Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koncepcja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-09-2009 14:00vectr (14 punktów)Koncepcja
0 na 4
Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia i o tym co zrobić by ludziom żyło się lepiej Napadła mnie następująca koncepcja. Dla jednej części ludzi Bóg istnieje, drudzy odrzucają i zaprzeczają istnienie siły wyższej. Dowodów obie strony nie posiadają. W takim przypadku prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50% analogiczne do 50% prawdopodobieństwa nieistnienia żadnej siły wyższej. Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie. Do momentu odkrycia dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.
Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

22-09-2009 14:44
 Ocena 14 na 14
dstr (1474 punktów)
Kolejny ekspert od prawdopodobieństwa zawitał na forum. Pominę, w jak idiotyczny sposób to pojęcie bywa wykorzystywane, bo już się na ten temat nawypowiadałem...

Nie oceniam, czy to kolejna prowokacja, czy też nie, ale proponuję ten wątek zaśmiecić listą rzeczy, które "istnieją z 50% prawdopodobieństwem":

- Bóg
- Marsjanie
- droga wylana czekoladowym budyniem zamiast asfaltem
- czaszka Elvisa na orbicie
- piekło pod płaszczem Ziemi
- obraz van Gogh'a w jaskini na Uranie
22-09-2009 14:50 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny ekspert od prawdopodobieństwa zawitał na forum. Pominę, w jak idiotyczny sposób to pojęcie bywa wykorzystywane, bo już się na ten temat nawypowiadałem...
>Nie oceniam, czy to kolejna prowokacja, czy też nie, ale proponuję ten wątek zaśmiecić listą rzeczy, które "istnieją z 50% prawdopodobieństwem":
>- Bóg
>- marsjanie
>- droga wylana czekoladowym budyniem zamiast asfaltem
>- czaszka Elvisa na orbicie
>- piekło pod płaszczem Ziemi
>- obraz van Gogh'a w jaskini na uranie
>

- krasnoludki
- elfy
- rycerze Jedi
- Wulkanie

MSPANC

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
22-09-2009 20:15 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)

>- rycerze Jedi
A ci to akurat istnieją na 100%. Ostatnio Tesco im się naraziło i musieli przepraszać. Radzę ci uważać.
>- Wulkanie
Nie znam tych Pań
22-09-2009 21:39 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
O przepraszam bardzo, Jedi istnieją, osobiście pobierałem nauki u Yody.
pavvel (8272 punktów)
>O przepraszam bardzo, Jedi istnieją, osobiście pobierałem nauki u Yody.

Ja nie pobierałem, więc mamy ciągle po 50%.
placownik (17853 punktów)

>Nie oceniam, czy to kolejna prowokacja, czy też nie, ale proponuję ten wątek zaśmiecić listą rzeczy, które "istnieją z 50% prawdopodobieństwem":
>- Bóg
>- Marsjanie
>- droga wylana czekoladowym budyniem zamiast asfaltem
>- czaszka Elvisa na orbicie
>- piekło pod płaszczem Ziemi
>- obraz van Gogh'a w jaskini na Uranie

   Cóż, jakby na to nie patrzeć - na dwoje babka wróżyła.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Najlepiej by było wpisać w celu owego 50% zaśmiecenia wpisać słownik, i do każdego słowa dopisywać "Wszechmogący w ...raju"

Kapeć Wszechmogący w kapcioraju
Kabaczek Wszechmogący w kabaczkoraju
Kamerdyner Wszechmogący w raju kamerdynera

etc.

później razy dwa, trzy i cztery (tak naprawdę obrońcy sensu życia nie czują wyższych liczb, choć ich używają). Później zamiast "Kapcioraju" należy wprwadzić "Kacioreinkarnację" z "Kapcionirwaną" etc. Dużo się da zaśmiecić stron, aczkolwiek szybko dostrzeżemy, że śmieci mieszczą się w bardzo prostym atawizmie wyjściowym.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny ekspert od prawdopodobieństwa zawitał na forum. Pominę, w jak idiotyczny sposób to pojęcie bywa wykorzystywane, bo już się na ten temat nawypowiadałem...

Ignorancję z matematyki często się wykorzystuje do prowokowania dyskusji "filozoficznych"

doku
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> Umieśćmy
>siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie. Do momentu odkrycia
>dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.
>Zapraszam do dyskusji.

Taka postawa ma od stul lat ze sporym haczykiem swoją nazwę - agnostycyzm.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
dnak (1340 punktów)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia i o tym co zrobić by
>ludziom żyło się lepiej Napadła mnie następująca koncepcja. Dla jednej części ludzi Bóg istnieje,
>drudzy odrzucają i zaprzeczają istnienie siły wyższej. Dowodów obie strony nie posiadają. W takim
>przypadku prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50% analogiczne do 50%
>prawdopodobieństwa nieistnienia żadnej siły wyższej. Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy
>siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie. Do momentu odkrycia
>dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.
>Zapraszam do dyskusji.

To dalej nic nie da, bo nie spełnia celu wielu ateistycznych krzyżowców, czyli definitywnego i ostatecznego zabicia boga w jakiejkolwiek formie. Skrajnych środowisk nigdy się nie przekona, ponieważ z definicji są odporne na rozwiązania pośrednie. I tak hardkorowi wierni nie dopuszczą takiego rozwiązania, bo nie dowodzi istnienia bóstwa, a skrajni ateiści nie będą usatysfakcjonowani, bo dalej dopuszcza się teoretyczną możliwość istnienia siły wyższej.
Ludzie, którzy byliby w stanie zaakceptować takie podejście już dawno je zaakceptowali Nie byli w stanie udowodnić nieistnienia bóstw, ale wierzący nie są w stanie odbić ich argumentów i ze wzajemnym szacunkiem siłują się w sytuacji bez wyjścia wbijając sobie szpile w coraz to nowych miejscach.
27-09-2009 16:00 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Nie byli w stanie udowodnić nieistnienia bóstw, ale wierzący nie są w stanie odbić ich argumentów i ze wzajemnym szacunkiem siłują się w sytuacji bez wyjścia wbijając sobie szpile w coraz to nowych miejscach.
>
   Sytuacja wcale nie jest bez wyjścia -- wyjściem jest brzytwa Ockhama, czyli rezygnacja z uznawania istnienia bytów, których istnienie nie zostało udowodnione. To ten, kto twierdzi, że krasnoludki istnieją, ma obowiązek udowodnienia ich istnienia. Rezygnacja z tej zasady prowadzi do absurdu mnożenia bytów w nieskończoność.
dnak (1340 punktów)
>   Sytuacja wcale nie jest bez wyjścia -- wyjściem jest brzytwa Ockhama, czyli rezygnacja z uznawania istnienia bytów, których istnienie nie zostało udowodnione. To ten, kto twierdzi, że krasnoludki istnieją, ma obowiązek udowodnienia ich istnienia. Rezygnacja z tej zasady prowadzi do absurdu mnożenia bytów w nieskończoność.

To nie jest wyjście, ponieważ odpowiada tylko jednej ze stron i wymaga zmian założeń całego problemu.
Bóstwa są czymś z zasady nieopisanym, nieogarniętym i niezwiązanym z naszym światem i naszym tokiem myślenia. Nie możesz wymagać, aby Twoi adwersarze w rozmowie wyparli się podstaw swojego stanowiska, bo wtedy rozmawiamy o innym problemie niz został opisany w temacie.
Nie jesteś w stanie naukowo opisać zasad funkcjonowania bóstwa, bo ono niekoniecznie porusza się wewnątrz fizycznych założeń naszego świata i niekoniecznie działa zgodnie z naszym poczuciem racjonalizmu. Może się więc okazać, że wymagając udowodnienia istnienia bóstwa zanim się zacznie o nim rozmawiać jest sofizmatem i właśnie takie założenie jest niesłuszne i prowadzi do nieprawidłowego wyniku.

