 |
Gowin opuścił PO, tymczasem... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2013 23:45 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Gowin opuścił PO, tymczasem...
1 na 1 | interesuje mnie zupełnie inna sprawa. Kilka dni temu udowodniłem sobie jak bardzo jestem naiwny/bezmyślny odnośnie wiedzy o komputerach. Otóż zainstalowałem na moim komputerze program, który pozwala w systemie Windows na wypróbowanie/instalację różnych rodzajów Linuxa, a także innych tzw. obrazów *.iso.
Po instalacji wspomnianego programu i wypróbowaniu pewnej wersji Linuxa postanowiłem zainstalować tę wersję na stałe na jednym z moich dysków komputerowych.
Moja wiedza na temat instalacji Linuxa dawał mi gwarancję, że przed instalacją systemu zostanę zapytany na którym dysku chcę zainstalować system, i że przed instalacją będę miał szansę na odpowiedź na pytanie o utworzenie odpowiednich partycji.
Okazało się, że moja wiedza zawiodła. Wskazałem instalatorowi dysk, na którym ma się zainstalować Linux... i straciłem wszystkie dane zgromadzone na wskazanym dysku. Nie było żadnych pytań o tworzenie partycji, nie było żadnych pytań w ogóle. W jednej chwili straciłem wszystko, co zgromadziłem na dysku, na którym zainstalował się Linux.
OK, nauczyłem się, że nie można wierzyć w info, iż instalator Linuxa zadaje ważne pytania. OK, nauczyłem się, żeby tworzyć kopie zapasowe ważnych danych.
Ale ja nie o tym. O czym chcę napisać, to to, że zauważyłem, iż znane serwisy oferujące "instalki" różnych programów dodają do plików przeróżne "wrappery". Pobierając "instalkę" programu z takiego serwisu w najlepszym razie dostajemy możliwość instalacji różnego rodzaju "malware"/"adware"/"spyware" (z możliwością rezygnacji z instalacji), w najgorszym razie albo prezentuje się nam okienko z tekstem napisanym cyrylicą, albo w ogóle nie jesteśmy informowani o tym, że z wybranym programem zainstalujemy niechciane programy.
Na oficjalnych stronach producentów programów też coraz częściej znajdują się instalatory wyposażone w propozycje niechcianych aplikacji.
Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Maldoror XXIII (2480 punktów) | A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada? Przez wine otworzysz większość "exe-ków". Mam do dyspozycji oryginalnego windowsa 7 ale go nie instaluję, bo nie jestem masochistą.
br
|
|
 | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada? Przez wine otworzysz większość "exe-ków". Mam do dyspozycji oryginalnego windowsa 7 ale go nie instaluję, bo nie jestem masochistą. > br
Hej, gry komputerowe też są fajne.
Jakkolwiek linuksy są lepsze do pracy, to windows też ma swoje pozytywy.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
|  | | Maldoror XXIII (2480 punktów) | >>A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada? Przez wine otworzysz większość "exe-ków". Mam do dyspozycji oryginalnego windowsa 7 ale go nie instaluję, bo nie jestem masochistą. >> br >Hej, gry komputerowe też są fajne. >Jakkolwiek linuksy są lepsze do pracy, to windows też ma swoje pozytywy. > Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Przecież linux też odpala sporo gier. Jestem fanem klasyki i gram na nim w Herosy WOG, Fallout 2, i klasyczne doomowce. Nie wszystkie gry chodzą ale te które są dostępne i tak są na tyle dobre, że mogą pożreć bardzo wiele czasu.
br
|
|
|  | | yaros42 (127 punktów) | > >A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada? Przez wine otworzysz większość "exe-ków". Mam do dyspozycji oryginalnego windowsa 7 ale go nie instaluję, bo nie jestem masochistą.> > br> Hej, gry komputerowe też są fajne.> Jakkolwiek linuksy są lepsze do pracy, to windows też ma swoje pozytywy.> Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.W chwili obecnej jest już Steam na linuksa a tam biblioteka ponad 200 tytułów dostępnych dla systemu spod znaku pingwina  Sam już mam i korzystam - mogę polecić  Windowsa mam tylko na maszynie wirtualnej do niektórych aktualizacji softu w telefonie
|
|
 | 3 na 3 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada? Przez wine otworzysz większość "exe-ków". Mam do dyspozycji oryginalnego windowsa 7 ale go nie instaluję, bo nie jestem masochistą.Wszystko fajnie pięknie dopóki nie wkroczysz w erę UEFI. Ja najpierw laptop potem stacjonarny. Oba ta sama cena. Na laptopie mi bardziej zależy, choć stacjonarny jest mocniejszy (ta sama cena), więc Linux był stawiany tylko na stacjonarnym. Wczoraj instalowałem kilka Linux'ów na cholernym kompie z UEFI (proszę o odpuszczenie sobie rad typu "Legacy", bo mam tylko "UEFI" lub "Legacy+UEFI"). Ja rozumiem, że chodzi o dyski powyżej 3-4 TB, jednak jakoś dziwnie jest to UEFI nakierunkowane jest na system słabszy czyli Windows. Czemu piszę system słabszy, wie pewnie każdy użytkownik Linux'a. Płytka z Windowsem to DVD, płytka z Linux'em to zazwyczaj CD. Jednak po instalacji Windy z DVD np. sterowniki do karty Ethernet muszę instalować z płyty lub szukać...na necie za pomocą drugiego kompa, gdy płytka CD wystarczy Linux'owi, który niekoniecznie jest kochany przez producentów sprzędtu. Co więcej Linux łączy się z netem w trakcie instalacji  Na laptopie nie zainstluję Linux'a, bo...firma Samsung umieściła zabójcze oprogramowanie w swoich laptopach. Oprogramowanie zabija laptop jak jest na nim coś innego niż system na odkurzacze czyli WIN8.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
|  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Płytka z Windowsem to DVD, płytka z Linux'em to zazwyczaj CD. Bez przesady czyli bez żenującej propagandy Linuksa. Większość dzisiejszych dystrybucji Linuksa nie mieści się na CD.
|
|
|  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Na laptopie nie zainstluję Linux'a, bo...firma Samsung umieściła zabójcze oprogramowanie w swoich laptopach. Oprogramowanie zabija laptop jak jest na nim coś innego niż system na odkurzacze czyli WIN8.
Na moim Samsungu Fedora śmigała bez zastrzeżeń...
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >A po kiego grzyba Ci windows? Korzystasz z autocada?
Właśnie z tego powodu na dwóch laptopach mam dwa systemy: na małym śmiga Fedora, w niej skryptuję/pracuję z LaTeXem/edytuję i tworzę proste grafiki. Na dużym stoi Win7, tam generalnie tylko w CAD/CAM/CAE pracuję. Plus narzeczona łupie w Sims 3, jakoś nmie chciały się dać porządnie w Wine emulować.
Swoją drogą, skoro wszystkie CADy mniej-lub-więcej stoją na OpenGL, czemu nie ma żadnego "dywanowo" kryjącego większe potrzeby systemu na pingwina?
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Plus narzeczona łupie w Sims 3, jakoś nmie chciały się dać porządnie w Wine emulować.WINE = Wine Is Not an Emulator!> Swoją drogą, skoro wszystkie CADy mniej-lub-więcej stoją na OpenGL, czemu nie ma żadnego "dywanowo" kryjącego większe potrzeby systemu na pingwina?Jest mnóstwo alternatywnych Cadów  Catia jest na unixa 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > WINE = Wine Is Not an Emulator!Wiem! Celowa, humorystyczna prowokacja.  > Jest mnóstwo alternatywnych Cadów80% z nich przetestowałem i są de facto bezużyteczne. QCAD przydaje się do najprostszych zastosowań, podoba mi się minimalistyczny interfejs żywcem ze starych AutoCADów, zainstalowany mam zawsze. Jak się nawinie na studenckie konto kaska, to wypróbuję jeszcze VariCAD: jest płatny, ale wydaje się bardzo sensowny. I dodatkowy plus za świetne customer relationships. > Catia jest na unixaPrimo: nie cierpię Catii. Mam doświadczenie z SolidWorks, Autodesk Inventor, Catia V5 oraz Pro/E "Wildfire" i z tego pakietu (poza "Solidem", który nadaje się conajwyżej do zabawy w "dizajnera") Catia zrobiła na mnie najgorsze wrażenie. Mętna obsługa, wysokie wymagania co do peryferiali (bez space mouse jest całkowicie bezużyteczna) i zasobożerność. Secundo: czy jest darmowa, studencka wersja pod unixa? Wątpię. Z tego, co pamiętam darmowych wersji Dassault Systemes w ogóle nie oferuje. SolidWorks nie ma pod pingwina, w Wine bardziej nie działa, niż działa. Inventor nie działa pod Wine. Brak wersji "pingwinowej", darmowa wersja studencka na Windows z błędami (sporadyczne spacje na początkach wierszy w skrypcie instalacyjnym, trzeba ręcznie korygować inaczej instalator się wykrzacza i robi roll-back). Wstyd i hańba! Pro/E - brak wersji unixowej, pod Wine nie działa. Brak darmowej wersji studenckiej. Z ciekawostek: oprogramowanie do symulacji firmy MSC Software (Nastran, Adams, Adams Car etc.) dostępne w wersji unixowej. Darmowa wersja studencka ale... Tylko pod Windows! Gdzie tu sens?!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
1 na 1 | Grzegorz Zaiss (200 punktów) |
>Otóż zainstalowałem na moim komputerze program, który pozwala w systemie Windows na >wypróbowanie/instalację różnych rodzajów Linuxa, a także innych tzw. obrazów *.iso.
Z tego co mi wiadomo, to niemal każda dystrybucja Linuksa dostępna jest w wersji Live-CD lub live-DVD i nie trzeba instalować w systemie żadnych programów, by takie "distro" uruchomić lub zainstalować.
>Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien.
