaczynają się procesy gnilne.

OK. W którym odcinku przewodu pokarmowego odbywa się trawienie białka? Jakie enzymy i gdzie wydzielane biorą w nim udział? W jakim odcinku p.pok. wchłaniane są produkty trawienia białek, czyli aminokwasy?

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-02-2009 13:46 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
>wykładu tu robiła nie będę

   A ja poproszę o wykład, tylko w jakiejś formie do strawienia przeze mnie, laika. Szalenie interesują mnie medyczne sprawy. Poza tym zakupiłam właśnie ćwierć kilo boczku i teraz nie wiem, czy mam go skonsumować z musztardą, czy iść do sklepu po brokuły.
Proszę mi wyjaśnić, jak to jest z tym trawieniem mięsa i "zieleniny".
   
Adamiak (36436 punktów)
>>wykładu tu robiła nie będę
>   A ja poproszę o wykład, tylko w jakiejś formie do strawienia przeze mnie, laika. Szalenie interesują mnie medyczne sprawy. Poza tym zakupiłam właśnie ćwierć kilo boczku i teraz nie wiem, czy mam go skonsumować z musztardą, czy iść do sklepu po brokuły.
Na razie wyrzucić i czekać na poradę specjalisty.
Chyba, że boczek z dorsza - to polecam koperek.

>Proszę mi wyjaśnić, jak to jest z tym trawieniem mięsa i "zieleniny".
>   

Się grzecznie podpisuję pod prośbą, bo też mnie ciekawi czy jestem fitofagiem, polifagiem czy tylko zwykłym, rzodkiewkowym profanem.
26-02-2009 15:24 
 Ocena 6 na 6
sukulent (2309 punktów)
Twojej prśbie ani nie chcę, ani nie potrafię odmówić, tym bardziej, ze jesteś gospodarzem tego wątku

Wybacz tylko, że z powodu "krótkości czasu" nie stworzę tu arcydzieła, bo za długo już nie mogę kraść swojego czasu.
Ad rem. Proces trawienia jest złożoną czynnością, rozpoczynającą się w jamie ustnej, gdzie ślina zmiękcza pokarm, zęby go rozdrabniają, a język kieruje do przełyku, gdzie przejmuje ten pokarm czynność odruchowa - połykania i ruchy przełyku, kierujące go do żołądka. Już w ślinie mamy enzym, amylazę, która rozpoczyna trawienie węglowodanów. Trawienie - to podzielenie spożywanego pokarmu na takie podjednostki, które nasz przewód pokarmowy umie wchłonąć (wtedy mamy z nich pożytek, jako z budulca, lub dostawcy energii). Dalej mamy żołądek. Potrafi się rozciągnąć aż do 5l, jeżeli ma dobry trening. W żołądku mamy sok żołądkowy złożony z całkiem pożądnie stężonego kwasu solnego, który rozpuszcza nasz pokarm tak, jak na demonstracjach na chemii. Poza tym siedzą tam enzymy trawiące białka (pepsyny) i hormony pobudzające perystaltykę (czyli ruch zarówno samego żołądka, jak i reszty przewodu pokarmowego) i ją hamujące, pobudzające wydzialanie enzymów i kwasu solnego. W żołądku wszystko miesza się wg zasady, że nowe idzie do środka, a starsze na zewnątrz, w kierunku ścianki żołądka. Pozwala to na słuszną z punktu widzenia trawienia sekwencję zdarzeń, że najpierw pokarm miesza się z niewielką ilośćią soku żołądkowego, a dalej z coraz większą. Szybkość opróżniania żołądka jest zależna od konsystencji pokarmu - pierwsze przelatują płyny, potem pokarm stały (który po działaniu kwasu i pepsyn już taki stały nie jest), a także od ilości pokarmu - im go było więcej , tym żołądek go szybciej wysyła dalej. Najkrócej przebywa w żołłądku pokarm białkowy, a najdłużej tłuszczowy. Teraz cały nabój ląduje w dwunastnicy, już przygotowanej przez hormony na jego przyjęcie. Dwunastnica jest pierwszym odcinkiem jelita cienkiego, do którego specjalnymi przewodami dopływają enzymy z trzustki (trypsyna, chymotrypsyna i elastaza trawiące białka, lipaza trawiąca tłuszcz i amylaza trawiąca węglowodany) i żółć z wątroby (która zawiera substancje pomagające lipazie trawić tłuszcze). Po sesji w dwunastnicy idzie to dalej do jelita cienkiego, gdzie składniki soku jelitowego wieńczą dzieło trawienia (są to enterokinazy, oligopeptydazy, lipaza, sacharaza, amylaza, izomaltaza i laktaza), choć wiele do roboty już nie mają, bo co się miało strawić, to się strawiło wcześniej. W jelicie cienkim odbywa się wchłanianie uzyskanych subtancji prostych na drodze masy rozmaitych mechanizmów, tak, że w pierwszej 1/3 jelita cienkiego praktycznie, co się miało wchłonąć, to się wchłonęło. Dalej idzie woda i niestrawialne resztki. Wodę wchłania jelito grube (dlatego ludzie ze stomią potrzebują na kał worek, a treść jest płynna - bo jelito grube nie spełnia u nich swojej roli). Co do białka z mięsa to 50% białka dostaje się do dwunastnicy po upływie pierwszej godziny, a 83% po upływie 2-3 godzin. Około 50-60% tego białka jest strawione i wchłonięte, zanim dojdzie do końcowego odcinka dwunastnicy, reszta wchłania się w jelicie cienkim. Około 10% dochodzi do grubego, gdzie trawią go enzymy bakterii jelitowych. Co do węglowodanów, to nasz organizm ma z nimi większy problem - nie wszystkie je trawi - i tak: w jamie ustnej i żołądku strawieniu ulega 30-40% skrobi, reszta trawiona jest w trzustce i jelitach; amyloza i amylopektyna są trawione przez amylazę trzustkową do oligosacharydów, ale zaledwie 1% ich ulega wchłonięciu, resztę wydalamy z kałem, dwucukry trawimy i wchłaniamy względnie dobrze i szybko. Trawienie tłuszczów zachodzi dość wolno, od żołądka począszy, na jelitach skończywszy, ale wchłaniają się (skubane!) bardzo dobrze.
No i teraz najważniejsze - skład naszych pokarmów. Toż mięso to nie tyko białko! A rośliny nie zawierają samych węglowodanów! Nasz przewód pokarmowy rozpoznaje je nie po metce, tylko po składzie chemicznym i zgodnie z nim zajmują się nim odpowiednie enzymy w odpowiednich odcinkach przewodu pokarmowego. Czas przechodzenia zależy od proporcji chemicznych, obfitośći posiłku, sprawnośći przewodu pokarmowego, wieku osoby jedzącej.
Uff....
Na ten temat można jeszcze 100 razy tyle, ale ja już nie mogę - sama widzisz.
Czy to chociaż zrozumiałe było? Starałam się, jak mogłam, ale może mi nie wyszło?