Cały spór w uproszczeniu sprowadza się do walki racjonalnego i nieracjonalnego - nie możesz wymagać, aby nieracjonalne stało się racjonalne, aby podjąć z nim dyskusję, bo to odwraca do góry nogami istotę zagadnienia.
bouldering (136 punktów)
Otóż ja się nie zgodzę z tym "fifti-fifti". Są ludzie, którzy od wieków twierdzą, że mają dowody na istnienie sił nadnaturalnych, a te dowody są coraz dobitniej przez naukę odsyłane do lamusa. Religie są z sobą sprzeczne w kwestiach podstawowych, a mimo to wszyscy wyznawcy doznają podobnych odczuć. Nauka falsyfikuje pochodzące jakoby od sił wyższych twierdzenia, które kiedyś były "prawdą" - samo to wystarczy mi do stwierdzenia, że skoro nikt nigdy nie miał kontaktu z bogami, takowi najprawdopodobniej nie istnieją. Nie da się udowodnić ze czegoś nie ma. Da się udowodnić, że coś istnieje. Nikt nie udowodnił istnienia Boga - dopóki takiego dowodu nikt nie przeprowadzi zakładam, że istnienie jednorożców jest równie prawdopodobne. Z tego co piszesz wynika natomiast że jednorożce na 50% istnieją.
vectr (14 punktów)
No i tutaj nie zrozumieliśmy się. Koncepcja przebywania siły wyższej w stanie istnienia i nieistnienia nie polega na tym iż w 50% istnieje. On jest i go nie ma równocześnie. Odsyłam do teorii kota Schrodingera dla lepszego zrozumienia koncepcji. Co do dowodów na istnienie siły wyższej w końcu nauka będzie potrafiła zweryfikować objawienia, cudowne uzdrowienia czy teorie samorództwa, nie mówiąc o istnieniu innych wymiarów.W końcu odpowiedzą na pytanie czy istnieje jedna teoria tłumacząca wszystko czy jest jakaś luka, czynnik którego nie potrafią określić.

Co do jednorożców, krasnali i innych myślałem że na tym forum piszą poważniejsi ludzie.
22-09-2009 15:45 
 Ocena 3 na 3
dstr (1474 punktów)
>No i tutaj nie zrozumieliśmy się. Koncepcja przebywania siły wyższej w stanie istnienia i nieistnienia nie polega na tym iż w 50% istnieje. On jest i go nie ma równocześnie. Odsyłam do teorii kota Schrodingera dla lepszego zrozumienia koncepcji. Co do dowodów na istnienie siły wyższej w końcu nauka będzie potrafiła zweryfikować objawienia, cudowne uzdrowienia czy teorie samorództwa, nie mówiąc o istnieniu innych wymiarów.W końcu odpowiedzą na pytanie czy istnieje jedna teoria tłumacząca wszystko czy jest jakaś luka, czynnik którego nie potrafią określić.

Blablabla... To co piszesz jest w 50% naukowe, w 50% wydumane, w 50% dopowiedziane, w 50% zupełnie nieważne (co, jak już pewnie zauważyłeś, daje razem 200%). Tymczasem 50% Amerykanów wierzy w stworzenie w wersji 100% biblijnej, między innymi dlatego, że filozofowie-teologowie po przeczytaniu podręcznika do fizyki układają takie stosy słów.

>Co do jednorożców, krasnali i innych myślałem że na tym forum piszą poważniejsi ludzie.

1. Polecam kurację cytatami Kierkegaarda o ironii, ważniaku
2. Wytłumacz mi różnicę pomiędzy 50% istnieniem boga, a 50% istnieniem budyniowej drogi (poza oczywistym brakiem zainteresowania ludzkości w przypadku drogi).
22-09-2009 16:38 
 0 na 2
vectr (14 punktów)

>2. Wytłumacz mi różnicę pomiędzy 50% istnieniem boga, a 50% istnieniem budyniowej drogi (poza oczywistym brakiem zainteresowania ludzkości w przypadku drogi).
>
Kup budyń i mleko, zagotuj mleko, wsyp budyń i mieszaj 3 minuty następnie wylej tą mieszankę na ziemie i się przejdz. Masz drogę! Możesz ją zmierzyć, zważyć, przeprowadzić wszystkie eksperymenty naukowe dostępne w trójwymiarowym układzie odniesienia.

Teoria kota Schrodingera nie polega na 50% istnieniu czy nieistnieniu, raczej polega na 100% istnieniu i nieistnieniu równocześnie. Jest to fakt naukowy.
Powiedz mi co nie jest w filozofii wydumane i dopowiedziane?
Krasnale i jednorożce są postaciami fantastycznymi i są na to dowody. Tu bardziej chce dotknąć boga jako siły sprawczej a nie siwego staruszka patrzącego z nieba na swoje baranki.
22-09-2009 17:55 
 Ocena 6 na 6
dstr (1474 punktów)
>Kup budyń i mleko(...)
Nie chcę przepisu, chcę różnicy (w istnieniu). Nie na temat.

>Teoria kota Schrodingera nie polega na 50% istnieniu czy nieistnieniu, raczej polega na 100% istnieniu i nieistnieniu równocześnie.

Tu się wyjątkowo zgodzę.

>Jest to fakt naukowy.
A tu nie. I nie chodzi mi wcale o paskudne użycie zaimka. Nie jest "to" ani fakt naukowy, ani fakt autentyczny, ani żaden inny - to tylko teoria.

>Krasnale i jednorożce są postaciami fantastycznymi i są na to dowody.
??? Podaj proszę kilka dowodów na to, że krasnale są bardziej fantastyczne niż bóg...

Ale pójdźmy dalej... Skoro bóg jednocześnie istnieje i nie istnieje, to pozostaje jeszcze jedno pytanie: Jeżeli bóg istnieje, to czy jest nosorożcem, czy nie?

>Dowodów obie strony nie posiadają.

A dalej sobie wyprowadź...
22-09-2009 23:06 
 Ocena 1 na 1
vectr (14 punktów)
>>Kup budyń i mleko(...)
>Nie chcę przepisu, chcę różnicy (w istnieniu). Nie na temat.
Różnica polega na tym,iż drogę budyniową możemy stworzyć jako fizyczną, obliczalną strukturę.

Teoria kota Schrodingera jest tylko obrazowym przeniesieniem FAKTU. Kolego,użyj google, to nie boli. Zapoznaj się z działaniem komputera kwantowego a potem wypisuj herezje

>??? Podaj proszę kilka dowodów na to, że krasnale są bardziej fantastyczne niż bóg...
Bracia Grimm- "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków"; J.Ch.Andersen, M.Konopnicka i jej sierotka to pisarze BAŚNI. Oni wprowadzili krasnoludka jako postać fikcyjną i nikt z nich nie twierdzi, że istnieją.

Jeszcze raz łopatologicznie: (dla wszystkich tych którzy lubią się czepiać infantylnych nieścisłości i komentować zdania a nie pomysły)

problem:powstanie wszechświata
możliwe rozwiązania:
1.wszechświat sam powstał
2.siła wyższa stworzyła wszechświat
prawdopodobieństwo w tym układzie dla każdego z wyrażeń-50%
możliwość naukowego potwierdzenia któregokolwiek z tych możliwości na chwilę obecną =0
a teraz myślowo mieszamy możliwość 1 i 2 tak aby wystąpiła ona pod postacią IDEI - superpozycji tych dwóch możliwości.

A tak w ogóle to przepraszam że nie zjadłem wszystkich rozumów i wykazałem się odrobiną twórczości, więcej nie będę.
"Ci co mają swoje grupy, to się im nie wytłumaczy."
22-09-2009 23:24 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>>??? Podaj proszę kilka dowodów na to, że krasnale są bardziej fantastyczne niż bóg...
> Bracia Grimm- "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków"; J.Ch.Andersen, M.Konopnicka i jej sierotka to pisarze BAŚNI. Oni wprowadzili krasnoludka jako postać fikcyjną i nikt z nich nie twierdzi, że istnieją.

Otóż to. Nie twierdzą. A może gdyby bezczelnie tak twierdzili, to za dwa tysiące lat, jakiś inny vectr, poważnie by oceniał prawdopodobieństwo istnienia królewny Śnieżki na 50%.