Może już czas przesiąść się na Linuksa na stałe?
|
|
 | | Jan Grabiński (1015 punktów) | > Może już czas przesiąść się na Linuksa na stałe?> To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza? Kiedyś się bawiłem OpenSUSE, ale to było prawie 4 lata temu. Zrezygnowałem z tych zabaw, bo nie było programów, których potrzebowałem do pracy (tylko WIN), ale dzisiaj są, więc można zacząć zabawę od nowa
|
|
|  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | > To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza?> Kiedyś się bawiłem OpenSUSE, ale to było prawie 4 lata temu. Zrezygnowałem z tych zabaw, bo nie było programów, których potrzebowałem do pracy (tylko WIN), ale dzisiaj są, więc można zacząć zabawę od nowa  > Ubuntu, Ubuntu i jeszcze raz Ubuntu. To linuks dla normalnych ludzi. Potem, jak Ci się spodoba, proponuję Gentoo.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | > >Ubuntu, Ubuntu i jeszcze raz Ubuntu. To linuks dla normalnych ludzi.> Czyli jestem nienormalnym ludziem, bo dużo bardziej od Ubuntu podoba mi się Mint.  > Oj, bez przesady, Kulka. Chodziło mi o to, że nie potrzeba być guru, żeby go postawić i sensownie użytkować. Mint jest z tej samej rodziny user-friendly dystrybucji 
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | maciej.a79 (193 punktów) | > >Ubuntu, Ubuntu i jeszcze raz Ubuntu. To linuks dla normalnych ludzi.> Czyli jestem nienormalnym ludziem, bo dużo bardziej od Ubuntu podoba mi się Mint.  > Dwa lata temu przesiadłem się z Windows na Linuxa, na początku był Ubuntu (z Unity, Gnome Classic i XFCE) potem Kubuntu (KDE - moim zdaniem najlepszy interfejs użytkownika). Kilka dni temu spróbowałem Minta w wersji LMDE, ale nie spodobał mi się i w sumie obecnie działam na Debianie (testowym) z KDE (instalowanym z płytki CD net-install  Co ciekawe pracuję w firmie, która jest Microsoft-friendly i wdrażam systemy/programują bazy danych, które są tylko pod Windows, ale używam Linuxa (net, poczta Exchange, klienty RDP, klient SQL itp)  Do tematów Windowsowych (klient MS SQL, wdrażany soft, VS) używam VB z Win7 i wszystko mi śmiga, na laptopie, który obecnie ma 5 lat  Linux Rulez!!
|
|
| |  | 2 na 2 | yaros42 (127 punktów) | > >To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza?> >Kiedyś się bawiłem OpenSUSE, ale to było prawie 4 lata temu. Zrezygnowałem z tych zabaw, bo nie było programów, których potrzebowałem do pracy (tylko WIN), ale dzisiaj są, więc można zacząć zabawę od nowa  > >> Ubuntu, Ubuntu i jeszcze raz Ubuntu. To linuks dla normalnych ludzi.> Potem, jak Ci się spodoba, proponuję Gentoo.> Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.A ja bym systemów z rodziny *buntu nie polecał - szczególnie z ich najnowszym wynalazkiem MIR wydaje się mało przyszłościowy. Poza tym jeżeli system o przedłużonym wsparciu (LTS) jest mniej stabilny niż wersja testing Debiana to ja podziękuję  Najlepsza metoda na przesiadkę na linuksa: znajdź znajomego/kolegę/przyjaciela (znajomą/koleżankę/przyjaciółkę), który ma jakiś system linuksowy i wie co w trawie piszczy. Poproś tę osobę o instalację na swoim komputerze (najlepiej obok obecnie używanego systemu - przynajmniej na początek) oraz wstępne przeszkolenie. Na początku pewnie w miarę często będziesz potrzebował pomocy ale z czasem zaczniesz sam ogarniać swój system  Sam w ten sposób 'zainfekowałem' trzy osoby i wczoraj skończyłem instalację u czwartej...
|
|
| | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ja pożyczam pendriva z działającym Debianem  Nie trzeba nic instalować, wystarczy włożyć do portu USB i włączyć komputer. A w Windows Windows to go dopiero dla najdroższej wersji nowego windowsa... Licencja OEM wyklucza zainstalowanie Windowsa na nośniku przenośnym, ale i BOX również. Śmieszna sprawa.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | | Grzegorz Zaiss (200 punktów) | > To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza?> Kiedyś się bawiłem OpenSUSE, ale to było prawie 4 lata temu. Zrezygnowałem z tych zabaw, bo nie było programów, których potrzebowałem do pracy (tylko WIN), ale dzisiaj są, więc można zacząć zabawę od nowa  > Obecnie używam rosyjskiej dystrybucji "Point Linux". Wcześniej był hiszpański "Trisquel GNU/Linux".
|
|
|  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza?
Jeśli nie masz zintegrowanej grafiki Intela (bywają z nią problemy) polecam Fedorę. Przedkładam ją nad Ubuntu ze względu na wygodniejszy wg. mnie sposób zarządzania sesjami logowania (skóra mi cierpnie od sudo).
Fedora całkiem nieźle radzi sobie pod środowiskiem Mate: wygląda dobrze, działa bez zarzutu i nie obciąża zasobów. Pracuję albo pod Mate, albo - kiedy naprawdę potrzebuję wszystkich zasobów a nie chce mi się tekścić - pod LXDE. Gnome uważam za efekciarski, pazerny na zasoby i nie do końca sprawny. Udało się komukolwiek zmusić do działania Emeralda? Jeśli tak, to jest chyba mitycznym herosem!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | Grzegorz Zaiss (200 punktów) | > "...(skóra mi cierpnie od sudo)".Och.. sudo... I love it  > Fedora całkiem nieźle radzi sobie pod środowiskiem Mate: wygląda dobrze, działa bez zarzutu i nie >obciąża zasobów.Point Linux też żwawo pomyka z tym środowiskiem. A poza tym, to najnowszy, stabilny Debian pod maską.
|
|
| | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Och.. sudo... I love it
Kwestia upodobań. Ja wychodzę z założenia, że skoro już zalogowałem się jako su, to wiem, co robię i nie chcę być 10 razy po drodze pytany "czy oby napewno?".
>Point Linux też żwawo pomyka z tym środowiskiem. A poza tym, to najnowszy, stabilny Debian pod maską.
Jak będę miał więcej wolnego czasu zapoznam się z Pointem, przynajmniej z dysku Live (da się przez pendraka, czy marudzi?). Jak jest z obsługą chipsetu graficznego GMA500? Mint nie chciał przy nim wogóle działać a Fedora i OpenSuSE stosunkowo powoli wstają.
Romansowałem swego czasu z Debianem i jego spin-offami i uważam za równorzędny z Fedorą i pochodnymi Red Hat. Pozostałem przy Fedorze głównie ze względu na przyzwyczajenia, chociaż muszę powiedzieć, że w 17-tce pozmieniało się sporo, łącznie z metodą konfiguracji grub-a i lokalizacją jego plików.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | |  | | Grzegorz Zaiss (200 punktów) | >Jak będę miał więcej wolnego czasu zapoznam się z Pointem, przynajmniej z dysku Live (da się przez pendraka, czy marudzi?).
Będę szczery - nie mam pojęcia. Pobrałem ze strony live-DVD, sprawdziłem czy wszystko działa i zainstalowałem na stałe.
>Jak jest z obsługą chipsetu graficznego GMA500? Mint nie chciał przy nim wogóle działać a Fedora i OpenSuSE stosunkowo powoli wstają.
Przykro mi. Nie wiem.
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza?Kulka chyba nie bez powodu próbował zainstalować sobie Minta. Ogólnie to bardzo popularna dystrybucja, przyjazna dla nowych użytkowników, a cinnamon to bardzo fajny fork gnome shell. Jak zapoznasz się z przeglądem popularnych dystrybucji to zobaczysz, że Mint i Ubuntu to topka. Osobiście wydaje mi się, że Ubuntu ma większą społeczność, ale to tylko odczucia. Tak naprawdę wszystko ogranicza się do tego, czy wolisz KDE czy GNOME, a jeśli GNOME to czy chcesz zostać przy Gnome Shell, czy chcesz poeksperymentować z Unity albo Cinammonem. Istnieją odpowiednie dystrybucje na podstawie zarówno Ubuntu jak i Minta, które oferują dowolne środowisko graficzne. Jeśli będziesz miał taką potrzebę to w zasadzie każdą z popularnych dystrybucji bez problemu powinieneś być w stanie szybko przerobić w środowisku bazujące np. na openboxie, fluxboxie albo xfce (jakbyś np. instalował na słabszym komputerze). Jeśli chcesz się pouczyć zaawansowanych funkcji systemu to polecam Debiana albo CentOSa. Gentoo też sobie spokojnie zainstalujesz bo mają bardzo dokładny podręcznik użytkownika, w którym wszystko jest cierpliwie wyjaśnione i opisane krok po kroku, ale jak osobiście odradzam kompilowanie sobie życia.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Kulka chyba nie bez powodu próbował zainstalować sobie Minta. kulka zdecydował się na instalację Minta po przetestowaniu wersji "live CD" Ubuntu i Mint, oba z xfce, bo kulka ma stary komputer ze słabym procesorem.
|
|
| |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >>To jaką dystrybucję proponujesz dla Linuxowege nowicjusza? >Kulka chyba nie bez powodu próbował zainstalować sobie Minta. Ogólnie to bardzo popularna dystrybucja, przyjazna dla nowych użytkowników, a (...) jak zapoznasz się z przeglądem (...) popularnych dystrybucji to zobaczysz, że Mint i Ubuntu to topka.
Ja naprawdę bardzo chciałem spróbować Minta ale najwyraźniej nie wspierał sprzętu - Acer Aspire One, Intel Atom + GMA500. Znienawidzona przez linuxiarzy konfiguracja ale rzecz jasna dowiedziałem się post factum. W efekcie nawet dysk live nie wstawał a szkoda, bo jestem bardzo ciekaw.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | GMA 500 akurat nie jest wspierana przez producenta. Tak jak już Ci poradzono Fedora powinna z tą kartą współpracować, bo posiada własnościowy sterownik. Jak widać intel wspiera tylko Fedorę i MeeeGO w przypadku tego układu, co nie znaczy, że inne systemy nie będą działać prawidłowo. Ogólnie tańszy i starszy hardware ma słabsze wsparcie. Nie tyczy się to tylko komputerów, ale elektroniki ogólnie. Sam mam jeden komputer na atomie i jestem zadowolony bo od kernela 3.2 wszystko działa nieporównywalnie lepiej w stosunku do windowsa 7 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >GMA 500 akurat nie jest wspierana przez producenta. Tak jak już Ci poradzono Fedora powinna z tą kartą współpracować, bo posiada własnościowy sterownik.
Wiem. Niestety działa bardzo "w kratkę". A chwilowo nie mogę nawet bugów zgłosić na bugzilli, bo próbując "ratować" ręcznie różnymi metodami skaziłem kernel.
>(...) co nie znaczy, że inne systemy nie będą działać prawidłowo.
Ponoć Ubuntu śmiga nawet z Unity. Nie przepadam jednak za tym distro.