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Brawo!

Jednym słowem jeśli zjemy coś roślinnego z duża zawartością białka to dla układu pokarmowego jest to tak jakbyśmy zjedli kotleta.

A teraz mam pytanie skoro się pojawiła osoba znająca się na trawieniu.

Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
26-02-2009 17:18 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?
Jeżeli czytałeś "Przygody dobrego wojaka Szwejka" to lewatywą leczyło się wszystkie choroby.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?
>Jeżeli czytałeś "Przygody dobrego wojaka Szwejka" to lewatywą leczyło się wszystkie choroby.

Lewatywa płucz tylko znikomy odcinek jelita a to co mam na myśli to lewatywa lewatyw jest

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
26-02-2009 21:58 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
>Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?

   Pragnę uprzedzić, że konsultacje doktor sukulent nie są już refundowane przez NFZ. Na odpowiedzi do mnie skończył się limit. Teraz Adamie musisz za odpowiedź czy poradę lekarską (jak tam wolisz) zapłacić z własnej kieszeni.
   
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?
>   Pragnę uprzedzić, że konsultacje doktor sukulent nie są już refundowane przez NFZ. Na odpowiedzi do mnie skończył się limit. Teraz Adamie musisz za odpowiedź czy poradę lekarską (jak tam wolisz) zapłacić z własnej kieszeni.
>   

Trudno, zapytam ojca, jest ordynatorem

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
27-02-2009 07:42 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>   Pragnę uprzedzić, że konsultacje doktor sukulent nie są już refundowane przez NFZ. Na odpowiedzi do mnie skończył się limit. Teraz Adamie musisz za odpowiedź czy poradę lekarską (jak tam wolisz) zapłacić z własnej kieszeni.

Hej, czyżbym zyskała menadżera ?

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
27-02-2009 08:52 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
Wybacz, Adamie, zwłokę w odpowiedzi. Wbrew pozorom nie było to spowodowane brakiem refundacji , lecz faktem, że Twoje (nie jedno) pytanie wymaga dłuższej odpowiedzi, niż tylko "brzdęknięcie".
No to lecimy:

>Jednym słowem jeśli zjemy coś roślinnego z duża zawartością białka to dla układu pokarmowego jest to tak jakbyśmy zjedli kotleta.

Nie do końca, niestety. Ten mój "wykład" był skróconym skrótem i nie zawierał kwestii np. jakości i przydatności dla organizmu poszczególnych aminokwasów. Aminokwasy, ze względu na przydatność dla naszego organizmu zostały podzielone na aminokwasy niezbędne, czyli takie które musimy dostać z zewnątrz i kropka, bo inaczej nie funkcjonujemy, aminokwasy półniezbędne, które od biedy, przy dostępnych surowcach zsyntetyzujemy sobie sami, ale w ilościach niewystarczających i aminokwasy, które nie są niezbędne w naszej diecie, bo je sobie sami zsyntetetyzujemy. Produkty zwierzęce i roślinne zawierają różne składowo białka, zawierające rózne aminokwasy w różnej ilości. Mięso ma je wszystkie i przy diecie mięsnej nie trzeba analizować składu produktów, a przy diecie wegetariańskiej - owszem, aby nie zafundować sobie jakiegoś niedoboru.

>A teraz mam pytanie skoro się pojawiła osoba znająca się na trawieniu.

Widzisz, na trawieniu znam się w stopniu zupełnie podstawowym - tyle co fizjologia (czyli prawidłowa czynność) i napatologii w zakresie, którym sama się zajmuję. Prawdziwy specjalista od takich rzeczy to gastroenterolog, a ja zajmuję się czym innym. To było primo, secundo jest takie, że zdrowie i rzeczy go dotyczące jest za ważne, żeby o to pytać nieznanego człowieka . Już powstają zdrowotne serwisy internetowe, które będą dowiązane do konkretnych instytucji, zabezpieczone (mam nadzieję!) przed włamaniem i podszyciem się pod, gdzie zadasz pytanie konkretnemu z imienia i nazwiska specjaliście, a nie jakiejś tam sukulent, jakby nie była sympatyczna.