Zaś co do rzeczonego kota, przyznam, że ciekawie ująłeś problem istnienia/nieistnienia bogów z punktu widzenia agnostycyzmu fifty-fifty Dla agnostyka, chyba rzeczywiście tak to powinno wyglądać.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-09-2009 00:12 
 Ocena 1 na 3
dstr (1474 punktów)
>Teoria kota Schrodingera jest tylko obrazowym przeniesieniem FAKTU. Kolego,użyj google, to nie boli. Zapoznaj się z działaniem komputera kwantowego a potem wypisuj herezje

Z googla i z wiki korzystam (nawet często). Ty z kolei mógłbyś czasem przestać z nich korzystać, wyszedłbyś na tym dobrze. Co do kota - to rozumiem, że to jest pewne zobrazowanie problemu fizycznego, czy - w tej dyskusji - problemu istnienia boga. Natomiast mechanika kwantowa i jedna z jej interpretacji (w Twoim wykonaniu) nijak się ma dyskutowanej kwestii.

>1.wszechświat sam powstał
>2.siła wyższa stworzyła wszechświat
>prawdopodobieństwo w tym układzie dla każdego z wyrażeń-50%

Rozważasz możliwość jednoczesnego istnienia i nieistnienia pewnego bytu o nieokreślonym statusie ontologicznym, a do głowy Ci nie przyszło, że to nie muszą być jedyne rozwiązania problemu początku wszechświata? Poza tym kwestia powstania ma tylko sens, gdy mamy przyczynowość, istnienie czasu etc.

Skoro lubisz porównanie do kota, to zobrazuję Twoje rozumowanie w następujący sposób.

Odpowiedz na pytanie: Czy już wszyscy wiedzą, że jesteś czarcim pomiotem o inteligencji doniczki?

Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie", ale Ty pakujesz do tego mechanikę kwantową i odpowiadasz "może", a nawet "a może i tak i nie", zamiast wskazać na to, że pytanie jest bezsensowne i zwodnicze.

Idę spać. Niech inni Cię edukują... Albo google...
23-09-2009 02:03 
 Ocena 1 na 1
vectr (14 punktów)
>>Teoria kota Schrodingera jest tylko obrazowym przenies... Natomiast mechanika kwantowa i jedna z jej interpretacji (w Twoim wykonaniu) nijak się ma dyskutowanej kwestii.

A jednak w jakiś sposób złączyłem istnienie siły wyższej i mechanike kwantową.

>Rozważasz możliwość jednoczesnego istnienia i .... sens, gdy mamy przyczynowość, istnienie czasu etc.

Nie, nie rozważam innych koncepcji powstania wszechświata. Czyli stwierdzenie, że świat sam powstał nie ma dla ciebie sensu.

>Skoro lubisz porównanie do kota, to zobrazuję Twoje rozumowanie w następujący sposób.
>Odpowiedz na pytanie: Czy już wszyscy wiedzą, że jesteś czarcim pomiotem o inteligencji doniczki?
>.... jest bezsensowne i zwodnicze.

Czujesz się dowartościowany pisząc takie rzeczy o mnie i mojej inteligencji. W sumie nie dziwie się co innego można zrobić w świetle(ciemności) braku argumentów. Wiem, ty masz monopol na prawdę objawioną przez krasnala na jednorożcu!

Po co właściwie zadawać sobie pytania?
Mam nową koncepcje: nie zadawajmy sobie pytań, bo i tak ktoś wykaże, że nie mają sensu.
23-09-2009 07:00 
 Ocena 2 na 2
dstr (1474 punktów)
>Czujesz się dowartościowany pisząc takie rzeczy o mnie i mojej inteligencji.

Czytaj dokładnie. Chyba nie sądzisz, że tak o Tobie myślę, tylko dlatego, że założyłeś ten wątek. To tylko przykład źle postawionego pytania.

>Po co właściwie zadawać sobie pytania?
>Mam nową koncepcje: nie zadawajmy sobie pytań, bo i tak ktoś wykaże, że nie mają sensu.

A ja mam jeszcze inną: stawiajmy pytania, ale jak nie znamy na nie sensownej odpowiedzi, to trzeba to podkreślić, szczególnie, jeżeli pytanie jest źle postawione - w tym przypadku sugeruje coś, co niekoniecznie jest prawdą.
22-09-2009 18:33 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Kup budyń i mleko, zagotuj mleko, wsyp budyń i mieszaj 3 minuty następnie wylej tą mieszankę na ziemie i się przejdz. Masz drogę!
   Hehe! Ale podchwytliwe - każdy, normalny człowiek wie, że budyń na drogę mieszamy 9 minut!
   Teraz wiem, skąd te dziury w budy..., w drogach.

   Pała z plusem. Plus za "kup", to świadczy o zdrowym podejściu do rzeczywistości.
   Gdyby podejście było rzeczywiste zamiast zdrowego, czyli "weź" budyń, byłyby dwa plusy.

>Teoria kota Schrodingera...
   On lubi budyń?
26-09-2009 12:19 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>Krasnale i jednorożce są postaciami fantastycznymi i są na to dowody.
>

A mógłbyś je nam przedstawić?
Spróbuj udowodnić, że krasnale i jednorożce są tylko i wyłącznie wytworem fantastyki.
Wykaż, że nie dość, że nie istnieją obecnie, to na dokładkę nie istniały nigdy w przeszłości.

Potrafisz?

Tylko niech to będą prawdziwe dowody, a nie znowu powoływanie się na Andersena czy Konopnicką, bo w tym stylu stylu można w obie strony: Biblię ktoś napisał, a więc wszystkie postacie w niej występujące to stwory wymyślone przez autora.
Oczywista fikcja.
22-09-2009 15:45 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Co do jednorożców, krasnali i innych myślałem że na tym forum piszą poważniejsi ludzie.

Podejrzewam, że w żadnej mierze nie były to żarty. Po prostu są osoby, które bogów, krasnale i jednorożce zaliczają do jednej kategorii - "istot fantastycznych".

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-09-2009 10:15 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Co do jednorożców, krasnali i innych myślałem że na tym forum piszą poważniejsi ludzie.

No, co Ty? Poważnie tak myślałeś?

Pozdrawiam
27-09-2009 16:31 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Odsyłam do teorii kota Schrodingera dla lepszego zrozumienia koncepcji.
   Z wielką przykrością muszę Cię zawiadomić, że teoria Schrödingera łącznie z jego słynnym równaniem i żartem o prawdopodobieństwie znalezienia kota służy opisowi zachowania cząstek elementarnych, a nie takich bytów, jak krasnoludki albo bogi.
>Co do dowodów na istnienie siły wyższej w końcu nauka będzie potrafiła zweryfikować objawienia, cudowne uzdrowienia czy teorie samorództwa,
   Nieprawda, nauka nie zajmuje się udowadnianiem, że brednie, to brednie
>nie mówiąc o istnieniu innych wymiarów
   O tym, że warto jest uważać czas za czwarty wymiar mówi ogólna teoria względności. Nowe teorie cząstek elementarnych postulują istnienie jeszcze innych wymiarów. Postulują, to znaczy arbitralnie przyjmują, a wolno tak czynić, ponieważ wymiary nie są bytami. To pojęcia metajęzyka. Jeżeli jest pięć jabłek, to wymiar istnieje w tym sensie, w jakim istnieje pięć, a nie, w jakim istnieją jabłka.
>Co do jednorożców, krasnali i innych myślałem że na tym forum piszą poważniejsi ludzie.
   Kwestia gustu. Ja za niepoważnych uważam tych, którzy twierdzą, że mogło zajść zmartwychwstanie lub 'niepokalane' poczęcie. Nieważne jest przy tym to, że wygadując te głupoty robią poważne miny.
karolina m. (380 punktów)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, (...) Napadła mnie następująca koncepcja.

Koncepcja napadła Cię jedząc kolację? A co jadła?
22-09-2009 19:36 
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, (...) Napadła mnie następująca koncepcja.
>Koncepcja napadła Cię jedząc kolację? A co jadła?
>
Zakładam, że Spaghetti
Wojtek (3465 punktów)
Doradzam poduczenie się nieco o prawdopodobieństwie, by na przyszłość nie denerwować dyskutantów, którzy uważali w szkole.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
23-09-2009 09:52 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Doradzam poduczenie się nieco o prawdopodobieństwie, by na przyszłość nie denerwować dyskutantów, którzy uważali w szkole.

