Racjonalista - Strona głównaDo treści
Coroczne kupowanie książek- rozwiązanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-02-2009 15:23Gołębiewski (850 punktów)Coroczne kupowanie książek- rozwiązanie
Ocena 2 na 4
Witam szanownych forumowiczów.

Z obserwacji systemu edukacyjnego, od wewnątrz, dostrzegam pewien problem i jego rozwiązanie.

Chodzi o coroczny zakup książek, według mnie obecna sytuacja, w której trzeba kupić nowe lub używane książki jest przynajmniej nieefektywna, marnuje się czas i pieniądze.

Proponuje stworzyć instytucję funduszu książkowego.
Każda szkoła objęta tym programem miała by swój osobny fundusz.
Rodzice zamiast kupować książki płacili by x% wartości książki(na potrzebę przykładu 20%)
Działało by to mniej więcej tak:

1. szkoła wybiera książki i obowiązują one przez x lat (na potrzebę przykładu 5) np. polski dla 3 klasy podstawówki autora xyz
2. szkoła płacąc z funduszu kupuje wystarczającą ilość sztuk dla całego rocznika z uwzględnieniem ilości potrzebnej w następnych latach
3. uczniowie wypożyczają książkę na cały rok, pod koniec roku oddają do biblioteki i we wrześniu książki wypożycza następny rocznik

po x(5) latach książka zostanie spłacona.

+Szkoła kupując dużą ilość książek dostaje zniżkę na cenie
+Obciążenie finansowe zostało rozłożone równomiernie między rodziców każdy płacił x (20)%
+taki system oznacza stały program edukacyjny w danej szkole, dzięki temu wiadomo czego można się spodziewać, także szkoły przy wybieraniu
+taki system ugruntował by dbałość o stan książki, gdyby książka została by zniszczona to uczeń musiał by ją spłacić( jeżeli ma 0 lat to całość sumy, jeżeli x (4) to 80% sumy ( bo w przykładzie przewiduję 5 letnią żywotność książki)

Dostrzegam problem startu, ktoś musiałby pożyczyć szkole na start.

Sam teraz studiuje, i łapie się za głowę, gdy widzę astronomiczne ceny np. 80zł za Finanse(oczywiście używaną kupiłem taniej)

Prosiłbym o opinię, mi się wydaję, że to całkiem dobry pomysł i można by go do ministerstwa podrzucić
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)

>Sam teraz studiuje, i łapie się za głowę, gdy widzę astronomiczne ceny np. 80zł za
>Finanse(oczywiście używaną kupiłem taniej)

80 zł to jest astronomiczna cena za książkę? Mówimy o tej samej walucie?

Książki mają to do siebie, że kosztują tym więcej im mniej ludzi chce je kupić. Jeśli masz książki popularne, zwykle są bardzo tanie. Książki specjalistyczne - są dość drogie. A właściwie, to w większości nie są drogie, tylko dużo kosztują. W mojej branży (informatyka) większość książek kosztuje >100 zł i nie uważam, żeby ktoś zdzierał ze mnie skórę.

>Prosiłbym o opinię, mi się wydaję, że to całkiem dobry pomysł i można by go do ministerstwa
>podrzucić

Pomysł nie jest głupi, ale ma jedną wadę - konieczność wybrania jakiegoś podręcznika przez szkołę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której wszyscy nagle dochodzą do porozumienia i się zgadzają na jeden podręcznik na 5 lat.

Z drugiej strony, widzę kilka ulepszeń do tego - po 5 latach książek przecież nie wyrzucamy, jeśli są w dobrym stanie mogą służyć kolejnym pokoleniom dzieci. Dwa - możnaby wprowadzić zniżki, jeśli książki są w dobrym stanie - premiowałoby to ostrożne dzieci i uczyło poszanowania książek.

Dodatkowym problemem jest to, że teraz bardzo popularne są książki jednorazowego użytku - do wypełniania przez dzieci. Jeden rok i do wyrzucenia - świetny biznes dla wydawcy, rodzice zwykle tego nie zauważą, bo raczej nie mają gromady dzieci, które rok po roku korzystają z tych samych podręczników, ale to skutecznie zabija takie pomysły jak twój.
Canon (433 punktów)
Książki nie są wieczne, a wymaganie od dzieciaka zapłacenia za książkę, bo dostał kilkuletni egzemplarz i mimo starań jednak okładka odpadła jest trochę nie na miejscu.