>Jak to jest z tymi złogami w jelitach i czy terapia nazywana "hydrokolonoskopia" czy cośtam, gdzie się wsadza rurę w pupę i wypłukuje zawartość okrężnicy, czy ta terapia jest coś warta czy raczej to jakaś ściema? Czy faktycznie w jelitach może coś zalegać i co tam może zalegać?

Z zastrzeżeniami jak powyżej - odpowiadam, na co umiem.
W jelitach stale nam zalegają resztki pokarmowe. Dlaczego stale? Bo, jeżeli się normalnie odżywiamy, to przy kolejnychg posiłkach ciągle coś tym jelitom ustawiamy "w kolejce". Czy to dobrze czy źle? I tak i tak. Jeżeli odżywialibyśmy się samym białkiem i tłuszczami, resztek byłoby bardzo nie dużo, ale wydalanie ich szłoby nam opornie, bo mielibyśmy kiepską perystaltykę, czyli ruchy jeli byłyby słabe, bo jelita reagują zwiększonym ruchem na większą masę czegoś. Czyli jak spożyjemy pokarm roślinny, z niestrawialnymi resztkami, to zalegających mas mamy więcej, ale sprawniej się ich pozbywamy. Gdybyśmy zaś na przykład nic nie jedli, to jelita natychmiast reagują rozleniwieniem i w efekcie nasz ostatni posiłek podróżuje po jelitach strasznie wolno i jak najbatrdziej coś nam zalega. Ile tych zalegań jest - nie mam pojęcia. Najlepiej odpowie ten, co robi kolonoskopię, czyli bada endoskopowo jelita. Takie zaleganie jst normą dla naszego organizmu, więc nie jest szkodliwe, jeżeli nie trwa zbyt długo. Szkodliwe zaczynają być stare zalegające masy. Czy ta metoda lecznicza jest faktycznie lecznicza - nie wiem. Nie wiem też, na co ewentualnie mogłaby być lecznicza. Ale tutaj, to ja się zwyczajnie nie znam i nie mogę nic radzić.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-02-2009 18:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Uff....

Dalej nie wiem czy jestem poli, fito czy może pornofagiem
26-02-2009 19:26 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)

>Dalej nie wiem czy jestem poli, fito czy może pornofagiem

No coś Ty! Dekarzem...

Pozdrawiam (a tak serio, to oczywiście, że poli )


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-02-2009 19:38 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Dalej nie wiem czy jestem poli, fito czy może pornofagiem
>No coś Ty! Dekarzem...
>Pozdrawiam (a tak serio, to oczywiście, że poli )

Dziękuję.

(Trudno... a tak ładnie porno brzmiało )
26-02-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>Dalej nie wiem czy jestem poli, fito czy może pornofagiem
>>No coś Ty! Dekarzem...
>>Pozdrawiam (a tak serio, to oczywiście, że poli )
>Dziękuję.
>(Trudno... a tak ładnie porno brzmiało )

Myślę, że w dobie czipsów, pompowanych wędlin, glutaminianu sodu itp, to pornofagia jest bardzo rozpowszechniona

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Adamiak (36436 punktów)
>>>>Dalej nie wiem czy jestem poli, fito czy może pornofagiem
>>>No coś Ty! Dekarzem...
>>>Pozdrawiam (a tak serio, to oczywiście, że poli )
>>Dziękuję.
>>(Trudno... a tak ładnie porno brzmiało )
>Myślę, że w dobie czipsów, pompowanych wędlin, glutaminianu sodu itp, to pornofagia jest bardzo rozpowszechniona

Dzięki za pocieszenie
(Widzę, że wędzonki nie odpuścisz... )

Jurek.
26-02-2009 22:16 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
>Czy to chociaż zrozumiałe było? Starałam się, jak mogłam, ale może mi nie wyszło?

   Tak. Staraliście się doktor sukulent i wam wyszło. Bardzo dziękuję. Wykład był zwięzły, powiedziałabym treściwy. Brakowało mi przeźroczy, skrzypienia kredy na tablicy, jakiejś animacji na wzór prognozy pogody, podczas której to animacji pokazywałabyś wskaźnikiem, gdzie jaki narząd jest oraz głosem pełnym ekspresji mówiłabyś o przesuwającej się w trzewiach treści. Ale warunki są, jakie są, prawda.

   Pomimo tych skromnych warunków, wykład się udał. Wiem już o trawieniu wszystko.
   