>Sam mam jeden komputer na atomie i jestem zadowolony bo od kernela 3.2 wszystko działa nieporównywalnie lepiej w stosunku do windowsa 7
Nie, no bez porównania! Z oryginalną windą netbook wstawał 7 (!) minut. Pod Fedorą 18 wstaje 2 - głównie przez nieszczęsny chipset, grub wyrzuca sporo komunikatów o błędach. Samsung (i7, grafika NVidia) wstawał pod fedorą 17 w 20 sekund, więc zdaję sobie sprawę, co jest możliwe bez gmerania w bootflags.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Ponoć Ubuntu śmiga nawet z Unity. Nie przepadam jednak za tym distro.Poza Unity w Ubuntu nie podobają mi się dwie rzeczy: bardzo rzadkie aktualizacje pakietów i Mir. Jeśli chodzi o Unity to łatwo można zaradzić wybierając przeróbkę tej dystrybucji, bo na każdy wybrany alternatywny menadżer okien przypada co najmniej jedna, np.: GNOME, KDE, xfce itd... Na rzadkie aktualizacje można zaradzić korzystając z wielu PPA. Co do Mira pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby dali sobie spokój 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Z tego co mi wiadomo, to niemal każda dystrybucja Linuksa dostępna jest w wersji Live-CD lub> live-DVD i nie trzeba instalować w systemie żadnych programów, by takie "distro" uruchomić lub zainstalować.> >Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien.> Może już czas przesiąść się na Linuksa na stałe?Wszystko fajnie pięknie dopóki nie ma laptopa Samsunga z WIN8, w którym jest błąd w UEFI zamieniający sprzęt za kilka tysięcy w cegłę, jeśli nawet uruchomi się na nim LiveCD. Za UEFI odpowiedzialny jest oczywiście Samsung. www.komput(*)a-nowym-laptopie-samsunga.aspx
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Z tego co mi wiadomo, to niemal każda dystrybucja Linuksa dostępna jest w wersji Live-CD lub >live-DVD i nie trzeba instalować w systemie żadnych programów, by takie "distro" uruchomić lub zainstalować. Wiem o tym, tylko że mój napęd CD/DVD jest bardzo kapryśny i sam decyduje czy wczyta daną płytkę, czy nie. Z tego powodu zainstalowałem pod Win program do uruchamiania Linuxa z obrazu *.iso.
>>Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien. >Może już czas przesiąść się na Linuksa na stałe? Nie jestem jedynym użytkownikiem mojego komputera, a z tego co wiem, to pod Linuksem nie da się uruchomić dowolnej gry napisanej dla Windows.
|
|
|  | | Grzegorz Zaiss (200 punktów) |
>Wiem o tym, tylko że mój napęd CD/DVD jest bardzo kapryśny i sam decyduje czy wczyta daną płytkę, czy nie. Z tego powodu zainstalowałem pod Win program do uruchamiania Linuxa >z obrazu *.iso.
W moim starym laptopie (6 lat) za "fochy" napędu była odpowiedzialna jego usterka. Może więc i w Twoim przypadku jest podobnie?
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Żaden napęd CD/DVD, który miałem, nie działał dłużej niż 2 lata. Obecny jest rekordzistą, bo choć już marnie, to działa ponad 3 lata. Wydaje mi się, że te urządzenia mają w firmware zapisany okres poprawnego działania. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że sporadycznie używany napęd odmawia pracy po tak krótkim okresie? Gdy będę wymieniał napęd, to kupię coś za 30 zł z roczną gwarancją na aukcji, bo nie ma sensu przepłacać.
|
|
| | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | To się zwie w inżynierskim żargonie planowa obsolescencja.
Może spróbować hardware hacking? Kto wie, może coś się znajdzie. To bardzo silna scena - w Niemczech wydają nawet swoje magazyny.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Nie jestem jedynym użytkownikiem mojego komputera, a z tego co wiem, to pod Linuksem nie da się uruchomić dowolnej gry napisanej dla Windows.Sporo działa na pewno, a jeszcze więcej da się uruchomić. Ba, jeśli ktoś tak jak ja ma wiele starych gier, w które lubi czasem pograć, to linuks nadaje się do tego lepiej niż Windows 8  Microsoft Office i Adobe Photoshop CS6 działają. Ponieważ .NET ma otwartą specyfikację większość programów napisanych na Windowsowy .NET uruchomimy na linuksach i OS X dzięki projektowi MONO. Tak samo Microsoft nawet linkuje na stronie silverlight - moonlight, który co prawda nie obsługuje DRM, ale od tego jest xbmc. Zasadniczo linuks nadrabia braki chociażby możliwościami pulseaudio, dostępnymi tłumaczeniami albo chociażby możliwością ustawienia różnej szybkości dla myszki i touchpada... nie wspominając o naprawdę wielkiej ilości darmowego oprogramowania. Projekty GNOME i KDE dostarczają w zasadzie wszystko chyba wszystko co jest na desktopie potrzebne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Ba, jeśli ktoś tak jak ja ma wiele starych gier, w które lubi czasem pograć, to linuks nadaje się do tego lepiej niż Windows 8 Ciekawostka: mam legalną płytkę z grą "F.E.A.R". Po instalacji gry pod Windows Vista, a także Windows 7, gra odmawia uruchomienia, bo rzekomo w napędzie CD nie ma odpowiedniej płytki. Jedynym sposobem na uruchomienie gry było ściągnięcie crack'a "no-CD". Paranoja! Co do Windows 8, to usiłowałem pograć w "Bioshock 2" - nie da się, a to gra z 2010 roku, więc nie taka znowu stara. Ach, gdzie te czasy DOS-a, kiedy użytkownik miał pełną kontrolę nad systemem, programy instalowały się w jednym katalogu a nie kilku i jeszcze w tajemniczym "Rejestrze"...
|
|
| hamp (3461 punktów) | >Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien.
Zdecydowanie się z tym zgadzam. W GNU nadzieja internetu!
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
| yaros42 (127 punktów) | >interesuje mnie zupełnie inna sprawa. >Kilka dni temu udowodniłem sobie jak bardzo jestem naiwny/bezmyślny odnośnie wiedzy o komputerach. >Otóż zainstalowałem na moim komputerze program, który pozwala w systemie Windows na >wypróbowanie/instalację różnych rodzajów Linuxa, a także innych tzw. obrazów *.iso. >Po instalacji wspomnianego programu i wypróbowaniu pewnej wersji Linuxa postanowiłem zainstalować tę >wersję na stałe na jednym z moich dysków komputerowych. >Moja wiedza na temat instalacji Linuxa dawał mi gwarancję, że przed instalacją systemu zostanę >zapytany na którym dysku chcę zainstalować system, i że przed instalacją będę miał szansę na >odpowiedź na pytanie o utworzenie odpowiednich partycji. >Okazało się, że moja wiedza zawiodła. Wskazałem instalatorowi dysk, na którym ma się zainstalować >Linux... i straciłem wszystkie dane zgromadzone na wskazanym dysku. Nie było żadnych pytań o >tworzenie partycji, nie było żadnych pytań w ogóle. W jednej chwili straciłem wszystko, co >zgromadziłem na dysku, na którym zainstalował się Linux. >OK, nauczyłem się, że nie można wierzyć w info, iż instalator Linuxa zadaje ważne pytania. OK, >nauczyłem się, żeby tworzyć kopie zapasowe ważnych danych. >Ale ja nie o tym. >O czym chcę napisać, to to, że zauważyłem, iż znane serwisy oferujące "instalki" różnych programów >dodają do plików przeróżne "wrappery". Pobierając "instalkę" programu z takiego serwisu w najlepszym >razie dostajemy możliwość instalacji różnego rodzaju "malware"/"adware"/"spyware" (z możliwością >rezygnacji z instalacji), w najgorszym razie albo prezentuje się nam okienko z tekstem napisanym >cyrylicą, albo w ogóle nie jesteśmy informowani o tym, że z wybranym programem zainstalujemy >niechciane programy. >Na oficjalnych stronach producentów programów też coraz częściej znajdują się instalatory wyposażone >w propozycje niechcianych aplikacji. >Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien.
Czy mógłbym prosić o informację jaka to dystrybucja linuksa nie pyta się o sposób podziału dysku? Mod: Kasuj zbędne cytowania.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Czy mógłbym prosić o informację jaka to dystrybucja linuksa nie pyta się o sposób podziału dysku? Linux Mint 15 Olivia. Wskazałem dysk do instalacji i nie było nawet ostrzeżenia, że coś na tym dysku się znajduje i zostanie utracone.
|
|
1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Okazało się, że moja wiedza zawiodła. Wskazałem instalatorowi dysk, na którym ma się zainstalować >Linux... i straciłem wszystkie dane zgromadzone na wskazanym dysku. Nie było żadnych pytań o >tworzenie partycji, nie było żadnych pytań w ogóle. W jednej chwili straciłem wszystko, co >zgromadziłem na dysku, na którym zainstalował się Linux.
Miałem to samo z nową anacondą. Później wyszło memo, że faktycznie był błąd i zabrakło okna dialogowego. No, ale backup to podstawa...
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Miałem to samo z nową anacondą. Później wyszło memo, że faktycznie był błąd i zabrakło okna dialogowego. No, ale backup to podstawa... Pluję sobie w brodę, bo postąpiłem jak kompletny idiota. Otóż mam flashowy dysk zewnętrzny 1TB, na którym robiłem backup z dysku, na którym trzymałem różne dane. Ten dysk z danymi jest fizycznie innym niż ten z systemem operacyjnym, tak dla większego bezpieczeństwa. Później strzeliło mi do głowy, aby na zewnętrznym dysku robić backup systemu, bo mam poinstalowane różne programy z giveawayoftheday, których nie chciałbym stracić. Problem był taki, że na dysku zewnętrznym było za mało miejsca, na backup systemu. Co zrobiłem? Ano usunąłem backup dysku z danymi i backupowałem system. Po nieszczęsnej instalacji Linuxa straciłem dane, a backupu już nie było. No i zostałem jak kretyn z dyskiem HD bez danych i dyskiem flash bez ich backupu. Na szczęście pewne dane przechowywałem też na pendrive'ach.
|
|
|  | | Dariusz Godyń (2403 punktów) | Nie próbowałeś odzyskać danych z tego dysku? Jest duża szansa, że pingwin wszystkiego nie nadpisał a to można odzyskać.