Doskonałym pomysłem dla kieszeni rodzica było by wpłacenie po dajmy na to 10zł od ucznia do prowadzącego przedmiot, który miałby podręcznik główny z możliwością kserowania legalnego- robiłby kopie zakresu materiału dla każdego ucznia. Czyli tak jak to jest, z niektórymi skryptami u wykładowców również paru(przynajmniej u mnie na uczelni). Dostajesz te kartki, które są Ci teraz potrzebne i z biegiem czasu kompletujesz cały skrypt.
Idealne dla kieszeni rodzica-studenta, mało opłacalne dla wydawcy(jak tu wszystkim dogodzić?)
stilgar (7322 punktów)
>Książki nie są wieczne, a wymaganie od dzieciaka zapłacenia za książkę, bo dostał kilkuletni egzemplarz i mimo starań jednak okładka odpadła jest trochę nie na miejscu.

Dlatego też nie pisałem o karach dla tych, co zniszczą, tylko o premiach dla tych, którzy nie zniszczą.

>Doskonałym pomysłem dla kieszeni rodzica było by wpłacenie po dajmy na to 10zł od ucznia do prowadzącego przedmiot, który miałby podręcznik główny z możliwością kserowania legalnego- robiłby kopie zakresu materiału dla każdego ucznia. Czyli tak jak to jest, z niektórymi skryptami u wykładowców również paru(przynajmniej u mnie na uczelni). Dostajesz te kartki, które są Ci teraz potrzebne i z biegiem czasu kompletujesz cały skrypt.

Kserówki są niewygodne i nieczytelne, dodatkowo zabierają czas i dodają nowe obowiązki dla nauczyciela. Już nie wspominam o tym, że jest to łamanie prawa autorskiego...

IMHO, dopóki nie dopracują technologii epapieru i te wszystkie pomysły staną się przestarzałe, książki są znacznie lepsze od kserówek i wcale nie aż tak bardzo droższe.
Canon (433 punktów)

>Dlatego też nie pisałem o karach dla tych, co zniszczą, tylko o premiach dla tych, którzy nie zniszczą.
Tak wiem i doskonale rozumiem Twój tok myślenia, lecz nowa książka zawsze ma większą trwałość niż stara, więc jakoś trzeba by było to rozgraniczyć aby było sprawiedliwie.

>Kserówki są niewygodne i nieczytelne, dodatkowo zabierają czas i dodają nowe obowiązki dla nauczyciela. Już nie wspominam o tym, że jest to łamanie prawa autorskiego...
Z tego też względu pisałem o jakiś specjalnych książkach przystosowanych do kserowania- np z "licencją na kserowanie" Poza tym jakość kserówek nie zawsze jest tak zła, że nie można się rozczytać. Z tego co zaobserwowałem na tych kserówkach, które dostaję właśnie w formie skryptu do skompletowania to muszę przyznać, że jedynie rodzajem papieru odbiega ksero od oryginału.
27-02-2009 17:28 
 Ocena 2 na 2
R. Grochala (970 punktów)
>>Sam teraz studiuje, i łapie się za głowę, gdy widzę astronomiczne ceny np. 80zł za
>>Finanse(oczywiście używaną kupiłem taniej)
>80 zł to jest astronomiczna cena za książkę?

Dla studenta - tak .

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
stilgar (7322 punktów)
>>>Sam teraz studiuje, i łapie się za głowę, gdy widzę astronomiczne ceny np. 80zł za
>>>Finanse(oczywiście używaną kupiłem taniej)
>>80 zł to jest astronomiczna cena za książkę?
>Dla studenta - tak .

To chyba ja jestem jakimś anormalnym studentem...
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
To chyba ja jestem jakimś anormalnym studentem...

No to jest już dwóch anormalnych studentów, bo dla mnie też 80 zł za książkę to dużo.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
27-02-2009 21:13 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
> Cytat:
To chyba ja jestem jakimś anormalnym studentem...
>

>No to jest już dwóch anormalnych studentów, bo dla mnie też 80 zł za książkę to dużo.

Pewnie, że dużo. To jednak nie oznacza, że drogo Ja stosuje prosty przelicznik - strona za 10 gr - jeśli książka ma 1000 stron, to granicą dla mnie jest 100 zł - powyżej 10gr/str zaczynają się książki drogie Powyżej 50 zł - dużo kosztują.

Kwestia jest jednak taka, że w wielu przypadkach warto jest zapłacić te nadmiarowe pieniądze i mieć porządny materiał do nauki, niż za jakiś czas przeszukiwać stos kserówek.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Pewnie, że dużo. To jednak nie oznacza, że drogo Ja stosuje prosty przelicznik - strona za 10 gr - jeśli książka ma 1000 stron, to granicą dla mnie jest 100 zł - powyżej 10gr/str zaczynają się książki drogie Powyżej 50 zł - dużo kosztują.