25-02-2009 21:54 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Dziękuję.
Wiesz, jak pisałem, byłem wegetarianinem. Teraz ograniczam stopniowo ale jestem doskonale świadomy jak to jest jeść mięso i jaka może być motywacja, oraz jak to jest nie jeść mięsa i co z tego wynika (również wady tego sposobu odżywiania poznałem osobiście).
Uważam wegetarianizm za lepszy etycznie oraz zdrowotnie sposób odżywiania się, natomiast weganizm raczej za niemożliwy dla mnie do wykonania. W trakcie swojej kariery wegetarianina naczytałem się ton literatury o odżywianiu się. I jaka konkluzja? Jak ktoś chce i może to niech będzie wegetarianinem, jeśli nie chce lub nie może to nie. Trudno. Okres neofity kiedy epatowałem ludzi mięsożernych obrazami gnicia w jelitach oraz katowania zwierząt w ubojniach mam dawno za sobą.
Z drugiej strony reakcje niektórych starszej daty mięsożerców na fakt iż ktoś nie je mięsa były arcyciekawym doświadczeniem socjologicznym.
Rozmowy są takie:
Nie jesz mięsa? To co ty jesz?!!! Ja na to, że łatwiej wymienić czego nie jem - mięsa. Dalej pustka w oczach rozmówcy.
Ale będziesz słaby, nie będziesz miał siły, itp, itd. Trzeba jeść mięso bo inaczej cośtam się dzieje (mózg umiera, mięśnie zanikają, itp itd).
Postanowiłem to wszystko sprawdzić osobiście i nie jadłem mięsa ok 5 lat.
Moja kochana babcia potrafiła mnie zrozumieć i robiła mi gołąbki z pieczarkami zamiast mięsa. Moja mama i siostra przeszły na wegetarianizm (moja siostra była nim dłużej ode mnie).
Przestałem bo: poznałem żonę mięsożerną (jak diabeł nie może to babę pośle), oraz z ciekawości. Pojechałem do Grecji i pomyślałem sobie - jak mogę być w Grecji i nie spróbować suflaki, bifteki itd? Spróbowałem tego wszystkiego i co? I trochę się rozczarowałem Grecy strasznie przypalają mięso.
Aktualnie pracuję nad zmniejszeniem ilości mięsa w diecie, ponieważ czas kiedy byłem wegetarianinem był czasem kiedy byłem najzdrowszy i najszczuplejszy a teraz mam 20 kilo nadwagi!
Także myślę, że przerobiłem wszystko co byłem w stanie i jestem po prostu wyrozumiały teraz

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Terebint (795 punktów)
> oraz jak to jest nie jeść mięsa i co z tego wynika (również wady tego sposobu odżywiania poznałem osobiście).

A można wiedzieć, co to za wady? Jestem zaciekawiony, bo sam przymierzam się do wegetarianizmu - choć nie wiem, czy to do końca wykonalne w moim wypadku, bo trudno będzie zrezygnować z rybek.
25-02-2009 22:48 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>> oraz jak to jest nie jeść mięsa i co z tego wynika (również wady tego sposobu odżywiania poznałem osobiście).
>A można wiedzieć, co to za wady? Jestem zaciekawiony, bo sam przymierzam się do wegetarianizmu - choć nie wiem, czy to do końca wykonalne w moim wypadku, bo trudno będzie zrezygnować z rybek.

Z takich co teraz pamiętam, to na przykład ciężkostrawność pokarmów mlecznych:
jadłem na śniadanie na przykład kaszę mannę na mleku z owocami - bardzo kaloryczna potrawa, ale potem spać mi się chciało jak diabli a musiałem chodzić do szkoły.

Najlepiej jeść mleko w postaci jogurtów i serów.

Trzeba dużo czasu poświęcić aby stosować zamienniki białka zwierzęcego - rośliny strączkowe.
Trzeba jeść soczewicę zieloną, czerwoną, ciecierzycę, fasolkę mung, rożne rodzaje kasz, trzeba generalnie dużo myśleć co się je i starannie do tego podchodzić, szczególnie jeśli się jest młodym i organizm się rozwija. Praktycznie wszystkie rośliny strączkowe powinno się jeść, co najmniej raz na dwa dni. Nie zawsze łatwo kupić to w sklepie. (W 93 roku miałem trudniej o wiele).

Lepiej nie jeść soi oraz tych dziwnych kotletów sojowych - soja zawiera fitoestrogeny.

Najlepiej nauczyć się gotować potrawy kuchni indyjskiej - są tak pomyślane aby bez mięsa dostarczyć wszystkiego co trzeba. Pieczywo razowe obowiązkowe.

Może wyjść drożej niż dieta mięsna.

To że się robisz na takiej diecie spokojniejszy bardziej pokojowy może ktoś chcieć obrócić przeciwko Tobie

To na razie tyle co mi przychodzi do głowy.
Jak widać nie są to jakieś wady straszne.

Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Adamiak (36436 punktów)
>>> oraz jak to jest nie jeść mięsa i co z tego wynika (również wady tego sposobu odżywiania poznałem osobiście).
>>A można wiedzieć, co to za wady? [...] bo trudno będzie zrezygnować z rybek.
>Z takich co teraz pamiętam, to na przykład ciężkostrawność pokarmów mlecznych:
>bardzo kaloryczna potrawa, ale potem spać mi się chciało jak diabli a musiałem chodzić do szkoły.
>Trzeba dużo czasu poświęcić aby stosować zamienniki białka zwierzęcego - rośliny strączkowe.
>Trzeba jeść soczewicę zieloną[...]trzeba generalnie dużo myśleć co się je i starannie do tego podchodzić[...]Nie zawsze łatwo kupić to w sklepie.
>Lepiej nie jeść soi
>Najlepiej nauczyć się gotować potrawy kuchni indyjskiej - są tak pomyślane aby bez mięsa dostarczyć wszystkiego co trzeba. Pieczywo razowe obowiązkowe.
>Może wyjść drożej niż dieta mięsna.
>To że się robisz na takiej diecie spokojniejszy bardziej pokojowy może ktoś chcieć obrócić przeciwko Tobie
>To na razie tyle co mi przychodzi do głowy.
>Jak widać nie są to jakieś wady straszne.