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pewnie dałoby się coś odzyskać (może i wszystko), ale do tego trzeba byłoby zatrudnić profesjonalistów za kasę, na którą mnie nie stać.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dariusz Godyń (2403 punktów) | We własnym zakresie możesz wykorzystać kilka dobrych programów, np. Recuva lub www.dobrep(*)nych,Programy,Windows,224.html . Sam to przerabiałem i wiele pozornie straconych danych udało mi się odzyskać. Niestety zmartwię Cię 100% nawet profesjonaliści nie odzyskają, to co zostało nadpisane jest bezpowrotnie stracone. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Dzięki za podpowiedź, użyłem tego programu Recuva i zanosi się na to, że odzyska mnóstwo plików, mimo że dysk był formatowany przez Linuxa. Recuva pokazuje, że nie do odzyskania są przede wszystkim pliki, na których mi nie zależy czyli jakieś archiwa *.cab pozostałe nie wiadomo po czym.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > mimo że dysk był formatowany przez Linuxa.Cytat:Formatowanie nie usuwa danych. Usuwa jedynie znaczniki danych, nie usuwając samych danych.
[1]Tak to tu zostawię, może ktoś przeczyta i będzie wiedział, że z twardego dysku najlepiej dane usuwa się chemicznie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | W moim przypadku nie chodzi tylko o sformatowanie dysku, ale na podzielenie go na nowe partycje i zainstalowanie systemu z aplikacjami, co spowodowało nadpisanie starych plików. Na szczęście dla mnie tych nieistotnych, choć oczywiście nie mam pewności, że odzyskam wszystko, co bym chciał.
|
|
1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Otóż zainstalowałem na moim komputerze program, który pozwala w systemie Windows na >wypróbowanie/instalację różnych rodzajów Linuxa, a także innych tzw. obrazów *.iso.
Virtualbox?
>Linux... i straciłem wszystkie dane zgromadzone na wskazanym dysku. Nie było żadnych pytań o >tworzenie partycji, nie było żadnych pytań w ogóle. W jednej chwili straciłem wszystko, co
Każdy linux to opensource, przed instalacją sam w konsoli musisz wskazać na jakiej partycji ma się zainstalować, dopisać odpowiednią linijkę kodu, której obecnie nie pamiętam, dyski bodajże oznacza się jako md0, md1, md+n
>O czym chcę napisać, to to, że zauważyłem, iż znane serwisy oferujące "instalki" różnych programów >dodają do plików przeróżne "wrappery". Pobierając "instalkę" programu z takiego serwisu w najlepszym >razie dostajemy możliwość instalacji różnego rodzaju "malware"/"adware"/"spyware" (z możliwością >rezygnacji z instalacji), w najgorszym razie albo prezentuje się nam okienko z tekstem napisanym >cyrylicą, albo w ogóle nie jesteśmy informowani o tym, że z wybranym programem zainstalujemy >niechciane programy.
Wybieraj zawsze w takich przypadkach instalację zaawansowaną, różnego rodzaju toolbary tam odznaczasz i instalujesz program czysty, bez dodatków. Jest to reklama tychże stron, oferujących darmowe oprogramowanie oraz lobbying innych producentów oprogramowania. >Na oficjalnych stronach producentów programów też coraz częściej znajdują się instalatory wyposażone >w propozycje niechcianych aplikacji. >Internet się zmienia. W kierunku, który nie powinien.[/color] Każdy postęp jest dobry. Oprogramowania też są coraz bardziej zaawansowane, a każdy z czasem powinien się nauczyć obsługiwać prosty instalator programów, choć linux do prostych nie należy.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz Zaiss (200 punktów) | > Każdy linux to opensource, przed instalacją sam w konsoli musisz wskazać na jakiej partycji ma się zainstalować, dopisać odpowiednią linijkę kodu, której obecnie nie pamiętam, dyski bodajże oznacza się jako md0, md1, md+nLinux jest tylko jeden - to jądro każdej dystrybucji, które z niego korzystają. I owszem jest opensource.  > ...choć linux do prostych nie należy.Dlaczego? Trzeba tylko chcieć.
|
|
 | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Każdy postęp jest dobry. Oprogramowania też są coraz bardziej zaawansowane, a każdy z czasem powinien się nauczyć obsługiwać prosty instalator programów, choć linux do prostych nie należy.Moja dziesięcioletnia drukarka HP (nudl Potworze nad jej duszą) drukowała powoli i głośno, ale wydruk był po prostu śliczny. Moja nowa drukarka HP, odpowiadająca przedziałem cenowym starej, ma znacznie gorszą rozdzielczość, literki są krzywe, a ustawienie największej jakości powoduje jedynie szybsze zużywanie tuszu. Stary rejestrator dźwięku Windows, funkcje: rozpocznij nagrywanie, zapauzuj nagrywanie, zatrzymaj nagrywanie, odtwórz, odtwórz od tyłu, odtwórz 2x szybciej, odtwórz 2x wolniej. Nowy Rejestrator dźwięku Windows: rozpocznij nagrywanie, zatrzymaj nagrywanie. To samo stało się z programem Windows Media Player. Na siłę zepsuli proste i użyteczne programy tylko dlatego, że były darmowe. Dzisiejszy postęp technologiczny polega na tym, że jeżeli chcemy coś dobrej jakości to musimy dużo zapłacić. Taki postęp jest dobry? Ja na drugim komputerze mam linuxa i cieszę się widząc jak ta platforma się rozwija. Aplikacje można pobrać z jednego źródła, w większości za darmo, same się zainstalują... no kurde, czasy Terminalu mijają 
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
| |  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > A cóż to za "distro" w którym programy same się instalują?  Nie distro tylko Centrum Oprogramowania Linuxa  Użyć skrótu i się czepiają - tak, trzeba wyszukać i kliknąć przycisk zainstaluj 
"We don't see things as they are, we see them as we are." -Anais Nin
|
|
| | |  | 1 na 1 | knx90 (664 punktów) | Ad rem, na płycie CD spokojnie wchodzi najnowszy debian.
|
|
 | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Virtualbox? unetbootin.
>Każdy linux to opensource, przed instalacją sam w konsoli Opisujesz jakieś zamierzchłe czasy. Współczesne dystrybucje mają graficzne instalatory i nie trzeba używać konsoli.
>Wybieraj zawsze w takich przypadkach instalację zaawansowaną Zawsze tak robię, ale nie zawsze można uniknąć czegoś niechcianego. Jeden z polskich portali z oprogramowaniem związał się z jakąś rosyjską firmą i instalator po uruchomieniu wyświetla okno z rosyjskim tekstem i kilkoma miejscami do "ptaszkowania". Nie znam rosyjskiego, więc nie wiem o co chodzi. Instalator można zamknąć, ale wówczas na Pulpicie pojawia się odnośnik do kontynuacji instalacji. Odnośnik prowadzi do pliku exe w folderze tymczasowym, plik da się na szczęście usunąć, ale kto wie co jeszcze gdzieś się zapisało?
>Każdy postęp jest dobry. Oprogramowania też są coraz bardziej zaawansowane Nowe nie znaczy lepsze. Wystarczy wspomnieć Windows ME, Vista czy Windows 8, a także Office 2007 ze zmienionymi paskami menu.
>a każdy z czasem powinien się nauczyć obsługiwać prosty instalator programów, choć linux do prostych nie należy. Zapewniam, że od 1981 roku nauczyłem się instalować programy.
|
|
|  | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Nowe nie znaczy lepsze. Wystarczy wspomnieć Windows ME, Vista czy Windows 8, a także Office 2007 ze zmienionymi paskami menu.
Będę się kłócił, że Windows 8 jest sporo lepiej zoptymalizowany od Windowsa 7. Fakt, wygląda jak kloaka ale działa dużo lepiej.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Będę się kłócił, że Windows 8 jest sporo lepiej zoptymalizowany od Windowsa 7. Fakt, wygląda jak kloaka ale działa dużo lepiej.Co jest w Windowsie 8 zoptymalizowane względem Windowsa 7 poza pół-hibernacją zwaną szybkim startem?  Chyba nawet nie ma za bardzo jak go nawet porównać do 7 i Visty odkąd został zdyskwalifikowany z benchmarków. Poprawią to chociaż do 8.1, czy nie ma co na to liczyć?  Mi tam nic na Windowsie 8 nie działa szybciej, wręcz przeciwnie - starsze programy przestały działać.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Będę się kłócił, że Windows 8 jest sporo lepiej zoptymalizowany od Windowsa 7. Fakt, wygląda jak kloaka ale działa dużo lepiej.Trudno mi powiedzieć czy W8 działa lepiej niż W7, bo pod W8 mam zainstalowane zaledwie kilka aplikacji (w tym przywracającą "stary" Pulpit i "przycisk" Start), no i używam W8, gdy mi się kompletnie nudzi. Do dziś nie odkryłem jak w W8 zainstalować grę "Kierki", mimo iż mam konto na Windows LIVE. W8 umieściłem pośród tych wersji Windows, które nie były powszechnie używane ani doceniane, bo udział W8 w rynku jest słaby: www.benchm(*)ku-raport-net-application.html Przypuszczam, że ten udział głównie jest generowany przez laptopy z preinstalowanym W8.
