Od czego KK chce nas wybawiać i zbawić ostatecznie?. Od grzechu pierworodnego...? nikt z myślących nie weźmie tego poważnie pod uwagę, ale na rynku każdy towar znajdzie nabywcę (tak jak w świeckim przysłowiu - "każda potwora znajdzie swego amatora").
Grzech to sprzeciw wobec "nauki" wyprowadzonej z biblijnych mitów. Sprzeciw wobec boga. Ale dla racjonalistów oznacza on coś innego. Jeśli jest jasna zasada, akceptowana przez ludzi i stworzona przez racjonalnego prawodawcę, to jeśli ją łamiemy "grzeszymy", a wg naszych pojęć dopuszczamy się wykroczenia lub przestępstwa. Za grzech nie bierze się odpowiedzialności. Za wykroczenie i przestępstwo jest konkretna kara.
Nakaz biblijny o zakazie spożywania czegoś tam w raju z jakiegoś tam konkretnego miejsca jest irracjonalny. Bóg, który taki nakaz stworzył, to jakiś nierozumny byt - nieracjonalny "prawodawca" (już nasz parlament jest chyba bardziej racjonalny - ...

). Nie mówiąc już o karze, którą zaaplikował ten "pełen miłości" bóg. Kara bez sądu i bez możliwości odwołania się, no i ostateczna - potępienie.
W ten sposób stworzył sobie pretekst do stworzenia całej historyjki o zbawieniu (przewidujący ten bóg - albo doradców miał dobrych....). Znczy to, że historia z Jezusem to zabójstwo z premedytacją i... happy endem

!
Nawiasem mówiąc, ten "grzech" zrobił z nas ludzi i faktycznie otworzył nam oczy - staliśmy się ludźmi, a nie narzędziem w rękach psychopatycznego potwora. Oczywiście wiemy, że ludźmi staliśmy się zupełnie inaczej.
Czyż podczas walk plemion Hutu przeciwko Tutsi nie mieliśmy przypadków ucieczki misjonarzy. Dla nich ważniejsze było uratowanie hostii - jakiegoś metalu a w min kawałka ciastka bez smaku - niż atakowanych Tutsi. Był to grzech - nie był!!!, było to przestępstwo - tak, bo nie udzielili pomocy innym. Ktoś zaprotestuje. Z opisów na ten temat wynika, że misjonarze mieli pozwolenie od Hutu na "uratowanie" hostii, po czy zabijano Tutsi, gdy misjonarze sobie odeszli. Gdyby misjonarze uciekli ze strachu - rozumiem, w takich okolicznościach wielu z nas dało by dyla. W ten sposób mogą zostać świętymi za uratowanie "dewocjonalii". Za uratowanie ludzi (choć pewnie nie było to w ich zasięgu) nigdy nie zostaliby świętymi. Ratowanie idei było ważniejsze. W ten sposób zapracowali na zbawienie. Tam w Afryce kupili towar - zbawienie... A może się tylko dobrze z(a)bawiali.
A może chodzić o coś zupełnie innego. Każdy, kto przyczynił się do rozwoju kościoła powinien być zbawiony. Gdyby tak faktycznie było, ci wszyscy, którzy zginęli z rąk kościoła (Indianie, Słowianie połabscy, Prusowie i in) czy też Ci co zostali w inny sposób "sprofanowani" przez niego (ofiary pedofilii) powinni być uznani prze KK za zbawionych. Jeśli KK głosi miłosierdzie, to powinien pochylić się nad swoimi ofiarami. A co z niewinnymi Żydami, którzy zginęli w obozach nazistowskich w czasie II wojnie światowej?. Europę Wschodnią "oczyszczono" z nich (za wiedzą Watykanu). Oni także "przyczynili" się przelewając krew do rozwoju potęgi katolicyzmu - zrobili mu po prostu miejsce, bo sami "zniknęli". W ten sposób może zasłużyli się KK, aby ten rósł w POTĘGĘ.
Wszyscy oni przyczynili się, choć tego nie chcieli lub nie byli świadomi, do rozwoju KK. Przelali za niego krew lub "swoją sferę emocjonalną". Jezus miał przecież odkupić nie tylko wierzących w niego, ale "cały rodzaj ludzki". Ta zasada jeszcze chyba działa. Nas na tym portalu również!!! - hehe, mam zapewnione życie wieczne. Tak jak bez Judasza nie odbyłoby się ukrzyżowanie Jesusa, tak bez nich (ofiar) KK nie zająłby prawie ¾ świata. Dziś na konto KK "pracują" miliony w Afryce (sprawa) prezerwatyw. Przestrzegając nauki KK są mu w ten sposób "wierni" (czytaj: sponiewierani obłudną ideologią). Oni umierają, cierpiąc jak... jak Jezus chrześcijański, z tą różnicą, że oni nie byli (i nie są winni) a Jezus "trochę" przesadził głosząc niedorzeczności. Dzisiaj Jesus trafiłby zapewne do zakładu psychiatrycznego, niż na wieszanie na krzyżu. Zatem my dziś nie dopuścilibyśmy do ZBAWIENIA ludzkości. Bóg przewidział, że posyłając go na mękę 2 tys. lat temu zrobił dobrze, bo gdyby go zesłał dziś - gdy ludzie są już mądrzejsi od boga nie dopuściliby do tego.
Kościół ukrywa swe błedy, bo swoje osiągnął dzięki męczennikom - "bogu ducha winnym". Cała Ameryka opętana jest obecnie katolicyzmem, więc po co ma to otwarcie głosić. Tak zresztą twierdził Hitler - zwycięzców się nie osądza.
Dla racjonalnie myślących jest to proste. Dla kościoła, rządzącego się zasadą "czystości wyznania" - przypomina wam to sformułowanie coś i kogoś? - "przyznawanie się" do win idzie opornie (nawet kilka setek lat).
Katolik odpowie - TO JEST WŁAŚNIE WIELKA TAJEMNICA BOGA. A ja odpowiem - każda mafia ma takie swoje nie pojęte tajemnice, tajemnice głęboko skrywane. Niech ktoś spróbuje je odnaleźć...

O co więc chodzi KK. Stworzyć system, stworzyć organizację, nadać jej ideologię, straszyć swoich i niszczyć innowierców (nie tylko straszyć, ale likwidować jak się da - tak jak wojsko, zlikwidować - tzn. ZABIĆ ).
I co pozostaje: dobrze funkcjonująca korporacja, z wewnętrzną strukturą dającą zyski, mającą wpływ na ludzi (nawet z przekroczeniem prawa), zniewalająca ich, upośledzająca ich psychikę. Wewnątrz organizacji - obłuda, fałsz, tuszowanie niewygodnych faktów. Na zewnątrz - strażnik i monopolista moralności, prawdy najprawdziwszej.
Czy tu jest jeszcze miejsce na człowieczeństwo? A gdzie prawda, gdzie otwarta dyskusja, gdzie w tym miejsce dla zwykłych ludzi, skoro przedmioty liturgiczne, kropelki krwi, kawałki drzewa, płótna... są ważniejsze. NO TAK MARKETNG JEST BEZWZGLĘDNY -to jedyna rzecz, którą kościół z nowoczesnych rzeczy pojął bez zbędnej zwłoki... a maszyna parowa przez dziesiątki lat była tworem szatana.
Czy KK chodzi naprawdę o zbawienie ludzi? - Nie. On chce od ludzi posłuszeństwa i darów; nie bożych, czysto ale ziemskich!!!
Motto - "my Wam dary boże, Wy nam dary ziemskie" - piękna myśl i mam nadzieję, że nie będzie ponadczasowe