Wiem, że to głupie pytanie, ale... czy znasz jakieś zalety?
26-02-2009 15:28 
 Ocena 4 na 4
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Wiem, że to głupie pytanie, ale... czy znasz jakieś zalety?
>

1. Byłem zdrowszy niż jedząc mięso
2. Nie miałem wyrzutów że przeze mnie cierpią zwierzęta
3. Potrawy bezmięsne są smaczniejsze i bardziej urozmaicone
4. Potrawy bezmięsne nie psują się tak szybko jak te z mięsem
5. Pachną ładniej
6. Półprodukty można przechowywać dłużej
7. Wytwarzanie tych produktów mniej zanieczyszcza środowisko niż produkcja mięsa i pobiera mniej zasobów
8. Nie ma ryzyka zachorowania na BSE ani inne choroby odzwierzęce

Jeszcze by się parę znalazło ale może sobie sam poszukać w wikipedii i google.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
26-02-2009 17:24 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Wiem, że to głupie pytanie, ale... czy znasz jakieś zalety?

>7. Wytwarzanie tych produktów mniej zanieczyszcza środowisko niż produkcja mięsa i pobiera mniej zasobów.

Jedynie ten argument jest w moim, subiektywnym obiektywizmie przekonujący, lecz nie na tyle, bym się zdecydował na rezygnację z pysznej (jw: sub...ob...), własnoręcznie peklowanej i uwędzonej karkówki wieprzowej.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>Wiem, że to głupie pytanie, ale... czy znasz jakieś zalety?
>>7. Wytwarzanie tych produktów mniej zanieczyszcza środowisko niż produkcja mięsa i pobiera mniej zasobów.
>Jedynie ten argument jest w moim, subiektywnym obiektywizmie przekonujący, lecz nie na tyle, bym się zdecydował na rezygnację z pysznej (jw: sub...ob...), własnoręcznie peklowanej i uwędzonej karkówki wieprzowej.

Chętnie bym spróbował kiedyś, z ciekawości.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Adamiak (36436 punktów)
>>>7. Wytwarzanie tych produktów mniej zanieczyszcza środowisko niż produkcja mięsa i pobiera mniej zasobów.
>>Jedynie ten argument jest w moim, subiektywnym obiektywizmie przekonujący, lecz nie na tyle, bym się zdecydował na rezygnację z pysznej (jw: sub...ob...), własnoręcznie peklowanej i uwędzonej karkówki wieprzowej.
>Chętnie bym spróbował kiedyś, z ciekawości.

Jeśli będziesz w Gdyni - zapraszamy; prawie zawsze mamy w zamrażalniku kilka porcji, bo wędzę dwa razy w roku po 30-40kg.

Jurek.
26-02-2009 12:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Uważam wegetarianizm za lepszy etycznie oraz zdrowotnie sposób odżywiania się...
To logiczna motywacja i nie będę się czepiał (może zupełnie przypadkowej ) kolejności jej elementów.

>Aktualnie pracuję nad zmniejszeniem ilości mięsa w diecie, ponieważ czas kiedy byłem wegetarianinem był czasem kiedy byłem najzdrowszy i najszczuplejszy a teraz mam 20 kilo nadwagi!
(Czegóż to człek nie wymyśli, by się nie przyznać do obżarstwa.)

>Także myślę, że przerobiłem wszystko co byłem w stanie i jestem po prostu wyrozumiały teraz
Za co Cię wszyscy uwielbiamy

Jurek.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Różne rzeczy są naturalne ale jednak odchodzimy od nich w imię wyższych wartości niż "naturalność".
Ogólnie zgadzam się z Tobą, w tym konkretnym przypadku mam jednak wątpliwości, czy te wyższe wartości mają zastosowanie.
Przypominają mi się okładki "Strażnicy", gdzie dzieci głaszczą po głowach tygrysy.
Jako ludzie noszący w sobie spuściznę całego gatunku, musimy zdać sobie sprawę z tego, że człowiek był i pozostaje wszystkożerny. Zabijanie zwierząt i spożywanie ich mięsa jest nieodłączną częścią tej spuścizny.
Przed moim weselem też musiałem zabić kury na rosół.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Różne rzeczy są naturalne ale jednak odchodzimy od nich w imię wyższych wartości niż "naturalność".
>Ogólnie zgadzam się z Tobą, w tym konkretnym przypadku mam jednak wątpliwości, czy te wyższe wartości mają zastosowanie.
>Przypominają mi się okładki "Strażnicy", gdzie dzieci głaszczą po głowach tygrysy.
>Jako ludzie noszący w sobie spuściznę całego gatunku, musimy zdać sobie sprawę z tego, że człowiek był i pozostaje wszystkożerny. Zabijanie zwierząt i spożywanie ich mięsa jest nieodłączną częścią tej spuścizny.
>Przed moim weselem też musiałem zabić kury na rosół.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Prawda jest jedna.


Jak uważasz, jest mnóstwo ludzi, którzy celują wyżej etycznie.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
27-02-2009 01:49 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jak uważasz, jest mnóstwo ludzi, którzy celują wyżej etycznie.
No właśnie, o tę etykę tu chodzi(nawiązując do tematu wątku). Z tym się zgadzam.
Nie masz na sumieniu żadnego zwierzaka...

Habari zaznaczył, że wegetarianizm jest bardzo racjonalny - jakoś mnie to nie przekonało.
Ta etyka - już tak.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
25-02-2009 21:32 
 Ocena 3 na 3
Habari (247 punktów)
(zablokowany)

>Spożywać mięso? Jak najbardziej. Przecież to naturalne dla człowieka - zajrzyjcie do jaskiń praludzi. Nie róbmy z siebie dziwolągów.