Twoja troska o stan nerwów innych użytkowników bardzo mnie wzruszyła. Ale oprócz klasycznej inwektywy i tej troski, nie znajduje w tej wypowiedzi nic. Może zechciałbyś skonkretyzować, co rozumiesz przez to prawdopodobieństwo. I przeprowadzić jakiś wywód?

Wypowiedź autora, niczego nie zakłada. Kot Schrodingera powiedział nam, że w równym stopniu może być żywy jak i martwy w tym samym czasie. Ale to z lekcji fizyki. Uczyłeś się uważnie, to co ja będę ci tłumaczył. O filozoficznym znaczeniu tego doświadczenia, nie będę tu mówił, bo przecież nie opuściłeś ani jednej lekcji.

Jakbyś miał jednak wątpliwości, pogadaj z autorem wątku, on ci wytłumaczy.

Pozdrawiam.
Mateusz (879 punktów)
>W takim przypadku prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50% analogiczne do 50%

Nie znoszę tego argumentu. Zwłaszcza, że ludzie posługujący się nim zazwyczaj niezwykle mocno wierzą w jego sensowność i logiczność.
Można silić się na różne porównania w stylu czajniczka Russela, ale to chyba i tak bezcelowe. Jeżeli już przyjmujemy założenie, iż istnienie czegoś (w świecie deterministycznym!) jest zdarzeniem losowym (co jest kontrowersyjne ), to musimy mieć przy określaniu jego prawdopodobieństwa na uwadze jaka jest właściwa moc zbioru z którego losujemy. Przestrzeń zdarzeń elementarnych w przypadku obliczania prawdopodobieństwa istnienia czegoś winna być moim zdaniem równoliczna liczbie wszystkich kombinacji przyjmowanych elementów świata. Naturalnie liczba ta dążyć będzie ku nieskończoności, prawdopodobieństwo analogicznie zaś do zera.

edit
Tylko, że założenie jest ewidentnie fałszywe
Zdarzenia elementarne nie są bowiem w naszym zbiorze jednakowo prawdopodobne (co wynika np. z praw fizycznych).
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
A dlaczego zakładasz istnienie tylko jednego boga? Przecież wielu się ich w historii przewinęło i skąd wiesz, że akurat ten, o którym myślisz jest prawdziwy? A i skąd wiesz, że tylko jeden jest prawdziwy?

Więc mamy 50% szans na nieistnienie boga/bogów + pozostałe 50% podzielone pomiędzy wszystkich istniejących bogów. Należy także wliczyć w to prawdopodobieństwo istnienia 2 bogów na raz, ale na dalej nie wiadomo którzy z wszystkich istniejących bogów to mogą być. Należy też wziąć pod uwagę to, że 3 bogów na raz może istnieć, ale... ojej, kalkulator mi się zepsuł

Tak więc mamy 50% szans na nie istnienie żadnego bóstwa kontra około jedną gugolową szans na istnienie "Iksa", w którego miejsce możemy sobie wstawić dowolne imię dowolnej ilości bogów...

TADA!

PS.

Jakby ktoś nie wiedział o co mi chodziło z tą "gugolową", to niech w liczniku napisze sobie 1, a w mianowniku 10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000
22-09-2009 23:28 
 Ocena-1 na 3
vectr (14 punktów)
Brzytwa Ockhama, kolego.
23-09-2009 09:32 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Jeżeli już posługujesz się Brzytwą, bądź przy tym konsekwentny.

Ten Twój 50-procentowy "Bóg w Pudełku" też jest praeter necessitatem.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Brzytwa Ockhama, kolego.
>
Czyli jednak nie jedna gugolowa, tylko 0% na istnienie boga wg zasady "cięcia kosztów", mnie tam pasuje
23-09-2009 12:09 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Brawo! Ja tylko dodam, że 50% dla bogów to za dużo... A jeśli chodzi o wielu bogów to zawsze zadziwia mnie, jak wiele religii, zwłaszcza momnoteizmów tworzy klimat opuszczenia. 2 miliardowe chrześcijaństwo "mówi" - nie ma już wiernych, kryzys powołań, czekajmy na koniec świata. Nie pomyślą, że w myśl logiki "ostatni sprawiedliwi" najlepsza jest umarła religia - na przykład kult Jowisza.

"Gdy Jowisz wróci, nagrodzi nielicznych wiernych, wybranych etc.". Jowiszowi dziś na prawdę trudno być wiernym, zwłaszcza gdy wymaga hymnów w określonej postaci (chrześcijanie spalili, nie zachował się żaden kompletny).

Oczywiście piszę o bzdurach, ale ludzie religijni powinni myśleć też o takich rzeczach - na przykład - "a może to bogowie cisi, pokorni duchem, których nikt nie czci, są tymi prawdziwymi?".
lukaszewicz (5674 punktów)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia i o tym co zrobić by
>ludziom żyło się lepiej Napadła mnie następująca koncepcja.

Koncepcja jedząc kolację napadła?

> Dla jednej części ludzi Bóg istnieje,

To ludzie składają się z części?

>drudzy odrzucają i zaprzeczają istnienie siły wyższej. Dowodów obie strony nie posiadają. W takim
>przypadku prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50%

Jaki związek ma wiara lub niewiara z prawdopodobieństwem istnienia?

> Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera!

Kot Schrodingera niczego nie może uratować bo nie istnieje.Nie wiadomo tylko czy nie istnieje żywy czy martwy.
> Umieśćmy
>siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie. Do momentu odkrycia
>dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.
Nieistniejącej siły wyższej nie da się nigdzie umieścić,a istniejąca się nie da.
>Zapraszam do dyskusji.
>
Jedzenie kolacji może szkodzić zdrowiu, a myślenie po kolacji zdrowiu psychicznemu.
23-09-2009 12:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Można też kontynuować - dla jednej części ludzi ziemia jest płaska i słońce ją obiega. Należy to też rozważyć? Całkiem możliwe, że takie myślenia doprowadziłoby nas też do żółwi na których stoi świat, a za wszystko ręczyłby przeciągłym miauczeniem kot Schroedingera przywolany przez potrzebującego sensu "myśliciela"...
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje,

Jedzenie kolacji Ostatniego Wieczoru sprzyja dziwnym pomysłom... .

> pogrążony w myślach o sensie życia

Słowo "pogrążony" jest tu rzeczywiście na miejscu.

> i o tym co zrobić by
>ludziom żyło się lepiej

Poseł Platformy? Niech zgadnę... . J.G.?

>Napadła mnie następująca koncepcja.

Napaść jest przestępstwem. A w przypadku TAKIEJ koncepcji wręcz na zbrodnię zakrawa... .

>Dla jednej części ludzi Bóg istnieje,

Dla trzustek.

>drudzy odrzucają i zaprzeczają istnienie

Trzeci wreszcie, na Bogu nie poprzestając, takoż składnio polskich odrzucają stanowczo.

>Dowodów obie strony nie posiadają.

Niedobrze zrobił Marian Falski, że swój wiekopomny elementarz rozpoczął od "Ala ma kota". Gdyby zaczął od: "Taka mądrość naukowa zdobi dżentelmena - dowodów nie tworzyć nigdy nieistnienia", ileż czasu by zaoszczędził wszystkim zmuszonym do dyskusji z ... ech!...

>przypadku prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50% analogiczne do 50%
>prawdopodobieństwa nieistnienia żadnej siły wyższej.

Z sufitu można wziąć, co się chce. Stanąwszy na ramionach Olbrzyma. Byłego Ministra Edukacji Narodowej Romana Giertycha na przykład.

>Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy
>siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie.

Uwierz mi na słowo, że umiejętność czytania ze zrozumieniem jest jednak przydatna w życiu. Przeczytaj jeszcze raz powolutku ten fragment nieznanej mi książki, z której o kocie Schroedingera się dowiedziałeś. Potem jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze. Do skutku. Aż do Cię dotrze, że paradoks kota Schroedingera dotyczy tego, w jakim stanie kwantowym znajduje się cząstka, a NIE tego, czy ona istnieje.

>Do momentu odkrycia
>dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.