Podejście racjonalne. Niestety nie wszystkich stać na taką racjonalność. Większość studentów musi zrezygnować ze stanowiska racjonalistyczno-lingwistycznego na rzecz pragmatycznego - jak się ma w portfelu 40 zł to stwierdzenie, że tysiąc stronicowa książka za 100 zł jest droga albo dużo kosztuje absolutnie nic nie zmienia.
A po drugie, jakbym kupował całe książki z których czytałem mniejsze lub większe fragmenty podczas ostatnich 4 lat, to nie miał bym w pokoju nawet miejsca na łóżko.

Cytat:
Kwestia jest jednak taka, że w wielu przypadkach warto jest zapłacić te nadmiarowe pieniądze i mieć porządny materiał do nauki, niż za jakiś czas przeszukiwać stos kserówek.

1)Jak ma się odpowiedni system to kserówki nie leżą na stosie, tylko stoją na półeczkach.
2)Słowo-klucz:jak się ma nadmiarowe pieniądze, niestety w Polsce nie ma czegoś takiego jak bezpłatne studia i tylko część studentów ma nadmiarowe pieniądze.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
stilgar (7322 punktów)

>2)Słowo-klucz:jak się ma nadmiarowe pieniądze, niestety w Polsce nie ma czegoś takiego jak bezpłatne studia i tylko część studentów ma nadmiarowe pieniądze.

Wydawało mi się, że jest coś takiego jak "stypendia". Oprócz takich, przy których dają pieniądze za dobre stopnie są też takie, przy których dają ci pieniądze za to, że jesteś biedny. Paradoksalnie, za stopnie dostaje się mniej.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Wydawało mi się, że jest coś takiego jak "stypendia". Oprócz takich, przy których dają pieniądze za dobre stopnie są też takie,

Poprawka - nie za dobre stopnie, ale za bardzo dobre stopnie. We wrocku stypendium naukowe dostaje 15% najlepszych studentów z każdego kierunku. To daje (u mnie na filozofii) średnie do stypendium w okolicach 4,80(czyli prawie same piątki w indeksie).
Cytat:
przy których dają ci pieniądze za to, że jesteś biedny. Paradoksalnie, za stopnie dostaje się mniej.

A stypendia socjalne są przyznawane od pewnego progu (dochód na osobę w rodzinie):
do 351,00 zł - 430 zł
351,01- 450,00 zł - 270 zł
450,01 - 572,00 zł - 160 zł
Jak się okaże, że masz rodzinę za bogatą - nawet jeśli to tylko 573 zł na głowę to nie dostaniesz nic. Jeżeli jesteś wystarczająco biedny to rzeczywiście socjalne noże być wyższe od naukowego(w zeszłym roku miałem naukowego coś koło 300 zł).


A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Dla studenta - tak .
>To chyba ja jestem jakimś anormalnym studentem...
Rozwiązanie.
Jesteś normalnym studentem - masz zamożniejszych rodziców.
Też tak miałem na studiach.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Przy moich siedmiuset złotych wypłaty, nawet ta za 40PLN jest droga...

Prawda jest jedna.
27-02-2009 17:54 
 Ocena 1 na 1
Gołębiewski (850 punktów)
>>>Sam teraz studiuje, i łapie się za głowę, gdy widzę astronomiczne ceny np. 80zł za
>>>Finanse(oczywiście używaną kupiłem taniej)
>>80 zł to jest astronomiczna cena za książkę?
>Dla studenta - tak .
>
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"

eki.pl/ind(*)0000&br2=40100&detailed=DIF791

proszę mieć na uwagdze że ja nie mam jednego przedmiotu tylko trochę więcej~~
stilgar (7322 punktów)

>eki.pl/ind(*)0000&br2=40100&detailed=DIF791
>proszę mieć na uwagdze że ja nie mam jednego przedmiotu tylko trochę więcej~~
Cieniutka ta książka ( w sensie grubości ) - zgadzam się, wybitnie droga.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>80 zł to jest astronomiczna cena za książkę? Mówimy o tej samej walucie?
Dla niektórych i 1000 złotych jest małą sumką Ale weź pod uwagę, że np w takiej podstawówce czy gimnazjum takich książek potrzeba więcej... Nie wiem dokładnie ile kosztuje nowy komplet na jedną klasę, może kiedyś pójdę do księgarni i się zapytam, ale pewnie suma wyjdzie astronomiczna w przypadku wszystkich tych lat nauki...