Właśnie dlatego nie powinniśmy jeść mięsa.
Człowiek nie jest stworzeniem mięsożernym. Długość przełyku, jelita grubego oraz cienkiego, kształt zębów, budowa ciała - sprawia, że nie jesteśmy drapieżcami i we krwi mamy wegetarianizm (laktoowowegetarianizm). To że jaskiniowcy jadali mięso niczego nie dowodzi - natury człowieka nie rozpatruje się pod kątem historycznym lecz biologicznym. Biologicznie jesteśmy roślinożercami którzy nauczyli się jeść mięso. Wynika to również z naszego rozwoju intelektualnego. Niektóre gatunki małp, ostatnio nauczyły się polować na mniejsze małpiatki. Ostrzą kije tworząc z nich coś w rodzaju włóczni, polowanie odbywa się również na ściśle określonych zasadach (są łapacze, myśliwi itd). To że roślinożerna małpa nauczyła się polować a następnie jeść mięso (przy okazji to może być jeden z dowodów na ewolucję ) sprawia że stała się mięsożercą?

Poza tym wegetarianizm jest najzdrowszą dietą, dlatego też polecam ją nawet dla poprawy swojego stanu zdrowia.

Pozdrawiam
25-02-2009 22:44 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>To że jaskiniowcy jadali mięso niczego nie dowodzi - natury człowieka nie rozpatruje się pod kątem historycznym lecz biologicznym. Biologicznie jesteśmy roślinożercami którzy nauczyli się jeść mięso.
Być może masz rację, nie interesowałem się tym.

>Poza tym wegetarianizm jest najzdrowszą dietą, dlatego też polecam ją nawet dla poprawy swojego stanu zdrowia.
Kto wie - może się skuszę na starość?
Niestety, moje dochody nie są zbyt duże. Nie wszystkich po prostu stać na taką dietę.
Na myśl o golonce czy kabanosach cieknie mi ślinka. To chyba jak z rzucaniem nałogu...,trudna sprawa.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
25-02-2009 23:34 
 Ocena 2 na 2
Habari (247 punktów)
(zablokowany)

>Kto wie - może się skuszę na starość?
Polecam.

>Niestety, moje dochody nie są zbyt duże. Nie wszystkich po prostu stać na taką dietę.

Wbrew pozorom nie jest to droższa dieta. Pomyśl sam ile na co dzień jesz wegetariańskich potraw: kopytka, pierogi ruskie, placki ziemniaczane, naleśniki itd. Warzywa nie są, aż takie drogie, poza tym z potrawami wegetariańskimi można naprawdę pokombinować. Sam lubię sobie pokuchcić i wiem jakie możliwości daje kuchnia wegetariańska. Z kolei 0,5 kg kotletów sojowych kosztuje gdzieś około 5 zł, co starcza na jakieś 5-6 dwuosobowych obiadów.

>Na myśl o golonce czy kabanosach cieknie mi ślinka. To chyba jak z rzucaniem nałogu...,trudna sprawa.

A żebyś wiedział. To jest jak nałóg. Ja sam miałem z tym problem bo jadłem mięso kilogramami, dlatego moja droga odzwyczajenia była nieco dłuższa. Najpierw mięso zwierzęce zastąpiłem rybą, a tak po pół roku już i z tego zrezygnowałem.
Proponuję Ci abyś spróbował tak samo. Naprawdę warto.

Pozdrawiam i powodzenia.

P.S. Jest też wegetariańska pizza
Canon (433 punktów)
Rozumiem, jest to dość przykry temat, film drastyczny, a fakty jednoznaczne, lecz czy nie uważacie, że pierwsze czym powinniśmy się zająć to ludźmi, a dopiero później zwierzętami? Nie mówię tu o zapewnieniu kabanosa z konia na każdym stole, lecz o dostarczeniu wody czy podstawowych środków do życia w biednych krajach, bądź ludziom potrzebującym, których i tak daleko za granicami nie trzeba szukać.
Litujemy się nad losem biednego zwierzęcia na ulicy, kota potrąconego przez samochód, psa kulejącego na jedną nogę, natomiast gdy widzimy brudnego, śmierdzącego wymagającego pomocy biedaka jesteśmy gotowi kamieniem na niego się zamachnąć byle by nie podchodził. Ta wszechobecna znieczulica na los człowieka, którą jesteśmy skażeni zmusza nas do postawienia zwierzęcia wyżej. Choć to i tak nie wszystko, bo z jakiej racji stawiamy los konia nad losem kurczaka z kurzej fermy? Bo większy i ładniejszy, to nie możemy go już przerabiać na pokarm? Eh brak konsekwencji, wszechobecna znieczulica, czego nam jeszcze brakuje?
Nie zrozumcie mnie źle, mnie również serce się kraja gdy widzę jak traktowane są te zwierzęta, lecz jeszcze większy smutek odczuwam na widok głupoty ludzkiej stawiającej los zwierzęcia nad losem człowieka.

ps.
Taka mała, lekka refleksja na koniec- ilu z Was drodzy oburzeni byłoby w stanie zapłacić więcej np o 10zł za kilogram mięsa, tylko z tego powodu by te zwierzęta przed śmiercią dojechały w luksusowych warunkach do rzeźni?
Terebint (795 punktów)

>Taka mała, lekka refleksja na koniec- ilu z Was drodzy oburzeni było by w stanie zapłacić więcej np o 10zł za kilogram mięsa, tylko z tego powodu by te zwierzęta przed śmiercią dojechały w luksusowych warunkach do rzeźni?