Tu chyba faktycznie masz rację. TAKA koncepcja jest całkiem niezłym miejscem dla sił wyższych. Poczują się jak w domu.

>Zapraszam do dyskusji

Chyba sama Opaczność sprawiła, że akurat dziś już pisałem na pokrewny temat: www.racjonalista.pl/forum.php/s,250150#w250915 .
Po co?
22-09-2009 23:33 
 Ocena 1 na 1
vectr (14 punktów)

>>Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy...Aż do Cię dotrze, że paradoks kota Schroedingera dotyczy tego, w jakim stanie kwantowym znajduje się cząstka, a NIE tego, czy ona istnieje.

Chodzi mi o umieszczenie koncepcji w miejsce wyimaginowanego kota Schrodingera.
23-09-2009 00:16 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy...Aż do Cię dotrze, że paradoks kota Schroedingera dotyczy tego, w jakim stanie kwantowym znajduje się cząstka, a NIE tego, czy ona istnieje.
>Chodzi mi o umieszczenie koncepcji w miejsce wyimaginowanego kota Schrodingera.

Chciałbyś! Że niby póki nie otworzymy pudełka, nie możemy stwierdzić, czy Twa koncepcja jest mądra czy głupia? Możemy. Jest głupia.
23-09-2009 01:18 
 Ocena 1 na 1
vectr (14 punktów)

>Chciałbyś! Że niby póki nie otworzymy pudełka, nie możemy stwierdzić, czy Twa koncepcja jest mądra czy głupia? Możemy. Jest głupia.
>
Uzasadnij swoją wypowiedz.Sorry ale argumenty jest bo jest do mnie nie przemawiają
23-09-2009 12:06 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Chciałbyś! Że niby póki nie otworzymy pudełka, nie możemy stwierdzić, czy Twa koncepcja jest mądra czy głupia? Możemy. Jest głupia.
>>
>Uzasadnij swoją wypowiedz.Sorry ale argumenty jest bo jest do mnie nie przemawiają

A przemawiają jakiekolwiek? Wielu już forumowiczów (dstr, Maddy, bouldering, Autografka, Mateusz, Alpha Phoenicis... - tylko tych cierpliwszych wymieniam) zwróciło Ci uwagę na dziecinny błąd w rozumowaniu, będący "grzechem pierworodnym" Twej "koncepcji" :

>Dla jednej części ludzi Bóg istnieje, drudzy odrzucają i zaprzeczają istnienie siły wyższej. W takim przypadku (wytłuszczenie moje - big_zyd) prawdopodobieństwo istnienia siły wyższej jest równe 50% analogicznie do prawdopodobieństwa nieistnienia żadnej siły wyższej.

Jeśli zatem strzeli mi do łba głosić, że istnieją latające zielone słonie w kropki bordo, i jeszcze kolegę do tego namówię (a razem z kolegą stanowimy już - wypisz, wymaluj - "część ludzi"), to, Twym zdaniem, sprawia, że istnienie latających zielonych słoni w kropki bordo jest na 50% prawdopodobne?

I odpieprz się, na litość, od kota Schroedingera. Bo psem Baskerville'ów poszczuję.
23-09-2009 12:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Daję plusika Big Zydzie. Dodam, że ilość wydumanych z palca koncepcji jest w zasadzie nieskończona, a sens życia pana Kowalskiego jest tylko jedną z nich.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Daję plusika Big Zydzie.

Dziękuję i się rewanżuję

>Dodam, że ilość wydumanych z palca koncepcji jest w zasadzie nieskończona,

Właśnie.

> a sens życia pana Kowalskiego jest tylko jedną z nich.

Którego? Kowalskich Ci u nas mnogo, mnogo... .
23-09-2009 11:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Piszesz wyimaginowanego kota... Tak jakby istniał prawdziwy...? Szerzej wyrażam moją wątpliowość na dole, tutaj nie chcę się powtarzać.
23-09-2009 09:48 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Dla jednej części ludzi Bóg istnieje,
> Dla trzustek.

Ostrożnie z trzustkami. Jak powszechnie wiadomo, trzy trzustki są symbolem Szatana.
23-09-2009 11:25 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>> Dla jednej części ludzi Bóg istnieje,
>> Dla trzustek.
>Ostrożnie z trzustkami. Jak powszechnie wiadomo, trzy trzustki są symbolem Szatana.

Uważam, uważam... . Ale dokąd wątroba na chodzie, żadne trzustki niestraszne. Moja, póki co, nawet samemu Absolutowi daje skuteczny odpór!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Big - Zyd, skąd ci wyszło 50% prawdopodobieństwa istnienia siły wyższej?????

Natomiast autor topiku pisze - "> pogrążony w myślach o sensie życia".

Sens życia to w naszej kulturze - "ja chcieć żyć po śmierć, ug. Bóg, 1 jest. Ug"

Szukanie sensu polega na dopasowywaniu wszystkiego do tej wspaniałej sentencji, zwłaszcza do jej pierwszego członu, bo boga to jeszcze można sobie darować, ale brak wiecznego raju, umieranie na serio... CO to to nie... W końcu mieliśmy barok, kaplice czaszek etc.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Big - Zyd, skąd ci wyszło 50% prawdopodobieństwa istnienia siły wyższej?????

Jacku Tabiszu, nie pomyliłeś mnie z kimś aby?
diogenes (42753 punktów)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia...

Podczas jedzenia lepiej pogrążyć się w smaku strawy.
23-09-2009 10:19 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia...
>Podczas jedzenia lepiej pogrążyć się w smaku strawy.

Podziel się z kotem, który jest, tak samo jak go nie ma.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Brawo, Diogenesie, to jedyny pozytywny wniosek jaki można wyciągnąć z zaistniałej sytuacji.
24-09-2009 00:20 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>Brawo, Diogenesie, to jedyny pozytywny wniosek jaki można wyciągnąć z zaistniałej sytuacji.

O!
Drugi taki, co bedzie sie pograzal w smaku potrawy, nieczuly na cierpienia kota w ciemnym pudelku.
A moze potrawa z kota, co ???!
Nic Z tego, panowie !
Teraz w nauce stosuje sie humanitarne metody ! Kota Schroedingera wlasnie pare lat temu puszczono wolno i to tak wolno, ze moze sobie wybierac, czy ma byc bardziej wtedy, gdy obchodzi slupek z lewej strony, czy moze z prawej. A jak zechce z obu, to tylko gumka Schroedingera jako tako doprowadzi te jego figle do porzadku. A wiemy, ze nie wszystkie gumki sa niezawodne, prawda ?
Inaczej nie chodziloby po swiecie tyle ofiar. Ofiar przemyslu wiadomego.

Ale do zjawisk kwantowych wracajac...
Mnie sie najbardziej podoba przedstawiona tutaj, na tym forum , rewolucyjna metoda statystyczna, czy moze raczej... statystyczno-kwantowa, albo i kwantowo-statystyczna, z ktorej wynika, ze Bog tak samo jest, jak i go nie ma .
Wprawdzie big_zyd wprowadzil nieco zamieszania do do zdrowego i jasnego pojmowania probabilistyki, jak i zasady nieoznaczonosci, ale to tylko z indolencji.
Wszak wszyscy wiemy, ze ... ot! na przyklad szansa na wygranie w lotto przy kumulacji 139 mln. EUR akurat przez mnie, wynosi dokladnie 50%.
Do momentu losowania.
Do tego czasu jest tylko kwestia : wygram , lub nie. Czyli mam szanse 1:2. Znaczy sie : 50%.
Jest to funkcja falowa o wysokiej amplitudzie.
Moment losowania przekresla z reguly moje szanse. Ale jak przekresla ?
Tutaj dopiero moze cos powiedziec statystyka i post factum udowodnic, ze szanse byly z gola inne.
Przeciez nie byly !
Cuda statystyczne sa o wiele bardziej prawdopodobne, niz cuda termodynamiczne, dlaczego wiec sa tak dyskryminowane?
Bo PO fakcie znajduja potwierdzenie ?
Toz juz cudem miniejszej wagi jest trafienie w totka w ogole przy mninimalnej, albo ponizej minimalnej ilosci zakladow.