>W mojej branży (informatyka) większość książek kosztuje >100 zł i nie uważam, żeby ktoś zdzierał ze mnie skórę.
O matko, dobrze, że u mnie w szkole nie każą kupować książek do informatyki No chyba, że do wszystkich przedmiotów byłaby jedna książka (podręcznik)...

Ja czerpię całą wiedzę z internetu i twierdzę, że te wszystkie książki to strata papieru...
Niżej przedstawię mój pomysł.
stilgar (7322 punktów)

>>W mojej branży (informatyka) większość książek kosztuje >100 zł i nie uważam, żeby ktoś zdzierał ze mnie skórę.
>O matko, dobrze, że u mnie w szkole nie każą kupować książek do informatyki No chyba, że do wszystkich przedmiotów byłaby jedna książka (podręcznik)...

Jak to sobie niby wyobrażasz? Jedna książka do matematyki, polskiego, fizyki, historii i biologii ?

>Ja czerpię całą wiedzę z internetu i twierdzę, że te wszystkie książki to strata papieru...

OH. Jak mogłem zapomnieć o tej skarbnicy wiedzy...
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Jak to sobie niby wyobrażasz? Jedna książka do matematyki, polskiego, fizyki, historii i biologii ?
Nie, jedna książka do Multimediów i Grafiki, Oprogramowania Biurowego, Systemów Operacyjnych i Technologii Informacyjnej (czy tam Informatycznej, i tak nikt za bardzo nie wie jak to dokładnie się nazywa ). Ale te przedmioty są tak różne, że gdyby kazali nam kupować do każdego z nich książkę po 100 złotych to by było nieciekawie
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Dla mnie coroczny zakup nowych książek to głupota i marnotrawstwo. Jeśliby wziąć 12 czy 13 lat nauki (bez studiów) pewnie wyszłaby sumka jak za dobrego laptopa. Kiedyś również zastanawiałam się nad tym problemem i pomyślałam sobie co by było, gdyby zamiast książek, plecaków, piórników i innych duperelków uczeń mógł kupić laptopa i jakieś CD z materiałami na lekcje, ćwiczeniami i interaktywnymi grami i aplikacjami pozwalającymi lepiej zrozumieć dany przedmiot. Takie mała science fiction, ale ja na przykład wolę kupić jakiegoś ebooka (lub ściągnąć gdzieś ) niż ogromniastą książkę. Pewnie za ebooka zapłaciłabym taniej, bo jakby odjąć koszt papieru, drukowania, rozwożenia książki po hurtowniach, potem po sklepach i księgarniach... Całą biblioteczkę można by było trzymać na jednej płycie, która jest nieporównywalnie lżejsza i mniejsza niż 200 wielgaśnych ksiąg...
Jest już takie wydawnictwo, Nowa Era czy jakoś tak, która do podręcznika dołącza płytę CD. Jednak i tak nikt z tego nie korzysta, bo większość podręczniki ma używane, kilka osób podręcznika w ogóle nie ma, a ci, co mają i tak wiele pożytku im to nie daje. Trzeba by to zmienić
28-02-2009 13:10 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Całą biblioteczkę można by było trzymać na jednej płycie, która jest nieporównywalnie lżejsza i mniejsza niż 200 wielgaśnych ksiąg...
>Trzeba by to zmienić

Jestem za.

Pomimo dużego sentymentu dla książek drukowanych, będących w czasach mojego pacholęctwa (dla Ciebie, Alpho, to coś jak Jura's z kredą ) jedną z niewielu, lecz dla mnie najważniejszą odskocznią od siermiężno-groteskowej rzeczywistości komuny.