Canon, ja uważam, że lepsze traktowanie zwierząt, nie podniosłoby cen o aż taką sumę. A jeżeli chodzi o mnie to ja zbytnio nie sugeruję się ceną podczas zakupów, a już na pewno nie "biegam po Biedronkach", aby tylko, coś o grosik taniej kupić.
Canon (433 punktów)
>Canon, ja uważam, że lepsze traktowanie zwierząt, nie podniosłoby cen o aż taką sumę. A jeżeli chodzi o mnie to ja zbytnio nie sugeruję się ceną podczas zakupów, a już na pewno nie "biegam po Biedronkach", aby tylko, coś o grosik taniej kupić.

Wiem i domyślam się, że podwyżka nie byłaby aż tak drastyczna. Celowo dałem aż tak kosmiczną kwotę, by komuś zapaliła się lampka, że nie ma nic za darmo. Wszystko kosztuje i wszędzie wygrywa w dzisiejszych czasach kontekst ekonomiczny- uśmiech konia w transporcie nie wpłynie na smak kiełbasy z niego zrobionej. Poza tym jeśli już mowa o koniach, zwróćmy uwagę na ludzi, którzy te zwierzęta sprzedają- czy im się przelewa? Pewnie ledwie wiążą koniec z końcem, tak jak przewoźnik czy firma transportowa. Owszem wszystko można zmienić, ale jak już wspomniałem, wszystko ma swoją cenę, a kto to najbardziej odczuje koszty tych zmian?
25-02-2009 18:32 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
Może najlepiej jeść dziczyznę.Do niej i tak trzeba strzelać.
25-02-2009 18:43 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
>czy nie uważacie, że pierwsze czym powinniśmy się zająć to ludźmi, a dopiero później zwierzętami?

   Ależ ludzie zajmują się ludźmi. Zresztą człowiek potrzebujący pomocy sam o nią poprosi. Gdy nie ma środków do życia, może się zwrócić o pomoc do opieki społecznej, gdy dzieje mu się krzywda, może złożyć skargę w sądzie, gdy jest chory lub okaleczony, pójdzie do szpitala. Zwierzęta takiej możliwości nie mają. Nie oznacza to, że stawiam potrzeby ludzkie za potrzebami zwierząt. Chcę zwrócić uwagę na ich bezradność i zależność od nas.

>gdy widzimy brudnego, śmierdzącego wymagającego pomocy biedaka jesteśmy gotowi kamieniem na niego się zamachnąć byle by nie podchodził.

   Zgadza się, nie mniej zwierzę nie ma wpływu na swoje położenie, nie decyduje o niczym. Jest w pełni od człowieka zależne.

>z jakiej racji stawiamy los konia nad losem kurczaka z kurzej fermy

   Ja nie stawiam. Przykry jest dla mnie widok wszystkich cierpiących zwierząt.

>jeszcze większy smutek odczuwam na widok głupoty ludzkiej stawiającej los zwierzęcia nad losem człowieka.

   Nie znam ludzi, którzy stawiają los zwierzęcia nad losem człowieka. Ludzi, którzy zajmują się działalnością na rzecz pomocy zwierząt podziwiam, bo muszą często stykać się z takim jak twoje stanowisko. Pisał tu o tym Habari.

>te zwierzęta przed śmiercią dojechały w luksusowych warunkach do rzeźni?

   Te zwierzęta nie oczekują luksusów. Chcą wody, siana, paszy. Tylko tego. I nie chcą być bite.
   
Canon (433 punktów)
Wydaje mi się, że gdy zmniejszy się patologia w środowisku w jakim żyją właściciele zwierząt przeznaczonych na ubój jednocześnie zwiększy się zapotrzebowanie na humanitarne traktowanie zwierząt, gdyż wtedy środowisko w jakim będzie się znajdował hodowca zmusi go do dbania jako tako o zwierzę.
Osobiście odnoszę wrażenie, że owszem- człowiek jest przyczyną tego problemu(bo jakże inaczej), tylko większy na to wpływ ma środowisko, w którym żyje,poziom wykształcenia ludzi go otaczających jak i jego samego itp, niżeli sama w sobie znieczulica urodzona w jego głowie na krzywdę zwierzęcia.
Wyciągając ciemnotę ludzką z dołka, pomożemy zwierzęciu bardziej niż organizując akcje, o których nawet jeśli usłyszy taki "oprawca" to nie zareaguje na to inaczej jak śmiechem.

ps.
Jeżeli masz zamiar ze mną dyskutować, proszę nie kąsaj wyrywając zdanie po zdaniu i odnosząc się do każdego osobno, ponieważ czegoś takiego nie znoszę. Albo odnosisz się do całości, albo nie szanujesz rozmówcy w tym wypadku.
25-02-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
>Jeżeli masz zamiar ze mną dyskutować, proszę nie kąsaj wyrywając zdanie po zdaniu i odnosząc się do każdego osobno, ponieważ czegoś takiego nie znoszę. Albo odnosisz się do całości, albo nie szanujesz rozmówcy w tym wypadku.