|
|
 | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Każdy linux to opensource, przed instalacją sam w konsoli musisz wskazać na jakiej partycji ma się zainstalować, dopisać odpowiednią linijkę kodu, której obecnie nie pamiętam, dyski bodajże oznacza się jako md0, md1, md+n> Każdy linux to opensourceCo to właściwie znaczy? Sam linuks to i owszem - pobrać go można stąd www.kernel.org/Rozwój kernela jest wspierany, przez różne ciekawe firmy znane w branży. Jednak odnośnie samych dystrybucji i ich części to już jest różnie. Np. taki Red Hat Enterprise jest jak najbardziej komercyjny, a takie popularne systemy jak np. Debian, czy Ubuntu zawierają zamknięte (nie otwarto źródłowe, nie opensource) oprogramowanie ( Debian firmware, Ubuntu repositories) > przed instalacją sam w konsoli musisz wskazać na jakiej partycji ma się zainstalowaćWłaściwie to też do końca nie jest prawda. Współczesne dystrybucje są wyposażone w programy do partycjonowania (i jak warto zauważyć linuksowy kernel obsługuje bardzo wiele systemów plików), tak że podczas instalacji można dowolne operacje na dyskach wykonać. W dodatku większość dystrybucji oferuje zautomatyzowany proces partycjonowania dysków. Idąc dalej z tą konsolą też ciężko mi się zgodzić. Jedyna współczesna dystrybucja, która przychodzi mi na myśl, która nie posiada własnego instalatora to Gentoo. Ubuntu, Debian, Fedora, CentOS, Mint posiadają własne instalatory w tym również graficzne od wielu lat! > dopisać odpowiednią linijkę kodu, której obecnie nie pamiętamPodejrzewam, że nie trzeba nigdzie linijki kodu dopisywać nawet jak się samemu kernel kompiluje od podstaw. > dyski bodajże oznacza się jako md0, md1, md+nTo oznaczenie bardziej do macierzy raid, w normalnych komputerach raczej znajdziemy w /dev nasze dyski pod sda, sdb, sdc itd. > Wybieraj zawsze w takich przypadkach instalację zaawansowaną, różnego rodzaju toolbary tam odznaczasz i instalujesz program czysty, bez dodatków.Problem polega na tym, że domyślna zgoda na instalowanie trzeciego oprogramowania w Unii Europejskiej nie bardzo jest legalna. Nie można zgody na umowę wyrazić domyślnie, tzn. wszystkie checkboxy powinno być odznaczone. Także nie może tak być, że w instalatorze domyślnie zaznaczone jest, że zainstaluje się inne oprogramowanie objęte inną licencją. > Oprogramowania też są coraz bardziej zaawansowane, a każdy z czasem powinien się nauczyć obsługiwać prosty instalator programów, choć linux do prostych nie należy.Mi się wydaje, że oprogramowanie się coraz bardziej upraszcza. Coraz więcej aplikacji hula w przeglądarkach i na smartfonach, gdzie nie ma miejsca na zaawansowane opcje. Wydaje mi się, że większość czasu na komputerze spędza się teraz w przeglądarce internetowej.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Po instalacji wspomnianego programu i wypróbowaniu pewnej wersji Linuxa postanowiłem zainstalować tę >wersję na stałe na jednym z moich dysków komputerowych. >Moja wiedza na temat instalacji Linuxa dawał mi gwarancję, że przed instalacją systemu zostanę >zapytany na którym dysku chcę zainstalować system, i że przed instalacją będę miał szansę na >odpowiedź na pytanie o utworzenie odpowiednich partycji. >Okazało się, że moja wiedza zawiodła. Wskazałem instalatorowi dysk, na którym ma się zainstalować >Linux... i straciłem wszystkie dane zgromadzone na wskazanym dysku. Nie było żadnych pytań o >tworzenie partycji, nie było żadnych pytań w ogóle. W jednej chwili straciłem wszystko, co >zgromadziłem na dysku, na którym zainstalował się Linux. >OK, nauczyłem się, że nie można wierzyć w info, iż instalator Linuxa zadaje ważne pytania. OK, >nauczyłem się, żeby tworzyć kopie zapasowe ważnych danych.
Ja miałem w drugą stronę.
Chciałem zainstalować Windowsa i wskazałem mu, na którym dysku ma się zainstalować. Zupełnie nic więcej nie musiałem wybierać bo ten instalator nie zadawał praktycznie żadnych pytań.
Większość dystrybucji linuksowych, z którymi miałem do czynienia instalując się na całym dysku po prostu wywalała wszystko i się tam instalowała (bo miały zainstalować się na całym dysku). Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że Windows zrobił kopię całego poprzedniego systemu i zapisał ją w folderze windows.old zupełnie nie informując mnie o tym ani przed, ani w trakcie instalacji.
Nie dość, że wylądowałem z nadprogramową kopią wszystkich moich danych (na szczęście nie miałem nikomu dawać tego komputera) to jeszcze okazało się, że niektórych z tamtych plików nie mogłem usunąć! A ponadto okazało się, że były to tzw. pliki stałe, których przemieścić w ramach partycji NTFS się nie da.
Także żeby wywalić pliki i skurczyć partycję mogłem albo ściągnąć program niewiadomego pochodzenia albo posłużyć się linuksem. Wybrałem to drugie i jakoś udało mi się zrobić to co chciałem.
Jak to mówią: Linux od Windowsa różni się tym, że jeśli chcesz skasować wszystkie dane z dysku to najprawdopodobniej masz ku temu ważny powód i dlaczego system miałby Cię niepokoić jakimiś komunikatami?
I z ciekawości - która to dystrybucja tak Cię źle potraktowała?
>Na oficjalnych stronach producentów programów też coraz częściej znajdują się instalatory wyposażone w propozycje niechcianych aplikacji.
Od dawna wiadomo, że użytkownicy tylko klikaj dalej, dalej, dalej, nie czytają co instalują, nie czytają regulaminów świadczenia usług i umów licencyjnych.
Oprogramowanie stało się dużo bardziej bezpieczne, więc twórcy złośliwego oprogramowania wykorzystują inna lukę w zabezpieczeniach - naiwność użytkowników.
Na szczęście istnieją dobre komercyjne i wolne rozwiązania. Przykładami może być np. AppStore, gdzie oprogramowanie jest rzetelnie sprawdzane oraz pakiety linuksowych dystrybucji takich jak np. Debian, gdzie oprogramowanie jest testowane przez społeczność i dopiero później umieszczane w stabilnej wersji systemu.
Nie sądzę, że internet zmienia się w kierunku, w którym nie powinien. Cała infrastruktura jest coraz bardziej bezpieczna. Przez ostatnie lata zarówno systemy operacyjny jak i standardy zaimplementowane w przeglądarkach internetowych osiągnęły naprawdę zadziwiający poziom bezpieczeństwa.
Ośmieliłbym się stwierdzić, że zdecydowaną większość wirusów użytkownicy sami sobie instalują. Również instalują oprogramowanie obniżające bezpieczeństwo komputera.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że Windows zrobił kopię całego poprzedniego systemu i zapisał ją w folderze windows.old zupełnie nie informując mnie o tym ani przed, ani w trakcie instalacji. Gdy na dysku jest zainstalowany jakiś system Windows, to przy normalnym instalatorze pyta on czy ma zainstalować nowy system na starym (wtedy tworzony jest folder Windows.old), czy nowy system ma być zainstalowany obok starego.
>okazało się, że niektórych z tamtych plików nie mogłem usunąć! A ponadto okazało się, że były to tzw. pliki stałe, których przemieścić w ramach partycji NTFS się nie da. To ciekawe, bo ja nie miałem problemu z usuwaniem folderu Windows.old spod nowego systemu.
>Także żeby wywalić pliki i skurczyć partycję mogłem albo ściągnąć program niewiadomego pochodzenia albo posłużyć się linuksem. Do zarządzania partycjami używam darmowej wersji EaseUS Partition Master. Nigdy nie miałem z nią problemów w przeciwieństwie do innych programów partycjonujących.
>Jak to mówią: Linux od Windowsa różni się tym, że jeśli chcesz skasować wszystkie dane z dysku to najprawdopodobniej masz ku temu ważny powód i dlaczego system miałby Cię niepokoić jakimiś komunikatami? Normalny instalator Windows zadaje pytania i nie ma możliwości, żeby zainstalował system bez udziału użytkownika. Najwyraźniej korzystałeś z wersji zmodyfikowanej instalatora.
>I z ciekawości - która to dystrybucja tak Cię źle potraktowała? Linux Mint 15 Olivia.
>Od dawna wiadomo, że użytkownicy tylko klikaj dalej, dalej, dalej, nie czytają co instalują, nie czytają regulaminów świadczenia usług i umów licencyjnych. Ja uważam co robię przy instalacji, nawet czytam czy w umowie nie ma zapisu o instalacji czegoś poza głównym programem, a mimo to zdarzyło mi się zainstalować malware, bo nie byłem o tym w żaden sposób ostrzeżony. Tematem na oddzielną dyskusję są aplikacje generujące fałszywe komunikaty (najczęściej antywirusy, które rzekomo coś wykrywają i proponują usunięcie, ale po zakupie pełnej wersji) albo aplikacje udające inne - podobny design i rzekome działanie, a tak naprawdę to tylko instalatory malware i innych świństw.
>pakiety linuksowych dystrybucji Za Linux Mint, to ja już dziękuję.
>Nie sądzę, że internet zmienia się w kierunku, w którym nie powinien. Cała infrastruktura jest coraz bardziej bezpieczna. Przez ostatnie lata zarówno systemy operacyjny jak i standardy zaimplementowane w przeglądarkach internetowych osiągnęły naprawdę zadziwiający poziom bezpieczeństwa. Moim zdaniem nie jest tak różowo. Przykład: swego czasu miałem konto w Naszej Klasie. Z informacji opublikowanych w Internecie wynikało, że NK zmienia regulamin, którego nowe zapisy bardzo mocno ingerują w prywatność użytkownika - m. in. NK przyznało sobie pełne prawa do korzystania ze zdjęć umieszczanych przez użytkowników. Przy próbie zalogowania się do konta w NK wyskoczyło okienko, w którym do zalogowania trzeba było zaakceptować ten nowy regulamin. Nie zaakceptowałem, więc nie mogłem się zalogować, postanowiłem usunąć konto. Szperając w sieci dowiedziałem się jak to zrobić, aby faktycznie konto usunąć tzn. usunąć zdjęcia, teksty oraz wszelkie dane. Problem w tym, że NK zapewniło mnie, że wszystko usunie, ale nie mam żadnej gwarancji, że tak się stało. Podobnie jest z kontem na Facebooku - też trzeba szukać jak usunąć konto, a i tak nie można mieć pewności, że gdzieś tam nie są przechowywane dane/pliki użytkownika. Co do bezpieczeństwa przeglądarek - używam Firefoxa z Adblock Plus, NoScript, Ghostery, a i tak na pewnych stronach wyskakują mi reklamy - kto wie czy taka reklama nie instaluje mi czegoś na kompie? Przykład "z życia": po podpisaniu umowy z dostawcą Internetu pojawił się u mnie technik, który miał skonfigurować połączenia sieciowe na kompie stacjonarnym i na laptopie. Na nieszczęście na laptopie miałem świeżo zainstalowany system Windows Vista bez antywirusa firmy trzeciej. Pan technik uruchomił Internet Explorera, więc otworzyła się strona Microsoft albo MSN, nie pamiętam. Skutek był taki, że w systemie zainstalowało się takie g...wno, że jedynym lekarstwem był format dysku - na szczęście g...wno nie rozsiadło się w MBR. Po reinstalacji systemu odłączyłem laptopa od sieci i zainstalowałem antywirusa z pendrive'a oraz Firefoxa, potem dopiero włączyłem dostęp do Internetu.
>Ośmieliłbym się stwierdzić, że zdecydowaną większość wirusów użytkownicy sami sobie instalują. Większość na pewno, ale nie 100%. Gdyby było inaczej, to by nie było botnetów.