Za "parę chwilek" komputer będzie narzędziem dostępnym jak długopis w ubiegłym stuleciu a książeczki papierowe można będzie oglądać w muzeach i snobistycznych biblioteczkach mieszczan.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Pomimo dużego sentymentu dla książek drukowanych, będących w czasach mojego pacholęctwa (dla Ciebie, Alpho, to coś jak Jura's z kredą ) jedną z niewielu, lecz dla mnie najważniejszą odskocznią od siermiężno-groteskowej rzeczywistości komuny.
Bo wtedy komputerów takich jak teraz mamy nie było Mój laptop, na którym teraz pisze waży mniej niż 3 kilo, a pojemność dysku to 210 GB, gdyby tak całą książkę zapisać jako plik.txt (jedna literka to jeden bajt) to troszkę by tutaj weszło
Nadal korzystam z książek, no ale jak sobie pomyślę ile to drzew było ścinanych tylko po to, żeby zrobić podręcznik z którego i tak prawie nie korzystamy... W sumie to w miejscu wyciętych drzew czasami sadzą nowe, no ale czym jest mała półmetrowa sadzonka w porównaniu do dwustuletniego drzewa?
Albo żeby wykonać ćwiczenie, którego nie ma w podręczniku nauczyciel musi kserować kartki dla 30 osób, a wystarczyło by zrobić tak jak u nas na informatyce: kilku chodzi z pendrivem i kopiuje dla każdego malutki plik. Albo obrazek zostanie wrzucony na serwer szkolny, do którego każdy ma dostęp, wystarczy tylko podać w którym to jest folderze...
28-02-2009 16:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Pomimo dużego sentymentu dla książek drukowanych, będących w czasach mojego pacholęctwa (dla Ciebie, Alpho, to coś jak Jura's z kredą ) jedną z niewielu, lecz dla mnie najważniejszą odskocznią od siermiężno-groteskowej rzeczywistości komuny.
>Bo wtedy komputerów takich jak teraz mamy nie było Mój laptop, na którym teraz pisze waży mniej niż 3 kilo, a pojemność dysku to 210 GB...

Pierwszy komputer który kupiłem córce (i sobie ) 1988, chyba, roku, to Atari, później były ZX Spectrum... również o gigantycznej pamięci (tylko się nie śmiej!) chyba 128kb...!!!
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Pierwszy komputer który kupiłem córce (i sobie ) 1988, chyba, roku, to Atari, później były ZX Spectrum... również o gigantycznej pamięci (tylko się nie śmiej!) chyba 128kb...!!!
>
Ale mi chodziło o komputery takie jak obecnie: wszystko jest liczone w "Giga": Sto GigaBajtów tego, 300 GigaBajtów tamtego, różnego rodzaju akceleratory...

No cóż, Pamięć rzeczywiście miał gigantyczną

Kiedyś miałam takiego rupieciowatego PC'a, procesor miał 230 MHz, Miejsca na dysku 1,60 GB (mój 7cm pendrive ma teraz więcej), Windows 98... Do tej pory pamiętam, jak się w coś grało to nie generowało tekstur, wszystko było w odcieniach szarości

No ale cóż, technologie się rozwijają, za jakiś czas kolej magnetyczna to będzie codzienność (no, może nie w Polsce, ale np w takiej Japonii czy USA...), więc ten mój pomysł z laptopem i płytami może się kiedyś sprawdzić Ja już nie mogę się doczekać na wodorowe autka, albo takie na prąd...
Adamiak (36436 punktów)
>Ja już nie mogę się doczekać na wodorowe autka, albo takie na prąd...

Jeśli rozwój techniki nie zwolni tempa, to doczekasz się, że nie będzie autek tylko sandałki anty-grawitacyjne... albo kalosze, na pluchę.
Dla dziewczynek pewnie różowe a dla chłopców niebieskie, jak za dawnych lat...
- rozmarzył się Juruś
28-02-2009 15:59 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Takie mała science fiction, ale ja na przykład wolę kupić jakiegoś ebooka (lub ściągnąć gdzieś ) niż ogromniastą książkę.
A ja wolę ogromniastą książkę.
Książka po latach, gdy już będzie odpowiednio wymiętoszona i pachnąca kurzem, a któryś z jej rogów będzie nosił ślady maczania w zupie- wtedy zyskuje kawałek duszy właściciela...

>Całą biblioteczkę można by było trzymać na jednej płycie, która jest nieporównywalnie lżejsza i mniejsza niż 200 wielgaśnych ksiąg...
I zdecydowanie mniej trwała i podatna na zaginięcie.

Dopóki uwalenie się na kanapie z książką w ręku jest wygodniejsze niż z laptopem,
nic mnie do elektronicznych tekstów nie przekona.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Dopóki uwalenie się na kanapie z książką w ręku jest wygodniejsze niż z laptopem,
>nic mnie do elektronicznych tekstów nie przekona.
A co powiesz na taki mały "mix"?
pl.wikipedia.org/wiki/Papier_elektroniczny
pl.wikipedia.org/wiki/LIBRIĂŠ
:P
jkl; (5859 punktów)
Słyszałam o papierze elektronicznym- dlatego napisałam "dopóki".
Ale i tak pozostaje kwestia odporności na zupę

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365