P,S, Nie gram w totaka. Zbyt male prawdopodobienstwo trafienia. Cuda sie zdarzaja, ale nie mnie
... chyba ze na zupelnie innej plaszczyznie... to .. nawet chyba tak...
jkl; (5859 punktów)
>Tę sytuacje ratuje kot Schrodingera! Umieśćmy siłę wyższą w stanie superpozycji, istnienia i nieistnienia równocześnie. Do momentu odkrycia dowodów za lub przeciw taka koncepcja jest chyba najlepszym miejscem dla sił wyższych.

Hm. Stan istnienia/nieistnienia dotyczy zamkniętego pudełka. Nie bardzo wiem, co byłby analogią pudełka, ani jak mógłbyś udowodnić, że jest zamknięte.

Osobiście uważam, że obserwacji dokonujemy wszyscy i na 100% Boga nie ma.
23-09-2009 11:24 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Osobiście uważam, że obserwacji dokonujemy wszyscy i na 100% Boga nie ma.

Jesteś przekonana, że nie dokonujesz obserwacji od strony pudełka?

Pozdrawiam.
23-09-2009 12:30 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>Osobiście uważam, że obserwacji dokonujemy wszyscy i na 100% Boga nie ma.
>Jesteś przekonana, że nie dokonujesz obserwacji od strony pudełka?
No nie, obserwator to założenia "ten na zewnątrz". Kota nikt o zdanie nie pyta.

Ale to ciekawe.
Gdybyśmy mieli być w pudełku z Bogiem, to wszystko jasne- my jesteśmy, a Boga ani widu ani słychu.
Natomiast w sytuacji my pudełku, Bóg na zewnątrz... To wychodzi na to, że powinniśmy wątpić w swoje istnienie.

A co powiesz na koncepcję, że my w jednym pudełku, Bóg w drugim, oba sklejone ze sobą a między nimi ruchoma klapka?
23-09-2009 19:27 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Osobiście uważam, że obserwacji dokonujemy wszyscy i na 100% Boga nie ma.
>>Jesteś przekonana, że nie dokonujesz obserwacji od strony pudełka?
>No nie, obserwator to założenia "ten na zewnątrz". Kota nikt o zdanie nie pyta.
>Ale to ciekawe.
>Gdybyśmy mieli być w pudełku z Bogiem, to wszystko jasne- my jesteśmy, a Boga ani widu ani słychu.
>Natomiast w sytuacji my pudełku, Bóg na zewnątrz... To wychodzi na to, że powinniśmy wątpić w swoje istnienie.
>A co powiesz na koncepcję, że my w jednym pudełku, Bóg w drugim, oba sklejone ze sobą a między nimi ruchoma klapka?

Żyjemy w czasie i przestrzeni, które istnieją obrazując się w nas. Zjawiska zachodzące w czasoprzestrzeni, te które są nam dostępne, kształtują naszą świadomość. Jesteśmy obserwatorami Wszechrzeczy. Niezmiernie ułomnymi, nie uczestniczymy w tych zjawiskach w czasie ich trwania, naszą świadomość kształtuje historia, Odbieramy świat zjawisk niedoskonałymi zmysłami. Nie znamy prawdy o naturze rzeczy. Dzisiejsza nauka, nie znajduje argumentu, który by zaprzeczył możliwości istnienia świadomości, poza czasem i przestrzenią. Nauka ma swoje ewidentne ograniczenia, ma swój kres.
W takim stanie rzeczy, niczego nie można wykluczyć, niczego udowodnić. Ktoś całkiem mądrze, zaproponował kompromis.Teraz sobie poczytaj, czego się tutaj dowiedział.

Pozdrawiam.
24-09-2009 00:26 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
Polecam opowiadanie Lema o wizycie Profesora Tarantogi u Profesora Corcorana.
A jeszcze bardziej Cyberiade i opowiesc o tym, jak Trurl , dazac do zbudowania swiata absolutnie dobrego , osiagal zgola nieoczekiwane rezultaty w laboratoryjnej ewolucji Angstremkow.
24-09-2009 11:05 
 0 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Żyjemy w czasie i przestrzeni, które istnieją obrazując się w nas. Zjawiska zachodzące w czasoprzestrzeni, te które są nam dostępne, kształtują naszą świadomość. Jesteśmy obserwatorami Wszechrzeczy.
Obserwator Wszechrzeczy to brzmi dumnie! No, załóżmy.

>Niezmiernie ułomnymi, nie uczestniczymy w tych zjawiskach w czasie ich trwania, naszą świadomość kształtuje historia, Odbieramy świat zjawisk niedoskonałymi zmysłami. Nie znamy prawdy o naturze rzeczy.
Znamy ten kawałek rzeczywistości, który udostępniają nam zmysły i jest nieuprawnione zakładanie, że nie jest prawdziwy. (choć niepełny) W tych granicach możemy wiedzieć całkiem dużo, możemy i wykluczać i udowadniać.

>Dzisiejsza nauka, nie znajduje argumentu, który by zaprzeczył możliwości istnienia świadomości, poza czasem i przestrzenią. Nauka ma swoje ewidentne ograniczenia, ma swój kres.
Tak samo niektórzy uzasadniają istnienie Boga.
Nie zastanawia Cię jak świadomość może istnieć poza czasem i przestrzenią, skoro jak sam piszesz, świadomość została ukształtowana przez dostępną czasoprzestrzeń?
24-09-2009 17:12 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Tak samo niektórzy uzasadniają istnienie Boga.

Albo nieistnienia, to kwestia przyjętych założeń i dalszego toku rozumowania.

>Nie zastanawia Cię jak świadomość może istnieć poza czasem i przestrzenią, skoro jak sam piszesz, świadomość została ukształtowana przez dostępną czasoprzestrzeń?

Moją tak, ale nie wiem już nic o Twojej. Czasoprzestrzeń nie jest bytem niezależnym istnieje w stosunku do umysłu, to jest wzajemna relacja. Dalej, nie wiem nic. Dalej mogę przyjmować tylko założenia.

Pozdrawiam.
25-09-2009 14:07 
 Ocena-1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Albo nieistnienia, to kwestia przyjętych założeń i dalszego toku rozumowania.
"Przyjętych założeń"? Napisz wprost- wiary.

>>Nie zastanawia Cię jak świadomość może istnieć poza czasem i przestrzenią, skoro jak sam piszesz, świadomość została ukształtowana przez dostępną czasoprzestrzeń?
>Moją tak, ale nie wiem już nic o Twojej.
A czym różnią się nasze świadomości?

>Czasoprzestrzeń nie jest bytem niezależnym istnieje w stosunku do umysłu, to jest wzajemna relacja.
Skąd wiesz?
25-09-2009 16:35 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Albo nieistnienia, to kwestia przyjętych założeń i dalszego toku rozumowania.
>"Przyjętych założeń"? Napisz wprost- wiary.

Ależ nie. Każdy może przyjąć takie założenia, jakie chce. Jednym z nich, jest kreacja, a ta drogą do wiary. Można przyjąć inne założenia , podążyć innymi ścieżkami. Masz wybór. Bez względu co wybierzesz, pozostanę w szacunku do kogoś, kto szukał, wybrał i dąży. Jednak nie to co wybrał, będzie kryterium mojej jego oceny, ale to jaki jest. Mnie jest wszystko jedno, kto jaką droga podąża, ale jak to robi

>>>Nie zastanawia Cię jak świadomość może istnieć poza czasem i przestrzenią, skoro jak sam piszesz, świadomość została ukształtowana przez dostępną czasoprzestrzeń?
>>Moją tak, ale nie wiem już nic o Twojej.
>A czym różnią się nasze świadomości?
>>Czasoprzestrzeń nie jest bytem niezależnym istnieje w stosunku do umysłu, to jest wzajemna relacja.
>Skąd wiesz?

A stąd, że wszystko obrazuje się w nas. Dla Ciebie nic nie istnieje poza Twoim umysłem. To stare jak świat . W ślad za tym, czas i przestrzeń istnieją tylko w stosunku do obserwatora. Powstają w relacji z naturą, w relacjach z obserwowanymi zjawiskami, a nie są właściwością samej natury.
O tym mówi Arystoteles, Św. Augustyn , Kant.