>Również instalują oprogramowanie obniżające bezpieczeństwo komputera. Jestem ciekaw jak to wygląda w przypadku systemu typu Linux. Powiada się, że na Linuxa nie ma wirusów albo że jest on w 100% odporny na atak. Rozum podpowiada, że oba te stwierdzenia mijają się z prawdą.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Gdy na dysku jest zainstalowany jakiś system Windows, to przy normalnym instalatorze pyta on czy ma zainstalować nowy system na starym (wtedy tworzony jest folder Windows.old), czy nowy system ma być zainstalowany obok starego.Też myślałem, że jest to regułą, ale podczas instalowania Windowsa 7 na Windowsie 8 tak mi się zdarzyło. Najwyraźniej nie rozpoznał nowszej wersji, ale instalator zauważył folder Windows i uruchomiły mu się procedury tworzące kopię zapasową? > >okazało się, że niektórych z tamtych plików nie mogłem usunąć! A ponadto okazało się, że były to tzw. pliki stałe, których przemieścić w ramach partycji NTFS się nie da.> To ciekawe, bo ja nie miałem problemu z usuwaniem folderu Windows.old spod nowego systemu.Ja też zwykle nie miewałem z tym problemu, ale okazuje się że nie jest to wcale nieczęsty problem. I nie bardzo da się to rozwiązać bez użycia trzeciego oprogramowania bo sam Windows sobie z tym nie radzi. Podobnie uszkodzenia sekretnej windowsowej partycji do bootowania. Całkiem sporo znajomych miało taki problem z Windowsem 7, że komputer przestawał się włączać bo partycja została w jakiś magiczny sposób uszkodzona (z ich winy?) i dołączone do nośnika instalacyjnego programy: FixBoot, RebuildBcd, FixMbr nie pomagały, tak że konieczna była reinstalacja systemu (albo sklonowanie nieuszkodzonej partycji z innego komputera). > Do zarządzania partycjami używam darmowej wersji EaseUS Partition Master. Nigdy nie miałem z nią problemów w przeciwieństwie do innych programów partycjonujących.Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z gparted i polecam. > Normalny instalator Windows zadaje pytania i nie ma możliwości, żeby zainstalował system bez udziału użytkownika. Najwyraźniej korzystałeś z wersji zmodyfikowanej instalatora.Pytania i opcje instalatora Windowsa są mocno ograniczone w porównaniu do linuksowych. W dodatku instalatory starszych wersji Windowsa jak widać nie radzą sobie z nowymi. Podobnie obrazy instalatorów Windowsa nie są aktualizowane. Zawsze korzystam z oficjalnych obrazów Microsoftu z MSDNA i udostępniany tam obraz instalatora Windows 7 professional po dziś dzień nie doczekał się driverów dla USB 3.0, tzn. że po dziś dzień nie jestem w stanie zainstalować windowsa z urządzenia podłączonego do portu USB 3.0 działającego w trybie XHCI, a nie EHCI (2.0)! W skrócie mając urządzenie, które może zagwarantować odczyt np. 170 MB/s muszę korzystać ze starego standardu, który nie pozwoli osiągnąć prędkości nawet 40 MB/s... Żaden linuksowy instalator nie ma z tym problemu, bo one są w jakiś sposób uaktualniane, kiedy Microsoft nie uaktualnia raz wypuszczonych produktów. Programiści C++ muszą czekać na nowe Visual Studio, żeby Microsoft zaimplementował w nim standard C++11, bo w tej chwili (w Visual Studio 2012) jest zaimplementowany tylko częściowo. Te same problemy dotyczą np. Internet Explorera, którego tylko najnowsza wersja nie odstaje za bardzo za standardami IEEE odnośnie www. Osobiście uważam, że w tej sytuacji to wsparcie dla swoich produktów ze strony Microsoftu to zwykła ściema. Niby utrzymują, że wspierają kilka systemów Windows w tym samym czasie (podobnie oprogramowania np. Visual Studio albo Office), ale tak naprawdę pełne wsparcie ma tylko najnowszy produkt. > Ja uważam co robię przy instalacji, nawet czytam czy w umowie nie ma zapisu o instalacji czegoś poza głównym programem, a mimo to zdarzyło mi się zainstalować malware, bo nie byłem o tym w żaden sposób ostrzeżony.Tak jak już wspomniałem - takie działania są oczywiście nielegalne. > Problem w tym, że NK zapewniło mnie, że wszystko usunie, ale nie mam żadnej gwarancji, że tak się stało.To jest sprawa dla GIODO. Ale tu przynajmniej GIODO może coś zrobić - gorzej z firmami, za którymi nie da się ustalić kto stoi. > Podobnie jest z kontem na Facebooku - też trzeba szukać jak usunąć konto, a i tak nie można mieć pewności, że gdzieś tam nie są przechowywane dane/pliki użytkownika.> Co do bezpieczeństwa przeglądarek - używam Firefoxa z Adblock Plus, NoScript, Ghostery, a i tak na pewnych stronach wyskakują mi reklamy - kto wie czy taka reklama nie instaluje mi czegoś na kompie?Jeśli chcesz zgłębić temat bezpieczeństwa internetowego polecam książkę "Splątana sieć", Michała Zalewskiego, która w dość przystępny sposób wyjaśnia tematy bezpieczeństwa współczesnych aplikacji wwww. Jeśli używasz i aktualizujesz taką przeglądarkę jak np. chrome albo firefox i nie używasz podatnych wtyczek jak np. adobe flash player to nic nie powinno się stać. W chrome (i innych przeglądarkach typu firefox, safari, itd.) można np. ograniczyć uprawnienia wtyczek (np. nigdy nie udostępniaj obrazu z mojej kamery), ale też np. określić domeny, dla których wtyczka ma działać bez pytania (zaufane jak np. YouTube), a na pozostałych stronach uruchamiać wtyczkę tylko wtedy, kiedy nie będzie to budziło Twoich podejrzeń. > Przykład "z życia": po podpisaniu umowy z dostawcą Internetu pojawił się u mnie technik, który miał skonfigurować połączenia sieciowe na kompie stacjonarnym i na laptopie. (...) Po reinstalacji systemu odłączyłem laptopa od sieci i zainstalowałem antywirusa z pendrive'a oraz Firefoxa, potem dopiero włączyłem dostęp do Internetu.Wtyczki takie jak Java albo Flash miały zwiększyć atrakcyjność witryn internetowych, kiedy w przeglądarkach nie były zaimplementowane odpowiednie standardy, które pozwalały np. zarządzać pobieraniem plików od użytkowników albo odtwarzać filmy i dźwięki na stronach www. Oczywiście wiązało (i dalej wiąże) się to z pewnym ryzykiem.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Też myślałem, że jest to regułą, ale podczas instalowania Windowsa 7 na Windowsie 8 tak mi się zdarzyło. Najwyraźniej nie rozpoznał nowszej wersji, ale instalator zauważył folder Windows i uruchomiły mu się procedury tworzące kopię zapasową?Kiedyś próbowałem zainstalować starszą wersję Windows w obecności nowszej, ale wówczas instalator w ogóle odmówił współpracy komunikując, że na dysku znajduje się nowsza wersja systemu. Swoją drogą nie mam pojęcia dlaczego użytkownik Windows nie ma możliwości odinstalowania starszej wersji systemu operacyjnego, a tylko instalację "na starszym" (Windows.old) albo "obok" starszego.> Ja też zwykle nie miewałem z tym problemu, ale okazuje się że nie jest to wcale nieczęsty problem. I nie bardzo da się to rozwiązać bez użycia trzeciego oprogramowania bo sam Windows sobie z tym nie radzi.Nie rozumiem, czytając info na podanym linku ma się wrażenie, że usunięcie folderu .old nie sprawia problemu. Być może chodzi o to, że instalowałeś W7 na W8, a wtedy rozwiązanie Microsoft nie działa, bo dotyczy tylko usunięcia wersji systemu starszej niż W7, a nie nowszej, czyli W8.> Podobnie uszkodzenia sekretnej windowsowej partycji do bootowania.Po nieszczęsnym zainstalowaniu Linux Mint miałem problem z pozbyciem się linuksowego bootloadera GRUB. Próbowałem programów działających pod W7, bezskutecznie. Jako że mój napęd CD/DVD nie chciał uruchomić płyty DVD z instalką W7 musiałem skorzystać z programu tworzącego bootowalny pendrive z instalatorem W7, co mi się udało na laptopie, który czyta płytki CD/DVD. Bez tego laptopa nie miałbym szans pozbycia się GRUB-a.> >Do zarządzania partycjami używam darmowej wersji EaseUS Partition Master. Nigdy nie miałem z nią problemów w przeciwieństwie do innych programów partycjonujących.> Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z gparted i polecam.Co kto lubi  > Pytania i opcje instalatora Windowsa są mocno ograniczone w porównaniu do linuksowych. W dodatku instalatory starszych wersji Windowsa jak widać nie radzą sobie z nowymi.W takim razie jak wytłumaczysz to, że instalator Minta zrobił mi kuku?> obraz instalatora Windows 7 professional po dziś dzień nie doczekał się driverów dla USB 3.0Nawet nie wiem, że Microsoft oferuje pobranie obrazu systemu W7. Ja po prostu kupiłem 2 płytki z wersjami 32-bit i 64-bit.> Żaden linuksowy instalator nie ma z tym problemu, bo one są w jakiś sposób uaktualniane, kiedy Microsoft nie uaktualnia raz wypuszczonych produktów.Posiadana przeze mnie płytka instalacyjna W7 proponuje instalację systemu z opcjonalnym pobraniem uaktualnień, ponadto zainstalowany system można aktualizować poprzez Windows Update, więc nie wiem co masz na myśli.> Programiści C++ muszą czekać na nowe Visual Studio, żeby Microsoft zaimplementował w nim standard C++11, bo w tej chwili (w Visual Studio 2012) jest zaimplementowany tylko częściowo. Te same problemy dotyczą np. Internet Explorera, którego tylko najnowsza wersja nie odstaje za bardzo za standardami IEEE odnośnie www.Nie znam problemów programistów C++, natomiast wiem, że użytkownicy systemu Windows też czekają na uaktualnienia, gracze czekają na patch'e, no i pewnie użytkownicy Linuxa też dostają jakieś aktualizacje.> Osobiście uważam, że w tej sytuacji to wsparcie dla swoich produktów ze strony Microsoftu to zwykła ściema. Niby utrzymują, że wspierają kilka systemów Windows w tym samym czasie (podobnie oprogramowania np. Visual Studio albo Office), ale tak naprawdę pełne wsparcie ma tylko najnowszy produkt.O ile mi wiadomo, to Microsoft nie ukrywa informacji o tym, że przestaje wspierać swoje produkty.
|
|
| | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Nie rozumiem, czytając info na podanym linku ma się wrażenie, że usunięcie folderu .old nie sprawia problemu. Być może chodzi o to, że instalowałeś W7 na W8, a wtedy rozwiązanie Microsoft nie działa, bo dotyczy tylko usunięcia wersji systemu starszej niż W7, a nie nowszej, czyli W8.