   Nie sądzę, żebym naruszyła jakiekolwiek zasady dyskusji odnosząc się do kilku zdań postu. Jeśli dobrze zauważyłam, robi tak znakomita większość uczestników tego forum. Nie szanują się? Na pewno nie. Nie dbam o to, co znosisz, a czego nie. Odnosić się będę do tego, co uznam za warte uwagi. Bez odbioru.
   
Canon (433 punktów)
Zwróciłem się z prośbą, nie z nakazem- co z tym zrobisz Twoja sprawa.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Zwróciłem się z prośbą, nie z nakazem- co z tym zrobisz Twoja sprawa.
Pozwolę sobie wtrącić się, nie pytany.
To kąsaj było, moim zdaniem, nieeleganckie.
A odnoszenie się do poszczególnych zdań(o ile oczywiście nie są wyrwane z kontekstu) sprawia, że całość jest bardziej przejrzysta.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Te zwierzęta nie oczekują luksusów. Chcą wody, siana, paszy. Tylko tego. I nie chcą być bite.
Pięknie i klarownie.
Są tacy "ludzie", którzy uważają, że zwierzę to rzecz.
Może powinni na własnej skórze przekonać się, że są w błędzie?
O! - właśnie Tola wskoczyła mi na kolana...

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Adamiak (36436 punktów)
>>Te zwierzęta nie oczekują luksusów. Chcą wody, siana, paszy. Tylko tego. I nie chcą być bite.
>Pięknie i klarownie.
>Są tacy "ludzie", którzy uważają, że zwierzę to rzecz.

Wielu postrzega i traktuje swoje dzieci jak rzeczy.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Choć to i tak nie wszystko, bo z jakiej racji stawiamy los konia nad losem kurczaka z kurzej fermy?
Widziałem niemiecki film o fermach kurczaków. To jak zakłady przemysłowe - wszystko zmechanizowane. A jednak te kurczaki były traktowane humanitarnie do samego końca. Śmierć również przyszła nagle i bezboleśnie.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
25-02-2009 19:56 
 Ocena 1 na 1
Canon (433 punktów)
Jestem równie pewny, że w wielu krajach transport koni do rzeźni przeprowadzany jest w humanitarny sposób, tylko właśnie o to chodzi. Ta przepaść powstaje z braku wykształcenia oraz niskiego poziomu życia w mojej opinii wśród hodowców(czy szerzej, na wsiach). Powoli się to zmienia, aczkolwiek tak jak mówiłem, tu by coś zmienić trzeba działać u samych podstaw, bo zmieniając poziom hodowcy zmieniamy również warunki zwierząt. Akcje ukazujące cierpienie zwierząt trafiają do ludzi, którzy niewiele mają do powiedzenia w tej płaszczyźnie- wzbudzają emocje, a nie działania.
Habari (247 punktów)
(zablokowany)
>Jestem równie pewny, że w wielu krajach transport koni do rzeźni przeprowadzany jest w humanitarny sposób, tylko właśnie o to chodzi. Ta przepaść powstaje z braku wykształcenia oraz niskiego poziomu życia w mojej opinii wśród hodowców(czy szerzej, na wsiach). Powoli się to zmienia, aczkolwiek tak jak mówiłem, tu by coś zmienić trzeba działać u samych podstaw, bo zmieniając poziom hodowcy zmieniamy również warunki zwierząt. Akcje ukazujące cierpienie zwierząt trafiają do ludzi, którzy niewiele mają do powiedzenia w tej płaszczyźnie- wzbudzają emocje, a nie działania.

co więc proponujesz?
Canon (433 punktów)
>co więc proponujesz?

Ciężko jest zmienić mentalność starszych osób, ale szkoły kształtują coraz to mądrzejsze jednostki, wrażliwe i świadome. To one zastąpią swoich poprzedników i jestem przekonany, że nie będą popełniać tych samych błędów. Oczywiście, można działać i inaczej, choć to działanie musi być skierowane wg mnie prosto w źródło problemu. Nie uświadamiać potencjalnych konsumentów, lecz producentów, a niestety większość akcji ma wpływ chyba tylko na odbiorców.
Jedno jest pewne- czas przyniesie wymierne korzyści, bo wiedza robi swoje, ale co robić prócz biernego czekania na wykruszenie producentów starej daty? Zmieniać prawo? Pewnie, trzeba szukać sposobu, ważne tylko by był skuteczny. Niestety ja innego sposobu nie znam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Aha - nie chciałem nikogo urazić tymi "dziwolągami". Jeżeli tak się stało - przepraszam.
Będąc ateistą w katolickiej Polsce, również jestem dziwolągiem.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
KAGANOW (109 punktów)

>   Film zawiera sceny drastyczne.
Przerażające...


carramba!!
Terebint (795 punktów)
Niby wegetarianizm jest sprzeczny z biologią człowieka, ale przecież ten kto żywiłby się samym mięsem, krócej by żył od tego, który żywiłby się samymi roślinkami.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Niby wegetarianizm jest sprzeczny z biologią człowieka, ale przecież ten kto żywiłby się samym mięsem, krócej by żył od tego, który żywiłby się samymi roślinkami.

Coś w tym jest, chociaż ponoć bardzo zdrowo jest odżywiać się na sposób japoński, z rybami w jadłospisie.
Niestety ryby morskie są obecnie bardzo zanieczyszczone metalami ciężkimi i innymi rzeczami, co powoduje znaczący spadek ilości plemników z kolei. Można dostać zajoba. Z jednej strony poleca się ryby ze względu na ilość fosforu, a z drugiej nie można ich polecić dla chcących mieć potomka.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365