Pozdrawiam.
jkl; (5859 punktów)
>>>Albo nieistnienia, to kwestia przyjętych założeń i dalszego toku rozumowania.
>>"Przyjętych założeń"? Napisz wprost- wiary.
>Ależ nie. Każdy może przyjąć takie założenia, jakie chce.
Dopóki tylko rozmyśla sobie o swoich założeniach, wszystko w porządku. Ale jeśli przyjmie je za prawdziwe "bo tak", bo mu się podobają- o, to już jest wiara.

>Jednym z nich, jest kreacja, a ta drogą do wiary.
Już kreacja jest wiarą, a ta drogą do religii. Choć w praktyce raczej religia jest pierwsza.

>Można przyjąć inne założenia , podążyć innymi ścieżkami. Masz wybór. Bez względu co wybierzesz, pozostanę w szacunku do kogoś, kto szukał, wybrał i dąży.
Mam duży szacunek dla ludzi z wyobraźnią, tworzących fantastyczne założenia. Ale dla kogoś kto któreś założenie wybrał i "dąży" raczej współczucie.

>Mnie jest wszystko jedno, kto jaką droga podąża, ale jak to robi
Pewnie, byle innych nie nawracał.

>>Skąd wiesz?
>A stąd, że wszystko obrazuje się w nas. Dla Ciebie nic nie istnieje poza Twoim umysłem.
Jakie wszystko? A ja wyraźnie pisałam, że ludzki umysł obejmuje tylko część rzeczywistości- znaczy pozostała część jego właściwości istnieje poza umysłem.

>W ślad za tym, czas i przestrzeń istnieją tylko w stosunku do obserwatora. Powstają w relacji z naturą, w relacjach z obserwowanymi zjawiskami, a nie są właściwością samej natury.
Czy zanim nauczyliśmy się wykrywać promieniowanie gamma ono nie istniało i nie było częścią natury? Utożsamiasz "istnienie" z "byciem zaobserwowanym"?

A nie ciekawsze byłby, gdybyśmy czas postrzegali niepełnie?
25-09-2009 19:25 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Można przyjąć inne założenia , podążyć innymi ścieżkami. Masz wybór. Bez względu co wybierzesz, pozostanę w szacunku do kogoś, kto szukał, wybrał i dąży.
>Mam duży szacunek dla ludzi z wyobraźnią, tworzących fantastyczne założenia. Ale dla kogoś kto któreś założenie wybrał i "dąży" raczej współczucie.

Każdy coś wybrał i Ty i Ja. Każdy do czegoś dąży, tu chyba jest nieporozumienie.

>>Mnie jest wszystko jedno, kto jaką droga podąża, ale jak to robi
>Pewnie, byle innych nie nawracał.

Nie miałem najmniejszego zamiaru. Kogokolwiek i na cokolwiek. Jesteśmy w wątku o tolerancji, a może mi się tak wydawało

Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja uważam, że średnia statystyczna zderzeń cząstek trzyma wszystko razem, nie trzeba obserwatora. Fizyka kwantowa wykracza poza naszą intuicję, ale nie oznacza to, że powinna do niej wracać boczną furtką (obserwator). My wyewoluowaliśmy z prostszych zwierząt i wtedy one obserwowały wszechświat, były to kręgowce, ale i nie. Czyli wystarczała bakteria reaugująca na światło, aby był obserwator (coż, takich mieliśmy przodków). A tak szczerze, to zjawisko ewolucji naturalnej pokazuje, że pewne zbyt bajkowe rozwinięcia mechanizmów fizyki kwantowej nie mają żadnej racji bytu. Ujęcie ontologiczne problemu obserwatora przeczy procesom ewolucji. Albo ewolucja jest błędna, albo ujęcie złe. Stawiam na to drugie.
23-09-2009 12:43 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Ujęcie ontologiczne problemu obserwatora przeczy procesom ewolucji. Albo ewolucja jest błędna, albo ujęcie złe. Stawiam na to drugie.

Też zawsze kibicuję ewolucji, ale w tym przypadku nie wiem jak "problem obserwatora" miałby jej przeszkodzić. To są zjawiska rozgrywające się na kompletnie różnych płaszczyznach.

...chociaż czytałam taką powieść, w której człowiek jest największym zagrożeniem Wszechświata, bo przez zadziwiającą zdolność obserwacji jednym spojrzeniem w gwiazdy unicestwia miliardy alternatywnych światów...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>...chociaż czytałam taką powieść, w której człowiek jest największym zagrożeniem Wszechświata, bo przez zadziwiającą zdolność obserwacji jednym spojrzeniem w gwiazdy unicestwia miliardy alternatywnych światów...

A to , jeżeli dobrze odczytuję, wynika z pewnej koncepcji, która zakłada, ze każdy nasz czyn, zmienia świat na zawsze, ale tworzy także świat alternatywny. Z pierwszym się zgadzam, z drugim nie Prowadzi to do konieczności podziału umysłu, przy każdym podjętym działaniu. Nie można wykluczyć ani potwierdzić, ale taka koncepcja ma szaloną słabość. Morderca w jednym świecie, nie jest nim w innym, itp, itd...
Ale może nie o to chodzi?

Pozdrawiam.
>
25-09-2009 14:16 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>...chociaż czytałam taką powieść, w której człowiek jest największym zagrożeniem Wszechświata, bo przez zadziwiającą zdolność obserwacji jednym spojrzeniem w gwiazdy unicestwia miliardy alternatywnych światów...
>A to , jeżeli dobrze odczytuję, wynika z pewnej koncepcji, która zakłada, ze każdy nasz czyn, zmienia świat na zawsze, ale tworzy także świat alternatywny.

Koncepcja autora wspomnianej powieści sf, mówiła mniej więcej o tym, że Wszechświat jest jedną wielką potencjalnością, ma nieskończoną ilość alternatywnych wersji, które trwają w stabilnym, równorzędnym stanie. A człowiek samą zdolnością obserwacji "otwiera pudełko" i czyni rzeczywistą jedną jedyną, przypadkową wersję Wszechświata.

(Greg Egan, "Kwarantanna"- polecam)
25-09-2009 16:01 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>...chociaż czytałam taką powieść, w której człowiek jest największym zagrożeniem Wszechświata, bo przez zadziwiającą zdolność obserwacji jednym spojrzeniem w gwiazdy unicestwia miliardy alternatywnych światów...
>>A to , jeżeli dobrze odczytuję, wynika z pewnej koncepcji, która zakłada, ze każdy nasz czyn, zmienia świat na zawsze, ale tworzy także świat alternatywny.
>Koncepcja autora wspomnianej powieści sf, mówiła mniej więcej o tym, że Wszechświat jest jedną wielką potencjalnością, ma nieskończoną ilość alternatywnych wersji, które trwają w stabilnym, równorzędnym stanie. A człowiek samą zdolnością obserwacji "otwiera pudełko" i czyni rzeczywistą jedną jedyną, przypadkową wersję Wszechświata.
>(Greg Egan, "Kwarantanna"- polecam)

Dziękuję za wskazanie książki. Tak na dobrą sprawę na jedno wychodzi Jedna i druga koncepcja, o tym samym mówi i są utopijne.
Rożnica w tym, że w tej przedstawionej przeze mnie, Twoja i moja świadomość, muszą zaistnieć w świecie alternatywnym, w w tej Grega Egana, istnieją w nieskocznie wielkiej ich mnogości.

Pozdrawiam.
awitu (7627 punktów)
> Ostatniego wieczoru jedząc kolacje, pogrążony w myślach o sensie życia (...)

Na przyszłość polecam "Sens życia wg Monty Pythona". Nie będziesz musiał zatrudniać kota Schrodingera (ani żadnego innego) do roli Catwoman, by ratował cokolwiek.