Zasadniczo Windows 7 nie radził sobie z plikami, które stworzył Windows 8. Nie tylko podczas samej instalacji, ale kiedy miałem konfigurację dwóch tych systemów, działających obok siebie (każdy na fizycznie innym dysku z osobnym bootloaderem) to w momencie, kiedy próbowałem uzyskać dostęp do plików zapisanych na dysku z Windowsem 8, Windows 7 pozmieniał uprawnienia tak, że Windows 8 stracił dostęp do większości swoich plików i nie szło go włączyć.
Przywracanie systemu z trybu awaryjnego tylko częściowo pomogło bo wiele programów potraciło dostęp do swoich plików konfiguracyjnych zapisanych w dokumentach. Stało się tak dlatego, że chcąc uzyskać dostęp do jednego folderu, Windows 7 pozmieniał uprawnienia rekursywnie, wszędzie gdzie się dało.
Od tamtego czasu wiem, że przekonanie o tym, że różne wersje systemu Windows na tym samym sprzęcie raczej nie będą ze sobą współpracować, jest całkiem adekwatne do rzeczywistości.
>Posiadana przeze mnie płytka instalacyjna W7 proponuje instalację systemu z opcjonalnym pobraniem uaktualnień, ponadto zainstalowany system można aktualizować poprzez Windows Update, więc nie wiem co masz na myśli.
Dla mnie problemem jest fakt, że sam obraz instalacji nie jest uaktualniany. Możliwość pobrania aktualizacji w późniejszym okresie albo podczas instalacji nie jest najlepszym rozwiązaniem z kilku powodów:
- przede wszystkim dlatego, że instalator nie idzie z duchem czasu i np. nie mogę dokonać instalacji korzystając z USB 3.0
- w niektórych przypadkach nie mogę sobie pozwolić na pobranie aktualizacji w trakcie instalacji systemu, chociażby dlatego, że łącze internetowe jest za wolne albo dlatego, że muszę zainstalować sterownik mojej karty sieciowej - to prowadzi do zainstalowania podatnego systemu, który dopiero będzie pobierał aktualizacje
Dodatkowo pobieranie aktualizacji jest czasochłonne.
Dlatego uważam, że dużo lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jest znane z dystrybucji linuksowych częste odnawianie obrazu instalatora.
>Po nieszczęsnym zainstalowaniu Linux Mint miałem problem z pozbyciem się linuksowego bootloadera GRUB. Próbowałem programów działających pod W7, bezskutecznie. Jako że mój napęd CD/DVD nie chciał uruchomić płyty DVD z instalką W7 musiałem skorzystać z programu tworzącego bootowalny pendrive z instalatorem W7, co mi się udało na laptopie, który czyta płytki CD/DVD. Bez tego laptopa nie miałbym szans pozbycia się GRUB-a.
Właściwie obrazy systemu Windows można pobrać ze strony Microsoftu i bezpośrednio nagrać je na pendriva. Nośnik wymienny, narzędzie Windows 7 USB/DVD download tool wystarczy (wbrew nazwie nie pobiera obrazu i nadaje się też dla stworzenia nośnika instalacyjnego dla Windows 8).
> Ja po prostu kupiłem 2 płytki z wersjami 32-bit i 64-bit.
Na 3 komputery: laptopa, peceta i netbooka tylko mój laptop posiada napęd na płyty CD/DVD i w ogóle go nie używam. Jak dla mnie płyty są strasznie wolne w porównaniu szybkości które oferują takie nośniki jak pamięci flash albo chociażby łącza internetowe. Do tego są głośne, podatne na uszkodzenia i zajmują za dużo miejsca w stosunku do swojej pojemności.
Oczywiście to tylko mój bardzo prywatny punkt widzenia, ale nie widzę miejsca dla płyt w dzisiejszym świecie.
>O ile mi wiadomo, to Microsoft nie ukrywa informacji o tym, że przestaje wspierać swoje produkty.
Ale problem, na który ja zwracam uwagę, to fakt, że mimo iż dany produkt jest wspierany to oznacza to co najwyżej łatki bezpieczeństwa. Microsoft nie przystosowuje swoich narzędzi do nowych standardów. Przykładem tego może być Internet Explorer, którego aktualizacje dotyczą głównie bezpieczeństwa.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Od tamtego czasu wiem, że przekonanie o tym, że różne wersje systemu Windows na tym samym sprzęcie raczej nie będą ze sobą współpracować, jest całkiem adekwatne do rzeczywistości.Faktem (niezrozumiałym) jest, że nie da się zainstalować starszej wersji Windows na nowszej ani nawet obok nowszej. Najwyraźniej Microsoft gardzi swoimi starszymi produktami.  > Dla mnie problemem jest fakt, że sam obraz instalacji nie jest uaktualniany.A jak niby miałoby przebiegać uaktualnianie obrazu zapisanego na płycie instalacyjnej inaczej niż poprzez opcję ściągania poprawek z sieci? Sugerujesz, aby płytki z instalacją Windows były typu CD/DVD-W i żeby przed instalacją systemu płytka była wypalana do systemu z bieżącymi poprawkami?> Możliwość pobrania aktualizacji w późniejszym okresie albo podczas instalacji nie jest najlepszym rozwiązaniem z kilku powodów:> - przede wszystkim dlatego, że instalator nie idzie z duchem czasu i np. nie mogę dokonać instalacji korzystając z USB 3.0Instalator systemu Windows dostępny jest albo na płytkach CD/DVD, albo w postaci pliku/obrazu iso, więc po co ci USB 3 do instalacji? Żeby było 1% szybciej?> - w niektórych przypadkach nie mogę sobie pozwolić na pobranie aktualizacji w trakcie instalacji systemu, chociażby dlatego, że łącze internetowe jest za wolne albo dlatego, że muszę zainstalować sterownik mojej karty sieciowej - to prowadzi do zainstalowania podatnego systemu, który dopiero będzie pobierał aktualizacjeOpisujesz jakieś kuriozalne przypadki. Kto obecnie ma za wolne łącze internetowe, aby możliwe było pobranie aktualizacji, kto ma komputer, na którym instalator nie ma możliwości połączenia z Internetem, bo nie rozpoznaje karty sieciowej?> Dodatkowo pobieranie aktualizacji jest czasochłonne.Każde działanie jest czasochłonne.> Dlatego uważam, że dużo lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jest znane z dystrybucji linuksowych częste odnawianie obrazu instalatora.Tylko że instalatorów linuksowych/obrazów raczej nie kupuje się na płytkach, ale ściąga z sieci. Co i tak przecież nie znaczy, że nie powstają nowsze wersje dystrybucji. Nie ma sposobu, aby instalować system z aktualizacjami, które dopiero zostaną wydane.> Właściwie obrazy systemu Windows można pobrać ze strony Microsoftu i bezpośrednio nagrać je na pendriva. Nośnik wymienny, narzędzie Windows 7 USB/DVD download tool wystarczy (wbrew nazwie nie pobiera obrazu i nadaje się też dla stworzenia nośnika instalacyjnego dla Windows 8).Nie wiedziałem o takiej możliwości, dzięki!> Oczywiście to tylko mój bardzo prywatny punkt widzenia, ale nie widzę miejsca dla płyt w dzisiejszym świecie.No cóż, zapewne płytki CD/DVD przejdą kiedyś do lamusa, jak to się stało z dyskietkami.> Ale problem, na który ja zwracam uwagę, to fakt, że mimo iż dany produkt jest wspierany to oznacza to co najwyżej łatki bezpieczeństwa. Microsoft nie przystosowuje swoich narzędzi do nowych standardów. Przykładem tego może być Internet Explorer, którego aktualizacje dotyczą głównie bezpieczeństwa.Nie mam pojęcia w jakim stopniu IE obsługuje bieżące standardy, bo go nie używam. Poza tym kwestia "standardów" jest dyskusyjna, bo fakt, że ktoś coś nowego wymyślił nie oznacza przecież, że ma to faktycznie stać się standardem.
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > A jak niby miałoby przebiegać uaktualnianie obrazu zapisanego na płycie instalacyjnej inaczej niż poprzez opcję ściągania poprawek z sieci? Sugerujesz, aby płytki z instalacją Windows były typu CD/DVD-W i żeby przed instalacją systemu płytka była wypalana do systemu z bieżącymi poprawkami?Uważam że fajnie by było, żeby takie obrazy, które ściąga się z internetu, żeby wypalić na płytce albo nagrać na pendriva i z nich zainstalować system, były już uzupełnione o odpowiednie łatki. > Instalator systemu Windows dostępny jest albo na płytkach CD/DVD, albo w postaci pliku/obrazu iso, więc po co ci USB 3 do instalacji? Żeby było 1% szybciej?Od Windowsa 7 jak wspomniałem Microsoft udostępnił nawet specjalne narzędzie do nagrywania takich obrazów instalacyjnych na pendrivy. Kiedy USB 2.0 oferuje maksymalny transfer 40 MB/s, a realny to maksymalnie 35 MB/s urządzenia, które ja posiadam (a nie są to najlepszej klasy pendrivy na USB 3.0) oferują prędkość odczytu do 150 MB/s (realnie przy sekwencyjnym odczycie jest to koło 130 MB/s). Czyli nie jest to 1%, a w przypadku większych plików nawet prawie czterokrotnie szybciej. Gdyby instalator wspierał to rozwiązanie spokojnie mógłbym cały czas instalacji zamknąć w 10 minutach od włączenia komputera do zalogowania się do zainstalowanego systemu operacyjnego. > Tylko że instalatorów linuksowych/obrazów raczej nie kupuje się na płytkach, ale ściąga z sieci. Co i tak przecież nie znaczy, że nie powstają nowsze wersje dystrybucji. Nie ma sposobu, aby instalować system z aktualizacjami, które dopiero zostaną wydane.Ale te aktualizacje, które już zostały wydane mogłyby zostać dołączone do obrazu, który się udostępnia. > Nie mam pojęcia w jakim stopniu IE obsługuje bieżące standardy, bo go nie używam. Poza tym kwestia "standardów" jest dyskusyjna, bo fakt, że ktoś coś nowego wymyślił nie oznacza przecież, że ma to faktycznie stać się standardem.Standardy są ustalane przez IEEE. I tu nie chodzi o to jakie kolory czcionek, ale np. o same origin policy, co w skrócie ma na celu ograniczyć twórcom złośliwych stron internetowych na wykonywanie nadużyć w Twojej przeglądarce. Szkoda, że IE nie implementuje takich rzeczy jak należy, kiedy raz że większość ludzi z niego korzysta, a dwa korzysta z jego silnika wiele programów systemu Windows. To wszystko bardzo złożony problem. Te standardy nie są jakoś arbitralnie dyktowane, ale też oczywiście nie są tworzone na drodze demokratycznych wyborów, chociaż bliżej im do tego drugiego. Takie zaniedbywanie swoich produktów jak to robi Microsoft w przypadku Internet Explorera jest szkodliwe dla całego rozwoju internetu. Tak długo jak "wspierane", ale nie nadążające za standardami stare wersje IE są w obiegu, twórcy aplikacji www są zmuszeni o tym pamiętać, nie wspominając już o tym, że niesie to za sobą pewne podatności. Kiedy Google, Mozilla, Opera albo Apple wypuszczają nową wersję przeglądarki wszyscy mogą zrobić update i użytkownicy najczęściej korzystają z najświeższej wersji przeglądarki. IE zajmujący dalej dużą część rynku jest mocno rozbity. Wciąż IE8 jest popularny od IE10... To się przekłada na to jak internet się rozwija... Microsoft dalej utrzymuje przy życiu stare rozwiązania. Ransomware jest np. pisany z użyciem WinAPI, które pamięcią sięga windowsa 95... Np. w Windowsie 8 drzemie mnóstwo podobnych technologii, które powinny być dawno zapomniane, ale dalej są częścią systemu i stwarzają zagrożenie bezpieczeństwa. Inne (jak np. wsparcie dla języka Visual Basic Script w Internet Explorerze) nie wiadomo dlaczego w ogóle istnieją.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z gparted i polecam.
Polecam Parted Magic, zwłaszcza wrapowane w Utilex: świetne, linuxowe, pendrakowe narzędzia do... wszystkiego. Mnie osobiście za serce ujął wbudowany shredder dysków. Jak kasować, to kasować!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Microsoft poszedł o krok dalej z technologią ActiveX, zostawiając dalsze przeglądarki w tyle, dając za pośrednictwem tej technologii dostęp do wielu funkcji systemu windows. Dzięki temu ładnych parę lat temu przed rozwojem takich technologii jak np. HTML5 twórcy aplikacji internetowych mogli dostarczyć firmom zaawansowane aplikacje webowe, korzystając z funkcji systemu windows (czego nie oferowały inne przeglądarki). Nie trudno się domyślić, że takie uprawnienia dla aplikacji webowych stwarzały i dalej stwarzają zagrożenie dla systemu. Oczywiście nowe Internet Explorery i Windowsy są odpowiednio zaktualizowane. Ale tak jak napisałem wcześniej i sam zauważyłeś - Microsoft nie bardzo dba o zaktualizowanie swoich obrazów instalacyjnych (a ja osobiście uważam, że są bardzo ciężko dostępne), dlatego nowo zainstalowany system Windows nim zostanie zaktualizowany pozostaje bardzo podatny! > >Ośmieliłbym się stwierdzić, że zdecydowaną większość wirusów użytkownicy sami sobie instalują.> Większość na pewno, ale nie 100%. Gdyby było inaczej, to by nie było botnetów.> >Również instalują oprogramowanie obniżające bezpieczeństwo komputera.> Jestem ciekaw jak to wygląda w przypadku systemu typu Linux. Powiada się, że na Linuxa nie ma wirusów albo że jest on w 100% odporny na atak. Rozum podpowiada, że oba te stwierdzenia mijają się z prawdą.Bezpieczeństwo linuksa nie wynika z bezpieczeństwa samego kernela. Osobiście powiedziałbym, że od Visty kernel Windowsa niewiele (o ile w ogóle) ustępuje pod względem bezpieczeństwa linuksowi. Zresztą nawet taki projekt jak PaX (patch kernela linuksa) dowodzi, że są wyżyny bezpieczeństwa, na które wciąż można się wspiąć, oczywiście kosztem np. kompilacji JIT, będącej sercem CLR, o które oparte jest Microsoftowy .NET (czyli chociażby aplikacje pisane na modern UI w rodzinie Windows 8 oraz Oraclowy HotSpot, który uruchamia świetnie znaną wszystkim Javę. Oczywiście same programy działające na wirtualnych maszynach nie są w sobie zagrożeniem, ale proces działania (tworzenie kodu maszynowego w locie i wykonywanie go) jest niebezpieczny; nie można całkiem zabezpieczyć się przed podatnościami w rodzaju wycieku pamięci bez rezygnowania z tego typu funkcjonalności! Wracając do meritum - za bezpieczeństwo systemu nie odpowiada sam kernel, ale cały ekosystem. Postaram się to przedstawić na przykładzie dystrybucji Debiana. Cały system jest pisany przez społeczność. System nie ogranicza się do indstalatora, ale do ogromnej ilości pakietów, którymi opiekują się poszczególni programiści. Zdecydowana większość z tych programów jest otwarto źródłowa, dlatego też każdy może sprawdzić jak dany program dokładnie działa. Programy nie otwarto źródłowe to najczęściej sterowniki od takich firm jak np. ATI, Nvidia, czy Realtek. Wszystkie programy lądują w pakietach dla wersji Debiana SID, czyli wersji eksperymentalnej. Tam sobie nad nimi pracują developerzy, aż stwierdzą że nadają się do tego, żeby je pokazać światu. Następnie takie programy lądują w wersji testowej Debiana (obecnie jest nią Jessie). Także chętni testowi użytkownicy mogą sprawdzać jak te programy działają, a w przypadku wykrycia błędów zgłaszać je opiekunom pakietów albo developerom, którzy rozwijają dany program / projekt. Warto zauważyć że w testowej dystrybucji Debiana lądują programy, u których podczas pobytu w wersji eksperymentalnej nie wykryto żadnych poważniejszych błędów. Z czasem (z reguły po kilku latach) wersja testowa staje się wersją stabilną (obecnie jest nią Debian 7.1 Wheezy). Warto zauważyć, że wszystkie programy zawarte w tej wersji były już testowane przez parę ładnych lat! Jak widać jest to zupełnie inny proces przygotowywania systemu, niż w przypadku np. Windowsa. Wszystkie programy są w tym samym czasie testowane i rozwijane w miarę równolegle, tak że developer A wie o tym, że jego program może powodować problemy z programem B. To właśnie zaangażowanie społeczności wpływa na bezpieczeństwo linuksowych ekosystemów. Istotne jest też to, że poszczególne oprogramowanie jest jednocześnie tworzone na kilka systemów linuksowych na raz i developerzy otrzymują wsparcie z wielu systemów! Inną bardzo istotną rzeczą wpływającą na bardzo duże bezpieczeństwo dystrybucji linuksowych jest fakt, że procesy uruchamiane z uprawnieniami roota (administratora) są nieliczne i odpowiadają za nie programy z reguły otrzymujące jednocześnie wsparcie z wielu różnych dystrybucji, stąd też wiadomo, że są dobrze przetestowane. Inne programy instaluje się głównie z repozytorium, przy sprawdzeniu sum kontrolnych, a jak już wspomniałem w przypadku np. stabilnego debiana instalujemy oprogramowanie, które zostało przetestowane przez społeczność, co znacznie wpływa na bezpieczeństwo.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Do tego, to co najistotniejsze, wszystkie programy uruchamiane są z naszymi prawami użytkownika. Tutaj kernel zarządza dostępem do plików (w przeciwieństwie do Windowsa, który ma hybrydowy, a nie monolityczny kernel i jest to rozwiązanie programowe) i procesów. Oznacza to, że nawet jeśli nasza przeglądarka jest dziurawa i doprowadzi do instalacji złośliwego oprogramowania, to to oprogramowanie nie jest w stanie zmienić kluczowych elementów systemu, ani wyrządzić szkody innym użytkownikom przez usunięcie ich plików albo zakłócenie działania ich programów. Podsumowując to wszystko bezpieczeństwo linuksa to nie sam kernel, ale przede wszystkim aktywna społeczność i filozofia działania systemu, która od zawsze jest surowa w kwestiach bezpieczeństwa. 100% bezpieczeństwa oczywiście nikt nie zagwarantuje, ale jak nie trudno zauważyć, same korzyści z tworzenia malware na linuksa są niewielkie, ponieważ taki program i tak będzie uruchamiany z prawami użytkowników, a eskalacja przywilejów jest raczej niemożliwa. Exploitowanie wszelkich programów raczej nie przyniesie też wielu korzyści - bo dalej, kod będzie się wykonywał z uprawnieniami zwykłego użytkownika. Wstrzyknięcie kodu do kluczowych programów uruchamianych z uprawnieniami użytkownika jest raczej niemożliwe, ponieważ są one testowane stale na wielu dystrybucjach i doglądane przez wielu developerów. Wstrzyknięcie kodu do mało popularnego programu, który i tak jest uruchamiany z uprawnieniami zwykłego użytkownika nie daje praktycznie atakującemu żadnych potencjalnych korzyści. Co najwyżej atakujący może skasować pliki ofierze, ale po co ktoś miałby się trudzić, żeby zrobić coś takiego? Żadnego oprogramowania ransomware nie uda się w ten sposób nikomu podrzucić. To co chcę powiedzieć, to że wirusy na linuksa to gra nie warta świeczki. Bardzo małe szanse powodzenia i jeszcze mniejsze szanse odniesienia na tym korzyści. Ostatni głośny exploit na grepa nie został w Ubuntu zaktualizowany przez dłuższy czas. Jeśli mieliśmy dostęp do konta użytkownika, mogliśmy uruchomić grepa i wykonać dowolny kod z prawami tego użytkownika! Oczywiście dowolny kod z prawami tego użytkownika mogliśmy po prostu wykonać (skoro mieliśmy dostęp do jego konta), ale jednak była to pewnego rodzaju "podatność" i wszyscy linuksiarze, którzy nie używają Ubuntu śmiali się z Ubuntu, że ma podatnego grepa. Takie to podatności są w linuksie, kiedy Windows i OS X muszą się mierzyć z poważnymi 0-dayami Oraclowej Javy na linuksie śmiga otwarto źródłowe rozwijane przez społeczność OpenJDK, z którym nie ma takich problemów. Już kończąc mój długawy wywód: każdy system jest podatny, ale linuks w porównaniu do windowsa to jak ubierać, a nie ubierać kondoma. Mam nadzieję, że chociaż trochę nakreśliłem z czego to wynika.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|