"Colorless green ideas sleep furiously"
vectr (14 punktów)
Ciekawie rozwinęła się ta dyskusja, tyle że niektórzy z przedmówców stracili wątek tematu.Uważam, że dyskusja polega na przyjęciu punktu widzenia rozmówcy i dążeniu do wyniesienia konstruktywnych wniosków a nie udowadnianiu "Jedynej Słusznej Prawdy"
Spór toczący się między teistami a ateistami dla mnie nie ma sensu, gdyż cytując słowa kibica piłkarskiego (czyt.chuligana) "Ci co mają swoje grupy, im się nie wytłumaczy". Każdy ma swój światopogląd. Dla człowieka prowadzenie wojen jest naturalnym, pierwotnym instynktem takim samym jak sen czy przyjmowanie pokarmu. Chęć dominacji innych osobników mamy w genach. Śmiem twierdzić, że gdybyśmy nigdy nie poznali idei bóstw to i tak toczylibyśmy wojny o to czyja nauka czy teoria jest bardziej słuszna. Tylko czy o to w życiu chodzi?

Nauka nie znajduje na chwile obecną odpowiedzi na wiele pytań.Procent poznania wszechświata jest znikomy i jeszcze wiele czasu upłynie zanim poznamy odpowiedz na pytanie: dlaczego? kierowane do każdego zdarzenia we wszechświecie.
Na pytanie o przypadek czy początek świata nauka odpowiada nam teoriami w dużej mierze bazującymi na eksperymentach myślowych, często równie abstrakcyjnymi jak moja koncepcja.Dopiero kiedy nauka odkryje już wszystkie zjawiska i prawa rządzące światem luka jaką jest siła wyższa zostanie uzupełniona (lub nie).
Dlaczego nie możemy przyjąć hipotezy istnienia siły wyższej jako czynnika np.rozpoczynającego wszechświat. Może być to równie dobrze siła wszechmogąca (Zeus,Ra,itd) jak siła nieświadoma swojego postępowania (alegorycznie) istota o świadomości pantofelka w formie robaka zamkniętego w wewnętrznej sferze kuli bezskładnie naciskającego swoimi odnóżami atomy tejże sfery, powodując tym samym nieświadomie efekt domina mający wpływ na niektóre zjawiska we wszechświecie.(wiem trochę poleciałem: )
Chodzi mi o to, że taka koncepcja jaką przedstawiłem jest kompromisem miedzy dwoma skrajnymi światopoglądami.Jak by(alegorycznie) na monecie umieścić po jednej stronie istnienie siły wyższej a po drugiej stronie nieistnienie, następnie rzucić ją w górę a ona gdy spadnie kręci się wokół własnej osi. Jeden zobaczy awers a drugi rewers, ale obydwoje przyjmą fakt kręcenia się monety.
O to mi tylko chodzi w tej koncepcji o kompromis i wspólne kreatywne myślenie.

23-09-2009 18:14 
 Ocena 2 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
> Ciekawie rozwinęła się ta dyskusja, tyle że niektórzy z przedmówców stracili wątek tematu.Uważam, że dyskusja polega na przyjęciu punktu widzenia rozmówcy i dążeniu do wyniesienia konstruktywnych wniosków a nie udowadnianiu "Jedynej Słusznej Prawdy"

Nie tu szanowny kolego, nie tu. Tu jedyną metodą manifestacji swego ateizmu jest nieustanna nap....ka, na teistów, pod hasłem wolności słowa i tolerancji. Jaka to tolerancja i wolność słowa, już widzisz.

>Chodzi mi o to, że taka koncepcja jaką przedstawiłem jest kompromisem miedzy dwoma skrajnymi światopoglądami.Jak by(alegorycznie) na monecie umieścić po jednej stronie istnienie siły wyższej a po drugiej stronie nieistnienie, następnie rzucić ją w górę a ona gdy spadnie kręci się wokół własnej osi. Jeden zobaczy awers a drugi rewers, ale obydwoje przyjmą fakt kręcenia się monety.
>O to mi tylko chodzi w tej koncepcji o kompromis i wspólne kreatywne myślenie.


Tutaj nie ma miejsca na taki kompromis. Tu rozumienie i tolerancja są całkowite, jednak trochę ich nie ma, jakoby w ogóle ich nie było. Jak z kotem.
Reszta dla mnie jest jasna.

Pozdrawiam z sympatią.
23-09-2009 23:24 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Ponieważ także jestem uparty, uprzejmie wyjaśniam.

Gdybyś jeszcze nie dostrzegł w masie jednobrzmiących postów powyżej - Twoja koncepcja dostała automatyczną zjebkę z powodu agnostycznej propagandy, na którą ateiści są uczuleni.

> Dlaczego nie możemy przyjąć hipotezy istnienia siły wyższej jako czynnika np.rozpoczynającego wszechświat.

Ależ oczywiście, że możemy sobie rozważać istnienie siły wyższej!
Nie uwierzysz, ale naprawdę nie mamy zaklejonych dogmatami umysłów.

> Może być to równie dobrze siła wszechmogąca (Zeus,Ra,itd) jak siła nieświadoma swojego postępowania (alegorycznie) istota o świadomości pantofelka (...)

...jednakowoż na powyższe zgody nie ma i nie będzie.

Żadnego "równie dobrze", żadnego 50%. Po prostu: pantofelek jest nieporównywalnie bardziej "prawdopodobny" niż wszechmogący Zeus. Jeżeli tego nie pojmujesz - nie pojmujesz rachunku prawdopodobieństwa i nie ma o czym dalej rozmawiać.

W eksperymencie Schroedingera jest fifty-fifty, bo taka jest konstrukcja atomowego mechanizmu. W Twojej koncepcji natomiast stosunek prawdopodobieństw jest niemożliwy do precyzyjnego ustalenia. Ateista przyjmuje tu praktycznie zero do jeden. Liberalny ateista (jak Alpha Phoenicis powyżej) zgodzi się uprzejmie na "jedną gugolową" do "niemal jedynki". Zrozum, postulowanie 50-procentowego Absolutu spotka się tu z reakcją alergiczną - chyba że chcesz się napić.

> O to mi tylko chodzi w tej koncepcji o kompromis i wspólne kreatywne myślenie.

Wszyscy cenimy kreatywne myślenie. Ale nie każdy kompromis jest do zaakceptowania.
Slayerized (691 punktów)
Mnie się ta koncepcja nie podoba głównie z tego powodu, że kot Schrodingera to w moim mniemaniu głupkowata próba przeniesienia świata mechaniki kwantowej do znanych wszystkim obiektów co staje się w zasadzie irracjonalne, nie żywy i nie martwy kot. W dodatku w taki sposób można rozpatrywać każdy "problem". Tarot jest rzetelnym źródłem wiedzy o przyszłości i inne takie skrzaty i orbitujące w przestrzeni kosmicznej czajniczki do zaparzania herbaty.
oportunista (1711 punktów)
Temat jest chyba dyżurny, w takiej czy innej formie pojawia się na okrągło. Komuniści mawiali: Jeśli Boga nie ma to chwała Bogu, lecz jeśli jest, to niech nas ręka boska broni. Wiele byśmy dali za pewność w tym temacie prawda.
Brak jednoznacznych rozwiązań ma swe dobre strony, pozostawia nam wybór, rozpala emocje, zmusza do działania. Bardzo chcielibyśmy przekonać innych do naszych racji, gotowi jesteśmy zadać sobie wiele trudu przyciągając innych na swą stronę. Uciekamy się często do bardzo nieczystych zagrywek, aby nasze było na wierzchu, tylko po co?
Wyobraźnia i potencjał intelektualny wielu z nas potrafi wykreować swój własny uduchowiony świat, dla gorzej sobie radzących, stworzono mnóstwo gotowych wzorców. Marzy mi się sytuacja w której mój adwersarz nie dość, że zaakceptuje wymyślony prze zemnie świat i podzieli się własnym, to będziemy w stanie przy piwku kulturalnie na podobne tematy rozmawiać. Przecież tak na dobrą sprawę co mi przeszkadza to, że nie masz Boga, lub masz ich dziesięciu, jeśli nie chcesz mi niczego na siłę sprzedać, guzik powinno mnie obchodzić czym handlujesz. Pewnie teraz odezwą się wojujący z KK, że to przecież On narzuca nam to i owo a oni to tacy biedni i pokrzywdzeni, mnie się jednak zdaje, że wszyscy jesteśmy siebie warci, czekamy tylko na dogodną okoliczność by wyciągnąć pazury, cecha może brzydka, zaprowadziła nas jednak na szczyt drabiny ewolucji.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365